Dodaj do ulubionych

Edukacja w domu

11.08.08, 22:50
kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,63125,5484561,Zegnaj_szkolo_.html#more
Ciekawy artykul w Wyborczej. Homeschooling jest dosc powszechne w NZ, znam
sporo rodzin, ktore to robia z dobrymi wynikami. Teraz wyglada na to, ze
zainteresowano sie ta forma edukacji w Polsce. Uwazam,ze to dobra alternatywa,
zwlaszcza dla tych rodzicow, ktorzy obawiaja sie bullyingu, narkotykow i
innych negatywow, ktore codzienne uczeszczanie do szkoly ze soba niesie. Jakie
jest Wasze zdanie na ten temat?
Obserwuj wątek
    • krzysztofit Re: Edukacja w domu 08.09.08, 14:23
      hej iza
      Homeschooling jak napisałeś tutaj istnieje pod nazwą e-learning jest ostatnio
      topową sprawą. Niestety nie chodzi tu o idę lecz bardziej o kasę która można
      zarobić. Jak ? A no w ten sposób , że obecnie mamy taką dotację UE unijną na
      topie. Nazywa się to mniej więcej tak " dzianie ileś tam. rozwój zasobów
      ludzkich". Czyli jeśli chcesz założyć szkołę, prowadzić różnego rodzaju kursy
      szklenia to możesz dostać na to dofinansowanie z UE np. 70%. Reszta to koszty
      własne lub klienta bo za uczeń bardzo często wykłada za szkolenie również tylko
      30% resztę pokrywa fundusz UE. Na tym i w ten sposób robi sie obecnie kasę w
      Polsce i Polskiej edukacji. To nic że papier jest. g.. warty np. na świecie.
      Najgorsze jest to że już sami profesorowie na uniwerkach tak pędzą za szmalem że
      ludzie po studiach wychodzą z teoretyczną wiedzą bez szans na pacę.
    • poledownunder Re: Edukacja w domu 09.09.08, 02:43
      Widze, ze w Polsce to goracy temat - trafilam na jeszcze jeden
      artykul jego dotyczacy.
      www.edziecko.pl/starsze_dziecko/1,79351,5579793,Szkola_w_domu.html
      Cytowane wypowiedzi rodzicow przedstawiaja tylko jedna strone
      medalu, i sa raczej szczatkowe, natomiast dyskusja na forum pod
      artykulem bardzo mnie zaciekawila bo daje wglad na sprawe z kilku
      punktow widzenia.

      Osobiscie w zyciu bym sie chyba nie odwazyla uczyc swoje dzieci w
      domu, raz ze nie czuje sie na silach zeby przekazac im wiedze ktora
      mam nadzieje ze nabeda w szkole, dwa ze nie jestem na tyle
      konsekwentna i zdyscyplinowana, zeby mi czas nie przeplywal miedzy
      palcami w ramach rzekomej nauki w domu, trzy ze nie wiem czy
      potrafilabym skutecznie rozdzielic role rodzica od roli nauczyciela
      a to mi sie wydaje wazne, cztery ze obawialabym sie jak domowe
      nauczanie wplyneloby na ich kontakty towarzyskie i spoleczne. Po
      prostu nie potrafie sobie wyobrazic jak o wlasnych silach moglabym
      im dostarczyc tak zroznicowanych doswiadczen jakich dostarcza zycie
      szkolne. Fajnie ze takie rozwiazanie istnieje dla ludzi ktorzy
      mieszkaja z wyboru daleko od cywilizacji, ale ja do nich nie
      naleze.

      Moja starsza corka zaczela kilka miesiecy temu szkole, do ktorej
      poszla po kilkuletnim pobycie w przedszkolu, gdzie wszystkie panie
      byly dla niej jak ciocie, a z dzieciakami wyrosla od pieluch. Z
      pewna fascynacja (i troche z niepokojem, choc ufam, ze sobie
      poradzi) obserwuje jak sie probuje odnalezc w grupie dzieci, ktore
      sie juz znaja a ona jest "nowa" (wynika to z kiwuskiego zwyczaju
      przyjmowania dzieci do szkoly w dniu 5 urodzin, wiec kazde dziecko
      zaczyna kiedy indziej i nie ma tak jak w Polsce sytuacji, ze
      wszystkie sa nowe razem). Uwazam, ze bedzie to dla niej cenne
      doswiadczenie, umiejetnosc z ktorej bedzie korzystac cale zycie, i
      nie wiem jak bym jej miala dac do niej dostep uczac w domu. Te
      wszystkie przyklady z chodzeniem na zajecia plastyczne czy rytmike
      sa dla mnie bez sensu, dzieci nie zzywaja sie ze soba na zajeciach
      raz w tygodniu przed godzine czy dwie, w takich przelotnych grupach
      nie obowiazuja te same zasady zycia stadnego wiec oprocz plastyki i
      rytmiki niewiele sie tam naucza.

      I mimo ze obawiam sie bullyingu, narkotykow i innych negatywow, to
      wydaje mi sie ze dla dziecka lepiej jest sie z nimi zetknac i
      nauczyc sie jak sie im oprzec czy jak z nimi walczyc, niz rosnac pod
      szklanym kloszem w blogiej niewiedzy. Predzej czy pozniej negatywy
      zycia je dopadna i beda musialy sobie jakos z nimi radzic.
      • iza42 Re: Edukacja w domu 10.09.08, 09:00
        Znam kilkoro dzieci, ktore robia badz robily homeschooling, dwojka z nich
        wykracza ponad przecietnosc jezeli chodzi o osiagniecia akademickie, nie wiem
        jak sobie radza w rowiesnikami ale sprawiaja wrazenie pewnych siebie,
        pozytywnych dzieciakow i wiem ze maja przyjaciol w swoim wieku. Jeden chlopiec z
        homeschooling przeszedl do gimnazjum, nauka nie sprawia mu najmniejszych
        trudnosci, oprocz tego tanczy i gra na instrumentach, dosc powazny na swoj wiek,
        jest jedynakiem wiec moze to tez sie przyczynia do tego, ze ma troche inna
        osobowosc nie wiem. Mysle, ze wybor pomiedzy szkola a nauka w domu zalezy od
        umiejetnosci, motywacji i konsekwencji rodzicow oraz tego jaki poziom
        reprezentuje szkola.
        Stwierdzenia ktore padly na tym forum, ze szkola jest od tego aby uczyc a
        rodzice wylacznie od tego aby wychowywac uwazam za bzdurne,
        sama najwiecej wiedzy w zakresie literatury, historii i kultury wynioslam z domu
        ( dziadkowie byli nauczycielami) a nie ze szkoly, gdzie nauczycielki uczyly
        wkuwania na pamiec calych stronic podrecznika lub recytowaly opinie na temat
        rozmaitych dziel literackich z dostepnych sobie streszczen. Sorry, nie mam
        dobrego zdania na temat swoich nauczycieli w szkole, zwlaszcza w szkole
        podstawowej, oprocz brakow wiedzy merytorycznej nauczycieli czesto cechowal
        swoisty sadyzm, potrafili pograzac uczniow jezeli cos im sie u nich nie
        spodobalo nawet jezeli nie mialo to najmniejszego zwiazku z nauka. Pamietam
        kiedys jedna nauczycielka zrugala mnie przy calej klasie za to, ze nie
        zauwazylam jej na ulicy i nie uklonilam jej sie. Co do obcowania z rowiesnikami,
        nie wiem na ile
        szkola podstawowa pomogla mi w tzw socjalizacji, pewnie troche tak ale pewnie i
        bez tego bylabym w stanie uskuteczniac podworkowe zabawy z dziecmi z sasiedztwa.
        Jednego sie obawiam, ze znajac minimalna tolerancje spoleczenstwa polskiego na
        wszystko co odbiega od przecietnych standardow, dzieci, ktore sa uczone w szkole
        beda wytykane palcami i wysmiewane jako nienormalne. Ale moze teraz sie cos w
        tym swiatopogladzie zmieniko ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka