maxixxx
10.05.11, 20:42
Panie redaktorze napisał pan:
"Rzeczywiście w obecnym układzie sił w Unii (gdzie na jednym biegunie jest silny przewodniczący Herman Van Rompuy i szefowa dyplomacji Catherine Ashton, na drugim zaś Niemcy i Francja) prezydencja wiele zdziałać nie może. I jej postrzeganie w dużej mierze zależy od tego, co dzieje się w kraju właśnie ją sprawującym"
otóż chcę panu redaktorowi jak i moim współobywatelom powiedzieć, że od czasu przyjęcia Traktatu Lizbońskiego prezydencja polega głównie na technicznej obsłudze przywództwa a nie promowaniu jakiś założeń przez kraj sprawujący prezydencję
Traktat Lizboński zupełnie zmienił sens słowa "prezydencja" przesuwając ośrodki i decyzyjne i analityczne więc warto ziewać jak polscy politycy będą nam z szklanego okienka opowiadać o tym jak to przewodzą Europie
tak naprawdę to rząd Polski ma zadbać o to by wódka była zimna i papieru toaletowego nie zabrakło w łazienkach przyjeżdżających gości i to tylko tyle i aż tyle bo może się okazać, że i to zadanie przerośnie nasze gwiazdy polityki