Dodaj do ulubionych

Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku

03.12.09, 12:55
skoro tak-to ja nie będę chodzić na kurs i nie pozwolę moim
dzieciom... bo ktoś kto nie potrafi jeździć, dobrze prowadzić ,
panować nad pojazdem ( tzn. niedoświadczony, nieumiejętny )nie
powinien siadać za kierowmicą. Tylko jak się nauczyć jeździć ???
Obserwuj wątek
    • ondskan Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 12:55
      Z całym szacunkiem dla instruktorów nauki jazdy - to instruktor ma dbać o bezpieczeństwo kursanta i to on ponosi odpowiedzialność za jego błędy.
      • big.ot strach iść na kurs 03.12.09, 13:17
        Nie pierwszy to przypadek i zapewne nie ostatni, że z ofiary (złego instruktora w tym przypadku) zrobiono osobę oskarżoną.

        Mnie zastanawia inna rzecz - przecież takim sędzią nie zostaje każdy z ulicy. Trzeba przejść przez bardzo gęste sito selekcji. Skoro mimo to mamy takich nieudolnych sędziów to albo system selekcji jest zły, albo sędziowie mają związane ręce przepisami i działają "na wszelki wypadek" tak, żeby nikt ich nie oskarżył o stronniczość.
        • placebo99 Są jeszcze wpływy rodzin ofiar 03.12.09, 13:21
          Nie ukrywam, że na ich miejscu szukałbym zemsty i nawet, kto wie,
          może bym posmarował gdzie trzeba aby ta zemsta się dopełniła.
          • lexus_400 Re: Są jeszcze wpływy rodzin ofiar 03.12.09, 16:42
            Smarowanie w egzaminach na prawo jazdy to powszechnosc w tym
            absurdalnym katolickim kraju. Zreszta to widac na drogach: Polacy to
            jedni z najgorszych kierowcow w Europie!
            • dyngos Re: Są jeszcze wpływy rodzin ofiar 03.12.09, 18:29

              Jeden z argumentów to "nieznajomość prawa szkodzi" - co za
              kretynizm!!! To co, mam od dziecka kodeks wkuwać? Czytaliście
              kodeks? Napisany jest takim językiem, że słowa rozpoznajesz, ale
              sensu nie - skoro coś ma być dla mnie obowiązkiem, to powinno być
              napisane w sposób dla mnie zrozumiały - jasne? A nie w jakims
              branżowym bełkocie.

              Kobieta skazana, bo nigdzie w przepisach nie stoi, że kursant jest
              wyłączony z odpowiedzialności. To chyba wina dupowatych przepisów, a
              nie tej kobiety????... kurde, żeby jej półtorej roku paki fundnąć
              bo "nie ma wzmianki w przepisach (...)",ta prokuratorka jakś
              aspołeczna totalnie jest.

              lexus_400 napisała:

              > Smarowanie w egzaminach na prawo jazdy to powszechnosc w tym
              > absurdalnym katolickim kraju. Zreszta to widac na drogach:
              Polacy to
              > jedni z najgorszych kierowcow w Europie!



              jebaj się zwierzyno

              P.S. jakby co - ja jestem osobą obojętną na sprawy religii, ale
              wiele jest osób wierzących, więc uszanuj to głupawy zającu.

              A jeśli jesteś jakimś recenzentem kierowcow, to jedz sobie na
              poludnie Europy to zobaczysz "idealnych" kierowcow.
              • tomalamas Re: Są jeszcze wpływy rodzin ofiar 03.12.09, 19:27
                Hmmm, skoro samochód nie był przystosowany do jazdy zimą, dlaczego obwinia sięza to kursantkę? Bo siedziała za kierownicą? To może po wypadku autobusu osądzić wszystkich pasażerów, przeciez mogli nie wsiadać.

                Albo ktoś jest w pełni odpowiedzialny i może sobie darować zdawanie prawa jazdy, albo jest w okresie nauki, w którym to instruktor decyduje co wolno a co nie.
                • avocem Re: Są jeszcze wpływy rodzin ofiar 03.12.09, 20:29
                  A mnie zastanawia inny aspekt tej (i podobnych) kwestii. Za spowodowanie wypadku
                  i śmierci osób odbierają prawo jazdy na 3 lata (jak rozumiem przez te 3 lata
                  dokument jest w depozycie i po upływie określonego czasu jest zwracane),
                  natomiast za przekroczenie limitu punktów (co nie jest wcale trudne) karnych,
                  odbierane są uprawnienia w ogóle (chyba, że zdasz ponownie egzaminy. Życzę
                  powodzenia w zdawaniu, jeśli ma się wszystkie lub choćby większość kategorii -
                  bo zdawać trzeba wszystkie, tylko dlatego, że się je ma. Nieważne, że punkty
                  zgromadziłeś np. jeżdżąc "osobówką").

                  Skala wykroczeń nieporównywalna, a sankcje absurdalne.
                  • amigo46mp Re: Są jeszcze wpływy rodzin ofiar 03.12.09, 20:56
                    > odbierane są uprawnienia w ogóle (chyba, że zdasz ponownie egzaminy
                    jak byś znał odrobinę przepisy to byś wiedział że uprawnienia zabrane
                    powyżej roku trzeba zawsze uzyskaćna nowo-zdać egzamin.
                    • azx To mądry wyrok. Na pierwszy rzut oka wydawałoby 03.12.09, 21:52
                      się że kursant nie powinien być winny ale tak nie jest. Po kursie i egzaminie teoretycznym już wie ile mu wolno jechać i odpowiada za przekroczenie szygkości, zresztą symbolicznie. Instruktor oczywiście jest głównym sprawcą.
                      • heartpumper Amanda FOX??? 03.12.09, 21:56

        • polsz instruktor ofiarą?? 03.12.09, 14:07
          z czymś ty się na rozumy pozamieniał?? Wsadził dziewczynę do nieprzystosowanego
          do warunków pojazdu, nie opanował samochodu. To instruktor ponosi winę!!
          • big.ot Re: instruktor ofiarą?? 03.12.09, 14:30
            Może nie wyraziłem się dość jasno -chodziło o kursantkę, która była ofiarą złego instruktora
            • polsz Re: instruktor ofiarą?? 03.12.09, 14:54
              zwracam honor, w tej kwestii w pełni się zgadzam
              • ondskan Re: instruktor ofiarą?? 03.12.09, 17:09
                Nietsety - polska jezyk, trudna jezyk, a przede wszystkim - niejednoznaczny.
        • kosskoss Re: strach iść na kurs 03.12.09, 14:15
          daleki jestem od oskarzania kogokolwiek, zwrocilbym jednak uwage aby zachowac
          umiar rowniez w obronie kursantki. z artykulu wynika, ze L-ka jechala ze zbyt
          duza predkoscia, niedostosowana do warunkow jazdy. kurs na PJ zaczyna sie
          czescia teoretyczna (30 godzin), po ktorej kursant powinien wiedziec jaka jest
          dozwolona predkosc maksymalna na danym obszarze. kwestia instynktu
          samozachowawczego to sprawa dyskusyjna, bo kursant moze jeszcze nie miec
          'czucia' na ile moze sobie pozwolic. w tej sytuacji spodziewalbym sie jednak
          decyzji 'jade wolniej' niz 'jade szybciej bo nie wiem ile moge'. instruktora
          nalezy bezwzglednie wsadzic do paki.
          • big.ot Re: strach iść na kurs 03.12.09, 14:38
            > po ktorej kursant powinien wiedziec jaka jest
            > dozwolona predkosc maksymalna na danym obszarze

            No dobra tylko, że nigdzie nie zostało napisane, że złamała prawo drogowe! Jechała więc z dozwoloną prędkością tylko nie dostosowała prędkości do warunków - powinien to za nią zrobić instruktor.

            Jak niby określamy ile można pojechać na mokrej drodze, a jak na śniegu? Poprzez doświadczenie - kursantka takiego doświadczenia nie miała, więc miała prawo nie wiedzieć jaka jest bezpieczna prędkość. Doświadczenie natomiast miał instruktor i to on powinien ostrzec lub w skrajnym wypadku wyhamować pojazd swoim pedałem.
            • gandhi79 Re: strach iść na kurs 03.12.09, 15:44
              > No dobra tylko, że nigdzie nie zostało napisane, że złamała prawo drogowe!
              > Jechała więc z dozwoloną prędkością tylko nie dostosowała prędkości do
              warunków (...)

              Dostosowanie prędkości do warunków jest w kodeksie drogowym, czyli złamała prawo.
              • janinaelz Re: strach iść na kurs 03.12.09, 16:14
                > Dostosowanie prędkości do warunków jest w kodeksie drogowym, czyli złamała prawo.
                Bez doswiadczenia nie masz pojecia czy predkosc jest odpowiednia do warunkow drogowych. Zawodowi kierowcy czesto maja problem w tej kwestii, bo w czasie jazdy warunki na drodze ulegaja zmianie.
                Czyli mozna zalozyc ze kursant/ka po to poszli na kurs prawa jazdy, aby sie uczyc. Nabyc dobrych nawykow. Mysle ze i instruktor nie do konca zdawal sobie sprawe z panujacych trudnych warunkow podczas jazdy, bo pewnie odwolalby lekcje. Pojechal na plac manewrowy,aby kursanci mogli poprobowac jak sie jezdzi po lodzie.
                Czyli nie zlamala prawa, bo w tej sytuacji odpowiedzialny jest instruktor.
                Szkoda tylko ze tak nieszczesliwie sprawy sie potoczyly i 2 osoby stracily zycie. Wspolczuje rodzina.
                • lexus_400 PRL-bis to absurd historji 03.12.09, 16:49
                  Jak dlugo absurdy w tym kraju jeszcze beda trwac?
                • boykotka Re: strach iść na kurs 03.12.09, 16:58
                  Jestem tego samego zdania. Robiłam prawo jazdy latem ale dopiero
                  późną jesienią jadąc ( całe szczęście ) na pustej drodze
                  dowiedziałam się co to jest poślizg i tylko dzięki temu, że obok
                  siedział doświadczony kierowca nie wylądowałam w rowie.
                  Może warto wprowadzić taki element jak poślizg jako element kursu.
                  Kiedyś oglądałam w telewizji, że policja posiada symulatory stłuczki
                  samochodowej - też warto każdego kursanta posadzić w takim
                  symulatorze; sama chętnie bym coś takiego "przeżyła" by zdobyć
                  doświadczenie.
                  janinaelz napisała:

                  > Bez doswiadczenia nie masz pojecia czy predkosc jest odpowiednia
                  > do warunkow drogowych. Zawodowi kierowcy czesto maja problem w tej
                  > kwestii, bo w czasie jazdy warunki na drodze ulegaja zmianie.
                  • ondskan Re: strach iść na kurs 03.12.09, 17:12
                    Jako taki 'poślizg' nie jest elementem kursu.
                    Ale gwałtowne hamowanie, które go powoduje - tak.
            • boykotka Re: strach iść na kurs 03.12.09, 17:13
              big.ot napisała:

              > Doświadczenie natomiast miał instruktor i to on powinien ostrzec
              > lub w skrajnym wypadku wyhamować pojazd swoim pedałem.

              Nie zgodzę się z tym hamowaniem, bo w poślizgu właśnie nie trzeba
              hamować bo to nic nie daje a samochód właśnie wtedy
              zaczyna "tańczyć" na drodze. Wychodzi mi na to, że instruktor w
              ogóle nie miał doświadczenia. W poślizgu powinno się hamować
              silnikiem ale z kolei do tego potrzebne doświadczenie ....
              • kosskoss Re: strach iść na kurs 03.12.09, 19:27
                to hamowanie silnikiem w poslizgu to trzeba sprostowac bo jeszcze ktos to sobie
                do serca wezmie i zacznie probowac.
                jezeli kola zaczynaja sie slizgac to nalezy na moment odpuscic hamulec i
                naciskac natychmiast po odzyskaniu przyczepnosci. w przypadku gdy auto ma ABS
                nalezy wdusic pedal w podloge (nie przestraszyc sie bo bedzie odbijal - nie
                wolno popuscic pedalu) i probowac ominac przeszkode. akurat przymrozki sie
                pojawily, polecam cwiczenia wieczorami na pustych parkingach przed marketami.

                a hamowanie silnikiem to mozna sobie uskuteczniac przy dojezdzaniu do swiatel. i
                tak wiekszosc nie potrafi zrobic tego prawidlowo - o hamowaniu z miedzygazem nie
                wspomne.
        • vlad1 Wiara w selekcję "mteriału" na sędziów... 03.12.09, 21:47
          ...nie ma podstaw. Znam orzeczenia sędziów uchylane przez wyższą
          instancję, gdzie ta dają szczegółowe instrukcje co i jak sąd niższej
          instancji ma zrobić. I co? Ano zdarza się, ze te "instrukcje"
          ostatecznie wypełnia tenże sąd wyższej instancji. A sędzia ma zawsze
          w zanadrzu - przecież można się odwołać. Sorry ale są tacy
          sędziowie, którzy z tego, że jest możliwość odwołania uczynili sobie
          zabezpieczenie dla swego lenistwa i nieuctwa.
          W tym konkretnym przypadku, skoro nie ma przepisów szczegółowych to
          moim zdaniem instruktor mógł zapobiec nieszczęściu właśnie nie jadąc
          na lekcje, skoro nie miał zimowych opon, droga była zasypana a
          kursantka nie miała ani doświadczenia w takiej jeździe, ani w ocenie
          sytuacji i swoich umiejętności, że o jeździe na letnich oponach na
          śniegu nie wspomnę. Tak, że raczej sie wyrok nie ostoi. Oby.
    • panieleszku Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:03
      Jeśli okoliczości wyglądały tak jak w artykule, to to jest jakaś
      paranoja. Pełną winą powinien być obarczony instruktor - to on
      odpowiada za kursanta. Sędzia kalosz.
      • elle444 Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:11
        To prawda. Kursant w takich warunkach nie miał szans nie spowodować
        wypadku. Nie potrafił też ocenić niebezpieczeństwa, jak również nie
        widział nic o stanie samochodu, którym jeździł. Wg mnie był ofiarą
        tak jak pasażerowie drugiego samochodu.
        • okulele99 Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:14
          kursant wchodzacy do zamochodu powinien najpierw zapytac czy opony sa
          przygotowane a widzac dwie osoby z tylu nie powinien zaczynac jazdy bo niby co
          to za osoby ? czekajacy na taxi ? koledzy ? inkwizytorzy ?
          kursant jelsi jest idiota to tez ponosi za to odpowiedzialnosc.
          nie mozna wyreczac ludzi z myslenia.
          --
          "Czym, aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund
          Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególną
          troską? Dostał apartament na Żoliborzu, zostaje zatrudniony na Politechnice
          Warszawskiej. Dzieci akowca biorą udział w filmie. Syn Jarosław Kaczyński nie
          zostaje internowany mimo, że był w kręgu doradców Lecha Wałęsy, a po odmowie
          podpisania lojalki zostaje zwolniony do domu"
          • tato69 Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:18
            najlepiej zawołać policję, niech sprawdzi stan techniczny samochodu,
            wylegitymuje pasażerów i sprawdzi trzeźwość instruktora... dobre!!
          • mecenas_misiura Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:31
            okulele99: Albo jesteś instruktorem, albo nie masz prawa jazdy. Kurs jest po to,
            żeby tego myślenia 'motoryzacyjnego' DOPIERO NAUCZYĆ i po to jest instruktor. A
            nie po to, żeby ślinić się do wystraszonych blondyneczek.
      • cillian1 Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:11
        to co zrobić z sędzią, który pomyli się i uzna za winnego niewinnego?

        Nie widzę sensu w tym wyroku dla kursantki!
        Student medycyny ćwiczy na zwłokach (to dobre rozwiązanie), ale na czym ma
        ćwiczyć przyszły kierowca?! No może tylko na placu manewrowym, więc po co
        wyjeżdżać na ulicę?!
        • maruda.r Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 14:12
          cillian1 napisał:

          ale na czym ma
          > ćwiczyć przyszły kierowca?! No może tylko na placu manewrowym, więc po co
          > wyjeżdżać na ulicę?!

          *****************************

          I tu jest pies pogrzebany. W notatce nie ma nic o tym, jakie kursantka ma
          doświadczenie w obsłudze samochodu. Sytuacja, gdy kursant bez przygotowania
          teoretycznego i praktycznego (na placu manewrowym) uczestniczy w ruchu nie jest
          normalna - a to z tej racji, że dochodzi obiektywny czynnik stresu, objawiający
          się tremą, a nawet paniką. Zdecydowana większość kursantów skupia się na
          technicznych aspektach kierowania samochodem (gdzie jest gaz, a gdzie hamulec?)
          i w ocenie sytuacji drogowej całkowicie polega na instruktorze.

          W kontekście wyroku sądowego obecny system nie ma racji bytu.

    • karw123 Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:07
      To jest jakaś paranoja. Czy jeśli kogoś przez przypadek dźgnę nożem to dostanę 2
      lata w zawiasach? W tym kraju jak chcesz kogoś zamordować, to rozjedź go samochodem.

      Dla mnie zabiła dwie osoby. Fakt, że nie chciała i że jechała samochodem nie ma
      tu nic do rzeczy. Powinna dostać 25 lat do siedzenia i tyle na ten temat.
      • mlot-na-mloty durak jestes i tyle na temat 03.12.09, 13:13
      • tato69 Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:14
        chciałbyś dostać 25 lat za potrącenie pieszego który wtargnie tobie na jezdnię w
        niedozwolonym miejscu?? jaka jest twoja wina?? że masz samochód?? że go
        prowadzisz?? idąc dalej... za samo posiadanie noża też powinieneś dostać 25....
        no może 15 tak na wszelki wypadek.
        • igipigiel Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 16:14
          > chciałbyś dostać 25 lat za potrącenie pieszego który wtargnie tobie na jezdnię
          w niedozwolonym miejscu??

          tato, nie mieszaj myslowo dwoch roznych systemow walutowych!
          W przypadku wtargniecia winny jest pieszy.
      • cillian1 Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:19
        karw123, a jak w ciebie uderzy samochód, i ty zabijesz 2 osób, tak samo się
        osądzisz, czy się powiesisz w celi? W imię sprawiedliwości? Wypadki chodzą po
        ludziach ;)
      • amigo46mp Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 11.12.09, 23:44
        Jak przeczytałem Twoją WYPOWIEDŹ jestem za przywruceniem kary
        śmierci zwłaszcza dla takich bezmózgowców jak Ty. Jak można pisać
        takie brednie.
    • bezy2008 Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:09
      bezsens. nie wiem, co dokładnie zrobiła, ale skoro jechała nieprzygotowanym do warunków samochodem z instruktorem, to gdzie jej wina?
      • d-34 Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:26
        Zgadzam się z tobą.W tym przypadku winę ponosi tylko instruktor.
    • tato69 Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:10
      zgadzam się z powyższymi wypowiedziami. to jakaś pomyłka karać kursanta.
      szczególnie jak widzę instruktorów nauki jazdy rozkładających tak...
      rozkładających się na przednich siedzeniach jak paniska. a im bardziej
      ładna kursantka to pseudo instruktor większy luzak i bardziej rozkładający
      się. jak taki pseudo instruktor ma w ekstremalnej sytuacji zareagować?? w
      życiu nie zdąży. proponuje policji zacząć karać luzaków pracujących jako
      instruktorzy.
    • toprated Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:10
      Absolutny skandal.
      Jeżeli Pani Morosława nie umiała jeździc samochodem i właśnie była w trakcie
      kursu (na niesprawnych oponach) to skazanie jej i cała ta trauma jest czymś
      absolutnie niewyobrażalnym.
      Ciekawe czy gdyby Pani Mirosława pracowała w Aptece Pod Modrzewiem to wyrok
      byłby taki sam...?
      • igipigiel Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 16:22
        > Jeżeli Pani Morosława nie umiała jeździc samochodem i właśnie była w trakcie
        kursu (na niesprawnych oponach) to skazanie jej i cała ta trauma jest czymś
        absolutnie niewyobrażalnym.

        1) wiemy tylko, ze opony byly letnie a nie, ze niesprawne.
        2) jak sie nie umie to tym bardziej trzeba jezdzic wolno i ostroznie.
        Elementarnego zdrowego rozsadku nie mozna nabyc na zadnym kursie. Za wlasne
        czyny ponosi sie konsekwencje. Chyba p. Miroslawa nie tlumaczy sie, ze byla
        dopiero po 15. lekcji a o tym, ze samochod, to niebezpieczna zabawka mowi sie
        dopiero na 16.?

    • fidziaczek Sędzia - idiota 03.12.09, 13:10
      Patrzcie - tacy oto ludzie dokonują wyorków.
      Ten/ta pierdoła powinna przestać być sędzią natychmiast!
      Niewiele to się różni od skazania pasażera pociągu za to że pociąg się wykoleił
      • michalcolo Re: Sędzia - idiota 03.12.09, 13:39
        dokladnie.skandaliczny wyrok
        • mctruder57 Re: Sędzia - idiota 03.12.09, 21:37
          Gdyby kursantem nie byla zwykla pani M.tylko np.ktorys z
          naszych "poslinionych",albo inny partyjny watazka,to wyrok dla
          kursanta bylby uniewinniajacy,bo polskie sady maja niewiele
          wspolnego ze sprawiedliwoscia.Proponuje Trybunal Europejski.
      • erroid Re: Sędzia - idiota 03.12.09, 14:19
        jestem podobnego zdania, wyrok dla kursantki idiotyczny... a do gazety mam pytanie: czy instruktor dostal 2,5 lata bezwzglednego wiezenia czy 3 lata zakazu prowadzenia samochodu i wykonywania zawodu? (czyli 6 m-cy po odsiadce) bo naglowek mowi co innego niz tresc a jak wszycy wiemy nagłowki nic nie znacza - maja tylko zachęcić do czytania (klikania na reklamy)... a wiec jak to było?
        • zigzaur Re: Sędzia - idiota 03.12.09, 22:16
          Kara zakazu jazdy i pracy jako instruktor nauki jazdy jest karą DODATKOWĄ. Karą
          zasadniczą jest kara pozbawienia wolności.
          Oznacza to, że bieg okresu zakazu jazdy rozpoczyna się po odsiedzeniu wyroku
          pozbawienia wolności.

          W innym miejscu w artykule napisano, że kursantkę skazano na "grzywnę na rzecz
          ofiar".
          To mogła być tylko nawiązka. Grzywny idą do skarbu państwa, jak podatki. Bez
          określenia konkretnego przeznaczenia (czyli np. na peron we Włoszczowej czy
          dotację do eksportu mięsa do Rosji).
      • bagdo dok u adnie 03.12.09, 16:21
        fidziaczek napisał:
        > Niewiele to się różni od skazania pasażera pociągu za to że pociąg się wykoleił

        Tylko przy pociagu moze byc zncznie wiecej ofiar - zaden jeden-pasazer by nie
        mial szans odsiedziec :-)
        • zigzaur Re: dok u adnie 03.12.09, 22:17
          Pasażer nie prowadzi pociągu, kursantka prowadziła samochód.
          • bagdo Re: dok u adnie 04.12.09, 00:41
            zigzaur napisał:
            > Pasażer nie prowadzi pociągu, kursantka prowadziła samochód.

            Tak, prowadzila, ale szperajac jedynie po kodeksie karnym i innych dokumentach
            prawnych, czyli wylacznie interpretujac same przepisy bez brania pod uwage
            dodatkowych okolicznosci (jak dla mnie rozsadnych) mamy taki wyrok. Fakt jest
            faktem, prowadzila samochod, no i co z tego, przeciez na zdrowy rozsdek, ta
            kobieta uczyla sie dopiero jezdzic. Zigzaur, zalozmy ze to ty spowodowles ten
            wypadek, co powiesz o wyroku? Kazdy zmienia podejscie dopiero jak to on ma
            problem. A czy sad nie jest wlasnie od tego, zeby brac pod uwage mozliwie
            wszytkie okolicznoci? Sedzia jest czlowiekiem, nie dziwilo by mnie gdyby to
            komputer automatycznie wydawal wyroki na podstawie bazy z przepisami i innymi
            aktami prawnymi.
    • placebo99 Samochód wpadł w poślizg - siła wyższa 03.12.09, 13:12
      A opony zimowe nie są obowiązkowe i dwóch pasażerów z tyłu może być
      skoro samochód jest na tylu przynajmniej legalnie zarejestrowany. To
      wszystko kupy się nie trzyma.

      Poza tym kursantka nie ma obowiązku tego wszystkiego wiedzieć skoro
      jeszcze nie zdała egzaminu na prawo jazdy.

      Wyrok wyraźnie zmanipulowany.
      • okulele99 Re: Samochód wpadł w poślizg - siła wyższa 03.12.09, 13:16
        chyba kursantka musi najpierw zdac test ?
        a zdrowy rozsadek podpowiada zeby co neico wiedziec o autach jelsi sie decyduje
        jedno prowadzic.
        rownie dobrze mogla wlac paliwo rakietowe do baku i spowodowac eksplozje i co
        powiesz z ejest niewinna bo nikt jej na kursie nei powiedzial ze nie wolno ?
        a auto zarejestrowane jest jako auto testowe i w takim podczas testu
        moze siedziec kursant i kursantka i nikt wiecej.
        jak babka nie potrafila utrzymac kierownicy w rekach to nie powinna wsiadac do
        samochodu. ale niektorym sie wydaje ze potrafia wszystko...
        powtarzam nie wyreczajmy ludzi z myslenia.
        --
        "Czym, aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund
        Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególną
        troską? Dostał apartament na Żoliborzu, zostaje zatrudniony na Politechnice
        Warszawskiej. Dzieci akowca biorą udział w filmie. Syn Jarosław Kaczyński nie
        zostaje internowany mimo, że był w kręgu doradców Lecha Wałęsy, a po odmowie
        podpisania lojalki zostaje zwolniony do domu"
        • placebo99 Rzecznik skomromitowanego sądu się odezwał 03.12.09, 13:19
          Już bardziej się skompromitować nie mogliście.
        • mqsp Re: Samochód wpadł w poślizg - siła wyższa 03.12.09, 13:41
          "chyba kursantka musi najpierw zdac test ?"

          musi zdać test w szkole jazdy, więc wracamy do winy instruktora.

          "a zdrowy rozsadek podpowiada zeby co neico wiedziec o autach jelsi sie decyduje
          jedno prowadzic."

          Mi zdrowy rozsądek mówi, że idzie się na kurs po to, żeby się nauczyć.

          "rownie dobrze mogla wlac paliwo rakietowe do baku i spowodowac eksplozje i co
          powiesz z ejest niewinna bo nikt jej na kursie nei powiedzial ze nie wolno"

          Jeśli wleje paliwo do samochodu szkoły jazdy to zapytam jakim prawem jej na to
          pozwolono i gdzie był instruktor.

          "a auto zarejestrowane jest jako auto testowe i w takim podczas testu moze
          siedziec kursant i kursantka i nikt wiecej."

          Jeśli już, to kursant bądź kursantka i instruktor.

          "jak babka nie potrafila utrzymac kierownicy w rekach to nie powinna wsiadac do
          samochodu. ale niektorym sie wydaje ze potrafia wszystko..."

          Jeśli nie potrafiła trzymać kierownicy to powinna zapisać się na kurs, na którym
          na zamkniętym parkingu nauczono by ją tego przed wyjechaniem z nią na ulicę.


          Niestety nie jestem w stanie zgodzić się z praktycznie żadnym z Pana/Pani
          stwierdzeń... Idzie się na kurs po to, żeby nauczyć się prowadzić samochód, a
          instruktor jest obecny po to, żeby przekazać wiedzę oraz zapewnić
          bezpieczeństwo. Jeśli, o czym nie ma mowy w artykule, nie było celowego bądź
          ewidentnie bezmyślnego działania ze strony kursantki, to odpowiedzialność za
          zaistniałą sytuację, moim zdaniem, powinien ponieść instruktor.
          • okulele99 Re: Samochód wpadł w poślizg - siła wyższa 03.12.09, 16:32
            w takim razie poza lapsusem jezykowym ktory popelnilem nie zgadzamy sie.
            prawda jest ze kursant nie powinien posiadac szzcegolnej wiedzy o samochodze -
            ale powinien wiedziec podstawy. jedna z podstaw - ktor awynika ze zdrowego
            rozsadku raczej niz z wiedzy technicznej - jest to ze w szczegolnie trudnych
            warunkach przed rozpoczeciem jazdy nalezy, nawet ogolnie, ocenic stan pojazdu.
            gdybym byl kursantem upewnilbym sie czy samochod ma zimowe opony (na przyklad).
            nie rozpoczalbym egzaminu wiozac pasazerow - bo kto wie w jakim stopniu
            rozpraszaja tego kto zdaje. kilka prostych spraw.
            usprawiedliwianie kursanta tym ze nie musi nic wiedziec konczy sie w polsce tym
            wlasnie ze statystycznie ginie 5000 ludzi na drogach co roku. idzie pan kursant
            na prawko ktory nic nie wie, ok przejedzi pare kilometrow wzglednie dobrze,
            dostaje prawo jazdy, po misiacu zabija innych kierowcow lub przechodniow. nie
            mozna zrzucac odpowiedzialnosci tylko na instruktora bo on nie kieruja glowa
            kursanta. i skonczmy a zrgumentowaniem ze kursant nie musi nic wiedziec. moze
            prawnie nie musi - ale powinien myslec !
            wyrok tylko w zawieszeniu bylby sprawiedliwym wyrokiem dla kursantki moim zdaniem.
            -
            "Czym, aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund
            Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególną
            troską? Dostał apartament na Żoliborzu, zostaje zatrudniony na Politechnice
            Warszawskiej. Dzieci akowca biorą udział w filmie. Syn Jarosław Kaczyński nie
            zostaje internowany mimo, że był w kręgu doradców Lecha Wałęsy, a po odmowie
            podpisania lojalki zostaje zwolniony do domu"
            • huk256 Re: Samochód wpadł w poślizg - siła wyższa 03.12.09, 18:57
              > w takim razie poza lapsusem jezykowym ktory popelnilem nie zgadzamy sie.
              > prawda jest ze kursant nie powinien posiadac szzcegolnej wiedzy o samochodze -
              > ale powinien wiedziec podstawy. jedna z podstaw - ktor awynika ze zdrowego
              > rozsadku raczej niz z wiedzy technicznej - jest to ze w szczegolnie trudnych
              > warunkach przed rozpoczeciem jazdy nalezy, nawet ogolnie, ocenic stan pojazdu.
              > gdybym byl kursantem upewnilbym sie czy samochod ma zimowe opony (na przyklad).

              Idąc tym tokiem rozumowania - ofiarom wypadków z udziałem wiekowych (często 40 letnich)autobusów PKS'u NIE NALEŻY SIĘ żadne odszkodowanie bo przez wejściem do autobusu nie "sprawdziły" (?? Bo niby jak? Zażądać od kierowcy karty pojazdu miały? A może wleźć pod autobus i sprawdzać z latarką?) stanu technicznego ów pojazdu? Paranoja.

              Wsiadając do autobusu, samochodu nauki jazdy itp. wsiada się z myślą że jest to pojazd sprawny - ponadto póki co w Polsce nie ma obowiązku zmiany opon na zimowe podczas zimy, więc tutaj ewentualne protesty kursantki/kursanta mogły by zostać zbyte przez instruktora. (zapewne w stylu "Wsiadaj i jedziemy, albo oblewasz")

              > nie rozpoczalbym egzaminu wiozac pasazerow - bo kto wie w jakim stopniu
              > rozpraszaja tego kto zdaje. kilka prostych spraw.

              Co do ilości pasażerów - jeżeli autentycznie istnieje jakieś kursowe ograniczenie to dopiero jest paranoja - bo niby jak kursant ma zobaczyć wpływ obciążenia na osiągi pojazdu, prowadzenie i drogę hamowania?? Jak już zrobi sobie prawo jazdy i pierwszy raz będzie kogoś wiózł? Wtedy dopiero stanowi zagrożenie na drodze (a dość często się czyta o wypadkach z przeładowanymi samochodami w roli głównej - min. dla tego że niewielu zdaje sobie sprawę że te 2-3 osoby więcej to 200-300 Kg obciążenia które ZNACZNIE wpływa na prowadzenie pojazdu).

              > usprawiedliwianie kursanta tym ze nie musi nic wiedziec konczy sie w polsce tym
              > wlasnie ze statystycznie ginie 5000 ludzi na drogach co roku. idzie pan kursant
              > na prawko ktory nic nie wie, ok przejedzi pare kilometrow wzglednie dobrze,
              > dostaje prawo jazdy, po misiacu zabija innych kierowcow lub przechodniow. nie
              > mozna zrzucac odpowiedzialnosci tylko na instruktora bo on nie kieruja glowa
              > kursanta. i skonczmy a zrgumentowaniem ze kursant nie musi nic wiedziec. moze
              > prawnie nie musi - ale powinien myslec !

              Ale co to ma wspólnego z ta konkretną sprawą? Ok, czasami kursant powinien ponosić odpowiedzialność - ale wtedy i TYLKO wtedy gdy nie słucha się instruktora, łamiąc przepisy - narażając tym samym innych. Jeżeli jednak - jak w tym wypadku - kursant wsiada do pojazdu (zakłada że jest sprawny - i takie założenie jest jak najbardziej logiczne, w końcu jaki odpowiedzialny instruktor jechałby niesprawnym pojazdem prawda?), jedzie zgodnie z poleceniami instruktora i z przepisami, wpada w poślizg i zderza się z innym pojazdem to ciężko mówić tutaj o winie kursanta.

              Główny zarzut jaki przyjął sąd to "Niedostosowanie prędkości do warunków" - cudnie, szkoda tylko że jest to zapis niesprecyzowany co często prowadzi do absurdów - przykład, bodajże tamtej zimy była sprawa babki która jadąc po oblodzonej drodze z prędkością chyba 20 Km/h wypadła z drogi - nikomu nic się nic stało, ale po przyjeździe Policjant stwierdził że nie zachowała należytej ostrożności - no to ile miała jechać?? 15/10/5 Km/h?? I na podstawie czego to stwierdzić?

              Ten sam bzdurny przepis ten ad zinterpretował tak, inny pewnie zinterpretuje inaczej - liczę że babka się odwoła i wygra, tego jej życzę.

            • turzyca Najszczerszy podziw 03.12.09, 20:07
              > gdybym byl kursantem upewnilbym sie czy samochod ma zimowe opony (na przyklad).
              Umiesz podejsc do auta i rozpoznac opony zimowe? No to moje najszczersze
              uznanie, rzadko spotyka sie takie osoby. Ja znam tylko taka jedna, reszta po
              prostu jedzie do warsztatu i tam pan oponowy wymienia jedne opony na drugie.

              > nie rozpoczalbym egzaminu wiozac pasazerow - bo kto wie w jakim stopniu
              > rozpraszaja tego kto zdaje.
              Egzamin? A gdzie w artykule mowa o egzaminie? Kurs przeciez zwykly, a dzieki
              zabraniu pozostalych kursantow mozna zaoszczedzic wracania do osrodka i wiecej
              pojezdzic poza miastem.
              • zigzaur Re: Najszczerszy podziw 03.12.09, 22:20
                Umiejętność oceny stanu ogumienia jest podstawową umiejętnością kierowcy. Wygląd
                bieżnika zimowego znacznie różni się od letniego.
                Ale to nie ma znaczenia, bo w Polsce nie ma formalnego obowiązku zakładania opon
                zimowych.

                Najprostszym sposobem rozpoznania jest znak "M+S" od angielskiego Mud + Snow
                albo niemieckiego Matsch + Schnee.
              • stefan99999 Re: Najszczerszy podziw 03.12.09, 22:56
                Nie żartuj! Oponę letnią od zimowej można odróżnić jednym rzutem
                oka. Letnie mają duże gładkie powierzchnie styku z jezdnią, a
                zimowe mają bardziej chropowate "ponacinane" wieloma falistymi
                szczelinami.

                Oczywiście moja wypowiedź jest nie na temat. To czy kursantka
                ponosi odpowiedzialność czy nie zależy tylko od tego czy stosowała
                się do zaleceń instruktora czy np. na jego okrzyk "nie hamuj"
                wcisnęła hamulec do dechy.
      • mefistofelia Re: Samochód wpadł w poślizg - siła wyższa 03.12.09, 13:18
        > dwóch pasażerów z tyłu może być
        > skoro samochód jest na tylu przynajmniej legalnie zarejestrowany. To
        > wszystko kupy się nie trzyma.

        Dla elek są inne przepisy i wg nich z tyłu może jechać tylko jedna osoba.
        • mecenas_misiura Re: Samochód wpadł w poślizg - siła wyższa 03.12.09, 13:25
          Jak zdawałem na prawo jazdy, to nie uczono o specjalnych wymaganiach dotyczących
          L-ek.

          No i gdyby była sławną pływaczką to wynik byłby inny...
          • tiges_wiz Re: Samochód wpadł w poślizg - siła wyższa 03.12.09, 15:16
            przeciez slawna plywaczka tez zostala skazana w zawiasach..
            wiec o co chodzi?
            • igraszka Re: Samochód wpadł w poślizg - siła wyższa 03.12.09, 16:40
              Ale słynna pływaczka już miała prawo jazdy w garści. Gdyby nie miała, wyrok
              byłby jeszcze łagodniejsze. Idę o zakład.
            • amigo46mp Re: Samochód wpadł w poślizg - siła wyższa 12.12.09, 00:26
              TYLKO ŻE SŁYNNA PŁYWACZKA MIAŁA JUŻ ZDANY EGZAMIN I ODPOWIADAŁA SAMA
              ZA TAMTEN WYPADEK.KTO INNY DOSTAŁ BY WYROK BEZWZGLĘDNY. A TA BIEDNA
              KOBIETA MOGŁA LICZYĆ NA INSTRUKTORA ONA SIĘ UCZYŁA I INSTRUKTOR
              POWINIEN ZWRUCIĆ JEJ UWAGĘ ŻE NIE DOSTOSOWAŁA PRĘDKOŚCI DO WARUNKÓW
              PANÓJĄCYCH NA DRODZE. ALE W TYM KRAJU WCIĄŻ SĄ RÓWNI I RÓWNIEJSI.
              NIESTETY.
              • spokojny.zenek Re: Samochód wpadł w poślizg - siła wyższa 12.12.09, 16:31
                amigo46mp napisał:

                > TYLKO ŻE SŁYNNA PŁYWACZKA MIAŁA JUŻ ZDANY EGZAMIN I ODPOWIADAŁA SAMA
                > ZA TAMTEN WYPADEK.KTO INNY DOSTAŁ BY WYROK BEZWZGLĘDNY.

                Bzdura. W tego typu sprawie na pewno nie byłoby kary pozbawienia wolnosci bez
                warunkowego zawieszenia.
                Czemu służy takie rozsiewanie mitów?


      • grundol1 Re: Samochód wpadł w poślizg - siła wyższa 03.12.09, 13:42
        > dwóch pasażerów z tyłu może być
        > skoro samochód jest na tylu przynajmniej legalnie zarejestrowany.

        Nie w momencie gdy samochód ma 'L' na dachu.
        • lexus_400 Re: Samochód wpadł w poślizg - siła wyższa 03.12.09, 17:07
          Pewnie bug tak chcial?
    • wolfgang87 Że co ??? 03.12.09, 13:12
      Jeśli artykuł mówi prawdę, czyli był poślizg, to jaka tu wina kursantki ? Do diabła ? To po co intruktor ? Ja się sam mogę nauczyć, skoro instruktor mi nic nie daje.
      CHORE!!!
      • s.o.s.e.n.k.a :/ 03.12.09, 13:23
        to jest masakra jakaś!!!... A pani sędzia zapomniała jeszcze ukarać te dwie
        osoby które zgineły... np. zakaz pochówku!
        • bagdo Re: :/ 03.12.09, 16:33
          s.o.s.e.n.k.a napisała:
          > to jest masakra jakaś!!!... A pani sędzia zapomniała jeszcze ukarać te dwie
          > osoby które zgineły... np. zakaz pochówku!

          Dobrze ze sie beda odwolywac. No ale tak to jest jak na egzaminie na prawo jazdy
          najwieksza wage sie przywizuje do umiejetnosci zaparkowania w koperte za jednym
          zmachem. Ech, majtki opadaja normalnie. Ludzie nie maja umiejetnosci i jeszcze
          jezdza po pijanemu, gdzie tu w ogole kultura jazdy. A to taki super piekny sport
          jest.
      • bagdo heh 03.12.09, 16:25
        wolfgang87 napisał:
        > Jeśli artykuł mówi prawdę, czyli był poślizg, to jaka tu wina kursantki ? Do di
        > abła ? To po co intruktor ? Ja się sam mogę nauczyć, skoro instruktor mi nic ni
        > e daje.
        > CHORE!!!

        Wiesz, jak sie faktycznie chce nauczyc to mozna. Znam faceta ktory w pluche
        (bardzo slisko) jezdzil samochodem z napedem na 4 kola uzywajac tylko poslizgu
        po Warszawie. I panowal nad samochodem. Fantastyczna jazda z nim byla.
    • okulele99 Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:12
      to mzoe nigdy wiecej z wyciu nie wychodz z domu bo przecie zludzie gina w autach
      na ulicy w autobusach i windach. mspedz resztze zycia w domu. z twoim poziomem
      intelektualnym brak twojej obecnosci nie zaszkodzi nikomu jak widac.
      --
      "Czym, aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund
      Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególną
      troską? Dostał apartament na Żoliborzu, zostaje zatrudniony na Politechnice
      Warszawskiej. Dzieci akowca biorą udział w filmie. Syn Jarosław Kaczyński nie
      zostaje internowany mimo, że był w kręgu doradców Lecha Wałęsy, a po odmowie
      podpisania lojalki zostaje zwolniony do domu"
      • czwarty.wymiar Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:23
        Przestań się wreszcie kompromitować.
    • placebo99 A po ile dostali pasażerowie co siedzieli z tyłu? 03.12.09, 13:15
      Też jechali tym samochodem. Powinni dostać przynajmniej tyle co
      kursantak. Byli w podobnej sytuacji.
      • pokemontazo Dociazali zmniejszajac manewrowosc -> 25lat. 03.12.09, 14:39
        Powinno byc 25 lat.

        A tak na powaznie: W kraju w ktorym gwalciciele i mordercy dostaja wyroki w
        zawieszeniu - za WYPADEK idzie sie do wiezienia...
        Z tego co rozumiem - panowaly zle warunki jazdy ale z tego co przeczytalem
        sytuacja wyobrazam sobie tak:
        1)Zle warunki jazdy (oblodzona jezdnia) ale ile razy sie spotkaliscie z
        sytuacja, ze jedziecie w znakomitych warunkach az tu nagle wjezdza sie na
        lodowisko (zamarznieta tafle wody na srodku (wspaniale wykonanej) jezdni ktora
        nijak nie powinna sie tam znalezc...).
        2)Z tego co rozumiem pani nie dostosowala predkosci do warunkow jazdy (co
        sugeruje, ze NIE PRZEKROCZYLA DOZWOLONEJ PREDKOSCI - jako ze przy takiej
        ewentualnosci wyciagnieto by ten wlasnie zarzut jako ciezszy). Pozatym nie
        wydaje mi sie ze jechala tak szybko kierujac sie checia spowodowania wypadku -
        powiem tak: skoro juz ustalilismy ze nie przekroczyla predkosci to biorac pod
        uwage ograniczenia na polskich drogach - "dostosowanie predkosci jazdy" bylo by
        rownowazne z postojem.

        Nie wiem ile z moich domyslow jest zgodnych z rzeczywistoscia - ale z tego co
        wyczytalem rysuje sie tylko jedna mozliwosc uzasadniajaca tak wysoki wyrok za
        jak to ujeto "wypadek". Jest nim przynaleznosc ofiar do tzw. "Rowniejszych"...
    • u_la_la skandaliczny wyrok! 03.12.09, 13:19
      instruktor powinien ponieść całą odpowiedzialność za wypadek. Jego psim
      obowiązkiem jest dbałość o bezpieczeństwo kursanta. Ta kobieta powinna
      oskarżyć go o narażenie zdrowia i życia. Przecież ona też mogła zginąć.

      Instruktor powinien odwołać tę jazdę ze względu na złe warunki jazdy ale
      zapewne szkoda mu było kasy. Przez jego pazerność zginęły 2 osoby a inne były
      w niebezpieczeństwie.

      Dlaczego nasza Temida jest tak bezmyślna?
      • krociech Zgoda 03.12.09, 13:25
        niemniej instruktor musi uczyć jeździć również po błocie. Poza tym opony zimowe, zdaje się, nie są obowiązkowe. Poza tym istnieje coś takiego jak nieszczęśliwy wypadek - moim zdaniem dokładnie do tego tutaj doszło. Jechałem poślizgniętym samochodem po lewym pasie i wiem, ile można wtedy zrobić - na pewno nie ma czasu na przypominanie sobie teorii.
        • tom.gorecki Jak zwykle w Polszcze musi być winny 03.12.09, 14:04
          i ukarany. Sądy dzielą ludzi na winnych i niewinnych z tym, że ci drudzy nie na pewno, chyba, że są sędziami i kolegami.

          Sprawiedliwość ludowa musi zatriumfować. Jak u Mickiewicza - nie ma winy bez kary...
        • nowotkomarceli4 Re: Zgoda 03.12.09, 15:53
          Dokładnie jak wpadasz w prawdziwy niekontrolowany poślizg, to już
          nic nie można zrobić. Należy się tylko modlić aby nikt nie jechał z
          drugiej strony i aby nie wpaść na drzewo lub pieszych na chodniku.
          • winietou Re: Zgoda 03.12.09, 16:48
            Mozna mozna, ale oczywiscie szczescie rowniez sie przydaje.

            wbrew pozorom adrenalina wlacza sie taka, ze wszystko sie dzieje w zwolnionym
            tempie (przynajmniej u mnie tak to dziala) i naprawde kiedys w takiej sytuacji
            mialem w glowie chyba z 8 wariantow co zrobic zeby nie sunac dalej na lewy pas
            (nie zanczy ze wszystkie dobre)

            no...chyba ze w zimie mamy letnie i trafilismy na "szklanke"...ale to wtedy sie
            nie przekracza 30 km/h...
            • wj_2000 Re: Zgoda 03.12.09, 19:15
              winietou napisał:

              .no...chyba ze w zimie mamy letnie i trafilismy na "szklanke"...ale
              to wtedy sie
              > nie przekracza 30 km/h...

              Ja jechałem 20. Było to parę kilometrów za Łysą Polaną, po
              słowackiej stronie. Droga szła w dół. I nagle, jakby ktoś
              obrócił mój samochód jak zabaweczkę z jednoczesnym przemieszczaniem
              na lewy pas. Uderzyłem w zaspę (droga cała była jakby w śniegowym
              tunelu), co jeszcze bardziej skręciło samochód wokół osi
              przemieszczając go z kolei na prawy pas już ustawiony w kierunku do
              dalszej jazdy. Istny cyrk!!! Nawet się nie zatrzymałem. DOpiero u
              celu zauważyłem niezbyt straszne wgniecenia i pęknięcie plastikowych
              błotników.
              Droga, na szczęście, była pusta!

              Jak ja nie lubię mieć stale racji!
              • tom.gorecki Re: Zgoda 04.12.09, 09:05
                > I nagle, jakby ktoś
                > obrócił mój samochód jak zabaweczkę z jednoczesnym przemieszczaniem
                > na lewy pas.

                Tak to działa. Mądralińscy gadający o "za dużej prędkości" chyba nigdy nie mieli prawdziwego poślizgu. Zdarza się i przy 10km/h jak się źle trafi. ;-)
                Oczywiście prędkość przekłada się na zniszczenia.
                Acha, opony zimowe niewiele pomagają na "szklankę", jeśli w ogóle coś.
    • jankij Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:22
      Co za sądy i sędziowie - codziennie informacje o jakichś
      idiotycznych wyrokach (to po co są licencjonowane szkoły jazdy -
      nauczyć to mnie mógł wujek na maluchu - odpowiedzialność, a także
      jakość nauczania, taka sama).

      APELOWAĆ

      Są jeszcze sądy w Berlinie (czytaj: w Strasburgu, Hadze itd)
    • niezlypl Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:24
      W stu procentach wina instruktora - to on odpowiada za to co robi
      kursant w samochodzie. To, że kursantka nie zwróciła uwagi na to, czy
      opony są dobrane do warunków jezdnych - to nie jej wina. To ona płaci
      za pełne przygotowanie pojazdu do nauki jazdy i instruktora
      obowiązkiem jest jej to zapewnić. Zresztą bardzo często zdarza się,
      że instruktor już na pierwszej jeździe nakazuje ruszyć 'na miasto'.
      No i fakt, że z tyłu siedziały dwie osoby. Zgodnie z przepisami w
      pojeździe, w którym prowadzi kursant mogą przebywać tylko dwie osoby:
      on za kierownicą i instruktor obok. A te dwie osoby na doczepkę to z
      racji pazerności samego instruktora - po co robić trzy kursy z miasta
      do miasta, skoro za jednym zamachem można zaoszczędzić nawet 100 zł.
      • kiddy Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:31
        Weźcie pod uwagę jeszcze jedno. Nie wiadomo, która to była godzina
        jazdy. Może ta kobieta ledwo utrzymywała samochód na drodze, bo była
        na początku kursu? A teraz jest tak, że po godzinie czy dwóch
        instruktor wypuszcza kursanta na drogę. To jest potworny stres i
        niesamowita odpowiedzialność. Sama koło 5 czy 7 godziny
        spowodowałabym poważny wypadek - zajechałabym drogę kierowcy
        jadącemu z dużą prędkością. Dlaczego? Bo trudno mi było po tych paru
        godzinach opanować kilka czynności na raz! To wymaga czasu i
        doświadczenia. Więc może wróćmy do starego schematu, zgodnie z
        którym kursant przez kilka godzin jeździ po placu, żeby nauczyć się
        wzlgędnie panować nad autem. I to w różnych warunkach.
        • cillian1 Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:38
          > I to w różnych warunkach.

          tylko jak to zrobić w lecie

          w lecie śnieg
          w zimie ulewa
          i koniecznie za każdym razem zmieniać opony ;)
        • black_halo Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 16:01
          instruktor przewaznie wypuszcza czlowieka na droge zeby mu pozniej
          ulawtic zdanie egzaminu. u mnie tak bylo, tu jest sprzeglo, tu jest
          hamulec, tu jest gaz a tu kierownica. tak ruszamuy, tak cofamy, tak
          hamujemy, tak zmieniamy biegi i jedzeimy. oczywiscie pierwsza leksja
          na drozce osiedlowej i dookola blokow najwyzej na trojeczce ale dalej
          to juz jedziemy na miasto i cwiczymy do upadelgo zawracanie,
          skrzyzowania i ronda bo to jest na egzaminie. nikt nie uczy jazdy w
          trudnych warunkach bo tego nie ma na egzaminie. moj kumpel zdawal
          egzamin w calkowitej sniezycy, toczyl sie po miescie 20km/h i co?
          musial zdac bo w takich warunkach trudno o blad. zdal i mial wypadek
          po pierwszym uzyciu samochodu, na oblodzonej jezdni - cud boski, ze
          wyszedl z tego bez wiekszych obrazen.

          mozna by bylo przyjac system z innych krajow, np. w niemczech z tego
          co wiem to oprocz nauki w normalnych warunkch obowiazkowo trzeba
          przejsc kurs jazdy w trudnych warunkach. w belgii z kolei aje sie
          prawo jazdy tymczasowe, ktore daje prawo do jazdy miedzy godzina 6
          rano i 22, bez weekendow i swiat. wystarczy by nauczyc sie jezdzic.
          ja sama jezdze wylacznie za granica, w polskich warunkach chyba bym
          umarla ze strachu jezdzac po oblodzonych drogach zima i miedzy
          szalonymi kierowcami.
          • hazzard Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 04.12.09, 12:09
            mnie instruktor wypuścił w ścisłe centrum Warszawy na drugiej godzinie zajęć -
            na pierwszej uczyłam się na placyku ruszania, hamowania, zmiany biegów, bo nigdy
            wcześniej nie miałam do czynienia z samochodem. Jakie były moje umiejętności w 2
            godz. zajęć? Żadne. a wszyscy wiedzą, jak się jeździ po centrum W-wy w godzinach
            szczytu.

            Natomiast co do jazdy w śnieżycę - miałam okazje na kursie wyjechać za miasto po
            godz 20 w śnieżycę i miałam możliwość pojechać 100 km/h. Ale jechałam 70-80,
            dostosowując prędkość do warunków, dodam, że nie było ślisko ani błota
            pośniegowego, bo ten śnieg zaczął dopiero sypać.

            Owszem, ta pani nie była kierowcą, a kursantem, ale to nie zwalnia od myślenia i
            jeśli jest ślisko, to się jedzie 30km/h nawet jeśli można 70 czy 100.

    • 111slavo Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:26
      Tak niedorzeczny wyrok jest mozliwy tylko w Polsce i kilku krajach
      arabskich.
      Wine ponosi wylacznie instruktor,koniec.kropka.
      Z boguduchawinnej kobiety zrobili morderczynie, ktora jest teraz
      wrakiem czlowieka i nigdy nie wsiadzie do samochodu nawet jako
      pasazerka.
      Chory kraj, chore sady.
      • zsxdcf Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 15:22
        Dwoje ludzi zginęło.Obawiam się,że te zawiasy zostaną.To tak jak nieumyślne
        spowodowanie śmierci.I nie podniecaj się tak.
    • agg Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:32
      moim zdaniem winny jest instruktor, kursantka ma jezdzic tak jak instruktor
      jej karze i ma go sluchac.
    • anders76 Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:32
      Kursant ma wykonywac polecenia instruktora, kazal jechac w takich warunkach to
      jechala. On powinien wiedziec czym to grozi, ona jeszcze nie.
      • zigzaur Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 22:25
        Nie ma formalnego zakazu jazdy po gołoledzi, we mgle, w ulewnym deszczu czy
        podczas lepperoblokady. Ale za każdym razem trzeba wiedzieć, jak się zachować.
    • 111slavo Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:32
      Podejrzewam, ze sedzia mial zblizony swiatopoglad do osoby kryjacej
      sie pod pseudonimem karw 123. Kierujac sie logika wspomnianej osoby
      proponuje pojsc krok dalej i zamknac dozywotnio wszystkie osoby
      znajdujace sie wtedy w promieniu 10 km od zdarzenia, a zwlaszcza
      kogos odpowiedzialnego za pogode...
    • mars60 Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:34
      Dodatkowy hamulec na dachu?Nie wiedziałem że teraz tak jest...
      • beta_czat Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:46
        no, bo to nowe modele są...
      • quosoo Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 15:24
        mars60 napisał:

        > Dodatkowy hamulec na dachu?Nie wiedziałem że teraz tak jest...

        No i dlatego instruktor nie musi mieć zapiętych pasów, zeby w razie
        poślizgu mógł szybciutko wskoczyć na dach i pociągnąć za hamulec...
        • igraszka Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 16:46
          A co, jeśli samochód dachuje...?
    • 12.12a1 Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:46
      Myślę że wyrok jest sprawiedliwy bo za jazdę niesprawnym samochodem
      odpowiedzialność powinien ponosić nie tylko instruktor ale też kursant,który
      jednak powinien zwracać uwagę na to czym jeździ.Kasuje się kursanta za to,że
      rusza na zaciągniętym hamulcu,a jaka jest różnica pomiędzy jazdą z
      zaciągniętym hamulcem a jazdą samochodem z uszkodzonymi oponami,uszkodzonymi
      światłami,czy też kierunkowskazami? Nasze szkolenie kierowców polega jedynie
      na tym,żeby prawidłowo zachowywać sie w ruchu ulicznym,ale nie zwraca się
      uwagi na to czym się jeździ,a niesprawny samochód jest jedną mysle że
      główniejszą przyczyną wypadków po nonszalancji i głupocie młodych kierowców.
      • 111slavo Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 14:06
        Rozmawiamy o kursantce, a nie o doswiadczonym kierowcy. Inna sprawa,
        ze na palcach jednej reki u drwala moge policzyc kierowcow ktorych
        obchodzi co znajduje sie pod maska czy gdzies tam pod spodem.
        Normalny uzytkownik ma obowiazek jechac raz na rok na przeglad i
        wymienic to i owo jesli bedzie taka koniecznosc. Wlasciciel
        samochodu czy uzytkownik nie ma obowiazku znac sie na mechanice.
        Opony zimowe nie sa w Polsce obowiazkowe. Jezeli samochod
        instruktora mial 'lyse' opony jest to jego winna w 100% i powinien
        isc siedziec bez zawiasow.
        • zigzaur Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 22:27
          Kierowca ma obowiązek zauważyć niesprawności samochodu podczas jazdy i umieć
          podjąć decyzję, czy kontynuować jazdę czy też wezwać lawetę.
          Jeśli kierowca (czy też właściciel) nie zna się na działaniu samochodu, to w
          warsztacie go po prostu okantują.
          • anarchoateo Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 04.12.09, 07:46
            kursant nie jest kierowcą a kierującym.
            wbrew pozorom jest to różnica
            • everettdasherbreed Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 04.12.09, 09:17
              Kursant jest osobą, która chce i stara się zostać kierowcą.
      • asdfhjkl Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 14:13
        1212a1 zasadnicza roznica dot. "kasowania kursanta za jazde z
        zaciagnietym hamulcem" jest taka, ze dopiero na egzaminie
        sie "kasuje". Na kursie masz sie tego dowiedziec, od tego chyba
        jest. No chyba ze sadzisz ze idac na kurs trzeba umiec jezdzic.

        A CO gdyby wypadek wydarzyl sie na EGZAMINIE? wtedy moznaby sie
        spierac o wine kursanta (ktory podchodzac do egzaminu deklaruje w
        pewnien sposob umiejetnosci jazdy i wiedze). ALe nie na kursie...

        mnie zastanawia czemu instruktor dostal identyczny zakaz prowadzenia
        samochodu i nauczania jazdy. Na oba 3 lata. Bezsens. WG mnie
        przesadzony zakaz prowadzenia samochodu, i niedoszacowany zakaz
        bycia instruktorem.
      • polsz Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 14:15
        instruktor synku ma obowiązek prowadzić szkolenie na sprawnym pojeździe. A opony
        nie były uszkodzone tylko niewłaściwe. Ciekaw jestem geniuszu czy odróżnisz
        letnią od zimówki na pierwszy rzut oka
        • niepozorek Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 14:27
          Wypowiadałam się przed chwilą w innym wątku,ale napiszę jeszcze raz.
          Płacąc 1300zł za kurs oczekuję, że samochód będzie wyposażony w
          konieczne do zachowania bezpieczeństwa elementy, w tym opony (nawet
          jeśli nie są obowiązkowe zdrowy rozsądek nakazywałby je
          zastosować!). I może ze mnie "zwykła baba", ale za choinkę nie
          odróżnię zimówek od letnich. Poprostu liczę na to,że osk zapewni mi
          te podstawowe środki bezpieczeństwa!
          • zigzaur Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 22:29
            Rozpoznanie opon zimowych i odróżnienie ich od letnich jest łatwe. Teoretycznie,
            nie musisz tego umieć ale warto jest to wiedzieć np. przy okazji zakupu opon.
            Ale za to masz obowiązek wiedzieć, ile wynosi dopuszczalne zużycie bieżnika oraz
            jak to sprawdzić.
      • misiek7012 Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 14:24
        tzn, ze juz przed jazdą kursant powinien znac się na autach niczym
        fachowiec? A jesli tak to tego powinien go nauczyć przed jazdą
        instruktor własnie. Ilu ludzi tak naprawdę potrafi odróżnić letnie
        opony od zimowych?
    • braminis Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:48
      Jestem kierowcą jeżdżącym codziennie i w różnych porach dnia. Z
      uwagi na to, często obserwuję pojazdy nauki jazdy. I mam jedno
      podstawowe spostrzeżenie, mianowicie: brak opanowania samochodu
      przez kursantów przed wyjechaniem na "miasto". Uważam, że jest to
      podstawą do opanowania zasad poruszania się po mieście. Jednak
      szkółki pewnie nie mają żadnego interesu w uczeniu kursantów
      przynajmniej zadowalającego opanowania pojazdu, żeby nie było na
      przykład tzw. "kangurów". Starzy kierowcy wiedzą o co chodzi. Druga
      sprawa to sami instruktorzy, często młodsi od np. 30-letnich
      kursantów. Często zastanawiam się ile lat ma prawo jazdy sam
      instruktor, skoro nie umie przekazać kursantowi do czego służy ta
      wajcha z lewej strony kierownicy. W związku z powyższym, uważam, że
      za wypadki spowodowane przez kursantów powinni odpowiadać
      instruktorzy i firmy ich zatrudniające.
      • niepozorek Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 14:12
        Niedawno otrzymałam prawko i czytając o tym co się stało, aż mi
        ciarki przeszły. Kurs robiłam w jednym z lubelskich osk. Teoria-
        slajdy przez półtorej godziny (bez komentarza wykładowcy). Praktyka-
        instruktor piszący smsy,zagadujący kolegów, załatwiający prywatne
        sprawy w trakcie jazd, usypiający na fotelu(!!!) i nakaujący
        przewieźć syna na PKS. Już po 20 min na placu manewrowym kazał
        jechać na miasto. Zdenerwował się, gdy powiedziałam, że nie jestem
        gotowa (nigdy przed rozpoczęciem kursu nie prowadziłam samochodu).
        Instruktor nie wpadł na pomysł, żeby cokolwiek wytłumaczyć -
        ograniczał się do krzyku. Naiwnie wierząc, że osk zapewni odpowiedni
        sprzęt (samochód w odpowiednim stanie), nie pomyślałabym nawet żeby
        zapytać o opony zimowe... I pomimo tego, że posiadam prawo jazdy nie
        wiem czy potrafiłabym zareagować odpowiednio w sytuacji poślizgu
        (dlatego też staram się nie prowadzić, gdy są niesprzyjające warunki
        atmosferyczne). Patrząc na jakość kursów uważam, że winę ponosi
        instruktor. Bardzo często kursanci są kompletnie nieprzygotowani. A
        test teoretyczny w osk... widział ktoś pytania? Zero logiki! Pytania
        ułożone są w taki sposób, że można je rozumieć na tysiąc sposobów
        (chyba jakiś analfabeta je układał)! Instruktor powiedział mi jasno-
        wyuczyć się ODPOWIEDZI!!!!
        • zigzaur Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 22:31
          Bo te różne szkółki to są kursy zdawania egzaminu. Kursant musi wbić sobie do
          głowy trasę egzaminacyjną (po trzeciej przecznicy za rondem zmienić pas na lewy)
          oraz wpatrywać się w szybkościomierz zamiast patrzeć przed siebie.
          • niepozorek Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 04.12.09, 00:00
            Zgadzam się z Twoją opinią! Niby prawko mam (świeżak), łuk
            zaliczony...na zasadzie "jak minie Pani te dwa kijki to mocno
            kierownicą w prawo"...a jak mi przyszło dziś tyłem parkować to
            k....łam na siebie ile wlazło... byle do egzaminu, a później się
            okazuje,że kompletnie nic nie umiemy ;-/
      • baba1000 Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 15:06
        Zgadzam się całkowicie, dodatkowo można jeszcze zaobserwować liczne błędy
        kursantów nie korygowane przez instruktora np wymuszanie pierwszeństwa.
    • kokon.iko Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 13:51
      Czasem kierowcy z kilkuletnim doświadczeniem, nie potrafią odpowiednio
      zareagować kiedy samochód wpadnie w poślizg, a my oczekujemy tego od kobiety,
      która "za kółkiem" siedziała, może drugi raz??
      Być może instruktor także nie mógł w żaden sposób zareagować, ale decydując
      się na wykonywanie takiego zawodu, bierze na siebie całą odpowiedzialność za
      kursanta.
    • ben-oni Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 14:06
      Zaraz, zaraz... zginęły 2 osoby a wyrok taki niski?? Stanowczo instruktor
      powinien zostać ukarany tak jakby to on spowodował wypadek, bo to on jest
      odpowiedzialny za wszystkie wypadki drogowe podczas lekcji.
      • dzioobas Re: Sąd: Kursantka nauki jazdy winna wypadku 03.12.09, 20:28
        Co wiecej - instruktor jest wspolodpowiedzialny za wiekszosc wypadkow ktore maja
        miejsce nawet po zdobyciu przez kursanta prawa jazdy.
    • ksks3 Erupcja logiki w wykonaniu wysokiego sądu 03.12.09, 14:08
      To się nawet nie daje komentować. Nie da się całej rzeczywistości
      zapisać w kodeksach. Ale to wcale nie oznacza, że sąd jest zwolniony od
      myślenia. Tylko dlatego za sędziowskim stołem siedzi CZŁOWIEK a nie
      maszyna. Wyrok ten to nic innego jak wymiganie się sądu od zajęcia
      jednoznacznego stanowiska - wypisz wymaluj ostatnie orzeczenia T.K. !!!
      Widać cały system jest chory.
      • dinki_red Re: Erupcja logiki w wykonaniu wysokiego sądu 03.12.09, 14:36
        Jestem rowniez zdania ze kursantka nie powinna dostac takiego wyroku.
        Za jej poczynania za kierownica odpowiedzialny jest instruktor i ten
        powinien byl zwrocic kursantce uwage ze przekroczyla predkosc lub
        wrecz nawet przyhamowac samochod - przeciez ma hamulec.

        Natomiast w momencie poslizgu nie sadze ze byl w stanie cos
        zrobic.Nawet majac obie rece na kierownicy ,gaz ,hamulec pod pelna
        kontrola trudno jest wyprowadzic auto z poslizgu.

        Samam mialam sytuacje ze podzczas kursu na prawo jazdy wyskoczyl mi
        jelen przed maske.Ja nie zdazylam zareagowac ,instruktor rowniez.
        Na szczescie jelen byl szybszy i przebiegl przez ulice zanim moje
        auto w niego uderzylo. Do tej pory jednak nurtuje mnie pytanie co by
        bylo gdyby to byl np rowerzysta. Ten mogl by nie miec tyle szczescia
        aby zdazyc zanim ja zareaguje z hamowaniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka