Dodaj do ulubionych

Kosmologia a bajka o nagim królu

10.07.09, 12:10
Co ma wspólnego nowoczesna Kosmologia ze znaną średniowieczną bajką
o nagim królu?
Okazuje się, że ma i to wcale nie mało. Właśnie tę analogię postaram
się wykazać w niniejszym artykule.
Na wstępie pragnę zaznaczyć, że są to moje i tylko moje refleksje i
celem ich nie jest chęć zlekceważenie czyjegoś wysiłku twórczego,
chęć obrażenia kogokolwiek lub Jego uczuć, a wszystkich którzy
poczują się obrażeni – serdecznie przepraszam.
Zaznaczam też, że nie mam zamiaru podważać wyników obserwacji
Naszego Wszechświata a zastrzeżenia moje budzą jedynie ich
interpretacje.
Mam wrażenie, że to Kosmologia teoretyczna kpi sobie z mojej
inteligencji i innych mieszkańców naszej planety, przedstawiając
abstrakcyjne hipotezy o początkach i budowie Wszechświata w którym
funkcjonujemy zamiast przyznać, że nic o nim nie wie i niczego nie
potrafi się, o nim, dowiedzieć.
Twierdzenia o “ Osobliwości” w której mieściłyby się: wszystkie
rodzaje materii; wszystkie rodzaje energii; czas; przestrzeń;
oddziaływania i prawa – ja między bajki wkladam.
Przeczytałem gdzieś, że cały nasz Wszechświat był kiedyś mniejszy
niż główka szpilki – ucieszyłem się, że nie było to jej ostrze,
ponieważ z innej “nauki” wiadomo, że jest to tradycyjna siedziba
diabłów i gdzie one by się wtedy podziały?
Obserwując “rozwój” nowoczesnej Kosmologii – z dużą dozą
prawdopodobieństwa – mogę przewidzieć, że już niebawem dowiemy się,
iż cały nasz Wszechświat “wyskoczył” z niezwykle głębokiej “czarnej
dziury” a ciężkie pierwiastki ( na wytworzenie których nie ma
warunków nawet w największych gwiazdach) powstały w wyniku
działania “kamienia filozoficznego”, który istnieje lecz cały
składa się z “ciemnej materii”.
Oficjalnie i głośno oświadczam, że nie daję wiary w to, że:
cała materia naszego Wszechświata była, kiedykolwiek, zgromadzona w
jednym punkcie (osobliwości), razem z: czasem, przestrzenią,
energią, oddziaływaniami i wszystkimi prawami,
istnieje i występuje w naszym Wszechświecie t. zw. ciemna materia
lub ciemna energia,
występują w Nim czarne dziury.
Sądzę, że wszystkie te pojęcia i cała, wokół nich, otoczka są
wyrazem bezsilności w logicznym wytłumaczeniu dlaczego materia
naszego Wszechświata stygnie a On sam się rozszerza. To właśnie
wynika z Jego obserwacji i chęć odpowiedzi na te pytania stanowiła
podstawę dalszych rozważań. Niestety do dziś Kosmologia nie uporała
się z odpowiedzią na te pytania. W zamian funduje nam coraz to
bardziej abstrakcyjne teorie bazując na tym, że nie można sprawdzić
ich prawdziwości.
Tutaj właśnie widzę analogię do znanej bajki o nagim królu.
W bajce tej wpływowy dworzanin, nie mogąc zaspokoić wygórowanych
wymogów monarchy, wymyślił strój którego nie mogli zobaczyć ludzie
niegodni. Dworzanie, jeden przed drugim, starali się udowodnić swoją
godność i podziwiali różne szczegóły stroju – którego wcale nie było!
Ja w bajki nie wierzę i dlatego nie uwierzę też w to, że przed 15
miliardami lat nie było w ogóle: przestrzeni, czasu i materii.
Uważam, że nie tylko istniały ale miały się dobrze i w dodatku
zachowywały się zgodnie ze wszystkimi, znanymi nam dzisiaj prawami
fizyki.
Wierzę natomiast, że nasz Wszechświat mógł wówczas nie istnieć.
Gdzie zatem były: materia i przestrzeń naszego Wszechświata?
Otórz sądzę, że potrafię na to pytanie udzielić rzeczowej
odpowiedzi. Potrafię też udzielić na wiele innych pytań – z którymi
nie radzi sobie dzisiejsza Kosmologia np. dlaczego w naszym Kosmosie
obserwujemy ruch obrotowy i wirowy materii?; dlaczego, w materii
naszego Wszechświata, występują pierwiastki i związki chemiczne, do
których wytworzenia nie ma warunków nawet w największych gwiazdach?;
jaki mógł być rzeczywisty początek naszego Wszechświata i jaki
będzie Jego dalszy los?
Obejdę się przy tym bez: „osobliwości”, wielkich i małych
wybuchów, „ciemnej materii”, „ciemnej energii”, „czarnych dziur”
oraz dotychczas nie wymyślonych : „ ciemnej
antymaterii”, „antyenergii”,„ciemnej antyenergii”, a także innych
tym podobnych (osobliwości).
Sądzę, że błąd wszystkich w/w teorii tkwi w ich podstawowych
założeniach, w szczególności:
1.Że nasz Wszechświat jest całością samą w sobie.
2.Że materia naszego Wszechświata musiała powstać w nim samym.
Oczywistym jest, że jeżeli te założenia są błędne to i całe
rozważania, w tym wnioski końcowe, muszą być błędne.
Myślę, że tak właśnie jest z podstawowymi założeniami rozważań na
temat pochodzenia i funcjonowania naszego Wszechświata!
Błędne założenie, że Ziemia jest centrum Wszechświata, zaskutkowało
szeregiem abstrakcyjnych teorii o Jego budowie i funkcionowaniu.
Dopiero odrzucenie, tego założenia, umożliwiło postęp w poszerzaniu
o Nim wiedzy.
Skoro Ziemia okazała się niezbyt istotnym elementem Układu
Słonecznego, a On sam niezbyt istotnym elementem naszej Galaktyki,
ta jest niezbyt istotnym elementem naszego Wszechświata, to dlaczego
nasz Wszechświat nie mógłby być niezbyt istotnym elementem, o wiele
większego tworu?
Wychodząc z takiego założenia, postanowiłem “ odbrązowić” nasz
Wszechświat i właśnie założyć, że jest On tylko niewielką cząstką
czegoś większego. Dla ułatwienia rozważań to Coś nazwałem
Wszechświatem Rzeczywistym.
Oczywistym jest, że skoro życie jest integralnie związane z materią
to i całe środowisko, w którym ono powstało, nie może być pozbawione
materii – zatem i Wszechświat Rzeczywisty jest materialny. Pewnym
wyjątkowym tworem, w materialnej przestrzeni Wszechświata
Rzeczywistego, może być nasz Wszechświat. Wyjątkowość Jego nie
polega jednak na tym, że posiada materię ale na jej niedoborze i
przestrzeni próżniowej. Dlatego, w rozważaniach nad naszym
Wszechświatem, podstawe pytanie powinno brzmieć:
Skąd się wzięła próżnia kosmiczna; dlaczego materia w jej
przestrzeni, jest tak nierównomiernie rozmieszczona i dlaczego
wykonuje ruchy, jakie wykonuje.
Oczywiście ja też tego nie wiem, ale poniżej przedstawiam hipotezę
bardziej prawdopodobną od dotychczasowych i zgodną ze znanymi
prawami fizyki.
Ponieważ materia naszego Wszechświata stygnie można przypuszczać, z
dużym prawdopodobieństwem, że otacza Go również stygnąca materia.
A oto jak mogło dojść do powstania naszego Wszchświata.
Przyczyną Jego powstania mogło być nierównomierne stygnięcie
materii i różna kurczliwość poszczególnych jej fragmentów. To
zaskutkowało wystąpieniem naprężeń wewnętrznych i rozwarstwieniem
materii. W miarę dalszego stygnięcia, rozwarstwienie powiększało się
i z czasem przekształciło się w pęcherz, powiększający swoją
objętość odwrotnie proporcjonalnie do temperatury materii
macierzystej. Tak dzieje się do dziś. W tym pęcherzu, co jest
oczywiste, pozostaje zawsze pewna ilość materii, lecz zawsze
występuje tam podciśnienie. W miarę dalszego stygnięcia,
równomiernie do wzrostu jego objętości, pęcherz zasilany jest
nowymi porcjami materii ale w ilości powodującej ciągły spadek
ciśnienia. Sądzę, że takim właśnie pęcherzem może być nasz
Wszechświat. Oczywistym jest, że proces zasilania Pęcherza naszego
Wszechświata musiał przebiegać i przebiegał w sposób dynamiczny.
Materia była odrywana od Jego ścian lub „wstrzeliwana” – w wyniku
przebiegu różnych dynamicznych procesów zachodzących w materii
macierzystej np. termojądrowych. Przypuszczam, że m.in. galaktyki i
mgławice mogą być jednorazowymi porcjami materii dostarczanej do
przestrzeni Pęcherza. Takie porcje materii musiały być wprawiane w
ruch postępowy oraz obrotowy. Moim zdaniem, taka jest główna
przyczyna obserwowanego w Kosmosie ruchu materii. Ruch ten był i
jest modyfikowany przez: oddziaływanie próżni kosmicznej,
grawitację
Obserwuj wątek
    • nomanslave No pieknie, pieknie - Pisz na Berdyczow 10.07.09, 12:40
      • mr_kagan Re: No pieknie, pieknie - Pisz na Berdyczow 12.07.09, 18:39
        Przeciez pisal byl o tym Lem (hipoteza Poliversum).
        • mr_kagan Poliversum 12.07.09, 18:44
          www.mlm.ru/users/lib/pl_stanislaw_lem_cyberiada.htm
          www.scribd.com/doc/11235259/Lem-Stanislaw-Doskonala-Proznia
          A szczegolnie:
          www.polityka.pl/polityka/print.jsp?place=Text01&news_cat_id=&news_id=175232&layout=1&page=text
          Przewidziałem nie tylko pewne odkrycia naukowe, ale również ich
          społeczne konsekwencje. Tak było z rzeczywistością wirtualną, w
          stosunku do której od początku byłem sceptyczny. Steven Hawking,
          wybitny fizyk, twierdzi na przykład, że istnieje poliversum,
          czyli wiele kosmosów. Ja kiedyś dla żartu napisałem, że istnieje
          multiversum
          . Teraz okazuje się, że jest to hipoteza naukowa.
          Człowiek pisze Bóg wie co, a potem go pytają: skąd pan wiedział? Nie
          wiedziałem, tylko tak mi przyszło do głowy. To jest coś takiego, jak
          w dowcipie o Humphrey´u Bogarcie. Dziennikarze pytali go: Jak pan to
          robi, że ma taką gorzką minę. - To bardzo proste - odpowiedział
          aktor. - zakładam prawy but na lewą nogę. Ze mną jest podobnie.
          Nigdy nie siadałem do biurka z założeniem: a teraz napiszę coś
          bardzo głębokiego. Pisałem to, co chciałem, nie myśląc, czy to jest
          płytkie, czy głębokie. Sam się dziwię, że Niemcy robią ze mnie
          filozofa. Według jednych jestem schopenhauerystą, według innych
          bliższy jest mi Schelling, którego nigdy w życiu nie czytałem. W
          encyklopedii figuruję jako filozof, a nie pisarz. Zawsze byłem
          niewidzialny. To, co pisałem na temat przyszłości, rzeczywistości
          wirtualnej, cyberprzestrzeni, klonowania, relatywizacji osobowości
          ludzkiej było traktowane niepoważnie. Leszek Kołakowski pisał: Lem
          miesza utopię z informacją. A tu nagle okazało się, że łódź
          podwodna, którą byłem, zaczyna się wynurzać i już jest na
          powierzchni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka