Dodaj do ulubionych

Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - j...

16.01.11, 17:20
Dziekuje prof. Modzelewskiemu za glos zdrowego rozsadku. Przeniesiony z USA do Europy "terror managerow" juz w tej chwili jest glosno krytykowany na wielu renomowanych uczelniach europejskich. W tej chwili dokonuje sie rowniez pierwszej oceny systemu studiow "bachelor-master" i przynajmniej w humanistyce ocena ta jest, delikatnie mowiac, ambiwalentna. Oznacza to, ze polscy decydenci nauki (pani minister itd.) znow sa sporo do tylu jesli chodzi o rozeznanie w akktualnych problemach zycia uniwersyteckiego i bezmyslnie malpuja rozwiazania, ktore sprawdzaja sie tylko czesciowo.
Bardzo madre uwagi o pozycji jezyka angielskiego w nauce. Nie chodzi o angielski, chodzi o motywacje do publikowania w jezyku obcym, tak, zeby moc przedstawic wyniki badan na forum zagranicznym. Zly angielski jest gorszy niz dobry niemiecki. A generalnie - humanistyka rzeczywiscie nie jest od zarabiania, tak samo szpital, szkola i przedszkole. Przerabianie ich na instytucje dochodowe prowadzi do tragedii.
Obserwuj wątek
    • mamula66 Model polskiej nauki 16.01.11, 18:07
      "Wicie, rozumicie... To wybitny uczony. Co prawda niczego nie odkryl, ale gdzie to on nei zasadal!"
      • ciotka-ltd A CO Modzelewskiego cztales? 16.01.11, 19:48
        Choc jeden maly artykul... Wowczas, geniuszu, bedziemy sobie mogli o jego poziomie podyskutowac:)
        • mamula66 Re: A CO Modzelewskiego cztales? 16.01.11, 22:46
          Nie. Nei czytalem. Ale znam "polskom naukie" od srodka
    • linia_ab Przecież polskie uczelnie i nauka są najlepsze! 16.01.11, 18:25
      Przecież polskie uczelnie i nauka są najlepsze w świecie! Wystarczy poczytać:
      wyborcza.pl/1,76842,8417907,Polskie_uczelnie_w_objeciach_sarmatyzmu.html
      • ajent.007 Przecież polskie uczelnie i nauka są najlepsze! 24.01.11, 03:51
        Racja! Mamy np. najwiecej, i to na calym swiecie, profesorow belwederskich (ogolnie i na 10 tys. mieszkancow)!
    • adam02138 Współczuję polskim historykom 16.01.11, 18:31
      Prof Modzelewski myli się mówiąc że pamięć historyczna jest wykładnią poziomu badań historycznych. Historia w USA ma się dobrze, na dodatek z tego co sam osbserwowałem na uczelniach typu Yale czy Harvard jest masa studentów z każdego zakątku świata studjujących historię własnego regionu, o zgrozo w języku angielskim. O ile się orientuje nowe trendy w badaniach historycznych, typu branie pod uwagę punkt widzenia kobiet danego okresu, czy traktowanie literatury jako rodzaj źródła, wyszły z USA a nie Polski.
      Pytanie: jaki wkład polscy historycy maja w powstawaniu nowych badań historycznych? Czy uczeni w różnych zakątkach świata mówią o metodologii badań zrodzonej w Polsce? Nie. Łatwo Prof. Modzelewskiemu mówić że ten czy ów to wybitny historyk, ale to jest tak jak z polską piłką, poziom naszych graczy jest widoczny dopiero kiedy się zmierzą z konkurencja na świecie. Prof. Modzelewski koniecznie chce chronić historyków i innych humanistów przed resztą świata. Wspólczuje. Na razie naszym osiągnięciem histerycznym, a nie historycznym jest IPN, i chyba na tym się skończy. Bo o ile widzę to poziom świadomości historycznej w Polsce jest podnoszony przez uczonych w Anglii jak Norman Davies. O dziwo to jego książki tłumaczy się na Polski.

      Na koniec, wstydziłby się Pan zasłaniać publikowaniem w Annales. Zrobił to Pan raz w 1964, odzew taki sobie. A że nie lubi Pan Listy Filadelfijskiej, co się dziwić. Kilka prac opublikował Pan w języku kolonialnym, odzew: Na liscie LF, 5 publikacji i ZERO cytowań.

      Rozumiem że LF nie jest dobrym wskaźnikiem dla 'wybitnego' historyka, ale żeby się wysilić tyle razu po angielsku a tu na świecie pies z kulawą nogą nie zacytował. Dobrze że są doktoranci, którzy z zachwytem będą cytować z zeszytach UW.

      Title: ECONOMIC-HISTORY AND CONTEMPORARY POLITICAL IMAGINARY
      Author(s): MODZELEWSKI, K
      Source: RIVISTA STORICA ITALIANA Volume: 105 Issue: 2 Pages: 604-617 Published: MAY 1993
      Times Cited: 0

      2. Title: THE MEDIEVAL POLAND OF KOSSMANN,OSKAR - POLEMICAL REMARKS
      Author(s): MODZELEWSKI, K
      Source: ACTA POLONIAE HISTORICA Issue: 65 Pages: 171-210 Published: 1992
      Times Cited: 0

      3. Title: THE ORGANIZATION OF THE NEIGHBORHOOD IN PIAST POLAND
      Author(s): MODZELEWSKI, K
      Source: ACTA POLONIAE HISTORICA Issue: 57 Pages: 43-76 Published: 1988
      Times Cited: 0

      4. Title: FOR A SELF MANAGED REPUBLIC - DISCUSSION OF SOLIDARITY NATIONAL COMMISSION 25 JULY 1981
      Author(s): CELINSKI, A; KURON, J; GIL, M, et al.
      Source: TEMPS MODERNES Volume: 40 Issue: 445- Pages: 406-426 Published: 1983
      Times Cited: 0

      5. Title: THE SYSTEM OF THE IUS-DUCALE IN POLAND AND IDEA OF FEUDALISM
      Author(s): MODZELEWSKI, K
      Source: ANNALES-ECONOMIES SOCIETES CIVILISATIONS Volume: 37 Issue: 1 Pages: 164-185 Published: 1982
      Times Cited: 0


      • kontakt-gw szkola naukowa vs chow wsobny - nieporozumienie 16.01.11, 19:41
        Pan Modzelewski popelnil kilka "niescislosci" w swoim artykule. Przede wszystkim szkola naukowa nie jest zwiazana z jednym miejscem pracy. Szkole moga tworzyc naukowcy z roznych wspolpracujacych osrodkow.

        Przyjrzyjmy sie École des Annales (notabene to ona w duzym stopniu determinowala warsztat badawczy sp. Geremka a nie tylko studia pierwszego stopnia w UW)
        Jeden z jej "ojcow" - Marc Bloch - swoje wyksztalcenie i kariere zwiazal z takimi miejscami jak:
        student paryskiej l'École normale supérieure 1904-1908;
        1908 à 1909 les cours des facultés de Berlin et de Leipzig;
        la Fondation Thiers (1909-1912);
        1919 professeur à la faculté de Strasbourg - pracuja tam tez przyszli wspoltworcy szkoly historycznej Annales i periodyku, ktory praktycznie zdominuje cala historiografie francuska w XX wieku!!!
        dwukrotnie przed wojna (1928, 1934-35) stara sie bezskutecznie o pozycje w Collège de France;
        w 1936 obejmuje katedre na Sorbonie...

        I na koniec najwazniejsza uwaga. Swiadomosc tworcow szkoly Annales o zachowawczosci i "wiekowosci" (la population des professeurs était quelque peu vieillissante, ce qui était peu favorable à l'innovation) mistrzow poprzedniej epoki (celle de Langlois et Seignobos, donc celle de l'école méthodique) powstala w wyniku mobilnosci a nie podazania sladami mistrzow.
        • ciotka-ltd Re: szkola naukowa vs chow wsobny - nieporozumien 16.01.11, 20:26
          Racja. A przeciez i Bloch, i cala 'nowa historia' nie istnialy w intelektualnej prozni. Obok niej i wraz z nia istnialy i inne dyscypliny 'nowej' humanistyki, zaczynal sie interdyscyplinaryzm, przynajmniej 'metodyczny'...
          Zreszta mozna by dlugo. Dzis, gdy w humanistyce (a mozna tu dodac nawet i nauki spoleczne) ow interdyscyplinaryzm jest na porzadku dziennym, owe szkoly sa juz 'miedzynarodowe' i 'interkontynentalne', jak chocby juz dzis 'klasyczny' strukturalizm i semiologia/semiotyka.
        • ajent.007 Re: szkola naukowa vs chow wsobny 17.01.11, 02:09
          No coz, obecny system zarzadzania Polska nauka, tak chwalony przez prof. Modzelewskiego, jest doszczetnie przegnily i cierpi na takie schorzenia jak:
          - wspomiany przez 'kontakt-gw' wsobny chow naukowcow (od studenta do profesora a nawet i rektora na tym samym wydziale tej samej uczelni),
          - prorodzinna polityka zatrudniania (preferencja dla potomstwa profesury),
          - feudalne struktury chrakteryzujace sie habilitacja i dozywotnia, panstwowa profesura (tzw. belwederska) a takze
          - ostra ksenofobia, objawiajaca sie np. nieuznawaniem w Polsce doktoratow z najlepszych uniwersytetow swiata.

          Stad tez system ten nie moze byc w zaden sposob ulepszony: jedyna droga to jego calkowita likwidacja i zastapienie go calkowicie nowym systemem.

          Co nalezy wiec zrobic?
          1. Zlikwidować wreszcie te dożywotnie, belwederskie profesury.
          2. Zlikwidować habilitacje, a jednocześnie zweryfikować doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania.
          3. Nie uznawać dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), choćby były one unijne, a natomiast uznawać dyplomy czołowych uczelni świata, niezależnie od kraju, w którym zostały one uzyskane.
          4. Wprowadzić uczciwe, otwarte konkursy na stanowiska od asystenta do profesora, w których jury składało by się z cudzoziemców, wylosowanych przez komputer z puli ekspertów (na to musza się znaleźć fundusze).
          5. Wprowadzić w Polsce jako prawo Europejska Kartę Naukowca oraz Kodeks Postępowania przy Rekrutacji Pracowników Naukowych: 64.233.183.132/search?q=cache:lXz9qRRQ4OUJ:europa.eu/eracareers/pdf/kina21620b8c_pl.pdf+karta+naukowca&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
          6. Zlikwidować autonomie uczelni państwowych - są one finansowane przez podatników, i przed podatnikami muszą one odpowiadać.
          7. Wprowadzić ograniczenia w wieloetatowości.
          8. Zlikwidować PAN (dyrekcję, nie instytuty, które powinny być połączone z uczelniami wyższymi).
          9. Zamiast rozpraszać fundusze na finansowanie małych laboratoriów, przeznaczyć je na udział Polski w takich instytucjach międzynarodowych jak CERN czy ESA.
          10. Przestać gadać o reformie, a zacząć ją wreszcie wdrażać!

          lech.keller@gmail.com
      • ciotka-ltd Problemem nauki polskiej - przynudzanie... 16.01.11, 20:14
        Przyznam sie bez bicia: pracuje w brytyjskim uniwersytecie, a wiec zaraz posypia sie na mnie gromy za 'rynkowosc'. Niemniej Polakom (ktorzy wcale nie sa tacy glupi!!!) troche rynkowosci by sie przydalo - chocby w wyborze tytulow, chocby w bardziej porywajacym stylu pisania...
        W Polsce sie uwaza, ze im tytul nudniejszy, a jezyk bardziej martwy tym praca bardziej naukowa, a jako taka na lepszym poziomie, a to akurat guzik prawda.
        I dlatego Polacy tlumacza Daviesa, a Amerykanie - po pierwszym zaproszeniu - nie chca wypuscic do Oxfordu prof. Fergusona etc. etc.
        I przy prowokacyjnym, chwytliwym tytule z owymi cytowaniami lepiej - wystarczy wiedziec, jak elektroniczne narzedzia do owych cytowan pracuja;) A tak - nie mylscie sobie, kochani, ze nie robi tego za zachodniego badacza Internet i komputer: pozycja w bibliografii, a nawet i w tresci, a autor w zyciu danej ksiazki w lapienie nie mial:)
        • cehaem Re: Problemem nauki polskiej - przynudzanie... 19.01.11, 18:48
          Bo Ferguson w wiekszosci rzeczy, na ktorych temat sie wypowiada, tak za bardzo pojecia nie ma. Za to ma ciete i ostre pioro i jest dosc dobrym showmanem. Prawdziwa prace naukowa sobie darowal i zadnego archiwum od ladnych paru lat od wewnatrz nie widzial. Zreszta nie musi, skoro jest zarabiajacym rocznie setki tysiecy wykladowca.
          Metodycznie czy metodologicznie nie ma kompletnie nic do zaoferowania, a znany stal sie tylko z tego powodu, poniewaz w The pity of war na sile przeciwstawial sie starszej szkole niemieckiej, nawet tam, gdzie absolutnie nie mial racji i studium akt archiwalnych i pamietnikow uwazal za zbedne.

          O Normanie D. to juz lepiej nie mowmy.

          Co do wybierania tytulow. Niestety ostatnio w naukach panuje moda na "chwytliwe" tytuly. Czlowiek czesto bierze do reki cos takiego, ma spore oczekiwania, a tu nic. Solidna praca naukowa nie musi, a nawet nie powinna miec czegos takiego. Co innego, jesli idzie sie bardziej w strone popularnonaukowa.
      • poetria Re: Współczuję polskim historykom 17.01.11, 01:39
        Nie bronię poglądów prof. Modzelewskiego, natomiast sądzę, że te artykuły po prostu nie są cytowane w innych artykułach z tej bazy danych. Ale nie można stąd wyciągnąć wniosku, że nie są cytowane w ogóle (oczywiście nie mam na myśli publikacji polskojęzycznych).

        Np.
        http://books.google.pl/books?id=1wRgAAAAMAAJ&q=%22THE+SYSTEM+OF+THE+IUS+DUCALe%22&dq=%22THE+SYSTEM+OF+THE+IUS+DUCALe%22&hl=pl&ei=bI8zTZmGDIH0sgaym92PCg&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=8&ved=0CEcQ6AEwBw

        http://books.google.pl/books?id=6GXpvQWKQU4C&pg=PA122&dq=THE+SYSTEM+OF+THE+IUS-DUCALE+IN+POLAND&hl=pl&ei=ho0zTemyL4LEswargL2xCg&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=6&ved=0CEIQ6AEwBQ#v=onepage&q=THE%20SYSTEM%20OF%20THE%20IUS-DUCALE%20IN%20POLAND&f=false
        • adam02138 Re: Współczuję polskim historykom 17.01.11, 07:59
          > Nie bronię poglądów prof. Modzelewskiego, natomiast sądzę, że te artykuły po pr
          > ostu nie są cytowane w innych artykułach z tej bazy danych. Ale nie można stąd
          > wyciągnąć wniosku, że nie są cytowane w ogóle (oczywiście nie mam na myśli publ
          > ikacji polskojęzycznych).

          Absolutnie, napewno gdzieś są cytowane, byłoby niesamowite gdyby nikt, nawet w najdurniejszym czasopiśmie Profesora nie cytował. Ja nie twierdziłem że on w ogóle nie jest cytowany, tylko że nie tam gdzie kierował swoje publikacje po angielsku. Pytanie czego jest to miara?

          Ale mi chodziło też o coś innego. Prof starał się, wbrew temu co sam głosi, publikował w czasopismach, które są w kolonialnej bazie danych, na dodatek w języku kolonialnym i ... nic z tego nie wyszło. Może osobiste urazy Profesora nie powinny być dobrym drogowskazem w którym kierunku ma iść historia, czy tym bardziej humanistyka polska.

          • ajent.007 Re: Współczuję polskim historykom... 17.01.11, 10:22
            Otoz i to! dam02138 napisała: Profesor Modzelewski starał się, wbrew temu co sam głosi, publikował w czasopismach, które są w kolonialnej bazie danych, na dodatek w języku kolonialnym i ... nic z tego nie wyszło. Może osobiste urazy Profesora nie powinny być dobrym drogowskazem w którym kierunku ma iść historia, czy tym bardziej humanistyka polska.
            - Profesor Modzelewski nie moze zrozumiec, ze na zachod od Odry i Nysy Luzyckiej na nikim w akademii nie robi wrazenia polska habilitacja, polska profesura belwederska czy tez bycie wiceprezesem czegos takiego jak panstwowa akademia nauk, zreszta z mocno stalinowska przeszloscia, a juz najmniej wrazenia robi tam w kolach akademickich bycie tzw. dysydentem w b. "demoludach"...
            lech.keller@gmail.com
            • wari Re: Współczuję polskim historykom... 17.01.11, 21:35
              ajent.007 napisała: - Profesor Modzelewski nie moze zrozumiec, ze na zachod od Odry i Nysy Luzyc
              > kiej na nikim w akademii nie robi wrazenia polska habilitacja, polska profesura
              > belwederska czy tez bycie wiceprezesem czegos takiego jak panstwowa akademi
              > a nauk
              , zreszta z mocno stalinowska przeszloscia, a juz najmniej wrazenia r
              > obi tam w kolach akademickich bycie tzw. dysydentem w b. "demoludach"...

              > lech.keller@gmail.com

              To jest właśnie klasyczny przykład postkolonialnej mentalności. Humanistyka ma docierać przede wszystkim do elity kraju, a nie do "managerów" na Zachodzie. Naprawdę nie obchodzi mnie co o profesorze sądzą "managerowie nauki" na Zachodzie i co ich obchodzi wyjątkowo chwalebna przeszłość profesora, w czasach, gdy większość chowała głowę w piasek. Ważne jest przede wszystkim kim profesor jest tutaj. Nas też nie obchodzi system francuskich czy nowozelandzkich stopni naukowych, w obu krajach są dziedziny, gdzie liczy się publikowanie w kraju i takie, które są międzynarodowe. Ba, nawet nie całe dziedziny, ale wąskie specjalności. Kudrycka wyobraża sobie, że o mchach środkowych Karpat czy o zdrobnieniach w gwarze śląskiej będziemy publikować w USA? Nie ma to ani sensu, ani nie robi się tego w innych krajach!

              O poziomie panującym w MNiSW świadczy choćby to:
              wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,88047,8950225,Naukowcy_pytaja_ministerstwo__czy_biologia_to_nauka.html
              Takie "cudka" przygotowują reformatorzy - urzędnicy ci są przykładem kompletnej porażki systemu kształcenia.

              Inne "cudo" wyprdukowane przez MNiSW to ocena parametryczna jednostek naukowych, gdzie zestawiono ze sobą "niezastawialne". Np. porównano ze sobą wydziały i instytucje z działu "biologia" razem z takimi, które są "biologiczno-chemiczne". Co istotne, publikowanie w wysokopunktowane publikacje w chemii jest nieporównywalnie łatwiejsze niż w biologii- w efekcie powstała lista, która jest porażką metodyczną urzędników ministerstwa (niestety bardzo brzemienną w skutki finansowe bo od oceny parametrycznej zależy finansowanie wydziałów). Jednym z efektów tak układanych rankingów jest np. fakt, że wszelkie raczkujące "biologie" na przekształconych niedawno w uniwersytety, akademiach rolniczych, znalazły się wyżej niż wydziały biologiczne na uczelniach o ugruntowanej pozycji publikacyjnej. Przy całym szacunku dla biologii na macierzystym Uniwersytecie minister Kudryckiej, umieszczenie go w rankingu przed biologią na Uniwersytecie Wrocławskim zakrawa na kpinę. Tak więc nie trzeba publikować, wystarczy tylko zmienić strukturę, do wydziału biologii przyłączyć chemię, a najlepiej jeszcze matematykę i mamy wysoką pozycję na liście. Nie wiem czy w ministerstwie pani Kudryckiej pracują idioci czy może ktoś próbuje z naukowców zrobić idiotów ?!
              • ajent.007 Re: Współczuję polskim historykom... 18.01.11, 06:07
                Nauka jest jedna. Proby dzielenia jej na "nasza" i "obca" daly tylko Lysenkow.
                I wyobraz sobie, zemchy w Karpatach i gwara slaska moga interesowac badaczy na Nowej Zelandii, tyle, ze trzeba o tych sprawach PiSac po angielsku!
                • wari Re: Współczuję polskim historykom... 19.01.11, 02:49
                  Myslę, że juz dawno "odpłynąłeś". Banały w stylu "nauka jest jedna" i przywoływanie Łysenki, może robią wrażenie w Australii...przynajmniej Łysenka może tam brzmi egzotycznie.

                  Prace na ten temat interesują i maja interesować przede wszystkim Polaków. Dla Polaków są przeznaczone, bo dotyczą bardzo lokalnych spraw. Nie ma żadnej potrzeby, poza rankingami układanymi przez maniaków mierzenia wszystkiego, aby tym interesowali się Nowozelandczycy. Naprawdę nie widzę powodu, aby ci, którzy ewentualnie z takich badań mieli by tu korzystać, musieli to czytać po angielsku. Tak jest w innych krajach europejskich. Wbrew temu, co piszesz, nauka nie jest jedna, nawet w obrębie dużych dziedzin są różne specjalizacje ze swoimi specyficznymi cechami i różnymi potrzebami i możliwościami. Tak jest w każdym kraju. Reforma Kudryckiej tej specyfiki nie rozumie i nie uwzględnia. Zresztą patrząc na to co wychodzi z MNiSW, mnie już nic nie zdziwi.
                  Finansowanie na poziomie Afryki, a oczekiwania jakbyśmy byli USA. Nie robi się reformy jesli nie ma na nią kasy. Właśnie się dowiedziałem, że na granty będzie tyle samo, co w zeszłym roku...brak słów.



                  ajent.007 napisała:

                  > Nauka jest jedna. Proby dzielenia jej na "nasza" i "obca" daly tylko Lysenko
                  > w.

                  > I wyobraz sobie, zemchy w Karpatach i gwara slaska moga interesowac badaczy
                  > na Nowej Zelandii,
                  tyle, ze trzeba o tych sprawach PiSac po angielsku!
                  • ajent.007 Re: Współczuję polskim historykom... 19.01.11, 06:36
                    Rozumiem, ze wedlug ciebie nauka jest inna w Polsce, a inna za jej granicami, i ze poniewaz polska nauka jest nasza swojska, to jest polska, to jest z definicji najlepsza (przynajmniej dla nas, Prawdziwych Polakow) a wiec nie nalezy jej zanieczyszczac roznymi, podejrzanej zreszta jakosci, nowinkami z zagranicy. I ze tow. Lysenko to wymysl imperialistycznej, zachodniej propagandy, podobnie jak lagry (gulagi), w ktorych gineli adwersarze tegoz Wybitnego Akademika...
                    I z jakiej racji maja byc jakiegolwiek granty? Jakie sa konkretnie efekty grantow udzielanych od roku 1990, a wiec od ponad 20 lat?
                    lech.keller@gmail.com
                    • spokojny.zenek Re: Współczuję polskim historykom... 19.01.11, 17:44
                      ajent.007 napisała:

                      > Rozumiem, ze wedlug ciebie nauka jest inna w Polsce, a inna za jej granicami

                      To źle rozumiesz trollu. Przeczytaj powoli i ze zrozumieniem, co napisał wari a może zrozumiesz.


                      • ajent.007 Re: Współczuję polskim historykom... 20.01.11, 00:24
                        Potrafisz mi tylko wymyslac od "trollow"?
                • cehaem Re: Współczuję polskim historykom... 19.01.11, 10:05
                  > Nauka jest jedna. Proby dzielenia jej na "nasza" i "obca" daly tylko Lysenko
                  > w.

                  > I wyobraz sobie, zemchy w Karpatach i gwara slaska moga interesowac badaczy
                  > na Nowej Zelandii,
                  tyle, ze trzeba o tych sprawach PiSac po angielsku!

                  W 99% nie beda interesowac. To ma mniej wiecej taki sam sens, jak publikowanie jakiejs szczegolowej analizy traktatu z Waitangi we Francji.

                  Tekst musi trafic do swych odbiorcow, a nie odwrotnie. Do szerszej publicznosci, nawet tej naukowej, trafiaja rozprawy osadzone w kontekstach porownawczych, szerzej ujetych. Tu trzeba po prostu rodzielic pomiedzy badaniami szczegolowymi, ktore skierowane sa do waskiego grona specjalistow, oraz pracami o charakterze nieco bardziej syntetycznym, lub, po prostu, dotyczacych popularnych tematow. Monografia o Napoelonie zawsze spotka sie z szerszym odzewem na swiecie niz o Traugucie.
                  • ajent.007 Re: Współczuję polskim historykom... 20.01.11, 00:27
                    Akurat traktat z Waitangi bardzo interesuje Francuzow, gdyz Nowa Kaledonia lezy blisko Nowej Zelandii i ma te same problemy z tubylacami co NZ. Swiat jest jeden i nauka jest jedna. Tylko straszni mieszczanie z CK i MNiSZW oraz dyrekcji PAN widza wszystko osobno...
                    lech.keller@gmail.com
                    • cehaem Re: Współczuję polskim historykom... 21.01.11, 14:22
                      Wspaniale. Juz widze, jak zamieszcza sie artykuly na ten temat we francuskich czasopismach. Jesli traktat w Waitangi bedzie czescia szerszych rozmyslen, to oczywiscie bedzie on interesowac i osoby, ktore nie zajmuja ta problematyka. Ale to material na ksiazke, a nie artykul.

                      Dlatego wlasnie istnieja czasopisma fachowe, aby kazdy autor bezposrednio trafil do swej publicznosci. Nauka funkcjonuje tylk wtedy, kiedy jest recypowana.

                      • ajent.007 Re: Współczuję polskim historykom... 22.01.11, 10:49
                        Jesli nie rozumiesz scislych analogii miedzy Nowa Zelandia a Nowa Kaledonia, to przesylam Ci szczere wyrazy wspolczucia...
          • prawdziwam2011 Re: Współczuję polskim historykom 17.01.11, 11:17
            Gratuluję logiki myślenia. Gratuluję też manipulowania opinią publiczną. Inne wnioski nie przychodza Ci do głowy?
            • ajent.007 Re: Współczuję polskim historykom 17.01.11, 11:37
              Jedyny logiczy wniosek to taki, ze Zachod olal profesora Modzelewskiego, a wiec profesor Modzelewski sie na Zachod obrazil, i chce, aby cala polska nauka byla z nim solidarna i zamknela sie przed owym Zachodem.
              • jurny_jerzy Re: Współczuję polskim historykom 17.01.11, 20:57
                Szanowny Panie Keller,

                mam nieodparte wrażenie, że (jak często się to Panu przytrafia) nie ma Pan większego pojęcia, o czym Pan pisze. Zapewne nie miał Pan tego szczęścia co ja i nie miał okazji obserwować jak prof. Modzelewski podejmowany był w paryskiej EHESS, czyli głównym ośrodku szkoły Annales i ile osób (naukowców, czasem bardzo wybitnych, i szerszej publiczności) zjawiło się na promocji francuskiego tłumaczenia "Barbarzyńskiej Europy" oraz nie słyszał Pan (nie mam, nawiasem mówiąc, wątpliwości, że jest to jedna z najwybitniejszych istniejących prac poświęconych tej problematyce). To tak w kwestii "olewania przez Zachód"...
                • ajent.007 Re: Współczuję polskim historykom 18.01.11, 06:11
                  Czemu wiec prof. Modzelewski wybral kariere urzednicza w Polsce (synekurka w POstaci wiceprezesury stalinowskiej PAN w PKiN im. J. Stalina) zamiast kariery naukowej na Zachodzie?
          • poetria Re: Współczuję polskim historykom 17.01.11, 11:31
            Tu się zgadzam. To zresztą mój problem. Chcę pisać po angielsku (nikt mi nie powie, że nie potrafię bo mam publikacje w tym języku), to słyszę, że jestem z polonistyki :( . Jak czytam Modzelewskiego, to rozumiem mechanizm (mam na myśli zniechęcanie :) ). Ale mniej wiecej to samo powiedział Gadacz (tyle że on też nie miałby szans - czytałam recenzje Woleńskiego, były druzgocące) :( .

            Wszystko jasne :( .
            • ajent.007 Re: Współczuję polskim historykom 17.01.11, 11:40
              No coz... Mlody Modzelewski byl wrecz po uszy zauroczony Zachodem, ale ze Zachod tej milosci nie chcial odwzajemnic, stad tez milosc zamienila sie w nienawisc...
              • cehaem Re: Współczuję polskim historykom 19.01.11, 17:20
                Tak, dlatego postaral sie o francuskie tlumaczenie ostatniej ksiazki. I we Francji nikt juz nie kojarzy nazwisk typu Topolski, Kula czy Geremek...Ty na prawde jestes zdrowo pie...iety.
                • ajent.007 Re: Współczuję polskim historykom 20.01.11, 00:29
                  Potrafisz tylko uzywac pseudoargumentacji typu ad personam, na dodatej w mocno chamskim wydaniu?
                  • cehaem Re: Współczuję polskim historykom 21.01.11, 14:22
                    W twoim przypadku nic innego nie jest na miejscu, trollu.
                    • ajent.007 Re: Współczuję polskim historykom 22.01.11, 10:47
                      A czemu wyzywas zmnie tylko od trolli, a nie np. od pedofili, nekrofili i innych sadomachistow?
      • joanna.1980 Re: Współczuję polskim historykom 20.01.11, 12:31
        Mam wrażenie, że zupełnie nie zrozumiałeś intencji Modzelewskiego i bardzo krzywdząco o nim piszesz . Twoje wytykanie mu jednej publikacji w "Annales" dowodzi, że nie rozumiesz, po co o "Annales" wspomniał. W tym wywiadzie Modzelewski w ogóle nie wypowiadał się o własnym dorobku czy pozycji w świecie naukowym, a już na pewno się nie przechwalał własnymi osiągnięciami, co najwyraźniej uszło Twojej uwadze.

        Skrupulatnie wymieniłeś publikacje Modzelewskiego niecytowane przez zagranicznych badaczy, ale czy choćby przez chwilę przyjrzałeś się tytułom tych publikacji ? Niewielu badaczy zachodnich zajmuje się średniowieczną Polską, więc nic zaskakującego nie widzę w tym, że tych publikacji nie cytowano (przynajmniej w świetle danych, które podajesz). Wydaje mi się, że w ogóle mitologizujesz tę liczbę cytowań, niesłusznie uznając ją za niezawodny wskaźnik wartości dorobku naukowca.

        Co do wkładu polskich historyków w powstawanie nowych badań historycznych, najwyraźniej nigdy nie słyszałeś np. o wpływie Mariana Małowista na Immanuela Wallersteina, co jest tym bardziej dziwne, że tonem znawcy wypowiadasz się o amerykańskiej humanistyce.

        Wreszcie Modzelewski wcale nie twierdzi, że "pamięć historyczna jest wykładnią poziomu badań historycznych" i że amerykańscy historycy są słabsi niż europejscy. Apelował tylko o to, żeby nie przeceniać amerykańskiej humanistyki. Brał też pewnie pod uwagę osiągnięcia europejskich i amerykańskich badaczy w dziedzinie mediewistyki, a tutaj Europejczycy faktycznie mogą mieć przewagę.
        • ajent.007 Re: Współczuję polskim historykom 20.01.11, 12:41
          Ameryka nie miala swego sredniowiecza, ale porownajmy poziom polskich badaczy tego okresu z badaczami brytyjskimi, a zobaczymy, jak wielka maja oni przewage nad polskimi...
          Nie wiem, czys bylas kiedys np. w Oxfodzie. A tam sie na uniwerytecie wrecz oddycha historia... I ogolnie: takiej atmosfery naukowej, jak na czolowych wyzszych uczelniach swiata nie ma od lat w Polsce; ani na UW, ani na UJ ani tez na mej dawnej alma mater (SGH, d. SGPiS). One sie zamienily w fabryczki tandentych dyplomow...
          lech.keller@gmail.com
        • cehaem Re: Współczuję polskim historykom 21.01.11, 18:10
          > Co do wkładu polskich historyków w powstawanie nowych badań historycznych, najw
          > yraźniej nigdy nie słyszałeś np. o wpływie Mariana Małowista na Immanuela Walle
          > rsteina, co jest tym bardziej dziwne, że tonem znawcy wypowiadasz się o ameryka
          > ńskiej humanistyce.

          Daj spokoj. On tego nie zrozumie, ale ma phd z Monash Univ. Nie przyjmie do wiadomosci, ze teksty polskich naukowcow kiedys rowniez pojawialy sie w prestizowych wydawnictwach. Specjalnie mowie tu o prestizowych, poniewaz Lesiu nasz cierpi na wybitna tytulomanie.
          • ajent.007 Re: Współczuję polskim historykom 22.01.11, 10:55
            A co mnie obchodza ci drugorzedni historycy? Nazwiska Małowista i Wallersteina nic zreszta nikomu nie mowia, poza scislym gronem 'ekspertow' z pewnych kregow wzajemnej adoracji...
            A skrot tytulu doktora filozofii czyli Philosphiae Doctor pisze sie PhD. Ale nie wymagajmy za duzo od osobnikow nie znajacych jezykow obcych...
    • rover1308 Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - j... 16.01.11, 18:39
      warto docenić zatroskanie pana profesora.Myślę że wiele stron ma dobre pomysły na problem jak w przyszłości rozwijać naukę polską....a może europejską. Mamy różne w Europie modele i doświadczenia.Może spróbujmy skatalogować takie doświadczenia we wspólnym projekcie i znajdźmy kilka modeli, zapewne inne dla humanistyki,inne dla nauk teoretycznych inne badań praktycznych i zapewne jeszcze kilka znalazłoby się. Dajmy szansę uczelniom aby wybrały najbardziej pasujący im model. Jest jednak problem który dotyczy wszystkich dziedzin nauki i w moim przekonaniu mocno ciąży na polskiej nauce. Dużo mocniej jak rola angielskiego w pracy naukowej. Praprzyczyną jest brak edukacji filozoficznej.Winniśmy podjąć starania aby wprowadzić filozofię do szkół - juz podstawowych od czwartej klasy. Nie mówię o etyce jako zamiennik dla religii. Ale o filozofii jako obowiązkowym przedmiocie. Bez edukacji filozoficznej każda edukacja jest cząstkowa i ten chaos pogłębia się na kolejnych etapach edukacji. Ciekawe czy to li tylko moje zdanie ?
      • wuwuwu666 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 17.01.11, 20:15
        To jest w sumie niezły pomysł. Pewien rodzaj ewolucyjności i - prawdziwej! - wolnorynkowości. Gdyby poszczególne uczelnie zobowiązały się przyjąć różne modele (zupełnie jawnie, aby studenci wiedzieli, jaki model wybierają), ryzykowalibyśmy nie tak jak teraz - całym systemem, lecz poszczególnymi uczelniami. Jedne by się wybiły, drugie nie (do tego pewnie fluktuacje "raz na wozie, raz pod wozem"), ale nie gralibyśmy tradycyjnym, twardym systemem va banque, tylko traktowalibyśmy instytucje jak prawdziwie racjonalnych aktorów, wybierających to, co dla nich najlepsze. Nie przemyślałem jeszcze do czego mogłoby to doprowadzić (pewnie do dużych zróżnicowań), ale takie innowacyjne rozwiązanie wydaje mi się ciekawsze i lepsze od ślepego kopiowania wzorców.

        Pozdr,
        WW
      • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 18.01.11, 06:18
        A ktora (czyja) filozofie chcial bys nauczac? I od razu odrzucam pomysl krotkiego (nawet rocznego) kursu historii filozofii, gdyz wprowadza on tylko metlik do glow studenckich i wcale nie uczy myslenia a tylko wkuwania roznych, na ogol wrecz idiotycznych, doktryn filozoficznych...
        lech.keller@gmail.com
      • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 19.01.11, 20:13
        > naukowej. Praprzyczyną jest brak edukacji filozoficznej.Winniśmy podjąć staran
        > ia aby wprowadzić filozofię do szkół - juz podstawowych od czwartej klasy. Nie
        > mówię o etyce jako zamiennik dla religii. Ale o filozofii jako obowiązkowym prz
        > edmiocie. Bez edukacji filozoficznej każda edukacja jest cząstkowa i ten chaos
        > pogłębia się na kolejnych etapach edukacji. Ciekawe czy to li tylko moje zdanie
        > ?

        Filozofia wychodzaca poza ramy ogladowego "kompendium", a wiec mniej wiecej przedstawienia poszczegolnych "kierunkow", jest dla ucznia zbyt skomplikowana. Nawet tego przed matura. Chociaz warto jest poruszyc czasami watki filozoficzne. Bez Hegla w wersji "for dummys" np. o marksizmie mowic nie sposob.
        • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. 20.01.11, 00:35
          Zrozumienie teorii ekonomicznych Marksa wymaga bardziej znajomosci Smitha i Ricarda niz Hegla.
          • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania. 26.01.11, 20:55
            > Zrozumienie teorii ekonomicznych Marksa wymaga bardziej znajomosci Smitha i Ric
            > arda niz Hegla.

            Tak, ale Marks to nie tylko krytyka ekonomii politycznej.
            • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. 26.01.11, 21:08
              Marks to glownie ekonomia. To jest zreszta zgodne z cala logika Marksa (wtornosc nadbudowy w stosunku do bazy).
              • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania. 26.01.11, 21:31
                Marks to calosc, w ktorej poszczegolne "dzialy" sa ze soba mocno powiazane. Niemniej: do zrozumienia Swietej Rodziny lub Tez trzeba po prostu znac Hegla. W koncu ekonomia tez porusza sie po drogach wytyczonych przez dialektyke historycznego materializmu.
                • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. 28.01.11, 18:10
                  OK. Ale nigdzie nie twierdzilem, ze nie trzeba znac Hegla aby zrozumiec Marksa, tylko ze Marks byl glownie ekonomista.
    • kontakt-gw A profesorowie nie sa od ksztalcenia tylko od...? 16.01.11, 18:47
      Pytanie do Autora Pana Modzewlewskiego: A od czego sa profesorowie na polskich uczelniach i w PAN?
      Rozumiem, ze wg Autora od samotnego realizowania wlasnych pasji zyciowych, ktore moga pozniej opisac w jezyku polskim. Wczesniej jednak trzeba zdobyc stopnie i tytuly by potem sie zamknac w swoim gabinecie lub wedrowac od uczelni do uczelni w pogoni za pieniedzmi. Przypominam, ze z lac. professor to 'nauczyciel; 'retor'.

      Doceniajac Pana zaslugi dla demokratycznej Polski, pragne przypomniec, ze obecnie dyskutujemy nad reforma polskich uczelni a nie nad nauka!!! Tutaj Pan Modzelewski niestety w mojej skromnej opinii nie zasluguje na tytulowanie go profesorem, bo wyksztalcenie trzech doktorow w ciagu 30 lat pracy na uczelni to jednak troche za malo. Pan Modzelewski jest mediewista z misja do zapoznawania Polakow z ich wlasna historia. W pelni popieram i doceniam Pana prace. Jednak przyszlosci naszego kraju na tym nie zbudujemy... Miedzy innym dlatego, ze statystycznym polskim "profesorom" nie chce sie ani ksztalcic polskiej mlodziezy ani prowadzic badan na poziomie swiatowym. Wola zajmowac sie polityka i byciem autorytetami na mkazdy temat.


    • alakyr Proszę p.Kurdycką, p.Boniego, p.Bieleckiego.... 16.01.11, 18:54
      przeczytajcie ten artykuł, Tusk nie zrozumie ale to WY mówicie mu co ma robić.
    • moon.river3 zgadzam sie z prof. Modzelewskim 16.01.11, 18:58
      bazarowe, zachodnie wzorce zarzadzania nauka zamienilo nauke (zwlaszcza nauki medyczne) w narzedzie handlu i propagandy wielkich koncernow. Na zachodzie w tzw. prestizowych czasopismach od lat ukazuja sie artyluly poseudonaukowe, ktorych celem jest albo reklama jakichs farmaceutykow, albo udawadnianie, ze np. toksyczne leki sa bezpieczne. Dzieki takim praktykom kazdego roku trujace leki zabijaja setki tysiecy ludzi na swiecie. Do tego wlasnie prowadzi urynkowienie nauki i uzaleznienienie jej od pieniedzy, a wiec i rozkazow korporacji, ktore czesto narzucaja badaczom z gory wyznaczone wyniki i wnioski badan. Polske musi byc stac na nauki podstawowe, bo tylko one rozwijaja nauke i prowadza do postepu. Jesli polskie uczelnie stana sie tylko tanimi laboratoriami testowania wyrobow korporacji i (co z tym sie wiaze) produkowania zamowionych falszywek "naukowych" , powinny utracic status uniwersytecki.
      • q-ku a niby CO tak tu nalezałoby chronić?? 16.01.11, 19:27
        jaki jest "dorobek" polskich naukowców? Ile tworzymy patentów i ile razy są nasi "uczeni" cytowanie w świecie??
        -----
        od lat patrzę z niesmakiem jak profesorowie koszą forsę na "uczeniu" pokoleń z pożółkłej kartki, napisanej na maszynie w 1956r

        tak jest od wielu lat - i nic tu nowego się nie pojawia
        ich trzeba wszystkich powymieniać na kogoś innego a nie chronić
        • ajent.007 Re: a niby CO tak tu nalezałoby chronić?? 17.01.11, 12:02
          Niestety, ale dorobek polskiej nauki jest po roku 1990 praktycznie zerowy, a nawet ujemny, jesli uwzglednic np. ilosc zmarnowanego papieru na (niestety) coraz liczniejsze pseudonaukowe publikacje polskich pseudouczonych...
          Nasi inzynierowie i "scislacy", na ktorych idzie najwiecej pieniedzy z budzetu, a wiec i z podatkow, nie maja na swym koncie ani jednego Nobla, a patenty sa tak żadkie, jak samorodki zlota wielkosci piesci...
          • prawdziwam2011 Re: a niby CO tak tu nalezałoby chronić?? 17.01.11, 14:15
            Lesiu, zbawco, przynajmniej dzięki Tobie możemy światu spojrzeć w oczy. Teoria ujemnego dorobku uczonych polskich .... (tu Twoje imię i nazwisko).
            • ajent.007 Re: a niby CO tak tu nalezałoby chronić?? 18.01.11, 00:35
              Ja na szczescie NIE jestem polskim uczonym. Mam australijski doktorat i pracuje na zachodnioeuropejskim uniwersytecie, a wiec nie jestem, w odroznieniu od ponad 90% polskich naukowcow, ciezarem dla polskich podatnikow!
              lech.keller@gmail.com
              • cehaem Re: a niby CO tak tu nalezałoby chronić?? 19.01.11, 20:26
                > Ja na szczescie NIE jestem polskim uczonym. Mam australijski doktorat i
                > pracuje na zachodnioeuropejskim uniwersytecie, a wiec nie jestem, w odroznieniu
                > od ponad 90% polskich naukowcow, ciezarem dla polskich podatnikow!
                > lech.keller@gmail.com

                Napisz to sobie na czolo. Ale jak na razie jestes na najlepszej drodze, aby zostac drugim Arnoldem Buzdyganem.
                • ajent.007 Re: a niby CO tak tu nalezałoby chronić?? 20.01.11, 00:30
                  Nie musze, gdyz zyje i pracuje w wolnym kraju. A ty naucz sie wreszcie, ze nie uzywa sie w dyskusji pseudoargumentow typu ad personam!
                  • tuluz-lotrek Re: a niby CO tak tu nalezałoby chronić?? 20.01.11, 10:00
                    Masz na myśli to, że nie należy Cię nazywać trollem, gdy trollujesz? :)
                    • ajent.007 Re: a niby CO tak tu nalezałoby chronić?? 20.01.11, 11:45
                      Uwazasz ma krytyke patologii polskiej nauki za trollowanie?
      • ajent.007 Re: zgadzam sie z prof. Modzelewskim? 19.01.11, 07:22
        PiSzesz o medycynie, a prof. Modzelewski jest przeciez historykiem.
        A glownym problemem polskiej medycyny (jako nauki) jest kumoterstwo i wsobny chow naukowcow, a nie finanse - akurat kto jak kto, ale lekarzom w Polsce to pieniedzy nie brakuje i czesto stac jest ich na samofinansowanie swych badan...
    • baalsaack Brawo 16.01.11, 19:26
      Dobrze, że są tacy ludzie, jak prof. Modzelewski. Którzy mają coś rozsądnego do powiedzenia i potrafią przebić się do mediów głównego nurtu.
      • ajent.007 Re: Brawo? 18.01.11, 06:20
        Modzelewski bredzi bez ladu i skladu, bojac sie o swa skore. Wie, ze otwarcie polskiej nauki na swiat oznaczac bedzie koniec jego kariery i karier jemu podobnych pseudonaukowcow...
    • adam.2x Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 16.01.11, 19:33
      Dziwię się jak można wszystkie reformy nauki sprowadzać do tego co dobre dla humanistyki a co nie. Prof Modzelewski wyraźnie nie ma odpowiedniego przeglądu całej nauki. Nauki scisłe i przyrodnicze czy to w zakresie stosowanym czy teoretycznym wymagają wielkich srodków. Potrzebna jest doskonała kadra dydaktyczna i naukowa, podręczniki, urządzenia badawcze, srodki na codzienną pracę w laboratoriach, superkomputery, itp.

      Dllatego ludzie którzy zdobyli dyplomy i doswiadczenie np w USA mają dużo bardziej rozległą wiedzę niż ci wykształceni i pracujący w Polsce. Jest w Polsce parę dobrych osrodków, choć i one są dosć przeciętne w scali USA i raczej nie wyprodukują noblistów. Mówię to z własnych dosć dobrych obserwacji i muszę stwierdzić że widzę jakby wszystko zastygło w polskiej nauce gdzies w latach 70-tych.

      Uważam że wspomożenie polskiej nuki dopływem naukowców-emigrantów w naukach scisłych, przyrodniczych poprzez usunięcie bariery habilitacyjnej miałoby bardzo duże znaczenie dla podniesienia poziomu na polskich uczelniach.
      • tuluz-lotrek Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 16.01.11, 19:40
        A barierą utrudniającą ten "dopływ" świeżej polskiej krwi z zagranicy ma niby być - w naukach ścisłych zwłaszcza - habilitacja? Przecież to jest szybka, prosta procedura, kto potrzebuje, załatwia to w pół roku (roboty parę dni, plus przyjazd na kolokwium), jest sporo przykładów. Jest tylko jeden warunek - trzeba mieć dorobek...

        Więc może jednak chodzi o pieniądze na pensje i badania? Ale w tej dziedzinie ministerstwo nie przewiduje specjalnych zmian, chyba że na gorsze.
        • adam.2x Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 16.01.11, 19:49
          tuluz-lotrek napisał:

          > ..... habilitacja? Przecież to jest szybka, prost
          > a procedura, kto potrzebuje, załatwia to w pół roku (roboty parę dni, plus przy
          > jazd na kolokwium), jest sporo przykładów
          • tuluz-lotrek Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 16.01.11, 20:01
            Jak nie wiesz, to spytaj kogoś, kto wie. :) W praktyce nauk ścisłych od lat wygląda to tak, że spinasz ileś swoich publikacji powstałych po doktoracie, piszesz krótki autoreferat po polsku, i już możesz składać. Problem mają ci, którzy nie mają owych publikacji (albo mają je w śmieciowych czasopismach i nikt ich nie cytuje).
            • adam.2x Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 16.01.11, 20:11
              Jesli to wszystko prawda to należało by rozpowszechnić wsród emigranckiej kadry na obczyźnie. Ja nie planuję żadnej pracy w Polsce ale od kolegów którzy są zainteresowani dowiedziałem się że ta habilitacja to nie jest taka sobie formalnosć jak piszesz, więc może nie mają własciwych informacji.
              • tuluz-lotrek Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 16.01.11, 21:09
                Byłem recenzentem tego typu habilitacji. Ale może rzecz zależy od dziedziny i ośrodka - w każdym razie w obrębie nauk ścisłych wszelkie znane mi relacje (znajomych, z różnych dziedzin nauki) są mniej więcej zgodne z opisanym modelem postępowania. Na pewno w humanistyce jest gorzej, tam na ogół wymaga się napisania osobnego "dzieła" habilitacyjnego, choć nie jest dla mnie jasne, w jakim mianowicie celu. Podejrzewam, że chodzi głównie o to, iż większość polskich humanistów nie ma cytowanych publikacji w czasopismach z międzynarodowego obiegu, więc utrzymuje się nieco archaiczny model twórczości książkowej. Ale z drugiej strony, pewnie humanistom takie "dzieła" też mogą bardziej się przydawać niż w naukach ścisłych (choć i w tych można się habilitować pisząc monografię naukową, jeśli ktoś chce; to też forma dorobku, i też pożyteczna).
                • ajent.007 Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego! 17.01.11, 02:20
                  Habilitacja, podobnie jak nostryfikacja, ma na celu niedopuszczenie do polskiej nauki naukowcow z Zachodu, w tym wiec i Polakow z zachodnimi doktoratami, gdyz na Zachodzie praktycznie nie ma dzis habilitacji. A juz zupelnym skandalem jest uznawanie w Polsce dyplomów z podejrzanych uczelni (np. ze Słowacji), przy jednoczesnym nieuznawaniu dyplomow czołowych uczelni świata.
                  O co tu chodzi? Po prostu tzw. akademicki beton i mafia profesorska bronia sie przed konkurencja naukowcow uksztaltowanych na Zachodzie, a wiec reprezentuyjacych znacznie wyzszy poziom naukowy. Profesor Karol Modzelewski, pomimo a wlasciwiwe dzieki byciu tzw. dysydentem w latach PRLu, to typowy reprezentant owego betonu i owej mafii. Jest on wyraznie przeciwko umiedzynarodowieniu polskiej nauki i za jej zamknieciem na swiat, przez utrzymanie takich feudalno-PRLowskich instytucji jak habilitacja, dozywotnia panstwowa "belwederska" profesura a przede wszystkim obowiazku nostryfikacji w Polsce dyplomow doktorskich (glownie PhD) wydanych przez najlepsze wyzsze uczelnie na swiecie.

                  To tacy Modzelewscy potraktowali mnie wrecz po chamsku na UW i w CK, odrzucajac nostryfikacje mego doktoratu z Monash University na tajnym posiedzeniu, na ktore nie mialem wstepu. Czemu Pan Profesor Modzelewski popiera takie sady kapturowe, w ktorych najbardziej zainteresowany nie ma nic do powiedzenia? W czyim interesie lezy nieuznawanie w Polsce doktoratow z Zachodu, w tym tez i z Australii? Czemu moge z australijskim PhD pracowac (i pracuje, jakby sie kto pytal) jako samodzielny naukowiec na zachodnioeuropejskim uniwersytecie, a nie moge pracowac na takim samym (badz podobnym) stanowisku w Polsce, jak by nie bylo mojej ojczyznie?

                  Bez usuniecia wplywu na polska nauke i polskie szkolnictwo wyzsze mafii profesorskiej , skladajacej sie glownie z osobnikow typu K. Modzelewskiego, a wiec z PRLowskimi doktoratami i habilitacjami, albo tez majacymi owe doktoraty i habilitacje uzyskane pod kierownictwem "naukowcow" uksztaltowanych w PRLu, nie ma szans na uratowanie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyzszego przed kompletna zapascia. Tak wiec to pozbycie sie akademickiego betonu w rodzaju Profesorow Modzelewskich powinno byc zadaniem numer 1 Pani Minister Kudryckiej!
                  lech.keller@gmail.com
                  • prawdziwam2011 Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego! 17.01.11, 11:18
                    Spadaj trolu.
                    • ajent.007 Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego! 17.01.11, 11:45
                      Na nic wiecej cie nie stac, tylko na chamski atak ad personam? Pamietaj, to NIE jest forum Doktorat-Nauka-Uczelnia!
                  • spokojny.zenek Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego! 19.01.11, 17:50
                    Kagan, przestań trollować. To juz nudne.
                    • ajent.007 Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego! 20.01.11, 00:32
                      Jelsi nie masz kontrargumentow ad rem, to nie posluguj sie pseudoargumentacja typu ad personam!
                • spokojny.zenek Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 19.01.11, 17:49
                  tuluz-lotrek napisał:

                  > Na pewno w humanistyce jest gorzej, tam na ogół wymaga się napisania
                  > osobnego "dzieła" habilitacyjnego, choć nie jest dla mnie jasne, w jakim mianow
                  > icie celu. Podejrzewam, że chodzi głównie o to, iż większość polskich humanistó
                  > w nie ma cytowanych publikacji w czasopismach z międzynarodowego obiegu, więc u
                  > trzymuje się nieco archaiczny model twórczości książkowej.

                  To nie całkiem o to chodzi. Problem przede wszystkim w tym, że w naukach ścisłych wyniki i dorobek są nieco bardziej "mierzalne". Można - jak to ująłeś jednak w pewnym uproszczeniu "spiąć publikacje" i użyć jako habilitacji. W humanistyce i naukach społecznych sensem tego "dzieła" jest zatrzymanie różnych "cudownych karier", których bylibyśmy niestety świadkami, gdyby tego nie było. Co oczywiście nie zmienia faktu, że aktualny model habilitacji jest nie do utrzymania.
                  • tuluz-lotrek Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 19.01.11, 18:22
                    Ja to rozumiem, i nie miałem na celu dezawuowania humanistyki. Myślę też, że w humanistyce synteza jest z jednej strony trudniejsza, a z drugiej - także ważniejsza, niż w naukach ścisłych, w których większą wagę ma analiza. W tym sensie, że oczywiście w "sciences" też przyda się utalentowany monografista, który pięknie przedstawi zbiorczo wyniki szczegółowe, ale to te wyniki szczegółowe stanowią główną treść naukową, podczas gdy w naukach humanistycznych, nie umniejszając wagi uzyskiwania wyników szczegółowych, ostatecznie nie mają one znaczenia, jeśli nie wpasuje się ich w większy obraz, i to właśnie jest ten najtrudniejszy etap.

                    W naukach ścisłych, rzecz jasna, też genialne syntezy odgrywają rolę przełomową, nierzadko zmieniając wręcz paradygmat (jak było np. z teorią względności czy fizyką kwantową), ale 99,9% codziennej pracy ściślaków to żmudne mocowanie się z detalami. To także może mieć związek z różnicą w podejściu do habilitacji.
                    • spokojny.zenek Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 19.01.11, 22:24
                      Pełna zgoda. Nie zarzucałem Ci dezawuowania humanistyki. Chodziło mi tylko o to, że habilitacja rozumiana jako osobne "dzieło" ma w humanistyce większy sens, niż w naukach ścisłych i pełni pewną istotną rolę selekcyjną (co skądinąd jest niektórym solą w oku).
                      • ajent.007 Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 20.01.11, 00:39
                        Selekcja moze i powinna byc dokonywana, jak w krajach anglosaskich, juz na poziomie doktoratu.
                    • ajent.007 Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 20.01.11, 00:37
                      Tak czy inaczej, habilitacja nie ma dzis sensu, szczegolnie, ze nie ma jej w krajach z najlepszymi wyzszymi uczelniami!
                  • ajent.007 Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 20.01.11, 00:33
                    Habilitacja 'jako taka' jest nie utrzymania. To wyrazny przezytek XIX wieku i lat rzadow tow. Bieruta!
              • whiteskies Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 17.01.11, 16:59
                To prawda. Ja sie tak habilitowalem juz kilkanascie lat temu, zrobilo tak habilitacje kilkoro moich polskich kolegow pracujacych za granica. W dobrych osrodkach habilitacja n nauk scislych i przyrodniczych tak wyglada.
                W slabszych (znam przypadki) grono profesorskie wzbrania sie przed taka habilitacja.
                Zupelnie inna rzecz ze ci moi koledzy pracujacy za granica jakos nie wracaja. Czasem nawet mieliby ochote. Pytanie retoryczne: dlaczego?
                • ajent.007 Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 18.01.11, 00:37
                  Twoj konkretny przypadek nie pozwala na wyciaganie ogolniejszych wnioskow! A dla humanistow i przedstawicieli nauk spolecznych to habilitacja i nostryfikacja skutecznie zamykaja im droge na polskie wyzsze uczelnie!
                  • whiteskies Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 18.01.11, 08:03
                    A Twój pozwala?
                    • ajent.007 Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 18.01.11, 10:16
                      Moj przypadek dowodzi tego, ze z nauka polska jest zle. Aby udowodnic nieslusznosc twego twierdzenia, ze "z nauka polska wszystko jest OK" wystarczy udowodnic, ze nie sprawdza sie ono w jednym konkretnym przypadku, np. moim. Natomiast ty chciales udowodnic slusznosc tego twierdzenia opierajac sie tylko i wylacznie na specjalnie do tego celu wybranych przypadkach, a glownie na swoich, niereprezentatywnych doswiadczeniach.
                      Mam nadzieje, ze zrozumiales moj wywod, ktory staralem sie przeprowadzic uzywajac jak najprostszego jezyka, jak to wydawalo mi sie mozliwe...
                      • whiteskies Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 18.01.11, 11:39
                        Wybacz, ale jestem typowym polskim profesorskim zakutym łbem i nie pojmuję Twoich błyskotliwości. Chyba rzeczywiście nie dorastam do poziomu nauki który reprezentujesz. Chylę czoła.
                        • ajent.007 Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 19.01.11, 06:44
                          Czemu sie kryjesz za anonimowym nickiem?
                          lech.keller@gmail.com
                      • cehaem Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 19.01.11, 17:22
                        Wobec tego, co ty wygadujesz, to nawet lepiej, ze nikt cie tu nie wpusci.
                        • ajent.007 Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 20.01.11, 00:41
                          Uwazasz, ze w nauce mamy zawsze i wszedzie "jedynie sluszne prawdy" i ze wszelaka krytyka uznanych autorytetow jest z definicji szkodliwa, podobnie jak otwarcie nauki polskiej na swiat zewnetrzny?
                          • cehaem Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 21.01.11, 14:28
                            Stanem ducha nie roznisz sie niczym innym od lesnych dziadkow, ktorych mam "przyjemnosc" ogladac na polskich wydzialach. W dodatku to, co wypisujesz, pokazuje, ze jestes po prostu kolejnym kretynem z tytulem naukowym. A takich w tym kraju mamy juz wystarczajaco duzo i nie potrzebny jest smieszny czlowieczek, dla ktorego argumentem jest to, ze ma dyplom taki, siaki i owaki.
                            • ajent.007 Re: Humanistyka nie może dyktować wszystkiego 22.01.11, 10:58
                              Acha. Teraz awansowalem u Ciebie na kretyna...
                              A posiadanie doktoratu z dobrej uczelni jest jak najbardziej argumentem, tyle ze nie w Polsce, gdyz w Polsce nie ma juz, i to od lat, dobrych wyzszych uczelni...
    • opozot Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - j... 16.01.11, 20:08
      A tak z innej beczki: dałoby się w Polsce zrobić taki system szkolnictwa wyższego jak w Stanach? Konkretnie interesuje mnie aspekt, że uczymy się tego, czego chcemy się uczyć, a nie, jak jest teraz, żę na 4 roku studiów magisterskich na wydziale filologicznym znajdują się przedmioty takie jak antropologia, literatura, nowe media, estetyka, dramat, komunikacja etc.? Jeśli chcę studiować antropologię, to dlaczego męczą studenta estetyką i zajęciami o teatrze?
      • adam.2x Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 16.01.11, 20:21
        Tak na marginesie to w USA są też tzw "elective classes" dla "undergraduates" (np. BS) które są wymagane jako częsć całosciwej edukacji. Można je wybierać z puli. To chyba jest dobre . W "graduate school" jest trochę inaczej.
      • ciotka-ltd Coz, zmien kierunek studiow na 'creative writing' 16.01.11, 20:31
        Lub seminarium nauczycielskie. Nie wyobrazam sobie zadnej nauki o jezyku bez - chocby - abecadla teorii komunikacji etc. etc. Kreceniem nosem na dramat i teatr prosze juz mnie nie rozsmieszac, panie student!
      • mamula66 W USA etz jest program nauczania- 17.01.11, 01:52
        " szkolnictwa wyższego jak w Stanach? Konkretnie interesuje mnie aspekt, że uczymy się tego, czego chcemy się uczyć,"

        Wbrew pozorom, w USA tez jest program nauczania. Owszem, wiele pzredmiotow mozna sobie wybrac, ale tak zwany "kregoslup", jak i lolejnosc pzredmiotow ktore mozna wziac sa dobrze okreslone. Albowiem uczelnia daje dyplom w okreslonej dziedzinie, i ten dyplom musi byc zgodny z wymaganiami odpowiedniej instytucji akredytacyjnej. Czyli, krotko mowiac, student musi odbyc i zaliczyc okreslona ilosc okreslonych pzredmiotow aby na ten dyplom zasluzyc.

        Zas z calym szacunkiem dla studenta, studenci nie maja pojecia co jest potzrebne a co nie. Proponuje te decyzje zostawic profesorom.
      • spokojny.zenek Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 19.01.11, 17:52
        opozot, bez urazy, ale nie masz większego pojęcia o programie studiów w USA.
    • szampans Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - j... 16.01.11, 21:47
      1) Chciałbym wiedzieć jak to stało, że w Polsce utworzono 10 (!!!) wydziałów teologii. Mamy przy tym zaledwie 10 wydziałów historii i 3 wydziały antropologii.
      2) Jak to możliwe, że profesor dendrologii wygłasza publicznie teorie o istnieniu w tym samym okresie dinozaurów i mieszkańców Krakowa?
      3) Kto na wydziałach teologicznych daje doktoraty osobom takim, jak mój znajomy ksiądz (znany także wszystkim Polakom): zdał celująco egzamin z angielskiego, choć potrafi powiedzieć tylko "hello", "good bye" i "thank you".
      4) Mamy też doktora, który nie potrafi sklecić jednego poprawnego zdania po polsku, choć od lat jest dyrektorem znanego radia. Nie słyszałem żadnego głosu protestu ze strony środowiska naukowego.
      Mógłbym przytaczać setki podobnych przykładów. Jeśli środowisko naukowe nie upora się z tą zarazą, nie możemy liczyć na to, że będzie się nas traktować poważnie za granicą.
    • reid_malenfant Dialogi niedobre... 17.01.11, 01:52
      Jakas taka swiecka tradycja zapanowala, ze o reformie nauki wypowiadaja sie tylko i wylacznie humanisci - owszem, filar "kultury naszej narodowej polskiej" stanowiacy, ale jednak sytuujacy sie na marginesie tego co rozumiemy wspolczesnie pod pojeciem nauka.

      W efekcie, przynajmniej z przyziemnego puktu widzenia inzyniera parajacego sie science, debate o nauce w PL mozna podsumowac powtarzajac te niesmiertelne slowa:
      "Dialogi niedobre... Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje."
      • ajent.007 Re: Dialogi niedobre... 17.01.11, 02:35
        Czyje? Platona, Berkeleya czy moze Lema?
        I kto mial wlasciwie racje: Hylas czy Philonous? OTO JEST PYTANIE!
        lech.keller@gmail.com
    • ajent.007 Nauka JEST od zarabiania! 17.01.11, 02:02
      Nauka jest od zarabiania, tyle ze w dlugim, a nie krotkim okresie czasu! A profesor Karol Modzelewski, pomimo a wlasciwiwe dzieki byciu tzw. dysydentem w latach PRLu, to typowy reprezentant tzw. akademickiego betonu i mafii profesorskiej. Jest on wyraznie przeciwko umiedzynarodowieniu polskiej nauki i za jej zamknieciem na swiat, przez utrzymanie takich feudalno-PRLowskich instytucji jak habilitacja, dozywotnia panstwowa "belwederska" profesura a przede wszystkim obowiazku nostryfikacji w Polsce dyplomow doktorskich (glownie PhD) wydanych przez najlepsze wyzsze uczelnie na swiecie.

      To wlasnie tacy profesorowie jak Karol Modzelewscy potraktowali mnie wrecz po chamsku na UW i w CK, odrzucajac nostryfikacje mego doktoratu z Monash University na tajnym posiedzeniu, na ktore nie mialem wstepu. Czemu Pan Profesor Modzelewski popiera takie sady kapturowe, w ktorych najbardziej zainteresowany nie ma nic do powiedzenia? W czyim interesie lezy nieuznawanie w Polsce doktoratow z Zachodu, w tym tez i z Australii? Czemu moge z australijskim PhD pracowac (i pracuje, jakby sie kto pytal) jako samodzielny naukowiec na zachodnioeuropejskim uniwersytecie, a nie moge pracowac na takim samym (badz podobnym) stanowisku w Polsce, jak by nie bylo mojej ojczyznie?

      Bez usuniecia wplywu na polska nauke i polskie szkolnictwo wyzsze mafii profesorskiej , skladajacej sie glownie z osobnikow typu K. Modzelewskiego, a wiec z PRLowskimi doktoratami i habilitacjami, albo tez majacymi owe doktoraty i habiliatcje uzyskane pod kierownictwem "naukowcow" uksztaltowanych w PRLu, nie ma szans na uratowanie polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyzszego przed kompletna zapascia. Tak wiec to pozbycie sie akademickiego betonu w rodzaju Profesorow Modzelewskich powinno byc zadaniem numer 1 Pani Minister Kudryckiej!
      lech.keller@gmail.com
      • wari Re: Nauka JEST od zarabiania! 19.01.11, 02:22
        ajent.007 napisała:
        profesor Karol Modzelewski, pomimo a wlasciwiwe dzieki byciu tzw.
        > dysydentem w latach PRLu, to typowy reprezentant tzw. akademickiego betonu i ma
        > fii profesorskiej.

        Jeszcze, jeszcze, po co się hamować. Ulżyj sobie.
        Zoologiczna nienawiść, obelgi, wkładanie wszystkich, którzy mają inne zdanie, do szufladki "beton i mafia". Idąc tym samym stylem mam tylko jedną radę: psychiatra i to pilnie!
        • ajent.007 Re: Nauka JEST od zarabiania! 19.01.11, 06:54
          A masz odwage 'wari' podPiSac sie swym nazwiskiem pod swym chamskim atakiem ad personam?
          lech.keller@gmail.com
          • wari Re: Nauka JEST od zarabiania! 19.01.11, 23:05
            ajent.007 napisała:
            > A masz odwage 'wari' podPiSac sie swym nazwiskiem pod swym chamskim atakiem
            > ad personam?

            Nie ma powodu, żeby moje nazwisko było szargane przez trolla.
            • ajent.007 Re: Nauka JEST od zarabiania! 20.01.11, 00:42
              Innymi slowy, jestes taki internetowy DAMSKI BOKSER...
    • anfa05 Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - j... 17.01.11, 10:24
      skoro polskie uczelnie, polscy naukowcy są tacy źli to czemu tak usilnie chce Pan w Polsce pracować? niech Pan zostanie na tym swoim zachodnioeuropejskim uniwersytecie i nie wylewa swoich OSOBISTYCH frustracji we wszystkich dyskusjach dotyczących nauki i szkolnictwa wyższego. napisał bym Pan już habilitację gdyby nie marnował tyle czasu na posty w Internecie.
      • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 17.01.11, 10:57
        Prosze zrozumiec, ze ja CHCIALEM BYLEM (prosze zauwazyc uzycie czasu PRZESZLEGO) pracowac na polskiej wyzszej uczelni, z powodow glownie rodzinnych (mialem w Polsce matke staruszke). Ale ze ludzie nie sa wieczni, to moja Mama powiekszyla grono aniolkow, wiec nie ma juz wiecej przyczyny, dla ktorej musialbym mieszkac, a tym bardziej pracowac w Polsce.
        A habilitacji napisac nie moge i nie chce z tego prostego powodu, ze nie mam w Polsce doktoratu, a tam, gdzie pracuje, to habilitacja jest mi tak potrzebna jak ptaku skrzela czy penis amebie...
        I widze, ze prawda w oczy kole, i to mocno...
        lech.keller@gmail.com
    • hallie4 Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - j... 17.01.11, 10:36
      Ani we Włoszech, ani we Francji, ani w Niemczech nie przychodzi nikomu do głowy, żeby filozofowie czy historycy nie publikowali w języku narodowym, lecz po angielsku.
      To bzdura. Może prof. Modzelewski wypowiadać się na temat historii, ale w większości gałęzi filozofii jak i socjologii publikowanie po angielsku to norma zarówno we Francji jak i we Włoszech i w Niemczech. Nie dotyczy to być może historii filozofii francuskiej czy niemieckiej, ale filozofii nauki, filozofii analitycznej, logiki, filozofii języka, etyki i wielu i innych.
      Niechlubnym wyjątkiem jest Polska, która stworzyła hermetyczne środowisko, które dobrze się ma publikując wyłącznie w Polsce, gdzie publikować jest o niebo łatwiej (w czasopismach wielu przypadkach brak recenzji lub system recenzji w praktyce okazuje się fikcją, artykuły w zbiorowych tomach, które nie przechodzą często żadnej merytorycznej weryfikacji). Warunkiem otrzymania habilitacji z tych dziedzin humanistyki (być może z wyłączeniem jakiejś bardzo specyficznej działki) powinna być określona liczba publikacji z LF (nie mylić z JCR). Oczywiście biorąc pod uwagę stan obecny z początku niezbyt wysoka, bo nie mielibyśmy niemal w ogóle kandydatów. Ale wprowadzenie takiej bariery wpłynie w dłuższej perspektywie znacząco na podwyżenienie poziomu polskiej humanistyki.
      • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 17.01.11, 11:07
        Pelna zgoda, hallie4.
        Polska "nauka", a wlasciwie polska mafia profesorska stworzyła po roku 1990 hermetyczne środowisko, które dobrze się ma publikując wyłącznie w Polsce, gdzie publikować jest o niebo łatwiej (w czasopismach wielu przypadkach brak recenzji lub system recenzji w praktyce okazuje się fikcją, artykuły w zbiorowych tomach, które nie przechodzą często żadnej merytorycznej weryfikacji). Warunkiem otrzymania habilitacji (jesli juz ma ta habilitcja zostac) z tych dziedzin humanistyki (być może z wyłączeniem jakiejś bardzo specyficznej działki) powinna być określona liczba publikacji z LF (nie mylić z JCR). Oczywiście biorąc pod uwagę stan obecny z początku niezbyt wysoka, bo nie mielibyśmy niemal w ogóle kandydatów. Ale wprowadzenie takiej bariery wpłynie w dłuższej perspektywie znacząco na podwyżenienie poziomu polskiej humanistyki.
      • prawdziwam2011 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 17.01.11, 11:32
        Tak na marginesie. Po pierwsze, z dyskusji by wynikało, że ten sam artykuł naukowy opublikowany w Zeszytach Naukowych Uczelni C jest be, zaś przetłumaczony na język właściwy (czytaj język angielski) i opublikowany w czasopiśmie wysoko punktowanym jest cacy. Co więcej, ten sam artykuł w języku angielskim z czasopisma spoza listy czasopism punktowanych ma mniej punktów w ocenie parametrycznej niż artykuł w języku polskim z listy. Idżmy dalej: artykuł w języku angielskim, który nie został zacytowany (info o tym nie pojawia się w tej właściwej bazie danych) jest be i mozna to wypominać autorowi. Wszak każdy mądrala wejdzie na sieć i może manipulować danymi w dowolny sposób. Brzydzi mnie ta nagonka na człowieka, który mówi mądrze. To chyba ogólna przypadłośc: mamy wielu wykształconych, mądrych niewielu.
        • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 17.01.11, 11:44
          Konkretnie: kogo bronisz? Modzelewskiego? Za to, ze ow Modzelewski uwil sobie wygodne gniazdko w PAN, mimo iz byla i jest to instytucja wybitnie bolszewicka, a on sie ma za ofiare owego bolszewizmu? A gdzie tu uczciwosc i konsekwencja?
          • prawdziwam2011 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 17.01.11, 13:49
            Lesiu, Ty jesteś najmądrzejszy, najuczciwszy i konsekwencji nie można Ci odmówić.
            • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 18.01.11, 00:38
              Nie ograniczaj dyskusji do mego konkretnego przypadku...
          • wari Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 19.01.11, 03:07
            ajent.007 napisała:

            > Konkretnie: kogo bronisz? Modzelewskiego? Za to, ze ow Modzelewski uwil sobi
            > e wygodne gniazdko w PAN, mimo iz byla i jest to instytucja wybitnie bolszewick
            > a, a on sie ma za ofiare owego bolszewizmu?
            A gdzie tu uczciwosc i konsekwe
            > ncja?

            To co facet piszesz, to po prostu PODŁOŚĆ. Modzelewski nie uważa się za ofiarę systemu bolszewickiego, On jest ofiarą tego systemu. Gdybyś poświęcił bezinteresownie choć jedną setną tego, co Modzelewski poświęcił dla tego kraju i miał tyle odwagi, w czasach gdy miało ją tak niewielu, to może miałbyś prawo się odzywać na ten temat.
            Nie znam bardziej kryształowego człowieka niż Modzelewski, gdyby wszyscy mieli tyle osobistej odwagi, uczciwości i taką klasę...Można się z nim nie zgadzać, ale to nie powód do takiej podłości.
            • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka 19.01.11, 06:42
              Akurat prof. Karol Modzelewski jest beneficjentem tegoz bolszewicko-stalinowskiego systemu, chocby przez to, ze byl on wychowankiem innego profesora Modzelewskiego, wysokiego dygnitarza stalinowsko-bierutowskiego... A siedzial onw wyniku frakcyjnej walki miedzy roznymi odlamami PZPR, podobnie jak wczesniej siedzial z bardzo podobnego powodu np. tow. Gomulka. Gdyby wygrala frakcja Modzelewskiego, to kto inny z dzialaczy PZPR by siedzial zamiast niego, np. tow. Gierek albo tow. Moczar.
              I jaki z niego uczciwy czlowiek, skoro zgodzil sie na synekurke w postaci wicepresowstwa stalonowsko-bierutowskiej PAN?
      • wari Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 19.01.11, 02:35
        hallie4 napisała:

        > Ani we Włoszech, ani we Francji, ani w Niemczech nie przychodzi nikomu do gł
        > owy, żeby filozofowie czy historycy nie publikowali w języku narodowym, lecz po
        > angielsku.

        > To bzdura.

        Bzdura. Niemcy, Francuzi wydają w humanistyce (szeroko rozumiane nauki historyczne, sztuka, etnologia itd.) wydaja przede wszystkim gigantyczne monografie, doskonale wydane, często wielotomowe. Wszystko w językach narodowych. Skąd to wiem? Bo często mam je, przynajmniej przez jakiś czas, w domu. Nie wspomnę o masach doskonale wydawanych czasopism, o dziwo, po niemiecku czy francusku.

        U nas, w kraju, w którym wierzy się, że wszystko co po angielsku, to mądre, jest za monografię po polsku wg. MNiSW 12 punktów (i to niezależnie od rangi, objetości). Polska nauka jest wysoko w rankingach międzynarodowych biorąc pod uwagę poziom finansowania, w % jest kilkakrotnie niższy niż na Zachodzie, w gotówce dziesiątki razy niższy. PAN w pierwszej 90-tce to znacznie więcej niż przy tych dziadowskich pieniądzach należy oczekiwać.
        • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 19.01.11, 06:51
          Niestety, ale dzis angielski to jak lacina w epoce odrodzenia. Gdyby Kopernik pisal po polsku, to bysmy o nim slyszeli tylko w Polsce. I przypominam tez losy prof. Kaleckiego, ktory wysunal podobne idee jak pozniej Keynes, tyle, ze Kalecki publikowal po polsku i francusku, a wiec praktycznie nikt poza Polska nie zapoznal sie z jego pomyslami. A gdyby Kalecki od poczatku publikowal po angielsku, to dzis mowilo by sie na swiecie o ekonomii Kaleckiego-Keynsa, jak nie o "the Kaleckian economics"...
          I zaznaczam, ze wcale nie jestem entuzjasta angielskiego - z jezykow obcych zdecydowanie wole np. wloski czy hiszpanski...
          lech.keller@gmail.com
        • hallie4 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 19.01.11, 09:49
          Przeczytaj dalej mój komentarz:
          Może prof. Modzelewski wypowiadać się na temat historii, ale w większości gałęzi filozofii jak i socjologii publikowanie po angielsku to norma zarówno we Francji jak i we Włoszech i w Niemczech.
          I do tych dziedzin odnosi się mój komentarz, bo je znam z praktyki. Nie wypowiadam się na temat historii czy etnologii. Powiedzmy że zaliczymy socjologię do nauk społecznych, więc pozostaje filozofia. Od lat działają w Europie prężne organizacje (np. ESAP www.esap.info/, ESPP www.eurospp.org/index.html) zrzeszające naukowców z wielu krajów, organizuje się anglojęzyczne kongresy, a większość pism wydawanych jest po angielsku. Nie przeczę, że pewnie istnieją jakieś dziedziny typu historia filozofii niemieckiej gdzie są znaczące pisma po niemiecku, jednak dotyczy to niewielkiej części badań. Promowanie polskiego byłoby w filozofii nieuzasadnione merytorycznie.
          Z punktacją (12 pkt za monografię) faktycznie przesadzili, 9 może być za artykuł w polskim piśmie. Ale czasem, wiadomo, trzeba napisać monografię, w każdym razie lepiej to jest widziane (np. przy habilitacji).
          • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 19.01.11, 10:00
            POwiedzmy sobie wyraznie: humanistyka (historia, wszelakie filologie, filozofia etc.) to szlachetne hobby. A jesli chodzi o NAUKE (to jest nauki scisle, inzynierskie i spoleczne oraz o matematyke), to tu od lat de facto obowiazuje publikowanie po angielsku, i zadne zaklecia, nawet celebrowane przez takich Wielkich Szamanow jak sam Pan Prof. Modzelewski, niczego tu nie zmienia...
            lech.keller@gmail.com
          • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 19.01.11, 17:29
            hallie4 napisała:


            po prostu sa tematy, w przypadku ktorych warto publikowac w jezyku obcym, a sa tematy, w przypadku ktorych nie ma to najmniejszego sensu. Kolega agent mimo swojego phd, ktorym chwali sie na prawo i lewo, tego po prostu nie rozumie. Juz pomijam takie kwestie, jak znalezienie wydawcy i sfinansowanie tego calego.

            Inna sprawa to, ze w Polsce tlumaczy sie za malo. Kilkutomowa synteza o dziejach uniwersytetow red. Ruegga przetlumaczono nawet na chinski...
            • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. 20.01.11, 00:44
              Nauka jest jedna, szczegolnie od okresu Odrodzenia. I nie moja wina, ze dzis na swiecie to angielski, a nie polski jest jezykiem nauki...
              A chinski to jezyk przyszlosci, stad nie rozumiem twego zdziwienia!
              • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania. 21.01.11, 14:36
                > Nauka jest jedna, szczegolnie od okresu Odrodzenia. I nie moja wina, ze
                > dzis na swiecie to angielski, a nie polski jest jezykiem nauki...
                > A chinski to jezyk przyszlosci, stad nie rozumiem twego zdziwienia!

                Jezyk, w ktorym pisze, dostosowuje do odbiorcow.. Jesli w Stanach mam jedna czy dwie osoby, ktore siedza w temacie, 0 we Wielkiej Brytanii i pare do parenascie w Niemczech i we Francji, ktorzy w dodatku i tak znaja polski i na biezaco monitoruja polskie czasopisma, to nie bede umieszczal artykulu na antypodach tylko po to, zeby sie pochwalic, ze mam publikacje w jezyku obcym. Mi zalezy na tym, zeby ktos mnie czytal, cytowal i podejmowal ze mna dyskusje. Jesli bede umieszczal teksty w zeszytach naukowych uniwersytetu w Valparaioso (cholera wie, czy tam jest uczelnie wyzsza), to nikt do nich nie dotrze.
                • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania??? 22.01.11, 11:06
                  A nie pomyslales o byciu pionierem, i otwarciem swej 'dzialki 'na szerszy swiat, wlasnie przez publikowanie wynikow swych badan w jezyku uwazanym powszechnie za lingua franca wspolczesnej nauki, czyli po angielsku?
                  I czy chodzi ci o Valparaiso University z USA (en.wikipedia.org/wiki/Valparaiso_University) czy tez o Valparaíso z Chile?
                  "The city (Valparaíso) is an important educational centre with nine universities. The city has the third largest concentration of universities in Chile, and is home to four major universities:
                  * Universidad Técnica Federico Santa María
                  * Pontificia Universidad Católica de Valparaíso
                  * Universidad de Valparaíso
                  * Universidad de Playa Ancha"
                  en.wikipedia.org/wiki/Valpara%C3%ADso#Health_and_education
                  • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania??? 25.01.11, 00:21
                    > A nie pomyslales o byciu pionierem, i otwarciem swej 'dzialki 'na szerszy swiat
                    > , wlasnie przez publikowanie wynikow swych badan w jezyku uwazanym powszechnie
                    > za lingua franca wspolczesnej nauki, czyli po angielsku?

                    Nie musze. Ludzie, ktorzy sie moim tematem zajmuja, znaja polski lub niemiecki. Dlatego rozprawy szczegolowe, w przypadku ktorych zalezy mi na odzewie, zamieszczam w tym obszarze. Angielski - owszem, ale jest zarezerwowany dla ogolniejszych rozwazan.
                    • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania??? 26.01.11, 16:58
                      Pewnie nie masz pojecia, do ilu wiecej naukowcow bys trafil publikujac po angielsku...
                      • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania??? 26.01.11, 20:22
                        Mniej wiecej do zera. Kto tym tematem lub pokrewnym sie zajmuje, ten mnie nie musi ogladac w wersji angielskiej. W dodatku czasowo nie oplaca mi sie pisac po angielsku i zamieszczac tego w amerykanskim pismie, a potem wysylac 15 nadbitek, bo wiekszosc ludzi nie jest w stanie monitorowac wszystkiego, co sie na swiece ukazuje.
                        • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania??? 26.01.11, 20:32
                          Ty chyba zyjesz na innej Ziemi niz ja, takiej, gdzie angielski jest peryferyjnym, zadko uzywanym jezykiem...
                          Pozdr.
                          kagan
                          • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania??? 26.01.11, 20:45
                            Nie ja zyje na tej samej ziemii, ale moja tematyka zajmuja sie w zasadzie tylko uczeni w Polsce i Niemczech. Amerykanow i Brytyjczykow moge policzyc na palach jednej reki. Nie ma po prostu sensu umieszczac jakis sensownych studiow monograficznych w USA, bo ci, ktorzy moga sie na ich temat wypowiedziec, tych pism po prostu nie czytaja. Z kolei Amerykanie znaja niemiecki i sledza tamtejsze pisma

                            Sam spedzam mase czasu na tym, ze czytam jakies fachowe portale, gdzie zamieszcza sie recenzje. Gdybym jeszcze do tego musial na biezaco sledzic x publikacji zza oceanu, to bym chyba oszalal. Z kolei w Polsce wytropienie pewnych nowych pozycji czasami graniczy z cudem, bo dystrybucja jest do d...
                            • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania??? 26.01.11, 21:11
                              A nie chcesz byc pionierem, i zapoczatkowac nowy (pod)kierunek w anglosoaskiej nauce?
                              • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania??? 26.01.11, 21:35
                                Przeciez juz tobie napisalem, ze tamtejsi naukowcy sledza "europejskie" poczynania. Trudno jest sie zajmowac pewnym dzialem historii Europy Srodkowej i Srodkowo-Wschodniej, jesli siedzi sie pare ladnych godzin lotu od zrodel. Tu sa materialy, wiec tu jest i publicznosc.
                                • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania??? 28.01.11, 18:08
                                  Czyzby? A od czago jest Internet czy wymiana ksiazek miedzy bibliotekami uniwersyteckimi? I jakim cudem sa w Polsce np. Amerykanisci?

                                  cehaem napisał:

                                  Trudno jest sie zajmowac pewnym dzialem historii Europy Srodkowej i Srodkowo-Wschodniej, jesli siedzi sie pare ladnych godzin lotu od zrodel
    • karlapat Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - j... 17.01.11, 12:49
      Glos profesora brzmi jak glos ratunku starego profesora przerazonego nadchodzacej weryfikacji rezultatow jego dzialalnosci naukowej.
      Poza tym, ten pan udziela bardzo ogolnych odpowiedzi, nei podaje rozwiazan, i mowi neizwykle nieprecyzyjnie... mniej wiecej jakosc jego wywodow odpowiada jakosci nauki w polsce. mam nadzieje ze takie osoby w glebokiej depresji, nei potrafiace myslec we wspolczesnych kategoriach znina jak najszybciej z naukowego krajobrazu polski.
      A gdyby ten choc raz przeczytal zalozenia do reformy, to wiedzial by ze ona wcale nie wprowadza biznesowego finansowania w naukach humanistycznych a wrecz przeciwnie, kladie duzy nacisk na to ze nauki humanistyczny oraz inne nauki podstawowe potrzebuja wsparcia ze wzgledu na niski potencal szybkiej komercjalizacji.
      Wreszcie reforma wprowadz powiew swiezego powietrza do poslkich uniwersytetow i instytutow, nie dziwi mnei ze stara zadufana w swoim nierobstwie i przerazliwie niskiej jakosci badan sie przed tym wzbrania.
      • prawdziwam2011 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 17.01.11, 14:24
        Sorry Karlapat, ja jestem młodym profesorem, funkcjonuję w nauce światowej, nie boję się weryfikacji mojego dorobku, nie mam depresji, w dużej mierze podzielam punkt widzenia prezentowany przez Profesora Modzelewskiego (a propos tego wsparcia dla humanistów, ma nim być ta sterowana - grubymi nićmi szyta - nagonka na humanistów?).
        • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 18.01.11, 05:50
          Kim jestes w 'realu' prawdziwam201? Jak mozna zweryfikowac twoj dorobek naukowy?
          Moj mozna dosc latwo, wpisujac na Google albo do PoP "Lech Keller" (publikuje takze jako "Lech Keller-Krawczyk" i "Lech Krawczyk").
          Czego sie wiec wstydzisz i/lub boisz, ze PiSzesz pod pesudonimem, skoro "funkcjonujesz w nauce światowej, nie boisz się weryfikacji mojego dorobku i nie masz depresji"???
          lech.keller@gmail.com
      • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 18.01.11, 05:58
        Prof. zw. dr hab. Karol Modzelewski dobrze wie, ze swa pozycje w polskiej nauce zawdziecza glownie swemu ojcu, b. bierutowskiemu ministrowi i anbasadorowi (patrz pl.wikipedia.org/wiki/Zygmunt_Modzelewski), wiec slusznie obawia sie niezaleznej weryfikacji swego dorobku naukowego, gdyz dobrze wie iz nalezy on (mimo epizodu jako tzw. dysydent) do owej starej PZPRowskiej profesury, zadufanej w swoim nierobstwie i znanej z przerazliwie niskiej jakosci badan...
        lech.keller@gmail.com
    • bd-75 Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - j... 17.01.11, 13:10
      Może zacznijmy od podstaw - humanistyka to nie nauka.
      • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 18.01.11, 06:00
        Zgoda: humanistyke mozna okreslic jako naukowe hobby. Nalezy je popierac, ale nie musi to zaraz oznaczac finansowania owego hobby z budzetu panstwa!
    • ubik_2008 Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - j... 17.01.11, 17:44
      Brawo Panie profesorze. Na temat rynku chciałbym powiedzieć coś jeszcze. Przy braku rynku w PRL-u mieliśmy znakomitą, uznaną na świecie historiografię z takimi sławami jak właśnie Karol Modzelewski, Gerard Labuda, Witold Kula, Marian Małowist, Benedykt Zientara, Janusz Tazbir, Jerzy Topolski i wielu innych. Wśród nich byli też marksiści, ale jacy marksiści, daj nam panie Boże dzisiaj takich liberałów. I coś jeszcze. Komuniści jacy byli tacy byli, ale do nauki mieli znacznie większy szacunek niż to kapitalistyczne barachło.
      • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 18.01.11, 06:01
        A jakie to osiagniecia na skale swiatowa mial prof. Karol Modzelewski?
      • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 19.01.11, 17:30
        Topolski byl takim marksista, ze w polowie demoludow nie wolno bylo go cytowac ;)
        • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 20.01.11, 00:46
          Ktory Topolski? Feliks? Czy tez ten tworca TOPOLOGII?
    • gupek-wioskowy Asnyk wciaż aktualny, bo wielkim poeta byl.... 17.01.11, 20:45
      Daremne żale - próżny trud,
      Bezsilne złorzeczenia!
      Przeżytych kształtów żaden cud
      Nie wróci do istnienia.

      Świat wam nie odda, idąc wstecz,
      Znikomych mar szeregu -
      Nie zdoła ogień ani miecz
      Powstrzymać myśli w biegu.

      Trzeba z żywymi naprzód iść,
      Po życie sięgać nowe...
      A nie w uwiędłych laurów liść
      Z uporem stroić głowę.

      Wy nie cofniecie życia fal!
      Nic skargi nie pomogą -
      Bezsilne gniewy, próżny żal!
      Świat pójdzie swoją drogą.
      • ajent.007 Re: Asnyk wciaż aktualny, bo wielkim poeta byl... 18.01.11, 06:12
        Doskonale! Ale Asnyk to chyba nie mial habilitacji!
    • ubik_2008 Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - j... 20.01.11, 13:41
      Karol Modzelewski jest bardzo wybitnym mediewistą jego ostatnia książka "Barbarzyńska Europa" jest znakomita. Jerzy Topolski był znakomitym filozofem historii i historykiem gospodarki, który odchodził od marksizmu, natomiast większy wpływ marksizmu widoczny był u Mariana Małowista, także wielkie nazwisko. Dawna PRL-owska historiografia Polska podążała za najnowszymi trendami światowymi, inspirowała się szkołą Annales, prowadzono badania z zakresu historii gospodarczej, historii kultury, dzisiaj dominuje prymitywna XIX-wieczna historia polityczna dla imbecyli, która się wprawdzie czasami dobrze sprzedaje jeżeli dotyczy XX w., ale co nie świadczy o jej wartości. Dzisiaj największe nazwiska Cenckiewicz, Gontarczyk, Paczkowski, Friszke, to wszystko jest historia najnowsza, miałka intelektualnie, miernoty.
      • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 21.01.11, 03:17
        Modzelewski, Topolski czy Malowist sa moze znani w Polsce, ale nie licza sie poza jej granicami. To nie sa uczeni klasy Malinowskiego, Znanieckiego, Langego czy Kaleckiego...
        Stad tez glos Modzelweskiego jest typowym glosem prowincjonalnego decydenta, wystraszonego mozliwoscia otwarcia jego obszaru dotychczasowej absolutnej wladzy na konkurencje ze strony naukowcow klasy swiatowej...
        lech.keller@gmail.com
        • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 21.01.11, 14:52
          > Modzelewski, Topolski czy Malowist sa moze znani w Polsce, ale nie licza sie
          > poza jej granicami.
          To nie sa uczeni klasy Malinowskiego, Znaniecki
          > ego, Langego czy Kaleckiego...

          1. Bzdury gadasz. Jako historyk gospodarczy i przede wszystkim metodolog Topolski byl znany i doceniany. Jego "metodologia" to wciaz klasyka warta refleksji. Problemem tej ksiazki jest, ze ukazala sie w chwili, w ktorej strukturalizm przezywal kryzys.
          • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 22.01.11, 11:12
            Akurat strukturalizm okazal sie byc slepym zaulkiem, glownie przez swa ahistorycznosc i probe analizy samej tylko aktualnej struktury z pominieciem jej historii. Tymczasem procesy spoleczne (a wiec tez i gospodarcze) nie sa procesami Markowskimi, gdyz aktualny stan spoleczenstwa jest funkcja (wl. korelatem) jego stanow przeszlych (z wysoka kowariancja i takze spora autokorelacja). Mam nadzieje, ze rozumiesz o czym pisze...
            • dean08 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 24.01.11, 15:17
              Podaj proszę jakiegoś wybitnego (obojętnie skąd) historyka jeśli chodzi o np. drugą wojnę światową, będacy obecnie światowym autorytetem... Można dojść do ciekawych wniosków...
              • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 26.01.11, 17:02
                Polecam swietna ksiazke o Hitlerze napisana przez Tolanda: Adolf Hitler: The Definitive Biography 1976, ISBN 0-385-42053-6. (en.wikipedia.org/wiki/John_Toland_(author))
                Dopiero z niej sie dowiedzialem sie dokladnie czemu, a nie tylko jak, Hitler doszedl do wladzy w Niemczech i owiodl praktycznie 100% Niemcow.
                • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 26.01.11, 20:35
                  Kershaw jest lepszy.
                  • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 26.01.11, 20:42
                    Od kogo?
                    • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 26.01.11, 20:46
                      Tolanda.
                      • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 26.01.11, 21:09
                        Nie sadze... Ale to moja prywatna opinia.
    • ubik_2008 Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - j... 20.01.11, 22:35
      Pan Leszczyński twierdzi, że nakłady na naukę są w Polsce podobne jak gdzie indziej. Tymczasem z danych Polskiej Akademii Nauk wynika, że w 2009 r. nakłady na badania i rozwój w Polsce wyniosły zaledwie 0,64 proc. PKB. W Hiszpanii było to 1,35 proc. PKB, w Czechach - 1,47 proc. PKB,
      w Portugalii - 1,51 proc. PKB, w Słowacji - 1,66 proc. PKB, zaś we Francji - 2,02 proc. PKB. Średnia wydatków na naukę dla UE wynosi 1,9 proc. PKB, w USA - 2,8 proc., a w Japonii - 3,5 proc. PKB
      • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 21.01.11, 03:23
        Wazne jest tez, jak sa te naklady wydawane, czyli jaka jest ich efektywnosc (stosunek efektow do nakladow). Ja uwazam, ze w Polsce jest ona dzis mniejsza od zera, czyli ze naklady na nauke sa dzis w Polsce zwyczajnie marnowane. A to dla tego, ze decydenci polskiej nauki, a wiec i prof. Modzelewski, jak by nie bylo wiceprezes PAN i prof. belwederski z habilitacja, gronostajami i orderami, nie maja pojecia o tym, czym jest efektywnosc ekonomiczna, konkurencja czy konkurencyjnosc...
        lech.keller@gmail.com
      • wari Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 22.01.11, 04:41
        ubik_2008 napisał:

        > Pan Leszczyński twierdzi, że nakłady na naukę są w Polsce podobne jak gdzie ind
        > ziej. Tymczasem z danych Polskiej Akademii Nauk wynika, że w 2009 r. nakłady n
        > a badania i rozwój w Polsce wyniosły zaledwie 0,64 proc. PKB. W Hiszpanii było
        > to 1,35 proc. PKB, w Czechach - 1,47 proc. PKB,
        > w Portugalii - 1,51 proc. PKB, w Słowacji - 1,66 proc. PKB, zaś we Francji - 2,
        > 02 proc. PKB. Średnia wydatków na naukę dla UE wynosi 1,9 proc. PKB, w USA - 2,
        > 8 proc., a w Japonii - 3,5 proc. PKB

        Zważywszy na fakt, że PKB np. Niemiec jest ok. siedmiokrotnie wyższy niż Polski, różnice w nakładach są gigantyczne. Pozycja np. PAN w rankingach w okolicach 80 miejsca na świecie jest bardzo wysoka i to pomimo "brania głodem" tej instytucji przez kolejne rządy (płaca netto w niektórych instytutach PAN-u d hab. ok. 2400 zł). Niezależnie od struktury, polityki i masy innych rzeczy przy dziadowskim finansowaniu nie ma czego oczekiwać. Potrzeby jest wzrost nakładów o setki %, a nie jakieś ochłapy i wtedy porównujmy się z innymi w Europie i na świecie. Na razie to możemy konkurować co najwyżej z krajami Afryki (poza RPA).
        • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka ? 22.01.11, 11:24
          PAN nie jest ani przeciez uniwersytem ani tez szkola wyzsza! A to, ze kadra z PAN dorabia na zalozonych przez siebie pseudouczelniach swiadczy tylko o kompletnym rozkladzie tej instytucji. Klasycznym przykladem upadku PAN jest np. Instytut Podstawowych Problemow Techniki, ktory pomimo (a wlasciwie dzieki) posiadaniu licznej kadry prof. zw. dr hab. inz. od lat nie prowadzi zadnej dzialanosci naukowej, a egzystuje on glownie dzieki wynajmowaniu swych pomieszczen na ul. Swietokrzyskiej w samym centrum Warszawy... Stad tez profesor z tego pseudonaukowego instytutu zarabia niezle pieniadze, nic wlasciwie nie robiac...
          Podobnie jest tez z Instytutem Chemii Przemyslowej i Instytutem Mechaniki Precyzyjnej
          (oba na warszawskim Zoliborzu), ktore dawno temu zrezygnowaly z dzialanosci naukowej i zyja z wynajmu swych pomieszczen, otrzymujac jednak wciaz spore dotacje z budzetu. Ciekawe, czemu kolejne rzady RP nie zajely sie ich likwidacja, skoro od dawna nie prowadza one swej dzialnosci statutowej...
          lech.keller@gmail.com
          • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka ? 25.01.11, 10:47
            > PAN nie jest ani przeciez uniwersytem ani tez szkola wyzsza! A to
            > , ze kadra z PAN dorabia na zalozonych przez siebie pseudouczelniach swiadczy t
            > ylko o kompletnym rozkladzie tej instytucji.

            Przy tak glodowych pensjach wcale mnie to nie dziwi. To brak pieniedzy deprawuje nauke w Polsce. Tak dlugo, jak adiunkt w pierwszym roku zatrudnienia nie dostanie miesiecznie w skali rocznej na czysto 3000 do reki, tak dlugo mozna sobie darowac cale to pieprzenie o jakosci.
            • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka ? 26.01.11, 17:05
              Uwazam, ze conajmniej 90% obecnej polskiej kadry akademickiej zasluguje tylko na dymisje. A placic powinno sie za wyniki pracy, a nie za posiadanie tytulow akademickich. Zgoda, dobry adiunkt zasluguje na jakies 3 tys. euro na miesiac, ale zly (a takich mamy dzis w Polsce ponad 90%) nie zasluguje nawet na 1 zlotowke...
              • cehaem Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka ? 26.01.11, 20:31
                > Uwazam, ze conajmniej 90% obecnej polskiej kadry akademickiej zasluguje tylk
                > o na dymisje
                . A placic powinno sie za wyniki pracy, a nie za posiada
                > nie tytulow akademickich. Zgoda, dobry adiunkt zasluguje na jakies 3 tys. euro
                > na miesiac, ale zly (a takich mamy dzis w Polsce ponad 90%) nie zasluguje nawe
                > t na 1 zlotowke...

                Nie wiem, czy 90, czy 80, czy mniej lub moze wiecej %.

                Niskie place po prostu deprawuja. Jesli juz i tak miales szczescie i zalapales sie na etat, co czesto graniczy z cudem, to zarobki potem sprawia, ze zycie cie sprowadzi na ziemie. I albo sie rozdrabniasz, zeby zyc jak czlowiek, i nie masz czasu na prawdziwa prace naukowa, albo zaczynasz wszystko olewa. Byt okresla....

                W Polsce kazdy sobie rzepke skrobie. Nasz kierunek oferuje wspaniale specjalizacje, tylko, ze polowa kadry naukowej jest do tego przygotowana tak sobie. A to wszystko z tego powodu, ze nikt nie wpusci kogos z zewnatrz (innego wydzialu), zeby ten prowadzil zajecia. Kto na tym cierpi? Nauka, ktorej jakosc spada i studenci, ktorzy sa robieni w balona.
    • ubik_2008 Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - j... 23.01.11, 15:36
      Chciałbym podziękować ajentowi07 za jego kuriozalną działalność na forum w sprawie reformy nauki. Dzięki absurdalności jego argumentów bardziej wyraziście prezentuje się obecna dramatyczna sytuacja nauki w Polsce. Dzięki człowieku
      • ajent.007 Re: Nauka nie jest od zarabiania. A humanistyka - 24.01.11, 03:35
        Po pierwsze to ja nie jestem polskim naukowcem, po drugie to konkretnie na czym ma polegac owa 'absurdalność mych argumentów', a po trzecie to dziękuję za podziękowania.
        kagan czyli lech.keller@gmail.com
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka