Jestem 3 dzień po leczeniu Alinią. Jak dla mnie ten lek to wielka ściema, albo za krótka kuracja. Podczas leczenia czułam się wyśmienicie, pierwszy raz tak dobrze się czułam od 3 lat. Tabletki brałam zgodnie z dawkowaniem podanym na ulotce (1 tabletka co 12 godzin przez 3 dni). Następnego dnia po skończonej kuracji meksyk lambliozowy zaczął się od nowa

Brałam już wszystko na to dziadostwo, leki odrabaczające również. Po pierwszym zastosowanym leczeniu (tinidazol+summamed) pozbyłam sie tego świństwa na ponad pół roku. I teraz nie mogę się wyleczyć niczym. Biorę leki, jest miesiąc w porządku i znowu come back. Oczywiście sprzątam, wyparzam wrzatkiem, prasuje etc. Wiem, ze mogłam się uodpornić, ale przecież czymś, jakoś to trzeba wyleczyc!!! Czytałam gdzieś, że każde następne zarażenie trudniej i dłużej się leczy.
Zdziwiło mnie, że po Alini objawy wróciły od razu po zaprzestaniu leku, natomiast np. po tinidazolu powracały minimum po miesiącu.
Brał ktoś w Was ten lek?
Jak wasze odczucia?
Czy stosowaliście powtórkę z leczenia po kilku dniach? Jeżeli tak, to po ilu?