Dodaj do ulubionych

Jestem drogową piratką czy nie? - list

11.05.11, 21:59
i mozesz zostac morderca. entliczek pentliczek na kogo wypadnie na tego bec! opole.gazeta.pl/opole/1,35114,9553126,Za_smierc_kara_w_zawieszeniu.html
Obserwuj wątek
    • astoria48 Nieslychane 14.05.11, 19:06
      Nieslychane rzeczy pisze ta kobieta.To PIRAT drogowy.180km na drodze.Puknij sie kobieto w glowe co ty piszesz.W Kanadzie na autostradzie obowiazuje ograniczenie predkosci do 100km.Przekroczenie tego limitu o 50km/h to grzywna 50.000$ ,zabrane prawo jazdy na dlugo.Mozna tez trafic na kilka dni do aresztu.I to wszystko bez spowodowania wypadku.A w Polsce 300 zl.Smieszne pieniadze.Powinna dostac kare 50.000zl.Wiecej nie sprawdzala by pracy samochodu.
      • rpq Re: Nieslychane 14.05.11, 20:29
        <i>Po dwóch kilometrach jazdy 180 km/h </i>

        Przez chwile myślałem, że autorka chce sprowadzić do absurdu polską szkołę jazdy. Ale nie, ona naprawdę myśli, że ma rację i jest ofiarą. 80 km/h po dziurawej drodze, za szybko nawet żeby zobaczyć znaki drogowe :). Co by było, jakby jej przed maskę wyjechało dziecko na rowerze? Nie, ten tekst to jest podpucha :).
      • q-ku nie wierzę w ten list, to podpucha być musi 29.05.11, 15:49
        przecież taką idiotką nie można być - jak opisuje siebie ta pani piratka
        • snurfik Re: nie wierzę w ten list, to podpucha być musi 29.05.11, 16:27
          Jestem za drastycznym podniesieniem kwot mandatów, właśnie by takie idiotki jak autorka tego listu, nie swędziało za bardzo by wdepnąć gaz do dechy.

          Gdybyś się babo popisała takimi wyczynami na autostradzie w finlandii to po zatrzymaniu przez policję możesz śmiało oddać kluczyki do tego swojego "średniej klasy auta japońskiego". Zapewne jeszcze byś musiała do tego mandatu dopłacić.
          A najzabawniejsze jest to tłumaczenie "a tamten też szybko jechał". Człowiek ze wsi wyjdzie, wieś z człowieka nigdy.
    • stpaul Jestem drogową piratką czy nie? - list 14.05.11, 20:29
      Owszem, piratką i tupeciarą.
    • tumoi Jestem drogową piratką czy nie? - list 14.05.11, 22:04
      list-prowokacja? Bo nie chce mi się wierzyć, że ktos publicznie się żali za to, ze został ukarany za rażące naruszenie kodeksu drogowego. Mi też się zdarza przekroczyć prędkośc, ale liczę się z tym, że gdy mnie złapią będę musiała przyjąć mandat i wzbogacić się o punkty karne. I dziury po których ja też jeżdże (ale na pewno nie 80km/h) nie mają tu nic do rzeczy.
    • kotek.filemon Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 14.05.11, 22:26
      "Nigdy nie miałam do policji szczególnie dużo sympatii. Nigdy nie oczekiwałam, że będzie to formacja na miarę europejskiej, której celem nadrzędnym jest ochrona obywateli i rozsądne egzekwowanie praw i obowiązków."

      Ty się ciesz durna babo, że nie trafiłaś na policję, której faktycznie "celem nadrzędnym jest ochrona obywateli i rozsądne egzekwowanie praw i obowiązków", np. na szwajcarską. Mój znajomy, jak odpalił im za jeden drobny wybryk półtora tysiąca franków to teraz jeździ jak zegarek, nomen-omen, szwajcarski. To jest zresztą w sumie jedyny bat na polaczków z ciężką nogą, jak wyjeżdżają do cywilizowanych krajów. W takich Niemczech też by ci, pindo durna, nie popuścili, gdybyś swoje popisy Kubicy odstawiała na drodze z ograniczeniem prędkości. Tylko w PL uważa się, że 600 złotych to "wysoka" grzywna. "Przyjazne draństwo" Paligłupa proponowało swego czasu zwiększenie stawek max do zawrotnej kwoty tysiąca złotych. Uśmiałem się, jak to przeczytałem. Tysiąc euro to by dopiero był bat na chłopków oderwanych od pługa i przesadzonych za kierownicę...
    • szwagier_gpw Jestem drogową piratką czy nie? - list 14.05.11, 22:35
      Aż trudno uwierzyć, że można myśleć jak autorka listu a jeszcze trudniej, że gardłować te swoje urojenia na łamach prasy. Pachnie podpuchą na kilometr.

      Jeśli jednak nie jest to podpucha, to życzę szanownej pani najazdu na drzewo z tą skromną prędkością 80 km/h, przy której ona i siedzący obok instruktor przestają zauważać mijane znaki. Pani znajdzie temat do przemyśleń na tym lub tamtym świecie, a nam na tych pożal się Boże "polskich drogach" zrobi się choć trochę bezpieczniej.
      • kotek.filemon Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 14.05.11, 22:46
        szwagier_gpw napisał:

        > Jeśli jednak nie jest to podpucha, to życzę szanownej pani najazdu na drzewo z
        > tą skromną prędkością 80 km/h, przy której ona i siedzący obok instruktor przes
        > tają zauważać mijane znaki. Pani znajdzie temat do przemyśleń na tym lub tamtym
        > świecie, a nam na tych pożal się Boże "polskich drogach" zrobi się choć trochę
        > bezpieczniej.

        Już w wątku obok napisałem, że drzewa przydrożne pełnią pożyteczną rolę selektora populacji na prowincji. Niestety urzędnicy nie grzeszą bystrością i wpadli na to, że to przecież wina drzew, co napadają na niewinnych kierowców. I drzewa się na potęgę wycina...
    • riki_i Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 14.05.11, 22:51
      Jak widać po komentarzach, homo sovieticus nadal rządzi. I co z tego że jechała po autostradowej obwodnicy 150 km/h??? Jakoś w Niemczech nie ma górnego ograniczenia na autostradach i wcale nie ma więcej wypadków niż gdzie indziej. 80 km/h na zwykłej drodze to też nic nadzwyczajnego. Przecież 80% kierowców jedzie stówą i potwierdzają to wszelkie badania. Skąd w tym narodzie tyle hipokryzji?

      A policja w Polsce stoi z radarem wyłącznie tam, gdzie można kawałeczek szybciej pojechać i daje się wlepić łatwy mandat frajerom. Na szczęście cb radio i ta nowa aplikacja na komórkę to właściwa odpowiedź dla tej pazernej grupy zawodowej.

      Ps. Założę się, że limit 0,2 promila gdyby ktoś normalny chciał go podnieść (nie nie , bynajmniej nie do wyuzdanego francuskiego 0,8 promila, ale zaledwie do zwykłego "europejskiego" 0,5 promila) też spotkałby się ze stadnym ujadaniem forumowych obszczymurów.
      • kotek.filemon Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 14.05.11, 22:54
        > Jak widać po komentarzach, homo sovieticus nadal rządzi.

        Jaki homo sovieticus, chopcze? Niechby spróbowała odwalić takie numery w ukochanej przez polskich prawiczków Hameryce, to by jej zrobili z doopy jesień średniowiecza.
      • aaannemarie Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 17:01
        Istotnie dziwi mnie chamskość komentarzy ("pindo durna" pisze jakiś milutki anonimowy buc-dżentelmen), piszący wystawiają sobie świadectwo, ale o tym nie wiedzą. Widocznie przerasta ich argumentowanie bez obrażania rozmówcy. Co do dróg francuskich, to istotnie: są świetne, można się rozpędzić, Francuzi prowadzą po 2 lampkach a będąc od dziecka pojeni, mają mocne głowy :)
      • ka-mi-la789 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 21.06.12, 16:07
        riki_i napisał:

        > Jak widać po komentarzach, homo sovieticus nadal rządzi.

        Czytaj: jestem nadpobudliwym warchołem organicznie niezdolnym do przestrzegania jakichkolwiek przepisów (z kodeksem drogowym na czele), a jeszcze bardziej - do zrozumienia, dlaczego otoczenie ma do mnie o to pretensje.

        I co z tego że jechała
        > po autostradowej obwodnicy 150 km/h??? Jakoś w Niemczech nie ma górnego ograni
        > czenia na autostradach i wcale nie ma więcej wypadków niż gdzie indziej.

        To się wyprowadź do Niemiec.

        80 km/
        > h na zwykłej drodze to też nic nadzwyczajnego. Przecież 80% kierowców jedzie st
        > ówą i potwierdzają to wszelkie badania. Skąd w tym narodzie tyle hipokryzji?

        Jak ci dziecko na przejściu rozjedzie takie "nic nadzwyczajnego", też pewnie będziesz miał pretensje do hipokryzji tego narodu.

        > A policja w Polsce stoi z radarem wyłącznie tam, gdzie można kawałeczek szybcie
        > j pojechać i daje się wlepić łatwy mandat frajerom.

        Zgaduję, że już sporo na tobie zarobili.

        > Ps. Założę się, że limit 0,2 promila gdyby ktoś normalny chciał go podnieść (ni
        > e nie , bynajmniej nie do wyuzdanego francuskiego 0,8 promila, ale zaledwie do
        > zwykłego "europejskiego" 0,5 promila)

        Jeszcze bardziej normalny byłby pewnie ten, kto w ogóle zlikwidowałby przepisy drogowe. No bo kto śmie jaśnie hrabiemu stawiać jakieś ograniczenia.

        też spotkałby się ze stadnym ujadaniem fo
        > rumowych obszczymurów.

        A to ciekawe - miłośnik prowadzenia po pijaku, warchoł i pirat drogowy nazywa innych "ujadającymi obszczymurami". Ale w to w sumie typowe, jak się nie ma argumentów. Mam tylko nadzieję, że zginiesz, zanim zdążysz zabić kogoś niewinnego.
      • ka-mi-la789 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 21.06.12, 16:08
        A, jeszcze jedno: w Niemczech na autostradach nie ma ograniczeń, ale tych które są - na przykład w terenie zabudowanym - kierowcy trzymają się co do milimetra.
    • rawahecht Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 00:36
      Sa tylko dwie mozliwosci; albo list ten jest zalosna "prowokacja",
      albo pisala go kompletna idiotka !
      • leziox Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 01:27
        Dziwne jest to,ze widzac w Niemczech samochody z rodzima rejestracja,nie trzeba obawiac sie o to ze kierowcy tego samochodu cokolwiek "odwali".
        Ludzie ci jada przepisowo,w miescie 50 km/h,poza miastem 70 km/h i tylko wtedy gdy mozna jechac 100 km/h,jada 100 km/h.
        Cud to jaki,czy Bozia przeobraza naszych rodzimych piratów szalejacych na polskich tzw.drogach w potulne owieczki toczáce sie jak im niemieckie prawo nakazalo,zupelnie slicznie i przepisowo tak jak inni uczestnicy ruchu drogowego od Odry do Renu?
    • tupeciara.pl Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 13:09
      i mozesz zostac morderca. entliczek pentliczek na kogo wypadnie na tego bec! opole.gazeta.pl/opole/1,35114,9553126,Za_smierc_kara_w_zawieszeniu.html
      Tak samo jak mogę zostać ofiarą. Do samochodu wsiadać należy ze świadomością, że można z niego nie wysiąść. I nie strasz mnie artykułami, których w Polsce niestety nie brak.


      Nieslychane rzeczy pisze ta kobieta.To PIRAT drogowy.180km na drodze.Puknij sie kobieto w glowe co ty piszesz.W Kanadzie na autostradzie obowiazuje ograniczenie predkosci do 100km.Przekroczenie tego limitu o 50km/h to grzywna 50.000$ ,zabrane prawo jazdy na dlugo.Mozna tez trafic na kilka dni do aresztu.I to wszystko bez spowodowania wypadku.A w Polsce 300 zl.Smieszne pieniadze.Powinna dostac kare 50.000zl.Wiecej nie sprawdzala by pracy samochodu.
      Nie planuję bywać w kraju, gdzie tłucze się małe foki albo zabija niepotrzebne poolimpijskie psy husky. Zacna to hipokryzja. Podobnie nie wybieram się do Hameryki. Choć oczywiście dróg im zazdroszczę. Mając kilka pasów w jedną stronę, całych i drożnych, mogę jechać 100 km/h i być z Trójmiasta w Warszawie w 3,5 godziny, a nie w 6.


      list-prowokacja? Bo nie chce mi się wierzyć, że ktos publicznie się żali za to, ze został ukarany za rażące naruszenie kodeksu drogowego. Mi też się zdarza przekroczyć prędkośc, ale liczę się z tym, że gdy mnie złapią będę musiała przyjąć mandat i wzbogacić się o punkty karne. I dziury po których ja też jeżdże (ale na pewno nie 80km/h) nie mają tu nic do rzeczy

      Jeździsz pewnie więcej niż 80 km/h. Taka między nami różnica, że ja się przyznaję, a Ty nie. Punkty i pieniądze nie są tu ważne. Ważne jest to, że byłam jedną z wolniejszych osób na przestrzeni tych 350 kilometrów. Dlaczego więc policja nie pognała za owym bmw pędzącym co najmniej 220km/h? Ze strachu o własne życie czy z wygody?

      Przez chwile myślałem, że autorka chce sprowadzić do absurdu polską szkołę jazdy. Ale nie, ona naprawdę myśli, że ma rację i jest ofiarą. 80 km/h po dziurawej drodze, za szybko nawet żeby zobaczyć znaki drogowe :). Co by było, jakby jej przed maskę wyjechało dziecko na rowerze? Nie, ten tekst to jest podpucha :).
      Corolla o pojemności 1,4 wymaga około dwóch kilometrów rozpędu by dojść do 180 km/h. Przetestowane  Wyjechał mi pijak, w czarnej dupie, w nieoświetlonej wsi, którą pokonywałam na trójce, góra 50 km/h. Skończyło się poboczem. Pijaczyna zygzakiem pojechała dalej. Jak myślisz, po ilu dzieciach? Tych nieoświetlonych, bo ciężki kupić odblask na rzepa i przyczepić do ramienia. To ja psu własnemu planuję kupić obrożę odblaskową, a co dopiero dziecku.

      Ty się ciesz durna babo, że nie trafiłaś na policję, której faktycznie "celem nadrzędnym jest ochrona obywateli i rozsądne egzekwowanie praw i obowiązków", np. na szwajcarską. Mój znajomy, jak odpalił im za jeden drobny wybryk półtora tysiąca franków to teraz jeździ jak zegarek, nomen-omen, szwajcarski. To jest zresztą w sumie jedyny bat na polaczków z ciężką nogą, jak wyjeżdżają do cywilizowanych krajów. W takich Niemczech też by ci, pindo durna, nie popuścili, gdybyś swoje popisy Kubicy odstawiała na drodze z ograniczeniem prędkości. Tylko w PL uważa się, że 600 złotych to "wysoka" grzywna. "Przyjazne draństwo" Paligłupa proponowało swego czasu zwiększenie stawek max do zawrotnej kwoty tysiąca złotych. Uśmiałem się, jak to przeczytałem. Tysiąc euro to by dopiero był bat na chłopków oderwanych od pługa i przesadzonych za kierownicę...
      Głupia baba czyli pinda jeździ za Odrą częściej niż Ty do sklepu po pieczywo, bo ma tam rodzinę. I jeszcze mnie Autobahnpolizei nie zatrzymała, bo wbrew wszystkiemu jadę logicznie, pokazuję, co robię, wyprzedzam i wracam na pas prawy, a przede wszystkim patrzę non stop w lusterka, non stop. I jestem Polką władającą kilkom językami Polaczku z ambicjami szwajcarskimi, która więcej Europy widziała na własne oczy niż Ty na mapie.
      Wzywana za to przeze mnie wielokrotnie policja do wydarzeń typu bójka czy dewastowanie ławek w parku, nigdy nie przyjechała. To jest dla Ciebie ochrona obywateli?
      Obawiam się, że gó... wiem o pługu, bo jestem miastowa. Warszawianka od zarania dziejów. Przykro mi, że Ci nie wyszło.

      Aż trudno uwierzyć, że można myśleć jak autorka listu a jeszcze trudniej, że gardłować te swoje urojenia na łamach prasy. Pachnie podpuchą na kilometr.

      Jeśli jednak nie jest to podpucha, to życzę szanownej pani najazdu na drzewo z tą skromną prędkością 80 km/h, przy której ona i siedzący obok instruktor przestają zauważać mijane znaki. Pani znajdzie temat do przemyśleń na tym lub tamtym świecie, a nam na tych pożal się Boże "polskich drogach" zrobi się choć trochę bezpieczniej.

      Zawsze widzisz znaki czy częściej ssaki leśne? Bo ja mam w Warszawie co najmniej kilka ulic, gdzie znaku zza drzewa, reklamy albo jeszcze innej samowolki nie widać ani ćwierć znaku.

      Dziwne jest to,ze widzac w Niemczech samochody z rodzima rejestracja,nie trzeba obawiac sie o to ze kierowcy tego samochodu cokolwiek "odwali".
      Ludzie ci jada przepisowo,w miescie 50 km/h,poza miastem 70 km/h i tylko wtedy gdy mozna jechac 100 km/h,jada 100 km/h.
      Cud to jaki,czy Bozia przeobraza naszych rodzimych piratów szalejacych na polskich tzw.drogach w potulne owieczki toczáce sie jak im niemieckie prawo nakazalo,zupelnie slicznie i przepisowo tak jak inni uczestnicy ruchu drogowego od Odry do Renu?

      W Niemczech jazda jest przyjemnością. Jeżdżę tam absolutnie przepisowo i jadę. Nie tracę czasu ani nerwów, bo nie boję się innych użytkowników. W Polsce Polaków za kółkiem się boję.

      W liście, który napisałam nie żaliłam się na karę. Przyznaję się, że złamałam przepisy. Jednocześnie Wiem, że to ja zatrzymuję się przed przejściem dla pieszych – ilu z Was przeleciało obok mnie niemalże po człowieku, wiem tylko ja. Ja wpuszczam autobusy i tiry tłoczące się w zakorkowanej Warszawie. Ja zauważyłam na drodze ratlerka i tylko ja zaryzykowałam zatrzymanie się przed zwierzakiem, podczas gdy Alejami Jerozolimskimi gnały samochody obojętne na los psa – pies oczywiście leży teraz na fotelu obok mnie.
      Kiedy kupiłam samochód z systemem ABS, nauczyłam się jak z niego korzystać. Kiedy kupowałam opony, kupiłam dobre, warte teraz około 1, 5 tys. Wy też na takich jeździcie czy na promocyjnym gumianym gó...e z supermarketu? Kiedy odstawiam kilka razy do roku samochód do mechanika, robię to dla siebie, ale i dla Was. Oczywiście japoński samochód sprawuje się wybornie, ale mnie nie zwalnia to z obowiązku regularnego sprawdzania jego stanu.
      To ja kilka lat temu napisałam do Gazety list w sprawie brudnych warszawskich sygnalizatorów. I niby to też nie jest zagrożenie? Jechać i nie widzieć koloru świateł? A karanie tych, którzy wsiadają z pijanym kierowcą i dają się wieźć czy OC dla rowerzystów, to też głupie pomysły? Wątpię.
      Ilu z Was tak naprawdę jeździ ponad setkę dzień w dzień? Ogromna ilość ludzi. Są miejsca, gdzie można to zrobić – ja na obwodnicy, kiedy wyprzedziłam kolumnę samochodów i przede mną nie było nikogo – i miejsca, gdzie tego nie można zrobić. Szaleć też można rozsądnie.
      Chciałam i chcę tym listem zacząć dyskusję o pracy policji, o polskich drogach, o poczuciu odpowiedzialności, o winie i winie, o prędkości i prędkości, o łapaniu na suszarkę i strachu przed kibolami. O tym, że nie każdy pirat jest piratem. O tym, że nie statystyce kończy się ich praca. I co mi po mandatach? Skoro w głowie zostali nie nieoświetleni ludzie idący poboczem albo zajeżdżający TIR. Pozdrawiam!
      • kotek.filemon Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 13:31
        tupeciara.pl napisała:

        > Głupia baba czyli pinda jeździ za Odrą częściej niż Ty do sklepu po pieczywo, b
        > o ma tam rodzinę. I jeszcze mnie Autobahnpolizei nie zatrzymała, bo wbrew wszys
        > tkiemu jadę logicznie, pokazuję, co robię, wyprzedzam i wracam na pas prawy, a
        > przede wszystkim patrzę non stop w lusterka, non stop. I jestem Polką władającą
        > kilkom językami Polaczku z ambicjami szwajcarskimi, która więcej Europy widzia
        > ła na własne oczy niż Ty na mapie.

        Skarbie, za Odrą to ja mieszkam, także też trafiasz kulą w płot. Co prawda do sklepu po pieczywo to chodzę, bo mam trzy minuty. Kilkoma językami też władam i nawet mały kawałeczek Europy też widziałem - nie rób z siebie, skarbie, takiej światowej piratki, co chce prowincjuszy zachwycić. Nie było mowy o Autobahnpolizei, tylko o drogach drugorzędnych, ze zwykłą Polizei. Na autostradach niby nie ma ograniczeń, ale po bezmyślnym powtarzaniu tego tekstu przez różnych miłośników ciężkiej nogi z Bolandy od razu poznaję kto jeździ po Niemczech, a kto tylko opowiada, że jeździ.

        • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:11
          Na niemieckiej autostradzie obowiązuje prędkość zalecana - 130 km/h. Poczytaj mi mamo :)
          Na zwykłych drogach niemieckich nicht mehr als 50 oder 70 oder 90 km pro Stunde nicht wahr? Super.
          A piszesz jakbyś w ogóle świata nie widział. Podobno podróże kształcą...
          • kotek.filemon Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:37
            Ja o zupie, ty o... czym innym. Tak to my się nie dogadamy. EOT.
            • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:53
              A my mamy się dogadać?
              • aaannemarie Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 17:06
                Nie Tupeciara, nie macie. Piszę o tym powyżej. Po wyzwiskach ma ma sensu.
      • joseph.007 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 13:38
        tupeciara.pl napisała:

        > Jeździsz pewnie więcej niż 80 km/h. Taka między nami różnica, że ja się przyzn
        > aję, a Ty nie. Punkty i pieniądze nie są tu ważne. Ważne jest to, że byłam jedn
        > ą z wolniejszych osób na przestrzeni tych 350 kilometrów. Dlaczego więc policja
        > nie pognała za owym bmw pędzącym co najmniej 220km/h? Ze strachu o własne życi
        > e czy z wygody?

        Kilka lat temu czytałem o bardzo pouczających wynikach badania, w którym usiłowano sprawdzić, czy poczucie sprawiedliwości jest immanentną cechą psychiczną jedynie człowieka. W tym celu, w pierwszej części badania, kilka małpek kapucynek - mieszkających w sąsiednich klatkach i mogących się nawzajem obserwować - nauczono, że jeśli wcisną w odpowiedni sposób dźwigienkę, otrzymują w zamian kawałek ogórka. Niektóre małpki nauczyły się tego szybciej, inne wolniej, ale niesnasek większych z tego powodu nie było. W drugim etapie, jednej z małpek zamiast ogórka zaczęto dawać w tym samym momencie słodkie winogronko - na oczach pozostałych. Małpia furia jaka powstała w tej sytuacji była ponoć tak straszliwa, że naukowcy ze względów humanitarnych postanowili zrezygnować z dalszej części badania, która miała polegać na wsadzeniu małpek do jednej klatki - tej "wyróżnionej" groziła bowiem w tym przypadku okrutna śmierć, choć przecież los pozostałych w żaden sposób się przez nią nie pogorszył. Naukowcy wysnuli na podstawie tego badania, że podobne do ludzkiego poczucie krzywdy i sprawiedliwości obecne jest już na etapie rozwoju psychicznego małpek kapucynek. Ja jednak, po przeczytaniu komentowanego tu listu "pokrzywdzonej" kierowcy i jej ciętej riposty na ironię komentatorów, doszedłem do nieco innego wniosku: że wielu ludzi na pozór normalnych i inteligentnych, w pewnych sytuacjach zaczyna rozumować na poziomie kapucynki.
        • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:06
          Och. No przecież 99 % mnie, jak i Ciebie to małpa. Choć nie kapucynka. Domorosły psychologu albo psycholingwistyku, samosąd jest trwałym elementem ludzkiej organizacji życia społecznego. Freud pewnie poświęciłby Ci chwilę i wyjaśnił w czym rzecz, ja sobie głowy nie będę zawracać.
          Cieszę się, że czytasz. Mógłbyś ze zrozumieniem. Ja nie mam żalu, że mnie złapano. Tylko chcę by łapano również innych. Bo ja też na policję łożę z podatków i też nie lubię piratów na drodze. Tylko dla mnie pirat to ten przerywający ciągłą linię i gnający pod prąd wsią, a nie jadący obwodnicą, pustą, dwupasmową, wygrodzoną szybko, krótko, zwięźle, w jednym celu, a potem hamulec i prawy pas.
          I to nie jest kwestia sprawiedliwości, bo sprawiedliwość nie istnieje. Wybór mniejszego zła. Dlatego, i Tobie, i Wiśniewskiemu, za bicie żon przylałabym sama. Bo policji bym się nie doczekała.
          • joseph.007 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:10
            Ja nie mam żalu, że mnie złapano. Tylko chcę by łapano również innych.

            Ponieważ cały mój - istotnie przydługi - wpis rzeczywiście streścić można w tych dwóch po mistrzowsku lapidarnych zdaniach, właściwie nie mam już nic więcej do dodania.
            • fedorczyk4 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:11
              joseph.007 napisał:

              > Ja nie mam żalu, że mnie złapano. Tylko chcę by łapano również innych.
              >
              > Ponieważ cały mój - istotnie przydługi - wpis rzeczywiście streścić można w tyc
              > h dwóch po mistrzowsku lapidarnych zdaniach, właściwie nie mam już nic więcej d
              > o dodania.

              Uśmiałam się:-))))
              • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:14
                Ja też :)
            • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:13
              Lapidarność to przywilej filologa. A jak się nie ma nic do powiedzenia, to się nie istnieje.
              • divak2 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 29.05.11, 22:21
                > Lapidarność to przywilej filologa.
                Jeżdżę zestawem 40 ton.
      • amen-666 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 13:53
        tupeciaro.pl, nie wierzę, że istniejesz w naturze. Taka idiotka może być tylko tworem umysłów redaktorów GW.
        • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:16
          Istnieję. Mam pesel, NIP, płacę podatki, świadczę pracę i nie w GW. I jeszcze fajny kawał życia mam. I ubóstwiam się droczyć z ludźmi. Tak po sokratejsku.
          • amen-666 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:31
            No to czekam na następne ciekawe historie, na przykład o tym, jak wynosiłaś z marketu towar za jedyne sto złotych, a wredna ochrona Cię złapała i przekazała policji, mimo że w tym kraju ludzie kradną bezkarnie miliardy, prawdziwych przestępców policja się boi, a tak w ogóle, to hipermarkety nie płacą podatkow, oszukują kontrahentów i wyzyskują pracowników, a zatrudniane przez nie firmy ochroniarskie należą do byłych ubeków ;-)
            • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:36
              Nie zajmuje sobie głowy głupotami. Mogę Ci zaprenumerować tabloida, chcesz?
              Te trzy szóstkie mnie cieszą...ogień piekielny :p
          • alamakotalive Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 29.05.11, 16:08
            tupeciara.pl napisała:

            > Istnieję. Mam pesel, NIP, płacę podatki, świadczę pracę i nie w GW. I jeszcze f
            > ajny kawał życia mam. I ubóstwiam się droczyć z ludźmi. Tak po sokratejsku.

            Ciesze sie, ze nie zamierza Pani odwiedzic naszej hemisfery i podziwiam Pani zadufanie w sobie, byc moze uzasadnione skoro za Odre Pani jezdzi po chleb i wiecej Europy Pani widziala niz inni tylko na mapie. Tyle tylko, ze do Sokratesa Pani jeszcze daleko, tak bardzo daleko, ze tupet tego nie nadrobi.
    • joseph.007 Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 13:20
      Polecam mojej "Gazecie" przyjrzenie się akcjom policji. Nie dlatego, że jestem niewinna. Ale są gorsi ode mnie.

      To chyba najwspanialsza autodefinicja polskiego pirata drogowego, jaką słyszałem i widziałem :DDDDD Czekam na utrzymany w równie kąśliwym tonie artykuł sprawcy włamania do kiosku, który będzie zarzucał policji, że zamiast niego powinna złapać jakiegoś naprawdę groźnego bandytę, któremu dużo bardziej się to należało... To takie komunopolskie: jakim prawem ludzie się mnie czepiają, że co kilka dni biję żonę, skoro Wiśniewski spod czwórki bije swoją codziennie? :D
      • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 13:46
        Ojojoj...fajnie. Zaczyna się.
        To powiedz mi Josephie, czy wiesz czym jest allertec? Wiesz? Lek bez recepty na alergię. A wiesz, że powoduje senność i spadek reakcji o co najmniej połowę. Ja zażywam takie leki i wtedy nie jeżdżę. Ludzie jeżdżą. Podobnie jak diabetycy z wahaniami cukru i nie leczący swojego nadciśnienia piwosze. I kogo wolisz? Mnie patrzącą "aha droga wolna, spróbuję chwilkę" czy wymienionych wyżej, którzy w ułamku sekundy tracą przytomność? Ja też ją mogę stracić, Ty też. Ale jakby powodów mamy mniej. Co jest odpowiedzialne? Wyłącznie jeżdżenie z prędkością kodeksową, które rozwiąże nam wszystkie problemy z wypadkami czy edukacja obejmująca również świadomość stanu zdrowia, stanu auta, skutków gadania przez komórkę czy ustawiania GPS w trakcie jazdy.
        Myślę, że gdybyś był moim sąsiadem, oberwałbyś za żonę rurą od odkurzacza i ręki byś więcej nie podniósł. Podobnie jak Wiśniewski, choć z tego wiem, Wiśniewska była wyzwolona.
        Pewnego rodzaju złodziejstwo wybaczam - z głodu na przykład, wiesz? Bo ja w Warszawie widzę biedę i ta bieda mnie często prosi o wsparcie. Nie bieda głodu alkoholowego, ale głodu kilkudniowego niejedzenia.
        P.S. Ależ ja się przyznaję, tylko niech mi wyceni ktoś winę moją, obiektywnie, a nie przez osąd ogólny i zazdrość, bo ja tak nie umiem pojechać, to sobie przynajmniej słownie pojadę po tej babie głupiej.
        • joseph.007 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 13:56
          1.) Wiem czym jest allertec aż za dobrze (zaczynałem się odczulać jeszcze za czasów Polinexu i Dipherganu ;)
          2.) Ja też potrafiłbym wybaczyć złodziejstwo z głodu. W żadnym z opisywanych przez ciebie przypadków nie działałaś w stanie wyższej konieczności (np. pędząc z chorym do szpitala czy ścigając przestępcę), porównanie zatem jest bez sensu.
          3.) Nie zamierzam bronić tezy, że kierowcy w Polsce są zawsze odpowiedzialni, drogówka pracuje świetnie a drogi nie są dziurawe. Do łez mnie po prostu bawi szczere oburzanie się w stylu: "Co z tego że kradnę w sklepach? Nie zasługuję przecież na karę, bo Kowalski kradnie dużo więcej, a poza tym kocham pieski i małe foczki" :-)
          • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:19
            Żadnej wyższej konieczności nie było. Chciałam sobie docisnąć i docisnęłam. Czego normalnie nie robię, bo nie lubię., Ty nie dociskasz? Nikt nie dociska? Tylko ja? Wow...pierwsza grzesznica drogowa którejś tam dziurawej RP.
            I kocham foczki, skąd wiedziałeś?:)))
            • joseph.007 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:29
              tupeciara.pl napisała:

              > Żadnej wyższej konieczności nie było. Chciałam sobie docisnąć i docisnęłam.

              No to właściwie do kogo masz pretensję i o co???

              > Ty nie dociskasz?

              Uśmiejesz się, ale nie.

              > Nikt nie dociska? Tylk
              > o ja?

              Nie tylko, ale przecież ja nie o tym. Zabawny jest po prostu tok rozumowania: "Postąpiłam źle, ale nie należy mnie za to karać, bo inni postępują jeszcze gorzej" :)

              > I kocham foczki, skąd wiedziałeś?:)))

              Z twojego wpisu powyżej.
              • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:31
                Ale ja chcę być karana,. I chcę by byli karani inni. Ja plus inni. Nie inni za mnie.
                :)
                dociskasz...znam się na ludzkiej psychice...wszyscy mamy swoje grzeszki
            • fedorczyk4 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:29
              tupeciara.pl napisała:

              > Żadnej wyższej konieczności nie było. Chciałam sobie docisnąć i docisnęłam. Cze
              > go normalnie nie robię, bo nie lubię., Ty nie dociskasz? Nikt nie dociska? Tylk
              > o ja? Wow...pierwsza grzesznica drogowa którejś tam dziurawej RP.
              > I kocham foczki, skąd wiedziałeś?:)))

              Tylko widzisz, to nie zmienia faktu, że jesteś zagrożeniem dla innych. Jeśli to ja docisnę, to ja nim będę. Na razie sprawa dotyczy Ciebie i faktu, że za wszelką cenę próbujesz usprawiedliwić się metodą a was biją murzynów. I nie dziw się że ludzie na Ciebie naskakują, ale to Ty, a nie np. ja napisałaś list do Wyborczej w którym przedstawiasz sie jako ofira bo w końcu Ty tylko 150, a ten zaraz po Tobie 220.
              Ludzie którzy nigdy nie poddają się samokrytyce i nie poddają pod watpliwość własnych umiejętności z założenia stanowią z założenia zagrożenia w przestrzeni publicznej
              • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:34
                Bo ciekawa byłam;
                a - czy wydrukują
                b - jaki będzie odzew
                c - ile będę miała intelektualnej zabawy
                d - jak bardzo człowiek kłamie
                e - czy zza ekranu ma się większe poczucie sprawiedliwości
                • fedorczyk4 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:41
                  tupeciara.pl napisała:

                  > Bo ciekawa byłam;
                  > a - czy wydrukują
                  > b - jaki będzie odzew
                  > c - ile będę miała intelektualnej zabawy
                  > d - jak bardzo człowiek kłamie
                  > e - czy zza ekranu ma się większe poczucie sprawiedliwości

                  Czyli jednak prowokacja, czyli strata czasu na sterylną dyskusję o niczym.
                  • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:57
                    Dwa mandaty obecne.
                    List szczery, odzwierciedlający moje zdanie i zdanie jeszcze kilku milionów ludzi.
                    Skoro uważasz to za prowokację, to znaczy, że zajmujesz się chyba hobbystycznie popisywaniem na forum, a nie próbą rzetelnej dyskusji.
                    Sterylność mogę Ci zakończyć zapraszając na kawę. Zapraszam więc :)
                • kotek.filemon Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:45
                  Bije od ciebie takim niesamowitym poczuciem wyższości, że aż żal bierze. Te wszystkie aluzje, że autko lepsze niż średnie, że do mensy się niby łapiesz, że warszawianka z dziada pradziada. Może i prawda, ale z nakreślonego tu autoportretu raczej widać zakompleksioną prowincjuszkę...
                  • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 15:04
                    Nie oceniaj dopóki nie poznasz.
                    Odbiłam piłeczkę "pindy od pługa oderwanej".
                    Mensa jest mi obca z dwóch powodów; nie lubię zadęcia i nie lubię braku wyrafinowania w słowie.
                    Jedna godzina wystarczy, by odejść od tematu. Pierwszy raz bawię w forum. Pisząc post scriptum swojego listu podałam wiele informacji, na podstawie których można mnie zidentyfikować. Po co istnieje takie forum? By sobie zza ekranu pogadać czy rzeczowo podsykutować, być może via mail, portal społecznościowy, przy kawie etc ? I ta przerażająca nagonka, wobec której ludzie mogą czuć się zasadnie krytykowani. Ja się oczywiście tak nie czuję, mam ubaw i radość, ale i refleksję nad niemerytorycznością komunikacji internetowej.
                    Autko jest po porstu oryginalne i ciekawe, choć nie tym samochodem łamałam przepisy.
                • niechcealemuszem Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 21.06.12, 18:39
                  > c - ile będę miała intelektualnej zabawy

                  Nie wiem, gratulować czy współczuć?
                  Zapewne uważasz się za coś lepszego niż typowy troll, ale nim jesteś. Czy jesz chleb ze smalcem czy kawior złotą łyżeczką.
    • amen-666 Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 13:50
      Myślę, że ten list to prowokacja. Nie wierzę, żeby istniały aż tak zdegenerowane egzemplarze tzw. polactwa. Znam idiotów, którzy "lubią szybką jazdę", ale oni przynajmniej nie mają do nikogo pretensji, gdy dostaną mandat - uważają to po prostu za ryzyko wpisane w tę "zabawę".
      • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:23
        Za ryzyko wpisane to ja uważam śmierć za każdym razem, gdy wsiadam do samochodu. Jako kierowca i jako pasażer. Idiotą nie jestem. Skala IQ ustawiła mnie troszkę wyżej, choć do mensy nie należę.
        Idiotą byłabym, gdybym nie umiała powiedzieć, że mam inne zdanie., Totalnie nie znoszę bezpłciowości i hipokryzji. Do cholery jasnej kto poza mną zapierniczał gdańską? Wy nie? Nikt nie? To kto jeszcze? Marsjanie?
        • amen-666 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:40
          Jak wybudujesz sobie własną, prywatną autostradę, to będziesz mogła wprowadzać tam własne reguły jazdy i mówić, że jedynym Twoim ryzykiem jest Twoja śmierć. Na razie jednak korzystasz z dróg dostępnych dla wielu użytkowników, gdzie obowiazują takie a nie inne przepisy, a za Twoją głupotę mogą zapłacić kalectwem i śmiercią niewinni ludzie. Jeśli Ci się te przepisy nie podobają, nie musisz z tych dróg korzystać. Na tej samej zasadzie we własnym domu i zagrodzie możesz wyrzucać śmieci na podłogę (przynajmniej dopóki nie spowoduje to zagrożenia epidemiologicznego dla sąsiadów), ale na ulicy już nie możesz, a przynajmniej musisz liczyć się z mandatem.
          • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 15:10
            Nie mam uprawnień budowlanych.
    • fedorczyk4 Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 13:55
      Droga Tupeciaro.pl, Twoje rozgorycznie, tak jak i obrona (samo) wydają mi się ciut przesadzone. Złamałaś przepiesy i to najwyraźniej świadomie. Zostałaś za to ukarana i słusznie. Twierdzisz, że w trakcie karania Ciebie policja puściła "dobre auto" no i właśnie przez Ciebie być może przeoczyła jeszcze większego pirata drogowego, bo musiała się Wami zajmować (Tobą i i średniej kategorii Toyotą) . Jednocześnie piszesz o sobie jako o dobrym i odpowiedzialnym kierowcy. Według mnie jazda po "serze szwajcarskim" z szybkością 80 km eliminuje Cię z tej kategorii całkowicie. Nie wspominając juz o Twoim pasażerze który rzekomo jest instruktorem. Szybkość jazdy z definicji dostosowuje się do warunków, jeśli jedziesz na tyle szybko żeby nie zauważyć znaku, to adieu Fruziu, przesiądź się na rower.
      Jesteś piratką drogową i to tym niebezpieczniejszą, że arogancko przekonaną o włsnej racji.
      P.S. Też nie jestem zaściankowym kierowcą, prawo jazdy robiłam we Francji i tam też głównie jeździłam przez 17 lat, też znam kilka języków obcych, ale staram się mimo wszystko ( a może dzięki temu) nie zwalać winy za własne błędy na policję i otoczenie.
      • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:30
        Kocham te paryskie metody parkowania. Tu się wepchnę, tutaj przesunę, kilka zadrapań i stoję na miejscu.
        Jestem piratem. Właścicielką kilku fajnych aut, a nie średniej toyoty, jeżdżącą połowę swojego życia bez wypadków i stłuczek, i zadrpań.
        Ja nie zwalam winy. Tylko powiedz mi, co z tego wynika? Bo dla mnie nic. Nie było w tym pouczeniu w postaci mandatu dla mnie żadnej refleksji. Bo nie czułam się winna wielkiego grzechu. Dwa kilometry 180 km/h po pustej drodze. Wciąż nie czuję się winna. Bez winy nie ma resocjalizacji.
        P.S. Szybciej po dziurach mnie pozwala uniknąć wpadania w nie. Polska mi za naprawy podwozia nie oddaje, a dróg też nie daje.
        • fedorczyk4 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 14:39
          tupeciara.pl napisała:

          > Kocham te paryskie metody parkowania. Tu się wepchnę, tutaj przesunę, kilka zad
          > rapań i stoję na miejscu.
          A potem płacisz mandat kochanieńka. Stereotypy, stereotypy.

          > Jestem piratem. Właścicielką kilku fajnych aut, a nie średniej toyoty, jeżdżącą
          > połowę swojego życia bez wypadków i stłuczek, i zadrpań.

          Wow, no to naprawdę Ci zazdroszczę, ciekawe tylko skąd tonik zawiści kiedy pisałaś o "dobrym aucie"?
          Co do braku stłuczek i wypadków to Ty tak twierdzisz.

          > Ja nie zwalam winy. Tylko powiedz mi, co z tego wynika? Bo dla mnie nic. Nie by
          > ło w tym pouczeniu w postaci mandatu dla mnie żadnej refleksji. Bo nie czułam s
          > ię winna wielkiego grzechu. Dwa kilometry 180 km/h po pustej drodze. Wciąż nie
          > czuję się winna. Bez winy nie ma resocjalizacji.
          > P.S. Szybciej po dziurach mnie pozwala uniknąć wpadania w nie. Polska mi za nap
          > rawy podwozia nie oddaje, a dróg też nie daje.

          Nie czuj się winna, nie ma obowiązku. Dostaniesz jeszcze kilka mandatów, polecą wszystkie punkty i bez poczucia winy pójdziesz zdawać kolejny egzamin. I na abarot, aż do uśmiechniętej śmierci. To na szczęście tylko Twoja sprawa i Twoich finansów
          Cały problem polega na tym, że z Twojego listu literalnie nic nie wynika, poza tym że się wkurzyłaś bo oberwałaś, a ktoś inny nie.
          • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 15.05.11, 15:15
            :)))
    • finrod_cz Eastern Europe 16.05.11, 21:05
      Europa Wschodnia, co dodać. Irlandia cywilizowała się może 80 lat, jak długo będzie to trwało Polsce?
    • tupeciara.pl Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 17.05.11, 13:48
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9611329,Lubuskie__Wypadek_na_DK3__Zginal_15_latek__Utrudnienia.html
      • mr.kev Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 29.05.11, 15:24
        Złamałaś prawo całkiem porządnie i dostałaś mandat. Tak trudno to zrozumieć? Guzik mnie obchodzi, czy jesteś Wiesiek z Lublina, który jechał do Zamościa fordem, czy Żanetka z Warszawy, która jechała do Drezna toyotą.

        A jojczenie, że inni, co bardziej złamali prawo, nie dostali kary - no cóż, trąci to moralnością Kalego, wykrywalność przestępstw u nas w kraju jest niska, pozostaje tylko sobie życzyć, żeby wykrywano ich więcej. I żeby normalni, zdrowi ludzie z przeciętnym refleksem i przeciętnie zimną krwią, chcący jechać 50 km/h na obszarze zabudowanym i 90 km/h poza nim oraz przestrzegać znaków drogowych nie BALI SIĘ ROBIĆ PRAWA JAZDY, wiedząc że mogą na drodze spotkać wariatów takich jak Ty albo gorszych. Bo na przykład ja jestem takim człowiekiem. Talent do prowadzenia mam przeciętny. Po godzinach ćwiczeń jeździłabym bezpiecznie. Ale wiem, że w kontakcie z takim świrem najprawdopodobniej puszczą mi nerwy, przerażę się i może już nie być bezpiecznie. Pytanie, czemu świr łamiący przepisy ma większe prawo jeździć autem niż ja???
    • alamakotalive Jestem drogową piratką czy nie? - list 29.05.11, 15:49
      Trudno uwierzyc, ze to nie wyobraznia, ale jaki jest wlasciwie sens tego listu? Wykazac, ze przekraczanie szybkosci na polskich drogach jest praktycznie bezkarne? Zademonstrowac narodowa pogarde dla prawa i przepisow? Ta pani pisze, ze jadac 180 km/h chciala "poznac samochod". Niby co w nim poznac? Jaka szybkosc maksymalna osiaga? Bo chyba nie po to, zeby sprawdzic czy ten samochod jest podsterowny czy tez nadsterowny, chyba ze jest jej zamiarem poruszac sie po drogach z ta wlasnie predkoscia. I ten, pozal sie Panie Boze, "instruktor", najwyrazniej nie bedacy w stanie ocenic czy kierowca dopasowuje szybkosc do warunkow drogowych czy tez nie. I wreszcie to prowincjonalne uzasadnienie, ze na niemieckich autosradach jezdzi sie szybko. 180 km/h to przynajmniej 50 km/h ponad ograniczenie na wiekszosci tychze autostrad jesli jezdnia jest sucha i 100 km/h ponad jesli pada deszcz.
      W ladnym domu musiala ta Pani dorastac, jesli ojciec nie wymaga aby poznala dlugosc drogi hamowani i nie nauczyla sie wyprowadzac samochod z poslizgu, ale oswiadcza, ze "nie pozna" auta zanim nie bedzie nim jezdzic tyle ile tylko silnik potrafi wyciagnac
      • zomozadwa gazetka podpuszcza 29.05.11, 23:32
        a lemingi...
        no cóż, "kierowcy nie jeżdżą po bezpiecznych autostradach", więc wariant "kibicowski" idzie w ruch!
        kibice - kibole, kierowcy - piraci.
        róbta tak dalej.... ;)
    • agulha Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 30.05.11, 01:14
      Oczywiście, jest Pani drogową piratką. I równie oczywiście, policja w Polsce nie wykazuje ani stałej aktywności (takiej, żeby prawdopodobieństwo złapania w przypadku wykroczenia było bardzo duże), ani nie ściga wszystkich wykroczeń drogowych - skupia się przede wszystkim na przekroczeniach prędkości. Wszyscy znamy przykłady: samochody notorycznie przejeżdżające na czerwonym świetle, niezatrzymujące się przed pasami mimo, że samochód obok stanął, żeby przepuścić pieszego, rozmowy przez komórkę bez użycia zestawu głośnomówiącego, wyprzedzanie na ciągłej, "spychanie" innych uczestników ruchu na pobocze (już to przez jadącego z naprzeciwka, już to przez kierowcę szybszego samochodu na drodze z 1 pasem ruchu), niezapinanie pasów. I wiele innych.
      Ponieważ kara nie jest u nas nieuchronna, wiele ograniczeń _wydaje się_ niecelowych, a tradycja narodowa nie przewiduje bezwzględnego posłuszeństwa obywatelskiego, to wiele osób przekracza przepisy. Jedni mniej, inni bardziej, jedni te ważniejsze, inni te mniej ważne, jedni mimo to jadą jeszcze jako-tako, a innym się wydaje. Był zdaje się taki znany aktor, co to w programie TV przekonywał, że jeździ "szybko, ale bezpiecznie" i krótko później zabił się w wypadku. Słyszałam o wypadku, kiedy dziewczyna, jadąc 70 km/h, "złapała pobocze" kołem i mimo wysiłków nie udało jej się wyprowadzić samochodu - uderzyła głową (w samochodzie) w drzewo i zginęła na miejscu, co wiadomo od jej przerażonego współpasażera.
      Mandaty są u nas de facto śmiesznie niskie dla osoby przyzwoicie zarabiającej i można sądzić, że mechanizmy obrony psychicznej takich osób, jak Pani, będą działać znakomicie, dopóki to się nie zmieni (w Finlandii wprowadzono uzależnienie wysokości kary od wysokości dochodów; kary są drakońskie i działają nieźle).
      Z krajami zachodnimi nie ma co nas porównywać - tam są autostrady i drogi ekspresowe, którymi można pędzić (bo są dobrze oddzielone od otoczenia), a drogi krajowe nieraz przechodzą przez miasteczka, ograniczenie do 30 km/h, co chwilę rondko, i nie da się jechać szybciej. Proszę porównać chociażby zabezpieczenie dróg biegnących przez las przed dzikimi zwierzętami: w większości krajów - na całej długości siatki, u nas - znak "Uwaga, dzikie zwierzęta!" i tyle. W zderzeniu nawet z dzikiem ma Pani marne szanse.
    • pawelb70 Jestem drogową piratką czy nie? - list 30.05.11, 11:28
      Moim zdaniem, każdy, kto przekracza prędkość i lekceważy przepisy odpowiada w jakiejś części za wszystkie wypadki drogowe i ich ofiary, nawet te, których nie był uczestnikiem. A to dlatego, że przyczynia się do atmosfery ogólnego przyzwolenia, która panuje w tym obszarze w Polsce.
      • zomozadwa Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 31.05.11, 23:48
        pawełku, a prawo jazdy masz? ;)
    • mar_kra3 Jestem drogową piratką czy nie? - list 20.06.12, 21:44
      kolege poniosla w Belgii ulanska fantazja i poscigal sie z motorem w duzym miescie na dwupasmowce - prawie 110km/h przy dopuszczalnej 50km/h. Na motorze jechal policjant w cywilu, wiec go skasowal od razu - zabral samochod i prawo jazdy na miejscu. Po czym kumpel dostal wezwanie do zaplacenia 800 euro a dowod oddali po dokladnie 18 dniach. Mial szczescie w nieszczesciu, ze nie przekroczyl dopuszczalnej predkosci wiecej niz 60km/h, bo za to mogliby go postawic przed regularnym sadem. Jezdzi od tej pory wszedzie jak w zegarku, 50 to 50 i nie ma, ze sie spieszy, ze nie zdarzy albo ze mu noga zaciazy.
      Nie jestem w stanie zrozumiec polskich decydentow i braku decyzji o wprowadzeniu radykalnych i drakonskich kar za lamanie przepisow. kolega na jego szczescie nie potrzebowal samochodu codziennie, ale jak dokuczliwe jest 300 zlotych dla tych, ktorych stac na samochody jezdzace 200km/h? A jak dokuczliwe byloby okresowe zabranie prawa jazdy, kara na poziomie kilku tysiecy zlotych i zawiasy na podobne wykroczenie/przestepstwo w ruchu drogowym? Sa kraje europejskie, gdzie liczba ofiar maleje w szybkim tempie, a wiec jest co najmniej kilka przykladow, na ktorych mozna byloby sie wzorowac. Kultura jazdy - czy podazy czy nie, albo jak szybko ma drugorzedne znaczenie. Choc przyklad tej pani (i inne listy) pokazuje, ze mamy z Polsce ogromny problem z wyobraznia tudziez jej brakiem, pogarda i agresja na drodze. Tak niewiele, ale tak wiele w rzeczywistosci. Ani wiecej lepszej policji ani tysiace kilometrow swietnych drog tego nie zmienia.
      Tez mieszkam w Szwajcarii i wiem jedno - jezdzac w Polsce robie sie bardziej nerwowa na drodze przez sam fakt, ze tyle wriatow tutaj jezdzi. Kilka lat treningu w Europie Zach spowodowalo jednak, ze zdejmuje noge z gazu o wiele czesciej niz kiedys i nie odbieram personalnie zadnych glupich zagrywek idiotow na drodze, nie pokazuje niczego nikomu, nie wsciekam sie, nie mam odbic ego i uderzen wody sodowej do glowy. niech jada, drzewa i zakrety zweryfikuja, kto dojedzie do celu a kto nie.
      • mar_kra3 Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 20.06.12, 21:47
        ..... i co jest najbardziej wk....ce
    • mareklacki Jest Pani po prostu ślepa jak kura. 21.06.12, 10:20
      Jeśli nie widzi Pani znaków, a do tego policji, to nie powinna Pani kierować samochodem. Proponuję zwrot prawa jazdy i trochę pokory. Irytuje mnie taka bezkrytyczna wobec siebie postawa.
    • szoszew Jestem drogową piratką czy nie? - list 21.06.12, 14:25
      Tak, kretynko, jesteś piratem. Testować to sobie możesz mikser w kuchni. Światowa, kawał Europy zjeździła, a zawodowy instruktor też znaku nie zauważył. Urzekła mnie Twoje historia :/
    • niechcealemuszem Re: Jestem drogową piratką czy nie? - list 21.06.12, 18:44
      Po przeczytaniu listu oraz "zabawy" jaką sobie jego autorka urządziła na forum nie pozostaje człowiekowi nic innego, niż życzyć jej, żeby ktoś z równą fantazją i pogardą dla prawa rozwalił ją na drodze w drobny mak. Niczego się nie nauczy, ale pozostali użytkownicy ruchu drogowego będą bezpieczniejsi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka