futurysta_m 23.03.11, 15:18 jak to jest? Przewodniczacy powie mi, ze juz po wszystkim i wtedy ja zapraszam Komisje na obiad, czy jak? Czy mam im podziekowac - ale za co? za to ze znalezli czas na moj egzamin? Co wypada? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pfg Re: czy po obronie sie dziekuje? 23.03.11, 15:28 Dziękujesz promotorowi, żonie, rodzicom i cioci z Pcimia za okazywane wsparcie (jeśli okazywali), a potem i mniej wylewnie recenzentom i komisji, na końcu całej przybyłej publiczności. Zresztą zwyczaje w tym zakresie są bardzo różne, ja mówię, jak to bywało w miejscach, w których obrony widziałem. Odpowiedz Link
futurysta_m Re: czy po obronie sie dziekuje? 23.03.11, 16:10 no wlasnie, ze u mnie nie bedzie nikogo z rodziny i ze znajomych. A zatem: dziekuje Komisji, Recenzentom i Promotorowi. Jeden z moich recenzentow nie przyjedzie - czy mam podziekowac komus nieobecnemu? Odpowiedz Link
pr0fes0r Re: czy po obronie sie dziekuje? 23.03.11, 16:14 Tak, w końcu recenzję napisał(a). A na obiad zapraszasz dyskretnie po zakończeniu obrony. Możesz też podziękować radzie jednostki, przed którą była przeprowadzona obrona. Odpowiedz Link
larusse Re: czy po obronie sie dziekuje? 23.03.11, 16:18 Chce Ci się iść z nimi na obiad? Będziesz musiał z nimi gadać... udawać, że ich lubisz... Odpowiedz Link
futurysta_m obiad 23.03.11, 16:25 ja za ten obiad musze zaplacic! A poza tym, moze ktos z nich mi powie, ze moja praca byla dobra, bo moj promotor mi tego nie mowi. Nawet stwierdzil, ze moje egzaminy z przedmiotow byly do dupy i tylko dlatego, ze egzaminowali mnie jego koledzy udalo mi sie zdac (mam 3 piatki i na jezyku nawet go niw bylo juz w miescie). i to on nastaje na ten obiad - dla mnie liczy sie czas i to, zeby wracac do domu, ale on chce sie zabawiac. A teraz jeszcze on przylatuje na obrone samolotem - nie do uwierzenia! Wie, ze to ja ponosze koszty przewodu, a on sie nie cacka w jezdzenie pociagiem, a tylko PRZYLATUJE Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: obiad 23.03.11, 16:47 no ale kosztów przylotu promotora chyba nie ponosisz??? Odpowiedz Link
futurysta_m Re: obiad 23.03.11, 16:57 o wlasnie ze ponosze! Najpierw mnie ten czlowiek wmanewrowal w doktorat "z zewnatrz", zabronil chodzic na studia doktoranckie no i okazuje sie, ze nikt nie przejmie kosztow i ja siedze z przewodem, ktory musi byc przeze mnie oplacony. serio. ale juz jest tak dalece to wszystko posuniete, ze nie mam czasu na manewry i operacje... dziadyga.... i jeszcze mi oznajmil, ze on sobie po obronie zostanie jeszcze jedna w hotelu, zeby sie upic mo MOJEJ obronie. To ja kurcze chce oszczedzac, a on sobie za moja kase takie hece urzadza... ale czego sie spodziewac po czlowieku, ktory puszcza strzalki i trzeba do niego oddzwaniac! Odpowiedz Link
pzgr Re: obiad 23.03.11, 17:01 kup chrzczoną wódkę od Ruskich na bazarze. struje się za karę i popamięta. Odpowiedz Link
futurysta_m zdziwi sie 23.03.11, 18:34 bo nie ma rezerwacji na noc obrona/ po obronie - bedzie musial zaplacic z wlasnej kasy :) mam nadzieje, ze sam na cos sie nadzieje Odpowiedz Link
dala.tata Re: zdziwi sie 23.03.11, 19:38 wow. niezle relacje macie. katastrofa. futurysta_m napisała: > bo nie ma rezerwacji na noc obrona/ po obronie - bedzie musial zaplacic z wlasn > ej kasy :) mam nadzieje, ze sam na cos sie nadzieje Odpowiedz Link
futurysta_m Re: zdziwi sie 23.03.11, 20:05 obelgi, obelgi, obelgi - ten czlowiek torturuje mnie - ciagle mi podkresla, jakie to "dno" ze mnie, jak to go "osmieszam" i pisze na "miezernym poziomie", a jednoczesnie wyciagnal mi 2 rozdzialy z pracy i opublikowal pod swoim nazwiskiem. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: zdziwi sie 23.03.11, 22:34 zaraz, zaraz... mnie się tu wszystko nie zgadza, z powodu wyłaniającego się obrazu Hiroschimy intelektualnej? jak to? jesteś prawnikiem i pozwolisz na coś takiego? przecież, jeśli masz dowody, to to jest koniec kariery naukowej twojego promotora... Odpowiedz Link
pr0fes0r Re: zdziwi sie 23.03.11, 23:05 OP to wolna stopa - tutaj prawo jest tak niejasne, że nie byłbym pewien, czy sprawa byłaby do wygrania w całości. Natomiast warto by się zorientować, czy gdzieś jest zdefiniowane pojęcie "kosztów przeprowadzenia przewodu doktorskiego". Wynagrodzenie dla promotora i recenzentów - jasne. Ale opłacanie delegacji i kosztów pobytu komisji? Wyżywienie? Szara strefa. Odpowiedz Link
ford.ka Re: zdziwi sie 23.03.11, 23:12 Przecież to nie doktorant płaci uniwersytetowi (jednej stronie nie wolno płacić, drugiej przyjąć kasy) tylko firma "sponsorująca" doktoranta wspiera jakąś uniwersytecką "fundację" (lub wariacje na temat). No to z kim się tutaj sądzić? Firma miała taką fantazję, że sponsorowała, a fundacja nie potrafiła odmówić darowizny. A że firma to działalność gospodarcza samego doktoranta lub jego kolegi, a fundacja oddaje całą kasę do dyspozycji rektora, to już inna bajka. Jak się Keller rzucał, że to jedno wielkie bezprawie, toście go zbiorowo wyśmiewali, a teraz robicie wielkie oczy. Tak właśnie wyglądają doktoraty z wolnej stopy, które oglądacie jako Czcigodna Rada Wydziału. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: zdziwi sie 23.03.11, 23:21 o sądzeniu się pisałem w związku z zarzutem plagiatu... co do reszty, wydaje mi się, że to są standardowe koszty i przelot samolotem tudzież fundowanie promotorowi noclegu extra nie wchodzą w grę Odpowiedz Link
pfg Re: zdziwi sie 24.03.11, 08:32 ford.ka napisał: > Jak się Keller rzucał, że to jedno wielkie bezprawie, toście go zbiorowo wyśmie > wali, a teraz robicie wielkie oczy. Keller mówił "za 10 tysięcy można kupić doktorat". Wynagrodzenia brutto promotora i recenzentów, według ustalonych stawek, to łącznie jakieś 7000. Do tego dochodzi koszt wydania dyplomu, jakieś koszta administracyjne, delegacje i zwrot kosztów podróży (!) dla recenzentów i, ewentualnie, promotora, więc można przyjąć, że kwota ~10000 to pokryje. Z punktu widzenia uczelni jest to zwrot kosztów, nie zaś "cena doktoratu", jak utrzymywał Keller. Jeśli uczelnia wystawia zryczałtowany rachunek na 10000 doktorantowi (czy też, formalnie, jakiejś firmie/instytucji, która go finansuje), to jest w porządku. Wszystko ponadto to jest łupiestwo. W szczególności wyłudzeniem w biały dzień jest domaganie się sfinansowania drugiego noclegu, a także taksówki i biletu lotniczego. Jeżeli OP te 10000 uczelni zapłacił, pan promotor powinien się rozliczać z uczelnią. Na naszym wydziale jest teraz problem z habilitacją osoby spoza wydziału. Wstępna analiza dorobku dokonana przez naszą wewnętrzną komisję wskazuje, że to może być dobra habilitacja, ale sytuacja jest patowa, bo nie wiadomo, kto ma płacić. Wydział nie chce (nie ma interesu w finansowaniu obcego habilitanta, a pieniędzy raczej brakuje niż jest za dużo), a tamta strona też nie bardzo, tym bardziej, że habilitantka in spe nie jest obecnie zatrudniona przez żadną instytucję akademicką. Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: zdziwi sie 25.03.11, 21:08 pfg napisał: > dzy raczej brakuje niż jest za dużo), a tamta strona też nie bardzo, tym bardzi > ej, że habilitantka in spe nie jest obecnie zatrudniona przez żadną instytucję > akademicką. Czyli zasadniczo nie istnieje. Odpowiedz Link
pzgr Re: zdziwi sie 23.03.11, 23:18 koszt postępowania jest jasny: koszt dyplomu, recenzentów i promotora. można zapłacić to legalnie (moje studia doktorskie zapłaciły za mnie PAN i dostały fakturę. koszty wycieczek recenzentów wedle prawa pokrywa ich macierzysta uczelnia w formie delegacji. inne rozwiązania to jakaś lewizna. Odpowiedz Link
pfg Re: zdziwi sie 24.03.11, 00:08 futurysta_m napisała: > wyciagnal mi 2 rozdzialy z pracy i opublikowal pod swoim nazwiskiem Toż to normalny plagiat jest. Napisz do Wrońskiego, rób raban u dziekana. futurysta, broń się, bo jeśli nie, to *ciebie* oskarżą o plagiat - przecież masz dwa rozdziały, które są żywcem przepisane z pracy promotora. Odpowiedz Link
salzburg Re: zdziwi sie 24.03.11, 00:15 Zdaje się, że nasz Futurysta jaj sobie robi.... Odpowiedz Link
eeela Re: zdziwi sie 24.03.11, 00:22 Też mi się tak zaczyna wydawać, bo to, kurde, Meksyk jest, co on opisuje. Odpowiedz Link
whiteskies Re: zdziwi sie 24.03.11, 08:44 A co to za uczelnia i dziedzina nauki? Mnie jeżą sie wlosy na glowie.... Odpowiedz Link
eeela Re: obiad 23.03.11, 17:45 > o wlasnie ze ponosze! Nie rozumiem, jakim cudem i na jakiej podstawie. Odpowiedz Link
futurysta_m Re: obiad 23.03.11, 18:42 na takiej, ze koszty przyjazdu na obrone wchodza w sklad kosztow procedury przewodu doktorskiego Odpowiedz Link
h_hornblower mogę w to uwierzyć 23.03.11, 18:07 futurysta_m napisała: > Nawet stwierdzil, ze moje e > gzaminy z przedmiotow byly do dupy i tylko dlatego, ze egzaminowali mnie jego k > oledzy udalo mi sie zdac (mam 3 piatki i na jezyku nawet go niw bylo juz w mies Jeśli bronisz pracy doktorskiej o samorządach i jednocześnie pytasz na forum, co to jest "osobowość publicznoprawna czy jakoś tak" to jestem niestety skłonny w to uwierzyć. A potem zenek dziwi się, jakie to legendy o prawie chodzą... Odpowiedz Link
futurysta_m Re: mogę w to uwierzyć 23.03.11, 18:46 ja sie nie bronie z samorzadow, a poza tym szukam konkretnej definicji, a nie czegos opisowego i z internetu Odpowiedz Link
dala.tata Re: obiad 23.03.11, 18:30 przeraza mnie mysl, ze doktorant myslalby, ze musi mnie zaprosic na obiad. cos zupelnie strasznego. mnie bylo milo i chetnie zaprosilem promotora i recenzentow i mielismy mily wieczor. pewnie zaprosilbym nawet gdyby nie bylo mi milo, jednak dzisiaj to juz inne czasy. z takimi przymusami nalezy walczyc. swoja droga jako osoba z wolnej stopy, wiec spoza uczelni, mysle ze nie musisz isc na zaden obiad. to nie jest przymus i obowiazek - dlugie rece promotora nie siegna cie. sprobuj sie wywinac mowiac, ze obiad musisz przelozyc na pozniej. a samolot na koszt doktoranta uwazam za skandal. Odpowiedz Link
futurysta_m Re: obiad 23.03.11, 18:50 place za obiad calek komisji! a Promotor teraz do mnie zadzwonil i pyta sie, czy go odbiore z lotniska, bo nie chce mnie narazac na koszta taksowki! Ja to tez uwazam za skandal, ale skoro place juz za swoje recenzje, to najwidoczniej system taka mozliwosc przewiduje... Odpowiedz Link
salzburg Re: obiad 23.03.11, 18:59 Tak to czytam i powiem coraz mniej mi się chce wierzyć. Znam promotorów, którzy jezeli doktoranci płacili za przewód to zwracali im ta część, która przypada dla promotora (teraz to chyba nieco ponad 3 tys.), ale nie słyszałem żeby doktorant płacił za przylot promotora. Równiez przejazd recenzenta wygląda tak, że jego uczelnia wystawia delegecje, a ta w której sie bronisz reguluje należność z tego co zapłaciłeś za przewód. Chyba, że to sie wszystko odbywa na zasadzie do łapy. Odpowiedz Link
futurysta_m Re: obiad 23.03.11, 20:09 5 tysiecy kosztuje promotor. 5. Piec. I jeszcze mi nie powiedzial, ze mi moja czesc odda. Stwierdzil, ze i tak jest taniej niz studia doktoranckie (nie wzial pod uwage, ze wtedy jest stypednium). Mnie sie kiedys w te historie pan z dziekanatu tez nie chcialo wierzyc - a tu - prosze - a jednak Odpowiedz Link
pfg Re: obiad 23.03.11, 19:26 futurysta_m napisała: >skoro place juz za swoje recenzje, to najwidoczniej sys > tem taka mozliwosc przewiduje... Opłata za recenzje (i za honorarium dla promotora) to jest rzecz uregulowana przepisami i zresztą nie raz żeśmy tutaj o niej rozmawiali. Zwrot kosztów podróży też można uznać za koszta kwalifikowalne, ale wedle stawek uczelni (instytucji), na której się bronisz. Czy ten uniwersytet zwróciłby za samolot? Wątpię. Jeden nocleg, jeśli jest konieczny, może być. Drugi pan promotor powinien opłacić sam. Zaproszenie komisji na obiad to jest zwyczaj, nie oblig - możesz, nie musisz. Panu promotorowi można delikatnie przypomnieć, że *twój* doktorat będzie się liczył do *jego* dorobku. Twój promotor wygląda na jakiegoś pazernego palanta. Odpowiedz Link
futurysta_m Re: obiad 23.03.11, 20:13 panie w dziekanacie mnie to powyliczaly i powiedzialy, ze tyle zaplace. 5 tys promotor, 2 tys recenzja, 2 tys recenzja, oplaty manipulacyjne iles tam i koszta dojazdu i tak dalej. Przeciez nie wymyslam. A Promotor nie jest zdrowy - on wykorzystuje - a potem sie dziwi, ze ludzie od niego odchodza Odpowiedz Link
larusse Re: obiad 23.03.11, 20:05 futurysta_m napisała: > ja za ten obiad musze zaplacic! No wiem:) Ja bym nikogo nie zapraszała. Nie wiem nawet czy bym komuś podziękowała. Nie cierpię takich obrzędów. Odpowiedz Link
prawdziwam2011 Re: czy po obronie sie dziekuje? 25.03.11, 07:09 Być może wszystko to, co piszesz o swoim promotorze jest prawdą, ale przynajmniej w jednym ma on rację: przynosisz mu wstyd (i nie tylko jemu). Odpowiedz Link
ford.ka Re: czy po obronie sie dziekuje? 25.03.11, 10:31 > Być może wszystko to, co piszesz o swoim promotorze jest prawdą, ale przynajmniej w jednym ma on rację: przynosisz mu wstyd (i nie tylko jemu). Być może chce mu przynieść wstyd, ale się nie da, promotor (ponownie: o ile to prawda) odwalił już całą czarną robotę. Odpowiedz Link
mama.best Re: czy po obronie sie dziekuje? 25.03.11, 10:56 ..i to znowu Futurysta. Zastanawiam sie, czy moi doktoranci tez tu sa i sie zala. A jezeli sie zala, to mam nadzieje, ze ktos je pocieszy, a nie osoadzi. Rozni ludzie sie roznie zachowuja i trzeba byc ostroznym. Niestety, nawet w srodowisku naukowym tez sa osoby, o ktorych nie mozna powiedziec, ze sa o nieskazitelnym charakterze. To przykre. A do moich doktorantow: moje dzieci sa najwazniejsze - niech to bedzie dla Was nie tylko grypsem, ale i poslannictwem zyciowym. Kiedys zrozumiecie. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: czy po obronie sie dziekuje? 25.03.11, 11:15 A skad pan promotor leci? Bilet na trasie Krakow-Poznan kosztuje ok. 150 zl, samolot wylatuje wczesnie rano. Przelot samolotem wychodzi taniej niz pociag + doba w hotelu. Odpowiedz Link
prawie_prawniczka Re: czy po obronie sie dziekuje? 26.03.11, 16:06 A ja mam pytanie w temacie obiadu - co do składu - czy zapraszaliście na ten obiad kogoś spoza środowiska stricte uniwersyteckiego? Np swojego przełożonego z pracy, w przypadku kiedy wyraził on zgodę na to, by firma za to zapłaciła? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: czy po obronie sie dziekuje? 26.03.11, 16:09 zapraszasz, kogo ci się żywnie podoba (oczywiście poza tymi, których należy, wypada etc), tym razem ty rządzisz ;) Odpowiedz Link