Dodaj do ulubionych

Związki zawodowe :)

04.02.15, 09:22
wyborcza.pl/1,75478,17354679,Humanisci_tez_chca_pieniedzy_i_groza_strajkiem.html#BoxGWImg
Ciekawe czy to się rozwinie :). Ogólnopolski strajk na uczelniach to było by coś, nawet jeśli postulaty będą głupie, a cała akcja pogłębiłaby tylko zapaść.
Obserwuj wątek
    • pisiarz Re: Związki zawodowe :) 04.02.15, 09:48
      Śliczne te postulaty, jeden w drugi. Np. pierwszy: Oprócz liczby studentów powinno uwzględniać także liczbę opublikowanych prac naukowych. Czyli - nagradzamy produkcję makulatury, bo, widocznie, jest jej za mało.

      Ale z tą produkcją makulatury - to też trzeba trochę podretuszować, bo na razie Krótki artykuł w czasopiśmie "Nature" otrzymuje tyle samo punktów, ile wydanie dwóch tomów słownika XVI-wiecznej polszczyzny (może dlatego, że obie publikacje są równie potrzebne??)

      I na koniec:
      Druga zmiana to finansowanie uczelni nie ze względu na liczbę studentów, ale na liczbę grup studenckich. 30 studentów=30 grup studenckich. Jakie to proste ;-)

      A ja się tylko zastanawiam, jak technicznie wyglądałby taki "strajk humanistów" (czy też innych naukowców...). Blokada ulic? Czy może okupacja miejsca pracy i przerwanie działalności? Jeśli to drugie - to taki strajk już od wielu lat odbywa się na niektórych uczelniach...
      • czlowiek.z.makulatury Re: Związki zawodowe :) 04.02.15, 10:20
        >A ja się tylko zastanawiam, jak technicznie wyglądałby taki "strajk humanistów" (czy też innych >naukowców...). Blokada ulic?

        Barykady z makulatury.
        • niewyspany77 Re: Związki zawodowe :) 08.02.15, 00:48
          raczej jej palenie, ino trzeba odpowiednio przygotować, bo nie śmierdzi jak opony
      • kardla Re: Związki zawodowe :) 04.02.15, 10:28
        To ta sama inicjatywa, która protestowała przeciwko zamknięciu filozofii na uniwersytecie w Białymstoku. I nadal uczestniczy w tym przedsięwzięciu mój ulubiony filozoficzny doktorant, który chce uczyć "logicznego myślenia" i "prostego wyjaśniania" (nie potrafiąc zademonstrować ani jednego ani drugiego). Brrr.


        "Krótki artykuł w czasopiśmie "Nature" otrzymuje tyle samo punktów, ile wydanie dwóch tomów słownika XVI-wiecznej polszczyzny - tłumaczy dr Mateusz Werner z komitetu."
        No... Oburzające!
        • kardla Re: Związki zawodowe :) 04.02.15, 10:45
          audycje.tokfm.pl/odcinek/22778

          Wypowiedź mojego UFD.

          Muszę przyznać że tym razem Pan przygotował się do wywiadu lepiej niż rok czy dwa lata temu.
      • pfg Re: Związki zawodowe :) 04.02.15, 10:32
        pisiarz napisał:


        > A ja się tylko zastanawiam, jak technicznie wyglądałby taki "strajk humanistów"

        Przestaną myśleć?
        • dala.tata Re: Związki zawodowe :) 04.02.15, 10:42
          To juz zrobili. Chyba w pakiecie, gratis.
          • niewyspany77 Re: Związki zawodowe :) 08.02.15, 01:00
            dala.tata napisał:

            > To juz zrobili. Chyba w pakiecie, gratis.
            >

            Jakby jeszcze przestali pisać...
        • piotrek-256 Re: Związki zawodowe :) 04.02.15, 22:05
          Nie no jest sporo narzędzi.
          1) Proste blokowanie torów kolejowych. Do tego nie trzeba dużo ludzi.
          2) Bardziej wysublimowane trollowanie wszelkich elektronicznych mediów rządowch.
          3) Przywalenie studentom, znaczy od tego roku zaczynamy uczciwie oceniać i uwalamy 95% studentów. Jak milion ludzi nie zaliczy roku i będzie musiało płacić za powtarzanie, to
          a) będzie duża burda.
          b) Do kasy uczelni trafi dodatkowy miliard złotych.

          4) Stara dobra głodówka, zawsze bardzo dobrze wygląda w mediach zagranicznych.
          5) Zaczynamy szukać plagiatów w starych pracach dyplomowych polityków...
          6) Nie przeprowadzamy rekrutacji na 1 rok w październiku.

          Pomysłów jest dużo.
          • nullified Re: Związki zawodowe :) 05.02.15, 21:38
            piotrek-256 napisał:

            > Nie no jest sporo narzędzi.
            > 1) Proste blokowanie torów kolejowych. Do tego nie trzeba dużo ludzi.

            wystarczy się przywiązać, albo praktyczniej, poprosić kazika ze spawarą żeby przymocował na stałe. Już słysze te rozważania o wolności wyboru - tor lewy, tor prawy, oknem czy kominem?

            > 2) Bardziej wysublimowane trollowanie wszelkich elektronicznych mediów rządowch
            > .

            "kogo to obchodzi"?

            > 3) Przywalenie studentom, znaczy od tego roku zaczynamy uczciwie oceniać i uwal
            > amy 95% studentów. Jak milion ludzi nie zaliczy roku i będzie musiało płacić za
            > powtarzanie, to

            nic się nie stanie? ;)
            ale
            > a) będzie duża burda.

            będzie świetny powód do masowych zwolnień. Tych złych co wstawili pały

            > b) Do kasy uczelni trafi dodatkowy miliard złotych.
            >

            dobra nasza! Nie ma tego dobrego co by na złe nie wyszło, w sumie ;)

            > 4) Stara dobra głodówka, zawsze bardzo dobrze wygląda w mediach zagranicznych.

            Nie jestem pewien czy w kontekście kartofli, osłów trojańskich i inszych rubieży mielibyśmy jakies przebicie - konkurencja jest duża. Poza tym to bunt (ojej) na podporządkowanym terytorium, nie ma powodu się rozczulać, trza lać. Nagłaśnia się bunta na terenie do podporządkowania ;)

            > 5) Zaczynamy szukać plagiatów w starych pracach dyplomowych polityków...

            wstydliwe ale myślisz, że kogoś by zabolało?

            > 6) Nie przeprowadzamy rekrutacji na 1 rok w październiku.
            >

            nie prościej byłoby złożyć wypowiedzenia od razu?

            > Pomysłów jest dużo.

            "wyszczelmy się w kosmos" (jak rzekł pewien trzyletni mędrzec podsumowując pewną głęboką debatę wybitnych naukowców o sprawach wielkiej wagi).
      • chilly Re: Związki zawodowe :) 04.02.15, 12:27
        pisiarz napisał:
        > Ale z tą produkcją makulatury - to też trzeba trochę podretuszować, bo na razie
        > Krótki artykuł w czasopiśmie "Nature" otrzymuje tyle samo punktów, ile wyda
        > nie dwóch tomów słownika XVI-wiecznej polszczyzny
        (może dlatego, że obie pu
        > blikacje są równie potrzebne??)
        Po godz. 10. w TOK FM, w rozmowie o ekonomii w kulturze, padło stwierdzenie, że wielu jest twórców, ale mało geniuszy. Jednak aby byli geniusze, musi być dużo twórców. Trudno bowiem oczekiwać, że biorąc pięciu przypadkowych artystów trafimy akurat na geniusza.
        Jak ulał stosuje się to do nauki! Gdzie potrzebne są i artykuły w "Nature", i słowniki XVI-wiecznej polszczyzny. No ale ministerstwo potrzebuje zróżnicować wartośc i samych dzieł, i twórców. Na marginesie, zauważam, że jako kraj więcej mamy pożytku z tych słowników, niz z artykułów w "Nature" (najczęściej powstałych w zagranicznych ośrodkach). No ale sława mołojecka całkiem inna. Bo benedyktyńska praca jest tak mało fotogeniczna. Jak tu film o niej nakręcić.
        W kolejnej audycji w TOK FM (o szyfrowaniu i Turingu) była mowa i o myśleniu. Że takie właśnie niefilmowe - ot, siedzi facet godzinami i myśli; nawet nie wiadomo czy naprawdę myśli - może tylko siedzi (jak ten baca, gdy czasu nie ma...). No to jak mu dobrze płacić?
        Ostatnio rozmawiałem z kilkoma przedstawicielami prostych zawodów. Tapicer, lat 30, praca w systemie akordowym - 4,1-5,5 tys. zł na miesiąc. Kierowca, na oko ok. 45 lat - 7 tys. zł (częściowo z rąsi do rąsi). No i co, koledzy profesorowie?
        O członkach rad nadzorczych nie wspomnę. Na szczęście, jest jeszcze Biedroń :)
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,17353581,Biedron_obcina_wydatki_Slupska__w_ratuszu__SM_i_miejskich.html

        • niewyspany77 Re: Związki zawodowe :) 08.02.15, 00:56
          "Ostatnio rozmawiałem z kilkoma przedstawicielami prostych zawodów. Tapicer, lat 30, praca w systemie akordowym - 4,1-5,5 tys. zł na miesiąc. Kierowca, na oko ok. 45 lat - 7 tys. zł (częściowo z rąsi do rąsi). No i co, koledzy profesorowie? "

          No wiadomo, profesor powinien minimum 10 tys do ręki mieć, bo profesor.

          Na privie mogę posłużyć przykładem Wielkiego Profesora zasłużonego wszem i wobec, właściwie poza redakcją któregoś tam z rzędu tomu słownika - nieistniejącego. No ale jak psu buda, bo profesor.
          • chilly Re: Związki zawodowe :) 08.02.15, 09:45
            niewyspany77 napisał:
            > No wiadomo, profesor powinien minimum 10 tys do ręki mieć, bo profesor.
            Tak. By najlepsi chcieli poświęcić się nauce.
            Kolegę niewyspanego77 kojarzę jako nauczyciela (może błędnie?). Dlaczego nauczyciele protestują? Nie wystarczą im te zarobki średnio na poziomie 5,5 tys. zł miesięcznie (dyplomowani)?
            • chilly Re: Związki zawodowe :) 08.02.15, 11:47
              chilly napisał:
              > niewyspany77 napisał:
              > > No wiadomo, profesor powinien minimum 10 tys do ręki mieć, bo profesor.
              > Tak. By najlepsi chcieli poświęcić się nauce.
              > Kolegę niewyspanego77 kojarzę jako nauczyciela (może błędnie?). Dlaczego nauczyciele protestują? Nie wystarczą im te zarobki średnio na poziomie 5,5 tys. zł miesięcznie (dyplomowani)?

              P.S. Dla jasności. Trzeba znieść tytuł profesora (belwederskiego). Ewentualnie jako honorowy. Pisząc zaś o zarobkach mam na myśli to, że jeśli uczelnia zatrudnia kogoś na stanowisku profesora (niechby nawet nie magistra - vide Janusz Groszkowski), to niechże mu płaci jak profesorowi. Czyli raczej nie 10, ale 15-20 tys. zł (skromny jestem).
              • piotrek-256 Re: Związki zawodowe :) 08.02.15, 14:11
                Zaraz zaraz, w którym zachodnim państwie profesor zarabia 3.5-4.5 średnich krajowych (pomijając USA bo tam to jest bardziej wschód niż zachód, wiecie dzikie stepy i zupełnie inny świat)?
                Ja nie mówię, że profesor nie powinien zarabiać 15-20 tylko skąd ci się takie kwoty urodziły, a nie np. 50-80.
                • chilly Re: Związki zawodowe :) 08.02.15, 16:16
                  piotrek-256 napisał:
                  > Zaraz zaraz, w którym zachodnim państwie profesor zarabia 3.5-4.5 średnich krajowych (pomijając USA bo tam to jest bardziej wschód niż zachód, wiecie dzikie stepy i zupełnie inny świat)?
                  Kiedy my to wciąż raczej Wschód niż Zachód.

                  > Ja nie mówię, że profesor nie powinien zarabiać 15-20 tylko skąd ci się takie kwoty urodziły, a nie np. 50-80.
                  Jestem realistą...
                  • chilly Re: Związki zawodowe :) 08.02.15, 16:23
                    chilly napisał:
                    > > Ja nie mówię, że profesor nie powinien zarabiać 15-20 tylko skąd ci się t
                    > akie kwoty urodziły, a nie np. 50-80.
                    > Jestem realistą...

                    P.S. Nie domagam się poróownywania z zarobkami na stanowiskach rozdawancych z politycznego klucza. Proponuję jednak sprawdzić - z jednej strony wynagrodzenia np. infromatyków w Warszawie, z drugiej zaś nauczycieli. Zakładam, że jeśli chcemy, aby najlepsi zostawali na uczelniach, to asystent powinien mieć zarobki na poziomie co najmniej nauczyciela mianowanego (w końcu - będzie tak pewno miał przez 8-10 lat pracy, z której musi tez utrzymać powiększająca sie rodzinę), adiunkt bez habilitacji - no tak 1,5-2 razy zarobki nauczyciela dyplomowanego, profesor uczelniany - 3x j.w. A profesor? Pisałem o zarobkach minimalnych (ilu mamy profesorów? po ilu latach bardzo wytężonej pracy zostaje się profesorem?).
                    • piotrek-256 Re: Związki zawodowe :) 08.02.15, 16:47
                      Skąd założenie, że najlepsi mają zostawać na uczelniach? Po co najwybitniejsze jednostki mają marnować czas ucząc masy? Co do nauki, to czy naprawdę wydaje ci się istotne czy ludzkość opuści układ słoneczny za 500 czy 5000 lat? I tak tego nie dożyjesz. Ważne jest to czy lepsza przeglądarka www pojawi się za miesiąc czy za rok i za to jesteś gotów zapłacić.

                      Jak potrzebujesz posiąść wiedzę specjalistyczną, potrzebujesz wykwalifikowanego specjalisty, żeby zrobił szkolenie to się już płaci tym specjalistom.
                      O np. 9975 za 7 dni.
                      www.combidata.pl/Szkolenie/OR_12c_AI_UA-Oracle-Database-12c-Admin,-Install-and-Upgrade-Accelerated
                      Nie chcę się zastanawiać, czy ten koszt ma sens, takie są realia na świecie i tego, żaden minister nie zmieni. W nauce musi być tak, że zarabia się mało bo inaczej kolesiostwo i układy tylko wzrosną.
                      • chilly Re: Związki zawodowe :) 08.02.15, 18:28
                        piotrek-256 napisał:
                        > Skąd założenie, że najlepsi mają zostawać na uczelniach? Po co najwybitniejsze jednostki mają marnować czas ucząc masy?
                        Bo np. przemysłowych laboratoriów badawczych niemal nie mamy.

                        > Co do nauki, to czy naprawdę wydaje ci się istotne czy ludzkość opuści układ słoneczny za 500 czy 5000 lat? I tak tego nie dożyjesz.
                        No, dla mnie jest to dośc ważne. Bo zanim go opuści, to po drodze wydarzy się parę rzeczy. Których chcailbym dożyć :)

                        > Ważne jest to czy lepsza przeglądarka www pojawi się za miesiąc czy za rok i za to jesteś gotów zapłacić.
                        1) Naprawdę, mało ważne. Za przekleństwo naszych czasów uważam, że choc do pracy wystarczyłby mi mój komputer z początku lat 90. (1 MB RAM, HDD 40 MB), to przez te dwie dekady juz kilkakrtnie zmieniałem komputer, system operacyjny i oprogramowanie. A z rosnącym bólem w kościach coraz bardziej też bola wszelkie zmiany.

                        > Nie chcę się zastanawiać, czy ten koszt ma sens, takie są realia na świecie i tego, żaden minister nie zmieni.
                        No tak, sorry, taki mamy klimat. Albo państwo ("ch..., d... i kamieni kupa" jak mawia klasyk).

                        > W nauce musi być tak, że zarabia się mało bo inaczej kolesiostwo i układy tylko wzrosną.
                        No i co może ministra, skoro pracownik naukowy uważa, że wszystko ponad celę 2x3 i włosiennicę to już zbytek... Ale ja wolałbym już uczyć się od górników.
                        • piotrek-256 Re: Związki zawodowe :) 08.02.15, 20:32
                          Chili jak ty nic nie rozumiesz.

                          > Bo np. przemysłowych laboratoriów badawczych niemal nie mamy.
                          Czy jeśli dostaniesz od dziadka w spadku ferrari, ale nie stać cię na benzynę, żeby nim jeździć, to zrobisz?

                          Jeśli masz super zdolnego człowieka, dla którego nie ma pracy w polsce to co robisz. Wysyłasz go za granicę, rodzicom zmniejszasz emerytury, żeby on musiał ich z tej zagranicy utrzymywać.
                          Po co nam spawacze z IQ 200?

                          Tobie wystarczy stary komputer, a ja doceniam, że mogę zadzwonić do mamy przez skypa i pomachać jej łapką przez wideo.

                          Nie o klimat w polsce tylko o świat. Jak się znajdzie, nowy prorok z nową religią, która porwie świat i przekona ludzkość do budowy naukowych piramid to super. Nie wymagałbym jednak od Leny przebudowy światowego ładu społecznego.

                          To nie kwestia wymagań pracownika naukowego tylko tego, czy córka rektora zarobi więcej w mięsnym czy będąc adiunktem. Jeśli adiunktem, to możesz być pewnym, że w mięsnym jej nie znajdziesz.

                          • chilly Re: Związki zawodowe :) 08.02.15, 21:39
                            piotrek-256 napisał:
                            > Nie wymagałbym jednak od Leny przebudowy światowego ładu społecznego.

                            No to co Pani Ministra ma właściwie do roboty?
                            • piotrek-256 Re: Związki zawodowe :) 08.02.15, 22:06
                              No ja myślałem, że realizujemy program likwidacji i malowania paznokci.

                              A tak na serio bardziej, to jej praca polega na zarządzaniu, a nie na zbawianiu.
                              • chilly Re: Związki zawodowe :) 09.02.15, 08:28
                                piotrek-256 napisał:
                                > A tak na serio bardziej, to jej praca polega na zarządzaniu, a nie na zbawianiu
                                No i jak wypada ocena tego zarządzania?
                                • piotrek-256 Re: Związki zawodowe :) 09.02.15, 11:16
                                  Zależy kto ocenia. To jest tak jak z pracą sprzątaczki, każdy ocenia na oko i każdy oko ma inne.
                                  • chilly Re: Związki zawodowe :) 09.02.15, 15:05
                                    piotrek-256 napisał:
                                    > To jest tak jak z pracą sprzątaczki, każdy ocenia na oko i każdy oko ma inne.
                                    Niektórzy do oceny używają też rąk :)
            • adept44_ltd Re: Związki zawodowe :) 08.02.15, 16:46
              chilly napisał:

              > niewyspany77 napisał:
              > > No wiadomo, profesor powinien minimum 10 tys do ręki mieć, bo profesor.
              > Tak. By najlepsi chcieli poświęcić się nauce.
              > Kolegę niewyspanego77 kojarzę jako nauczyciela (może błędnie?). Dlaczego nauczy
              > ciele protestują? Nie wystarczą im te zarobki średnio na poziomie 5,5 tys. zł m
              > iesięcznie (dyplomowani)?

              zwłaszcza, że to, co robię, jest skandaliczne najczęściej...
            • niewyspany77 Re: Związki zawodowe :) 09.02.15, 09:42
              Kolega Chilly nie do końca odczytał intencje mojego posta. Nie mam nic przeciw najlepszym ale chodzi tu o dwie rzeczy: miernoty z habilitacją plus płacenie wszystkim tego samego (zamień habilitację na dyplomowanie i masz to samo w szkole). Oba tematy były na forum masę razy i repeta jest zbędna. Argument "By najlepsi chcieli poświęcić się nauce" to jest zupełnie coś innego niż "bo profesor".


              • chilly Re: Związki zawodowe :) 09.02.15, 15:11
                niewyspany77 napisał:
                > Nie mam nic przeciwnajlepszym
                Mała rzecz, a cieszy!

                > ale chodzi tu o dwie rzeczy: miernoty z habilitacją plus płacenie wszystkim tego samego (zamień habilitację na dyplomowanie i masz to samo w szkole
                A jednak. Trzeba zaciąć zęby i płacic dobrze również tym złym, tworząc równocześnie warunki konkurencji, która by te miernoty z habilitacją możliwie szybko wypłukala.
                Na marginesie, widze jednak pewna róznicę pomiędzy uzyskaniem stopnia doktora habilitowanego a stpniem nauczyciela dyplomowanego. Jeżeli już szukać porównań, to przypominam, że projektowano sześc stopni awansu zawodowego nauczycieli, przy czym najwyższy - profesora oświaty (dzis tytuł honorowy, bez dodatkowego wynagrodzenia) - miał byc szkolnym odpowiednikiem doktora habilitowanego na uczelni.

      • flamengista no ale co proponujesz w zamian? 04.02.15, 22:15
        to jest ta sama argumentacja jak ze szkołami. Znacznie łatwiej zlikwidować szkołę, niż potem otworzyć nową. A przecież można było zrobić mniejsze klasy, ratując etaty nauczycielskie i tworząc dzieciakom lepsze warunki.

        Tu jednak problem jest łatwiejszy do rozwiązania, bo w przeciwieństwie do szkół, uczelnie są finansowane z budżetu centralnego. A skoro są pieniądze na pierdółki, to i na to mogą się znaleźć.

        Oczywiście zdaję sobie sprawę, że skutecznego lobby nie ma i nie będzie. Ale sama argumentacja nie jest taka głupia. Uzależnienie wysokości dotacji od "pogłównego" jest niestety fatalne - bierze się każdego z ulicy, rujnując resztkę szkół prywatnych i dobijając poziom dydaktyki.

        A co do publikacji - można przecież to jakoś zmierzyć, promując te najlepsze naukowo uczelnie i naukowców.

        Powtórzę się jednak - szkoda na to czasu, to się nie uda. W tym kraju ważniejsza jest tłuszcza z kilofami, blokująca urzędy, drogi i rzucająca koktajlami Mołotowa.
        • pisiarz Re: no ale co proponujesz w zamian? 04.02.15, 23:08
          W zamian? Może refleksję, że nie potrzeba tylu pracowników naukowych z zakresu np. filozofii? Może połowę wydziałów filozofii zamknąć - wybitni naukowcy z tych zamkniętych przeniosą się wtedy do pozostałych. A ci mniej wybitni - no, cóż...
          • chilly Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 07:57
            1) Ministerstwo - zamiast uchwalać buble w rodzaju KRK - w porozumieniu z innymi ministerstwami ustala, na ilu studentów stać nasz budżet (oj, by się działo...).
            2) Zamawia prowadzenie zajęć dla tych studentów na wybranych wydziałach (daleko nie wszystkich uczelni!) - płacąc godziwie wykladowcom (obecne zarobki co najmniej x2).
            3) Pozostałe uczelnie pozostają na rynku jeśli sobie poradzą - bez jakiejkolwiek pomocy państwa.
            4) W okresie przejściowym konieczne zarezerwowanie środków na przyspieszone emerytury, odprawy, przekwalifikowania itp. (chyba wyjdzie jednak mniej niż na dopłaty do górników, choć i tych, i nas jest tyle samo).
            • flamengista rozumiem że to prowokacja:) 05.02.15, 08:13
              takie mechanizmy działać mogą w cywilizowanych państwach, a nie semi-peryferiach.

              U nas skończyłoby się tak, że rząd zamówiłby prowadzenie zajęć na najgorszych prywatnych uczelniach, bo głównym kryterium konkursu byłaby cena.
            • trzy.14 Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 14:06
              Swobodna warjacja na temat Twojej propozycji:

              1) Ministerstwo - zamiast uchwalać buble w rodzaju KRK - w porozumieniu z innym
              i ministerstwami ustala, na ilu wykładowców stać nasz budżet (oj, by się działo...).
              2) Zamawia prowadzenie zajęć przez tych wykładowców na wybranych wydziałach (daleko
              nie wszystkich uczelni!) - płacąc im godziwie (obecne zarobki co najmniej x2).
              3) Pozostali uczeni pozostają na rynku jeśli sobie poradzą - bez jakiejkolwiek pomocy państwa.
              4) W okresie przejściowym konieczne zarezerwowanie środków na przyspieszone emerytury, odprawy, przekwalifikowania itp. (chyba wyjdzie jednak mniej niż na dopłaty do górników, choć i tych, i nas jest tyle samo).
              • chilly Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 15:24
                trzy.14 napisał:
                > 1) Ministerstwo - zamiast uchwalać buble w rodzaju KRK - w porozumieniu z innym
                > i ministerstwami ustala, na ilu wykładowców stać nasz budżet (oj, by się działo...).
                > 2) Zamawia prowadzenie zajęć przez tych wykładowców na wybranych wydziałach (dalekonie wszystkich uczelni!) - płacąc im godziwie (obecne zarobki co najmniej x2).
                Wystarczy tylko doprecyzować, co to mieliby być za wykładowcy:
                a) odrzucamy marnych naukowców i słabych dydaktyków
                b) zostaję dobrzy naukowcy i dobrzy dydaktycy (kryteria?) - bez wątpienia; ale to mniejszość;
                b) co z tą większością: zostawic dobrych dydaktykówczy dobrych naukowców? A moze złoty środek: dydaktycy do prowadzenia zajęć, ale prace magisterskie - dobrzy naukowcy (prac doktorskich tom nuz nie dotyczy, vide Wydział zarządzania UW.
                • trzy.14 Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 15:38
                  chilly napisał:

                  > Wystarczy tylko doprecyzować, co to mieliby być za wykładowcy:
                  > a) odrzucamy marnych naukowców i słabych dydaktyków

                  Czyli wszystkich przed 50-ką, a na pewno przed 40-ką.

                  > b) zostaję dobrzy naukowcy i dobrzy dydaktycy (kryteria?) - bez wątpienia; ale
                  > to mniejszość;

                  to tak, jak z dobrym winem...

                  > b) co z tą większością: zostawic dobrych dydaktykówczy dobrych naukowców?

                  A to nie jest ta sama kategoria ludzi? Przecież jak ktoś uzyskał habilitację, to zna się na wszystkim...
                  • dobrycy Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 16:36
                    trzy.14 napisał:

                    > chilly napisał:
                    >
                    > > Wystarczy tylko doprecyzować, co to mieliby być za wykładowcy:
                    > > a) odrzucamy marnych naukowców i słabych dydaktyków
                    >
                    > Czyli wszystkich przed 50-ką, a na pewno przed 40-ką.
                    Chyba sobie jaja robisz. No chyba że kryterium jest ilość
                    tytułów przed nazwiskiem i staż pracy. Faktycznie jest pewien
                    postęp u ludzi z czasem w jakości pracy - tak mniej więcej do habilitacji,
                    potem jest zjazd w dół

                    >
                    > > b) zostaję dobrzy naukowcy i dobrzy dydaktycy (kryteria?) - bez wątpienia
                    > ; ale
                    > > to mniejszość;
                    >
                    > to tak, jak z dobrym winem...

                    dobrzy czyli mający właściwy kapitał relacyjny oraz potrzebną specjalność
                    - np różne odmiany teologii.

                    >
                    > > b) co z tą większością: zostawic dobrych dydaktykówczy dobrych naukowców?
                    >
                    3.14 tego nie napisał, ale lini jego rozumowania wydaje się oczywista - do gazu

                    >
                    > A to nie jest ta sama kategoria ludzi? Przecież jak ktoś uzyskał habilitację, t
                    > o zna się na wszystkim...

                    wniósł znaczny wkład, dopiero profesor zna się na wszystkim.
                    • chilly Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 16:59
                      dobrycy napisał:
                      > wniósł znaczny wkład, dopiero profesor zna się na wszystkim.
                      Profesor, jak wiadomo, wie tylko gdzie jest doktor (który wie, gdzie stoi ta książka)...
                • flamengista dobre:) 06.02.15, 20:03
                  nawet na tym forum nie mamy zgody co do tego, jakie są kryteria dobrego naukowca, a co dopiero dydaktyka. Dlatego najlepiej pozostawić tą decyzję urzędnikom;)
                  • chilly Re: dobre:) 06.02.15, 21:54
                    flamengista napisał:
                    Nie znałeś tego? Pełna wersja była bodajże taka: Magister to ktoś taki, kto wie wszystko. Doktor wie, w której to jest książce. Docent - gdzie stoi ta książka. Profesor wie gdzie jest docent.
                    Może trochę pokręciłem, bo bardzo to stare (stąd ten docent). Nie chciałem jednak wymyślać nowej wersji. Na szczęście, są starsi na forum (i z lepszą pamięcią).

                    > nawet na tym forum nie mamy zgody co do tego, jakie są kryteria dobrego naukowca, a co dopiero dydaktyka. Dlatego najlepiej pozostawić tą decyzję urzędnikom;)
                    Bardzo słusznie! Dobry to ten, którego przełożeni uważają za dobrego. A nami, samorządnymi, niezależnymi i autonomicznymi rządzą urzędnicy.
          • flamengista pięknie 05.02.15, 08:11
            tylko dziś w niełasce są filozofowie, jutro - historycy, pojutrze - lingwiści, a potem i wszyscy naukowcy. Określić mianem nieprzydatnego bardzo łatwo, zwolnić też prosto. Filozofowie kilofów nie mają, na Sejm nie pójdą.

            Nie jestem fanem filozofii, ale faktem jest że nowożytny uniwersytet stoi na fundamencie filozofii właśnie. Jakieś podstawy filozofii powinien znać każdy, kto ma aspiracje do wyższego wykształcenia.
            • czlowiek.z.makulatury Re: pięknie 05.02.15, 10:42
              Dlatego nadal z większości profesorów w Polsce błyszczała na wykładach doktoranckich z marksizmu-leninizmu.

              Znowu się kamieniem rzucę jako pierwszy.
              • chilly Re: pięknie 05.02.15, 15:29
                czlowiek.z.makulatury napisał(a):
                > Dlatego nadal z większości profesorów w Polsce błyszczała na wykładach doktoranckich z marksizmu-leninizmu.
                No, no! Dzieki filozofii marksistowskiej z I roku (i kilku podobnych przedmiotów) nie musiałem chodzić na zajęcia WUML (zgadnij, kotku, co to?) gdy pewne grupy zawodowe tam zagoniono! Przepisano mi cztery oceny z egzaminów i wypisano dyplom. Do dziś nie odebrałem, a pewno piękny byłem na tamtym zdjęciu :(
          • nullified Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 13:17
            pisiarz napisał:

            > W zamian? Może refleksję, że nie potrzeba tylu pracowników naukowych z zakresu
            > np. filozofii?

            ehhh... nie tyle "nie ma ludzi niezbędnych" ile "każdy jest niepotrzebny"
            they never listens, never learns... >.>

            >Może połowę wydziałów filozofii zamknąć - wybitni naukowcy z tyc
            > h zamkniętych przeniosą się wtedy do pozostałych.

            nie przeniosą się "do pozostałych", jesli zaczną się "przenosić" to daj spokój ;p po co zatrzymywac się w Krakowie czy innym Metropolium, skoro "do Widnia" już niedaleko ^^ Wielkośc i cudowność tychże miejscowych Metropoliów promienieje głównie z ich samozadowolenia i możliwości porównywania się z "Wąchockiem", zabij "Wąchock" i nagle okaze się że kapusta Warszawska nieco ehm... "wonią zaciąga" tylko fasoli więcej to i gazów też.

            >A ci mniej wybitni - no, cóż.
            > ..

            Oj my wybitni z tym przeznaczeniem do pomierzania wybitności ^^ Jak nie orły i sokoły to przynajmniej sroki. Krzykliwe i bystre dość by stadnie żywić się na mniejszych - oj ta natura naturans
          • trzy.14 Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 14:20
            pisiarz napisał:

            > W zamian? Może refleksję, że nie potrzeba tylu pracowników naukowych z zakresu
            > np. filozofii?

            A czy wy wiecie, że w licealnej podstawie programowej z matematyki rozszerzonej od 2007 do 2012 nie było słowa o granicach ciągów, liczeniu pochodnych, granic funkcji, asymptot, maksimów, minimów, badania funkcji, słowem tego wszystkiego, co pewnie doskonale pamiętacie z liceów nawet jeśli później wybraliście studia bez matematyki? Ci uczniowie trafiali i trafiają na uczelnie, w których zwyczajowo w ciągu roku, góra dwóch oczekuje się od studenta opanowania matematyki na poziomie gdzieś tak z końca XIX wieku, miejscami z XX wieku, czyli solidnego kursu analizy i algebry. Kadra zwykle nie ma pojęcia o zmianach postaw programowych w szkołach, widzi tylko postępujące obniżenie zdolności studentów 1. roku do studiowania. Studenci widzą, że mówi się do nich po chińsku i uciekają na filozofię albo i pedagogikę.

            Gdzie pomieścimy masy absolwentów szkół średnich jeśli nie na społ-humach? Uważam więc, że wykładowców filozofii, teologii, WF-u i czego tam jeszcze jest *za mało*. Redukować trzeba tych Chińczyków z fakultetów ścisłych.
            • zitterbewegung Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 16:11
              > Kadra zwykle nie ma pojęcia

              O zmianach zaszłych na poziomie gdzieś tak z końca XIX wieku, miejscami XX wieku, kiedy to powstało mnóstwo bryków łopatologicznie wyjaśniającyh (bądź nie) o co chodzi w analizie (Thompson, Sawyer, Pelikan). Na nasze przetłumaczono oczywiscie najszlachetniejszego Rudina, ksiazki ktorej zrozumieć się nie da (jest to niemożliwe, można ją kontemplować przez 30 lat w miare rosnacej wiedzy widziec jak sprytnie ten smukly tom je epitomizuje w kalambury), uzupełnionego zbiorem zadań Krysicki/Włodarski przetłumaczonym z Zaporożca z pominięciem co bardziej przystępnych rozmuowań i z rozwiązaniami tak zmyślnie poupraszczanymi do najkrótszej postaci, że również nadają się głównie do kontemplacji.

              Bryk "Wektory pochodne calki" zostal przez PWN wydany w 1992, czy 1998, bez potrzeby bo wszystko to było na maturze przecież. A może potrzebnie, bo upadek zaczął się już w latach 50 zeszłego wieku kiedy zaprzestano uczenia trygonometrii przez 4 lata w szkołach.

              Jak slysze o tej mitycznej przeszłości kiedy to matury były trudniejsze od studiów a egzaminy na listonosza trudniejsze od matur to nie wiem jaką maturę komentatorzy zdawali z historii. Chyba u prywatnego tutora, z podrecznika "historia glupoty plebsu, wersja dla arystokracji".
              • dobrycy Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 16:29
                zitterbewegung napisał:

                > > Kadra zwykle nie ma pojęcia
                >
                > O zmianach zaszłych na poziomie gdzieś tak z końca XIX wieku, miejscami XX wiek
                > u, kiedy to powstało mnóstwo bryków łopatologicznie wyjaśniającyh (bądź nie) o
                > co chodzi w analizie (Thompson, Sawyer, Pelikan). Na nasze przetłumaczono oczyw
                > iscie najszlachetniejszego Rudina, ksiazki ktorej zrozumieć się nie da (jest to
                > niemożliwe, można ją kontemplować przez 30 lat w miare rosnacej wiedzy widziec
                > jak sprytnie ten smukly tom je epitomizuje w kalambury),
                No o Rudinie miałem podobne zdanie, chociaż trzeba przyznać że u nas
                też mieliśmy swoich potentatów. Analiza K. Maurina to podręcznik
                który nawet przebijał Rudina


                uzupełnionego zbiorem
                > zadań Krysicki/Włodarski przetłumaczonym z Zaporożca z pominięciem co bardziej
                > przystępnych rozmuowań i z rozwiązaniami tak zmyślnie poupraszczanymi do najkr
                > ótszej postaci, że również nadają się głównie do kontemplacji.
                To jest norma. Co więcej te zbiory zadań nie cytują oryginałów. Zbiór zadań
                z analizy matematycznej Banasia, to jest przecież zepsuty i poprzekręcany Demidowicz.
                Z fizyki popularne zbiory zadań z kropkami też poprzepisywali z rosyjskich oryginałow,
                usuwając wytłumaczenia i niektóre rozwiązania. Dodatkowo w oryginałach kolejność
                zadań na ogół miała sens, a w polskich popsutych plagiatach już nie.


                >
                > Bryk "Wektory pochodne calki" zostal przez PWN wydany w 1992, czy 1998, bez pot
                > rzeby bo wszystko to było na maturze przecież. A może potrzebnie, bo upadek zac
                > zął się już w latach 50 zeszłego wieku kiedy zaprzestano uczenia trygonometrii
                > przez 4 lata w szkołach.
                Matura, maturą a poziom był różny. W wielu miejscach ściągano na potęgę
                a zadania przynosili na sale maturalną od wynajętych studentów matematyki
                uczniowie lub nauczyciele. Jasne było wiele miejsc gdzie matura była
                uczciwa, ale jednak skala patologii była ogromna.
                • chilly Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 17:05
                  dobrycy napisał:
                  > zadania przynosili na sale maturalną od wynajętych studentów matematyki uczniowie lub nauczyciele.
                  O, przepraszam. U mnie, na sali gimnastycznej (dwie klasy), było aż troje pewniaków. Reszta czekała...
                  • nullified Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 21:31
                    chilly napisał:

                    > dobrycy napisał:
                    > > zadania przynosili na sale maturalną od wynajętych studentów matematyki u
                    > czniowie lub nauczyciele.
                    > O, przepraszam. U mnie, na sali gimnastycznej (dwie klasy), było aż troje pewni
                    > aków. Reszta czekała...

                    i znowu się okazuje jaka to d*pa wołowa byłem, że liczyłem sam -.-
                    czuję się taki niedostosowany :(
                    • chilly Re: no ale co proponujesz w zamian? 06.02.15, 08:52
                      nullified napisał:
                      > i znowu się okazuje jaka to d*pa wołowa byłem, że liczyłem sam -.-
                      Na co?
                • trzy.14 Re: no ale co proponujesz w zamian? 06.02.15, 17:52
                  dobrycy napisał:


                  >Analiza K. Maurina to podręcznik który nawet przebijał Rudina

                  O!!!!
                  Z tym że Maurin nie napisał podręcznika tylko leksykon czy inną encykolpedię.
                  Mam nadzieję, że nikogo nie obrażam, ale trzeba być debilem, by polecać studentom Maurina jako podręcznik.

                  Rudin mógłby być, gdyby w jednym miejscu zgromadzić grupę finalistów olimpiady matematycznej. Inaczej też nie ma sensu.

                  Pamiętam moje studenckie refleksje z nauki algebry wg Komorowskiego. "Jeśli w Polsce naukowcy są tak mądrzy, że potrafią napisać taką wspaniałą książkę, to Polska musi być wielką potęgą naukową". Dziś na uniwersyteckim wydziale matematyki pierwszy semestr algebry koncentruje się na macierzach 2x2 i jak sobie myślę, że skoro ten wykład skierowany jest do przyszłych agentów ubezpieczeniowych lub nauczycieli szkolnych, to mi tego Komorowskiego wcale nie żal. To też jest masakryczna książka.

                  • dobrycy Re: no ale co proponujesz w zamian? 06.02.15, 19:29
                    trzy.14 napisał:

                    > dobrycy napisał:
                    >
                    >
                    > >Analiza K. Maurina to podręcznik który nawet przebijał Rudina
                    >
                    > O!!!!
                    > Z tym że Maurin nie napisał podręcznika tylko leksykon czy inną encykolpedię.
                    > Mam nadzieję, że nikogo nie obrażam, ale trzeba być debilem, by polecać student
                    > om Maurina jako podręcznik.
                    Właśnie zdjąłem z półki Analize Cz I K. Maurina i cytuje za wstępem
                    "Oddana do użytku czytelnika dwutomowa Analiza wyrosła z wykładów Analizy
                    Matematyczej dla fizyków " które prowadze od 10 lat na Uniwersytecie Warszawskim...
                    Nie chce mi się przepisywać wstępu, polecam przeczytać co sam autor o tym myśli
                    • trzy.14 Re: no ale co proponujesz w zamian? 06.02.15, 21:08
                      Drogie dzieci, czy wiecie, co to jest proporcjonalność? Nie? No więc y jest proporcjonalne do x wtedy, gdy dla pewnego k jest tak, że dla każdego x jest y = kx. Hmmm. Za trudne? No więc weźmy k = 2. Proporcjonalność jest na przykład wtedy, gdy y = 2x. No, widzę że niektórzy zaczynają rozumieć, ale nie wszyscy. Więc weźmy x = 2. Proporcjonalność jest wtedy, gdy 4 = 2 razy 2.

                      Powyższe traktuje o tym, co ja myślę o książce Maurina jako podręczniku. On miał słuchaczy tylko dlatego, że oni nie mieli gdzie uciec, nie wiedzieli, że można uczyć inaczej, a i dyscyplina na studiach była większa. Jestem pewien, że większość słuchaczy jego wykładów pozostała na etapie 2x2 = 4 myśląc, że ma to coś wspólnego z proporcjonalnością, choć stać ich było co najmniej na osiągnięcie poziomu y = 2x, gdyby byli inaczej uczeni. Swoją drogą, czy przy swym geniuszu matematycznym Maurin osiągnął jakieś sukcesy naukowe?

                      • chilly Re: no ale co proponujesz w zamian? 06.02.15, 22:00
                        trzy.14 napisał:
                        > Powyższe traktuje o tym, co ja myślę o książce Maurina jako podręczniku. On miał słuchaczy tylko dlatego, że oni nie mieli gdzie uciec, nie wiedzieli, że można uczyć inaczej, a i dyscyplina na studiach była większa.
                        Co tam Maurin. Ale ten wybitny uczony miał żonę (zdarza się). Pieszczotliwie zwana przez studentów Moreną Denną.
                        >Jestem pewien, że większość słuchaczy jego wykładów pozostała na etapie 2x2 = 4 myśląc, że ma to coś wspólnego z proporcjonalnością, choć stać ich było co najmniej na osiągnięcie poziomu y = 2x, gdyby byli inaczej uczeni.
                        Po kursie wspomnianej pani całkiem spora liczba studentów znała matematykę w stopniu bardzo dobrym (jak na przyszłych inzynierów). Ale to dlatego, że na roku było chyba ponad 30. finalistów olimpiad, a poza tym, jak słusznie piszesz, "dyscyplina na studiach była większa". Zdecydowanie większa.
                        • trzy.14 Re: no ale co proponujesz w zamian? 06.02.15, 23:52
                          Ja tak właśnie o tych finalistach olimpiad sobie pomyślałem. Co w latach 70. oni mogli z sobą zrobić?

                          Nawet jeśli na roku było 30 finalistów, to pozostałych 270 studentów niekapewu. A tych 30 wkrótce też niekapewu, co by znali swoje miejsce w szeregu. Zrozumiałem to dopiero na spotkaniu absolwentów "po latach". Znaczna część moich zajęć to była strata czasu. Oczywiście, można przyjąć, że te zajęcia rozwijały zmysł abstrakcyjnego myślenia etc., ale równie dobrze można było zająć się szydełkowaniem, kaligrafią albo nauką chińskiego.

                          • czlowiek.z.makulatury Re: no ale co proponujesz w zamian? 07.02.15, 10:43
                            Albo myślą Platona tudzież Szelburg-Zarembiny?
                          • dobrycy Re: no ale co proponujesz w zamian? 07.02.15, 11:25
                            trzy.14 napisał:

                            > Ja tak właśnie o tych finalistach olimpiad sobie pomyślałem. Co w latach 70. on
                            > i mogli z sobą zrobić?

                            Np pójść do LWP i nauczyć się pić.
                          • chilly Re: no ale co proponujesz w zamian? 07.02.15, 20:17
                            trzy.14 napisał:
                            > Ja tak właśnie o tych finalistach olimpiad sobie pomyślałem. Co w latach 70. oni mogli z sobą zrobić?
                            Mieli zapewne więcej możliwości niż dzisiaj. Za wyjątkiem jednej - dziś łatwiej wyjechać za granicę.

                            > Nawet jeśli na roku było 30 finalistów, to pozostałych 270 studentów niekapewu.
                            Nie sądzę. Z tych 270 kilkudziesięciu było nie gorszych lub niewiele gorszych od olimpijczyków. Po prostu - nie startowali w olimpadzie, bo np. w ich szkole nie było takiej tradycji czy właściwegoi nauczyciela (w mojej dziedzinie były 3-4 "stajnie", plus pojedynczy olimpijczycy ze szkół co najwyżej srednich). Przypomnę, że aby sie dostać na studia, trzeba było zdać trudne egzaminy (matma ministerialna plus dwa razy uczelniana, fizyka w wydaniu ministerialnym i druga - uczelnianym, do tego język obcy: 6 egzaminow w ciągu bodajże trzech dni). I nie tylko zdać, ale być lepszym od konkurencji (3,5 kandydata na miejsce, a były wydziały z 8. czy 10. kandydatami na miejsce, przy czym "papiery" składało się na jedną tylko uczelnię).

                            > Znaczna część moich zajęć to była strata czasu. Oczywiście, można przyjąć, że te zajęcia rozwijały zmysł abstrakcyjnego myślenia etc., ale równie dobrze można było zająć się szydełkowa niem, kaligrafią albo nauką chińskiego.
                            I tutaj mam odmienne wrażenie. Nie byłbym aż tak utylitarnie zorientowany. Jednak rozwijaliśmy się. Dzieki czemu po zaprowadzeniu najlepszego z ustrojów, gdy padały zakłady, łatwiej było się przekwalifikować.
                      • czlowiek.z.makulatury Re: no ale co proponujesz w zamian? 06.02.15, 22:27
                        Miał bardzo dużo predyspozycji, żeby zostać autorem "szeroko znanych, pionierskich w obszarze polskojęzycznym monografii." Teraz już wszystko jasne:

                        "Oprócz matematyki i fizyki Maurin zajmuje się także filozofią i teologią. "

                        a co najważniejsze, bo za przepisywania podręczników profesury nie dają (no chyba, że znanemu prof. finansów), a za osiągnięcia międzynarodowe:

                        "Kilkakrotnie w latach 80. był też zapraszany z wykładami na znane papieskie seminaria z udziałem naukowców w Castel Gandolfo."

                        Najciekawsze prace:

                        Tradycja i zmartwychwstanie, "Gnosis", (b. d.), nr 1, ss. 20-28
                        Prawda legend, baśni i mitów, "Gnosis", 1998, nr 10, ss. 122-131
                        Mistyka ? matematyka ? magia, "Gnosis", 1999, nr 11, ss. 106-116
                        Syn Człowieczy jako fundament wielkich religii, "Gnosis", 2000, nr 12, ss. 7-10
                        Rozważania nad powstawaniem i utratą tożsamości, "Albo albo ? Inspiracje Jungowskie", 2000, nr 2, ss. 89-92
                        Odrodzenie w filozofii Othmara Spanna, "Albo albo ? Inspiracje Jungowskie", 2000, nr 3, ss. 95-102
                        Tęsknota nieświadomości i matematyka, "Albo albo ? Inspiracje Jungowskie", 2001, nr 1, ss. 30-32
                        Mythos Muzy, "Albo albo ? Inspiracje Jungowskie", 2002, nr 2, ss. 9-12
                        Paul Tillich i psychologia Junga, "Albo albo ? Inspiracje Jungowskie", 2002, nr 4, ss. 63-76
                        Moje spotkania z Jungiem, [w:] K. Maurin, Z. W. Dudek (red.), Spotkania z Jungiem, Eneteia, Warszawa 2007 (ss. 17-18), ISBN 978-83-85713-76-0
                        • dobrycy Re: no ale co proponujesz w zamian? 07.02.15, 11:24
                          czlowiek.z.makulatury napisał(a):

                          > Miał bardzo dużo predyspozycji, żeby zostać autorem "szeroko znanych, pioniersk
                          > ich w obszarze polskojęzycznym monografii." Teraz już wszystko jasne:
                          >
                          No własnie sobie wyszukałem w WOS że ma 8 prac i indeks Hirscha 3.
                          Wydaje się wobec tego to czego nie wiedziałem,
                          że nie tylko znaczne obszary humanistyki można rozważać tylko po polsku
                          (co mnie akurat nie dziwi) ale dotyczy to również matematyki. Faktycznie
                          miałem autora tych cegieł za lepszego skrobaka. Z drugiej strony stworzył
                          katedre i ma sporo publikacji religijnych, więc na pisanie do poważnych
                          czasopism pewnie nie miał czasu.
                        • nullified Re: no ale co proponujesz w zamian? 07.02.15, 18:19
                          czlowiek.z.makulatury napisał(a):


                          > "Oprócz matematyki i fizyki Maurin zajmuje się także filozofią i teologią. "

                          przerażacie mnie czasami >.> przeciez to bardzo typowe od stuleci by nie palnąc tysiącleciami połączenie....
                  • sprawdzacz_badaczy Re: no ale co proponujesz w zamian? 06.02.15, 23:35
                    Dziś na uniwersyteckim wydziale matematy
                    > ki pierwszy semestr algebry koncentruje się na macierzach 2x2 i jak sobie myślę
                    > , że skoro ten wykład skierowany jest do przyszłych agentów ubezpieczeniowych l
                    > ub nauczycieli szkolnych, to mi tego Komorowskiego wcale nie żal.

                    W swoich pogawedach zaszedles chyba troche za daleko: na pierwszym semestrze jest algebra, ale nazywana 'algebra liniowa', reszta algebry jest w dalszym kregu wtajemniczenia. Do liniowej Komorowski jest jak najbardziej odpowiedni, dla kontynuacji - juz nie. A dokladne obadanie przypadku 2x2 jest zalecane nie tylko stud. mat ale i np. fizykom, aby pozniej np. wiedziec co to i rozumiec rząd mac. n x n, z czym bywa u nich różnie
              • chilly Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 17:02
                zitterbewegung napisał:
                > jak sprytnie ten smukly tom je epitomizuje w kalambury
                Epitomizuje? Łał, już sobie zapisałem!
              • dobrycy Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 18:49
                Dobry ten link z przemyśleniami, A Borovika, sam mam podobne.
                O to jest dobre "Mainstream education fulfils an important function of a storage room for children, releasing parents for salaried jobs; if parents were to spend more time with children, rates of pay would have to be higher."
                Tylko nie rozumiem jednego - skąd u niego ta wiara w góre klepsydry,
                i skąd wiara że góra klepsydry nie będzie znikać lub zapadać się.
                Dokładnie to miałem na myśli odpowiadając daifuku że wracamy do średniowiecza. Po prostu zaawansowane umięjętności matematyczno/fizyczne są sporadycznie potrzebne w życiu. Kiedyś było inaczej. Ciekawy jest też ten link z Photomath, właściwie to podważa
                sens uczenia matematyki w taki sposób jak się to teraz robi w szkołach.

                • nullified Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 21:31
                  dobrycy napisał:

                  > Dobry ten link z przemyśleniami, A Borovika, sam mam podobne.
                  > O to jest dobre "Mainstream education fulfils an important function of a storag
                  > e room for children, releasing parents for salaried jobs; if parents were to sp
                  > end more time with children, rates of pay would have to be higher."
                  > Tylko nie rozumiem jednego - skąd u niego ta wiara w góre klepsydry,
                  > i skąd wiara że góra klepsydry nie będzie znikać lub zapadać się.

                  no wiesz, z wiarą się nie dyskutuje >.>

                  > Dokładnie to miałem na myśli odpowiadając daifuku że wracamy do średniowiecza.

                  co wy macie z tym "średniowieczem" >.>
                  Mnie tam bardziej troska kwestia przydziału jaskiń i deputatu mamutowego. To jest zdecydowanie bardziej życiowy (nawet rzyciowy) punkt odniesienia.
              • flamengista nie tak dawno 06.02.15, 20:10
                CytatJak slysze o tej mitycznej przeszłości kiedy to matury były trudniejsze od studiów

                1999 rok, Kraków, II LO (Sobieski). Co śmieszniejsze, nie było obowiązkowej matmy. Ale nauka w dobrym liceum była o wiele trudniejsza niż moje studia międzynarodowych stosunków gospodarczych.
                • chilly Re: nie tak dawno 06.02.15, 22:07
                  flamengista napisał:
                  > CytatJak slysze o tej mitycznej przeszłości kiedy to matury były trudniejsze od studiów
                  No, nie były. Ale matma była obowiązkowa i niełatwa. I ludziska sie jej bardzo bali. Ale jak sobie przypomnę te egzaminy na studia, w wersji "ministerialnej" i "uczelnianej", tych niemal czterech kandydatów na miejsce na kierunku technicznym średnio obleganym, no i tych 12. kandydatów w pokoiku akademika przeznaczonym dla trzech studentów, to łza się w oku kręci...
                  > 1999 rok, Kraków, II LO (Sobieski). Co śmieszniejsze, nie było obowiązkowej mat
                  > my. Ale nauka w dobrym liceum była o wiele trudniejsza niż moje studia międzyna
                  > rodowych stosunków gospodarczych.
                  Moje studia łatwe nie były. Z róznych powodów. Na przykład z braku korelacji programowej. Przykład: trzy semestry matmy, ale tylko dwa fizyki; w semestrze II na fizyce wchodziły zagadnienia wymagające rozwiązywania równań rózniczkowych, które na matematyce pojawiały się w semestrze III (w liceum też ich nie bylo). Pozostawało: Damy radę!. Daliśmy, ale w składzie o jakieś 30% mniejszym :).
            • dobrycy Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 16:32

              trzy.14 napisał:

              > pisiarz napisał:
              >
              > > W zamian? Może refleksję, że nie potrzeba tylu pracowników naukowych z za
              > kresu
              > > np. filozofii?
              >
              >
              > Gdzie pomieścimy masy absolwentów szkół średnich jeśli nie na społ-humach? Uważ
              > am więc, że wykładowców filozofii, teologii, WF-u i czego tam jeszcze jest *za
              > mało*. Redukować trzeba tych Chińczyków z fakultetów ścisłych.

              Jak juz sie tak rozpędzamy, to zredukujmy wszystkich - a na studiach niech zostaną
              przedszkolanki które dwudziestokilkuletnich analfabetów będą uczyć czytania i pisania.
              Dla ambitnych będzie tabliczka mnożenia. To jest właśnie ten wektor w którym idą reformy.
              • chilly Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 17:07
                dobrycy napisał:
                > Dla ambitnych będzie tabliczka mnożenia. To jest właśnie ten wektor w którym idą reformy.
                Cóż, jeżeli to zgodne z postawionymi celami? Problem w tym, że po ponad dwóch dekadach dyskusji nadal nie wiem jakie to są cele...
                • nullified Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 17:13
                  chilly napisał:

                  > dobrycy napisał:
                  > > Dla ambitnych będzie tabliczka mnożenia. To jest właśnie ten wektor w któ
                  > rym idą reformy.
                  > Cóż, jeżeli to zgodne z postawionymi celami? Problem w tym, że po ponad dwóch d
                  > ekadach dyskusji nadal nie wiem jakie to są cele...

                  raczej nieduże - 2x2 m2? Mamy przepełnienie już teraz przecież ;)
          • dobrycy Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 16:39
            pisiarz napisał:

            > W zamian? Może refleksję, że nie potrzeba tylu pracowników naukowych z zakresu
            > np. filozofii? Może połowę wydziałów filozofii zamknąć - wybitni naukowcy z tyc
            > h zamkniętych przeniosą się wtedy do pozostałych. A ci mniej wybitni - no, cóż.
            > ..
            Trzeba mieć naiwność przedszkolaka aby nie wiedzieć dokąd to prowadzi.
            Przecież nawet jak zacznie się od filozofów, to do pieca pójdą w końcu wszyscy, może poza teologami, prawnikami i badaczami twórczość Ewy Sz.
            • nullified Re: no ale co proponujesz w zamian? 05.02.15, 17:08
              dobrycy napisał:

              > Przecież nawet jak zacznie się od filozofów,

              Alez wam te filozofy dopiekły :D jakiś bęcwał prowadził wykłady z odchamiania na studiach czy co?

              Z drugiej strony po wystepach Legutków i Gowinów... well >.>
    • flamengista dowcipny statystyk 08.02.15, 23:20
      W całej tej dyskusji pominięto efektowną wypowiedź szefa NCN:

      CytatRząd zlekceważył kongres – z ministerstwa przyszedł jedynie dyrektor. Z ponad 100 uczestnikami w kłótnię wdał się za to profesor inżynier Andrzej Jajszczyk, szef Narodowego Centrum Nauki, które dzieli granty. Żądał aby porównać polski system dotowania nauki z amerykańskim. W Polsce suma dotacji to 210 milionów, w USA ludniejszych 10-krotnie i dużo bogatszych – 540 milionów. "To chyba nienajgorzej świadczy o Polsce" - krzyczał.

      Złośliwcy mogliby twierdzić, że propaganda sukcesu osiągnęła wyżyny absurdu, ja jednak liczę naiwnie że była to ironia...
      • zitterbewegung Re: dowcipny statystyk 09.02.15, 08:46
        Ja nie wiem skad sie biora tacy agenci. Chociaz chyba sa w kazdych czasach tacy, nie ze karierowicze, ale niby to krytyczni reformatorzy, na tyle zeby wywrzec wrazenie, ale tak naprawde to tylko w granicach wnioskow dobrych dla partii.

        Jajszczyka nie lubilem od poczatku NCN. Wczesniej przez lata pisal z zapalem reformatorskim artykuly do gazet, w kazdym przedstawiajac nieco inna wizję, każdą popartą swadną anekdotką, gorzkim zarcikiem, ale w sumie pointy sie rozmywaly. Zaistnial jednak publicznie. Skorzystal na zamieszaniu przy tworzeniu NCN kiedy pierwszy organizator zrezygnowal/musial odejsc bo nie chcial go uzywac do walki politycznej w trakcie wyborow samorzadowych. I zaczely sie dyrdymałki, niegrozne niby, ale gdy jakos tak po pol roku stwierdzil, ze NCN należy się budowa siedziby o odpowiednim dla najbardziej prestizowej instytucji nauki rozmachu nawet mnie to nie zdziwilo jakos.
        • flamengista ciekawe 09.02.15, 23:46
          czy on w to naprawdę wierzy, czy cynicznie kit wciska? Szczerze to wolałbym jednak to drugie, boję się "misjonarzy" na czołowych stanowiskach. Karierowicze są w sumie nieszkodliwi, wariaci jak najbardziej.
          • xylan Re: Staystyki - zmanipulowane przez Piotra Zarembę 10.02.15, 07:56
            Cała ta dyskusja jest bezprzedmiotowa, bo liczby podane w wPolityce.pl i tu zacytowane zostały wyrwane z kontekstu. Wystąpienie dyrektora NCN jest na stronie:
            www.youtube.com/watch?v=knCElKhljd8
            • piotrek-256 Re: Staystyki - zmanipulowane przez Piotra Zaremb 10.02.15, 09:16
              Obejrzałem ciekawe wystąpienie, ale jest nielogiczność w tym co mówi i to one powinny być wypunktowane.

              Z jednej strony profesor mówi, że finansowanie grantowe jest najlepszym sposobem finasowania nauki w tym przypadku humanistyki.
              Potem podaje jako przykład USA, które na granty w humanistyce wydają mało, a zdaje się, że większość finansowania (formalnie nie badań, ale przecież pracownicy akadmicy w ramach własnego rozwoju zawodowego wymaganego do prowadzenia ciekawej dydaktyki, też się uczą i prowadzą badania) czerpią z dotacji dydaktycznej, lub inaczej z czesnego.
              • piotrek-256 Re: Staystyki - zmanipulowane przez Piotra Zaremb 10.02.15, 09:31
                I jeszcze jedno. Daleki jestem od krytyki NCN. Uważam tylko, że profesor próbuje manipulować słuchaczy przy pomocy przytaczanych danych, czego nie lubię, w dodatku robi to zupełnie bez sensu, czego nie lubię jejeszcze bardziej.
                • czlowiek.z.makulatury Re: Staystyki - zmanipulowane przez Piotra Zaremb 10.02.15, 09:40
                  No cóż jak się zwierza zagoni w róg, to się zwierz brzydko broni.
      • chilly A propos statystyk 10.02.15, 08:00
        Ostatnio na Academia.edu znalazłem kolejną pracę A. Olechnickiej i Ł. Płoszaja - "Pozycja polskich nauk medycznych na tle międzynarodowym". Powinna zainteresować nie tylko medyków (216 stron tabel i wykresów).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka