Dodaj do ulubionych

Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Komi...

27.11.09, 08:14
Dajcie Tadkowi spokój. Niech sobie będzie doktorem, byle nie operował.
Obserwuj wątek
    • polsz Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Komi... 27.11.09, 08:15
      oczywiście, że mógł. Przecież to Ojciec Dyrektor
      • naczelny_troll_forum Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 08:25
        Jakaś komisja myśli, że tatko się jej wystraszy? Zaraz można się spodziewać
        nalotu moherowych brygad krzyczących "HAŃBA!" rzucających różańcami i walących
        krzyżami jak młotkami.
        • palestrina2005 Rydzyk miał prawo pisać o sobie 27.11.09, 08:38
          Obserwacja uczestnicząca jest jednym z typów obserwacji stosowanych
          w naukach społecznych (szczególnie pedagogice, socjologii czy
          antropologii). Polega na tym, że obserwator badający życie i
          obyczaje danej grupy społecznej (czy w przypadku antropologii
          kulturowej np. plemienia) uczestniczy wraz z nią w codziennym życiu.
          Staje się jednym z jej członków. Zaletą takiej metody jest przyjęcie
          punktu widzenia badanej społeczności i "zasmakowanie" w życiu i
          kulturze jej członków. Badacz może od razu robić notatki lub w inny
          sposób zapisywać swoje obserwacje (fotografia, film, nagrania
          audio). Wadą jest natomiast fakt, że osoba prowadząca badania musi
          przyjąć punkt widzenia badanego obiektu wyrzekając się jednocześnie
          własnego poglądu, stereotypów czy przeświadczeń na temat badanych co
          nie jest łatwe.

          Źródło „pl.wikipedia.org/wiki/Obserwacja_uczestnicz%C4%85ca”
          • po_stach palestrina2005. Podaj jeden przykład... 27.11.09, 09:00
            Podaj przykład takiego doktoratu w Polsce... Rydzyk na dobra sprawe, to nie ma
            nawet matury..
            • palestrina2005 Przykładów jest wiele - w Polsce, USA, Anglii itd 27.11.09, 09:06
              Jest bardzo wiele takich doktoratów opisujących różne procesy w
              różnych firmach gdzie osoba badacza - obserwatora robiącego wywiad
              jest równoczesnie uczestnikiem tych procesów.

              I nie dotyczy tylko doktoratów w Polsce. Jest to metoda używana na
              całym świecie. Pogoogluj sobie trochę - to zobaczysz że na ten temat
              dużo jest napisane i jest to metodologia która może być spokojnie
              użyta w doktoracie...
              • pe1 Re: Przykładów jest wiele - w Polsce, USA, Anglii 27.11.09, 09:23
                Plastelina, jak zwykle manipulujesz ile wlezie.

                Czym innym jest zastanie pewnej grupy społecznej, organizacji, instytucji i
                wejście w nią w celach badawczych, a czym innym jest pisanie bezpośrednio o
                swoim własnym dziele lub po prostu o sobie. W tym ostatnim przypadku na bezczela
                przypisywanie sobie urojonych przymiotów i osiągnięć udając, że się siebie
                samego ocenia w sposób naukowy to po prostu jawna drwina z nauki. Tu nie ma
                żadnych badań, tu jest zwykłe auto-bałwochwalstwo i auto-promocja.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Hm, państwowe doktoraty z teologii... 27.11.09, 09:57
                  Przykład dyskusji - czy teologia apostolstwa jest dyscypliną doktorską i czy z
                  teologicznego punktu widzenia praca doktorska jest naukowo poprawna - pokazuje,
                  że pojawiają się problemy, gdy ze względów historycznych państwo traktuje
                  teologię jak inne nauki.

                  Bo reguły przyznawania doktoratu z teologii są wyznaczone przez państwową ustawę
                  (Dz.U. nr 65 z 2003 r., poz. 595). Wolałabym, żeby ta dyskusja odbywała się
                  wewnątrz Kościoła i żeby doktoraty z teologii katolickiej podlegały tylko prawu
                  kościelnemu. (Nie byłyby wówczas uznawane przez państwo za stopnie naukowe.)

                  Bo teraz dyskusja o poprawności teologicznej doktoratu Rydzyka stanie się
                  kwestią nauki w ogóle. Tymczasem jednak teologia nie jest nauką w takim sensie,
                  jak nauki przyrodnicze, a nawet jak nauki humanistyczne. Przecież jest tyle
                  teologii, ile Kościołów.

                  Co by było, gdyby ktoś spróbował wprowadzić na uczelnie możliwość doktoratu z
                  teologii wyznawców Johna Fruma ( en.wikipedia.org/wiki/John_Frum )? Potem
                  można by dyskutować nad tym, czy konkretny doktorat z tej teologii spełnia
                  kryteria naukowości, czy nie. Słusznie wydawałoby się to wszystkim groteskowe.

                  Dyskusja publiczna o cudzym doktoracie z teologii katolickiej, z udziałem, a
                  wręcz inspirowana przez naukowców spoza dziedziny (filozof prof. Hartman) wydaje
                  mi się tyleż samo groteskowa. A przynajmniej anachroniczna. Ja wiem, że kiedyś w
                  Konstantynopolu nawet przekupki dyskutowały o naturze Chrystusa. Ale to już nie
                  te czasy.
                  • palestrina2005 Jest wiele dziedzin równie niekonkretnych... 27.11.09, 10:17

                    • adkalin Re: Jest wiele dziedzin równie niekonkretnych... 27.11.09, 11:21
                      Na przykład?
                      • palestrina2005 Re: Jest wiele dziedzin równie niekonkretnych... 27.11.09, 11:43
                        Wszystkie "nauki społeczne"...
                        • adkalin Re: Jest wiele dziedzin równie niekonkretnych... 27.11.09, 12:10
                          No właśnie. Dlatego doktorat Rydzyka należy ująć w cudzysłów, i to duży.
                          • prepremier Według mnie x.Tadeusz już jest świętym i tego mu 27.11.09, 13:38
                            zazdroszczą. Że dostanie się do nieba!
                            • te_rence Re: Według mnie x.Tadeusz już jest świętym i tego 27.11.09, 15:26
                              chyba do piekła!
                              • maruda.r Re: Według mnie x.Tadeusz już jest świętym i tego 27.11.09, 17:24
                                te_rence napisał:

                                > chyba do piekła!

                                ******************************

                                To rzecz pewna. Jak mówią: dobrymi chęciami to jest droga do piekła wybrukowana,
                                a samo piekło głowami klechów. Będzie więc pożytek z ojca doktora dyrektora.

                            • naczelny_troll_forum Oczywiście, że jest święty! 27.11.09, 16:49
                              Oczywiście, że jest święty i to święty natychmiast!
                              A cud świętego? Cudem jest to, że mu babcie prelewają pieniądze uzyskiwane ze
                              sprzedaży puszek, które mogłyby przeznaczyć na chleb.
                        • aurumaga Re: Kryzys nauki, pochód wiary, szatańskie dary 27.11.09, 12:12
                          palestrina2005 napisał:

                          > Wszystkie "nauki społeczne"...
                          >
                          >

                          Od kryzysu do kryzysu.
                          Nawet Araby, co Ja słyszu?
                          Ropa w wierch i gaz.
                          I wyjdiom my wraz.

                          Dobrze, że ojciec geotermalny
                          i przezy-dęt niereformowalny.
                          W ramach polityki energetycznej.
                          Wizji wszechmocy paranoicznej.
                          Nie powsadzali nasz dochód
                          w niebiańskich mocy pochód.
                          Zastawialibyśmy świątynie.
                          Tyle warte co stocznie.
                          Po pieniądzach tych samych.
                          Nie wartych groszy złamanych!

                          wyborcza.biz/biznes/1,101562,7302723,Efekt_Dubaju__Trwa_paniczna_wyprzedaz_akcji_na_gieldach.html
                          • fxvi a Olbrychski???? 27.11.09, 12:31

                            • fxvi nauka to opracowywanie doświadczenia 27.11.09, 12:39

                              • fxvi teologia =opracowywanie doświadczenia teologalnego 27.11.09, 12:40

                                • fxvi fizyka =opracowanie dośwadczenia fizycznego 27.11.09, 12:41

                                  • pe1 Re: fizyka =opracowanie dośwadczenia fizycznego 27.11.09, 13:14
                                    Nauka opiera się na rzetelnych i weryfikowalnych badaniach, które muszą być
                                    obiektywne i sprawdzalne, a nie na pieprzeniu bez sensu.
                                    • fxvi no to właśnie nie p i e p r z bez sensu.. 27.11.09, 15:16

                                      • fxvi nauka to krytyczne opracowanie doświadczenia.. 27.11.09, 15:18
                                        oczywiście, że
                                  • fletcher_live Brak logiki w zgłoszeniu komunistycznego profesora 27.11.09, 13:19
                                    Robiąc doktorat np. na AGH z biomateriałów zostaje się doktorem nauk
                                    technicznych, a nie doktorem biomateriałów. Przypuszczam, że podobnie
                                    doktoryzując się z teologii apostolstwa zostaje się doktorem teologii.
                                    Gdybym opracował jądro np. najnowszego Ubuntu, czy tzn. że nie mogę doktoryzować
                                    się na informatyce z zakresu inżynierii systemów? Stosując taką zasadę
                                    należałoby odebrać doktoraty większości aktywnych naukowców, naukowców-biznesmenów.
                                    Rozumiem, że można być zaślepionym z nienawiści w stosunku do jakiejś doktryny,
                                    ideologi, ludzi, no ale wszystko ma swoje granice.
                                    Swoją drogą należałoby sprawdzić przewody doktorskie, habilitacje i profesury
                                    naukowców z nadania partyjnego np. na UJ, gdzie jak wiadomo przynajmniej 17.
                                    profesorów współpracowało jawnie z SB.
                                    • pe1 Re: Brak logiki w zgłoszeniu komunistycznego prof 27.11.09, 13:52
                                      > Gdybym opracował jądro np. najnowszego Ubuntu, czy tzn. że nie mogę
                                      doktoryzować się na informatyce z zakresu inżynierii systemów?

                                      To za mało. Musiałbyś udowodnić, że zastosowałeś nowatorskie, nieznane do tej
                                      pory rozwiązania, które wnoszą postęp do NAUKI a nie są tylko inżynierską
                                      implementacją znanych już rozwiązań.

                                      ZROZUM, że nie wystarczy coś zbudować i opisać to co się zbudowało, żeby dostać
                                      doktorat. Nawet jeśli to co zbudowałeś/napisałeś jest lepsze od innych
                                      konstrukcji. Nie wystarczy przez 200 stron ględzić, że to jest najlepsze.
                                      Bezwzględnym wymogiem jest udowodnić w sposób naukowy, a więc stosując
                                      obiektywne i weryfikowalne metody badawcze, że twoje dzieło przewyższa inne i
                                      wykazać, że podejście jakie zastosowałeś wnosi postęp.
                                      • fxvi to nie jest uniwersalny wzorzec naukowości... 27.11.09, 15:21

                                        • y.y Nie? 27.11.09, 15:36
                                          Z chęcią posłucham, w jaki sposób udowodnisz tę hipotezę.
                                          • fxvi to zaledwie jeden z akademickich paradygmatów 27.11.09, 17:17
                                            to zaledwie jeden z akademickich paradygmatów naukowości
                                            • fxvi oczywiście nauka to nie jest naukowe słowo... 27.11.09, 17:18
                                      • maruda.r Jak zostałem kierowcą i dlaczego jestem najlepszy? 27.11.09, 17:48
                                        pe1 napisał:

                                        > Bezwzględnym wymogiem jest udowodnić w sposób naukowy, a więc stosując
                                        > obiektywne i weryfikowalne metody badawcze, że twoje dzieło przewyższa inne i
                                        > wykazać, że podejście jakie zastosowałeś wnosi postęp.

                                        ********************************

                                        Wbrew temu, co niektórzy tu piszą, to sam temat można opracować naukowo, i to
                                        bardzo dobrze - zupełnie abstrahując od słuszności konkretnych założeń
                                        teologicznych.

                                        I tu pojawia się wątpliwość co do rzetelności pracy. Wszak odczucia społeczne na
                                        temat działalności apostolskiej RM są skrajnie różne - z przewagą negatywnych.
                                        Intuicyjnie prawidłowym wnioskiem byłoby zanegowanie własnych dokonań lub
                                        chociażby wskazanie na ich kontrowersyjność.

                                        Mogę bez problemu udowodnić, że jestem świetnym kierowcą. Mam szczątkową ilość
                                        mandatów. Ale czy to wszystko? Dla pełnej rzetelności oceny mojej osoby
                                        musiałbym zatrudnić niezależnych obserwatorów i zlecić im analizę moich zachowań
                                        na drodze. Owszem, mogłaby z tego powstać rzetelna praca - wykonana jednak przez
                                        kogoś innego, czyli przez obserwatorów. Mój wkład ograniczyłby się do spięcia
                                        wszystkiego w całość.

                                        Kompromis między rzetelnością badań własnych poczynań, a rzeczywistym wkładem
                                        pracy, że o nowatorskim ujęciu nie wspomnę, jest z zasady zgniły i z gruntu
                                        podejrzany.

                                      • fletcher_live Re: Brak logiki w zgłoszeniu komunistycznego prof 28.11.09, 01:02
                                        Mój drogi... nie mam czego dodatkowo ROZUMIEĆ :) Wszystko o czym napisałem,
                                        czerpałem z wiedzy empirycznej. Sam robiłem doktorat ;)
                                        Wg Twojego rozumienia tej podmiotowości, ani ja, ani też (DOSŁOWNIE) żaden z
                                        moich znajomych: tak doktoryzujących się do kilku lat po mnie, jak i obecnych
                                        dr, dr hab., prof. nie mogłaby pochwalić się swoim tytułem :( Śmiem wręcz
                                        twierdzić, że po wynalezieniu koła nie powinno się w takiej sytuacji w ogóle
                                        wprowadzać stopni naukowych :)))
                                        Ładnie napisałeś, zgrabną polszczyzną okraszoną drobną dawną słownictwa
                                        "wyższych sfer", jednak merytorycznie już niekoniecznie tak dobrze ;)
                          • buj_w_chucie A jak sie okaze, ze jest OK, to GW przeprosi... 27.11.09, 14:53
                            ... za "karykature" w tytule?
                            • maaac Re: A jak sie okaze, ze jest OK, to GW przeprosi. 27.11.09, 15:00
                              Jak sie okaże że praca była ok to nagle się okaze że "karykatura"
                              która jest cytatem z wypowiedzi prof Hartmana nigdy z jego ust nie
                              padła?
                              Profesor Hartman uważa, że przebieg obrony był jej karykaturą.
                              Według naukowca nie powinno się też pisać doktoratu o własnej
                              działalności. Filozof ma również zastrzeżenia do dziedziny z jakiej
                              doktoryzował się ojciec Rydzyk - pisze "Rzeczpospolita".


                              A od Rzepy przeprosin się nie będziesz domagał?
                              • buj_w_chucie Re: A jak sie okaze, ze jest OK, to GW przeprosi. 27.11.09, 16:52
                                Tytul w Rzepie jest neutralny. To w GW pojawia sie "Karykatura".
                  • 1410_tenrok zawsze mnie rozsmieszałas swoją naukową napuszo- 27.11.09, 12:00
                    nością, ale teraz brak już mi słów.
                    Przeczytaj swój post i głęboko zastanów się nad argumentacją. Zrób to najlepiej
                    w lustrze, w trakcie rozmowy samej ze sobą.
                    Teologia to jest nauka o..............., a nie nauka o ............katolickiej
                    lub chrześcijanskiej.
                    Doktorat to jest tytuł naukowy otrzymywany za wykonanie pracy o cechach dzieła
                    naukowego. Zasady jego otrzymywania są skodyfikowane przez swiat od dawna. Jest
                    komisja weryfikacyjna do spraw tytułów naukowych. Nie ma takiej możliwości, aby
                    ktoś był doktorem częściowo uznawanym a częściowo nie. I tyle.
                    Praca naukowa winna sie cechować obiektywnym podejściem do materii. Jej
                    zasadniczą cechą jest obserwacja obiektu i wyciąganie wniosków na podstawie tej
                    obserwacji. Czy zostaje zachowany obiektywizm, jeżeli ktoś pisze o własnym
                    dziele stworzenia? Smiem twierdzić, że coś takiego jest niemożliwe. Pytanie
                    Hartmanna jest więc jak najbardziej na miejscu.

                    I do Palestriny. Definicja, definicją, a fakty faktami. Studiowałem kiedyś u
                    człowieka, który za sprawą Bronisława Malinowskiego spędził dwa lata wśród
                    plemion Mikronezji i Melanezji. Człowiek ów mieszkał w wioskach i po pewnym
                    czasie stawał się cząstką społeczności, w takim znaczeniu, że akceptowano jego
                    obecność. Człowiek ów jednak nigdy nie stawał się rzeczywistym członkiem tej
                    społeczności - nie urodził sie w niej, przebywał w niej jakiś czas po to, aby
                    następnie ją opuścić........... Tu mamy z czymś zupełnie innym do czynienia.
                    "Stwórca" społeczności pisze niej sam. To jest dobre jako autobiografia, ale
                    nigdy nie będzie sie nadawać na rzetelną pracę naukową. Zyjemy jednak tu, gdzie
                    żyjemy i kumple postanowili nagrodzić steranego bojownika o..............
                  • winniepooh Re: Hm, państwowe doktoraty z teologii... 27.11.09, 14:20
                    > (Dz.U. nr 65 z 2003 r., poz. 595). Wolałabym, żeby ta dyskusja
                    odbywała się
                    > wewnątrz Kościoła i żeby doktoraty z teologii katolickiej
                    podlegały tylko prawu

                    > kościelnemu. (Nie byłyby wówczas uznawane przez państwo za stopnie
                    naukowe.)

                    też bym wolała, ale tak nie jest, więc powstała dyskusja dyskusja

                    filozofia jest akurat dziedziną najbliżej spokrewnioną z teologią,
                    więc fakt że akurat filozof, a nie np. chemik zajmuje tutaj
                    stanowisko jest jak najbardziej na miejscu

                    wg ciebie byloby lepiej zeby doktorat z Radyja nie był komentowany,
                    czy jak?
                    • humanista123 Re: Hm, państwowe doktoraty z teologii... 27.11.09, 14:43
                      Dobrze, że ktoś chce postawić tamę krętactwom Rydzyka, a przynajmniej się od
                      nich odcina.

                      Mogłabyś wyjaśnić w jaki sposób filozofia jest spokrewniona z teologią?
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Hm, państwowe doktoraty z teologii... 27.11.09, 17:37
                      > wg ciebie byloby lepiej zeby doktorat z Radyja nie był komentowany,
                      > czy jak?

                      Sama nie wiem. Sytuacja zabrnęła w ślepą uliczkę, bo teraz odbędzie się
                      publiczna dyskusja nad poprawnością teologiczną tez o. Rydzyka. A od tej
                      poprawności zależy prawomocność państwowego doktoratu. Jakimi kryteriami
                      rozstrzygać poprawność teologiczną? Ile teologii, tyle poprawności.

                      Dam przejaskrawiony przykład: Gdyby Rydzyk napisał w doktoracie, że Chrystus
                      jest obecny w Eucharystii symbolicznie, to protestanci powiedzieliby, że napisał
                      prawdę, a katolicy, że nieprawdę i państwo powinno odebrać mu doktorat.
                      Groteska, bo co ma do tego państwo?
                • palestrina2005 Nie rozumiesz pojęcia "obserwacja uczestnicząca" 27.11.09, 10:16
                  Można być np. uczestnikiem projektu w jakiejś korporacji,
                  realizaować go, uczestniczyć w nim i pisac o zachowaniach
                  pozostałych osób w projekcie.
                  NA takiej zasadzie powstało wiele prac naukowych na całym świecie...

                  W tym przypadku osoby te piszą o dziele w którym współuczestniczą.

                  Metodologia ma swoje wady ale także zalety - bo obserwator "wchodzi"
                  w procesy i interakcje z uczestnikami.

                  A więc zaletą jest duża ilość danych o charakterze jakościowym
                  niedostępna dla badacza z "zawnątrz", wadą natomiast pewien
                  subiektywizm i mozliwość interakcji i wpływania na wyniki.

                  Nie czytałem pracy, nie wiem jak Dr Rydzyk opisał ograniczenia
                  swojego badania. Jesli zrobił to rzetelnie - praca jest jak
                  najbardziej OK.

                  • pe1 Re: Nie rozumiesz pojęcia "obserwacja uczestniczą 27.11.09, 10:30
                    Nie, to TY kompletnie nie rozumiesz tego, o czym bełkoczesz, plastelina.

                    Podstawą nauki jest obiektywność i weryfikowalność. Jeśli podmiot badacza jest
                    zaangażowany w swoje własne dzieło, to nie może o nim pisać obiektywnie, to się
                    wyklucza. Współuczestniczenie, o którym piszesz bezwzględnie wymaga zachowania
                    POZORÓW uczestnictwa.

                    Tymczasem Rydzyk ... chwila, moment

                    A może po prostu chcesz powiedzieć przez kwiatek, że Rydzyk tak naprawdę jest
                    cynicznym obserwatorem, który wcale nie podziela poglądów swojego radyjka, tylko
                    manipuluje ludźmi? Gdyby tak było, to owszem, można by było uznać jego
                    obserwacje za mające znamiona obiektywizmu.
                    • maaac Re: Nie rozumiesz pojęcia "obserwacja uczestniczą 27.11.09, 11:08
                      > A może po prostu chcesz powiedzieć przez kwiatek, że Rydzyk tak
                      > naprawdę jest cynicznym obserwatorem, który wcale nie podziela
                      > poglądów swojego radyjka, tylko manipuluje ludźmi? Gdyby tak było,
                      > to owszem, można by było uznać jego obserwacje za mające znamiona
                      > obiektywizmu.

                      A wiesz nie zdziwiłbym się. Zarówno jakby Rydzyk naprawdę tak podchodził do swojej działalności jak również jakby tą jego działalność tak "widziało" wielu jego forumowych "obrońców", którzy w większości "moheryzmu" nie wykazują, a właśnie krańcowy cynizm.

                      W każdym razie krańcowo cyniczną pod względem wszelkich ideologii - w tym też religii jest obecnie najbardziej popierana przez Rydzyka partia - PiS. Oni tak naprawdę prócz TKMu w nic nie wierzą, wszystko jest oszustwem.
                      • bogda35 Re: Nie rozumiesz pojęcia "obserwacja uczestniczą 27.11.09, 12:59
                        oczywiście - działalnośc Radia Maryja to nic innego jak perfekcyjna m,anipulacja
                        ludżmi,majaca na celu stworzenie grupy bezkrytycznych wyznawcow,która to grupe
                        Kościól(pozornie pozostający w cieniu)używa do osiągania różnych celów
                        m.in.sterowania wyborami,sterowania opinia publiczną ,zastraszania istniejącej
                        władzy(czymże innym jest uginanie sie kolejnych rządów,nawet SLD,przed opiniami
                        Kościoła w sprawie edukacji seksualnej,nauki religii w szkołach,komisji
                        majątkowej i.t.d.)Gdyby praca doktorska miała przybliżyc metody jakimi posłużono
                        sie do stworzenia takiej instytucji,od której wiele nauczyc by sie mógl Gobbels
                        - nie można by jej odmówic odkrywczości,szczegolnie w zakresie psychologii
                        tłumu.Ale- czy ona tego dotyczy ? Słowo"manipulacja' zastąpiono "apostolatem" -
                        lecz cóż dalej ?
                    • palestrina2005 Re: Nie rozumiesz pojęcia "obserwacja uczestniczą 27.11.09, 11:27
                      "> Podstawą nauki jest obiektywność i weryfikowalność. Jeśli podmiot
                      badacza jest
                      > zaangażowany w swoje własne dzieło, to nie może o nim pisać
                      obiektywnie, to się
                      > wyklucza. Współuczestniczenie, o którym piszesz bezwzględnie
                      wymaga zachowania
                      > POZORÓW uczestnictwa."

                      To są po prostu wady tej metody. Przy opisnie nalezy zachowac
                      naukowa obiektywność.

                      Ale uczestnictwo w projekcie nie wyklucza jego opisania z punktu
                      widzenia obserwacji uczestniczacej. I tej metody, opisując np.
                      procesy w różnych korporacjach, używa się w wielu pracach naukowych
                      na całym swiecie.
                      Są oczywiście profesorowie którzy nie cierpią tej metody i ją
                      podważają, ale mimo to powstało wiele prac naukowych używajacych tej
                      metodologii...
                      • pe1 Re: Nie rozumiesz pojęcia "obserwacja uczestniczą 27.11.09, 16:42
                        > To są po prostu wady tej metody.

                        KTÓRE JĄ CAŁKOWICIE DYSKWALIFIKUJĄ

                        > Przy opisnie nalezy zachowac
                        > naukowa obiektywność.

                        A JEŚLI SIĘ NIE DA (TAK JAK W TYM PRZYPADKU) TO METODA SIĘ NIE NADAJE
                    • kapitanka Smutne, że jest wiele takich pseudo prac nie tylko 27.11.09, 11:59
                      Zauważyłam, że ostatnio można spotkać się z wieloma publikacjami aspirującymi do
                      naukowych, a z nauką mających niewiele wspólnego. Wystarczy, że jest jakieś
                      czasopismo, nawet internetowe, wokół którego gromadzi sie pewna liczba osób,
                      których prace nie mogły zostać przyjęte do druku przez wydawnictwa naukowe, a
                      już "na potęgę" drukowane w nim są jakieś bzdetne prace. Ja przepraszam, ale jak
                      przeczytałam na jakiejś stronie wydawnictwa obszerny fragment pracy na temat
                      mobbingu w bibliotekach i sposobach walki z nim (noście mp3, wasze dzieci
                      przecież mają często mp3 i nagrywajcie), to szlag mnie trafił, że tego typu
                      prace ktoś nazywa publikacją naukową. Dodam, że dane autorki/autora tego
                      wiekopomnego dzieła przemilczę dla jej/jego dobra. I nie zdziwiłabym się, gdyby
                      twórca/twórczyni tej pracy otrzymał/otrzymała stopień doktora za te i podobne
                      prace, bo już mnie nic nie dziwi. Tak samo, jak nie dziwi mnie, że pan T. Rydzyk
                      za pracę na swój w zasadzie temat otrzymał stopień doktora. Westchnę
                      tylko....gdzie ci doktorzy, którzy rzeczywiście rozwijali naukę, władali kilkoma
                      językami, byli erudytami i na dodatek mieli szerokie horyzonty. Obawiam, że tacy
                      do pracy w polskich uczelniach nie a dopuszczani.
                • r.maszkowski stronnicza praca bez cytatów 27.11.09, 12:22
                  pe1 napisał:
                  > Plastelina, jak zwykle manipulujesz ile wlezie.
                  > Czym innym jest zastanie pewnej grupy społecznej, organizacji, instytucji i
                  > wejście w nią w celach badawczych, a czym innym jest pisanie bezpośrednio o
                  > swoim własnym dziele lub po prostu o sobie. W tym ostatnim przypadku na
                  bezczel
                  > a
                  > przypisywanie sobie urojonych przymiotów i osiągnięć udając, że się
                  siebie
                  > samego ocenia w sposób naukowy to po prostu jawna drwina z nauki. Tu nie ma
                  > żadnych badań, tu jest zwykłe auto-bałwochwalstwo i auto-promocja.

                  Zwłaszcza, że ten opis działalności RM w dziedzinie propagowania wiary
                  katolickiej jest w zasadzie oparty na audycjach RM i na nie się powoływał,
                  ale bez podania konkretnych cytatów i zawsze bez podania w którym momencie
                  audycji i kto daną opinię wypowiedział. Poza tym opis ten jest skrajnie
                  wybiórczy, pomija wiele ważnych zagadnień, a wybiera tylko te, które
                  stawiają RM, a więc również i autora pracy, w dobrym świetle. Ponieważ z
                  kilku przygotowanych pytań udało mi się zadać w czsie obrony tylko jedno,
                  resztę złożyłem do protokołu, za potwierdzeniem odbioru:
                  www.radiomaryja.pl.eu.org/teksty/uwagi-do-dr.html
                  • indywidualismus Re: stronnicza praca bez cytatów 27.11.09, 13:52
                    R.Maszkowski - jesteś niezłym obserwatorem, punktujesz Rydzyka celnie, więc może
                    znasz odpowiedź na dręczące mnie dość długo pytanie: Jakim to językiem (bo na
                    pewno nie polskim) posługuje się czcigodny Ojciec Dyrektor? Dziwaczna gramatyka,
                    zbójecki szyk zdań, jakieś archaiczno-ludowe wtręty. Gdzie on zdał maturę? W
                    moim liceum wyleciałby po pierwszym semestrze. A w ogóle, to jego mowa
                    przypomina nieporadny język obcokrajowca ze wschodu (Ukraina, Rosja), któremu
                    wydaje się, że włada polszczyzną. Może to jest jakiś trop? Podejmiesz się
                    odpowiedzi???
              • epupecki Re: Przykładów jest wiele - w Polsce, USA, Anglii 27.11.09, 09:26
                Teraz dla Rydzyka będzie Nobel. Z dziedziny Cudologie Stosowana. Na
                pierwszy plan pewnie pójdzie Sokółka.
                • pierot9 a"dziadek"OLBRychski może pisać magisterkę o sobie 27.11.09, 10:11
                  A pisze magisterkę nt.: "Moje role w wierszu klasycznym w filmie".
                  www.dziennik.pl/zycienaluzie/article450429/Daniel_Olbrychski_pisze_magisterke_O_sobie.html
                  Hipokryzja GW powala każdego myślącego człowieka, cóż ...

                  Podobnie jest z doktoratem honoris causa Michnika od Uniwersytetu Pedagogicznego
                  w Krakowie
                  www.dziennik.pl/wydarzenia/article484019/Doktorat_dla_Michnika_Hanba_.html
                  • r.maszkowski magisterium - być może 27.11.09, 13:05
                    pierot9 napisał:
                    > A pisze magisterkę nt.: "Moje role w wierszu klasycznym w filmie".
                    > www.dziennik.pl/zycienaluzie/article450429/Daniel_Olbrychski_pisze_magisterke_O_sobie.html
                    > Hipokryzja GW powala każdego myślącego człowieka, cóż ...

                    Magisterkę? Znam trochę prac naukowych różnego szczebla, właśnie na temat
                    Radia Maryja i, porównując z nimi tekst pracy o. Rydzyka, myślę, że można
                    by ją właśnie przyjąć jako magisterską.

                    > Podobnie jest z doktoratem honoris causa Michnika od Uniwersytetu Pedagogiczneg
                    > o
                    > w Krakowie
                    > www.dziennik.pl/wydarzenia/article484019/Doktorat_dla_Michnika_Hanba_.html

                    Chyba niepodobnie. Doktoratu honorowego się nie pisze. Chociaż nie ma
                    wątpliwości, że gdyby laureat zajął się działalnością naukową, to z
                    pewnością mógłby obronić nie tylko doktorat, ale i otrzymać wyższe
                    stopnie naukowe. Wielu bardzo inteligentnych ludzi poświęciło swoje życie na
                    walkę o zmiany w Polsce, niewielu wraca po latach do dawnych zajęć, ale
                    jeżeli już, to w wielu wypadkach z dobrymi wynikami. Np. Modzelewski albo
                    Moczulski.
                    • bydlo_prof_wb A ja myślę że nadejdzie czas... 02.12.09, 18:37
                      gdy będą się tego doktoratu h.c. Michnika wstydzić. Mnie Michnik wyszedł bokiem
                      już w 1990 r. kiedy przed wyborami prezydenckimi atakował z dziką wściekłością i
                      bez żadnych zahamowań Wałęsę. Przejrzałem i do dziś mi pozostało. Potem kolejne
                      fakty już tylko utwierdzały mnie w słuszności tych poglądów.
                  • bogda35 Re: a"dziadek"OLBRychski może pisać magisterkę o 27.11.09, 13:07
                    rozróżnij doktorat jako tytuł naukowy od doktoratu honoris causa.Jednak Michnik
                    ma publikacje,a jego wkład w działalnośc opozycji w PRL jest poza dyskusją -
                    niezaleznie od nienawiści jaka go teraz spotyka,czy kontrowersyjnych wypowiedzi
                    o "honorze p.Kiszczaka".
                    • zbychuk Re: a"dziadek"OLBRychski może pisać magisterkę o 27.11.09, 17:01
                      > czy kontrowersyjnych wypowiedzi "honorze p.Kiszczaka".
                      Ta wypowiedz (autentyczna a nie przekrecona przez ludzi
                      nienawidzacych Adama Michnika) nie byla kontrowersyjna.
                      Adam Michnik powiedzial, ze obawial sie, ze Kiszczak w sprawie
                      okraglego stolu, jak sie zorientuje ze PRL przegrywa, zerwie
                      wszystko i wykreci sie z ustalen, a w rzeczywistowsci W TEJ SPRAWIE
                      zachowal sie JAK czlowiek honoru. Co w tym kontrowersyjnego?
              • mn7 jak można tak manipulować? 27.11.09, 09:45
                Co ty opowiadasz????
                Podaj jakiś przykład doktoratu o samym sobie. Jak można tak manipulować -
                udając, że się nie rozróżnia obserwacji uczestniczącej od pseudonaukowego
                pisania laurki samemu sobie...

                • palestrina2005 Przecież podałem definicję tej naukowej metody 27.11.09, 10:18
                  badawczej.

                  Nie wystarczy Ci. TO weź google i zobacz - bedziesz miał tysiace
                  przykładów badań z użyciem "obserwacji uczestniczącej"
                  • palestrina2005 P.S. przykłady pierwsze z brzegu z google 27.11.09, 10:25
                    Implications for the Development of Civil Society (doktorat w
                    toku),. Galia Chimiak, .... Metoda: focus, analiza danych
                    źródłowych; obserwacja uczestnicząca


                    Piotr Łukasiewicz, „Nowi Polacy — obserwacja uczestnicząca”; .....
                    Marii Ossowskiej (praca doktorska)

                    Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
                    Wydział Historyczny
                    Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
                    Izabela Czerniejewska

                    Edukacja wielokulturowa
                    w Polsce w perspektywie
                    antropologii
                    "(...)Drugą metodą pozyskiwania materiału była obserwacja
                    uczestnicząca(...)"
                    • abrahadabra Rydzyk badał procesy ktorymi manipulował. 27.11.09, 11:06
                      Obserwacja uczestnicząca polega na możliwości zbierania danych dzięki
                      uczestniczeniu w procesach.
                      Nie możesz wpływać na te procesy.

                      Nie możesz mówić o obserwacji uczestniczącej w przypadku pracy Rydzyka.
                      • mn7 nawet nie badał 27.11.09, 11:24
                        W wypadku Rydzyka trudno tez mówić o "badaniu" procesów lecz raczej o ich
                        prostym opisie o cechach autohagiografii.

                      • palestrina2005 W tzw. action research wpływasz na procesy 27.11.09, 11:43
                        i też jest to uznana metoda naukowa.

                        Parę komentarzy niżej podaję przykład obserwacji uczestniczącej
                        gdzie facet zatrudnił sie w fabryce jako pracownik - a wiec wpływał
                        na procesy które badał...
                        • maaac Celowo wpływasz nie zainteresowny ich efektem 27.11.09, 12:14
                          Czyli to zupełnie co innego. Zainteresowanie efektem niszczy
                          obiektywnośc naukową.
                        • abrahadabra Re: W tzw. action research wpływasz na procesy 27.11.09, 12:14
                          jeśliby np. założył związki zawodowe, lub wpłynął na zmianę regulaminów czy też
                          organizacji pracy to tak, mógłby badać zjawiska przed i po zmianach.

                          W metodzie AR wysyłasz impuls i obserwujesz jakie to zrodziło skutki, nie wolno
                          jednak wpływać na sam proces tworzenia się skutków.
                          :)
                          Rydzyk czuwa bezpośrednio nad przebiegiem wszelkich procesów i steruje nimi.
                          Jest największym zagrożeniem dla struktury którą stworzył.
                          Jeśli np. zachoruje psychicznie lub zginie w wypadku to RM zapadnie się do środka.

                  • mn7 przecież znam definicję 27.11.09, 10:56
                    Sęk w tym, że czym innym jest obserwacja uczestnicząca (którą ja też niegdyś
                    się zajmowałem) a czym innym pisanie bełkotliwych autopochwał na własny temat.
          • funkenschlag Re: Rydzyk miał prawo pisać o sobie 27.11.09, 09:31
            palestrina2005 napisał:

            > Obserwacja uczestnicząca jest jednym z typów obserwacji stosowanych
            > w naukach społecznych (szczególnie pedagogice, socjologii czy
            > antropologii). Polega na tym, że obserwator badający życie i
            > obyczaje danej grupy społecznej (czy w przypadku antropologii
            > kulturowej np. plemienia) uczestniczy wraz z nią w codziennym życiu. (...)

            W tym przypadku o "obserwacji uczestniczącej" mówić nie można. Co innego, gdyby pan przyszły "doktór" udzielał się w radiu jako słuchacz i brał udział w życiu grupy (np. idąc na spotkania Rodziny Radyja), stanowiąc jednostkę w grupie odbiorców (byłby jednym z "moherów"), a nie kiedy jest szefem radia! Mógłby również robic badania nt. mediów katolickich innych niż Radyjo. Pisanie o samym sobie, jako szefie firmy, to nawet gdyby na upartego zaakceptować, to i tak jest naukowo niemoralne. Moim zdaniem tytuł został przyznany niesłusznie (abstrahując od tego czy pana Rydzyka lubię, czy nie).
            • jeg_vil_ha_loff Re: Rydzyk miał prawo pisać o sobie 27.11.09, 09:48
              Też abstrahuję od tego, czy pana Rydzyka lubię, czy nie.

              Nie wiem, jak się pisze doktoraty w naukach społecznych. Natomiast typowy
              doktorat w naukach ścisłych, powiedzmy z fizyki teoretycznej, polega przede
              wszystkim na sprawozdaniu własnej działalności. Nikomu nie przeszkadza, że
              doktorant sam wymyślił i zbudował zestaw doświadczalny i później to opisuje.

              Dlatego zarzut, że "nie powinno się też pisać doktoratu o własnej działalności",
              uważam za niepoważny.
              • slbm Re: Rydzyk miał prawo pisać o sobie 27.11.09, 10:24
                Nie zgodzę się.
                W naukach ścisłych piszesz doktorat o ogólnych zjawiskach, które
                ewentualnie badasz za pomocą zbudowanej przez siebie instalacji
                badawczej. Ale ta instalacja jest budowana w celu naukowym właśnie
                dla sprawdzenia pewnych ogólnych zjawisk - jak sam piszesz, to jest
                zestaw doświadczalny. Opisujesz własną działalność naukową.

                Tymczasem analogią do sytuacji z ojcem dyrektorem byłoby np. gdybyś
                np. zbudował sobie jakąś dochodową - niech będzie że innowacyjną
                nawet - fabryczkę, zarobił na niej, potem to opisał i zrobił w ten
                sposób doktorat.
            • b-ania Re: Rydzyk miał prawo pisać o sobie 27.11.09, 09:58
              Widzę ,że nie słuchasz radia ani oglądasz tv ojca dyrektora. On właśnie często
              udziela się jako słuchacz w radiu i uczestniczy w życiu grupy/grup.
          • maaac Definicja jest błędna. 27.11.09, 09:33
            www.pentor.pl/20741.xml
            Nie ma wymogu przyjęcia poglądów grupy,którą się bada. Jest to wręcz
            szkodliwe dla naukowej obiektywności. Podawało by się wtedy
            jedynie "oficjalną" wykładnię określonych zachowań, a nie ich
            prawdziwe podłoże kulturowe, ekonomiczne itp. Tak samo była by
            tendencja do podkreślania tych zachowań, które grupa chce eksponować
            i ukrywanie tych niewłaściwych.

            Jest co innego. Obowiązek zachowywania tak jakby się przyjęło te
            kanony. Wtedy obiekt obserwowany zachowuje się naturalnie. To jest
            jednak zuuupełnie co innego.
            • palestrina2005 Re: Definicja jest błędna. 27.11.09, 10:29
              Nie zmienia to faktu że Rydzyk mógł pisać o sobie i stosować tą
              metodologie - opisując projekt w którym uczestniczył...

              W przypadku uczestnictwa (np. w projekcie) niemożliwe jest uniknicie
              interakcji...
              • pe1 Re: Definicja jest błędna. 27.11.09, 10:46
                > Nie zmienia to faktu że Rydzyk mógł pisać o sobie i stosować tą
                > metodologie - opisując projekt w którym uczestniczył...

                Nie zmienia to faktu, że NIE mógł pisać o czymś, w co jest autentycznie
                zaangazowany, a nie tylko udaje zaangażowanie

                >
                > W przypadku uczestnictwa (np. w projekcie) niemożliwe jest uniknicie
                > interakcji...

                Ale możliwy jest obiektywizm, w przypadku Rydzyka nie ma nawet CIENIA obiektywizmu.
                • maaac Re: Definicja jest błędna. 27.11.09, 11:01
                  > Ale możliwy jest obiektywizm, w przypadku Rydzyka nie ma nawet
                  > CIENIA obiektywizmu.

                  Absolutny obiektywizm nigdy nie jest możliwy zwłaszcza w naukach opisujących zachowania ludzkie. Tyle, że każdy uczciwy naukowiec stara się na ile może swój wpływ na badane zjawiska i swoją subiektywność zminimalizować. Nie zawsze się to zbyt dobrze udaje, ale uczciwość wymaga podejmowania prób.
                  Tu nie ma śladu czegoś takiego.

                  Rydzyk mógłby ze swoją pracą startować co najwyżej w tej samej kategorii co słynne pamiętniki Churchilla.
                • palestrina2005 Można być zaangazowanym w projekt 27.11.09, 11:41
                  Wyjasnienia masz komentarz poniżej.
                  Definicja Pentora jest zbyt wąska dałem definicję z UW.
                  Poza tym jest jeszcze inna metoda badawcza związana z obserwacją
                  uczestniczacą - tzw. action research (piszę o tym poniżej)...
                  • maaac Można wyłącznie udawać zaanagażowanie. 27.11.09, 12:20
                    Faktyczne zaangażowanie niszczy obiektywnośc.

                    > Wyjasnienia masz komentarz poniżej.
                    Też już wyjaśniałem nie raz.

                    > Definicja Pentora jest zbyt wąska dałem definicję z UW.
                    Definicja jest ok. Ty oparłeś się wpierw na błedenj definicji z Wiki
                    i jej interpretacji się trzymasz.


                    > Poza tym jest jeszcze inna metoda badawcza związana z obserwacją
                    > uczestniczacą - tzw. action research (piszę o tym poniżej)...
                    >
                    Ale i tą metodę badawczą nieprawidłowow interpretujesz.
              • maaac Re: Definicja jest błędna. 27.11.09, 10:53
                palestrina2005 napisał:

                > Nie zmienia to faktu że Rydzyk mógł pisać o sobie i stosować tą
                > metodologie - opisując projekt w którym uczestniczył...

                Nie wiem czy mógł czy nie mógł, ale na pewno nie stosował tej metodologii. Nie mógł jej stosować nie będac niezależnym obserwatorem, tylko zaangażowanym głeboko uczestnikiem, a wręcz animatorem wszystkich działań.

                > W przypadku uczestnictwa (np. w projekcie) niemożliwe jest
                > uniknicie interakcji...

                W wielu badaniach naukowych jest trudny do uniknięcia wpływ badacza na badane zjawisko. Tyle, że we wszystkich nich badacz stosuje wszelkie dostępne mu metody by ten wpływ zminimalizować, lub zastosować taką metodykę badawczą by można było ten wpływ określić (np przez zikszenie ilości badaczy).
                Pomysł by badacz nie tylko nie starał się unikac wpływu na badane zjawisko, ale wręcz tym zjawiskiem sterował jest ciut przypominajacy naukową schizofrenię gdzie zarówno badanym obiektem jak i badaczem jest ten sam byt.
                • palestrina2005 Definicja Pentora jest zbyt wąska 27.11.09, 11:34
                  Pentor odnosi się tu do swojej działki - badań głównie konsumenckich

                  Np. definicja z UW jest nastepujaca:

                  "Obserwacja uczestnicząca, która ma miejsce wówczas, gdy badacz jest
                  uczestnikiem społeczności/ organizacji i z tej pozycji przeprowadza
                  badanie"
                  http://www.kostera.pl/documents/Et_MSD2_3_Obs_Wywiad.pdf

                  Tu masz przykład badania w którym badacz był równoczesnie
                  pracownikiem-uczestnikiem działalności:

                  Piotr Chomczyński
                  Uniwersytet Łódzki, Polska
                  Wybrane problemy etyczne w badaniach. Obserwacja uczestnicząca
                  ukryta
                  "Celem artykułu jest ukazanie dylematów moralnych, jakie napotyka
                  badacz, który zdecydował się na zastosowanie obserwacji
                  uczestniczącej ukrytej (covert participant observation).
                  Zdecydowałem się na wykorzystanie tej techniki i w celach badawczych
                  podjąłem zatrudnienie w jednej z fabryk produkujących sprzęt AGD.
                  Problemy poruszane w artykule stanowią konsekwencję równoczesnego
                  funkcjonowania w dwóch, diametralnie od siebie różnych światach -
                  akademickim i fabrycznym. Konieczność godzenia ze sobą obydwu
                  tożsamości: badacza i robotnika, jak również zobowiązań z nich
                  wynikających jest obciążona moralnie, gdyż wymaga ukrywania prawdy.
                  Trudności natury etycznej powstałe na skutek podjęcia przeze mnie
                  badań stanowią treść niniejszej pracy."
                  • palestrina2005 Poza tym jest jeszcze tzw. action research 27.11.09, 11:39
                    też uznawane za metodę naukową, na której podstawie powstało wiele
                    doktoratów.

                    Action research (badania w działaniu) - Badania w działaniu to
                    studia nad społeczną sytuacją, w której znajduje się badacz, z
                    zamiarem jej ulepszenia; ukierunkowane na poprawę jakości działania
                    w jej obrębie
                    metodologia-badan.wyklady.org/wyklad/7_badania-w-dzialaniu-action-research-.html
                  • mn7 czy wyście powariowali? 27.11.09, 11:39
                    Istotą badań uczestniczących jest wniknięcie do badanego środowiska CELEM
                    przeprowadzenia badania. Oczywiscie NIE JEST obserwacją uczestnicząca pisanie
                    o samym sobie.
                    • palestrina2005 Nie o samym sobie lecz o przedsięwzięciu 27.11.09, 11:46
                      w którym Rydzyk brał udział...

                      To dwie rożne sprawy...
                      • maaac Re: Nie o samym sobie lecz o przedsięwzięciu 27.11.09, 12:22
                        palestrina2005 napisał:

                        > w którym Rydzyk brał udział...
                        >
                        > To dwie rożne sprawy...
                        Nie brał udział jako jeden z szarych pionków ale był jego głównym
                        motorem.
                        I to są właśnie dwie różne sprawy.
                  • maaac Definicja jest jak najbardziej prawidłowa. 27.11.09, 11:44
                    Dzięki. Jednym słowem potwierdzasz zawartą w tym poście sugestię
                    jakoby Rydzyk był jedynie cynicznym obserwatorem:

                    forum.gazeta.pl/forum/w,902,103576865,103583080,Re_Nie_rozumiesz_pojecia_obserwacja_uczestnicza.html

                    Wynika to z prostego faktu. Cytowana przez ciebie publikacja wynika
                    właśnie z problemów moralnych naukowca wykazującego cynizm względem
                    obserwowanego obiektu.
                    • palestrina2005 Definicja za wąska, nie uwględnia action research 27.11.09, 11:54
                      Definicja jest za wąska.
                      Cytowany artykuł pokazuje dylematy moralne i wady ale pokazuje
                      równoczesnie że w obserwacji uczestniczącej często dochodzi do
                      wpływu obserwatora na badane podmioty.

                      I tym własnie obserwacja uczestniczaca różni się od zwykłej
                      obserwacji gdzie badacz nie uczestniczy w wydarzeniach które bada.

                      Poza tym definicja ta nie uwzględnia nurtu tzw. action research
                      gdzie badacz oddziaływuje na badane procesy...
                      • maaac Re: Definicja za wąska, nie uwględnia action rese 27.11.09, 12:12
                        palestrina2005 napisał:

                        > Definicja jest za wąska.
                        Definicja jest w porządku.

                        > Cytowany artykuł pokazuje dylematy moralne i wady ale pokazuje
                        > równoczesnie że w obserwacji uczestniczącej często dochodzi do
                        > wpływu obserwatora na badane podmioty.
                        Jako coś czego nie da się uniknąć choć powinno się ten wpływ
                        minimalizować. Minimalizacja tego wpływu jest kluczem. Nie
                        można uznać przypadku, w którym nie ma prób minimalizacji, a wręcz
                        na opak jest się elementem napędzającym wszelkie zmiany jako
                        przykładu stosowania tej metody.

                        > I tym własnie obserwacja uczestniczaca różni się od zwykłej
                        > obserwacji gdzie badacz nie uczestniczy w wydarzeniach które bada.
                        Tak. Tyle że "uczestniczy", a "kieruje wydarzeniami" to zupełnie co
                        innego.

                        > Poza tym definicja ta nie uwzględnia nurtu tzw. action research
                        > gdzie badacz oddziaływuje na badane procesy...
                        To już jest zupełnie co innego. Lecz i tu naukowoścćpolega na tym,
                        że naukowiec będac w środowisku "generuje" jakieś bodźce i
                        bada "odpowiedź" środowiska na te bodźce. Jednak cały czas nie jest
                        de facto elementem tego środowiska i nie jest nigdy personalnie
                        zainteresowany by "odpowiedź" na jego "bodziec" była taka, a nie
                        inna.

                        Wracając do przykładu z artykułem o fabryce AGD celem wszystkich
                        pracowników było tak wydajne pracowanie w fabryce by osiągnąc jak
                        najwyższe zarobki. Zadaniem badacza było wyłącznie symulowanie
                        takiego zachowania, choć tu się pojawia problem aktora, który
                        zaczynażyć swoją rolą (i o tym artykuł). Jego celem było zbadanie
                        środowiska tych pracowników. Trudno powiedziec by realnie on stał
                        się jednym z nich. No i powiedz. Jakim cudem pracą naukową mogła by
                        być praca dyrektora tej fabryki? Co było by kłamstwem? Jego
                        zaanagażowanie w pracę i osiąganie największych zysków czy
                        publikacja i obserwacje?
          • 33qq Re: Rydzyk miał prawo pisać o sobie 27.11.09, 10:43
            Problem w tym, że Rydzyk nie wniknął w grupę tylko ją ukształtował
            • indywidualismus Uczestnikom tego forum 27.11.09, 13:58
              składam szczere wyrazy współczucia z powodu przymusu bezproduktywnego spierania
              się z palestriną, który to uczestnik w co trzecim (+ -) poście pisze dokładnie
              to samo, tak jakby odpowiedzi jego adwersarzy nie wyświetlały mu się na ekranie.
              Jednocześnie ostrzegam, że intensywne walenie w betonowy mur głową, może
              doprowadzić do silnego bólu i uszkodzenia tejże.
              • 33qq Re: Uczestnikom tego forum 27.11.09, 16:29
                Uwielbiam takie głosy, dowalić żeby poczuć się lepiej. Cieszę się, że ci ulżyło.
                A teraz coś na temat poproszę.
        • lol76 Zaraz bedzie ze Hartman-Zyd.... 27.11.09, 14:33
          Zaraz bedzie ze Hartman-Zyd czepia sie biednego Ojca-Dyrektora...
          Smiechu warty jest rydzyk...
      • az100 Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 08:29
        O jakości się nie wypowiadam ale niejeden doktorat powstał np. na podstawie
        własnych badań czy doświadczeń.
        • ar.co Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 09:10
          Mam wrażenie że KAŻDY doktorat powinien powstać "na podstawie
          własnych badań". Jeśli powstał na podstawie cudzych badań to jest to
          zazwyczaj plagiat.
          • pan_i_wladca_mx Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 09:46
            jasne, czyli korzystanie z danych zastanych (ktos te badania kiedys robil!) to
            plagiat? korzystanie ze statystyk to plagiat (ktos te statystyki zamiescil),
            korzystanie z dorobku innych w celach porownawczych to plagiat?

            korzystanie z cudzych badan nie jest plagiatem, plagiatem jest ich
            przywlaszczenie bez odniesienia sie do autora

            ar.co napisała:

            > Mam wrażenie że KAŻDY doktorat powinien powstać "na podstawie
            > własnych badań". Jeśli powstał na podstawie cudzych badań to jest to
            > zazwyczaj plagiat.
            • pe1 Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 16:25
              pan_i_wladca_mx napisała:

              > jasne, czyli korzystanie z danych zastanych (ktos te badania kiedys robil!) to
              > plagiat?

              Jeśli się korzysta wyłącznie z cudzych badań to OWSZEM, jest to plagiat. Nie
              można zrobić doktoratu tylko cytując cudze wyniki, doktorant musi mieć ZNACZĄCY
              wkład własny, to znaczy procentowa ilość i znaczenie jego badań musi dominować
              nad wynikami zapożyczonymi od innych.
        • slbm Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 10:26
          Tak,na podstawie własnych badań i doświadczeń, a nie własnej
          działalności komercyjnej. To niezupełnie to samo. Żeby było z mojej
          dziedziny: nie wyobrażam sobie np., że jutro założę spółkę
          energetyczną, popracuję sobie jako prezes przez lat 10, potem opiszę
          własne doświadczenia i dostanę za to tytuł doktora nauk technicznych
          albo ekonomicznych. Na tej podstawie to mogę napisać książkę, ale
          nie doktorat.
    • wolny_czlek Rydzyk może wszystko w tym kraju 27.11.09, 08:15
      kościół katolicki to twór który zastąpił PZPR tyle ze jest bardziej pazerny i
      złodziejski
      • ipta Re: Rydzyk może wszystko w tym kraju 27.11.09, 08:17
        ale ma już 2000 lat a od żłobka zaczynali.
        • paralentum Re: Rydzyk może wszystko w tym kraju 27.11.09, 08:25
          to 2000 lat temu juz mieli żłobki?
          • naczelny_troll_forum Re: Rydzyk może wszystko w tym kraju 27.11.09, 08:54
            Oczywiście - do karmienia zwierząt.
    • dzi1a Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 08:18
      on nie umie sklecić poprawnie 2 zdań ,doktór buahaha.
      wszystkie tytuły nadawane przez kościelnych od mgr do prof. to żenua
      • maura4 Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 08:24
        Też prawda. Kiedy słucha się jak mówi, trudno uwierzyć, że
        zapisałby poprawną polszczyzną choć kartkę A4.
      • sw.patryk Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 08:34
        Zupelnie sie zgadzam,ale tez prosze zauwazyc, ze tzw. " prezdet "
        jest dr hab prawa, a belkocze niemilosiernie.
        Mam nadzieje ,ze CKK zrobi , co do niej nalezy. Przynajmniej w
        przypadku pana Rydzyka.
        • maura4 Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 08:45
          No tak , tylko w tym przypadku to jest niewyraźna mowa, a zdania
          składane są na ogół poprawnie, więc w piśmie wygląda to lepiej.
          • ar.co Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 09:14
            O tym co "w piśmie" trudno wiele powiedzieć - między habilitacją a
            podwórkową profesurą (a tytułu profesora nadal używa) prezydęt
            opublikował ... jedną pozycję. I nie była to książka.
    • ontos2 Niestety operuje 27.11.09, 08:23
      na otwartych mózgach.
      • lernakow Re: Niestety operuje 27.11.09, 09:12
        ontos2 napisał:

        > na otwartych mózgach.
        >
        I to zdalnie. Nobel z medycyny 2010 jak nic.
    • paralentum Uniwersytet Wyszyńskiego i wszyst 27.11.09, 08:24
      ko jasne, niech sobie ma doktorat tej smiesznej niby uczelni
      • erid Re: Uniwersytet Wyszyńskiego i wszyst 27.11.09, 09:09
        Akurat miałem krótki kontakt z przybytkiem im. Wyszyńskiego i poważnie to ta
        szkoła nie wygląda... Niemalże cytując jednego z wykładowców - chodzi nie tylko
        o edukację, ale również (a może przede wszystkim?) o "formację" (czytaj
        indoktrynację). W związku z tym upycha się po zajęciach rzesze niezbyt
        poważnych, ale chcących sobie dorobić księży magistrów czy doktorów... Więc i
        doktoratu Rydzyka na katolickiej uczelni nie traktowałbym poważnie - tam pewnie
        wszyscy go wielbią i nawet, gdyby oddał dwie kartki na brudno, to też miałby
        sukces...
        • maura4 Re: Uniwersytet Wyszyńskiego i wszyst 27.11.09, 09:47
          Nie znam tej uczelni, ale znam pewną opowiastkę. Z moja mamą w
          klasie uczył sie chłopak, cieniutki w każdej dziedzinie, ale miły,
          spokojny. Nauczyciele widząc , że się stara wyciagali go za uszy.
          Zdał maturę - starą. Po jakimś roku moja mama dowiedziała się od
          znajomych, że on studiuje. Nie mogła uwierzyć, gdzie też udało mu
          się dostać. No właśnie na tę "uczelnię" , o której piszesz.
          • dekaton Re: Uniwersytet Wyszyńskiego / i tak a propos / 27.11.09, 10:01
            Egzaminy wstępne na uczelnię katolicką.Przewodniczący komisji
            egzaminacyjnej, ksiądz-profesor pyta kandydata:
            -Proszę nam powiedzieć, co skłoniło pana do studiowania tak
            trudnego kierunku jak egzorcystyka stosowana?
            - Tato, nie wygłupiaj się...
          • elitanarodupolskiego Masz bardzo młodą mamę - ciąża w podstawówce? 27.11.09, 14:11
            UKSW ma dopiero 10 lat. Więc 10 lat temu Twoja mama jeszcze nastolatką była, a
            dziś już ma dziecko interesujące się zagadnieniami z zakresu szkolnictwa wyższego.
        • r.maszkowski nauka a propaganda fide 27.11.09, 12:33
          erid napisał:
          > Akurat miałem krótki kontakt z przybytkiem im. Wyszyńskiego i poważnie to
          ta
          > szkoła nie wygląda... Niemalże cytując jednego z wykładowców - chodzi
          nie tylko
          > o edukację, ale również (a może przede wszystkim?) o "formację" (czytaj
          > indoktrynację). W związku z tym upycha się po zajęciach rzesze niezbyt
          > poważnych, ale chcących sobie dorobić księży magistrów czy doktorów...
          Więc i
          > doktoratu Rydzyka na katolickiej uczelni nie traktowałbym poważnie - tam
          pewnie
          > wszyscy go wielbią i nawet, gdyby oddał dwie kartki na brudno, to też
          miałby
          > sukces...

          Myślę, że na UKSW są lepsze i gorsze wydziały, instytuty, a nawet
          poszczególne zakłady. Poszły na tę uczelnię ogromne pieniądze i to daje
          efekty. Ale właśnie na teologii co jakiś czas zdarzają się skandale - a to
          propagowanie nienawiści do homoseksualistów, a to występy pani, która
          rozdyma 10-krotnie KL Warschau, a to doktorat o. Rydzyka. Może było więcej
          takich wydarzeń, ale o nich nie wiemy. Zajmowanie się teologia może miec
          sens, ale bardzo ryzykowne jest budowanie wydziałów teologicznych nie jako
          odnogi filozofii, ale na badzie seminariów duchownych. Niestety ten błąd
          popełniła większość polskich uniwersytetów. Natomiast UKSW to faktycznie
          uczelnia kościelna, której początkiem była Papieska Akademia Teologiczna, a
          więc coś zbliżonego do seminarium. To nie nauka, ale propaganda fide.
    • jankbh Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Komi... 27.11.09, 08:25
      Podważanie stopni naukowych Ojca Rydzyka jest nie tylko obrazą uczuć
      religijnych, ale i narodowych, skoro tego niesłychanego w swojej
      wsciekłosci ataku na swiętego męża i jego dzieło dopuszczono się z
      hanzeatyckiego miasta.
      • 3-kuleczka [...] 27.11.09, 08:45
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mazzowsze Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 08:49
        Alle jaja.... świętego męża.
      • lopez3172 Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 09:05
        jakich uczuć...co ma piernik do wiatraka???
      • mw01 Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 10:31
        Kraków nie jest, anie nie był miastem hanzeatyckim
        • uniaeuropejska1 Re: Kler Polakom PLUJE w twarz 27.11.09, 11:54
          I to od lat.Chciwie zawłaszcza coraz liczniejsze grunty,bierze szmal
          od Państwa pod każdym pretekstem a teraz taki numer by nawet tytuły
          naukowe mógł dostać jak mu się żywnie podoba.
        • japico Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 14:21
          mw01 napisał:

          > Kraków nie jest, anie nie był miastem hanzeatyckim

          ... a nie byłoby lepiej najpierw sprawdzić?
    • j-50 Panie Hartman - cmokam pana w czółko! 27.11.09, 08:30
      Jak tylko przeczytałem o tym "dochtoracie", to tak samo
      powiedziałem - pisał o sobie. No cóż - jaki autor, taki
      i "autodochtorat"!
    • demolca Aktor Olbrychski może to pewnie o. Rydzyk też 27.11.09, 08:31
      www.rp.pl/artykul/9147,365493.html
      • kancelaria_p_prezydenta Dlaczego kłamiesz. Aktóre nie pisał doktoraatu. 27.11.09, 08:41
        demolca napisał:

        > www.rp.pl/artykul/9147,365493.html
    • ri-pi Jak nie mógł ..... 27.11.09, 08:32
      Jak nie mógł , jak nie mógł kurde . Przecież napisał .
    • uzdrowiony1974 Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Komi... 27.11.09, 08:35
      Wkrótce habilitacja.
      Nie dziwi nic.
    • oservattoreromano Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Komi... 27.11.09, 08:36
      "Ojcu Dyrektorowi" Rydzykowi wszystko wolno - nawet orać pole zimą.
    • loppe Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Komi... 27.11.09, 08:38
      Podobno Daniel Olbrychski niedawno obronil prace magisterska o sobie
      • pe1 Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 09:19
        Praca magisterska to nie jest doktorat. Doktorat jest pracą naukową i musi
        dotyczyć dyscypliny nauki. Musi spełniać ściśle określone ustawą warunki. Praca
        Rydzyka jej w oczywisty sposób nie spełnia i na bank Centralna Komisja cofnie mu
        stopień, bo ma do tego prawo.
        • robertkropkab Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 09:47
          Oj! Co będzie krzyku w radyjku... Warto będzie posłuchać, oj warto!
          Takiego "fizolowania" nigdzie się nie usłyszy ;))
    • eeeee1 Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Komi... 27.11.09, 08:40

      po pierwsze: prezydent Lech Kaczynski uzyskal stopien doktora a
      pozniej profesora nie majac zadnych publikacji naukowych ani zadnego
      dorobku naukowego a wiec precedens jest


      po drugie: czy ktos sprawdzil czy Rydzyk w ogole ma magistra?
      • lopez3172 Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 09:08
        eeeee1 napisała:

        >
        > po pierwsze: prezydent Lech Kaczynski uzyskal stopien doktora a
        > pozniej profesora nie majac zadnych publikacji naukowych ani zadnego
        > dorobku naukowego a wiec precedens jest
        >
        >
        > po drugie: czy ktos sprawdzil czy Rydzyk w ogole ma magistra?


        A któż by śmiał.Rydzyk urodził się z maturą i magisterium....
      • pogromca_ciemniakow Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 09:20
        > po pierwsze: prezydent Lech Kaczynski uzyskal stopien doktora a
        > pozniej profesora

        prezydent Lech Kaczynski nie ma tytulu profesora, ma stopien doktora i
        habilitacje. Jedynie pracowal na stanowisku profesora (na stanowisku profesora
        moze pracowac zarowno osoba z tytulem profesora jak i bez tytulu ale posiadajaca
        habilitacje), a to duza roznica.
        • r.maszkowski dr hab. prof. UKSW 27.11.09, 12:37
          pogromca_ciemniakow napisał:
          > > po pierwsze: prezydent Lech Kaczynski uzyskal stopien doktora a
          > > pozniej profesora
          > prezydent Lech Kaczynski nie ma tytulu profesora, ma stopien doktora i
          > habilitacje. Jedynie pracowal na stanowisku profesora (na stanowisku profesora
          > moze pracowac zarowno osoba z tytulem profesora jak i bez tytulu ale posiadajac
          > a
          > habilitacje), a to duza roznica.

          Pracował zresztą, a propos, na stanowisku profesora właśnie na UKSW.
      • seydlitz Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 09:25
        kaczyński p.o. prezydenta RP nie jet profesorem. To jedno z pisdowskich kłamstw.
        Studenci do mojej żony też mówią pani profesor choć jest tylko dr hab.

        jeszcze rok i kacze wykopki:)
      • one2be Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 10:23
        Co tam brak publikacji, prezydent Kaczyński uzyskał stopień magistra
        bez znajomości języka obcego - to jest dopiero sztuczka..
    • majajekukubzdziongvamajaje Kiedyś Stasia Gierkowa została mgrem historii za 27.11.09, 08:40
      swoje pamiętniki. A niektórzy nie wierzą, że Rydzol to ruski agent.
    • palestrina2005 Obserwacja uczestnicząca to metoda naukowa... 27.11.09, 08:41
      więc Rydzyk miał prawo pisać o Radiu Maryja...


      Obserwacja uczestnicząca jest jednym z typów obserwacji stosowanych
      w naukach społecznych (szczególnie pedagogice, socjologii czy
      antropologii). Polega na tym, że obserwator badający życie i
      obyczaje danej grupy społecznej (czy w przypadku antropologii
      kulturowej np. plemienia) uczestniczy wraz z nią w codziennym życiu.
      Staje się jednym z jej członków. Zaletą takiej metody jest przyjęcie
      punktu widzenia badanej społeczności i "zasmakowanie" w życiu i
      kulturze jej członków. Badacz może od razu robić notatki lub w inny
      sposób zapisywać swoje obserwacje (fotografia, film, nagrania
      audio). Wadą jest natomiast fakt, że osoba prowadząca badania musi
      przyjąć punkt widzenia badanego obiektu wyrzekając się jednocześnie
      własnego poglądu, stereotypów czy przeświadczeń na temat badanych co
      nie jest łatwe.

      Źródło „pl.wikipedia.org/wiki/Obserwacja_uczestnicz%C4%85ca”
      • 3-kuleczka Re: Obserwacja uczestnicząca to metoda naukowa... 27.11.09, 08:50
        nie przynudzaj
        • palestrina2005 Re: Obserwacja uczestnicząca to metoda naukowa... 27.11.09, 09:07
          Widzę że nie masz argumentów i stać Cię tylko na "nie przynudzaj"...

          Tak to jest jak ktoś kończy na licencjacie i nie wie prawie nic na
          temat metodologii badań naukowych...
          • pe1 Re: Obserwacja uczestnicząca to metoda naukowa... 27.11.09, 09:28
            > Tak to jest jak ktoś kończy na licencjacie i nie wie prawie nic na
            > temat metodologii badań naukowych...

            Sam właśnie się ośmieszasz, bo ujawniasz, że sam nie masz o nich pojęcia.

            Czym innym jest zastanie pewnej grupy społecznej, organizacji, instytucji i
            wejście w nią w celach badawczych, a czym innym jest pisanie bezpośrednio o
            swoim własnym dziele lub po prostu o sobie. W tym ostatnim przypadku na bezczela
            przypisywanie sobie urojonych przymiotów i osiągnięć udając, że się siebie
            samego ocenia w sposób naukowy to po prostu jawna drwina z nauki. Tu nie ma
            żadnych badań, tu jest zwykłe auto-bałwochwalstwo i auto-promocja.
      • propagacja Re: Obserwacja uczestnicząca to metoda naukowa... 27.11.09, 08:52
        Trochę to bardziej skomplikowane,to "obserwowana grupa " przejęła jego poglądy
        • palestrina2005 Re: Obserwacja uczestnicząca to metoda naukowa... 27.11.09, 09:10
          Tak bywa w tego typu obserwacjach ponieważ następuje tu interakcja
          badacz-obserwowane jednostki.

          Nie zmienia to faktu że, przy wszystkich wadach tej metody, metoda
          ta używana jest w badaniach naukowych i w pracach doktorskich (np.
          opisujących różne procesy w korporacjach)...
          • pe1 Re: Obserwacja uczestnicząca to metoda naukowa... 27.11.09, 09:29
            Rydzyk nie opisywał zastanej instytucji, tylko opisywał siebie. To nie jest
            obserwacja uczestnicząca tylko bałwochwalstwo.
          • mantero Re: Obserwacja uczestnicząca to metoda naukowa... 27.11.09, 10:09
            palestrina2005, po pierwsze to od kiedy wikipedia jest rzetelnym źródłem informacji?? Na studiach pierwsze co wbijają teraz do łba, to pisząc jakąkolwiek prace nigdy nie powoływać się na wikipedię, bo każdy może tam pisać dowolne bzdury.
            A po drugie, to przytoczyłeś(łaś) formułkę, której najwyraźniej samemu nie rozumiesz. Gdyby tę pracę napisał jakiś szary pracownik Radia Maryja to wszystko byłoby w porządku - bo jest tylko obserwatorem i nie ma realnego wpływu na to, w jakim kierunku działalność RM podąży. Może to tylko opisać.
            Ale Rydzyk nie jest w tym wypadku obserwatorem. On tą organizacją kieruje, więc może podjąć dowolne decyzje byleby tylko udowodnić swoją tezę.

            • palestrina2005 To co robił Rydzyk to konkretntie action research 27.11.09, 11:57
              a więc jeden z nurtów obserwacji uczestniczacej (niektórzy tweirdzą
              ze zupełnie odrębna dziedzina badań).

              Tak czy siak czy to obserwacja uczestnicząca czy action research
              (gdzie badacz wpływa na procesy któe bada) - metodologie Rydzyka
              stosuje się w pracach naukowych...
              • pe1 Re: To co robił Rydzyk to konkretntie action rese 27.11.09, 16:38
                Możesz sobie kłapać dziobem ile wlezie. KŁAMSTWO powtórzone setki razy nie
                stanie się prawdą. Rydzyk nie prowadził żadnych badań tylko uprawia
                bałwochwalstwo i promocję.


                NIE KŁAM WIĘCEJ
      • erid Re: Obserwacja uczestnicząca to metoda naukowa... 27.11.09, 08:59
        Wadą jest natomiast fakt, że osoba prowadząca badania musi
        > przyjąć punkt widzenia badanego obiektu wyrzekając się jednocześnie
        > własnego poglądu, stereotypów czy przeświadczeń na temat badanych co
        > nie jest łatwe.

        Tu akurat nie ma żadnego kłopotu, bo poglądy obserwatora są narzucone
        społeczności...
        • krawiec6661 Re: Obserwacja uczestnicząca to metoda naukowa... 27.11.09, 09:06
          Wyobraża sobie ktoś sytuację, w której Rydzyk nie obronił pracy? To byłby wręcz
          cud, szok... Profesora to by chyba spalono na stosie od razu za wściekłe ataki
          na kościół.
        • palestrina2005 Re: Obserwacja uczestnicząca to metoda naukowa... 27.11.09, 09:11
          Metoda ta ma swoje wady - silna interakcja badacza z badanym
          otoczeniem.

          Ale nie zmienia to faktu że metodologia ta kwalifikuje się do badań
          naukowych...
          • po_stach palestrina2005,podaj jeden przykład... 27.11.09, 09:14
            doktoratu,napisanego i obronionego w Polsce, w podobnym stylu, co Rydzyk.
            • sralik111 ty... jestes lepszy niz komisja? ile doktoratow... 27.11.09, 10:31
              .. przyznales znawco?
            • palestrina2005 Przykłady podałem w komentarzach wyżej 27.11.09, 11:54

              • pe1 Re: Przykłady podałem w komentarzach wyżej 27.11.09, 16:39
                PLASTELINA PRZESTAŃ KŁAMAĆ I MANIPULOWAĆ
      • maaac Definicja jest błędna, a Palestrina manipuluje. 27.11.09, 09:43
        Podstawową zasadą wszelkich badań naukowych jest maksymalizacja
        obiektywności wobec obserwowanych faktów.
        W obserwacji uczestniczącej badacz co najwyżej może udawać,
        że przyjął kanon wartości panujący w danym środowisku by się w niego
        najlepiej wtopić. W momencie jednak gdy naprawdę je przyjmie
        traci jakiekolwiek ślady obiektywności.

        Polecam definicję Pentora.
        www.pentor.pl/20741.xml
        Obserwacja uczestnicząca polega na celowej rejestracji
        autentycznych zachowań ludzi w naturalnych warunkach, najczęściej
        konsumentów i nabywców, ale także sprzedawców, pracowników działów
        obsługi klienta i innych uczestników rynku. Ma ułatwić zrozumienie
        zachowań badanych w prawdziwym otoczeniu, naturalnych sytuacjach i
        codziennych zdarzeniach. W tym celu badacz-obserwator nawiązuje
        bezpośredni kontakt z osobami poddanymi badaniu, bierze bezpośredni,
        aktywny udział w obserwowanych sytuacjach, a nawet własnym
        zachowaniem prowokuje obserwowanych do określonych reakcji i
        działań. Badacz nie kieruje jednak bezpośrednio postępowaniem
        obserwowanych osób, przybiera jedynie jedną z ról typowych dla
        zdarzeń poddanych obserwacji, nie ujawniając często swoich
        rzeczywistych intencji badanym.
        Przedmiotem obserwacji jest
        zachowanie indywidualne badanego. Natomiast zadaniem obserwatora
        dostrzeżenie, zarejestrowanie i zinterpretowanie subiektywnego sensu
        i społecznego znaczenia tego zachowania.


        Wyróżniony tekst tym bardziej wskazuje, że Rydzyk nie mógł stosowac
        tej techniki będac szefem całego przedsięwzięcia.
        • mn7 to zaprzeczenie obserwacji uczestniczącej 27.11.09, 11:00
          Praca Rydzyka w oczywisty sposób nie ma nic wspólnego z obserwacją
          uczestniczącą, jest w istocie jej zaprzeczeniem.
          Co nie zmienia faktu, że teologia jest uznawana za dyscyplinę naukową a
          przyjęta metody odpowiada tam uznawanym standardom (nie twierdzę, że to
          dobrze).
          • maaac Re: to zaprzeczenie obserwacji uczestniczącej 27.11.09, 11:04
            n7 napisała:

            > Praca Rydzyka w oczywisty sposób nie ma nic wspólnego z obserwacją
            > uczestniczącą, jest w istocie jej zaprzeczeniem.
            I tylko o to mi chodzi,

            > Co nie zmienia faktu, że teologia jest uznawana za dyscyplinę
            > naukową a przyjęta metody odpowiada tam uznawanym standardom (nie > twierdzę, że to dobrze).
            bo na zasadach rządzących nadawaniem doktoratów z teologii się nie znam.
        • palestrina2005 Definicja Pentora jest zbyt wąska 27.11.09, 11:50
          Nie oddaje całości sprawy. Wiele doktoratów opisuje procesy w
          korporacjach w których pracują i kształtują te procesy badacze.

          Np. definicja z UW jest nastepujaca:

          "Obserwacja uczestnicząca, która ma miejsce wówczas, gdy badacz jest
          uczestnikiem społeczności/ organizacji i z tej pozycji przeprowadza
          badanie"
          http://www.kostera.pl/documents/Et_MSD2_3_Obs_Wywiad.pdf

          Definicja lepsza bo szersza i nie wyklucza interakcji badacz -
          obserwowane podmioty i wpływu badacza na te podmioty.


          Radze też zwrócić uwage na tzw. action research gdzie z natury
          rzeczy badacz wpływa na badane procesy i kształtuje je...
          • maaac Definicja jest jak najbardziej prawidłowa. 27.11.09, 12:50
            palestrina2005 napisał:

            > Nie oddaje całości sprawy. Wiele doktoratów opisuje procesy w
            > korporacjach w których pracują i kształtują te procesy badacze.
            Nigdy jednak nie są prezesami tych korporacji. Stanowią zawsze jakiś
            nieznaczny jej element. Nieznaczność jest kluczem.

            > Np. definicja z UW jest nastepujaca:
            >
            > "Obserwacja uczestnicząca, która ma miejsce wówczas, gdy badacz
            > jest uczestnikiem społeczności/ organizacji i z tej pozycji
            > przeprowadza badanie"
            > www.kostera.pl/documents/Et_MSD2_3_Obs_Wywiad.pdf
            To nie jest definicja UW tylko podział typów pdany przez obserwacji
            Prof. dr hab. Monika Kostera, Wydział Zarządzania UW. Czyli coś
            zupełnie innego. Definicja musi być kompletna, podział to tylko
            częsć jakiegoś większego tekstu.

            > Definicja lepsza bo szersza i nie wyklucza interakcji badacz -
            > obserwowane podmioty i wpływu badacza na te podmioty.
            To nie jest po pierwsze pełna definicja po drugie źle rozumiesz
            interakcję do jakiej może dochodzić.

            > Radze też zwrócić uwage na tzw. action research gdzie z natury
            > rzeczy badacz wpływa na badane procesy i kształtuje je...
            Tylko jeszcze trzeba rozumieć o co w tym chodzi. Ty tego
            najwyraxniej nie pojmujesz. Nie taka interakcja jak w wypadku
            szefowania jakiemuś przedsięwzięciu.
            • poetria Re: Definicja jest jak najbardziej prawidłowa. 27.11.09, 18:29
              No właśnie, całkowicie się zgadzam. Palestrina zaciemnia problem, powtarza przy
              tym ciagle to samo. :(
      • uniaeuropejska1 Re: Obserwacja uczestnicząca to metoda naukowa... 27.11.09, 12:11
        To raczej owa badana społeczność przyjęła punkt widzenia rydzyka i
        powoli stacza się po równi pochyłej.Ciekawi mnie czy ktoś w radyju
        krytykuje rasistowskie dowcipy "mistrza"?
    • truten.zenobi stopnie nakukowe za abra kadabra.. 27.11.09, 08:47
      jeszcze trochę a będą za wróżkarstwo, astrologię, spirytyzm itp..


      tak więc nie jest problemem czy ojciec malwersant prawidłowo sam
      sobioe nadał tytuł naukowy tylko że mozna za różne hokus pokus go
      nadawać!
      • po_stach Rydzyk nie potrafi powiedzieć poprawnie zdania, 27.11.09, 08:58
        w j.polskim. To cymbał do kwadratu ! Z tego doktoratu, śmiała się cała Polska,
        od Tatr do Bałtyku...
        • krawiec6661 Re: Rydzyk nie potrafi powiedzieć poprawnie zdan 27.11.09, 09:04
          Może cymbał nie, ale faktem jest, że większość bywalców Radia Maryja ma problem
          z odmianą przez przypadki.
        • adkalin Re: Rydzyk nie potrafi powiedzieć poprawnie zdan 27.11.09, 09:04
          Może i cymbał, ale talent do wyciągania forsy od naiwnych ma.
          • slbm Re: Rydzyk nie potrafi powiedzieć poprawnie zdan 27.11.09, 10:31
            To powinien zrobić doktorat z ekonomii.
            • truten.zenobi Re: Rydzyk nie potrafi powiedzieć poprawnie zdan 27.11.09, 12:11
              raczej z "socjotechniki stosowanej" ;)
            • szabo Re: Rydzyk nie potrafi powiedzieć poprawnie zdan 27.11.09, 17:47
              dostanie "honoris causa" na instytucie piramid finansowych nowego uniwersytetu
              Bernarda Madoffa, założonym niedawno w zakładzie penitencjarnym stanu Colorado.

              slbm napisał:

              > To powinien zrobić doktorat z ekonomii.
      • funkenschlag Re: stopnie nakukowe za abra kadabra.. 27.11.09, 09:36
        truten.zenobi napisał:

        > jeszcze trochę a będą za wróżkarstwo, astrologię, spirytyzm itp..

        W Indiach można studiować astrologię. :)
        • truten.zenobi co kraj to obyczaj... ;) 27.11.09, 12:07

    • buj_w_chutach Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Komi... 27.11.09, 09:01
      A bo to pierwszy taki przypadek? Doktoratów i habilitacji kościelnych nikt nie
      kontroluje, ale na szczęście tez w społeczeństwie nie bierze się ich poważnie.
      Są niewiele warte, a ludzie je posiadający niekiedy prezentują wiedzę na
      bardzo niskim poziomie.
      • buj_w_chutach Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 09:05
        Ci duchowni, którzy reprezentują bardzo wysoki poziom najczęściej mają tytuły
        naukowe zdobyte na innych świeckich wydziałach: na prawie, filozofii czy też fizyce.
    • winietou Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Komi... 27.11.09, 09:01
      To jest sprawa polityczna!!!!
    • adkalin Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Komi... 27.11.09, 09:02
      Wygląda na to, że można napisać dowolna bzdurę i uzyskać stopień doktora (co
      prawda "nauk" magicznych ale zawsze).
      • po_stach Rydzyk nie zna j.polskiego i zasad pisowni... 27.11.09, 09:10
        Mogę sie założyć o wszystko,że Rydzyk nie potrafi samodzielnie złożyć jednego
        zdania po polsku !
    • unhappy Re: Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Ko 27.11.09, 09:03
      Link spamera kieruje na:

      www. gangsters .pl/index.php?polec=1284
    • adams14 Czy o. Rydzyk mógł pisać doktorat o sobie? Komi... 27.11.09, 09:13
      Uważam,że uwagi Pana Profesora zgłoszone Komisji są zasadne, pomimo
      tego,że jestem optymistą, nie sądzę aby Komisja podzieliła uwagi
      Pana Profesora. Dzisiejsi "nietykalni" stoją już od dawna ponad
      prawem świeckim, wydaje mi się,że też ponad boskim,którego nie
      przestrzegają a pouczają wiernych! Strach w wypowiadaniu prawdy,
      paraliżuje, niestety opis dzisiejszej, podobnej z przed laty,
      otaczajacej nas zafałszowanej nowej rzeczywistości.
      • adam.127 Jeden odważny,jak prof.Hartman, to za mało... 27.11.09, 09:19
        By ukrócić łajdactwa i oszustwa Rydzyka....
        • sralik111 no ale jest jeszcze drugi - michnik... 27.11.09, 10:15
          ... razem zdzialaja wiele...
          • cudaktusk Oni obaj robili doktoraty o ....myckach 27.11.09, 11:33
            sralik111 napisał:

            > ... razem zdzialaja wiele...
    • joachim.zbylud Nie on jeden napisał o sobie 27.11.09, 09:18
      Pamiętam, że któryś ze znanych polskich architektów parę lat temu
      bronił na WAPW doktoratu w którym opisywał i analizował swoje
      projekty. Moim zdaniem to akurat wcale nie jest takie głupie.
      I piszę to z bólem serca, bo dr R. nie cierpię ;)
      • adam.127 joachim.zbylud... myśl ,to nie boli... 27.11.09, 09:38
        Architektura, to nauka która ciągle pisana jest jakby od nowa. Architekci,
        to zarazem wynalazcy, którzy dzielą sie nowymi rozwiązaniami, pomysłami, itd
        Prace doktorskie,habilitacje w tym temacie to scieranie sie idei naukowców...
        U rydzyka wystąpiło coś odwrotnego. RM to twór, który z nauką ma wspólnego tyle
        co nic.Jedyne to zainteresowanie Rydzykiem psychiatrów. To też nauka...
        • sralik111 tez mysl glabie... 27.11.09, 10:16
          wiara jest jak nauka - o niej tez mozna pisac, czyli o swojej wierze.
          widziales doktoraty na KUL?
          • pe1 Re: tez mysl glabie... 27.11.09, 10:19
            Wiara NIE jest jak nauka. Istotą nauki jest obiektywność i weryfikowalność. Bez
            tych dwóch cech JEDNOCZEŚNIE spełnionych nauka nie istnieje. Wiara nie spełnia
            ani jednej, jest więc tak daleko od nauki jak się tylko da.
            • sralik111 Re: tez mysl glabie... 27.11.09, 10:27
              a co powiesz na doktoraty z filozofii gdzie ktos pisze wylaczenie o swoich
              przemysleniach i przeonaniach? Czyz nie ma doktoratow z filozofii
              rozwazajacych istnienie Boga? NO A CO Z DOKTORATAMI Z TEOLOGII???
              • pe1 Re: tez mysl glabie... 27.11.09, 10:50
                > a co powiesz na doktoraty z filozofii gdzie ktos pisze wylaczenie o swoich
                > przemysleniach i przeonaniach?

                Nie ma takich doktoratów.

                Dziecko drogie, nie masz ZIELONEGO pojęcia o prowadzeniu badań naukowych i
                chrzanisz aż zęby bolą. Wracaj na stragan, bo ci ludzi rozkradną twój śmigany towar.
              • cudaktusk Albo o historii która zhistorią nie ma nic wspólne 27.11.09, 11:37
                wspólnego.

                sralik111 napisał:

                > a co powiesz na doktoraty z filozofii gdzie ktos pisze wylaczenie o swoich
                > przemysleniach i przeonaniach? Czyz nie ma doktoratow z filozofii
                > rozwazajacych istnienie Boga? NO A CO Z DOKTORATAMI Z TEOLOGII???
                • pe1 Re: Albo o historii która zhistorią nie ma nic ws 27.11.09, 13:30
                  masz na myśli pseudodoktorat Kłamczyńskiego?
          • adkalin Re: tez mysl glabie... 27.11.09, 10:30
            Te "doktoraty" to po prostu "takie sobie bajeczki".
            • mimrat1 sralik111..Jesteś wzorem ciemnoty sekty RM... 27.11.09, 10:59
              dyskusja z tobą, czy Rydzykiem, to obraza rozumu,inteligencji..
    • wybitniemadry centralna komisja od spodni i parodii 27.11.09, 09:18
      a ile to zabierze szpecom od przyszywania guzikow to "zbadanie podstawowych acz nie jedynych kwestii"?
    • epupecki Nareszcie!!! 27.11.09, 09:22
      Wreszcie odezwał się ktos poważny kto próbuje powalczyć z pseudo
      nauką. Zrobili sobie z Rydzyka złote ciele i wszyscy mu klaszczą
      chociaż gada głupoty i zło czyni. Jak tak dalej pójdzie to dadzą
      nobla za naukowe wytłumaczenie, oczywiście po ich myśli cudu w
      Sokółce!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka