Dodaj do ulubionych

Jacek w szkole bez Agatki

06.04.10, 07:05
A U-Jot czegoś takiego, przypadkiem, nie planuje?
Obserwuj wątek
    • tsuranni narodowokatolicki debilizm 06.04.10, 07:15
      ciągle żywy
      • wypasior niech wprowadzą burki i nikaby 06.04.10, 08:19
        będzie jeszcze nowocześniej
        • krolmrowek Re: niech wprowadzą burki i nikaby 06.04.10, 11:52
          >niech wprowadzą burki i nikaby
          > będzie jeszcze nowocześniej

          A skąd to głupie przekonanie, że wszystko co nowoczesne lepsze od starego
          sprawdzonego? Poza tym burka nigdy nie była częścią naszej kultury, więc
          porównanie nietrafne. A jakbyś choć raz był w kraju arabskim gdzie burki są
          wymagane to byś wiedział, że kobiety z Europy ubrane w ich standardach
          nieobyczejnie, najbardziej są tępione przez inne kobiety, a nie tamtejszych
          mężczyzn. Najlepiej świat komentować ze swego fotela w Koziej Wólce...

          "Prof. Adam Niemczyński, psycholog rozwojowy, kierownik Zakładu Zarządzania w
          Oświacie Uniwersytetu Jagiellońskiego: - [...] Dzielenie klas na męskie i
          żeńskie to idiotyzm. To segregacja, a ludzi nie powinno się segregować."

          Idiotą to jest, ale ten profesor. Dlaczego więc UJ segreguje ludzi i nie
          przyjmuje na studia wszystkich, ale tylko tych z najlepszymi wynikami? To jawna
          segregacja.
          Dlaczego komuś wogóle przychodzi do głowy, że rozdzielenie chłopców i
          dziewczynek to jakaś "segregacja"? Segregować to można na lepsze i gorsze, a
          chłopcy i dziewczynki są równi, ale inni! Co jest lepsze: tygrys czy jastrząb?
          Żaden z nich, są po prostu inni. Ale według lewackich teorii byliby "równi" (w
          domyśle: identyczni), więc jastrzębiowi lewacy obcieliby skrzydła i kazali na
          nogach polować na antylopy, a tygrysowi doprawiliby skrzydła i kazali polować na
          myszy. W imie równości...
          • anty65 Re: niech wprowadzą burki i nikaby 06.04.10, 12:19
            To wyjątkowo niedorzeczne tłumaczenie. Nie można uciekać od tego, że ludzie są
            inni. Chodzi o to, żeby uczyć odmienności i tolerancji na nią, a nie piętnować.
            Żyjemy w społeczeństwie ludzi, którzy są rozdzielnopłciowi i nie ma sensu
            wprowadzać sztucznie klas dla chłopców i dziewczynek. Niewiele z tego będzie
            dobrego.
            • krolmrowek Re: niech wprowadzą burki i nikaby 06.04.10, 12:35
              Czy to, że w NBA 99% graczy ma powyżej 190 cm wzrostu nazwa Pan piętnowaniem
              ludzi o niskim wzroście? Czy fakt, że chyba wszyscy skoczkowie narciarscy mają
              niedowage to piętnowanie ludzi przy kości? Czy to, że większość przedszkolanek
              to kobiety to piętnowanie mężczyzn? To organizmy najbardziej prymitywne są
              najbardziej ujednolicone, gdzie wiele organizmów jednokomórkowych nie ma nawet
              płci. Im organizmy bardziej złożone tym tym wieksze pogłębianie różnorodności,
              jak chociażby u mrówek, gdzie są robotnice, strażnicy itd. Lewacy próbują z nas
              zrobić pierwotniaka, sztucznie chcąc zatrzeć różnice, które są DOBRE i które
              należy pogłębiać, by w każdym człowieku rozwinąć to co najlepsze.
              • maruda.r Re: niech wprowadzą burki i nikaby 06.04.10, 14:36
                krolmrowek napisał:

                > Czy to, że w NBA 99% graczy ma powyżej 190 cm wzrostu nazwa Pan piętnowaniem
                > ludzi o niskim wzroście?

                ******************************

                Jest to wynik selekcji zawodników, a nie założeń, że w kosza będą grali tylko
                najwyżsi. Podział na klasy żeńskie i męskie odbywa się na poziomie założeń.

              • hermina5 Re: niech wprowadzą burki i nikaby 06.04.10, 15:16
                >Lewacy próbują z nas
                >zrobić pierwotniaka, sztucznie chcąc zatrzeć różnice, które są
                >DOBRE i które należy pogłębiać, by w każdym człowieku rozwinąć to
                co najlepsze.


                Najbardziej róznice między kobietami i męzczyznami pogłębiają kraje
                islamu, zwłaszcza ortodoksi. Porozwijali tyle tego najlepszego w
                ludziach, ze całe tabuny nawiewaja do Europy - ciakwe czemu, skoro
                tak tam dobrze?
      • andrzejto1 Re: narodowokatolicki debilizm 06.04.10, 09:18
        tsuranni napisał:

        > ciągle żywy

        A jesteś w stanie to w jakiś sensowny sposób uzasadnić?? Bo jak na dzień
        dzisiejszy to wydobywa się z twoich wypowiedzi debilizm, ale lewacki...
      • acer0 Re: narodowokatolicki debilizm 06.04.10, 10:04
        tsuranni napisał:

        > ciągle żywy
        A ja proponuję nowy podział na klasy pedałów, lesbijek, narkomanów, na klasy
        przyszłych prostych tutek.
        • bnch Re: narodowokatolicki debilizm 06.04.10, 11:27
          To by trzeba było też stworzyć klasę dla prymitywów zamkniętych w świecie iluzji, byś miał się gdzie podziać.
      • oelefante Typowa lewacka śpiewka. Zero argumentacji, tylko 06.04.10, 10:21
        inwektywy.
        Masz baranku trochę faktów:
        Z najnowszych badań naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles
        (UCLA) wynika, iż absolwentki szkół dla kobiet są bardziej zainteresowane nauką,
        osiągają lepsze wyniki na maturze i bardziej wierzą w swoje umiejętności
        matematyczne oraz informatyczne."

        kopalniawiedzy.pl/szkola-zenska-szkola-koedukacyjna-koedukacja-nauka-kobieta-matura-matematyka-informatyka-7122.html
        • maruda.r Re: Typowa lewacka śpiewka. Zero argumentacji, ty 06.04.10, 10:36
          oelefante napisał:

          > inwektywy.
          > Masz baranku trochę faktów:
          > Z najnowszych badań naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles
          > (UCLA) wynika, iż absolwentki szkół dla kobiet są bardziej zainteresowane nauką
          > ,
          > osiągają lepsze wyniki na maturze i bardziej wierzą w swoje umiejętności
          > matematyczne oraz informatyczne."

          ******************************

          Efektem ubocznym jest większa ilość zachowań homoseksualnych oraz przemocy w
          postaci fali.

          • oelefante Potrafisz podać jakieś argumenty? 06.04.10, 11:17
            Jakiś link do badań wskazujących na rosnący homoseksualizm i falę?
            • maruda.r Re: Potrafisz podać jakieś argumenty? 06.04.10, 14:28
              oelefante napisał:

              > Jakiś link do badań wskazujących na rosnący homoseksualizm i falę?

              *****************************

              pl.wikipedia.org/wiki/Koedukacja
    • andrzejwilczak Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 07:20
      Roman woli chłopców ?


      Pani Jantos lepiej niech porówna dane właściwie.

      Czyli wybierze PRYWATNE i ELITARNE szkoły dla chłopców i dziewczynek i porówna jest z podobnymi koedukacyjnymi.

      W porównaniu do absolwentów ze szkołą specjalną wyszłaby na geniusza :)
    • bergman1 okres ich władzy powinno się wymazać z historii ! 06.04.10, 07:28
      to był czas afer i hańby!
    • ziner A co dalej? 06.04.10, 07:48
      Zacznie się od zróżnicowania metod przekazywania wiedzy. Za kilka lat zacznie
      się delikatne różnicowanie zakresu przekazywanej wiedzy. I tak "metodą
      salami", małymi kroczkami powrócimy do średniowiecza. Chłopców nie będzie się
      uczyło biologi (bo i po co), a dziewczynkom matematykę ograniczy się do
      prostej algebry, tak żeby umiały resztę w sklepie policzyć.
      • bokertov1947 Re: A co dalej? 06.04.10, 08:00
        Ludzie - nie robta tego!
        Teraz ksiadz katecheta moze wybrac plec ofiary do molestowania - a
        potem?
      • hermilion Re: A co dalej? 06.04.10, 08:31
        > małymi kroczkami powrócimy do średniowiecza

        Nie nie do średniowiecza (gdzie kobiety w ogole sie
        nie mogły uczyć) tylko do bardzo dobrego systemu szkolnego II Rp
      • filosofa Re: A co dalej? 06.04.10, 08:48
        Dalej dziewczynkom nie będzie się pozwalało dotykać komputera "bo i tak nic z
        tego nie będzie",koronczarstwo na ZPT, bo po jaką cholerę mają się uczyć rysunku
        technicznego czy budowy silnika, a już nie daj Boże, tipsa by sobie młotkiem
        utłukły.
        Po tych stereotypowych wypowiedziach pomysłodawców - czarno to widzę.
        Jednym słowem ucipianie dziewcząt, aby wiedziały raz na zawsze, że na widok węża
        mają panikować, i nie wyrywać się, że jakieś zagadnienie z nauk ścisłych
        błyskawicznie zrozumiały.
        A zwolennicy separacji niech elitarne szkoły z separacją porównują z elitarnymi
        szkołami koedukacyjnymi. I zapoznają się z faktami jak w takich elitarnych
        szkołach dla dziewcząt wyglądają lekcje biologii.
        W ELITARNYCH SZKOŁACH a nie "pensjach dla dobrze ułożonych panienek" bo
        "założenia programowe" z artykułu tylko na taką pensję się nadają.
        • hermina5 Z tymi węzami to się mozna rabnąc... 06.04.10, 09:19
          Co do wezy to tak sie bardzo głupio składa, ze w zasadzie jako
          gatunek mamy wszczepiony lęk wobec nich - nie bez przyczyny diabla
          przedsatwiano pod postacią węza.
          Po prostu - były bardzo ciche, szybkie, potrafiły niepostrzezenie
          wpelznać w najmniej spodziewane miejsca, a ich ukąszenia przez setki
          lat były równoznaczne ze smiercią czlowieka. Takze czlowiek ma do
          niektorych gadów w bonusie wstret. To samo dotyczy pajaków.
          • andrzejto1 Re: Z tymi węzami to się mozna rabnąc... 06.04.10, 09:26
            hermina5 napisała:

            > Co do wezy to tak sie bardzo głupio składa, ze w zasadzie jako
            > gatunek mamy wszczepiony lęk wobec nich - nie bez przyczyny diabla
            > przedsatwiano pod postacią węza.
            > Po prostu - były bardzo ciche, szybkie, potrafiły niepostrzezenie
            > wpelznać w najmniej spodziewane miejsca, a ich ukąszenia przez setki
            > lat były równoznaczne ze smiercią czlowieka. Takze czlowiek ma do
            > niektorych gadów w bonusie wstret. To samo dotyczy pajaków.

            Interesujące. Skąd w takiej sytuacji hodowcy węży, czy też pająków?
            • hermina5 Re: Z tymi węzami to się mozna rabnąc... 06.04.10, 09:40
              >Skąd w takiej sytuacji hodowcy węży, czy też pająków?

              Z tej samej grupy co hodowcy psów czy kotów. Tyle tylko , ze
              wystarczy porównać ilosc hodowców psów i kotów i hodowcow pajaków
              czy węzy i mamy jak 50 do 1. Dodatkwoo hodowcy węzy nie sypiaja z
              nimi w jednym łózku, ale trzymaja je w dobrze zabezpieczonych
              terrariach - nie bez przyczyny. Gdyby się nie bali ukąszeń ,
              pozwalali by im pelzać spokojnie po domu.
              • andrzejto1 Re: Z tymi węzami to się mozna rabnąc... 06.04.10, 10:19
                hermina5 napisała:

                > >Skąd w takiej sytuacji hodowcy węży, czy też pająków?
                >
                > Z tej samej grupy co hodowcy psów czy kotów. Tyle tylko , ze
                > wystarczy porównać ilosc hodowców psów i kotów i hodowcow pajaków
                > czy węzy i mamy jak 50 do 1. Dodatkwoo hodowcy węzy nie sypiaja z
                > nimi w jednym łózku, ale trzymaja je w dobrze zabezpieczonych
                > terrariach - nie bez przyczyny. Gdyby się nie bali ukąszeń ,
                > pozwalali by im pelzać spokojnie po domu.

                Nie wszystkie węże są jadowite i nie wszystkie pająki są w stanie zabić. Myślę,
                że po prostu te zwierzaki nie wiążą się tak z człowiekiem jak pies, czy kot. I
                przy najbliższej sposobności dadzą nogę...
                A są hodowcy którzy pozwalają zwierzakom łazić po mieszkaniu, ptakom fruwać itp.
                Może weź pod uwagę to, że te zwierzęta hodowane w domu zwykle pochodzą z innych
                stref klimatycznych i na wolności w naszym klimacie by po prostu zginęły?
                • hermina5 Re: Z tymi węzami to się mozna rabnąc... 06.04.10, 10:35
                  > są hodowcy którzy pozwalają zwierzakom łazić po mieszkaniu, ptakom
                  > fruwać

                  My piszemy tutaj o gadach - konkretnie o wezach, nie o ptakach.

                  >Może weź pod uwagę to, że te zwierzęta hodowane w domu zwykle
                  pochodzą z innych
                  > stref klimatycznych i na wolności w naszym klimacie by po prostu
                  zginęły

                  A ty wez pod uwagę to, ze akurat węze sa zmiennocieplne i dostosowją
                  swoją temperaturę do temperatury otoczenia - w zimnej te
                  przyzwyczajone do zmiany pór roku po prostu zimują i zasypiaja.
                  Dlatego terraria zazwyczaj są doswietlane i podgrzewane , a wezowi
                  nie daje się pałętać po domu, zeby nie wlazł do otworów
                  wentylacyjnych i nie zasnał tam,
                  • andrzejto1 Re: Z tymi węzami to się mozna rabnąc... 06.04.10, 10:45
                    hermina5 napisała:

                    > >Może weź pod uwagę to, że te zwierzęta hodowane w domu zwykle
                    > pochodzą z innych
                    > > stref klimatycznych i na wolności w naszym klimacie by po prostu
                    > zginęły
                    >
                    > A ty wez pod uwagę to, ze akurat węze sa zmiennocieplne i dostosowją
                    > swoją temperaturę do temperatury otoczenia - w zimnej te
                    > przyzwyczajone do zmiany pór roku po prostu zimują i zasypiaja.

                    Wybacz, ale nie sądzę, aby taki na przykład Boa był w stanie przetrwać zimę w
                    naszym klimacie. Mimo jego zmiennocieplnosći.

                    > Dlatego terraria zazwyczaj są doswietlane i podgrzewane , a wezowi
                    > nie daje się pałętać po domu, zeby nie wlazł do otworów
                    > wentylacyjnych i nie zasnał tam,

                    C jeszcze raz świadczy o jego niedostosowaniu do naszego klimatu.
                    • hermina5 Re: Z tymi węzami to się mozna rabnąc... 06.04.10, 11:16
                      Słuchaj, nie wiem w ogóle do czego to pierdzielenie o węzach ma
                      prowadzić.

                      Do tego, ze jest wiele przyczyn, dla których węze nie pełzają
                      ludziom w Polsce po osiedlach? Jest. Przede wszystkim takich, z e
                      że lubia klimaty ciepłe, tak jak ryby lubia wodę.

                      TYLKO co z tego wynika? Czy w klimatahc gorących ludzie masowo
                      trzymają węże i wychodza z nimi na spacery, czy co?
        • oelefante Najpierw sam się zapoznaj z faktami, bo powtarzasz 06.04.10, 10:28
          ideologiczną lewacką sieczkę.

          kopalniawiedzy.pl/szkola-zenska-szkola-koedukacyjna-koedukacja-nauka-kobieta-matura-matematyka-informatyka-7122.html
          • pe11 Re: Najpierw sam się zapoznaj z faktami, bo powta 06.04.10, 10:49
            a czym się różni twoja ideologiczna prawacka sieczka od jego ideologicznej
            lewackiej sieczki?


            • hermina5 Re: Najpierw sam się zapoznaj z faktami, bo powta 06.04.10, 11:01
              Ano wlasnie...
            • oelefante Argumentacją, osiołku, argumentacją. Twierdzenia 06.04.10, 11:17
              należy argumentować. W linku Ty i inne lewuski macie konkretne dane.
              • pe11 Re: Argumentacją, osiołku, argumentacją. Twierdze 06.04.10, 11:55
                > należy argumentować.

                Przecież argumenty padły. Dlaczego twoje argumenty i cytowana ideologiczna
                prawacka sieczka miałaby być ważniejsza niż czyjeś inne argumenty i cytowana
                lewacka sieczka

                > W linku Ty i inne lewuski macie konkretne dane

                Ja nie brałem udziału w dyskusji, dlaczego mnie obrażasz, prawacki przychlaście?
                • oelefante Re: Argumentacją, osiołku, argumentacją. Twierdze 06.04.10, 12:29
                  pe11 napisała:

                  > Ja nie brałem udziału w dyskusji, dlaczego mnie obrażasz, prawacki przychlaście
                  > ?

                  Czyżby ze względu na "prawacką sieczkę"? :D

                  Jakie to argumenty padły ze strony przeciwników szkół jednopłciowych? Pokazali
                  jakiekolwiek badania popierające ich tezy? Bo równie dobrze mogliby sobie
                  twierdzić, że na Słońcu mieszkają zielone ludki, ale bez konkretnych dowodów
                  naukowych pozostaje to tylko brednią.
              • black-emissary Re: Argumentacją, osiołku, argumentacją. Twierdze 06.04.10, 13:06
                oelefante napisał:
                > należy argumentować. W linku Ty i inne lewuski macie konkretne dane.

                Żadne dane, prawusku, a interpretację jakiś tam badań, których wiarygodności nie
                sposób zweryfikować.
              • ziner Re: Argumentacją, osiołku, argumentacją. Twierdze 06.04.10, 14:16
                oelefante napisał:

                > należy argumentować. W linku Ty i inne lewuski macie konkretne dane.

                Zanim zaczniesz się pienić, poszukaj danych źródłowych.

                Gdybyś przeczytał raport na który powołują się w podanym przez Ciebie linku,
                znalazł byś to:

                Effects of independent single-sex education accounted for by other high school
                characteristics.
                For three outcome measures, differences between single-sex and coeducational
                graduates remained significant after controlling for student demographic
                characteristics (level-1) but became nonsignificant once high school
                characteristics (level-2) were added to the equation. These three variables are:
                academic self-confidence, liberal social views, and socializing with someone of
                another race/ethnicity. In other words, higher scores observed for single-sex
                alumnae on these three outcomes are not a function of school gender per se, but
                of other school characteristics measured in this study, such as size,
                selectivity, and geographic region.

                Nonsignificant effects of independent single-sex education.
                Finally, for about half (9 of 19) of the outcomes examined in the independent
                school sample, differences between single-sex and coeducational graduates that
                had been significant in the initial descriptive analyses were not significant
                when using the more robust HLM statistical technique. Several of these relate to
                academic orientations, including: SAT scores, educational reasons for college,
                graduate school preparation as a reason for college, and law school aspirations.
                In each of these cases, variables such as parental education or family income
                were more salient predictors and usurped the predictive power of school gender.

                W skrócie: osoby kończące szkoły nie koedukacyjne są bardziej pewne siebie w
                nauce, mają bardziej liberalne poglądy i bardziej otwarte na osoby o innej
                rasie/kulturze. BTW: "academic self-confidence" nie oznacza że są lepiej
                wykształcone - oznacza tylko że pewniej się czują.

                Jeżeli oprócz powyższych trzech cech dodasz resztę cech związanych w nauką w
                szkole średniej, to różnice między szkołami koedukacyjnymi i nie koedukacyjnymi
                zanikają.

                A jeżeli wyniki przepuścisz przez HML (hierarchical linear modeling - analiza
                wielopoziomowa) to okaże się że o wiele większy wpływ na wyniki w nauce ma
                wykształcenie rodziców i dochód rodziny.


                Ja osobiście nie boję się samego wprowadzenia szkół jednopłciowych, ale
                zróżnicowania materiału przekazywanego w takich szkołach. Boję się że w szkołach
                żeńskich będzie ograniczany materiał "który i tak im się nie przyda", albo
                "którego i tak nie zrozumieją". A obawiam się, że w polskiej specyfice będzie to
                tylko kwestia czasu.
              • maruda.r Re: Argumentacją, osiołku, argumentacją. Twierdze 06.04.10, 14:41
                oelefante napisał:

                > należy argumentować. W linku Ty i inne lewuski macie konkretne dane.

                ************************

                Jeżeli z założenia zaliczasz oponentów do jakieś grupy i każdy post musisz
                okraszać inwektywą, to prezentujesz się jako ideologiczny fundamentalista, z
                którym dyskusja nie ma żadnego sensu.

            • alcabin Re: Najpierw sam się zapoznaj z faktami, bo powta 06.04.10, 13:07
              Tym, że nikt nie każe likwidować szkół koedukacyjnych. Rodzic powinien mieć
              prawo wybrać, czy jego dziecko ma chodzić do szkoły koedukacyjnej czy nie. Tym
              bardziej, że państwo zmusza rodziców do wysyłania dzieci do szkół. Zgodnie z
              lewacką ideologią należy odebrać możliwość wybrania szkoły innej niż koedukacyjna.
              • ziner Re: Najpierw sam się zapoznaj z faktami, bo powta 06.04.10, 14:19
                alcabin napisał:

                > Zgodnie z lewacką ideologią należy odebrać możliwość wybrania szkoły
                > innej niż koedukacyjna.

                Ale nikt takiej możliwości nie odbiera. Przecież w artykule jest wyraźnie
                napisane że "Ostatnia żeńska szkoła w mieście - sióstr prezentek - w 2005 r.
                zaczęła przyjmować chłopców z powodu niżu demograficznego."

                • alcabin Re: Najpierw sam się zapoznaj z faktami, bo powta 07.04.10, 00:46
                  Poczytaj komentarze do artykułu.
                  Masa ludzi uważa że to "dyskryminacja" itp. jakieś brednie i oczywiście w ramach
                  walki o równość należy ludziom zabronić wybierania tego co dla nich lepsze, żeby
                  się przypadkiem jakiś nie wybił.
                  • ziner Re: Najpierw sam się zapoznaj z faktami, bo powta 07.04.10, 07:41
                    W artykule jest wyraźnie napisane że "Ostatnia żeńska szkoła w mieście - sióstr
                    prezentek - w 2005 r. zaczęła przyjmować chłopców z powodu niżu demograficznego."

                    Nikt siostrzyczek nie zmusił do zlikwidowania jednopłciowej szkoły - wymusiły to
                    warunki ekonomiczne (brak dziewczynek chętnych do nauki w takiej szkole).
                    Ja osobiście nie mam nic przeciw PRYWATNYM szkołom jednopłciowym, do których
                    będą chodziły tylko te osoby które w takiej szkole chcą się uczyć. Ale szkoły
                    publiczne mają być koedukacyjne.
              • maruda.r Re: Najpierw sam się zapoznaj z faktami, bo powta 06.04.10, 14:43
                alcabin napisał:

                Rodzic powinien mieć
                > prawo wybrać, czy jego dziecko ma chodzić do szkoły koedukacyjnej czy nie.

                *************************

                To już przerabialiśmy. Jeżeli rodzic zacznie dobierać stosowną formę nauki, to
                patrzeć tylko, jak zakaże nauczania biologii i fizyki.

                • alcabin Re: Najpierw sam się zapoznaj z faktami, bo powta 07.04.10, 00:50
                  > To już przerabialiśmy. Jeżeli rodzic zacznie dobierać stosowną formę nauki, to
                  > patrzeć tylko, jak zakaże nauczania biologii i fizyki.

                  To czego uczyć się należy, to już inna sprawa. Jak wiadomo ktoś musi zdecydować
                  czego dzieci mają sie uczyć. Ty się boisz że dziecko nie będzie się uczyło
                  biologii czy fizyki, ja się boję, że jak nie rodzić tylko polityk będzie
                  decydował czego dziecko ma się uczyć to się znowu będzie uczyło ekonomii
                  socjalizmu. Hitlerjugend też już przerabialiśmy i tego jaki to dobrobyt panuje w
                  Korei Północnej.
      • andrzejto1 Re: A co dalej? 06.04.10, 09:24
        ziner napisał:

        > Zacznie się od zróżnicowania metod przekazywania wiedzy. Za kilka lat zacznie
        > się delikatne różnicowanie zakresu przekazywanej wiedzy. I tak "metodą
        > salami", małymi kroczkami powrócimy do średniowiecza. Chłopców nie będzie się
        > uczyło biologi (bo i po co), a dziewczynkom matematykę ograniczy się do
        > prostej algebry, tak żeby umiały resztę w sklepie policzyć.

        A co obawiasz się, że bzdury których uczą teraz mogą się wydać??
        Na przykład udowadnianie tego, że kobiety się niczym nie różnią od mężczyzn, czy
        tego, że homoseksualizm jest normalnością??
        • hermina5 Re: A co dalej? 06.04.10, 09:31
          >Na przykład udowadnianie tego, że kobiety się niczym nie różnią od
          >mężczyzn

          Nie słyszałam, aby na biologii w szkole obecnie ktoś nauczał, ze
          męzczyzna moze zajść w ciąże, urodzić dziecko i karmić je piersia
          tak samo jak kobieta. Tak wiec jednak w skzole nie uczą, ze męzczyna
          i kobieta niczym sie nie róznia .

          A jesli chodzi ci o hasla typu - kobieta powinna zajmować sie
          dzieckiem w domu, prać, gotowac i sprzątac, a męzczyan pracować na
          dom w sferze publicznej- to nie jest to nauka.
          • andrzejto1 Re: A co dalej? 06.04.10, 09:52
            hermina5 napisała:

            > >Na przykład udowadnianie tego, że kobiety się niczym nie różnią od
            > >mężczyzn
            >
            > Nie słyszałam, aby na biologii w szkole obecnie ktoś nauczał, ze
            > męzczyzna moze zajść w ciąże, urodzić dziecko i karmić je piersia
            > tak samo jak kobieta. Tak wiec jednak w skzole nie uczą, ze męzczyna
            > i kobieta niczym sie nie róznia .


            Tego się nie da podporządkować ideologii na całe szczęście.
            >
            > A jesli chodzi ci o hasla typu - kobieta powinna zajmować sie
            > dzieckiem w domu, prać, gotowac i sprzątac, a męzczyan pracować na
            > dom w sferze publicznej- to nie jest to nauka.

            Stwierdzenie, że stworzenie klas jednopłciowych jest jednocześnie wysyłaniem
            kobiet do garów, jest w mojej ocenie bardzo daleko idącą NADINTERPRETACJĄ. Po
            prostu nie wierzę, aby coś takiego dało się w obecnych czasach przepchnąć.
            Niestety problem w tym, że zamiast rzetelnej dyskusji o faktach, mamy wrzaski
            oparte na interpretacjach ideologicznych a nie rzeczowych.
            Jak poczytasz większość wypowiedzi nie ma charakteru merytorycznego, a
            ideologiczny. I tu jest problem!
            • hermina5 Re: A co dalej? 06.04.10, 09:59
              > Jak poczytasz większość wypowiedzi nie ma charakteru
              merytorycznego, a
              > ideologiczny. I tu jest problem!


              Dotyczy to również twojej wypowiedzi.
              Jeszcze post wczesniej radosnie twierdziłeś, z e obecnie polska
              szkoła uczy, z e nie ma zadnych róznic między kobieta a męzczyzną.
              Kiedy jasno pokazałam ci, z e kłamiesz, uciekłeś w wypowiedzi o
              metytorycznosci zamiast ideologizowania. I jak tu nie śmiać się z
              takich jak ty, skoro sam iidologizujesz, a bez mrugniecia okiem
              stwierdzasz, z erobią to inni, bo ty TYLKo opierasz sie na
              faktach ?

              • andrzejto1 Re: A co dalej? 06.04.10, 10:25
                hermina5 napisała:

                > > Jak poczytasz większość wypowiedzi nie ma charakteru
                > merytorycznego, a
                > > ideologiczny. I tu jest problem!
                >
                >
                > Dotyczy to również twojej wypowiedzi.
                > Jeszcze post wczesniej radosnie twierdziłeś, z e obecnie polska
                > szkoła uczy, z e nie ma zadnych róznic między kobieta a męzczyzną.
                > Kiedy jasno pokazałam ci, z e kłamiesz, uciekłeś w wypowiedzi o
                > metytorycznosci zamiast ideologizowania. I jak tu nie śmiać się z
                > takich jak ty, skoro sam iidologizujesz, a bez mrugniecia okiem
                > stwierdzasz, z erobią to inni, bo ty TYLKo opierasz sie na
                > faktach ?
                >
                Problemem tego typu wypowiedzi na forach, jest trudność w zrozumieniu "co poeta
                miał na myśli". I tak samo przedmówca. Jeśli wobec chłopców i dziewczynek
                stosuje się TE SAME kryteria oceny postępów w nauce, to bez najmniejszych
                wątpliwości jest to nauka o tym, że się nie różnią. Jedynym przedmiotem który to
                różnicuje jest WF. Więc czy aby na pewno nie mam racji??
                • hermina5 Re: A co dalej? 06.04.10, 10:45
                  >Jeśli wobec chłopców i dziewczynek
                  >stosuje się TE SAME kryteria oceny postępów w nauce, to bez
                  >najmniejszych
                  >wątpliwości jest to nauka o tym, że się nie różnią


                  Jesli woberc chłopców i dziewczynek ma się stosować INNE kryteria
                  postepów w nauce w ramach nauczania podstawowego, o którym tu
                  piszemy, oznacza to że SAM FAKT posiadania POCHWY LUB PENISA przed
                  osiągnieciem dojrzewania płciowego płciowych( 10 lat) juz decyduje
                  o tym, ze dziewczynka powinna bać sie węza i miec problemy z
                  dodawaniem ułamków, a chłopiec powinien chodować węze i dodawać
                  ułamki pamieciowo .

                  To jest ideologia.
                  • andrzejto1 Re: A co dalej? 06.04.10, 11:00
                    hermina5 napisała:

                    > >Jeśli wobec chłopców i dziewczynek
                    > >stosuje się TE SAME kryteria oceny postępów w nauce, to bez
                    > >najmniejszych
                    > >wątpliwości jest to nauka o tym, że się nie różnią
                    >
                    >
                    > Jesli woberc chłopców i dziewczynek ma się stosować INNE kryteria
                    > postepów w nauce w ramach nauczania podstawowego, o którym tu
                    > piszemy, oznacza to że SAM FAKT posiadania POCHWY LUB PENISA przed
                    > osiągnieciem dojrzewania płciowego płciowych( 10 lat)

                    Wobec chłopców i dziewczynek ma się stosować jednakowe kryteria oceny wiedzy,
                    ale różne metody jej przekazywania. To jest istota istnienia klas
                    jednopłciowych. Jak sama napisałaś, różnimy się. Mamy innaczej zbudowane ciała i
                    mózgi zresztą też. Jest to determinowane biologią.



                    juz decyduje
                    > o tym, ze dziewczynka powinna bać sie węza i miec problemy z
                    > dodawaniem ułamków, a chłopiec powinien chodować węze i dodawać
                    > ułamki pamieciowo .

                    A w którym miejscu wynika to z treści artykułu?? Użyto określenia, że
                    dziewczynki się węży boją, a chłopcy są ich ciekawi. Chodziło o jak najbardziej
                    skuteczne i interesujące dla dzieci metody przekazywania wiedzy. To chyba nie
                    jest trudne do zrozumienia?


                    > To jest ideologia.

                    A może dostosowanie do realiów które w przeciwieństwie do ideologii dają się
                    weryfikować??
                    • hermina5 Re: A co dalej? 06.04.10, 11:31
                      >Wobec chłopców i dziewczynek ma się stosować jednakowe kryteria
                      oceny wiedzy,
                      > ale różne metody jej przekazywania.

                      A z jakiego to powodu, ktoś odgórnie ma zdecydowac, ze dziewczynka
                      dostanie histerii oglądając weża?
                      Czy jesli dziewczynka CHCE oglądać węza i nie piszczy, to znaczy,
                      ze ma męski mózg i ma przebywać w klasie z chłopcami, czy też
                      trzeba jej wdrukować w klasie dziewczynek - ZE MA SIE BAC WEZA?

                      A jesli chłopiec jednak nie nauczy się o gadach niczego z ogladanai
                      węza i w ogóle mało go ten wąz obchodzi i interesuje, bo interesuje
                      go głównie plastyka w szkole, to znaczy, ze jest nienormalny, albo
                      nie jest chłopcem, albo ma kobiecy mózg.?

                      >Jak sama napisałaś, różnimy się. Mamy innaczej zbudowane ciała

                      Nie zauwazyłam, aby moje biodra miały znaczący wpływ na naukę
                      czgokolwiek. A co do mózgu - no sorry, ale ja chciałąbym oglądać
                      węza. Nawet mogłabym go wziać na ręce , jakby mi dali. Ale by nie
                      dali, bo mam sie bać.


                      >A w którym miejscu wynika to z treści artykułu?? Użyto określenia,
                      że
                      > dziewczynki się węży boją, a chłopcy są ich ciekawi


                      A skad niby wiesz, z e dziewczynki boją sie weży? I skąd wiesz, ze
                      WSZTYSCY chłopcy sa ciekawi jakie są węze? Ja np na biologii
                      najbardziej lubiłam chodzic nad stawy oglądąć trszki, przynosilismy
                      też dzdzownice w słoikach i nei przypominam sobie, zeby któraś z nas
                      dostała histerii na widok dzdzownicy na lekcji o segmentowcach - za
                      to dobrze zapamietałam, czym jest segmentowa budowa ciała, oraz o,
                      ze dzdzownice są obojniakami. Najpierw trzeba bylo te dzdzownice
                      oczywiscie złapać. No wiec jakim cudem tak zła dla mnei metoda tak
                      dobrze wbiła mi się w pamieć?


                      >może dostosowanie do realiów które w przeciwieństwie do ideologii
                      dają się
                      > weryfikować??

                      A moze wymuszenie takich realiów, w których i tak nikt mi węza nie
                      pokaze, bo na pewno sie przestrasze - dzdzownicy tęz nie zobaczę , a
                      jak ja wezme po deszczu z ziemii, to wyzwa mnie od babochłopa?


                • pe11 Re: A co dalej? 06.04.10, 10:51
                  > Problemem tego typu wypowiedzi na forach, jest trudność w zrozumieniu "co poeta
                  > miał na myśli". I tak samo przedmówca. Jeśli wobec chłopców i dziewczynek
                  > stosuje się TE SAME kryteria oceny postępów w nauce, to bez najmniejszych
                  > wątpliwości jest to nauka o tym, że się nie różnią.

                  poprawka: to TY nie masz takich wątpliwości. Tymczasem wniosek jest zupełnie
                  debilny.
                  • andrzejto1 Re: A co dalej? 06.04.10, 11:03
                    pe11 napisała:

                    > > Problemem tego typu wypowiedzi na forach, jest trudność w zrozumieniu "co
                    > poeta
                    > > miał na myśli". I tak samo przedmówca. Jeśli wobec chłopców i dziewczynek
                    > > stosuje się TE SAME kryteria oceny postępów w nauce, to bez najmniejszych
                    > > wątpliwości jest to nauka o tym, że się nie różnią.
                    >
                    > poprawka: to TY nie masz takich wątpliwości. Tymczasem wniosek jest zupełnie
                    > debilny.

                    No cóż, dyskusja z tobą mija się z celem. Jedyną rzeczą jaką pokazałeś jest
                    chamstwo i brak merytorycznych argumentów.
                    I to by było na tyle.
                    • pe11 Re: A co dalej? 06.04.10, 11:57
                      Otóż to. Twoja dyskusja z kimkolwiek mija się z celem, bowiem każdym
                      postem pokazujesz, że jesteś prawackim przychlastem. Nie masz argumentów, nie
                      potrafisz nawet skonstruować logicznego wywodu, konstruujesz debilne wnioski.
                      Umiesz tylko obrażać, więc nie licz na pobłażliwość.
                • robitussin Re: A co dalej? 06.04.10, 10:52
                  "Jeśli wobec chłopców i dziewczynek stosuje się TE SAME kryteria
                  oceny postępów w nauce, to bez najmniejszych wątpliwości jest to
                  nauka o tym, że się nie różnią"

                  Nie dość, że naiwny, to jeszcze inteligentny jak worek mąki. Skądeś
                  Ty się wyrwał człowieku z takimi poglądami?
            • robitussin Re: A co dalej? 06.04.10, 10:50
              "prostu nie wierzę, aby coś takiego dało się w obecnych czasach
              przepchnąć"

              A ja nie wierzę, że można być do tego stopnia naiwnym. Zwłaszcza w
              dzisiejszych czasach.
              • andrzejto1 Re: A co dalej? 06.04.10, 11:04
                robitussin napisała:

                > "prostu nie wierzę, aby coś takiego dało się w obecnych czasach
                > przepchnąć"
                >
                > A ja nie wierzę, że można być do tego stopnia naiwnym. Zwłaszcza w
                > dzisiejszych czasach.
                >

                No też racja, jak daje się przepchnąć adopcję przez homoseksualistów, to może i
                by się dało. Ale jak sądzę Środa i Senyszyn by narobiły takiego wrzasku...
            • tim7 Re: A co dalej? 06.04.10, 11:51
              "prostu nie wierzę, aby coś takiego dało się w obecnych czasach
              przepchnąć"

              A uwierzyłbyś, że w tych czasach parlamentarzyści będą się modlić o
              deszcz? Ja bym nie uwierzył, gdybym tego na własne uszy nie usłyszał.
            • ziner Re: A co dalej? 06.04.10, 14:23
              >
              > Stwierdzenie, że stworzenie klas jednopłciowych jest jednocześnie
              > wysyłaniem kobiet do garów, jest w mojej ocenie bardzo daleko idącą
              > NADINTERPRETACJĄ. Po prostu nie wierzę, aby coś takiego dało się w
              > obecnych czasach przepchnąć.


              Przepchnęli konkordat i ustawę antyaborcyjną - ustawę o wysłaniu kobiet do garów
              też się przepchnie.
              • filosofa Re: A co dalej? 06.04.10, 14:29
                www.opusdei.pl/art.php?p=33827
                takie szkoły są ideałem Giertycha, swoją córkę też tam posłał
        • ready4freddy Re: A co dalej? 06.04.10, 10:09
          gdzie i kiedy wmawiano ci, ze kobiety i mezczyzni niczym sie nie roznia?
          aaa, zaczekaj! juz wiem! nie rozumiesz roznicy miedzy "miec takie same prawa" a
          "byc identycznym"! no, na to szkola juz chyba nie pomoze, inteligencji nie mozna
          nauczyc.
          • andrzejto1 Re: A co dalej? 06.04.10, 10:46
            ready4freddy napisał:

            > gdzie i kiedy wmawiano ci, ze kobiety i mezczyzni niczym sie nie roznia?
            > aaa, zaczekaj! juz wiem! nie rozumiesz roznicy miedzy "miec takie same prawa" a
            > "byc identycznym"! no, na to szkola juz chyba nie pomoze, inteligencji nie mozn
            > a
            > nauczyc.

            Jeśli te same kryteria oceny postępów w nauce nie są nauką równości, to chyba
            słabo używasz swojej inteligencji...
            • robitussin Re: A co dalej? 06.04.10, 10:55
              Wyjaśnij zatem, dlaczego należy stosować inne kryteria oceny
              postępów w nauce wobec dziewcząt, a inne wobec chłopców? Tylko z
              powodu odmiennej budowy ciała?
              • andrzejto1 Re: A co dalej? 06.04.10, 11:05
                robitussin napisała:

                > Wyjaśnij zatem, dlaczego należy stosować inne kryteria oceny
                > postępów w nauce wobec dziewcząt, a inne wobec chłopców? Tylko z
                > powodu odmiennej budowy ciała?
                >
                Nie dopowiedziałem, ocena taka sama, ale metody nauki inne.
                To chyba nie budzi wątpliwości?
                • hermina5 Re: A co dalej? 06.04.10, 11:38
                  Owszem , budzi.

                  Bo ja nie widzę ZADNEGO racjonalnego powodu, dla którego chłopak ma
                  oglądąć węza, a dziewczyna - nie. Oprócz takiego, ze ktoś załozył,
                  z e dziewczyna na pewno sie weża przestraszy. A wiec tak samo
                  przestraszy się i innych rzeczy - dzdzownicy, szkieletu, preparatu
                  anatomicznego zaby itp, itd. Wiec ich nie zobaczy. Teoretycznie
                  sobie posłucha. Takim bzdurom mowię nie.
                  • robitussin Re: A co dalej? 06.04.10, 11:47
                    > Bo ja nie widzę ZADNEGO racjonalnego powodu, dla którego chłopak
                    > ma oglądąć węza, a dziewczyna - nie.

                    Dokładnie! Skąd w ogóle takie durne pomysły? Kto to wymyśla?
                    Przecież stąd jest bardzo krótka droga do tego, by znów zacząć
                    wmawiać kobietom, że nie nadają się na lekarzy czy inżynierów, bo [i
                    tutaj proszę wpisać podobne bzdury], a facetom, że nie są stworzeni
                    do prowadzenia domu i wychowywania dzieci bo [i jak wyżej]. Jak
                    najdalej od takich kretynizmów.
                • robitussin Re: A co dalej? 06.04.10, 11:44
                  > Nie dopowiedziałem, ocena taka sama, ale metody nauki inne.

                  Przed chwilą pisałeś coś innego ... Może się zdecyduj ;-)

                  > To chyba nie budzi wątpliwości?

                  Owszem, odmienne metody nauki w zależości od płci to przykład
                  niepotrzebnej, a przede wszystkim niebezpiecznej segregacji ludzi.
                  Budowanie krzywdzących stereotypów. Projektowanie na ludzi
                  określonych zachowań i oczekiwanie od nich tych zachowań. "Ty jesteś
                  chłopcem, więc masz być taki, a ty dziewczynką, więc powinnaś być
                  taka". Nonsens - przez wieki z tym walczyliśmy, walczymy w sumie
                  nadal, bo stereotypy dalej w nas siedzą, a teraz zapewne jakiś
                  naukowiec z przerostem ambicji szuka tematu do swoich prac i
                  eksperymentów. Kosztem ludzi oczywiście. Dla mnie to powrót to tego,
                  co było i nikomu nie służyło.
                  Poczytaj sobie argumentacje Herminy - bardzo trafnie to wszystko
                  opisała.
            • ziner Re: A co dalej? 06.04.10, 14:30
              andrzejto1 napisał:

              > Jeśli te same kryteria oceny postępów w nauce nie są nauką równości,
              > to chyba słabo używasz swojej inteligencji...

              Albo Ty przeceniasz ździebko swoją.
              Możesz mieć dwóch uczniów którzy na egzaminie dostana tą samą liczbę punktów,
              ale to nie znaczy że jeden z nich nie będzie dal całej klasy "pedałem", "ciotą",
              "zboczeńcem" itp.

              Używanie tych samych kryteriów i skali ocen nie jest nauczaniem równości.
              Przykładem może być min. "getto ławkowe".
      • aep Re: A co dalej? 06.04.10, 11:25
        "Chłopców nie będzie się uczyło biologi (bo i po co), a dziewczynkom matematykę
        ograniczy się do prostej algebry, tak żeby umiały resztę w sklepie policzyć."
        Nie jesteś na bieżąco - od wprowadzenia obowiązku zdawania matematyki na maturze
        została ona ograniczona do prostej algebry (no, prawie:)) dla wszystkich.
    • wedry Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 07:58
      Komus chyba na dekiel padlo...
    • jerjar Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 08:06
      Nie życzę mu, ale dziecko tego pana, który chce płciowego apartheidu, żeby szybciej się uczyło, jest skazane na niepowodzenie życiowe. Szkołę można wybrać, ale niemądrego rodzica będzie się miało całe życie.
      • prawie_bezrobotny Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 08:15
        >Czy w Krakowie taka szkoła powstanie już w tym roku? Tak się może zdarzyć, bo o stworzenie męskiej i żeńskiej szkoły podstawowej i gimnazjum apeluje radna Małgorzata Jantos (PO). Przytacza dane Australijskiego Towarzystwa Badań nad Edukacją, którymi objęto 270 tys. dziewcząt i chłopców: "Osoby, które ukończyły szkoły żeńskie lub męskie, na studiach osiągają znacznie lepsze wyniki niż ich koledzy i koleżanki ze szkół koedukacyjnych" - czytamy w jej interpelacji.
        Kom.
        Ta argumentacja jest obrazem zaradności prywatnego szkolnictwa wobec zagrożenia niżem demograficznym. Już wcześniej w dyskusji na ten temat zwracano uwagę, że te średnio lepsze wyniki bardziej zależą od wysokości kosztów kształcenia ponoszonych przez rodziców i – co za tym idzie – od wyższej efektywności szkół prywatnych.

        >- Jestem otwarty na ten eksperyment, bo powszechnie wiadomo, że chłopcy rozwijają się inaczej niż dziewczynki - powiedział "Gazecie" Jan Żądło, szef miejskiego wydziału edukacji. I dodaje, że jeszcze w kwietniu na zebraniu z dyrektorami szkół podstawowych i gimnazjów powie o możliwości tworzenia osobnych klas żeńskich i męskich.
        Kom.
        Pan Żądło (zdaje się fizyk z wykształcenia) wielokrotnie wypowiadał się tak mądrze, że człowiek jako tako wykształcony i skazany okolicznościami na słuchanie jego przemówień nie wie, gdzie się schować i zatyka uszy. Tym razem też, jak widzimy z cytatu, powiedział co wiedział. On jest „otwarty na ten eksperyment” – to już brzmi nieciekawie. Fizyka bowiem notuje wiele nieudanych eksperymentów. Historia zresztą też. W związku z tym wypadałoby prześledzić kroniki szkół „dysedukacyjnych” oraz inne świadectwa historyczne mówiące o ich „osobliwości”.
        • andrzejto1 Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 09:33
          prawie_bezrobotny napisał:

          > >Czy w Krakowie taka szkoła powstanie już w tym roku? Tak się może zdarzyć,
          > bo o stworzenie męskiej i żeńskiej szkoły podstawowej i gimnazjum apeluje radn
          > a Małgorzata Jantos (PO). Przytacza dane Australijskiego Towarzystwa Badań nad
          > Edukacją, którymi objęto 270 tys. dziewcząt i chłopców: "Osoby, które ukończyły
          > szkoły żeńskie lub męskie, na studiach osiągają znacznie lepsze wyniki niż ich
          > koledzy i koleżanki ze szkół koedukacyjnych" - czytamy w jej interpelacji.

          Hmm... Jakoś nie doczytałem o tworzeniu szkół, ale klas jednopłciowych. Nie
          widzisz róznicy??


          > Kom.
          > Ta argumentacja jest obrazem zaradności prywatnego szkolnictwa wobec zagrożenia
          > niżem demograficznym. Już wcześniej w dyskusji na ten temat zwracano uwagę, że
          > te średnio lepsze wyniki bardziej zależą od wysokości kosztów kształcenia pono
          > szonych przez rodziców i – co za tym idzie – od wyższej efektywnośc
          > i szkół prywatnych.

          No właśnie. Dlaczego więc nie da się sprywatozować szkół państwowych?? Ano
          dlatego, że większość nauczycieli trzebaby wywalić na zbity pysk z roboty. Bo w
          prywatnych szkołach Karta Nauczyciela nie działa...



          > >- Jestem otwarty na ten eksperyment, bo powszechnie wiadomo, że chłopcy ro
          > zwijają się inaczej niż dziewczynki - powiedział "Gazecie" Jan Żądło, szef miej
          > skiego wydziału edukacji. I dodaje, że jeszcze w kwietniu na zebraniu z dyrekto
          > rami szkół podstawowych i gimnazjów powie o możliwości tworzenia osobnych klas
          > żeńskich i męskich.
          > Kom.
          > Pan Żądło (zdaje się fizyk z wykształcenia) wielokrotnie wypowiadał się tak mąd
          > rze, że człowiek jako tako wykształcony i skazany okolicznościami na słuchanie
          > jego przemówień nie wie, gdzie się schować i zatyka uszy. Tym razem też, jak wi
          > dzimy z cytatu, powiedział co wiedział. On jest „otwarty na ten eksperyme
          > nt” – to już brzmi nieciekawie. Fizyka bowiem notuje wiele nieudany
          > ch eksperymentów. Historia zresztą też. W związku z tym wypadałoby prześledzić
          > kroniki szkół „dysedukacyjnych” oraz inne świadectwa historyczne mó
          > wiące o ich „osobliwości”.

          Jak wskazuje wynik badań z Australii to szkoła koedukacyjna jest nieudanym
          eksperymentem. Tyle, że zacietrzewienie ideologiczne jakoś nie pozwala się do
          tego przyznać...
          • hermina5 Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 09:45
            >>No właśnie. Dlaczego więc nie da się sprywatozować szkół
            >państwowych??
            Ano
            >dlatego, że większość nauczycieli trzebaby wywalić na zbity pysk z
            >roboty.


            Owszem, wiekszosc nauczycieli tzreb by było wyrzucić ze skzoły, bo
            ilosc dzieci w ogóle sie ucząccyh spadałaby o połowę - druga połowa
            szła by do pracy od 12 lat, bo rodzice po prostu nie mieliby
            pieniędzy na czesne, albo nie byliby w ogóle zainterweesowani
            edukacją dzieci - socjopaci, margines społeczny, klienci opieki
            społecznej na rentach, większosc mieszkańców małych wsi.

            Przerobione w przedwojniu, kiedy procent analfabetyzmu był
            zastraszający.

            Prywatyzacja educkacji wyzszej juz pokazała, co Polacy potrafia na
            tym polu - mozna zostać magistrem urzadzania sal na wesela.
            • andrzejto1 Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 10:42
              hermina5 napisała:

              > >>No właśnie. Dlaczego więc nie da się sprywatozować szkół
              > >państwowych??
              > Ano
              > >dlatego, że większość nauczycieli trzebaby wywalić na zbity pysk z
              > >roboty.
              >
              >
              > Owszem, wiekszosc nauczycieli tzreb by było wyrzucić ze skzoły, bo
              > ilosc dzieci w ogóle sie ucząccyh spadałaby o połowę - druga połowa
              > szła by do pracy od 12 lat, bo rodzice po prostu nie mieliby
              > pieniędzy na czesne, albo nie byliby w ogóle zainterweesowani
              > edukacją dzieci - socjopaci, margines społeczny, klienci opieki
              > społecznej na rentach, większosc mieszkańców małych wsi.

              Jak widzę nie do końca zrozumiałeś moją wypowiedź. Wyraziłem się nie dosyć
              ściśle. Szkoły i tak de facto są finansowane przez obywateli i ten system mógłby
              pozostać. Na przykład w postaci sztandarowego pomysłu PO czyli bonu oświatowego.
              Mówiąc krótko, aby pomiędzy szkołami zaczęła działać konkurencja. A takowej nie
              ma i nie będzie z kilku powodów. Jednym z nich jest to, że działa Karta
              Nauczyciela i po osiągnięciu pewnego poziomu kariery zawodowej nauczyciel jest
              nie do ruszenia. Może się opieprzać, przestać uczyć a i tak zwolnić się go nie
              da. I dzięki temu nie da się nic zrobić w szkołach, dalej jest marazm i sporo
              ludzi kończących szkoły tak naprawdę nie jest przygotowanych do konfrontacji z
              realnym życiem.


              > Przerobione w przedwojniu, kiedy procent analfabetyzmu był
              > zastraszający.
              >
              > Prywatyzacja educkacji wyzszej juz pokazała, co Polacy potrafia na
              > tym polu - mozna zostać magistrem urzadzania sal na wesela.

              Lepszy jest magister od urządzania sal na wesela, który ma po tych studiach
              pracę niż magister od resocjalizacji, czy ekonomii który siedzi na zasiłku.
              Studia mają przygotować do konkretnej pracy a nie do mycia garów w Anglii. Ale
              niestety kłania się druga rzecz. Najpierw wybiera się studia łatwe, lekkie i
              przyjemne bez jakiejkolwiek analizy rynku pracy, a potem ma pretensje do państwa
              że pracy nie ma.
              • hermina5 Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 11:13
                >Mówiąc krótko, aby pomiędzy szkołami zaczęła działać konkurencja. A
                takowej nie
                > ma i nie będzie z kilku powodów

                Zwlaszcza, jesli w okręgu są dwie podstawówki na 10 wioch, bon
                oswiatowy wywędruje do jednej z nich , wiec drugą sie zlikwiduje i
                dzieciaki będa do niech jeżdzić po 1,5 godziny. Nie rozbawiaj mnie -
                Polska to głownie wsie i miasteczka, nie duze miasta, gdzie mozna
                uprawiać konkurencyjnosc na polu szkoły lepsze lub gorsze.


                >Jednym z nich jest to, że działa Karta
                > Nauczyciela i po osiągnięciu pewnego poziomu kariery zawodowej
                nauczyciel jest
                > nie do ruszenia.
                >Może się opieprzać, przestać uczyć a i tak zwolnić się go nie
                > da


                Ilu nauczycieli przestało uczyć po osiagnięciu stopnia nauczyciela
                mianowanego ? Ja takich nie znam.

                Problemem nie jest zadna karta nauczyciela, ale to, ze zawód jest
                niskopłatny, nie oferuje sensownego rozwoju dla nauczycieli z
                pomysłami, ma niską społeczną ocene - i co za tym idzie - garną sie
                do niego nieudacznicy i pierdoły w duzej mierze, a nauczyciele
                rzutcy, młodzi, ciągnący uczniów do góry zazwyczaj po 5 -8 latach
                odchodzą ze szkoły i się przekwalifikowują. Przerobiłam to juz chyba
                na 6 znajomych - kazdy zaczynał w szkole, kazdy po paru laatch
                pracuje w prywatnej firmie - chociaz i dzieciaki ich lubiły i dobrze
                uczyli. Nauczycielem sie po prostu nie opłaca być, o ile to Twoja
                podstawa dochodów - trudno w ogóle wygospodarować pensum godzinowe,
                o ile nie jesteś polonista czy matematykiem.

                >Studia mają przygotować do konkretnej pracy

                Zatem czas najwyzszy zlikwidowac WSZYSTKIE kierunki studiów poza
                mechaniką, budownictwem, medycyna i prawem.



    • rs_gazeta_forum Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 08:09
      Maniaków należy izolować, a nie im ulegać.
    • depilator Niech wypowiada się ten, który wie. 06.04.10, 08:21
      Jak widać ci, którzy do takich szkół chodzili sobie je chwalą. I ja
      także - w wymienionej w artykule Australii chodziłem do męskiego
      liceum i była to najlepsza szkoła w jakiej miałem okazję się uczyć.
      Musieliśmy taż, o zgrozo!, chodzić w mundurkach a starsi chłopcy
      sprawdzali podczas apelu, czy mamy porządnie wypastowane buty! Nikt
      jednak nie narzekał a nasze szkolne mundury i godło były dla nas
      powodem do dumy. Szkoła żeńska była obok, więc kontakt z płcią
      przeciwną także był zapewniony.
      Nie sądzę, aby ktokolwiek został takim systemem kształcenia
      wypaczony, wręcz przeciwnie. Swoje dzieci bym chętnie do takiej
      szkoły posłał.
      • jerjar Re: Niech wypowiada się ten, który wie. 06.04.10, 08:36
        A ja znam absolwenta jednej z ostatnich klas męskich znanego warszawskiego liceum publicznego. Jakkolwiek dobry matematyk, całe życie miał pretensje do kobiet i na starość jest nieszczęśliwym, zostawionym przez żonę mizoginistą.
        • anarchoateo Re: Niech wypowiada się ten, który wie. 06.04.10, 09:04
          O jejku :)

          PS. Ciekawych macie znajomych Towarzyszu.
          • maruda.r Re: Niech wypowiada się ten, który wie. 06.04.10, 10:26
            anarchoateo napisał:

            > O jejku :)
            >
            > PS. Ciekawych macie znajomych Towarzyszu.

            **********************************

            Pewnie chodzi o biskupa.

        • andrzejto1 Re: Niech wypowiada się ten, który wie. 06.04.10, 10:49
          jerjar napisał:

          > A ja znam absolwenta jednej z ostatnich klas męskich znanego warszawskiego lice
          > um publicznego. Jakkolwiek dobry matematyk, całe życie miał pretensje do kobiet
          > i na starość jest nieszczęśliwym, zostawionym przez żonę mizoginistą.

          A jaki ma to związek ze szkołą??
      • mus-zek0 Re: Niech wypowiada się ten, który wie. 06.04.10, 08:47
        No to śmigaj do Australii.
        • andrzejto1 Re: Niech wypowiada się ten, który wie. 06.04.10, 10:50
          mus-zek0 napisał:

          > No to śmigaj do Australii.

          A co serce boli?? Jakoś to Polacy emigrują do Australii a nie odwrotnie. TO
          chyba dosyć jasno świadczy gdzie ludziom żyje się lepiej...
          • mus-zek0 Re: Niech wypowiada się ten, który wie. 06.04.10, 14:40
            andrzejto1 napisał:

            > mus-zek0 napisał:
            >
            > > No to śmigaj do Australii.
            >
            > A co serce boli?? Jakoś to Polacy emigrują do Australii a nie odwrotnie. TO
            > chyba dosyć jasno świadczy gdzie ludziom żyje się lepiej...
            >
            To w czym problem?
    • zdzicho_waciak Dlaczego nie? 06.04.10, 08:26
      Zabawne są te głosy od razu na nie. Bo segregacja, bo od razu średniowiecze (a
      może i gorzej - starożytność), bo katolstwo (???). I żadnego argumentu
      rzeczowego. Sama ideologia. Co wśród czytelników Gazety Wyborczej akurat nie
      dziwi. Dla nich jeśli coś jest ideowo słuszne - powinno być przymusowe...

      Tymczasem klasy monopłciowe istnieją tu i tam i zapewne mają tyle samo wad i
      zalet, co klasy koedukacyjne. Może więc warto dać wybór rodzicom? Niech istnieją
      klasy takie i takie (o istnieniu całych publicznych szkół monopłciowych, obok
      koedukacyjnych, póki co nie ma co marzyć), a rodzice niech możliwość wyboru...
      • filosofa dlaczego nie, choć mogło być tak 06.04.10, 08:55
        Wystarczy przeczytać jakiego nafaszerowanego stereotypami "pomysła" na programy
        nauczania mają zwolennicy takiego rozwiązania, aby było NIE

        • zdzicho_waciak Re: dlaczego nie, choć mogło być tak 06.04.10, 09:38
          Jakoś nie zauważyłem nagromadzenia tych stereotypów. Zwłaszcza odnośnie
          programów. Może dlatego, że te są ustalane przez ministerstwo i szkoły
          specjalnie przy nich majstrować nie mogą... W artykule chodzi raczej o metody...

          Na marginesie - ciekawe jest to, jak chętnie i szybko ci, którzy rzekomo
          zwalczają stereotypy sami zaczynają tworzyć własne. Widać to zwłaszcza po
          argumentach feministek i feministów za parytetami...
          • hermina5 Re: dlaczego nie, choć mogło być tak 06.04.10, 09:54
            > W artykule chodzi raczej o metody...


            Nie wiem z jakiego to powodu pokazanie 10 latkowi weza ma
            spowodować u niego zapamietanie wszystkiego o gadach, a pokazanie go
            dziewczynce ma spowodować u niej histerię. Jedziemy tu na czystych
            stereotypach wg których dziewczynka powinna bać się ciemnosci,
            myszy, zab, spania pod namiotem itp, itd...No to zestawmy sobie w
            takim razie dziewczynke z bieszczadzkiej wsi i chłopca z Warszawy
            ze Starówki - efekty mogą byc zadziwiajace...co do tego, kto i czego
            będzie sie bał i co dla kogo będzie obce kompletnie.



            • zdzicho_waciak Re: dlaczego nie, choć mogło być tak 06.04.10, 10:01
              Fajnie, jest stereotyp. Ale gdzie to "nagromadzenie"? I czy dotyczy programu,
              czy metod?
              • hermina5 Re: dlaczego nie, choć mogło być tak 06.04.10, 10:23
                Programu w ogóle nikt nie przedstawił oprócz opowiesci dziwnej
                treści o wężu - mozna by z tego co najwyzej wynuć przypuszczenia co
                do metody - ktoś chce uczyć chłopców metodą empirii, a dziewczynki
                metodą teorii i to juz mi się za bardzo nie podoba.
                Bo zaraz mozemy dojsc do wniosku, ze dziewczynki przestraszy realny
                szkielet w pracowni, wiec usuniemy, a potem usuniemy jeszcze
                preparaty w formalinie itp, itd...i uczymy sie biologii jak slepe.


                Dodatkowo wydaje mi się, ze pomysły dzielenia płciowego w
                podstawówkach w ogóle sa kompletnie bez sensu - o ile komus
                przeszkadza zainteresowanie dwóch płci sobą nawzajem to jest to
                poziom starszego gimnazjum( ktore było najglupszym polskim pomysłem
                100 lecia) i liceum, a nie - podstwówka.
                • zdzicho_waciak Re: dlaczego nie, choć mogło być tak 06.04.10, 10:37
                  Wysnuwanie jakichkolwiek wniosków odnośnie programów i metod tylko na podstawie
                  tego artykuliku jest, delikatnie mówiąc, co najmniej przedwczesne. Odruchowe
                  odsądzanie od czci i wiary każdego, kto chce stosować odmienne metody
                  dydaktyczne wobec dziewcząt i chłopców wskazuje na przewrażliwienie. Też -
                  delikatnie mówiąc.

                  Tobie nie podobają się szkoły monopłciowe. OK. Rozumiem, że swojego dziecka byś
                  do takiej szkoły, czy nawet klasy nie posłała. OK. Twój wybór. Dlaczego jednak
                  chcesz pozbawiać tego wyboru rodziców, którzy sądzą inaczej?

                  Na marginesie: też sądzę, że szkoły niekoedukacyjne najlepiej by się sprawdzały
                  na poziomie szkół ponadpodstawowych i podzielam pogląd, że gimnazja okazały się
                  kompletną klapą...
                  • hermina5 Re: dlaczego nie, choć mogło być tak 06.04.10, 11:00
                    >odsądzanie od czci i wiary każdego, kto chce stosować odmienne
                    >metody
                    >dydaktyczne wobec dziewcząt i chłopców wskazuje na przewrażliwienie


                    Nie sądzę. Metody odmiennej dydaktyki dla kobiet i męzczyzn
                    przerabiano juz dawno - problem w tym, ze NIE MA TAKIEJ METODY,
                    która uniwersalnie nadaje się dla dziewczynek, TYLKO dlatego, że sa
                    dziewczynkami i dla chłopców, tylko dlatego, ze są chłopcami.

                    Wystarczy zdać sobie sprawę z tego, ze ze zgromadzonych 20 chłopców -
                    wyrosnie kilku architektów, inzynierów i biznesmenów oraz fizyk,
                    ale tez kilku dziennikarzy, pisarz, prawnik, aktor, profesor
                    filologii niemieckiej i wreszcie kilku osobników typu pracownik
                    tasmy w zakładzie przemysłowym.

                    Nie widzę ZADNEGO wspólnego mianownika dla tej grupy , mimo , ze
                    WSZYSCY SA CHLOPCAMI.

                    No chyba, z e odgórnie ustalamy zasady wg których ZAWSZE chłopak
                    szybciej łapie matamatyke ( i mamy koszmar tych, którzy ledwie
                    nadązaja za grupą ) i zawsze dziewczynka pisze świetne wypracowania
                    ( i mamy koszmar tych, dla ktorych napisanie jednej strony to
                    tragedia) Słowem - ustalamy zaady nauczanai pod stereotyp właśnie, a
                    potem mamy nieszczęsliwe dziecko, ktore nie pasowało do sterotypu.
                    Zawsze mozna i tak.

                    Dlaczego jednak
                    > chcesz pozbawiać tego wyboru rodziców, którzy sądzą inaczej?

                    Wcale nie chc pozbawiać ich takiego wyboru. Uwazam jednak, ze skoro
                    to ich prywatny wybór to szkoła również powinna być prywata lub
                    społeczna.

                    • zdzicho_waciak Re: dlaczego nie, choć mogło być tak 06.04.10, 11:31
                      "Wystarczy zdać sobie sprawę z tego, ze ze zgromadzonych 20 chłopców -
                      wyrosnie kilku architektów, inzynierów i biznesmenów oraz fizyk, ale tez kilku
                      dziennikarzy, pisarz, prawnik, aktor, profesor
                      filologii niemieckiej i wreszcie kilku osobników typu pracownik
                      tasmy w zakładzie przemysłowym
                      "

                      Myślisz stereotypami :-). Dlaczego nie napisałaś, ilu z tych chłopców pójdzie
                      pracować jako wychowawcy w przedszkolach, opiekunowie w żłobkach, dlaczego
                      napisałaś profesor filologii niemieckiej, a nie germanista w gimnazjum lub
                      ogólniaku?

                      Może nie ma takiej metody. Przy czym bardziej byłby pewny jeśli mówimy o
                      dydaktyce, a mniej jeśli skupimy się na wychowaniu. Dzieci różnią się między
                      sobą nie tylko jako jednostki. Także z uwagi na przynależność do płci. Były
                      prowadzone rozmaite badania - począwszy od niemowlaków. Były badania na dziećmi,
                      którym w niemowlęctwie zmieniono płeć (chłopcy z wadą wrodzoną lub chłopcy
                      którzy ulegli wypadkowi np. w wyniku źle przeprowadzonego zabiegu obrzezania i
                      którzy przeszli operację zmiany płci na dziewczynki i których wychowywano jak
                      dziewczynki). Były nawet pewne badania na zwierzętach (np. makakach) i ich
                      preferencjach co do zabawek. Ich wyniki trochę zaburzają tę jednoznaczność, w
                      jaką byś chciała wierzyć i jaką wszystkim wmawiasz. Wciąż tak naprawdę nie wiemy
                      na ile biologia, a na ile kultura i w jaki sposób jedno wpływa na drugie... Idź,
                      zapytaj choćby jakiegokolwiek psychologa ewolucyjnego...

                      Chcesz pozbawiać ich tego wyboru. Nie wiem dlaczego uzurpujesz sobie prawo do
                      zawłaszczania całej sfery oświaty publicznej. Tylko Twoje poglądy na oświatę są
                      na tyle słuszne, by istnieć w tym sektorze?
                      • hermina5 Re: dlaczego nie, choć mogło być tak 06.04.10, 12:16
                        Dlaczego nie napisałaś, ilu z tych chłopców pójdzie
                        > pracować jako wychowawcy w przedszkolach, opiekunowie w żłobkach,
                        dlaczego
                        > napisałaś profesor filologii niemieckiej, a nie germanista w
                        gimnazjum lub
                        > ogólniaku?


                        Dlatego, z e zmienia sie struktura społeczna. Kiedyś nauczyciel to
                        był ktos - teraz to raczej jeden z najmniej cenionych zawodów.
                        Zdecydowanie czesciej usłyszysz, z e ktoś na wsi będzie chciał
                        zostać nauczycielem niz ktoś z duzego miasta; kiedyś na filologiach
                        wystarczala specjalizacja nauczycielska - teraz taka specjalizacja
                        swieci pustkami - wydziały musiały pozakładac inne. Takze to juz nie
                        dotyczy tylko płci, to też dotyczy przemian obyczajowych - szybciej
                        usłyszysz od dziewczynki, z e chce zostac policjantką, modelką (!),
                        weterynarzem niz nauczycielką. Akurat, moim zdaniem niekoneicznie
                        dobrych, bo to powinien być zawód prestizowy.


                        Były badania na dziećmi
                        > ,
                        > którym w niemowlęctwie zmieniono płeć (chłopcy z wadą wrodzoną lub
                        chłopcy
                        > którzy ulegli wypadkowi np. w wyniku źle przeprowadzonego zabiegu
                        obrzezania i
                        > którzy przeszli operację zmiany płci na dziewczynki i których
                        wychowywano jak
                        > dziewczynki).

                        Płci NIGDY nie da sie zmienić w taki sposób, bo tozsamość płciowa ,
                        podobnie jak tozsamosc seksualna JEST ZAKODOWANA w MOZGU, nie w
                        jądrach czy jajnikach! Piszesz o zupłenie innej rzeczy niż ja - w
                        tym samym worku mieszczą sie problemy transseksualistów, którzy są
                        uwiezieli w ciele, ktorego nienawidza, bo maja inną tożsamowść
                        płciową niz ich ciało fizyczne. Czym innym jest próba zmiany
                        tozsamosci płciowej, a czym innym sterotyp płciowy - nie da sie
                        chlopca wychować na dziewczynkę, kierunkujac mu jeszcze poped
                        seksualny na chłopców, ale nie ma zadnego powodu, aby ten chłopiec
                        z racji BYCIA chlopcem musiał jako dorosły męzczyzna pić codzinnie
                        piwo, ogladać mecze i pracowąć w tartaku, bo to męskie. Moze nie
                        lubić meczy, mieć codzinnie inną panienkę, a pracowąc jako fotograf
                        mody. Widzisz róznicę?

                        >Ich wyniki trochę zaburzają tę jednoznaczność, w
                        > jaką byś chciała wierzyć i jaką wszystkim wmawiasz

                        Nie, to ty mylisz tozsamosc płciową ( nie da sie chłopca przerobić
                        na dziewczynkę i dziewczynki na chłopca - nie da sie zmienić płci )
                        i predyspozycje płciowe ( nikt nie neguje tutaj , ze dziewczynki
                        maja bardziej rozwinieta, np. empatię, co wcale jeszcze nie
                        oznacza, zE KAZDA dziewczynka chce być pzredszkolanką jako dorosła
                        kobieta !)

                        >Tylko Twoje poglądy na oświatę są
                        > na tyle słuszne, by istnieć w tym sektorze?

                        Jesli szkolnictwo jest PUBLICZNE, to musi miec jednorodne kryteria
                        dla wszystkich - nie rózne w zaleznosci od tego, jak sie komu
                        podoba - bo egazminy sa IDENTYCZNE, nie rózne.

                        Jesli w jednej i tej samej szkole - jest klasa, w której dziewczynki
                        i chłopcyu ogladaja węza na biologii, jest klasa, w której TYLKO
                        chłopcy ogladają węza, i jest klasa, w której TYLKO dziewczynki nie
                        oglądaja węża - to sorry, ale coś jest nie tak. Gdybym była mala
                        dziewczynką to usiadłabym i zaczeła płakać, ze ktoś nie pozwolił mi
                        poaznac tego, co poznali moi rówiesnicy, bo uwazal, ze to mnei w
                        ogóle nie obchodzi. Rozumiesz, czy jeszcze prosciej?
                        • zdzicho_waciak Re: dlaczego nie, choć mogło być tak 06.04.10, 13:01
                          Co do wyboru zawodów - chodziło mi generalnie o to, że wybierając tym chłopcom
                          zawody pominęłaś, świadomie lub nie, zawody uznawane za bardziej kobiece. Może
                          powinienem poszerzyć ich spectrum poza te oświatowe...

                          "Płci NIGDY nie da sie zmienić w taki sposób, bo tozsamość płciowa , podobnie
                          jak tozsamosc seksualna JEST ZAKODOWANA w MOZGU, nie w jądrach czy jajnikach!
                          "

                          No tak. Cieszę się, że dziś jest tak oczywiste. Ale nie zawsze tak było. Jeszcze
                          w latach 60tych spora grupa naukowców (tak się składa, że głównie tych,
                          sympatyzujących z ruchami feministycznymi) twierdziła z dużą pewnością, że
                          kwestia wychowania dziewczynki lub chłopca to głównie kwestia otoczenia i wpływu
                          otoczenia na dziecko. Czyli przede wszystkim kultura. Problemem jest jednak to,
                          co starasz się cały czas pominąć - na ile nasze zachowania, predyspozycje,
                          preferencje wynikają z nabywanych przesz nas wzorców kulturowych (stereotypy), a
                          na ile jesteśmy sterowani przez czynniki stricte biologiczne. Nie każda
                          dziewczyna chce zostać przedszkolanką, ale wśród przedszkolanek ponad 90% to
                          kobiety. Czy jest tak dlatego, że kobiety wpasowują się tylko w schematy
                          kulturowe, czy dlatego, że lepiej są do tego predestynowane przez biologię? Znam
                          sporo facetów, którzy nie lubią sportu (wyczynowego), nie piją piwa itp., ale
                          wciąż jeszcze (mimo nachalnej propagandy metroseksualnej) więcej jest tych,
                          którzy lepiej wpasowują się w ten "męski wzorzec". I znowu - czy dlatego, że
                          takie stereotypy im się wmawia, czy dlatego, że takie sa ich naturalne
                          preferencje? Przy czym ja nie twierdzę, że to geny każą chłopcom się bić, bawić
                          samochodzikami, grać w gry zespołowe itp. Ale może jest tak, "że obserwujemy
                          tu rodzaj gotowości do uczenia się, na mocy którego u chłopców instynkt rozwoju
                          działa w jeden sposób, a u dziewczynek w inny. Ale sposób, w który ten instynkt
                          działa na chłopców, polega na tym, żeby mieli instynkt wybierania ze świata
                          tego, co wybierają chłopcy, nie zaś, by przychodzili na świat z programem w
                          głowach, mówiącym: „Podnieś patyk i rób ’ta ta ta ta'". To raczej działa tak:
                          "Lubię, kiedy ludzie z patykami robią ’ta ta ta ta'. Pasuje to do koncepcji, że
                          sposób, w jaki widzę moje miejsce na świecie". Albo nie, zależnie od
                          tego, jakiej jestem płci
                          " (cytat za Mattem Ridleyem).

                          Nie chodzi mi o to, żeby chłopcy oglądali węże, a dziewczęta nie. Raczej o to,
                          by szkoły miały więcej swobody w wyborze programu i metod nauczania oraz
                          wychowania. Czyli o odejście od centralizmu, także, a może przede wszystkim, w
                          szkolnictwie publicznym. I w tym kontekście byłoby miejsce także na szkoły
                          niekoedukacyjne.

                          Jednorodne kryteria? A kto niby ma je ustalać? I dlaczego akurat Ty? Przypomina
                          mi się cytacik z Johna Stuarta Milla:

                          "Ogólne wychowanie państwowe jest po prostu sposobem kształtowania ludzi na
                          tę samą modłę; a ponieważ forma, którą się im nadaje, odpowiada życzeniom
                          panującego rządu, czy będzie on w rękach monarchy, czy kapłanów, arystokracji
                          lub większości żyjącego pokolenia, daje to w rezultacie, proporcjonalnie do jego
                          sprawności i sukcesów, despotyczną władzę nad umysłem prowadzącą w naturalny
                          sposób do zawładnięcia ciałem
                          ."
                          • hermina5 Re: dlaczego nie, choć mogło być tak 06.04.10, 15:46
                            > Co do wyboru zawodów - chodziło mi generalnie o to, że wybierając
                            tym chłopcom
                            > zawody pominęłaś, świadomie lub nie, zawody uznawane za bardziej
                            kobiece


                            Nie pominełam. Pominełam NAUCZYCIELSTWO na poziomie nauczania
                            początkowego. I napisałm dlaczego - jest niskoplatne i dziewczynki
                            sie juz do niego nie garną, wiec nie ma co liczyć, aby chłopcy się
                            garneli. To samo dotycyz pielęgniarstwa - znalezienid obecnie młodej
                            dziewczyny, która wybiera pielęgniarstwo to cud.

                            >Jeszcz
                            > e
                            > w latach 60tych spora grupa naukowców (tak się składa, że głównie
                            tych,
                            > sympatyzujących z ruchami feministycznymi) twierdziła z dużą
                            pewnością, że
                            > kwestia wychowania dziewczynki lub chłopca to głównie kwestia
                            otoczenia i wpływ
                            > u
                            > otoczenia na dziecko.

                            Od czasu opisania hormonow płciowych i działania mózgu nikt tak nie
                            twierdził, a juz zwłaszcza jakiekolwiek ruchy feministyczne.


                            Nie każda
                            > dziewczyna chce zostać przedszkolanką, ale wśród przedszkolanek
                            ponad 90% to
                            > kobiety. Czy jest tak dlatego, że kobiety wpasowują się tylko w
                            schematy
                            > kulturowe
                            , czy dlatego, że lepiej są do tego predestynowane przez biologię?


                            Nie kazdy mezczyzna chce zostać seksuologiem, ale wsrod seksuologów
                            ponad 90 % to mezczyni. Czy jest tak dlatego, że męzczyżni
                            wpasowują się tylko w schematy kulturowe, czy dlatego, że lepiej są
                            do tego predestynowani przez biologię?

                            >Jednorodne kryteria? A kto niby ma je ustalać? I dlaczego akurat
                            Ty?

                            Nie ja mój drogi, a MEN.


                            >Nie chodzi mi o to, żeby chłopcy oglądali węże, a dziewczęta nie.
                            Raczej o to,
                            > by szkoły miały więcej swobody w wyborze programu i metod
                            nauczania oraz
                            > wychowania

                            A opisane mniej górnolotnie sprowadza sie do tego, aby dziewczxynki
                            uczyły sie gotować, pisać opowiadania i ladnie tańczyć, a chłopcy
                            grać w koszykówkę, uczyć matematyki i podłaczać obwody elektryczne.
                            I nikogo juz wtedy nie obejdzie, ze Małgosia uwielbia kosztkówkę,a
                            nienawidzi tańczyć, a Jasio nie cierpi nogi, za to lubi
                            gimnastyskę - bo za Małgosie i za Jasia wybrano na całe zycie.






                            • zdzicho_waciak Re: dlaczego nie, choć mogło być tak 06.04.10, 15:53
                              "A opisane mniej górnolotnie sprowadza sie do tego, aby dziewczxynki uczyły
                              sie gotować, pisać opowiadania i ladnie tańczyć, a chłopcy grać w koszykówkę,
                              uczyć matematyki i podłaczać obwody elektryczne
                              ."

                              To Twoja interpretacja i Twoja wizja.

                              "I nikogo juz wtedy nie obejdzie, ze Małgosia uwielbia kosztkówkę,a
                              nienawidzi tańczyć, a Jasio nie cierpi nogi, za to lubi
                              gimnastyskę - bo za Małgosie i za Jasia wybrano na całe zycie
                              ."

                              Sądzę, że obejdzie - rodziców Małgosi i jasia. To oni ich wychowują i oni o nich
                              dbają. I robią to zazwyczaj znacznie lepiej niż urzędnicy państwowi, czy też
                              ideologowie wszelkich ruchów, starający się wpasować Jasia i Małgosię w ramy
                              swoich własnych idei i swojej własnej wizji, co dla Jasia i Małgosi jest
                              najlepsze...
          • andrzejto1 Re: dlaczego nie, choć mogło być tak 06.04.10, 10:52
            zdzicho_waciak napisał:

            > Jakoś nie zauważyłem nagromadzenia tych stereotypów. Zwłaszcza odnośnie
            > programów. Może dlatego, że te są ustalane przez ministerstwo i szkoły
            > specjalnie przy nich majstrować nie mogą... W artykule chodzi raczej o metody..
            > .
            >
            > Na marginesie - ciekawe jest to, jak chętnie i szybko ci, którzy rzekomo
            > zwalczają stereotypy sami zaczynają tworzyć własne. Widać to zwłaszcza po
            > argumentach feministek i feministów za parytetami...

            Zaiste. Jakoś nie przeszkadza im eksperyment polegający na oddawaniu dzieci do
            adopcji przez homoseksualistów. Mimo jak sądzę znaczenie większego wpływu na
            psychikę dziecka niż klasy jednopłciowe.
    • stasieczek5 Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 08:29
      Giertych wiecznie żywy !!!
      Proponuję klasy wyznaniowe, rasowe, dzieci zdrowych, dzieci z
      chorobami, przed i po inicjacji seksualnej, brudnych i czystych i...
      Ludzie,
      potem sie dziwimy (i jesteśmy, niby, zbulwersowani) powiedzeniu, ze
      Polska "to dziki kraj". A czy tak nie jest ?!
      • tychdanych Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 10:07
        Masz rację, ale jak widać jesteś mocno ociężały umysłowo, więc przyczyniasz się do tej dzikości kraju.
    • jolkak11 ja chwilowo chodziłam do takiej klasy w liceum 06.04.10, 08:34
      w szkole podstawowej chodziłam do klasy koedukacyjnej, dla mnie było
      to po prostu normalne. Po 8ej klasie trafiłam do żeńskiej klasy, a
      po pierwszym roku stałą sie koedukacyjną(nowa polityka władz.
      Uwierzcie - w koedukacyjnej przestałyśmy być sobą, skończyły sie np.
      ciekawe dyskusje na języku polskim (i nie tylko), ponieważ chłopcy
      zwyczajnie naśmiewali sie z naszych wypowiedzi i ironizowali.
      Wiadomo że naśmiewanie się jest bronią tzw. ciasnych umysłów, ale
      nie byłyśmy w stanie z tym walczyć(tak robią niektórzy tzw. politycy
      wobec kobiet, więc widać że właściwie z takimi osobnikami nie można
      nawiązać dialogu)). Więc przestałyśmy. Było także tysiące innych
      przyczyn dla których wolałam być w żeńskiej klasie.Oczywiście
      zaczęły się tworzyć sympatie i antypatie, ubieranie się i
      kokietowanieitp. Już wtedy żałowałam klasy żeńskiej a teraz tylko w
      tym utwierdzam się. I nieprawdą jest że jako żeńska klasa miałyśmy
      trudności z nawiązywaniem kontaktów z chłopcami. Tak mogą twierdzić
      tylko ci którzy nic nie rozumieją.
      • filosofa Re: ja chwilowo chodziłam do takiej klasy w liceu 06.04.10, 09:02
        A chciała byś się uczyć wg. programu w którym na biologii żywej myszki na lekcję
        nikt nie przyniesie "bo jeszcze byście piszczały (jak te głupie... )"?
        Chcesz mieć programowo opóźnione nauczanie matematyki, bo dziewczęta "wolniej to
        kojarzą"?
        To nie chodzi o samą separację bo ta może mieć zalety,choćby te które wymieniłaś.
      • hermina5 Re: ja chwilowo chodziłam do takiej klasy w liceu 06.04.10, 09:27
        >Wiadomo że naśmiewanie się jest bronią tzw. ciasnych umysłów, ale
        >nie byłyśmy w stanie z tym walczyć

        Bo z tym nei powinnyscie walczyć wy, ale wasi nauczyciele. I
        paradoksalnie poczatkowo dokładnei tą sama bronią - ktos nasmiewa
        sie z twojej wypowiedzi głosno - nauczyciel nasmiewa sie z
        nasmiewania tego kogoś . Trzy razy publiczne upokorzenie goscia
        przed grupą nasmiewaczy kończy się "cichą pszaczą" , w końcu nikt
        nie chce , zeby cała klasa wyła ze smiechu po wypowiedzi nauczyciela
        o kimś. Ale do tego to trzeba mieć inteligentnych nauczyciel.

        Poza tym twoja postawa ucieczki też nie jest dobra - w normlanym
        zyciu nie raz, nie dwa trafi sie na głupiego współpracownika,
        którego jedyną bronia będą wypowiedzi na temat tego, ze jesteś
        kobieta ( frustracja) - jak ni nauczysz się odpyskowywać i ustawiać
        goscia w szregu, to kazdy taki idiota bedzie umniejszał twoje
        kwalifikacje, sam awasujac na twojej robocie. Bo Jola taka cicha,
        pracowita i głupiutka - wszystko zrobi dla mnie i zna swoje miejsce.
      • aisog Re: ja chwilowo chodziłam do takiej klasy w liceu 06.04.10, 12:28
        to, ze dolozyli ci do klasy jakis polinteligentow jeszcze nic nie
        znaczy

        co w takim razie powiesz na to, ze u mnie w liceum na jezyku poslkim
        w zywej dyskusji, ktora zawsze byla dominujaca u nas na lekcjach
        chwala Panu, mielismy swietnego poloniste - i to faceta, wow, facet
        humanista) brali udzial wsyztscy zainteresowani i nikt nie zwracal
        uwagi na plec (fakt, bardzo dobrym liceum, do ktorego zeby sie
        dostac trzeba bylo miec bardzo wysoka srednia i bardzo dobrze zdany
        egzamin i nei przyjmowali byle kogo, a tylko zainteresowanych swoim
        rozwojem i ksztalceniem)

        a moze to co piszesz to wynik, ze ci chlopacy zdziczeli po prostu w
        meskiej klasie i jak juz znalezli sie w klasie nagle z dziewczynami
        to im odbilo, zapomnieli po prostu jak powinno sie zachowywac na
        lekcji i do czego ona sluzy
        nie trzeba ich byl hamowac wczesniej, to wrzuceni do towarzystwa
        dziewczyn nie mysleli by tylko o popisywaniu sie i o tym co te
        dziewczyny maja w majtkach

        a z drugiej strony, nie pomyslalas, ze tylko wam sie wydawalo, ze
        prowadzicie madre dyskusje, a jak przyszlo co do czego i chlopcy
        uslyszeli wasze intelektualne wypociny, to nie mogli ze smiechu?
    • mus-zek0 Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 08:41
      Jednak kretyńskie pomysły Giertycha,co do niektórych idiotów trafiają.
    • miszczu.pl Klasy gejów i lesbijek 06.04.10, 08:44

      • anarchoateo Re: Klasy gejów i lesbijek 06.04.10, 09:01
        przez 5 lat miałem przyjemność uczyć się w męskiej klasie, powiem że nawet w
        męskiej szkole (tylko 4 dziewczyny w szkole). Zespół Szkół Elektrycznych Nr. 1 w
        Krakowie. Sądzisz że jestem gejem ?( Albo lesbijką ? ;) ). Zamiast próbować
        pohamować popęd seksualny do kobiet ( a to byśmy musieli robić w
        "koedukacyjnych" liceach ogólnokształcących (czyli jak nazwa wskazuje nie
        uczących niczego przydatnego) zwyczajnie ciężko pracowaliśmy myśląc o
        przyszłości w kategoriach studiów technicznych albo wysokich zarobków jako
        mistrzowie w swoim fachu. Nie możliwe ? A jednak.

        Co do ankiety ze strony: uważam że zawsze każdy powinien mieć możliwość wyboru.
        Ja swój wybór podjąłem i nigdy go nie żałowałem.



        • jerjar Re: Klasy gejów i lesbijek 06.04.10, 09:31
          anarchoateo napisał:

          "Zamiast próbować pohamować popęd seksualny do kobiet ( a to byśmy musieli robić w "koedukacyjnych" liceach ogólnokształcących (....) zwyczajnie ciężko pracowaliśmy myśląc o przyszłości w kategoriach studiów technicznych albo wysokich zarobków."

          I to jest słuszna wychowawczo koncepcja technokrato-teologiczna, szkodliwy popęd seksualny przenieść w sferę ciężkiej pracy i przyszłości "w kategoriach studiów technicznych albo wysokich zarobków".
          • anarchoateo Re: Klasy gejów i lesbijek 06.04.10, 10:06
            > szkodliwy popęd seksualny przenieść w sferę ciężkiej pracy i
            > przyszłości "w kategoriach studiów technicznych albo wysokich
            > zarobków".

            Nie no - oczywiście że dla oświeconej gawiedzi lepsze będą 14 latki z brzuchami
            i ojcowie tych dzieci bez skończonego gimnazjum :)
            • birmin Re: Klasy gejów i lesbijek 06.04.10, 11:33
              > Nie no - oczywiście że dla oświeconej gawiedzi lepsze będą 14
              latki z brzuchami
              > i ojcowie tych dzieci bez skończonego gimnazjum :)


              dzieci robi sie raczej po lekcjach wiec fakt zasiadania we wspolnej
              lawce osobnikow plci odmiennej nie ma wiekszego znaczenia.

              • maruda.r Re: Klasy gejów i lesbijek 06.04.10, 14:52
                birmin napisała:

                > dzieci robi sie raczej po lekcjach wiec fakt zasiadania we wspolnej
                > lawce osobnikow plci odmiennej nie ma wiekszego znaczenia.

                ******************************

                Widocznie niektórzy wciąż uważają, że dzieci się biorą od trzymania za rękę. Co
                ciekawe, te same osoby z jakiś dziwnych przyczyn uważają, że są w stanie
                przeprowadzić epokową reformę edukacji.

              • adeinwan Re: Klasy gejów i lesbijek 06.04.10, 18:09

                > dzieci robi sie raczej po lekcjach wiec fakt zasiadania we wspolnej
                > lawce osobnikow plci odmiennej nie ma wiekszego znaczenia.

                Osobników płci odmiennej poznaje się głównie w szkole i tam dochodzi do
                zawiązywania znajomości, które są jedynie konsumowane po lekcjach.
        • miszczu.pl Re: żona i dzieci tez ci nie potrzebne 06.04.10, 10:17
          bo pracując na nich samodzielnie będziesz zaniżał średnią dochodu na osobę
    • studioh Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 09:01
      myślę, że jest to niezgodne z Konstytucją i rozumem
    • martha.wise Tak dla dyskusji i dla szansy wyboru 06.04.10, 09:11
      W latach 70-tych ze wzgedow organizacyjnych, klasa koedukacyjna do ktorej
      chodzilam byla podzielona na grupy zenska i meska na chemii, fizyce i
      angielskim. Polowa z dziewczat, ktore pozniej studiowaly wybraly kierunki
      technicze i scisle, bylo tez sporo chlopakow ktorzy poszli na kierunki
      humanistyczne.

      Gdyby Maria Sklodowska byla w klasie koedukacyjnie nigdy nie zostalaby tym kim
      zostala.

      Moje dzieci mialy szanse do chodzenia do szkol w Australii.

      Po pierwsze szkoly / klasy niekoedukacyjne istnieja nie tylko w szkolach
      prywatnych.

      Po drugie mundurki sa rowniez w szkolach panstwowych. Uczniowie dzieki
      mundurkom moga sie roznic osobowoscia, wynikami w nauce, a nie ciuchami, za
      ktore placa rodzice. Brak mundurkow faworyzuje dzieci z rodzin dobrze
      sytuowanych (dziwne ze przeciw mundurkom wystepuja ludzie z pogladami lewicowymi).

      Po trzecie, to co najwazniejsze w Australii jest otwarta dialog na rozne
      tematy, przeprowadza sie rzetelne badania a potem otwarcie sie je analizuje i
      rozwaza.

      Zabijanie dyskusji haslami katole, sredniowiecze, nie poprawi naszego
      szkolnictwa ani losu naszych dzieci.

      Pozdrawiam Martha
      • hermina5 Re: Tak dla dyskusji i dla szansy wyboru 06.04.10, 10:05
        >>Gdyby Maria Sklodowska byla w klasie koedukacyjnie nigdy nie
        >zostalaby tym kim
        >zostala.

        Gdyby Maria Sklodowska- Curie zosatała w Polsce (zaborowej) to tez
        nigdy nie zostałaby tym, kim została, bo nie mogłaby jako kobieta
        studiować!
      • birmin Re: Tak dla dyskusji i dla szansy wyboru 06.04.10, 11:50
        "Uczniowie dzieki
        mundurkom moga sie roznic osobowoscia, wynikami w nauce, a nie
        ciuchami, za
        ktore placa rodzice."

        Ja osobiscie wole wytlumaczyc dziecku, ze ciuchy, marki i etykietki
        nie maja wiekszego znaczenia.

        Jezeli mundurki maja sluzyc zacieraniu roznic w zamoznosci, to
        dzieci na wszelki wypadek powinny w nich latac non-stop. Coz zrobic,
        jesli dzieci spotkaja sie w niedzielne popoludnie w parku, albo na
        przyjeciu urodzinowym?



      • aisog Re: Tak dla dyskusji i dla szansy wyboru 06.04.10, 12:34
        jak mialas opoznione nauczanie chemii fizyki czy angielskiego to
        ciekawe w jakiej jakosci przerobylyscie program i jak tez potem
        poszlo takim wyedukowanym na tych studiach, gdzie znalazly sie tez
        dziewczyny uczone normalnym programem na rowno z facetami

        a Slodowska miala zdolnosci do przedmiotow scislych i bardzo je
        lubila i podejrzewam, ze gdyby ja wrzucono do jakis glupich
        chichoczacych gasek i kazano sie uczyc fizyki i chemii w jakims
        specjalnie ptrzystosowanym dla kobiet programie a nie na rowni z
        facetami, to by sie obrazila smiertelnie i tyle

        Pewnie sie w grobie przewraca slyszac pomysly w XXI wieku, ze
        kobiety nie moga normalnie na rowni uczyc sie i pojac matematyki czy
        chemii
    • ajpitoajpi12 Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 09:12
      Osobne klasy; muzułmaniejemy czy to wpływ opusdoi?
      • filosofa opus 06.04.10, 16:11
        www.opusdei.pl/art.php?p=33827
        Giertych tu posłał córkę.
    • rabbinhood świetny pomysł 06.04.10, 09:15
      w Danii odkryto że matematyki lepiej uczą się dziewczynki, a to dlatego że
      matematyczka lepiej wytłumaczy dziewczynkom przyswajanym przez nie sposobem,
      natomiast jej odkryty pępek mocno dekoncentrował dojrzewających chłopców.
      Sprawa jest oczywista- męskie klasy i większy udział nauczycieli mężczyzn w
      tych klasach, a w żeńskich na odwrót.
      • aisog Re: świetny pomysł 06.04.10, 12:36
        a uczennice lesbijki nie zwracaly uwagi na jej odkryty pepek?

        jakby nauczala tych dojrzewajacych chlopcow a nie krecila przed nimi
        tylkiem to tez by ich nie dekoncentrowala
    • black_halo Oczywiscie, ze na studiach osiagaja lepsze wyniki 06.04.10, 09:22
      Nieprzystosowani do obcowania z plcia przeciwna zamiast chodzic na
      randki siedza i sie ucza. Ot i cala tajemnica.

      Warto powiedziec, ze na studiach wazniejsze jest budowanie relacji
      towarzyskich, ktore w przyszlosci moga nam pomoc zamiast siedzenia i
      wkuwania - tak uczy zycie !
    • kontaktagora Bardzo dobry sposób na opanowanie burzy hormonów 06.04.10, 09:28
      w gimnazjum. To uspokoi dzieciaki bo nie będą się popisywać przed płcią
      przeciwną. Nie jest to reguła ale częsty powód głupich zachowań.
    • miroo Jak ktoś chce to może sobie podziały budować... 06.04.10, 09:39
      trzeba być głupim aby puszczać swoje dziecko w takie klimaty... to
      powrót do XIX wieku i taką mentalność w sprawach damsko męskich
      dzieci będą miały...
    • hancza9m Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 09:39
      Tu mamy wpis na blogu pani Jantos:

      jantosmalgorzata.blox.pl/2010/04/Koedukacja-i-ksztalcenie-dziewczat.html
      A tu mamy artykuł, z którego pani Jantos ten wpis skopiowała:

      edunews.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1021&Itemid=16
      Oczywiście skopiowała bez podania źródła. Na jej obronę należy wspomnieć, że
      ostatni akapit w jej wpisie jest niewątpliwie jej autorstwa. Świadczy o tym
      jego poziom. Z utęsknieniem oczekuję czasów, gdy ktoś na poziomie
      intelektualnym pani Jantos będzie decydował o edukacji moich dzieci.
    • puuchatek Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 09:45
      Dlaczego od razu musicie krzyczeć i wpadać w skrajności? Jak ktoś uznaje argumenty za edukacją zróżnicowaną, to "katol, fanatyk i średniowiecze". Jak nie uznaje - to "lewak, komuch, pedał" i co tam jeszcze. Ludzie kochani, trochę tolerancji i szacunku. Naprawdę do tego samego celu można iść różnymi drogami.

      Ja swoich dzieci do dzielonych klas w życiu bym nie posłał. I to nie tylko dlatego, że wbrew pozorom żadne badania jednoznacznie nie potwierdzają "wyższości" takiej edukacji (z tego co pamiętam, te australijskie, o czym ich autorzy niechętnie mówią, badały głownie uczniów szkół _prywatnych_, bo najczęściej takie właśnie są dzielone, z "całą populacją" uczniów - a wiadomo, że generalnie szkoły prywatne mają statystycznie wyższy poziom). Chodzi mi także o to, że szkoła to nie tylko zdobywanie konkretnej wiedzy, ale także "nauka życia" - relacji społecznych, umiejętności wchodzenia w interakcje etc. A tu jednak trzeba powiedzieć, że świat zmienił się przez ostatnie 100 lat - w codziennym życiu poruszamy się w społeczeństwie składającym się z kobiet i mężczyzn... ;-) Wadą edukacji zróżnicowanej wcale nie jest to, że dziewczynki uczy się "czego innego" niż chłopców (bo nie uczy się czego innego, tylko w inny sposób) - ale to, że przez naście lat życia chłopiec obraca się niemal wyłącznie wśród chłopców...

      Z drugiej strony - nie wydaje mi się, żeby edukacja zróżnicowana była "szkodliwa" etc. Jeśli są rodzice chętni na taką formę - dlaczego im tego nie umożliwić? Obawy, że "chłopcy uczyliby się komputerów a dziewczynki haftowania" są śmieszne - przecież są programy nauczania i podstawy programowe obowiązujące niezależnie od płci i bardzo łatwo byłoby stwierdzić, czy są realizowane...

      Nie wpadajmy w skrajności, po co te nerwy. :-)
      • zdzicho_waciak Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 10:00
        "I to nie tylko dlatego, że wbrew pozorom żadne badania jednoznacznie nie
        potwierdzają "wyższości" takiej edukacji (z tego co pamiętam, te australijskie,
        o czym ich autorzy niechętnie mówią, badały głownie uczniów szkół _prywatnych_,
        bo najczęściej takie właśnie są dzielone, z "całą populacją" uczniów - a
        wiadomo, że generalnie szkoły prywatne mają statystycznie wyższy poziom).
        "

        Są także badania amerykańskie, których wyniki zdają się wskazywać na to, że
        absolwentki szkół tylko dla kobiet lepiej radzą sobie z przedmiotami ścisłymi i
        wykazują większą pewność siebie jeśli chodzi o te dziedziny niż absolwentki
        szkół koedukacyjnych.

        www.racjonalista.pl/index.php/s,38/d,13/t,21724

        Jak napisałem wyżej oba typy szkół mają swoje wady i zalety Dlatego też
        podzielam pogląd, że powinna istnieć możliwość wyboru.
        • janonet4 Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 10:13
          CIEMNOGRODZIE GORĄ!!!!
          • adeinwan Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 18:19
            Racjonalista.pl i ciemnogród? Hehe... Agnosiewicz drugim Rydzykiem! :)
        • hermina5 Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 10:13
          Wzorzec kształcenia w Stanach jest tak odległy od naszego wzorca
          kształcenia, ze chyba w ogóle nie ma tu czego porównywać... Kazdy
          kto wraca z dzieckiem ze Stanów doskonale wie, ze dzieciak jest
          pzreciętnie opóźniony w nauce matematyki o dwa lata. I to też są
          róznice, na które warto zwracać uwagę. U nas rozwalono cąłkowicie
          profilowanie matematyki w liceach i ammy skutki - dobre wyniki na
          poziomie podstawowym i gimnazjalnym, a potem - tragedia.
          • zdzicho_waciak Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 10:45
            Dlaczego nie mamy porównywać? Może najwyższy czas porównać same wzorce i ich
            efekty? Ciągle słyszę, że u tych durnych Jankesów jest tak źle z matematyką,
            fizyką, geografią... praktycznie ze wszystkim. Cud, że potrafią czytać komiksy.
            U nas za to jest fantastycznie, dzieciaki tak napakowane wiedzą, że Jankesy
            wymiękają... Tylko, że jakoś się to nie przekłada na efekty w skali społecznej.
            I nie chodzi tu o liczbę Nobli, ale o znacznie bardziej prozaiczną - np. liczbę
            patentów... Ci durni Amerykanie maja ich podejrzanie (stosunkowo) więcej.

            Kurczę, jakoś nie potrafię wzbudzić w sobie zachwytu na poziomem polskiej edukacji.
            • hermina5 Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 12:29
              .Może najwyższy czas porównać same wzorce i ich
              > efekty?

              Czy ty w ogóle czytać potrafisz? Wyzej napisałam dlaczego - dlatego,
              ze to nie są TE SAMW WZORCE.

              Są diametralnie odmienne, tak jak odmienna jest edukacja amerykańska
              i polska i nie chodzi tu o płeć.
              • zdzicho_waciak Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 13:05
                Jasne. Czyli porównuje się ze sobą tylko to samo. Rzeczy różnych się nie
                porównuje, nawet jeśli dotyczą tego samego (tu - oświaty i wychowania)...
                • hermina5 Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 15:51
                  Nie. Ty uwazasz, ze wyniki amerykańskie sa wynikami miarodajnymi dla
                  Polski. A co za tym idzie zapewne wyniki amerykańskie są też
                  miarodajne dla Arabii Saudyjskiej...No bo skoro mozna porównywać
                  całkowicie odmienne, to w czym problem?
                  • zdzicho_waciak Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 16:03
                    Uważam, że wzorce czy też modele obu typów systemu edukacji można porównywać.
                    Jak również porównywać efekty tychże modeli. Także z Arabią Saudyjską...
        • dar61 O czym niższy wskaźnik dziewczęcej zdawalności .. 06.04.10, 13:11
          O czym świadczy niższy wskaźnik dziewczęcej zdawalności sprawdzianów
          i szkolnej różnicy w wykształceniu, {Zdzichu_waciaku}?

          O niekompetencji nauczycieli, nieumiejących otworzyć drogi do
          wiedzy dziewczętom, belfrów hodującym w nich kompleksy.
          Dużą rolę w tym hodowaniu mają i rodzice.

          Wyniki badań, jakie {Z_w} cytuje, mogą też mówić, że w Hameryce ten
          rozdźwięk od idałów nauczyciela wzorcowego jest duży.
          Za duży.

          {Zdzicho_waciak}:

          ... Są także badania amerykańskie, których wyniki zdają się
          wskazywać na to, że absolwentki szkół tylko dla kobiet lepiej radzą
          sobie z przedmiotami ścisłymi i wykazują większą pewność siebie
          jeśli chodzi o te dziedziny niż absolwentki szkół koedukacyjnych.
          (...)
          ...podzielam pogląd, że powinna istnieć możliwość wyboru
          ...

          Wolałbym, żeby o takiej możliwości decydowały mamy tych dziewcząt
          , pamiętające i nauczyciela złe dogadywania, i rodziców swych na
          dziewczęce (nie dziecięce) ograniczenia rozumu.
          Mamy, oczywiście, światłe.

          O wynik tego wyboru jestem dziwnie wtedy spokojny.
          I o zanikanie szkół prywatnych i prowadzonych przez nawiedzonych
          religijnie belfrów, szkół z podziałem klas wg płci.
          Wystarczy tylko tych nauczycieli tam oświecić, gdzie błądzą!
          • zdzicho_waciak Re: O czym niższy wskaźnik dziewczęcej zdawalnośc 06.04.10, 13:32
            Skoro jesteś spokojny, to w czym problem? Niech istnieją szkoły i takie i takie.
            Wyboru dokonają rodzice... Jestem dziwnie spokojny, że szkoły prywatne, w tym
            także szkoły prowadzone przez instytucje religijne, będą miały się świetnie...

            A co do nauczycieli - kiepscy się zdarzają. I w szkołach prywatnych, i w
            szkołach publicznych...
            • dar61 O czym niedojrzałość wyboru szkoły świadczy 06.04.10, 14:35
              Jam spokojny, ale pokolenia dzieci, nieumiejących podjąć dojrzałej
              decyzji o wyborze szkoły, już nie muszą być, szczególnie po
              ukończeniu takiej szkoły.
              Za dużo z nimi rozmawiałem o ich pomysłach zmiany szkoły, a one
              często mówiły: już za późno, gdybym to zrobił/-iła w 1. klasie, to
              może bym i się przeniósł/-osła...

              Nauczycieli zauważających problem presji szkoły, współziomków w
              klasie, kierownictwa tej szkoły i wreszcie samych rodziców na
              dziewczęta w podtrzymywaniu mitu o gorszych dziewcząt wynikach
              edukacji - jest nadal tak malutko ...
              • zdzicho_waciak Re: O czym niedojrzałość wyboru szkoły świadczy 06.04.10, 14:44
                Primo: o wyborze szkoły (zwłaszcza tej niższego szczebla) decydują rodzice...
                choć też nie najczęściej. Najczęściej decydują urzędnicy, ustanawiając rejonizację.

                Secundo: co stoi na przeszkodzie, by założyć szkoły, w których kadra
                nauczycielska będzie tak dobrana, by spełniała wszystkie wymogi feministycznej
                wizji równości płci? Może właśnie takimi szkołami mogłyby być owe szkoły tylko
                dla dziewcząt? Zakładając oczywiście, że będą też istniały szkoły, w których
                dobór kadry będzie się odbywał zgodnie z innymi kryteriami, tak, aby był wybór...

                Tertio: widzę tu jakąś tęsknotę do inżynierii społecznej. Określania kto jest
                światły i ma prawa decydować za tych mniej światłych...
                • dar61 O czym niedojrzałość rodziców świadczy 06.04.10, 15:32
                  W szkołach dziś nabór tak jest czyniony na nauczycielskie etaty, by
                  szef nie czuł się głupszy przy swym podwładnym.
                  To po pierwsze primo.

                  Sprzedkilkuletnia moda na kształcenie dzieci w domu, przez prawo
                  aktualne niezabraniana, jakoś się nie szerzy - to po drugie primo.
                  Może i szkoda.

                  A po trzecie - jeśli tych nauczycieli zwą - tych co chcą w
                  dziewczętach i, jako żywo, w chłopiętach, wykształcić pęd do wiedzy
                  nieskażony żadnymi mitami o dziewcząt [czy tych drugich, o
                  hermafrodytach nie zapominając] umysłu ograniczeniach - zwą
                  feministycznie zakręconymi, wręcz skażonymi - to nic tylko temu się
                  dziwić, o {Zdzichu_w_watolinie} ;)

                  Ja tylko naświetlam, nie oświecam.

                  Bowiem po owocach [edukacji], pędzonych hormonalnie, bez kwitnienia
                  symptomów obmierzłych, ich poznacie, mówi pismo. Albo inny okólnik.
                  • zdzicho_waciak Re: O czym niedojrzałość rodziców świadczy 06.04.10, 16:02
                    "W szkołach dziś nabór tak jest czyniony na nauczycielskie etaty, by
                    szef nie czuł się głupszy przy swym podwładnym
                    ."

                    To przypadłość wszelkich instytucji państwowych. A w końcu szkoły są w
                    większości państwowe...

                    "Sprzedkilkuletnia moda na kształcenie dzieci w domu, przez prawo
                    aktualne niezabraniana, jakoś się nie szerzy - to po drugie primo.
                    Może i szkoda
                    ."

                    Może i szkoda. Zawszeć to jakaś alternatywa. Z tym, że przyczyny tego są dość
                    złożone.

                    "A po trzecie - jeśli tych nauczycieli zwą - tych co chcą w
                    dziewczętach i, jako żywo, w chłopiętach, wykształcić pęd do wiedzy
                    nieskażony żadnymi mitami o dziewcząt [czy tych drugich, o
                    hermafrodytach nie zapominając] umysłu ograniczeniach - zwą
                    feministycznie zakręconymi, wręcz skażonymi - to nic tylko temu się
                    dziwić, o {Zdzichu_w_watolinie} ;)
                    "

                    A kto ich tak nazywa? Ty?

                    "Ja tylko naświetlam, nie oświecam."

                    Naświetlasz, kto tu jest bardziej oświecony... Można i tak...

                    "Bowiem po owocach [edukacji], pędzonych hormonalnie, bez kwitnienia
                    symptomów obmierzłych, ich poznacie, mówi pismo. Albo inny okólnik
                    ."

                    Coś mówiłem o hormonach? Na pismach i okólnikach się nie znam...
                    • dar61 Re: O czym niedojrzałość rodziców świadczy 06.04.10, 20:57
                      ... A kto ich tak nazywa? ...
                      Kto? Zacytujmy {Zdzicha_w.}:
                      ... szkoły, w których kadra nauczycielska będzie tak dobrana, by
                      spełniała wszystkie wymogi feministycznej wizji równości płci
                      ...
                      Nie wiem, kogo tu cytuje sam {Zdzich}, ale wizja równości płci jest,
                      zdaje się uniseksowa. Bez(że tak powiem)płciowa.

                      ... Z tym, że przyczyny tego są dość złożone ...

                      Znam przypadek podjęcia kształcenia przez ojca dzieci swych, których
                      gmina nie podejmowała się do gimnazjium dowozić - mimo udowodnienia
                      przez tego ojca, że dowożone one być muszą [odległość "bezdrożna"
                      doszkolna]. Oskarżąno ojca, przed sąd go ciągano...
                      Cuda, wojenka, niewida.
                      Żurnalistyka się tym lokalna długo u nas pasła, reporterzy też.
                      Dzieci tamtych tylko szkoda, ale się ojca nie wybiera ... ;)

                      ... Coś mówiłem o ...

                      Nie, ale mówią o tych płci przypadłościach, jakichś wyimagnowanych
                      zagrożeniach ci, co pod wpływem Pisma są, a i decydować o cudzych
                      dzieciach chcą, swoich nie mając.

                      ***

                      Pozdrawiam {Zdzicha_w.} i jakże uradowan jestem. Boć tak rzadko
                      zdarza się dyskusja w temacie tak zawiłym na takim internetowym
                      poziomie miłym ...
        • adeinwan Re: Jacek w szkole bez Agatki 06.04.10, 18:18
          Nic odkrywczego - dziewczęta ze szkół koedukacyjnych spędzają więcej czasu przed
          lustrem, zatem mają mniej czasu na książki.
    • mielis Prima Aprilis ? 06.04.10, 10:01
      W czasach Marii Skłodowskiej też nauczanie kobiet było zakazane.
      Czyli cofamy się .
      W krajach ościennych jest inaczej więc normalni się przeniosą.
      Zaradni ominą głupie pomysły ale będzie się działo !
      • dar61 Ad eksperymenty i post-ekskrementy 06.04.10, 14:25
        :)

        Będzie, będzie!

        Tylko dzieci szkoda...
        I człeka, jaki z nich wyrośnie.
        Może nawet zażąda wtedy odszkodowania za eksperymenty na sobie.
        Ale ... od kogo?
    • zz26 skutki koedukacji juz widac 06.04.10, 10:15
      "Elżbieta Piwowarska, psycholog z poradni psychologiczno-pedagogicznej w Nowej
      Hucie: - Koedukacja jest naturalna. Jasne, że między dziewczynami a chłopcami
      są różnice, ale lepiej je zacierać, niż pogłębiać poprzez separowanie.

      pomysl tej "psycholozki" juz widac dziewczeta tak samo agresywne jak chlopcy,
      chlopcy niewiescieja
      w mysl przyslowia z kim sie zadajesz takim sie stajesz
      choc jest jedna rzecz ktrej nikt nie zauwaza obecnosc plci pieknej w klasie
      pozytywnie wplywa na kulture


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka