Dodaj do ulubionych

Raz na jakiś czas...

01.01.14, 22:15
...łapie mnie nerw, kiedy widzę takie załatwianie sprawy.
Dwie negatywne recenzje, właściwie miażdżące (zewnętrzne), jedna pozytywna (z własnego podwórka) no i habemus papam... na UMCS-ie w Lublinie.

www.ck.gov.pl/index.php/postepowania-awansowe/postepowania-habilitacyjne/dziedzina-nauk-humanistycznych/1351-ryszkiewicz-miroslaw
Obserwuj wątek
    • flamengista trochę wybrakowane postępowanie 01.01.14, 22:35
      brakuje mi informacji o wyniku głosowania komisji (wiemy, że wynik był negatywny - ale jakim stosunkiem głosów) i wyniku głosowania rady wydziału.

      Wg. nowe procedury RW nadal ma autonomię w procedurze habilitacyjnej, tzn. ma prawo nie uwzględnić rekomendacji komisji. Decyduje głosowanie. Chluby to takiej RW nie przynosi, ale to ich sprawa.

      Ja byłbym ciekawy, jak rozłożyły się głosy na RW. Z tego co się orientuję, wystarczy bezwzględna większość głosów (czyli za musi być więcej od przeciw + wstrzymujących się).
      • dala.tata Re: trochę wybrakowane postępowanie 01.01.14, 22:36
        Nie, to nie jest tylko ich sprawa. Zdecydowanie nie jest.
        • flamengista jest - do czasu 01.01.14, 23:43
          przecież dla mnie jest oczywiste, że sprawą zajmie się ck. Jedno takie postępowanie może przejdzie, kolejne - z pewnością nie. Jeśli proceder się będzie powtarzał, to taki wydział może przecież stracić uprawnienia...
          • trzy.14 Re: jest - do czasu 02.01.14, 00:04
            flamengista napisał:

            > przecież dla mnie jest oczywiste, że sprawą zajmie się ck. Jedno takie postępow
            > anie może przejdzie, kolejne - z pewnością nie. Jeśli proceder się będzie powta
            > rzał, to taki wydział może przecież stracić uprawnienia...


            na jakiej podstawie?
            • pfg Re: jest - do czasu 02.01.14, 08:46
              trzy.14 napisał:

              > > taki wydział może przecież stracić uprawnienia...
              >
              > na jakiej podstawie?

              Na podstawie Art. 18a ust. 13 w powiązaniu z Art. 9 Ustawy o stopniach naukowych etc - o ile opinia komisji habilitacyjnej była negatywna. Jednak w przeciwieństwie do fla nie mam przekonania, że CK "na pewno" zajmie się tą sprawą...
              • karol.karol64 Re: jest - do czasu 02.01.14, 08:56
                A moze środowisko powinno jakoś w takich sytuacjach reagować?
                Mamy jakieś instrumenta?
              • flamengista Re: jest - do czasu 02.01.14, 09:05
                W CK w dyscyplinie literaturoznawstwo nie ma żadnego członka z tamtego uniwersytetu. Jeśli więc szanowni profesorowie z W-wy i Krk się zdenerwują, to mogą się sprawą zająć.
              • trzy.14 Re: jest - do czasu 02.01.14, 09:34
                Ja sobie myślę tak: ck składa się z etatowych pracowników uczelni, tak? Co to sobie w tej ck społecznie dorabiają do skromnych wynagrodzeń i emerytur profesorskich, tak? Czy komukolwiek z nas chciałoby się ganiać po sądach w drugim końcu Polski, żeby udowodnić komuś plagiat, o ile to nie nas splagiatowano? Wyłudzeniu doktoratu? Habilitacji? Zwłaszcza, że zdrowie już nie takie, jak kiedyś? Ile lat ciągnęła się sprawa rektora wrocławskiej AM? A czy np. Obarek jest w sądach pozwanym czy pozywającym? Tym bardziej nie będzie się nikomu w CK chciało pakować w podważanie uchwały jakiejś tam rady i odbieranie jej uprawnień.

                Czy CK ma kompetencje do uchylenia tej konkretnej decyzji o nadaniu stopnia naukowego?

                Kiedyś CK miała misję - nie dopuścić Partii Wewnętrznej wichrzycieli i warchołów. Ta Partia Wewnętrzna jednak bardzo się skurczyła, a może po prostu konfitury produkuje się gdzie indziej, w każdym bądź razie ck zdaje się funkcjonować w innej rzeczywistości niż ministerstwo. Ta instytucja - ck - najzwyczajniej straciła rację bytu, a sprawa, którą tu omawiamy, tylko to potwierdzi.
      • pfg Re: trochę wybrakowane postępowanie 01.01.14, 22:57
        flamengista napisał:

        > brakuje mi informacji o wyniku głosowania komisji

        Ustawa nie wymaga publikowania tego wyniku. I to jest, moim zdaniem, *poważny błąd* tej ustawy, co szczególnie rzuca się w oczy w tym postępowaniu. Wyniki głosowania w komisji (i uzasadnienie opinii końcowej, jeśli jest to możliwe?) winny być publikowane.

        Jeśli wynik głosowania komisji był negatywny, CK może - a w tym wypadku chyba powinna - wszcząć postępowanie przeciwko wydziałowi. Co zresztą nie uchyla uchwały wydziału o nadaniu stopnia.

        > Z tego co się orientuję, wystarczy bezwzględna większość głosów

        Nie tyle "wystarczy", ile większości bezwzględnej wymaga ustawa.
        • trzy.14 Re: trochę wybrakowane postępowanie 02.01.14, 00:16
          pfg napisał:

          > flamengista napisał:
          >
          > > brakuje mi informacji o wyniku głosowania komisji
          >
          > Ustawa nie wymaga publikowania tego wyniku. I to jest, moim zdaniem, *poważny b
          > łąd* tej ustawy, c

          I jeszcze proszę zapisać w Ustawie, że
          - autoreferat musi być opatrzony datą sporządzenia i własnoręcznym podpisem habilitanta na papierze niepoplamionym herbatą.
          - autoreferat niepodający do publicznej wiadomości informacji o stopniu wypełnienia przez habilitanta każdego kryterium wymienionego w rozporządzeniu nie może stanowić podstawy do wszczęcia procedury
          - decyzja o nadaniu stopnia powinna być wydrukowana na papierze firmowym umożliwiającym identyfikację jednostki, która podjęła uchwałę, powinna też posiadać informację o miejscu i dacie jej uchwalenia, uzasadnienie decyzji oraz informację o możliwości (lub niemożliwości?) odwołania się od decyzji rady.
          - w przypadku postępowaniach z zakresu nauk humanistycznych wynagrodzenie nie przysługuje recenzentom, którzy w recenzji popełnią więcej niż jeden błąd ortograficzny
          • zitterbewegung Re: trochę wybrakowane postępowanie 02.01.14, 06:00
            Czemu tylko humanistow? U matematykow Kami Rusek w postepowaniu dr Baksalarego (odrzuconym) popelnil taki, a ze chrzanil, to sie nawet ladnie skorelowalo.
          • pfg Re: trochę wybrakowane postępowanie 02.01.14, 08:19
            trzy.14 napisał:

            > I jeszcze proszę zapisać w Ustawie, że

            Nie rozumiem, czemu się czepiasz. Ustawa wylicza jakie dokumenty z postępowania habilitacyjnego trzeba opublikować. Wyników głosowania komisji tam nie ma, a ponieważ CK i większość rad wyliczenie ustawowe traktuje jako enumeratywne, protokoły komisji na ogół nie są publikowane. A ja uważam, że dobrzy byłoby, gdyby były. I tyle.
            • trzy.14 Re: trochę wybrakowane postępowanie 02.01.14, 09:08
              Czepiam się, bo uchwały RW w znacznym stopniu nie spełniają standardów postępowania administracyjnego i nic się nie dzieje. Widziałem nawet taką, w której nie było nazwy organu, który decyzję podjął - jedynym tropem była pieczątka dziekana. Wiele autoreferatów pomija warunki rozporządzenie - i nic się nie dzieje. Recenzenci w większości ignorują rozporządzenie - i nic się nie dzieje. CK ignoruje akt prawny nakazujący upublicznienie wniosków profesorskich - i nic się nie dzieje.

              Tak naprawdę ja też uważam, że powinno się publikować protokoły z posiedzenia KH oraz fragmenty protokołów z posiedzenia RW dotyczące postępowań awansowych (jednostki uczelni publicznych powinny obligatoryjnie publikować wszystkie protokoły RW, RI etc.).
    • dala.tata Re: Raz na jakiś czas... 01.01.14, 22:35
      By, chcial uslyszec, co ma do powiedzenia adept. Bo mi szkoda nerwow. Bo to jest, do ku... nedzy, skandal.
      • podworkowy Re: Raz na jakiś czas... 01.01.14, 23:18
        wprawdzie dużą część zarzutów autoplagiatowych uważam za przesadną, ale ostatecznie - ponieważ teksty te stanowią osiągnięcie, a nie aktywność, to konkluzja jest jedna: facet dostał hab-a w dużej mierze za osiągnięcia doktorskie - i to jest skandal.
        (BTW - to postępowanie pokazuje, dlaczego recenzent musi czytać prace habilitanta. Artykuły z jego cyklu są publikowane w Pamiętniku Literackim (lista C, 10 pkt.) i Slavicy (ibidem) oraz m.in. w wydawnictwach UJ i UMCS, a więc w dość renomowanych miejscach)
        • dala.tata Re: Raz na jakiś czas... 01.01.14, 23:44
          Jesli koniecznosc czytania wynika z tego, zeby znalezc autoplagiaty, to zaiste dziwna to sytuacja.
        • trzy.14 Re: Raz na jakiś czas... 02.01.14, 00:03
          podworkowy napisał(a):

          > (BTW - to postępowanie pokazuje, dlaczego recenzent musi czytać prace habilitan
          > ta.

          Chodzi o to, że to jest pierwsza i ostatnia rzetelna recenzja dorobku naukowego naukowca z dziedzin humanistyczno-społecznych w całej jego lub jej karierze akademickiej?
        • karol.karol64 Re: Raz na jakiś czas... 02.01.14, 08:02
          No nie wiem. Recenzenci wprost wypunktowali habilitanta, rozumiem, że przesadzili w tym, że zrobili swoją robotę nazbyt dokładnie.
          Warto zerknąć także na ocenę pozostałego dorobku. Wystąpienia - prawie nic lub gdziekolwiek, stypendia - nic, wyjazdy - coś. Po lekturze dwie melisy - mało.

          A jeśli chodzi o praktykę, to nie dalej jak wczoraj słyszałem, że na tym samym wydziale szykuje się kolejna habilitacja "na podstawie doktoratu". Tajemnica Poliszynela.
        • dala.tata Re: Raz na jakiś czas... 02.01.14, 10:54
          Nie odnosze sie do meritum. Sprawa jest skandaliczna albo dlatego, bo recenzenci napisali nierzetelne recenzje, albo dlatego ze przepchano knota. Nie mam zdania, jak jest. Jakkolwiek jest, to ja mam nadzieje, ze tym postepowaniem zajmie sie CK. Tyle ze to bedzie za malo, za pozno. Natomiast to kolejne postepiwanie, wobec ktorego mozna miec bardzo powazne zastrzezenia,

          PL to rzeczywiscie bardzo dobre pismo, co do reszty, to roznie bywa.
      • adept44_ltd Re: Raz na jakiś czas... 02.01.14, 12:54
        no, ja do ku... nędzy myślę podobnie... ale jak UMCS chce mieć takich profesorów...
    • pisiarz Re: Raz na jakiś czas... 02.01.14, 11:28
      Żeby to ocenić, trzeba znać praktykę w danym obszarze nauki. Ja nie jestem humanistą, więc nie wiem, jak tam jest - może tam się przyjęło, że recenzje pisze się ostre, "z grubej rury", a stopień nadaje się niejako niezależnie od recenzji? Trzeba spytać humanistów...
      • adept44_ltd Re: Raz na jakiś czas... 02.01.14, 12:58
        nie, nie ma takiej praktyki plus ja wierzę krytycznym recenzentom...
      • charioteer1 Re: Raz na jakiś czas... 02.01.14, 13:26
        pisiarz napisał:

        > Żeby to ocenić, trzeba znać praktykę w danym obszarze nauki. Ja nie jestem huma
        > nistą, więc nie wiem, jak tam jest - może tam się przyjęło, że recenzje pisze s
        > ię ostre, "z grubej rury", a stopień nadaje się niejako niezależnie od recenzji
        > ? Trzeba spytać humanistów...

        Tworzacy sie standard jest taki, ze konkluzje recenzentow sie ignoruje. Jak widac, habilitacje mozna nadac przy dwoch recenzjach negatywnych, mozna tez odmowic nadania przy dwoch recenzjach pozytywnych.
        • ford.ka Re: Raz na jakiś czas... 02.01.14, 13:48
          I przy trzech pozytywnych można nie nadawać ;) Choć takie numery to tylko w Warszawie...
          • dala.tata Re: Raz na jakiś czas... 02.01.14, 15:30
            To jakas nowosc? trzy pozytywne????

            ford.ka napisał:

            > I przy trzech pozytywnych można nie nadawać ;) Choć takie numery to tylko w War
            > szawie...
            • ford.ka Re: Raz na jakiś czas... 02.01.14, 15:42
              Urbanika kolega jeszcze pamięta?
              • dala.tata Re: Raz na jakiś czas... 02.01.14, 16:03
                No pamieta....
        • dala.tata Re: Raz na jakiś czas... 02.01.14, 15:29
          To jest kolejne postepowanie, gdzie komisja/rada wystepuje przeciwko recenzentom. Cos tu nie dziala.

          charioteer1 napisał:
          >
          > Tworzacy sie standard jest taki, ze konkluzje recenzentow sie ignoruje. Jak wid
          > ac, habilitacje mozna nadac przy dwoch recenzjach negatywnych, mozna tez odmowi
          > c nadania przy dwoch recenzjach pozytywnych.
          >
          >
          • flamengista rada, nie komisja 02.01.14, 16:56
            w uzasadnieniu piszą przecież, że opinia komisji była negatywna. Inna sprawa, że ciekawe byłoby wiedzieć, jak ułożyło się głosowanie. Czy 6:1 na nie (zakładam, że autor entuzjastycznej recenzji głosował na tak), czy "stykowo". Przy 4:3 RW miałaby argument, że nie było jednomyślności.
            • charioteer1 Re: rada, nie komisja 02.01.14, 18:59
              4:3 oznacza, ze wszyscy czlonkowie rady w komisji glosowali za. Co zasadniczo nie zmienia sytuacji. W takim przypadku RW konsekwentnie ignoruje wszelkie glosy z zewnatrz.
    • rudamaruda1949 BRAWO RW :-) 02.01.14, 21:09
      może CK wybrało 2 recenzentów od czapy, rada z kolei wybrała kompetentnego i zaufanego - a głosowała rada
      Chyba właśnie po to jest 1 recenzent rady, aby Rada nie kupowała bajek recenzentów zewnętrznych a wiedziała co naprawdę jest w postępowaniu i jak mają własnego zaufanego recenzenta znającego dziedzinę - to i opinia komisji, która jest tylko opinią jest niewiążąca.
      BRAWO RW :-)
      • charioteer1 Re: BRAWO RW :-) 02.01.14, 21:41
        rudamaruda1949 napisała:

        > może CK wybrało 2 recenzentów od czapy, rada z kolei wybrała kompetentnego i za
        > ufanego - a głosowała rada

        Biorac pod uwage sposob dzialania CK, nie jest to niemozliwe. Swiadczy jedynie o ulomnosci przepisow. Sytuacja bylaby klarowniejsza, gdyby RW miala prawo powolac dwoch recenzentow, w tym nie wiecej niz jednego z wlasnego grona.
      • dala.tata Re: BRAWO RW :-) 02.01.14, 21:52
        Rzeczywiscie, majgorsze sa te bajki z autoplagiatem.

        Ruda, sprobuj pomyslec, co?
        • rudamaruda1949 Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 09:41
          zgłoszenie autoplagiatu w recenzji bez oficjalnego zgłoszenia tego autoplagiatu rektorowi jest złamaniem dobrych obyczajów w nauce
          MNiSW wydało dokument o dobrych obyczajach w nauce.
          I procedura jest taka, że jeśli jest plagiat - to należy postępowanie WSTRZYMAĆ aż do wyjaśnienia zarzutów.
          Recenzent który zauważył plagiat powinien skierować pismo do rektora uczelni zatrudniającej wnioskodawcę, zgłosić sprawę prokuraturze, do dziekana napisać pismo, że recenzję dokończy po rozstrzygnięciu przez niezawisłe instytucje czy plagiat miał miejsce.
          A tak - to takie pismo - gdyby trafiło do mojego dziekana, byłoby podstawą do formalnego zgłoszenia do rektora uczelni zatrudniającej recenzenta, że nieetycznie się zachowuje - bo to jest po prostu nierzetelność takiego nieuczciwego recenzenta. NIE WOLNO TAK ROBIĆ i RW dobrze zrobiła, że potraktowała tę jego recenzję jak powinna - do ścieków na pomyje. Bo to proszę dala.lata pomyje były.
          • dala.tata Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 09:42
            Co za kompletne bzdury.
            • rudamaruda1949 Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 10:16
              Oczywiście, że bzdury - i dlatego brawa dla RW że nie dała się tym kompletnym bzdurom zwieść

              Proponuję przeczytać:
              www.nauka.gov.pl/g2/oryginal/2013_05/43d99d24cf04fbcae3f1352bd5e7a6b8.pdf
              jest to publikacja: zespolu ds dobrych praktyk akademickich
              www.nauka.gov.pl/zespol-ds-dobrych-praktyk-akademickich/
              za naruszenie dobrych praktyk akademickich nierzetelnego recenzenta powinna czekać odpowiednia sankcja - tym bardziej dotkliwa im większe naruszenie
              • adept44_ltd Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 13:47
                rudamaruda1949 napisała:

                > Oczywiście, że bzdury - i dlatego brawa dla RW że nie dała się tym kompletnym b
                > zdurom zwieść
                >
                > Proponuję przeczytać:
                > www.nauka.gov.pl/g2/oryginal/2013_05/43d99d24cf04fbcae3f1352bd5e7a6b8.pdf
                > jest to publikacja: zespolu ds dobrych praktyk akademickich
                > www.nauka.gov.pl/zespol-ds-dobrych-praktyk-akademickich/
                > za naruszenie dobrych praktyk akademickich nierzetelnego recenzenta powinna cze
                > kać odpowiednia sankcja - tym bardziej dotkliwa im większe naruszenie

                ruda, ty dalej na Sylwestrze?
                • karol.karol64 Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 15:51
                  Szanowna Ruda. Nie kompromiruj się.
          • pfg Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 10:23
            rudamaruda1949 napisała:

            > Recenzent który zauważył plagiat powinien skierować pismo do rektora uczelni za
            > trudniającej wnioskodawcę, zgłosić sprawę prokuraturze

            Autoplagiat nie jest przestępstwem, więc nie ma podstaw do angażowania prokuratury.

            Oczywiście uznaję fakt, że ty, ruda, masz tak doskonały ogląd swojej dziedziny, że każdą habilitację zrecenzujesz w pięć sekund, nie to, co my, zwykli śmiertelnicy, więc ja już lepiej zamilknę.
            • ford.ka Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 11:21
              To ja może przetłumaczę to, co się stało, na język science (na ile umiem, oczywiście).
              Facet wymyślił nową technikę laboratoryjną/ nowy przyrząd do badań i wykorzystał go do zbadania czegoś (mało istotnego, delikatnie mówiąc). Nic wielkiego nie wymyślił, bo dziedzina uprawiana od starożytności. Szanse na to, że ta technika/sprzęt się przyjmie gdzieś dalej, są niewielkie, bo aż takie nowe to to nie jest, a mądrzejsi od niego się tym zajmują (nasz habilitant ich raczej nie czyta, pewnie nie chce się zasugerować) ale u niego gra i buczy, daje akceptowalne i publikowalne efekty. Recenzenci doktoratu uznali, że te efekty na doktorat wystarczają.
              I teraz ten facet stosuje tę samą technikę/sprzęt do badania różnych materiałów (coś w rodzaju - mam mikroskop, kładę pod nim kolejną próbkę i bardzo uważnie się przyglądam, co tam widać), po czym publikuje kolejne artykuły, co mu dało zastosowanie tej jego techniki/sprzętu, za każdym razem przeklejając całą teorię z pierwotnego artykułu. I nic innego (a nie przepraszam, jeden artykuł chyba z nieco innej dziedziny popełnił) od doktoratu naukowo nie zrobił. Jakieś funkcje pełnił, pojeździł po świecie (ale raczej nieodległym), może coś więcej (formularza nie ma online, więc trudno stwierdzić), jako naukowiec chyba się jednak nie przemęczał.
              I na tym polega problem - że on od lat goni własny ogon. Publikacje są, zarzut autoplagiatu jest nieostry (ma za każdym razem na nowo własnymi słowami opisywać ten swój mikroskop?) choć ewidentnie podpada pod ustawę, bo nie można przedstawiać tego samego celem otrzymania dwóch dyplomów, ale nie ma większych wątpliwości, że o "nowym osiągnięciu po uzyskaniu stopnia dr" nie ma tu mowy. Co recenzenci zewnętrzni (zgodnie z regułą życzliwości) jasno wyłożyli.
              A Rada Wydziału (pewnie bardziej dziekan i grupa bliskich przyjaciół habilitanta, reszta przecież nawet w te kwity nie zajrzała) autonomicznie pojechała po bandzie ;)
              • dala.tata Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 11:55
                Forezie, mysle, ze jestes nieco optymistyczny. Ja mam wrazenie, ze on wymyslil mlotek z kolorowym trzonkiem i twierdzi, ze wymyslil calkowicie nowe narzedzie, ktore zrewolucjonizuje jego dyscypline.

                Niestety, mlotka uzywamy juz od dawna, na kit nam potrzebne kolorowe trzonki, na dodatek ten jego trzonek jest mocno przyblakly i wypada z reki.
                • ford.ka Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 13:11
                  Próbowałem to opisać stosując "regułę życzliwości"...
                  Nasz habilitant chyba nie ma takich złudzeń. Miał w życiu pecha, zamiast iść uczyć do liceum, gdzie pewnie byłby już co najmniej wicedyrektorem, dostał etat na uczelni i tak się męczy od lat, pozorując naukę.
                  • dala.tata Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 13:43
                    A to przepraszam. u mnie zyczliwosci malo :)
              • charioteer1 "Autoplagiat" 03.01.14, 15:04
                Ford, nie znam sie, nie potrafie tego ocenic. Jezeli sprawa z autoplagiatem tak sie miala, dla mnie to faktycznie podstawa do zakwestionowania recenzji. Od czasu do czasu w tym, na czym sie znam, pojawiaja sie takie recenzje, w ktorych recenzent doszukuje sie autoplagiatu w opisie badan empirycznych. Byl nawet swojego czasu taki recenzent chyba w nowej procedurze, ktory napisal, ze opisy wynikow sa we wszystkich pracach jednakowe, tylko cyferki sie roznia. Przy czym nie chodzilo o metode wymyslona przez habilitanta, ale o najbardziej typowe metody analizy statystycznej stosowane w tego rodzaju badaniach. Dla mnie takie stwierdzenie dyskwalifikuje recenzenta. To znaczy, ze recenzent nie rozumie, co czyta i nie potrafi ocenic, czy to, co czyta, ma jakakolwiek wartosc. W takich przypadkach zawsze glosuje za nadaniem stopnia, wychodzac z zalozenia, ze tego typu watpliwosci nalezy interpretowac na korzysc habilitanta.

                ford.ka napisał:

                > I na tym polega problem - że on od lat goni własny ogon. Publikacje są, zarzut
                > autoplagiatu jest nieostry (ma za każdym razem na nowo własnymi słowami opisywa
                > ć ten swój mikroskop?) choć ewidentnie podpada pod ustawę, bo nie można przedst
                > awiać tego samego celem otrzymania dwóch dyplomów, ale nie ma większych wątpliw
                > ości, że o "nowym osiągnięciu po uzyskaniu stopnia dr" nie ma tu mowy. Co recen
                > zenci zewnętrzni (zgodnie z regułą życzliwości) jasno wyłożyli.
                • ford.ka Re: "Autoplagiat" 03.01.14, 15:23
                  Serio uważasz, że podtykanie kolejnych próbek pod mikroskop (analizowanie kolejnych tekstów wybranych od Sasa do Lasa w tym przypadku), za którego skonstruowanie dostało się doktorat, należy się habilitacja?
                  Moje wrażenie po lekturze recenzji jest takie, że ten facet tak naprawdę nie wie, co w ogóle mógłby robić w dziedzinie, którą sobie wybrał. Wymyślił sobie sposób opisu (raczej wyważając otwarte drzwi, ale to już czysta spekulacja) i nawet nie zadał sobie trudu zapoznania się z aktualnym stanem badań w swojej dziedzinie. W odróżnieniu od niego recenzenci zewnętrzni są specjalistami od retoryki (a wewnętrzny nie jest) i mam wrażenie po lekturze, że ręce im opadły po zapoznaniu się z "dorobkiem".
                  Wątpliwości można rozstrzygać na korzyść. Tu nie ma wątpliwości. Zresztą bez jaj - powtarzam: z rady z kwitami zapoznał się może dziekan i koledzy habilitanta. Pozostali nie, więc głosowanie nie miało nic wspólnego z oceną merytoryczną, to był konkurs popularności kolegi. Komisja się zapoznała i zadecydowała na nie, więc ja popieram decyzję komisji.
                  • charioteer1 Re: "Autoplagiat" 03.01.14, 21:34
                    Serio, uwazam, ze jezeli recenzent kwestionuje to, ze pod mikroskopem laduja kolejne probki, to znaczy, ze nie wie, co i po co jest badane i ma to gdzies. To jest zarzut w rodzaju: nudne badania, bo ciagle robi to samo. Zamiast ciagle uzywac mikroskopu, moglby se popatrzec na te bakterie przez teleskop dla odmiany, albo przynajmniej przez lunete. Jezeli recenzent stawia zarzut autoplagiatu w odniesieniu do metodologii, to znaczy, ze nie powinien byc recenzentem. W tym przypadku recenzent nie mowi, ze ta metodologia niczego nowego nie wnosi. Jest zarzut autoplagiatu z podaniem konkretnych stron publikacji. Nie przyjmuje recenzji, w ktorej zarzut autoplagiatu jest wytrychem do udupienia habilitanta.
                    • rudamaruda1949 Re: "Autoplagiat" 03.01.14, 23:06
                      Mam podobne wrażenia co chario
                      wydaje mi się, że chciano zrobić krzywdę habilitantowi używając fortelu bardzo brzydkiego pomówienia o plagiat

                      Oczywiście, że czytałam recenzje, wniosek, autoreferat - pozostałe załączniki - niektóre kilka razy. Wrzuciłam też w bing samego habilitanta i każde pojawiające się w dokumentacji nazwisko. To wszystko zanim po raz pierwszy w tym wątku zabrałam głos. To nie moja dyscyplina dlatego nie mogłabym sobie pozwolić bez dokładnej analizy na zabranie głosu. Choć przynajmniej rozreklamowałam Tatry i może ktoś zdecyduje się na wycieczkę krajową zamiast pchać się do Egiptu.
                  • rudamaruda1949 fordzie - "Autoplagiat" i muszki 03.01.14, 22:56
                    Może masz i rację. Jednak Twój błąd polega na tym, że łapiesz biegnącego psa za uszy.
                    Wszystkie ścisłe badania tak sobie wyobrażam.
                    Gość łapie muszkę za coś, ogląda, opisuje że ma skrzydła. Doktorat.
                    Gość łapie drugą muszkę, ogląda, opisuje, habilitacja
                    Gość łapie trzecią muszkę, ogląda, opisuje, profesura za osiągnięcia znacznie przekraczające wymagania stawiane pracom habilitacyjnym.
                    I co z tego, że żadnej tej muszki nikt nigdy nie zobaczy i ona nikogo z naszych nigdy nie użre?
                    Czy to, że za każdym razem łapał te muszki tak samo jest autoplagiatem?

                    A może spłaszczymy - i powiemy, że mały Jasio w przedszkolu też muszki łapie i opisuje - tak właśnie uczyniłeś z tym odniesieniem się do Misia, Płomyczka, nieprawda. Nie wolno tak.
                    Naukowcy mają prawo zajmować się tematami, które innym wydają się durne i niepotrzebne. Maja prawo tkwić w błędzie latami - a nawet całe życie. Mają prawo stosować znane i sprawdzone metody bo to zwiększa szansę, że faktycznie coś odkryją a nie będą ciągle majstrować przy mikroskopie i "organizować sobie pracę". I właśnie dlatego RW jest adresatem moich braw. A recenzenci negatywni się skompromitowali pisząc negatywną recenzję w postępowaniu zakończonym nadaniem stopnia.
                    • charioteer1 Re: fordzie - "Autoplagiat" i muszki 03.01.14, 23:39
                      rudamaruda1949 napisała:

                      > Wszystkie ścisłe badania tak sobie wyobrażam.
                      > Gość łapie muszkę za coś, ogląda, opisuje że ma skrzydła. Doktorat.
                      > Gość łapie drugą muszkę, ogląda, opisuje, habilitacja
                      > Gość łapie trzecią muszkę, ogląda, opisuje, profesura za osiągnięcia znacznie p
                      > rzekraczające wymagania stawiane pracom habilitacyjnym.

                      Ruda, pominelas kwestie dorobku. Druga muszka starczy co najwyzej na rozprawe, ale do dorobku musialaby sie rozmnozyc.
                    • ford.ka Re: fordzie - "Autoplagiat" i muszki 04.01.14, 01:01
                      OK - rozumiem, że to może być nie do pojęcia dla kogoś z zewnątrz. Spróbuję ostatni raz.
                      W dużym uproszczeniu: Ten facet raz w roku wyrzuca przez okno książkę lub gazetę, która przypadkiem właśnie wpadła mu w ręce. Raz Kisiel, raz Bahdaj, raz gejowski kryminał, raz "Płomyczek" lub "Miś". Następnie opisuje szczegółowo, jak ten nowatorski eksperyment dowodzi prawdziwości prawa powszechnego ciążenia, dokładnie takiego jak je sformułował Newton. Dla oszczędności (po co marnować czas?) za każdym razem pierwsze dziesięć stron ("teoria" wzgl. "metodologia badań") przekleja ze swojej rozprawy, za którą dostał kiedyś doktorat. I mu te kawałki stale pasują, bo jak dowodzą recenzenci, nie jest w ogóle zainteresowany tym, co inni w tzw. międzyczasie lub wcześniej zrobili w jego dziedzinie. Jak bardzo wolno pisze, to ma kolejny artykuł w tydzień. Przez pozostałe 51 tygodni w roku bierze pensję i zajmuje się różnymi fajnymi rzeczami.
                      Może w naukach ścisłych tak właśnie wygląda uprawianie nauki. Pewnie zwłaszcza w naukach teoretycznych, można zakładać, że te 358 dni spędza na wytężonym myśleniu. W literaturoznawstwie to jest robienie sobie jaj z poważnych ludzi.
                      • pfg Re: fordzie - "Autoplagiat" i muszki 04.01.14, 09:12
                        ford.ka napisał:

                        > Może w naukach ścisłych tak właśnie wygląda uprawianie nauki. Pewnie zwłaszcza
                        > w naukach teoretycznych, można zakładać, że te 358 dni spędza na wytężonym myśleniu.

                        `So, what did you do today?'
                        `I'm a theoretical physicist. I thought a bit.'


                        (Big Bang Theory)
                    • prawdziwam2011 Re: fordzie - "Autoplagiat" i muszki 04.01.14, 10:12
                      Wszystko sie we mnie burzy na to co piszesz. I jeszcze mówisz o kompromitacji recenzentów, którzy mieli odwagę jednzoznacznie napisać swoją opinię. Jesli ktoś tu się skompromitował to moim skromnym zdaniem nie byli to recenzenci zewnętrzni. Między innymi z tego względu CK powinna przyjrzeć się sprawie.
                • adept44_ltd Re: "Autoplagiat" 03.01.14, 16:17
                  chario, ale to nie są badania tego typu i nie o taki autoplagiat tu idzie...
                  • charioteer1 Re: "Autoplagiat" 03.01.14, 21:52
                    Adept, no nie sa to badania tego typu i nie twierdze, ze habilitant na cokolwiek zasluzyl. Faktycznie w recenzji pojawiaja sie kilkakrotnie stwierdzenia, ze powtorzenia dotycza metodologii. Nie wiem, co habilitant faktycznie ma w inkryminowanych artykulach, ale jakos ta recenzja mojego przekonania nie budzi. Powtarzam, ze sie nie znam, ale gdyby taka recenzja dotyczyla czegokolwiek, na czym sie znam, na pewno nie bylaby dla mnie dostatecznym powodem, by glosowac przeciw. O caloksztalcie sie nie wypowiadam tym razem.
            • rudamaruda1949 Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 13:15
              Dla mnie plagiat to plagiat.

              Ale dobrze - pfg Twierdzisz, że autoplagiat nie może wywoływać skutków takich, jak kierowanie do prokuratury zawiadomienia o próbie wyłudzenia stopnia oraz do rzecznika dyscyplinarnego z uczelni.
              Jak rozumiem, zgadzasz się, że PLAGIAT ma wywoływać skutki takie, jak kierowanie do prokuratury zawiadomienia o próbie wyłudzenia stopnia oraz do rzecznika dyscyplinarnego z uczelni.

              Jeśli tak - to pomówienie o autoplagiat kończy się bardziej dotkliwą sankcją niż pomówienie o plagiat.
              Recenzent może sobie bezczelnie bez sądu skazać jednoosobowo na infamię w związku z jego bezpodstawnym wrażeniem o autoplagiacie.
              Dla mnie to jest głupie.
              • pfg Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 13:40
                Dobrze, ruda. Następnym razem gdy zobaczysz autoplagiat, skieruj zawiadomienie do prokuratury. Tylko nie omieszkaj nas powiadomić o skutkach.

                Chociaż - nie wiem, czy dasz radę zmieścić się z tym zawiadomieniem w swoim pięciosekundowym okienku na recenzję (patrz tutaj).
              • prawdziwam2011 Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 14:25
                Ruda, weź sobie na wstrzymanie i nie brnij dalej.
          • adept44_ltd Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 13:46
            no ale, proszę pani, plagiat i autoplagiat to nie to samo... i co do autoplagiatu nie ma żadnych uregulowań... sprawę się wskazuje w recenzji, bowiem wychodzi, że delikwent albo nie ma osiągnięcia habilitacyjnego, albo nie ma dorobku... proszę nie bredzić...
            • rudamaruda1949 BRAWO RW 03.01.14, 22:36
              Ja nie twierdzę, że to co nazywa się autoplagiatem jest tym samym czym jest plagiat.
              Uważam natomiast, że nie można naruszać prawa do obrony pomawianemu o plagiat i tak samo nie można naruszać prawa do obrony pomawianemu o inne naruszenie dobrych obyczajów -nieregulowanych prawnie i nie ściganych prokuratorsko.
              Bo mi się nie podoba obecna praktyka, że recenzent pisze negatywną recenzję pomawiając profesoranta lub habilitanta o naruszenie etyki - i ... okazuje się, że to bez dowodów, bez dalszych kroków, czasem postępowanie się przez to kończy odmową. A nie powinno tak być.

              Autoplagiatu jeszcze nigdy nie spotkałam. Spotkałam kilka plagiatów mniejszej rangi u studentów - dziekan zazwyczaj przeprowadzał poważną rozmowę. Wiadomo, że młodzież się dopiero uczy i plagiat nie może być tolerowany ale to nie ta sama ranga co plagiat u człowieka zawodowo zajmującego się nauką - ale takiego jeszcze nie miałam okazji znaleźć.
              Natomiast kilka postępowań w których inni kogoś pomawiali o plagiat lub inne naruszenia miałam okazję śledzić - ale żadne z nich się nie skończyło wyrokiem sądu. To po prostu taka broń - pomówienie - a nuż do wroga się coś przyklei - i przykleja się.
      • pisiarz Re: BRAWO RW :-) 03.01.14, 12:08
        rudamaruda1949 napisała:

        > może CK wybrało 2 recenzentów od czapy, rada z kolei wybrała kompetentnego i za
        > ufanego - a głosowała rada
        > Chyba właśnie po to jest 1 recenzent rady, aby Rada nie kupowała bajek recenzen
        > tów zewnętrznych a wiedziała co naprawdę jest w postępowaniu i jak mają własneg
        > o zaufanego recenzenta znającego dziedzinę - to i opinia komisji, która jest ty
        > lko opinią jest niewiążąca.
        > BRAWO RW :-)

        Pojawia się zatem pytanie, po co ci recenzenci zewnętrzni, skoro Rada może ich po prostu, mówiąc kolokwialnie "olać", jeśli stwierdzi, że źle recenzują? To może niech rada sama nadaje stopień? Albo niech dziekan spyta przy piwie swojego szwagra o zdanie - też otrzyma niewiążącą opinię,a jak to przyspieszy procedury!
        • rudamaruda1949 nad Morskim Okiem - dopatrujemy się Giewontu 03.01.14, 13:52
          To dobre pytanie - po co?
          Zwłaszcza, że często obaj zewnętrzni są z CK - a nie powinien być ani jeden.

          Ale jeśli trzej recenzenci są jednomyślni na tak - to miło to wygląda.
          Tutaj recenzenci z CK nie dostrzegli wkładu.
          To przypomina wycieczkę w góry.
          Na wycieczkę nad Morskie Oko wybrała się dość spora wycieczka.
          W ramach tej dużej wycieczki można wyróżnić cztery podzbiory.
          Przewodnik, który wiele razy był osobiście na Giewoncie - zna na nim każdy kamyk, - nazwijmy go habilitant
          Trzech najbystrzejszych - nazwijmy ich "recenzenci"
          Siedmiu wspaniałych - nazwijmy ich Komisją H.
          Milcząca większość - oni decydują - to Rada Naukowa Jednostki, w tym ani jednego Giewontologa ale za to są trzej Łysogórolodzy i jeden zna kogoś kto pił z jakimś Himalajologiem.

          Habilitant pokazał gdzie patrzeć, trzech najbystrzejszych patrzy - i dwóch nie widzi Giewontu a jeden widzi.
          Nie znaczy to, że Giewontu tam nie ma. Aby Giewont tam był - nie musi go dostrzec ani jeden z najbystrzejszych - a jak już jeden wypatrzył i to do tego ten do którego Milcząca większość ma największe zaufanie - to RW nie będzie się wygłupiać. Zwłaszcza, że za chwilę przyda im sie do ich uprawnień ich własny Giewontolog.
          • dala.tata Re: nad Morskim Okiem - dopatrujemy się Giewontu 03.01.14, 13:54
            Ruda, ty jednak nadal na sylwestrze :)
          • pfg Re: nad Morskim Okiem - dopatrujemy się Giewontu 03.01.14, 13:55
            FYI, nie ma.
          • ford.ka Re: nad Morskim Okiem - dopatrujemy się Giewontu 03.01.14, 14:04
            Sprawdziłem pierwszego. Piotr Urbański nie jest w CK. Nie odróżniasz "wyznaczony przez CK" od "członek CK". Ruda, prześpij się, jeszcze Ci w głowie szumi.
            A potem przeczytaj te recenzje. Ten habilitant nie widzi żadnego Giewontu, on analizuje pod kątem retorycznym "Misia, "Płomyczek" i powieści Adama Bahdaja.
            • dala.tata Re: nad Morskim Okiem - dopatrujemy się Giewontu 03.01.14, 14:24
              Tyle ze to nawet mogloby byc ciekawe....ale nie jest :)
            • dobrycy Re: nad Morskim Okiem - dopatrujemy się Giewontu 03.01.14, 14:58
              No i sami widzicie że jest gdzie szukać oszczędności, nie trzeba od razu
              zamykać fizyki i PANów (tych ścisłych).
              Wystarczy żeby minister przyjrzał się czy potrzebujemy
              w kraju tylu analizatorów twórczości Ewy-Szelburg Zarembiny i Adama
              Bahdaja oraz procedurom ich pączkowania.




              ford.ka napisał:

              > Sprawdziłem pierwszego. Piotr Urbański nie jest w CK. Nie odróżniasz "wyznaczon
              > y przez CK" od "członek CK". Ruda, prześpij się, jeszcze Ci w głowie szumi.
              > A potem przeczytaj te recenzje. Ten habilitant nie widzi żadnego Giewontu, on a
              > nalizuje pod kątem retorycznym "Misia, "Płomyczek" i powieści Adama Bahdaja.
            • pan.toranaga Re: nad Morskim Okiem - dopatrujemy się Giewontu 03.01.14, 16:16
              Nie jestem specjalistą, ale mam wrażenie, że recenzent powołany przez RW (Krzysztof Stępnik) jest trochę w bok od dziedziny, którą się zajmuje habilitant politologia.pl/index.php?strona=wizytowka&id=203 dyscyplina: komunikacja społeczna, medioznawstwo.
              • adept44_ltd Re: nad Morskim Okiem - dopatrujemy się Giewontu 03.01.14, 16:18
                nie jest...
            • rudamaruda1949 Re: nad Morskim Okiem - dopatrujemy się Giewontu 03.01.14, 22:42
              no widzisz - a jednak jest to doktor habilitowany z takich samych "widełek" płacowych co i Ty, widełek w cudzysłowie - bo widełek już oczywiście nie ma - są minimalne kwoty
              Trochę pokory - nie jesteś mądrzejszy od tych, którzy głosowali za nadaniem - każdy z nich ma habilitację lub profesurę.
              on habilitant nie jest z mojej dyscypliny i nie wiem dlaczego miałabym kwestionować wynik głosowania rady naukowej, która nadała mu stopień. Mnie wychowano w szacunku do systemu, którego jestem trybikiem na swoim miejscu. Nie zmusisz mnie abym podważyła wynik tajnego głosowania rady naukowej o ile nie podważy tego niezawisła instytucja przeznaczona do tego.
              • trzy.14 Re: nad Morskim Okiem - dopatrujemy się Giewontu 03.01.14, 23:24
                Ruda, czy ty pijesz do tego tekstu:

                www.polityka.pl/nauka/technika/1530095,1,malo-cytowan-polskich-uczonych.read
                a zwłaszcza do

                Wnioski o tytuły profesorskie składają pracownicy nauki (bo przecież nie uczeni), których jedynymi publikacjami zagranicznymi potrafią być dwa artykuły wydane w Ostrawie, a reszta pokaźnego ilościowo dorobku to teksty umieszczane w wydawnictwach uczelnianych. Jednocześnie są oni często promotorami wielu prac doktorskich, a także aktywnie uczestniczą w doradzaniu miejscowym władzom samorządowym. Uprawniona wydaje się teza o reprodukcji miernoty – prowincjonalny profesor promuje słabego doktora, który zostanie prowincjonalnym profesorem itd.

              • adept44_ltd Re: nad Morskim Okiem - dopatrujemy się Giewontu 04.01.14, 13:12
                rudamaruda1949 napisała:

                > no widzisz - a jednak jest to doktor habilitowany z takich samych "widełek" pła
                > cowych co i Ty, widełek w cudzysłowie - bo widełek już oczywiście nie ma - są m
                > inimalne kwoty
                > Trochę pokory - nie jesteś mądrzejszy od tych, którzy głosowali za nadaniem - k
                > ażdy z nich ma habilitację lub profesurę.

                tak, i są kumplami delikwenta o słabym dorobku... niestety, widziałem sporo przypadków, kiedy swój był broniony jak niepodległość... (a za o wiele mniejsze mankamenty uwalało się nieswojego...), trochę pokory... he he...


                Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
            • rudamaruda1949 członkowie CK w KH 03.01.14, 22:44
              Ależ ja nie mówiłam, że w tym konkretnym postępowaniu są obaj personalnie z CK. Natomiast jest brzydkim obyczajem, że w komisji habilitacyjnej zdarza się członek CK a nie powinno być ani jednego
    • komplexzbrojeniowy Re: Raz na jakiś czas... 03.01.14, 16:00
      Ciekawi mnie jak wielu uczestnikow dyskusji przeczytalo recenzje i przejrzalo dorobek habilitanta. Pare razy korcilo mnie zaby cos napisac ale ze jestem za leniwy zeby przeczytac powyzsze to siedze cicho. Bardzo bym prosil od odpowiedz.
      • flamengista służę 03.01.14, 17:21
        recenzje przeczytałem - ale odnoszę wrażenie że 2 krytyczne dotyczą jednego postępowania, a pozytywna -zupełnie innego:)

        Jeśli chodzi o dorobek... Mam akurat w rodzinie profesora belwederskiego z literaturoznawstwa - i niestety przez to dość dobre rozeznanie w tym, co wymagane jest na habilitację. Nie chciałem tego pisać, ale widzę że ten wątek zupełnie zwariował. Zamiast siedzieć cicho nad trumną - mamy masową obronę straconej sprawy. Zaraz ktoś tu będzie wnioskował o Nobla z literatury dla habilitanta. Na miły Bóg - jasne, nie rzucajmy w nikogo błotem, ale też nazywajmy rzeczy po imieniu...

        Dorobek w postaci 17 artykułów i książki z doktoratu jest niestety słaby ilościowo jak na 11 lat po doktoracie. Także biorąc pod uwagę liczbę publikacji i miejsce ich publikacji. Zaledwie kilka w Warszawie, Szczecinie i Krakowie (to chyba pokonferencyjniaki?), reszta Chełm (?) i lokalny Lublin. W tej dziedzinie średnio produktywny badacz publikuje 3-4 artykuły rocznie i występuje na min. 2-3 krajowych konferencjach. Wypada mieć jednak kilka artykułów w czasopismach ogólnokrajowych - tu jest jeden.

        Jak przeczytałem, że z tych 17 artykułów 14 stanowi dodatkowo jednotematyczny cykl, to spadłem z krzesła. Będąc literaturoznawcą i nie napisać książki habilitacyjnej! Mało tego, "jednotematyczny" cykl poświęcony jest analizie felietonów, kryminałów i powieści dla młodzieży. Ja jestem tylko skromnym ekonomistą, ale czasem jednak coś czytam i potrafię odróżnić felietony od kryminałów. Akurat felietony Kisiela czytałem i nie widzę żadnego związku z Bahdajem, który był moim ulubionym autorem z czasów dzieciństwa.

        Moim zdaniem wygląda to źle. Nie dziwię się zupełnie recenzjom krytycznym - szokuje za to recenzja pozytywna i wynik postępowania. Tym bardziej szkoda, że nie ma szczegółów: uzasadnienia głosowania RW i dokładnego protokołu z dyskusji obrad komisji. Może przynajmniej usłyszelibyśmy jakieś sensowniejsze argumenty na obronę habilitanta niż oglądanie Giewontu...
        • komplexzbrojeniowy Re: służę 03.01.14, 17:49
          Dziekuje bardzo. Rozumiem ze ford tez przeczytal. A ruda?
          • prawdziwam2011 Re: służę 03.01.14, 18:05
            Melduję, że Prawdziwam2011 przeczytał bardzo uważnie. I swoje zdanie ma.
        • adept44_ltd Re: służę 03.01.14, 20:50
          fla, nic dodać, nic ująć, to jest dorobek, który sobie można...
      • pan.toranaga Służę 03.01.14, 18:50
        Melduję, że przeczytałem nieuważnie
      • pfg Re: Raz na jakiś czas... 03.01.14, 19:43
        komplexzbrojeniowy napisał(a):

        > Ciekawi mnie jak wielu uczestnikow dyskusji przeczytalo recenzje

        Przeczytałem recenzje, wszystkie trzy. Dorobku nie. Ale my tu, w zasadzie, nie rozmawiamy o casusie, ale o mechanizmie. Oraz o panoramie Tatr.
        • komplexzbrojeniowy Re: Raz na jakiś czas... 03.01.14, 20:19
          Mnie tez interesuje mechanizm a nie casus. Niestety, o ile moglem sie zorientowac z roznych wpisow, nie da sie oddzielic mechanizmu od szczegolnego przypadku. Uzywajac analogii z mikroskopem. Prace polegajace na patrzeniu na rozne obiekty moga albo byc nic nie warte albo moga zaslugiwac na nagrode Nobla w zaleznosci od wyciagnietych wnioskow. Do konkluzji mozna dojsc tylko na podstawie wlasnej oceny dorobku.
        • ford.ka Re: Raz na jakiś czas... 03.01.14, 20:45
          Casus jest taki, że Kazie zaprzyjaźnione z GTW zawsze dostawały haby przez zasiedzenie na wydziale, ale działo się to za zamkniętymi drzwiami rad wydziałów w myśl zasady "godzina wstydu, dyplom zostaje na całe życie". Co najwyżej recenzenci zewnętrzni potem opowiadali przy winie, co to się wyprawia w różnych dziwnych miejscach. Np. o negatywnych recenzjach odesłanych do nadawcy, który nie docenił, kogo trzeba było...
          Zwykle jednak w społ-humach wymagano, bo taki Kazio wycisnął z siebie książkę. Najwyraźniej efekt reformy jest taki, że trzeba wycisnąć cokolwiek, a wtedy koledzy pomogą. W myśl "zasady życzliwości", naturalnie. Swojemu recenzentowi przecież nie wypada napisać negatywnej recenzji, a obcych można zlekceważyć. W komisji habilitacyjnej "obcy" mają przewagę jednego głosu, więc jest problem, ale co za problem przegłosować, co się zechce, na RW, gdzie "obcych" już nie ma. A jakby się jaki trafił, to bez prawa głosu, bo się już przecież nagłosował w komisji hab.
          Teraz wstyd stał się publiczny, bo jest wgląd przynajmniej w recenzje i część dokumentacji. I każdy może sobie wyrobić opinię na ich podstawie. Z czego, mam tu niewzruszoną pewność, większość członków rad wydziałów zupełnie nie zdaje sobie sprawy.
          Dorobek też coraz częściej nawet dla społ-hum da się poczytać w necie (a jak go tam nie ma, to też jest to podstawa do wyciągania wniosków - u naszego casusa jest dostępna jedna recenzja w "Tekstach Drugich") bez wychodzenia z domu. Jakieś pojęcie o znaczeniu kandydata daje PoP (0 cytowań, sześć tekstów się znalazło w wyszukiwarce).
          Myślę, że warto robić szum w takich sprawach, bo na dłuższą metę to pomoże wszystkim. Jak będziemy udawać, że to deszcz pada, źli recenzenci nie docenili lokalnego geniusza, nie zobaczyli tego Giewontu, co to samorodnie wyrósł pod Lublinem itd., w pięć lat obudzimy się w sytuacji, kiedy wszystkie możliwe posady zabetonują Kazie na etatach "habilitowanych adiunktów" - bez szans na profesurę, ale nie do ruszenia przed emeryturą. Może nawet nieźli dydaktycy, tyle że to marna pociecha, skoro studentów będzie tyle, co kot napłakał.
          • trzy.14 Re: Raz na jakiś czas... 03.01.14, 23:09
            To chyba najlepsze podsumowanie tej sprawy:

            Casus jest taki, że Kazie zaprzyjaźnione z GTW zawsze dostawały haby przez zasiedzenie na wydziale, ale działo się to za zamkniętymi drzwiami rad wydziałów w myśl zasady "godzina wstydu, dyplom zostaje na całe życie"

            A i ta uwaga cenna:

            Myślę, że warto robić szum w takich sprawach, bo na dłuższą metę to pomoże wszystkim. Jak będziemy udawać, że to deszcz pada, źli recenzenci nie docenili lokalnego geniusza, nie zobaczyli tego Giewontu, co to samorodnie wyrósł pod Lublinem itd., w pięć lat obudzimy się w sytuacji, kiedy wszystkie możliwe posady zabetonują Kazie na etatach "habilitowanych adiunktów" - bez szans na profesurę, ale nie do ruszenia przed emeryturą. Może nawet nieźli dydaktycy, tyle że to marna pociecha, skoro studentów będzie tyle, co kot napłakał.

            A teraz ode mnie: najwyraźniej ustawodawca nie docenił stopnia demoralizacji co poniektórych RW, cofając się przed wprowadzeniem zakazu przeprowadzania procedur awansowych na "swoich" wydziałach. To, przed czym przestrzega w powyższym cytacie ford.ka, w wielu miejscach stało się już ciałem co najmniej kilka lat temu; niewykluczone, że w niektórych dyscyplinach kilka pokoleń temu.
            • rudamaruda1949 Re: Raz na jakiś czas... 03.01.14, 23:23
              no tak - to byłabym za tym, że skoro ta durna habilitacja jest - to
              ALBO
              niech się skończy z orzełkiem na dyplomie habilitowanego - niech będzie lokalny z logo szkoły, która go nadała, i poza szkołą jego uznanie niech zależy od widzimisię innych - nie musieliby uznawać.
              ALBO
              jeśli ma to być państwowy stopień, to niech będzie zakaz robienia go u siebie, niech będzie minimum dwóch członków komisji zza granicy w tym jeden zza granicy niech będzie recenzentem.
          • piotrek-256 Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 12:06
            > Myślę, że warto robić szum w takich sprawach, bo na dłuższą metę to pomoże
            > wszystkim.

            To niech ktoś kto czuje się kompetentny (najlepiej z prof. przed nazwiskiem) w tych sprawach niech nasmaruje artykuł do gazety. Tytuł np. "czemu nie warto studiować na UMCS", albo "czemu dyplomem UMCS można się podetrzeć".

            Niż będzie się pogłębiał, każdy taki kamyczek to mniej studentów na UMCS, czyli mniej kasy czyli być może zmiany...
            • karol.karol64 Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 18:23
              Zaraz by powiedzieli, że to ktoś z KUL-u nasmarował ten artykuł.
              A swoją drogą, co by było, gdyby tak wysłać jakiś protest albo prośbę o weryfikację sprawy do CK?
              Ktoś by się tam w ogóle tym przejął?
              • charioteer1 Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 19:45
                karol.karol64 napisał:

                > A swoją drogą, co by było, gdyby tak wysłać jakiś protest albo prośbę o weryfik
                > ację sprawy do CK?
                > Ktoś by się tam w ogóle tym przejął?

                Art. 9. ust. 1. ustawy: Centralna Komisja dokonuje okresowej oceny spełniania warunków do nadawania stopni doktora i doktora habilitowanego, wykonywania uprawnień przez jednostkę organizacyjną uprawnioną do nadawania stopni, a takŜe zasadności uchwał, o których mowa w art. 14 ust. 2 pkt 5 i art. 18a ust. 11, w sprawie nadawania tych stopni.

                Jezeli wplynie oficjalne pismo, nie moga uznac, ze sprawy nie bylo, ale nie maja prawa zmienic decyzji rady w konkretnej sprawie.
      • dala.tata Re: Raz na jakiś czas... 03.01.14, 19:55
        Ja z kolei przczytalem autoreferat. I mi to w zupelniosci wystarczy, zeby wyorbic sobie zdanie na temat tego, co habilitant pisal.
    • komplexzbrojeniowy Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 20:55
      Wydaje sie ze wiekszosc uczestnikow tego forum opowiada sie za tym ze habilitacja nie spelnia wymagan i obniza range uczelni/wydzialu ktory ja przyznal. Dlaczego wiec czlonkowie RW glosowali za nia? Obnizajac standardy szkodza swojemu pracodawcy i sobie samym. Dlaczego solidarnosc z kolega wziela gore?
      • dala.tata Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 21:17
        Bo ten kolega zaraz zaglosuje za przyjeciem obrony doktoratu itd itd.

        Poza tym, nie sadze, by lojalnosc wobec pracodawcy byla wazna czescia etosu pracownika uczelni w polsce.
        • pfg Re: Raz na jakiś czas... 05.01.14, 13:20
          dala.tata napisał:

          > Bo ten kolega zaraz zaglosuje za przyjeciem obrony doktoratu itd itd.

          Albo to po prostu jest sympatyczny kolega, który rzetelnie robi swoją dydaktykę i bez szemrania wypełnia obowiązki administracyjne, jakie na niego zrzucamy. Albo ma niepełnosprawne dziecko, któremu musi poświęcać dużo czasu i wyrotowanie kolegi w tej sytuacji byłoby nieludzkie. Albo głupio by wyszło, gdybyśmy uwalili kolegę, choć przez lata chwaliliśmy go i dawali mu do zrozumienia, że to, co robi, jest dobre. Albo po prostu członkowie RW mają w pamięci jeszcze słabsze habilitacje, także z innych uczelni, także niektórych z nas, które w starej procedurze przeszły bez rozgłosu, więc czemu ta nie miałaby przejść? Lub też zadziałał mechanizm "myśmy sroce spod ogona nie wypadli i nie będzie UW pluł nam w twarz, bo my najlepiej wiemy, co nasz kolega jest wart". Albo - cokolwiek innego. Może być mnóstwo mechanizmów powodujących przedkładanie lojalności indywidualnej nad instytucjonalną czy też abstrakcyjne dobro nauki.

          A że jest to podcinanie gałęzi, na której się siedzi i szkodzenie wizerunkowi polskiej nauki? Może tak, może nie, a jeśli nawet tak, to załamanie nastąpi ho, ho, nie wiadomo kiedy. A "wizerunek polskiej nauki" to rzecz wysoce niekonkretna. Pojęcia rzetelności, dbania o dobre imię są takie nieżyciowe.

          > Poza tym, nie sadze, by lojalnosc wobec pracodawcy byla wazna czescia etosu
          > pracownika uczelni w polsce.

          Niestety, nie jest. Z tym, że nie odnosi się to specyficznie do pracodawców akademickich, ale do bardzo wielu pracowników i ich pracodawców w Polsce.
      • prawdziwam2011 Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 21:21
        Jedna z odpowiedzi: brak poczucia, że może być jakaś kara za tego typu zachowanie.
        • komplexzbrojeniowy Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 21:41
          prawdziwam2011 napisała:

          > Jedna z odpowiedzi: brak poczucia, że może być jakaś kara za tego typu zachowan
          > ie.

          Kara byc moze bedzie: obnizenie statusu uczelni wplynie na zmniejszony nabor studentow, na jakosc tychze, i na status wszystkich czlonkow RW jako tych co to sa z wydzialu ktory kazdego habilituje. Wiekszosc spolecznosci akademickich sama siebie pilnuje poprzez "peer review", przez procedury awansow, itp. NIe robi tego za nich ministerstwo. Dlaczego w tym przypadku wydaje sie byc inaczej? Czy jest to typowe dla wiekszosci polskich uczelni? dla niektorych? a moze jest wyjatkowe?
          • prawdziwam2011 Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 21:43
            No właśnie: być może.
          • dala.tata Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 22:17
            Gdyby poziom habilitacji mial jakikolwiek wplyw na cokolwiek, zaiste polskie uczelnie mialyby strasznie wiele klopotow z naborem studentow.
            • komplexzbrojeniowy Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 22:30
              dala.tata napisał:

              > Gdyby poziom habilitacji mial jakikolwiek wplyw na cokolwiek...

              W niedawnym wywiadzie wicepremier Biekowska powiedziala: "w Polsce rzadko o tym mówimy: nam jeszcze potrzeba wielu lat ciężkiej pracy, "rzemieślniczenia"." Nie ma cudownych rozwiazan, uczelnie moge sie tylko poprawic poprzez codzienna prace, jeden maly kroczek kazdego dnia. I dlatego decyzja o habilitacji jest wazna. Tak samo jak kazda inna decyzja.
              • prawdziwam2011 Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 22:34
                Gdyby ludzie byli aniołami... Skąd my to znamy.
              • dala.tata Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 22:36
                Jestem daleki od kwestionowania wagi decyzji o habilitacji. Ba, uwazam, ze ona jest bardzo wazna. Jednak mysle ze znaczna wiekszosc polskich profesorow twk nie mysli, uwazajac, ze wazniejsze sa powiazania i to, ze 'sie nalezy'.
                • komplexzbrojeniowy Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 23:07
                  Choc nikt nie odpowiedzial na pytanie jak czeste jest takie podejscie na uczelniach, to wnioskuje ze calkiem czeste. To oczywiscie prowadzi do pytania: dlaczego? Dlaczego RW nie dba o prestiz samej siebie i wydzialu ktory reprezentuje? dlaczego wielu naukowcow nie traktuje swojego wydzialu jako spolecznosci o ktora wszyscy musza dbac?
                  • prawdziwam2011 Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 23:16
                    Gdyby RW pozbawiono prawa do nadawania stopnia doktora hbilitowanego, to myślę, że na przyszłość jej członkowie dwa razy by się zastanowili przed oddaniem głosu.
      • prawdziwam2011 Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 21:37
        Inna odpowiedź: poczucie, że działa się zgodnie z zasadą życzliwości wobec bliźniego swego. W tym kontekście recenzenci zewnętrzni jawią się jako nieżyczliwi obcy podcinający skrzydła komus, kto jest swój, kto jest członkiem RW.
      • charioteer1 Re: Raz na jakiś czas... 04.01.14, 23:06
        komplexzbrojeniowy napisał(a):

        > Wydaje sie ze wiekszosc uczestnikow tego forum opowiada sie za tym ze habilitac
        > ja nie spelnia wymagan i obniza range uczelni/wydzialu ktory ja przyznal. Dlacz
        > ego wiec czlonkowie RW glosowali za nia? Obnizajac standardy szkodza swojemu pr
        > acodawcy i sobie samym. Dlaczego solidarnosc z kolega wziela gore?

        Sprawa wydaje sie prosta. Rada Wudzialu Humanistycznego UMCS to grubo ponad 100 osob. W sklad rady wchodza polonisci, anglisci, germanisci, logopedzi, historycy, bibliotekoznawcy i jeszcze inni, ktorych nie pamietam. W takiej radzie nikt nie wie, o co chodzi, a glosuje sie zawsze na swojego, albo tak, jak chce wladza. Porzadek obrad tej rady jest tu:
        www.umcs.lublin.pl/articles.php?aid=8360
        • flamengista dobre! 04.01.14, 23:43
          2 profesury belwederskie, 2 habilitacje, 3 obrony doktorskie i 2 otwarcia przewodów. Plus dwie nominacje na kierowników katedr.

          Rada musiała trwać z 8 godzin:-D

          U nas jak jest postępowanie habilitacyjne to jest zwoływana specjalna rada wydziału. Inne sprawy muszą poczekać. I to nawet w przypadku nowej procedury.
          • trzy.14 Re: dobre! 05.01.14, 15:26
            flamengista napisał:


            > U nas jak jest postępowanie habilitacyjne to jest zwoływana specjalna rada wydz
            > iału. Inne sprawy muszą poczekać. I to nawet w przypadku nowej procedury.

            W nowej procedurze, jeżeli recenzje i konkluzja KH są pozytywne, nadanie stopnia może trwać kwadrans, góra pół godziny. Bo i nad czym tu dyskutować?
      • flamengista dobre sobie 04.01.14, 23:39
        przeprowadź research we Wrocławiu. Tam broniono rektora-plagiatora i to do upadłego, mimo gróźb odebrania wydziałowi uprawnień i wstydu na całą Polskę.

        Przy sprawie A. casus tej habilitacji to jest pikuś. A mechanizm jest prosty - najważniejsza jest solidarność i lojalność wobec kolegi. Zaś ew. kara (spadek reputacji, odebranie uprawnień) jest mało realny i raczej nie dotknie bezpośrednio zainteresowanych.
        • komplexzbrojeniowy Re: dobre sobie 05.01.14, 00:28
          flamengista napisał:

          > najważniejsza jest solidarność i lojalność wobec kolegi. Zaś ew. kara (spadek r
          > eputacji, odebranie uprawnień) jest mało realny

          Pewnie masz racje ze tzw srodowisko nie zwroci wiekszej uwagi na sprawe i ze nie wplynie to na reputacje wydzialu. Tyle ze to samo w sobie jest juz wypaczeniem. Wydzial ktory nie dba o swoja reputacje nie ma szans jej poprawic.
          • komplexzbrojeniowy Re: dobre sobie 05.01.14, 00:41
            Powinienem byl napisac: nauka i jej instytucje nie maj nic poza reputacja. Jesli polskie srodowisko naukowe nie dba o reputacje to nie ma prawa bycia.
            • dala.tata Re: dobre sobie 05.01.14, 01:17
              Tyle ze istnieje i bedzie istniec dalej. I zupelnie nie przejmuje sie tym, ze nie ma prawa bycia. A moze po prostu o tym nie wie.

              Wstyd umarl. I to dawno temu. I jak na razie bardzo niewielu chce sie go wskrzeszac.

              komplexzbrojeniowy napisał(a):

              > Powinienem byl napisac: nauka i jej instytucje nie maj nic poza reputacja. Jesl
              > i polskie srodowisko naukowe nie dba o reputacje to nie ma prawa bycia.
              • charioteer1 Re: dobre sobie 05.01.14, 01:46
                Tak, wstyd umarl. I dlatego referujacy na RW sekretarz KH, ktory sam ma w miare przyzwoity dorobek, ale zwyczajny nie jest, zdecydowal sie pewne rzeczy z posiedzenia KH przemilczec. Trudno mu sie zreszta dziwic, skoro jedynym swiadkiem tego, co tam sie wlasciwie dzialo, byla dyrektor instytutu. A znakomita wiekszosc RW do dokumentacji nie zajrzala, bo to nie ich sprawa i wlasciwie nic ich to nie obchodzi.
                • prawdziwam2011 Re: dobre sobie 05.01.14, 10:11
                  charioteer1 napisał:

                  > ...referujacy na RW sekretarz KH, ktory sam ma w miare
                  > przyzwoity dorobek, ale zwyczajny nie jest, zdecydowal sie pewne rzeczy z pos
                  > iedzenia KH przemilczec. Trudno mu sie zreszta dziwic, skoro jedynym swiadkiem
                  > tego, co tam sie wlasciwie dzialo, byla dyrektor instytutu...
                  Chario widocznie wie o czym pisze, bo - mimo że Uczelnia zaprzyjaźniona - ja takiej wiedzy nie mam. W każdym razie Chario pokazała jeden z elementów patologii w nowym systemie.
              • chilly Re: dobre sobie 05.01.14, 09:10
                ala.tata napisał:
                > Tyle ze istnieje i bedzie istniec dalej.
                Raczej wegetuje...
                • komplexzbrojeniowy Re: dobre sobie 05.01.14, 10:59
                  > Raczej wegetuje...

                  Bardzo to pesymistyczne. Czy sa wydzialy/instytuty gdzie dba sie o standardy? i pracuje w celu podniesienia reputacji?
            • prawdziwam2011 Re: dobre sobie 05.01.14, 10:06
              Pozwól, że uściślę: część polskiego środowiska naukowego nie dba o reputację.
    • sendivigius I co robaczki? 04.01.14, 23:38
      Wysypalo sie? Ta sprawa swietnie pokazuje na patologie systemu gdy habilitacja (tu w sensie koniecznosci zrobienie w celu utrzymania pracy) jest centralnie sterowanym stopniem.

      Ja powiem cos tu niepopularnego - dobrze sie stalo. Choc wcale nie jestem zwolennikiem podejscia aby patologiczne regulacje obchodzic. Patologie nalezy likwidowac u zrodla czyli ustawy. Facet jest gdzie jest, robi co robi, wszyscy sa zadowoleni a nagle ministerstwo chce aby UMCS byl Harvardem. Nie bedzie i nie ma co tego popychac. Wygeneruje to tylko inne patologie. Przykladow historycznych z realnego socjalizmu az nadto pamietaja starsi wiec nie podaje.
      • podworkowy Re: I co robaczki? 04.01.14, 23:58
        ech sendi, sendi...
        Sprawa ta pokazuje dobitnie coś wręcz przeciwnego - otóż zniesienie habilitacji (ułomnej, jak każde ludzkie dzieło) zlikwidowałoby jedyną - acz niedoskonałą - barierę dla takich praktyk. Sprawa budzi takie emocje, bo jest szczególna. Rezygnacja z habilitacji otworzyłaby wrota takim praktykom zupełnie na oścież.
        (No chyba, żeby sprywatyzować uczelnie - ale to inna rozmowa).
        • dala.tata Re: I co robaczki? 05.01.14, 00:23
          Niestety, zgadzam sie z podworkowym. A przyklad wroclawski, o ktorym mowi fla, swietnie wskazuje, ze liczenie, ze reputacja uczelni bedzie jakimkolwiek kontekstem, jest calkowita uluda.
          • trzy.14 Re: I co robaczki? 05.01.14, 15:33
            Czy to ma cos wspólnego z dotacją stacjonarną i tzw. współczynnikiem przeniesienia?
      • adept44_ltd Re: I co robaczki? 05.01.14, 18:26
        no właśnie Sendi ta sprawa pokazała patologię na szczeblu lokalnym, a nie centralnym...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka