Dodaj do ulubionych

Zakochalam sie w...

22.07.05, 18:35
facecie starszym ode mnie o 21 lat i czasami wydaje mi sie,ze to
nienormalne,ze powinnam jak najszybciej ta znajomosc przerwac,a z drugiej
strony budze sie z mysla o nim i zasypiam z marzeniami.Moj ukochany jest
Holendrem,pracuje,nie ma zadnych zobowiazan rodzinnych-bo to bezdzietny
rozwodnik i...nie wiem,czy dalej brnac (chyba mnie nieco ta rzczywistosc
oslepila) czy przerwac to wszystko,bo z racji roznicy wieku nie ma szans
powodzenia,a im dalej tym bedzie trudniej.
Wiem,ze moze to nie temat na forum,ale niedawno rozstalam sie tu z chlopakiem
a ta znajomosc ,z tym starszym ode mnie mezczyzna dodala mi skrzydel.
Moze Wy tez bylyscie lub jestescie w takim zwiazku,poradzcie mi czy warto?
Dzis juz chyba nie zasne...
Violetta
Obserwuj wątek
    • edytak78 Re: Zakochalam sie w... 22.07.05, 18:55
      Jak przyjechalam,poznalam tu dziewczyne,ktora jest z facetem starszym od niej o
      36 lat!Mieszkaja we wlasnym domku,on jest juz chyba na emeryturze,zajmuje sie
      motocyklami ,a ona prowawdzi dom i...bardzo,bardzo czesto zaprasza rodzine z
      Ukrainy-wlasciwie to chyba nie ma miesiaca,by u niej kogos nie bylo.A pisze to
      po to,zeby uswiadomic Ci,ze nie wszyscy Holendrzy sa stereotypowi,ze nie lubia
      obcych w domu i sa nieprzecietnie chytrzy.
      Mi ten facet nie odpowiada z zupelnie innych wzgledow,ale oni sa raczej dobrana
      para,wiec dlaczego Twoj zwiazek mialby spalic na panewce.Glowa do gory!
      Powodzenia!
    • cokomudotego Nic sie nie przejmuj Violetta 22.07.05, 19:31
      ja jestem od swojej dziewczyny starszy o 22 lata i zyjemy sobie bardzo
      szczesliwie juz od ladnych paru lat. A jak komus to sie nie podoba, to miej ich
      zwyczajnie w nosie !
      PS
      zadne z nas nie ma dzieci a wspolnych tez raczej nie planujemy
      • tyka444 Re: Nic sie nie przejmuj Violetta 22.07.05, 20:52
        a ja i moj Holender jestesmy najszczesliwsi na swiecie
        a roznica wiekowa miedzy nami wynosi 24 lata:)
        i pewnie ze na poczatku zastanawialam sie czy zwiazek
        z duzo starszym mezczyzna ma sens,czy uda nam sie ...
        I jak narazie udaje sie perfekcyjnie,a niedawno stuknela nam rocznica:)
        pewnie,ze czasami ludzie sie nam przygladaja na ulicy,ale
        to raczej z ciekawosci,a mnie to wogole nie peszy ani nie przeszkadza,
        wrecz przeciwnie. Moi znajomi z PL poczatkowo stukali sie w czolo,
        mowili ze zwariowalam,albo ze pewnie chodzi o pieniadze (ktorych
        zreszta naprawde za duzo nie mamy),a ja i tak szlam za glosem serca
        i nie zaluje tego ani przez chwile!:)) Jestem naszczesliwsza osobka
        pod sloncem,kochamy sie nawzajem,szanujemy,wiec czego chciec wiecej?:)
        Powodzenia!
        • tyka444 Re: Nic sie nie przejmuj Violetta 22.07.05, 20:55
          aha,dodam tylko,jako ciekawostke ze moj myszowaty
          jest o rok starszy od mojej mamy....;pp
          a moja mama wrecz zakochana w swoim przyszlym zieciu,
          i rozpieszcza go,a nawet traktuje jak syna...:)
          • cokomudotego Re: Nic sie nie przejmuj Violetta 22.07.05, 22:33
            ja jestem urodzony w 1949 a ma lepsza polowa w 1971 i to nam zupelnie nie
            przszkadza. Nie jestem krezusem, ale mam niezly zawod i troche zesmy przez
            ostatnie lata podrozowali co oboje bardzo lubimy ( mam dosc absorbujaca prace,
            ale i sporo wakacji). Jestem Polakiem ( z paszportu Holendrem i tylko i
            wylacznie z paszportu)mieszkajacym w Holandii od 1969 roku.
    • zosiasamosia55 Re: Zakochalam sie w... 22.07.05, 20:54
      Violetko!
      najwazniejsza jest zgodnosc charakterow a nie wiek ,wiec nie przejmuj sie i nie
      mysl,ze moze sie wam nie udac.Tak jak wszedzie,tak i tutaj sa pary gdzie
      roznica wieku jest widoczna,a jednak potrafia cieszyc sie zyciem i jest im
      dobrze.
      Zycze wam powodzenia i szczescia w zwiazku!
      Zosia
    • wolezapytac Re: Zakochalam sie w... 23.07.05, 12:24
      Dzieki wszystkim za slowa otuchy;milo,ze jest tu wiecej takich zwiazkow i ze
      trzymacie sie dobrze.Mam nadziejez,e wiek i u nas nie zagra kiedys wiekszej
      roli.
      U nas dochodzi jeszcze problem moich rodzicow,ktorzy nie za bardzo akceptuja
      nasz zwiazek.Ja mialam w Polsce chlopaka,mielismy plany,tu przyjechalam
      dokonczyc studia i..stalo sie.Chlopak,ktorego zostawilam czuje sie
      skrzywdzony ,z jego rodzina utrzymujemy bliski kontakt od wielu,wielu lat,a
      teraz ja dalam taka plame.Ale z drugiej strony uczucie tom uczucie,tamtego
      nigdy tak naprawde nie kochalam,bylismy ze soba raczej z przyjazni niz z
      milosci,ale wsystko bylo pod zyczenie otoczenia:nasi rodzice to przyjaciele,on
      jest swizym lekarzem po studiach,ja tez zaraz mialam skonczyc dobre
      studia ,oboje mielismy juz prace i...rodzice wspolnymi silami wybudowali nam
      piekny dom.Mielismy nawet wspolnego psa,za ktorym bardzo tesknie...
      A teraz mam nieco inne zycie,siedze w domku,troche jeszcze czytam,bo mam 2
      egzaminy przed soba,zero planow zawodowych,bo tu nie tak latwo,a wiec jakas
      obawa jest,starszy pan-bardzo kulturalny,niezalezny i opiekunczy w stosunku do
      mnuie,ale ...nieznany mi,bo to milosc od niedawna.I nie wiem jak to wszystko ze
      soba pogodzic.Tam rodzice nie maja odwagi powiedziec prawdy,chociaz wiedza ,ze
      ja bardzo sie w ten zwiazek zaangazowalam i ze tamtego chlopaka nie
      kochalam,ale mialam tam pewna przyszlosc i raczej niezle zycie.Tu mam prawdziwa
      milosc,dla ktorej budze sie codziennie pelna energii ,ale niepewna
      przyszlosc...Niepewna,bo nie bardzo widze sie w roli kury domowej,a warunki w
      Holandii nie nastrajaja w tej kwestii pozytywnie.I chociaz podniesliscie mnie
      na duchu,utwierdziliscie w przekonaniu,ze to nie tylko ja popelniam
      mezalianse,to jednak jakas niepewnosc o wlasny byt pozostaje,bo ambicje
      zawodowe tez sa wazne.Moj kochany tez moze sie zmienic,nie bedzie wiecznie
      utrzymywal calego domu.A jak p[ojawia sie dzieci?
      Oj,mam mnostwo pytan,ale jestem zakochana wiec chce mi sie zyc i ...czekam z
      niecierpliwoscia na dalszy odzew:ze warto to juz wiem,a teraz powiedzcie jak
      poradziliscie sobie z takii rzeczami jak praca,dzieci,przyszosc...
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie!Violetta
    • tyka444 Re: Zakochalam sie w... 23.07.05, 14:12
      Ja osobiscie jeszcze nie pracuje,obecnie chodze na kurs
      j.holenderskiego do marca przyszlego roku.Po ukonczeniu
      kursu chce sie rozejrzec za jakas praca,i wtedy wybrac sie do
      szkoly,bo pienioazki potrzebne na oplaty najpierw:)
      Po zdaniu matury przyjechalam tutaj i juz zostalam...:)
      Mam 21 lat,jestem mloda,zdrowa,mam swietnego chlopaka,
      i wiem ze bedzie ok! Pewnie,ze czasem mnie ogarnia strach przed
      przyszloscia,ale chyba jest to spowodowane tym ,ze nadal jeszcze
      nie znam za bardzo jezyka,a poza tym jeszcze nie zdazylam sie
      do konca tu zaklimatyzowac.Ale milosc do mojego myszowatego mnie potrzymuje
      na duchu i wierze w nasza wspolna przyszlosc tutaj:)
      A tak swoja droga,gdzie mieszkasz?:)
      Pozdrawiam!
      • monika_nl Re: Zakochalam sie w... 24.07.05, 14:36
        CZesc ,
        tez bym chciala wtracic swoje trzy grosze do tej dyskusji.
        Mojego ex poznalam w Polsce byl 15 lat starszy odemnie , po dwoch m-cach
        znajomosci zabral mnie da siebie do Amsterdamu.Po roku znjomosci pobralismy
        sie , pierwsze dwa lata byly ok,naprawde niemialam na co nazekac.Pownego razu
        moj ex pojechal z kolega na ryby do Danii, po dwoch dniach wrocilm tylko jego
        kolega, okzalao sie ze moj ex mial w aucie ponad 20 kg trawki.Wtedy
        postanowilam sie z nim roztac , odczekalam kiedy wyjdzie na wolnosc i
        oswiadczylam mu ze chce rozwodu ale on obiecal ze z skonczy z tymi interesami i
        bedzie ok.Dostal druga szanse .Po paru m-cach spowadzilismy sie na stale da
        Polski na mazury, znowu bylo wszystko poukladane i w porzadku, po za malymi
        wyskokami z jego strony.Po trzech latach okazalo sie ze on od dluzszego czasu
        mial juz kogos innego ( ex-prostytutke), niestety nie moglam pojac gdzie
        popelnilam te blad ze on szukal szczescia u prostytutek .Po wileu rozmowach on
        stwierdzil po prostu ze ja bylam juz wtedy dla niego za stara ( mialam 28 lat a
        ona 22 lata).Na rozstanie wkopal mnie w afre narktykowa co kosztowalo mnie
        ponad dwa lata mojej wolnosci ( mawet jednego miligrama nie znaleziono przy
        mnie , ale on obciazyl mnie swoimi zeznaniami ).Potem stwiedzilam ze zadnych
        facetow wiecej w moim zyciu, przez pare lat bylam sama i wtedy stal on na mojej
        drodze czyli moj obecy maz.Jestesmy juz razem od 6-ciu lat , on jest 6 lat
        mlodszy odemnie ale nawet dzis po szesciu latach szelejemy za saba.

        Zycze ci wszystkiego najelepszego w twoim zwiazku i mysle ze jestes i besdziesz
        szczesliwa a twoja rodzina i otoczenie po pwenym czasie zrozumieja twoj wybor.

        pozdrawiam
        Monika
    • kasiaa10 Re: Zakochalam sie w... 01.08.05, 18:34
      gratulacje!Milosc nie zna granic wiec na pewno uda Wam sie zbudowac szczesliwy
      zwiazek.Nie przejmuj sie opiniami ludzi;w koncu to Twoje zycie i Twoja
      przyszlosc,a mama i rodzina jesli Ciebie kocha to z czasem zaakceptuje Twoj
      wybor.Musisz im udowodnic,ze jestes szczesliwa,a na to potrzeba czasu.Mama na
      pewno chce dla Ciebie najlepiej,ale jednoczesnie nie moze wszystkiego
      przewidziec ,bedac tysiac kilometrow stad.Daj im czas,nie zrazaj sie,badz
      soba.Zyjemy w koncu tylko raz i do odwaznych zycie nalezy!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka