Dodaj do ulubionych

Demograficzna fala zaczyna demolować

11.07.13, 09:50
Na razie wiadomo o KULu:
lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,14255561,KUL_w_ciagu_roku_stracil_jedna_trzecia_kandydatow_.html#BoxSlotII3img
ale sytuacja UKSWordu nie jest wcale lepsza. Miały padać prywatne-płatne, a tu tsunami zatopiło darmowe pół-państwowe...
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 11.07.13, 10:46
      Mysle, ze tu nie idzie o fale demograficzna. Duzo bardziej idzie, jak sadze, o uwilklanie polityczne (identyfikowane w artykule). Wymagajac od KUL reakcji, krytycy katoliccy pokazuja, ze KUL nie jest niezalezna uczelnia, ale politycznym organem. A kto chcialby studiowac na takiej uczelni? do tego ostatnio KUL mial fatalna prase. Starczy przypomniec zarzuty pobicia pracownicy przez jednego z profesorow oraz wyjatkowo nieenergiczna reakcje uczelni. Ogolnie, widzimy ostatnio uczelnie, na ktorej sie nie chce byc. To musi sie przekladac na wybory studentow.

      Mnie zeszta fascynuje pomysl, ze uczelnie moga sobie robic, co chca, a studenci i tak zawsze przyjda. W takiej pozycji jest kilka uczelni, na czele z UW i UJ, oni przynajmniej na krotka mete moga wprowadzic studia z czarow, a studenci ii tak przyjda. Cala reszta jest z cala pewnoscia zamienialna na inne uczelnie. i musi walczyc.
      • charioteer1 Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 11.07.13, 10:58
        dala.tata napisał:

        > Mnie zeszta fascynuje pomysl, ze uczelnie moga sobie robic, co chca, a studenci
        > i tak zawsze przyjda. W takiej pozycji jest kilka uczelni, na czele z UW i UJ,
        > oni przynajmniej na krotka mete moga wprowadzic studia z czarow, a studenci ii
        > tak przyjda. Cala reszta jest z cala pewnoscia zamienialna na inne uczelnie. i
        > musi walczyc.

        Przyjda na pierwszy rok licencjacki, ale magisterium i doktorat pojda robic gdzie indziej. To sie powoli juz dzieje.
      • ford.ka Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 11.07.13, 12:05
        Elementu polityki nie wykluczam, ale sama polityka nie zadziałałaby aż tak skutecznie, a fala wali po wszystkich:
        wyborcza.pl/1,75478,14256525,Uczelnie_walcza_o_przetrwanie__Marketing_nie_wystarcza_.html#MT
        • flamengista uwaga: historyczny moment 11.07.13, 22:30
          szef Parlamentu Studenckiego po raz pierwszy stwierdził, że martwi się o poziom studiów i ich jakość. Wcześniej to szacowne gremium walczyło jedynie o jak najniższy poziom opłat i jak najwyższy poziom stypendiów socjalnych.

          Wow!
      • bumcykcyk2 Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 11.07.13, 12:32
        dala.tata napisał:

        > Mysle, ze tu nie idzie o fale demograficzna. Duzo bardziej idzie, jak sadze, o
        > uwilklanie polityczne (identyfikowane w artykule).

        O święta naiwności! Myślisz, że studenci ogarniają takie cóś jak uwikłanie polityczne uczelni? Rotfl ! To są barany, które nie wiedzą , kto był premierem dekadę temu.

        > Mnie zeszta fascynuje pomysl, ze uczelnie moga sobie robic, co chca, a studenci
        > i tak zawsze przyjda. W takiej pozycji jest kilka uczelni, na czele z UW i UJ,
        > oni przynajmniej na krotka mete moga wprowadzic studia z czarow, a studenci ii
        > tak przyjda.

        Absolutna nieprawda. Jako długoletni pracownik jednej z wymienionych uczelni śpieszę donieść, że:

        1. Studenci nie przychodzą

        2. Jak już przychodzą i smakują organoleptycznie syf, jaki im się wciska , to... porzucają studia.

        W ten sposób na pewnej jednostce wykosiło pół rocznika pierwszego roku - po prostu w ogóle nie podeszli do pierwszej sesji. Uciekli.


        Ps. Ja również właśnie stamtąd uciekłem :)
        • dala.tata Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 11.07.13, 14:17
          Ja nie przeceniam naszych studentow i ich wiedzy o swiecie. Jednak KUL jest dosc szczegolna uczelnia i ida tam studenci rowniez z pobudek ideologicznych. Jesli tak, to zaburzanie tej ideologii musi sie odbic na rektutacji.

          Co do baranow, niedawno kolega politolog mi opowiadal, ze student politologii w UK nie wiedzial, kim byla Margaret Thatcher. Cos mu sie obilo o uszy, ale nie kojarzyl jednak :)
      • spokojny.zenek Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 11.07.13, 15:55
        Zwłaszcza to pobicie pracownicy przez profesora wygląda na decydujący czynnik. Młodziez po prostu żyje takimi niesamowitymi aferami, o niczym innym nie rozmawia i przy wyborze uczelni kieruje sie prawie wyłącznie tym.
    • ford.ka Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 11.07.13, 19:04
      Taka uwaga insidera (nie z KULu ale z rekrutacji) - to jest liczba kandydatów, którzy w ogóle biorą pod uwagę możliwość studiowania na KULu i raczyli wypełnić ankietę online. Nie zapłacili jeszcze za rekrutację ani nie złożyli dokumentów, bo do tego jeszcze tydzień.
      Znakomita większość z nich zarejestrowała się też na inne uczelnie i inne (lub te same) kierunki. Kiedy się dowiedzą, że KUL nie ma kandydatów, część przynajmniej wybierze uczelnie, które nie powinny w najbliższym czasie zbankrutować.
      Z drugiej strony jest jeszcze drugi nabór we wrześniu, jeśli zostaną wolne darmowe miejsca na bardziej atrakcyjnych kierunkach, może uda się nieco ograniczyć skalę katastrofy. Do października jednak konkretów nie będzie.
    • assembea Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 17.07.13, 21:44
      ford.ka napisał:

      > Na razie wiadomo o KULu:
      > lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,14255561,KUL_w_ciagu_roku_stracil_jedna_trzecia_kandydatow_.html#BoxSlotII3img
      > ale sytuacja UKSWordu nie jest wcale lepsza. Miały padać prywatne-płatne, a tu
      > tsunami zatopiło darmowe pół-państwowe...

      Pobożne życzenia, ale nie spełnią się jeszcze w tym roku:

      prawo.rp.pl/artykul/792784,1029725.html
      Wyniki rejestracji - doprawdy intrygujące. Wygląda na to, że na prawo na UKSW zarejestrowało się więcej kandydatów niż na prawo na UW: na UKSW 270*7.2=1944, na UW: 400*4.3=1720. A do tego trzeba jeszcze wziąć poprawkę na to, że na UKSW jest jeszcze drugi kierunek studiów prawniczych ("prawniczych"?) - prawo kanoniczne. Znam kilkoro absolwentów UKSW, którzy zrobili tam prawo i jednocześnie prawo kanoniczne - możliwość robienia obu tych kierunków jednocześnie była kiedyś sporym wabikiem dla przyszłych prawników, która powodowała, że decydowali się właśnie na studia na UKSW, zamiast wybrać się na UW.
      • ford.ka Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 17.07.13, 21:55
        Prawnicy sobie zawsze poradzą, a co z całą resztą?
        • chilly Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 17.07.13, 22:16
          Spada popularność teologii:
          www.edulandia.pl/edulandia/1,118533,14288774,44_osoby_na_jedno_miejsce__Co_bylo_hitem_tegorocznej.html
          • adept44_ltd Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 17.07.13, 23:05
            spada ilość powołań, niedobrze...
            • pfg Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 18.07.13, 00:22
              adept44_ltd napisał:

              > spada ilość powołań, niedobrze...

              Myślisz, że zrobią brankę?!
      • nieopierzony Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 18.07.13, 00:42
        Według mnie to nic dziwnego (sprawa prawa UKSW). Absolwenci też nie są bezmyślni i rejestrują się tam gdzie liczą, że się dostaną. Jak ktoś ma gorsze wyniki matury i chce studiować prawa to nie będzie wydawał pieniędzy na opłatę rekrutacyjną na UW skoro z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością się nie załapie się. Wprawdzie jest niż, ale nie wpływa on aż w takim stopniu na obniżenie progów dostania się na studia prawnicze, szczególnie na najlepszych wydziałach. W tym właśnie upatrywałbym "intrygujące" wyniki rejestracji na studia.
      • stoff Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 29.07.13, 14:19
        assembea napisała:

        Znam kilkoro absolwentów UKSW, którzy zrobili tam prawo i jednocześnie pra
        > wo kanoniczne - możliwość robienia obu tych kierunków jednocześnie była kiedyś
        > sporym wabikiem dla przyszłych prawników, która powodowała, że decydowali się w
        > łaśnie na studia na UKSW, zamiast wybrać się na UW.


        Decydowali się na UKSW bo tylko tam się dostali, przykre ale prawdziwe. Pamiętam jak analizowałam swego czasu poziom egzaminów wstepnych na obie uczelnie.
        Poza tym, na UW jeden z prof. zaznaczał, że "są dwie ksiązki do naszego przedmiotu, ale Państwa obowiązuje ta grubsza - tamta druga i cienka jest dla UKSW".
    • zygfrydwaleczny Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 18.07.13, 12:16
      Fala ogarnęła już podstawówki (teraz 3 klasy, kiedyś 5 przepełnionych) i zaczyna zatapiać uczelnie. Wiem że niektóre łączą się (np. ma być tak w Lesznie), a inne padają. Dobrze że wytnie to też mierne uczelnie prywatne, których mnóstwo. Zostaną tylko te na poziomie...
      • chilly Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 18.07.13, 13:03
        zygfrydwaleczny napisał(a):
        > Dobrze że wytnie to też mierne uczelnie prywatne, których mnóstwo. Zostaną tylko te na poziomie...
        I zapewne ci najlepsi? Marzyciel...
      • klisiewitz i coraz popularniejszy homeschooling 18.07.13, 13:52
        i coraz popularniejszy homeschooling ... edukacja domowa, wykonywanie obowiązku szkolnego poza szkołą (ostatnio pisał o nim też profped), a reformy nauki wyższej mające pozwolić ludziom zaliczać na uczelniach całość wymagań na tytuł zawodowy licencjata, inżyniera, magistra, bez wymogu uczestniczenia w zajęciach przez 3,4,5 lat, o których ostatnio wspomniano - wprowadzi homeschooling też w wyższych etapach edukacji (dzisiaj edukacja domowa jest legalna tylko do matury, na studiach wyższych indywidualne formy wymagają zgody dziekanów). A to kolejne osoby poza systemem. Jeśli połączyłoby się to z obiecanym bonem edukacyjnym, to dopiero by się porobiło - szło by ku lepszemu i wydajniejszemu wykorzystaniu potencjału ludzi uczących się.
      • spokojny.zenek Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 18.07.13, 14:24
        Że nie zostaną akurat tylko te na poziomie - była tu już mnóstwo razy mowa. Zostaną najlepsze - bo najlepsze i najgorsze - bo zapotrzebowanie na kupno dyplomów będzie zawsze. Najgorzej mają średnie.
        Tendencje integracyjne są nie tylko w Polsce i same przez sie nie są z pewnością niczym złym.
      • bumcykcyk2 Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 25.07.13, 00:29
        zygfrydwaleczny napisał(a):

        > Fala ogarnęła już podstawówki /.../ i zaczyna zatapiać uczelnie. Wiem że niektóre łączą się /.../, > a inne padają. Dobrze że wytnie to też mierne uczelnie prywatne, których mnóstwo.
        > Zostaną tylko te na poziomie...

        Że co, proszę? Wytnie te średnie, najgorsze zostaną i będą miały się nieźle. Amatorów kupna dyplomu nigdy nie zabraknie.
    • charioteer1 Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 23.07.13, 10:16
      Uczelnia w czasie kryzysu:

      CytatUniwersytetowi Świętokrzyskiemu w Kielcach ubyło 40 proc. studentów niestacjonarnych. - Straciliśmy ponad 13 mln zł wpływów rocznych, ok. 10 proc. budżetu - mówi rektor prof. Jacek Semaniak. W ciągu dwóch lat zwolnił lub odesłał na emerytury co dziesiątego pracownika, w tym 50 nauczycieli akademickich. Zagrożona jest nawet rekrutacja na studia dzienne. Kielecka szkoła domknęła nabór na 20 kierunków, ale los 14 się waha, bo kandydatów jest mniej niż miejsc.

      Gdy czesne nie wystarcza, uczelnie gwałtownie szukają pieniędzy gdzie indziej.

      Rektor Semaniak inwestuje w doktorantów. - W ciągu trzech lat ich liczba wzrośnie z 50 do ok. 300. To nam da wyższą dotację i szansę na granty - mówi.

      Cały tekst: wyborcza.pl/1,75478,14299805,Koniec_platnych_studiow_.html#TRrelSST#ixzz2Zr1QQpos


      To jest szesciokrotny wzrost liczby doktorantow na uczelni, ktora ma problemy kadrowe. To sugeruje fakt, ze udalo sie pozbyc sie co dziesiatego pracownika bez zwolnien grupowych. Jezeli inni wpadna na ten sam sposob, to bedzie prawdziwa demolka.
      • spokojny.zenek Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 23.07.13, 20:10
        Nie sądzę, żeby ktoś musiał aż "wpadać" jedynym ograniczeniem jest dostępność osobników, których można zarejestrować jako studentów III stopnia.
        • charioteer1 Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 23.07.13, 20:26
          spokojny.zenek napisał:

          > jedynym ograniczeniem jest dostępność osobników, których można zarejestrować jako studentów III stopnia.

          Zarejestrowac mozna kazdego. Zalezy tylko, czy przyjma kryterium "wystarczy, zeby byli chetni", czy kryterium "wystarczy, zeby byli chetni za to zaplacic". Na platne studia w tej chwili przyjmuje sie praktycznie wszystkich, wiec watpie, czy da im to szesciokrotny wzrost.
          • spokojny.zenek Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 23.07.13, 20:56
            Zależy. Na płatne III stopnia widzę zmniejszanie limitów do rozsądniejszych (co nei znaczy, ze rozsądnych) granic. Łatwo zgadnąć, skąd się biorące.
      • oluuu Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 24.07.13, 00:43
        Krótko mówiąc na przykładzie Kielc: wyrzucamy pracowników, bo niepotrzebni, ale jednocześnie liczmy na to, że będziemy mogli produkować kandydatów na te miejsca pracy, które właśnie zlikwidowaliśmy.

        Tak trudno dostrzec, że system edukacyjno-naukowy nie powinien tak działać?
        Pewnie koło roku 2020 będziemy mieć największa liczbę doktorów na 1000 mieszkańców w Europie.
        • spokojny.zenek Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 24.07.13, 08:39
          oluuu napisał:

          > Pewnie koło roku 2020 będziemy mieć największa liczbę doktorów na 1000 mieszkań
          > ców w Europie.

          Co jak co ale to akurat nam nie grozi. Chyba, że tzw. skuteczność studiów III stopnia z obecnych kilku, w porywach kilkunastu procent podniesie się do poziomu wyższego, niż na zachodzie :-)))
        • chilly Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 24.07.13, 21:48
          oluuu napisał:
          > Pewnie koło roku 2020 będziemy mieć największa liczbę doktorów na 1000 mieszkań
          > ców w Europie.
          I będzie to kolejny tryumf Ministry - zza grobu (politycznego, tzn. brukselskiej emerytury).
    • pfg Tymczasem w Zielonej Górze 24.07.13, 22:25
      Linka.
      • trzy.14 Re: Tymczasem w Zielonej Górze 24.07.13, 22:58
        "Powstała gigantyczna Biblioteka Uniwersytecka, całe szczęście za pieniądze unijne. Ale nikt nie daje dofinansowania do rachunków za prąd."

        Ciekawe, czy prywatna instytucja wzięłaby "za darmo" obiekt bez wykonania analizy kosztów jego późniejszego utrzymania?

        W Polsce w ostatnich latach wybudowano wiele "gigantycznych bibliotek", ale też ultranowoczesnych laboratoriów. Czy ktoś policzył, z czego te obiekty będą utrzymywane? Skąd wziąć środki na ich amortyzację? Przecież lab wart 10 mln wymaga co najmniej 2 mln rocznie na uchronienie go przed dekapitalizacją.

        Minister Kudrycka twierdz od lat, że największym problemem polskiej nauki jest jej niedofinansowanie i brak odpowiednio wyposażonych laboratoriów. A moim zdaniem największym problemem jest zarządzanie.

        Poza tym traktowania Unii jak dobrego wujka, który daje szmal nawet na najbardziej bezsensowne projekty musi się skończyć wariantem greckim lub portugalskim.
        • chilly Re: Tymczasem w Zielonej Górze 25.07.13, 14:22
          trzy.14 napisał:
          > Czy ktoś policzył, z czego te obiekty będą utrzymywane?
          Na moim uni na pewno tego nie liczono! I, obawiam się, nie liczy się nadal, choć równocześnie trwają zwolnienia i obcinane są różne dodatki.

          > Minister Kudrycka twierdz od lat, że największym problemem polskiej nauki jest
          > jej niedofinansowanie i brak odpowiednio wyposażonych laboratoriów. A moim zdan
          > iem największym problemem jest zarządzanie.
          Największym problemem jest brak inwestowania w ludzi (co wiąże się z zarządzaniem). Ale ludzie przychodzą, odchodzą, a wznosząc mury rektor stawia sobie pomnik (zwłaszcza, gdy nie zapomina o wmurowaniu okolicznościowej tablicy).
        • sendivigius Re: Tymczasem w Zielonej Górze 25.07.13, 14:47
          trzy.14 napisał:

          > W Polsce w ostatnich latach wybudowano wiele "gigantycznych bibliotek", ale też
          > ultranowoczesnych laboratoriów. Czy ktoś policzył, z czego te obiekty będą utr
          > zymywane?


          Nie, a po co? Oto kolejny przyklad:

          wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,12582957,Biblioteka_widmo__Generuje_koszty__choc_jeszcze_nie.html

          Zaobserwowana w ostatnich latach sekwencja wydarzen wyposarzenia laboratoriow badawczych jest taka sama wszedzie i zawsze:

          1. UE daje bajeczne pieniadze na zakupy.
          2. Hurra - kupujemy bez ladu i skladu.
          3. Ale ktos musi umiec cos z tym zrobic - ale sa limity zatrudnienia - siostrzenica dyrektora przeciez musi miec etat.
          4. I z tym zrobic ? Siostrzenica jedzie na szkolenie.
          5. Siostrzenica wraca ze szkolenia umie klikac, pozoracje dla wizytujacej wycieczki w UE vel MNiSW da sie przeprowadzic.
          6. Aparatura ma gwarancje 2 lata, konczy sie i wysiada.
          7. Nikt nie ma pojecia, siostrzenica zaszla i planuje nastepne 5 lat na macierzynskim.
          8. Pies to drapal.

          A ci mogliby zrobic z tego pozytek siedza w GB i podobnych, bo... ah, no wiadomo.
          • pfg Re: Tymczasem w Zielonej Górze 25.07.13, 15:36
            A sendi jak zwykle pie... - chwileczkę. Hm. Cholera.
            • whiteskies Re: Tymczasem w Zielonej Górze 25.07.13, 17:09
              I w tym wątku mamy luddyzm...
            • sendivigius Re: Tymczasem w Zielonej Górze 26.07.13, 08:34
              pfg napisał:

              > A sendi jak zwykle pie... - chwileczkę. Hm. Cholera.

              Mily pfg, najlepszy wydzial na najlepszym uniwersytecie wypacza twoja optyke. Nawet miasto jest pod kazdym wgledem lepsze niz srednia duzych miast i wszystko idzie tam lepiej mimo tych samych przepisow co wszedzie. Jedna wnikliwa wizyta na przyslowiowej prowincji zrewiduje twoje poglady szybciutko.
              • pfg Re: Tymczasem w Zielonej Górze 26.07.13, 09:11
                Kolejny dowód na to, że ironia, żart giną w internecie. Bo widzisz, sendi, ja się tym razem całkowicie z tobą zgadzam, co, jednakowoż, nieco mnie dziwi...
      • flamengista dwie sprawy 25.07.13, 17:39
        1. Nieprzypadkowo pierwsze problemy mają Kielce i Zielona Góra. Miejscowi politycy mieli ambicje, by w tych "metropoliach" wybudować uniwersytety. Tymczasem sens miało to taki, jak olimpiada w Zakopanem i Krakowie - za wysokie progi. Nie było dość atutów i potencjału. Uniwersytety są tylko z nazwy, bo obie uczelnie powstały z połączenia dość przeciętnych ośrodków. My też możemy się połączyć z UP (był kiedyś taki pomysł), ale dalej będziemy sporo za UJ.

        W rezultacie mamy przeinwestowanie: w budynki i kadrę, a studentów nadal będzie ubywać. To musiało się tak skończyć.

        2. Niestety, PFG ma rację w kwestii zarządzania. Menedżerów w uczelniach jest jak na lekarstwo, a ci co są mają związane ręce przepisami. U nas bardzo prosto można uzyskać spore oszczędności i dodatkowe przychody. Wystarczy:
        - przenieść jeden wydział do gł. kampusu;
        - 1 budynek tegoż wydziału sprzedać, a drugi zamienić na hotel (przebudowa finansowana ze sprzedaży 1 nieruchomości);
        - 1 budynek w centralnym kampusie zamienić na biurowiec, ponadto wynajmować garaż podziemny (ścisłe centrum, strefa płatnego parkowania).

        To wszystko wobec spadającej liczby studentów w niedalekiej przyszłości można, a nawet trzeba zrobić. Ale oczywiście do tego trzeba odwagi no i zmiany przepisów, bo uczelnia de facto nie powinna prowadzić działalności komercyjnej.
        • adept44_ltd Re: dwie sprawy 25.07.13, 17:51
          nic dodać, nic ująć, choć sprawa jest, co oczywiste, bolesna... i przydałoby się znaleźć rozwiązanie dla rodzynków (!), którzy w tego typu ośrodkach jednak istnieją... - jednak uniwersytet w każdym powiecie to było nieporozumienie...
          • flamengista wszystko pięknie, ale czemu uniwersytety? 25.07.13, 22:27
            przecież była AŚ. Po kiego grzyba był w Kielcach uniwersytet? A w liczącej 100 tys. mieszkańców Zielonej Górze? 175-tysięcznym Olsztynie?

            W Bielsko-Białej mają tyle samo mieszkańców i "tylko" ATH, a więc dokładnie uczelnię na miarę swoich możliwości.

            Niech będą lokalne uczelnie wyższe, ale nie uniwersytety bezprzymiotnikowe. Takich w Polsce powinno być 7-9: w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku, Łodzi, Katowicach, Białymstoku i ew. Lublinie. Już w przypadku Szczecina mam wątpliwości.

            A co do rodzynków. NBK zamiast gadać o promowaniu mobilności powinna realnie wziąć się do roboty i podpiąć uczelnie pod program rządowych czynszówek - niech część tych tanich mieszkań pod wynajem powstanie w pobliżu uczelni, również z myślą o przyjezdnych naukowcach.
            • charioteer1 Re: wszystko pięknie, ale czemu uniwersytety? 25.07.13, 23:01
              flamengista napisał:

              > Niech będą lokalne uczelnie wyższe, ale nie uniwersytety bezprzymiotnikowe. Tak
              > ich w Polsce powinno być 7-9: w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańs
              > ku, Łodzi, Katowicach, Białymstoku i ew. Lublinie. Już w przypadku Szczecina ma
              > m wątpliwości.

              Ale jaki to ma wplyw na budzet uczelni i wyniki rekrutacji? Jak ktos bedzie chcial studiowac w Opolu, to bedzie studiowal w Opolu, obojetne, czy na uniwersytecie bezprzymiotnikowym, czy na akademii. Jak nie bedzie chcial studiowac w Opolu, tylko w Katowicach, Krakowie, Wroclawiu, to go zadna sila w Opolu nie zatrzyma.
              • flamengista jak to jaki? 25.07.13, 23:39
                żeby zostać uniwersytetem, trzeba było zdobyć uprawnienia w większej liczbie dyscyplin, również do habilitacji. I pootwierać mnóstwo nowych kierunków, oprócz tych w których wcześniej uczelnia się specjalizowała. To były konkretne koszty, a wtedy zatrudniona kadra - również rozdęta administracja - teraz znacząco obciąża budżet.

                Nie mówiąc już o tym, że kampus który wystarczał Akademii był zbyt przaśny na Uniwersytet - więc zastosowano maksymę "zastaw się, a postaw się".
                • charioteer1 Re: jak to jaki? 25.07.13, 23:51
                  flamengista napisał:

                  > żeby zostać uniwersytetem, trzeba było zdobyć uprawnienia w większej liczbie dy
                  > scyplin, również do habilitacji.

                  Zeby zdobyc uprawnienia, trzeba pozyskac samodzielnych, a do tego bodzce finansowe to za malo. Uczelnie, ktore wymieniles, robia wszystko, co moga, by zachecac swoich pracownikow do habilitowania sie, bo wyksztalcenie swojego jest jednak prostsze niz sciagniecie kogos z zewnatrz na pierwszy etat, ale z bardzo roznym skutkiem.

                  > I pootwierać mnóstwo nowych kierunków, oprócz
                  > tych w których wcześniej uczelnia się specjalizowała.

                  Nowe kierunki otwierali wszyscy, zeby przyciagnac jak najwiecej studentow. Oprocz tych, ktorzy od dawna maja problem z obsada juz istniejacych kierunkow.

                  > Nie mówiąc już o tym, że kampus który wystarczał Akademii był zbyt przaśny na U
                  > niwersytet - więc zastosowano maksymę "zastaw się, a postaw się".

                  Z tego, co sie orientuje, na ogol te mniejsze uczelnie wzbogacaly sie o nowe budynki wtedy, kiedy miasto postanowilo im podarowac budynki, ktorych juz nie potrzebowalo, ale moze mam mylne informacje. Nowe kampusy rosly przede wszystkim w duzych miastach w ramach wieloletnich programow specjalnie zatwierdzanych przez parlament. Mali nigdy nie mieli takiej sily przebicia.
            • trzy.14 Re: wszystko pięknie, ale czemu uniwersytety? 25.07.13, 23:41
              Izrael to państwo o ok. 6-krotnie mniejszej liczbie wykształcalnych obywateli.
              Skalując na Polskę dane z Izraela możemy oczekiwać, że
              (a) nasze państwo powinno dotować ok. 50 uniwersytetów
              (b) z których ok. 40 powinno znaleźć się w rankingu 540 najlepszych na świecie uczelni wyższych
              (c) liczba studentów powinna wynosić ok. 750 tys.
              (d) liczba nauczyciel akademickich powinna wynosić ok. 250 tys.
              (e) liczba laureatów nagrody Nobla - ok. 15 osób
              (f) liczba astronautów - ok. 5
              (g) liczba krajów, z którymi jesteśmy formalnie w stanie wojny powinna wynosić co najmniej 6, co miałoby ogromne znaczenie dla konstrukcji kolejnych budżetów.

              • flamengista znowu - problem z nazewnictwem 25.07.13, 23:49
                problem polega na tym, że klasyczny uniwersytet w myśl polskich przepisów de facto obejmuje uczelnię prowadzącą badania i dydaktykę w bardzo szerokim spektrum dyscyplinarnym. W zasadzie nawet od sztuk pięknych, poprzez tradycyjną humanistykę, nauki społeczne, przyrodnicze na naukach prawnych i medycznych skończywszy.

                Dla takich molochów, mających w związku z tym 2 tys. i więcej pracowników i kilkanaście wydziałów, jest miejsce tylko w największych metropoliach.

                Natomiast jest miejsce i potrzeba by w takich miastach jak Kielce czy Zielona Góra funkcjonowały solidne regionalne uczelnie publiczne, wyspecjalizowane w konkretnych dziedzinach. Przykładem takiej uczelni jest Politechnika Częstochowska.
                • charioteer1 Re: znowu - problem z nazewnictwem 26.07.13, 00:02
                  flamengista napisał:


                  > Natomiast jest miejsce i potrzeba by w takich miastach jak Kielce czy Zielona G
                  > óra funkcjonowały solidne regionalne uczelnie publiczne, wyspecjalizowane w kon
                  > kretnych dziedzinach. Przykładem takiej uczelni jest Politechnika Częstochowska
                  > .

                  Lista kierunkow, ktore mozna studiowac na istniejacej od 2004 Akademii im. Jana Dlugosza w Czestochowie:
                  www.ajd.czest.pl/c364,Kierunki-studiow
                  Widac politechnika im nie wystarcza. Za to, jezeli politechnika polaczylaby sie z akademia, to pewnie tez mogliby miec uniwersytet.
                  • chilly Re: znowu - problem z nazewnictwem 26.07.13, 00:14
                    charioteer1 napisał:
                    > Widac politechnika im nie wystarcza. Za to, jezeli politechnika polaczylaby sie
                    > z akademia, to pewnie tez mogliby miec uniwersytet.
                    Niemożliwe. Ile to stanowisk by ubyło...
                • pfg Re: znowu - problem z nazewnictwem 26.07.13, 09:22
                  flamengista napisał:

                  > Natomiast jest miejsce i potrzeba by w takich miastach jak Kielce czy Zielona G
                  > óra funkcjonowały solidne regionalne uczelnie publiczne, wyspecjalizowane w kon
                  > kretnych dziedzinach.

                  Niedawno, w innym miejscu, tak pisałem:

                  "Państwowe [uczelnie wyższe w mniejszych miastach] powstały w większości "za komuny", niekiedy z powodów czysto politycznych, niekiedy z uwagi na ambicje lokalnych przywódców partyjnych (uczelnia wyższa w stolicy każdego z gierkowskich województw), ale to jakoś działało w czasach, gdy dojazdy były kłopotliwe, o miejsce w akademiku w dużym mieście było trudno (a wynajem prywatnych kwater był szczątkowy), koszt utrzymania studenta w dużym mieście wysoki (a jednak wielu chłopskim rodzinom udawało się to jeszcze przed wojną), natomiast w takim mniejszym mieście potrzeba było inżynierów, nauczycieli, pracowników administracji, więc był sens kształcić ich lokalnie. Teraz wygląda to zupełnie inaczej. Piszesz o Kielcach. O Politechnice Świętokrzyskiej prawie nic nie wiem, ale weźmy sąsiedni Uniwersytet Jana Kochanowskiego. Jest tam Instytut Fizyki. Byłem u nich ze trzy razy, kilku kolegów tam pracuje, ale sens utrzymywania go jest bardzo wątpliwy. Mają wielkie problemy z rekrutacją, bo jeśli ktoś chce studiować tak dziwaczny kierunek, jak fizyka, raczej jedzie do Krakowa, Warszawy, Katowic, na uczelnie, których poziom jest/uchodzi za wyższy. W efekcie kilka roczników w ogóle nie wystartowało, a na tych, które są, jest dosłownie garstka studentów. Podobnie jest na Uniwersytecie Opolskim (studenci odpływają do Katowic i Wrocławia) i na kilku innych mniejszych uczelniach państwowych. Podkreślam, że piszę o fizyce, bo o tym coś wiem."
              • chilly Re: wszystko pięknie, ale czemu uniwersytety? 26.07.13, 00:12
                Najłatwiejszy do spełnienia będzie postulat c:
                trzy.14 napisał:
                > (c) liczba studentów powinna wynosić ok. 750 tys.
                A poza tym:
                > (a) nasze państwo powinno dotować ok. 50 uniwersytetów
                Zależy, co uznać za finansowanie. Ale i w tym punkcie jesteśmy na dobrej drodze. A może wykonamy plan z naddatkiem...
                > (b) z których ok. 40 powinno znaleźć się w rankingu 540 najlepszych na świecie uczelni wyższych
                Tu masz zapewnienie Ministressy.
                (c) liczba studentów powinna wynosić ok. 750 tys.
                Idziemy w dobrym kierunku. Może nawet wykonamy plan z naddatkiem.
                (d) liczba nauczyciel akademickich powinna wynosić ok. 250 tys.
                No, tu akurat idziemy w druga stronę.
                f) liczba astronautów - ok. 5
                Tyle osób, które mogą wydać $ 20 mln za wycieczkę w kosmos to by się chyba znalazło. Żeby tylko chciało im się chcieć...
                > (g) liczba krajów, z którymi jesteśmy formalnie w stanie wojny powinna wynosić co najmniej 6, co miałoby ogromne znaczenie dla konstrukcji kolejnych budżetów.
                Wojny nie wypowiedziano, ale nasz stosunek do obywateli niektórych państw przypomina jednak wojnę. Zimną, oczywiście. Ostatnio doszła do tego wojna o mięso. A poza tym - z tego co pamiętam, tegoroczny budżet wojska wynosi 32 mld zł (porównajmy z nauką...) i co roku rośnie o ok. 2 mld zł. Jeszcze trochę, a w obronie mniejszości polskiej będziemy mogli wyruszyć na Wilno (wyżej długo jeszcze nie podskoczymy, co stawia pod znakiem zapytania sens tych wydatków, a generałów przyprawia o ból głowy - na co by tu wydać taką kupę szmalu).
        • charioteer1 Re: dwie sprawy 25.07.13, 20:19
          flamengista napisał:

          > 1. Nieprzypadkowo pierwsze problemy mają Kielce i Zielona Góra. Miejscowi polit
          > ycy mieli ambicje, by w tych "metropoliach" wybudować uniwersytety.

          > W rezultacie mamy przeinwestowanie: w budynki i kadrę, a studentów nadal będzie
          > ubywać. To musiało się tak skończyć.

          Artykul podaje, ze problemy z domknieciem budzetu ma 11 uczelni publicznych na 22. Nie chce mi sie sprawdzac, jak to zostalo policzone, ale wychodzi na to, ze co druga. Inwestycje w budynki to przede wszystkim sprawa metropolii. Prowincjonalne uczelnie dostawaly mniej pieniedzy z programow rzadowych i operacyjnych i w zwiazku z tym czesto maja zasoby lokalowe w fatalnym stanie technicznym. Do sprzedazy nieruchomosci przymierzaja sie nie tylko mali. Duzi tez.

          Przeinwestowanie w kadre na prowincji to tez nie do konca prawda. Historykow jest zatrzesienie na kazdym uni i kazdej akademii, ale w innych dyscyplinach nie jest juz tak rozowo. Te uczelnie od lat borykaja sie z problemem pozyskania kadry, ktora bedzie sie liczyc do uprawnien. Jak zaczna zwalniac, to straca uprawnienia. Jak straca uprawnienia, to straca tez studentow.
          • flamengista 11 uniwersytetów 25.07.13, 22:38
            chodzi o pełne (bezprzymiotnikowe) uniwersytety. Faktycznie, połowa ma kłopoty i wszystko się zgadza. Bo moim zdaniem jest ich za dużo. To są te uczelnie, które przekwalifikowano na uniwersytety nieco na wyrost: Opole, Bydgoszcz, Zielona Góra, Kielce, Rzeszów, Olsztyn. Do tego UKSW. A więc 7 na 18 klasycznych uniwersytetów (wg. wiki tyle jest ich w Polsce).

            Często ambicje lokalnych watażków mają się nijak do realnych możliwości. I teraz szaraczkom przyjdzie płacić rachunki ze te wybujałe ambicje.
            • charioteer1 Re: 11 uniwersytetów 25.07.13, 22:55
              Pierwszy z wymienionych:

              CytatUniwersytet Opolski

              Powstał w 1994 r. z połączenia jednej z najlepszych w kraju Wyższej Szkoły Pedagogicznej i opolskiej filii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Dynamicznie rozwijająca się uczelnia, doskonała, międzynarodowa kadra ponad siedmiuset naukowców, nowoczesne zaplecze naukowo-badawcze i biblioteczne, zagraniczne staże, szeroka pomoc materialna, promocja na rynku pracy – wszystko po to, żeby doskonale przygotować Cię do zawodowego życia. I atmosfera, której po prostu trzeba doświadczyć. Kameralny klimat i serdeczne relacje na każdym z ośmiu wydziałów i ponad trzydziestu kierunkach.

              rekrutacja.uni.opole.pl/index.php
              O rekrutacji mozemy wiecej dowiedziec sie tu:
              rekrutacja.uni.opole.pl/pomoc.php?op=inc&file=wolne_miejsca
              Polonistyka opolska miala 1. kategorie w ostatniej parametryzacji - tez maja problemy z naborem.
              • chilly Re: 11 uniwersytetów 26.07.13, 00:19
                charioteer1 napisał:
                > Polonistyka opolska miala 1. kategorie w ostatniej parametryzacji - tez maja problemy z naborem.
                Teologia również i jeszcze raz również.
                >
              • adept44_ltd Re: 11 uniwersytetów 26.07.13, 15:51
                Jesli polonistyka opolska miala jedynke w parametryzacji, to znsczy, ze parametryzacja jest gleboko wadliwa....


                adept44_ltd
                Realne występuje we wszystkich możliwych światach...jesli
            • klamczuchosiedlowy Re: 11 uniwersytetów 25.07.13, 23:28
              ale co przeszkadza fakt "bezprzymiotnikowego" uniwersytetu?
              w różnych krajach, o wyższym poziomie niż nasz polski poziom, jest dużo uniwersytetów "bezprzymiotnikowych" o różnych poziomach - i tak ma chyba być?
              a to, że nie wszystkie są dobrej jakości - to oceniają pracodawcy i miłośnicy dyplomów.
              • flamengista nie o nazewnictwo tu chodzi 25.07.13, 23:44
                jeśli o mnie chodzi, żeby poprawić samopoczucie niektórych prowincjuszy możemy nawet wszystkie PWSZty pozamieniać na Uniwersytety. Nie ma problemu.

                Natomiast problem polega w spełnianiu wymagać klasycznego uniwersytetu. Wymagało to napompowania kadry i zdobycia uprawnień, licząc że z czasem "jakoś to będzie". Jak jest, pokazuje twarda rzeczywistość. Teraz te uczelnie powinny ciąć niedochodowe wydziały i kierunki. Ale jak to zrobią, to wrócą do punktu wyjścia i do starej, "nieuniwersyteckiej" nazwy. Stąd zrozumiałe opory.
                • charioteer1 Re: nie o nazewnictwo tu chodzi 25.07.13, 23:55
                  flamengista napisał:

                  > Natomiast problem polega w spełnianiu wymagać klasycznego uniwersytetu. Wymagał
                  > o to napompowania kadry i zdobycia uprawnień, licząc że z czasem "jakoś to będz
                  > ie".

                  Uprawnienia to samodzielni, a to jest towar deficytowy, ktorego nie da sie pozyskac wola polityczna.
                • chilly Re: nie o nazewnictwo tu chodzi 26.07.13, 00:20
                  flamengista napisał:
                  > jeśli o mnie chodzi, żeby poprawić samopoczucie niektórych prowincjuszy możemy
                  > nawet wszystkie PWSZty pozamieniać na Uniwersytety. Nie ma problemu.
                  Prowincjonalizm to stan umysłu, nie wielkość ośrodka.
                • klamczuchosiedlowy aacsb 26.07.13, 00:26
                  ale po co to z tą kadrą?
                  wystarczy przyjąć, że jak coś kształci na poziomie licencjatu - to jest to wyższa szkoła / koledż
                  a jeśli kształci na poziomie inżynierskim lub doktorskim (lub magisterskim lub MBA) to jest to uniwersytet
                  aby móc kształcić - potrzeba zdobyć jakąkolwiek akredytację - albo naszą polską ministerialną (wtedy liczą się haby), albo amerykańską www.aacsb.edu/, która jest niezależna od tego czy ma się jakiegokolwiek habilitowanego, albo jakąkolwiek - to zależeć powinno tylko od uniwersytetu i czy uważa, że studentów to przyciągnie a studenci - czy ich przyszłe potrzeby zarobkowe to zaspokoi.
                  Jeśli któryś uniwersytet złego wyboru dokona - skona.
                  Oczywiście pieniądze ze stypendiów szłyby tylko do szkół mających akredytację ministerialną, ale nie powinno być żadnego przymusu.
                  • chilly Re: aacsb 26.07.13, 00:31
                    klamczuchosiedlowy napisał:
                    > ale po co to z tą kadrą? (...) to zależeć powinno tylko od uniwersytetu i czy uważa, że studentów to przyciągnie a studenci - czy ich przyszłe potrzeby zarobkowe to zaspokoi.
                    > Jeśli któryś uniwersytet złego wyboru dokona - skona.
                    Ba, patrzysz perspektywicznie. A tutaj zwykle chodzi o przetrwanie jeszcze kilku lat (do uzyskania emerytury przez lokalnych dostojników).
                    • zuzia132lnd Re: aacsb 26.07.13, 10:32
                      > Ba, patrzysz perspektywicznie. A tutaj zwykle chodzi o przetrwanie jeszcze kilk
                      > u lat (do uzyskania emerytury przez lokalnych dostojników).
                      Nie ma problemu - jeśli właściciel zasobów się zgodzi na ich przezimowanie - jego sprawa.

                      Ale jeśli nie byłoby sztywnego wymogu akredytacji centralnej - szybko okazałoby się, że ci lokalni dostojnicy nie potrzebują do uzyskania emerytury zawracać głowy ani habilitowanym ani studentom. A pojedyncze chlubne wyjątki - bo takie może by się zdarzyły - zadziałałyby pozytywnie. Dziś giną w masie.
                      Bo są pojedyncze wyższe szkoły czy prywatne czy wyższe zawodowe powstałe z autentycznego lokalnego patriotyzmu i miłości do lokalnej małej ojczyzny
                      Sama w czymś takim uczestniczę.
                      Tak się złożyło, że w naszej miłej okolicy na styku kilku gmin, urodziło się kilkunastu mistrzów, którzy kariery robili w Poznaniu, Łodzi, Krakowie, Gliwicach i Wrocławiu. I szczęśliwie się złożyło, że większość z nich miało wspólny mianownik, uczyła ich w dzieciństwie ta sama pani Helga, która w różnych okresach uczyła w kilku szkołach, bardzo wydajna pedagogicznie mistrzyni, która przekazała im zamiłowanie do wiedzy i samodoskonalenia, której inny uczeń - lokalny działacz społeczny, bardzo utalentowany i oddany swej ziemi człowiek, najpierw na gruncie tych mistrzów utworzył lokalne towarzystwo naukowe, które wpierw zajmowało się pomocą lokalnej młodzieży w przygotowaniu się do dostania się do lepszych szkół średnich a potem wyższych, a z czasem, gdy zauważono, że część zdolnej młodzieży, z powodu uwiązania sprawami rodzinnymi (obowiązki wobec chorych członków rodziny, macierzyństwo, itp.) lub zwyczajnie finansowymi, nie kształci się dalej i marnuje swój potencjał, który służyłby rozwojowi naszej małej ojczyzny, postanowiono założyć najpierw zawodową (licencjat) a potem dwustopniową szkołę wyższą (z magisterium). I jakoś się to kręci od kilkunastu lat. Uczelnia jest malutka, grupy niewielkie, czesne pokrywa tylko koszty, wielu pracuje społecznie lub w oparciu o lokalnych pracowników, którzy mają niewielkie wymagania, a kadra składa się w niemal 95% z członków naszego lokalnego stowarzyszenia naukowego, którego część członków jest już emerytowana w macierzystych szkołach i u nas jest na pierwszym etacie. Lokalny patriotyzm.
                      Niestety nałożone przez centralne organy wymogi akredytacyjne, czasami doprowadzają do patologii. Trzeba sprowadzać jakichś samodzielnych, którzy ani się nie identyfikują z ideami szkoły, nie kochają naszej ziemi, nie chcą służyć młodzieży a traktują to jak pracę, do czego mają prawo, ale takich obcych duchowo osób by tu nie było gdyby nie sztuczne wymogi ministerialne. Nasi lokalni pracodawcy - nawet bez akredytacji centralnej - zatrudnialiby po naszej szkole i uznawaliby te kwalifikacje. Natomiast ci sami pracodawcy często za śmieci uważają dyplomy wyższych szkół z większych ośrodków, bo już się sparzyli na ich absolwentach. U nas nie istnieje problem ściągania, plagiatów, to zwyczajnie nie mieści się w sposobie rozumowania naszych mieszkańców, których znaczna większość ma tu zapuszczone korzenie głęboko od czasów 16 wieku, gdy ich praojcowie przybyli jako bracia czescy, a reszta ludności napływowej przez lata asymilowała się i w mniejszym lub większym stopniu była pod wpływem tych myśli. Czasem brakuje nam jakiegoś samodzielnego do utrzymania uprawnień i to zagraża integralności naszej szkoły a z punktu widzenia lokalnego rynku pracy, nie potrzebujemy tej akredytacji - to tylko wymysły warszawskie bez korespondencji z naszymi lokalnymi potrzebami.
                  • spokojny.zenek Re: aacsb 26.07.13, 10:03
                    Poziom inżynierski jest poziomem licencjatu - tytuł zawodowy inżyniera jest dokładnym odpowiednikiem licencjata.
          • trzy.14 Re: dwie sprawy 25.07.13, 23:52
            "przeinwestowanie w kadrę na prowincji" to fakt: pensje zasadnicze "na prowincji" jeszcze niedawno temu były (nie wiem, jak teraz) wyraźnie wyższe niż np. na UJ, choć poziom kadr jakby nieco inny. Ponadto drowi hab. stanowisko prof. uczelnianego na prowincji należy się jak psu miska, a na takim UJ trzeba się jeszcze na ten awans sporo natrudzić. Na samym początku było też duże ssanie kadry z większych uniwersytetów na prowincję wzmacniane specjalnymi dodatkami motywacyjnymi prezydentów miast. To wszystko kosztuje, podobnie jak utrzymywanie niektórych wydziałów tylko po to, by zachować status uniwersytetu.
            • chilly Re: dwie sprawy 26.07.13, 00:28
              trzy.14 napisał:
              > Ponadto drowi hab. stanowisko prof. uczelnianego na prowincji należy się jak psu miska, a na takim UJ trzeba się jeszcze na ten awans sporo natrudzić.
              Niekoniecznie. Zależy to od dziedziny i dyscypliny. Na fizyce czy chemii na ogól trzeba popełnić kilka dodatkowych artykułów w liczących się czasopismach i czasami dodatkowo wyhodować doktora. W dziedzinach uchodzących z słabe (w skali ogólnopolskiej) awans bywa czasem z automatu, czasami po roku-dwóch. Po czym ten "samodzielny" - w wieku na ogół dość późnym, ale za to z kierunku wciąż obleganego przez kandydatów - często przechodzi na I etat do uczelni prywatnej (za całkiem inne pieniądze).
          • chilly Re: dwie sprawy 26.07.13, 00:16
            charioteer1 napisał:
            > Historykow jest zatrzesienie na kazdym uni i kazdej akademii,
            Niestety, kandydatów na studia historyczne brakuje już od kilku lat. I to pomimo istnienia IPN!
      • sprawdzacz_badaczy Pisma Zielono-Górskie 25.07.13, 19:54
        Na Uniwersytecie w Zielonej Gorze nie może sie dobrze dziac. Niektórzy ludzie stamtąd, z nauk scislych, uprawiają "piractwo". Mianowicie, w mojej dziedzinie jest pewne znane, poważane, międzynarodowe czasopismo "j. of costam". Niedawno dostalem email z prosba o recenzje pracy z pisma o tytule "j. of costam". Potraktowalem sprawe powaznie, bo bardzo lubie "j. of costam". Zaczalem czytac przyslana prace do recenzji. Jednak praca wyglądała bardzo kiepsko, jednym slowem byla to jakas straszna kicha, ktora nie nadawala by sie na słabą prace doktorską. Zdziwilem sie, ze edytor wysyla mi takie cos, powinien byl odrzucic taka prace od razu. Jednak po przyjrzeniu sie, zauwazylem, ze recenzuje nie dla "j. of costam", tylko dla "j. of costam costam", wydawanego wlasnie na Uniw. w Zielonej Gorze, ktorego szata graficzna i tytul bardzo przypominal "j. of costam" jednak po przejrzeniu opublikowanych tam prac, daleko mu bylo do oryginalu. Podziekowalem grzecznie kolegom z Zielonej Gory za wspolprace, sugerując jako recenzentów znajomych doktorantów.
        • pfg Re: Pisma Zielono-Górskie 25.07.13, 23:28
          sprawdzacz_badaczy napisał:

          > nie dla "j. of cos
          > tam", tylko dla "j. of costam costam", wydawanego wlasnie na Uniw. w Zielonej
          > Gorze, ktorego szata graficzna i tytul bardzo przypominal "j. of costam"

          Poważnie? Dotąd głównie indyjskie i pakistańskie wydawnictwa w takich rzeczach się specjalizowały.
        • sendivigius Re: Pisma Zielono-Górskie 26.07.13, 08:30
          sprawdzacz_badaczy napisał:

          dla "j. of costam costam", wydawanego wlasnie na Uniw. w Zielonej
          > Gorze,


          Uważam że to świetna nazwa - adekwatna do treści i miejca edycji.

          "Journal of Cośtam edited by University of Gdzieśtam"
    • yennefer_z_v Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 25.07.13, 23:01
      Trochę a propos: raport MNiSW Szkolnictwo wyższe w Polsce 2013:
    • dworzec Re: Demograficzna fala zaczyna demolować 26.07.13, 10:33
      Tekst linka

      "Zarówno UŁ, jak i PŁ zapewniają, że skutków niżu jeszcze nie odczuwają, ale zgodnie przyznają: - Nie otworzymy wszystkich planowanych kierunków i specjalności.

      Na politechnice demograficzne tsunami najmocniej uderzyło w Wydział Technologii Materiałowych i Wzornictwa Tekstyliów. Jak dowiedziała się "Gazeta", nie powstaną tam dwa planowane kierunki: edukacji techniczno-informatycznej oraz inżynierii materiałowej. Powód? Małe zainteresowanie ze strony kandydatów.

      UŁ już teraz - w trakcie rekrutacji - ogłosił, że nie uda mu się otworzyć trzech specjalności na kierunku informatyka i ekonometria. Wiadomo również, że z powodu zbyt małej liczby kandydatów nie zostaną uruchomione specjalności na filologii: studia antyczne i studia śródziemnomorskie z językiem greckim, a na stosunkach międzynarodowych - niemcoznawstwo.
      "

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka