kadykianus 07.09.11, 16:54 Banda jełopów i tyle. Przestraszyli się HCV? Kto dał dyplomy tym durniom! Nawet gdyby miała HIV to tak jak powiedzieli w Gdańsku, to nie jest jej problem. Oni udają, że pracują. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ksylamit Bandyci z Centrum Onkologii - pod sąd!!! 07.09.11, 17:11 I nie idzie tu o zemstę, a o chronienie przed nimi pacjentów. Przy okazji o przestrogę dla innych bydlaków. Odpowiedz Link Zgłoś
oceanman81 Re: Bandyci z Centrum Onkologii - pod sąd!!! 08.09.11, 20:16 Będziesz chory to idź do dziennikarki niech cię leczy skoro tak bardzo zna się na tak skomplikowanej dziedzinie jaką jest rekonstrukcja piersi u pacjentek po mastektomii . Eh ręce opadają... ciemni ludzie jak w średniowieczu . Emocje które się udzielają ludziom przy czytaniu tego typu artykułów pisanych przez laików zupełnie wyłączają myślenie . Odpowiedz Link Zgłoś
ksylamit Re: Bandyci z Centrum Onkologii - pod sąd!!! 08.09.11, 21:40 Mowa o bandyckim zachowaniu warszawskich lekarzy. Czyżbyś w swoim zawodzie postępował tak samo? Lekarz jest takim samym usługodawcą, jak sprzedawca czy hydraulik - tyle, że wyżej kwalifikowanym i lepiej opłacanym (teoretycznie - również o większej odowiedzialności). I za lekceważenie pacjenta tak samo ma brać w dupę, jak sprzedawca, a w przypadku większych win - odpowiadać karnie za narażenie pacenta na cerpienie i utratę zdrowia. Na szczęście coraz więcej kancelarii adwokackich potrafi postępować z chamami i partaczami. Odpowiedz Link Zgłoś
qulqa Re: Bandyci z Centrum Onkologii - pod sąd!!! 08.09.11, 22:53 Ksylamit, wg mnie żadne bandyckie zachowanie warzawskich lekarzy nie miało miejsca. Dlaczego onkolog pracujący w Instytucie Onkologii ma zajmować się chorą nieonkologiczną ? Niech robi to, do czego został zatrudniony i na czym się zna. Nadzór pooperacyjny powinien sprawować lekarz, który operował. On powinien nadzorować opatrunki, pisać recepty na taki czy inny antybiotyk, jaki sobie wymyśli. Nie bardzo rozumiem dlaczego kobiecie z drenami pozwolono wrócić do Warszawy. Ja też byłam operowana nie w swoim miejscu zamieszkania, po wyjściu ze szpitala posiedziałam tydzień w hotelu do czasu zdjęcia szwów, żeby mieć pewność, że wszystko jestw porządku. Odpowiedz Link Zgłoś
ksylamit Re: Bandyci z Centrum Onkologii - pod sąd!!! 08.09.11, 23:10 1. chora jak najbardziej onkologiczna. 2. miała być operowana w Warszawie, ale została 'zepchnięta' 3. zgodnie z zaleceniem Gdańska wróciła do domu 4. kontrola/udrożnienie/ wymiana drenu i zdjęcie szwów nie wymaga wiedzy lekarza operującego, w razie wątpliwości - istnieją telefony, faks i mail 5. przypadek kwalifikuje się do podjęcia kroków prawnych 6. bydlęctwo zamieszanych warszawskich lekarzy jest bezdyskusyjne Odpowiedz Link Zgłoś
oceanman81 Re: Bandyci z Centrum Onkologii - pod sąd!!! 08.09.11, 23:34 Ksylamit - używasz bardzo ostrych słów '' bandyci '' a kogoś oni napadli , obrabowali i zamordowali ? Takie wpisy też mam nadzieję nie pozostaną bezkarne i prawo będzie egzekwowane a wtedy to ty będziesz brał w dupe i to dosłownie od kolegów w celi . Odpowiedz Link Zgłoś
ksylamit Przy braku argumentów odsłaniasz chamstwo 09.09.11, 00:00 Zachowujesz się jak typowy polski lekarz przed pierwszym wyrokiem, chyba już niedługo... Podstawy psychologii się kłaniają. Antycypujesz własną przyszłość? :) Odpowiedz Link Zgłoś
oceanman81 Re: Przy braku argumentów odsłaniasz chamstwo 09.09.11, 00:59 Odczuwam jakąś frustrację w tym co piszesz , furia z jaką atakujesz lekarzy chyba ma źródło w niespełnionych ambicjach . Każdy kto pełni wysokie stanowisko , realizuje się zawodowo czerpie satysfakcję z wyników swojej pracy , jeśli tego nie rozumiesz to nie mamy o czym rozmawiać . A jeśli szukasz argumentów to rozwiń komentarze a znajdziesz mój komentarz do tego stronniczego artykułu . Odpowiedz Link Zgłoś
ksylamit Obawiam się, że nadużywasz alkoholu 09.09.11, 01:19 Twój osatni wpis jest mocno bełkotliwy - raczej nieprzypadkowo. Nie wykluczam połączenia alkoholu z przesławnym 'syndromem Boga' i frustracją, bo przecież sam ją wyciągnąłeś. Niedobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
apas13 Re: Bandyci z Centrum Onkologii - pod sąd!!! 09.09.11, 19:55 Mistrzu, to nie jest kwestia, na czym się zna dziennikarka tylko jak pacjentów traktują lekarze w Polsce. Kilka lat temu leczono mnie w jednym szpitalu, "rozbabrano" sprawę ale pojawiły się poważne komplikacje i trafiłem do innego szpitala. Gdy mnie wieziono karetką cała moja dokumentacja została przekazana siecią a lekarz prowadzący w nowym miejscu, kiedy miał wątpliwości zwyczajnie zadzwonił do poprzedniego szpitala i w 15 minut już wątpliwości nie miał, mógł kontynuować procedury i wdrażać nowe. Dzieki temu żyję. Ale to nie było w Polsce, tylko w normalnym kraju. W kraju, gdzie najważniejszy jest pacjent, który tak czy siak za to wszystko płaci (podatki, ubezpieczenie) a nie personalne rozgrywki doktorków wzajemnie zarzucających sobie wyższość czy niższość czyichś metod. W Polsce za to pierwsza, zagrożona ciąża mojej żony, prowadzona w wiodącym, nagradzanym i cholernie drogim jak na bezpłatny dla ubezpieczonych szpitalu była drogą przez fizyczną i psychiczną mękę (pani i tak nie donosi... czego się drzesz, musi boleć... nie pana interes, my wiemy, co robimy), choć my cieszyliśmy się wtedy jak głupki i chcieliśmy całować polskich konowałów po rękach, bo myśleliśmy, że dokonali cudu. Dwie kolejne, także zagrożone ciąże, prowadzone i szczęśliwie zakończone w całkiem zwykłym, regionalnym szpitalu położniczym w kraju, do którego wyemigrowaliśmy uświadomiły nam, że ta banda konowałów w Polsce to szamani a nie lekarze. Że to, co lekarze w Polsce robią z łachy i fukając, gdzie indziej jest standardem. Że mozna mieć USG bez problemu o północy tylko z tego powodu, że kobieta odczuwa niepokój bo dziecko się mniej rusza od kilku godzin. Że mozna być przy żonie, nawet gdy poród jest skomplikowany. Że dziecko wymagające naświetlań wcale nie musi być z dala od matki. Że ojciec może spędzić noc przy inkubatorze. Ja zaś dowiedziałem się, że kiedy lekarz uważa, że potrzeba zrobić CT to się ją robi następnego dnia. Jeśli mówi pacjentowi o swoich podejrzeniach, sam proponuje drugą czy trzecią opinię i nie obraża się, jeśli z tego skorzystasz. Oboje zaś nauczyliśmy się, żeby trzymać się z dala od polskich lekarzy... Odpowiedz Link Zgłoś
stachu.cel Re: Bandyci z Centrum Onkologii - pod sąd!!! 09.09.11, 11:18 Chcą żeby coś sie zmieniło? Nie ma takiej mozliwości. Nie zmieni się nic, bo państwowa służba zdrowia w dużej części to debile, niedowartościowani synkowie mamusi, którzy żebrząc na studiach albo korzystając z mamusi znajomości/dupy zdali, a teraz na 3 nałożonych na siebie etatach gromadzą sos, w czym pacjent tylko przeszkadza. Państwowa służba zdrowia to bagno które się poszerza i pogłębia, a dobrzy lekarze coraz częściej uciekają do szpitali prywatnych albo otwierają swoje kliniki - tam też jest sos, ale dla nieuków nie ma miejsca, proste - dlatego utrzyma się państwowa służba zdrowia, przecież za moje podatki trzeba utrzymać więcej niż jednego darmozjada. Odpowiedz Link Zgłoś
aurita Operacja się udała, pacjentka cierpiała 07.09.11, 19:57 No niestety to typowe dla polskich lekarzy. mojej mamie robiono by-passy w Zabrzu. Dlaczego nie w Warszawie? bo tutaj nikt nie chcial tego sie podjac nowoczesna- malo inwazyjna metoda. Jak mama przyjechala po operacji , jej kardiolog sie na nia obrazila i nie chciala zlecac potrzebnych badan. Powinny poleciec glowy, to nie zemsta ale moglo to sie bardzo zle skonczyc! Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Głupia dziennikarska bajeczka. 07.09.11, 21:39 Tak przeczytałem artykuł...i wielka szkoda, iż w świętego mikołaja przestałem wierzyć już w podstawówce. Podobnie, jak w inne bajki. A pani dziennikarka przed kolejną opowieścią z krypty powinna poprosić o konsultację - choćby po to, żeby nie opowiadać bajek o drenie, co sterczał kobiecie z pleców i z piersi przez dwa tygodnie... Odpowiedz Link Zgłoś
makrama1 Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 08.09.11, 19:09 practicant napisał: (...) A pani dziennikarka przed > kolejną opowieścią z krypty powinna poprosić o konsultację - choćby po to, żeb > y nie opowiadać bajek o drenie, co sterczał kobiecie z pleców i z piersi przez > dwa tygodnie... Tak autorytatywnie się wypowiadasz. Znasz się na tym? Miałam operację 2 października. Dren miałam wyjęty gdzieś dopiero koło 20 października bo cały czas był potrzebny. Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 08.09.11, 20:53 makrama1 napisała: > practicant napisał: > > (...) A pani dziennikarka przed > > kolejną opowieścią z krypty powinna poprosić o konsultację - choćby po t > o, żeb > > y nie opowiadać bajek o drenie, co sterczał kobiecie z pleców i z piersi > przez > > dwa tygodnie... > Tak autorytatywnie się wypowiadasz. Znasz się na tym? > Miałam operację 2 października. Dren miałam wyjęty gdzieś dopiero koło 20 paźdz > iernika bo cały czas był potrzebny. ...tak się niestety składa, iż jestem lekarzem, w dodatku zabiegowcem. I w przeciwieństwie do durnej dziennikarki-owszem, znam się na tym. Nigdzie, nigdy, ani w Polsce ani za granicą nie spotkałem się z sytuacją, aby chorego wysłać do domu i dopiero dwa tygodnie później usuwać dreny. Albo dreny usuwa się przed wypuszczeniem do domu - albo chory do domu się jeszcze nie nadaje. A że to durna, oczerniająca bajeczka - zdaje się, iż na pomówienia jest jakiś paragraf...?Nawet, jeżeli się pomawia lekarzy w Polsce...? Odpowiedz Link Zgłoś
makrama1 Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 08.09.11, 21:37 practicant napisał: > ...tak się niestety składa, iż jestem lekarzem, w dodatku zabiegowcem. I w prze > ciwieństwie do durnej dziennikarki-owszem, znam się na tym. Nigdzie, nigdy, ani > w Polsce ani za granicą nie spotkałem się z sytuacją, aby chorego wysłać do do > mu i dopiero dwa tygodnie później usuwać dreny. Albo dreny usuwa się przed wypu > szczeniem do domu - albo chory do domu się jeszcze nie nadaje. A że to durna, o > czerniająca bajeczka - zdaje się, iż na pomówienia jest jakiś paragraf...?Nawet > , jeżeli się pomawia lekarzy w Polsce...? Po mastektomii wychodzi się z drenem, przynajmniej tak było 8 lat temu. Po rekonstrukcji przyznaję, nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 08.09.11, 21:59 makrama1 napisała: > practicant napisał: > > ...tak się niestety składa, iż jestem lekarzem, w dodatku zabiegowcem. I > w prze > > ciwieństwie do durnej dziennikarki-owszem, znam się na tym. Nigdzie, nigd > y, ani > > w Polsce ani za granicą nie spotkałem się z sytuacją, aby chorego wysłać > do do > > mu i dopiero dwa tygodnie później usuwać dreny. Albo dreny usuwa się prze > d wypu > > szczeniem do domu - albo chory do domu się jeszcze nie nadaje. A że to du > rna, o > > czerniająca bajeczka - zdaje się, iż na pomówienia jest jakiś paragraf... > ?Nawet > > , jeżeli się pomawia lekarzy w Polsce...? > > Po mastektomii wychodzi się z drenem, przynajmniej tak było 8 lat temu. Po reko > nstrukcji przyznaję, nie wiem. Bzdura, nie wierzę Ci. Po każdym zabiegu chirurgicznym. Czy to dzisiaj, czy 20 lat temu. Są pewne ogólnie przyjęte zasady, w brednie że taki czy inny robi tak-a-tak też nie uwierzę. Przepraszam, czy ja rozmawiam z autorką tego jakże błyskotliwego artykuliku...? Odpowiedz Link Zgłoś
makrama1 Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 08.09.11, 22:12 practicant napisał: > Bzdura, nie wierzę Ci. Po każdym zabiegu chirurgicznym. Czy to dzisiaj, czy 20 > lat temu. Są pewne ogólnie przyjęte zasady, w brednie że taki czy inny robi tak > -a-tak też nie uwierzę. Przepraszam, czy ja rozmawiam z autorką tego jakże bły > skotliwego artykuliku...? Nie, rozmawiasz z pacjentką Centrum Onkologii operowaną 8 lat temu. Wychodzi(ło) się po paru dniach z drenem odprowadzającym limfę (chłonkę) i chodziło się z takim "chlebaczkiem" z plastikową butelką. W międzyczasie parę wizyt w zabiegowym, aż do usunięcia drenu. Wyobrażasz sobie panie doktorze, te rzesze kobiet blokujące miejsca na oddziale, tylko dlatego, że im jeszcze chłonka schodzi. Jak mi nie wierzysz, to popytaj się specjalistów od tego akurat kawałka człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
061445h Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 08.09.11, 22:26 Slaby z pana lekarz jezeli pisze takie glupoty. Moja zona, sama zreszta lekarz w USA miala powazna operacje onkologiczna i przez conajmniej miesiac chodzila z drenem odprowadzajacyn wydzieline do pojemnika plastykowego wymienianego codziennie. Wlasnie z nia o tym rozmawialem i gwarantuje panu ze takie praktyki sa niczym niezwyklym. Jezeli nie wierzy pan moge podac adres szpitala i nazwiska lekarzy z ktorymi moze sie pan skontaktowac. Odpowiedz Link Zgłoś
practicant ...dużo jeszcze nicków założysz...? 08.09.11, 22:46 To ja zbiorę wszystko "do kupy": 1)Dren "T" do dróg żółciowych trzyma się nawet 3 miesiące. Tylko, to trochę inna bajka... 2)...dren przy rekonstrukcji więzadła nie jest rutynową praktyką, bo mówimy o prostej artroskopii. w dodatku - wskazania do drenażu są trochę inne, niż taki-a-taki typ zabiegu. Tętniaka aorty też można zostawić bez drenów. Przy spełnieniu odpowiednich warunków. Możesz się do tego ustosunkować pod kolejnym nickiem. 3)Wolne miejsca na chirurgiach. A to ciekawe, bo wszystkie jakie widziałem jeszcze przebywając w Polsce bez względu na porę roku generalnie pękały w szwach... 4)Drenaż limfatyczny...nie wszystko, co ma w nazwie słowo "automat" jest od razu karabinem maszynowym. Tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 08.09.11, 22:35 Dobra, nie będę się kłócił, bo chyba inaczej jak skanami podręczników nie wygram. Ale powiem tylko jedno: nie widzę sensu tego artykułu. Jak już pani dziennikarce przyjdzie ochota na kolejny paszkwil, to proponuję jednak najpierw przynajmniej zapoznać się z tematem, by historia zawierała choć ziarno prawdy. Ps.Drenaż limfatyczny to polega na czymś trochę innym... PsPs.W tym przypadku zresztą nie ma to znaczenia, jako że chodzi o najzwyklejsze dreny pooperacyjne (jasne, dwa tygodnie...a może pół roku...?Pani dziennikarka tworzy nowe zasady chirurgii, pięknie...) Odpowiedz Link Zgłoś
qulqa Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 08.09.11, 22:55 Podręczniki z 1945 roku ? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
makrama1 Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 08.09.11, 22:57 practicant napisał: > Dobra, nie będę się kłócił, bo chyba inaczej jak skanami podręczników nie wygra > m. Może chociaż zajrzyj do tych podręczników. Nie wiem co tam napisano, wiem tylko tyle ile sama doświadczyłam, ale jakoś nie sądzę, żeby praktyki Centrum Onkologii jakoś zasadniczo odbiegały od tego co księgi zalecają. Odpowiedz Link Zgłoś
makrama1 Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 08.09.11, 23:37 practicant napisał: > Ps.Drenaż limfatyczny to polega na czymś trochę innym... Odpuść sobie teorię. Miałam dren, którym do plastikowej butelki ściekała limfa. Czy to się nazywa drenaż limfatyczny czy ele-mele-dudki, mnie to ganc pomada. Zapytaj po koleżeńsku jakiegoś onkologa i przestań marudzić PanieSpecjalistoOdLewegoŁokcia. Odpowiedz Link Zgłoś
znow_ja Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 08.09.11, 21:58 do practicant Tak się składa, że jestem też lekarzem i też zabiegowcem. I aktualnie powszechną praktyką jest po mastekctomiach czy rekonstrukcjach, że pacjentki wychodzą do domu z drenami w 1. - 2.dobie po operacji. Tak samo choćby w artroskopiach. Tylko w operacjach brzusznych zwykle usuwa się dreny w warunkach szpitalnych. Długość utrzymywania drenów też jest zależna od wielu czynników - czy dren spełnia swoje zadanie, czy jest stan zapalny itp. Tak więc kolego zabiegowcu-practicancie albo mijasz się z prawdą, albo pracujesz w szpitalu, w którym pacjent może sobie leeeżeć i leeeżeć i leeeżeć. A na onkologii na każde miejsce czeka kolejka, więc po co chodząca pacjentka ma zajmować łóżko ? A że i pani dziennikarka, i opisane małżeństwo nie bardzo mają pojęcie o leczeniu - z tym się zgodzę w zupełności. Zasada chirurgiczna mówi - kto operuje, ten pilnuje. Pacjentki z całej Polski mieszkają w hotelach czy u rodziny i przychodzą na opatrunki, ściąganie chłonki itp do chwili, dopóki nie będzie idealnie. Dopiero wtedy wracają do domu. Nie ośmieliłbym się dłubać w piersi, którą rekonstruował ktoś inną metodą, niż ja operuję. W przypadku jakichkolwiek problemów jest wtedy krótkie 'taaa, byłoby dobrze, ale ktoś się dotknął niepotrzebnie'. Dlaczego jeśli pojawił się obrzęk i ból małżonkowie nie wsiedli w pociąg i po prostu nie pojechali do Gdańska? I następna uwaga - o antybiotykach. Skoro pani redaktor twierdzi, że augmentin daje się na infekcję dróg oddechowych, to tak samo mogę powiedzieć, że dalacin dają dentyści na zapalenie zęba (bo tak rzeczywiście jest). Augmentin jest bardzo dobrym, szerokospektralnym antybiotykiem, stosowanym również w chirurgii, a nie tylko 'na gardło', droga pani redaktor. Dalacin też ma swoje wskazania i przeciwwskazania i dawanie go na ślepo, bez posiewu, nie jest działaniem w pełni bezpiecznym. Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 08.09.11, 22:10 Po pierwsze, drogi "kolego", wyjaśnij mi proszę, gdzie do kolana ładują dren... Po drugie, drogi "kolego", w 1-2 dobie po mastektomii to chora żyje sobie szczęśliwa szczęśliwa bez drenu w ranie... Po trzecie, "na onkologii na każde miejsce czeka kolejka":1)chora miała zabieg z zakresu chirurgii plastycznej, a nie onkologii 2)...raczysz sobie chyba żartować. A to na innych oddziałach, gdzie w dodatku zwykle znacznie łatwiej o stany ostre to miejsc jest mnóstwo...? Raczej kiepska próba obrony...Na przyszłość, proponuję nie kopiować 10ciu kolejnych wypowiedzi, bo znowu trochę bzdury wychodzą-owszem, można dać jedno i drugie, w cywilizowanych warunkach, gdzie chorzy płacą za leczenie i nie są roszczeniowi albo ograniczeni intelektualnie postępowanie wygląda zupełnie inaczej (choćby, po przez wymaz z rany i antybiogram PLUS antybiotyk empirycznie, a nie w ciemno), to szerokie spektrum mają przykładowo cefalosporyny, skoro mówimy o B-laktamach, augmentin zaś jest prostą penicyliną aminową z klawulonianem...Choć tak, pani redaktor pewnie wie, iż to "mocne na anginę"... Odpowiedz Link Zgłoś
makrama1 Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 08.09.11, 22:22 practicant napisał: > Po drugie, drogi "kolego", w 1-2 dobie po mastektomii to chora żyje sobie szczę > śliwa szczęśliwa bez drenu w ranie... Pozwól, że Cię zacytuję: "Bzdura, nie wierzę Ci" Odpowiedz Link Zgłoś
znow_ja Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 08.09.11, 22:31 do practicant Dren do stawu kolanowego jest wprowadzany choćby w przypadku rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego, choć nie jest to rutynowa praktyka. Niestety, w chirurgii onkologicznej długość utrzymywania drenu w ranie pooperacyjnej wynosi duuużo dłużej niż 1-2 doby. Nie jest to zależne od krwawienia, a od spływającej chłonki. Jeżeli dren się nie rozszczelni, może to trwać dość długo. Alternatywą jest wykonywanie punkcji zbierającej się chłonki. Rekonstrukcje piersi przy pomocy płata skórnego po mastectomiach z powodu raka w moim mieście wykonują zwykle onkolodzy - plastycy w warunkach szpitala onkologicznego. Cóż, na wszystkich chirurgiach miejskich i powiatowych, które znam, miejsca czekają na pacjenta, nie odwrotnie. A chory z prostym HIS kwitnie spokojnie w oddziale aż do zdjęcia szwów. W warunkach oddziałów klinicznych, jednodniowych czy onkologicznych jest zupełnie inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
ksylamit "Chory roszczeniowy" to wymysł chamskich medyków 08.09.11, 23:28 Widzę za to wielu roszczeniowych lekarzy Odpowiedz Link Zgłoś
znow_ja Re: "Chory roszczeniowy" to wymysł chamskich medy 10.09.11, 20:59 Nie ksylamicie, chory roszczeniowy to nie jest wymysł chamskich lekarzy. Zapraszam na dyżur. Odpowiedz Link Zgłoś
spotsy Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 09.09.11, 00:06 Szanowny Doktorze "practicant", Pana wizja kobiety lezacej szczesliwie w dwa dni po mastectomy , bez drenow, zbulwersowala mnie tak, ze postanowilam podzielic sie sie moim doswiadczeniem. 10 lat temu przeszlam mastectomy i usuniecie 17 wezlow chlonnych spod pachy. Operacja odbyla sie w USA w bardzo dobrym prywatnym szpitalu. W dwa dni po operacji lezalam na morfinie, z bezwladna reka i DWOMA drenami wiszacymi spod opatrunku.Do domu wyszlam po 4-ch dniach, ale dreny nosilam ok. 2-ch tygodni i chodzilam na opartunki. Niech wiec Pan nie zarzuca kobietom piszacym o drenach, ze mijaja sie z prawda, bo to chyba Pan nie wie o czym mowi. Pozdrowienia dla wszystkich kobiet, ktore przeszly podobne operacje. Odpowiedz Link Zgłoś
makrama1 Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 09.09.11, 00:12 Pozdrawiam. Za chwilę dowiemy się, że jesteś moim czwartym (a może już piątym) nickiem :))) Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 09.09.11, 00:22 USA, dwa dni na morfinie, bezwładna ręka...dalej proszę, chętnie jeszcze posłucham bajek na dobranoc... Odpowiedz Link Zgłoś
ksylamit Gimnazjalisto, nie udawaj lekarza 09.09.11, 02:32 Przedwojenny poradnik felczera wygrzebany z makulatury - to jeszcze nie medycyna... Odpowiedz Link Zgłoś
spotsy Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 09.09.11, 05:21 Jesli wysmiewa Pan to co napisalam,to gratuluje empatii. W USA mieszkam od 23 lat i mam jak najlepsze zdanie o tutejszej medycynie. Jednak nawet w USA medycyna nie jest jeszcze na poziomie "Star Trek" i ludzie wciaz przechodza ciezkie operacje. Reke mialam bezwladna z powodu "frozen shoulder", a morfine podawal mi komputer. Mam nadzieje, ze ta bajeczka ukolysze Pana Doktora do milego snu. Odpowiedz Link Zgłoś
topolowka obyczaje polskich lekarzy 08.09.11, 23:00 ...tak się niestety składa, iż jestem lekarzem, w dodatku zabiegowcem. I w prze > ciwieństwie do durnej dziennikarki-owszem, znam się na tym. Nigdzie, nigdy, ani > w Polsce ani za granicą nie spotkałem się z sytuacją, aby chorego wysłać do do > mu i dopiero dwa tygodnie później usuwać dreny. Albo dreny usuwa się przed wypu > szczeniem do domu - albo chory do domu się jeszcze nie nadaje. A że to durna, o > czerniająca bajeczka - zdaje się, iż na pomówienia jest jakiś paragraf...?Nawet > , jeżeli się pomawia lekarzy w Polsce...? Ech, typowe polskolekarskie glupstwa. Polscy lekarze nie chca przyjac do wiadomosci, ze - statystycznie rzecz biorac - ich umiejetnosci kontaktu z pacjentami sa nadzwyczaj kiepskie. NIe rozumieja, ze umiejetnosc rozmowy z pacjentem stanowi wymog profesjonalny, a nie laske, ktora pacjentowi robia. W tej historii rzecz nie polega na drenie, tylko na lekcewazeniu pacjentam nieprofesjonalnym zachowaniu i na niezyczliwosci. I niech nikt mi nie mowi, ze to sie w Polsce nie zdarza. Zdarza sie rutynowo, a jak ktos probuje to krytykowac, lekarze zwykle mowia i pisza to samo, co practicant: ida w zaparte. Oraz popiskuja, ze pacjenci w Polsce sa ROSZCZENIOWI. Kazdy by byl roszczeniowy, gdyby sie tak bal lekarzy, jak pacjenci w Polsce sie ich boja. Od lat mieszkam i lecze sie poza Polska, i kazdy kontakt z publiczna sluzba zdrowia w Polsce utwierdza mnie w mniemaniu, ze jej zasadniczym problemem jest brak kwalifikacji personelu medycznego w dziedzinie kontaktu z pacjentem. Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Re: obyczaje polskich lekarzy 08.09.11, 23:19 1) Pracuję w Niemczech. I chyba mnie tu nawet lubią, nawet chorzy - o zgrozo- mnie nie omijają...średnio to pasuje do powyższej, genialnej teorii... 2)Jaaaasne, bajka z morałem. Morał jest taki, że jak jest okazja, to trzeba dopier... lekarzom. To się zawsze dobrze sprzeda. Zwłaszcza, jak się w szkole uczyć nie chciało - i się zostało "panią redaktor"... 3) 3 nowe nicki w jakieś 10 minut. Gratuluję inwencji... Odpowiedz Link Zgłoś
topolowka Re: obyczaje polskich lekarzy 09.09.11, 07:20 Moze pracujesz w Niemczech, ale mentalnosc i stosunek do pacjenta masz statystycznego polskiego lekarza. I reagujesz tak samo, jak statystyczny polski doktor: obrazaniem sie i krytykowaniem pacjentow oraz osob, ktore smia krytykowac lekarzy. Jak widac, skonczenie medycyny nie daje patentu na rozum. Odpowiedz Link Zgłoś
raor68 Re: obyczaje polskich lekarzy 09.09.11, 09:02 Kolega zapewne od niedawna w Niemczech,sfrustrowany i zmuszony przez bezdusznych Niemcow do kulturalnej rozmowy i prawdziwego oddania pacjentom, wylewa swoje zale i oddaje sie "pierwotnym instynktom" w polskim internecie. Sam bylem i nadal jestem przeciwny nagonkom przeciwko lekarzom pod haslem "pokaz lekarzu...", "konowaly.." itp. Niestety musze jednak jednoczesnie przyznac, ze sposob komunikacji z pacjentem, traktowanie go z pozycji wszechwiedzacego geniusza, a czasami pospolite chamstwo to polska codziennosc. Skad moj wniosek o Pana krotkim pobycie w Niemczech? Bo na wlasnym przykladzie wiem , ze TO mozna skutecznie wyleczyc. Pozdrawiam dyskutujace wyzej pacjentki i przepraszam za "niemieckiego" lekarza. Podobne traktowanie pacjenta np. w moim szpitalu jest nie do przyjecia (abstrahujac od metod leczenia, bo te moga sie roznic). Odpowiedz Link Zgłoś
makrama1 Re: Głupia dziennikarska bajeczka. 09.09.11, 07:02 practicant napisał: > ...tak się niestety składa, iż jestem lekarzem, (boldowanie moje) W świetle tego, co później wypisujesz trudno się nie zgodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
d_jak_zupa Onkologia na Wawelskiej 15 08.09.11, 18:40 Tak samo jest w klinice onkologicznej na Wawelskiej 15. Lekarze nie chcą przepisywać leków tylko odsyłają do lekarza pierwszego kontaktu, a mówimy tu o lekach na raka. Upadlanie człowieka na każdym kroku, nie dość że schorowany nastoi się w kolejkach to później jest traktowany jak śmieć. Onkologia w Warszawie wyraźnie pokazuję patologię środowiska lekarskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
alienka_x Wku...a mnie to! 08.09.11, 19:04 Czemu nie ma takiej opcji pod artykułem, co?? Może autor ma to gdzieś, ale wypadałoby dopilnować, żeby nie było samych pozytywnych opcji! Po prostu słów mi brak! Tych lekarzy należałoby zaskarżyć o próbę zabójstwa! Co za kraj :(((( Odpowiedz Link Zgłoś
my.dziubowit Operacja się udała, pacjentka cierpiała 08.09.11, 19:06 Proszę Państwa- żałość bierze: "... premiera Tuska: - Czy pan był ..." . A co "p.T" ma wspólnego z brakiem podstawowych zasad etyki lekarskiej ? Nic nie tłumaczy bycia świnią wobec innych ludzi- w tym pacjentów- to wszystko jest d a l e k o poza polityką. Odpowiedz Link Zgłoś
same.zalety Operacja się udała, pacjentka cierpiała 08.09.11, 19:16 czy ci lekarze poniosą jakieś konsekwencje. dorota i paweł powinni podać ich nazwiska. nie chodzi mi o zemste, na wszelki wypadek, chcę wiedzieć kogo omijać:/ Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Re: Operacja się udała, pacjentka cierpiała 08.09.11, 20:54 same.zalety napisała: > czy ci lekarze poniosą jakieś konsekwencje. > > dorota i paweł powinni podać ich nazwiska. nie chodzi mi o zemste, na wszelki w > ypadek, chcę wiedzieć kogo omijać:/ ...a dlaczego Dorota i Paweł, Ania i Marek, czy jak się tam naprawdę nazywają nie podadzą swoich pełnych danych?To by było chyba sprawiedliwsze...? Odpowiedz Link Zgłoś
practicant ...a Twoja...? 08.09.11, 21:59 ...bo chyba jednak jako lekarza również moja. Nawet, jeżeli pracuję i żyję daleko poza granicami niedorzecza wisły. Odpowiedz Link Zgłoś
ksylamit Ja, cymbale, o personalia nie pytam! 08.09.11, 22:10 Szczególnie o personalia ewentualnych pokrzydzonych. Wścibstwo lekarzy nie zna granic... Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Owszem, pytanie padło. 08.09.11, 22:23 ksylamit napisał: > Szczególnie o personalia ewentualnych pokrzydzonych. > Wścibstwo lekarzy nie zna granic... WŚCIBSTWO LEKARZY?! A ktoś udowodnił, że ewentualni pokrzywdzeni faktycznie są pokrzywdzeni...?Czy to tylko paszkwil szkalujący ludzi, który w sądzie by padł, a gazetka by musiała wypłacić solidne odszkodowanie za naruszenie dóbr osobistych lekarzy z danego oddziału...? Odpowiedz Link Zgłoś
ksylamit To problem gazety i/lub prokuratury, 08.09.11, 22:42 do tego rzecznika odpowiedzialności zawodowej, na koniec sądu i izby lekarskiej. Psim obowiązkiem dziennikarza jest chronić anonimowość źródła informacji, jeśli tego sobie życzy. O tajemnicy dziennikarskiej wścibska jednostka nie słyszała? Odpowiedz Link Zgłoś
practicant ...a o równości wobec prawa...? 08.09.11, 22:50 To przede wszystkim sprawa izby. Która powinna zgłosić do prokuratury podejrzenie popełnienia przestępstwa przez...gazetę. Bo skoro nie ma rozstrzygającego wyroku sądowego wskazującego jakąkolwiek winę lekarzy...to aby się nie kwalifikuje pod pomówienie...? Ja rozumiem, że w Polsce generalnie trendy jest niechęć do lekarzy - ale może by tak przy okazji jeszcze przestrzegać prawa...? Odpowiedz Link Zgłoś
practicant A gdzie komentarze...? 10.09.11, 15:44 practicant napisał: > To przede wszystkim sprawa izby. Która powinna zgłosić do prokuratury podejrzen > ie popełnienia przestępstwa przez...gazetę. Bo skoro nie ma rozstrzygającego wy > roku sądowego wskazującego jakąkolwiek winę lekarzy...to aby się nie kwalifikuj > e pod pomówienie...? > > Ja rozumiem, że w Polsce generalnie trendy jest niechęć do lekarzy - ale może b > y tak przy okazji jeszcze przestrzegać prawa...? ...pani redaktor tak ambitnie komentuje inne posty - a czemu tutaj brak komentarzy...? Odpowiedz Link Zgłoś
makrama1 Re: A gdzie komentarze...? 11.09.11, 08:20 practicant napisał: > practicant napisał: > > > To przede wszystkim sprawa izby. Która powinna zgłosić do prokuratury pod > ejrzen > > ie popełnienia przestępstwa przez(...) > ...pani redaktor tak ambitnie komentuje inne posty - a czemu tutaj brak komenta > rzy...? A może izba powinna zgłosić do prokuratury podejrzenie popełnienia przez niejakiego practicanta przestępstwa polegającego na podważaniu zaufania do lekarzy. Ówże practicant podający się za lekarza otrzymując z kilku źródeł informacje sprzeczne z jego dotychczasową wiedzą medyczną, nie próbuje tego nawet pobieżnie sprawdzić tylko upiera się przy swoim. Nie mam zaufania do takiego lekarza. Jako lekarz jesteś do niczego, bo nie chcesz się uczyć (tak samo zresztą byłbyś do niczego jako nauczyciel, inżynier, hydraulik czy salowa). Imię nazwisko i adres kliniki poproszę, żebym mogła Cię omijać szerokim łukiem gdybym kiedyś była zmuszona przejść choćby zmianę opatrunku w Niemczech. Nie chcę ryzykować, że Ci się strony w książce pomylą Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Re: A gdzie komentarze...? 11.09.11, 13:18 makrama1 napisała: > A może izba powinna zgłosić do prokuratury podejrzenie popełnienia przez niejak > iego practicanta przestępstwa polegającego na podważaniu zaufania do lekarzy. ...a to ciekawe. Ja tylko stwierdzam, iż od strony merytorycznej artykuł jest bzdurny, zatem od strony "wydarzeń" też trzeba do niego podchodzić co najmniej ostrożnie. Pani redaktor zatem pisząc straszliwą bajkę na temat dwóch klinik owo zaufanie buduje...? > Ówże practicant podający się za lekarza otrzymując z kilku źródeł informacje sp > rzeczne z jego dotychczasową wiedzą medyczną, nie próbuje tego nawet pobieżnie > sprawdzić tylko upiera się przy swoim[b]. Nie mam zaufania do takiego lekarza.[ > /b] Jako lekarz jesteś do niczego, bo nie chcesz się uczyć (tak samo zresztą by > łbyś do niczego jako nauczyciel, inżynier, hydraulik czy salowa). ...to dość zabawne, biorąc pod uwagę iż tylko w tym roku mój szpital wydał na moje szkolenia oraz książki równowartość moich półrocznych zarobków w Polsce...chyba jednak z tym "nie chce się uczyć coś nie do końca tak:)Ale to jest standardowy sposób myślenia w Polsce, jak lekarz nie przeprasza za swoje istnienie i nie powtarza co drugie zdanie:"moi koledzy to zła sitwa", to jest zły lekarz. I nie mów "hop" - część zabiegów które samodzielnie wykonuje na terenie polski wykonywane nie są. Bo nie ma sprzętu, a ludzie którzy to potrafili albo wyjechali, albo wymarli. > Imię nazwisko i adres kliniki poproszę, żebym mogła Cię omijać szerokim łukiem > gdybym kiedyś była zmuszona przejść choćby zmianę opatrunku w Niemczech. Nie ch > cę ryzykować, że Ci się strony w książce pomylą ...ależ mam lepszy pomysł!!Skoro jako lekarze jesteśmy tacy źli, to może lepiej jest nas w ogóle nie odwiedzać...?Będziesz się tylko denerwować - nie lepiej zostać w domu...?A medycyna jest przecież taka prosta, wszyscy się na niej znacie - po co wam lekarze...?Nie potraficie się sami wyleczyć...?No dalej...:) Odpowiedz Link Zgłoś
makrama1 Re: A gdzie komentarze...? 14.09.11, 06:01 practicant napisał: > makrama1 napisała: > > > A może izba powinna zgłosić do prokuratury podejrzenie popełnienia przez > niejak > > iego practicanta przestępstwa polegającego na podważaniu zaufania do leka > rzy. > > ...a to ciekawe. Ja tylko stwierdzam, iż od strony merytorycznej artykuł jest b > zdurny, zatem od strony "wydarzeń" też trzeba do niego podchodzić co najmniej o > strożnie. Pani redaktor zatem pisząc straszliwą bajkę na temat dwóch klinik owo > zaufanie buduje...? Ależ ja nie twierdzę, że podważasz zaufanie do lekarzy polemizując z artykułem. Chodzi mi tylko o jedno zdanie, które firmujesz swoim lekarskim autorytetem a potem zaciekle go bronisz. 07.09.11, 21:39 A pani dziennikarka przed kolejną opowieścią z krypty powinna poprosić o konsultację - choćby po to, żeby nie opowiadać bajek o drenie, co sterczał kobiecie z pleców i z piersi przez dwa tygodnie... Napisałam (na podstawie tego tylko co przerabiałam na własnej skórze), a po mnie jeszcze parę osób, że wyjście ze szpitala z drenem po mastektomii to jest rzecz normalna. Twoja reakcja jest zadziwiająca. Wyjście z drenami ze szpitala to bzdura, a ja i te parę osób, to pani redaktor w przebraniu. Mało ważne ile Twój pracodawca jest skłonny wydać na Twoje dokształcanie. W moim przekonaniu nie umiesz się uczyć, bo nie jesteś skłonny do zweryfikowania tego, co Ci się wydaje, że wiesz. Mało ważne jak bardzo nafaszerujesz się teorią, skoro lekceważysz informacje płynące z otoczenia. Ja w przeciwieństwie do Ciebie wiem, że po mastektomii wychodzi się z drenem i butelką na limfę, bo sama tak wyszłam, a Tobie nie chce się nawet zajrzeć do książki, żeby odświeżyć pamięć. > ...ależ mam lepszy pomysł!!Skoro jako lekarze jesteśmy tacy źli, to może lepiej > jest nas w ogóle nie odwiedzać...?Będziesz się tylko denerwować - nie lepiej z > ostać w domu...?A medycyna jest przecież taka prosta, wszyscy się na niej znaci > e - po co wam lekarze...?Nie potraficie się sami wyleczyć...?No dalej...:) Coś u Ciebie nietęgo jeśli idzie o czytanie ze zrozumieniem. Nigdzie nie napisałam, że lekarze są źli, medycyna prosta. Szanuję swoje zdrowie i kiedy szwankuje, to zwracam się do lekarzy, ale akurat takich jak Ty - co to "tak się niestety składa", że są lekarzami (z akcentem na "niestety") - wolałabym unikać. Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Re: A gdzie komentarze...? 16.09.11, 20:47 "Moja żona byłaby świetnym lekarzem...jest nauczycielką..."...taaaak... Nie mam ochoty nic udowadniać, ani z Tobą dyskutować. Wybacz - przynajmniej w kwestiach merytorycznych partnerem do rozmowy nie jesteś. Możesz przyjąć moją wersję, zastanowić się, czy aby wszystko właściwie wtedy zrozumiałaś i zapamiętałaś, czy dalej wierzyć w "ja wiem lepiej". W końcu, to bez znaczenia. Ważne jest to, że artykuł to stek bzdur, pomówień i z dużym prawdopodobieństwem - kłamstw. Oraz to, iż jak zwykle osoba tworząca paszkwile nie poniesie absolutnie żadnych konsekwencji. Odpowiedz Link Zgłoś
mossebo Operacja się udała, pacjentka cierpiała 08.09.11, 19:24 podanie nazwisk jest obywatelskim obowiązkiem wobec społeczeństwa - tylko w taki sposób można wyeliminować " dziadostwo" z naszego życia . myślę że dotyczy to wielu innych dziedzin życia a utajnianie nazwisk powoduje jeszcze większą pewność siebie tych ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
villiv najbardziej tendencyjnie artykuł tygodnia 08.09.11, 19:33 Autorka jest skrajnie niekompetentna i stronnicza, co pokazuje na przykład komentarzem do augmentinu - leczy się nim infekcje dróg oddechowych, leczy i stany zapalne skóry (ale o tym nie wspomni). USG też nie jest maszynką na wszystko (można powiedzieć - badać pierś? przecież to do ciąży służy). Po co histeria z nabrzmiałą piersią, skoro w końcu wszystko było dobrze? Ale najważniejsze to obsmarować lekarzy, bo to chodliwy temat ostatnio :) Odpowiedz Link Zgłoś
marek.56b Re: najbardziej tendencyjnie artykuł tygodnia 08.09.11, 19:42 Moja żona co pół roku ma sprawdzane piersi USG czy tam się co niewykluło po wycięciu guza. Odpowiedz Link Zgłoś
villiv Re: najbardziej tendencyjnie artykuł tygodnia 08.09.11, 21:03 Przez kilka dni po mastektomii nie "wykluje się" guz widoczny w USG. Co ma piernik do wiatraka? Odpowiedz Link Zgłoś
ddeb123 Re: najbardziej tendencyjnie artykuł tygodnia 08.09.11, 19:43 ty palancie. Szkoda, że tego nie przeszedłeś Odpowiedz Link Zgłoś
ddeb123 Operacja się udała, pacjentka cierpiała 08.09.11, 19:41 ci lekarze to bydło bez honoru. skór.......ny Odpowiedz Link Zgłoś
kolbet Operacja się udała, pacjentka cierpiała 08.09.11, 20:06 Nikt z komentujących nie ma pojęcia jak działa system medyczny, nie, nie w Polsce, ale wogóle na świecie. Ja akurat widze szereg bledow po strnie tej pani (wspolczuje w chorobie) nieznajomosc procedur HMO tak wyglada - to jest dobry przyklad, jak jako pacjent nie robic. Lekarze sa dla ludzi. Nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie ingerowal w prace innego lekarza, bez kompletnej dokumentacji lub bez zagrozenia zycia. Na pooperacyje leczenie, myslac rozsadnie powinno sie chodzic do lekarza, ktory operowal, bo tylko on zna przypadek. W kazdym zawodzie tak jest, ze nikt nie chce ponosic odpowiedzialnosci za cos czego nie zaczal. Najlatwiej jest zwalic wine na lekarzy, rece do gory podnosic i czuc sie wyjatkowym... Sluzba zdrowia w Polsce, w porownaniu z innymi krajami jest na calkiem dobrym poziomie. A mowienie, ze gdzie indziej jest lepiej, to demagogia, kazdy przypadek jest indywidualny, kazdy pacjent jest inny. Odpowiedz Link Zgłoś
ksylamit Czyli chirurg miesiąc przed urlopem nie operuje? 08.09.11, 21:21 A rozwijające się zakażenie nie stanowi żadnego zagrożenia? Zidiociałeś do końca? Odpowiedz Link Zgłoś
iffa4 Re: Czyli chirurg miesiąc przed urlopem nie operu 08.09.11, 22:05 Rozwijające się zakażenie nie jest stanem bezpośredniego zagrożenia życia. Takim stanem jest sepsa. Z zakażeniem, bólem piersi czy jej obrzękiem można spokojnie wsiąść w pociąg i pojechać do Gdańska, do lekarza operującego. Odpowiedz Link Zgłoś
ksylamit Taaa... o ropowicach się nie słyszało... 08.09.11, 22:19 Odsyłanie pociągiem pacjentów z ropniami pozabiegowymi na koniec Polski... W cywilizowanym kraju (nie mówię o Polsce) można się za to na dłuuugo pożegnać z zawodem.... Odpowiedz Link Zgłoś
iffa4 Re: Taaa... o ropowicach się nie słyszało... 08.09.11, 22:37 Powtarzam - ropień (a właściwie podejrzenie ropnia) tkanki podskórnej i skóry nie stanowi zagrożenia życia. Spokojnie z tym można jechać nawet nie przez pół Polski, a ze Świnoujścia do Ustrzyk Górnych. Nigdy nie chodziłeś z czyrakiem ? Z ropniem zęba ? Takie samo zagrożenie ropowicą jak w tym przypadku. Tu rzeczywistym zagrożeniem - przynajmniej na początku, przed gorączką - było zropienie przeszczepionego płata i brak powodzenia operacji. Można było spokojnie wsiąść w pociąg i się przejechać. Odpowiedz Link Zgłoś
ksylamit Re: Taaa... o ropowicach się nie słyszało... 08.09.11, 22:52 Jeśli porównujesz czyrak z ropniem w obrębie przeszczepionego płata, to w cywilizowaym kraju raczej nie wybroniłbyś się przed sądem... :) Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Re: Taaa... o ropowicach się nie słyszało... 10.09.11, 15:45 ksylamit napisał: > Jeśli porównujesz czyrak z ropniem w obrębie przeszczepionego płata, to w cywil > izowaym kraju raczej nie wybroniłbyś się przed sądem... > :) Przepraszam, a czym jest w takim razie czyrak, krynico mądrości ludowych...? Odpowiedz Link Zgłoś
kolbet Re: Czyli chirurg miesiąc przed urlopem nie operu 08.09.11, 22:18 Idiotą z pewnością można nazwać osobę, która wierzy, że lekarz jest na urlopie nie ma zastępcy. Odpowiedz Link Zgłoś
ksylamit Re: Czyli chirurg miesiąc przed urlopem nie operu 08.09.11, 22:28 Idiotą z pewnością jest typunio, który wierzy, że zastępca był przy zabiegu. A sukinsyn w gabinecie nie może siecią lub faksem ściągnąć dokumentacji, ani skonsultować przez telefon z operatorem - lepiej odesłać cieriącego pacjenta przez pół Polski. Trzeba być ostatnim bydlęciem, żeby tak uważać. Odpowiedz Link Zgłoś
iffa4 Re: Czyli chirurg miesiąc przed urlopem nie operu 08.09.11, 22:45 Na 'sukinsyna w gabinecie' - jak go określasz - czeka w poradni tłum pacjentów chorych na raka, którzy będą nadzwyczaj szczęśliwi, jeśli lekarz zajmie się telefonami, faksami czy dłubaniem w sieci zamiast ich przyjmować. A potem znów będzie kolejny artykuł w gazecie, jakie to nieludzkie warunki są w IO w Warszawie i jak długo pacjenci muszą pod gabinetem czekać na wizytę. Sorki, ksylamit, ale istnieje gradacja ciężkości przypadków. Na miejscu tego lekarza też koncentrowałabym się na tych chorych, którzy są w gorszej wytuacji niż opisywana pani - oni dopiero czekają na wizytę u onkologa i wyznaczenie terminu zabiegu. I czują, jak ten rak rośnie i rośnie, a oni czekają i czekają ..... Swoją drogą, skoro pani jest wyleczona z choroby nowotworowej, dlaczego nie chodziła do kontroli do zwykłego chirurga w poradni, tylko do chirurga onkologa ? Odpowiedz Link Zgłoś
ksylamit Re: Czyli chirurg miesiąc przed urlopem nie operu 08.09.11, 23:52 Nie żartuj, to nie medycyna wojenna. Medyczni partacze zawsze tak się bronią, ale sądy już się na demagogię nie dają nabierać. Brak konsultacji z operatorem jest w takiej sytuacji nie do obrony. Tak to jest, że rekonstrukcjami po za zabiegach onkologicznych zajmują się zwykle onkolodzy, w tym przypadku też tak miało być, ale wystraszyli się hc. Czy zgodnie z prawem - powinien sąd rozstrzygnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
oceanman81 Operacja się udała, pacjentka cierpiała 08.09.11, 20:10 Ten artykuł jest bardzo niedokładnie napisany od strony merytorycznej . Pacjentka z tego co jest napisane najprawdopodobniej miała wykonany zabieg przeszczepu wolnego płata skóry i tkanki podskórnej tzw DIEP flap od deep inferior epigastric perforator czyli w skrócie polega to na tym , że wspomniany płat wycinany jest z brzucha z odcinkiem naczyń krwionośnych a następnie metodą mikrochirurgii te naczynia łączy się z naczyniami miejsca w którym płat będzie użyty do rekonstrukcji . Pacjent na ogól przebywa w szpitalu do kilku dni w tym czasie wyjmuje się też dreny które zostawia się po operacji w celu drenażu zwykle niewielkiej ilości krwi co jest normalne po tego typu operacjach . Jeśli chodzi o antybiotyk to Augmentin jest bardzo dobrym antybiotykiem w zakażeniach skóry i tkanki podskórnej , ran pooperacyjych gdyż ma szeroki zakres działania i jest bardzo skutczny preciwko Streptococcus epidermidis , Streptococcus grupy A , Staphylococcus aureus czyli najpowszechniejsze i najgroźniejsze bakterie mogące spowodawać groźną infekcję . Dalacin to Klindamycyna któa też jest dobrym antybiotykiem ale stosowana jest głównie u osób które mają alergię na penicylinę czyli np Augmentin . Z opisu wynika , że pacjentka miała bardzo obrzękniętą i bolesną pierś i wysoką gorączkę . Takie objawy mogły być tylko spowodowane przez zakażony krwiak pooperacyjny . Nigdy ale to nigdy antybiotyk doustny w takiej sytuacji nie pomoże , to za mało . Pacjent z krwiakiem który potwierdzony w USG i z takimi objawami powinien w trybie natychmiastowym trafić na stół operacyjny i otrzymać Augmentin dożylnie bo Klindamycyna czyi dalacin jest mniej skuteczny w formie dożylnej . Dziwie sie też że trzeba było usuwać szwy bo zwykle w tego typu operacjach do zaszycia rany używa się szów wchłanialnych zwykle 4-0 monocryl . Według autorki artykułu objawy ustapiły zaraz po zastosowniu antybiotyku doustnego i wyjęciu drenów . Nie zgadza się to zupełnie z opisem objawów które świadczą raczej o obecności krwiaka . Ten typ operacji , rekonstrukcja piersi po mastektomii jest skomplikowanym tematem , żeby rzetelnie opisać przebieg leczenia , powikłania pooperacyjne i leczenie jakie się stosuje trzeba mieć wiedzę inaczej wprowadza się ludzi w błąd . Uważam , że wiele rzeczy w artykule po prostu się wyklucza i które nie mogły mieć miejsca , oczywiście jeśli chodzi o stronę medyczną . Nie będę się odnosił do zachowania lekarzy bo jak autorka lubi tak koloryzować to być może to tęż nie jest prawdą . Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Re: Operacja się udała, pacjentka cierpiała 08.09.11, 20:58 Ocean, ja prywatnie nie wierzę w tą dziennikarską bajkę...Szkoda, że izba się tym nie zajmie - zasadniczo, w cywilizowanym kraju należałoby się odszkodowanie za pomówienie... Odpowiedz Link Zgłoś
watersnakes2 Re: Operacja się udała, pacjentka cierpiała 09.09.11, 06:59 > zasadniczo, w cywilizowanym kraju należałoby się odszkodowanie > za pomówienie... Tylko kto kogo pomowil? Autorka artykulu nie podaje nazwisk bohaterow, ani pacjentki, ani lekarzy. Czy sam fakt, napisania stronniczego artykulu, na fali emocji przestraszonej i zdenerwowanej kobiety to juz pomowienie? Rozumiem rozgoryczenie tej pacjentki, sama niedawno mialam nieprzyjemnosc spedzic pol dnia na SORze, i szczerze piszac, po kilku godzinach mialam dosyc znudzonych pielegniarek i lekarza ktory z checia zagadywal na temat moich wytatuowanych rak (choc tu ogromny plus, za docenienie dobrej roboty i brak uprzedzen), ale juz mniej entuzjastycznie reagowal gdy opowialam o przyczynie swojego tam przybycia. Faktem jest, ze jako pacjenci, mimo wszystko mamy jednak romantyczny wdruk jesli o lekarzy chodzi, i chcielibysmy, zeby stawiali nas na pierwszym miejscu, rzucali wszystko gdy zakluje i zlecali tysiac badan (teraz i tu, z wynikami natychmiast) gdy zaboli. Faktem jest tez niestety, ze tak sie (z roznych przyczyn) nie da, co nas drazni i prowokuje nieraz do wyolbrzymiania problemu i robienia z igly widel. Faktem jest tez niestety tabloidyzacja GW, i to, ze latwiej splodzic artykul inspirowany przezyciami rozemocjonowanej pacjentki, niz poswiecic troche czasu i porozmawiac z lekarzami, bo mogloby sie okazac ze sytuacja nie byla tak grozna jak zostala opisana, i wtedy nici z wierszowki;) Odpowiedz Link Zgłoś
practicant Re: Operacja się udała, pacjentka cierpiała 10.09.11, 15:54 watersnakes2 napisała: > Tylko kto kogo pomowil? Autorka artykulu nie podaje nazwisk bohaterow, ani pacj > entki, ani lekarzy. Czy sam fakt, napisania stronniczego artykulu, na fali emoc > ji przestraszonej i zdenerwowanej kobiety to juz pomowienie? W artykule wspomnieni, a co za tym idzie pomówieni są: 1)Lekarze, jako środowisko, z powodu wyraźnej sugestii jakoby pewne urojenia, nieważne czyje, były normą, 2)Jasno czarno na białym jest napisane, iż bajka toczy się w klinice chir plast AM Gdańsk oraz w Centrum Onkologii w Warszawie. Tak więc, pierwsza kwestia zalatwiona. Druga kwestia - jezeli ktos kogos pobije, to rozumiem iz sad powinien go uniewinnic, poniewaz:"panie sedzio, ja to zrobilem na fali emocji"? Nie rozsmieszaj mnie. Dura lex, sed lex. > Faktem jest tez niestety tabloidyzacja GW, i to, ze latwiej splodzic artykul in > spirowany przezyciami rozemocjonowanej pacjentki, niz poswiecic troche czasu i > porozmawiac z lekarzami, bo mogloby sie okazac ze sytuacja nie byla tak grozna > jak zostala opisana, i wtedy nici z wierszowki;) Zadna tabloizacja. Po prostu, takie jest podejscie polskiego, generalnie zacofanego, chamskiego spoleczenstwa. Pamietam jeszcze moja prace w Polsce, rozmowy z ludzmi z innych zawodow - czasem dla unikniecia przykrosci wolalem na pytanie "gdzie pracujesz" odpowiedziec:"aaa,w takiej malej firmie, za biurkiem". Przynajmniej nie musialem potem wysluchiwac polgodzinnej opowiesci, jak to lekarze biora lapowki, na niczym sie nie znaja, etc. Ten artykul jest pewna norma. Fajnie byloby to zmienic - ale w polsce jeszcze przez wiele lat nie bedzie to mozliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
raor68 Re: Operacja się udała, pacjentka cierpiała 09.09.11, 09:42 Jestes tak zapatrzony w swoja wspaniala wiedze, ze nie zauwazyles, ze pacjentom chodzi wlasnie o ZACHOWANIE, a nie o metode leczenia. Twoj popis trafil prawdopodobnie w proznie... Odpowiedz Link Zgłoś
myesol Operacja się udała, pacjentka cierpiała 08.09.11, 20:11 Moim zdaniem w przypadku Doroty nie chodzi o chory polski system zdrowia (który taki jest), bo to jest najłatwiejsze banalne tłumaczenie, którego trzymają się lekarze. Chodzi o najzwyklejszą ludzką przyzwoitość, empatię, dobrą wolę i faktyczne wypełnianie przysięgi Hipokratesa. Ja nie miałabym skrupułów, by podac nazwiska tych lekarzy, a szczególnie bezczelnej po prostu pielęgniarki. Dopóki będzie się pozostawiać takich konowałów anonimowymi i pozwalać im dalej "leczyć", dopóty system będzie się jeszcze bardziej psuł. Odpowiedz Link Zgłoś
keetka Operacja się udała, pacjentka cierpiała 08.09.11, 20:20 W prywatnym centrum medycznym (reklamy robic nie bede) mialam usuwane znamie. W drugiej dobie po usunieciu z rany caly czas saczyla sie krew. Moj operator przyjmuje tylko raz w tygodniu, wiec poszlam do pierwszego wolnego i co uslyszlalam? Ze mam sie udac do lekarza oepratora. Wiec poinformowalam, ze moj lekarz bedzie dopiero w przyszlym tygodniu, a rana krwawi teraz. A ten rzeznik nadal o tym, ze pacjenci powinni chodzic do swoich operatorow. Trzasnelam drzwiami. Zlapala mnie na korytarzu pielegniarka, ktora byla swiadkiem rozmowy i zaprosila mnie do zabiegowego na zmiane opatrunku... No wlasnie, wystarczylo po prostu zdjac opatrunek, zobaczyc czy sie jakos goi i zalozyc nowy, czysty. I zrobila to pielegniarka, bo wielki pan lekarz widocznie jest stworzony do wyzszych celow niz ogladanie krwawiacej rany na policzku po 3cm znamieniu. Nie musze chyba dodawac, ze zaplacilam za wizyte? pfff... Odpowiedz Link Zgłoś
garkuchta Re: Operacja się udała, pacjentka cierpiała 08.09.11, 22:15 Szanowna pani, ktoś już napisał wyżej - kto operuje ten pilnuje. W prywatnych centrach medycznych bierze się nr telefonu operatora, żeby w razie powikłań móc się z nim skontaktować. A skoro wystarczyła zmiana opatrunku - jak pani pisze - to znaczy, że nie krwawiła pani, tylko opatrunek był zabrudzony starą krwią. Odpowiedz Link Zgłoś
keetka Re: Operacja się udała, pacjentka cierpiała 08.09.11, 23:43 Stripy byly zanieczyszczone, a opatrunek sobie sama zmienilalam co pare godzin, poniewaz caly czas sączyla sie krew, co nie mialo miejsca w przypadku kolejnych usuniec znamion. Chodzilo mi glownie o to, aby lekarz zdjal opatrunek i zobaczyl czy sie rana nie gnoi, a do tego nie jest wymagana wizyta u lekarza operatora. I nie, nie jestem panikarą :) Po prostu prosilam o pomoc, a zostalam potraktowana z buta. Odpowiedz Link Zgłoś
postnihilism Przecież to historia sprzed 6 lat 08.09.11, 20:26 Co to ma wspólnego z pytaniem Lisa do Tuska (które odnosiło się do kolejek, a nie kompetencji, zaangażowania, czy empatii lekarzy)? Też znam masę historyjek szpitalnych, niektóre miały miejsce 2 lata temu, inne 5 a inne 20 lat temu, no i co z tego? Tusk za to jest odpowiedzialny? Odpowiedz Link Zgłoś
keetka Re: Przecież to historia sprzed 6 lat 08.09.11, 20:34 no przeciez wszystko to wina Tuska, pogoda tez... Odpowiedz Link Zgłoś
makrama1 Re: Przecież to historia sprzed 6 lat 08.09.11, 21:54 Operacja była w maju 2011, więc chyba nie 6 lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
d_jak_zupa Wstyd być lekarzem w Polsce. 08.09.11, 23:13 Widać że u nas lekarz to pół-analfabeta. Odpowiedzialność ponosi GW a nie pacjenci, bo to gazeta opublikowała tekst. Jeżeli ktoś się czuje pokrzywdzony może podać GW do sądu. Równość prawa jest jak najbardziej przestrzegana. Szkoda że studia medyczne zeszły w Polsce tak na psy, że lekarze nie są w stanie opanować nawet takich podstawowych zasad rozumowania. A jeżeli chodzi o to czy narzekanie na lekarzy jest trendy. Niestety narzekania jest za mało. Ludzie zwyczajnie się boją, bo Izba to część mafii. Podasz konowała do sądu, a kolega oskarżonego zostanie biegłym. Na dodatek Izba Lekarska przestrzega by nie mówić prawdy o kolegach. Samie lekarze sobie wymyślili ten system, zapewniając sobie bezkarność. Odpowiedz Link Zgłoś
beers Warto być lekarzem w Polsce. 08.09.11, 23:52 d_jak_zupa napisała: > Widać że u nas lekarz to pół-analfabeta< Taaa, jasne...A pacjenci to kwiat inteligencji... ;-P >Samie lekarze sobie wymyślili ten sy > stem, zapewniając sobie bezkarność. < A może ochronę przed pieniactwem? Nie przyszło Ci to do głowy?... Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Operacja się udała, pacjentka cierpiała 09.09.11, 00:55 Czyli wiadomo dlaczego na wszystko brakuje pieniędzy a kolejki są kilometrowe. Większość budżetu przeznaczonego na służbę zdrowia idzie na biurokrację a brak jednolitych standardów powoduje chaos. Kobieta zaliczyła kilka specjalistycznych, kompletnie bezużytecznych i nie mających nic wspólnego z leczeniem, wizyt zamiast jednej porządnej, która mogłaby jej pomóc. A za wszystkie NFZ zapewne zapłacił. I kilka osób, które mogły być w tym czasie zamiast niej przyjęte, musiało dłużej czekać na swoją kolej. Chory nie jest od tego, żeby znał się na leczeniu i na tym z czym do kogo ma się zwrócić. I w sytuacji jak jest odsyłany od gabinetu do gabinetu i traktowany jak upierdliwy petent, ma prawo czuć się sfrustrowany i upokorzony. Na dobrą sprawę lekarz pierwszego kontaktu powinien być tym, który koordynuje cały proces leczenia, zarówno od strony medycznej jak i biurokratycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
pulkownica Operacja się udała, pacjentka cierpiała 09.09.11, 08:57 Kopacz jako minister zdrowia,ja osobiście dam opinie o Tobie Nadajesz się jako operator ładowarko-koparki w Skarżysko Kamienne tam Tobie dadzą szkołę Rocha. Odpowiedz Link Zgłoś
zdzisiek_2 Nazwiska ! 09.09.11, 09:45 Trzeba upubliczniać nazwiska za każdym razem. Tu nie chodzi o jakąś zemstę czy coś. Tu chodzi o to aby takie postępowanie napiętnować. Żeby było wiadomo, który lekarz jest porządnym człowiekiem który zwykłą świnią. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamber1onet Operacja się udała, pacjentka cierpiała 09.09.11, 12:57 JA JESTEM PRZERAŻONA TYM CO WYPRAWIAJĄ LEKARZE, JAK SIĘ ZACHOWUJĄ W STOSUNKU DO PACJENTA. A JUŻ NIE DAJ BOŻE GDY JEST SIĘ STARSZĄ OSOBĄ TZW;/ MOHEROWYM BERETEM/ TO LEKARZE NAS POPROSTU OLEWAJĄ. ODCZUŁAM TO NA WŁASNEJ OSOBIE. ZE ŁZAMI W OCZACH WYSZŁAM Z GABINETU. ALE POMYŚLAŁAM SOBIE, JA CIĘ CHOLERO SPRAWDZĘ I POSZŁAM DO PRYWATNEGO GABINETU PANI DOKTOR, OCZYWIŚCIE UŚMIECH NA TWARZY NOI CZAS MIAŁA DLA MNIE. WIZYTA 70 ZŁ, NA KORYTARZU CZEKAŁO 17 OSÓB /DOKŁADNIE POLICZYŁAM/ I DLATEGO NAS OLEWAJĄ W PRZYCHODNIACH BY ZMUSIĆ PRZYJSC PRYWATNIE DO NICH. A CHORY BIEDNY CZŁOWIEK ZROBI WSZYSTKO ŻEBY SIĘ URATOWAĆ.TYLKO PO JAKĄ CHOLERĘ JA PŁACĘ SKŁADKĘ ZDROWOTNĄ JAK MNIE OLEWAJĄ. BURDEL JEST W SŁUŻBIE ZDROWIA I TYLE. A LEKARZOM POPRZEWRACAŁO SIĘ W GŁOWACH. Odpowiedz Link Zgłoś
margot452 Re: Operacja się udała, pacjentka cierpiała 15.09.11, 16:34 Żeby się w tym pie....onym kraju coś zmieniło, to trzebaby zmienić cały system służby zdrowia, a i jak podejrzewam, również studiów medycznych. W tej chwili to jest jedna klika, w łapę nie dostanie to dupy z miejsca nie ruszy, on nie wie, nie zna się, nie będzie się dotykał, a pacjenta ma za element przeszkadzajacy w popijaniu kawki i ploteczkach. Odpowiedz Link Zgłoś