k-sl
04.02.10, 02:33
Okrucieństwo wojen, a II światowa bynajmniej nie jest tu absolutną
"rekordzistką" w porównaniu z późniejszymi rzeziami i masakrami, których
świadkami byliśmy/jesteśmy współcześnie, każe się pochylić z pokorą i zadumą
nad niewinnymi i wręcz przypadkowymi ofiarami, niemającymi nic wspólnego,
żadnego wpływu, na decyzje możnych tego świata, którzy jednym skinieniem palca
decydowali o losie (życiu!) milionów.
W Polsce "wyrośliśmy" (przynajmniej w swojej masie jako naród) na
jednostronnej, zdeformowanej wersji II wojny światowej, spreparowanej na
doraźne i strategiczne potrzeby władzy "ludowej". W tej wersji jest
czarno-biało. Niemcy byli "be", a my (i oczywiście nasz "wielki brat")
byliśmy: prawi, uczciwi, rycerscy, mieliśmy racje moralne i historyczne,
reszta świata nas nie rozumiała, nie doceniała, itd, itp.
Dzisiaj można już mówić o innych, czysto ludzkich aspektach tej okrutnej
wojny, która nie oszczędziła przecież także "zwykłych" Niemców, ich miast,
zabytków. Zdawało by się, że w takim katolickim kraju, jak Polska, gdzie już
45 lat temu światła grupa biskupów wystąpiła ze słynnym apelem "przebaczamy i
prosimy o przebaczenie", postawa chrześcijańskiego współczucia dla cywilnych
ofiar powinna być naturalnym odruchem Polaka-katolika.
Nic z tego. Nie potrafią z siebie wykrzesać tego uczucia ci "prawdziwi"
chrześcijanie z PIS-u. Co więcej, w swojej małości próbują żałośnie zbić
kapitał polityczny na tej gigantycznej tragedii.
Mali głupi ludzie. Ale chyba nie cyniczni - do uprawiania cynizmu trzeba
jednak pewnego intelektu...