Dodaj do ulubionych

"Eat lunch with your professor"

30.09.14, 05:20
Tak mniej więcej brzmi tytuł programu dla studentów na zaprzyjaźnionej uczelni zagranicznej. Polega on na tym, że studenci zapraszają dowolnego wykładowcę na lunch, który jest refundowany przez uczelnię (dla wszystkich stron). Celem tego jest bliższe poznanie się, na gruncie bardziej osobistym, w końcu profesor też człowiek, i musi jeść :)
Piszę o tym w kontekście ostatnich wątków, które się tu pojawiły. A to profesor się boi, że student go sfilmuje podczas jedzenia, więc śniadania je w pokoju hotelowym, a lunchu nie je wcale. A to student jest bardzo niezadowolony, jak się na stołówce dosiada do niego wykładowca, bo się nie czuje "swobodnie".
Zastanawia mnie, dlaczego studenci i wykładowcy za granicą nie mają takiego problemu. I zakładając, że uczelnia finansuje obiad - poszlibyście na lunch w towarzystwie studenta? :)
Obserwuj wątek
    • flamengista pewnie:) 30.09.14, 08:03
      ja jestem centuś krakowski, jak mi sfinansują to zjem lunch nawet z prof. Pawłowicz/prof. Hartmanem.

      Swoją drogą, to jest jakieś dziwactwo. Wielokrotnie jadłem obiad z moimi studentami na kampusie, z częścią z nich sąsiaduję (okolica blisko uczelni, więc wielu studentów wynajmuje mieszkanie). Nigdy nikt nie robił z tego problemu.

      Na uczelni, na której ostatnio byłem na erasmusie, w przerwie między wykładami studenci zaprosili mnie nawet na kawę do kantyny uczelnianej.

      Z kolei w amerykańskiej uczelni na której byłem na stypendium w kantynach uczelnianych jedzą wszyscy i siedzą koło siebie: studenci, wykładowcy, pracownicy administracji, zawodnicy miejscowej uczelnianej drużyny futbolowej etc. Nie do pomyślenia byłaby jakakolwiek segregacja, to wbrew ich zasadom.
      • whiteskies Re: pewnie:) 30.09.14, 09:17
        Na uniwersytetach niemieckich, gdzie zdarza mi się ostatnio bywać, na francuskich gdzie bywałem wcześniej na lunch do stołówki chodzi razem cala grupa:, profesorowie, doktoranci, studenci, sekretarki, techniczni... W USA czy Anglii bywa różnie, ale często chodzi się razem.Czasem jak czytam różne wpisy na tym forum to z jednej strony łapie się za głowę, a z drugiej widzę przepaść cywilizacyjną...
        • spokojny.zenek Re: pewnie:) 30.09.14, 10:09
          Masz oczywiście rację, weź jednak pod uwagę także i przepaść między Mensą w niemieckim uniwersytecie i "stołówką studencką", o której pisze troll-założyciel.
          • chilly Re: pewnie:) 30.09.14, 17:20
            Fakt, w polskich stołówkach studenckich obiady były znacznie lepsze :) No i jedli je cuzamen studenty i profesory, techniczni i administracyjni. Ale potem studentom wydały się za drogie, przestali w nich bywać i stołówki upadły. Czego rezultatem dzisiejsze dyskusje.
    • pisiarz Re: "Eat lunch with your professor" 30.09.14, 09:49
      Problem rozdęto trochę do rozmiarów jego własnej karykatury. Oczywiście, fakt, że profesor boi się jeść obiad ze studentami albo na odwrót - to przegięcie, oczywiście - jeśli nie ma innych wolnych miejsc, to się dosiądę do studenta. Ale specjalnie inspirować "wspólne lunchowanie" - to dla mnie trochę dziwne i nie rozumiem, czemu to ma służyć...
    • nieopierzony Re: "Eat lunch with your professor" 30.09.14, 10:21
      Na prawie na UJ jest taki format "Przy kawie nie tylko o prawie". Zaprasza się jakiegoś pracownika naukowego - także profesorów i przy kawie rozmawia się na luźniejsze tematy - niezwiązane z nauką.
    • dobrycy Re: "Eat lunch with your professor" 30.09.14, 16:43
      maria.francesca napisała:

      > Tak mniej więcej brzmi tytuł programu dla studentów na zaprzyjaźnionej uczelni
      > zagranicznej. Polega on na tym, że studenci zapraszają dowolnego wykładowcę na
      > lunch, który jest refundowany przez uczelnię (dla wszystkich stron). Celem tego
      > jest bliższe poznanie się, na gruncie bardziej osobistym, w końcu profesor też
      > człowiek, i musi jeść :)
      > Piszę o tym w kontekście ostatnich wątków, które się tu pojawiły. A to profesor
      > się boi, że student go sfilmuje podczas jedzenia, więc śniadania je w pokoju h
      > otelowym, a lunchu nie je wcale. A to student jest bardzo niezadowolony, jak si
      > ę na stołówce dosiada do niego wykładowca, bo się nie czuje "swobodnie".
      > Zastanawia mnie, dlaczego studenci i wykładowcy za granicą nie mają takiego pro
      > blemu. I zakładając, że uczelnia finansuje obiad - poszlibyście na lunch w towa
      > rzystwie studenta? :)
      Myśle że większość polsich uczonków chodziłaby nawet codziennie gdyby
      ktoś im za to płacił. W końcu to że nie chodzi się u nas do mensy też ma podłoże
      głownie finansowe. Profesorowie zwyczajni i studenci nie chcą zawstydzać
      asystentów i adiunktów tym że jedzą schaboszczaka, podczas gdy onie wsuwają
      u siebie w pokojąch bułkie ze smalcem.
      • dobrycy Re: "Eat lunch with your professor" 30.09.14, 16:45
        P.S. miało być oczywiście bułkę ze smalcem.

        P.S.2
        Ja jadłem dzisiaj bułkę z pasztetem
    • whiteskies Lunch seminar 30.09.14, 22:09
      A o czymś takim:
      www.univie.ac.at/lunch-seminar/
      www.cepe.ethz.ch/education/lunchseminar
      hep.uchicago.edu/lunch/lunch_index.htm
      www.parisschoolofeconomics.eu/en/research/seminars/applied-economics-lunch-s/
      lepiej w Polsce w ogóle nie wspominać....
      • dobrycy Re: Lunch seminar 30.09.14, 23:04
        Z Niemiec pamiętam pokoje socjalne gdzie sie piło kawę i dyskutowało.
        Byli tam studenci, doktoranci i pracownicy i wszyscy ze sobą jakoś rozmawiali. Nie kojarze żeby profesorzy bali się że im sztuczna szczęka
        wypadnie, pewnie dlatego że mieli lepszy stan uzębienia. O ile się
        orientuje mają tam taką książeczke że jak sie chodzi regularnie
        do dentysty i zbiera wpisy to leczenie jest za darmo (prawie, bo jest
        chyba jakaś opłata powitalna). Byłem w kilku miejscach i to, a także
        chodzenie do mensy było powszechne. Jak do nas przyjeżdżali studenci
        z zagranicy to sie dziwili że my nie chodzimy do mensy, ani nic nie gotujemy
        w pracy. Były też wspólne grille, spotkania intergracyjen, wycieczki etc.
        Nie wiem jak na wydziałach humansityczno-społecznych, ale u nas
        w kraju takie inicjatywy to żadkość. Ja to tłumacze kosztami, ale pewne
        znaczenie ma także to że u nas jest dużo większy dystans (przynajmniej
        teoretycznie) i uczonek to taka święta krowa, której studenci mają się kłaniać w pas.
        Przynajmniej jeszcze dekade temu tak było.



        whiteskies napisał:

        > A o czymś takim:
        > www.univie.ac.at/lunch-seminar/
        > www.cepe.ethz.ch/education/lunchseminar
        > hep.uchicago.edu/lunch/lunch_index.htm
        > www.parisschoolofeconomics.eu/en/research/seminars/applied-economics-lunch-s/
        > lepiej w Polsce w ogóle nie wspominać....
        • whiteskies Re: Lunch seminar 01.10.14, 21:14
          U nas jest pokoj socjalny z dobrym (cisnieniowym) ekspresem z kawa, kuchenka mikrofalowa, lodowka e.t.c. Sporo bylo zachodu zeby sobie tak pracę urzadzic, zrzucalismy sie z roznych "zaskorniakow", wygospodarowanie miejsca graniczylo z cudem, ale oplaca sie - atmosfera jest OK, a dystans rzeczywiscie miedzy studentami i kadra mniejszy niz typowo w kraju. Czasmi trafiaja do nas licencjaci, magistranci czy doktoranci skadinad i sa bardzo zaskoczeni

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka