elan13
25.07.11, 15:30
Po pierwsze - to skandal, że większość mediów pisząc o Breiviku z upodobaniem tytułuje go chrześcijaninem. To, co zrobił nie ma nic wspólnego z ideami chrześcijańskimi, a wręcz przeciwnie! Z tego, co mówi, czy napisał wynika, że kierowały nim motywy absolutnie sprzeczne z chrześcijańskimi.
Przypisywanie Breivikowi ideologii skrajnie prawicowej jest też grubym nadużyciem. Gdyby kierował się ideami nacjonalizmu, to przecież nie strzelałby do rodowitych blondwłosych, niebieskookich Norwegów. Gdyby kierował się nienawiścią do obcych, to wybierałby na ofiary ciemnoskórych, wyglądających na islamskie pochodzenie, a tak przecież nie zrobił.
Breivik nie mógł kierować się ideami chrzescijańskimi ani prawicowymi (co na siłę i wbrew logice usiłują promować lewe media). Breivik to chory psychicznie zbrodniarz, który został starannie wyselekcjonowany i po dokładnym rozpracowaniu psychologicznym tak "prowadzony", żeby mógł w odpowiednim momencie stać się wykonawcą zbrodniczego zadania.
Niemożliwe jest, żeby ten niespecjalnie błyskotliwy intelektualnie, zakompleksiony maniak snujący chore wizje o swojej wielkości, męczeństwie i zapisaniu się w historii, był w stanie zaaranżować i samemu wykonać taki zamach. Jego wiedza nie pozwalała na konstrukcję bomby, musieli mu pomagać fachowcy, chemicy, praktycy.
A zatem komu zależało na ukaraniu Norwegii w rozumieniu państwa i rządu, Norwegów (bo przecież nie muzułmańskiej mniejszości tam zamieszkującej), wreszcie z jakiego powodu?
Czy to nie rząd Norwegii jako pierwszy wystąpił z inicjatywą uznania niepodległości Palestyny? "Rozważymy uznanie niepodległej Palestyny, jeśli do września nie będzie postępu w rokowaniach pokojowych palestyńsko-izraelskich, a nie widzę po stronie Izraela szczerej woli pójścia naprzód" - powiedział w marcu 2011 roku szef norweskiego MSZ Jonas Gahr Store. Europa ma dość bierności w tolerowaniu żydowskich zbrodni w Strefie Gazy i Norwegia ze słów przeszła do czynów, co może zapoczątkować masowy proces uznania niepodległości Palestyny przez kolejne państwa europejskie. Wtedy żydowskie interwencje zbrojne w Palestynie byłyby traktowane nie jako wewnętrzne sprawy Izraela, ale jako zbrodnie międzynarodowe takie jak np. napaść Iraku na Kuwejt, a żydowscy przywódcy żyliby pod groźbą wytoczenia im procesu w Hadze analogicznie jak to się dzieje z nacjonalistycznymi zbrodniarzami, przywódcami serbskimi.
Czy zatem Mossad miał motyw, żeby zdestabilizować malutką Norwegię, zemścić się, a może nawet skłonić do zweryfikowania stanowiska wobec niepodległości Palestyny? Bez wątpliwości miał. Czy Mossad miał możliwości, żeby pokierować od strony psychologicznej rodowitym norweskim świrem, a później pomóc mu od strony technicznej, materialnej i organizacyjnej w dokonaniu zbrodniczego zamachu? Również nie ma wątpliwości, że tak. Historia najnowsza pokazuje, że Żydzi za nic mają prawo międzynarodowe, dokonują zamachów terrorystycznych poza granicami swojego kraju, posługując się fałszywymi europejskimi paszportami dokonują skrytobójstw, bandycko atakują zbrojnie konwoje humanitarne, dokonują sabotażu mogącego doprowadzić do zatonięcia pełnego ludzi statku...
Władze norweskie powinny wnikliwie zbadać hipotezę żydowskiego uczestnictwa w tej szokującej zbrodni.