nietuskaczka
11.08.10, 08:29
Wysylanie ludzi, ktorzy moga byc czynni zawodowo na przymusowa (i w wiekszosci
relatywnie mala) emeryture, to bardzo zly pomysl, ktory jak autorzy artykulu
slusznie zauwazyli, bedzie w gruncie rzeczy dzialaniem pozornym, a nie
rzeczywiscie tworzacym nowe miejsca pracy. Jestem bardzo ciekawa z kim, z
jakimi grupami spolecznymi, i z ktorymi zwiazkami zawodowymi te tak wazne dla
ogolu pomysly byly konsultowane, kto z najbardziej zainteresowanej grupy
wiekowej je akceptowal, i kto jest personalnie odpoiwedzialny za forsowanie i
podejmowanie tak beznadziejnie chybionych decyzji. Zmiany dotyczace znacznych
odlamow spoleczenstwa, ktore tym sposobem zostaje postawione pod sciana, a
ktore przyczynia sie do finansowej pauperyzacji wielu osob, szczegolnie tych w
podeszlym wieku, ktorzy przeciez najbardziej potrzebuja ochrony, nie moga byc
podejmowane arbitralnie w sposob administracyjny, w zaciszu gabinetow. Tak
samo jak o radykalnych zmianach w prawie pracy nie moze decydowac czyjes
widzimisie. Powinny one byc efektem dlugofalowej i dobrze przemyslanej
polityki ekonomicznej rzadu, ktory musi miec konkretna wizje tego jak
zagospodarowac ten potezny kapital wiedzy i doswiadczenia zawodowego jakie
soba reprezentuja ludzie w wieku lat 50 + oraz stworzenia takich mechanizmow,
ktore kazdemu kto np. stracil tradycyjne stanowisko pracy poprzez
komputeryzacje czy postep technologiczny, ktory wyeliminowal czy zrobotyzowal
jego zawod, umozliwia zdobycie nowych kwalifikacji i zmiane kariery zawodowej.
Nie potrzeba tu wymyslac na nowo prochu, wystarczy zapoznac sie z tym jak
robia to inni i wykorzystac w praktyce najlepsze i najbardziej skuteczne
rozwiazania. Przestawienie zawodowe nie polega na nauczeniu ludzi tego jak
napisac list motywacyjny, tylko na poslaniu ich do szkoly, ktora w relatywnie
krotkim czasie np. jednego roku czy maksymalnie 2 lat, nauczy ich konkretnych
umiejetnosci pozwalajacych na znalezienie interesujacej i dobrze platnej pracy
w dziedzinach takich jak obsluga skomplikowanego sprzetu medycznego,
biogenetyka, czy nanotechnologie. Mlodych ludzi konczacych szkoly i uczelnie
musi obowiazywac ustalona, czytelna sciezka kariery. Nie zostaje sie
menadzerem duzej firmy zaraz po studiach, trzeba najpierw sprawdzic sie w
praktyce i wykazac osiagnieciami, aby awansowac. Nie ma najmniejszego powodu,
dla ktorego specjalistyczne poradnictwo akademickie i zawodowe nie funkcjonuje
w Polsce na poziomie szkoly sredniej i nie wiem dlaczego nie testuje sie
uczniow w 9 czy 10 klasie pod wzgledem ich talentow i predyspozycji
zawodowych po to, zeby im doradzic, zasugerowac i ustalic zindywidualizowany i
potencjalnie najbardziej korzystny dla nich wybor kariery, a co za tym idzie
odpowiedni dobor przedmiotow akademickich na ktorych powinni sie skupic aby
konsekwentnie realizowac swoje cele zawodowe. Zapobieglo by to tworzeniu sie
mody na oblegane kierunki studiow, po skonczeniu ktorych nie mozna w ogole
znalezc pracy, co jest ogromnym marnotrawstem zarowno srodkow finansowych
wydanych na nieprzydatne studia, jak i potencjalu intelektualnego tych, ktorzy
dokonali niewlasciwego wyboru. W ogole nie rozumiem dlaczego w Polsce w
dalszym ciagu wolno dyskryminowac ze wzgledu na wiek. Widze np. ogloszenia, w
ktorych pracodawcy pisza, ze kandydat nie powinien miec przekroczonego 35 roku
zycia. To niedopuszczalne. A Ministerialnych urzednikow, ktorzy zamiast cos
sensownego wymyslic, lub nawet skopiowac z doswiadczen UE i wdrozyc w Polsce,
wpadli na "genialny" pomysl, ze najprosciej bedzie zabrac prace emerytom,
nalezy przegonic z Ministerstwa na cztery wiatry, a ich cieple posadki dac
tym, ktorzy maja tkzw. know-how, tzn. wiedza co i jak trzeba w kraju zmienic,
aby ludziom w kazdym wieku dac szanse na spelnienie zawodowe i godne zycie.