red_adidas 12.11.11, 07:51 Byt kształtuje świadomość. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kakanek81 Grecka ulica walczy z systemem 12.11.11, 10:54 "Nie Ci co psują zegarki, umieją je naprawiać " - J.Kuroń. Odpowiedz Link Zgłoś
wrd6611 Grecka ulica walczy z systemem 12.11.11, 11:48 Zmienilem zdanie o bankowcach (nie tych na parterze przy kasie). To banda jak za czasow Ludwika XVI. Jak skonczyli kazdy wie. Odpowiedz Link Zgłoś
goracy-list Polska rzeczywistosc 12.11.11, 14:10 Czy ja dobrze policzylam? W Polsce w sektorze prywatnym pracuje tylko 5,34 mln. osob. W sektorze panstwowym 3 mln osob. Czyli tak naprawde 5 mln Polakow musi zarobic na reszte (33 mln) tzn. na 3 mln Urzednikow, 2 mln bezrobotnych oraz na wszystkich emerytow i rencistow. Aha i jeszcze na Kosciol Katolicki (zupelnie by mi umknelo). Prosze mnie poprawic jesli cos zle zrozumialam. Odpowiedz Link Zgłoś
tertio2006.net Re: Polska rzeczywistosc 12.11.11, 22:00 Dokładnie:) A mówiąc już najzupełniej dokładnie - to pracujących wg GUS mamy 8515,3 tys. (dane dla II kw. 2011 r.), przy stopie bezrobocia 11,8% (dane dla II kw. 2011 r.) oraz bezrobotnych zarejestrowanych 1883,3 tys. (dane dla II kw. 2011 r.). Odpowiedz Link Zgłoś
tertio2006.net Re: Polska rzeczywistosc 12.11.11, 22:03 małe dopowiedzenie do mojego postu: dane dotyczące zatrudnienia GUS raportuje w ujęciu kwartalnym tylko dla przedsiębiorstw zatrudniających więcej niż 9 os... czyli pracujących oraz zatrudnionych w ogóle jest więcej niż te 8,5 mln os, o których napisałem. Ile dokładnie - to już inna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
asperamanka Re: Polska rzeczywistosc 13.11.11, 23:58 Właśnie tu jest pies pogrzebany. Autor artykułu, porównując liczby zatrudnionych w Grecji i w Polsce, porównuje pomarańcze do jabłek. Tylko nie wiadomo, czy z niewiedzy lub głupoty, czy też chce nimochodem udowodnić, że w Polsce to dopiero nikt nie pracuje. W każdym razie, można mu pogratulować rzetelności dziennikarskiej. Według Badań Aktywności Ekonomicznej Ludności prowadzonych przez GUS w Polsce do kategorii "pracujących" należy obecnie około 16 milionów osób, w tym w "sektorze przedsiębiorstw" pracuje około 5,5 miliona osób. W "sektorze przedsiebiorstw" natomiast mieszczą się firmy zajmujące się wytwarzaniem towarów i usług niefinansowych, zatrudniające ponad 9 osób. Do tego trzeba doliczyć "samozatrudnionych", w tym ludzi faktycznie pracujących w różnych firmach formalnie "na działalności gospodarczej", których jest ponad 3 miliony, rolników indywidualnych zajmujących się faktycznie pracą w rolnictwie, których jest ponad 2 miliony, osoby pracujące w firmach poza oficjalnym "sektorem przedsiębiorstw", czyli w sektorze finansowym oraz w firmach zatrudniających poniżej 9 osób, budżetówkę, i są to nie tylko biurokraci, ale i służba zdrowia i oświata, i tak dochodzimy do 16 milionów "pracujących" w Polsce. Do tego trzeba doliczyć jeszcze "szarą strefę", której już się nie uwzględnia w żadnych statystykach, a są to przeważnie osoby porejestrowane jako bezrobotne, żeby mieć prawo do opieki medycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
tertio2006.net Re: Polska rzeczywistosc 14.11.11, 10:20 Nie byłbym aż tak kategoryczny z tymi 16 mln pracujących Polaków - badania BAEL nie są tak naprawdę dość dokładne (nie wspominając o badaniu gusowskim, nb - oba badania w Polsce wykonuje tyak czy siak GUS...). Ale i tak na 38 mln obywateli, pracujących jest ok. 14-16 mln... Z szarą strefą to trudna sprawa - wg. niektórych komentarzy jakie widziałem do BAELa wynika, że jest ona ujęta w badaniu BAELowiskim (które sprawdza czy wykonywało się pracę w okresie rozliczeniowym...) Odpowiedz Link Zgłoś
kbaus Lekcja Kennedego z "13 Dni w Pazdzierniku" 13.11.11, 06:43 Ci protestujacy w jednym przypadku maja racje: pelne oddluzenie jest autentycznie logicznym wyjsciem. Gdyby to jedynie o Grecje chodzilo to mozna by to zrobic tak jak Merkozy chce. Ale jak do tego dolaczy sie Hiszpania, Portugalia no nie mowie o Wlochach bo to juz bedzie krach. Jest przerazajace ze "the writing is on the wall" (juz jest napisane na scianie) a ci cigle sie targuja. No wyobrazmy sobie Europe z biedna Hiszpania, Portugalia i Grecja. Szansa ze Francja bedzie musiala sie stac biedna tez robi sie duza, a jak Francja to i Niemcy. Bankructw bankow sie nie uniknie a sytuacja pogorszy sie w niekontrolowana strone. Radykalne rzady moga byc powybierane. A to juz tylko krok od powtorki z Rewolucji Francuskiej. Wtedy 200,000 arystokratow, ich poplecznikow, bankowcow razem z rodzinami zgilotynowano (Lavousier, wspanialy naukowiec zostal zgilotynowany bo jego system podatkowy byl bardzo dobry). The "Writing is on the wall", Merkozy musza to uzmyslowic bankowcom. Polecam tez obejrzec "13 dni w Pazdzierniku" i zwrocic uwage na moment gdzie Kennedy wyjasnia ze wojsko nie moze byc zostawione samemu sobie bo kryzys skonczy sie wojna. Teraz sytuacja jest podobna i trzeba troche odsunac bankowcow bo oni stwarzaja ten kryzys myslac ze robia najlepiej jak mozna. Gdyby Kennedy sluchal swoich militarnych doradcow kryzys Kubanski skonczylby sie wojna. Bioroc pod uwage ze Amerykanie nie wiedziei ze Rosja miala ponad 70 nuklearnych glowic zainstalowanych na Kubie (dwie minuty lotu do miast na Wschodnim wybrzezu US) prawdopodobnie bysmy mieli inne problemy teraz. Merkozy musi zrozumiec ze bankowcy sa doradcami ale dzialania musza ich czasem obejsc. Odpowiedz Link Zgłoś
aaron_agorenstein Ale jak się za cudze tańczyło zorbę to było fajnie 13.11.11, 16:29 Pracowali coraz mniej, wydajność mieli coraz mniejszą, a zarabiali coraz więcej. Wtedy ich to nie dziwiło i nie uważali, że z "systemem" jest coś nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
kbaus Re: Ale jak się za cudze tańczyło zorbę to było f 13.11.11, 18:20 Po pierwsze masz racje. Po drugie to ci co pozyczali musza tez sie nauczyc by wiedziec komu pozyczaja tak ze wina lezy po obu stronach. Po trzecie to gdyby to tylko Grecja byla to niech sobie bedzie ale chodzi by to sie nie rozlalo. Banki Hiszpanii i Portugalii sa mocno wyexponowane do Grecji. Jezeli by Grecja padla w niekontrolowany sposob to oslabiona Hiszpania i Portugalia tez zaczely by sie pograzac. Francja tez jest wyexponowana. Ja bankuje z jednym z bardziej znanych francuskich bankow i ostatnie trzy miesiace to ten bank jest niesamowicie ostrozny - zastanawialem sie dlaczego no i chyba znam odpowiedz. Trzeba nazwac rzeczy tak jak sa a nie ciagle sie targowac. Zreszta moze oni tak robia ale rynki gieldowe widza to inaczej a one z reguly maja racje. Dlatego to co Kennedy powiedzial o the military wtedy (kryzys kubanski) prawdopodobnie ma zastosowanie do bankowcow teraz (kryzys finansowy). Odpowiedz Link Zgłoś
aaron_agorenstein Obecna sytuacja to skutek tchórzostwa 13.11.11, 20:21 Gdyby ponad dwa lata temu wyproszono Grecję ze strefy euro (np. podając jako powód fałszowanie statystyk), to Grecy już dawno odzyskaliby konkurencyjność i szli - wolniej lub szybciej - do góry. Wakacje w Grecji byłyby tanie, wszyscy by tam walili drzwiami i oknami itp. Byłaby szansa. Teraz już jest za późno, bo trzeba by umorzyć tyle długu, że rozwaliłoby to banki i jednocześnie społeczeństwo greckie niczego by się nie nauczyło. Darowanie długu tylko demoralizuje. Tak więc Grecja i tak faktycznie zbankrutuje (nazwa może być na to inna), ale z większym hukiem niż dwa lata temu i bez sensownych perspektyw. Nie może być takiej samej waluty w Niemczech i w Grecji, bo to są dwie nieporównywalne gospodarki, a ta sama waluta stwarza dla nich obu fałszywe odniesienie. Drugie wyjście to wzięcie Grecji przez Niemców na utrzymanie. Ale czy Niemcy mają na to ochotę? Odpowiedz Link Zgłoś
windsurfer69 Mają rację !!! to ten system zniewala ludzi !!!! 13.11.11, 17:14 jedni żerują i są OBRZYDLIWIE BOGACI,że RZYGAJĄ BOGACTWEM inni żyją w biedzie ...>>>> Odpowiedz Link Zgłoś
blust Grecy maja racje, system jest idiotyczny. 13.11.11, 21:20 Planowane "oszczednosci" poglebia kryzys i spowoduja ze w 2013 beda slyszec ze musza... jeszcze wiecej "oszczedzac". To spirala bez konca. Grecja musi wyjsc z Euro zeby jej uniknac. Fakt 1: Grecja ma bezrobocie. Fakt 2: PKB = wydatki. Bezrobocie powstaje gdy wydatki sa mniejsze niz mozliwy PKB. Tak wiec Grecja nie zyje "ponad stan", zyje "ponizej stanu". Wydatki powinny byc wieksze zeby zatrudnic 10% bezrobotnych i zapewnic Grekom poziom zycia o 10% WYZSZY niz obecnie. A ciecia wydatkow spowoduja obnizenie i... wzrost deficytu. Genialne! Fakt 3: deficyt rzadu = nadwyzka sektora prywatnego. Gadanie ze maly deficyt to "dobry wynik" to idiotyzm. Problem jest taki ze rzad Grecji moze zbankrutowac bo Grecja jest w zlym systemie monetarnym: Euro. Wlochy i Grecja *najpierw* pozyczaja Euro na rynku (Euro ktore bylo wczesniej wykreowane "z niczego" przez ECB), potem moga je wydac. USA czy Japonia *najpierw* kreuja z niczego dolary i jeny (nie moga ich pozyczyc ani zabrac podatkiem zanim jej nie wyemituja, bo sa jedynym zrodlem dolarow/jenow we Wszechswiecie) a *potem* powstale w tej operacji rezerwy miedzybankowe zamienia na obligacje. Chetni sie znajda niezaleznie od oferowanych stop procentowych bo owe nadwyzkowe rezerwy sa marginalnie mniej warte niz jakiekolwiek obligacje. To tlumaczy dlaczego np. Japonia ma niskie stopy mimo dlugu 2x wiekszego niz Wlochy - stopy ustala tam bank centralny, nie rynek. Nawet jakby rynek wolal poniesc strate i nie chcial obigacji to nie szkodzi, bo jak widac z powyzszego obligacje NIE finansuja wydatkow panstwa (jak to jest w przypadku krajow Euro). Wyjasnienie mechanizmu: neweconomicperspectives.blogspot.com/2009/11/what-if-government-just-prints-money.html Rzad emitujacy wlasna walute nie moze zbankrutowac, powinien wlewac do gospodarki tyle pieniadza az popyt bedzie na tyle duzy ze zniknie bezrobocie. Ostatni raz jak sprawdzalem bezrobocie bylo pow. 10% wiec deficyt jest ZA MALY. Jak bedzie recesja to deficyt trzeba zwiekszyc a nie zmiejszac. Za male wydatki (np. jak sektor prywatny oszczedza) powoduja bezrobocie. Wiec wtedy panstwo musi wydatki ZWIEKSZYC, zmniejszenie wydatkow automatycznie zwiekszy bezrobocie i... paradoksalnie deficyt tez. Grecja i Wlochy sie bolesnie o tym przekonuja. Polak Kalecki rozumial to 60 lat temu. bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=12473 W kraju z wlasna waluta deficyty nie powoduja wzrostu stop procentowych. I nie moga wyprzec oszczednosci, sa ich jedynym zrodlem! To rachunkowosc, nawet nie ekonomia. bzdura jest tez ze emisja obligacji chroni magicznie przed inflacja, jest tak naprawde (nieco) bardziej inflacyjna. Ale trzeba wiedziec jak dzialaja banki zeby to zobaczyc. ZADEN kraj z wlasna waluta nie zbankrutowal. Dokladnie zaden. Kazdy z krajow ktory zbankrutowal mial dlug w obcej walucie albo zalozyl sobie na szyje petle w postaci sztywnego kursu wymiany na cos czego nie emitowal (np. zloto, Euro, dolar jak Argentyna w 2000r). Jedynie Japonia wypiela sie na USA w 1941r. ale to bylo gdy byla w nimi w stanie wojny. Zrozumienie czym sie rozni Euro od kraju z wlasna waluta, podstawy ekonomii monetarnej (podstawy nieznane ekonomistom glownego nurtu ktorzy pleca np. o bankructwie USA): www.gurufocus.com/news_print.php?id=147269 Odpowiedz Link Zgłoś