Dodaj do ulubionych

Wielkie żarcie mięsa

23.06.11, 20:33
Żywienie się mięsem nie jest konieczne, dużo zdrowsza jest żywność wegetariańska. Polecam artykuły o duchowym aspekcie spożywania mięsa z witryny Kosmologia – nauka duchowa.

„Gdyby ludzie odżywiali się przez szereg generacji pokarmem wegetariańskim, nie znaliby wielu różnorakich chorób i cierpień, które spotykamy dzisiaj.”
kosmologia.info/uszkodzenia-narzadow-zmyslow/
„Mięsa oraz pozostałych produktów pochodzenia zwierzęcego, z wyjątkiem mleka, masła i sera, nie można wykorzystywać jako pokarmu bez dokonywania uboju i, co się z tym wiąże, bez niszczenia wysoko rozwiniętego życia.”
kosmologia.info/o-spozywaniu-miesa/
„Ludzie, będąc w swoim prymitywnym stadium, przyzwyczaili się do zabijania, mordowania zwierząt i żywienia się nimi... ...różne wydarzenia na świecie spowodowały, że ludzie zaczęli żywić się pokarmem pochodzenia zwierzęcego. Nie jest to odpowiedni dla nich pokarm, a spożywania go nie można nagle zaniechać.”
kosmologia.info/czlowiek-i-jego-los/
Obserwuj wątek
      • mnbvcx cennik prosze 24.06.11, 18:49
        prosze o wycene dobrze zbilansowanej, zdrowej, smacznej, urozmaiconej diety wegetarianskiej.
        --
        The creatures outside looked from pig to man, and from man to pig, and from pig to man again; but already it was impossible to say which was which.
        • mnbvcx glodujaca afryka 24.06.11, 18:58
          druga sprawa o glodujacej afryce. w afryce jest najwiekszy przyrost naturalny na swiecie., mimo glodu, chorob i wojen. sa w stanie zagospodarowac kazda ilosc zywnosci.
          --
          The creatures outside looked from pig to man, and from man to pig, and from pig to man again; but already it was impossible to say which was which.
    • ndjamena Artykuł nie spełnia obietnic 23.06.11, 21:14
      Z ledwością dobrnęłam do końca przez ten potok dołujących faktów tylko po to, by dowiedzieć się, że nie warto było. Miała byc recepta na srodek miedzy wegetarianizmem a miesozerstwem, a wyszlo.... nic specjalnego: jesc malo miesa wysokiej jakosci i wybierac dobrze jajka, Mało. Bardzo mało. I niekoniecznie nowatorsko.
      • age.kruger jedzenie ssakow to przesada 24.06.11, 15:47
        prawie jak kanibalizm, biologicznie sie od ssakow zbytnio nie roznimy. ani inteligencja ani budowa.

        poza tym mieso ssakow wywoluje nowotwory. wpieprzamy ich komorki rakowe prawie kompatybilne z naszymi.
    • mapokl Niewielkie żarcie niemięsa 23.06.11, 21:23
      Cytaty z artykułu:
      "Miliony takich nowych istnień zarzynane są rocznie zaraz po wykluciu lub w plastikowych torebkach trafiają żywcem na wysypisko śmieci. Te pisklaki to koguciki, męscy potomkowie kur niosek."

      Więc są jakieś pomysły co by z tymi kogucikami robić?

      ""Największym sukcesem przemysłu spożywczego XX wieku było skrycie przed konsumentem rzeczywistości za murami tuczarni i ubojni" - pisze Jonathan S. Foer, amerykański pisarz i autor przetłumaczonego na kilkanaście języków bestsellera "Eating Animals".

      Kompletna bzdura. Tak jakby przed XX w. ludzie mięsa nie jedli. Ludzie znali rzeczywistość i wcale z tego powodu nie wyrzekali się mięsa, nie sądze by tutaj jakoś się konsumpcja zmieniła, jak już to z powodów finansowych, nie moralnych. Dziś rzeczywiście mięso jest tańsze i łatwiej dostępne niż 100 lat temu.

      W ciągu ostatnich 40 lat spożycie mięsa na świecie zwiększyło się trzykrotnie - z 78 do 250 milionów ton rocznie. To właśnie ta kreatywna reinterpretacja naszej roli jako drapieżnika szczytowego jest głównym powodem, dla którego dla masowej hodowli nie widać dzisiaj alternatywy.

      Należy uwzględnić, że w ciągu 40 lat liczba ludności wzrosła z 3,3 mld (1965) do 6,5 mld(2005) czyli dwukrotnie. Nie zapominajmy też, że dziś z kilograma surowego mięsa otrzymuje się do 2 kilogramów produktów mięsnych, a jeszcze 40 lat temu był to stosunek 1:0,8.

      Pod uprawę pasz regularnie wycina się lasy Amazonii i obsiewa pola w Afryce, podczas gdy co czwarty mieszkaniec tego kontynentu jest niedożywiony. Rifkin twierdzi, że gdyby zamiast dla zwierząt uprawiać zboże bezpośrednio dla ludzi, ponad miliard ludzi można by nim nakarmić.

      Rifkin może sobie twierdzić co chce, ale pozostaje pytanie: "gdyby zaprzestać uprawy karmy dla zwierząt to na tych terenach zaczęto by uprawiać zboże dla ludzi?" Bo pola to pola i pod każde z nich wycina się te lasy Amazonii. Gdyby nie uprawiano by paszy to te tereny musiałyby być zasiane pod uprawę roślin. Nakarmiło by się z tych pól ponad miliard ludzi, tylko ponad miliard by zostało też bez mięsa. Rachunek by się wyrównał.

      Kiedyś z rolnictwa tradycyjnego mogło się utrzymać 100 osób na mili kwadratowej. Na ranczu po wykarczowanym lesie deszczowym zatrudnienie znajduje jedna osoba na 12 mil kwadratowych.

      Tylko gdy 100 osób utrzymuje się z jednej mili kwadratowej to nie produkuje żywności na zewnątrz. Podobnie mogę stwierdzić, że gdyby nie taśmy i automaty produkcyjne to z każdego wyprodukowanego samochodu utrzymywało by się więcej robotników. Tylko, że ci ludzie byliby robotnikami zamiast np. nauczycielami, a samochodów by produkowano o wiele mniej i byłyby z 20 razy droższe. Ja wcale nie widzę dobrobyty w kraju w którym 40-50% społeczeństwa byłoby drobnymi rolnikami. Bezrobotni to może i by nie byli, ale na przykład na taki telewizor to by pracowali 20 lat.


      Masowa hodowla zwierząt jest dramatycznie szkodliwa dla klimatu. Według FAO 18 procent emisji dwutlenku węgla spowodowane jest hodowlą bydła, która stanowi ledwie 1,5 procent globalnego dochodu brutto. (...) Argentyńskie krowy wypasane na łąkach są dla klimatu bez porównania korzystniejsze niż trzymane w zamkniętych oborach i tuczone soją europejskie woły.

      Dwutlenek węgla nie jest gazem szkodliwym dla środowiska, nie on wywołuje dziurę ozonową. A z tym ociepleniem klimatu to i tak nic nie wiadomo. To nie cyklon B.
      Argentyńskich krów to jest za mało by wyżywić i pół europy. Gdyby je importować to by przestały być wypasane. A dla gleb i wód to nowozy na polach i tak są groźniejsze niż odchody krów.


      American Dietetic Association po rygorystycznej analizie dostępnej literatury oświadczyło, że dobrze ułożona dieta wegetariańska jest odpowiednia dla każdego człowieka na każdym etapie życia, dla kobiet ciężarnych i karmiących, dla dzieci, starców i sportowców.

      Szkoda, że przy okazji nie wspominają, że naturalne rośliny nie mają potrzebnych witamin i białek by zastąpić mięso, a wegetariańska dieta albo musi być uzupełniana suplementami w tabletkach, albo też sama żywność jest odpowiednio modyfikowana i wzbogacana. No i nie da się obyć bez soi, która z tego co się orientuje w dużych ilościach nie zbyt dobrze wpływa na zdolności seksualne u mężczyzn

      Ps. Osobiście się mięsem nie obżeram(sądzę, że u mnie to będzie jakieś 30-40 kg mięsa rocznie), ale na wegetarianizm przechodzić nie zamierzam. Poprawę warunków zwierząt hodowlanych mogę popierać. Ale to kwestia przepisów i świadomosci ludzi a nie wegetarianizmu.
      • cehaem Re: Niewielkie żarcie niemięsa 23.06.11, 22:02
        > Kompletna bzdura. Tak jakby przed XX w. ludzie mięsa nie jedli. Ludzie znali
        > rzeczywistość i wcale z tego powodu nie wyrzekali się mięsa, nie sądze by tuta
        > j jakoś się konsumpcja zmieniła, jak już to z powodów finansowych, nie moralnyc
        > h. Dziś rzeczywiście mięso jest tańsze i łatwiej dostępne niż 100 lat temu.

        > ]

        Ludzie jedli mieso, ale zwierzeta byly chowane w zupelnie inny sposob. Kury nie siedzialy w maly klatkach, a swinia nie w mikroskopijnym boksie. Hodowla masowa byla technologicznie niemozliwa, ale o to nie chodzi autorowi. Ten makabryczny przemysl ma miejsce za wysokimi murami i nie funkcjonuje w naszej swiadomosci.
        • boykotka Re: Niewielkie żarcie niemięsa 24.06.11, 14:53
          cehaem napisał:

          > Ludzie jedli mieso, ale zwierzeta byly chowane w zupelnie inny sposob. Kury nie
          > siedzialy w maly klatkach, a swinia nie w mikroskopijnym boksie. Hodowla masow
          > a byla technologicznie niemozliwa, ale o to nie chodzi autorowi. Ten makabryczn
          > y przemysl ma miejsce za wysokimi murami i nie funkcjonuje w naszej swiadomosci
          > .
          A ja bym chciała, by mi ktoś udowodnił, że kura w klatce czuje to samo co ja. Wydaje mi się, że taka kura w klatce może być dużo szczęśliwsza od tej, która chodzi sobie swobodnie po podwórku, gdzie zawsze może ją porwać lis, jastrząb lub zagryźć pies.
          Nie róbmy z kur ludzi.

          --
          /
            • boykotka Re: Niewielkie żarcie niemięsa 24.06.11, 16:41
              feliks.edmuntowicz napisał:

              > Odpowiadasz na:
              > boykotka napisała:
              > >
              > > A ja bym chciała, by mi ktoś udowodnił, że kura w klatce czuje to samo co
              > ja.
              >
              > A ja bym chciał, żebyś mi udowodniła, że ty czujesz to samo, co ja.

              A proszę Cię bardzo. Mamy taki sam układ nerwowy. Nie wiem, czy oboje korzystamy z niego w sposób identyczny ale mamy obydwoje takie same predyspozycje ku odczuwaniu tego samego.
              --
              /
              • feliks.edmuntowicz Re: Niewielkie żarcie niemięsa 24.06.11, 17:28
                boykotka napisała:
                > feliks.edmuntowicz napisał:
                >
                > > A ja bym chciał, żebyś mi udowodniła, że ty czujesz to samo, co ja.
                >
                > A proszę Cię bardzo. Mamy taki sam układ nerwowy. Nie wiem, czy oboje korzystam
                > y z niego w sposób identyczny ale mamy obydwoje takie same predyspozycje ku odc
                > zuwaniu tego samego.

                Raczej bym wątpił, żebyśmy rzeczywiście mieli taki sam układ nerwowy, ale żeby nie schodzić na poziom osobisty, zadowolę się wykazaniem, że jakekolwiek dwa osobniki gatunku ludzkiego miały taki sam układ nerwowy.
      • pamejudd Ciekawe argumenty. 24.06.11, 10:21
        Z paroma punktami nie moge sie jednak zgodzic (badz nie z ich caloscia). Na przyklad:

        > Rifkin może sobie twierdzić co chce, ale pozostaje pytanie: "gdyby zaprzestać u
        > prawy karmy dla zwierząt to na tych terenach zaczęto by uprawiać zboże dla ludz
        > i?" Bo pola to pola i pod każde z nich wycina się te lasy Amazonii. Gdyby nie u
        > prawiano by paszy to te tereny musiałyby być zasiane pod uprawę roślin. Nakarmi
        > ło by się z tych pól ponad miliard ludzi, tylko ponad miliard by zostało też be
        > z mięsa. Rachunek by się wyrównał.

        Poswiecajac hektar pola np. pod uprawe soi uzyskuje sie znacznie wiecej pozywienia niz gdyby ten hektar przeznaczyc na pastwisko.



        --
        www.religiapokoju.blox.pl
        • misiu-1 Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 10:48
          pamejudd napisał:

          > Poswiecajac hektar pola np. pod uprawe soi uzyskuje sie znacznie wiecej pozywie
          > nia niz gdyby ten hektar przeznaczyc na pastwisko.

          A kto ma poświęcić ten hektar i kto ma zapłacić za tę soję? Ty? To dlaczego jeszcze tego nie zrobiłeś?

          --
          Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
          • feliks.edmuntowicz Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 13:34
            misiu-1 napisał:

            > pamejudd napisał:
            >
            > > Poswiecajac hektar pola np. pod uprawe soi uzyskuje sie znacznie wiecej p
            > ozywie
            > > nia niz gdyby ten hektar przeznaczyc na pastwisko.
            >
            > A kto ma poświęcić ten hektar i kto ma zapłacić za tę soję? Ty? To dlaczego jes
            > zcze tego nie zrobiłeś?

            A dlaczego właśnie on miałby? Chodzi o to, żeby hektary poświęcali ci, co mają hektary, a za soję płacili ci, co skupują soję.
            • misiu-1 Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 14:15
              feliks.edmuntowicz napisał:

              > A dlaczego właśnie on miałby?

              A dlatego, że to właśnie jemu coś w obecnej sytuacji nie odpowiada.

              > Chodzi o to, żeby hektary poświęcali ci, co mają hektary, a za soję płacili ci, co skupują soję.

              Ci, co mają hektary, mają je dla własnego pożytku, a nie cudzego. Będą uprawiali to, co dadzą radę z korzyścią sprzedać. Ci, którzy skupują soję, skupują ją po to, żeby sprzedać ją dalej i na niej zarobić. Głodujący jej od nich nie kupią, bo nie mają pieniędzy. Skoro głodujący jej nie kupią, to skupujący nie mają żadnego interesu w tym, żeby ją skupować, bo sami jej nie zjedzą. Nadążasz?

              --
              Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
              • feliks.edmuntowicz Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 16:09
                misiu-1 napisał:
                > feliks.edmuntowicz napisał:
                >
                > > A dlaczego właśnie on miałby?
                >
                > A dlatego, że to właśnie jemu coś w obecnej sytuacji nie odpowiada.

                No i co z tego? Przecież w ten sposób nie zlikwiduje tego, co mu nie odpowiada.

                > > Chodzi o to, żeby hektary poświęcali ci, co mają hektary, a za soję płaci
                > li ci, co skupują soję.
                >
                > Ci, co mają hektary, mają je dla własnego pożytku, a nie cudzego. Będą uprawial
                > i to, co dadzą radę z korzyścią sprzedać.

                No i super, ale my jako konsumenci i jako obywatele demokratycznych państw mamy wpływ na to, co będzie się bardziej lub mniej opłacało tym, co mają hektary.

                > Ci, którzy skupują soję, skupują ją p
                > o to, żeby sprzedać ją dalej i na niej zarobić. Głodujący jej od nich nie kupią
                > , bo nie mają pieniędzy.

                Oj, przecież tak w ogóle mają, tylko mało. A jak już zupełnie nie mają, to przecież mogą płacić w naturze, np. pracując w polu. A jak farmer nie będzie mógł sprzedać soi czy krowy za granicę, to nie będzie go stać na traktor i bardziej mu się będzie opłacać zatrudnianie miejscowych głodujących za wyżywienie.

                > Skoro głodujący jej nie kupią, to skupujący nie mają ż
                > adnego interesu w tym, żeby ją skupować, bo sami jej nie zjedzą. Nadążasz?

                Skoro skupujący nie będą mogli sprzedać z większym zyskiem za granicę, to bardziej im się opłaci sprzedać z niższym zyskiem głodującym niż samemu głodować. Nadążasz?
                • misiu-1 Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 16:52
                  feliks.edmuntowicz napisał:

                  > No i co z tego? Przecież w ten sposób nie zlikwiduje tego, co mu nie odpowiada.

                  A to już jego problem. Nie zlikwiduje, ale może przynajmniej dojdzie do rozumu. Zawsze to jakiś zysk.

                  > No i super, ale my jako konsumenci i jako obywatele demokratycznych państw mamy
                  > wpływ na to, co będzie się bardziej lub mniej opłacało tym, co mają hektary.

                  Mamy tyle wpływu, ile wynika z naszych zakupów. Nie mamy prawa przemocą ani podstępem doprowadzać rolnika do niekorzystnego rozporządzenia jego własnym mieniem. Nie możemy więc zmusić go w żaden sposób, żeby produkował coś, co mu będzie przynosić straty. Możesz jednak kupować od niego soję i wysyłać ją głodującym, ale za własne pieniądze. Ja do tego dokładać nie mam zamiaru.

                  > Oj, przecież tak w ogóle mają, tylko mało. A jak już zupełnie nie mają, to przecież mogą
                  > płacić w naturze, np. pracując w polu.

                  Widocznie mają zbyt mało, skoro są głodni. Pracować w polu mogą, jeśli farmer zechce ich zatrudnić.

                  > A jak farmer nie będzie mógł sprzedać soi czy krowy za granicę, to nie będzie go stać na
                  > traktor i bardziej mu się będzie opłacać zatrudnianie miejscowych głodujących za
                  > wyżywienie.

                  > A niby dlaczego miałby nie móc sprzedać? Bo przyjdzie bolszewik i mu zabroni? To chcesz powiedzieć? Historia uczy, że bolszewickie metody głodu nie likwidują, a wręcz przeciwnie - jeszcze go rozszerzają. Głód w Afryce to przecież nic innego, jak wynik komunistycznego "eksportu rewolucji". Za czasów kolonialnych takiego głodu nie było.

                  > Skoro skupujący nie będą mogli sprzedać z większym zyskiem za granicę, to bardziej im się
                  > opłaci sprzedać z niższym zyskiem głodującym niż samemu głodować. Nadążasz?

                  Widzę, że nie nadążasz. Nie rozumiesz, że sprzedaż tym, którzy głodują, nie wygeneruje żadnego zysku, tylko stratę. A ze stratą żaden farmerprodukować nie będzie i w żaden sposób go do tego nie zmusisz.

                  --
                  Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                  • feliks.edmuntowicz Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 18:17
                    misiu-1 napisał:
                    >
                    > > No i super, ale my jako konsumenci i jako obywatele demokratycznych państ
                    > w mamy
                    > > wpływ na to, co będzie się bardziej lub mniej opłacało tym, co mają hekta
                    > ry.
                    >
                    > Mamy tyle wpływu, ile wynika z naszych zakupów.

                    Nie tylko.

                    > Nie mamy prawa przemocą ani podstępem doprowadzać rolnika do niekorzystnego
                    > rozporządzenia jego własnym mieniem.

                    Mamy prawo doprowadzić do tego, że to, co teraz jest dla niego korzystne, w przyszłości będzie niekorzystne.

                    > Nie możemy więc zmusić go w żaden sposób, żeby produkował coś, co mu będzie
                    > przynosić straty. Możesz jednak kupować od niego soję i wysyłać ją głodującym,
                    > ale za własne pieniądze. Ja do tego dokładać nie mam zamiaru.

                    Jak zechcemy mamy prawo zrobić tak, że albo będziesz dokładać, albo będzie ci odebrane i pójdziesz siedzieć.

                    > > Oj, przecież tak w ogóle mają, tylko mało. A jak już zupełnie nie mają, t
                    > o przecież mogą
                    > > płacić w naturze, np. pracując w polu.
                    >
                    > Widocznie mają zbyt mało, skoro są głodni. Pracować w polu mogą, jeśli farmer z
                    > echce ich zatrudnić.

                    Widocznie farmerowi bardziej opłaca się kupić traktory i kombajny. Ale jak nie będzie miał dolarów, to nie będzie miał za co kupić.

                    I są głodni, bo mają za mało, żeby zapłacić farmerowi tyle, ile może zarobić sprzedając za granicę. Jak zagranica przestanie kupować, to farmer nie będzie mógł sprzedać za tyle za ile może teraz, a będzie sprzedawał za tyle, ile będą w stanie zapłacić mu głodni.

                    > > A jak farmer nie będzie mógł sprzedać soi czy krowy za granicę, to nie bę
                    > dzie go stać na
                    > > traktor i bardziej mu się będzie opłacać zatrudnianie miejscowych głodują
                    > cych za
                    > > wyżywienie.
                    >
                    > A niby dlaczego miałby nie móc sprzedać?

                    Bo nie będzie miał kupców.

                    > > Skoro skupujący nie będą mogli sprzedać z większym zyskiem za granicę, to
                    > bardziej im się
                    > > opłaci sprzedać z niższym zyskiem głodującym niż samemu głodować. Nadążas
                    > z?
                    >
                    > Widzę, że nie nadążasz. Nie rozumiesz, że sprzedaż tym, którzy głodują, nie wyg
                    > eneruje żadnego zysku, tylko stratę.

                    Niby z czego ta strata miałaby wynikać? Ziemia się skurczy?

                    > A ze stratą żaden farmerprodukować nie będzie i w żaden sposób go do tego
                    > nie zmusisz.

                    Jak dla mnie OK. Nie chce produkować? Niech nie produkuje. Zająć mu farmę i niech produkują ci, co im się opłaca (choćby w taki spobób, że nie umrą z głodu, nawet jeśli wartość ich życia wyrażona w dolarach wynosi zero).
                    • misiu-1 Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 18:41
                      feliks.edmuntowicz napisał:

                      > Nie tylko.

                      Tylko.

                      > Mamy prawo doprowadzić do tego, że to, co teraz jest dla niego korzystne, w przyszłości
                      > będzie niekorzystne.

                      Nie. Nie mamy do tego prawa.

                      > Jak zechcemy mamy prawo zrobić tak, że albo będziesz dokładać, albo będzie ci o
                      > debrane i pójdziesz siedzieć.

                      I w tym momencie dyskusja się kończy, bo twoje intencje są jasne, jak słońce. Jesteś zwykłym komunistycznym złodziejem i bandytą, który chciałby rabować ludzi z owoców ich ciężkiej pracy. To twoje, a nie ich, miejsce jest w więzieniu albo na szubienicy.

                      --
                      Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                      • feliks.edmuntowicz Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 20:14
                        misiu-1 napisał:
                        > feliks.edmuntowicz napisał:
                        >
                        > > Mamy prawo doprowadzić do tego, że to, co teraz jest dla niego korzystne,
                        > > w przyszłości będzie niekorzystne.
                        >
                        > Nie. Nie mamy do tego prawa.

                        Wy może nie macie. My na szczęście mamy.

                        Oczywiście mówię o prawie w realnym znaczeniu tego, o czym orzekają sądy, a nie o jakimś twoim wyobrażeniu co do tego, co kto powinien lub nie powinien móc robić.

                        > > Jak zechcemy mamy prawo zrobić tak, że albo będziesz dokładać, albo będzi
                        > e ci o
                        > > debrane i pójdziesz siedzieć.
                        >
                        > I w tym momencie dyskusja się kończy, bo twoje intencje są jasne, jak słońce. J
                        > esteś zwykłym komunistycznym złodziejem i bandytą, który chciałby rabować ludzi
                        > z owoców ich ciężkiej pracy. To twoje, a nie ich, miejsce jest w więzieniu alb
                        > o na szubienicy.

                        Na szczęście to "komunistyczni bandyci" decydują o tym, kogo policja aresztuje, kogo sąd skaże, komu komornik wejdzie i kogo strażnicy będą pilnować. A tacy kolesie, jak ty, co to chcą mnie wieszać, to są tylko smutnymi kolesiami w internecie.
                        • misiu-1 Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 20:17
                          Na razie jeszcze decyduje, ale kiedy wasz bolszewicki system upadnie, a upadnie na pewno, drugiej grubej kreski nie będzie. Grube będą tylko sznury.

                          --
                          Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                          • feliks.edmuntowicz Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 21:32
                            misiu-1 napisał:

                            > Na razie jeszcze decyduje, ale kiedy wasz bolszewicki system upadnie, a upadnie
                            > na pewno, drugiej grubej kreski nie będzie. Grube będą tylko sznury.

                            Mam nadzieje, że te fantazjee osłodzą ci choć trochę długie zimowe wieczory w celi.
        • mapokl Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 11:27
          pamejudd napisał:

          >
          > Poswiecajac hektar pola np. pod uprawe soi uzyskuje sie znacznie wiecej pozywie
          > nia niz gdyby ten hektar przeznaczyc na pastwisko.

          To jest prawda tylko gdy jest wysoka wydajność roślin, a do tego trzeba sporo nawozów, środków owadobójczych i wielohektarowych gospodarstw. I zgadnij co gorzej wpływa na bioróżnorodność, jakość gleb czy 20ha pastwiska czy 20ha monokultury soi nawożonej tonami azotanów i środków owadobójczych. Takie 20ha gospodarstwo zabija nie mniej zwierząt(głównie owadów i małych ssaków) co i przemysł mięsny.

          Poza tym pod pastwiska często są zajmowane tereny które są zbyt ubogie by były wydajne w produkcji roślin spożywczych. Dochodzą do tego kłopoty z magazynowaniem i duże zagrożenie zarazami.

          No i jest ostatni argument, że nawet gdyby tam gdzieś w Ameryce Płd czy Afryce tę soję zasiać to i tak mogła by być za droga dla miejscowych i być wyłącznie eksportowana do europy czy USA.

          Ps. No i Soja źle wpływa na potencję u mężczyzn. W dużych ilościach może szkodzić i kobietom. Wszystko w nadmiarze jest złe, a w małych ilościach soja jest nieszkodliwa, ale zastąpienie miesą i ryb wyłącznie soją może nie jest najlepszym pomysłem.
          • pamejudd Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 13:17
            Ciekawe - nie myslalem o tym nigdy z perspektywy bioroznorodnosci. A przeciez to bardzo wazna kwestia...

            Chetnie poszukam wyliczen dotyczacych tej "odzywczosci hektara" z uwzglednieniem konkretow dotyczacych nawozow, itp. Jesli mialbys jakies zrodlo, to bede wdzieczny za podrzucenie.

            Natomiast z tym nie moge sie zgodzic:
            > No i jest ostatni argument, że nawet gdyby tam gdzieś w Ameryce Płd czy Afryce
            > tę soję zasiać to i tak mogła by być za droga dla miejscowych i być wyłącznie e
            > ksportowana do europy czy USA.

            Zawsze mozna argument odwrocic mowiac ze jesli soja bylaby za droga, to i mieso jest (bo przeciez trzeba jeszcze mieso z biednych krowek pozyskac).


            O potencji sie nie wypowiadam, bo dopoki moja partnerka nie narzeka, dopoty i ja nie mam powodow :)

            --
            en.wikipedia.org/wiki/Web_brigades
          • feliks.edmuntowicz Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 13:42
            mapokl napisał:
            >
            > No i jest ostatni argument, że nawet gdyby tam gdzieś w Ameryce Płd czy Afryce
            > tę soję zasiać to i tak mogła by być za droga dla miejscowych i być wyłącznie e
            > ksportowana do europy czy USA.

            Na paszę, pewnie tak. Ale gdybyśmy jedli mniej mięsa, to tyle soi na paszę też by nie było potrzebne, więc cena byłaby niższa i miejscowych byłoby stać.

            > Ps. No i Soja źle wpływa na potencję u mężczyzn. W dużych ilościach może szkodz
            > ić i kobietom. Wszystko w nadmiarze jest złe, a w małych ilościach soja jest ni
            > eszkodliwa, ale zastąpienie miesą i ryb wyłącznie soją może nie jest najlepszym
            > pomysłem.

            Nikt przecież tego nie proponuje. Zresztą skoro gigantyczne monokultury soi są takie niedobre, to co za problem, żeby na tych hektarach hodować też ziemniaki, rzepak, zboża, fasolę, owoce? Nie żartujmy przecież, że jak ktoś ograniczy jedzenie mięsa do 200g tygodniowo i nie zastąpi całej reszty soją, to będzie miał niedobór białka w diecie.
            • misiu-1 Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 14:26
              feliks.edmuntowicz napisał:

              > Na paszę, pewnie tak. Ale gdybyśmy jedli mniej mięsa, to tyle soi na paszę też
              > by nie było potrzebne, więc cena byłaby niższa i miejscowych byłoby stać.

              Nie byłaby niższa, tylko wyższa. Spadek popytu wywołałby najwyżej krótkotrwały, jedno-dwusezonowy spadek cen. W dalszej perspektywie część rolników po prostu wycofałaby się z produkcji, która nie przynosi zysków. Ustaliłaby się nowa równowaga, przy niższym poziomie produkcji. Ze względu na koszty stałe, przyniosłoby to w efekcie wzrost cen. Tylko rozmaitym Feliksom Dzierżyńskim może się wydawać, że cenami można sobie swobodnie żonglować. Cena produktu nigdy w dłuższej perspektywie nie może spaść poniżej kosztów produkcji. Jeśli miejscowych nie stać na pokrycie nawet tych kosztów, to na niższe ceny się nie doczekają.

              --
              Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
              • feliks.edmuntowicz Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 15:55
                misiu-1 napisał:
                >
                > > Na paszę, pewnie tak. Ale gdybyśmy jedli mniej mięsa, to tyle soi na pasz
                > ę też
                > > by nie było potrzebne, więc cena byłaby niższa i miejscowych byłoby stać.
                >
                > Nie byłaby niższa, tylko wyższa. Spadek popytu wywołałby najwyżej krótkotrwały,
                > jedno-dwusezonowy spadek cen. W dalszej perspektywie część rolników po prostu
                > wycofałaby się z produkcji, która nie przynosi zysków.

                I czym by się zajęli? Raczej trudno uwierzyć, że ktoś mający ziemię uprawną będzie wolał umierać z głodu, niż ją uprawiać i żyć. Zysk będzie przynajmniej taki, że wyprodukuje jedzenie dla siebie.

                > Ustaliłaby się nowa równowaga, przy niższym poziomie produkcji.

                Poziomie produkcji mierzonym jak? W dolarach? Być może.

                > Ze względu na koszty stałe, przyniosłoby to w efekcie wzrost cen.

                Jakie koszty stałe?

                > Tylko rozmaitym Feliksom Dzierżyńskim może się wydaw
                > ać, że cenami można sobie swobodnie żonglować. Cena produktu nigdy w dłuższej p
                > erspektywie nie może spaść poniżej kosztów produkcji.

                Oczywiście, że może. O subsydiowaniu rolnictwa nie słyszałeś?

                > Jeśli miejscowych nie sta
                > ć na pokrycie nawet tych kosztów, to na niższe ceny się nie doczekają.

                Ale koszty produkcji są przecież sprzężone z tym, na co stać miejscowych. Tam, gdzie miejscowi są bardzo biedni i grozi im śmierć głodowa, tam koszta też będą niskie, bo miejscowi zgodzą się pracować za przysłowiową miskę ryżu, a i koszta życia są odpowiednio niższe z powodu taniej robocizny.

                Z drugiej strony tam, gdzie na rolnictwie się nie da zrobic kokosów, tam też i farmer nie ma lepszej alternatywy, bo skoro miejscowi nie mają za co kupować od niego żywności, to nikt mu też za farmę wiele nie da.
                • misiu-1 Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 17:09
                  feliks.edmuntowicz napisał:

                  > I czym by się zajęli? Raczej trudno uwierzyć, że ktoś mający ziemię uprawną będzie wolał
                  > umierać z głodu, niż ją uprawiać i żyć. Zysk będzie przynajmniej taki, że wyprodukuje
                  > jedzenie dla siebie.

                  A kto mówi o umieraniu z głodu? Farmer wyprodukuje dla siebie tyle, ile będzie potrzebował, a na sprzedaż tyle, ile będzie mu się opłacało. Więcej nie. Reszta ziemi będzie leżało odłogiem, bo za darmo nikt pracować nie chce.

                  > Poziomie produkcji mierzonym jak? W dolarach? Być może.

                  W tonach, w kwintalach, w czym sobie chcesz.

                  > Jakie koszty stałe?

                  Nie rozumiesz podstawowych pojęć ekonomicznych? To najpierw do szkoły, a dopiero potem na forum.

                  > Oczywiście, że może. O subsydiowaniu rolnictwa nie słyszałeś?

                  Komunistyczne eksperymenty społeczne nie rozwiązują żadnych problemów, tylko je tworzą, a prędzej czy później i tak szlag je trafia. Żeby subsydiować rolnictwo, trzeba najpierw mieć pieniądze, a żeby je mieć, to trzeba je komuś ukraść. Jesteś złodziejem?

                  > Ale koszty produkcji są przecież sprzężone z tym, na co stać miejscowych. Tam,
                  > gdzie miejscowi są bardzo biedni i grozi im śmierć głodowa, tam koszta też będą
                  > niskie, bo miejscowi zgodzą się pracować za przysłowiową miskę ryżu, a i koszt
                  > a życia są odpowiednio niższe z powodu taniej robocizny.

                  Nie są, ponieważ koszt siły roboczej to tylko mała część kosztów produkcji rolnej, a plony nie są funkcją liczby zatrudnionych ludzi.

                  > Z drugiej strony tam, gdzie na rolnictwie się nie da zrobic kokosów, tam też i
                  > farmer nie ma lepszej alternatywy, bo skoro miejscowi nie mają za co kupować od
                  > niego żywności, to nikt mu też za farmę wiele nie da.

                  Zacząć trzeba od tego, że głód nie wynika wcale z tego, że np. farmerzy afrykańscy eksportują płody rolne do Europy czy Ameryki. To jest jedno z kłamstw wegetariańskiej propagandy. Afryka żywności nie eksportuje i to właśnie dlatego, że w Europie rządzą twoi czerwoni towarzysze, którzy subwencjonują rolnictwo i nie dopuszczają na rynek europejski płodów rolnych z krajów trzeciego świata.

                  --
                  Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                  • feliks.edmuntowicz Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 17:50
                    misiu-1 napisał:
                    >
                    > > I czym by się zajęli? Raczej trudno uwierzyć, że ktoś mający ziemię upraw
                    > ną będzie wolał
                    > > umierać z głodu, niż ją uprawiać i żyć. Zysk będzie przynajmniej taki, że
                    > wyprodukuje
                    > > jedzenie dla siebie.
                    >
                    > A kto mówi o umieraniu z głodu? Farmer wyprodukuje dla siebie tyle, ile będzie
                    > potrzebował, a na sprzedaż tyle, ile będzie mu się opłacało. Więcej nie. Reszta
                    > ziemi będzie leżało odłogiem, bo za darmo nikt pracować nie chce.

                    Fqarmerowi bardziej będzie opłacało się dzierżawić tę ziemię nawet za dolara na rok, niż żeby leżała odłogiem. A jak ci głodujący nie będą mieli nawet tego dolara, to zawsze mogą mu choćby zamieść podłogę, naprawić dach, albo choćby pracować na jego gospodarstwie tak, żeby on sam nie musiał. Tak czy inaczej, zawsze mu się to lepiej opłaci, niż żeby ziemia cały czas leżała odłogiem.

                    Pomijając już nawet to, że głodujący sąsiedzi są normalnie zagrożeniem dla farmera, bo wielu będzie wolało okraść jego farmę, a nawet, jak będzie trzeba, zabić jego i jego rodzinę, niż samemu umrzeć z głodu. Póki farmer sprzedaje swoje produkty za granicę za dolary, póty stać go na opłacanie za te dolary ochroniarzy i wyposażenie ich za te dolary w karabiny, żeby pilnowali jego pól i jego osoby.

                    I w końcu: jak farmer pozwoli ziemi leżeć odłogiem, a jego sąsiedi bez pozwolenia zaczną coś na niej uprawiać, to będzie mu się chciało za darmo ich z tego pola przepędzać?

                    > > Poziomie produkcji mierzonym jak? W dolarach? Być może.
                    >
                    > W tonach, w kwintalach, w czym sobie chcesz.

                    No to przecież jak najbardziej poziom produkcji może wzrosnąć, jeśli farmer przestawi się z produkcji wołowiny na produkcję, powiedzmy, soi.

                    > > Jakie koszty stałe?
                    >
                    > Nie rozumiesz podstawowych pojęć ekonomicznych? To najpierw do szkoły, a dopier
                    > o potem na forum.

                    Pytam się, jakie to koszta.

                    > > Oczywiście, że może. O subsydiowaniu rolnictwa nie słyszałeś?
                    >
                    > Komunistyczne eksperymenty społeczne nie rozwiązują żadnych problemów, tylko je
                    > tworzą, a prędzej czy później i tak szlag je trafia.

                    Prędzej czy później Słońce pochłonie Ziemię, ale to nie znaczy, że w międzyczasie nie ma sensu ograniczać głodu i cierpienia.

                    > Żeby subsydiować rolnictwo, trzeba najpierw mieć pieniądze, a żeby je mieć,
                    > to trzeba je komuś ukraść. Jesteś złodziejem?

                    Rolnictwo zwykle subsydiuje państwo, a państwo nie musi kraść pieniędzy, bo samo je produkuje.

                    > > Ale koszty produkcji są przecież sprzężone z tym, na co stać miejscowych.
                    > Tam,
                    > > gdzie miejscowi są bardzo biedni i grozi im śmierć głodowa, tam koszta te
                    > ż będą
                    > > niskie, bo miejscowi zgodzą się pracować za przysłowiową miskę ryżu, a i
                    > koszt
                    > > a życia są odpowiednio niższe z powodu taniej robocizny.
                    >
                    > Nie są, ponieważ koszt siły roboczej to tylko mała część kosztów produkcji roln
                    > ej, a plony nie są funkcją liczby zatrudnionych ludzi.

                    Zależy gdzie. Te koszta, o których mówisz, to są przecież zamienniki pracy ludzkiej, opłacalne tam, gdzie koszta pracy są duże. Jeśli farmera nie stać na traktor czy nawozy sztuczne, to nadal może uprawiać ziemię.

                    > > Z drugiej strony tam, gdzie na rolnictwie się nie da zrobic kokosów, tam
                    > też i
                    > > farmer nie ma lepszej alternatywy, bo skoro miejscowi nie mają za co kupo
                    > wać od
                    > > niego żywności, to nikt mu też za farmę wiele nie da.
                    >
                    > Zacząć trzeba od tego, że głód nie wynika wcale z tego, że np. farmerzy afrykań
                    > scy eksportują płody rolne do Europy czy Ameryki. To jest jedno z kłamstw weget
                    > ariańskiej propagandy. Afryka żywności nie eksportuje

                    Kłamiesz.

                    > i to właśnie dlatego, że
                    > w Europie rządzą twoi czerwoni towarzysze, którzy subwencjonują rolnictwo i nie
                    > dopuszczają na rynek europejski płodów rolnych z krajów trzeciego świata.

                    Kłamiesz.
                    • misiu-1 Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 18:35
                      feliks.edmuntowicz napisał:

                      > Fqarmerowi bardziej będzie opłacało się dzierżawić tę ziemię nawet za dolara na
                      > rok, niż żeby leżała odłogiem. A jak ci głodujący nie będą mieli nawet tego do
                      > lara, to zawsze mogą mu choćby zamieść podłogę, naprawić dach, albo choćby prac
                      > ować na jego gospodarstwie tak, żeby on sam nie musiał. Tak czy inaczej, zawsze
                      > mu się to lepiej opłaci, niż żeby ziemia cały czas leżała odłogiem.

                      Gdyby tak było, nie istniałyby odłogi. Zamiast tworzyć na poczekaniu komunistyczne teoryjki, kup kawał ziemi i spróbuj sam ją trochę pouprawiać. Może trochę rozumu nabierzesz. Zrozumiesz na przykład, że w produkcji rolnej same ręce do pracy nie wystarczą. Trzeba nakładów. Nawozy, środki ochrony roślin, nawadnianie. To wszystko kosztuje. Żeby to kupić, trzeba coś sprzedać, a nie oddać w zamian za pracę.

                      > Pomijając już nawet to, że głodujący sąsiedzi są normalnie zagrożeniem dla farmera, bo
                      > wielu będzie wolało okraść jego farmę, a nawet, jak będzie trzeba, zabić jego i jego
                      > rodzinę, niż samemu umrzeć z głodu.

                      Strach i szantaż to żadne argumenty, bo w żaden sposób nie poprawiają wydajności. Jeśli farmer będzie miał alternatywę - albo oddać swoje plony poniżej kosztów produkcji, albo ryzykować napad, to w ogóle nic nie wyprodukuje, albo uzbroi się po zęby. Zrozum, że nikt za darmo pracować nie będzie. Komunizm wiedzie wyłącznie do bankructwa. Pojmujesz?

                      > Póki farmer sprzedaje swoje produkty za granicę za dolary, póty stać go na opłacanie za te
                      > dolary ochroniarzy i wyposażenie ich za te dolary w karabiny, żeby pilnowali jego pól i jego
                      > osoby.

                      I tak jest prawidłowo. Oprócz tego stać go na wszelkie środki do produkcji rolnej, bez których plony byłyby niewielkie lub wcale by ich nie było. Niezależnie od tego, ilu parobków by zatrudnił do odganiania szkodników.

                      > I w końcu: jak farmer pozwoli ziemi leżeć odłogiem, a jego sąsiedi bez pozwolen
                      > ia zaczną coś na niej uprawiać, to będzie mu się chciało za darmo ich z tego po
                      > la przepędzać?

                      Nic nie zaczną uprawiać, bo sami nie mają na to środków.

                      > No to przecież jak najbardziej poziom produkcji może wzrosnąć, jeśli farmer przestawi się z
                      > produkcji wołowiny na produkcję, powiedzmy, soi.

                      Poziom produkcji może wzrastać tylko wtedy, jeśli jest komu sprzedać z zyskiem produkty. Nie ma zysku - nie ma środków do następnej produkcji - nie ma następnych plonów. Ogarniasz?

                      > > Nie rozumiesz podstawowych pojęć ekonomicznych? To najpierw do szkoły, a
                      > dopier
                      > > o potem na forum.
                      >
                      > Pytam się, jakie to koszta.

                      Stałe, to znaczy konieczne do poniesienia bez względu na wielkość produkcji. Na przykład: koszty utrzymania maszyn, budynków i ludzi, podatki, energia itp.

                      > Prędzej czy później Słońce pochłonie Ziemię, ale to nie znaczy, że w międzyczasie nie ma
                      > sensu ograniczać głodu i cierpienia.

                      Komunizm nigdy nie ograniczył głodu i cierpienia. Komunizm głód i cierpienie generuje. O swoje utrzymanie każdy musi martwić się sam. Czerwoni wujkowie z całą ich pomocą powodują tylko demoralizację i postawy roszczeniowe.

                      > Rolnictwo zwykle subsydiuje państwo, a państwo nie musi kraść pieniędzy, bo samo je
                      > produkuje.

                      ROTFL
                      Ile ty masz lat, dziecko?

                      > Zależy gdzie. Te koszta, o których mówisz, to są przecież zamienniki pracy ludz
                      > kiej, opłacalne tam, gdzie koszta pracy są duże. Jeśli farmera nie stać na trak
                      > tor czy nawozy sztuczne, to nadal może uprawiać ziemię.

                      Może, ale wtedy plony będą zbyt niskie, żeby nakarmić kogokolwiek poza jego rodziną, albo nawet w ogóle się ich nie doczeka.

                      > Kłamiesz.

                      Nie kłamię. Wejdź sobie na stronę FAO, tam znajdziesz wszelkie statystyki produkcji rolnej:
                      faostat.fao.org
                      > Kłamiesz.

                      Nie kłamię. To ty jesteś śmiesznym ignorantem z głową wypełnioną komunistycznymi bredniami, nie orientującym się w podstawowych kwestiach gospodarczych.
                      To, o czym piszę, to są sprawy ogólnie znane. Wpisz sobie w wyszukiwarkę kilka wyrazów: negocjacje, bariery, handel, artykuły rolne, WTO i dostaniesz całą masę linków, które może rozjaśnią ciemności, w których tkwisz.

                      --
                      Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                      • feliks.edmuntowicz Re: Ciekawe argumenty. 24.06.11, 21:19
                        > feliks.edmuntowicz napisał:
                        >
                        > > mu się to lepiej opłaci, niż żeby ziemia cały czas leżała odłogiem.
                        >
                        > Gdyby tak było, nie istniałyby odłogi.

                        W cywilizowanych państwach, gdzie nie ma problemu głodu, istnienie odłogów jak najbardziej ma sens.

                        > Zamiast tworzyć na poczekaniu komunistyc
                        > zne teoryjki, kup kawał ziemi i spróbuj sam ją trochę pouprawiać. Może trochę r
                        > ozumu nabierzesz. Zrozumiesz na przykład, że w produkcji rolnej same ręce do pr
                        > acy nie wystarczą. Trzeba nakładów. Nawozy, środki ochrony roślin, nawadnianie.

                        Nawozić można obornikiem. Zresztą jeśli chodzi o nawozy moneralne, to wiele afrykańskich państw również posiada złoża odpowiednich minerałów. Bez środków ochrony można się obyć. Nawadnianie nie wszędzie jest konieczne, w wielu innych miejscach można je załatwić kopaniem rowów.

                        > > Pomijając już nawet to, że głodujący sąsiedzi są normalnie zagrożeniem dl
                        > a farmera, bo
                        > > wielu będzie wolało okraść jego farmę, a nawet, jak będzie trzeba, zabić
                        > jego i jego
                        > > rodzinę, niż samemu umrzeć z głodu.
                        >
                        > Strach i szantaż to żadne argumenty, bo w żaden sposób nie poprawiają wydajnośc
                        > i. Jeśli farmer będzie miał alternatywę - albo oddać swoje plony poniżej kosztó
                        > w produkcji, albo ryzykować napad, to w ogóle nic nie wyprodukuje, albo uzbroi
                        > się po zęby. Zrozum, że nikt za darmo pracować nie będzie. Komunizm wiedzie wył
                        > ącznie do bankructwa. Pojmujesz?

                        Przecież nikt nie mówi, że ma oddawać poniżej kosztów produkcji. Koszta posiadania samej ziemi są przecież żadne, w ostateczności farmer przecież może powiedzieć: na tym kawałku uprawiam dla swojej rodziny, reszta mi niepotrzebna, jak ktoś chce na niej coś uprawiać, to niech sobie uprawia. Zysk z tego będzie miał choćby taki, że nie będzie się musiał zbroić po zęby, o tym, że sam nie umrze z głodu już nie wspominając.

                        > > Póki farmer sprzedaje swoje produkty za granicę za dolary, póty stać go n
                        > a opłacanie za te
                        > > dolary ochroniarzy i wyposażenie ich za te dolary w karabiny, żeby pilnow
                        > ali jego pól i jego
                        > > osoby.
                        >
                        > I tak jest prawidłowo.

                        No więc ja nie uważam, że jest prawidłowo, że ludzie umierają z głodu. A artykuł jest między innymi o tym, że jedno z drugim jest związane. I ty możesz jeść sobie mięsa ile chcesz, a my będziemy apelować do ludzi, którzy nie uważają, że tak jest prawidłowo, że sytuacja jest taka i że można ograniczyć spożycie mięsa. I jak nawet dotrze do tych wszystkich, którzy też nie uważają, że to jest dobre i jakaś duża część z nich dobrowolnie ograniczy spożycie mięsa, to już będzie jakaś poprawa sytuacji. A jak już będzie ta świadomość, to może wprowadzimy dalsze obostrzenia na warunki chowu, może zaczniemy stawiać wymagania partnerom handlowym, może kiedyś wprowadzimy akcyzę na mięso i z tej akcyzy fundniemy dodatkowy socjal, żeby jednak na te 200g tygodniowo każdego było stać.

                        > Oprócz tego stać go na wszelkie środki do produkcji roln
                        > ej, bez których plony byłyby niewielkie lub wcale by ich nie było. Niezależnie
                        > od tego, ilu parobków by zatrudnił do odganiania szkodników.

                        Nie w tak odległej historii ludzie nie mieli tych środków, a plony jednak mieli. Owszem, z nieco mniejszą wydajnością niż obecnie, ale to też nie jest tak, że trzeba całą Afrykę zaorać, żeby wykarmić mieszkających tam ludzi.

                        > > I w końcu: jak farmer pozwoli ziemi leżeć odłogiem, a jego sąsiedi bez po
                        > zwolen
                        > > ia zaczną coś na niej uprawiać, to będzie mu się chciało za darmo ich z t
                        > ego po
                        > > la przepędzać?
                        >
                        > Nic nie zaczną uprawiać, bo sami nie mają na to środków.

                        Jakich środków? Nasion?

                        > > No to przecież jak najbardziej poziom produkcji może wzrosnąć, jeśli farm
                        > er przestawi się z
                        > > produkcji wołowiny na produkcję, powiedzmy, soi.
                        >
                        > Poziom produkcji może wzrastać tylko wtedy, jeśli jest komu sprzedać z zyskiem
                        > produkty. Nie ma zysku - nie ma środków do następnej produkcji - nie ma następn
                        > ych plonów. Ogarniasz?

                        Nie wiem czy słyszałeś o tym mało znanym fakcie, ale rośliny same produkują swoje nasiona.

                        Poza tym chyba nie rozumiesz pojęcia zysku: te pieniądze, które farmer dostaje ze sprzedaży i poświęca na środki o wyprodukowania następnych plonów, to są przychody, ale nie zysk. Zysk to jest to, co mu po kupieniu tych nawozów i pestycydów zostaje.

                        I tak w ogóle to ja jestem za tym, żeby farmer mógł hodować choćby marihuanę, kokę i maki, i sprzedawać je choćby samemu diabłu za dolary, jeśli te dolary pójdą na zwiększenie produkcji rolnej i przez to oprócz tej marihuany farmer wyprodukuje na rynek krajowy więcej żywności i mniej ludzi będzie głodować. Ale jeśli te dolary mają pójść na zysk dla farmera, za który farmer kupi sobie lepsze wino, lepsze cygara i więcej zbirów z karabinami, to ja czniam jego zysk.

                        > > Pytam się, jakie to koszta.
                        >
                        > Stałe, to znaczy konieczne do poniesienia bez względu na wielkość produkcji. Na
                        > przykład: koszty utrzymania maszyn, budynków i ludzi, podatki, energia itp.

                        Ale popatrz, w jakie absurdy tutaj wchodzisz: że ilość potrzebnych maszyn, budynków, ludzi i energii nie jest zależna od wielkości i rodzaju produkcji? Absurd. Z podatkami, to oczywiście zależy od systemu podatkowego, ale przecież nawet jeśli jest stały podatek gruntowy, to raczej nie ustalany jest on na takim poziomie, żeby produkcja rolna była w ogóle nieopłacalna (i ja też nie jestem zwolennikiem takiego podatku).

                        > > Prędzej czy później Słońce pochłonie Ziemię, ale to nie znaczy, że w międ
                        > > zyczasie nie ma sensu ograniczać głodu i cierpienia.
                        >
                        > Komunizm nigdy nie ograniczył głodu i cierpienia. Komunizm głód i cierpienie ge
                        > neruje. O swoje utrzymanie każdy musi martwić się sam. Czerwoni wujkowie z całą
                        > ich pomocą powodują tylko demoralizację i postawy roszczeniowe.

                        O ile rozumiem, "komunizmem" nazywasz również ustrój panujący obecnie w krajach Euroopy Zachodniej. Otóż w takiej postaci "komunizm" ograniczył głód i cierpienie w znacznie większym stopniu niż jakikolwiek inny ustrój na świecie. Przynajmniej jeśli chodzi o głód i cierpienie własnych obywateli.

                        > > Rolnictwo zwykle subsydiuje państwo, a państwo nie musi kraść pieniędzy,
                        > > bo samo je produkuje.
                        >
                        > ROTFL
                        > Ile ty masz lat, dziecko?

                        Więcej niż masz paluszków u nóżek i rączek, więc raczej i tak ci nic to nie powie. Jak trochę podrośniesz i pójdziesz do szkoły, to może ci tam powiedzą, skąd się biorą pieniążki.

                        > > Zależy gdzie. Te koszta, o których mówisz, to są przecież zamienniki prac
                        > y ludz
                        > > kiej, opłacalne tam, gdzie koszta pracy są duże. Jeśli farmera nie stać n
                        > a trak
                        > > tor czy nawozy sztuczne, to nadal może uprawiać ziemię.
                        >
                        > Może, ale wtedy plony będą zbyt niskie, żeby nakarmić kogokolwiek poza jego rod
                        > ziną, albo nawet w ogóle się ich nie doczeka.

                        Bzdura. W XIX wieku w Europie nie używało się ani traktorów, ani nawozów sztucznych, ani pestycydów, a jakoś gospodarstwa rolne były w stanie wyżywić nie tylko rodziny farmerów, ale również parobków jak i całkiem już pokaźną ludność miast. Jeśli powiesz, że w Europie się da, a w Afryce nie, to sobie jednak doczytaj, że w tej samej Afryce w tym samym XIX wieku kolonialni farmerzy byli w stanie zakładać gospodarstwa rolne nie tylko żywiące ich samych, służbę i parobków, ale też produkujące sporo żywności na sprzedaż.

                        > > Kłamiesz.
                        >
                        > Nie kłamię. Wejdź sobie na stronę FAO, tam znajdziesz wszelkie statystyki produ
                        > kcji rolnej:
                        > faostat.fao.org

                        A możesz konkretnie dać linka do tej statystyki, z której wynika, że Afryka nie eksportuje żywności ani pasz?

                        > > Kłamiesz.
                        >
                        > Nie kł
      • lililea Re: Niewielkie żarcie niemięsa 25.06.11, 13:23
        A może byś tak trochę poczytał zanim coś napiszesz.

        Jestem wegetarianką od ponad 10 lat nie łykam żadnych suplementów i nic mi nie jest.
        Dopiera weganizm wymaga suplementacji i to tylko jednej witaminy B12 - która byłaby obecna na skórkach warzyw i owoców gdyby ich nie opryskiwać.

        A soja nie wpływa nijak na twoją drogą męskość gdyż FITOestrogeny to nie są estrogeny, hormony roślinne różnią się znacznie od zwierzęcych.
        • misiu-1 Re: Niewielkie żarcie niemięsa 25.06.11, 23:04
          lililea napisała:

          > Jestem wegetarianką od ponad 10 lat nie łykam żadnych suplementów i nic mi nie
          > jest.

          Ale prawdopodobnie jadasz całą masę sztucznie wzbogacanej żywności. Nawet o tym nie wiedząc.

          > Dopiera weganizm wymaga suplementacji i to tylko jednej witaminy B12 - która byłaby
          > obecna na skórkach warzyw i owoców gdyby ich nie opryskiwać.

          Byłaby obecna, gdyby ich nie myć. Wtedy odchody zwierzęce obecne na warzywach i owocach dostarczyłyby nieco tej witaminy. Ale przy okazji także nieco bakterii, od których ostatnio pochorowali się Niemcy. Chyba nie warto.

          --
          Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
    • swarozyc Dzisiaj Kosciol kat... 23.06.11, 22:18
      serwuje "Boze Cialo"..

      :-))
      --
      "To któż moich groszy złodzij, czy Żyd jucha, cy xionc dobrodzij?"
      "Oświećcie głupków, a znikną oszuści" (Jean Eugène Robert-Houdin, magik)
      "Znaczna część społeczeństwa przestała być narodem. Pełna świadomość narodowa jest dzisiaj udziałem może jednej trzeciej Polaków" Jan Olszewski
    • indywidualismus Stek (!) bzdur niczym nie poparty 23.06.11, 22:32
      Żadnych uzasadnień, badań, linków itp. czyli mamy do czynienia a religią wegetariańsko-globalno-ocipiańską. A wegetarian znam kilku: słabi, otyli, nieruchawi. jeden z nich w wieku 40 lat ma tylko kilka zebów. nawet mostów nie ma na czym zrobić.
      W sumie potrzebny tekst. Po to, by zobaczyć miałkość i nonsens takiego myślenia.
      • agonda Szczęśćie nieświadomości 24.06.11, 11:29
        indywidualismus, zanim wyśmiejesz "religię wegetariańską" i z czystym sumieniem wrócisz na łono własnej, obejrzyj www.youtube.com/watch?v=qn_yu0FHw6k
        bo widzę, że nie wiesz, czego bronisz.

        • misiu-1 Re: Stek (!) bzdur niczym nie poparty 25.06.11, 23:08
          Badania porównawcze wykazały, że nieco lepszy stan zdrowia wegetarian niż całej populacji wynika z innych przyczyn niż niejedzenie mięsa:
          British vegetarians have low mortality compared with the general population. Their death rates are similar to those of comparable non-vegetarians, suggesting that much of this benefit may be attributed to non-dietary lifestyle factors such as a low prevalence of smoking and a generally high socio-economic status, or to aspects of the diet other than the avoidance of meat and fish.
          www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12001975?dopt=Abstract

          --
          Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
    • zorroonline Wielkie żarcie mięsa 23.06.11, 23:05
      Linki sam(a) możesz sobie znaleźć. Odesłania do literatury jednak są, bo kto to jest Rifkin na pewno nie bohater MTV. A tekst nie jest religijny, choć mówi o moralności i sumieniu. Można mówić o zwierzętach w kategoriach kosztów, ale można inaczej - jako o żywych istotach. I nie oznacza to sekciarstwa, czyli zamknięcia na nowe idee, ale właśnie przeciwnie - otwarcie na nie i namysł nad tym, co pozornie oczywiste i proste. Konsumpcja to nie tylko wielkie żarcie, ale decyzja o czyimś życiu (ludzi w krajach Trzeciego Świata, zwierząt), cierpieniu. I nie można udawać, że nie ma sparwy tylko dlatego, że efekt naszej bezmyślności dotyka słabszych.
      • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 23.06.11, 23:45
        zorroonline napisał:

        > Konsumpcja to nie tylko wielkie żarcie, ale decyzja o czyimś życiu (ludzi w krajach
        > Trzeciego Świata, zwierząt), cierpieniu. I
        > nie można udawać, że nie ma sparwy tylko dlatego, że efekt naszej bezmyślności
        > dotyka słabszych.

        Konsumpcja mięsa przez nas nie ma żadnego związku z życiem ludzi w krajach trzeciego świata. Wegetariańska propaganda wciąż z upodobaniem sięga po tę załganą, komunistyczną w swojej naturze retorykę. Alternatywa zaprezentowana w artykule: "produkcja zboża dla ubogich versus produkcja mięsa dla bogatych" jest z gruntu fałszywa. Zaniechanie produkcji roślin na pasze dla zwierząt nie przełoży się na wzrost produkcji zboża dla ubogich. Bo tu, wbrew leninowskiej propagandzie, wcale nie chodzi o to, że dla ubogich żywności nie wystarcza. Chodzi o to, że skoro ubodzy nie są w stanie pokryć kosztów produkcji zboża, to ewentualna likwidacja lub ograniczenie hodowli zwierząt w żadnym razie nie spowoduje, że zwolnione moce produkcyjne będą wykorzystane do produkcji zboża dla ubogich. Spowoduje za to ograniczenie wielkości produkcji i, ze względu na większy wpływ kosztów stałych, podrożenie produkcji jednostkowej. Co za tym idzie - liczba ludzi, których nie stać na pożywienie, jeszcze się zwiększy. Nie pierwszy to raz w historii bolszewickie recepty na dobrobyt proletariatu obróciłyby się przeciwko temuż.

        --
        Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
        • agonda Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 11:43
          W poruszonej kwestii ekonomia jest dla mnie trzeciorzędną kwestią, po etyce i zniszczeniu środowiska, jakie wiąże się z przemysłem mięsnym.
          Jeżeli dajemy sobie prawo do decydowania o losie innych gatunków przekonani o naszej wyższości moralnej czy intelektualnej, to jak usprawiedliwisz to:
          www.youtube.com/watch?v=a3KsUhaD6V8&feature=related ?

          Problem wege vs. mięsożerstwo nie jest sporem akademickim tylko dotyka
          istoty człowieczeństwa, o czym wolelibyśmy nie pamiętać.
          • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 14:43
            agonda napisał:

            > W poruszonej kwestii ekonomia jest dla mnie trzeciorzędną kwestią, po etyce i zniszczeniu
            > środowiska, jakie wiąże się z przemysłem mięsnym.

            Etyka normalnych ludzi nie przeszkadza w jedzeniu mięsa. Etyka reguluje relacje między ludźmi, a zwierzętami zajmuje się tylko w takim zakresie, w jakim ma to wpływ na relacje międzyludzkie. Innymi słowy - nie jest przedmiotem sensownych rozważań etycznych problem zabijania zwierząt, bo nie jesteśmy w stanie ustalić, czy etyczna jest ochrona sarny przed wilkiem. A skoro zabijanie zwierząt jest wpisane w naturę tego świata, to próba zmiany tej sytuacji jest jak zawracanie Wisły kijem - nieskuteczna i bezsensowna.
            Produkcja mięsa nie niszczy środowiska. Zwierzęta środowisko tworzą. Od milionów lat w wielkiej liczbie zamieszkują Ziemię, zjadają rośliny, produkują odchody i wydzielają gazy.

            > Jeżeli dajemy sobie prawo do decydowania o losie innych gatunków przekonani o naszej
            > wyższości moralnej czy intelektualnej, to jak usprawiedliwisz to:
            > rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=a3KsUhaD6V8&feature=related ?

            To nie potrzebuje żadnego usprawiedliwienia. Produkujemy żywność, której potrzebujemy i to uzasadnia wystarczająco hodowlę i ubój zwierząt. Nie mamy mniej praw od wilków czy lwów.

            > Problem wege vs. mięsożerstwo nie jest sporem akademickim tylko dotyka
            > istoty człowieczeństwa, o czym wolelibyśmy nie pamiętać.

            Nie. To jest tylko lewacka mrzonka.

            --
            Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
            • feliks.edmuntowicz Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 17:24
              misiu-1 napisał:

              > agonda napisał:
              >
              > > W poruszonej kwestii ekonomia jest dla mnie trzeciorzędną kwestią, po ety
              > ce i zniszczeniu
              > > środowiska, jakie wiąże się z przemysłem mięsnym.
              >
              > Etyka normalnych ludzi nie przeszkadza w jedzeniu mięsa. Etyka reguluje relacje
              > między ludźmi, a zwierzętami zajmuje się tylko w takim zakresie, w jakim ma to
              > wpływ na relacje międzyludzkie.

              Tak zwane zniszczenie środowiska jak najbardziej jest problemem międzyludzkim.
    • williamadama Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 01:25
      Jak tak kochacie zwierzeta, umrzyjcie za nie. Oszolomy. Jadlem, jem i bede jadl mieso chocbym osobiscie mial polowac na zwierzeta. Znaczenia slow moralnosc czy sumienie nie znam, a los zwierzat nie obchodzi mnie wcale. Tak jak moj los, nie obchodzi zwierzat.
      --
      ऋऍकईऋऍक plemiona कईऋऍकईऋऍक
      • kicior99 Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 08:41
        Nie uważam wegetarianizmu za coś złego. A mięso jem również aby zaprotestować przeciw wegetariańskim oszołomom. Uważam, że wegetarianie powinni płacić za leczenie (palący również).
        --
        Angielskie robienie w konia
        Garść porad z Wysp
        Z wykrzyknikiem!
        • panpaniscus Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 09:36
          No włąsnie ze statystyk wynika, że płacą za leczenie - jedzących mięso, co częściej zapadają na choroby serca i nowotwory.
          Bardzo zabawne jedzenie mięsa by protestowac przeciwko wegetarianom. Rozumiem, że chodzisz do kościoła, żeby protestować przeciwko ateistom/innowiercom, czytasz, żeby protestować przeciwko analfabetom, telewizję oglądasz, żeby protestować przeciwko tym, co wybrali życie bez telewizji, nie uprawiasz seksu w proteście przeciwko tym, co mają z kim uprawiać seks itd.
          • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 10:58
            panpaniscus napisała:

            > No włąsnie ze statystyk wynika, że płacą za leczenie - jedzących mięso, co częściej
            > zapadają na choroby serca i nowotwory.

            Ze statystyk wcale nie wynika, że jedzenie mięsa jest przyczyną chorób serca i nowotworów. To, że osoby jedzące mięso statystycznie zapadają odrobinę częściej na te choroby nie wynika z jedzenia mięsa. Wegetarianie w krajach, w których te badania się przeprowadza, prowadzą zazwyczaj ogólnie zdrowszy tryb życia - nie palą papierosów, nie nadużywają alkoholu, zażywają więcej ruchu itp. I to z tego, a nie z niejedzenia mięsa, wynikają te statystyczne różnice. W Indiach, gdzie wegetarianizm jest tradycyjny i nie wiąże się ze zdrowym trybem życia, liczba śmierci z powodu chorób serca jest największa na świecie.

            --
            Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
            • feliks.edmuntowicz Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 11:21
              misiu-1 napisał:
              >
              > Ze statystyk wcale nie wynika, że jedzenie mięsa jest przyczyną chorób serca i
              > nowotworów.

              Ze statystyk nie wynika. Wynika z badań.

              > to z tego, a nie z niejedzenia mięsa, wynikają te statystyczne różnice. W Indi
              > ach, gdzie wegetarianizm jest tradycyjny i nie wiąże się ze zdrowym trybem życi
              > a, liczba śmierci z powodu chorób serca jest największa na świecie.

              Problemy żywieniowe i zdrowotne ogółu mieszkańców Indii mają niewielkie przełożenie na problemy żywieniowe i zdrowotne mieszkańców Zachodu.
              • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 14:47
                feliks.edmuntowicz napisał:

                > Ze statystyk nie wynika. Wynika z badań.

                Te badania to właśnie czysta statystyka i nic poza tym.

                > Problemy żywieniowe i zdrowotne ogółu mieszkańców Indii mają niewielkie przełożenie na
                > problemy żywieniowe i zdrowotne mieszkańców Zachodu.

                Owszem, mają, bo potwierdzają, iż nieprawdą jest, jakoby niespożywanie mięsa chroniło w jakikolwiek sposób przed chorobami serca.

                --
                Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                • feliks.edmuntowicz Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 16:01
                  misiu-1 napisał:
                  >
                  > feliks.edmuntowicz napisał:
                  >
                  > > Ze statystyk nie wynika. Wynika z badań.
                  >
                  > Te badania to właśnie czysta statystyka i nic poza tym.

                  Nieprawda. Przynajmniej nie w takim sensie, jak to przedstawiasz - że się bierze populacje jedzących i nie jedzących mięso i się porównuje.

                  > > Problemy żywieniowe i zdrowotne ogółu mieszkańców Indii mają niewielkie p
                  > rzełożenie na
                  > > problemy żywieniowe i zdrowotne mieszkańców Zachodu.
                  >
                  > Owszem, mają, bo potwierdzają, iż nieprawdą jest, jakoby niespożywanie mięsa ch
                  > roniło w jakikolwiek sposób przed chorobami serca.

                  To jest właśnie taka głupawa "czysta statystyka" - taka statystyka wcale nie potwierdza tego, o czym piszesz, choćby dlatego, że choroby serca mają wiele różnych przyczyn i wiele różnych czynników decyduje o zachorowalności.
                  • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 17:13
                    feliks.edmuntowicz napisał:

                    > Nieprawda. Przynajmniej nie w takim sensie, jak to przedstawiasz - że się bierz
                    > e populacje jedzących i nie jedzących mięso i się porównuje.

                    A właśnie prawda. Tak to się robi, że bierze się i porównuje jedzących i niejedzących mięsa.

                    > To jest właśnie taka głupawa "czysta statystyka" - taka statystyka wcale nie po
                    > twierdza tego, o czym piszesz, choćby dlatego, że choroby serca mają wiele różnych
                    > przyczyn i wiele różnych czynników decyduje o zachorowalności.

                    Wszystkie te "badania" robione są w taki sam sposób. Skoro sam zauważasz, że choroby serca mają wiele różnych przyczyn, z jakiej racji przypisujesz je spożywaniu mięsa? Wegetariańscy Hindusi masowo umierający na choroby serca właśnie tego dowodzą - że przyczyn trzeba szukać gdzie indziej, a nie w mięsie.
                    --
                    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                    • feliks.edmuntowicz Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 18:28
                      misiu-1 napisał:
                      >
                      > > To jest właśnie taka głupawa "czysta statystyka" - taka statystyka wcale
                      > nie po
                      > > twierdza tego, o czym piszesz, choćby dlatego, że choroby serca mają wiel
                      > e różnych
                      > > przyczyn i wiele różnych czynników decyduje o zachorowalności.
                      >
                      > Wszystkie te "badania" robione są w taki sam sposób. Skoro sam zauważasz, że ch
                      > oroby serca mają wiele różnych przyczyn, z jakiej racji przypisujesz je spożywa
                      > niu mięsa?

                      Z takiej racji, że są badania naukowe, których wyniki prowadzą do takich wniosków. Widzę z tego, co piszesz, że nie masz pojęcia, na czym to polega, więc proponuję przeczytać jakąś książkę o tym zamiast pieprzyć głupoty, bo za dużo opowiadania na to forum. Na zachętę powiem tylko tyle, że jeśli są zidentyfikowane inne czynniki, jak palenie albo tryb życia, to się je kompensuje; w pewnym uproszczeniu porównuje się zachorowalność u niepalących usportowionych mięsożerców z niepalącymi usportowionymi jaroszami i palących nieusportowionych mięsożerców z palącymi nieusportowionymi jaroszami. Ale i na tym się nie kończy.

                      > Wegetariańscy Hindusi masowo umierający na choroby serca właśnie teg
                      > o dowodzą - że przyczyn trzeba szukać gdzie indziej, a nie w mięsie.

                      Dowodzą ewentualnie tego, że są różne przyczyny, ale to nie znaczy, że mięso przyczyną nie jest.
          • boykotka Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 15:05
            Nie wiem, co wynika ze statystyk. Faktem jest, że człowiek to zwierzę mięsożerne. Na tyle, że w miejscach gdzie w sposób naturalny nie występowały zwierzęta nadające się do zjedzenia ( większość wysp Pacyfiku przed ich odkryciem przez białego człowieka ) człowiek zjadał drugiego człowieka, by dostarczyć swojemu organizmowi białko zwierzęce. Biały człowiek nazwał to kanibalizmem. I pewnie bidulko do dziś nie możesz pojąć czemuż ci ludzie mając tak fantastyczne warunki by stać się wegetarianinami, nie stali się nimi. No cóż czysta ludzka fizjologia.
            --
            /
          • kicior99 Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 16:21
            To nie tak - we wszystkim co wymieniłeś, nie ma czynnika finansowego. W tym przypadku płacąc własnymi pieniędzmi przyczyniam się do istnienia przemysłu mięsnego.
            --
            Angielskie robienie w konia
            Garść porad z Wysp
            Z wykrzyknikiem!
        • agonda Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 11:34
          kicior99 napisał:

          > Nie uważam wegetarianizmu za coś złego. A mięso jem również aby zaprotestować p
          > rzeciw wegetariańskim oszołomom.

          A ty, przechodząc obojętnie wobec czegoś takiego, kim jesteś:
          www.youtube.com/watch?v=a3KsUhaD6V8&feature=related ?
        • lililea Re: Wielkie żarcie mięsa 25.06.11, 13:36
          Za czyje leczenie mieliby płacić skoro są zdrowsi.

          Może to wy powinniście płacić za leczenie chorób serca które w wegetarian występują znacznie rzadziej, bo wiecie co? W warzywach i owocach nie ma cholesterolu !!!!!

          Jedzenia mięsa to jedno, to kwestia poglądów, ale opowiadanie na prawo i lewo że wegetarianizm jest niezdrowy, nie sprawdziwszy tego to czyste niczym nie zmącone chamstwo.
          • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 25.06.11, 23:24
            lililea napisała:

            > Może to wy powinniście płacić za leczenie chorób serca które w wegetarian wystę
            > pują znacznie rzadziej, bo wiecie co? W warzywach i owocach nie ma cholesterolu
            > !!!!!

            Co z tego, że nie ma? Cholesterol pokarmowy, wbrew rozpowszechnionemu stereotypowi, nie powoduje miażdżycy. Badania przy wykorzystaniu znaczników izotopowych (R.W. Stout) wykazały, że cholesterol odkładający się w naczyniach krwionośnych jest produkowany bezpośrednio w ściankach naczyń z obecnej we krwi glukozy, a stymulatorem tego procesu jest insulina i lokalne stany zapalne. Wynikłe na przykład ze spożywania zbyt dużej ilości szkodliwych tłuszczów roślinnych, bogatych w sprzyjające stanom zapalnym kwasy omega-6.

            > Jedzenia mięsa to jedno, to kwestia poglądów, ale opowiadanie na prawo i lewo że
            > wegetarianizm jest niezdrowy, nie sprawdziwszy tego to czyste niczym nie zmącone
            > chamstwo.

            Im bardziej restrykcyjny wegetarianizm tym łatwiej o problemy. Już niejedno dziecko zmarło z powodu niedoborów wynikłych z diety wegańskiej, są zatem pewne podstawy do takich twierdzeń. Wegetarianizm może być zdrowy, ale warunkowo - starannie zaplanowany.

            --
            Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
      • feliks.edmuntowicz Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 11:35
        williamadama napisał:

        > Jak tak kochacie zwierzeta, umrzyjcie za nie. Oszolomy.

        A dlaczego to my mamy umierać za zwierzęta, a nie ty za jedzenie mięsa, skoro tak to kochasz?

        > Jadlem, jem i bede jadl
        > mieso chocbym osobiscie mial polowac na zwierzeta.

        Gdybyś osobiście musiał polować, to raczej faktycznie byś za to umarł, prawdopowobnie zresztą sam upolowany. Jeśli nawet nie dlatego, że jakiś miłośnik mięsa by stwierdził, że z braku wołowiny czy wieprzowiny będzie musiał zadowolić się ludziną, to choćby dlatego, że będziesz dla niego konkurencją o teren łowiecki.

        Ale też przecież nikt nie proponuje takich drastycznych rozwiązań. Ja, powiem szczerze, byłbym nawet zupełnie usatysfakcjonowany rozwiązaniem, w którym jadłbyś tyle samo mięsa, ile jesz (skoro to dla ciebie takie ważne), ale płaciłbyś za nie tyle, żeby cię już nie było stać na kilka innych rzeczy, w tym komputer i dostęp do internetu.

        > Znaczenia slow moralnosc cz
        > y sumienie nie znam, a los zwierzat nie obchodzi mnie wcale. Tak jak moj los, n
        > ie obchodzi zwierzat.

        No ale dlaczego w związku z tym zakładasz, że twój dyskomfort w postaci konieczności ograniczenia zjadanego mięsa (lub ograniczenia innej konsumpcji w celu utrzymania ilości zjadanego mięsa) miałby kogokolwiek obchodzić.
    • pamejudd Bardzo dobry artykul! 24.06.11, 09:53
      Wiele osob zwyczajnie nie zdaje sobie sprawy z globalnych aspektow masowego miesozerstwa. W tym artykule maja je jak na dloni.

      Brawo!

      --
      Oblicza islamu (uwaga, drastyczne zdjecia!)
      • misiu-1 Re: Bardzo dobry artykul! 24.06.11, 11:01
        Te "globalne aspekty" poruszone w artykule to tylko powtórzone po raz kolejny kłamstwa wegetariańskiej propagandy.

        --
        Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
          • misiu-1 Re: Bardzo dobry artykul! 24.06.11, 14:51
            Kłamstwem jest, jakoby produkcja mięsa niszczyła środowisko. Kłamstwem jest, jakoby miała wpływ na zjawisko głodu na świecie. Kłamstwem jest, jakoby jedzenie mięsa powodowało choroby. Kłamstwem jest, jakoby było nieetyczne.

            --
            Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
              • boykotka Re: Bardzo dobry artykul! 24.06.11, 15:18
                bumelant999 napisał:

                > Napisz jeszcze proszę, że kłamstem jest abyśmy mieli mózg, bo jeszcze tego nie prób
                > owałeś.
                A w jakim procencie go używamy ???
                Dam Ci argument do przemyślenia. Kanibalizm. Może mi wyjaśnisz, czemu ludzie zjadali siebie nawzajem ??? Religia ??? Mogli przecież zostać wegetarianami. A nie byli. Wiesz czemu ??? Bo ludzki organizm potrzebuje mięsa do egzystencji.
                Najfajniejsze jest to, że jak już biały człowiek przywiózł dzikiemu świnie i kury, to dzikusi przestali się nawzajem zjadać. Mieli teraz wybór.
                --
                /
              • misiu-1 Re: Bardzo dobry artykul! 24.06.11, 15:45
                bumelant999 napisał:

                > To się wypowiedziałeś, misiu, aż nam poszło w pięty od ciężaru argumentów.

                Zasada onus probandi stanowi, że ciężar dowodu spoczywa na tym, kto twierdzi, a nie na tym, kto zaprzecza. Kiedy napisałem, że artykuł powtarza kłamstwa wegetariańskiej propagandy, przedpiśca poprosił o konkrety. Sprecyzowałem więc, o jakie kłamstwa chodzi i z mojej strony to wszystko, do czego jestem zobowiązany. Przedpiśca może teraz, jeśli chce, przedstawiać argumenty za twierdzeniami, którym zaprzeczyłem.

                > Napisz jeszcze proszę, że kłamstem jest abyśmy mieli mózg, bo jeszcze tego nie
                > próbowałeś.

                W odniesieniu do ciebie akurat może to być prawda, więc nie napiszę.

                --
                Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
    • suasica Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 10:11
      Podobnie jak autor(ka) jednego z pierwszych wpisów, miałam nadzieję, że jak już przebrnę przez cześć "uświadamiającą" to artykuł wywiąże się z obietnic i wskaże recepty na bardziej odpowiedzialne mięsożerstwo. Niestety się nie wywiązał. Jedzenie 200 g mięsa (łącznie z wędlinami?) tygodniowo to jak dla mnie prawie dieta jarska. Poza tym samo ograniczenie spożycia to żadna alternatywa, bo nadal bierze się udział w systemie, tyle że na mniejszą skalę. Byłoby miło, gdyby wprowadzono obowiązkowy system oznakowania mięsa, który wskazywałby jakich warunkach hodowano dano zwierzę, analogiczny do numerków na jajkach.
      • feliks.edmuntowicz Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 11:11
        suasica napisała:

        > Podobnie jak autor(ka) jednego z pierwszych wpisów, miałam nadzieję, że jak już
        > przebrnę przez cześć "uświadamiającą" to artykuł wywiąże się z obietnic i wsk
        > aże recepty na bardziej odpowiedzialne mięsożerstwo. Niestety się nie wywiązał.
        > Jedzenie 200 g mięsa (łącznie z wędlinami?) tygodniowo to jak dla mnie prawie
        > dieta jarska.

        Się nei wywiązał, bo recepta się nie podoba? Niestety, taka jest właśnie recepta na bardziej odpowiedzialne mięsożerstwo.

        Zapewne dla alkoholika też jest tak, że ograniczenie spożycia alkoholu do limitów zalecanych przez lekarzy to dla niego prawie abstynencja, i powie, że interesują go tylko takie porady na to, żeby nie zrujnować sobie wątroby, a swojej rodzinie życia, w których dalej będzie mógł pić tyle, ile chce. Niestatey, nie zawsze się tak da.

        > Byłoby miło, gdyby w
        > prowadzono obowiązkowy system oznakowania mięsa, który wskazywałby jakich waru
        > nkach hodowano dano zwierzę, analogiczny do numerków na jajkach.

        Byłoby miło, tylko że mięso hodowane w humanitarnych warunkach będzie z konieczności znacznie droższe. Więc iluśtam ludzi nadal będzie wolało kupować to tańsze po to, żeby dalej móc jeść półtora kilograma mięsa w tygodniu.
        • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 14:55
          feliks.edmuntowicz napisał:

          > Byłoby miło, tylko że mięso hodowane w humanitarnych warunkach będzie z koniecz
          > ności znacznie droższe. Więc iluśtam ludzi nadal będzie wolało kupować to tańsz
          > e po to, żeby dalej móc jeść półtora kilograma mięsa w tygodniu.

          I mają do tego prawo. A ci, których stać na pięknoduchostwo, niech za ciężkie pieniądze kupują sobie mięso hodowane w "humanitarnych warunkach". Każdemu według potrzeb. Tak to twoi towarzysze chyba definiowali?

          --
          Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
          • feliks.edmuntowicz Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 16:14
            misiu-1 napisał:
            >
            > > Byłoby miło, tylko że mięso hodowane w humanitarnych warunkach będzie z k
            > oniecz
            > > ności znacznie droższe. Więc iluśtam ludzi nadal będzie wolało kupować to
            > tańsz
            > > e po to, żeby dalej móc jeść półtora kilograma mięsa w tygodniu.
            >
            > I mają do tego prawo.

            No niestety mają, i w tym problem. Ale jest nadzieja że debata publiczna i kampania uświadamiająca doprowadzi jednak do tego, że przestaną je mieć. Tak jak choćby ci, którzy wolą palić w knajpie.

            > A ci, których stać na pięknoduchostwo, niech za ciężkie p
            > ieniądze kupują sobie mięso hodowane w "humanitarnych warunkach". Każdemu wedłu
            > g potrzeb. Tak to twoi towarzysze chyba definiowali?

            Jedzenie więcej niż 200g mięsa tygodniowo to nie jest potrzeba, tylko zachcianka.
            • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 17:20
              feliks.edmuntowicz napisał:

              > No niestety mają, i w tym problem. Ale jest nadzieja że debata publiczna i kampania
              > uświadamiająca doprowadzi jednak do tego, że przestaną je mieć.

              Problem jest tylko w czerwonych sukinsynach, którzy chcieliby przemocą zmusić ludzi do tego, czego sami nie chcą. Ale kiedyś te czerwone sukinsyny zawisną na drzewach, zamiast liści. A ludzie znów będą wolni.

              > Tak jak choćby ci, którzy wolą palić w knajpie.

              Jak wyżej. Kiedyś komunistyczny terror się skończy.

              > Jedzenie więcej niż 200g mięsa tygodniowo to nie jest potrzeba, tylko zachcianka.

              Nie jesteś upoważniony do orzekania, co jest czyją potrzebą. Bo za chwilę przyjdzie ktoś i powie ci, że już dosyć się nażyłeś i więcej to już nie jest potrzeba, tylko zachcianka.

              --
              Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
              • feliks.edmuntowicz Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 18:38
                misiu-1 napisał:
                > feliks.edmuntowicz napisał:
                >
                > > No niestety mają, i w tym problem. Ale jest nadzieja że debata publiczna
                > i kampania
                > > uświadamiająca doprowadzi jednak do tego, że przestaną je mieć.
                >
                > Problem jest tylko w czerwonych sukinsynach, którzy chcieliby przemocą zmusić l
                > udzi do tego, czego sami nie chcą. Ale kiedyś te czerwone sukinsyny zawisną na
                > drzewach, zamiast liści. A ludzie znów będą wolni.

                Masz szczęście, że czerwone sukinsyny są humanitarne i nie chcą cię wieszać, co najwyżej zrobić tak, że jak będziesz jadł kilo mięsa tygodniowo, to już cię nie będzie stać na laptopa, samochód i Nintendo.

                > > Tak jak choćby ci, którzy wolą palić w knajpie.
                >
                > Jak wyżej. Kiedyś komunistyczny terror się skończy.

                Raczej kolesie tacy, jak ty, powędrują tam, gdzie są niewolnicy terroru zabraniającego posiadania niewolników i prawa do vendetty.

                > > Jedzenie więcej niż 200g mięsa tygodniowo to nie jest potrzeba, tylko zac
                > hcianka.
                >
                > Nie jesteś upoważniony do orzekania, co jest czyją potrzebą. Bo za chwilę przyj
                > dzie ktoś i powie ci, że już dosyć się nażyłeś i więcej to już nie jest potrzeb
                > a, tylko zachcianka.

                "Każdemu według potrzeb" oczywiście nigdy nie oznaczało tego, żeby każdemu zapewnić wszystko to, czego on sam twierdzi, że potrzebuje.

                Jeśli władzę przejmie ktoś, kto uzna, że się dosyć nażyłem, to oczywiście będę uważał, że to bardzo niedobrze. I dlatego też póki co będę jednak robił wszystko, co w mojej mocy, żeby takich kolesi trzymać jak najdalej od możliwości podejmowania jakichkolwiek decyzji. Na przykład takich kolesi, co chcą mnie wieszać.
                • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 20:10
                  feliks.edmuntowicz napisał:

                  > Jeśli władzę przejmie ktoś, kto uzna, że się dosyć nażyłem, to oczywiście będę
                  > uważał, że to bardzo niedobrze.

                  Może i niedobrze, ale za to tylko przez krótką chwilę.

                  > I dlatego też póki co będę jednak robił wszystko, co w mojej mocy, żeby takich kolesi
                  > trzymać jak najdalej od możliwości podejmowania jakichkolwiek decyzji.

                  I Herkules dupa, jak kolesi kupa. Może ci nie wystarczyć mocy.

                  > Na przykład takich kolesi, co chcą mnie wieszać.

                  Czerwoni bandyci nie zasługują na nic innego. Wiesz, ile istnień ludzkich można było ocalić, wieszając w odpowiednim czasie wybitnych przywódców socjalistycznych: Hitlera, Lenina, Stalina, Pol-Pota czy Mao Zedonga?

                  --
                  Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                  • feliks.edmuntowicz Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 21:31
                    misiu-1 napisał:
                    > feliks.edmuntowicz napisał:
                    >
                    > > I dlatego też póki co będę jednak robił wszystko, co w mojej mocy, żeby t
                    > akich kolesi
                    > > trzymać jak najdalej od możliwości podejmowania jakichkolwiek decyzji.
                    >
                    > I Herkules dupa, jak kolesi kupa. Może ci nie wystarczyć mocy.

                    Na razie większa jest kupa tych, co chcą, żeby kolesie, którzy spróbują mnie wieszać, szlli do pierdla. Więc mam nadzieję, że stosujesz tę maksymę również w stosunku do siebie.

                    > > Na przykład takich kolesi, co chcą mnie wieszać.
                    >
                    > Czerwoni bandyci nie zasługują na nic innego. Wiesz, ile istnień ludzkich można
                    > było ocalić, wieszając w odpowiednim czasie wybitnych przywódców socjalistyczn
                    > ych: Hitlera, Lenina, Stalina, Pol-Pota czy Mao Zedonga?

                    Wiesz ile istnień ludzkich można było ocalić, wieszając w odpowiednim czasie prawicowych pojebów, w szczególności takich, co mieli hopla na punkcie zabijania socjalistów? Na szczęście w cywilizowanym kraju o stabilnej sytuacji politycznej można równie dobry skutek uzyskać wsadzając do więzień, więc wieszanie jest niekonieczne.
                    • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 22:13
                      > Wiesz ile istnień ludzkich można było ocalić, wieszając w odpowiednim czasie pr
                      > awicowych pojebów, w szczególności takich, co mieli hopla na punkcie zabijania
                      > socjalistów? Na szczęście w cywilizowanym kraju o stabilnej sytuacji polityczne
                      > j można równie dobry skutek uzyskać wsadzając do więzień, więc wieszanie jest n
                      > iekonieczne.

                      Ani jednego, sieroto po czerwonych zbrodniarzach.

                      --
                      Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
    • 25cz Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 11:42
      Wegetariańska propaganda, próbuje zohydzić nam to, co dla ludzkości jest największym osiągnięciem - możemy zjadać innych! choć czasami inni, zjadają nas. Jedzenie mięsa nie tylko, że jest zdrowe, ale jest piękne, tak jak zabijanie zwierząt ( ludzie to również zwierzęta) jest piękne i podniecające. Synonimem piękna jest kobieta w tańcu, koń w galopie i zjadanie mózgu żywej małpy unieruchomionej w specjalnych dybach. To, że zwierzęta cierpią podczas zabijania, czy bezpośrednio przed, jest naturalne i wręcz pożądane, gdyż wzbogaca walory smakowe mięska. Chrystus przed ukrzyżowaniem też cierpiał, bo tak chciał Bóg! Dzisiaj jemy jego mięsko i pijemy jego krew, co czyni nas lepszymi ludzmi.
      • misiu-1 Re: Ale hamburgery są takie smaczne... 24.06.11, 15:00
        Czy oglądanie takich propagandowych filmików wiąże się dla ciebie z jakimiś doznaniami seksualnymi? Co chwila jakiś wklejasz, sądząc zapewne, że podobne dewiacje są rzeczą powszechną, podczas gdy wszystko wskazuje na to, że jesteś w znikomej mniejszości.

        --
        Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
    • dansker Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 12:29
      Żywienie się mięsem nie jest konieczne, dużo zdrowsza jest żywność wegetariańska. Polecam artykuły o duchowym aspekcie spożywania mięsa z witryny ”Kosmologia - nauka duchowa”.

      „Gdyby ludzie odżywiali się przez szereg generacji pokarmem wegetariańskim, nie znaliby wielu różnorakich chorób i cierpień, które spotykamy dzisiaj.”
      kosmologia.info/uszkodzenia-narzadow-zmyslow/
      „Mięsa oraz pozostałych produktów pochodzenia zwierzęcego, z wyjątkiem mleka, masła i sera, nie można wykorzystywać jako pokarmu bez dokonywania uboju i, co się z tym wiąże, bez niszczenia wysoko rozwiniętego życia.”
      kosmologia.info/o-spozywaniu-miesa/
      „Ludzie, będąc w swoim prymitywnym stadium, przyzwyczaili się do zabijania, mordowania zwierząt i żywienia się nimi... ...różne wydarzenia na świecie spowodowały, że ludzie zaczęli żywić się pokarmem pochodzenia zwierzęcego. Nie jest to odpowiedni dla nich pokarm, a spożywania go nie można nagle zaniechać.”
      kosmologia.info/czlowiek-i-jego-los/
    • tekqr Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 16:35
      fajnie, że tak dużo wiesz na temat nieszkodliwości produkcji mięsa misiu drogi.. wybitnego eksperta widzę tutaj :D - podbuduj swoją wiedzą biednych panów, którzy jakiś czas temu w ONZcie nad tym debatowali zachęcając do diety wegańskiej, aby zmniejszyć tragiczny wpływ masowej hodowli na środowisko... ale zapomnieli widać spytać cię wczesniej o zdanie :D
      A tak naprawdę jesteś zwykłym populistą, który ignoruje fakty i w ładne słówka ubiera swoje "widzi- misię"
    • gburiaifuria Wspolczesna hipokryzja 24.06.11, 16:56
      Kwestia zabijania w okrutny czesto sposob zwierzat przez Ubermenschow, ktorzy uwazaja ze jak rzadza tym swiatem to nikt poza nimi nie ma zdnych praw to taki ukryty nazizm albo gatunkowy szownizm. Moj zmarly tesc pokazal mi kiedys kawalek skory i powiedzial "Oryginalna ludzka" Dostal ja od jednego z wiezniow Oswiecimia, ktory ukryl to jako dowod. Otoz Niemcy wyrabiali z ludzkiej skory abazury a z tluszczu robili mydlo. Ludzka skora tak jak i zwierzeca moze byc dobra do wszelkiego rodzaju produktow. jest to jedynie kwestia przestawienia swiadomosci, sposobu myslenia. Dla Ludu Bozego zwierzeta tak jak i podludzie dla Niemcow nie maja zadnych praw i sluza jedynie do tego by przerabiac je na skore lub kotlety. Wszyscy poplakuja ogladajac dokumentalne filmy z Auschwitz i nie przeszkadza im to ze za rogiem w rzezni robi sie to samo zwierzetom. Na tym polega wlasnie hipokryzja wspolczesnych spoleczenstw. Jeden z wiezniow obozow koncentracyjnych i zany pisarz Issac Singer powiedzial kiedys ze "Zwierzeta codziennie maja swoj Auschwitz"
      • misiu-1 Re: Wspolczesna hipokryzja 24.06.11, 17:25
        Hipokryzją popisują się tylko durni wegusie, którzy sami odpowiadają za masową eksterminację zwierząt na polach, ale tej belki we własnym oku nie widzą. W jedzeniu mięsa i wzruszaniu się obozami zagłady nie ma żadnej hipokryzji, ponieważ między zwierzęciem a człowiekiem różnica jest zasadnicza.

        --
        Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
        • sugarmum Re: Wspolczesna hipokryzja 24.06.11, 23:35
          A niby jaka? Czy zwierzę mniej cierpi niż CZŁOWIEK, który byłby żywcem obdzierany ze skóry, zadeptywany w przez inne ludzi stłoczonych w wielogodzinnym transporcie, głodzony i umierający z pragnienia? Tylko dlatego że CZŁOWIEK rości sobie prawo do bycia ponad innymi istotami na tej planecie, nie znaczy że ponad jest. Czasem wręcz jest dużo poniżej, na co obozy zagłady są najlepszym dowodem.

          Mam nadzieję, że będziesz o tym przypominał sobie za każdym razem, gdy bedziesz żuł i przełykał mięśnie innego storzenia.
          • misiu-1 Re: Wspolczesna hipokryzja 25.06.11, 00:06
            sugarmum napisała:

            > A niby jaka?

            A niby taka, że komputera i internetu przy którym siedzisz, nie wymyśliła krowa ani kura, tylko człowiek.

            > Czy zwierzę mniej cierpi niż CZŁOWIEK, który byłby żywcem obdzierany ze skóry,
            > zadeptywany w przez inne ludzi stłoczonych w wielogodzinnym transporcie, głodzony i
            > umierający z pragnienia?

            A co to ma do rzeczy? Fizjologia nie jest czynnikiem istotnym moralnie. Poza tym produkcja mięsa nie polega na obdzieraniu żywcem ze skóry, głodzeniu ani śmierci z pragnienia.

            > Tylko dlatego że CZŁOWIEK rości sobie prawo do bycia ponad innymi istotami na tej
            > planecie, nie znaczy że ponad jest.

            Jest dokładnie na odwrót - człowiek JEST ponad innymi istotami na tej planecie i nie musi niczego sobie rościć.

            > Czasem wręcz jest dużo poniżej, na co obozy zagłady są najlepszym dowodem.

            Obozy zagłady? Na co niby dowodem?

            > Mam nadzieję, że będziesz o tym przypominał sobie za każdym razem, gdy bedziesz
            > żuł i przełykał mięśnie innego storzenia.

            O obozach zagłady? A w jakim celu? Obiecuję co innego - za każdym razem, kiedy będę jadł mięso, z uśmiechem przypomnę sobie o lewakach, którzy pragnęli mnie tego pozbawić, a nie dali rady.

            --
            Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
            • gburiaifuria Re: Wspolczesna hipokryzja 25.06.11, 01:15
              Bardzo dobra odpowiedz.Jest to jak wystawa nabzdyczonego EGO, ktore poaz soba niczego nie widzi. Ma Pan szczescie, gdyby byl Pan Zydem i Ubermensche sciagali by skore z panskich rodzicow byc moze zauwazylby Pan podobienstwo w podejsciu do zwierzat i w ogole do swiata, jakie zauwazyl laureta Nobla I.B. Singer. Na skutek takiej filozofii zwierzta juz niedlugo zabraknie na tej planecie i polecam nowy wynalazek, ktory oglosili niedawno Japonczycy zaczynaja produkowac mieso z ludzkich odchodow. Zycze smacznego
            • sugarmum BETON 26.06.11, 10:42
              MISIU jest prawdopodobnie właścicielem dobrze prosperującej ubojni i gdyby dopuścił do siebie fakty dotyczące cierpienia zwierząt w czasie chodowli, transportu i uboju, to by mu psycha siadła. Więc się okopał i zabetonował:))))
              • misiu-1 Re: BETON 26.06.11, 12:01
                A czego właścicielem ty jesteś? Sieci barów z wegetariańskim żarciem? Skoro do głowy ci nie przychodzi, że można bronić jakiejś pozycji nie z interesu, ale z przekonania, to jakiś partykularny interes w promocji wegetarianizmu mieć musisz?

                --
                Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
          • inkwizytorstarszy Re: Wspolczesna hipokryzja 25.06.11, 04:35
            sugarmum napisała:

            > A niby jaka? Czy zwierzę mniej cierpi niż CZŁOWIEK, który byłby żywcem obdziera
            > ny ze skóry, zadeptywany w przez inne ludzi stłoczonych w wielogodzinnym transp
            > orcie, głodzony i umierający z pragnienia? Tylko dlatego że CZŁOWIEK rości sobi
            > e prawo do bycia ponad innymi istotami na tej planecie, nie znaczy że ponad jes
            > t. Czasem wręcz jest dużo poniżej, na co obozy zagłady są najlepszym dowodem.
            >
            > Mam nadzieję, że będziesz o tym przypominał sobie za każdym razem, gdy bedziesz
            > żuł i przełykał mięśnie innego storzenia.
            ???
            >> Ilekroć z dziką rozkoszą jem kolejne zwierzątko (nie ma znaczenia jakie), to cieszę się że to nie ono mnie.
            A Tobie "sugarmum" radzę nie lataj samolotami, bo gdyby tak spadł zimą w górach daleko od ludzi, to musiałabyś zjeść słabszych towarzyszy podróży.. Albo oni Ciebie, bo jako wegetarianka chyba, jesteś słaba fizycznie na przetrwanie.Człowiek to brzmi dumnie, bo potrafi zjeść głupszych od siebie, zawsze!
      • watersnakes2 Re: Wspolczesna hipokryzja 27.06.11, 12:37
        > Otoz Niemcy wyrabiali z ludzkiej skory abazury

        Poki co, zadne dokumenty (w tym zapisy z sal sadowych, dokumentacja zdjeciowa i zeznania swiadkow) nie potwierdzaja tej urban legend. Ale moze masz jakies rzetelne zrodla, potwierdzajace, ze jednak tak bylo?

        --
        hedonistyczne psiekrwie
        ""Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera." by Wilq (ukradzione crises)
        mój wytatuowany pindol
    • tekqr Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 17:26
      A mnie urzekło to gadanie o wegetariańskich kłamstwach.. wychodzi na to, że wegetarianie chca jednak przejąć kontrolę nad światem!! Stosują podłą manipulację, twierdząc, że jedzenie mięsa jest nieetyczne, szkodliwe dla środowiska, zasobożerne i niezdrowe... a przecież wiadomo, że zwierzaki biegają wesoło po pastwiskach, do rzeźni idą radośnie i z własnej woli, srają fiołkami ( mniejsza o CO2, każdy wie, że jest nieszkodliwe, co tam metan, ot nic wielkiego), sa swoistym perpetuum mobile produkującym więcej pokarmu, niż pobierającym ( o wodzie już nie wspomnę, wcale jej nie zużywają), no a zdrowie.. wystarczy spojrzeć na umięsnionych, pełnych werwy, cudownie zdrowych i absolutnie bez nadwagi trzydziestokilkulatków. Od razu widac, jak podłe kłamstwa produkuje ten wegetarianizm, w przeciwieństwie do wskroś uczciwego przemyslu mięsnego! :D
    • tekqr Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 18:21
      Etipia nędza aż piszczy, a przy okazji to 10 na świecie producent żywego inwentarza ( tak rzecze zapewne fałszowana przez podłych wegetarian angielska wikipedia). Oczywiście eksport. Eksportem zwierząt i mięsa zajmuje się tez drugi niezwykle bogaty afrykański kraj, Somalia.

      To tyle w kwestii kłamstw na temat braku eksportu z Afryki podawanych przez naszego wybitnego mięsnego eksperta
      • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 19:08
        tekqr napisał:

        > Etipia nędza aż piszczy, a przy okazji to 10 na świecie producent żywego inwentarza ( tak
        > rzecze zapewne fałszowana przez podłych wegetarian angielska wikipedia). Oczywiście
        > eksport. Eksportem zwierząt i mięsa zajmuje się tez drugi niezwykle bogaty afrykański kraj,
        > Somalia.

        Gówno prawda. Etiopia eksportuje praktycznie tylko niewielkie ilości kawy. Eksport żywych zwierząt dopiero w ostatnich paru latach osiągnął rozmiary większe niż śladowe, bo w przeliczeniu na głowę wynosi jakieś pół dolara rocznie. Eksport mięsa z Somalii to w roku 2007 - 300 ton, a w 2008 - 81 ton. W latach wcześniejszych - zero. Żywych zwierząt Somalia eksportuje, w zależności od tego, jaki rok się trafi, zaledwie za 5 do 9 dolarów rocznie na głowę. W końcu z czegoś musi sfinansować coroczny import zbóż za 9 do 15 dolarów na głowę.

        --
        Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
        • tekqr Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 22:30
          tak na szybko, bo nie mam dziś czasu:

          2/3 eksportu Somalii to zwierzęta:
          a ile hoduje się zwierząt w Etiopii każdy może policzyć:

          To nie są kłamliwe wegetariańskei źródła :D

          portalwiedzy.onet.pl/14562,,,,somalia,haslo.html
          www.wiking.edu.pl/article.php?id=271
          • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 23:06
            tekqr napisał:

            > 2/3 eksportu Somalii to zwierzęta:

            No i co z tego? Jeśli ja, dajmy na to, sprzedam jakiemuś Niemcowi chomika na ebay-u, to zwierzęta będą stanowić 100% mojego eksportu.

            > a ile hoduje się zwierząt w Etiopii każdy może policzyć:

            I co z tego, że się hoduje? Ja od wielu lat hoduję w domu kota, a nie wyeksportowałem ani grama mięsa.
            Etiopia eksportuje żywe zwierzęta za 33mln USD rocznie (dane za 2008 rok), co jak na 85-milionowy kraj jest ilością śmieszną. Oprócz tego eksportuje mięso w ilości niespełna 8 tys. ton. rocznie. Niecałe 10dag rocznie na głowę. Twierdzenie, jakoby było to powodem głodu Etiopczyków, jest zwykłym, propagandowym kłamstwem.
            Dla porównania - ponad dwukrotnie mniejsza ludnościowo Polska w tym samym, 2008 roku wyeksportowała 866 tys. ton mięsa - przeszło 100 razy więcej. Żywych zwierząt wyeksportowaliśmy za 328 mln USD. Dokładnie 10 razy tyle, co Etiopia.

            > To nie są kłamliwe wegetariańskei źródła :D

            Oprócz źródeł trzeba jeszcze mieć rozum, żeby wiedzieć, co z tych źródeł wynika.

            --
            Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
    • nazikomunista_back Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 19:14
      Wielki kubeł lewackiego gówna.
      Przyczyną problemów z wyżywieniem III świata jest bezmózgie mnożenie się jego mieszkańców pomimo braku warunkow do wychowania potomstwa w godnych warunkach. Każde inne ujmowanie sprawy jest czystą lewacką hipokryzją. Chcecie zastąpić katolicką wstrzemięźliwość kondomami w walce z AIDS, to zastąpcie też nimi pomoc żywnościową. Powodzenia.
      Oczywiście, że Europejczycy jedzą mięso i to wysokogatunkowe. Z najprostszej przyczyny pod słońcem: w przeciętnym europejskim gospodarstwie domowym od dawna nie ma nikogo, kto miałby czas pier'dolic się z podrobami i mącznymi surogatami żywności. Kurzy cyc przyrządza się łatwo i szybko, akurat na niedużą sesję kucharzenia po pracy. Nie, nie mam ochoty tkwić godzinami nad pierogiem ruskim; nie po to pracuję, żeby zapier'dalać jeszcze po godzinach.
      Wegetarianizm jest Europie obcy kulturowo, a mięso jako symbol statusu utrwalało się przez millenia. Trendowne żarcie organiczne jest ponad dwukrotnie droższe od normalnego i często wygląda jak kupa. Nic dziwnego, że kupują je głównie hobbyści, hip-owce i aktywiści.
      • feliks.edmuntowicz Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 21:40
        nazikomunista_back napisał:
        >
        > Wegetarianizm jest Europie obcy kulturowo, a mięso jako symbol statusu utrwalał
        > o się przez millenia.

        No ale właśnie dobrym rozwiązaniem by było, żeby mięso odzyskało swój tradycyjny status jako symbol statusu. Gdyby kosztowało ze 4-5 razy więcej, to będziesz mógł się czuć dowartościowany, że jako człowieka o odpowiednim statusie, który ciężko pracuje i odpowiednio do tego zarabia, stać na kurzy cyc, gdy swołocz musi chrzanić się z podrobami albo ruskim pierogiem.

        > Trendowne żarcie organiczne jest ponad dwukrotnie droższe
        > od normalnego i często wygląda jak kupa. Nic dziwnego, że kupują je głównie ho
        > bbyści, hip-owce i aktywiści.
    • suasica Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 20:02
      nie zgadzam sie, ze mieso ekologiczne musi byc bardzo drogie. To jest kwestia ilosci chetnych konsumentow - im bedzie wieksza, tym mniej niszowy bedzie to towar i bardziej przystepny cenowo. Od tego jest presja ze strony uswiadomionych konsumentow. W belgijskim supermarkecie Delhaize jajka z nr 3 chyba w ogole nie wystepuja, natomiast te z jedynka kosztuja 1 euro za 6 sztuk. W Polsce placilam za takie dwa razy drozej, bo byl na nie slaby popyt i producent inaczej nie wyszedlby na swoje. W Belgii natomiast kampania medialna juz dawno konsumentow uwrazliwila na obcinane dzioby i wielu z nich nie chce kupowac trojek czy nawet dwojek. Wieprzowina ze swin hodowanych poza chlewem jest tu w sklepie gora 50% drozsza od zwyklej (a wieprzowina to i tak najtansze mieso na rynku). Moge kupowac ja rzadziej i w ten sposob rzeczywiscie moge sie przyczynic do tego, zeby jedzone przeze mnie zwierzeta "godniej przezyly zycie". Natomiast nie gwarantuje tego samo ograniczenie spozycia i kupowanie z tego samego zrodla co zawsze - wtedy po prostu mniej zwierzat bedzie przez nas cierpiec, ale tak samo mocno. O to mi chodzilo w mojej krytyce artykulu. Sugerujac sie wstepem, spodziewalam sie, ze dowiem sie czegos konstruktywnego na ten temat, moze o nadchodzacych zmianach w przepisach badz o jakichs ciekawych inicjatywach, tymczasem jedyny wniosek plynacy z artykulu to: mięso to morderstwo. Nie miałabym pretensji, bo autorka ma prawo do swojej propagandy, ale wstęp artykułu wprowadza w błąd co do jego zawartości.
      • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 20:15
        suasica napisała:

        > mięso to morderstwo.

        Ludzkie tak. Ale w naszych czasach jest już chyba niedostępne.

        --
        Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
    • mokos99 Wegetarian i Miesnych łączy... 24.06.11, 23:21
      Znajomy pracuje w firmie rolnej - warzywa, sam wiem jak działa branża mięsna. Powiem Wam tylko jedno nie ufajcie producentom żywności. To jest grzech to co się wpuszcza na rynek, dla ludzi. Plus drugi grzech jak się traktuje zwierzata w trakcie chowu i uboju.
      Poza tym czytajcie dokładnie opakowania: np. takie płatki nestle to głównie sam cukier + nie ma nigdzie napisane ze kukurydza używana do tych płatków nie jest genetycznie modyfikowana. Mieszkałem koło ich fabryki (jest w centrum miasta) i widziałem ze najwiecej samochodów przychodziło z polskiego cukru a nie np. zakładów zbożowych. Główny surowiec tej firmy to własnie cukier i nie byłoby problemu gdyby nie kierowali tego produktu do dzieci!
    • tekqr Wielkie żarcie mięsa 24.06.11, 23:26
      Róznica między wynikami oficjalnymi, a nieoficjalnymi także tutaj:

      en.wikipedia.org/wiki/Economy_of_Somalia
      Oczywiście trzeba mieć rozum, zeby to zrozumieć. Niestety, niektórzy są tylko krzykaczami, a do tego rozumu nie potrzeba.
      • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 25.06.11, 00:27
        Otóż to. Trzeba mieć rozum, a z tym u wegusiów króciutko. Różnica między danymi oficjalnymi a nieoficjalnymi (nie taka znów wielka) w niczym nie zmienia konkluzji - eksport zwierząt nie jest źródłem głodu ani w Somalii, ani w Etiopii. Wegetariańska propaganda kłamie tak samo w tej sprawie, jak w innych.

        --
        Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
    • tekqr Wielkie żarcie mięsa 25.06.11, 00:32
      krótkie to są twoje gadki - szmatki
      jeszcze przed chwila sugerowałeś, że Samalia nie ma żadnego eksportu. Skoro kłamałeś w tamtej kwestii dlaczego ktokolwiek ma ci wierzyć w pozostałych?
      Rozumek u ciebie maluśki, ale za to gęba jaka szeroka!! :)
      • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 25.06.11, 06:58
        tekqr napisał:

        > krótkie to są twoje gadki - szmatki
        > jeszcze przed chwila sugerowałeś, że Samalia nie ma żadnego eksportu. Skoro kła
        > małeś w tamtej kwestii dlaczego ktokolwiek ma ci wierzyć w pozostałych?

        Nie ja kłamałem, tylko ty teraz bezczelnie łżesz. Uważasz, że przeczytać wcześniejszy post to taka wielka sztuka, że nikt tego nie zrobi? Przed chwilą to ja podałem, za FAO, wielkość somalijskiego eksportu żywych zwierząt, a nie "sugerowałem, że nie ma żadnego eksportu". Eksport jest, czemu nie ma być. Tylko wielkość tego eksportu, nawet jeśli przyjąć wyższe dane amerykańskiego wywiadu (szkoda, że nie napisano, czy CIA nie podaje czasem, że Somalia posiada też broń masowej zagłady), zwłaszcza skonfrontowana z wielkością importu innej żywności, przeczy twojemu kłamstwu, jakoby mięso było przyczyna głodu Somalijczyków.
        A tak swoją drogą spróbuj się nauczyć odpowiadać pod właściwym postem.

        > Rozumek u ciebie maluśki, ale za to gęba jaka szeroka!! :)

        Może i rozumek u mnie maluśki, ale tyle, żeby nie zostać wegetarianinem, to ja jeszcze mam.

        --
        Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
        • tekqr Re: Wielkie żarcie mięsa 25.06.11, 11:26
          Przede wszystkim wskaż proszę, w którym miejscu napisałem, że produkcja mięsa jest jedynym czynnikiem wywołującym głód w Afryce? Jeśli przeczytałeś to między wierszami, to proszę, czytaj między wierszami, ale raczej w swoich postach.
          Zysk z eksportu nie jest miarodajnym czynnikiem. Cena afrykańskiego mięsa jest znacznie mniejsza, niż w Europie, czy USA, co nie znaczy, że co do ilości sztuk ten eksport jest mały. Etiopia to wciąż chyba największy producent żywego inwentarza w Afryce. Pomimo, że ma bardzo monotonne i prymitywne rolnictwo, wobec czego trzeba znacznie więcej areałów zagospodarować na pastwiska, niż w krajach rozwiniętych. Przeciętny Etiopczyk widzi mięso od przypadku do przypadku. Gdyby to państwo nie bawiło się w produkcję mięsa miałoby i więcej żywności i więcej pieniędzy. Jest od groma i trochę produktów roślinnych, które można by tam z powodzeniem sadzić i zysk z hektara byłby znacznie większy. W tej kwestii zwierzęta to maszyny do marnowania żywności i wody. Ciekawe, czy zdajesz sobie sprawę ile potrzeba wody ( a mówimy o kraju tak desperacko tej wody potrzebującym), aby wyprodukować 100 gram wołowiny? A co do jedzenia przyswajalność białka zwierzęcego i np. sojowego jest prawie, że identyczna – tyle, że krowa zje pokarmu roślinnego znacznie więcej, przy przełożeniu jeden do kilku ( dla bydła bodaj 1 do 10).Ale wiem, to oczywiście też żaden argument.
          Nikt nie twierdzi, że zmiana gospodarki natychmiast przyniosłaby poprawę. Zakończenie feudalizmu, czy niewolnictwa też początkowo spowodowało pogorszenie stanu ekonomii na danych terenach. Były to bowiem złe systemy, ale jednak jakieś. Gdyby ktoś wynalazł obecnie sposób, aby istniejące już samochody jeździły na wodę to w perspektywie długofalowej byłoby to zbawienne, w krótkofalowej doprowadziłoby do głębokiego kryzysu ekonomicznego spowodowanego upadkiem tysięcy firm opartych na produkcji ropy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie jednak, że nie byłoby warto.
          Tak samo jest z mięsem. Obecnie jest 7 miliardów ludzi – i zakładając idealistyczne warunki, że dystrybucja żywności jest równomierna i się jej nie marnuje to przy takim rozkładzie produkcji, jak dziś (mięso/ rośliny) jesteśmy gdzieś na granicy. Ale ludzkość wcale nie zamierza przestać się rozmnażać, a nawet będzie się rozmnażać coraz szybciej. Co więcej, społeczeństwa się bogacą, a Chińczyków i Hindusów jest całkiem sporo i też chcieliby, jak Amerykanie jeść mięso codziennie. A czemu by nie? O ile zwiększy to produkcję mięsa i przy okazji obszar areałów? Owszem jest jeszcze trochę lasów do wycięcia, no i pozostaje inżynieria genetyczna, a może potem kto wie, jeśli osiągniemy już absolutną granicę produkcji mięsa, wybuchnie wojna, ludzie przestaną się rozmnażać, albo przeniesiemy się na inną planetę? :D Ale wiem, wiem z perspektywy niektórych po nas choćby potop – tylko po co udają, że obchodzi ich cokolwiek innego prócz własnego tyłka?
          A poniżej dwa linki odnośnie tego co też nazywasz wegetariańskim kłamstwem. Wybrane z całości jest tego znacznie więcej i raczej nie publikują tego jedynie fałszujący rzeczywistość podli wegetarianie.

          Artykuł o raporcie ONZ. Raport pewnie znasz. Z pewnością jednak eksperci z ONZtu się mylą- wszak od razu widać, że to ty jestes wybitnym ekspertem, nie oni :D

          www.guardian.co.uk/environment/2010/jun/02/un-report-meat-free-diet
          A tu o tym do czego przez piętnaście lat doprowadziła intensywna wycinka na Kostaryce ( głównie pod pastwiska dla bydła na eksport do USA):

          www1.american.edu/TED/costbeef.htm
          Twoje publiczne zaprzeczanie faktom jest bardzo szkodliwe, ale zapewne będziesz dalej to robił... jako to typowy socjalpopulista ( już wiem, gdzie podziali się ludzie z Samoobrony :) ) ma w zwyczaju. A może jednak żeby uspokoić sumienie? :D

          Z mojej strony koniec dyskusji. Ktoś kto będzie chciał wiedzieć, jak sprawa ma się naprawdę poszuka sobie danych, a ci którzy nie będą chcieli uwierzą w twoje ekspertyzy :)
          • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 26.06.11, 00:24
            tekqr napisał:

            > Przede wszystkim wskaż proszę, w którym miejscu napisałem, że produkcja mięsa jest
            > jedynym czynnikiem wywołującym głód w Afryce?

            A ty potrafisz wskazać, gdzie ja ci przypisałem takie twierdzenie?

            > Zysk z eksportu nie jest miarodajnym czynnikiem. Cena afrykańskiego mięsa jest
            > znacznie mniejsza, niż w Europie, czy USA, co nie znaczy, że co do ilości sztuk
            > ten eksport jest mały. Etiopia to wciąż chyba największy producent żywego inwe
            > ntarza w Afryce.

            Eksport afrykańskiego mięsa jest mały, a duże pogłowie bydła nie jest tożsame z dużą produkcją żywego inwentarza. W jednym kraju stado może liczyć np. 10 milionów zwierząt, co roku wymieniana jest połowa stada i roczna produkcja to 5 milionów sztuk. W innym stado może mieć 20 milionów sztuk, a tylko 10% z tej liczby może być corocznie wymieniane. Warto o tym pamiętać. Etiopia ma duże pogłowie bydła, ale bardzo mało wydajną hodowlę.

            > Pomimo, że ma bardzo monotonne i prymitywne rolnictwo, wobec c
            > zego trzeba znacznie więcej areałów zagospodarować na pastwiska, niż w krajach
            > rozwiniętych. Przeciętny Etiopczyk widzi mięso od przypadku do przypadku. Gdyby
            > to państwo nie bawiło się w produkcję mięsa miałoby i więcej żywności i więcej
            > pieniędzy. Jest od groma i trochę produktów roślinnych, które można by tam z
            > powodzeniem sadzić i zysk z hektara byłby znacznie większy.

            Na pewno jesteś mądrzejszy od całego etiopskiego rządu. Jedź do Etiopii i rób kokosy na tym odgromie produktów roślinnych, co to by je można uprawiać zamiast pastwisk. Zbierzesz te zyski, będziesz bogatym człowiekiem.

            > W tej kwestii zwierzęta to maszyny do marnowania żywności i wody. Ciekawe, czy zdajesz
            > sobie sprawę ile potrzeba wody ( a mówimy o kraju tak desperacko tej wody
            > potrzebującym), aby wyprodukować 100 gram wołowiny?

            Pasza i woda to normalne koszty produkcji mięsa, które widocznie jest bardziej pożądane na rynku, niż substraty, z których powstaje. Inaczej nikt by nie poświęcał czegoś co ma większą wartość do produkcji czegoś mniej wartego. Woda jest przy tym surowcem w 100% odnawialnym, bo taka jest natura ziemskiego ekosystemu. To, że niektóre obszary Ziemi są w wodę ubogie, nie podważa celowości produkcji mięsa w ogóle. Jeśli Etiopczycy źle się rządzą własnymi zasobami, to ich problem a nie nasz. Mięso, które my zjadamy w Europie, nie ma na to żadnego wpływu.

            > A co do jedzenia przyswajalność białka zwierzęcego i np. sojowego jest prawie, że
            > identyczna – tyle, że krowa zje pokarmu roślinnego znacznie więcej, przy przełożeniu jeden > do kilku ( dla bydła bodaj 1 do 10).Ale wiem, to oczywiście też żaden argument.

            Oczywiście, że żaden. Tak, jak nie jest argumentem fakt, że zamiast wyprodukować spódnicę z bawełny, taniej i wydajniej byłoby ją wypleść z trawy. Ktoś, kto kupuje mięso, woli je najwyraźniej od soi, skoro w jego cenie płaci za soję zużytą do jego produkcji.

            > Nikt nie twierdzi, że zmiana gospodarki natychmiast przyniosłaby poprawę. Zakoń
            > czenie feudalizmu, czy niewolnictwa też początkowo spowodowało pogorszenie stan
            > u ekonomii na danych terenach. Były to bowiem złe systemy, ale jednak jakieś. G
            > dyby ktoś wynalazł obecnie sposób, aby istniejące już samochody jeździły na wod
            > ę to w perspektywie długofalowej byłoby to zbawienne, w krótkofalowej doprowadz
            > iłoby do głębokiego kryzysu ekonomicznego spowodowanego upadkiem tysięcy firm o
            > partych na produkcji ropy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie jednak, że nie
            > byłoby warto.

            Tylko, że o ile można zasadnie przypuszczać, że system, w którym pojazdy napędzane są wodą, byłby lepszy od takiego, w którym napędzane są ropą naftową, o tyle można zasadnie przypuszczać, że system żywienia oparty na wegetarianizmie byłby gorszy. Zatem nie warto go wprowadzać.

            > Tak samo jest z mięsem. Obecnie jest 7 miliardów ludzi – i zakładając idealistyczne
            > warunki, że dystrybucja żywności jest równomierna i się jej nie marnuje to przy takim
            > rozkładzie produkcji, jak dziś (mięso/ rośliny) jesteśmy gdzieś na granicy.

            Nie. Istniejące zasoby pozawalają nakarmić znacznie więcej ludzi. "Równomierna dystrybucja" to nie są warunki idealistyczne, tylko komunistyczne, a więc bardzo niepożądane. Jedynym skutecznym i pożądanym regulatorem dystrybucji żywności jest wolny rynek. W przeszłości było już wielu fałszywych proroków, którzy wieszczyli nam śmierć głodową w wyniku wyczerpania zasobów i geometrycznego przyrostu populacji. W rzeczywistości zasoby, w wyniku postępu technologicznego, są coraz większe, a przyrost populacji wcale nie jest geometryczny.

            > Ale ludzkość wcale nie zamierza przestać się rozmnażać, a nawet będzie się rozmnażać
            > coraz szybciej.

            Wręcz przeciwnie - ludzkość rozmnaża się coraz wolniej a w niedalekiej przyszłości "zamierza" zaprzestać w ogóle. Cudzysłów oznacza, że nie jest to zamiar świadomy, a tylko pewna prawidłowość rozwoju, która już teraz jest dostrzegalna.

            > Co więcej, społeczeństwa się bogacą, a Chińczyków i Hindusów jest całkiem sporo i też
            > chcieliby, jak Amerykanie jeść mięso codziennie. A czemu by nie? O ile zwiększy to
            > produkcję mięsa i przy okazji obszar areałów? Owszem jest jeszcze trochę lasów do
            > wycięcia, no i pozostaje inżynieria genetyczna, a może potem kto wie, jeśli osiągniemy już
            > absolutną granicę produkcji mięsa, wybuchnie wojna, ludzie przestaną się rozmnażać, albo
            > przeniesiemy się na inną planetę? :D Ale wiem, wiem z perspektywy niektórych po nas
            > choćby potop – tylko po co udają, że obchodzi ich cokolwiek innego prócz własnego tyłka?

            Gdyby różni lewicowi prorocy naprawdę interesowali się i umieli przewidywać przyszłość, nie zafundowaliby nam swoich oszukańczych systemów emerytalnych. Jeśli więc lansują takie strachy, jak powyższe, to dlatego, że sobie po nich obiecują coś tu i teraz, a nie w przyszłości.

            > A poniżej dwa linki odnośnie tego co też nazywasz wegetariańskim kłamstwem. Wybrane z
            > całości jest tego znacznie więcej i raczej nie publikują tego jedynie fałszujący
            > rzeczywistość podli wegetarianie.

            Fałszowanie rzeczywistości przez lewacką ONZ jest już powszechnie znane, żeby wspomnieć tylko o "globalnym ocipieniu" i świńskiej grypie, więc te raporty niczym szczególnym na tym tle się nie wyróżniają.

            > Twoje publiczne zaprzeczanie faktom jest bardzo szkodliwe, ale zapewne będziesz dalej to
            > robił... jako to typowy socjalpopulista ( już wiem, gdzie podziali się ludzie z Samoobrony :)
            > ) ma w zwyczaju. A może jednak żeby uspokoić sumienie? :D

            Socjalpopulista? ROTFL
            Ja za to wiem, gdzie się podziali pożyteczni idioci o których wspominał Lenin.

            --
            Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
            • tekqr Re: Wielkie żarcie mięsa 26.06.11, 10:51
              krótkie sprostowanie. Według niektórych przeciętny mieszkaniec zchodu zjada około 1 tony żywności rocznie ( włącznie z tym co wyrzuca) - możemy nawet uznać, że to zbyt wiele i zmniejszyć w naszych wyliczeniach o połowę tj. do poziomu 500kg. Na świecie produkuje się rocznie około 4mld ton żywności (1/3 idzie do śmieci). Zakladając równomierną dystrybucję ( to założenie czysto teoretyczne, gdyz nie jest to dyskusja o idelnym systemie społeczno - gospodarczym, mogę więc sobie na nie pozwolic. Przy gospodarce wolnorynkowej będzie to znacznie mniej) mamy 4mld ton, dla każdego 0,5 tony rocznie - wychodzi 8 miliardów ludzi. Założenia utopijne to równomierna dystrybucja i niemarnowanie ani grama żywności. Więc jeśli uwzględnimy warunki rzeczywiste wyjdzie mniej nawet, niż obecne 7 miliardów. Jak pisałem, jeśli chcemy zachowac obecny stosunek spożywanej żywności ( mięso/rośliny) - pozostaje dalsza wycinka pod uprawy i biotechnologia ( choć i tu pole manewru jest coraz mniejsze, znaczna częśc upraw idącej na paszę soi już jest zmodyfikowana genetycznie), oraz rozwój krajów rolniczo zacofanych. Według przewidywań, aby nakarmić 9 miliardów ludzi trzeba by zwiększyć areał upraw o 35 procent. A 9 miliardów to nie jest dużo więcej, ot jeszcze kilkanaście lat...


              • tekqr Re: Wielkie żarcie mięsa 26.06.11, 11:16
                poniższe wyliczenia dośc dobrze się sprawdzają, 9 miliarów będzie około roku 2043-5
                Kilkadziesiąt lat, nie kilkanaście. Ale wcale nie dużo więcej.

                pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_%C5%9Bwiata
                • tekqr Re: Wielkie żarcie mięsa 26.06.11, 11:37
                  jeszcze jedno ( już mnie tu nie ma):

                  biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/484586,do_2050_r_produkcja_zywnosci_musi_wzrosnac_o_35_proc.html
                  są to przewidywania dośc ostrożne, inne jeszcze mówią o konieczności 70proc wzrostu. Jak jest tu napisane wiąże się to rzecz jasna z degradacją środowiska.
                  • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 26.06.11, 12:50
                    www.racjonalista.pl/kk.php/s,4379/q,Technika.i.srodowisko.argumenty.na.rzecz.optymizmu
                    --
                    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
                • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 26.06.11, 12:41
                  Kiedy w 1972 roku zgraja lewaków tworząca tzw. "Klub Rzymski" publikowała swoje "prorocze" wypociny pt. "Granice wzrostu", na Ziemi żyło 3,8 mld ludzi, a produkcja zbóż wynosiła 1,26 mld ton. Na jednego mieszkańca Ziemi przypadało więc 331 kg zboża rocznie. W 2008 roku ziemska populacja liczyła już 6,75mld, a produkcja zbóż - ponad 2,5mld ton. Na twarz przypadało więc 375 ton. O 13% więcej niż w 1972. Przeciętne, światowe plony pszenicy w 1972 roku wynosiły 1,6tony z ha, a w 2008 roku - 3 tony, co oznacza, że 95% wzrostu produkcji zawdzięczamy poprawie kultury rolnej, a jedynie 5% zwiększeniu powierzchni upraw.
                  Twoje przewidywania warte są więc mniej więcej tyle samo, co "Klubu Rzymskiego", według których już dawno, przed końcem XX wieku, wyginęliśmy z głodu, braku energii i surowców.

                  --
                  Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
              • misiu-1 Re: Wielkie żarcie mięsa 26.06.11, 12:19
                Mylisz się. W tej chwili wielkość produkcji żywności jest znacznie poniżej możliwości technologicznych. Z jednej strony dlatego, że np. w Europie nie wykorzystuje się wszystkich mocy produkcyjnych ze względu na socjalistyczną, centralnie planowaną gospodarkę z odgórnie narzuconymi limitami produkcji. Z drugiej strony dlatego, że o ile plony pszenicy w zachodnioeuropejskiej kulturze rolnej sięgają 8-9 ton z hektara, o tyle np. na Ukrainie, obdarzonej ogromnymi zasobami doskonałych gleb i odpowiednim klimatem, już tylko 3 tony z hektara, a w Etiopii zaledwie 1,5-1,8 tony. Widać więc, jak ogromne są rezerwy z tytułu samego tylko zapóźnienia technologiczne w stosunku do obecnie dostępnego poziomu.
                Niezależnie od tego, za sprawą panoszenia się lewicowych ideologii, wielkie obszary ziemi rolnej wykorzystywane są nie do produkcji żywności, a tzw. "biopaliw". I ci sami lewicowcy, którzy, używając lekkiej przenośni, palą chlebem w piecu, obłudnie zarazem ubolewają nad światowym głodem.


                --
                Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
    • tadeo7890 Wielkie żarcie mięsa 25.06.11, 06:47
      Żywienie się mięsem nie jest konieczne, dużo zdrowsza jest żywność wegetariańska. Polecam artykuły o duchowym aspekcie spożywania mięsa z witryny ”Kosmologia - nauka duchowa”.

      „Gdyby ludzie odżywiali się przez szereg generacji pokarmem wegetariańskim, nie znaliby wielu różnorakich chorób i cierpień, które spotykamy dzisiaj.”
      kosmologia.info/uszkodzenia-narzadow-zmyslow/
      „Mięsa oraz pozostałych produktów pochodzenia zwierzęcego, z wyjątkiem mleka, masła i sera, nie można wykorzystywać jako pokarmu bez dokonywania uboju i, co się z tym wiąże, bez niszczenia wysoko rozwiniętego życia.”
      kosmologia.info/o-spozywaniu-miesa/
      „Ludzie, będąc w swoim prymitywnym stadium, przyzwyczaili się do zabijania, mordowania zwierząt i żywienia się nimi... ...różne wydarzenia na świecie spowodowały, że ludzie zaczęli żywić się pokarmem pochodzenia zwierzęcego. Nie jest to odpowiedni dla nich pokarm, a spożywania go nie można nagle zaniechać.”
      kosmologia.info/czlowiek-i-jego-los/
    • bzykajacyhamster Wielkie żarcie mięsa 25.06.11, 07:11
      Lot ar ju wszyscy tokin' about? Napawajcie sie ludzie dalej swoja blyskotliwa argumentacja za i przeciw...taplajcie sie w bagnie sprzecznych informacji...a sprawa jest prosta jak drut: to nasza nieopanowana zadza pochlaniania przyczynia sie do zadawania bolu i cierpiena istot zywych. Konsumpcjonizm w kazdej mozliwej postaci jest plaga i naszym ( ludzkosci) przeklenstwem. Mozna po prostu nie wpie...lac miesa moi Zloci. Lub jesc go jak najmniej. Mozna protestowac , pisac petycje do rzadow, brac udzial w demonstracjach ale po prostu sie nie chce. Co, nieprawde mowie ? Lubimy zyc wygodnie ot co. A wierze, ze jakbysmy sie wszyscy skrzykneli to wymusilibysmy na rzadach zmiane prawa...Ale co tam - lepiej pozrec mielonego i miec nadzieje ze ta swinka na drzewku urosla. Tacy jestesmy Kochani. Nie dorabiac ideologii do szujostwa prosze.Nie lubie hipokryzji.Psiakrew. :D
Inne wątki na temat: