Dodaj do ulubionych

dopisywanie do prac

24.06.09, 20:07
ciekawi mnie co sadzicie o dopisywaniu osob do prac, ktore w nich
nie mialy udzialu. O tym ze tak sie dziej wszyscy wiemy. Przy czym
mam na mysli nie dopisywanie szefa bo sie pogniewa - to wiadomo
czyste dranstwo, ale raczej dopisanie osoby z wlasnej nie
przymuszonej woli. Takiej ktora uwazacie za mentora, ale cos
zawdzieczacie na niwie naukowej. Ktora was czasmi bronila na
publicznym forum, nie sprzedala sie, pisze rzetelne recenzje (wcale
nie lukierkowe) itp. Czy uwazacie to za etyczne czy nie?
Mam troche wolnego czasu wiec w najblizszych dniach moge podyskutowac
Obserwuj wątek
    • dominikjandomin Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:14
      1. Nie jest to własciwe.

      2. O tym, ze w TAKICH wypadkach to się dzieje - dowiaduje się z tego wątku.

      3. Na takim miejscu sam bym się wkurzył. Być dopisanym, kiedy NIC z praca nie
      mam wspólnego.
    • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:15
      jak dla mnie, w każdym wypadku niedopuszczalne, jeśli ktoś nie pracował przy
      publikacji, nie ma go w stopce autorskiej (nawet, jeśli, jak padł tu przykład,
      jest szefem grantu, szefem laboratorium czy zlecił wykonanie pracy).
      • nomanslave Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:20
        tak ale co jesli ktos cie zaindpirwal do zrobienia tej pracy. Albo
        pomysl sie wzial z dyskusji z ta osoba.
        Oczywiscie mowimy o sytacji kiedy dopisywana osoba wyraza na to
        zgode.
        • charioteer1 Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:24
          No jak pomysl sie wzial z dyskusji, to chyba jest troche inna sprawa, nie?
        • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:33
          przypis...
        • pfg Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:38
          nomanslave napisał:

          > tak ale co jesli ktos cie zaindpirwal do zrobienia tej pracy. Albo
          > pomysl sie wzial z dyskusji z ta osoba.

          To się tej osobie składa uroczyste podziękowania w Acknowledgements.
      • charioteer1 Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:23
        Znam wiele osob, ktore stawaly przed alternatywa: albo dopisuja autora, albo
        nici z badania, bo nie dostana sprzetu. W Polsce i za granica. W porzadnych
        labach wyglada to tak, ze projekt jest bardzo intensywnie konsultowany, zanim
        szef da swoje nazwisko. W Polsce bardzo roznie.
      • nomanslave Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:34
        a co jesli robil korekte jezykowa?
        Przy czym mowim o sytacji, w ktorej nikt od nikogo nie zada
        dopisania. To jest gest dobrej woli autora.
        • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:36
          no, wtedy nie jest autorem... korekty językowe robi redaktor... i nie dopisuje
          się...
          • nomanslave Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:39
            nie nie, mylisz pojecia zaden tlumazc nie zrobi poprawnie korekty
            tekstu medycznego. Ja mowie o porawkach jezykowych pod katem
            merytorycznym nie gramatycznym
            • charioteer1 Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:43
              Wiem, ze w takich przypadkach to jednak Acknowledgments.
            • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:44
              nie, ty mylisz, bo to już nie jest korekta... tak samo podziękowania w
              przypisach...w żadnym wypadku nie jest to autorstwo
              • nomanslave Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:48
                Ale ja nigdy nie powiedzialem, ze to jest autorstwo.
                Jak tylko chcialbym sie komus odwdzieczyc
                • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:51
                  szczerze? bez personalnego podejścia? to ja bym ci po takim odwdzięczeniu się
                  nakopał w odpowiednie do tego miejsce..., oj bolałoby ;-)))
                • niewyspany77 Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:55
                  kwiaty, czekolada, flaszka, acknowledgements...
                  • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:56
                    Niewyspany, czytasz mi w myślach? strzeż się ;-)))
                  • nomanslave Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:57
                    A jak ja wysle kwiaty do Neapolu?
                    :-)
                    • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 21:00
                      poczta kwiatowa, poczta kwiatowa...
                      • niewyspany77 Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 21:02
                        adept, nie czytaj w moich myslach!
                    • pfg Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 21:02
                      nomanslave napisał:

                      > A jak ja wysle kwiaty do Neapolu?

                      Przez Internet.
                    • pr0fes0r Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 21:52
                      nomanslave napisał:

                      > A jak ja wysle kwiaty do Neapolu?
                      > :-)

                      www.twojekwiaty.pl/do/page/about
    • charioteer1 Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:19
      Dopisywanie jako dowod wdziecznosci? Sorry, bez sensu.

      Kiedys zadano mi pytanie, jaki jest wklad w prace jednego ze wspolautorow. W
      chwili, kiedy padlo to pytanie, na ostrzu noza znalazla sie moja reputacja i
      reputacja tego wspolautora.

      Wyjasniam, zeby nie bylo. Dla pytajacego bylo jasne, ze tematycznie praca lezy
      poza zakresem zainteresowan tego wspolautora. Jego wklad polegal na zbieraniu
      danych oraz konsultowania projektu na roznych etapach.
      • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:33
        myślę, ze nawet ten przypadek, choć graniczny, zasługuje na wdzięczny przypis
        • charioteer1 Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:41
          Wiesz, Adept, za wdzieczny przypis to ja sie nie pozwole molestowac pytaniami,
          jak ktos ma cos zrobic i czy tak moze byc. Poza tym, to jest kwestia umowy
          miedzy wspolpracownikami i jasnego podzialu zadan, a tutaj taka umowa byla od
          etapu pomyslu.

          Wdzieczny przypis moze byc wlasnie za rozmowe, ktora zainspirowala, albo za
          krytyczne przeczytanie gotowego tekstu. Nie za wtracanie sie praktycznie na
          kazdym etapie pracy.
          • nomanslave Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:44
            tu sie zgadzam
          • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:46
            no to niezbyt precyzyjnie opisujesz... i chyba dalej - no bo wtrącanie się
            wtrącaniu się nierówne... jak wtrącam się jako redaktor pisma do artykułów
            składanych u mnie i sugeruję, by coś dopisać albo wymazać, to w żaden sposób nie
            widzę siebie jako współautora, a to już daleko posunięte ingerencje...
            • charioteer1 Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:50
              adept44_ltd napisał:

              > no to niezbyt precyzyjnie opisujesz...

              A co, mam ci podac przypis bibliograficzny? :p

              >i chyba dalej - no bo wtrącanie się
              > wtrącaniu się nierówne...

              No wlasnie o tym mowie - recenzent i redaktor tez sie wtraca, ale na
              wspolautorstwo to jednak za malo.
              • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:51
                no właśnie jest granica wkładu... ;-)
    • ford.ka Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:22
      Szczęśliwa humanistyka nie zna tego procederu - 90% publikacji ma
      jednego autora ;)
      • nomanslave Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:29
        W mojej dziedzinie praca autrstwa 1 czlowieka jest uznawana za malo
        wartosciwa. Mniej wiecej bierze sie to stad, ze jeden czlowiek robi
        tylko czesc badan i nie ma szans na rzetelna dyskusje (1 punkt
        widzenia)
        • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:35
          no ok, ale piszesz o sytuacji, w której wiele osób bada i dyskutuje i są
          współautorami w ten sposób
          • nomanslave Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:38
            no tak ale prace od a-Z mapisalem ja, ja siedzialem przy mikroskopie
            ja robilem zdjecia i wykresy itp. (lub moj zespol). A chce dopisac
            np. osobe z zagranicy.
            • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:41
              iii???

              co znaczy chcę dopisać osobę z zagranicy??? taką, która nic nie zrobiła??? wolne
              żarty...
              • nomanslave Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:42
                no daje uwagi do teksyu i inspiruje badania dodatkowe
                • charioteer1 Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:46
                  To sie zdecyduj w koncu, na czym wklad tej osoby mialby polegac. A najwazniejsza
                  rzecz, czy ta osoba zaryzykuje swoje nazwisko, zeby murem stac za twoimi wynikami.
                • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:48
                  myślę, że jest po prostu pewna granica - i po jej przekroczeniu jest współautorem...

                  sytuacja jest o tyle skomplikowana, że w pewnym sensie chyba (dwie modalności!)
                  co innego znaczy być autorem tekstu literaturoznawczego, tu liczy się również
                  napisanie, to jak to jest zrobione, a co innego być autorem tekstu, który
                  sprawozdaje z badań - tu w zasadzie liczy się wkład w badania... oczywiście,
                  pierwszy przypadek w dużej mierze ogranicza współautorstwo inspiratorów...
            • pfg Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:51
              Zadaj sobie pytanie jakiej części pracy by nie było, gdyby nie wkład
              pracy tej osoby. Jeżeli jest to istotna część pracy, człowiek może
              być uznany za współautora. Jeśli nie, to nie.

              Niektóre organizacje, towarzystwa naukowe i redakcje czasopism
              wydały mniej lub bardziej szczegółowe, zresztą niejednobrzmiące,
              instrukcje odnośnie autorstwa. Na przykład Americal Physical Society
              pisze tak:
              www.aps.org/policy/statements/02_2.cfm
              "Authorship should be limited to those who have made a significant
              contribution to the concept, design, execution or interpretation of
              the research study. All those who have made significant
              contributions should be offered the opportunity to be listed as
              authors. Other individuals who have contributed to the study should
              be acknowledged, but not identified as authors. The sources of
              financial support for the project should be disclosed."

              Ponadto niektóre czasopisma wręcz nakazują wskazywanie, co który
              autor zrobił i za co wobec tego odpowiada
    • dala.tata Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:52
      ogolnie na nie, chyba ze sa konwencje. ja bowiem akceptuje to, ze jesli dostalem
      5 mln funtow na laboratorium fizyczne i mam 14 programow badawczych, to widze,
      ze mam udzial w tych pubklikacjach. to jest udzial logistyczny, ale jest.

      i kiedys ktos mi mowil ze jesli jestem na ostatnim miejscu w naukach scisych to
      wszyscy wiedza, ze wlasnia taka moja rola.

      w innym wypadku, to niedopuszczalne.
      • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:55
        nie wiem, nie znam się na tych konwencjach - ale taki wkład i tak jest dla mnie
        na duży przypis, zawierający tabliczkę czekolady bądź whisky, do uznania, co kto
        lubi...
        • dala.tata Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:58
          dlatego mowie o konwencji. jesli nie jest czytelna, to do widzenia. nawiasem
          mowiac widzialem juz wiele artykulow, w ktorych byla notka identyfikujaca kto co
          zrobil.
      • nomanslave Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:56
        w moim przypadku ostatnie miejsce mowi ze jestem ojcem duchowym i
        promotorem pracy i praca byla robiona w moim lab
        • dala.tata Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:59
          no wlasnie. jesli jest to czytelne i jest to oczywsite dla wszystkich, to ja nie
          mam problemu z tym. natomiast dopisywanie za zaslugi, z litosci itd.jest
          niedopuszczalne.
          • nomanslave Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 21:01
            widze ze konwencja jest inna w naukach medycznych a inna w
            jezykowych - sroki jesli napisalem zle
            • niewyspany77 Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 21:23
              no cos w tym jest. mam kilkanascie takich tekstow, pisanych na podobne tematy, i
              kilka nazwisk sie w koleczko powtarza, raz na pozycji pierwszej, raz na drugiej
              itd. czasem mam wrazenie ze oni te autorstwo to na papier-nozyce-kamien
              ustalali. nie mam nic przeciwko, ale jesli np. trzech pisze trzy, to czemu nie
              kazdy napisze sam jeden (to akurat z psychologii przyklad).

              ps. dla odmiany, jeden artykul byl, wspolautor 'zapomnial' wpisac moje nazwisko
              przed tytulem. trudno, zawsze to nowe doswiadczenie, a ja uprzedzilem sie po
              prostu do wspolnego pisania.
              • charioteer1 Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 21:42
                niewyspany77 napisał:

                > ale jesli np. trzech pisze trzy, to czemu nie
                > kazdy napisze sam jeden (to akurat z psychologii przyklad).

                Bo kazdy robi co innego. Proste. Samo pisanie to jest tylko jeden z etapow pracy.
                • niewyspany77 Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 21:53
                  nie zrozumielismy sie. to byly nieskomplikowane teksty (rola czegostam w
                  wychowaniu dzieci czy podobnej klasy dziela). mam silne przypuszczenie, ze
                  chodzilo o wiecej wpisow w liscie publikacji, co trzy to nie jedna. teksty byly
                  calkowicie do napisania przez jedna osobe. afiliacja wszystkich - inst.
                  psychologii uw, zeby nie bylo.
              • eni.huso Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 22:20
                czasami jest coś takiego jak praca zespołowa (w przyrodniczych), raz jeden jest
                pierwszym, raz drugi itd, to zalezy akurat który bardziej w danym projekcie
                siedział.

                jak to nazwisko wpisać przed tytulem, czasem to jakims szyfrem piszecie i nic
                nie rozumiem
                • niewyspany77 Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 22:46
                  > jak to nazwisko wpisać przed tytulem, czasem to jakims szyfrem piszecie i nic
                  > nie rozumiem

                  no, nazwisko przed tytulem dziela: kowalski, nowak (2009), teoria i praktyka
                  dopisywania do prac ;)
          • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 21:02
            he, he - z litości, to powinno być tak ... K. Kowalski*

            * z litości
          • nomanslave Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 21:03
            co znaczy z litosci?
            • dala.tata Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 21:09
              a litosci jest wtedy jak komus grozi wypeiprzenie z pracy za niepublikowanie, a
              ty go dopisujesz do artykulu.
              • nomanslave Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 08:50
                A to mozliwe?
                tzn. wywalaenie ze niepublikowanie?
                U mnie jest jeden docent, ktory 8 lat po hab. nie opublikowal zadnej
                pracy. Przedszedl w tym czasie 3 oceny okresowe i wzial sobie nawet
                doktorantke (nawet niebrzydka).
                I nic sie nie dzieje. A dokotrantka przez 2 lata tez nic nie
                zrobila. Naukowo oczywiscie.
                • dala.tata Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 10:29
                  tak, znam takie przypadki i w Polsce no i oczywscie tu, w UK
                  • nomanslave Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 10:35
                    na jakiej podstawie?
                • eni.huso Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 10:55
                  pewnie naukowo doktorantka nic nie robi bo "nawet niebrzydka", wszak tylko
                  brzydkie mogą coś zrobić, "naukowo oczywiście".
                  • nomanslave Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 11:00
                    EEEE nie bierz tego do siebie. Ten przymiotnik to raczej w celu
                    opisania patologi.
                    • eni.huso Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 11:01
                      no wlasnie nie wzielam do siebie :)
      • pfg Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 20:57
        dala.tata napisał:

        > ze mam udzial w tych pubklikacjach. to jest udzial logistyczny,
        ale jest.
        >
        > i kiedys ktos mi mowil ze jesli jestem na ostatnim miejscu w
        naukach scisych to
        > wszyscy wiedza, ze wlasnia taka moja rola.

        Podobno tak jest w biologii i w okolicach. W fizyce i okolicach nie.
        • yellow_tiger Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 11:11
          Podobno tak jest w biologii i w okolicach. W fizyce i okolicach nie.
          Hihi stąd wniosek, że biofizyka jest bardziej w okolicach fizyki niż biologii:))
    • nomanslave Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 21:05
      dobra konzce ten watek bo sie zrobilo goraco
      • dala.tata Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 21:10
        dobrze ze sie zrobilo. akurat to jest wazny temat
    • eni.huso Re: dopisywanie do prac 24.06.09, 21:39
      no to teraz ja ;)

      > ciekawi mnie co sadzicie o dopisywaniu osob do prac, ktore w nich
      > nie mialy udzialu.

      jesli w ogole nie mialy udzialu to nie mogą byc wspolautorami.

      czy chodzi o taka sytuacje, ze np mam kolezanke , ktora ma imieniny i
      postanawiam zrobic jej niespodzianke w postaci wspolautorstwa w pracy?
      to troche smieszne by było, szczerze zaczełam sie zastanawiac i z mojego
      otoczenia to nie znam osoby, która by tak chciała.
      ja sama jakbym byla tak dopisana poczulabym sie urażona i zmieszana.

      natomiast osoba, ktora ze mna tylko dyskutowala biezace wyniki, zastanawiala sie
      razem co z nich wynika i co by warto bylo zrobic dalej, taka ktora podsuwa
      pomysły, albo metodę - tak, uwazam ze ma istotny wklad w powstawanie pracy,
      nawet gdy tylko ja sama ta publikacje napisze a ta osoba fizycznie nie kiwnela
      palcem w labie.

      Aparatura - jezeli korzystam z cudzej aparatury i nie mam jak zaplacic za
      odczynniki do tej aparatury, za pomoc w pokazaniu gdzie wcisnać guzik, za czesci
      aparatury, ktore sie zużywaja - proponuje udział w publikacji (udział a nie
      dopisanie). jezeli odmowi to wielkie podziekowania na koncu.

      jezeli ktos zrobi doswiadczenie i poda mi gotowe wyniki - jak najbardziej jest
      wspolautorem.
      • nomanslave Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 08:20
        Tak wiec eni.huso podala dwa przyklady (2 i 3) kiedy jest mozliwe
        uczestnistwo w pracy nazwijmy to w warunkach niezwykjlych.
        czy to specyfika nauk medycznych ?
        Swoja droga to uwazam ze w przypadku osoby ktora daje aparature i
        know-how udzial w pracy nie rozni sie niczym od dopisania.
        Za autora mozna uznac tylko ta osobe ktora generuje wyniki?
        • eni.huso Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 10:06
          nauki przyrodnicze, czy tam biologiczne

          ale bez osoby ktora daje aparture i know-how nie powstalaby pewna czesc
          publikacji, przez co publikacja traci.
          dla mnie to forma wspolpracy - praca zespolowa, w tego typie badan, ludzie sa
          specjalistami, jeden od mikroskopu i preparatow, drugi od krzyzowania myszek.
          gdyby jedna osoba mialaby to robic to badania trwalyby 5 a nie 3 lata.
    • nomanslave Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 08:22
      Uwaga wiem ze pytanie jest prowokacyjne i wsadzam kij w mrowisko.
      SWIADOMIE
      a co jesli dopisze sie osobe ze wzgledow "politycznych" lub nazwijmy
      to strategicznych. Np. kolege ktorego chcielibyscie miec po swojej
      stronie w trakcie wyborow na kierwonika katedry?
      • eni.huso Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 10:11

        > a co jesli dopisze sie osobe ze wzgledow "politycznych" lub nazwijmy
        > to strategicznych. Np. kolege ktorego chcielibyscie miec po swojej
        > stronie w trakcie wyborow na kierwonika katedry?

        nic sie nie stanie,
        z jednej strony jesli jestem wlascicielem publikacji to moge sobie dopisac kogo
        chce, chocby dozorcę.

        takie dopisanie , to zalezy wylacznie od ducha etycznego osoby piszącej publikację.
        osobiscie uwazam ze nie powinno sie tak robic
        • nomanslave Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 10:28
          takie dopisanie , to zalezy wylacznie od ducha etycznego osoby
          piszącej publika
          > cję.
          > osobiscie uwazam ze nie powinno sie tak robic

          Powiedz mi czy dlugo jestes w stanie funkcjonowac w srodowisku bez
          uczestniczenia w grze. Gdybym zaprzestal myslec politycznie to
          dostallbym w d.. bardzo szybko albo pozostalbym bez pracy. Poza tym
          jako samodzielny czuje sie zmuszony do opowiedzenia po ktorjes ze
          stron. Tym samym tez chcialbym aby wszystko bylo czytelne ale nie
          jest.
          • dala.tata Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 10:34
            to jest wazne co powiedziales. niestety nie da sie na dluzsza mete funkcjonowac
            jako reqolucjonista. jak nie zrobia tobie kolo piora, to twoim dokotrantom itd
            itd. pytanie zatem jest o granice. i wedlug mnie nie ma na nie odpowiedzi.

            dodam tylko ze mozna tak funkcjonowac po tytule profesoorskim, bez dokotrantow i
            z dorobkiem miedzynarodowym. wtedy moga ci wszyscy skoczyc. i nic nie musisz. a
            mozesz zrobic duzo dobrego.
            • eni.huso Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 11:00
              dala.tato nie zalamuj mnie.
              • dala.tata Re: dopisywanie do prac 26.06.09, 01:08
                nie zalamuje. mowie tylko ze rozumiem stanowiska slejwa. ja mialem to szczescie
                ze nie musialem nikogo dopisywac. natomiast mialem to nieszczescie ze zostalem
                poproszony (wieeeeele lat temu) o napisanie referatu, ktory zostal pozniej
                przekazany innej osoie, ktora z kolei wyglosila go na miedzynarodweoj konferencji.

                nieetyczne? tak. czy warto bylo sie rzucac wtedy i byc moze wyleciec z pracy?
                wedle mnie nie.
          • eni.huso Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 10:58
            nie spotkalam sie z sytuacja, aby ktos wymusił na mnie dopisanie kogoś za nic i
            nie wyobrazam sobie tego.

            Gra niech sie toczy, mnie to nie obchodzi kto z kim i dlaczego, robię swoje i
            nie chce nic wiedziec.

            na razie to funkcjonuje
            • nomanslave Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 11:01
              byc moze masz silny parasol ochronny. Ale co bedzie jak ty zaczniesz
              byc odpowiedzialna za swoich ludzi. Poza tym nie wierze ze z tymi
              grantami ministerialnymi, europejskimi, bogatym dorobikiem itd. nie
              masz u siebie wrogow.
              • eni.huso Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 11:35
                slyszalam plotki, ze niektorzy mi zazdroszczą, ale osobiscie nic nie odczułam,
                ani zadnej swini poki co nikt mi nie podłożył.
                to ze jak ktos pracuje i ma jakies wyniki, oczywiscie zawsze w oczy kole. ale
                zeby zaraz wrogowie, nie spotkalam poki co kogoś takiego zawziętego.
                • nomanslave Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 11:38
                  no coz szczerze zycze ci abys nigdy czego takie nie doznala. Ale
                  poczekaj z tym az sie usamodzielnisz. Wtedy zobaczysz. Oby nie
      • dala.tata Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 10:31
        nie stanie sie nic, poza niesmakiem w ustach.
      • charioteer1 Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 12:42
        nomanslave napisał:

        > a co jesli dopisze sie osobe ze wzgledow "politycznych" lub nazwijmy
        > to strategicznych. Np. kolege ktorego chcielibyscie miec po swojej
        > stronie w trakcie wyborow na kierwonika katedry?

        Dla mnie jest to nieetyczne. Chcesz, to sobie dopisz, ale nie widze powodu, zeby
        sie tym chwalic.
    • flamengista sprawa wbrew pozorom jest bardzo jasna 25.06.09, 10:02
      I była już poruszana w innym wątku.

      Jeśli szef zapewnia np. grant naukowy, w ramach którego powstaje publikacja, a
      z niego - wyposażenie laboratoriów, opłacenie technicznych, do tego zapewnia
      fachowy nadzór i koordynuje cały proces - uczciwie zasługuje na bycie współautorem.

      Nie mam też zastrzeżeń do prac zbiorowych całego zespołu, szczególnie jeśli
      mówimy o naukach przyrodniczych. Często kolega z pracy zastąpi nas na dwa-trzy
      dni przy nadzorowaniu naszego projektu - zasługuje na dopisanie do publikacji.

      Kryterium jest proste: trzeba do pracy dołożyć jakąś cegiełkę. Może być to nawet
      5-10%, ale to minimum przyzwoitości.

      Natomiast to co mnie razi, to dopisywanie z urzędu Zasłużonych Osób, które nic
      do pracy nie wniosły i robią sobie publikacje rękami swoich podwładnych.

      W życiu by mi przez myśl nie przeszło, by dopisać do mojej publikacji mojego
      eks-szefa, który był moim mentorem i jest dla mnie nadal wielkim autorytetem. Z
      resztą jestem niemal pewien, że by się za taką propozycję obraził.

      Osobną natomiast kwestią jest dopisanie kogoś do artykułu, by wprowadzić go do
      danego środowiska. Doktorant dopisuje swojego promotora - wielką sławę z zakresu
      nauk politycznych, ale dzięki temu dostaje się na najlepszą konferencję do
      panelu, albo ma publikację w czołowym czasopiśmie.

      Owszem, to jest miłe i można to nawet zrozumieć. Nie uznaję tego broń Boże za
      naganne.

      Ale w 100% uczciwe i fajne to też nie jest. Bo jeśli doktorant jest dobry, to
      powinien ten artykuł opublikować sam, własnymi siłami. Robiąc inaczej, podkopuje
      się system globalnej nauki - merytokrację zastępują układy.
      • nomanslave Re: sprawa wbrew pozorom jest bardzo jasna 25.06.09, 10:29
        no blagam, jak policzyc 5-10%?
        • yellow_tiger Re: sprawa wbrew pozorom jest bardzo jasna 25.06.09, 11:16
          no blagam, jak policzyc 5-10%?
          Jak to, nie wiesz? Podpowiem... Ile to jest 5 minus 10%? Cokolwiek:)
      • charioteer1 Re: sprawa wbrew pozorom jest bardzo jasna 25.06.09, 12:48
        flamengista napisał:

        > Ale w 100% uczciwe i fajne to też nie jest. Bo jeśli doktorant jest dobry, to
        > powinien ten artykuł opublikować sam, własnymi siłami. Robiąc inaczej, podkopuje
        > się system globalnej nauki - merytokrację zastępują układy.

        To niestety tak dziala na calym swiecie. Moze byc swietny, ale nikt tego
        najzwyczajniej w swiecie nie zauwazy. Pojedzie na konferencje z referatem i nikt
        nie przyjdzie tego posluchac. OK, kilku przypadkowych sluchaczy zawsze sie
        znajdzie, tylko nie o to chodzilo.
        • nomanslave Re: sprawa wbrew pozorom jest bardzo jasna 25.06.09, 12:54
          Brzmi to tak jakby kazdy z nas na pewnym etapie pracy
          potrzebowal "lokomotywy"
          • charioteer1 Re: sprawa wbrew pozorom jest bardzo jasna 25.06.09, 13:14
            Niektorzy przebijali sie o wlasnych silach, a teraz ciagna innych. Sa rozne
            sposoby budowania imperium - nie tylko ukladne dopisywanie kolegow.
            • nomanslave Re: sprawa wbrew pozorom jest bardzo jasna 25.06.09, 13:16
              Zdecyduj sie wreszcie

              charioteer1 napisał: "To niestety tak dziala na calym swiecie. Moze
              byc swietny, ale nikt tego
              najzwyczajniej w swiecie nie zauwazy. Pojedzie na konferencje z
              referatem i nikt
              nie przyjdzie tego posluchac. OK, kilku przypadkowych sluchaczy
              zawsze sie
              znajdzie, tylko nie o to chodzilo. "
              • charioteer1 Re: sprawa wbrew pozorom jest bardzo jasna 25.06.09, 13:22
                Na co mam sie zdecydowac? Znam pare osob, ktore nie potrzebowaly lokomotyw, zeby
                sie przebic.
                • nomanslave Re: sprawa wbrew pozorom jest bardzo jasna 25.06.09, 13:24
                  No dobra jeszce raz
                  charioteer1 napisał: "To niestety tak dziala na calym swiecie. Moze
                  byc swietny, ale nikt tego
                  najzwyczajniej w swiecie nie zauwazy"
                  to co to ma znaczyc?
                  • charioteer1 Re: sprawa wbrew pozorom jest bardzo jasna 25.06.09, 13:28
                    Dobra, skoro w sasiednim watku rozmawiamy o byciu mezczyzna/kobieta, to moze sam
                    sobie dopowiedz?

                    Moim skromnym zdaniem habilitacja do bycia mezczyzna/kobieta nie jest wcale
                    potrzebna. Niektorzy maja jaja/jajniki na dlugo przed habilitacja, inni nie maja
                    ich nawet po.
                    • nomanslave Re: sprawa wbrew pozorom jest bardzo jasna 25.06.09, 13:30
                      Chryste, charioteer1 ty jestes humanista/tka czy co?
                      • charioteer1 Re: sprawa wbrew pozorom jest bardzo jasna 25.06.09, 13:33
                        Nie, ja jestem z tych, co mieli pod prad.
                        • nomanslave Re: sprawa wbrew pozorom jest bardzo jasna 25.06.09, 13:34
                          dasz rade tylko nie biadol a wez sie do roboty. Jak nie w kraju to
                          za granica.
                          • charioteer1 Re: sprawa wbrew pozorom jest bardzo jasna 25.06.09, 13:35
                            Dzieki za troske. Daje rade.
    • biolog_teoretyk Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 19:19
      Dla mnie sprawa jest jasna (chyba). Jesli twoj wklad w powstanie publikacji jest "istotny", to jestes wspolautorem. Problem jest czasem z okresleniem tej "istotnosci".

      Jestem wspolautorem kilku publikacji "czysto" medycznych, w ktorych moj udzial (wedlug mnie) byl marginalny, a o swoim wspolautorstwie dowiedzialem sie w chwili, gdy otrzymalem kopie opublikowanych juz prac.

      Pytanie do Ciebie: czy standardem jest dopisywanie do publikacji naukowej jako wspolautora pielegniarki wspolpracujacej przy eksperymencie? Spotkalem sie z tym dwukrotnie, a owe pielegniarki za te prace dostawaly dodatkowe pieniadze. Dodam ze w obu tych przypadkach ciag nazwisk byl dluuugi.
      • nomanslave Re: dopisywanie do prac 25.06.09, 19:29
        Szczerze mowiac zdarza mi sie dosyc czesto dopisywac laborantow do
        prac. Pilegniarki nie. Jest to ogolnieprzyjeta praktyka. I dzieje
        sie tka tez na zachodzie. Ma to zwiazek z tym ze czesto technikami
        sa lekarze ktorzy dostali sie na tkai etat ale maja ambicje robic
        np. dokotrat. Ich udzial w pracy jest istotny i nie podlega dyskusji.
        Sensem tego postu bylo co innego.
        Spekulowanie co do ogolnych mozliwsci wspoluczestnictwa w pracy.
        A swoja droga gdynym sie po fakcie dowiedzial ze jestem w pracy to
        bym sie niezle wkurzyl. No chyba ze to ajkas szycha ;-)
    • dr_pitcher Re: dopisywanie do prac 26.06.09, 04:49
      Dyskusja troche jalowa - wiekszosc czasopism ma jsano sprecyzowane pojecie
      autorstwa publikacji naukowej. Zachecam do lektury.
      To co mnie dziwi do narzekania na szefa - jesli szef nie bierze udzialu w pracy
      magistranta czy doktoranta czy tez post-doka to co to za szef? W naukach
      scislych obowiazuje regula tzw "senior author" -
      pelni role doradcy, ostatniego edytora, pomijajac duzy wklad w planowaniu
      esperymentow, nie mowiac o finansowaniu. To on zwykle pisze grant dzieki ktoremu
      mozna badania robic i w ktorym pojawia sie plan badan i hipoteza(y). Publikacje
      nie biora sie z powietrza.
      Widac jednak, ze w Polsce jest inaczej - doktorant wie wszystko, szef jest to luftu.
      Jestem wspolautorem ponad 50 prac (jako pierwszy lub ostatni autor). Kto jest
      autorem bylo zawsze oczywiste.
      W koncu, wiel czasopism zada dokladnego opisu, co ktory z wspol-autorow zrobil
      (pisanie, edycja, eksperymenty, analiza, statystyka). Coraz czesciej tego typu
      informacja jest zamieszczana w artykule.

      Pozdrawiam "geniuszy"
    • alba.alba Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 12:45
      Powiem wzniośle - autorstwo to według mnie ojcostwo dzieła:) W przyrodzie i życiu społecznym ojciec jest najczęściej jeden, w wyjątkowych okolicznościach góra dwóch. Dla mnie uważanie laborantki, pielęgniarki, tłumacza czy sponsora dzieła za współautora to duża przesada, trącąca chęcią pławienia się za wszelką cenę w cudzej chwale. Nie przeczę, że tym osobom należy się jakaś wzmianka we wstępie, podziękowania, przypisy oraz pewna grafytikacja finansowa, ale ojcami dzieła to oni nie są, są co najwyżej "pomocnikami". Autorstwo to wkład niematerialny, intelektualny, a nie finansowy czy techniczny.

      Jeżeli będziemy szli tą drogą, to dojdzie do tego, że również członków rodziny rzeczywistego autora będziemy uważali za współautorów: żona pilnowała dziecka, by mąż mogł spokojnie pracować nad dziełem; teść wspierał go finansowo, by mógł kupić niezbędne materiały naukowe, matka samouk coś tam skomentowała po swojemu itd.

      Znam publikację, w której autor tak się zagalopował w wyliczance we wstępie, że podziękował nawet swojej małżonce za "wskazanie przełomowej dla danego zagadnienia publikacji", dając niechcący wyraz swej niekompetencji, że on tak ważnej literatury ze swojej dziedziny nie zna i musi w tej dziedzinie liczyć na pomoc małżonki.
      • charioteer1 Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 13:07
        alba.alba napisała:

        > Znam publikację, w której autor tak się zagalopował w wyliczance we wstępie, że
        > podziękował nawet swojej małżonce za "wskazanie przełomowej dla danego zagadni
        > enia publikacji", dając niechcący wyraz swej niekompetencji, że on tak ważnej l
        > iteratury ze swojej dziedziny nie zna i musi w tej dziedzinie liczyć na pomoc m
        > ałżonki.

        Do zadnej niekompetencji sie nie przyznal. To normalne, ze przelomowe publikacje
        w roznym czasie sa zauwazane w roznych specjalnosciach tej samej dyscypliny. To
        nie ma najmniejszego znaczenia, ze ta pani jest jego zona. Postapil
        profesjonalnie i tyle.
        • nomanslave Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 13:15
          Szczerze mowiac znam przypadek w ktorym maz dopisywal zone, i
          jak "niepublicznie" ale co wazniejszym czlonkom rady Wydzialu
          tlumazcyl bo mu d... dawala.
          Na prawde
          Pani ta jest juz po habilitacji choc polowe prac ma z mezem z poza
          jej dziedziny
          • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 13:31
            hm, trochę nie wiem, co powiedzieć, ale z tego wynika że robiła to bardziej
            służbowo niż prywatnie
            • nomanslave Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 13:56
              Komemtujac ta sytuacje najlepiej nie mowic nic.
              By the wat.
              Zawsze kiedy widze te pania mam przed oczami tez jej meza w
              niedwuznazcej pozycji ;-))
              • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 14:02
                freudowska opowieść ;-)))
                • nomanslave Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 14:07
                  sam nie wiem ;-D
                  • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 14:15
                    no chyba że ta dziwna pozycja to pełne skupienia pochylenie się nad maszyną do
                    pisania firmy łucznik ;-)
                    • nomanslave Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 15:37
                      Nie, zdecydowanie nie
      • nomanslave Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 13:13
        Wiesz, tez chcialbym zeby w nauce wszytsko bylo czarne i biale.
        Ale nie jest
        To prawda w naturze ojciec jest jeden (szcerze mowiac nie znam
        przypadku aby ojcow bylo dwoch - to przeczy prawom natury).
        Ale jak pisalem wczesniej w naukach przyrodniczych praca jednego
        autora uwazana jest za bezwartosciowa.
        Ja za opisywany przez ciebie stan obarczam system.
        Bo dlaczego zeby laborant mogl zarabiac wiecej (awansujac na wyższe
        tanowisko lub dostac nagrode rektora) musi sie wykazac publikacjami?
        We wszystkich laboratoriach w ktorych pracowalem laboranci jesli
        tego bardzo chca moga byc dopisyawni do pracy jednak zwyczajowo zaś
        za kazdym razem umieszca sie ich natomiast w "acknowledgements".
        Mi sie szcwerze mowia znudzilo 35 raz pisac tosamo "an outstanding
        help of mr X is ...". Wole aby laborant byl zadowlony ze swojej
        pracy niz sfrustrowany. I ot idea calej sprawy.
        Glodny polak to zly polak.
        • alba.alba Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 17:58
          nomanslave napisał:
          > To prawda w naturze ojciec jest jeden (szcerze mowiac nie znam
          > przypadku aby ojcow bylo dwoch - to przeczy prawom natury).

          Ale ja pisałam też o życiu społecznym: jeden ojciec biologiczny, a drugi to ten, który wychowuje i który jest prawnym opiekunem. Szacuje się, że co najmniej 10% dzieci zrodzonych w małżeństwie nie pochodzi od męża matki. Jak się co do tego faktu mężowie zorientują później niż 6 miesięcy po narodzinach dziecka, to nawet jak udowodnią to badaniami genetycznymi przed sądem, będą prawnymi ojcami do końca życia. Co najwyżej będą mogli dochodzić od żony odszkodowania za oszustwo.
          • nomanslave Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 18:05
            alba.alba napisała:

            jeden ojciec biologiczny, a drugi to ten , który wychowuje i który
            jest prawnym opiekunem.
            To wtedy nazywa sie on ojczymem.
            Jest jeden mozliwy przypadke kiedy jest dwoch ojcow a mianowicie
            kiedy zrekombinujemy DNA dwoch samcow. Wymaga to oczyiwscie
            ingerencji na poziomie komorkowym i nie ma nic wspolnego z
            naturalnym poczeciem.

            Szacuje się, że co najmniej 10% dzieci zrodzonych w małżeństwie nie
            pochodzi od męża matki. Jak się co do tego faktu mężowie zorientują
            później niż 6 miesięcy po narodzinach dziecka, to n
            > awet jak udowodnią to badaniami genetycznymi przed sądem, będą
            prawnymi ojcami
            > do końca życia.

            O ile sie orientuje to te przepisy albo juz sie zmienily albo sie
            wlasnie zmieniaja. O ojcostwie bedzie decydowac DNS wylacznie.
            Rowniez matki surogatki nie beda mogly zatrzymac urodzonych przez
            siebie dzieci.

            Ale co to ma wspolnego z tematem twojego postu?
            • alba.alba Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 20:38
              nomanslave napisał:

              > To wtedy nazywa sie on ojczymem.

              Przecież dopiero co pisałam, że to nie chodzi o żadnego ojczyma. Jak mąż się spóźni ze złożeniem pozwu o zaprzeczenie ojcostwa, to będzie nim w sensie prawnym do końca życia, mimo że dla wszystkich będzie jasne, że on tego dziecka nie spłodził (bo badanie gentyczne go wykluczyło). Prawo dopuszcza zatem pewną "fikcję" ojcostwa. Będzie ojciec prawny i ojciec biologiczny równocześnie.

              > O ile sie orientuje to te przepisy albo juz sie zmienily albo sie
              > wlasnie zmieniaja. O ojcostwie bedzie decydowac DNS wylacznie.

              Są postulaty zmian w kodeksie rodzinnym, ale one dotyczą raczej obowiązkowego badania DNA po narodzeniu dziecka, a nie tego, że ktoś się obudzi po 10 latach, zrobi badanie po kłótni z żoną i zażąda zmiany stanu prawnego w zakresie ojcostwa dziecka.

              > Rowniez matki surogatki nie beda mogly zatrzymac urodzonych przez
              > siebie dzieci.

              A co to ma do rzeczy w tej dyskusji? Surogatki od samego początku wiedzą, że dziecko nie ma ich genow. A mężczyzna w małżeństwie jest wprowadzany w błąd.

              > Ale co to ma wspolnego z tematem twojego postu?
              To ma wspólnego, że powołuję argument na rzecz twierdzenia, że można mieć dwóch ojców równocześnie (co do którego mi nie wierzyliście). Jasne?
              • nomanslave Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 20:41
                Nie bardzo jasne.
                Jak pialem dwoch ojcow mozna miec wylacznie na skutek
                rekombimacji DNA (biologia molekularna).
                I koniec
                A co ma "posiadanie dwoch ojcow" do autorstwa pracy?
                • pr0fes0r Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 21:15
                  nomanslave napisał:

                  > Nie bardzo jasne.
                  > Jak pialem dwoch ojcow mozna miec wylacznie na skutek
                  > rekombimacji DNA (biologia molekularna).

                  A OJCIEC ŚWIĘTY????????
                  • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 21:44
                    chyba ŚNIĘTY, jeden...
                • alba.alba Re: dopisywanie do prac 01.07.09, 13:17
                  Więc ty tylko o biologii mimo że ja na początku pisałam także o życiu społecznym. Ciężki jesteś w dyskusji.
                  • nomanslave Re: dopisywanie do prac 01.07.09, 13:39
                    Dlaczego ciezki?
                    Jak czegos nie rozumiem to sie wole dopytac niz zinterpretowac
                    inaczej.
                    A o czym mam pisac o geografii? Mam wyksztalcenie medyczne wiec
                    pisze o biologii.
                    • pr0fes0r Re: dopisywanie do prac 01.07.09, 14:44
                      nomanslave napisał:

                      > A o czym mam pisac o geografii? Mam wyksztalcenie medyczne wiec
                      > pisze o biologii.

                      I to jets Twój podstawowy błąd. Na naszym forum nasi ulubieńcy dlatego są
                      naszymi ulubieńcami, ponieważ znają się absolutnie na wszystkim. Widzę, że
                      poznałeś kolejnego, do kompletu Ci już tylko wchodząca(...) została, ale ona
                      ostatnio coś nie habla.
        • dominikjandomin Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 21:59
          nomanslave napisał:


          > To prawda w naturze ojciec jest jeden (szcerze mowiac nie znam
          > przypadku aby ojcow bylo dwoch - to przeczy prawom natury).

          Teoretycznie jest możliwe. Istnieją RZADKIE przypadki tzw. chimer - komórka
          jajowa zapłodniona jest naraz dwoma plemnikami. Czasem takowy zarodek się
          rozwinie (jakiś czas temu opisywali taki przypadek, urodził się hermafrodyta).

          A teoretycznie jest zatem możliwe, że każdy z plemników będzie pochodził od
          innego dawcy.
          • nomanslave Re: dopisywanie do prac 30.06.09, 23:02
            zgoda
            ale do tego potrzeba dwoch dawcow ansienia jednoczesnie a to zadna z
            forumowizcek nie podejrzewam
            • dominikjandomin Re: dopisywanie do prac 01.07.09, 01:04
              Ja też nie podejrzewam, acz teoretycznie jest możliwe. Za jej zgodą lub wbrew -
              rozważając to teoretycznie, nie musi oznaczać to jakiejkolwiek oceny moralnej matki.
              • nomanslave Re: dopisywanie do prac 01.07.09, 07:44
                Dobre okreslenie teoretycznie.
                Tylko co to ma wspolnego z autorstwem artykulowa?
                • alba.alba Re: dopisywanie do prac 01.07.09, 13:24
                  nomanslave napisał:
                  > Tylko co to ma wspolnego z autorstwem artykulowa?

                  Taki offtop się zrobił, nie jarzysz? Porównałam metaforycznie autorstwo do ojcostwa dzieła i rozwinęła się na ten temat dyskusja, zresztą ciekawa, bo dowiedziałam się przy okazji, że biologicznie też można mieć dwóch ojców.
        • eni.huso Re: dopisywanie do prac 01.07.09, 09:44
          > To prawda w naturze ojciec jest jeden (szcerze mowiac nie znam
          > przypadku aby ojcow bylo dwoch - to przeczy prawom natury).

          znam dziewczyne, która urodziła bliżniaki dwujajowe, wszystko by było ok, gdyby
          nie fakt, ze jedno było białe a drugie mulatem ;)
          • nomanslave Re: dopisywanie do prac 01.07.09, 09:58
            to akurat dosc czesto sie zdarza. Jak napisal sama byly one
            dwujajowe.
            • eni.huso Re: dopisywanie do prac 01.07.09, 10:45
              no faktycznie, sorry za poranne zacmienie, hehe, ojciec był wszak nadal jeden,
              no dobra ale za to można mieć 3 matki :)
    • profzwdrhab Re: dopisywanie do prac 01.07.09, 07:24
      A czemu masz wolny czas?
      • nomanslave Re: dopisywanie do prac 01.07.09, 07:45
        profzwdrhab napisała:

        > A czemu masz wolny czas?

        Bo musze sie rozprawic z toba, Lesiu
        • profzwdrhab Re: dopisywanie do prac 01.07.09, 08:54
          Twe zycie polega na rozprawianiu sie ze mna? A jak sie ze mna
          rozprawisz, to kogo wezmiesz "na warsztat"? Czy naprawde nie
          potrafisz zyc inaczej, tylko 'roprawiajac sie'?
          • nomanslave Re: dopisywanie do prac 01.07.09, 09:02
            Nooo !!!!

            Lesiu, npasiz wreszcie cos pozytywnego. Lyknij cos to ci sie
            polespzy wizja swiata (the World).
            Ja jestem na wakacjach (vacation), swieci sloneczko (the Sun) i
            zapowiada sie ladny dzien (day), szkoda mi go marnowac na pytskowke
            z frustratem.
          • adept44_ltd Re: dopisywanie do prac 01.07.09, 09:23
            na Lesia to i muchozol nie działa, więc kiepsko to widzę...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka