Dodaj do ulubionych

Europejski Ruch

13.09.09, 15:50
A czy pan i panska rodzina też już jest na żołdzie niemieckiego
socjalamtu?
A język który jest używany przez niektórych na Śląsku jest wyłacznie
wynikiem germanizacji a do tego też jedynym językiem urzędowym był
niemiecki.
Nie dziwota, że Polakom pokręciło języki, na Slunskiem tyż.
Hrr..hrrr..
A propo! wiekszość Polaków tam czy tzw. polscy "vertriebene" kaleczą
zarówno język niemiecki jak i polski. Nie wiadomo czy śię śmiać czy
płakać.
Obserwuj wątek
    • awuk „Ślązak” z Przemyśla czyli biografia J.Gorzelika 13.09.09, 22:29
      - Jestem Ślązakiem, nie Polakiem. Moja ojczyzna to Górny Śląsk. Nic
      Polsce nie przyrzekałem, więc jej nie zdradziłem. Państwo, zwane
      Rzecząpospolitą Polską, którego jestem obywatelem, odmówiło mi i
      moim kolegom prawa do samookreślenia. I dlatego nie czuję się
      zobowiązany do lojalności wobec tego państwa.Gorzelikowie mieszkają
      na 13. piętrze dawnego hotelu asystenckiego na Osiedlu Tysiąclecia w
      Katowicach. Aleksandra Gorzelik, żona Jerzego, pochodzi z Łodzi.
      Podobnie jak mąż jest historykiem sztuki. Uczy w jednej z
      katowickich szkół. Czuje się Polką, ale rozumie męża.
      Gorzelik: - Dla mojej żony, podobnie jak dla wielu ludzi, sprawa
      identyfikacji narodowej nie jest szczególnie istotna.
      Córki Gorzelika - trzyletnia Anna i ośmioletnia Barbara - nauczyły
      się kilku śląskich zwrotów od prababci z Koszutki (dzielnica
      Katowic). - Z narodowością jest jak z religią - do decyzji, kim chce
      się być, trzeba dojrzeć. Nie będę dzieciom wpajał tożsamości na
      siłę. Niech same zdecydują, kim będą. Miło mi będzie, jeśli zostaną
      Ślązaczkami.
      Gorzelik ma 31 lat i jest adiunktem w Zakładzie Historii Sztuki
      Uniwersytetu Śląskiego. Pracę magisterską pisał o "Tajemnicach
      różańca" - malowanych na jedwabiu XVIII-wiecznych obrazach z Muzeum
      Archidiecezjalnego w Katowicach. Doktorat obronił we Wrocławiu na
      podstawie pracy o barokowym opactwie w Rudach Wielkich koło
      Raciborza. Biegle posługuje się angielskim i niemieckim. Lubi XVI-
      wieczne malarstwo weneckie i XVII-wieczne holenderskie. Chętnie
      czyta Cata-Mackiewicza i Herberta.
      Profesor Jacek Wódz, politolog (pochodzi z Mielca, ale od wielu lat
      mieszka na Śląsku, przyjaciół ma wśród polityków z SLD, jak sam
      przyznaje), dyrektor polsko-francuskiej Międzynarodowej Szkoły Nauk
      Politycznych przy UŚ: - Miły człowiek, często rozmawiamy. Nikt go,
      niestety, jeszcze nie zmusił do poważnej rozmowy, więc opowiada
      naokoło te swoje dyrdymały.
      - Jego dziadek się w grobie przewraca - wzdycha Tadeusz Kijonka,
      poeta i pisarz. W Sali Portretowej redakcji miesięcznika "Śląsk" w
      Katowicach, którego Kijonka jest redaktorem naczelnym, spogląda na
      nas z portretu dziadek Gorzelika Zdzisław Hierowski.
      Hierowski był jednym z najwybitniejszych krytyków i historyków
      literatury mieszkających na Śląsku. Urodził się w 1911 r. pod
      Przemyślem. Kiedy przyjechał na Śląsk z rodzicami, miał 11 lat.
      Ukończył polonistykę w Krakowie, po studiach wrócił do Katowic i
      zaprzyjaźnił się z Wilhelmem Szewczykiem. Napisał m.in. "25 lat
      literatury na Śląsku (1920-1945)" i "Życie literackie na Śląsku w
      latach 1922-1939", tłumaczył też na polski literaturę czeską.
      Fascynował go polski romantyzm.
      Jerzy Gorzelik ma własny pogląd na polską literaturę: - "Dziady"
      Mickiewicza to grafomania i chora koncepcja polityczna. Wolę
      niemieckojęzycznego poetę spod Raciborza Josefa von Eichendorffa. To
      poeta uniwersalny, a jednocześnie zakorzeniony w swojej ojczyźnie -
      Śląsku.
      Hierowski uważał, że Śląsk jest polski, ale - wskutek wpływów
      niemieckich - swą polskość w znacznym stopniu utracił. Uznał więc,
      że trzeba walczyć z objawami zniemczenia i tendencjami
      autonomicznymi. Przed 30 laty o Hierowskim mówiono, że jest jednym z
      tych, którzy "przynieśli na Śląsk kaganek oświaty".
      Gorzelik: - Polski system oświaty to indoktrynacja. Ślązaków
      polonizowano, wmawiano nam, że mamy inną ojczyznę. Śmieszy mnie, gdy
      słyszę, że inteligenci, którzy przyjeżdżali tutaj, "nieśli kaganek
      oświaty". Kultura zaczyna się od czystych ubikacji, a z tym na
      Śląsku nie było kłopotów. W innych częściach Polski było znacznie
      gorzej. Gdzie w takim razie była kultura i kto kogo powinien tej
      kultury uczyć?
      Barbara, córka Hierowskiego, wyszła za mąż za informatyka Andrzeja
      Gorzelika - Ślązaka z Koszutki. Zmarła w 1994 r. Jerzy Gorzelik nie
      chwali się dziadkiem, który zmarł cztery lata przed jego
      narodzinami: - Mama była Ślązaczką, bo urodziła się na Śląsku. Jej
      rodziny nie znam. Wiem, że dziadek był dużej klasy krytykiem
      literackim, ale przecież poglądy naszych dziadków nas nie
      determinują.
      Gorzelik wychował się na Koszutce, u babci Stefanii, matki ojca.
      Jeden pradziadek był powstańcem, drugi - komisarzem plebiscytowym.
      Bracia komisarza głosowali jednak podczas plebiscytu za
      pozostawieniem Śląska Niemcom, a potem część ich rodzin wyjechała do
      Niemiec. Dziadek Jerzego (również Jerzy) był polskim oficerem. W
      1939 r. trafił do niemieckiej niewoli, z której uciekł. Za
      działalność w Związku Walki Zbrojnej w Katowicach trafił do
      Oświęcimia, a potem do Dachau. Po wojnie dwa lata spędził w
      więzieniu za "szkalowanie władz PRL-u". Umarł w latach 60.
      Co jego wnuk wyniósł z domu na Koszutce? - To, co przekazała mi
      babcia: pogodę ducha, harmonię, przywiązanie do rodziny, no i
      religijność.
      O politykę ocierał się od czasów licealnych. Po raz pierwszy w 1987
      r., gdy jako 16-latek trafił do Solidarności Walczącej. Imponował mu
      Kornel Morawiecki. Z tamtych czasów pamięta go Michał Luty, dziś
      wiceprezydent Katowic z Unii Wolności. Woził mu ulotki drukowane w
      drukarni regionalnej "Solidarności". - Młody, bystry, bardzo ideowy,
      a może nawet trochę fanatyczny - przypomina sobie Luty. - To mu
      zostało do dziś.
      W Krakowie Gorzelik zakładał Śląski Związek Akademicki. Było to
      stowarzyszenie studentów pochodzących ze Śląska. W 1996 r. Związek
      podpisał porozumienie o współpracy z Ruchem Autonomii Śląska. Część
      studentów została członkami RAŚ.
      1 maja 1996 r. Gorzelik pobił się pod pomnikiem Powstańców Śląskich
      w Katowicach ze Zbyszkiem Zaborowskim, posłem SLD z Katowic. Dzień
      był ciepły i duszny, a wszyscy - politycy SLD, anarchiści i
      członkowie Ligi Republikańskiej - poirytowani. Gorzelik miał
      rozdawać buraki tym, którzy kojarzą mu się z komuną. Podszedł do
      Zaborowskiego (- Wtedy nie wiedziałem, kto to jest, ale znałem jego
      twarz z telewizji) i wręczył mu ubrudzone ziemią warzywo. Dziś nikt
      już nie pamięta, który z nich uderzył pierwszy. Gorzelikowi spadły
      okulary i trafił do kolegium za zakłócanie porządku. Zyskał miano
      anarchisty i wstąpił do Ligi Republikańskiej.

      Nim w 1997 r. przestał być członkiem Ligi (na znak protestu
      przeciwko jej wejściu do AWS), zdążył zorganizować pikietę przed
      domem byłego polskiego komendanta obozu dla Niemców w Łambinowicach
      pod Opolem.
      Dobry kolega Gorzelika, działacz Stronnictwa Konserwatywno-
      Ludowego: - On nie jest dobrym politykiem, choć bardzo chciałby nim
      być. Szybko się zaperza, nie umie chłodno kalkulować, łatwo daje się
      wypuszczać. Politycznie to on jest folklor.
      - Nikt go nie chce przyjąć, więc wymyślił sobie, że zostanie liderem
      jakiejś partii. Na razie to jest partia wirtualna, bo istnieje w
      Internecie - śmieje się inny kolega Gorzelika. - Tak jak republika
      śląska, o której marzą sfrustrowani Ślązacy z Niemiec, Austrii,
      Australii, Stanów. Na stronach internetowych wylewają żale, że Śląsk
      nie jest autonomicznym państwem, a przynajmniej, że nie leży w
      Niemczech.
      Przyjaciele Gorzelika mówią, że chciałby zostać senatorem, a
      przynajmniej posłem. On sam unika odpowiedzi na pytanie o polityczną
      przyszłość. Pracuje nad habilitacją, chodzi z córkami na spacery,
      wygłasza wykłady o sztuce.
      - Chciałbym kiedyś głośno krzyknąć z trybuny sejmowej, że dostajemy
      za mało pieniędzy, że jesteśmy o krok od katastrofy. Żeby wreszcie
      Polska usłyszała, że tutaj nie ma eldorado. Tutaj jest kataklizm.
      Większość zwolenników i przyjaciół Gorzelika zgadza się mówić o nim
      pod warunkiem, że w "Gazecie" nie pojawią się ich nazwiska.
      Tłumaczą, że boją się posądzeń o śląski nacjonalizm.
      Młody dziennikarz z Katowic: - To taki nasz śląski Woody Allen.
      Prowokator i ekshibicjonista. Mówi o Śląsku to, co chcielibyśmy
      usłyszeć, ale boimy się zapytać. A odpowiedź jest prosta - Śląsk ma
      dość Polski
      Profesor Wódz, politolog, pytany o Gorzelika i jego popleczników
      wzrusza ramionami: - To zwykła frustracja. Śląsk jest zaniedb
      • jacggg Re: „Ślązak” z Przemyśla czyli biogra 14.09.09, 18:37
        Brakuje tutaj źródła tego rozległego cytatu, natomiast oddaje mniej więcej moje
        wrażenia z zespołu poczynań tego faceta, znanych z mediów (tym bardziej, że
        większość podanych w powyższym poście informacji w nieco bardziej syntetycznym
        ujęciu jest łatwo dostępna w sieci).

        Jak dla mnie - on ma problemy ze stabilnością emocjonalną właśnie, jeszcze
        bardziej - z wyważeniem poglądów (które zmienił już parę razy) oraz stanowczo za
        duży ładunek negatywnych emocji, którym lubi dać upust w walce. Z wiatrakami.

        Mamy czas budowania, a nie Solidarności walczącej. Chce się spełnić w akcji -
        mógłby spróbować dołożyć swoją cegiełkę do budowy sprawnie funkcjonującego
        związku metropolitalnego liczącego DWA MILIONY mieszkańców (z własnym centrum
        decyzyjnym i realnym budżetem - bez tego będzie nadal taka mizeria, jak dotąd,
        nawet palących problemów transportu komunalnego nie sposób ruszyć), co jest
        bardziej sensowne, możliwe i ogromnie potrzebne (nie tylko dla GŚ, dla całej
        Polski - ten region pozostaje kluczowy dla przyszłości całego kraju ze swoim
        potencjałem ludnościowym i gospodarczym oraz ciągle sporym zapleczem surowcowym,
        węgiel nadal jest naszym wielkim bogactwem - trzeba jednak obecnie sporych
        inwestycji w tzw. czyste technologie węglowe, poważniejsi ludzie ze Śląska -
        typu prof. Buzek - podejmują starania zdobycia 60 mld EUR z Brukseli na
        ten cel w najbliższych latach, trzeba także odpowiednio wpłynąć na kształt
        polityki całego naszego państwa - budżet centralny musi mieć w tym udział,
        chodzi o politykę energetyczną, etc. etc. - nie tutaj miejsce na to).

        Samo zrealizowanie takiego celu ogromni poprawi możliwości wpływania regionu na
        politykę całego państwa, z korzyścią dla całej Polski zresztą.

        O ile bardziej nie namiesza przy tym, zamiast pomóc. Obawiam się jednak, że to
        jest poniżej ambicji niedoszłego trybuna nowego narodu, obecnie budującego
        "drugą Szwajcarię"*...

        Sądząc z ostatnich ekscesów - raczej by mu Irlandia Północna z tego wyszła -
        oczywiście gdyby miał większe możliwości oddziaływania na rzeczywistość, niż te,
        które mu Bozia dała - a Ślązacy byli tacy prości, za jakich nas zdaje się uważać...


        *(dla zainteresowanych: Szwajcaria zbudowała swoje bogactwo dzięki bankom i
        stuleciom neutralności - a nie jakimś bogactwom typu węgiel czy krowy milki,
        jest ogromnym centrum finansowym całego świata i drugiego takiego prędko nie
        będzie, działa tam ok. 630 banków - z których 5 należy do największych na
        świecie, ma ok. 60 BILIONÓW = 60 tysięcy miliardów USD rezerw walutowych, 83 mln
        uncji rezerw złota...)
      • warszyc2 Opluwanie Polskości czyli wpisy na forum Tychy.pl 27.09.09, 20:42
        Od paru mięsięcy a ostatnio coraz intensywniej inny działacz RAŚ
        Dariusz Dyrda były radny SLD,były dziennikarz Trybuny Robotniczej.
        Polaków nazywa szowinistami,nacjonalistami...a Rotę "szowinistyczną
        pieśnią" : jeśli tacy są działacze RAŚ to gratuluję...

        www.tychy.pl/CBoardListThreads/exeThreadList/?thread_id=15883

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka