antropoid
16.07.10, 22:20
To prawda, że kiedy usłyszy się po raz pierwszy Dead Can Dance zmieniają się
muzyczne horyzonty.
"Dead Can Dance na upalne lipcowe dni? Ależ to jest muzyka na listopadowe
zjazdy, to muzyka na czas targających depresyjnych jesieni, na noce
ciemniejsze niż smoła, każdy zaraz powie - Dead Can Dance w lipcowy gorący
dzień to jest kuriozalny oksymoron, to złamanie wszelkich zasad, owszem, można
ewentualnie słuchać Dead Can Dance w lipcową duszną noc, ale za dnia?"
Ta muzyka jest dobra na każdą porę roku, czy dnia.
A tak w ogóle zazdroszczę Panu możliwości pójścia na ten koncert.