No wiec rozpoczne w ten sposob: drugi koncert PL jaki mialem przyjemnosc
obejrzec na zywo i drugi po ktorym mam pewien niedosyt. Ale zacznijmy po
kolei...
Minusy - tradycjnie organizacja imprezy - koncert ktory mial sie rozpoczac o
20.00 rozpoczal sie z ok. 1.5 godzinnym opoznieniem. Nie bylo by moze w tym
nic nadzwyczajnego poza tym ze bramka do Proximy rowniez zostala otworzona po
21.00 a stanie w listopadowy wieczor na temeperaturze ok. 3C do
najprzyjemniejeszych nie nalezy....
Drugi minus to naglosnienie Paradise. Poczatek jeszcze byl OK, pozniej z basu
Stevena wydabywalo sie jedynie dudnienie, gitary tez niestety byly malo
selektywne...
Trzeci minus to brak awizowanego jako support Godheada.
Plusy: Wystepujaca w roli "awaryjnego" rozgrzewacza polska grupa Carnal. Nie
jest to moj ulubiony rodzaj ciezkiej muzy, ale musze przyznac ze zagrali
sprawnie technicznie, byli niezle naglosnieni (!) no i przede wszystkim
starali sie rozgrzac mocno zmarznieta publicznosc. Co do muzyki - momentami
death, momentami (w dwoch numerach) wyrazne echa wczesnej Anathemy.
No ale czas konczyc rozgrzewke i przejsc do glownego dania. Jeszcze rzut oka
na zgromadzona w liczbie ok. 400-500 osob publicznosc wsrod ktorej poza
koszulkami PL najliczniej rzucaly sie w oczy chyba emblematy Sisters of Mercy
(jednej z ulubionych kapel Holmesa)....Poza publika metalowa sporo osob o ze
tak okresle gotyckich korzeniach.
Po krotkiej przerwie zgasly swiatla i przy skandowanym Paradajs Paradajs oraz
dzwiekach intro na scenie pojawili sie chlopcy z PL.
Chlopaki zagrali przede wszystkim numery z ostatniej plyty wraz z
niewykonywanym dotad na zywo (pierwszy raz na obecnej trasie) Pray Nightfall.
Bardzo energetycznie i metalowo zagrane zostaly numery takze ze
spokojniejszych plyt Host i One Second, ktore przy minimalnym wsparciu
samplerow i z wyeksponoanymi gitarami zabrzmialy naprawde mroczno i metalowo.
Najwiekszy entuzjazm wzbudzil chyba wywolywany od samego poczatku As I Die
gdzie nie bylo chyba nikogo na sali kto nie darl by sie razem z Nickiem,
ktory notabene na refren oddawal mikrofon publicznosci. Genialnie zabrzmial
rowniez zagrany na bis Small Town Boy (cover Bronski Beat), ktory wprowadzil
publiznosc pod scena w stan niemalze extazy...Dla mnie najwazniejszym
momentem byl moj ulubiony kawalek z BIN - Mouth odegrany mniej wiecej w
polowie koncertu. Za kazdym razem gdy slysze "this's in my mind, this's in my
mouth, this's in my soul, only you provide the symptoms that I show" i
przypominam sobie clip do tego numeru przechodza mnie ciary po plecach....A
na zywo ten kawalek to absolutny killer.
Podsumowujac - zajebisty koncert, z bardzo zlym naglosnieniem, ktory mimo
wszystko ( a glownie dzieki wysilkom chlopakow) zapamietam na dlugo.
Tak jeszcze dla formalnosci setlista, aczkolwiek z pamieci takze moge sie
mylic:
1.Intro 2 Erased 3.Widow 4. Behind The Grey 5. Shadowkings 6.No Celebration
7. Mouth 8.Symbol Of Life 9. So Much Is Lost 10. Pray Nightfall 11. As I die
12. Mercy 13. Perfect Mask 14. Something Real 15 Say Just Words
Bisy: 16 Isolate 17. Small Town Boy 18. One Second.
I tylko zaluje ze nie wzialem kamerki zeby to wszystko nagrac....No ale
pdoobnie jak Aaron moglem za to pomachac fryzura