Gość: ahaswer
IP: *.chello.pl
13.05.03, 17:22
16 czerwca w Kongresowej... Milosnicy dawnego KC twierdza, ze Adrian Belew
jest najgorszym wokalista w historii zespolu, z kolei milosnicy odrodzonego
brzmienia KC oraz muzyki bardziej "eksperymentalnej" niz "progresywnej", ze
Adrian to jeden z najwybitniejszych wspolczesnie grajacych gitarzystow w
calym rockowym swiatku. A co, jezeli jedno i drugie jest prawda?
Nie mozna nie szanowac Frippa za to co robi. Niemal kazda odslona jego
tworczosci to jakis krok do przodu, to jakas rewolucja, to kolejny - czesto
karkolomny - eksperyment. O ile ten pierwszy okazal sie wielkim, gigantycznym
sukcesem, o tyle ten ostatni pozostawia coraz wiecej zawiedzionych dusz,
ktorzy niedlugo popadna w jakas schizofrenie XXI wieku. Matematyczna precyzja
chaosu, jak ktos to kiedys ujal. To wizytowka dzisiejszego KC. Kiedys Fripp
ofiarowal nam Chaos ubrany w hippisowskie szaty, klimaty przesiakniete dymem
ze skretow, lekka, tworcza depresja kreta drazacego nowe tunele paranoi.
Wszystko to w surrealistycznej i troche psychodelicznej otoczce odpowiadalo
potrzebom pewnej calkiem licznej dziatwy, ktora odnotowywala w swoich
zyciorysach coraz to nowe odloty. Czy dzisiejszy Fripp porwal za soba
wspolczesna mlodziez, czy trafil w zapotrzebowanie dzisiejszych odbiorcow?
Ja tylko pytam...