Dodaj do ulubionych

Wezmę każdą pracę

    • ama_leta Wezmę każdą pracę 18.03.11, 10:48
      to Ci mowie ze sie nie da, jesli masz maly kredyt i samochod.
    • felucjan 2210 netto dla absolwenta. To moim zdaniem dużo. 18.03.11, 10:49
      Mało na życie, ale za duże obciążenie dla pracodawcy ok 3575 zł miesięcznie. Za osobę, która nie ma praktyki to dużo. Jeżeli staż trwałby tylko 3 miesiące, to pracodawca musi zaryzykować ponad 10 tys.
    • gd2749 Wezmę każdą pracę 18.03.11, 10:52

      W Polsce tylko apokalipsa , dlog narodowy rosnie , komusnistyczny prezydent oddaje ziemie i pieniadze dane kiedys przez komune klechom , zamiast sprzedac ziemie , splacic dlug pobliczny , zamiast zainwestowac w nowe fabryki nowe technologie , popieprzency rzadza w polsce .A dzieci glode siedza w domach dziecka i na ulicy .Stfu zygac sie chce.

      w 2012 roku polska padnie na ryj
    • fankaczek Stres powoduje choroby i skaca zycie 18.03.11, 10:55
      Sa zboczeni ludzie ktorych szlag trafaia jak widza usmiechnietego czy wesolego czlowieka, to ich problem. Ja ciesze sie kazdym dniem.
      • art.usa Re: Stres powoduje choroby i skaca zycie (kac to diabelstwo) 18.03.11, 11:10
        fankaczek napisała:

        > Sa zboczeni ludzie ktorych szlag trafaia jak widza usmiechnietego czy wesolego
        > czlowieka, to ich problem. Ja ciesze sie kazdym dniem.

        Kocham dziewczyny uśmiechnięte i wesołe.
        Są niby wiosna, pachną cudnie i kwitną kolorami tęczy.

        Zostań taką jaką jesteś.
    • hydrograf Uczcie się niemieckiego... to wasza jedyna szansa. 18.03.11, 10:57
      Zdobądźcie jakiś konkretny fach...
      ... i nigdy nie pracujcie u Polaka.
    • mocten Wezmę każdą pracę 18.03.11, 11:01
      Problem jest taki że wszyscy by chcieli pierdzieć w stołek za biurkiem, ewentualnie podłubać coś w komputerze i brać za to dobre pieniądze.
      Niestety tych pierwszych nikt nie potrzebuje, a na komputerach trzeba się znać.
      Efekt jest taki że trudno znaleźć kogoś umiejącego równo przykleić płytki w łazience, a dobremu spawaczowi trzeba płacić jak dyrektorowi.
      W Polsce co drugi (!!!) maturzysta zostaje studentem szkoły wyższej. w Wielkiej Brytanii - co piąty, chyba więcej nie trzeba wyjaśniać.
    • skalny82 Wezmę każdą pracę 18.03.11, 11:03
      "skończyła politologię na prywatnej uczelni" - to wszystko tłumaczy. Zmarnowała 5 lat, nie ucząc się i myśląc że papier załatwi wszystko. A trzeba było pójść do technikum...
    • art.usa Dostać pracę, to jak w burdelu znaleźć dziewicę. 18.03.11, 11:05
      Ten pieprzony świat jest nic warty.
      Mnie to co prawda nie dotyczy, ale rozumnie ludzi że chcą pracować,
      ale pracy niema.
      Rząd ten czy ów za to nic nie może,
      bo o pracy decyduje wolny rynek.

      I tu nie jedź za granicę.
      • morlok.rap Re: Dostać pracę, to jak w burdelu znaleźć dziewi 18.03.11, 11:20
        Nie dogryzam - stwierdzam fakt.

        Jesli z innymi umiejetnosciami jak z ortografia to nie dziwie sie, ze pracy nie mozecie znalezc.

        NIE MA - Osobno
        "niema" to moze byc spiewaczka albo inna osoba uposledzona albo taki labedz!
      • nowotkomarceli4 Re: Dostać pracę, to jak w burdelu znaleźć dziewi 18.03.11, 11:24
        Człowieku nie chcę być złośliwy, ale Twoja składnia jest na poziomie pierwszoklasisty.
        • morlok.rap Re: Dostać pracę, to jak w burdelu znaleźć dziewi 18.03.11, 11:32
          Moja skladnia jest calkiem dobra bo skad wiesz, ze nie jetem pierwszoklasista. :P
          Przynajniej bledow ortograficznych nie popelniam co dwa wyrazy jak wielcy "magistrzy" i jeszcze wieksi "pracodawcy" :-D
          • nowotkomarceli4 Re: Dostać pracę, to jak w burdelu znaleźć dziewi 18.03.11, 11:39
            Nie mam nic przeciwko błędom ortograficznym. Pracuję z ludźmi, którzy muszą umieć dobrze i "celnie" pisać. Co ciekawe każdy z nich spełnia te wymagania. Czy myslisz, że wszyscy piszą bez błędów??? Otóż nie jeden z nich ma koszmarne problemy z ortografią. Tylko co z tego, skoro to co pisze ma bardzo dużą wartość.
            • morlok.rap Re: Dostać pracę, to jak w burdelu znaleźć dziewi 18.03.11, 11:47
              Gratuluje! Orotografia nie jest do zycia potrzebna.
              Wiem doskonale, ze istnieja narzedzia do sprawdzania pisowni.
              Caly problem jednak polega na przekazie informacji. Ortografia nie zostala wymyslona po to tylko, zeby zycie utrudnic. Istnieje po to, zeby przekaz mial sens a kazdy potrafil go odkodowac.
              Jednak moim zdaniem, robienie podstawowych bledow ortograficznych wskazuje na umyslowa niechlujnosc i nie swiadczy zbyt dobrze o takiej osobie.
              To moje zdanie. Kazdy ma prawo miec jakie chce.
              Ja nigdy nie zatrudnilbym kogos, kto ma problemy z ortografia nie wazne jak "celnie" potrafi pisac. Przykro mi ale tego jak pisac poprawnie ucza w podstwowce.
              • nowotkomarceli4 Re: Dostać pracę, to jak w burdelu znaleźć dziewi 18.03.11, 12:27
                > Gratuluje! Orotografia nie jest do zycia potrzebna.
                Czytaj ze zrozumieniem, nie pajacuj i nie małpuj. Każdy ma swoje zalety i wady. A pracowników najmuje się, dla ich zalet a nie wad.
                > Wiem doskonale, ze istnieja narzedzia do sprawdzania pisowni.
                Tak istnieją, a dodatkowo to co napisze, sprawdza jeszcze druga osoba
                > Caly problem jednak polega na przekazie informacji. Ortografia nie zostala wymy
                > slona po to tylko, zeby zycie utrudnic. Istnieje po to, zeby przekaz mial sens
                > a kazdy potrafil go odkodowac.
                Człowieku gdyby ludzi dyskwalifikować, tylko z powody dyslekcji, to nigdy nie dowiedziałbyś się kim byli: Hans Christian Andersen, Albert Einstein, Henry Ford, Gen. George Patton, Tomas Edison, Winston Churchill, Picasso itd itp. Więc nie małpuj, bo udowadniasz, że cierpisz na podstawowe braki w edukacji
                > Jednak moim zdaniem, robienie podstawowych bledow ortograficznych wskazuje na u
                > myslowa niechlujnosc i nie swiadczy zbyt dobrze o takiej osobie.
                Tak jak wyżej pisałem.
                > To moje zdanie. Kazdy ma prawo miec jakie chce.
                Twoje zdanie, któremu przeczy życie
                > Ja nigdy nie zatrudnilbym kogos, kto ma problemy z ortografia nie wazne jak "ce
                > lnie" potrafi pisac.
                I może dlatego Bill Gates zawsze pracował u siebie na swoim a nie u Ciebie
                > Przykro mi ale tego jak pisac poprawnie ucza w podstwowce
                Jak juz mówiłem, każdy ma swoje zalety i wady. Zostało naukowo udowodnione, że nie jesteśmy omnibusami stworzonymi do wszystkiego.
                • morlok.rap Re: Dostać pracę, to jak w burdelu znaleźć dziewi 18.03.11, 12:42
                  No tak dysleksja - nalepsza wymowka kazdego lenia.
                  Kazda z wymienionych osob miala dysleksje ale wiesz co zrobila - nie narzekala i nie tlumaczyla bledow i problemow, tylko ciezko pracujac nauczyla sie ich nie robic i je rozwiazywac. Kazda. Poczytaj.
                  Poza tym angielska ortografia jest troche inna niz polska - mniej w niej regul a wiecej wyjatkow i klopotliwej pisowni.

                  Moze mi odpowiesz dlaczegos taki napastliwy?
                  Problemy ze soba masz? Kompleksy? Nie potrafisz bez agresji i zawoalowanych wyzwisk dyskutowac? Kazdy ma prawo do opinii.

                  Pozdrawiam i zycze dobrego samopoczucia.

                  A tak na marginesie ja naprawde ci gratuluje. Tak bez cienia zlosliwosci.
                • morlok.rap Re: Dostać pracę, to jak w burdelu znaleźć dziewi 18.03.11, 12:53
                  Ach - i jeszcze gdybys zechcial mi wyjasnic co w kontekscie twojej wypowiedzi oznacza "nie małpuj"? Nie bardzo rozumiem, gdyz jak mnie nauczono oznacza to "nie przedrzezniac" co czyni twoja celna odpowiedz lekko bezsensowna.
                  Przyznaje jednak, ze z zywym jezykiem polskim nie mam zbyt czesto do czynienia, wiec byc moze znaczenie sie zmienilo.
    • risteard Wezmę każdą pracę 18.03.11, 11:09
      Przejechaliśmy walcem po absolwentach (przynajmniej tych statystycznych - bez kwalifikacji, z byle dyplomikiem i żądaniami 2200 na rękę), ale kamyczek należy wrzucić także do ogródka pracodawców. Przypomina mi się nagminny problem z urzędu pracy, w którym kiedyś pracowałem. Ustawiała się kolejka pracodawców po osoby na staż (jak wiadomo, stażysta zarabia niewielkie pieniądze, ale nie wypłacane przez pracodawcę, a przez Fundusz Pracy). Bardzo często pracodawcy pytali: "a czy ja muszę tą osobę zatrudnić na stałe po skończonym stażu"?
      Nie, nie musi pan. Wedle przepisów może pan się zgłosić po kolejną osobę, za której pracę nie będzie pan płacił. I to jest etyczne? On z góry był nastawiony, że bierze stażystę tylko na pół roku.
    • patryk777xl Wezmę każdą pracę 18.03.11, 11:10
      Czy pamiętacie te czasy za PIS-u podwyżki pensji u mnie o 40%! pracownicy załatwiani po znajomości W ofertach pracy można było przebierać. euro po 3zł frank i dolar po 2zł ach to były czasy...Ale Polacy stwierdzili że prezes jest za niski żeby dalej rządzić krajem więc przy pomocy kabaretów wybrano następny rząd.
      • nowotkomarceli4 Nie rób kampanii wyborczej na forum 18.03.11, 11:13
        Wkurza mnie pisanie o polityce na takim forum matołku. Zresztą w swoim poście popełniłeś błąd matołku.
      • turbo-liberal Też żałuję, że Kaczyński już nie rządzi. 18.03.11, 22:16
        Ja w tym okresie dostałem 1580% podwyżki pensji.
        W pewną sobotę wyłączyłem komórkę, bo nie mogłem spać, jak ciągle dzwonili do mnie z ofertami pracy.
        A raz nawet przechodząc koło kantoru, właściciel mnie zaczepił, i chciał mi dolary sprzedać za złotówki, jeden do jednego!
        Ale to były rządy Kaczyńskiego, gospodarza który dbał o nas wszystkich.
        Wspaniałe, piękne, złote czasy... chyba już nie wrócą :(
    • obserwa-only Wezmę każdą pracę 18.03.11, 11:11
      Szukamy oszczędności w każdy obszarze życia. A uczelnie państwowe, nadal kszałcą zastępy ludzi którzy z całą pewnośćią nie znajdą pracy. Jeśli ktoś ma ochotę na studia na kierunkach nierynkowych (politologia, pedagogika, europeistyka itp.) niech to czyni na uczelniach prywatnych lub państwowych płatnych - za wlasne pieniądze.
      Przecież tak naprawdę, ww. kierunki niekomu nic nie dają, poza gronem nauczycieli akademickich którzy od lat utrzymują się na swoich etatatach. Osiągnięcia naukowe w tych obszarach nie znajdują uznania na świecie, o czym świadczą rankingi światowe.
      Nie jestem pewien, czy znajdzie się minister NiSW, który rozwikła ten problem na szczeblu uczelni państwowych.
      Nie tak dawno wprowadzono pojęcie kierunków zamawianych. Moim zdaniem, tylko na takich kierunkach winno nieodpłatnie kształcić państwo. Inne kierunki winny być platne.
      Żal mi młodzieży, która studiuje jedynie po to aby zaspokoic swoje pragnienia, nie ogladając się na to czy będzie z czego żyć po ich ukończeniu
      • nowotkomarceli4 Re: Wezmę każdą pracę 18.03.11, 11:22
        > Szukamy oszczędności w każdy obszarze życia. A uczelnie państwowe, nadal kszałc
        > ą zastępy ludzi którzy z całą pewnośćią nie znajdą pracy. Jeśli ktoś ma ochotę
        > na studia na kierunkach nierynkowych (politologia, pedagogika, europeistyka itp
        > .) niech to czyni na uczelniach prywatnych lub państwowych płatnych - za wlasne
        > pieniądze.
        bzdura. Zadne studia same z siebie niczego nie dają. Natomiast każde studia dają bardzo duzo, jak człowiek umie i potrafi z nich wyciągnąć to co najlepsze i jeszcze przy tym potrafi samodzielnie myśleć.

        > Przecież tak naprawdę, ww. kierunki niekomu nic nie dają, poza gronem nauczycie
        > li akademickich którzy od lat utrzymują się na swoich etatatach. Osiągnięcia na
        > ukowe w tych obszarach nie znajdują uznania na świecie, o czym świadczą ranking
        > i światowe.
        Daj se spokój z rankingami. Jeszcze raz powtarzam to nie studia decydują o sukcesie, ale materiał ludzki, który studiuje. A ten materiał kiepski jest. Dzieci odwozi się do szkoły, przywozi ze szkoły, wozi na zajęcia pozalekcyjne, przywozi z nich, daje obiadki, pilnuje na podwórku, aby sobie krzywdy nie zrobiły itp, itd. Więc się ludzie teraz nie dziwcie, że uczelnie wypuszczają "sieroty", skoro rodzicie uważają, że tylko studia i zajęcia pozalekcyjne są gwarancją sukcesu

        > Nie jestem pewien, czy znajdzie się minister NiSW, który rozwikła ten problem n
        > a szczeblu uczelni państwowych.

        Niech najpierw rodzicie, wychowują ludzi samodzielnych, a nie maminsynków

        > Nie tak dawno wprowadzono pojęcie kierunków zamawianych. Moim zdaniem, tylko na
        > takich kierunkach winno nieodpłatnie kształcić państwo. Inne kierunki winny by
        > ć platne.
        > Żal mi młodzieży, która studiuje jedynie po to aby zaspokoic swoje pragnienia,
        > nie ogladając się na to czy będzie z czego żyć po ich ukończeniu

        Zajmij się sobą i nich ci żal ich nie będzie. Ja studiowałem na UW na Stosunkach Międzynarodowych dla przyjemności. A robiłem to dlatego, bo wiedziałem, że mnie to interesuje i dlatego, że lubiłem ten kierunek. Co ciekawe studiów nie skończyłem, a pracę mam. A dlaczego??? Bo się nie boję działać, mam pomysły i moim zadaniem jest osiągnięcie wyznaczonego celu, a nie "zabezpieczanie własnej dupy mailami"
    • agnienienia Wezmę każdą pracę 18.03.11, 11:12
      Młodzi ludzie zostali oszukani:
      - wmówiono im, że pracy szukać trzeba tylko na etatach, (teksty w stylu „jak napisać dobre CV, jako się ubrać na rozmowę kwalifikacyjną…itd.), nie ucząc, że są inne możliwości (!!??),
      - wmówiono im, że tylko po studiach, nieskończonej ilości studiów podyplomowych, ze znajomością nieskończonej ilości języków, zrobieniem nieskończonej ilości kursów (czyli wydaniu nieskończonej ilości pieniędzy-ktoś na tym zbija majątek), będą coś warci (!!??),
      - wmówiono im wizje nieograniczonych zarobków(…),
      - wmówiono im, że muszą być przebojowi(…), wręcz aroganccy, prezentować roszczeniową postawę do życia.

      A prawda jest niestety inna, pozdrawiam życząc szczęścia!

      • nowotkomarceli4 Re: Wezmę każdą pracę 18.03.11, 11:27
        Podpisuję się pod tym ci napisałeś każdą swoją kończyną. Ze swojej strony dodałbym jeszcze jedno: szkoda, że nikt młodym nie "wmówił", że życie to "przyjemna sprawa", ale pod warunkiem, że jest się samodzielnym.
      • risteard Re: Wezmę każdą pracę 18.03.11, 11:31
        agnienienia napisała:

        > Młodzi ludzie zostali oszukani:
        > - wmówiono im, że pracy szukać trzeba tylko na etatach, (teksty w stylu „
        > jak napisać dobre CV, jako się ubrać na rozmowę kwalifikacyjną…itd.), nie
        > ucząc, że są inne możliwości (!!??),
        > - wmówiono im, że tylko po studiach, nieskończonej ilości studiów podyplomowych
        > , ze znajomością nieskończonej ilości języków, zrobieniem nieskończonej ilości
        > kursów (czyli wydaniu nieskończonej ilości pieniędzy-ktoś na tym zbija majątek)
        > , będą coś warci (!!??),
        > - wmówiono im wizje nieograniczonych zarobków(…),
        > - wmówiono im, że muszą być przebojowi(…), wręcz aroganccy, prezentować r
        > oszczeniową postawę do życia.
        >
        To wszystko prawda, z tym że nie można mieć o to pretensji do państwa. Taką filozofię wpajają głównie firmy i instytucje zbijające na tym pieniądze - firmy szkoleniowe, agencje rekrutacyjne, a także media. I niestety, w pewnym momencie stało się to powszechną normą i modą. Stąd te wszystkie ośmieszone anonsy w stylu "idealny pracownik: wiek do 25 lat, wykształcenie wyższe, praktyka min. 10 lat, znajomość co najmniej trzech języków obcych itp. itd.
        Jako ciekawostkę dam odwrotny przykład - kiedyś brałem udział (jako osoba nadzorująca) w konkursie na szeregowe stanowisko w jednym z urzędów państwowych. Stanowisko było naprawdę szeregowe, z pensją 1600 brutto, ale był duży kryzys na rynku pracy i zgłosiło się ok. 200 aplikantów. Zasadniczym warunkiem było posiadanie wyższego wykształcenia z tytułem magister. Urząd organizujący konkurs zaproponował, że w pierwszym etapie nie będzie żadnych rozmów kwalifikacyjnych, a zorganizowany zostanie test (dyktando) ortograficzny z języka polskiego, jako jednego z podstawowych narzędzi pracy, jakim będzie posługiwał się urzędnik. Żadna "przebojowość" itp. nie były tu potrzebne. Odpadło 120 osób.
    • ggrdl Jak się kończy politologię w pryw. szkole... 18.03.11, 11:38
      Problem polega na tym, że absolwentom politologii z prywatnych szkółek WYDAJE SIĘ, że coś potrafią. W sumie trochę ich szkoda - część nie wie, że ukończyła namiastkę uczelni, nie zdaje sobie sprawy, że ich wiedza jest nic niewarta.

      Proponuję ukończyć dobry kierunek na SGH, lub studia mgr-inż. na porządnym kierunku porządnej politechniki. Do tego znajomość drugiego języka, bo angielski to oczywistość. Śmiem twierdzić, że wtedy sprawa zatrudnienia wygląda zdecydowanie lepiej. :-)
      • ronin-teraz-zarejestrowany A ja bym wolał politologa niż 18.03.11, 13:05
        doktoranta z politechniki, który nie umie napisać prostego pisma, potrafi się zgubić w budynku zanosząc dokumenty do działu w innym skrzydle lub zająć się najmniej ważna sprawą z całej sterty papierów które mu kładę na biurku, bo jego wiedza techniczną do niczego nie będzie mi potrzebna jeśli nie będzie jej potrafił wykorzystać w codziennej pracy i nie będzie nadążał z pracą.
        • ggrdl Bo potrzebujesz sekretarki 18.03.11, 13:46
          Do napisania prostego pisma i pętania się po budynku jest potrzebna sekretarka po liceum, a nie doktorant.


          Nie twierdzę, że każdy po politechnice jest geniuszem ;-), pisałem też o SGH a to nie jest uczelnia techniczna ;-)

          Problem polega na tym, że inżynier COŚ UMIE, np. zaprojektować, a absolwent politologii z Psiej Wólki kwalifikacjami nie odstaje od licealisty.
          • nowotkomarceli4 Wiesz co??? Te studia to se 4 litery wsadź 18.03.11, 13:55
            Studia.... nie jest ważne na jakiej uczelni zostały ukończone, bo to o niczym nie świadczy. I czy to się Tobie podoba czy nie. Patrzysz na studia jak "na papier", jak na "wizę" do lepszego lub gorszego świata.
            Jestem trochę starszy i juz miałem okazję obserwować ludzi po różnych uczelniach i różnych kierunkach. Nie ma reguły. Są debile po SGH i są znakomici pracownicy po studiach w prywatnych uczelniach. I vice versa.
            • ronin-teraz-zarejestrowany Zgadzam się. Widać kto ma praktykę, a kto 18.03.11, 16:22
              tylko teoretyzuje. Nie potrzebuję sekretarki, ale nie zamierzam również takiej zatrudniać aby pomagała jaiemuś doktorantowi w codziennej pracy, bo nie jest sobie w stanie poradzić. Nie będę również za niego wykonywał papierkowej przyziemnej roboty. Jak skończył polibudę to już jest stworzony tylko do prac koncepcyjnych bo potrafi coś zaprojektować? No proszę cię... Otóż drogi młodszy kolego rynek inżynierów którzy są potrzebni do projektowania, chemików potrzebnych do pracy w laboratorium jest bardzo ograniczony. Wszyscy po polibudzie nie znajdą pracy w burach projektowych, na budowach, w fabrykach czy laboratoriach. Pójdą pracować jako przedstawiciele handlowi, doradcy techniczni itd. W takiej pracy gdzie trzeba się wykazać czyms więcej niż jedynie suchą wiedzą z podręcznika wielu z nich nie jest w stanie sobie poradzić, co spraktykowałem na własnej skórze. Po farmacji ludzie nadający się do pracy poza apteką i laboratorium stanowią prawdziwą rzadkość i towar deficytowy. Dlatego wolę przyuczyć kogoś rozgarniętego niż wziąśc kłuka po polibudzie, który może i by coś zaprojektował ale ma problemy z odnalezienem sie w bieżących sprawach firmy. Kolega politolog;) jest kierownikiem w centrali jednego z większych banków, więc też się nasłuchałem wielu historii o absolwentach "shg", po którym tez nie masz żadnego konkretnego zawodu. Niestety nie masz pojęcia o tym, bo brak ci wiedzy praktycznej zdobytej w pracy z ludźmi...
              • 1stanczyk Otoz to i jeszcze jedno: nawet jesli osoba po 18.03.11, 20:43
                fachowych studiach ma kwalifikacje to często idąc do pracy przecenia ich wartość rynkową dla firmy co prowadzi bardzo szybko zresztą do konfliktów w zespole.
                Żaden tytuł ani inżyniera ani magistra ani profesora to nie są żadne, szczególnie po tych obecnych "studiach", świadectwa nieomylności.
                To nawet coraz częściej nie są świadectwa potencjalnych możliwości w odniesieniu do rzadkich bo rzadkich pracowników, którzy mają nie tylko ambicje ale rowniez niejednokrotnie przerastają możliwościami i potencjałem a przez to swoja użytecznością dla firmy tych utytułowanych !!!

                Re: Zgadzam się. Widać kto ma praktykę, a kto
                • ggrdl Oj wydało się! ;-) 19.03.11, 13:33
                  Ale mnie rozgryźliście! Jestem pryszczatym szczawikiem, co to nigdy nigdzie nie pracował, nie zna się, nie ma pojęcia, nie kierował ludźmi!

                  Nie zamierzam was z tego błędu wyprowadzać.
            • ggrdl Re: Wiesz co??? Te studia to se 4 litery wsadź 19.03.11, 13:46
              Są nawet geniusze bez studiów, tylko statystycznie łatwiej o głąba po prywatnej politologii, niż po elektronice na PW.

              Piszesz o wizie - tak, papier to wiza! Zdarza mi się rozpatrywać kandydatury do pracy. Jeśli mam 40 podań na jedno miejsce, to na początek wybieram tych, którzy mają "najlepsze" CV-ki, w tym wykształcenie. Tych zapraszam na rozmowę. Wśród tych kilkunastu znajdę "perłę", która zgodzi się pracować za pensję, którą mogę mu zapłacić, to reszty w ogóle nie zapraszam. I wtedy politologia w Sochaczewie przegrywa z elektroniką na PW. Proste?

              Pomijam, że - uwierz mi - na tej politechnice uczą więcej i lepiej. Mam porównanie, bo na prywatnych uczelniach nauczałem, co ze wstydem niniejszym przyznaję ;-)

              A jak ktoś potrzebuje sekretarki, czy przedstawiciela handlowego, tzn. że potrzebuje tzw. kwalifikacji twardych na poziomie ...GIMNAZJUM (tak! nawet nie matury!), zaś wymaga umiejętności miękkich. A tego faktycznie nie uczą na uczelniach.
    • trzymyszy3 oszustwo - mit wlasnego "biznesu" 18.03.11, 12:22
      Oprocz oszustwa edukacyjnego, mlodziezy serwuje sie drugie oszustwo: jedyna recepta na szczescie jest wlasna DG, szumnie nazywana "biznesem". Czlowiek prowadzacy DG ukazywany jest jako we wszystkim lepszy od czlowieka na etacie: jest sam sobie panem, a nie "niewolnikiem", jest zaradny, a nie bierny, ma glowe na karku, bierze swoj los we wlasne rece itp. itd.

      Oszustwo to serwuja oczywiscie przedsiebiorcy, ktorzy zamiast ludzi na etatach wola miec ludzi wykanujacych identyczna prace w identycznych warunkach, ale zatrudnianych na umowy cywilnoprawne, czyli tzw. patologiczne samozatrudnienie.

      W rzeczywistosci, aby prowadzic biznes (nie jednoosobowe "firmy"), trzeba miec zestaw czesciowo wrodzonych, czesciowo wyksztalconych zdolnosci: zarzadzanie ludzmi i finansami, umiejetnosci komunikacyjne, odpornosc na stres, podzielnosc uwagi, swego rodzaju intuicje rynkowa itd. Nie kazdy ma te zdolnosci i nie kazdy, kto ich nie ma, jest nieudacznikiem.

      Prawda jest taka, ze mozna byc kompletna noga w biznesie, ale mimo to swietnie zarabiac na etacie, majac stanowsko samodzielne (sam sobie panem) i swietnie realizowac sie zawodowo. Trzeba byc tylko dobrym fachowcem w jakiejs branzy. Dla wielu dobrych specjalistow etat jest bardzo dobrym rozwiazaniem i wlasna DG nie jest tu w niczym lepsza. Mit wlasnej DG jest oszustwem.

      • nowotkomarceli4 Re: oszustwo - mit wlasnego "biznesu" 18.03.11, 12:34
        > Oprocz oszustwa edukacyjnego, mlodziezy serwuje sie drugie oszustwo: jedyna rec
        > epta na szczescie jest wlasna DG, szumnie nazywana "biznesem". Czlowiek prowadz
        > acy DG ukazywany jest jako we wszystkim lepszy od czlowieka na etacie: jest sam
        > sobie panem, a nie "niewolnikiem", jest zaradny, a nie bierny, ma glowe na kar
        > ku, bierze swoj los we wlasne rece itp. itd.

        to się nazywa życie. Tutaj nie ma mamusi która nosek wytrze, w urzędzie za synka załatwi dowód osobisty, wakacje zafunduje. Taka smutna prawda.... aby zarobić, trzeba się narobić. Chyba że jest się nieziemsko zdolnym i inteligentnym. Ale to dotyczy promila społeczeństwa. Reszta musi ciężko pracować, lub znaleźć swoją niszę.

        > Oszustwo to serwuja oczywiscie przedsiebiorcy, ktorzy zamiast ludzi na etatach
        > wola miec ludzi wykanujacych identyczna prace w identycznych warunkach, ale zat
        > rudnianych na umowy cywilnoprawne, czyli tzw. patologiczne samozatrudnienie.

        Widzę, że ty czekasz na to, aż ktoś ci poda Twój sukces na srebrnej tacy

        > W rzeczywistosci, aby prowadzic biznes (nie jednoosobowe "firmy"), trzeba miec
        > zestaw czesciowo wrodzonych, czesciowo wyksztalconych zdolnosci: zarzadzanie lu
        > dzmi i finansami, umiejetnosci komunikacyjne, odpornosc na stres, podzielnosc u
        > wagi, swego rodzaju intuicje rynkowa itd. Nie kazdy ma te zdolnosci i nie kazdy
        > , kto ich nie ma, jest nieudacznikiem.

        Nie użalaj się nad sobą chłopczyku. Każdy ma jakieś zalety. Znam osoby, które nie dysponują żadną z powyższych cech, a zarabiają po 10 tysiecy PLN na rękę.

        > Prawda jest taka, ze mozna byc kompletna noga w biznesie, ale mimo to swietnie
        > zarabiac na etacie, majac stanowsko samodzielne (sam sobie panem) i swietnie re
        > alizowac sie zawodowo. Trzeba byc tylko dobrym fachowcem w jakiejs branzy. Dla
        > wielu dobrych specjalistow etat jest bardzo dobrym rozwiazaniem i wlasna DG nie
        > jest tu w niczym lepsza. Mit wlasnej DG jest oszustwem.

        każdy jest stworzony do czegoś innego
      • ggrdl Samozatrudnienie to nie biznes 18.03.11, 13:52
        Mylisz "kreatywność podatkową" z biznesem. Nauczyciel na samozatrudnieniu nie prowadzi żadnego biznesu - on (w miarę legalnie) oszukuje na podatkach.

        Własnym biznesem jet sprzedaż ogórków kiszonych na targu ;-)
        Oczywiście może też być handel używanymi samochodami, pisanie programów, glazurnictwo - wszystko to formy jednoosobowego biznesu, bo można też inaczej...
    • well_ness Pokolenie wyżu: Weźmiemy każdą pracę 18.03.11, 12:34
      Lekarz, prawnik, tłumacz... W tych zawodach można dobrze zarobić, ale najpierw trzeba się piąć po szczebelkach dostając grosze za wykonwaną pracę. Po każdym szczebelku egzamin. Dopiero przed 40 można sobie pozwolić na założenie rodziny.
      Doktorant zatrudniony na uczelni dostaje mniejsze wynagrodzenie niż zwykły nauczyciel w szkole.

      W wieku 23 czy 26 lat to można co najwyżej mechanicznie produkować pieniądze Można też pracować za grosze i robić dodatkowe kursy żeby wspiąć się wyżej i potem mieć nie tylko pieniądze, ale szacunek w środowisku. Żeby być kiedyś dobrym szefem to trzeba najpierw być pracownikiem najniższego szczebla tak żeby jako szef móc zrozumieć tych którymi się zarządza.

      Jeżeli coś przychodzi szybko i łatwo to jest byle jakie.

      Wydaje mi się, że najważniejsze jest to, żeby mieć na siebie jakiś plan. Absolwent politologii może taki plan mieć. Po co oceniać czyjąś życiową ścieżkę? Po co tak dewaluować studia humanistyczne? Przecież jeżeli ktoś kończy te studia to wcale nie znaczy, że jest skazany na bezrobocie. To nic nie znaczy. Może piąć się dalej, nabyć nowe umiejętności. Może uczyć się dalej samemu lub na kursie i pracować potem w zupełnie innym zawodzie.

      Jako ludzie też nie jesteśmy wciąż tacy sami. Wciąż się zmieniamy. W wieku nastu lat możemy być ćpunami i część ludzi nas wrzuci do tej szufladki. Przez ćpanie można popaść w chorobę, która zmieni nasze podejście do życia o 360 stopni i tak możemy w wieku lat 70 być mędrcami, wrażliwymi dziadkami. Leniem nie jest się całe życie. Można być nim na pewnym etapie. Nikogo nie należy dyskwalifikować. Na studiach złe oceny można mieć z lenistwa, braku zainteresowania przedmiotem, z powodu choroby, z powodu niesprawiedliwości. Może być mnóstwo powodów. Jeżeli ktoś pisze, że zatrudnia tylko młodych ludzi, absolwentów uczelni państwowych z dobrymi ocenami tzn. że jest osobą, która nie wie, że popełniane błędy często czynią nas lepszymi, że dobry teoretyk nie musi być dobrym praktykiem, że leniwy student może być pracowity w pracy a pracowity student leniwym pracownikiem.

      Człowiek który wybiera studia tylko dlatego, że będzie po nich praca, potem przez całe studia pracuje żeby mieć doświadczenie a po ukończeniu studiów zakłada rodzinę to nie jest człowiek, który ma na siebie plan. On po prostu robi tak jak się przyjęło. Nie robi nic dla siebie ale wciąż za czymś goni, sam nie wie za czym i szydzi z tych którzy szukają swojej własnej drogi, którzy nie zakładają rodziny zaraz po studiach a dopiero w wieku 35 lat, którzy po studiach przez rok są bezrobotni. Trzeba trochę pobłądzić żeby być szczęśliwym.






      • zywiolak Re: Pokolenie wyżu: Weźmiemy każdą pracę 18.03.11, 15:20
        Ogólnie się zgodzę z tym, że ta zmiana o 360o to się mało rewolucyjna wydaje...

        ;)
    • mhm6 Pokolenie wyżu: Weźmiemy każdą pracę 18.03.11, 12:37
      Skończyła politologię na prywatnej uczelni w Warszawie.
      i na tym ten artykuł mógłby się skończyć. Ta panienka zapłaciła za dyplom, wiedzę ma zerową, tyle co umie pewnie pazury sobie pomalować.
      Trzeba było iść do szkoły gastronomicznej, miałaby pracę.
    • eruve.elen Pokolenie wyżu: Weźmiemy każdą pracę 18.03.11, 13:19
      Czy w tym kraju nie może być normalnie?
      Jak się jest z pokolenia wyżu, to się nie ma roboty. Jak się jest z pokolenia niżu, to się nie ma emerytury. A uśredniając końcowy efekt, tak czy tak będzie bida dla większości. No qrfa...
    • kasia25_online Pokolenie wyżu: Weźmiemy każdą pracę 18.03.11, 15:26
      Nie czytałam całej dyskusji, ale patrzę na problem od strony wykładowcy. Niestety choćbym flaki z siebie wypruwała większości studentów nie da się prawie niczego nauczyć, bo tego nie chcą lub intelektualnie się do tego nie nadają. Chcą natomiast łatwo i szybko zdobyć papierek, w czym pomagają niewątpliwie władze uczelni, z której praktycznie nikt nie może wylecieć. Nie dziwię się pracodawcom, którzy nie chcą zatrudniać osób, które nie potrafią sklecić jednego logicznego zdania, a najprostsze przekształcenie matematyczne budzi w nich panikę.
      • mak00 racja, racja, racja, racja... 18.03.11, 15:49
        .
      • nowotkomarceli4 Re: Pokolenie wyżu: Weźmiemy każdą pracę 18.03.11, 16:12
        Nie wiem jak jest na uczelni, ale wiem jak jest w mojej branży i branżach jej pokrewnych. Czasem, na spotkaniach zadaję sobie w myślach takie pytanie: "ku....wa jak to możliwe, że tacy debile znajdują pracę w takiej instytucji???????". Niestety to już jest plagą, że ćwierć inteligenci zajmują stanowiska, na których nie powinni zasiadać. Obecni absolwenci ani nie są ogólnie wykształconymi erudytami (jak było jeszcze 20 lat temu), ani nie są niesamowitymi profesjonalistami jednej dziedziny (jak w USA lub GB). Nie wiem, z czego się to bierze.
        • kasia25_online Re: Pokolenie wyżu: Weźmiemy każdą pracę 18.03.11, 17:08
          20 lat temu żeby dostać się na uczelnię trzeba było zdać kilkudniowy egzamin wstępny. Po tej selekcji, jak ktoś nie zaliczył I roku to wylatywał. Było owszem sporo stresu, ale ten stres hartował i pewnie przygotowywał do przyszłej nie mniej stresującej pracy. Poza tym taki system uczył odpowidzialności za siebie. Teraz dziekan mówi wykładowcom: nie wymagajcie zbyt wiele od studentów, nie można ich stresować, bo przecież płacą (to o zaocznych). Żenada...
          • 1stanczyk "bo przecież płacą" Uczelnie w naszym sekciarskim 18.03.11, 18:40
            (zamiast słowa religijnym, które nie oddaje prawdziwie istniejącej w kraju rzeczywistości) kraju najzwyczajniej się ku...ą.

            Jak zwyczajna prostytutka za pieniądze zrobią wszystko.:) :) :)

            To jest nic innego jak ta nasza wielowiekowa tradycja rynsztokowej sprzedajności, której tak wytrwale, dumnie i skutecznie w ostatnim dwudziestoleciu w odniesieniu do tajnego sprzedajnego donosicielskiego szamba pokornie służącego moskiewskiemu namiestnictwu w naszym kraju reprezentowanemu przez "nasze" SB, broniły z Michnikiem jako "niepodważalnym autorytetem" na czele, postokrągłostołowe durnie.

            Skutecznie broniły wszelkiego powojennego sprzedajnego donosicielskiego karierowiczowskiego ścierwa szmatławych sługusów "dyktatury proletariatu", którego ofiary żyły i żyją w naszym kraju by jednocześnie, za sprawą rodowej solidarności pastwić się, szczególnie w przed światowymi mediami, nad nikczemnością i podłością dokładnie tego samego naszego donosicielstwa z czasów wojny, którego ofiary były przede wszystkim ofiarami niemieckiego zwierzęcego rasistowskiego bestialstwa polegającego nie tylko na eksterminacji Żydów ale rowniez na egzekwowaniu w naszymù kraju "prawa" do mordowania tych wszystkich, na początku wojny bardzo licznych w naszym kraju , którzy z narażeniem nie tylko swojego życia, ale całej rodziny a nierzadko mieszkańców klatki schodowej czy całego bloku ratowali życie Żydom przepłacając to niejednokrotnie nie tylko własnym

            Jakim trzeba być nieskończonym bydlakiem (patrz Bartoszewski Gross i wielu, wielu innych w naszym kraju nierzadko już nieżyjących) by moc przyjąć taką wrogą nam optykę rozliczania naszej niejednokrotnie trudnej przeszłości !!!

            I jaki jest cel tak kłamliwie przedstawianej w światowych mediach naszej przeszłości.

            Dla tych bydlaków, jak Kalego, jest dobre i złe donosicielstwo: dobre jest wtedy kiedy albo donosimy albo służy ich interesom (jak te w latach powojennych), złe kiedy na nas donoszą!

            Re: Pokolenie wyżu: Weźmiemy każdą pracę
          • leszekk_k Re: Pokolenie wyżu: Weźmiemy każdą pracę 18.03.11, 22:42
            kasia25_online napisała:

            > 20 lat temu żeby dostać się na uczelnię trzeba było zdać kilkudniowy egzamin ws
            > tępny. Po tej selekcji, jak ktoś nie zaliczył I roku to wylatywał. Było owszem
            > sporo stresu, ale ten stres hartował i pewnie przygotowywał do przyszłej nie mn
            > iej stresującej pracy. Poza tym taki system uczył odpowidzialności za siebie. T
            > eraz dziekan mówi wykładowcom: nie wymagajcie zbyt wiele od studentów, nie możn
            > a ich stresować, bo przecież płacą (to o zaocznych). Żenada...



            Jak to po pierwszym roku, zwykle byla jakas kobyla na 1 semestrze, i to wystarczylo :)
    • mak00 Jaką "każdą"??? 18.03.11, 15:45
      Nie mają wygórowanych wymagań??
      Adiunkt na wyższej uczelni zarabia na rękę ok. 2,5 tys. zł, sekretarka na takiej samej uczelni (z wieloletnim stażem i też wyższym wykształceniem) - ok. 1,5 tys.
      A podane przykłady - politolog, marketing i zarządzanie - toż to właśnie kuźnie bezrobotnych! Miało być na studiach miło, łatwo i przyjemnie? Było!
      A teraz jest, jak jest...
      Jak sobie pościelisz, tak masz. I słusznie!
      • nowotkomarceli4 Re: Jaką "każdą"??? 18.03.11, 16:05
        Co wy się tych nauk politycznych czepili??? Coście się czepili studiowania "dla przyjemności"??? Chyba jednak chodzi o to, aby mieć coś w głowie, aby mieć w sobie siłę przebicia, kreatywność, kulturę osobistą, iskrę oraz opanowanie. Pracowitość??? Nie zawsze jest najważniejsza. Wolę leniwego a inteligentnego cwaniaka z poczuciem obowiązku, niż lekko głupkowatego pracusia, który się narobi i nic z tego nie wynika. To jest najważniejsze na rynku pracy. A nie to, jakie uczelnie się kończy. Jak pisałem wyżej możesz kończyć najlepsza na rynku akademię, tylko że jak będziesz miał problemy interpersonalne, to zawsze będzie z Tobą problem. Możesz skończyć słabą uczelnie, ale jeśli będziesz miał to coś, co akurat jest potrzebne w danym zawodzie, to będziesz wartościowym pracownikiem. Zawsze to powtarzam i będę: przypisywanie dyplomowi "cech", które nijak mają się do realiów, jest cechą ludzi, którzy są pierwszym pokoleniem w rodzinie z wyższym wykształceniem.
        • kasia25_online Re: Jaką "każdą"??? 18.03.11, 16:18
          Na nauki polityczne idą głównie po to żeby cokolwiek skończyć, a wiadomo, że duzo łatwiej jest skończyć taki kierunek niż np. fizykę teoretyczną. Do większości stanowisk nie są potrzebne studia wyższe.
          • nowotkomarceli4 Re: Jaką "każdą"??? 18.03.11, 16:35
            Masz rację, że wielu przypadkach idą tam osoby, które nie wiedzą co ze sobą robić w przyszłości. Ale to samo mozna powiedzieć o wielu innych kierunach społecznych: socjologia, psychologia, marketing, historia, prawo, historia sztuki itd itp.
            Niestety człowiek w wieku 18-19 lat niewiele wie jeszcze o zyciu i wielu nie wie, co by chciało robić w przyszłości.
          • erhapl Re: Jaką "każdą"??? 18.03.11, 16:36
            Kiedyś istniało pojęcie "stanowisko pracy". Świat się rozwija dlatego to rozdzielono.
      • ronin-teraz-zarejestrowany Co ty za głupoty opowiadasz ? 18.03.11, 17:07
        Ja akurat jestem politologiem, wykształconym dziennie na państwowej uczelni tylko, że 15 lat temu. Jakoś nie przypominam sobie tej sielanki. Wręcz przeciwnie w ciągu 5 lat jednolitych studiów ponad 80 egzaminów i zaliczeń na ocenę. Ja ani nikt z moich znajomych z roku jakoś problemu ze znalezieniem pracy nigdy nie mieliśmy, no chyba że ktoś wolał własny biznes otwierać po studiach.
        Proponuję nie uogólniać bo prywatne szkółki produkują teraz też pełno "prawników" "ekonomistów" czy "informatyków". Dopóki będzie pełno marnych szkółek, dopóki będzie można prowadzić fabryki zwane studiami zaocznymi to tak to będzie wyglądało. Problemem jest właśnie jakość kształcenie a nie kierunki, bo znam też kilku bankowców po filozofii. No i oczywiście problem leży w materiale ludzkim, który ogólnie jest coraz gorszy.
        • kasia25_online Re: Co ty za głupoty opowiadasz ? 18.03.11, 17:23
          No właśnie, wszystko się zgadza, to było 15 lat temu, kiedy liczyło się rzetelne wykształcenie. A teraz nawet słabi studenci kombinują jak zaliczyć przynajmniej 2 kierunki, połowę ocen sobie przepisać, bo się niby powtarzają. Oni nie chcą niczego się nauczyć, nawet tego jak się uczyć.
          • ronin-teraz-zarejestrowany Bingo. Tylko czy tojest wina kierunku 18.03.11, 17:36
            czy tych "studentów" oraz pseudoszkółek wyższych ?

            Potem taki przygłup jeden z drugim napisze na forum że politolodzy czy socjologowie to się do niczego nie nadają, a zupełnie nie pamięta że tak samo produkuje się informatyków, ekonomistów czy prawników i często robia to te same szkółki niedzielne.
            A ja największą korzyść jaką wyniosłem z tych studiów to właśnie była zdolność uczenia się nowych rzeczy czasem kompletnie oderwanych jak międzynarodowe stosunki gospodarcze i psychologia przywództwa, umiejętność korzystania ze źródeł wiedzy, a nie wykuwania na blache no i oczywiście walka o wszystko: w dziekanacie, przenoszenie się z grupy do grupy, zapisy na fakultety itd. No i do tego miałem jeszcze czas na AZS i zawody.
    • erhapl Re: Wezmę każdą pracę modelki. 18.03.11, 16:28
      Mój tata pracuje W PRACY !


      W Polsce ludzie nie mają czysu pracować bo się spieszą do domu na obiad.


      - Co pan potrafi ?
      - Wszystko.
      - To prosze zrobić…
      - A nie, tego to akurat nie…
      - No to w takim razie …
      - Niestety, to tez nie tego ten…
      - No, a moze…
      - Nie, nie…
      - No to co pan w takim razie potrafi ?
      - Tego ten, wszystko.
    • villemo_s Pokolenie wyżu: Weźmiemy każdą pracę 18.03.11, 16:51
      Mam 24 lata, studiuję, pobieram rentę po zmarłej matce. Kto mi odpowie na pytanie, dlaczego osoby w sytuacji takiej jak moja nie istnieją dla PUP i dlaczego nie mają prawa do stażu? Gdzie mam zdobywać doświadczenie? Mam za sobą praktyki zawodowe, wolontariat, pracowałam też przez miesiąc za 50 zł jako sekretarka na umowę zlecenie (dłużej nie wytrzymałam, biuro było nieogrzewane). Kończą mi się pomysły, jak inaczej mam zdobyć doświadczenie??? Chcę pracować, ale to nic nie znaczy, bo przegrywam na starcie z krewnymi i znajomymi królika.
      • xxxxxx666 Re: Pokolenie wyżu: Weźmiemy każdą pracę 18.03.11, 23:12
        > bo przegrywam na starcie z krewnymi i znajomymi królika.

        Jakież to proste, prawda? Tak sobie wytłumaczyć. Wszędzie układ i zmowa. Wszyscy przeciwko Tobie - ale dobrze że Ty w końcu jesteś idealna.
        • villemo_s Re: Pokolenie wyżu: Weźmiemy każdą pracę 19.03.11, 06:03
          Nie to było motywem przewodnim mojego postu. Była nim kwestia pozbawiania sierot i półsierot prawa do równego startu w życie, do stażu z PUP.

          Nie masz matki, a ojciec się zapija - radź sobie sama!

          Nepotyzm w moim mieście widziałam wiele razy na własne oczy, więc nie jest to żaden układ i zmowa.
    • porozmawiajmy_konstruktywnie Problem stary jak świat - przeludnienie 18.03.11, 19:11
      Od dawna ludzie zmagali się z problem braku pracy (lub niechęcią do podjęcia niesatysfakcjonującej pracy), który jest spowodowany przeludnieniem.
      Jedni wyruszali na brutalne podróże (wojny). Inni szukali dziewiczego lądu na kolonizację. Jeszcze inni uprawiali "mix" handlowo-wojenny.
      Jednak prawdziwy problem zaczął się wraz z eksplozją populacji po odkryciu wszystkich kontynentów. Trzeba było to wszystko jakoś zorganizować w logiczną strukturę, wspomaganą technologicznie - rewolucja przemysłowa. Pojawiła się zmiana w funkcjonowaniu rodziny - większość kobiet również poszła do pracy. No i w końcu doszło do narodzin rozbudowanego systemu administracji.
      Wszystko to rozpędzało coraz bardziej lokomotywę wzrostu populacji. U władzy zaczęli pojawiać się ludzie, którzy głosili i realizowali własne ideologie - lepszych i gorszych. Doszło do globalnego konfliktu, który stał się trampoliną dla ideologii równych i równiejszych. Na koniec tego okresu okazało się że wielu robotników nie chce się już w to bawić. No i nastał neoliberalizm, gdzie całe masy ludzi żyją jak piłeczki w maszynie losującej totalizatora sportowego. Ekstremalnie zmienny kocioł ze skomplikowanymi układami państwo-obywatel-podatki, z kominami na himalajach kontrastów zarobkowych. Bunt szeregowych pracowników gaśnie już w zarodku - nie ma centralnej władzy do obalenia, jest za to możliwość wyartykułowania frustracji (wolność słowa). Wreszcie rodzi się pokolenie młodych, w którym wyrastają szczęśliwi i zaradni, dziwiąc się dlaczego innym los nie zapewnił kariery i predyspozycji w walce z konkurencją w wyścigu po szczęście finansowe.
    • mrbogi Perspektywa drugiej strony... 18.03.11, 20:01
      Ciekawe dane, ale warto dodać trochę inną perspektywę: jestem menedżerem w dziale marketingu dużej korporacji - często szukam młodych absolwentów lub studentów 4/5 roku (niekoniecznie marketingu i niekoniecznie SGH/UW) do mojego zespołu - na dobrze płatny staż z perspektywą szybkiego awansu. Nie szukamy ukształtowanych marketingowców - tego zawodu jak wielu innych nie da się nauczyć w szkole - potrzebujemy ambitnych, zdolnych, otwartych młodych ludzi ze znajomością języka angielskiego - wydawałoby się nic wielkiego...

      Smutna prawda jest taka że rekrutacje często trwają miesiącami - młodzi ludzie idą na łatwiznę, myśląc ze sam papierek wyższej uczelni załatwi im wymarzoną pracę. Przeciętny absolwent renomowanych polskich uczelni nie poszerza swojej wiedzy ponad minimum wymagane w szkole, często mówi bardzo słabo po angielsku lub co gorsza - nie zna na poziomie podstawowym Excel'a. Wielu z nich przez 5 lat studiów nie udaje się zrealizować żadnych praktyk czy dodatkowych aktywności na uczelni czy w organizacjach studenckich - choć takie oferty są bez trudu dostępne. Z niskimi kwalifikacjami kontrastują wysokie oczekiwania co do pensji i stanowiska oraz pewność siebie granicząca z arogancją.
      • porozmawiajmy_konstruktywnie Re: Perspektywa drugiej strony... 18.03.11, 22:00
        Czym handluje Twoja korporacja? Uważam, że mogę wystartować do procesu rekrutacji.

        Macie jakąś stronę internetową?
    • jep23 Dawno temu,w PRLu 18.03.11, 20:02
      Poczytajcie,jak było w strasznym PRL-u.
      W 1969 ukończyłem 3-letnią szkołę pomaturalną.Jeszcze przed końcem
      szkoły zgłaszali się pracodawcy szukający pracowników.Każdy z nas po dyplomie
      miał kilka ofert zatrudnienia.W pierwszej pracy zarabiałem 1100 ówczesnych złotych.
      (cena roweru "wyścigówki").Po trzech latach,w trzeciej pracy zarabiałem 3300 (średnia
      krajowa).Pracę zmieniałem bo mnie "przekupywali" wyższą pensją.
      Zapisałem się do tzw.mieszkaniowej spółdzielni mieszkaniowej,wpłaciłem jakieś nieduże
      pieniądze i w 1975 wprowadziłem się do trzypokojowego mieszkania,które później
      wykupiłem.Potem fiat126,itd,itp...
      W podobny sposób "udało się" tysiącom zwykłych ludzi.
      Aha - do żadnej partii nie musiałem należeć.
    • himol6 Pokolenie wyżu: Weźmiemy każdą pracę 18.03.11, 20:09
      Mam 26 lat. Dobre CV. Skończyłam psychologię na państwowej uczelni. Od dwóch miesięcy szukam pracy po roku odbywania stażu.Moje wnioski?- nepotyzm, trywialne ogłoszenia, w których zawarte wymogi często wzajemnie się wkluczają.. Pracodawcy nie róbcie z nas idiotów proponując bezpłatne praktyki i staże jako szanse na tanią siłę roboczą... Dla mnie ważne jest by mieć szanse na rozwój, możliwość rozwijania swoich umiejętności , wysokość pensji jest ważna ale nie najważniejsza!!! Mam wrażenie że ,,domorośli" HR próbują za wszelką cenę udowodnic większości poszukujących pracy że są bezwartościowi.... Myślę, że w tym kraju niewiele dobrego czeka dla dobrze wykształconych, nie mających PLECÓW mlodych ludzi....;/
      • xxxxxx666 Re: Pokolenie wyżu: Weźmiemy każdą pracę 18.03.11, 20:37
        Synku, z Twojej wypowiedzi nie ma ani grosz prawdy. Po prostu próbujesz sobie jakoś wytłumaczyć swoją indolencję. Ja dostałem ostatnio 70 CV na stanowisko nadzoru merytorycznego portalu - CV od psychologów/pedagogów/socjologów nie są w ogóle czytane - trafiają bezpośrednio do kosza, bo ci ludzie NIC wartościowego nie potrafią.

        Im szybciej realnie spojrzysz na sytuację i zaczniesz szukać roboty przy taśmie tym lepiej dla Ciebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka