Dodaj do ulubionych

Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem czego?

27.05.11, 23:38
Witajcie,

chciałabym się Was może nie tyle co poradzić, ale przynajmniej zorientować i poznać Wasze opinie.

Jestem obecnie na I roku SUM i na II roku studiów licencjackich. Od czterech lat pracuję w zawodzie związanym z wykształceniem, w pracy naukowej również zajmuję się jej aspektami.

O doktoracie marzę od drugiego roku studiów, od kiedy mój promotor podpowiedział mi, że byłby to dobry pomysł. Jeżdżę na konferencje, piszę publikacje, udzielam się naukowo etc. Sporą część mojego życia podporządkowałam temu, aby za dwa lata dostać się na doktoranckie i zrobić to, czego pragnę od dłuższego czasu.

I właśnie... Ostatnio zaczęłam zastanawiać się, czy NAPRAWDĘ tego chcę. Ostatnio złapałam się na tym, że od tych czterech lat, od kiedy łączę pracę zawodową z nauką, wolny wieczór jest dla mnie luksusem. Nie ma prawie dnia, abym nie robiła czegoś kosztem czegoś innego. Czasu jest wiecznie za mało. Jak się polenię, to później muszę nadrabiać, wkładając we wszystko dwa razy więcej energii. I ciągle to poczucie winy, że powinnam zrobić coś tam, a ja np. wyjdę gdzieś z chłopakiem czy obejrzę film.

Nie zrozumcie mnie źle, ale z jednej strony o tym marzę, a z drugiej zastanawiam się, czy poradzę sobie - ale nie w sensie intelektualnym, bo o to się nie martwię - ale w sensie logistyczno-życiowym. Nie wiem, czy stać mnie na cztery lata szarpania się - bo to będzie szarpanina. Mam dobrą, satysfakcjonującą pracę, dobrze zarabiam, cieszę się życiem. Gdybym darowała sobie doktorat, na pewno miałabym dużo wolnego czasu i wydaje mi się, że wtedy to dopiero bym robiła, na co mam ochotę - czytała, oddawała się hobby, podróżowała, remontowała/urządzała mieszkanie etc. Tylko pytanie, jak to będzie naprawdę wyglądało...

Powiedzcie, mieliście podobne obawy? Kto z Was łączy pracę zawodową (nie na uczelni) ze studiami doktoranckimi?
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 27.05.11, 23:50
      jesli sie zastanawiasz, czy naprawde tego chcesz, to nawet nie mysl o pchaniu sie w to. oddawaj sie hobby, podrozuj itd. potraktuj to jako powazna rade. bez cienia zlosliwosci. doktorat to duzo zobowiazanie, do ktorego jest potrzbene mnostwo wysilku i dyscypliny. i trzeba go bardzo chciec.

      powaznie: nawet nie mysl o tym.
      • olga.dobroslawa Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 28.05.11, 00:45
        Już o tym myślę. Od dawna. Więcej: najprawdopodobniej i tak to zrobię.

        Ale dziękuję za radę.
    • easykolendra Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 28.05.11, 00:50
      > Powiedzcie, mieliście podobne obawy? Kto z Was łączy pracę zawodową (nie na ucz
      > elni) ze studiami doktoranckimi?

      Połączyć pracę ze studiami doktoranckimi i mieć jeszcze wolny czas dla siebie, to żaden wysiłek i wielu osobom się udaje. Na studiach doktoranckich nie ma wielu obowiązkowych zajęć (zazwyczaj 3-4 po 90 minut w tygodniu, często mniej). ALE: Studia studiami, a w połączeniu z pełnoetatową pracą żaden bardzo dobry doktorant, wnoszący COŚ do nauki, powstać nie może i po prostu szkoda tracić energię na zabieranie się do niego.
      • niewyspany77 Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 28.05.11, 01:25
        > w połączeniu z pełnoetatową pracą żaden bardzo dobry dokt
        > orant, wnoszący COŚ do nauki, powstać nie może i po prostu szkoda tracić energi
        > ę na zabieranie się do niego.

        Nie do końca. Jak najbardziej tak, ale przy założeniu, że praca wiąże się bezpośrednio z tematyką pracy dr.
        • olga.dobroslawa Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 28.05.11, 01:54
          Owszem, u mnie wiąże się. Gdyby nie to, prawdopodobnie bym w ogóle nie myślała o tym, gdyby nie ten aspekt.
          • niewyspany77 Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 28.05.11, 04:22
            No to jeszcze sobie odpowiedz szczerze, jakie masz szanse na etat na uczelni.
            • olga.dobroslawa Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 28.05.11, 10:51
              Nie wiem, czy chcę etatu. Nie jest to dla mnie kryterium rozstrzygające. Zarabiam gdzie indziej.
    • tocqueville Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 28.05.11, 07:26
      dla mnie łączenie doktoratu, pracy i życia rodzinnego i jeszcze hobby to krew, pot i łzy. Oczywiście pisanie doktoratu to ogromna satysfakcja, niesamowite uczucie tworzenia, wykuwania dzieła z opornej materii ale kiedy podchodzimy do tego na poważnie brakuje czasu na inne sprawy.
    • pfg Link kanoniczny 28.05.11, 12:56
      Po co doktorat

      A poza tym uważam, że dala.tata ma rację.
      • spokojny.zenek inny link kanoniczny 28.05.11, 13:02

        www.takiedomeny.pl.tl/Dok%26%23261%3Bd-jedzie-ten-tramwaj-f--J-.--A-.--Zajdel.htm
      • olga.dobroslawa Re: Link kanoniczny 28.05.11, 16:28
        Według tych kryteriów powinnam robić doktorat.
    • larusse a z czego ten doktorat? 28.05.11, 14:28

      • olga.dobroslawa Re: a z czego ten doktorat? 28.05.11, 16:27
        Nauki polityczne.
    • sendivigius Szczena opada 28.05.11, 21:05
      Nie powiem. Mloda osobka na II roku studiow licencjackich, w dodatku pracuje, jak sie wydaje na caly etat, chlopak tez i owszem, ale mimo to publikuje oraz jezdzi na konferencje.

      Robi wrazenie! To znaczy organizatorzy tych konferencji robia na mnie wrazenie*), edytorzy wspomnianych journali tudziez. Coz to musza byc za konferencyje! Jakiez tam za prace sie prezentuje! Jakie mysli spizowe przygniataja te journale. Och i ach, ą i ę. Drzyjcie narody, klaniajcie sie bogowie, let force be with you!

      W sam raz pasuje tu cytat z linku powyzej:

      "Kiedy byłem ostatnio w Instytucie Biletologii - w sprawie mojego doktoratu - bo ja piszę pracę na temat optymalizacji kształtu i wymiarów dziurek w biletach komunikacji miejskiej..."

      A na serio? Na serio doktorat to ca 15000 godzin pracy.
      • olga.dobroslawa Re: Szczena opada 28.05.11, 21:14
        Zanim zacznie wylewać jad, niech doczyta - bo o brak umiejętności czytania ze zrozumieniem nie posądzam (chociaż może powinnam)

        Jestem na I roku studiów uzupełniających magisterskich (jeżeli skrót SUM nic nie mówi) oraz DODATKOWO II roku studiów licencjackich.

        Capisci? Czy mam na grafie rozrysować?

        Komentarze dotyczące konferencji i publikacji pominę. Najwyraźniej mam głupiego promotora, który doktorat mi zaproponował.
        • sendivigius Re: Szczena opada 28.05.11, 22:01
          olga.dobroslawa napisała:

          > Zanim zacznie wylewać jad, niech doczyta - bo o brak umiejętności czytania ze z
          > rozumieniem nie posądzam (chociaż może powinnam)
          >
          > Jestem na I roku studiów uzupełniających magisterskich (jeżeli skrót SUM nic ni
          > e mówi)

          Owszem mowi:

          pl.wikipedia.org/wiki/Sum_europejski
          Sum ma wasy. Bardzo popularny w Mississippi, bardzo dobry, w Nowym Orleanie potrafia go przyrzadzic na 1001 sposobow.


          oraz DODATKOWO II roku studiów licencjackich.
          >
          > Capisci? Czy mam na grafie rozrysować?

          Italiano плохо uderstendo.

          >
          > Komentarze dotyczące konferencji i publikacji pominę. Najwyraźniej mam głupiego
          > promotora, który doktorat mi zaproponował.

          To sie dopiero okaze.
          • olga.dobroslawa Re: Szczena opada 28.05.11, 22:16
            Sam sobie pan odpowiedział.
        • whiteskies Re: Szczena opada 29.05.11, 12:22
          olga.dobroslawa napisała:

          > Komentarze dotyczące konferencji i publikacji pominę. Najwyraźniej mam głupiego
          > promotora, który doktorat mi zaproponował.

          Pewne cechy jego "wydolności naukowej" stosunkowo łatwo sprawdzić w bazach danych publikacji i cytowań. Warto to zrobić przed podjęciem decyzji o pisaniu doktoratu pod jego kierunkiem i porównać swoje wrażenie na jego temat i z "suchymi danymi" - niezależną od najbliższego otoczenia weryfikacją jego dorobku. Jeśli oceny nie są bardzo rozbieżne - dobrze, jeśli są rozbieżnosci - warto się zastanowić dlaczego.
      • ta_ruda Re: Szczena opada 29.05.11, 22:20
        mnie tez opada, na widok tej wypowiedzi.
        ile jadu, braku szacunku i arogancji.

        ja tez na konferencje jezdzilam jak bylam na studiach mag - w charakterze sluchacza, a jesli cos prezentowalam to prezentowane prace moje byly na poziomie odpowiednim mojemu poziomowi edukacji - czyli magisterskiemu. i nikt o zdrowym rozsadku nie wymagal ode mnie aby moje wystapienia byly na poziomie doktoranta (bo nim wtedy nie bylam). nie od razu jest sie profesorem.

        sendivigius napisał:


        >
        > Robi wrazenie! To znaczy organizatorzy tych konferencji robia na mnie wrazenie*
        > ), edytorzy wspomnianych journali tudziez. Coz to musza byc za konferencyje! Ja
        > kiez tam za prace sie prezentuje! Jakie mysli spizowe przygniataja te journale.
        > Och i ach, ą i ę. Drzyjcie narody, klaniajcie sie bogowie, let force be with y
        > ou!
        >
        > W sam raz pasuje tu cytat z linku powyzej:
        >
        > "Kiedy byłem ostatnio w Instytucie Biletologii - w sprawie mojego doktoratu - b
        > o ja piszę pracę na temat optymalizacji kształtu i wymiarów dziurek w biletach
        > komunikacji miejskiej..."
        >
        > A na serio? Na serio doktorat to ca 15000 godzin pracy.
    • niebo.nad.berlinem Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 28.05.11, 21:05
      Moja opinia jest taka, że trzeba mieć bardzo dużo samozaparcia, żeby napisać doktorat - to naprawdę jest męczące i czasochłonne zajęcie. Jeśli się wahasz, czy warto, to raczej daj sobie czas (np. zrób sobie "gap year" na "życie bez pracy naukowej" - na czytanie, podróżowanie i spotykanie się ze znajomymi - zobaczysz, jak będziesz się z tym czuła, upewnisz się , czego tak naprawdę chcesz).
      Co do mojego doktoratu: kosztowało mnie to (piszę oczywiście wyłącznie o kosztach "niewymiernych") wiele nieprzespanych nocy, prawie brak imprez, prawie brak wakacji. Obraziło się na mnie wielu znajomych (no bo jak to tak - nie iść na piwo przy każdej nadarzającej się okazji?), obraziła się dalsza rodzina (no bo jak to tak - wyjść po dwóch godzinach z imienin cioci?). Całe szczęście, miałam wsparcie gdzie indziej.
      Nie żałuję, a nawet więcej - jestem zadowolona, że zdecydowałam się "zrobić" doktorat, czuję dużą satysfakcję. Ale czy warto? Każdy musi sam zdecydować, co dla niego jest priorytetem.
      Pozdrawiam:)
      • olga.dobroslawa Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 28.05.11, 21:22
        Bardzo dziękuję za odpowiedź :)

        gap year - jeden już miałam, toteż odpada. długa historia :)
        obrażeni, a dokładniej nie rozumiejący znajomi - już przerabiałam, przy dwóch kierunkach dziennych i pracy dawno musiałam przewartościować pewne sprawy, ale nie żałuję
        rodzina wspiera i wspierać będzie, aczkolwiek gdybym miała zrezygnować, to nie byłoby histerii

        Jeszcze raz dzięki za rozsądny głos - bo swoją drogą nie wiedziałam, że są tutaj ludzie, którzy lubują się w wylewaniu jadu na innych. Ale to chyba specyfika wszystkich for - anonimowo można wszystko, niezależnie od stopnia naukowego :)
        • sendivigius Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 28.05.11, 22:19
          olga.dobroslawa napisała:

          > Jeszcze raz dzięki za rozsądny głos - bo swoją drogą nie wiedziałam, że są tuta
          > j ludzie, którzy lubują się w wylewaniu jadu na innych. Ale to chyba specyfika
          > wszystkich for - anonimowo można wszystko, niezależnie od stopnia naukowego :)

          I tu sie mylisz dziecie - bo jadowitosc rosnie ze stopniem. Przed obrona spojrz w lustro, jak zobaczysz rozdwojony jezyczek to jestes prawie gotowa. Wkraczasz bowiem w siedlisko zmij, ropuch i tasiemcow. Potworow zadnych krwi od ktorych wieja przyzwoitsze wampiry. Mutantow i nawiedzonych bozych dzieci. Maniakow jednej idei i paranoikow co chca zbawic swiat. Ludojadow i zamaskowanych przybyszow z innych galaktyk. Despotow nie gorszych od Nerona, czyhajacych na swoje ofiary przy drodze z Megary do Aten.

          Gdy juz twarz ci sie zamieni w oblicze z kamienia, wzrokiem porazac bedziesz jak Meduza, rozum skurczy sie do jednobitowego procesora, a twoje ofiary utworza stos wielkosci piramidy w Gize zostaniesz profesorem.
          • ta_ruda Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 29.05.11, 22:25
            sendivigius, musisz byc wiec profesorem bo jadu ci nie brakuje?;-)
            swoja droga, skad sie takie wypowiedzi biora? trzeba byc naprawde kreatywnym zeby cos takiego stworzyc;-)

            sendivigius napisał:

            > I tu sie mylisz dziecie - bo jadowitosc rosnie ze stopniem. Przed obrona spojrz
            > w lustro, jak zobaczysz rozdwojony jezyczek to jestes prawie gotowa. Wkraczasz
            > bowiem w siedlisko zmij, ropuch i tasiemcow. Potworow zadnych krwi od ktorych
            > wieja przyzwoitsze wampiry. Mutantow i nawiedzonych bozych dzieci. Maniakow jed
            > nej idei i paranoikow co chca zbawic swiat. Ludojadow i zamaskowanych przybyszo
            > w z innych galaktyk. Despotow nie gorszych od Nerona, czyhajacych na swoje ofia
            > ry przy drodze z Megary do Aten.
            >
            > Gdy juz twarz ci sie zamieni w oblicze z kamienia, wzrokiem porazac bedziesz ja
            > k Meduza, rozum skurczy sie do jednobitowego procesora, a twoje ofiary utworza
            > stos wielkosci piramidy w Gize zostaniesz profesorem.
            • adept44_ltd Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 29.05.11, 22:49
              myślę, że jad profesorów to nic przy jadzie tych, którzy profesorami nie zostali, a mieli taką ambicję
          • charioteer1 Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 29.05.11, 22:37
            sendivigius napisał:

            > I tu sie mylisz dziecie - bo jadowitosc rosnie ze stopniem. Przed obrona spojrz
            > w lustro, jak zobaczysz rozdwojony jezyczek to jestes prawie gotowa. Wkraczasz
            > bowiem w siedlisko zmij, ropuch i tasiemcow. Potworow zadnych krwi od ktorych
            > wieja przyzwoitsze wampiry. Mutantow i nawiedzonych bozych dzieci. Maniakow jed
            > nej idei i paranoikow co chca zbawic swiat. Ludojadow i zamaskowanych przybyszo
            > w z innych galaktyk. Despotow nie gorszych od Nerona, czyhajacych na swoje ofia
            > ry przy drodze z Megary do Aten.

            Sendi, swiat jest zly. Nikt ci tego nie powiedzial? To kiepskich miales promotorow. Ja to przy kazdej okazji powtarzam swoim studentom.
        • wycofany Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 29.05.11, 18:20
          To wynika z ogolnego przeswiadczenia, ze tytul naukowy swiadczy o wiedzy i kulturze. Nijak ma sie to do rzeczywistosci, na smiesznych polskich uczelniach wykladac moga nawet kochanki profesora - a znam takie przypadki - wiec nie ma co szukac tutaj inteligentow.
          • spokojny.zenek Logika alternatywna? 29.05.11, 18:44
            wycofany napisał:

            > To wynika z ogolnego przeswiadczenia, ze tytul naukowy swiadczy o wiedzy i kult
            > urze.

            Doktor to nie tytuł naukowy, niezależnie od czyjegokolwiek przeświadczenia.

            > Nijak ma sie to do rzeczywistosci, na smiesznych polskich uczelniach wykl
            > adac moga nawet kochanki profesora - a znam takie przypadki - wiec nie ma co sz
            > ukac tutaj inteligentow.

            Z faktu, że wśród wykładowców zdarzają się kochanki profesorów ma wynikać, że nikt spośród wykładowców nie jest inteligentem...
            Logika alternatywna?
            • adept44_ltd Re: Logika alternatywna? 29.05.11, 18:59
              kolega wycofany zna wszystko, wie wszystko, a tak podstawowej sprawy nie poznał... z
          • kiririn Re: Doktorat - za i przeciw, czy warto, kosztem c 30.05.11, 11:46
            Nie rozumiem czemu najezdzacie na dziewczyne. Jesli wezmiecie 3 czynniki pod uwage:
            - niskie zarobki
            - nieprzyjemna atmosfera
            - brak perspektyw pozniejszego zatrudnienia na uczelni

            to macie profil osob, ktore zostaja na polskiej uczelni i robia doktorat:
            - miernoty, ktore nie maja szans na rynku pracy
            - masochisci
            - ludzie, ktorym sie nie udalo wyjechac na zagraniczna uczelnie ( z powodu wlasnej nieudolnosci badz przyczyn losowych)
            - hobbysci (do nich nalezy autorka watku)

            Moze znajdzie sie jakis wyjatek od podanej wyzej reguly ale generalnie tak to wyglada.

            Z dwojga zlego lepiej by uczelnia byla pelna zorganizowanych hobbystow, ktorym udalo sie osiagnac zawodowy sukces i majacych jakis kontakt z swiatem zewnetrznym niz nieudacznikow - wielkich "pasjonatow" wielkiej "nauki", ktorych nikt nigdzie nie chce.

            Ale zgadzam sie, ze dziewczynie doktorat do szczescia potrzebny nie jest. Masz fajna, ciekawa, rozwijajaca prace za ktora otrzymujesz wysokie wynagrodzenie? Do tego chcialabys sie rozwijac poza swoja dziedzina podrozujac i czytajac ksiazki? To daj sobie spokoj. Tylko skonczony kretyn robilby doktorat na polskiej uczelni bedac w twojej sytuacji. Praca na uczelni cie nie rozwinie a tylko stanie sie zrodlem frustracji i degradacji finansowej. Po co ci to?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka