Dodaj do ulubionych

Boskie dzieło szaleńca

23.01.11, 16:51
Przezycia mozna Panu pozazdroscic, ale wiedzy juz nie. Wyglada na to, ze Panska wiedza o sredniowieczu i okolicznosciach powstania oltarza rzeczywiscie nie wychodzi poza "Historie zoltej cizemki". Dwa przyklady: 1/ "krakowski kmiotek". Kmiotkowie zyli sobie na wsi a nie w miescie Krakowie. Krakowscy patrycjusze, ktorzy Stwosza zaprosili, dobrze wiedzieli kogo zapraszaja i wcale nie byli glupi, mieli niezle rozeznanie, co sie w swiecie dzieje i dobre miedzynarodowe kontakty. Swietnie obywali sie bez telewizji, prosze Pana! 2/ uwagi o "zasnieciu Maryi" i o tym, ze w sredniowieczu smierc byla brutalna. Trzeba by dowiedziec sie, co to byla "ars moriendi" i bardzo popularne podreczniki dobrego umierania. Podsumowujac, niechze Pan zajrzy do tej bibliografii na temat Wita Stwosza i oltarza, zamiast tutaj glupoty opowiadac.
Obserwuj wątek
    • sedaluk Re: Boskie dzieło szaleńca 23.01.11, 20:55
      Tego sie juz nie dowiemy, ale ciekawe, czy Stwosz umial w ogole po polsku mowic.
      Tak samo ci mieszczanie, ktorzy go zaangazowali, to raczej w polskim tez mocni nie byli.
      Tak to wtedy w Krakowie wygladalo.....
    • lolitessa Re: Boskie dzieło szaleńca 23.01.11, 21:27
      Ekhem, ekhem... otóż Judasz popełnił samobójstwo po wydaniu Jezusa, a Maria była obecna kiedy apostołowie wybierali na dwunastego św. Macieja, który zastąpił Judasza... pan fotograf-polonista (nawet jeśli jest szefem Universitas) może tego nie wiedzieć (acz wiedzieć powinien); Stwosz wiedział to z pewnością.
    • silling Veit Stoss 24.01.11, 02:29
      Alez przeciez powszechnie wiadomo, ze Veit Stoss (czyli Wit Stworz) to Niemiec ktory pracowal w Krakowie, zreszta w tym czasie wiekszosc krakowskiego mieszczanstwa byla niemiecka, do XVI w. msze w Katedrze Mariackiej odbywaly sie w j.niemieckim.

      Zreszta w sredniowieczu nie bylo problemow narodowosciowych w dzisiejszym znaczeniu. Kompletnie nie mialo znaczenia czy ktos byl Polakiem czy Niemcem. Liczyl sie stosunek feudal - wasal, a nie pochodzenie.

      Same nacjonalizmy i panstwa narodowe to smutne dziedzictwo XIX wieku.
      • wj_2000 Re: Veit Stoss 30.01.11, 17:33
        silling napisał:
        > Zreszta w sredniowieczu nie bylo problemow narodowosciowych w dzisiejszym znacz
        > eniu. Kompletnie nie mialo znaczenia czy ktos byl Polakiem czy Niemcem.

        Oj miało, miało.
        Chociażby ze względu na GENY. Germańskie po prostu są LEPSZE. Dlatego Koppernig coś wymyślił mądrego, a Bruckner napisał pierwszy slownik języka polskiego.
        Rodowici Polacy, byli albo chłopami, czyli analfabetami żyjącymi niejednokrotnie gorzej niż bydło w Europie Zachodniej, albo anarchistyczną szlachtą pijaną od rana do wieczora, albo magnackimi utracjuszami za nic mającymi naukę. badania, przemysł.
        Trochę działali w kierunku rozwoju Żydzi i Niemcy właśnie. Kropka!
        Po 1945, gdy Żydzi zostali wymordowani ( w kilkunastu procentach przez Polaków), a Niemcy uciekli, lub zostali wysiedleni, nasz los jest przesądzony.
        BANKRUCTWO w nieodległej przyszłości.
        • fpitt Re: Veit Stoss 30.01.11, 21:54
          wj_2000 : "-Rodowici Polacy, byli albo chłopami, czyli analfabetami żyjącymi niejednokrotnie gorzej niż bydło w Europie Zachodniej, albo anarchistyczną szlachtą pijaną od rana do wieczora, albo magnackimi utracjuszami za nic mającymi naukę. badania, przemysł. "
          Hmm, jak czytam te twoje enuncjacje, to logika wywodu mówi mi, że jesteś potomkiem albo "tych co żyli niejednokrotnie gorzej niż bydło" albo tych co byli "pijanymi od rana do wieczora" . O utracjuszostwo cię nie podejrzewam. No, ciekawe masz drzewo genealogiczne. Pozazdrościć.
          • stereoclub Re: Veit Stoss 01.02.11, 02:06
            " No, ciekawe masz drzewo genealogiczne. Pozazdrościć."
            Nie ma, lecz mamy, i to chyba wszyscy, Ty wiec prawdopodobnie tez. Oburzenie takie kojarzy mi sie z oburzonymi katolikami wykrzykujacymi ze nie pochodza od malpy.

            PS. Chyba, ze jestes niemieckim Adligen, Grafem, Herzogem, Prinzen ...
    • aekielski Boskie dzieło szaleńca 24.01.11, 06:51
      Widzę wpis na forum w polskim stylu. Z wielką chęcią kupił bym album zdjęć ołtarza wraz z jego opisem i historią. Sam nie jestem znawcą,ale chęcią obejrzę i poczytam to co takowi wykonają. Do forumowicza: swojej wiedzy nie musisz przekazywać w formie nieomylnego prezesa.
      • i-koles Re: Boskie dzieło szaleńca 24.01.11, 12:04
        Nie chciałbym okazać się następnym "prezesem". Jestem rzeźbiarzem i czasami zajmuję się rekonstrukcją. Pragnę rozwiać parę mitów na temat tej pracy i innych.
        Generalnie anatomię taki artysta jak Stwosz musiał znać perfect.(ja i moi koledzy narysujemy nogę bez patrzenia w atlas anatom. po prostu (ja to umiałem jeszcze w podstawówce:)).
        Wiedzę o świecie pierze się dzięki obserwacji natury, więc nic dziwnego, że pojawiają się miejscowe rośliny. To samo dotyczy "zasypiającej" kobiety.
        Takie same proste mechanizmy dotyczą rzeźbienia np. fragmentów: włosy, stopy i inne. Zawsze bawiły mnie odważne interpretacje tworzone krytyków sztuki i doszukiwanie się filozoficzno-psychologicznych podtekstów. Nie mówię tego złośliwie. Rozumiem, że nie próbował pan dr rzeźbić, bo i po co? Z drugiej strony nie zawsze artyści umieją się sensownie wypowiedzieć. Przecież wszystcy wiedzą, że artyści mają kłopoty z samoceną i przystosowaniem społecznym;))
        Niemniej najlepsze wrażenie zrobi dzieło ustawiając się w miejscu, które zajmował twórca podczas pracy (polcam próbować na innych dziełach również).
        Pozdrawiam szystkich :) (i przepraszam za składnię)
    • ichi51e Re: Boskie dzieło szaleńca 30.01.11, 10:29
      Ktos slyszal ze cos dzwoni ale gdzie dokladnie...? Dlaczego niby Stwosz mialby musiec pracowac na trupach zeby wiedziec jak sciegna wygladaja? Przeciez mial zywych ludzi do pozowania... No ale zawsze sugestia o ciemnych sprawkach dobrze brzmi...
    • darla152 Boskie dzieło szaleńca 30.01.11, 10:41
      Witt Stwosz to był prawdziwy artysta, geniusz ! Nie to co dzisiejsi pseudoartysci, pare drutów, krzesel albo jakies sznurki i mamy "dzieło" !
    • adamschodowy samobieżny dźwig w kościele? 30.01.11, 14:15
      ja to robię tak: pod kauczukowy balon 1-1,5m.szesc. na uwięzi, wypełniony helem, mam podczepiony tzw rig (kosz, klatka) z aparatem, z aparatu wychodzi sygnał wideo podglądu transmitowanego do monitora na dole, kosz aparatu ostawiam w 2 osiach zdalnie, mogę w ten sposób robić foty z wysokości od 0 do ok 300 metrów. koszt to 1/3 paralotni, 1/5 samolotu, pewnie 1/3 kosztów wprowadzenia dźwigu. następnym razem dajcie znać.
      • extrafresh Re: samobieżny dźwig w kościele? 31.01.11, 09:31
        Następnym razem podepnij się pod balon i odleć w kosmos.
    • shroeder1970 Boskie dzieło szaleńca 30.01.11, 15:58
      Odnoszę wrażenie, że tam gdzie widać oboje oczu danej rzeźby - wszędzie jest rozbieżny zez. Cy to perspektywa rybiego oka, czy w widoku ołtarza z poziomu gruntu tego nie widać, lub też tak ma być?
      Czy też jakiś "ludowy poprawiacz" tak to schrzanił?
    • californian1 Do lis-vitalis 30.01.11, 20:00
      Wiadomosci tobie pozazdroscic inetigencji juz nie. Slowo kmiotek zostalo urzyte w przenosni i mialo oznaczac - plebs. Nie sami patrycjusze zyli w Krakowie i mieli wstep do kosciola. Byla tez cala armia zwyklych roboli.
      • fiacik-f1 Re: Do lis-vitalis 30.01.11, 22:03
        Ale to nie mógł być "krakowski kmiotek" bo to tak jakby napisać (bez obrazy) "krakowski wieśniak" A Kraków to chyba wtedy już spore miasto było ?
        Więcej zdjęć by się przydało, może nawet trochę większych, bo jest na co popatrzyć.
    • wybitniemadry a moze by tak podswietlic ledami? 31.01.11, 01:06
      czy to musi byc w polmroku?
    • budhalinka Oj nie popisał się autor wiedzą 31.01.11, 08:07
      Nie zasłużył na wierszówkę.Wiedzę do artykułu czerpał chyba faktycznie z "Żółtej ciżemki". Ale, żeby takie głupoty pisać o zaśnięciu NMP?A słyszał pan o apokryfach?Chrześcijaństwo ikonografię często czerpało,zwł w średniowieczu, z legend apokryficznych(np podanie o św. Weronice, o rodzicach i dzieciństwie NMP, Jezusa, a nadewszystko z ze zbioru Transitus Mariae. Jest tam cała ewangelia o zaśnięciu NMP.
      Nadmieniam,że są to apokryfy nieheryckie, uznane przez kościol jako uzupełnienie ewangelii kanonicznych.Nie mylić z gnostyckimi-heretyckimi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka