stdt 10.06.11, 10:56 a na konto wpływają miliony Tak, o to chodzi! Mam gdzieś konowałów, którzy nie leczą, ale nie uleczą nigdy. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jajcarniatnie Kochana Redakcjo! 10.06.11, 11:25 Zaserwowałaś czytelnikom stek bzdur.W Skandynawii brakuje lekarzy-to prawda.Ale skandynawscy absolwenci English Division nie cieszą sie w Szwecji jakimś szczególnym poważaniem.A gadanie pana profesora ze skandynawowie uważają wręcz polskie uczelnie za lepsze od lokalnych to klasyczny przykład urojeń wielkościowych.Gadanie drugiego profesora że "polscy żacy"/cokolwiek to jest/ jakoś korzystaja na tym że w tych samych budynkach przebywają studenci ze skandynawii to kolejna brednia.Korzystają na tym ci co zarabiają miliony.I na koniec krótkie wyjaśnienie nt."stypendium" które w SE dostaje się na studia.To nie żadne stypendium,tylko KREDYT-który wykształceni Szwedzi spłacają do emerytury.Prawie robi jednak różnicę.. Odpowiedz Link Zgłoś
d_jak_zupa Nasz drogi obcy doktor 10.06.11, 11:26 Trzeba pamiętać że przeważnie są to ludzie, którzy nie dostali się na studia u siebie, tym bardziej nie mają na tyle dobrych wyników by dostąć stypendium na dobrą uczelnie na świecie. To jakby w Polsce ktoś nie dostał się na studia, i pojechał się uczyć do Kazachstanu. Jedzenie kanapki podczas wykładu to żaden objaw braku szacunku, tylko dobra organizacja czasu. A profesorek gdyby myślał to by wiedział że on wykłada, więc trudno by w tym czasie jadł. Takie niedopieszczenie typowe dla polskiej kadry naukowej. Odpowiedz Link Zgłoś
grisza14 Pracuje w Norwegii od 15 lat 10.06.11, 11:55 i stwierdzam z cala odpowiedzialnoscia, a poznalem z pol setki stazystow absolwentow polskich uczelni, ze w zadna strone nie wyrozniaja sie niczym pozytywnym.Znajomosc polskich zwrotow ogranicza sie do tych najbardziej popularnych ( ku... ) i zawsze mnie to dziwilo, jak oni rozmawiali z polskimi pacjentami.Chetnie natomiast opowiadaja dykteryjki o znajomosci jezyka angielskiego wsrod polskich wykladowcow. Bajdurzenie cytowanych tu polskich uczonych idzie doskonale w takt z powsciagliwym wypowiadaniem sie studentow o poziomie tych wykladow. Bo niby co, mieliby podcinac galaz na ktorej wspolnie siedza? Podobne basnie opowiedzial nasz uczony o stypendiach - prawdopodobnie nie do konca zrozumial , o co chodzilo jego rozmowcy. Pewnie mowiono po angielsku. Odpowiedz Link Zgłoś
myslacyszaryczlowiek1 [...] 10.06.11, 12:24 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
myslacyszaryczlowiek1 A potem pediatra o czarnym kolorze skóry 10.06.11, 21:55 tylko dzieci straszy. I nic nie pomoże cenzura, to są fakty, że jak małe dziecko zobaczy murzyna - lekarza to się go boi. I tyle na ten temat, a poprawność polityczna nic na to nie poradzi. Odpowiedz Link Zgłoś
same.zalety Nasz drogi obcy doktor 10.06.11, 12:29 poziom medycy i tego co muszą umieć zagraniczni studenci jest znacznie niższy od tego co muszą umieć polscy studenci. wiadomo, co zagraniczni płacą to się ich z uczelni nie wyrzuci... poza tym w większości nie dostali się u siebie na studia i za mało wiedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Nasz drogi obcy doktor 10.06.11, 13:27 Jedyne co w tym prawdziwe to te miliony. Skutkiem ubocznym, który stanie się odczuwalny za kilka(naście) lat jest zmniejszanie naboru dla studentów krajowych. W ciągu ostatnich kilku lat np. gdańska Akademia Medyczna (sorry, słowa "Uniwersytet Medyczny" nie przechodzą mi przez gardło, za stary jestem) prawie o połowę zmniejszyła nabór na studiach dziennych na rzecz studentów "dewizowych". Oprócz oczywistego zysku dla samych uczelni żadnych innych zysków nie ma - nie kreuje to żadnej wymiany naukowej (bo adiunkt mający na głowie 400 godzin semestralnie zwyczajnie nie ma czasu na pracę naukową), żadnych perspektyw dla kraju (większość dewizowych to cikucikulinki i ciapaci, co albo wyjadą do siebie, albo do cywilizowanego kraju europejskiego, w PL zostaną resztki), żadnego podniesienia poziomu studiów (jest tajemnicą poliszynela, że "dewizowym" wymagania się obniża, poza tym nie oszukujmy się, dobry student ze Skandynawii to by studiował w Karolinska a nie w dzikim kraju). Odpowiedz Link Zgłoś
cumentator Komentarze z psich bud 10.06.11, 14:59 Poszczekiwanie ze te studia to dno, studiujacy dno i wszystko razem dno jest charakterystyczne dla wiecznych narzekaczy ktorzy sami nic nie robia oprocz obsmarowywania innych. Fakty sa takie ze na te studia jest wielu chetnych wiec nie kazdy sie dostaje. Miedy cena i jakoscia produktu jest taka zaleznosc ze kupujacy i sprzedajacy wiedza w jakiej klasie sie poruszaja. Nie ma jednak glosow ze po tych studiach ludzie nie sa przygotowani do zawodu. No i wreszcie dla studiujacych jest to atrakcja w postaci egzotyki z pozytywami i negatywami czyli hartujace doswiadczenie zyciowe ktore moze miec znaczenie porowynwalne ze studiami. Ale dla poszczekiwaczy okazja do wycia bylaby zawsze: jesli studiow dla zagranicznych studentow by nie bylo to by sie szczekalo jaki to w Polsce jest zapyzialy zascianek albo jaka bieda panuje bo ludzie na uczelniach zarabiaja grosze. A tu czarno na bialym mamy pozytywny przyklad w ktorym ludzie dzialaja, zarabiaja i maja zbyt na eksportowy produkt. Odpowiedz Link Zgłoś
alamakotalive Nasz drogi obcy doktor 10.06.11, 16:02 Dlaczego na tym forum ludzie plota tyle bzdur. Najwidoczniej oslepionym zawiscia "internautom" wszelkiego autoramentu trudno jest zrozumiec, ze trudno o lepsza i bardziej skuteczna reklame tego co polacy potrafia, w przeciwienstwie do roznego autoramentu "forums" sluzacych jedynie jako okno wystawowe polskiej miernosci i przyslowiowej juz glupoty. Studia medyczne w Polsce sa poprostu tansze Odpowiedz Link Zgłoś
donnajohnson Nasz drogi obcy doktor 10.06.11, 17:12 Co za bzdury. Oprocz tego ze UM-y rzeczywiscie zarabiaja. A najbardziej rozbawilo mnie stwierdzenie: "W Poznaniu wśród doktorantów Uniwersytetu Medycznego jest coraz więcej obcokrajowców. Podobnie w Warszawie. Wielu bydgoskich cudzoziemców po studiach także nie zamierza wracać do Szwecji." ha ha ha To my na post-doki tam jezdzimy a nie odwrotnie. Co taki student ze Szwecji moze u nas zrobic w labaoratorium? No jest jedna opcja. Wrocic do domu porobic science w jakims normalnym labie i po ponownym przyjezdzie do Polski sie tu obronic. Odpowiedz Link Zgłoś
zyta2003 Re: Nasz drogi obcy doktor 10.06.11, 21:08 Alamakota, nie zabieram glosu na temat jak wygladaja te studia w Piolsce, ale prosze nie bredzic jak to nadzwyczajnie "ustawiaja sie" potem absolwenci z tych studiow w USA. Dostaja sie na staz do czterech najlepszych w USA szpitali? Hm, hm, gdzies na pewno na ten staz dostana sie w koncu, ale troszke umiaru w rzucaniu hasel. Nastepnie zarobdek, o tak, za pstryknieciem palca 220 tys. rocznie.? Najpierw trzeba dostac sie na tzw. rezydenture ( to ten staz). Trwa ona od 2,5 lat do.... nawet 5 - np. neurochirurgia. W ciagu tych lat zarobek wynosi srednia dla danego stanu, czyli ok. 40.tys. Ilosc godzin pracy nie moze przekraczac tygodniowo....72. To jest ustawowe ustalenie na szczeblu federalnym, ze wzgledu na bezpieczenstwo pacjentow przede wszytkim. Nie trzeba wspominac, ze to nie sa zadne ekstra godziny, , nie mowiac o nadgodzinach. rezydent nie ma czasu na zycie osopbiste, nie ma czasu sie ozenic, jezdzi starym gratem, czesto wogole nie jezdzi, bo idzie sie przespac do jakiejs wynajetej kawalerki, albo hotelu przyszpitalnego, ktorywspanialomyslnie oferuje mu szpital, zeby daleko n ie dojezdzal do pracy. Wreszcie konczy rezydenture. I co dalej? Prywatna praktyka? Czesto sie ja odkupuje od przechodzacego na emeryture lekarza, a zawsze trzeba sobie zaplacic za wynajem lokalu, urzadzic go, zatrudnic recepcjonistke,, ubezpieczyc sie na wypadek malpractice, czy zwyklego poslizgniecia sie pacjenta na schodach., trzeba zatrudnic osobe umiejaca rozliczac rachunki z firmami ubezpieczeniowymi itd. itd... Mozna tez zatrudnic sie w szpitalu, kiedy akurat jest etat, wtedy osiagniecie zarobku np. 150 tys. czy wiekszego jest mozliwe dla wybitnego specjalisty, albo w trudnej dziedzinie ( np. neurochirurgii). Szpitale placa tak jak chca. Oczywiscie, po latach, jesli ktos jest dobry, pracowity, masz szczescie i wybral stosowna specjalnosc, ktora akurat jest na topie to zarobki siegaja wielu setek tysiecy dol. Po latach, po wielu latach. Dla wybranej grupy. Obecnie bardzo wysokie zarobki jest w stanie osiagnac radiolog. Taka kiedys modna w Polsce ginekologia zostala juz calkowicie porzucona przez mezczyzn - bo sie nie oplaca- harowa z prowadzeniem kobiet w ciazy, gotowosc na kazde zawolanie pacjentki i straszliwie wysokie ubezpieczenia na wypadek wady dziecka, ktora zawsze na wszelki wypadek skarzy sie do sadu, ze z powodu nieprawidlowo prowadzonego porodu. No to kobitki tworza takie male przychodnie - 3,4 lekarki i haruja na okraglo. Rdzennych Amerykanow idzie na medycyne nieporownanie mniej niz kiedys, bo to ciezkie studia, ciezki chleb, a przeciez zawsze latwiej skonczyc jakis biznes i zatrudnic sie w sektorze-bankowo-finansowym. Wtedy jak sie cos sp....., to nie tylko nie ma procesu sadowego, ale jeszcze dotajesz niewyobrazalna odprawe. Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Re: Nasz drogi obcy doktor 10.06.11, 22:47 Zyta,szczerze mowiac,troche pieprzysz... 200 000 $ rocznie jest w stanie wyciągnąć specjalista w Niemczech.Z których to Niemiec każdy rozsądny człowiek wieje tuż po specjalizacji-bo nawet w głupiej Anglii czy Szwajcarii zarabia się znacznie więcej, pracuje znacznie mniej. Zarobki rezydentów wszędzie w CYWILIZOWANYM świecie /czyt.poza polska,żeby bylo jasne/ są podobne,w stanach tylko niewiele wyższe.W Niemczech rezydent zaczyna od mniej więcej 4k euro miesięcznie.Naprawdę,wątpię aby tyle wynosiło średnie wynagrodzenie w którymkolwiek ze stanów USA. Ps.Jakiś czas temu widziałem statystyki-interniści średnio mają koło 300 000$ rocznie,wspominani przez Ciebie neurochirurdzy 500 000$,a w ośrodkach ukierunkowanych na chirurgię kręgosłupa 600 000 $ (średnio,zaznaczam).Naprawdę,nie wiem skąd te Twoje rewelacje.Brakuje tylko hasła "a za to w Polsce to tyyyyyle się zarabia..." Odpowiedz Link Zgłoś
dr_pitcher Nasz drogi obcy doktor 11.06.11, 05:55 Realia sa niestety troche inne. Absolwenci medycyny z Polski maja dosc spore problemy z dostaniem stazu w USA czy w Kanadzie, a ten jest praktycznie niezbedny. W szpitalu, w ktorym pracuje jest ok 10 lekarzy, ktorzy ukonczyli studia medyczne w Polsce. Tylko jeden jest rezydentem i pracuje w zawodzie lekarza. Reszta odpracowuje "frycowe" jako asystenci w badaniach naukowych lub klinicznych. Nie dyskutuje tutaj roznicy poziomu (z tym bywa roznie), ale fakt pozostaje faktem, ze o ile na studia medyczne dostac sie tutaj jest bardzo trudno, to jeszcze trudniej dostac dobry staz nie studiujac w tym kraju. PS. Bajki panow profesorow o niesamodzielnosci obcokrajowcow nie zasluguja na dyskusje. Odpowiedz Link Zgłoś