Dodaj do ulubionych

Żeby krzyż Krzyż znaczył

16.09.10, 19:12
Wśród ofiar katastrofy smoleńskiej, i ich rodzin, są również osoby, dla których krzyż nie jest odpowiednim wyrazem straty, bólu i żałoby. Wśród nas Polaków jest wielu, którzy wolą ten ważny moment w historii państwa zaznaczać inaczej niż przez hołdowanie krzyżowi. Moje słowa nie oznaczają sprzeciwu przeciwko postawieniu tego krzyża zaraz po katastrofie - to był piękny gest grupy społecznej, który został potem sponiewierany przez (niektórych) polityków i fanatyków. Usunięcie krzyża oznacza nareszcie powrót w stronę rónowagi. Ci co będą niewątpliwie dalej koczować pod Pałacem nie będą już mogli narzucać nam swoich form pseudo- moralno-religijnych.Teraz mogą tam tylko stać jak, za przeproszeniem, barany....
Obserwuj wątek
    • djenn Dla mnie 16.09.10, 19:25
      Ten krzyz oznacza tylko hanbe, zlodziejstwo, grabieze, pedofilie i zlo ktore gosci w Polsce od 1000 lat. Precz z tym symbolem i i sekta.
    • jacek.osini Żeby krzyż Krzyż znaczył 16.09.10, 19:32
      Krzyż nie może być rozgrywany przez "fanatyków" politycznych jako logo, czy oręż do walki z Państwem. Dziś został przeniesiony do Kaplicy, by łaski oczyszczenia dostąpił od Pana !
      Amen.
      • www.nasznocnik.pl Tuwim wiecznie żywy ;) 24.09.10, 23:01
        "Lecz nade wszystko - słowom naszym
        Zmienionym chytrze przez krętaczy
        Jedyność przywróć i prawdziwość:
        Niech prawo zawsze prawo znaczy,
        A sprawiedliwość - sprawiedliwość."
    • organmaster ogłoszenia drobne: 16.09.10, 22:38
      podwyższanie krzyża - wg metody jana t.; ekspresowo, dyskrecja gwarantowana

      • organmaster copyright 16.09.10, 23:13
        i się porobiło; wiedziony niejasnym przeczuciem, przełamując opór moralny, sięgnąłem po gazettę; a tam, w rubryce ogłoszenia drobne - ekspresowe podwyższanie krzyża; na to, ja - w skok, do skoku, po pożyczkę, by - za telefon, i...; o 8.00 czasu środkowoeuropejskiego czwartego dnia po chrześcijańskim święcie nawiedziło mnie trzech jegomościów; bez zwłoki zabrali się do pracy; bez słowa odkuli chrysta z krzyża w gabinecie; weźmie? - pytajnie zapodał grubszy; co miałem robić - uległem; a krzyż?; z rąk do rąk, w mgnieniu oka, z mych oczu, na pawlacz; zrobione, się należy...
    • szampans Żeby krzyż Krzyż znaczył 17.09.10, 00:15
      Historia mowi cos przeciwnego.

      Krzyz stawal zawsze tam, gdzie byly ziemie i bogactwa do zagarniecia. Natychmiast po jego postawieniu zabierano sie do roboty: lupienia i mordowania. Nastepnie ksieza rozgrzeszali mordercow i nastepowalo dzielenie sie lupami. Na gruzach poganskich swiatyn stawiano koscioly i katedry ociekajace zlotem. Ksieza byli nietykalni, ale jesli ktorys z nich zginal, to robiono z niego swietego i krojono na kawalki zwane relikwiami.

      Kosciol namaszczal krolow i posylal na stosy tych, ktorzy chocby swymi opiniami mogli mu w jakis sposob zagrozic. Ale ci, ktorzy sowicie ksiezy wynagradzali, mogli liczyc na szybkie zdobycie bogactw i wladzy.

      Spowiedz "na ucho" pozwalala na calkowita kontrole moznowladcow i poznawanie nastrojow ludnosci. Przy okazji ksieza uczyli sie jak wyluskiwac sposrod spowiadanych tych najbardziej podatnych, szukajacych seksu. Bardzo czesto byly to dzieci szykujace sie do pierwszej komunii. Zaproszenie na plebanie konczylo sie czesto uwiedzeniem, a nawet gwaltem. W Irlandii i w Kanadzie (wiem o tym od dawna z pierwszej reki), gdzie szkolnictwo bylo w rekach ksiezy katolickich, ksieza handlowali nieletnimi. Pedofile mogli sobie uzywac ile wlezie.

      Kaczynski troche sie przeliczyl. Byl pewien, ze z pomoca Radia Maryja bedzie miec zapewnione zwyciestwo w wyborach. Okazalo sie, ze nie. Kosciol liczyl na ogromne korzysci. Niestety, najwiekszy darczynca Kosciola spada coraz w sadazach. Kosciol zawsze wspolpracowal ze zwyciezcami, a przegranymi pogardzal, wiec teraz jest w trudnej sytuacji. Bedzie wiec symulowac wspolprace z rzadem, aby tym latwiej wbic mu noz w plecy, poniewaz wygrana Kaczynskiego bylaby ogromna wygrana Kosciola.

      Radzilbym zarowno Premierowi, jak i Prezydentowi, aby mieli sie na bacznosci.
    • wyciety Żeby krzyż Krzyż znaczył 17.09.10, 00:27
      Szampans.Znawca historii,pochodzacy od malpy.Moja wersja historii jest troche inna.Moze studiowales marksizm-leninizm,a moze GW.
    • orzel2010 Żeby krzyż Krzyż znaczył 17.09.10, 01:19
      Szkoda tylko, ze musieli to zrobic swieccy, a duchowienstwo rece umylo i zaparlo sie GO jak sw. Piotr Jezusa>
    • vibhisana PiS i Kaczyński kreują... 17.09.10, 08:39
      Kreują się na obróńców wiary katolickiej. To znaczy, że zjechali, w naszym bardzo przychylnym KK Państwie, na skrajnie prawicowe pozycje.Teraz mogą już tylko głosić, że brak państwa wyznaniowego, to najważniejszy problem Polaków :-)
    • qual0play Żeby krzyż Krzyż znaczył 19.09.10, 00:21
      Co za okropny neologizm, to "logo", stosowany zwłaszcza wobec chrześcijańskiego krzyża a którym nie jeden raz Pan Jan Turnau posługuje się w swoim, tu omawianym artykule! Raz w nim chodzi o Krzyż w znaczeniu "logo" chrześcijaństwa; drugi raz, że takim rzekomo jest dla partii PIS! Że przez to, że od początku średniowiecza, tj ok od VI w, rzekomo był poniżany? Mianowicie w czym, w tym że jako swój znak, ten Krzyż /Pański/, uznawały Kościoły? Nawet Legiony a potem całe armie, wtedy już zdecydowanie werbowane pośród chrześcijan? Które ten Krzyż przyjmowały jako swój religijny Znak! Był drugim, poza sztandarem, ich rozpoznawczym godłem, na takich sztandarach albo chorągwiach, w rozmaitej grafice też umieszczanym! Kościoły, które miały zadanie prowadzić do zbawienia akurat w tym Znaku, miały się Go wyrzec? Lub traktować jak "święte" tabu? Nam współczesny i chrześcijański publicysta, aż tak absolutyzuje Krzyż Chrystusa, że nie pozwala nawet Go dotykać wiernym?
      My, "świeccy" katolicy nadal pragniemy nie tylko w murach kościołów ale także w "cywilnej" części naszego życia , kierować się tym samym Drogowskazem Wiary, jakim jest dokładnie ten Krzyż! Zupełnie jest po podług ustaleń II Soboru Kościoła Powszechnego!
      Ja osobiście pierwszy raz z czymś takim spotykam się tu! Nie tego też od dziecka mnie w Kościele /Katolickim/ uczono! Ciekaw też jestem jak N. Redaktor Tygodnika Powszechnego odnosi się do logo Pana L. Wałęsy, którym przecież jest Matka Boska "w klapie" /marynarki, garnituru: jedno skreśl; w smokingu Ojca Solidarności nie wyobrażam niestety/.
    • piotrek410 Krzyż to symbol wszelkiego zła 19.09.10, 04:42
      KRZYŻ, SYMBOL MIECZA, OGNIA I WSZELKIEGO ZŁA

      Przed Stalinem i Hitlerem nikt w Europie nie gardził tak bezwstydnie ludzkim życiem, nie pomiatał nim tak, jak czynił to chrześcijański Kościół, powołując się wręcz, co jest szczytem cynicznej przewrotności, na `wolę bożą'.

      Świadczy o tym także rozprawienie się z pogaństwem. Początkowo odnoszono się wprawdzie do pogan, jako do znikomej mniejszości, z wyraźną rezerwą, czasem tylko polemizowano z nimi, a co więcej: z anielską słodyczą w głosie opowiadano się za wolnością religijną. Ale poczucie większej siły każe na przełomie II i III wieku działać bardziej stanowczo, atakować całą mocą własnych słów. Deprecjonuje się, choć bynajmniej nie jednomyślnie, tradycyjną kulturę, filozofię, z której czerpie się korzyść, jeszcze gwałtowniej atakuje się widowiska i oczywiście najokrutniej szydzi się z pogańskiej religii, z kultu dla kosmosu, z deifikacji wody, ognia, gleby, nie mówiąc o uznawaniu zwierząt za święte.

      I ledwo się przełom dokonał komentuje to teolog von Campenhausen `dawna kościelna ideologia męczeństwa i prześladowania zniknęła bez śladu, przemieniając się prawie że we własne przeciwieństwo'. Już za czasów pierwszego chrześcijańskiego cesarza proklamowana w 313 roku koegzystencja i stanowiąca zasadę wolność wyznania, ustępują miejsca uciskowi. Już i Konstantyn zabrania stawiać nowe posągi bóstw, zabrania kultu dla istniejących, radzenia się wyroczni oraz wszelkich nabożeństw pogańskich. Już Konstantyn każe zamykać, ograbiać, demolować, burzyć świątynie, na przykład sanktuarium Eskulapa w Egeis, świątynię Afrodyty na Golgocie, Afakę w Libanie, Heliopolis. Jego syn, arianin Konstancjusz przeciwstawia się jeszcze radykalniej `zabobonowi', `bezsensowi ofiar'. Jest pierwszym z cesarzy chrześcijańskich, który wyznacza karę śmierci za uprawianie pogańskiego kultu i zarządza konfiskatę mienia skazanych. Dochodzi już wówczas do ataków na świątynie, tortur, terroru sądowniczego. A katolicki cesarz Teodozjusz I zwalcza pogaństwo nie tylko mnóstwem surowych przepisów prawnych, lecz i prowadzoną zaciekle wojną.

      Krótko mówiąc, już w IV, a jeszcze wyraźniej w V wieku, Kościół idzie ku triumfowi krzyża po zgliszczach i trupach.

      W Aleksandrii, ariański biskup-autokrata Jerzy nakazuje atak na świątynię Mitrasa, obrazoburstwo, plądrowanie sanktuariów. Jego następca, katolicki patriarcha Teofil własnoręcznie niszczy toporem słynny posąg Serapisa i poleca, by w sąsiednim ośrodku handlu, mieście Kanopos, zrównano wszystkie świątynie z ziemią. Jego z kolei bratanek i następca, Ojciec Kościoła święty Cyryl, wielki adorator Maryi, który uciekając się do przekupywania ogromnymi sumami, przeforsowuje dogmat o Bogurodzicy, poleca w 415 roku napad na znaną i czczoną w całym ówczesnym świecie kobietę-filozofa Hypatię, zakończony sprowadzeniem jej do jednego z kościołów, rozebraniem do naga i dosłownie rozerwaniem na strzępy kawałkami szkła. Wyznawców dawnej wiary zwalcza też fanatycznie patriarcha Jan Chryzostom, inny Ojciec Kościoła. W budzących podziw mowach, dzięki którym stanie się patronem kaznodziejów, nie tylko lży pogan, lecz również nakłania do zburzenia wielu fenickich świątyń.
      stos Spalenie dwóch starszych kobiet, należących do ruchu waldensów.

      Szczególnie w prowincjach wschodnich, gdzie chrześcijanie byli początkowo najliczniejsi, już pod koniec IV wieku niszczono coraz więcej świątyń, a podjudzane tłumy nierzadko masakrowały pogan. Nieomal zawsze działo się to pod przewodem biskupów czy opatów, przy czym najaktywniejsi byli mnisi, `świńskie czarne habity', jak nazywali ich Grecy, wyglądali bowiem jak ludzie, lecz żyli jak świnie. Atakują oni świątynie twierdził Libaniusz w napisanej w 389 roku, adresowanej do cesarza rozprawie Pro templis `obładowani drewnem albo uzbrojeni w kamienie i miecze, czasem nawet bez tego, tylko z siłą rąk i nóg. Potem, tak jakby chodziło o dobro bezpańskie, zrywają dachy, burzą mury, roztrzaskują wizerunki bóstw, rozbijają ołtarze. Kapłanom pozostaje tylko wybór między milczeniem a śmiercią. Po zniszczeniu pierwszej świątyni spieszą ku drugiej i trzeciej, i gromadzą łupy, drwiąc z prawa'.

      Jednym z najgorzej osławionych niszczycieli świątyń był Szenute (= syn Boga), przeor `Białego Klasztoru' w Tebaidzie, klasztoru męsko-żeńskiego, mieszczącego w pewnych okresach bez mała dwa tysiące dwustu braci oraz tysiąc osiemset sióstr zakonnych. Jako `wielki opat', `prorok', `apostoł' nie cofał się ani przed oszustwem, ani przed własnoręcznym zabijaniem, morderstwami. Na czele wystarczająco wygłodzonych hord wdzierał się do świątyń, rabował, dewastował i wyrzucał `obrazy bożków' do Nilu. Wszystko, co cenne, co nadawało się do spieniężenia, zabierał ze sobą. Zdarzało się tak było w Achminie że ograbiał całe miasto, po czym je podpalał, a mieszkańców okrutnie masakrował.

      Nie ustawano w wymuszaniu okupów za ocalenie świątyń od podpalenia, w przemienianiu ich w świątynie chrześcijańskie, niszczono unikatowe dzieła sztuki, urządzano szydercze procesje, pogańskich kapłanów spotykała śmierć i wreszcie w VI wieku wszyscy poganie zostali uznani za ludzi bez majątku i bez praw, `iżby jak głosi dekret chrześcijańskiego cesarza ograbieni z mienia, popadli w nędzę'.

      Ale dwudziestowieczny katolicki teolog Jean Daniélou stwierdza: `Kościół zawsze podkreślał swój szacunek dla wartości religijnych świata pogańskiego'.
      inkwizycyjne tortury Rycina z XIX w., przedstawiająca koszmar inkwizycji, budzącej powszechne przerażenie w XVI w.

      W rzeczywistości żaden kościelny autorytet nie wystąpił przeciw owej eksterminacji. Przeciwnie: zachęcano do niej, z pozorną dbałością o interes państwa apelowano do władców: `Najświętsi cesarze, zabierajcie, zabierajcie bez skrupułów świątynne ozdoby' judzi już około roku 347 Ojciec Kościoła Firmicus Maternus. `Niechaj ogień mennicy albo płomień pieca hutniczego roztopi posągi owych bożków, obróćcie wszystkie dary wotywne na swój pożytek i przejmijcie je na własność. Po zniszczeniu świątyń zostaniecie przez Boga wywyższeni'. Ten sycylijski renegat spośród senatorów zaleca chrześcijańskim monarchom `najsurowsze prawa', stosowanie `ognia i żelaza', prześladowanie `na wszelkie sposoby', `iżby nie zachowała się nawet najmniejsza część tego diabelskiego nasienia [ ], by nie zachował się żaden ślad po owym pogańskim plemieniu'.

      I Augustyn był wśród tych doctores Ecclesiae (ojców kościoła),którzy występowali przeciw poganom przeciwstawiał się `najrozmaitszym monstrualnym bożkom', `bluźnierczym kultom', `bałwochwalczemu motłochowi', mówił o `zarazie' i `zbrodni'. Zapalał się, szydził, wciąż na nowo podsycał furię niszczycieli, w swoim magnum opus pod tytułem O państwie bożym przedstawia politeizm jako przyczynę wszystkich okropności, wszystkich mala, bella, discordiae w dziejach Rzymu, nie cofa się nawet przed świadomym przeinaczaniem, mówiąc o poganach, pozwala sobie wręcz na stosowanie `wszelkich środków' aż po `fałszowanie cytatów' (Andresen).

      Owe pogromy przebiegały więc nieporównywalnie bardziej krwawo i okrutniej niż jakiekolwiek wcześniejsze prześladowania chrześcijan. Tabula rasa! Totalna `czystka', Usunięcie wszystkich elementów szkodzących społeczeństwu. `To, co nie jest zgodnie z prawdą czy z normą obyczajową poucza jeszcze w 1954 roku papież Pius XII nie ma prawa istnieć'.

      Dlatego też likwidacja pogaństwa temu Kościołowi nie wystarczyła.

      Z początku zwracano się przeciw niekatolikom. Zakazywano im nabożeństw, niszczono piśmiennictwo, grabiono kościoły, rabowano mienie i skazywano ich na banicję. Ale już w 385 roku, w Trewirze, katoliccy biskupi polecili po raz pierwszy ściąć innych chrześcijan z powodów wyznaniowych.

      cdn
      • piotrek410 Re: Krzyż to symbol wszelkiego zła 19.09.10, 04:44
        Od Augustyna, prekursora łowców kacerzy (heretyków), wiedzie prosta linia ku inkwizycji, ta zaś już w epoce Karolingów zainicjowała tworzenie specjalnych sądów biskupich i stopniowo doprowadziła do prześladowania sekt, z premedytacją rozpętała terror, który w ciągu następnych stuleci pozbawił życia niezliczone masy ludzi i który odnowił się w czasach faszystowskich, kiedy to nawet uczniowie Franciszka z Asyżu stali się ludobójcami, prowodyrami strasznych pogromów, komendantami obozów koncentracyjnych. (patrz artykuł: Pavelić katolicki nazizm)
        tortury Koło ulubione narzędzie Inkwizycji, nazywanej przez katolików świętą.

        Kulminacją zbrodni inkwizycji było wycinanie języków, duszenie, palenie na stosie, uprawomocnione najpierw w 1194 roku w Hiszpanii, a następnie we Włoszech, Niemczech, Francji i wreszcie także w Anglii. W bulli Ad extripanda z 1252 roku papież Innocenty IV przyrównał wszystkich chrześcijan-niekatolików do zbójców i zobowiązał władców do tego, by winnych heretyków zabijano w ciągu pięciu dni. Dominikanie, uczniowie Tomasza z Akwinu, oficjalnego filozofa tego Kościoła, który sam domagał się wykluczenia `ludzi dotkniętych zarazą' ze społeczeństwa, zaczęli tresować psy do polowań na kacerzy i przez pół tysiąclecia przewodzili inkwizycji.

        I oto zaczęły się tortury, oblewanie wodą święconą, układanie na specjalnych ławach, sadzanie na huśtawce, na rozżarzonych węglach, zakładanie butów hiszpańskich. Robiono znak krzyża i robiono miazgę z ludzi. Gdy zbierał się trybunał, odwoływał się do Ducha Świętego, po czym zezwalał na wszelkie oszustwa. `Dla dobra sprawy skomentował zbiór zeznań, przez szesnaście dni coraz okrutniej torturowanego Savonaroli, jeden z jego sędziów to i owo pominięto, to i owo dodano'. Podobnie fałszowano protokoły zeznań świadków obrony.

        Każdy katolik był zobowiązany składaną przez siebie przysięgą do prześladowania heretyków i musiał tę przysięgę powtarzać co dwa lata, rodzice musieli denuncjować dzieci, te zaś swoich rodziców, mężowie denuncjowali żony, a te ostatnie swoich mężów. Tak rozpoczęły się donosicielstwo, działalność konfidentów, szpiegowanie i zastraszanie, co później bardzo rozwinęły nowoczesne państwa policyjne, tak rozpoczęło się na wielką skalę wymuszanie pozornej uległości i zarazem owo niepowtarzalne, ohydne połączenie strusiej polityki z obłudą, charakterystyczne odtąd dla mentalności narodów chrześcijańskich.

        Jakże tolerancyjne były w porównaniu z nimi kulty pogańskie! Jakże wspaniałomyślni bywali często sami Rzymianie wobec chrześcijan, którym po dziś dzień zdarza się w groteskowy sposób wyolbrzymiać zaciekłość doznanych prześladowań. Reskrypt Trajana z roku 112, który przesądza o stosunku do chrześcijan przez następnych sto kilkadziesiąt lat, nie zezwala na śledzenie ich ani też na anonimowe donosy. `Albowiem byłby to zły przykład, niegodny naszej epoki'. `Nie chcę dekretuje później cesarz Hadrian by dręczono niewinnych, i trzeba uniemożliwić oszczercom bezkarne uprawianie ich haniebnego procederu'.

        A tysiąc lat później: jakiż postęp w obyczajowości czasów chrześcijańskich! Przy tropieniu `kacerzy' dopuszczalne jest wszelkie oszustwo. Ludzie są wszędzie podjudzani do polowań na heretyków, otwarcie zaszczepia się okrucieństwo. Dużo płaci się za miejsca w oknach z widokiem na stos, a wiernym, którzy zgromadzą drewno, zapewnia się odpust zupełny. Urządzane są imponujące autodafe, stanowiące okazje do masowego mordowania ludzi czasem na oczach dwustu tysięcy widzów. Na ostatnią drogę zakłada się skazanym nawet czapki błazeńskie, przytyka im się do ciała rozżarzone obcęgi, niekiedy ucina się im prawą rękę, a potem słychać śpiew, podczas gdy ofiary zależnie od kierunku wiatru już to się duszą, już to z wolna się palą: `Chwalimy Cię, wielki Boże'. `Budujący przykład społecznej doskonałości' tak chwali jeszcze w 1853 roku inkwizycję wydawane przez jezuitów watykańskie czasopismo.

        Żaden artysta kabaretowy nie potrafiłby lepiej sparodiować chrześcijaństwa.
        inkwizycja W czasie inkwizycji wymordowano tysiące niewinnych ludzi.

        Zdarzało się, że umierające kobiety zabierano w łóżkach na miejsce egzekucji i tam wrzucano je w ogień.

        Sam wielki inkwizytor, Torquemada, osobiście posłał w Hiszpanii dziesięć tysięcy dwieście dwadzieścia osób na stos oraz dziewięćdziesiąt siedem tysięcy trzysta siedemdziesiąt jeden osób na galery. I jeszcze w połowie XX wieku chrześcijanie torturują we frankistowskiej Hiszpanii, w Korei, Algierii, Grecji, Wietnamie i w więzieniach Republiki Federalnej Niemiec. W hitlerowskich Niemczech zostaje przywrócona straszliwa kara odpowiedzialności rodzinnej papież Grzegorz IX ekskomunikował aż do siódmego pokolenia, a papież Urban II nie uważał za morderstwo zabicia osoby ekskomunikowanej, `gwoli przysłużenia się Kościołowi naszej matce'.

        Nie wszystkich heretyków palono. Skruszonym okazywano łaskę. Bito ich w niedziele podczas mszy, raz w miesiącu w każdym domu, gdzie spotykali się z podobnymi sobie, oraz w czasie procesji, na każdej stacji. Czasem pędzono ich też nago po ulicach, po czym byli biczowani przy ołtarzach i nawet legaci papiescy nie uważali udziału w tym za uwłaczający im. Inni skruszeni trafiali pod `mur'. Skazywano ich na murus largus, dosyć łagodne ograniczenie wolności, albo na murus strictus, co oznaczało dożywotnie przykucie rąk i nóg do ściany pozbawionej okien celi, zgodnie z nakazem papieża, jak najmniejszej i jak najciemniejszej, a więc karę nie stosowaną nawet za Hitlera. Jeszcze straszniejszy był murus strictissimus, o którym protokoły inkwizycji jednak milczą.

        Znani nam są katolicy, którzy w XIII wieku zaświadczali swoją prawowierność następującą przysięgą: `Nie jestem kacerzem, bo mam żonę i śpię z nią, mam dzieci i jem mięso, kłamię, przeklinam i jestem wierzącym chrześcijaninem, tak mi dopomóż Bóg!'

        Zmarłych, których `herezja' wychodziła na jaw dopiero po ich śmierci, trzeba było ekshumować i traktować tak, jak gdyby jeszcze żyli. Niesławnym wczesnym przykładem na to jest postępowanie z papieżem Formozusem. Stefan VI kazał go w 897 roku wykopać, wydał nań wyrok i pozbawił go dwóch palców prawej ręki. Sergiusz III zarządził w 905 roku ponowną ekshumację zwłok Formozusa, polecił przyodziać je w szaty papieskie, posadzić na tronie, po czym skazawszy go jeszcze raz kazał odrąbać mu kolejne trzy pąlce oraz głowę.

        Gdy zadźgano Zwingliego, został poćwiartowany i spalony, a dla zbezczeszczenia jego prochów dorzucono do ognia świńskie łajno. Pod stosem Husa umieszczono natomiast potajemnie zgniłego muła, żeby zademonstrować ludowi odór diabła.

        Ale sporadyczne akcje przeciw `kacerzom' nie zadowalały papieży. Pogrążyli oni całą Europę w wojnie. Na południe i na północ wysyłali krucjaty. To, co nie było katolickie, musiało zniknąć, i tak samo działo się jeszcze w XX wieku w klerykalno-faszystowskiej Hiszpanii oraz w Chorwacji.

        Pierwsza krucjata przeciwko chrześcijanom odbywała się od 1209 roku i dotknęła albigensów, `zakałę i hańbę rodu ludzkiego', jak pisał jeszcze w XIX wieku papież Grzegorz XVI, albigensów, którzy ewidentnie i w takiej mierze nawiązywali do pierwotnego chrześcijaństwa, że nawet doktor Kościoła Bernard z Clairvaux mówił o nich: `Nie ma pewno bardziej chrześcijańskich kazań niż wygłaszane przez nich, czyste były też ich obyczaje'. A tymczasem Innocenty III wezwał, w niecałe dwa miesiące po intronizacji, cały świat chrześcijański do palenia `kacerzy', którzy by się nie wyrzekli swojej wiary. Szlachcie północnofrancuskiej obiecał posiadłości, królowi Francji (który wyraził swoje wątpliwości co do krucjaty!) panowanie nad krainą zamieszkiwaną przez albigensów, a wszystkim katolickim krzyżowcom, nawet najgorszym grzesznikom, wieczną szczęśliwość w raju.

        cdn
        • piotrek410 Re: Krzyż to symbol wszelkiego zła 19.09.10, 04:47
          Po owym wezwaniu chwycili za krzyże władcy duchowni i świeccy, całe hufce rycerzy, włóczęgów, tysiące łupieżców zwłok, najemni żołdacy, ladacznice z przewoźnych świątyń Wenery. Z pieśnią Przyjdź Duchu Święty atakowali miasta, wyrzynali mieszkańców, i `heretyków', i katolików, jak popadło. Wyrzynali trzymających monstrancje kapłanów przy ołtarzach, wyrzynali niemowlęta i starców: w samym tylko Beziers dwadzieścia tysięcy ludzi. Już wówczas matki tuliły dzieci do piersi, by nie widziały wrzucania w ogień, tak jak to było później w komorach gazowych Auschwitz. Ale że jeszcze po dwudziestu latach tej rzezi jacyś albigensi się uchowali, Kościół płacił dwie marki srebrem jako premię za każdego żywego lub martwego `kacerza', dostarczonego już po zawarciu pokoju.

          Krucjaty i wojny religijne szaleją odtąd w Europie przez całe stulecia. Kontynuowane jest również nawracanie pogan na Wschodzie, zainicjowane już w 782 roku nakazaną przez Karola `Wielkiego' egzekucją czterech i pół tysiąca Sasów. W roku 1147 odbywa się krucjata na ziemie Wenetów. Hasło: `Kto nie zechce się ochrzcić, niech zginie'.

          U schyłku średniowiecza rycerze w habitach wymordowują na Wschodzie mieszkańców całych regionów. I w końcu katolicy staczają dziewięć bitew między sobą, bo papież żąda dla siebie jako `dziedzictwa Matki Boskiej' czegoś, co rycerze też chcą sobie zatrzymać.

          W połowie XV wieku ofiarą trwającej wojny prowadzonej przez Zakon Krzyżacki w Polsce padło tysiąc dziewiętnaście kościołów i siedemnaście tysięcy dziewięćset osiemdziesiąt siedem wsi. Pięćset lat później `europejska krucjata' (jak określa ją katolicki kapelan polowy Wehrmachtu), kampania rosyjska Hitlera, której postępy odnotowują `z satysfakcją' wszyscy biskupi niemiecko-austriaccy i którą papież Pius XII pochwala jako `obronę podstaw cywilizacji chrześcijańskiej', otóż ta `krucjata' pociąga za sobą zniszczenie ponad tysiąca siedmiuset miast i siedemdziesięciu tysięcy wsi i pozbawia dwadzieścia pięć milionów ludzi dachu nad głową, nie mówiąc już o zabitych. O dalszych perspektywach pisze katolik Friedrich Heer: `Planowanie, obmyślanie, przygotowywanie nowej wojny przez chrześcijański Kościół chcący odegrać rolę wspólnika w tej zbrodni jest prostą kontynuacją poparcia dla wojny prowadzonej przez Hitlera, udzielonego przez przywódców obu głównych Kościołów'.

          Sześćset lat prześladuje się waldensów tylko dlatego, że poważniej traktują Biblię. W roku 1234 papież Grzegorz IX nakłania do krucjaty przeciw chłopom ze Steding, którzy odmawiają arcybiskupowi Bremy nadmiernej daniny. Pięć tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci ginie z rąk krzyżowców, a zagrody owych chłopów zajmują osadnicy obdarzeni nimi przez Kościół.

          Na początku XV wieku Marcin V i Eugeniusz IV propagują krucjaty przeciw husytom, podczas których dochodzi do strasznych wyczynów obu stron: katolikom rzeźbi się na czołach krzyże, a husytom kielichy; kapłanów piecze się w beczkach pełnych smoły albo zasztyletowuje się ich przy ołtarzach. Dokonywane rzezie wyludniają całe miasta, setki wiosek płoną, już wtedy zostaje wypróbowana taktyka spalonej ziemi. Ale jeszcze po drugiej wojnie światowej zostajemy pouczeni przez protestanckiego teologa Thielickego: `Chrześcijanie, którzy swą służbę frontową odbywają pod okiem Boga, zawsze pojmowali rzemiosło wojenne jako wykonywane w imię miłości [!]'. A jego kolega Künneth oświadcza w trzynaście lat po Hiroszimie: `Nawet bomby atomowe mogą służyć okazywaniu miłości bliźnim'.

          Żaden artysta kabaretowy

          W 1538 roku Paweł III wzywa do krucjaty przeciw odszczepieńczej Anglii, której `kacerzy' chciałby przemienić w niewolników wszystkich razem i każdego z osobna.

          W roku 1568 hiszpański trybunał inkwizycji postanawia likwidację trzech milionów Niderlandczyków, którzy jak brzmi hasło wypisane na kapeluszach `gezów' wolą być `raczej Turkami niż papistami'. Gdy książę Alba ma już za sobą wymordowanie wielu tysięcy ludzi, papież przesyła mu dla podtrzymania ducha poświęconą szpadę i od tej chwili rozpoczyna się wyludnianie całych miast, nie oszczędzające nawet jednego dziecka, a towarzyszą temu wymyślne okrucieństwa, na przykład dławienie córek krwią ich ojców.

          We Francji dochodzi, w 1573 roku, okrzyk bojowy: `Niech Żyje msza! Zabijajcie, zabijajcie!'. W ciągu jednej nocy do zmasakrowania dwudziestu tysięcy hugenotów. `wyplenienia' ich żądał Pius V; Grzegorz XIII zaś urządza z uciechy publiczne festyny i każe wybić okolicznościowy medal z wizerunkiem anioła, który zabija hugenota, na awersie i własną podobizną na odwrocie.

          Potem, po roku 1685, opuszcza Francję dwieście tysięcy hugenotów. Masowe przesiedlenia, banicje, emigracje obserwowane w XX wieku mają swoje wielkie precedensy już w średniowieczu, kiedy to w różne strony świata uciekają waldensi, humaniści, luteranie, erazmianie, baptyści, socynianie, antytrynitarze itd.

          W roku 1584 papież Grzegorz XIII stawia w bulii In coena Domini protestantów na równi z piratami i zbrodniarzami. A gdy po toczonej przez trzydzieści lat XVII wieku wojnie religijnej, która pochłonęła od czterdziestu do siedemdziesięciu procent ludności krajów zaangażowanych w nią, całkowicie wyczerpane strony walczące zawierają traktat westfalski, z oficjalnym protestem występuje papież Innocenty X.
          • qual0play Re: Krzyż to symbol wszelkiego zła 19.09.10, 10:22
            Piękna beletrystyka, wyczerpująca nawet. Ale to wszystko. Jak pisałem wcześniej i uważam że podpisało się by pod moim bardzo wielu wierzących: "Krzyż dla mnie znaczy", ale najbardziej i co dla mnie najważniejsze: "Krzyż dla mnie jest"! Czym? Przepisem jak iść przez życie do Boga!
            • piotrek410 Re: Krzyż to symbol wszelkiego zła 19.09.10, 11:31
              Tak, kiedys nawet wzruszalo mnie zawolanie JPII: “Krzyz, jeden drugiego niescie!”

              Mysle, jednak, ze wszystko to, cala ta piekna symbolika odwolujaca sie do najlepszych cech humanizmu, dawno legla w gruzach za sprawa tego terroru, ktory krzyz rozsiewal przez wieki w sercach ludzi mordowanych w imie Pana Boga i Jezusa Chrystusa. Ten krzyz do dzisial w pojeciu wiekszosci ludzi na swiecie to symbol opresji i przesladowan.
              Dla mnie osobiscie widok krucyfiksu na szyi ksiedza jest przypomnieniem juz tylko gwaltu jaki nasz ksiadz od religii dokonywal wielokrotnie na naszej kolezance, kiedy tak sobie dyndal ten krzyz z tym Panem Jezuskiem nad twarza gwalconej, powoli, w miare ruchow frykcyjnych oprawcy i jego zadyszki.

              Bardzo Cie przepraszam, ale to odwolywanie sie do Pana Bozi, tej srednowiecznej i bajkowej fantasmagorii, jako “drogi zycia”, jest juz tylko chorym efektem dzeciecej indokrynacji, z ktorej dorosly czlowiek powinien byl juz dawno wyrosnac.

              Ludzie, ktorzy zyja w takim zboczonym swiecie wlasnej wyobrazni, tak naprawde wyrzadzaja sobie i bliskim straszna krzywde, bo w istocie nie potrafia rozwinac bezposrodnich ludzkich relacji z bliskimi, bo wszystko co im okazuja jest przenikniete religijnym zabarwieniem, zeby nie powiedziec, fanatyzmem lub innego rodzaju smrodem. To jest w istocie chore, takie patrzenie komus w oczy i nie widzenie drugiego czlowieka, ale postrzeganie w nim jakiejs dziwnej istoty “nawiedzonej przez boskie mzimu”.

              Ach jak ci “duchowni” nienawidza teraz psychologii, ktora odkrywa w tych chorych relacjach zrodlo schizofrenii…
              • qual0play Re: Krzyż to symbol wszelkiego zła 19.09.10, 12:18
                piotrek410 napisał:

                > Tak, kiedys nawet wzruszalo mnie zawolanie JPII: “Krzyz, jeden drugiego n
                > iescie!”
                >
                > Mysle, jednak, ze wszystko to, cala ta piekna symbolika odwolujaca sie do najle
                > pszych cech humanizmu, dawno legla w gruzach za sprawa tego terroru, ktory krzy
                > z rozsiewal przez wieki w sercach ludzi mordowanych w imie Pana Boga i Jezusa C
                > hrystusa. Ten krzyz do dzisial w pojeciu wiekszosci ludzi na swiecie to symbol
                > opresji i przesladowan.
                > Dla mnie osobiscie widok krucyfiksu na szyi ksiedza jest przypomnieniem juz tyl
                > ko gwaltu jaki nasz ksiadz od religii dokonywal wielokrotnie na naszej kolezanc
                > e, kiedy tak sobie dyndal ten krzyz z tym Panem Jezuskiem nad twarza gwalconej,
                > powoli, w miare ruchow frykcyjnych oprawcy i jego zadyszki.
                >
                RE: n ie jestem fanatykiem. Fanatycy tak się zachowują bo boją się że odkryją może coś co udowodni że Boga nie ma to i może nie ma dla nich zbawienia? Nie jestem też dziecinny, w 25 lat żyję z tak wielkim nieszczęściem ze je życzę nikomu i tylko często zostaje jako pociecha Pismo Święte. Co do Twojej relacji z duchownym jak dyszał nad rżniętą uczennicą to wcale temu nie winien Krzyż a zupełnie nic ten materialny krzyżyk, jaki mu "dyndał"! Raczej to co mu dyndało niżej krocza! Poza tym mało wierzę że byłeś świadkiem tego, chyba w ukryciu ale jak znalazłeś się na zapleczu np w zakrystii bo chyba w salce katechetycznej lub na sali lekcyjnej to się nie odbywało?!!?? Możliwe jednak i to...
                BXVI nie zaprzecza tym jednak sporadycznym faktom zważywszy na tak liczną ciżbę hierarchów i duchownych, chociażby tylko w katolickim świecie. Jeżeli zaś to prawda, rozumiem.
                Twój tak wielki uraz do K.K. rozumiem, ale nie podzielam w generalniej ocenie. Krzyż niczemu winien jako Symbol bo to tylko przypadek ze Konstantyn wziął Go za godło swojej armii "w tym Znaku zwyciężysz" i to że od ok VI wieku się rozpowszechnił zamiast ryby, albo barana na "Dobrym Pasterzu"., rysowanych w katakumbach. To ludzie temu Krzyżowi uczynili to zło na przestrzeni wieków i w tym się zgadzam z J. Turnau. Nie oznacza to jednak że mam Krzyż i Wiarę odtrącić, jak to wielu zrobiło w Jezusem, gdy był hańbiony i krzyżowany!
                • piotrek410 Re: Krzyż to symbol wszelkiego zła 19.09.10, 13:25
                  Tego gwaltu ksiedza na naszej kolezance nie widzialem, ale czuje sie strasznie winny, ze tak jak inni, dalem sie mu zastraszyc i nigdy nie wystapilem w obronie tej dziewczyny. To bylo w czasie przygotowania nas do bierzmowania, kiedy musielismy uczyc sie na pamiec, na żądanie ksiedza, jakichs tasiemcowych tekstow. Bylem wtedy, cholera, bardzo grzecznym “wzorowym uczniem”, wiec pilnie sie wszystkiego uczylem i zawsze jako jeden z pierwszych zdawalem te recytacje i wychodzilem wczesniej do domu. Bylismy wtedy tak zastraszeni przez tego ksiedza, ze nie bylo mowy o jakimkolwiek oporze. Walil nas mocno linijka po dloniach, czesto z calej sily. Te naszą kolezanke ksiadz najpierw poniżal przy wszystkich, przepytujac i wysmiewajac sie z niej, ze sie mylila, potem zostawial ja sobie na koniec i “obrabial” ja dalej, kiedy juz wszyscy poszli do domu.

                  Bylem tak naiwny, ze potem latwo uwierzylem w klamstwa rodzicow i nauczycieli, ze ten ksiadz sie z nia potem… ozenil. Ale przeciez wszyscy bylismy wtedy tacy naiwni… Potem bardzo latwo o wszystkim tym zapomnielismy, po prostu wymazalismy z pamieci…
                  ---------------------------

                  Dzieki, ze napisales o tym, ze zyjesz od tylu lat w tym nieszczesciu. Teraz rozumiem te Twoja stylistyke…
                  Wiesz, wychowywalem sie wsrod takich ludzi, ktorzy tez, w jakis niepojety sposob, osiagali spokoj w straszliwym okresie przesladowan i wielkich nieszczesc jakie na nich spadaly, tez dzieki modlitwom. Ciesze sie, ze bylem wtedy z nimi i bylem ta radosna czescia ich zycia…
                  Ciekawe, ze mialem potem, podobnie do nich, zakorzenione jakies mistyczne wierzenie, ze cierpienie zbliza mnie w jakos sposob do Boga, ze po raz kolejny przezywam droge cierniowa krzyzowanego Chrystusa. Te moje nieszczescia zdarzaly sie dosc regularnie przez pare lat, zawsze w okresie przed Wielkanoca, wiec skojarzenia byly oczywiste ;-) Teraz sie juz z tego smieje, ale do dzis pamietam, jak ludzie, czesto nieznajomi, odczytywali moj bol z mojej twarzy i otwarcie i serdecznie mi wtedy wspolczuli.

                  Ciesze sie, ze zachowujesz spokoj w tym wszystkim…
                  Czlowiek, to jest dosc odporne zwierze, wiec jest w stanie sporo wytrzymac…
                  Czy widzisz juz jakies swiatlo na koncu tunelu?
                  Pozdrawiam
                  • qual0play Re: Krzyż to symbol wszelkiego zła 19.09.10, 14:07
                    Ktoś kto tak dużo nawet składnie i z znajomością rzeczy pisze, zasługuje na szacunek choćby był po drugiej stronie barykady. Generalnie to że ktoś jest tzw przeciwnikiem, nie zgadza się z nami, nie oznacza by nim pomiatać, gardzić. Kartagińczycy gorzko się przekonali o tym na własnej skórze biorąc cięgi w bitwie na morzu nie z marynarzami ale z italskimi rolnikami. Rzymianie nie mając w tym względzie doświadczenia wojennego, zastosowali wynalazek: technikę abordażu, montując na pokładach ruchome pomosty aby się przedostawać na obce okręty!
                    Co do Inkwizycji, powołana została aby nie było samosądów w sprawach herezji, czarostwa... i nie wcale Kościół Katolicki najwięcej w tym brał udział. Najwięcej gminy protestanckie jednak /np słynny proces "czarownic z Salem", jeden z ostatnich/. Katarzy i waldensi natomiast sami sprowokowali pogromy, zabijając paru wysłanych do nich przedstawicieli Rzymu. Takie były czasy i bynajmniej nie minęły 100 lat temu, vide: okrutne ludobójcze czystki na Bałkanach, jak ostatnio. Uważam że wszystkiemu winna ciemnota chciwość złość i dosłowne rozumienie rzeczywistości. Co oznacza prostactwo.

                    Nie tylko w naszej religii, kulturze, cywilizacji, części Świata. Równie mentalnie /i religijnie!/ rozwiniętymi były zwłaszcza narody pre-kolumbijskiego Meksyku. Gdzie ofiary z ludzi bardzo okrutne i wyrafinowane, wcale nie ustępowały "metodom" Inkwizycji! Do tego i cel i motyw mianowicie religijny czyli w zasadzie ten sam! Dlaczego zatem epatuje się te narody tą charakterystyką głównie teraz? W czym są gorsi?
                    Z drugiej strony: dominikanie czy jezuici, misjonarze tacy np jak Sachagun /nie on jeden/ paląc kodeksy Indian, potem tego żałowali. Potem spisywali ustne relacje tubylców, kazali na nowo malować czy to dla ciekawości własnej /jakże chwalebne!/ czy też motywując to innym, zwłaszcza hiszpańskim władcom, ze to na pożytek dalszej ewangelizacji.
                    Nie koniec na tym, wielu z dusz-pasterzy brało Indian w obronę przed okrucieństwami Hiszpanów, pisali pełnie wyrzutów i oburzenia listy do korony hiszpańskiej aby temu położyć kres.
                    Inkwizycja to zupełnie inna sprawa!~Rak na żywym /a nie zawsze zdrowym, co oczywista/ Ciele Kościoła, którzy jak Krzyżacy, podstępem wdarli się w to życie zdradzając swoim postępowaniem Ideę Chrześcijaństwa! Polska wskazując na te nadużycia /ówczesny polski kościół/, wielce w tym dla tego Bożego Dzieła zasłużyła się w historii! Dlatego nasze polski katolicyzm jest tak odmienny i rzeczywiście, ma obiecaną przez Chrystusa odegrać w Dziele Zbawienia dostatnia decydująca rolę.
                    O tym mówią tajemnice fatimskie zwłaszcza Trzecia. W numerologicznym przekazie jakże mocno nawiązujące do zasad religijnych kalendarzy Majów! Które zawierają w sobie analogiczne do naszej, własne indiańskie apokalipsy.
                    Takoż, w wzmiankowanie III Tajemnicy właśnie mowa o tym, ze hierarchów Jezus będzie karał i sądził /nie odwrotnie, chodzi jaki penitencjarny skutek odniosły kary!/. W Ap. Jana
                    stoi: do Królestwa Boga nie wejdzie żaden pijak, cudzołożnik, sodomita... to najbardziej dotyczy "pasterzy", którzy w zryciu na Ziemi okazywali się raczej wilkami w owczej skórze /zwrot wzięty Ewangelii/!
                    Ty zaś pozostań "zimny albo gorący; bo jeżeli letni, to wypluję cie z swoich ust" - słowa Pana, z Janowej Apokalipsy właśnie!
                    Bardzo dobrze że jesteś zimny a nie letni w stosunku do tych spraw. zarazem gorący w wyrażaniu tego! Życzę oświecenia. Om !
                    • piotrek410 Re: Krzyż to symbol wszelkiego zła 21.09.10, 15:51
                      Nie zgadzam sie z niektorymi Twoimi wywodami, ale nie mam dzisiaj czasu na odpowiedz.
                      Zalaczam jednak ciekawa lekture.
                      ------------------------

                      "Metafizyczna patologia", czyli jak ateista widzi religię

                      Przez cały XX wiek podkreślano, że Bóg jest martwy. To gdzie w takim razie mogę zobaczyć jego trupa? - pyta francuski filozof Michel Onfray.

                      Newsweek: Jest pan najpopularniejszym filozofem we Francji. "Traktat ateologiczny" sprzedał się w 300 tys. egzemplarzy, co nie udawało się nawet Sartre'owi, debatował pan z prezydentem Sarkozym o przyszłości religii, a jednocześnie pozuje pan na ateistę-buntownika. Nie widzi pan w tym sprzeczności?

                      Michel Onfray: Ateista nie jest wywrotowcem tylko dlatego, że jest ateistą. Natomiast staje się nim w świecie zdominowanym przez religię. Opowiem panu pewną historię: kilka lat temu napisałem książkę, której głównym tematem był rak piersi mojej towarzyszki życia. Gdy mówiłem o tej książce w radiu, stwierdziłem, że najwyższy czas zdechrystianizować ludzkie ciało. To zdanie wywołało prawdziwą furię. "Dość już tego ateisty Onfraya" - słyszałem ze wszystkich stron, dostałem dziesiątki listów z pogróżkami.

                      Newsweek: To się zdarza nie tylko ateistom...

                      Michel Onfray: Oczywiście. Ale dostałem też listy, w których grożono mi śmiercią. Przyzna pan, że grozić komuś śmiercią tylko dlatego, że jest ateistą, to jednak pewna przesada. To wtedy postanowiłem napisać "Traktat ateologiczny", swego rodzaju manifest ateistyczny. Przedtem nic podobnego nie przyszłoby mi do głowy, nawet nie wyobrażałem sobie, że taka książka może być potrzebna. Zewsząd słyszę: "Pan strasznie przesadza, nie ma żadnego powrotu religii". Moja odpowiedź jest następująca: przez cały XX wiek podkreślano, że Bóg jest martwy. To gdzie w takim razie mogę zobaczyć jego trupa? Wielki francuski filozof Gilles Deleuze mówi o "ateizmie spokojnym". Otóż mogę pana zapewnić, że sytuacja się zmieniła: na początku XXI wieku nie można już być "spokojnym ateistą".

                      Newsweek: Stąd u pana tak wiele gniewu, wręcz wściekłości na religię? Widać to, gdy pisze pan na przykład, że w ewangelii dużo czytamy o tym, jak Jezus je i pije, ale nigdy, jak wydala.

                      Michel Onfray: Jest we mnie wiele gniewu, przyznaję. Ale dlaczego właściwie miałbym wyzbywać się gniewu? Problem w tym, że dziś pomysł, że można cokolwiek powiedzieć w sposób jasny, zdecydowany, stał się nie do przyjęcia. Trzeba bawić się w polityczną poprawność, niedopowiedzenia, unikać wyrazistych słów. Ja to odrzucam! Chrześcijaństwo było u władzy przez dwadzieścia wieków i nie miało najmniejszych kłopotów z używaniem skrajnej przemocy wobec filozofów, rozumu, inteligencji. Dlaczego miałbym unikać pewnych słów? To w ogromnym stopniu religii zawdzięczamy pogardę, rasizm, kolonializm, nietolerancję, wojny, niesprawiedliwość społeczną, ksenofobię. Mam pełne prawo przypominać, że Hitler nie do końca był ateistą i powoływał się na ewangelię...
                      ------------
                      • piotrek410 Re: Krzyż to symbol wszelkiego zła 21.09.10, 15:52
                        Newsweek: Twierdzi pan, że "wierni wybierają złudzenie, ponieważ boją się rzeczywistości". Chce ich pan z tego złudzenia wyleczyć?

                        Michel Onfray: Obawiam się, że ta patologia jest chorobą chroniczną: indoktrynacja wprowadza ofiary w zaawansowany stan umysłowej zależności. Ci ludzie łakną tej zależności. I gdy chcą ją osiągnąć za pomocą rozumu ? a nie tego, co irracjonalne ? oczywiście im się nie udaje. Religia uspokaja, pociesza, zwalnia z myślenia ? wystarczy być posłusznym. To dlatego tak łatwo zdobywa ogromne rzesze chętnych. Bóg powstaje w odpowiedzi na lęk egzystencjalny związany z tym, że kiedyś umrzemy. Zawsze będą jacyś bogowie, stanowiący wydzielinę lęku egzystencjalnego, który nie sposób wymazać. Nie zabija się snu, nie morduje się złudzenia. Często to one z nami wygrywają.
                        ------------

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka