wieslawrutkowsi37
10.07.09, 12:10
Co ma wspólnego nowoczesna Kosmologia ze znaną średniowieczną bajką
o nagim królu?
Okazuje się, że ma i to wcale nie mało. Właśnie tę analogię postaram
się wykazać w niniejszym artykule.
Na wstępie pragnę zaznaczyć, że są to moje i tylko moje refleksje i
celem ich nie jest chęć zlekceważenie czyjegoś wysiłku twórczego,
chęć obrażenia kogokolwiek lub Jego uczuć, a wszystkich którzy
poczują się obrażeni – serdecznie przepraszam.
Zaznaczam też, że nie mam zamiaru podważać wyników obserwacji
Naszego Wszechświata a zastrzeżenia moje budzą jedynie ich
interpretacje.
Mam wrażenie, że to Kosmologia teoretyczna kpi sobie z mojej
inteligencji i innych mieszkańców naszej planety, przedstawiając
abstrakcyjne hipotezy o początkach i budowie Wszechświata w którym
funkcjonujemy zamiast przyznać, że nic o nim nie wie i niczego nie
potrafi się, o nim, dowiedzieć.
Twierdzenia o “ Osobliwości” w której mieściłyby się: wszystkie
rodzaje materii; wszystkie rodzaje energii; czas; przestrzeń;
oddziaływania i prawa – ja między bajki wkladam.
Przeczytałem gdzieś, że cały nasz Wszechświat był kiedyś mniejszy
niż główka szpilki – ucieszyłem się, że nie było to jej ostrze,
ponieważ z innej “nauki” wiadomo, że jest to tradycyjna siedziba
diabłów i gdzie one by się wtedy podziały?
Obserwując “rozwój” nowoczesnej Kosmologii – z dużą dozą
prawdopodobieństwa – mogę przewidzieć, że już niebawem dowiemy się,
iż cały nasz Wszechświat “wyskoczył” z niezwykle głębokiej “czarnej
dziury” a ciężkie pierwiastki ( na wytworzenie których nie ma
warunków nawet w największych gwiazdach) powstały w wyniku
działania “kamienia filozoficznego”, który istnieje lecz cały
składa się z “ciemnej materii”.
Oficjalnie i głośno oświadczam, że nie daję wiary w to, że:
cała materia naszego Wszechświata była, kiedykolwiek, zgromadzona w
jednym punkcie (osobliwości), razem z: czasem, przestrzenią,
energią, oddziaływaniami i wszystkimi prawami,
istnieje i występuje w naszym Wszechświecie t. zw. ciemna materia
lub ciemna energia,
występują w Nim czarne dziury.
Sądzę, że wszystkie te pojęcia i cała, wokół nich, otoczka są
wyrazem bezsilności w logicznym wytłumaczeniu dlaczego materia
naszego Wszechświata stygnie a On sam się rozszerza. To właśnie
wynika z Jego obserwacji i chęć odpowiedzi na te pytania stanowiła
podstawę dalszych rozważań. Niestety do dziś Kosmologia nie uporała
się z odpowiedzią na te pytania. W zamian funduje nam coraz to
bardziej abstrakcyjne teorie bazując na tym, że nie można sprawdzić
ich prawdziwości.
Tutaj właśnie widzę analogię do znanej bajki o nagim królu.
W bajce tej wpływowy dworzanin, nie mogąc zaspokoić wygórowanych
wymogów monarchy, wymyślił strój którego nie mogli zobaczyć ludzie
niegodni. Dworzanie, jeden przed drugim, starali się udowodnić swoją
godność i podziwiali różne szczegóły stroju – którego wcale nie było!
Ja w bajki nie wierzę i dlatego nie uwierzę też w to, że przed 15
miliardami lat nie było w ogóle: przestrzeni, czasu i materii.
Uważam, że nie tylko istniały ale miały się dobrze i w dodatku
zachowywały się zgodnie ze wszystkimi, znanymi nam dzisiaj prawami
fizyki.
Wierzę natomiast, że nasz Wszechświat mógł wówczas nie istnieć.
Gdzie zatem były: materia i przestrzeń naszego Wszechświata?
Otórz sądzę, że potrafię na to pytanie udzielić rzeczowej
odpowiedzi. Potrafię też udzielić na wiele innych pytań – z którymi
nie radzi sobie dzisiejsza Kosmologia np. dlaczego w naszym Kosmosie
obserwujemy ruch obrotowy i wirowy materii?; dlaczego, w materii
naszego Wszechświata, występują pierwiastki i związki chemiczne, do
których wytworzenia nie ma warunków nawet w największych gwiazdach?;
jaki mógł być rzeczywisty początek naszego Wszechświata i jaki
będzie Jego dalszy los?
Obejdę się przy tym bez: „osobliwości”, wielkich i małych
wybuchów, „ciemnej materii”, „ciemnej energii”, „czarnych dziur”
oraz dotychczas nie wymyślonych : „ ciemnej
antymaterii”, „antyenergii”,„ciemnej antyenergii”, a także innych
tym podobnych (osobliwości).
Sądzę, że błąd wszystkich w/w teorii tkwi w ich podstawowych
założeniach, w szczególności:
1.Że nasz Wszechświat jest całością samą w sobie.
2.Że materia naszego Wszechświata musiała powstać w nim samym.
Oczywistym jest, że jeżeli te założenia są błędne to i całe
rozważania, w tym wnioski końcowe, muszą być błędne.
Myślę, że tak właśnie jest z podstawowymi założeniami rozważań na
temat pochodzenia i funcjonowania naszego Wszechświata!
Błędne założenie, że Ziemia jest centrum Wszechświata, zaskutkowało
szeregiem abstrakcyjnych teorii o Jego budowie i funkcionowaniu.
Dopiero odrzucenie, tego założenia, umożliwiło postęp w poszerzaniu
o Nim wiedzy.
Skoro Ziemia okazała się niezbyt istotnym elementem Układu
Słonecznego, a On sam niezbyt istotnym elementem naszej Galaktyki,
ta jest niezbyt istotnym elementem naszego Wszechświata, to dlaczego
nasz Wszechświat nie mógłby być niezbyt istotnym elementem, o wiele
większego tworu?
Wychodząc z takiego założenia, postanowiłem “ odbrązowić” nasz
Wszechświat i właśnie założyć, że jest On tylko niewielką cząstką
czegoś większego. Dla ułatwienia rozważań to Coś nazwałem
Wszechświatem Rzeczywistym.
Oczywistym jest, że skoro życie jest integralnie związane z materią
to i całe środowisko, w którym ono powstało, nie może być pozbawione
materii – zatem i Wszechświat Rzeczywisty jest materialny. Pewnym
wyjątkowym tworem, w materialnej przestrzeni Wszechświata
Rzeczywistego, może być nasz Wszechświat. Wyjątkowość Jego nie
polega jednak na tym, że posiada materię ale na jej niedoborze i
przestrzeni próżniowej. Dlatego, w rozważaniach nad naszym
Wszechświatem, podstawe pytanie powinno brzmieć:
Skąd się wzięła próżnia kosmiczna; dlaczego materia w jej
przestrzeni, jest tak nierównomiernie rozmieszczona i dlaczego
wykonuje ruchy, jakie wykonuje.
Oczywiście ja też tego nie wiem, ale poniżej przedstawiam hipotezę
bardziej prawdopodobną od dotychczasowych i zgodną ze znanymi
prawami fizyki.
Ponieważ materia naszego Wszechświata stygnie można przypuszczać, z
dużym prawdopodobieństwem, że otacza Go również stygnąca materia.
A oto jak mogło dojść do powstania naszego Wszchświata.
Przyczyną Jego powstania mogło być nierównomierne stygnięcie
materii i różna kurczliwość poszczególnych jej fragmentów. To
zaskutkowało wystąpieniem naprężeń wewnętrznych i rozwarstwieniem
materii. W miarę dalszego stygnięcia, rozwarstwienie powiększało się
i z czasem przekształciło się w pęcherz, powiększający swoją
objętość odwrotnie proporcjonalnie do temperatury materii
macierzystej. Tak dzieje się do dziś. W tym pęcherzu, co jest
oczywiste, pozostaje zawsze pewna ilość materii, lecz zawsze
występuje tam podciśnienie. W miarę dalszego stygnięcia,
równomiernie do wzrostu jego objętości, pęcherz zasilany jest
nowymi porcjami materii ale w ilości powodującej ciągły spadek
ciśnienia. Sądzę, że takim właśnie pęcherzem może być nasz
Wszechświat. Oczywistym jest, że proces zasilania Pęcherza naszego
Wszechświata musiał przebiegać i przebiegał w sposób dynamiczny.
Materia była odrywana od Jego ścian lub „wstrzeliwana” – w wyniku
przebiegu różnych dynamicznych procesów zachodzących w materii
macierzystej np. termojądrowych. Przypuszczam, że m.in. galaktyki i
mgławice mogą być jednorazowymi porcjami materii dostarczanej do
przestrzeni Pęcherza. Takie porcje materii musiały być wprawiane w
ruch postępowy oraz obrotowy. Moim zdaniem, taka jest główna
przyczyna obserwowanego w Kosmosie ruchu materii. Ruch ten był i
jest modyfikowany przez: oddziaływanie próżni kosmicznej,
grawitację