Dodaj do ulubionych

Kościół po wyborach podzielony

    • sta_ra Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 15:46
      Koścół od dawna już nie jest autorytetem dla większości osób
      wierzących.Jeśli hierarchia kościelna nie zrozumie, że formuła
      reprezentowana przez o. Rydzyka i jego wyznawców, nie odpowiada
      bardzo wielu katolokom, to kościół w Polsce skończy tak jak kościoły
      w Irlandii i Hiszpanii. Może tak będzie lepiej, bo otworzy się droga
      do modernizacji Polski.
    • cillian1 Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 15:49
      odciąć ten zachłanny ryj od naszej kasy. I po problemie!!!!
    • drugikraand Re: chwd klechom 06.07.10, 15:51
      polski krk to desperados, piluja starannie galaz na ktorej siedza !
      Zycze sukcesu w tej jakze waznej robocie! CHWD ortodoksyjnym
      klechom !
    • tymon99 au-tor! au-tor! 06.07.10, 15:53
      w Małopolskiem, Podkarpackiem

      pan weźmiesz swoje świadectwo ukończenia podstawówki, pan odczytasz
      adres szkoły i pan tam pójdziesz z reklamacją. powinni zatrzymać
      świadectwo i oddać pieniądze.
    • misiu-1 Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 15:55
      Jak to się żydokomuna martwi spadkiem autorytetu kościoła. Myślałby kto.
      • cillian1 Re: Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 16:02
        a gdzie tu martiwenie. Teraz kościół zacznie włazić w dooopę PO, bo zaczną ciąć
        kaskę dla kleryków-pedofilków :)
      • vigilansx Re: Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 16:25
        misiu-1 napisał:

        > Jak to się żydokomuna martwi spadkiem autorytetu kościoła.
        Myślałby kto.
        >
        niestety ty nie myślisz, ty wykonujesz polecenia pajaców w
        sukienkach :)
        • misiu-1 Re: Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 18:45
          vigilansx napisał:

          > niestety ty nie myślisz, ty wykonujesz polecenia pajaców w
          > sukienkach :)

          Wnosisz tak z jakiegoś konkretnego powodu, czy tylko, jak pies Pawłowa, ślinisz
          się na dźwięk dzwonka?
          • cillian1 Re: Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 21:22
            misiu-1, nie zrozumiałeś, przykład z tym Pawłowem, to bardziej do ciebie pasi :)
            • misiu-1 Re: Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 22:10
              Następny ćwierćinteligent z babcinym dowodem za pazuchą.
              • cillian1 Re: Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 23:04
                hehe, babcia głosowała na jareczkę, dziadzia przekonałem :)))) A
                ćwierćinteligenta szukaj w swojej rodzinie, za związkowe pieniądze :D
    • manfred211 Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 16:01
      Nieszczęściem Kościoła katoickiego w Polsce jest JÓZEF ŻYCIŃSKI.
      Odrażające indywiduum, które niszczy wiarę katolicką i rozwala
      kościół od wewnątrz.
      Ten jego pseudofilozoficzny i pseudointlektualny bełkot jest
      porażający. Jeżeli ludzie odchodzą od wiary, to niechybnie przez
      Życińskiego.

      Ostatnio pozwolił sobie na krytykę i obrażanie ... Katolików, w
      związku z wyborami.
      Facet jest albo chory, albo zwyczajna flanela, albo i jedno i drugie.
      Najprawdopodobniejżyje w ciągłym strachu, że znajdą się jakieś
      dokumenty potwierdzające jego agenturalność jako TW Filozof!!!.
      Co prawda człowiek honoru CzesławKiszczak zniszcył jego teczkę w
      styczniu 1990 roku, ale przecież mogą gdzieś jeszcze być jakieś
      ślady, tak jak to było z książką meldunkową lokalu SB w Krakowie,
      gdzie kilkakrotnie figuruje TW Filozof-Życiński.
      Dlatego tak atakuje on IPN, księdza Isakowicza-Zalewskiego i wielu
      innychg uczciwych ludzi. Bluzganie na lustrację, to oczywiście
      ratowanie swojego tyłka przez Życińskiego.

      Współczuję Lublinianom koszmarnego biskupa. Te jego przerażone oczy
      mówią wszystko.
      Przecież tak jak w przypadku Wałęsy może się zgłosić SB-k prowadzący
      i dokładnie opowiedzieć o współpracy.
      Błąd popełnił też Jan Paweł II mianując go aż arcybiskupem. Trzeba
      zawsze sprawdzać ludzi, gdyż potem w aureoli arcybiskupa, będzie
      szedł w zaparte i atakował na oślep każdego, kto odwarzy się myśleć.
    • micnow PIS to najkrótsza droga do dechrystianizacji Polsk 06.07.10, 16:02
      od 10 kwietnia jestem antyklerykałem, wcześniej zawsze broniłem księży
    • raszyr Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 16:05
      W trójmieście w trakcie kampanii wyborczej ukazywał się co tydzień Magazyn
      Wybrzeże, wyborcza prezentacja J.Kaczyńskiego i jego fanów gdzie sylwetka abp.
      Głódzia była prezentowana w każdym prawie numerze. Niestety abp. nie jest
      jeszcze zasymilowany z Pomorzem, wręcz przeciwnie większość Kaszubów, bardziej
      lubi do tej pory byłego abp. Gocłowskiego. Kościół mimo nagonki na
      Komorowskiego przegrał z kretesem i może zacznie się wreszcie wycofywać z
      polityki. Miasta to nie parafialne podwórko proboszcza czy biskupa. Na wsiach
      jeszcze rządzą ale i tam powoli dociera więcej wiedzy. Młodzi w większości
      pouciekali z zatęchłego parafializmu a jeżeli są nowocześni w prowadzeniu
      gospodarki to olewają kazania księży.
    • vomitorium1 Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 16:18
      polski kościół katolicki wybrał złą drogę
      (zbacza z drogi do nieba)
    • pedromad Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 16:22
      Powtarza sie caly czas ten sam blad.Polska nie jest podzielona na
      polowe bo tylko nieco ponad 50% polakow glosowalo.Wiec prezydenta
      wybralo jakies wieksze 1/4 a troche mniej glosowalo na
      Kaczyñskiego.Dla reszty polakow mysle ze ani jeden ani drugi nie byl
      dobrym kandydatem.Kosciol jak zwykle miesza w polityce, powinien sie
      zajac lepiej swoim "podworkiem" bo ma bardzo duzo do zrobienia.To ze
      zlamali cisze wyborcza w kosciolach powinny byc kary jak w normalnym
      europejskim demokratycznym kraju.Czuja sie bezkarni i dlatego takie
      lamanie prawa juz o tuszowaniu spraw pedofilow nie wspomne.
      I mam pytanie.Czy smierc w wypadku samolotowym to smierc mmeczeñska?
      Jeszcze troche a zrobia z nich wszystkich swietych...polski patos....
    • opt Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 16:32
      "generuje dewiacje, pogardę i bufonadę"- przecież większych
      dewiantów i bufonów pogardzających człowiekiem trudno spotkać gdzie
      indziej niż w kościele. Czy ci biskupi chociaż wiedzą co mówią.Niech
      spojrzą na sw ój styl bycia i życia i nie p....lą głupstw
    • andrzej123 Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 16:36
      trzeba dać klechom gadać, sami się zagonią do naroznika. Jest
      oczywiste, że wieś żyjąca pod ponowaniem klechów będzie cicha i
      pokorna. Ludzie boją się, że nie dostaną zgody na ślub, na pochówek,
      że będą napiętnowani z ambony. W takim ciemnogrodzie to jak śmierć
      społeczna.
      Ale młodzież z tych wsi wyjeżdża do miast, widzi normalność i z taka
      wizją świata przyjeżdża do rodzinnych domów. Polska "na kolanach"
      płacąca na tacę i na opasłe brzuchy kleru (który podobno przysięgał
      żyć w ubustwie) pomalutku ale skutecznie będzie sie kurczyła. Z cała
      pewnością będzie to zasługa samego kleru. Niech więc gadają jak
      najwiecej, tym szybciej skończy się ta bufonada.
    • papa_s Poziom artykułu red. Steca 06.07.10, 16:45
      Piszący nie zna definicji terminu "Kościół" i pisze oczywiste oczywistości (jak Stec typu: San Marino raczej nie ma szans na wyjście z grupy) i bzdury.
      Kościół to wspólnota wszystkich ochrzczonych. Nawet tych co deklarują się jako niewierzący a są ochrzczeni. Skoro u nas większość jest chrześcijanami to po wyniku wyborów widać, że Kościół jest podzielony bo społeczeństwo jest podzielone.
      Niestety PO przypomina swoją poprzedniczkę AWS. Zdalnie sterowany premier i nie wiadomo kto za co odpowiada. W PiS jest odwrotnie. Jarek trzyma wszystko w jednej łapie (choć na wstępie był zdalnie sterowany premier) i taki Palikot wylatuje na zbity pysk. Oczywiście też będzie miało to wady i najlepsze jest rozwiązanie pośrednie. Niestety muszą zginąć Duchy Historii z polityki wraz z dymem spalonego IPN.
      • cillian1 Re: Poziom artykułu red. Steca 06.07.10, 17:10
        papa_s, kościół to ludzie jak piszesz, więc po co kościoły i ich utrzymywanie z
        budżetu?
        Zupełnie niepotrzebnie wydajemy kasę na panów w sukienkach, jak kościół to
        wierni, a nie panowie w sukienkach.
        Dla mnie to proste co trzeba zrobić. Zamknąć kurek z pieniędzmi z budżetu, i
        niech kościół i pan w sukience utrzymuje się z tacy :)
        • papa_s Które to kościoły są utrzymywane z budżetu? 06.07.10, 17:30
          Zastanów się dokładnie jakie i dlaczego. Podpowiedź: bo są już własnością wszystkich obywateli państwa.
          Parafia utrzymywana jest z ofiar. Dokładnie sprawdź w swojej. Przy okazji oddasz proboszczowi część zryczałtowanego podatku jakiego zapłacił za ciebie.
          Dokładnie się bada i jeszcze raz bada bo może się okazać, że czysty chemicznie siarczan magnezu zawiera żelazo.
          • cillian1 Re: Które to kościoły są utrzymywane z budżetu? 06.07.10, 17:45
            papa_s, myślałem żeś bystrzejszy, ale ty liczyć nawet nie umiesz! Ile dostają na
            tacę, a ile wydają na swoje utrzymanie, nie licząc wielu pochodnych wydatków!
            Myśl i licz ;)
            Pani Senyszyn kiedyś policzyła, i twierdziła że kilka miliardów! Choć ona nie
            jest z mojej bajki, to w tym przypadku jej wierzę :)
            • papa_s Ale ja piszę żebyś poszedł i sprawdził do swojego 06.07.10, 18:06
              proboszcza a nie wierzył w populizm pani Senyszyn. Dokładnie jak inspektor ze skarbówki co do złotówki. Jak będziesz robił za darmo to dostaniesz fuchę księgowego u proboszcza. Tyle, że będziesz liczył wszystko łącznie z tym ile ludzi przystępuje do komunii.
              • kamel_65 Re: Ale ja piszę żebyś poszedł i sprawdził do swo 07.07.10, 00:29
                Czy KK płaci jakieś podatki skoro posiada osobowość prawną?
                Jeśli tak/nie - to czy można gdzieś o tym przeczytać?
                • papa_s Parafia płaci podatek zryczałtowany od 07.07.10, 02:43
                  liczby zameldowanych (nie od ochrzczonych) jakie obejmuje parafia. Poza tym, tak jak każdy z nas do kombinatu podatkowego (ZUS, NFZ, US) od każdego wynagrodzenia, umowy o dzieło, itd. Bez VATu też nie kupuje bo nie jest płatnikiem VAT.
                  • m_16 Re: Parafia płaci podatek zryczałtowany od 07.07.10, 03:07
                    Dostaje też nierzadko forsę od Państwa jeśli kościół jest
                    zabytkowy....i nie kościół nie należy wówczas do państwa jakżeś
                    sugerował....artyku 22 konkordatu i stosowna ustawa....
                    • papa_s Tak tylko bez pozwolenia pani Konserwatorki 07.07.10, 03:55
                      nie można praktycznie wbić gwoździa. Spróbuj zamieszkać w czymś co jest uznane za zabytek.
                      • m_16 Re: Tak tylko bez pozwolenia pani Konserwatorki 07.07.10, 09:10
                        Chętnie spróbuję....ludzie mieszkają latami w hotelach gdzie też nie
                        mogą wbić gwoździa -nie przeszkdza im to za bardzo....pozatym za
                        pieniądze zaoszczędzone na remoncie kościoła można odstawić fajową
                        plebanię- kóra nie jest zabytkowa i tu już gwożdzie wbijać można....
            • dybko2 Re: Które to kościoły są utrzymywane z budżetu? 06.07.10, 19:19
              cillian1 napisał:

              > papa_s, myślałem żeś bystrzejszy, ale ty liczyć nawet nie umiesz!
              Ile dostają n
              > a
              > tacę, a ile wydają na swoje utrzymanie, nie licząc wielu
              pochodnych wydatków!
              > Myśl i licz ;)
              > Pani Senyszyn kiedyś policzyła, i twierdziła że kilka miliardów!
              Choć ona nie
              > jest z mojej bajki, to w tym przypadku jej wierzę :)
              Chyba trzydzieści .Dzięki Suchockiej pieprzonej.A raczej nie ......
        • dybko2 Re: Poziom artykułu red. Steca 06.07.10, 19:15
          cillian1 napisał:

          > papa_s, kościół to ludzie jak piszesz, więc po co kościoły i ich
          utrzymywanie z
          > budżetu?
          > Zupełnie niepotrzebnie wydajemy kasę na panów w sukienkach, jak
          kościół to
          > wierni, a nie panowie w sukienkach.
          > Dla mnie to proste co trzeba zrobić. Zamknąć kurek z pieniędzmi z
          budżetu, i
          > niech kościół i pan w sukience utrzymuje się z tacy :)
          Dokładnie tak.Ogromna kasa idzie w tłuste dupy klchów .
    • stereoclub Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 16:46
      Zastanawiam sie co mysla ksieza, czytajac potepiajace ich dzialania
      komentarze? Czy sa przekonani o swojej absolutnej racji i absolutnej
      wiedzy, czy moze dopuszczaja jednak mysl o swojej ulomnosci?


    • przyjacielameryki Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 16:49
      Kościół po raz kolejny skompromitował się! Szkoda bo w odzyskiwaniu
      niepodległości Polski ma duże zasługi!
    • marslaw1 Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 16:49
      Doczekają się zboki, że ktoś im rozmasuje te tłuste ryje....!
    • netizen Wybory Kościoła nie po linii programowej Gazety 06.07.10, 16:52
      Gazecie mocno nie podoba się wpływ Kościoła na życie polityczne, gdyż jest nie w
      tą stronę, co linia programowa gazety. Kościół ma prawo wypowiadać się na tematy
      społeczne, również polityczne. Zatem sztuczna nagonka jest tutaj niepotrzebna i
      wyraża rozdrażnienie gazety, że Kościół mógł namieszać w wyborach, które GW
      chciała wygrać sondażami już w pierwszej turze.

      Co do podziałów, to powiedziałbym raczej o odrębnych zdaniach, które występowały
      i zawsze będą występować w Kościele. Stosując logikę GW trzeba by powiedzieć, że
      Kościół jest podzielony od zawsze.
      • cillian1 Re: Wybory Kościoła nie po linii programowej Gaze 06.07.10, 17:17
        netizen, wypowiadać a doradzać/sugerować/kazać, to naprawdę różne rzeczy!
        • netizen Re: Wybory Kościoła nie po linii programowej Gaze 06.07.10, 17:45
          cillian1 napisał:

          > netizen, wypowiadać a doradzać/sugerować/kazać, to naprawdę różne rzeczy!

          Masz rację, że różne to rzeczy! Najbardziej skrajną czynnością jest "kazać". Ale
          mówienie o tym abstrahując od czynnika wiary nie ma sensu. Pomijając czynnik
          wiary dane wyznanie jest po części jak partia polityczna, w której obowiązują
          reguły i czasem dyscyplina podczas głosowania. Nie sądzę by ktoś nazywał z tego
          powodu członków danej partii bezmózgami. Jeżeli ktoś ma inne poglądy zmienia
          partię. Jak dla mnie stanowisko Kościoła w kwestii in-vitro jest logicznym
          skutkiem nauki Kongregacji Nauki Wiary. Ale, ale.. samo KK nie kazało na nikogo
          głosować. Duchowni mogą wyrażać swoje zdanie. Różnice w sprawach
          niedoktrynalnych mogą być uzewnętrzniane tak, że stwarzają pozory rozłamu
          Kościoła. Kapłani mają do tego prawo. Wierni mają prawo zrobić tak, jak dyktuje
          im sumienie.
          • cillian1 Re: Wybory Kościoła nie po linii programowej Gaze 06.07.10, 21:27
            dobre porównanie do partii netizen. Ino jedno jest różnicą, wyborca (nie
            członek) nie musi wspierać za wszelką cenę, wyznawca kleru (bo już nie boga)i
            owszem ;)
            Kk nie kazało, i owszem, papa w bieli nie powiedział tego wprost, ale czy papa w
            bieli wie co to jest PO i PiS? Nie sądzę, on ma większe zmartwienia, np skąd
            wziąć kasę na swoje utrzymanie. A jak wiadomo, Polska od 20 lat jest dobrym
            sponsorem - to i nie opieprza swoich podwładnych :)
    • konto_tokowskie Kościół ma swoje interesy i ich broni,to zrozumiał 06.07.10, 16:56
      e dla każdego trzeźwego człowieka. Racjonaliści pokroju Pieronka czy Życińskiego
      nie zaoferują ciemnej wiejskiej masie żadnych emocji a Rydzyk i owszem. To co
      kupi ciemny lud?
      • polish-clusterfuck Re: Kościół ma swoje interesy i ich broni,to zroz 06.07.10, 17:41
        Jako ateista nie mam nic przeciwko temu, ze inni wierza ale jesli ta jakakolwiek
        religia zaczyna byc narzucona mnie i innym, ktorzy wierza a nie czuja sie
        zwiazani z ta religia to ta religia ma we mnie WROGA.
        • altmagus Re: Kościół ma swoje interesy i ich broni,to zroz 06.07.10, 18:57
          polish-clusterfuck napisał:

          > Jako ateista nie mam nic przeciwko temu, ze inni wierza ale jesli
          ta jakakolwie
          > k
          > religia zaczyna byc narzucona mnie i innym, ktorzy wierza a nie
          czuja sie
          > zwiazani z ta religia to ta religia ma we mnie WROGA.

          My jesteśmy jak Tybet.
          Gdy Tybet odzyska wolność to będzie klerykalny i wolności nie będzie.
          Powstanie milicja religijna i jako słudzy woli kościoła uczynią
          każdą podłość dla pieniędzy.
          Ksiądz podlegający Watykanowi uwalił reformy wielkie
          Rzeczypospolitej Obojga Narodów i nie chciał tego trzeciego.
          Konstytucja Trzeciego Maja i Sejm Majowy.
          Rozbiory, powieszeni jako zdrajcy abp Kossakowski i Massalski!

          "Za wolność naszą i waszą!
          Bez wolności nie ma solidarności!"

          Czy chcecie, mieć jak w Tybecie?
          Wolność tylko w modlitwie i episkopatowej sitwie?

          www.youtube.com/watch?v=-NzLYvzM2xw&feature=player_embedded#at=283


          www.youtube.com/watch?v=aQGfLpA95gw
          Gdy wygra Jarek, zgaszą jak ogarek.
          Czarnym kapturem, mściwym komturem!
          www.youtube.com/watch?v=oE1iUQqyV-I&feature=player_embedded
          Jeszcze przed nabraniem odporności, ale po ciężkiej operacji!

          • altmagus Re: Kościół ma swoje interesy i ich broni,to zroz 06.07.10, 19:03
            dalszy ciąg zaspamowanego tekstu uzupełnionego po 1 publikacji,
            pewnie zaspamowany z woli kościoła.
            Wyborcza wystawia sobie bardzo złe świadectwo!

            forum.gazeta.pl/forum/w,904,113770331,113781753,Jeszcze_przed_nabraniem_odpornosci_ale_po_ciezkiej.html
            • von_seydlitz GW oszałała, życzeniowe myślenie i propaganda 07.07.10, 06:36
              Teraz się za kościół wzięli.
      • pis_w_oko Re: Kościół ma swoje interesy i ich broni,to zroz 06.07.10, 18:11
        Kościół niech interesy zostawi biznesmenom i zajmie się ewangelizacją.
        • face42 Re: Kościół ma swoje interesy i ich broni,to zroz 06.07.10, 22:02
          osobliwy sposób obrony maluczkich w/g Głodzia czyli trzepanie ich z
          ostatnich groszy...
          • lamerka generuje dewiacje, pogardę i bufonadę-o sobie mowi 06.07.10, 23:00
            pan Glodz.
            • dominik.olsztyn Głódź jest wiecznie nawalony. 07.07.10, 01:21
              > pan Glodz.

              Nie ma się co dziwić. Ten gość jest 24/7 nagrzany. Kwacha też on rozpił jak był
              na diecezji praskiej.
            • utrata1947 Re: generuje dewiacje, pogardę i bufonadę-o sobie 07.07.10, 08:51
              To pasuje do Głodzia jak najbardziej.Zestresowany klecha że go wypieprzyli z
              Warszawy gdzie się szarogęsił a do tego pijaczyna i zarozumiały mocher
    • hydrograf Autorytet Kościoła tylko wśród idiotów... 06.07.10, 17:06
      Jeśli duchowni Kościoła Katolickiego są dla Ciebie autorytetem to znaczy, że
      nie jesteś zdolny do samodzielnego myślenia.
      • dybko2 Re: Autorytet Kościoła tylko wśród idiotów... 06.07.10, 18:21
        hydrograf napisał:

        > Jeśli duchowni Kościoła Katolickiego są dla Ciebie autorytetem to
        znaczy, że
        > nie jesteś zdolny do samodzielnego myślenia.
        Dlaczego psy nie mają dusz? Bo nie mają kiszeni!!!!!!!!!!
        • hydrograf Świeta prawda! 06.07.10, 21:23
          :)+
        • cillian1 Re: Autorytet Kościoła tylko wśród idiotów... 06.07.10, 21:40
          > Dlaczego psy nie mają dusz? Bo nie mają kiszeni!!!!!!!!!!
          Wiesz co, to jest argument nie do obalenia :)
          Gratuluję
    • wojtek-gdansk Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 17:19
      Jak chce bp Sławoj zobaczyć prawdziwego bufona powinien spojrzeć w lustro.
      Większości hierarchów by to się przydało.
    • grzenda20 Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 17:28
      klechy powinny zamknąć ryj w sprawach politycznych, to nie ich rzecz... niech
      lepiej nauczają ciemnotę w kościele a nie udzielać sie publicznie...
      • dybko2 Re: Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 18:45
        grzenda20 napisał:

        > klechy powinny zamknąć ryj w sprawach politycznych, to nie ich
        rzecz... niech
        > lepiej nauczają ciemnotę w kościele a nie udzielać sie
        publicznie...
        To się nazywa panika. Cała ich nuka nie trzyma się kupy.Doskonale
        o tym wiedzą i żeby przetrwać zrobią wszystko.
        • kamel_65 Re: Kościół po wyborach podzielony 07.07.10, 00:32
          Tak, zmieniają branżę :D
          Już nieliczni działają w branży dla dorosłych. Szkoda tylko, że przy okazji
          łamią prawo...
    • nicrux Religi(n)a to narkotyk dla rozumu. 06.07.10, 17:28
      RELIGINA

      Religia to narkotyk dla umyslu, podawany w Polsce juz dzieciom w przedszkolu.
      Pod wplywem tego narkotyku, pewne dziela literackie sprzed kilku tysiecy lat
      zaczynaja sie objawiac jako "swiete ksiegi", bedace jedynym i niepodwazalnym
      zrodlem prawdy. Pod wplywem tego narkotyku, ludzie zaczynaja miec halucynacje,
      polegajace na przekonaniu o istnieniu "Boga" i innych istot nadprzyrodzonych.
      Ten narkotyk, nazwijmy go RELIGINA, w malych ilosciach moze upiekszyc zycie
      wielu ludziom, tak samo jak marijuana. Ale w wiekszych ilosciach jest on
      szkodliwy, tak jak narkotyki twarde: zaslepia umysl,
      eliminuje zdolnosci logicznego myslenia, zwieksza nietolerancje wobec
      wszelkich odmiennych zachowan, a dlugo stosowany doprowadza do chronicznego
      uszkodzenia czynnosci umyslowych. Wojny pomiedzy roznymi religiami sa jak
      wojny pomiedzy roznymi gangami narkotykowymi: ich cel to zwiekszenie ilosci
      klientow i likwidacja konkurencji. Dlatego tez nalezy jak najszybciej
      zaprzestac rozprowadzania tego narkotyku w przedszkolach, szkolach, urzedach,
      na ulicach itp., i ograniczyc jego dystrybucje do specjalnie dozwolonych
      miejsc (jakimi sa koscioly), tak samo jak w Holandii mozna zapalic trawke
      tylko w wyznaczonych do tego miejscach.

      Biskupi Kosciola katolickiego, ktorzy chca obecnosci symboli religijnych w
      urzedach panstwa polskiego, ktore wedlug konstytucji tegoz jest neutralne
      swiatopogladowo, daza do przeksztalcenia Polski w kraj kompletnie odurzony
      przez religine i otumaniony przez ignorancje. Ci sami biskupi, bedacy
      przeciwko metodzie zaplodnienia in vitro oraz legalizacji zwiazkow
      homoseksualnych dlatego ze jest ona przeciwko "Bogu", pokazuja ze "swiete
      ksiegi" sa dla nich wazniejsze niz szczescie ludzi. A zatem sa hipokrytami,
      kiedy mowia ze kochaja bliznich. A przy tym uzywaja irracjonalnych argumentow,
      obnazajac swoje nieuctwo w dziedzinie biologii i innych nauk. Ksieza, ktorzy
      glosili, ze glosowanie na Bronislawa Komorowskiego to ciezki grzech, powinni
      byc leczeni z narkomanii religijnej (najlepiej w specjalnych osrodkach), kiedy
      jeszcze nie jest na to za pozno. Przykladami osobnikow, ktorym religina juz
      powaznie i nieodwracalnie uszkodzila mozgi, sa Tadeusz Rydzyk i Maciej Giertych.

      Bog nie istnieje w rzeczywistosci, zostal wymyslony przez cwanych ludzi, aby
      kontrolowac glupie masy (w Polsce zwane "moherowymi beretami") na potrzeby
      swoich interesow. Na szczescie rozwoj nauki i technologii zmniejsza
      religijnosc ludzi i tym samym zwieksza uzywanie przez nich rozumu i logiki.
      Ludzie zaczynaja dostrzegac, ze Wszechswiat znakomicie mozna opisac prawami
      fizyki i biologii, bez potrzeby odwolywania sie do istot wyzszych. Koscioly,
      widzac to, traca swoje wplywy i dlatego tak bardzo boja sie wszelkich zmian.
      Wielkie brawa dla premiera Jose Zapatero za odwage w usuwaniu religiny z
      odurzajacej obecnosci w zyciu publicznym Hiszpanii. Mam nadzieje, ze wkrotce
      powstanie swiecka Federacja Europejska, ktora podejmie walke z plaga
      narkomanii religijnej w calej Europie.

      Nikodem P., fizyk, Indiana, USA
      • papa_s To wszechwiedzący fizyk potrafi udowodnić 06.07.10, 17:55
        iż Bóg nie istnieje. Chętnie przeczytam choćby namiastkę dowodu. Skrócę męki pana naukowca. W wymyślonych przez ludzi naukach tezy nie mają dowodu. Choćby w tak popularnej w fizyce: aksjomatyce liczb rzeczywistych. Nikt nigdy nie udowodni, że jest ona dobra a być może jest stekiem bzdur. Jednak wszyscy WIERZĄ iż jest dobra i nie zawracają sobie głowy.
        • cillian1 Re: To wszechwiedzący fizyk potrafi udowodnić 06.07.10, 21:31
          papa_s,aksjomaty jeszcze nie udowodnimy, może za 1000 lat rozwoju - ewolucji!
          Ale istnienia boga to nigdy się nie udowodni, chyba że pierdnie, tak dla
          orientacji. Żeby wiedzieć gdzie szukać :D
          • papa_s Przeczytaj dokładnie co napisałem 06.07.10, 23:49
            Pytałem o dowód nieistnienia a nie dowód istnienia. To zupełnie dwie różne sprawy.
            Jeśli chodzi o aksjomat to jak sama nazwa wskazuje to teza przyjęta bez dowodu, pewnik. Nie udowadnia się aksjomatów. Można udowodnić, że zbiór aksjomatów tworzy teorię sprzeczną bądź niezupełną albo jednocześnie jedno i drugie. Wszystkie poważne teorie są niezupełne a niesprzeczności nie da się dowieść. Ale jak pisałem nikt nie zawraca sobie tym głowy.
            Jeśli chodzi o istnienie/nieistnienie Boga to zadam jedno pytanie, na które będziesz wymigiwał się od odpowiedzi:
            Jaki fakt, zdarzenie, zjawisko definitywnie przekona cię, że Bóg istnieje?
            Tak jak z falami elektromagnetycznymi, które najpierw wymyślono a dopiero za jakiś czas odkryto, że są.
            • m_16 Re: Przeczytaj dokładnie co napisałem 07.07.10, 02:05
              > Pytałem o dowód nieistnienia a nie dowód istnienia. To zupełnie
              dwie różne spra
              > wy.

              Bzdura. Podałeś "dowód" niemożliwości jakiegokolwiek dowodu, coś w
              rodzaju: "wszelkie rozumowanie zakłada nieudowodnione przesłanki,
              zatem wspiera się na czymś niedowodliwym, ztem nie jest dowodem,
              tylko wiarą bo te przesłanki to wiara" Taki argument obala wszelką
              wiedzę i wszelką normatywność myślenia, a fortiori również samego
              siebie.... Żeby było śmiesznie to samoobalenie samo jest raczej
              nieobalalne bo reductio ad absurdum nie wymaga przyjmowania właśnych
              założeń tylko tych oponenta - niewprost. Może jeszcze trza założyć
              prawa logiki. Ale to też niepewne bo żeby wiedzieć że z faktu że
              wszystkie argumenty są, złe wynika że i ten jest zły to nie
              potzebuję żadnych tautologii logicznych, w każdym razie nie
              formalnych -wystarczy że rozumiem słow "wszystko"

              Jeśli chodzi o aksjomat to jak sama nazwa wskazuje to teza przyjęta
              bez dowodu,
              > pewnik. Nie udowadnia się aksjomatów.

              Bo nie trzeba -a w każdym razie nie podług klasycznego pojęcia
              aksjomatu. Konstruktywiści podchodzą do tego inaczej, ale
              konstruktywizm nie jest pewnikiem......Formalnie zresztą aksjomat
              dowód posiada......tyle tylko że jest on baaaardzo
              krótki :D.....jednoelementowy

              Wszystki
              > e poważne teorie są niezupełne a niesprzeczności nie da się
              dowieść.

              Pierdoły. Drugie Twierdzenie Godla zabrania dowodzenia
              niesprzeczność teorii w niej samej...ale nie w innej teorii
              (wyższego rzędu)......Dowody niesprzeczności powstają
              nieustannie...Co więcej wbrew naiwnemu poglądowi NIE JEST WCALE
              JASNE CZY KONIECZNE JEST ODWOŁYWANIE SIE DO TEORII O BOGATSZYM
              ZESTAWIE AKSJOMATÓW....Godel sam bowiem wskazywał na możliwość
              dowodzenia PA przy pomocy metod nieformalizowalnych w tym
              systemie.... Stąd możliwe było skonstruowanie przez niego dowodów
              spójnośći PA w teorii typów czy też powstanie dowodu Gentzena....
              W rezultacie klęska programu Hilberta nie jest bynajmniej
              oczywista.... i nie jest jasne czy dowód niesprzeczności PaA i
              mocniejszych teorii musi być nieskończony....

              Ale jak pi
              > sałem nikt nie zawraca sobie tym głowy.

              To już jawne pierdoły do kwadratu -masa ludzi nad tym medytuje....


              > Jeśli chodzi o istnienie/nieistnienie Boga to zadam jedno pytanie,
              na które będ
              > ziesz wymigiwał się od odpowiedzi:
              > [b]Jaki fakt, zdarzenie, zjawisko definitywnie przekona cię, że
              Bóg istnieje?[/
              > b]

              Wymigiwanie się zakłada nieuczciwość -tymczasem nie można określić
              jak by wyglądał dowód istnieniaczegośniezdefiniowanego -zdefiniuj
              boga to sobie pogadamy....

              Tak na szybko to uznałbym istnienie czegoś na kształt siy wyższej
              gdyby nagle wszyscy ludzie na świecie usłyszeli głos
              mówiąćy "Podniosę bazylikę Św Piotra w powietrze jutro w południe i
              potrzymam ją tam 10 lat i jeden dzień. Ułożę też z gwiazd 1-szy wers
              z Księgi Rodzaju"......Gdyby przez 10 lat ta przepowiednia się
              sprawdziła i nie było żadnego wyjaśnienia naukowego , żadnych
              dowodów kosmitów czy czegoś w tym stylu ( w szczególności żadnego
              dowodu że gwiazdy układające się w werset to fotomontaż) to na dzień
              przed terminem uznałbym istnienie jakiejś siły wyższej....tzn.
              świadomego agenta mogącego sterować kosmosem jak narzędziem....

              A teraz na zasadzie wzajemności - opis fakty które przekonałyby cię
              do ateizmu.....

              > Tak jak z falami elektromagnetycznymi, które najpierw wymyślono a
              dopiero za ja
              > kiś czas odkryto, że są.
              >

              To zakłada analogię tej sytuacji z istnieniem boga, analogię
              wymagającą dowodu - eter też wymyślono a jest niedowiedziony -
              więcej można sądzić że go NIE MA bo gdyby był to satelity
              wysokoorbitalne rejestrowałyby tarcie (jeszcze jeden argument że
              pwne dowody nieistnienia są możliwe).....


              dsumowując jesteś kolejnym pociesznym katolem który najpierw bez
              dowodów uwierzył bozię a teraz próbuje to sobie racjonalizować
              przekonując siebie żę przecież tak właśćiwie TO NIC nie jest
              dowiedzione......Innymi słowy najpierw się zdurniało a teraz
              przekonujemy siebie że rozum nie istnieje.....Zabawne tylko że
              żądacie byśmy my ateiści , traktowali was serio....tymczasem mimo
              pozorów erudycji, tacy jak ty to zwyklibuce którzy pie... trzy po
              trzy by stworzyć wrażenie że wierzący może być bystrym
              gośćiem...wrażenie fałszywe te argumenty to lipna demagogia a nie
              rozum....
              • papa_s Re: Przeczytaj dokładnie co napisałem 07.07.10, 03:52
                > > Pytałem o dowód nieistnienia a nie dowód istnienia. To zupełnie
                > dwie różne sprawy.
                > Bzdura. Podałeś "dowód" niemożliwości jakiegokolwiek dowodu, ...

                Dowody nieistnienia komputerów o pewnych wymaganiach (nie pływających;)) istnieją i są niektóre nadzwyczaj proste.

                >> Wszystkie poważne teorie są niezupełne a niesprzeczności nie
                >>da się dowieść.
                > Pierdoły.
                Nie pierdoły bo sam napisałeś "NIE JEST WCALE JASNE...". W algorytmice też wszyscy by chcieli wiedzieć czy klasy NP=P (fajnie by było:D) ale wierzą iż tak nie jest:(

                >> Ale jak pisałem nikt nie zawraca sobie tym głowy.
                > To już jawne pierdoły do kwadratu -masa ludzi nad tym medytuje....

                Nie masa tylko nieliczni bo artefakty nie przynoszą praktycznie żadnej wartości dodanej, napiszę brutalnie:( Z Hipotezy Riemanna dużo więcej jest wartości dodanej:)

                Jako fakt potwierdzający istnienie Boga potrzebujesz doświadczyć cudu. Identycznie jak ludzie wierzący. Jeśli tobie dany by był przywilej przez Boga odbierania i dawania życia ludziom to po wielu eksperymentach uznał byś, że Bóg istnieje.

                > A teraz na zasadzie wzajemności - opis fakty które przekonałyby cię
                > do ateizmu.....
                Jeden. Niedotrzymane słowo.

                > dsumowując jesteś kolejnym pociesznym katolem który najpierw bez...
                Ostatni akapit świadczy o sfrustrowaniu piszącego obraźliwymi słowami. To cecha charakterystyczna nieateistów tylko walczących z teizmem. Ateista przyjmuje, że Bóg nie istnieje i żyje w zgodzie z kimś co przyjął, że istnieje. Grubokońcowi nie przekonają cienkokońcowych i na odwrót. Wszelakie wojny nie mają sensu.
                • m_16 Re: Przeczytaj dokładnie co napisałem 07.07.10, 09:02
                  > Dowody nieistnienia komputerów o pewnych wymaganiach (nie
                  pływających;)) istnie
                  > ją i są niektóre nadzwyczaj proste.

                  No właśnie podług tego co napisałeś nie powinno ich być...ale to
                  absurd...

                  > Nie pierdoły bo sam napisałeś "NIE JEST WCALE JASNE...". W
                  algorytmice też wszy
                  > scy by chcieli wiedzieć czy klasy NP=P (fajnie by było:D) ale
                  wierzą iż tak nie
                  > jest:(

                  Napisałe żę nie jest jasne czy dowody niesprzecznośći muszą być
                  nieskończone -a zatem nieefektywne -czy też efektywnie nie do
                  przeprowadzenia....Wygłosiłeś pewną tezę że nie można dowieść
                  niesprzecznośći teoriii -tymczasem ona sma wymaga dowodu.....wiedza
                  matematyczno-logiczna sugeruje że jest ona nieoczywista - a nawet
                  isnieją argumenty przeciw niej - wspomniany dod Gentzena....Nie
                  jest bynajmniej tak że powszechnie uznaje się niesprzeczność AP za
                  kwestię wiary -wielu uznaje że jest na nią dowód...I jeśli ów dowód
                  został zaprezentowany to na głosicielu owego "matematycznego
                  fideizmu" spoczywa obowiążek pokaznia że jest on
                  niedostateczny...Nuże próbuj...
                  A z faktu że istnieją nierozwiązane problemy jak ów NP=P nie wynika
                  że całość naszej wiedzy to wiara jak sugerowałeś...

                  > Nie masa tylko nieliczni bo artefakty nie przynoszą praktycznie
                  żadnej wartości
                  > dodanej, napiszę brutalnie:( Z Hipotezy Riemanna dużo więcej jest
                  wartości dod
                  > anej:)

                  Kolejne pierdoły...Nad tym czym jest dowód oraz czy można dowieść
                  niesprzecznośći....siłą rzeczy musi debatować wielu bo 1. Dowody
                  niesprzeczności teorii są ważne dla matematyków i logików -chociażby
                  przez fakt że wiele ich powstało 2. Kwestia ta wiąże się z
                  możliwośćią realizacji programu Hillberta który wciąż kręci wielu
                  uczonych i ciągle jest ważnym zagadnieniem filozofii matematyki....

                  > Jako fakt potwierdzający istnienie Boga potrzebujesz doświadczyć
                  cudu. Identycz
                  > nie jak ludzie wierzący. Jeśli tobie dany by był przywilej przez
                  Boga odbierani
                  > a i dawania życia ludziom to po wielu eksperymentach uznał byś, że
                  Bóg istnieje
                  > .


                  Bzdura - Nie uwierzyłbym po cudzie takim jak ty opisałeś jeno po
                  takim jakim JA opisałem -I tylko po cudzie którego oświadczyliby
                  WSZYSCY inni mieszkańcy Ziemi -that was the point....A wierzący
                  właśnie dlatego są kretynami że wierzą w boga bez żadnego cudu albo
                  na podstawie czegoś co uznają za cud ale czego nie sposób
                  zweryfikować w skali całej ludzkości -czy naukowo i co nie może
                  jednoznacznie wskazywać na istnienie istoty demiurgicznej....Nawet
                  fakt zmartwychwstania jakiegoś buca nie może nijak dowieś ćboga albo
                  go uzasadnić bo kosmita z cywilizacji yprzedzającej nas o milenia
                  prawdopodobnie mógłby zrobić coś takiego......Natomiast nawet
                  kosmita tego rodzaju nie byłby raczej w stanie przesuwać całych
                  gwiazd na obszarze setek lat świetlnych w ciągu dekady......Dlatego
                  zaproponowany przeze mnie fakt byłoby trudno pojąć inaczej jak
                  cud...natomiast wszystkie znane nauce anomalie
                  religijne...mogązostać uznane co najwyżej za znomalie właśnie - nie
                  za cuda -najczęśćiej zresztą nie ma nawet twardych dowodów nawet na
                  ich niezwykłość...tylko mity rozpowszechniane przez religiantów że
                  np ten a ten obraz nie został namalowany przez człowieka (choć jest
                  kka wyjaśnień, przynajmniej nektóre naturalne - a dowody
                  niezwykłości nie pojawiają się w żadnym poważnym naukowym
                  artykule....)

                  > Jeden. Niedotrzymane słowo.
                  >
                  Czyje słowo? Twoje? Faktycznie -wymigujesz się od odpowedzi....A
                  jeśli nie to opisz ten fakt dokładniej...

                  Ostatni akapit świadczy o sfrustrowaniu piszącego obraźliwymi
                  słowami. To cecha
                  > charakterystyczna nieateistów tylko walczących z teizmem. Ateista
                  przyjmuje, ż
                  > e Bóg nie istnieje i żyje w zgodzie z kimś co przyjął, że
                  istnieje. Grubokońcow
                  > i nie przekonają cienkokońcowych i na odwrót. Wszelakie wojny nie
                  mają sensu.

                  Możesz mi wyjaśnić jak walczący z teizmem nie jest ateistą?

                  A co do do reszty.. Ależ ja wcale nie liczę że cię przekonam....bo
                  też nie to jest celem dyskusji :D....Gdybym dyskutował z kozą to
                  również nie miałbym jej szansy przekonać do czegokolwiek -nijak nie
                  dowodziłoby to jednak że to do czego przekuję jest błędne lub
                  niedowiedzione. Dyskusja nie ma za zadania przekonać ale
                  rozstrzygnąć czy ktoś owinien zostać przekonany..... To że natomiast
                  nie mogę przekonać teistów nie jest niczym dziwnym...kretynów tak
                  jak i kóz przekonać nie sposób...... I podobnie jak z kozami nie
                  dowodzi to absolutnie niczego....Istotne jest tylko to że w twoim
                  posćie praktycznie nie ma argumentów które sensownie podejmowałyby
                  polemikę......i to jest clue sprawy..



                  Jeśli dowiedziesz że nie może być dowodów za i/lub przeciw bogu to
                  zmienię zdanie...na razie jednak nic co powiedziałeś w tej kwestii
                  nie jest przekonywujące...podałem przykład przekonywającego
                  świadectwa ktrego nie obaliłeś -sam natomiast wymigałeś się od
                  podania analogicznego falsyfikatora dla swojej opcji.....
                  • m_16 Re: Przeczytaj dokładnie co napisałem 07.07.10, 09:30
                    > > Dowody nieistnienia komputerów o pewnych wymaganiach (nie
                    > pływających;)) istnie
                    > > ją i są niektóre nadzwyczaj proste.


                    Errata: nie zauważyłem jednego "nie" -jak widzę oczywiście kolejny
                    który uważa że poprawność dowodu sprowadza się do jego poprawnośći
                    formalnej, choć zarazem przeczy sobie zakładajć poprawność
                    materialną tacite i wykorzystując ją we własnym
                    argumencie....wot,katolik.....
                    • papa_s Re: Przeczytaj dokładnie co napisałem 08.07.10, 02:34
                      > Errata: nie zauważyłem jednego "nie" -jak widzę oczywiście kolejny
                      > który uważa że poprawność dowodu sprowadza się do jego poprawnośći
                      > formalnej, choć zarazem przeczy sobie zakładajć poprawność
                      > materialną tacite i wykorzystując ją we własnym
                      > argumencie....wot,katolik.....
                      Nadziałeś się znowu na gambit. Komputer działający to oprogramowanie ze sprzętem. Dokładnie chodziło o nieistnienie algorytmów (niestety:() dla pewnych problemów. Nie ma algorytmu nie ma oprogramowania rozwiązującego zagadnienie. W całości nie ma komputera.
                      W tezę Churcha-Turinga też się mocno wierzy i to wystarcza.

                      >A z faktu że istnieją nierozwiązane problemy jak ów NP=P nie wynika
                      >że całość naszej wiedzy to wiara jak sugerowałeś...
                      Wcale nie sugerowałem, że całość wiedzy to wiara. Tylko w naszym wymyślaniu doszliśmy do ciekawych jak opisałeś problemów. Krótko mówiąc mamy problem z własnym dziełem (kiedy nie mamy;)) a co dopiero usiłować znajdywać model odpowiedni dla kogoś takiego jak Bóg. Umysł podarował nam Bóg abyśmy myśleli, gromadzili wiedzę, tworzyli. To że coś nie jest nam dane, no cóż tak na tą chwilę jesteśmy zrobieni.

                      > Bzdura - Nie uwierzyłbym po cudzie takim jak ty opisałeś jeno po
                      > takim jakim JA opisałem -I tylko po cudzie którego oświadczyliby
                      > WSZYSCY inni mieszkańcy Ziemi
                      Uwierzył byś jeśli byś zaprezentował aktualnie daną ci łaskę innym. Pewnie szybko byś chciał podziękować potem za tą łaskę jak nietrudno się domyśleć (wiesz o czym piszę;)). Jeśli to by nie starczyło to mogło by być podobne do twojego. Przeniósł byś Ziemię w ciągu jednej sekundy do innego układu planetarnego (w umyśle miał byś mapkę całego Wszechświata aby był odpowiedni) w innej gromadzie galaktyk. Wystarczyła by twoja zachcianka i nic więcej. Wszyscy patrzą: a Słońce jest trochę inne, w nocy mamy zupełnie inne ułożenie gwiazd, itd. Potrzymał byś nas miesiąc może trochę dłużej aby naukowcy sobie pobadali dlaczego i przeniósł z powrotem na właściwe miejsce. Starczy tym razem taki cud?

                      > Czyje słowo?
                      Niedotrzymane słowo od Boga. Właśnie to często zniechęca ludzi wierzących do wiary (stają się niewierzącymi) bo uznają, że Bóg nie dotrzymał słowa bo zbyt mocno dostali w kość od życia.

                      > Kolejne pierdoły...Nad tym czym jest dowód oraz czy można dowieść
                      > niesprzecznośći....
                      > ....
                      > wciąż kręci wielu uczonych i ciągle jest ważnym zagadnieniem
                      > filozofii matematyki....
                      Niestety na podstawie takich zapisów nie można skonstruować lepszej bomby niż termojądrowa, itd. To rozumiałem przez wartość dodaną artefaktów. Brutalne to brutalne ale taka jest rzeczywistość silnie konsumpcyjnego społeczeństwa.

                      > Możesz mi wyjaśnić jak walczący z teizmem nie jest ateistą?
                      Po prostu teista może nie mieć racji jak i ateista może nie mieć racji (ciekawe czy obaj mogą mieć rację?). Więc mogą sobie swobodnie podyskutować. Wiary swojej nie zmienią. Walczący z teizmem jest fanatykiem religijnym. Zawzięcie chce narzucić swoją religię innym. Twój przykład jest odzwierciedleniem tego. Bierze się to z pewnej pustki, którą musisz zapełnić. Na granicy świadomości zazdrościsz wiary konkurentom. Powtarzam wiary tak jak zazdrości się komuś miłości.

                      > A wierzący właśnie dlatego są kretynami że wierzą w boga bez
                      > żadnego cudu
                      Czyli nigdy nikomu nie uwierzysz (na słowo) bo ktoś cię kiedyś zawiódł. Albo jeszcze inaczej, srodze ty zawiodłeś kogoś. Wygląda mi to na rozwodnika lub prawie rozwodnika. Ludzie wierzą na słowo i nie są kretynami.
                      • m_16 Re: Przeczytaj dokładnie co napisałem 08.07.10, 04:03
                        1. Na nic się nie nadziałem - Za to ty zmieniłeś temat....Oczywiście
                        że wiem że dla pewnych problemów MOGA nieistnieć algorytmy...problem
                        w tym tylko że włąśnie raczej MOGĄ niż na pewno nie istnieją....bo
                        akie twierdzenia zwykle wygłasza się poprzez odwołanie do tw. Godla
                        a tymczasem jego znaczenie jest dyskusyjne - idzie właśnie o to że
                        możliwe jest, zdaniem niektórych ( Michael Detlefsen “On an alleged
                        refutation of Hilbert's program using Gödel's first incompleteness
                        theorem”, Journal of Philosophial Logic, 19 ) np. takie
                        zdefiniowanie predykatu dowodliwości w którym teoria jest w stanie
                        dowieść swej niesprzecznośći bez popadania w sprzeczności -
                        prawdopodobnie mogłoby to oznaczać żę owe problemy ze nieistnieniem
                        algorytmów MOGŁYBY SIĘ OKAZAĆ POZORNE.....W skrócie: dobrze wiem że
                        pewne zagadnienia uznaje się obecnie za nialgorytmizowalne -ale nie
                        widzą powodu by uznać że zawsze pozostaną one takimi....


                        Klejna bzdura to to że Teza CH-T jest kwestią wiary....Wystarczy
                        zastanowić się jak musiałby wyglądać świat gdyby NIe byłaby ona
                        prawdziwa....Niewątpliwie ludzkie umysły przetwarzają informację
                        czego przykładem jest wnioskowanie...A tooznacza że muszą działać
                        jak maszyny....to znaczy wiązać określone inputy z określonymi
                        outputami...A taki sposób działania jest reprodukowalny przez
                        Maszynę Turinga......

                        To żeby umysł nie był MT jest trudne dowyobrażenia- oznacza to że
                        pewne procesy musiałyby zachodzić w nim indeterministycznie a
                        zarazem w sposób który tworzy użyteczną informację.....O ile
                        częściowy lub pozorny indeterminizm jest do pomyślenia w przypadku
                        człowieka ( i jest kompatybilny z T CH-T bo są algorytmy generujące
                        pseudolosowość) o tyle nie sposób sobie właściwie wyobrazić by umysł
                        człowieka lub nawet jego układ nerwowy funkcjonował generująć nowe
                        outputy zupełnie bez związku z inputami -układ nerwowy podlega
                        bodżcom bo jest materialny -zaś umysł dlatego zdolny jest zachoać
                        ciągłość funkcjonowania że kolejne zdarzenia psychiczne układaj się
                        w ciągi przyczynowo skutkowe, a myśli z ciągi inferencyjne -
                        ewentualne złamanie tej ciągłości (np wstrząs mózgu,) wydarza się
                        rzadko -raczej na skutek określonego czynnika zewnętrznego i ma
                        zazwyczaj charakter patologiczny -to sugeruje że normą mózgu i
                        umysłu jest działanie na sposób mechaniczny -co godzi się z T CH-T
                        2. Owszem sugerowałeś że całośćwiedzy to wiara -to wynikało z
                        twojego argumentu który przez to redukował się ad absurdum. Problemy
                        naukowe mamy ale nie wynika z tego że ich kiedyś nie przezwycięzymy -
                        wyżej odniosłem się do kwestii ich nieprzezwyciężalności....
                        Argument że skoro czegoś nie rozumiemy to boga nie rozumiemy tym
                        bardziej jest również pusty bo ani nie dowiodłeś że bóg istnieje-ani
                        że gdyby istniał musiałby być definiowany przez problemy trudniejsze
                        od tych z którymi się spotykamy -bóg mógłby ( w teorii) istnieć i
                        być dowodliwy i poznawalny przy pomocy innych narzędzi niż te które
                        związane są aktualnie ierozwiązanymi problemami -przykładowo gdyby
                        bóg istniał i myślał o świecie geometrycznie to jego sposób myślenia
                        mogłby odtworzyć niesprzeczna i zupełna teoria (co pokazał Tarski).
                        Niem a też powodu sądzić że musiałby on myśleć inaczej niż my -
                        óżnica mogłaby dotyczyć tylko ilości wiedzy i metod myślenia -znów
                        odsyłam do pierwszego akapitu....
                        3. Co do cudów -pieprzysz do kwadratu -właśnie żebym nie uwierzył w
                        boga stająć się nim :) -tylko widząć pewne fakty takie jak
                        przedstawiłem -gdybym postrzegł że sam mam moc boską lub bmniejszą
                        ale wielką raczej nie obarczałbym boga winą za to....no chyba że sam
                        uznałbym się za boga :)....natomiast opisany wcześniej cud mógłbym
                        uznać za dostateczny

                        4.Jeśli faktycznie niedotrzymane słowo uznajesz za argument za
                        ateizmem to powinieneś być ateistą -mnóstwo ludzi może powiedzieć o
                        obie że bóg nie dotrzymał im słowa -ale ty ndal jesteś teisą -znaczy
                        kłamiesz -faktycznie nnie posługujesz się tym kryterium....
                        5.
                        Uwaga o bombie i konsumpcyjnym społeczeństwie głupia -masa nauki
                        jest dziś teoretyczna i nie służy niczemu - rozważania na Godlem
                        zaliczają się do tego mimo to mnóstwo ludzi zajmuje ię badaniem
                        konsekwencji jego twierdzenia -takoż z programem Hillberta....
                        6. Widzisz głąbie rzecz w tym że mi nie chodzi odyskusję pzy
                        kawce ...sądzę że teizm jest do dupy i argumentuję za tym.....i nie
                        widzę powodu dlaczego miałbym sądzi że to kwestia wiary żę ie mogę
                        mieć ostatecznych argumentów za tym itp....to że teiści nie uznją
                        moich racji za takie samo o niczym nie świadczy...może są po prostu
                        sami fanatykami i ciemniakami? Musieliby podać
                        argumenty.....dobre....a w twoim przypadku ich brak....
                        > Czyli nigdy nikomu nie uwierzysz (na słowo) bo ktoś cię kiedyś
                        zawiódł. Albo je
                        > szcze inaczej, srodze ty zawiodłeś kogoś. Wygląda mi to na
                        rozwodnika lub prawi
                        > e rozwodnika. Ludzie wierzą na słowo i nie są kretynami.

                        Znowu pierdoły -ludzie wierzą na słowo jeno gdy się wartośći osłowa
                        tego kogoś przekonali (czyli faktycznie nigdy nie wierząna
                        słowo)...Inaczej faktycznie są kretynami....NIe bierzesz ślubu z
                        pierwszą osobą z ulicy....przekonujesz się wcześniej o jej
                        wiarygodnośći...komunikujesz sę z nią w sposób raczej dobitny
                        iwyrażny....Podobnie dobitnej komunikacji brak w przypadku boga....
                        (subiektywne wrażenia nie są wiele warte) i dlatego tu mamy do
                        czynienia ze ślepą wiarą -czyli kretynizmem........
                        • m_16 Re: Przeczytaj dokładnie co napisałem 08.07.10, 11:34
                          Dodam jeszcze że nie rozumiem (jako ateista) czemuż to wszystkie
                          problemy związane z pojęciem boga mają być przez nas traktowane jako
                          coś co wymaga wytłumaczeni -nieistnienie cegoś takiego jest
                          najlepszym i najprostszym rozwiązaniem tych problemów......Istnienie
                          problemu też wymaga dowodu -trzeba dowieść jego przedmiotu, chyba że
                          jest oczywisty...Hipoteza Goldbacha jest problemem bo jest sensownym
                          pytaniem przy założeniu istnienia liczb naturalnych - a istnienia
                          tych że -choćby jako naszych wytworów - nikt nie kwestionuje bo
                          jest to oczywiste
                        • papa_s Re: Przeczytaj dokładnie co napisałem 09.07.10, 22:05
                          1. Napiszę krótko. Przyślij mi algorytm wyroczni to zarobimy na tym interesie;) To dopiero by był RAD!

                          2. Teza CT nie jest dowiedziona. Istnieją świadectwa na jej rzecz i nic więcej. Wnioskować z niej można, że nic lepszego do realizowania algorytmów się nie wymyśli niż MT. Ponieważ Wszechświat jest skończony to zawsze nasz największy komputerek będzie automatem skończonym, czyli umie rozpoznawać języki regularne i nic więcej.

                          3. Dwa twoje określenia:
                          > pewne zagadnienia uznaje się obecnie za nialgorytmizowalne -ale nie
                          > widzą powodu by uznać że zawsze pozostaną one takimi....

                          > To żeby umysł nie był MT jest trudne dowyobrażenia- oznacza to że

                          Jedno przeczy drugiemu. Z pierwszego wynika, że można wymyślić coś silniejszego od MT natomiast w drugim uważasz, że nasz umysł działa jak MT i to wystarczy. Za tezę, że umysł człowieka to komputer ukamienowała by cię większość informatyków. Komputery do durne i tępe wytwory, które dobrze się nieraz sprzedają. Jeszcze gorsze jest oprogramowanie nawet lepiej się sprzedaje.

                          4.
                          > Problemy naukowe mamy ale nie wynika z tego że ich kiedyś nie
                          > przezwycięzymy - wyżej odniosłem się do kwestii ich
                          > nieprzezwyciężalności....
                          ...
                          > Niem a też powodu sądzić że musiałby on myśleć inaczej niż my -
                          > óżnica mogłaby dotyczyć tylko ilości wiedzy i metod myślenia -znów
                          > odsyłam do pierwszego akapitu....
                          Możemy napisać odwrotnie, że być może ich nigdy nie przezwyciężymy lub bardziej srogo nigdy nie wymyślimy. Jeżeli chodzi o oba twoje napisy to krótko: egocentryzm to cecha charakterystyczna dla wszystkich ludzi (czyli mnie też;)).

                          5. Co do cudów. Nie zrozumiałeś dokładnie (nie władasz dobrze Językiem Polskim w piśmie). Dostajesz łaskę bezpośrednio od Boga. Rozmawiałeś z nim. Przyszedł On do ciebie a nie ty do Niego. Boisz się czegoś takiego. Wynika to z tego iż uwierzył byś tylko ty. Innych wtedy trudno by było ci przekonać.
                          Na to pytanie co spowodowało by wiarę/niewiarę odpowiedzieć można najkrócej jak się da: Nie wiem. Nawiązuje to do twojego przeświadczenia, że kiedyś może jednak zwyciężymy! Nie wiesz czy w przyszłości uwierzysz i co to spowoduje. Ja też nie wiem co spowoduje jeśli przestanę wierzyć. Może być to prosta rzecz jak to napisane jest w Ewangelii św. Jana 1.48-50. Po prostu o sobie mało wiemy.

                          6.
                          > Uwaga o bombie i konsumpcyjnym społeczeństwie głupia
                          Niestety nie głupia ale brutalnie prawdziwa. Nikt nie inwestuje dużych pieniędzy w coś co nie przyniesie dochodu. Porównaj sobie na zasadzie "ile", przede wszystkim pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Szybko dojdziesz do wniosku, że to zajęcie marginalne w porównaniu do całości. Dlaczego tyle czasu u nas w kraju na maturze matematyka nie była obowiązkowa?

                          7.
                          > Znowu pierdoły -ludzie wierzą na słowo jeno gdy się wartośći osłowa
                          > tego kogoś przekonali (czyli faktycznie nigdy nie wierząna
                          > słowo)...Inaczej faktycznie są kretynami..
                          Wierzą w Boga bo inni im przekazali na piśmie fakty. Ty też nie sprawdzasz każdego twierdzenia czy jest poprawnie udowodnione tylko je stosujesz. Ludzie się mylą więc przeprowadzony dowód mógł być błędny. Nie można twierdzenia wtedy stosować. W oprogramowaniu po jakimś czasie zaczyna błędów przybywać a nie ubywać w wyniku jego poprawiania. Znajduje się wtedy jakiegoś jelenia i wciska to za pokaźną sumę pieniędzy. Dlaczego z dowodami ma być inaczej?

                          7. Wiarę ateistów i teistów można scharakteryzować krótko:
                          - ateiści wierzą we Wszechmogący Przypadek
                          - teiści wierzą we Wszechmogącego Boga
                          • m_16 Re: Przeczytaj dokładnie co napisałem 10.07.10, 00:03
                            1. Nie przyślę ale z tego nie wynika że argument taki nie istnieje.
                            Nawet gdyby nie można go zaimplementować...
                            2. No i własnie tak to jet z tym chrzanieniem -Napisałeś że "w tezę
                            Turinga się jeno wierzy" -teraz zaś piszesz że istnieją na nią
                            świadectwa....Mi właśnie idzie o to ze te świadectwa są na tyle
                            poważne ze trudno wątpić we wniosek...Nawet jeśli nie konstytuują
                            dowodu dedukcyjnego...(czego nie jestesm pewien -myślę że moje
                            rozumowanie dałoby się przerobić w coś takiego) Teoria względności
                            raczej nie ma dowodu dedukcyjnego (choć może i to możnaby
                            przemyśleć) ale świadectwa są na tyle mocne że nie można nazwać
                            przekonania o niej wiarą - bo oznaczałoby to że można ją tak przyjąć
                            jak i odrzucić....
                            Idzie o to że wiedza nie sprowadza się do dowodów dedukcyjnych...

                            Być może i my operujemy na językach regularnych -w sensie tak
                            funkcjonuje nasz mózg i umysł - w końcu język naturalny to nie "kod"
                            umysłu....a nawet jeśli mózg umysł nie pracuje na jednym kodzie to
                            wciąż MT może go symulować.... jakkolwiek w stosunku do układu
                            holistycznego może to oznaczać diabelny wzrost wymaganej mocy...
                            obliczeniowej....liczba stanów mózgu jest skończona - a przy
                            założęniu że każdy stan umysłu jest skorelowany ze stanem mózgu to
                            algorytm w teorii istnieje -jakkolwiek możliwe że jest złożony że
                            nigdy go nie poznamy ani nie zrozumiemy -ale dla filozoficznego
                            sporu to bez znaczenia...
                            3. Ne obchodzi co mnie co myślą informatycy :) a poważnie - jest
                            jasne ż możliwości komputerów nie wyczerpują obecne maszyny - a
                            przecież nawet w nich daje się sumulować procesy twórcze -
                            ewolucyjne....
                            Nie jedno nie przeczy drugiemu -"coś uznaje się że za obecnie
                            niealgorytmizowalne " - znaczy tyle że na coś nie jest znany
                            algorytm albo że uważa się na coś algorytmu nie ma...Twierdzę że to
                            może ulec zmianie...Wspomniany prze mnie Defletsen twierdził że
                            można tak zmodyfikować predykat dowodliwośći że da się budować
                            teorie teorie formalne niesprzeczne izupełne -"obchodząc "
                            twierdzenie Godla (lecz nie łamiąc go) - w skrócie on twierdzi że
                            Hillbert i Godel zdefiniowali dowodliwość zbyt mocno - jak się to
                            zrobi słabiej to też będzie cacy a nie tw. godla nie
                            zadziała...Jeśli założyć że rozwiązanie Defletsena jest choc możliwe
                            to możliwe jest wyjście poza ograniczenia godlowskie - ale NIE
                            oznacza to budowy czegoś lepszego niż Maszyna Turinga - oznacza to
                            że Maszynę Turinga można zaprogramować tak by nie była skrępowana
                            konsekwencjami tw Godla bowiem mozna dla niej stworzyć program nie
                            będący formalizmem w takim sensie jak to myśłał Hillbert....
                            4. Ależ oczywiście że być może nigdy nie przezwyciężymy naszych
                            ograniczeń...Problem w tym że nasza dyskusja tego paradoksalnie nie
                            dotyczyła :).....Mówiąc jaśniej: dotyczyła ona tego czy możemy
                            powiedzieć że coś jest z natury dla nas niepoznawalne. Otóż NIe nie
                            możemy. Tw Godla interpretuje się jako dowód tego że są rzeczy co
                            do których : "ignoramus et ignorabimus" - tymczasem to jest wniosek
                            z pewnej interpretacji twierdzenia nie z samego
                            twierdzenia....Dlatego możemy powiedzieć tylko : "ignoramus" a
                            NIE "ignorabimus"......W skrócie: Nie można wykluczyć że kiedyś
                            staniemy się wszechwiedzący (lub w każdym razie znający wszystko co
                            ma wartoć w świecie) atoli nie sposób określić jakie mamy szanse -
                            być może faktycznie małe....Ale jeśli nawet wiemy że jest to
                            niemożliwe to uzasadnieniem tego dictum jest co najwyżej nsze
                            fizyczna ograniczoność (mała Ziemia we Wszechświecie) a nie
                            właściwości teorii formalnych...
                            5.Zrozumiałem o co chodziło z cudami -ale racją dla tego by
                            żądać "globalnego" objawienia jest raczej TO że nie byłbym pewny czy
                            to objawienie czy szaleństwo -faktycznie jest to niemiła
                            perspektywa -ten brak rozstrzygnięcia..

                            No właśnie rzecz w tym żę ja WIEM :) co sprawiłoby żebym uwierzył -
                            przynajmniej co prawdopodobnie by to spowodowało -właśnie owo
                            globalne objawienie -natomiast jakaś indywidualna wizja być może
                            wyprowadziłaby mnie z równowagi - ale wiem jakie dziwne rzeczy
                            widują ludzie i bez dodatkowych dowodów nie uznałbym tego.....
                            6. Ale zdolności w amaniu problemów matematycznych nie wymagają
                            takiej kasy jak akceleratory :)...potrzeba za to pomysłów i tęgich
                            mózgów....To jest problem...Pieniędze na utrzymanie tych ludzi i ich
                            godziwe życie są...
                            &. No i znów ta głupota - Nie włąsnie to nie jest to samo przyjąć
                            twierdzenie naukowe bo zapisano je w podręczniku i prawdę religii -
                            twierdzenia matematyczne są cały czas badane -jeśliby były błędne
                            to wyszłoby to w praniu...czasem przy długich dowodach to wychodzi
                            ale to wtedy gdy mało kto jest w stanie owo twierdzenie
                            zrozumieć.... i sprawdzić...w większosci przypadkw to nie
                            zachodzi....Podobie ma się sprawa z resztą nauki tu też ważne
                            odkrycia są sprawdzane cały czas ( z mniej ważnymi faktycznie jest
                            taki problem)- Jednakże już kilkukrotne powtórzenie doświadczenia
                            czyni szansę błedu ( wszyscy musieliby się pomylić tak samo by błąd
                            wyglądał jak prawda) znikomym....Dodatkowo jest technika -Sam twój
                            komputer jest dowodem na prawdziwość całej masy twierdzeń od
                            arytmetyki przez informatykę po fizykę....Bo każdy z tych faktów
                            możliwia jego działanie..Gdyby na przykład prawo Ohma wyglądało
                            inaczej niż wygląda to nie działałby dobrze żaden układ elektryczny -
                            jasne jest więcże sam fakt że jesteśmy otoczeni techniką która
                            przez większosć czasu działa dowodzi że olbrzymia część naszej
                            wiedzy musi być -przynajmniej mniej więcej -prawdziwa....U nie jest
                            to wiara....Inżynierowie muszą znać prawdziwe teorie dotyczące
                            świata by móc skonstruować choćby zwykły kontakt elektryczny....

                            łbyś może - jeśli już twierdzić - że wprawdzie przybliżona prawda o
                            wiecie znan jest uczonym -to jednak może ukrywają ją przed nami -
                            dając fałszywe teorie -tyle że taki spisek jest trudny do
                            wyobrażenia...

                            Podobnego uzasadnienia jak wyżej brak natomiast sądom
                            religijnym.....dlatego można twierdzić że się WIE że określone tw
                            nauki są prawdziwe -natomiast nie można czegoś takiego powiedzieć o
                            twierdzeniach religiiii.....
                            8. Ech znów bzdura -przynajmniej zasadniczo - Z pewnością przypadek
                            w świecie nie mógłby raczej wydać wszystkiego - a w każdym razie nie
                            w skończonym Wszechświecie i nie w określony sposób -szansa że atomy
                            połączą sę tu i teraz w samochód jest minimalna -tak znikoma że aż
                            zaniedbywalna - a jeśli to uznasz za omnipotencję to weź pod uwagę
                            że i ty w takim razie wierzysz w taką wszechmoc -no bo nie odrzucasz
                            chyba rachunku prawdopodobieństwa? O tyle o ile ateista uznaje
                            nieskończony wszechświat o tyle może on uznaćże istnieje w nim
                            wszystko...ale uwaga WSZystko co materialne - idee platońskie nie
                            mogłyby powstać z przypadku ( natomiast bóg podobno może je zrobić -
                            choć zabawne że Augustyn zakładał że od począku są one w umyśle
                            boga - ten ostatni ni mógł ich więc stworzyć :) )W ogóle nic
                            nieczasoprzestrzennego nie mogłoby istnieć w świecie ateisty-
                            materialisty ani powstać z przypadku -a jeśliby tenświat rządził się
                            jakimiś prawami to (dodatkowo) owe prawa nigdy nie mogłyby zostać
                            złamane.... Tak więc NIE - ateiści nie wierzą we Wszechmogący
                            przypadek,,,A z kolei teiśći niekoniecznie wierzą we wszechmogącego
                            boga.....:D
    • epupecki Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 17:37
      Może to partia a nie kościół?
    • plackarz 1,5 miliona Świadków Jehowy nie głosowało 06.07.10, 17:39
      Chyba Im nie wolno głosować a gdyby mogli to na kogo by głosowali ?
      Swoją drogą może i Wyznawcy Innych Religi nie głosowali. Może warto
      na przyszłośc poprosić Osoby religijne, o wzięcie udziału w wyborach.
    • uwr-02 Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 17:45
      Agitacja z ambon w dzień wyborów, krucyfiksy wieszane w lokalach wyborczych -
      a nasze władze nic a nic nie widzą. Gdzie jest Państw. Kom .Wyb., rzecznik
      praw obywatelskich, marszałkowie powiatu, wojewodowie..........dlaczego nie
      wykonują swoich konstytucyjnych obowiązków? Dupa trzęsie im się ze strachu?
      Ale tak właściwie przed kim i dlaczego ?????????????
      • jacek.osini Re: Kościół po wyborach podzielony 06.07.10, 18:13
        A gdzie ich znajdziesz?! Moją "babiczkę" szlag trafił, jak ujrzała diabła pod
        sutanną! Przeżyła...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka