ttr32 24.07.11, 09:45 Nic a nic lemingom nie współczuję.Jak się brało kredyt w CHF po 2,4-TRUDNO!BTW Nie żebrać o zamrożenie kursu CHF!NIE Z MOICH PODATKÓW! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
leszekk_k Frankowscy, czyli życie na kredycie 24.07.11, 09:46 No niestety kredyt walutowy oznacza nizsza rate, niz kredyt w PLN ale jak kurs zmieni sie znacznie, to nieruchomość jest praktycznie niesprzedawalna... więc lepiej nie rozwodzić sie, i kochać do grobowej deski :)))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Re: Frankowscy, czyli życie na kredycie 25.07.11, 10:52 Najsmutniejsze jest to, że te wszystkie ryzyka były znane w momencie podejmowania decyzji przez tych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
m1r4640 Frankowscy, czyli życie na kredycie 24.07.11, 10:03 takich idiotow co biora kredyty a ich na to nie stac to nie ma co zalowac. Sam mam kredyt we franku ale wzialem z wyobraznia - tylko tyle na ile mnie bylo naprawde stac. Polska sklada sie nie tylko z takich idiotow sa jeszcze tacy ktorzy buduja sie na terenach zalewowych, urwiskach, buduja byle jak, prowadza uprawy, nie ubezpieczaja sie i licza na drapane ,ze im panstwo da takim to panstwo powinno dac k... a d...! A jest tak , ze Polak uczciwy , ktory sie ubezpiecza i za wszystko placi zawsze dostaje tutaj w dupe. Odpowiedz Link Zgłoś
penible4 Może użyłabym innych słów, 24.07.11, 11:53 ale powiedziałabym to samo. Żeby utrzymac się w konwencji zacytuje słowa mojej babci "wyżej s.a, niz d..ę ma". Naoglądaliśmy się za wiele seriali drodzy Państwo, w których kasa sypie się z nieba, panowie świeżutcy i wypachneni jeżdża super samochodami, mieszkania to apartamenty, po których panie domu jak dzien długi paradują w szpilkach - i uwierzyliśmy, że tak wyglada życie, i ze bez dwóch łazienek nie przetrwamy .. Odpowiedz Link Zgłoś
apas13 Re: Może użyłabym innych słów, 24.07.11, 12:04 Cóż za kretyńskie teksty. Naprawdę zakładacie, ze biorąc kredyt na 20 czy 30 lat jesteście w stanie NA PEWNO nie stracić w tym czasie pracy, nie zachorować, nie stracić realnych dochodów na skutek lokalnego czy światowego kryzysu, wojny, epidemii? KAŻDY w zasadzie w chwili brania kredytu jest zdolny udźwignąć jego cieżar. Ale dwie czy trzy dekady we współczesnym świecie to dośc czasu, by przydażyło się nieprzewidywalne. Chore nie jest to, że ludzie chca mieszkać jak ludzie. Chore jest to, że dla dwojga cieżko pracujących ludzi dom jest praktycznie nieosiągalny bez ponoszenia olbrzymiego ryzyka zadłużania się praktycznie na całe zawodowe życie. Odpowiedz Link Zgłoś
penible4 czy z jedna łazienką nie da się zyć po ludzku? 24.07.11, 12:22 czy mlody czlowiek od razu musi miec mieszanie 120 m2, w pełni i luksusowo wyposażone, do tego samochód koniecznie (nawet w miescie gdzie komunikacja zbiorowa dziala zupełnie dobrze) i to wszystko na kredyt? Ryzyko trzeba umieć kalkulowac...ale nikt ich tego nie uczy. Odpowiedz Link Zgłoś
apas13 Re: czy z jedna łazienką nie da się zyć po ludzk 24.07.11, 18:48 Chwila! Po pierwsze, nie wszyscy mieszkaja w miastach ze światnie funkconującą komunikacją. Czasem trzeba mieszkać w małym miasteczku i dojeżdżać do pracy. Ale mniejsza o samochód. Powiedz mi proszę, jakie zatem jest właściwe mieszakanie dla młodego człowieka? Trzydzieści metrów będzie ok? A ile taka kawalerka kosztuje, w Poznaniu czy Warszawie? Ile takich ofert jest na rynku? Czy zakup takiej kawalerki dla młodego człowieka po studiach w polskich realiach jest możliwy? Nie sądzę, bo jeden dochód to za mało... Ok, no to młody człowiek znajduje drugą połówkę, mają dwa dochody i decydują się na własne lokum. Kawalerka? Przecież w tym się nie da żyć we dwoje, pracować, że o dziecku nie wspomnę(wiem, bo w Polsce takie było moje pierwsze samodzielne mieszkanie). Bohaterowie tekstu to ludzie około 30, pracujący, z dziećmi. Naprawdę uważasz, że powinno być ich stać tylko na 30 m kw w zaniedbanym bloku?! Mieszkam za granicą. Tutaj młody człowiek wynajmuje pierwsze mieszkanie. Jest to o tyle proste, ze rynek mieszkań i domów na wynajem jest olbrzymi, mozna je znaleźć w miastach, miasteczkach, na wsiach - drogie i tanie, luksusowe i "plan minimum". Samochód? Używany kupuje się za gotówkę po kilku - kilkunastu tygodniach oszczędzania - można wtedy mieszkać tam, gdzie lokum tańsze i dojeżdżać do pracy, na zakupy, do pubu czy na uczelnię. Gdy pojawia się związek, wynajmuje się domek. Po paru latach bierze się kredyt i kupuje własny dom. Po kolejnych kilkunastu można oszczędności zainwestować w dom na wynajem. Nie licząc perturbacji kryzysowych co jakiś czas ten system działa świetnie od lat - tu nie wypada po studiach mieszkać z rodzicami i nikogo to nie dziwi. Odpowiedz Link Zgłoś
penible4 kredyt na pokoj z kuchnia to nie kredyt na 120 m 24.07.11, 20:54 zgadzam sie, ze samochod jest potrzebny jesli trzeba dojezdzac - ale nie wtedy kiedy jest to w Warszawie dojazd z Ochoty na Prage. Po prostu uwazam ze mlodzi ludzie maja zbyt rozbuchane potrzeby i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
garkuchta Re: czy z jedna łazienką nie da się zyć po ludzk 25.07.11, 16:22 Powiedz mi proszę, jakie zatem jest właściwe mieszakanie dla młodego człowieka? Takie, na jakie go w danej chwili stać, po rzetelnej ocenie ryzyka kredytu. Po rzetelnej ocenie, powtarzam jeszcze raz. A co to 30 metrów w zaniedbanym bloku? Korona z głowy spadnie komuś, jak pomieszka tak 5 lat? Przyjdą dziecie, zastanowi się nad innym mieszkaniem, ponownie oceni zdolności kredytowe i kupi coś większego. Prawdę piszą przedmowcy, młodzi ludzie od razu chcą mieć wszystko. Dzieciaki znajomych licytowały się na wielkości plazmy czy ceny kuchni, teraz za to płacz, bo pętla kredytowa się zaciska. Nic się nie stanie, jeśli do dobrobytu dojdzie się powoli. Jeśli najpierw weźmie się stary telewizor kineskopowy od dziadkow, a mebli do kuchni poszuka po piwnicach rodziny albo w komisach meblowych. Okleić okleiną samoprzylepną z pomysłem i unikalna kuchnia, jakiej nie ma nikt. Ale nie - dyshonor - bo będzie się mieszkalo gorzej niż znajomi ... I nie porownujmy się z zachodem Europy, patrzmy na nasze realia. Odpowiedz Link Zgłoś
111111l Frankowscy, czyli życie na kredycie 24.07.11, 10:14 Mialem kredyt , kupilem dom na 25 lat , splacilem w 10 lat . Ludzie myslcie kupujac , banki czekaja na niemyslacych. Odpowiedz Link Zgłoś
mirekp70 a ja chcę teraz przewalutować.. na CHF :-) 26.07.11, 09:46 Niby wiem, że ryzyko jest zawsze, ale coś mi się wydaje, że teraz jest ono już niewielkie... może to zachłanność, ale chciałoby się raz zarobić kosztem banku... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
torunwplomieniach W mojej piwiarni są ceny ruchome 24.07.11, 10:16 Kiedy widzę Szajsara albo Angola, zaraz mu robię cenę taką, jak w Szajsarii. Niech sobie nie myśli, że przyjechał do darmowego Eldorado. A nie ma pieniędzy to sio! Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: W mojej piwiarni są ceny ruchome 01.08.11, 01:26 to już wiem, dlaczego każdy chętnie zwiedzi toruń, ale na piwo pojedzie jednak do bydgoszczy. Odpowiedz Link Zgłoś
greges58 Frankowscy, czyli życie na kredycie 24.07.11, 10:17 Pracujesz w Polsce i w wypłatę dostajesz w złotówkach ??? To i kredyt bierzesz w tej samej walucie !!! Zgubiła ich zachłanność i myślenie, " jakoś to będzie ". Nie słyszeliście nic o ryzyku i nikt Wam nie mówił w banku o wahaniach kursowych ??? Nie zwalać winy absolutnie na nikogo !!! Kredyt bierzesz przecież na 20 - 30 lat ? Kiedyś ( może ) kurs spadnie ;) Wtedy się wyrówna... Pozdrawiam ^^ Grześ Odpowiedz Link Zgłoś
jan_dreptak Frankowscy, czyli życie na kredycie 24.07.11, 10:24 jakoś nikt nie rozlewał krokodylich łez gdy kursy powodowały sytuację odwrotną, tzn trzeba było oddać znacznie mniej niż się pożyczyło, np kredyt z 2000 roku w USD przy kursie 1USD=4,5 PLN, każda kolejna rata powoduje uśmiech od ucha do ucha Odpowiedz Link Zgłoś
luuuk11 rzad ma ograniczac spready?? Kretynstwo!! 24.07.11, 10:25 to jest wolny rynek albo nie. Albo regulujemy ceny chleba, kawy i spreadow albo zdajemy sie na wolny rynek. Z dobrodziejstw wolnego rynku socjalisci lubia korzystac, miec prace ktorej w polsce by nie bylo gdyby nie on, pospekulowac na kredycie w obcej walucie. Ale gdy spekulacja idzie nie w ta strone co sie zakladalo rzadzie ratuj!! Nie zrozumcie mnie zle, wspolczuje ludziom co maja kredyt w CHF w tych trudnych chwilach, ale: 1. sa pelnoletni, wiedzieli jakie sa opcje 2. jak czerpali benefity z kursu CHF to kredytowi w PLN jakos nie robili zamieszania ze to oni przeplacaja nie chce mowic ze chytry traci dwa razy, ale jak sie idzie w jakas opcje razem z tlumeme bez zastanowienia to zle sie to przewaznie konczy Odpowiedz Link Zgłoś
bazmu Frankowscy, czyli życie na kredycie 24.07.11, 10:51 Każdy dorosły człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje!. Gdy brali kredyty zacierali ręce że będą płacić mniej choć mieli świadomość że to się może w każdej chwili zmienić. Przed wzięciem kredytu analizuje się sytuację i podejmuje decyzję ze świadomością, że to ja a nie doradca finansowy ( mający umowę z bankiem )będzie spłacał raty. Gorzkie żale na nic się zdadzą .Irytuje mnie tylko,że państwo się nad nieodpowiedzialnymi obywatelami lituje...(choć i to można zrozumieć-w końcu niedługo wybory....) a nie obchodzi go za bardzo los chorych,(drogie leczenie) czy dzieci samotnie wychowywanych bez alimentów od jednego z rodziców itp. Odpowiedz Link Zgłoś
esada Frankowscy, czyli życie na kredycie 24.07.11, 10:57 Nie romumiem, czemu ludzie czasami nie chcą cofnąć się o krok w tył, żeby za jakis czas móc pójść dwa KROKI DO PRZODU?? Jeżeli ktoś nie daje rady ze spłatą kredytu i ma ryzyko zlicytowania majątku z dużą dla siebie stratą, czemu z rozsądku sam nie sprzeda nieruchomości? I tak ją straci, no chyba że liczy na miliony z totka. Ludzie za barzdo przywiązują się do rzeczy i stąd cały problem. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Frankowscy, czyli życie na kredycie 25.07.11, 08:08 esada napisała: > Jeżeli ktoś nie daje rady ze spłatą kredytu i ma ryzyko zlicytowania majątku > z dużą dla siebie stratą, czemu z rozsądku sam nie sprzeda nieruchomości? > I tak ją straci, no chyba że liczy na miliony z totka. Raczej liczy na tzw. pomoc państwa. Mam nadzieję, że się przeliczy i państwo nie będzie mu robić prezentów z moich podatków. Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Re: Frankowscy, czyli życie na kredycie 25.07.11, 10:56 Jeżeli ktoś nie daje rady ze spłatą kredytu i ma ryzyko zlicytowania majątku z dużą dla siebie stratą, czemu z rozsądku sam nie sprzeda nieruchomości? Bo jest praktycznie niesprzedawalna i będzie musiał de facto do tej sprzedaży dopłacić? Odpowiedz Link Zgłoś
abstracto Domek pod lasem zamiast klitki w bloku... 24.07.11, 11:02 Też mi się chciało. Jednak nie było mnie stać, więc "klitka w bloku" musiała wystarczyć. Skoro gościowi jednak nie wystarczało i wybrał życie na kredyt, to jego brocha. Dziś ja mogę sprzedać moje dwie "klitki" i kupić jego chałupę jeśli troszkę spuści z ceny.... Jeśli nie tę, to jakąś inną. Za chwilę będzie sporo domów do kupienia. Tyle, że ja obejdę się już bez kredytu. Brutalne to, ale taki lajf.... Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Domek pod lasem zamiast klitki w bloku... 25.07.11, 08:14 abstracto napisał: > Też mi się chciało. Jednak nie było mnie stać, więc "klitka w bloku" musiała wystarczyć. > Skoro gościowi jednak nie wystarczało i wybrał życie na kredyt, to jego brocha. > Dziś ja mogę sprzedać moje dwie "klitki" i kupić jego chałupę jeśli troszkę spuści z ceny.... > Jeśli nie tę, to jakąś inną. Za chwilę będzie sporo domów do kupienia. Tyle, że > ja obejdę się już bez kredytu. Brutalne to, ale taki lajf.... Czemu brutalne? Raczej - słuszne i rozsądne, a nawet - zawsze było (bądź powinno było być) - do przewidzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
40stoletni Merytoryczne: 24.07.11, 11:08 Opowieść I 1.Jeśli ktoś ma piękna działkę 70-arową z lipami pod lasem, która go urzekła! to chyba nie ma problemu z podziałem tej działki i ze sprzedażą choćby 60 arów i spłatą kredytu, odsetek itp. Zwłaszcza jeśli postawił/wyremontował tam dom - ma z zanadrzu media, drogę itp. Cena m2 działki zapewne nie spadła przez te kilka lat po takiej inwestycji tylko wzrosła. 2. Dlaczego ktoś chce nie płacić podatków bo ma kredyt we frankach szwajcarskich? a Ci ze złotówkowym kredycie są gorsi? albo aby Państwo [podatnicy] dopłacali do kredytów? Albo Ci co nie mają kredytów? Opowieść II 1. Czy biorąc kredyt w tzw. frankach szwajcarskich w banku, który nie prowadzi konta w danej walucie nie sprawdziło się przy podpisywaniu umowy jaki jest kurs kupna/sprzedaży w danym dniu lub kurs kupna w tabeli dla kredytów? Ile to groszy różnicy, a raczej nie % dodatkowego kredytu? Jak kogoś skusiło niższe nominalnie oprocentowanie w takim banku np o 2% to niech płaci za większy spread. Można było wybrać bank, który ma obsługę walutową , przy podpisywaniu umowy podać konto ROR-u nie złotówkowe lecz walutowe w CHF. Ale to wymagałoby np. kupowania franków w kantorze wpłacania ich raz na miesiąc lub dwa czy przelewaniu złotówek na takie konto. " Modne wtedy były kredyty we frankach". Czy taki a nie inny kredyt to moda?I co by sąsiedzi powiedzieli czy rodzina? Pozdrawiam i życzę odrobinę zdrowego rozsądku Odpowiedz Link Zgłoś
esada Re: Merytoryczne: 24.07.11, 11:37 Nie wiem, czy zwróciłeś uwagę, ale większość tych osób z artykułu - wzięła kredyt, bo znajomi sobie chwalili. Nie mieli Ci ludzie zielonego pojęcia z czym się wiąże taki kredyt we frankach, jakie są realne zagrożenia, jakie mogą wyniknąć problemy. Zachłysnęli się w momencie brania kredytu, że będą mniej niż w złotówkach płacić - ot i cała historia. Po prostu ignoranci, którzy teraz chcieliby zeby wszyscy sie teraz na ich ratki zrzucali. Odpowiedz Link Zgłoś
wasylzly w domu powieszonego nie mowi sie o sznurze ? 24.07.11, 11:29 no coz, kredyt piekna rzecz, cieszy to czego sie jeszcze nie ma, potem staje sie normalnoscia i niczym. Dzsiaj nie ma zadnych luksusow -dom, auto -kiedys symbole ststusu spoleczengo -dzsiaj sa przedmiotami uzytku codziennego. Ale to zacimiewa, to na co sobie moze pozwolic bogaty z podrecznej kasy -biedny musi kalkulowac na 30 lat :-)))))))))))))))))) to cholernie dlugi okres i trzeba miec cholerna odwage aby cos takiego wziasc. Wielu z nich straci w biednej Polsce -prace, zdrowie, partnera-nigdy nie splaci, co gorsza straci na licytycjach swoj dorobek zyciowy. Boz raty beda rosly, dom bedzie sie zamienial bez remontow w ruine, auto dawno pojdzie na zlom, dzialke zaleje woda, piorun spali reszte. kredyt hipoteczny ? tak , w kraju przewidywalnym jak Niemcy, Holandia ale nie w kraju, gdzie panuje kreatywna ksiegowosc i ogolna tymczasowosc. Odpowiedz Link Zgłoś
agulha Re: Frankowscy, czyli życie na kredycie 24.07.11, 11:31 Lemingiem nie jest ten, kto brał kredyt we frankach, tylko kto wziął kredyt ponad swoje faktyczne możliwości. Zdolność kredytowa była naliczana bardzo swobodnie, a ludziom do łbów woda sodowa uderzała. Jak usłyszałam kiedyś, na ile zadłużył się mój kolega z pracy (na takim samym stanowisku, więc pensja pewnie podobna; wprawdzie żonaty i żona też ma podobną pensję, ale z kolei mają dwoje dzieci), to się za głowę złapałam. Sama mam kredyt we frankach (i nadal płacę znacznie mniejszą ratę, niż przewidywano w złotówkach), jedyne, co mnie denerwuje, to że wartość kredytu się nie zmniejsza (w przeliczeniu na złotówki). Rata nie stanowi dla mnie problemu. Z bohaterów artykułu (być może wymyślonych) rację przyznałabym tylko temu, który mówi, że państwo powinno zaingerować w spread, bo taka jego wielkość to rozbój w biały dzień. Natomiast pan, który chciałby, żeby inni podatnicy - na przykład ci mieszkający w rozwalających się mieszkaniach komunalnych, klitkach w blokach itd. - zrzucili się na jego chęć zamieszkiwania w domu na wsi, powinien się chyba mocno nad sobą zastanowić. Z artykułu nie wynika nawet, żeby para miała dzieci (wychowywanie dzieci w zdrowych warunkach od biedy mogłoby być przedmiotem zainteresowania państwa). Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Frankowscy, czyli życie na kredycie 25.07.11, 08:28 agulha napisała: > wychowywanie dzieci w zdrowych warunkach od biedy mogłoby być przedmiotem > zainteresowania państwa. Dobrze, że piszesz - od biedy; bo można by było mieć pytanie - czy w blokowiskach (tj. w warunkach daleko mniej zdrowych) dzieci się nie wychowują i czy one już nie są - i być nie muszą - przedmiotem zainteresowania państwa... Odpowiedz Link Zgłoś
vishnupurana Re: Frankowscy, czyli życie na kredycie 24.07.11, 11:42 Sześć Priorytetów Zarządzania Ludzkością www.youtube.com/watch?v=VjISv2UHqio Odpowiedz Link Zgłoś
shadowthrone Zupełnie mi ich nie żal. 24.07.11, 11:46 Nie stać mnie na kredyt to go nie wziąłem i nie mam problemu. Jak ktoś jest głupi to daje się ładować bankom w doopę. Odpowiedz Link Zgłoś
saint_just Re: Frankowscy, czyli życie na kredycie 24.07.11, 12:06 ttr32 napisał: > Nic a nic lemingom nie współczuję.Jak się brało kredyt w CHF po 2,4-TRUDNO!BTW > Nie żebrać o zamrożenie kursu CHF!NIE Z MOICH PODATKÓW! _____________________________________________________________________ Racja, ale ten problem ma inne akcenty: tzw klasa średnia, czyli ludzkim językiem drobnomieszczaństwo i dorobkiewiczowstwo nie kieruje się racjonalną ani w ogóle żadną definicją, czym jest ich życie i kim są, bo to wymaga minimum samoświadomości i charakteru. Dla "rynku" wciskającego ludziom w 80 proc, całkowicie niepotrzebne do życia rzeczy samoświadomy osobnik z charakterem to gorsza zaraza niż komunizm, bo "rynek" opiera się i żywi na bankowych żebrakach i zakładnikach, którzy się skuteczniej i okrutniej samoeksploatują , niż pracownicy przymusowi w Korei Płn., ale są tańsi, bo nie wymagają nadzorcy - "chodzą" na chipach konformizmu i "prestiżu" czujnie upgradowanego przez kolesi dłubiących w nosie na leżankach w agencjach reklamowych, opłacanych przez tenże rynek, utrzymywany przez bankowe mięso żebracze w zastawionych życiem i zdrowiem "drugich samochodach" i w "rozbudowanym aneksie kuchennym z barkiem". I tak w kółko się zamyka , ale tylko do góra 40, bo wypalonymi i chorymi dziadkami rynek już się nie interesuje.Przychodzą nowe "młode wilczki" z ambicjami, gotowymi do wydymania i ze "zdolnością kredytową" :-D Idiotów trudno żałować, a frejerów nie sieją :-D Odpowiedz Link Zgłoś
warai.otoko Re: Frankowscy, czyli życie na kredycie 28.07.11, 11:18 Doskonale napisane. Dlatego wolę inwestować w siebie i poszerzanie samoświadomości. :) Odpowiedz Link Zgłoś
mossebo Kredyt na 3% 24.07.11, 12:58 to ja z innej beczki - może napiszcie artykuł o ludziach którzy na przełomie lat 70-tych i 80-tych brali kredyty na budowę na 3% ,a pod koniec 80- tych spłacili je z jednej pensji. za płotem mam takie całe osiedle. no cóż frankowscy mieliście pecha - albo przeszarżowaliście . nauka ekonomii kosztuje Odpowiedz Link Zgłoś
emilly_davisson Re: Kredyt na 3% 24.07.11, 18:10 ... Nawet dużo później, już w okresie burz i przemian (ale nie pamiętam dokładnie kiedy). W szarej, biednej PRL znajomi rodziców, etaty państwowe, wzięli kredyt na bliźniak marzeń w okolicach W-wy z perspektywą spłacania długów do emerytury (cały czas podobno chodzili i powtarzali: " co myśli najlepszego zrobili, dzieci jeść nie będą co miały", a gospodarka zrobiła im prezent i po kilku latach z wielkich długów nic nie zostało. A im się nawet udało, obok tego bliźniaka, zostawić sobie mieszkanie M-ileś tam w płycie dla dzieci. Ale inni (np. rolnicy) ciut później też brali kredyty, których do dzisiaj nie są w stanie spłacić. I tak to bywa w realu. Ryzyk-fizyk. Ludzie sobie radzą różnie z problemami finansowymi związanymi z budową dachu nad głową: jedni pracują po 20 godz. na dobę, inni pomieszkują latami z rodzicami, i jednocześnie cegłą po cegle budują sobie dom metodą chałupniczą, jeszcze inni - wyjeżdżają na saksy sprzątać, a dzieci podrzucają krewnym, jeszcze inni - odpuszczają. Tak więc oczekiwanie od społeczeństwa, że dołoży się akurat do kredytów we frankach - to delikatnie mówiąc - bardzo dziwne oczekiwanie. Odpowiedz Link Zgłoś
cul-de-sac Frankowscy, czyli życie na kredycie 24.07.11, 19:14 Nie chce mi sie czytac wszystkiego, wystarczyl Iszy przypadek. Wiem, ze prowadzenie swojego interesu to ryzyko, tak jak i ryzykiem jest utrzymanie dobrego stanowiska. Kazdy w czasie kryzysu dostal po tylku, co chyba nie ulega watpliwosci. Jednak osoba prowadzaca 20 lat dobrze prosperujaca firme, placaca w tym czasie 3 mln.podatku musiala wziac kredyt na dom, remont, urzadzenie? Niewiarygodne. Automatycznie nasuwa sie pytanie: co ten czlowiek robil z zarabianymi pieniedzmi, skoro po 20 latach pracy i (zapewne) dochodach zdecydowanie powyzej sredniej krajowej nie mial niczego? Przeinwestowal tak jak swoj dom? Odpowiedz Link Zgłoś
micmarci Daniel to dla ciebie jelonku. 24.07.11, 19:29 Polecam kredyciarzom frankowym poradnik "1001 potraw z kartofla". Niemalże w każdym artykule prasowym było ostrzeżenie typu: "pamiętaj o ryzyku związanym z różnicami kursowymi i spreadem" albo "bierz kredyt w walucie w jakiej zarabiasz". I co, myśleliście, że przechytrzyliście tych co byli świadomi możliwości wzrostu kursu i brali kredyt w PLN? Jak ktoś ma żyłkę hazardzisty to potem tak ma. Szał na zakup nieruchomości lewarowanych kredytem we frankach lub jenach przypominał mi "owczy pęd" na zakup akcji na GPW w latach 1995-1997. Niestety będzie wam tylko gorzej i nie pocieszajcie się tym, że na początku kredyt był tani. Po pierwsze, kredyt zaciągnięty 3-4 lata temu to dopiero początek z reguły 30-letniej spłaty i nawet oszczędności z tego tytułu nie są w stanie zagwarantować, że w perspektywie 30 lat wyjdzie się na tym lepiej. Po drugie i w moim odczuciu najważniejsze, kredyt to kapitał plus odsetki. Jak ktoś zaciągał kredyt na początku boomu kredytowego przy kursie 1 CHF = 2,20 PLN to kapitał na typowe, popularne mieszkanie za 300 tys. zlotych wynosił 136 tys. franków. W tej chwili 136 tys. franków to 477 tys. złotych. Powiecie: "zaraz, zaraz, ale przez 4 lata spłacali i kapitał i odsetki". Not so fast my friend, ludzie w większości pakowali się w kredyty anuitetowe o równej racie (bo wygodne), aniżeli o racie malejącej, a te pierwsze są idealne dla banków, gdyż lwią część raty - początkowo nawet 80% do 90% - stanowią odsetki, będące zyskiem i zabezpieczeniem kredytu. Przy anuitetach przewaga w spłacie kapitału następuje dopiero po upływie około 17-20 lat (w zależności od banku przy kredycie 30-letnim). DLATEGO WAM KAPITAŁ KREDYTU NAWET NIE DRGNĄŁ. Już nie chcę poruszać kwesti typu ok. 10% korekta wartości nieruchomości, możliwość zażądania przez banki dodatkowych zabezpieczeń, etc. Uważam, że apogeum kryzysu jeszcze nie nastąpiło, a dopiero nastąpi, gdyż środki rządowe przeznaczone na pomoc instytucjom finansowym i producentom dóbr się kończą. Ponadto, sytuacja geo-polityczna jest niestabilna (rewolucje, kraje na krawędzi bankructwa i kataklizmy, propozycje powrotu do walut narodowych oraz wymówienia Traktatu z Schengen). Uważam, że przez najbliższą dekadę będzie cały czas "zjazd w dół", a kurs franka niestety tylko w górę. PO OSTATNIE, DLACZEGO PODATNICY (NAWET CI CO SPŁACAJĄ KREDYTY W PLN), KTÓRZY NIEWĄTPLIWIE "DOPŁACILIBY" DO ZAMROŻENIA KURSU CHF DLA WAS, MIELI PONOSIĆ KOSZTY WASZEJ LEKKOMYSLNOŚCI? Pretensje kierujcie do samy siebie! Trzeba mieć olej w głowie, przewidywać i czytać umowy. Odpowiedz Link Zgłoś
zablokowany-obrazliwy-nick Re: Frankowscy, czyli życie na kredycie 24.07.11, 20:37 ttr32 napisał: > Nic a nic lemingom nie współczuję.Jak się brało kredyt w CHF po 2,4-TRUDNO!BTW > Nie żebrać o zamrożenie kursu CHF!NIE Z MOICH PODATKÓW! Teraz jest medialna nagonka względem kredytów we franku, przecież cała "elita" ma kredyty w tej walucie, więc niech motłoch dopłaca do ich kredytu. Odpowiedz Link Zgłoś
tomasso3 Re: Frankowscy, czyli życie na kredycie 24.07.11, 22:35 Andrzej (35 l.) W 2007 r. wspólnie ze znajomymi wynajmował w stolicy niewielkie mieszkanie. Zarabiał dość skromnie i z rosnącym zdziwieniem obserwował, jak jego znajomi z podobnymi dochodami zadłużali się na olbrzymie kwoty aby kupić wymarzone, własne mieszkanie. Ceny nieruchomości szybowały, kwoty kredytów również. Andrzej był w kropce. Z jednej strony nie chciał być gorszy od znajomych, których nowiutkie mieszkania miał okazję oglądać na kolejnych parapetówkach, z drugiej, nie mógł zrozumieć jak można płacić tak bajońskie sumy za niewielkie mieszkania w niechlujnie wykonanych budynkach o marnej architekturze, zapożyczając się przy tym na resztę życia. Mimo otrzymania wielu ofert, którymi niemal zasypywali go doradcy finansowi i pracownicy banków uznał, że ceny nieruchomości są za wysokie, a ryzyko związane z zaciągnięciem kredytu, który może obciążać go do samej emerytury, w dodatku w obcej walucie, jest zbyt duże. Odpuścił sobie. Kolejne dwa lata mieszkał w Wawie w wynajmowanym wspólnie ze współlokatorami mieszkaniu. W międzyczasie zdobył nowe kwalifikacje, zmienił miejsce zamieszkania i pracę. Mimo że miejscem nowej pracy było niewielkie miasteczko, pensja wzrosła ponad dwukrotnie. Nie obciążają go żadne kredyty, a koszty wynajmu były niewielkie, mógł więc, bez szkody dla komfortu życia, odkładać miesięcznie równowartość ok. 0,5 m2 mieszkania. Zdecydował się jednak na dom. Ma już piękną, zadrzewioną działkę, jest w trakcie pertraktacji z wykonawcami. Całą inwestycje sfinansuje z odłożonych pieniędzy i niewielkiego kredytu, zaciągniętego w złotówkach na 5 lat, wysokość raty stanowić będzie niespełna 30% obecnej pensji. Już nie zazdrości znajomym ze stolicy. Pilnuje się tylko, aby w ich obecności nie wspominać o budowie swojego domu, robią się wtedy trochę nerwowi i mało sympatyczni... Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Re: Frankowscy, czyli życie na kredycie 27.07.11, 09:58 Andrzej (35 l.) - 10 lat później Jego fabryka gwoździ zbankrutowała, zaczęły się masowe zwolnienia. Pieniędzy z oszczędności nie starczyło na długo, bo okazało się że żona potrafiła zagospodarować każdą sumę. Andrzej musiał wrócić do Warszawy, został bezdomnym i oddaje się bogatym mężczyznom na Dworcu Centralnym. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Frankowscy, czyli życie na kredycie 25.07.11, 08:48 A może byłoby wskazane - zamiast dwóch godzin religii - przynajmniej jedną przeznaczyć na nauką (oswajanie dzieciaków już od szkoły podstawowej w kwestiach) ekonomii, prawa, itp. - tj. rzeczy potrzebnych w przyszłości każdemu... Może wówczas by nie było ( byłoby dużo mniej) nieszczęśników z kredytami w walucie takiej -siakiej- czy- owakiej, a bez możliwości ich spłacania? Odpowiedz Link Zgłoś
zablokowany-obrazliwy-nick w cuda wierzysz 25.07.11, 10:11 motłoch ma być tepy i słuchać z otwartymi gębami "gadające głowy" w TV, wierząc w to co mówią Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: w cuda wierzysz 25.07.11, 10:44 zablokowany-obrazliwy-nick napisał: > motłoch ma być tepy i słuchać z otwartymi gębami "gadające głowy" w TV, wierząc > w to co mówią W której TV? Bo jest ich parę... I gadające głowy też - jakby - różne... Odpowiedz Link Zgłoś
zablokowany-obrazliwy-nick Re: w cuda wierzysz 25.07.11, 21:35 te telewizje z super programami typu: "jak oni śpiewają","gwiazdy na lodzie" itp Odpowiedz Link Zgłoś
boykotka Re: Frankowscy, czyli życie na kredycie 25.07.11, 20:25 koloratura1 Zawsze z przyjemnością czytam Twoje wpisy. Ten jest w sposób szczególny trafny. No cóż utrzymywanie w ciemnocie narodu leży za równo w gestii kleru jak i bankowców Odpowiedz Link Zgłoś
agulha Re: Frankowscy, czyli życie na kredycie 26.07.11, 18:41 Zdecydowanie masz rację. Nie znam obecnych programów szkolnych, ale takie "przystosowanie do życia w społeczeństwie", "propedeutyka prawa i ekonomii" absolutnie powinny być. Mam wykształcenie w zupełnie innym kierunku, a jednak pewne rzeczy wiem. Są jednak ludzie, którzy nie wiedzą: 1. Wczoraj w banku byłam świadkiem, jak para ludzi - w dość młodym, ale nie młodzieńczym wieku - wypytywała o karty kredytowe. Widać było, co oni zresztą przyznawali, że nie mają absolutnie żadnego pojęcia, jak toto działa (zresztą wykazywali zdrową tendencję do niezadłużania się, a o kartę pytali, bo potknęli się o jej brak przy próbach rezerwowania hoteli za granicą lub wynajmu samochodu). Najżałośniejsze jest to, że pani z "Obsługi klienta" raczej też niewiele wiedziała na ten temat. 2. Zero świadomości społecznej na temat zasad dziedziczenia, przyjmowania spadków, przyjmowania z dobrodziejstwem inwentarza, odrzucania, terminów na to, testamentów, zachowków. A potem płacz. 3. Wiele osób nie wie, co znaczy małe słówko "solidarnie" w zapisach "solidarnie odpowiadać" za dług lub kredyt. Potem płacz, bo jedna osoba spłaca za kilka. Żyrowanie kredytów i pożyczek - kolejny temat-rzeka. Nawet ludzie nie wiedzą, że pożyczki prywatne na duże sumy należy zabezpieczać umową i płacić od tego podatek (co i tak zresztą zabezpieczeniem jest niewielkim). 4. O prawie karnym i cywilnym też pojęcie prawie żadne. 5. Ubezpieczenia mieszkaniowe, kosztów leczenia, NW, OC - świadomość taka sobie. Tylko o samochodowych ludzie mało-wiela wiedzą. I tak można ciągnąć i ciągnąć tę wyliczankę... Odpowiedz Link Zgłoś
cehaem Re: Frankowscy, czyli życie na kredycie 04.08.11, 11:04 agulha napisała: > 1. Wczoraj w banku byłam świadkiem, jak para ludzi - w dość młodym, ale nie mło > dzieńczym wieku - wypytywała o karty kredytowe. Widać było, co oni zresztą przy > znawali, że nie mają absolutnie żadnego pojęcia, jak toto działa (zresztą wykaz > ywali zdrową tendencję do niezadłużania się, a o kartę pytali, bo potknęli się > o jej brak przy próbach rezerwowania hoteli za granicą lub wynajmu samochodu). I? Ja tez mam karte kredytowa, ale takie rzeczy mnie nie obchodza, poniewaz zawsze wydaje tylko tyle, ile mam limitu, a wiec ile jestem w stanie splacic w terminie, aby bank nie naliczyl sobie odsetek. Dlatego jedyna rzecza, jaka mnie interesowala, to to, czy nie bede nic placil za sama karte. Odpowiedz Link Zgłoś
laptokowiec Re: przestępstwo banków przeciwko kredytobiorcom 25.07.11, 09:58 Tyle tyko, że ta obietnica (raty max 2500 zł) musiałaby być na piśmie. Odpowiedz Link Zgłoś
xxx-99 nie "banki", tylko "ludzie konkretni" 25.07.11, 11:29 nie rozumiem, czemu wszyscy winią "banki"? te banki mają konkretnych prezesów, zarządy, które zarabiają miliony złotych. Reszt to tak na prawde mięso armatnie. Łatwo sprawdzić KTO KONKRETNIE stoi za łupieniem ludzi. BARDZO ŁATWO. Ale maso wystarcza widać powtarzanie mantry o "baknach", "politykach", "ubekach" i "pzperowcach". Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: nie "banki", tylko "ludzie konkretni" 25.07.11, 16:34 xxx-99 napisał: > Łatwo sprawdzić KTO KONKRETNIE stoi za łupieniem ludzi. BARDZO ŁATWO. A może to ci łupieni sami się łupią? - Biorąc kredyty, których spłacić żadnych szans nie mają? Zapewne w nadziei, że państwo za nich to zrobi... Odpowiedz Link Zgłoś