Dodaj do ulubionych

Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął s...

05.07.11, 10:04
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • sy-g Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 11:22
      Hmm, chyba powinieneś się leczyć. Dlaczego nie jest ci wstyd prezentować siebie jako bezmózgiego idioty? Artykuł zawiera szereg klarownych, jasnych i poprawnych argumentów, a ty masz na to w odpowiedzi jakiś histeryczny bełkot. Zgwałcił cię ksiądz w dzieciństwie i uszkodził psychikę, czy co?
    • m1r4640 Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął s... 05.07.11, 11:38
      dla ciebie ciekawe, dla mnie manipulacja i lobbing. Chamie troche kultury , i nie rozumiem dlaczego kazdy dewiant chce uchodzic za intelektualiste.
      • gwamoniak Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 13:42
        Kulture osobista to sam powinienes wykazac, a Homosexualism nie jest dewiacja. Zal mi Ciebie, mussisz miec bardzo smutene zycie, jezeli tyle wrogosci i nienawisci w tobie, katolik ?
        • m1r4640 Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 13:48
          dlaczego mi ublizasz?
          • sy-g Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 14:00
            Może dlatego, że jesteś wstrętnym, łajdackim hipokrytą, który sam wyzywa ludzi od dewiantów a histeryzuje, gdy wyszydzi się jego buractwo?
            • m1r4640 Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 14:36
              • m1r4640 Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 14:43
                moze to cos da ci wreszcie do myslenia i zapamietaj sobie raz na zawsze, ze jestem liberalem i wypraszam sobie aby mie szufladkowac do dewotow lub tym podobnych!
                • sy-g Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 15:13
                  ale co mi da?
                  • mcjarell [...] 05.07.11, 17:34
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • sy-g Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 20:42
                      Jeśli chodzi o gó..., dewiacje i efekty tego wszystkiego, to chyba ci się pomyliłem z twoją starą.
                      • mcjarell Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 22:55
                        Znowu nie kumasz.Moja żona jest młoda i ładna, czego nie można powiedzieć o tobie.
                • koloodmocysercawkptplanecie Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 17:39
                  jak chcesz żeby państwo sortowało ludzi podle tego z kim chcą się hajtać to jesteś dupa nie liberał. to może jeszcze homoseksualistów od razu uśmiercać? w końcu dzieci nie przyniosą, to po co mają żyć.

                  i jak nie chcesz być szufladkowany jak dewota, to przestań się zachowywać jak dewota.

                  i nawet nie jestem pewien - trollujesz, czy po prostu nie ogarniasz tego co czytasz.
                  • sy-g Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 20:40
                    Nie ogarnia.
    • rodzaj_konta Błęne założenia 05.07.11, 12:06
      "Nie ma bardziej "prorodzinnego" stanowiska niż chęć rozszerzenia wartości rodziny na tych wszystkich, którzy ją szanują, a którym prawo na razie odmawia tego dobrodziejstwa"

      Właściwie to po czołówce można przestać czytać.
      Jakikolwiek dowód wychodzący od błednych założeń jest GW wart.
      • sy-g Re: Błęne założenia 05.07.11, 14:02
        A bedziesz tak dobry i wyjaśnisz na czym ma polegać "błędność" owego założenia, prawaku?
        • mcjarell [...] 05.07.11, 17:37
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • sy-g Re: Błęne założenia 05.07.11, 20:48
            Śmieszne, a myślisz że taki degenerat jak ty, obrażający ludzi i traktujący ich jak śmieci tworzy rodzinę? Tworzy patologię i co najwyżej niebezpieczeństwo, że jak już się rozpłodzi, to powieli patologię.
            • mcjarell Re: Błęne założenia 05.07.11, 22:59
              Wiesz, chyba nie łapię twojej "inteligencyji".Uważasz, że normalni ludzie to degeneraci? To w takim razie kim są dewianci, którzy lubią babrać się w kale? Czyżbym ja czegoś nie kumał?
              • koloodmocysercawkptplanecie Re: Błęne założenia 06.07.11, 11:54
                > Wiesz, chyba nie łapię twojej "inteligencyji".
                No widocznie masz z tym problem.

                >Uważasz, że normalni ludzie to degeneraci?
                Nie. Ty uważasz że ktokolwiek kto normalnym podle twojej definicji degenaratem jest. Zdajesz się zakładać że nie-degeneratem może być tylko jedna z grup na raz. Imaginuj sobie więc, że twoja definicja normalności to wyssane z palca bzdury. Degeneracji zresztą też.

                >To w takim razie kim są dewianci, którzy lubią babrać się w kale? Czyżbym ja czegoś nie kumał?

                Skąd te twoje koprofagiczne fascynacje? Co to ma w ogóle do rzeczy? Zauważam że to częsta fiksacja u homofobów... nic tylko dupa i kał im w głowie. Człowieku, naprawdę, to jest ta rzecz na której się skupiasz? Na prawdę?
    • anty65 Konserwatyści wiedzą co robią 05.07.11, 12:06
      Jak pokazuje projekt ustawy antyaborcyjnej lansowanej przez lobby konserwatywne, konserwatyści są mizoginistami. Tak, tak i dlatego po wprowadzeniu prawa do zawierania związków partnerskich sami pouciekają od swoich żon, których nienawidzą do swoich kolegów ze studiów, albo z jednej partii. A dopóki nie ma związków partnerskich konserwatysta musi być w związku z kobietą, bo rodzina to podstawowy filar konserwatyzmu.
      • mcjarell Re: Konserwatyści wiedzą co robią 05.07.11, 17:39
        Ty jesteś chyba geniusz umysłowy.Sam to wymyśliłeś?
    • kmiarek Czarne lub białe 05.07.11, 15:12
      Oczywiście. Są tylko homoseksualiści (i to tylko genetyczni), są heteroseksualiści. Nic pomiedzy.

      Oczywiście profesor ma niepodważalne badania, że orientacja seksualna to WYŁĄCZNIE kwestia wrodzona? Proszę to opublikować w Nature. Na pewno przyjmą. Bo dotąd nikt tego nie udowodnił.
      Oczywiście nie ma czegoś takiego, jak biseksualiści.

      Jeśli jednak są, to kultura i otoczenie niektóre jednostki jednak zmieni. I ich orientację też. Może zaledwie niewielki procent, ale już homoseksualiści będą się cieszyć, że ich odetek znacznie wzrośnie.
      • koloodmocysercawkptplanecie Re: Czarne lub białe 05.07.11, 15:49
        Dlaczego homoseksualiści mają się cieszyć z tego że 'ich odsetek wzrośnie'? Sugerujesz że chcą żeby wszyscy byli homo, czy jak? Skąd to przeświadczenie? Spotkałeś kiedyś geja który próbował cię zrobić gejem? I dlaczego "znacznie"? Masz jakieś badania na ten temat? Znasz dużo ludzi którzy się wachają nad tym wyborem - facet czy kobieta, tak jakby zastanawiali się czy kupić Hondę czy Toyotę? Czy tylko sobie wyobrażasz, na chłopski rozum?

        Co ma do rzeczy kwestia wrodzone/wyuczone? Że niby przy przyzwoleniu na małżeństwa homoseksualne więcej ludzi w nie wstępowało? Czyli że jak, ty byś wziął rozwód z żoną i poszedł przed ołtaż, tym razem z facetem? Znasz takich ludzi? Opowiedz dokładnie, jak ten mechanizm by działał.
    • tbarbasz Nie ma zgody! 05.07.11, 15:47
      Szanowny Pan Profesor wypisuje same bzdury i oczywiście wrzuca do jednego worka hetero- i homoseksualistów, bo mu to pasuje do z góry założonej tezy.
      Zaczynając od związków heteroseksualnych (bo jednak na szczęście dla trwania społeczeństwa jest ich więcej). Jak sama nazwa wskazuje nazwa „rodzina” pochodzi o słowa „rodzić”. Z jednej strony „nowocześni i kreatywni” płaczą, że wali się system emerytalny, że na jednego emeryta niedługo nawet nie będzie pracowała jedna osoba – a z drugiej strony jak tylko urodzi się dziecko, to warto się (nawet fikcyjnie) rozwieść! Jeśli Pan Profesor nie wierzy – niech sobie policzy „należny podatek” w obu przypadkach! Tak oto Polska popiera rodziny!
      Panie Profesorze – biologia jest taka jaka jest. Dziecko wymaga długiej opieki ze strony rodziców (znów to „rodzenie”) - a ta opieka po kosztuje. To właśnie dlatego rodzina uzyskuje preferencje w podatku spadkowym – bo przyjmuje na siebie szereg obowiązków. A „nowocześni i kreatywni” obowiązków nie lubią, oj nie lubią! „Róbta co chceta!” oto hasło dnia. Jaki wygodny jest „związek partnerski”! Przywileje ma mieć takie same, jak rodzina – ale jak spodoba się „nowy model” chłopaka czy dziewczyny to „żegnaj Genia, świat się zmienia”. Argument, że niektórzy (nawet ci na „świeczniku”) tak postępują nawet w małżeństwie nie jest przekonujący. Czasem bywa trudno – ktoś się roztył, brakuje kasy... Jasne – „cześć, fajnie było, ale wiesz...”. Żadnych wbudowanych hamulców. To ma być humanizm Panie Profesorze???
      Nikt dziś nie zabrania mieszkać z drugą osobą. Mało tego – w dużych miastach nikt tego nie piętnuje – traktuje się to jako coś normalnego! Czy naprawdę nie można sobie coś obiecać? Przecież są Śluby Cywilne! Tam się przysięga tylko, że „uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było szczęśliwe i trwałe”. To też zbyt duże zobowiązanie? Dawać przywileje bez ŻADNYCH zobowiązań! Ja się czuje żona nauczyciela, który stał się „celebrytom”, która urodziła mu czwórkę dzieci i zostawił dla „modelu z nowszego rocznika”. Nawet hamulec w postaci rozwodu okazał się za słaby. A jeśli nawet i ten hamulec zlikwidujemy?

      Co do związków homoseksualnych, to przecież też nikt nie zabrania złożyć stosownych deklaracji. Mało tego, nawet byłbym się w stanie zgodzić, aby dwaj panowie czy dwie panie złożyli sobie uroczyście i przy świadkach deklarację wzajemnej wierności i opieki. Ale bez możliwości adopcji dzieci oraz bez przywilejów, które powinny być zarezerwowane dla RODZINY (tej od „rodzenia”).

      Nie Panie Profesorze! Nie ma zgody! I nie chodzi o zabranianie komukolwiek czegokolwiek. Jeśli ktoś chce z kimś mieszkać, z kimś się kochać – wolna droga! Jest wiele rodzajów miłości. Ale czym innym jest rozwój i trwanie społeczeństwa – a właśnie RODZINA to jego podstawowy składnik (aby nie powiedzieć „komórka”). Ludzkie dzieci to nie są „zagniazdowniki” - a i tymi się ptaki opiekują – w wielu przypadkach wykazując więcej odpowiedzialności niż ludzie!

      Zaiste, człowiek z Pana wykształceniem powinien takie proste sprawy rozumieć!

      • sy-g Re: Nie ma zgody! 05.07.11, 15:58
        > Panie Profesorze – biologia jest taka jaka jest. Dziecko wymaga długiej o
        > pieki ze strony rodziców (znów to „rodzenie”) - a ta opieka po kosz
        > tuje.

        I? Od tego, że para gejów będzie mogła się bez problemu ubiegać wspólnie o kredyt, odwiedzić w szpitalu, czy dysponować ciałem po zmarłym partnerze wychowanie dziecka stanie się jeszcze trudniejsze i zapaść demograficzna się pogłębi?

        Ojej, chyba nie, prawactwo chyba znowu się ośmiesza zerwaniem kontaktu z realem i logiką, a przecież to dopiero początek...

        >To właśnie dlatego rodzina uzyskuje preferencje w podatku spadkowym ̵
        > 1; bo przyjmuje na siebie szereg obowiązków. A „nowocześni i kreatywni
        > 221; obowiązków nie lubią, oj nie lubią!

        Oczywiście kłamiesz. Wcale "nie dlatego". Gdyby prawo "dlatego" dawało przywileje, że dzieci, to dawałoby je dzieciatym związkom, nie ważne czy małżeństwo czy konkubinatom. Za to nie dawało bezdzietnym małżeństwom. Ale oczywiście jest na odwrót, ergo jesteś kłamcą, mamusia twoja się nie wywiązała ze swoich "rodzinnych" obowiązków i nie nauczyła, że kłamać jest be?

        > Dawać przywileje bez ŻADNYCH zobowiązań

        No przecież tak się właśnie robi - heteryk się nie zobowiązuje w małżeństwie do rodzenia czy płodzenia dzieci a opieki nad partnerem. Ale lesbijka czy gej nie może. Nie może też oczekiwać, że państwo zadba o jej/jego interesy jeśli partner okaże się wiarołomny. To dyskryminacja, która dodatkowo nijak nie pomaga "rodzinie", bo to prawo nie daje żadnych przywilejów ludziom z dziećmi.
        • tbarbasz Re: Nie ma zgody! 05.07.11, 16:48
          sy-g napisał:

          > No przecież tak się właśnie robi - heteryk się nie zobowiązuje w małżeństwie do
          > rodzenia czy płodzenia dzieci a opieki nad partnerem. Ale lesbijka czy gej nie
          > może.

          Chyba jednak czytanie to trudna sztuka. Pienisz się jak krem do golenia, a nie zauważasz, że napisałem:
          Co do związków homoseksualnych, to przecież też nikt nie zabrania złożyć stosownych deklaracji. Mało tego, nawet byłbym się w stanie zgodzić, aby dwaj panowie czy dwie panie złożyli sobie uroczyście i przy świadkach deklarację wzajemnej wierności i opieki. Ale bez możliwości adopcji dzieci oraz bez przywilejów, które powinny być zarezerwowane dla RODZINY (tej od „rodzenia”).
          Mało Ci?
          Natomiast RODZINĘ (tą od rodzenia) należy popierać i POWINNA ona mieć przywileje, bo to także w Twoim interesie. Na razie Cię to pewnie nie obchodzi, ale za pewien czas i Ty wyciągniesz rękę po emeryturę.
          • sy-g Re: Nie ma zgody! 05.07.11, 20:51
            No ale przecież małżeństwo jako takie nie ma żadnych "przywilejów" nakierowanych na dzieci. Aha, no i możesz sobie tam roić co chcesz, ale nie ma też żadnych innych, niż tylko buraczane, powodów by małżeństwa lesbijek czy gejów nie mogły adoptować dzieci.
        • mcjarell Re: Nie ma zgody! 05.07.11, 17:44
          Ty naprawdę masz coś z deklem!
          • sy-g Re: Nie ma zgody! 05.07.11, 20:51
            Ale już ci pisałem - chyba twoja stara.
    • m1r4640 Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął s... 05.07.11, 16:23
      dobra rade, mniej gadaj, wez sie do roboty i sobie zapracuj, to ci idiotyzmy z glowy wyparuja!
    • szampans Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął s... 05.07.11, 17:30
      Coś mi się zdaje, że nie wszyscy "heteroseksualiści" są tu przekonani co do swej orientacji: każdy homoseksualista, to dla nich zagrożenie. Zadziwia mnie to: homoseksualiści zazwyczaj nie mają ochoty na zmianę swej orientacji, pomimo tego, że ich życie nie jest usłane różami. Czyżby homoseksualizm był aż tak atrakcyjny? A jeśli tak, to czemu się przed nim bronić?

      Śmiesznie słabe są małżeństwa heteroseksualne, skoro czyjś homoseksualny związek może im zagrozić.



      • mcjarell Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 17:46
        Nie przekonałeś mnie.Pedały nie chcą być normalni, a normalni chcą być pedałami? Z twoim deklem coś nie tak.Nie brałeś dzisiaj przypadkiem jakiś tabletek?
        • szampans Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 20:00
          do mcjarell:
          Trudno przekonać kogoś, kto nie potrafi zrozumieć paru prostych zdań.
          Napisałem, że większość homoseksualistów wcale się nie stara o zmianę orientacji, mimo cholernie silnych nacisków ze strony całego społeczeństwa, rodziny i Kościoła. Czyżby, mimo wszystko, "pedalstwo" miało swoje aż tak atrakcyjne strony?
          Czyżby heteroseksualiści obawiali się, że może im się to spodobać, skoro każdy homoseksualista, to dla nich zagrożenie? Czyżby nie byli pewni swej orientacji?

          Gdzie napisałem, że "normalni chcą być pedałami"?
          Napisałem, że bardzo NIE CHCĄ, lecz obawiają się, że się nimi - jakimś cudem - staną. Ja takich obaw nie pojmuję. Znam swą orientację i wiem, że nic nie jest w stanie jej zagrozić. Żaden "zły przykład" nie jest w stanie zagrozić mej rodzinie: jedyne zagrożenie może pochodzić z całkowitego wygaśnięcia uczucia (w co wątpię), ale na to żadne zewnętrzne "złe przykłady" nie mogą mieć żadnego wpływu.
          Jeśli ktoś się "pedałów" i ich związków obawia, to niech najpierw zacznie analizować swą własną osobowość. Może się okazać, że w jego podświadomości jest coś, do czego nie chce się przyznać przed samym sobą.
        • sy-g Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 20:52
          I jeszcze jedno - najlepszy powód do legalizacji aborcji - może by cię twoja stara wyskrobała i świat byłby lepszy.
    • antyfacetrp Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął s... 05.07.11, 22:27
      Też się zastanawiałem nad tym mitycznym mechanizmem rozpadu hetero-małżeństw i rodzin pod wpływem możliwości zawierania jednopłciowych małżeństw lub rejestrowania związków.

      I widzę to następująco:

      oto niejeden chłop może się zastanowić po zakupach na odzież i kosmetyki swojej małżonki, jak taniej by było, gdyby był związany z innym chłopem, któremu wystarczą może 2 pary butów na parę lat, kilka par skarpet nie do zdarcia, ze 2 pary spodni, 2 koszule, 1 garnitur na całe życie i pogrzeb, kurtka zimowa i wiosenno-letnia, przy czym nie potrzeba odmiennych wariantów kolorystycznych, bo wszystko jednakowo bure i złamane, a w zakresie kosmetyków: proste mydło, pasta do zębów - niekoniecznie, dezodorant najtańszy albo też niekoniecznie. Jak się porówna wydatki na żonę i ewentualnego męża zamiast niej, to dla rodzinnego budżetu lepiej mieć męża (oczywiście prostego, nie jakiegoś metroseksualnego...).

      Stąd kościelno-prawicowa obawa, że nawet sakramentalność małżeństw nie uchroni ich przed rozpadem, tak jak patriotyzm nie chroni przed emigracją do bogatszego kraju. Nasuwa się też spostrzeżenie, że te prawomyśłne hetero-małżeństwa dość słabe są, skoro homoseksualna alternatywa im zagraża.

      Albo kryje się za tym przekonanie, że wielu hetero-małżonków to geje i lesbijki zmuszeni przez brak alternatywy do hetero-małżeństwa, którzy przy pojawieniu się alternatywy pozwalającej im godnie żyć w zgodzie ze swą naturą, momentalnie by uciekli, zostawiając czeredkę dzieci i zrozpaczonego partnera za sobą? Jeśli ten mechanizm miałby mieć zastosowanie, małżeństwo powinno być nazwane PODSTAWOWĄ KOMÓRKĄ SPOŁECZNEGO UCISKU (lub: opresji).
    • mmarq Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął s... 05.07.11, 22:45
      Klarowne, jasne, czytelne. W publicznych dyskusjach o legislacji związków partnerskich nie czytałem jak dotąd tak dobrej analizy konserwatywnej argumentacji. Dziękuję.
      • mcjarell Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 05.07.11, 23:10
        A ty aby na pewno umiesz czytać?
        • pedro1984 Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 06.07.11, 09:01
          ty na pewno nie. z logiką też u ciebie niespecjalnie.
          • mcjarell [...] 06.07.11, 09:33
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • aaannemarie Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął s... 05.07.11, 23:39
      Całe nieporozumienie w dyskusji pod artykułem (świetnym zresztą) i w dyskusji o uczynieniu życia gejów i lesbijek znośniejszym, polega na tym, że część społeczeństwa polskiego ciągle uważa homoseksualistów za zboczeńców. Na to trudno coś poradzić. Tłumaczenie, że dla geja kobieta nigdy nie będzie atrakcyjna, na nic. Na szczęście rozumieją to młodzi Polacy, wyjeżdżający. W naszym kraju homoseksualista ma jedną tylko drogę przeżycia, udawać, że jest hetero. A więc przejść przez życie wbrew sobie. To tak jakby mnie kazano w jakiejś Ufolandii poślubić kobietę i jeszcze uprawiać z nią seks.
      Mój wieloletni kolega, cudzoziemiec przez wiele lat mieszkający w Polsce, miał żonę, Polkę, z którą po latach pełnego nieporozumień małżeństwa rozwiódł się. Na szczęście nie mieli dzieci. Dopiero kiedy wrócił do siebie, zza oceanu wyznał mi, że jest gejem. Była w tym ulga, że jest sobą. Czy nie mógł wcześniej poszukać sobie chłopaka i być po prostu szczęśliwy? U nas - widocznie nie.
      • mcjarell [...] 06.07.11, 09:31
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • aaannemarie Re: Spór o związki partnerskie: Kto się zamachnął 06.07.11, 11:39
          Mcjarell, Przeczytaj ze 4 razy! Jeśli przeczytasz dokładnie i bez emocji to co piszę, to zrozumiesz może, że nie jestem zainteresowana kobietami. Gdybym jednak się taka urodziła, to walczyłam ze wszystkich sił w tym kołtuńskim społeczeństwie o prawo do szczęśliwego życia.Muszę też podkreślić, że jestem szczęśliwą żoną ( w Polsce, jak w każdym talibanie, trzeba to uwypuklić) faceta, który podziela moje poglądy. Mój znajomy jest miłym, pomocnym ludziom człowiekiem, dobrym chrześcijaninem.
          W przeciwieństwie do Ciebie. To Ty nie dorosłeś do normalnej dyskusji z ludźmi, którzy nie myślą tak jak Ty, Homo sovietikusie. Od razu wyzywasz. Świat się zmienił, stary człowieku. Dla Ciebie za późno na wszystko. Mam nadzieję, że przynajmniej nie zabierasz tlenu w Kościele.
        • aaannemarie Dziękuję 06.07.11, 11:45
          Dziękuję Moderacji, że usunęła wypowiedź Mcjarella, która w wulgarny sposób obraża mnie i moich przyjaciół, i która nic wspólnego z cywilizowaną polemiką nie ma. Mimo wszystko na nią odpowiedziałam.
    • hugu Czemu Profesor milczy o konkretach prawnych? 06.07.11, 07:40
      Ciekawe: Profesor prawa, a szermuje argumentami natury psychologiczno-filozoficznej, natomiast pomija konkrety prawne.
      Jeśli wziąć pod uwagę konkretne regulacje prawne związane z małżeństwem i ze związkiem partnerskim, okazuje się, że małżeństwo jest znacznie mniej korzystne. Stąd, wbrew temu, co twierdzi profesor, wraz z zaistnieniem związków partnerskich zacznie ono powoli odchodzić do lamusa. Tak, jak już się dzieje we Francji.
      Co jest lepszego w związku partnerskim niż w małżeństwie:
      1. Możliwość szybkiego rozwiązania, bez sądu i procedury rozwodowej.
      To normalne, że ludzie będą woleli taką wizję ewentualnego rozstania, niż ciągnące się latami procesy rozwodowe, wydawanie na adwokatów, publiczne grzebanie w czyjejś intymności, rodzinne jatki, przedłużające się szarpanie nerwów i robienia sobie na złość. A rozwód sądowy prowokuje tego typu okoliczności.
      2. Korzystanie z przywilejów finansowych związanych z małżeństwem (wspólne rozliczenia, dziedziczenie, itd.) a nie podleganie obowiązkom finansowym takim, jak w małżeństwie (odpowiedzialność finansowa za długi współmałżonka, której, co warto podkreślić, nie znosi nawet zawarcie intercyzy, gdyż jeśli ktoś nie informuje pożyczkodawcy o tym, że ma intercyzę, ten nadal ma prawo wejść na pensję niczego się nie spodziewającego współmałżonka)
      Punkty mogłabym mnożyć, a wynika z nich niezbicie, że związek partnerski jest korzystniejszy niż małżeństwo. A stąd wynika niezbicie, że ludzie, mając do wyboru obie opcje, pójdą za bardziej im przyjazną, czyli rzeczywiście związki wyprą z czasem małżeństwa.
      Teraz konkluzja osobista: Jak najbardziej podoba mi się idea związków partnerskich i rozwiązania prawne z nimi związane. Tez chciałabym czuć się bezpieczniej finansowo na wypadek długów i osobiście na wypadek rozstania.
      Tylko teraz pytanie: Po stworzeniu możliwości zawierania związku partnerskiego: Co z tymi, którzy ucierpieli przez brak takiego rozwiązania i wzięli tradycyjny ślub, a woleliby być w związku partnerskim? Może jakieś promocyjne rozwody? ;)
      Jakby weszły związki partnerskie i ich korzystne rozwiązania prawne, sama bym się rozwiodła i zdecydowała na związek. Małżeństwo w Polsce niesie za dużo obciążeń.
      • tbarbasz Re: Czemu Profesor milczy o konkretach prawnych? 06.07.11, 08:59
        hugu napisała:
        > Jeśli wziąć pod uwagę konkretne regulacje prawne związane z małżeństwem i ze zw
        > iązkiem partnerskim, okazuje się, że małżeństwo jest znacznie mniej korzystne.
        > Stąd, wbrew temu, co twierdzi profesor, wraz z zaistnieniem związków partnerski
        > ch zacznie ono powoli odchodzić do lamusa. Tak, jak już się dzieje we Francji.
        ...
        Bardzo rozsądna wypowiedź. Oczywiście, jak się jest młodym, zdrowym, pięknym i bogatym to związek partnerski może być trwały. Ale nie całe życie jest się pięknym, zdrowym i bogatym. Można nazywać małżeństwo aparatem ucisku, ale rozejrzyjcie się dookoła - ile starszych par się wzajemnie wspiera "w zdrowiu i w chorobie". Wybaczcie, ale nie wierzę (bo jest dość przykładów), że w związkach partnerskich będzie tak samo - a to prowadzi po prostu do zakładania umieralni zwanych "domami spokojnej starości".

        Natomiast jestem za wprowadzeniem jakieś formy legalizacji związku homoseksualnego bo jak mawiał Szwejk "Nie jeden Madziar nie jest winien, że jest Madziar". Wtedy nie byłby wątpliwości w szpitalach itp. (na co skarżą się homo) - ale bez przywilejów prawnych małżenstwa, bo jak słusznie pisze Autorka równoważą one w pewnym stopniu obowiązki.
        • sy-g Re: Czemu Profesor milczy o konkretach prawnych? 06.07.11, 10:36
          A ty znowu swoje. Małżeństwo dwupłciowe nie ma ŻADNYCH obowiązków, których nie mogłaby (lub nie chciała) realizować para jednopłciowa. Rodzenie/płodzenie dzieci ani nie jest niedostępne dla par jednopłciowych (srsly, niezależnie od bełkotu kościelnych jest in vitro i działa dobrze), ani nie jest żadnym "obowiązkiem" małżeństw hetero - ergo, tłumaczenie ich lepszego statusu prawnego rzekomymi "obowiązkami" jakie w zamian ponoszą jest bzdurą.
          • fedorczyk4 Re: Czemu Profesor milczy o konkretach prawnych? 06.07.11, 10:51
            Bardzo dobry artykuł.
            Jestem zdecydowanie za wprowadzeniem "konkubinatów" na zasadzie francuskiego Paxu. I uwagi typu niedojrzałaś do, znajdź sobie chłopa etc... proszę wsadzić sobie tam gdzie myślę bo mam swoje lata, męża, troje dzieci i wnuka
            Społeczeństwo nie poniesie z tego tytułu kosztów, a życie ludzi żyjących w związkach zostanie prawnie uporządkowane. Rodzinom pozostajacym w "świętym związku małżeńskim" nic nie zagraża, bo niby i jak miałoby zagrażać? To nie jest zaraźliwe.
            • aaannemarie Re: Czemu Profesor milczy o konkretach prawnych? 06.07.11, 11:53
              Brawo Fedorczyk! :) kilka postów powyżej odpowiadam na takie właśnie podobne zarzuty i odpieram wulgarności pod moim adresem (usunięte już na szczęście) Zawsze kobieta na forum musi przyznać, że jest żoną, matką etc. Jeśli by przypadkiem nie była, dostanie w manto od stada talibańskich samców. Francuski model jest bardzo porządny, chcieli się na nim wzorować Włosi. W żaden sposób nie zagraża instytucji małżeństwa. Wolność wyboru, którą niektórzy chcieliby ograniczyć. Życie jest za krótkie, aby przeszkadzać żyć innym.
            • klara.zawada Re: Czemu Profesor milczy o konkretach prawnych? 06.07.11, 13:02
              Obu paniom - Fedorczyk i Annemarie - serdecznie dziękuję za ich podsumowania :)

              Swoją drogą - coś w tym jest. kobeta zawsze potrzebuje usprawiedliwienia, ba, sama się do nich obliguje: "Nie jestem feministką, ale.." "Chcialabym przy tym zaznaczyć, że jestem szczęśliwą żoną i matką" .. Zupełnie jakby inne formy współżycia społecznego nie uprawniały do logicznego myślenia, spójności wypowiedzi i miarodajności sądów, niezależnie od życiowych doświadczeń?

              Drogie Panie, tak trzymać!
              • aaannemarie Re: Czemu Profesor milczy o konkretach prawnych? 06.07.11, 13:19
                Merci, wyrazy sympatii :)
                • dean08 Re: Czemu Profesor milczy o konkretach prawnych? 06.07.11, 13:47
                  Pytanie: czy są jakieś przeszkody aby konstrukcję związku partnerskiego rozszerzyć na więcej niż tylko dwie osoby?
              • fedorczyk4 Re: Czemu Profesor milczy o konkretach prawnych? 06.07.11, 14:19
                I ja dziekuje za dobre słowo Annemarie i Klarze:-)
                Natomiast informacja o stanie rzczy, albo jak kto woli, posiadania, nie wynikała z chęci czy potrzeby tłumaczenia się, a jedynie oszczędności czasu i czcionki ewentualnym dyskutantom chętnych do stwierdzenia, że jestem niedorż...., niedojrzała, albo nie mam rodziny to nie wiem o czym piszę;-)
    • kenzoo3 wynaturzenia kolejnego MATOŁA.. 06.07.11, 11:58
      tym razem z australijskiego MATOŁA
    • blagam_nie_podwazajcie_sojuszy Jezus Maria 06.07.11, 12:42
      Artykuł całkiem ciekawy w swojej przewrotności. Jednak jego tezy są przynajmniej częściowo błędne i mocno demagogiczne. Wprowadzenie małżeństwa homoseksualnego, na wzór i podobieństwo heteroseksualnego, może nie za bardzo, ale umocniło by tę podupadającą w naszych czasach instytucję.

      Natomiast związek partnerski niewątpliwie osłabia małżeństwo poprzez rozmywanie jego wyjątkowości. Wszelkie argumenty mające pokazać że tak nie jest są z jednej strony intelektualną zabawą z silnym rysem "dydaktycznym" czyli mają ludowi pokazać że nie taki ten partnersko-gejowski diabeł straszny, jak go w kościele malują :-)


      PS żeby uciąć wszelkie wątpliwości oświadczam się publicznie ze popieram zarówno związki partnerskie jak i małżeństwa jednopłciowe. I tyle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka