Dodaj do ulubionych

Umowa ACTA jest konieczna

30.01.12, 09:43
Pan prawnik zapomnial dodac ze sa to straty "wirtualne", takie same jak strata wyborczej ze jej dzis nie kupie bo przeczytalem notke tutaj. A i tak bym dzis nie kupil, wiec gdzie tutaj strata? Ja wiem wiecej, Agora nie dostala mniej niz gdyby dostala w sytuacji nieudostepnienia mi tej informacji. Pytam sie i domagam odpowiedzi GDZIE jest ta strata?
Obserwuj wątek
    • henryk-sikora nareszcie głos rozsądku i prawdy!!! 30.01.12, 09:48
      nareszcie głos rozsądku i prawdy przebił się do domeny publkicznej.
      • rydzyk_fizyk Przecież Boni mówił, że ACTA nic nie zmienia!? 30.01.12, 11:54
        Skoro porozumienie nic nie zmienia to dlaczego jest konieczne? :P
    • henryk-sikora odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 09:50
      A jeżeli skopiujesz oprogramowanie komputerowe zamiast kupić w sklepie, lub ściągniesz nielegalnie film z internetu zamiast pójśc do kina lub kupić na DVD to też nie widzisz straty dla producenta? Jeżeli nie widzisz to znaczy, że jesteś kretynem!!!
      • progus Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 10:05
        Heniu, jeżeli się kimś nie zgadzasz, to nie wyzywaj go od kretynów, tylko przedstaw kontrargumenty (argumenty skierowany przeciwko argumentom strony przeciwnej, obalające inne twierdzenie). Poza tym, mattijjach ma sporo racji, to że ktoś ściągnął film czy muzę z sieci nie oznacza, że wydałby na to 100 zł w sklepie. W dodatku, ja inaczej mieli by się reklamować twórcy, niż w internecie? Ilu muzyków zdobywa popularność inaczej niż przez YouTube? Raczej się nie da podzielić sieci tak, żeby promować płytę, i jednocześnie uniemożliwiać słuchanie za free.
        • sir_fred Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 11:55
          Zaraz, zaraz. Do promowania nie trzeba udostępniać całego albumu, wystarczy pokazać wybrane utwory. Co zresztą twórcy robią. Po drugie, to raczej twórca powinien decydować, co chce udostępnić za darmo, w ramach promocji, a co nie... Po trzecie, skąd ten napływ ludzi, którzy lepiej niż twórcy/wytwórnie wiedzą co przynosi straty a co nie? To wcale nie jest takie oczywiste: jakaś część "piratów" jednak kupiłaby legalną wersję, gdyby nie dostęp do pirackiej. Pytanie czy jest to więcej osób niż tych, które nie kupiłyby, gdyby nie mogły wcześniej ściągnąć darmówki i się zapoznać.
          Inna sprawa, że kilka zapisów w ACTA to przegięcie, a tryb podpisywania tego knota przez rząd jest skandaliczny.
      • mattijjah Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 10:19
        Drogi Henryku moj przyklad byl dosc rzeczowy, na twoje pytanie odpowiem ze spokojem i wrodzonym mi kretynizmem.

        Kino: kino nic a nic nie traci na tym ze do niego nie pojde, bo chodze raz na pare lat. Teraz bylem na "w ciemnosci" i ciesze sie, bo film znakomity a na LCD wygladalby jak czarna d..usza.
        Na filmie spiraconym nie traci tez producent bo nie wydam tyle kasy na pare watpliwych na ogl minut przyjemnosci. Moze za to taki recenzent skorzystac REALNIE gdy:
        - wpisze na blogu notke zachwalajaca ("Benajmin.." mi sie podobal choc ksiazka byla o niebo lepsza)
        - powiem znajomym ze film jest godny polecenia (nawet gdyby to byly te "ciemnosci" ogladane na LCD mojego laptopa)
        - zaglosuje na ktorejs ze stron typu filweb (uwaga! krypto-jawno-reklama)

        Program spiracony:
        - z jednej strony producent i tak by nie zobaczyl grosza (na 75% sa odpowieniki Freeware i kij w posladki oryginalom z lepsza klawiszologia, a na 25 bym zrezygnowal wogole z danej "potrzeby")
        - z drogiej strony jesli masz na mysli komercyjne urzycie danego oprogramowania to strata jest REALNA. Ale! Ale dla konkurencji mojej. Oni wydaja xxxx PLN na starcie i tyle musza odrobic wzgledem pirata.

        Troche mi to przypomina czasy gdy chodzilo sie na TV do sasiada. Czy czasem wtedy sasiad tez nie ponosil straty bo ja mu "wyogladalem" telewizor? Ewentualnie czy producent cudu techniki zwanego Rubinem stracil bo nie kupilem go (a nie mialem jak)? Najprawdopodobniej najwiecej stracilo Panstwo bo sasiad placil tylko jeden abonament a ogladalo pol wioski. Z tym ze dzis wypadaloby cala wies odnaczyc orderem za niszczenie PRL od podstaw! :)
        • henryk-sikora Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 10:31
          Ok, przepraszam za to głupie nazwanie Cię kretynem, do reszty odniose sie później szczegółowo bo teraz nie mam na to czasu. Pozdrawiam:).
        • progus Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 10:42
          Chciałby też zauważyć, że na mocy art. 20 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994 roku (isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19940240083) , importerzy i producenci sprzętu i nośników audio/video są zobowiązani do płacenie twórcom, wykonawcom i producentom maks 3% kwoty ze sprzedaży tych urządzeń i nośników. Więc miliony ludzi płacą za coś, czego mogą w ogóle nie zrobić, bo gdyby zrobili, to na podstawie takich właśnie absurdalnych wyliczeń, ktoś poniósłby czysto księgową stratę. A prawo takie nie obowiązuje tylko w Polsce.
          • mattijjah Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 10:57
            @Henryk: nic sie nie stalo, przyzwyczailem sie do tego "dobra" internetu ktore objawia sie w wolnosci do nazywania kogos kretynem ;)
            odrazu zbije jeden argument zanim go przytoczysz. Ekstremalne sytuacje gdy nie ma ochory praw autorskich i gdzie kazdy kradnie oczywiscie bija w kieszen tworcow. Ta granica jest mniej wiecej sytuacja gdzie dla wlasnego konfortu/oszczednosci ukradniesz zamiast kupic. Ale poki nie masz zamiaru kupowac danego "dobra" to z faktu skosztowania "darmowej probki-podrobki" nie bardzo widac realna strate.

            @Progus: z tego co pamietam uslugi xero oblozone sa podobna oplata. Co ciekawe teraz jako "niestudent" najczesniej kseruje dokumenty urzedowe placac za ich prawo autorskie (sic!) :)
            Tak samo place za te audio/video ktore uzywam w zasadzie tylko i wylacznie do dokumentowania zycia mojej Pociechy.
            Blisko stad do placenia abonamentu bo moja komorka pozwala odbierac radio, a internet daje mi dostep do TV...

            Chociaz po co zalic sie na takie podatki jak wchodza "podatki od deszczowki".
            - Toc ja wiaderkiem byde nosic do rzyczki psze pana wojta! Moj dach i tak przycieka toc i wszytek deszcz leci mi na leb a nie do kanalizacjow. ;))
            • progus Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 11:09
              Usługi ksero są obłożone takim podatkiem, art 21 chyba. Co do telefonu z radiem, to wiele się nie pomyliłeś, był pomysł (zgłoszony przez KRRiTV) płacenia abonamentu RTV za każde urządzenie (komp, telefon) zdolne do odbioru programu radiowego, lub telewizyjnego, w wersji skrajnej - przez każde gospodarstwo posiadające dostęp do energii elektrycznej na razie oba upadły.
              Nawiasem mówiąc - czułbym się moralnie w porządku kopiując i nagrywając muzykę z sieci na cd kupione w kiosku - w końcu są one już obłożone daniną dla twórców, wykonawców i producentów - więc za to zapłaciłem.
            • sverir Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 13:06
              > Ale poki nie masz zamiaru kupowac danego "dobra" to z faktu skosztowania "darmowej
              > probki-podrobki" nie bardzo widac realna strate.

              Bo pomimo otwarcia na internet, masz umysł naszych polityków (za kretyna się nie obraziłeś, za to też nie powinieneś;)).

              A tak serio, to po części rozumiem przedsiębiorców, którzy liczą straty. Bo ich strata nie bierze się z założenia, że gdybyś nie obejrzał pirackiej kopii, to kupiłbyś oryginalną. Durnie tam raczej nie pracują i chyba zdają sobie sprawę, że gdyby jedyną opcją był płatny seans, to filmu nie zobaczyłbyś w ogóle.

              Strata to raczej założenie, że obejrzałeś coś za co powinieneś zapłacić, ale nie zapłaciłeś.

              Spójrz na taki przypadek. Kino kupuje licencję na emisję filmu, na dziesięć seansów. Kino małe, jedna sala na sto osób, reklamodawcy nie walą drzwiami i oknami. Kino ponosi więc dodatkowe koszty (poza licencją) - reklamuje film w lokalnych mediach, na słupach, etc. Dodatkowi ludzie, czas antenowy, materiały, opłaty (działa legalnie). Czas premiery - sukces, 100% wypełnionych miejsc. I przez kolejne 9 dni sala pęka w szwach. Przychodzi do podliczenia kasy i okazuje się, że nie ma ani grosza. Z jakiejś przyczyny żaden z widzów nie zapłacił za bilet.

              Strata wirtualna?

              Albo taki przypadek. Zawierasz umowę z jakąś firmą, która na podstawie tej umowy wywiesza Ci baner reklamowy na balkonie. Akurat wyjeżdżasz na wakacje, z balkonu i tak nie będziesz korzystać, a nie masz żadnych innych zainteresowanych taką formę reklamy. Po miesiącu wracasz, ale firma umywa ręce. Tłumaczy Ci, że balkon - jako wystawiony na widok publiczny - powinien stanowić publiczną własność i nie należy Ci się żadna kasa za tę reklamę.

              Poniosłeś jakąkolwiek stratę?

              Albo kolejny przypadek. Jest sobie hodowca papryki, na dziesięciu szklarniach. Przychodzi burza, trzęsienie ziemi, huragan, nalot szarańczy. Traci swoją paprykę, traci szklarnie. Szklarnie są fizyczną stratą, bo może policzyć koszty jej odnowienia. Ale czy hodowca papryki stracił na papryce? Czy to również jakaś strata wirtualna?
              • maaac Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 15:01
                Wariant 1.
                A co będzie jak nikt nie przyjdzie na seans bo ludzie w mieście nie maja pieniędzy? Od kogo będzie właściciel kina rządał wyrównania strat?
                A jak nie przyjda do kina bo ksiądz powiedział w niedzielę że ten film to kicha? Pozwą księdza o straty?
                A jak równolegle do miasta przyjedzie cyrk i tam wszyscy pójdą wydawać tam kasę? To co kino ma cyrk pozywać?

                I jeszcze jedno - tu koszty poniesione na to by jeden widz coś obejrzał są realne. Każdy kolejny widz to kolejne koszty. Z filmami pobieranymi z sieci to już tak nie jest. Kosztów z powodu tego, że pobrało go dziesięciu, tysiąc czy milion piratów wcale producent nie ponosi.

                Wariant 2
                Miałeś umowę. Firma umowę złamała. To co innego niż jakby na czas twojej nieobecności ktoś przed twoim balkonem postawił baner, a potem tuż przed twoim przyjazdem go zwinął. To było by bardziej bliskie temu co robią koncerny medialne. Nic nie tracą, tylko narzekają, ze mogły by zarobić. Ty też byś nie tracił, bo umowy nie miałeś, ani widoku ci NIE zasłaniali bo cioę nie było. Mogłeś zarobić ale nie zarobiłeś z powodu nieobecności - wszystko.

                Wariant 3
                Jesteś chodowcą/plantatorem rdestu ptasiego. Przychodzi burza, trzęsienie ziemi, huragan, nalot szarańczy. Tracisz swój rdest ptasi, tracisz szklarnie. Szklarnie są fizyczną stratą, bo może policzyć koszty jej odnowienia. Ale czy hodowca rdestu ptasiego stracił na rdeście ptasim? Czy to również jakaś strata wirtualna skoro i tak nikt by mu tego świństwa nie kupił?

                A z papryką straty po jakiej cenie należy liczyć? Po tej jakiej sprzedaje się paprykę w czasie "klęski urodzaju" czy po tej gdy jesteś jedynym któremu obrodziło? Po cenie skupu hurtowej czy po cenie detalicznej w Warszawie w sklepie dla snobów?
                • sverir Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 22:36
                  > A co będzie jak nikt nie przyjdzie na seans bo ludzie w mieście nie maja pieniędzy?

                  Absurdalne pytania, zdajesz sobie z tego sprawę?

                  Brak zainteresowania ofertą to normalne ryzyko gospodarcze i każdy przedsiębiorca musi się z tym liczyć. Natomiast ogromne zainteresowanie ofertą, nawet korzystanie z niej i odmowa zapłaty, pomimo skorzystania, to już nie jest ryzyko gospodarcze.

                  > I jeszcze jedno - tu koszty poniesione na to by jeden widz coś obejrzał są realne. Każdy
                  > kolejny widz to kolejne koszty.

                  Po pierwsze, mowa nie była o kosztach, tylko o stratach.
                  Po drugie, koszty są takie same, niezależnie od liczby widzów na danym seansie. Sprawdź empirycznie. Obejrzyj jakiś program w telewizji, potem z rodziną, a na końcu porównaj sobie koszty.

                  > Miałeś umowę. Firma umowę złamała. To co innego niż jakby na czas twojej nieobe
                  > cności ktoś przed twoim balkonem postawił baner, a potem tuż przed twoim przyjazdem go
                  > zwinął.

                  I cóż z tego, że firma złamała umowę? Strata jest tak samo "wirtualna" jak w przypadku braku jakiejkolwiek umowy i wykorzystania bezumownie przestrzeni pod Twoim balkonem. Sprowadza się do tego, że strata wynika z braku zysku na działaniach firmy. W przypadku umowy możesz powiedzieć, że strata wynika z nadziei na zysk, ale to jest równie wirtualne co straty producentów filmów, którzy również produkują filmy w nadziei osiągnięcia zysku.

                  > A z papryką straty po jakiej cenie należy liczyć?

                  A z Twoim uchem wszystko dobrze? To było prawe czy lewe?

                  Mijasz istotę problemu. Nie piszę "jak liczyć straty", tylko skąd się biorą. Straty hodowcy papryki są równie wirtualne co straty producentów filmów czy muzyki. Hodowca papryki też tylko ma nadzieję, że ktoś od niego paprykę kupi.

                  Hodowca rdestu ptasiego również.

              • mattijjah Re: odpowiedx dla "mattijjah" 31.01.12, 09:48
                sverir napisał:
                > Bo pomimo otwarcia na internet, masz umysł naszych polityków (za kretyna się ni
                > e obraziłeś, za to też nie powinieneś;)).
                >

                Za to moge sie obrazic ;))


                >Z jakiejś przyczyny żaden z widzów nie zapłacił za bilet.
                > Strata wirtualna?
                >

                ciut sie to kupy nie trzyma, bo niby sala pelna a bilety nie sprzedane. Widac pracuje tam debil wpuszczajacy bez biletow do kina :)
                Osoby bez biletu ogrzewaja sobie dupy krzeselkami, co wiecej nie ma juz miejsc dla tych co chca zaplacic (acz nie wiem jakim cudem skoro bilety sa).
                Ja bym to porownal do sytuacji gdzie sala jest wypelniona w polowie. A na druga wpychaja sie osoby bez biletu. Strata tych polowy biletow jest wirtualna bo i tak nikt z biletem nie przyszedl tam usiasc. Co wiecej z tej polowy "zlodzieji" conajmniej czesc poleci ten film i moze na nastepnym seansie bedzie wiecej ludzi

                > Albo taki przypadek. Zawierasz umowę z jakąś firmą, która na podstawie tej umow
                > y wywiesza Ci baner reklamowy na balkonie.
                > Poniosłeś jakąkolwiek stratę?
                >

                Ogolnie rzecz biorac nie ponioslem straty, acz oni nie wywiazali sie z zawartej umowy wiec dochodze w sadzie wykonania (czy tez wykonalnosci) umowy. Podpisali to niech placa. Pirat niczego nie podpisuje (nie liczac licencji w pirackich kopiach oprogramowania).

                > Albo kolejny przypadek. Jest sobie hodowca papryki, na dziesięciu szklarniach.
                > Przychodzi burza, trzęsienie ziemi, huragan, nalot szarańczy. Traci swoją papry
                > kę, traci szklarnie. Szklarnie są fizyczną stratą, bo może policzyć koszty jej
                > odnowienia. Ale czy hodowca papryki stracił na papryce? Czy to również jakaś st
                > rata wirtualna?

                Widac myslisz tak jak Kaczor o rolnikach. Zero pojecia w temacie. :)
                Paprykarz stracil:
                - szklarnie po koszcie jej postawienia minus "amortyzacja"
                - papryke po koszcie:
                1) sadzonek/nasion, nawozu itp
                2) sadzenia, nawozenia, uprawy itp kosztow
                3) w tym kosztow zwiazanych z sila robocza, paliwami, oplatami za sprzety rolnicze

                Kosztow jest w cholere, to tylko nam miastowym sie wydaje ze wszystko "samo rosnie". :)
                A samo.. to rosnie tym wnuczkom od praw autorskich nie bardzo wiadomo za co. I ile niby to straca za to ze poslucham ich dziadka za darmo.
          • greges58 Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 10:58
            nawet z ceny głupiego pendrive'a - płacisz haracz na ZAiKS ;)

            ^^
            • mattijjah Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 11:28
              greges58 napisał:

              > nawet z ceny głupiego pendrive'a - płacisz haracz na ZAiKS ;)
              >
              > ^^

              jezeli jest to prawda to czuje sie calkowicie moralnie rozgrzeszony z kopiowania muzyki. Taka oplata sila rzeczy legalizuje piractwo (swoja droga przypomina to ciut podatek od prostytucji) , dodatkowo skoro ZAiKS pobiera oplate i dzieli sie nia z autorami po to bysmy mogli kopiowac to "autorzy" nie moga ponosci WIRTUALNYCH strat w zwiazku z moim kopiowaniem skoro maja REALNE przychody podatku od "sprzetow umozliwiajacych kopiowanie".
      • baalsaack Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 11:32
        W większości przypadków ludzie poszukaliby darmowych odpowiedników. Kupiliby tylko ci, którzy byliby absolutnie zmuszeni. A dzięki temu, że osoby, które zmuszone nie są, korzystają z takiego programu, pomaga mu w ogóle zdobyć popularność i zwiększa szanse, że jednak ktoś go kupi.

        Mnie osobiście ten argument się nie podoba - wolałbym, żeby ludzie przerzucili się na oprogramowanie darmowe, najlepiej open-source'owe.
        • mattijjah Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 11:51
          Swoja droga przypomina mi sie inny idiotyzm.

          W czasach studenckich uczelnia NIE dostawala programu w wersji darmowej do nauki nas tegoz. Licencja akademicka moze i byla tansza ale niestety nie obejmowala opcji "wypozyczenia" programu do domu. I gdzie tutaj sens? Piracilismy by nie musiec siedziec po nocy na uczelni. A przeciez do jasnej oswieconej gdyby DALI nam taka probke to wyuczeni do granic mozliwosci to MY bysmy prosili naszych przyszlych szefow "kup pan Adoba jest najzajebisciejszy i na nim umiem robic cuda". A tak zostalismy wyuczeni piratowania i szukania tanszych opowiednikow.
          • tymon99 Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 13:25
            to tym się zajmuje "uczelnia"? nauką obsługi jakiegoś programu?
            • mattijjah Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 14:17
              tymon99 napisał:

              > to tym się zajmuje "uczelnia"? nauką obsługi jakiegoś programu?
              >

              uczelnia poza przynudzaniem zajmuje sie tez praktyka. Jak wyobrazasz sobie np nauke grafiki BEZ uzywania programow komercyjnych? nauke programowania, jakies statystyczne bzdety i tysiace innych technicznych zabaw w projekty takoz samo... o suchym pysku?

              Tak, uczelnie i "uczelnie" zajmuja sie tym samym co platne kursy nauki programow :)
              • tymon99 Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 20:32
                akurat naukę GRAFIKI potrafię sobie bardzo łatwo wyobrazić w ogóle bez komputera.
                • mattijjah Re: odpowiedx dla "mattijjah" 30.01.12, 21:18
                  > akurat naukę GRAFIKI potrafię sobie bardzo łatwo wyobrazić w ogóle bez komputer
                  > a.
                  >

                  tak tez sie jej edukowalem. Ale to tylko podstawa. No chyba ze chcemy by po studiach wychodzili totalnie zieloni absolwenci ktorzy w pracy beda rysowac projekty na kartce by potem prosic innych o digitalizacje. Niestety czym innym jest grafika a czym innym grafika komputerowa.
                  • tymon99 Re: odpowiedx dla "mattijjah" 31.01.12, 01:00
                    ta najważniejsza część jest w głowie. pisać też najpierw uczymy się ręcznie, a dopiero potem maszynowo. ogarnąć konkretny program można na praktyce lub stażu, albo na dodatkowych płatnych kursach.
                  • tymon99 Re: odpowiedx dla "mattijjah" 31.01.12, 01:01
                    ta najważniejsza część jest w głowie, nie w myszce. pisać też najpierw uczymy się ręcznie, a dopiero potem maszynowo.
    • 2berber Proszę o ustalenie zeznań. 30.01.12, 10:28
      Pan Witucki twierdzi że ACTA jest konieczna.
      Pan premier i ministrowie twierdzą że ACTA
      nic nie zmieniają bo polskie prawo w zakresie
      ochrony własności intelektualnej jest bardziej
      restrykcyjne.
      Wydaje się że prawda leży po środku:
      - ACTA to próba przewału czyli przejęcia kontroli nad
      oceną twórczości intelektualnej innych ludzi.
      - Rządy POPiS-u zabezpieczyły się przed prawem społeczeństwa
      do myślenia nie przyjmując Karty Praw Podstawowych.
      • bodzio151 Re: Proszę o ustalenie zeznań. 30.01.12, 10:39
        bardzo dobra wypowiedz , swieta racja
      • rozwado Re: Racja 30.01.12, 10:57
        Nie podpisanie KPP przez rzad JK to krok wstecz.My nie korzystamy z praw, jakie nam dala Unia, zas nasze kolejne rzady za to skwapliwie wlazą do dupy Ameryki i koncernow. Na koncu szereg panstw odmowi podpisania lub ratyfikacji ACTA, a Polska znajdzie sie w gronie nadgorliwych. Nasi prokuratorzy gorliwie wyslali Olesia Bialackiego do lagru!! Zas WBr czy Norwegia holubia terrorystow, bo musza ich ochraniac przed rzekomym lub rzeczywistym zagrozeniem. Polska zas uczestniczyla w CIAowskim programie tortur, narazajac sie wiekszosci cywilizowanych panstw.
        • kotek.filemon Re: Racja 30.01.12, 11:34
          > Nie podpisanie KPP przez rzad JK to krok wstecz.

          To jak nazwać niepodpisanie KPP przez rząd Donaldu Tusku?
    • rozwado No pasaran !!! 30.01.12, 10:49
      Straty odrobia bardzo szybko jesli obetna milonowe i miliardowe pensje i premie swoich CEO, CFO itp. ACTA to terror koncernow. Nawet sądy nas nie obronia. Nawet w sądzie mamy male szanse wobec prawnikow reprezentujacych korporacje, ale odtad sprawa bedzie sie rozstrzygac miedzy koncernem, w ktorego mniemaniu Kowalski skradl mu jego intelektualna wlasnosc a operatorem sieci Kowalskiego. ACTA to globalny faszyzm, gdzie czlowiek sie nie liczy,
    • gburiaifuria ACTA jest konieczna dla korporacji amerykanskich 30.01.12, 10:56
      Porozumienie ACTA nie tylko wprowadza cenzurę internetu jaka dotychczas była tylko w Chinach i daje rządowi i korporacjom możliwość zatrzymania i uciszenia bez dowodów każdego kto jest dla nich niewygodny. To porozumienie zakazuje wszystkich zamienników markowych produktów. Np. nie będzie zamienników drogich części samochodowych, tonerów do drukarek, ubrań i wielu innych... pomyślcie o ile pieniędzy więcej będzie trzeba przez to wydać, a to dopiero początek. Nie będzie też zamienników drogich leków (płać kupę kasy korporacjom albo umieraj). A najgorsza jest ochrona patentów na organizmy genetycznie modyfikowane (obecnie większość kukurydzy, soi, a także świń jest genetycznie modyfikowana). Wkrótce korporacje doprowadzą do wyginięcia naturalnych upraw (pyłki roślin genetycznie modyfikowanych przenoszą się na uprawy naturalne i mieszają z nimi swoje geny, w ten sposób rolnik, który nawet nie chciał siać GMO ma już takie rośliny na swoim polu i musi płacić korporacjom za licencje). W ten sposób w ciągu kilku lat korporacje przejmą kontrolę nad wszystkimi uprawami, a potem będą mogły dowolnie podnosić ceny nasion (przez ACTA rolnik traci prawo zatrzymania części nasion na następny wysiew). Domyślacie się już co się wtedy stanie...? Co wiecejKomitet ds. ACTA ma być niezależny od obecnie funkcjonujących instytucji międzynarodowych zajmujących się ochroną własności intelektualnej, a więc od WIPO World Intellectual Property Organization (pol. Światowej Organizacji Własności Intelektualnej), od WTO czy od wyspecjalizowanych agend ONZ!

      Zapisy ACTA to konserwowanie złego modelu, którego zmiany domagało się i domaga wielu intelektualistów na świecie: od Nelsony Mandehli, po prof. Josepha Stiglitza (Nobel z ekonomii 2001)... Modelu, w którym prawa majątkowe są ważniejsze od praw człowieka. Nie wsadzajcie kitu, ze chodzi tu tylko p programy komputerowe.
    • sanciasancia Producenci oprogramowania: ACTA jest konieczna 30.01.12, 12:02
      Przecież BSA to w zasadzie Microsoft. To że MS popiera ACTA chyba nie powinno nikogo dziwić. Szkoda tylko, że pan prawnik sugeruje, że reprezentuje "producentów oprogramowania" ogólnie, kiedy tak naprawdę reprezentuje jednego z nich.
    • anotherbrick Firma CD Projekt - producent gry "Wiedzmin"... 30.01.12, 12:09
      Polska firma CD Projekt - producent gry "Wiedźmin" - jest PRZECIWKO traktatowi ACTA.
      "Nie jesteśmy zwolennikami piractwa, ale są dobre i złe metody walki z tym zjawiskiem - mówił Adam Kiciński, prezes CD Projekt."

      ACTA to umowa, której tekst, w tajemnicy przed społeczeństwami, układały *wielkie AMERYKAŃSKIE korporacje*, które reprezentuje m.in. Business Software Alliance.
      • matt_linux Re: Firma CD Projekt - producent gry "Wiedzmin".. 30.01.12, 12:58
        Taa... jest bowiem zasadnicza różnica pomiędzy twórcą oprogramowania a producentem.
        CD Projekt tworzy. Bezwzględnie.
    • m.godwin Producenci oprogramowania: ACTA jest konieczna 30.01.12, 12:09
      Ten Witucki z BSA, to zdaje się rodzina Wituckiego, prezesa TPSA. Skłonności do praktyk monopolistycznych mają w genach.

    • sverir Producenci oprogramowania: ACTA jest konieczna 30.01.12, 13:17
      Producenci oprogramowania mówią "ACTA jest konieczna" czy raczej "konieczna jest ochrona naszych praw majątkowych"? W czym panu Wituckiemu przeszkadza obecne prawo?
    • der-chef Re: Umowa ACTA jest konieczna 30.01.12, 14:45
      Kto kupi magnetofon bez możliwości nagrywania? Kto kupi drukarkę bez możliwości drukowania? Kto kupi nagrywarkę bez możliwości nagrywania? Kto kupi jakikolwiek sprzęt jeśli koncerny zabronią użytkownikowi na jego wykorzystanie? Nie mogę sobie nagrać utworu z radia to mam w tyłku ten magnetofon. Nie mogę sobie wydrukować książki, to mam w tyłku drukarkę. Nie mogę skopiować czegokolwiek z netu to mam w tyłku komputer.
    • zorm ACTA to ATAC 30.01.12, 15:53
      Atak korpomafii i rezimów na wolność, prawa człowieka, życie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka