ar.co
14.02.11, 17:44
"Najlepiej iść do swojego sąsiada, spróbować z nim porozmawiać, dogadać się. Ale wielu z nas tego nie potrafi, bo jesteśmy bardzo podzielonym społeczeństwem. Trzeba pamiętać, że ten awanturujący się alkoholik to osoba rozjuszona, której nikt nie szanuje, więc i ona nie szanuje swoich sąsiadów i otoczenia."
Chciałabym zobaczyć szanownego rozmówcę w trakcie rozmowy z awanturującym się alkoholikiem. A zwłaszcza jak się z nim "dogaduje".
Owszem, nie szanuję takich "rozjuszonych osób" - i wcale nie potrzebuję, żeby one mnie szanowały. Wystarczy, jeśli nie będą uniemożliwiały normalnego życia innym, czyli np. nie podpalą mieszkania, nie obsikają ścian czy nie narobią sąsiadowi na wycieraczkę. Co ma do tego szacunek?