wieza_babel1 Rycerz japoński to: 23.04.12, 08:31 a) Pigmej b) mintaj c) samuraj Pan prezes też chyba nie odsiał śmieci. Problem nie tkwi w uczelniach. Uczelnie to już jest ostatnie ogniwo. "Rozwiązywaczy testów" produkuje się na wszystkich szczeblach edukacji. do tego sprowadza się współczesne wpajanie wiedzy. Tak pięknie "zreformowano" nam całe szkolnictwo przez ostatnie 20 lat. A już szczytem było stworzenie gimnazjów przez ministra Handkego. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Rycerz japoński to: 23.04.12, 10:20 Handtke sk.wysy.n swoje dzieci za granicą kształcił. Odpowiedz Link Zgłoś
vogon.jeltz Re: Rycerz japoński to: 23.04.12, 10:46 > a) Pigmej b) mintaj c) samuraj W oryginale był zamiast mintaja masaj (z czego wypączkował zresztą piękny mem żyjący przez lata w Usenecie i na forach). Odpowiedz Link Zgłoś
1-wolne Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 08:32 Uczelnie nie iteresuje dalszy los absolwentow. Socjalistycznych profesorow interesuje "własna du.."Na uczelnach są kierunki po ktorych wiadomo że nie będzie pracy np. Wychowanie muyczne na pedagogice na uniwersytetach. Nabor kandydatow odbywa się 3X (z ulicy)aby była "sztuka", aby wykładowca miał godziny.Wiadomo że 90% nie znajdzie pracy bo takiego przedmiotu jak muzyka od lat nie ma w średnich szkołach. Druga sprawa to pieniądze na naukę, a właściwie ich brak. Na uczelniach zostają "nieudaczniki ", bo za takie pieniądze(1500zł-asystent)tylko tacy mogą pracować. No i mamy w Polsce zjawisko"Uczy Marcin Marcina a sam głupi jak ......" Odpowiedz Link Zgłoś
jan.fils Re: Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabry 23.04.12, 08:40 Oczywiście nic nie jest czarno białe, ale wyobraź sobie sytuację, że nastolatek kończy liceum na miernych i ma do wyboru, albo zostać stolarzem, albo iść na zaoczną pedagogikę. Podejmuje bardzo mądrą, przemyślaną i przyszłościową decyzję, i idzie do lokalne wyższej szkoły przerzucania gó..., socjologii i informatyki, i puka grzecznie w szybkę. Co ma zrobić dyrektor tejże szkoły? Powiedzieć, aby spadał i nauczył się przykręcać śrubki, czy skasować go na parę tysi i wskazać mu kąt, w którym ma siedzieć przez 5 lat? Zastanów się, kto tu podjął idiotyczną decyzję, a kto zachował się racjonalnie? Odpowiedz Link Zgłoś
druop22 Re: Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabry 23.04.12, 09:09 zgadzam się, problem leży w sposobie nauczania oraz w tym czego się naucza. Do dziś pamiętam zajęcia z algebry o 7 rano na które po 2 wykłdach przestałem przychodzić - gościu po prostu przepisywał skrypt, łącznie z rozwiązanymi zadaniami które w skrypcie służyły jako przykład ilustrujący teorię.. Czy to jest właściwe nauczanie matematyki? Wiele zależy od nauczyciela na jakiego się trafi. Zwłaszcza w szkole podstawowej i średniej. Jeśli ma się pecha to wówczas niestety rodzice muszą znaleźć czas na dodatkwoą edukację dziecka. Niestety nie każdy to potrafi, a jak nie potrafi sam to może być go nie stać na prawdziwe nauczanie. Wydaje mi się że taki stan rzeczy jest dobry dla wszystkich nauczycieli - ot w szkole kształcenie na sztukę, pańszczyzna a po południu za kasę prawdziwe nauczanie. Odpowiedz Link Zgłoś
jolikm Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 08:35 To nie w uczelniach wyższych tkwi źródło problemu, choć te także przyczyniają się do generowania bezrobocia. Problem tkwi już na poziomie podstawówek i nieszczęsnych gimnazjów, które uważam za jedną z najbardziej poronionych reform edukacyjnych. Dlaczego nie ma tam doradców zawodowych z prawdziwego zdarzenia? Dzieciaki w ogóle nie mają poczucia tego, że już ich pierwsze wybory będą rzutować na całą zawodową przyszłość. To jest największa porażka systemu edukacyjnego. Nie mówiąc o tym, jaki poziom reprezentuje dziś edukacja z tymi beznadziejnymi testami wyboru - to jest zero myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
medrek_forumowy Jacy Nauczyciele TACY uczniowie 23.04.12, 08:39 akademicy [rektor elekt UW] zwalają winę za poziom edukacyjny albo na samych studentów albo na szkoły średnie, jednak prawda w tym wypadku leży po środku bo [bardzo] wielu nauczycieli akademickich tez reprezentuje niski poziom, nie tylko samej wiedzy ale i podejścia do ucznia, zdolnością przekazania wiedzy itp. Często są zadowoleni z zajętego stanowiska naukowego i nic więcej ich nie obchodzi ani dydaktyka ani prowadzenie własnych poszukiwań naukowych. Odpowiedz Link Zgłoś
klawo-egon-jak-cholera Nie jest to prawda 23.04.12, 08:39 Uczelnie dostosowały się do poziomu wymagań pracodawców. Generalnie zatrudniani są ludzie, w prawie każdej firmie, po znajomości i po rodzinie, a na trzecim miejscu bezkształtna i bezmyślna masa którą można dowolnie lepić wedle upodobań kierowników. Tylko po to aby bezmyślnie wykonywali debilne polecenia. Ludzie potrafiący myśleć samodzielnie, mający wiedzę i zdolności analityczne są z miejsca odrzucani w rekrutacjach. Człowiek myślący jest niebezpieczny, dlatego że myśli i analizuje. Odpowiedz Link Zgłoś
cynik.pl Re: Nie jest to prawda 23.04.12, 09:11 klawo-egon-jak-cholera napisał: > Uczelnie dostosowały się do poziomu wymagań pracodawców. Generalnie zatrudniani > są ludzie, w prawie każdej firmie, po znajomości i po rodzinie, a na trzecim > miejscu bezkształtna i bezmyślna masa którą można dowolnie lepić wedle upodobań > kierowników. Tylko po to aby bezmyślnie wykonywali debilne polecenia. > Ludzie potrafiący myśleć samodzielnie, mający wiedzę i zdolności analityczne są > z miejsca odrzucani w rekrutacjach. Człowiek myślący jest niebezpieczny, > dlatego że myśli i analizuje. No właśnie, przecież, o ile mi wiadomo, praca w tzw. "korpo" (a PZU jest takim korpo na miarę naszego bantustanu) w znacznej mierze polega na ścisłym wykonywaniu procedur korporacyjnych z regulaminowym uśmiechem na ryju. Po co komu samodzielność i myślenie? Ciekawe, o się więc tak naprawdę rozchodzi panu preziu PZU z tym myśleniem? Odpowiedz Link Zgłoś
sikiem_prostym Re: Nie jest to prawda 23.04.12, 10:05 Chodzi zapewne o instynkt samozachowawczy. Za komuny w pierwszych szeregach pochodów pierwszomajowych, po 89' w procesjach. Odpowiedz Link Zgłoś
limakcki Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 08:40 Problem jest nie tylko w słabym przygotowaniu przez uczelnie, ale też w zapale młodych ludzi do pracy, bo żeby zdobyc umiejętności praktyczne trzeba na studiach przejść się za jakimś wolontariatem, wykazać się chęcią do poznawanie konkretnego zawou od strony praktycznej mimo, że na wolontariacie każą przynosić kawę i xerować trzeba samemu dociekać tajników zawodu i przeć żeby ktoś cos pokazał. Ilu znacie takich studentów? Niemal 90% studentó marzy żeby jak najszybciej skończyc dzien zajęć na uczelni i wrócić do domu "bardzo zmęczonym" :-/ Odpowiedz Link Zgłoś
mirtillo25 Re: Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabry 23.04.12, 08:41 Problemem nie jest tylko złe przygotowanie praktyczne. Problem jest bardziej złożony, a składają się na niego takie czynniki, jak: a) za duża liczba studentów na roku, b) dziwaczne kierunki totalnie niedostosowane do rynku pracy w Polsce (z przewagą humanistycznych kierunków dziwolągów) c) zbyt łatwy dostęp do studiów (jeszcze parę lat temu na Polibudę można było składać papiery, tylko jak miało się zdaną matmę na maturze, a dzisiaj to każdy tam może składać papiery), d) zbyt dużo malutkich uczelni prywatnych i filii innych uczelni, e) uczelnie nastawione są tylko na kasę (stąd taki łatwy dostęp do studiów). f) uczelnie cackają się ze studentami i trzymają tępaków byle tylko płacili za poprawki egzaminów w nieskończoność, g) tworzenie filii uczelni w małych miastach (tam to dopiero jest dramat z poziomem nauczania!) Wszystkie jednak te czynniki sprowadzają się jednak do jednego: OBECNE UCZELNIE NIE KSZTAŁCĄ DLA SAMEGO KSZTAŁCENIA, ALE DLA KASY... no i mamy to co mamy. Pan rektor z drugim rektorem zobaczyli, że z opłat rekrutacyjnych, studiów podyplomowych, studiów zaocznych i poprawkowych kursów jest spora kasa, to trzymają słabiaków na siłę. I potem mamy inżyniera, który nie potrafi rozwiązać prostego równania oraz anglistę, który nie zna połowy potrzebnych słówek. Jedynym ratunkiem są albo likwidacje uczelni (zwłaszcza filii i prywatnych), likwidacja dziwnych kierunków oraz rankingi. Albo odebranie władzy w tym zakresie rektorom i dziekanom. Porobili sobie biznesy z uczelni zamiast kształcić młodych ludzi. Może Panowie Pracodawcy zamiast narzekać zaczną przyglądać się w CV, jaką uczelnię skończył dany delikwent, ponieważ informatyka zaoczna skończona na Wyższej Prywatnej Szkole Lansu i Balansu nie jest tą samą informatyką co informatyka dzienna skończona na Polibudzie z wynikiem bardzo dobrym. Młodych nie obwiniajcie! Ciągle oskarża się młodych. A przecież na studia idą 19-latkowie. Żądacie od dzieciaków racjonalnych i dobrze przemyślanych wyborów? Nawet Ci którzy idą na medycynę, nie idą, bo wiedzą jaki jest rynek pracy, ale dlatego, że "fajnie jest być lekarzem". Przez cały okres przed studiami wmawia im się, że niektóre kierunki są prestiżowe albo ambitne, a nie mówi się o tym, że po nich nie ma pracy. Dzisiaj nawet doktorat może zrobić każdy. Będziemy potem mieli panie kasjerki z doktoratem. Wszystko idzie w tym kierunku. W ciągu 5 - 6 lat liczba studentów drastycznie wzrosła. Czy nikt tego nie pilnuje??? Ministerstwo Edukacji śpi? Nie ustalili żadnych limitów??? Mówicie, że studenci są słabi, nieprzygotowani... Ich nie obwiniajcie. Oni są ofiarami złych decyzji kierowanych od góry. Byli słabymi uczniami i nagle ktoś przyjął ich na studia. Dziwicie się, że na nie poszli? Uczelnie, obudźcie się!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ladyroot Re: Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabry 23.04.12, 10:11 To nie jest do końca prawda. Zatrudniam zarówno ludzi po polibudzie, jak i po szkołach lansu i balansu i mogę powiedzieć, że poza wybujałym ego i obryciem wszystkich możliwych regułek na pamięć, absolwent polibudy nie reprezentuje sobą nic. Naprawdę. Zero umiejętności praktycznych - no, chyba, że wiedza z poziomu lat 80-tych. Jednoczesnie ludzie po szkole Lansu i Balansu, znający swe niedociągnięcia, potrafią kształcić sie samodzielnie cały czas, wychodzą na dodatek z uczelni, które zatrudniaja na stanowisku asystentów PRAKTYKÓW - programistów, bazodanowców czy projektantów. Sama studiowałam na obu typach uczelni i jestem zaskoczona, że prywatne potrafia mieć o wiele wyższy poziom. Kryterium przeglądania CV nie powinna być szkoła, tylko umiejętności - jak nie pracowałeś, to chociaz jakiś projekt w sieci prowadzisz czy co? Po co mi nierób po "najlepszej" państwowej uczelni, który przepił i przebalował całe studia w akademiku? Odpowiedz Link Zgłoś
1borgia Re: Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabry 23.04.12, 10:27 prosze bardzo, nastepny profesor! borgia Odpowiedz Link Zgłoś
cehaem Re: Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabry 23.04.12, 22:24 Kolejny/a, ktory chce miec gotowego pracownika za friko...Dlaczego sie wprost nie przyznasz, ze nie chodzi ci o wykwalifikowanego pracownika, tylko o kogos, kto tobie przy minimalnym wysillku maksymalnie napcha kabze? Chcesz miec praktykow? A ile stazy (takich prawdziwych) zaoferowalas/es w ostatnich dwoch latach? Aha, nie ma czasu na stazystow.....to kto ma to za ciebie zrobic? Odpowiedz Link Zgłoś
alien0 20 lat bez matematyki na maturze.na co liczyliście 23.04.12, 08:42 Co bardziej uczy rozwiązywać i analizować problemy jak nie matematyka ? Odpowiedz Link Zgłoś
momy Re: 20 lat bez matematyki na maturze.na co liczyl 23.04.12, 10:05 gry komputerowe, wiedźminy, call od duties, facebook, nasza klasa, youtube, seriale w tv, wychowanie do życia w rodzinie, religia, technika polegająca na uczeniu symboli przepisów prania na metkach i przepisów ruchu rowerowego (czyli rzeczy, które dzieci powinny nauczyć się w domu albo na zajęciach pozaszkolnych), prezentacje (Tak, już jest taki przedmiot w niektórych szkołach, ale geografii i fizyki nie ma) Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: 20 lat bez matematyki na maturze.na co liczyl 23.04.12, 10:19 Mieszkam w Berlinie. Moja córka jest w czwartej klasie i w maju będzie miała egzamin na kartę rowerową. W szkole się przygotowywują do testów, na zajęcia praktyczne szli całą klasą. Odpowiedz Link Zgłoś
cehaem Re: 20 lat bez matematyki na maturze.na co liczyl 23.04.12, 22:25 alien0 napisał: > Co bardziej uczy rozwiązywać i analizować problemy jak nie matematyka ? Wiele innych przedmiotow. Matematyka to nie Alfa i Omega. Odpowiedz Link Zgłoś
pawelekok Ponownie zróżnicować szkołę 23.04.12, 08:44 Nie ulega wątpliwości, że unifikujący system kształcenia się kompletnie nie sprawdził. Owszem wyrównał poziom, ale w dół. Co było zresztą oczywiste od samego początku, że tak się to skończy. Należałoby ponownie wprowadzić szkoły zawodowe o róznym profilu. Ale pora też na zróżnicowanie poziomu nauczania w samych szkołach. Wprowadzić A klasy, w których na innym poziomie będzie kształcona najzdolniejksza młodzież. Różnicowanie wprowadzić już od 3-ej klasy szkoły podstawowej. Najzdolniejsi i najpracowitsi uczniowie z klas innych mogliby przenosić się do takiej klasy w nagrodę za postępy, nabardziej leniwi i nie radzący sobie z klasy A przenoszeni byliby do innych. I oczywisćie trzeba przywrócić egzaminy wstępne na wyższe uczelnie. Bo matura teraz już o niczym nie świadczy. Poza tym, czy my musimy mieć tyle wyższych uczelni? Zmienić ich klasyfikację na nieliczne uczelnie wyższe (uniwersytety) oraz szkoły policealne, które nie będą dawać żadnego stopnia naukowego, a zamiast tego przysposabiać do konkretnego zawodu. Odpowiedz Link Zgłoś
momy Re: Ponownie zróżnicować szkołę 23.04.12, 09:59 Myślę, ze różnicowanie na klasy A, B itd nie ma sensu. Podział na technika, licea zawodowe i zawodówki załatwiał sprawę. Gdyby 20% szło do LO, jak dawniej, zupełnie by to wystarczyło. Nie cały naród musi mieć maturę. I wystarczy zróżnicowanie na klasy profilowane - ale typu mat-fiz, biol-chem, a nie np. te dzisiejsze oszołomstwa typu "dziennikarstwo" - to dopiero profil dala przyszłych bezrobotnych! (dobrym dziennikarzem jest tylko ten, kto ma jakieś konkretne wykształcenie, a dziennikarstwo we krwi) A że w jednej klasie będą słabsi i lepsi - to nigdy nie działało negatywnie na dobrych, bo oni robili swoje (i mieli fakultety i kółka za dobrych czasów), a tylko wyciągało tych słabszych. Odpowiedz Link Zgłoś
eti.gda Re: Ponownie zróżnicować szkołę 23.04.12, 14:52 pawelekok napisał: ....I oczywisćie trzeba przywrócić egzaminy wstępne na wyższe uczelnie. Bo matura t > eraz już o niczym nie świadczy. Poza tym, czy my musimy mieć tyle wyższych ucze > lni? Zmienić ich klasyfikację na nieliczne uczelnie wyższe (uniwersytety) oraz > szkoły policealne, które nie będą dawać żadnego stopnia naukowego, a zamiast te > go przysposabiać do konkretnego zawodu. Ciekaw jestem, kto zdałby taki egzamin, jaki ja musiałem zdawać przed laty na polibudę: 1. Egczamin z matematyki pisemny i ustny (nie było zwolnień z ustnego po napisaniu pisemnego na 5) 2. Egzamin ustny z fizyki 3. Egzamin pisemny z języka obcego (do wyboru: rosyjski, angielski, francuski, niemiecki). Według tego później studenci byli kierowani na lektoraty, z tym, że ci, którzy zdawali ruski, musieli chodzić nangielski). I tu ciekawostka: sporo kandydatów wywróciło się na języku obcym. W tamtych czasach niektórzy lekceważyli naukę ruskiego, bo uważali, że w ten sposób czynią się jakąś "opozycją" polityczną, ale, niestety, lekceważeniu rosyjskiego nie towarzyszyło większe zaangażowanie w naukę innego języka obcego. I choć uzyskałem 45 pkt. na 50 możliwych, to jeszce teraz robi mi się zimno. Wolałbym zdawać jeszcze raz ówczesną maturę, niż taki egzamin wstępny. Odpowiedz Link Zgłoś
six_a Re: Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabry 23.04.12, 08:44 no biedni naprawdę, wszystkiego muszą uczyć. to może trzeba nawiązać współpracę z uczelniami i organizować praktyki dla studentów albo uczniów szkół zawodowych? nie, to pewnie za drogie. najlepiej mieć wszystko za darmo i płacić za robotę pół tego co na zachodzie. + doprawdy rozwalające jest, jak prezes molocha dyktującego ceny i siedzącego w sądach z powodu afer z wypłatami odszkodowań mówi o uczciwości. blablabla Odpowiedz Link Zgłoś
nauczyciel_pl Wina całego systemu edukacji i jego założeń 23.04.12, 08:46 Nauka dziecka powinna zaczynać się przynajmniej od 3 roku życia. Ale nie chodzi tu o obniżanie wieku szkolnego tylko o uczenie przez zabawę. Tymczasem przedszkola mają zakaz uczenia dzieci czytać, czyli w nie wolno oficjalnie dzieci uczyć czytania w wieku gdy jest to najłatwiejsze. Powyżej 5 roku życia staje się to niestety coraz trudniejsze. A u nas zaczynamy naukę w wieku 6-7 lat. I nie chodzi mi tu o obniżenie wieku szkolnego. Ten bym nawet podniósł aby jak najpóźniej dzieci trafiały do szkół z dzwonkami i klas z ławkami gdzie mają siedzieć cicho i słuchać pani. Dziecko, które zdobędzie dobre podstawy, zazwyczaj dzięki rodzicom, potem przez całą edukacje radzi sobie dużo lepiej. W szkole w dużych klasach jest to bardzo trudne, dla każdego dziecka indywidualnie nauczyciel ma mało czasu, na pojedynczej lekcji nie więcej niż minutę może takiemu dziecku poświęcić. I niestety gdy nie ma odpowiednich podstaw i rodzice się nie zgodzą, a zazwyczaj się nie zgadzają aby dziecko powtórzyło klasę i jest przepychane dalej to już zawsze będzie traktowane jak problem, który trzeba przepchnąć aby się nie męczyło i dziecko i szkoła. Spotkałem się z przypadkiem, który skończył liceum, a nie potrafił dzielić w zakresie do 10. Jakim cudem ukończył on 3 klasę szkoły podstawowej? Gimnazja to jest walka o przetrwanie, kolejny problem, który należałoby zlikwidować. Liceum to praktycznie już tylko przygotowanie do matury. I tutaj uczelnie wyższe powinny się zastanowić jeśli chcą podnieść w łatwy sposób poziom. Należałoby wprowadzić egzaminy na studia tak jak to było kiedyś gdy miejsc było dużo mniej niż chętnych. Wprowadzenie egzaminów wymusiłby na młodych ludziach mobilizacje i naukę. Bo łatwa matura to wiadomo, jako to będzie. A uczelnie wezmą i tak każdego, kto będzie chętny aby do nich przyjść. Komu chce się wysilać skoro i tak wie, że się dostanie? Dzisiaj w radiu przyszły rektor UW zwalił całą winę na licea. Ale może należałoby się uderzyć w pierś i przyznać, że to właśnie na uczelniach obniżyli poziom aby przyjmować każdego, kto tylko chce, bo za tym idą pieniądze. A licealiści to wiedząc stracili całkowicie motywację, bo według nich miejsce na uczelni po prostu im się należy. Odpowiedz Link Zgłoś
momy Nauka od 3 roku życia? 23.04.12, 09:52 Czyżby nastąpiła jakaś błyskawiczna ewolucja w rozwoju neurologicznym i fizycznym dzieci? To są bzdury powtarzane przez pseudopedagogów typu pani Hall. Żeby rodzic i pani Hall stanęli na głowie, dziecko nie nauczy się szybciej, niż pozwala na to jego rozwój biologiczny, Już dawno wykazano (a swoją drogą ludzkość wie to od zarania), że nie ma sensu męczyć dzieci nauką od maleństwa, bo to, na co dziecko 5-letnie straci rok, dziecko 7-letnie przyswoi w tydzień. Biologia na szczęście jest odporna na ideologów. Dzieciom w dzieciństwie należy dać święty spokój. To im najlepiej zrobi na przyszłość. A jeżeli chce się młodym ludziom więcej do głów włożyć, to należy okres edukacji przedłużyć - ale wtedy, gdy człowiek uczy się najsprawniej i najwydajniej czyli po 20 roku życia, a nie męczyć w kołysce. Gdyby takie teorie były prawdziwe, dzisiejsi 45- i 50-latkowie powinni być niedouczeni w stosunku do pokolenia obowiązkowych zerówek. Jakoś dziwnie w ogóle nie są. Odpowiedz Link Zgłoś
vogon.jeltz Re: Nauka od 3 roku życia? 23.04.12, 11:03 momy napisała: > Żeby rodzic i pani Hall stanęli na głowie, dziecko nie nauczy się szybciej, niż > pozwala na to jego rozwój biologiczny, Już dawno wykazano (a swoją drogą > ludzkość wie to od zarania), że nie ma sensu męczyć dzieci nauką od maleństwa, > bo to, na co dziecko 5-letnie straci rok, dziecko 7-letnie przyswoi w tydzień. > Biologia na szczęście jest odporna na ideologów. Nie chodzi o to, żeby na siłę uczyć małe dzieci. Ale można przecież zamiast kucyków i innego różowego ścierwa dać im do zabawy klocki, kredki i układanki, a zamiast puszczać durne kreskówki - czytać książeczki. Ja tak robię z moją córeczką (oczywiście nie zmuszam jej do niczego), która jest jeszcze rzeczywiście zbyt mała, żeby uczyć ją czytać - ma niecałe 2 lata - ale za to pięknie mówi pełnymi zdaniami. Potem inni rodzice robią taaakie oczy "jak ona ładnie mówi", bo ich dzieci ledwo bełkoczą. No, jak się do niej od zawsze mówi i czyta - to i mówi. Odpowiedz Link Zgłoś
dinki_red Re: Nauka od 3 roku życia? 23.04.12, 14:14 Zgadzam sie. Nauke czytania mozna zaczac dowolnie wczesnie, pod warunkiem ze dziecko samo zdradza zainteresowanie. Mnie babcia nauczyla czytac jak mialam 5 lat. Dala mi elementarz Falskiego do zabawy. Najpierw ze wzgledu na obrazki ale skoro sama zaczelam pytac co to za literka, a jak to sie czyta itd. to zaczela mnie uczyc czytac Odpowiedz Link Zgłoś
nauczyciel_pl Re: Nauka od 3 roku życia? 24.04.12, 00:29 momy napisała: > Czyżby nastąpiła jakaś błyskawiczna ewolucja w rozwoju neurologicznym i fizyczn > ym dzieci? > To są bzdury powtarzane przez pseudopedagogów typu pani Hall. > Żeby rodzic i pani Hall stanęli na głowie, dziecko nie nauczy się szybciej, niż > pozwala na to jego rozwój biologiczny, Już dawno wykazano (a swoją drogą ludzk > ość wie to od zarania), że nie ma sensu męczyć dzieci nauką od maleństwa, bo to > , na co dziecko 5-letnie straci rok, dziecko 7-letnie przyswoi w tydzień masz dzieci? przeczytałaś początek mojego postu? wiesz coś o nauce przez zabawę? wiesz jak dzieci szybko się uczą? oczywiście nikt o zdrowych zmysłach nie będzie ich uczył matematyki, ale podstaw języka już jak najbardziej można i trzeba. Tylko w tym wieku dziecko potrafi naturalnie opanować język obcy. Nigdy później nie zrobi tego tak sprawnie. I nie myl nauki z nudnym siedzeniom w ławce szkolnej bo to z nauka może nie mieć wiele wspólnego. jak dajesz swoim dzieciom święty spokój? I czy na pewno im go dajesz czy sobie go fundujesz trzymając je zamknięte w kojcu? Odpowiedz Link Zgłoś
gieerjot To polscy pracodawcy sa problemem, nie uczelnie 23.04.12, 08:49 To jest wina mentalnosci polskich pracodawców a nie edukacji. Osobiscie studiowalem informatyke na Politechnice Wroclawskiej Moja pierwsze praca byla w Zielonej Górze, pracodawca od odrazu chcial zebym wszystko umial, najlepiej usiadl przy kompie i odrazu zaczal przynosic firmie zysk, nie organizowal przy tym zadnych szkolen czy kursów.. Pracowalem tam przez prawie rok i wzasadzie móglbym napisac ze studia wogóle sie nie przydaly... Moja drugi zaklad pracy jest w Niemczech (BASF), jedyne co odemnie wymagali tutaj to skonczone studia informatyczne i o dziwo byli bardzo zadowoleni z mojej wiedzy.... Stopniowy wytlumaczyli mi moja prace i bardzo szybko nauczylem sie wszystko robic Okazalo sie ze wiedza zdobyta na politechnice okazala sie znakomita baza do pózniejszej, samodzielnej pracy.... Odpowiedz Link Zgłoś
borprio Re: To polscy pracodawcy sa problemem, nie uczeln 23.04.12, 09:52 nie zupelnie. studiowalem i w RP i za granica. najbardziej jaskrawa roznica dla mnie stanowili wykladowcy. za granica to byli praktycy (w wiekszosci), ktorzy wczesniej zjedli zeby w przemysle. w RP - sam wiesz. masz bez watpienia racje pod wzgledem wiekszej kultury i umiejetnosci motywowania zachodniego pracodawcy (pracowalem rowniez po obu stronach granicy). Polak przede wszystkim krytykuje oczekujac natychmiastowej poprawy. Na zachodzie nastawienie jest na zachecanie i nauke przez odnajdywanie i korygowanie wlasnych bledow. tak czy siak, na pewno zyskujemy na otwartosci granic. te idee wczesniej czy pozniej dotra do polskiego systemu i edukacji i pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
maciak21 Re: To polscy pracodawcy sa problemem, nie uczeln 23.04.12, 09:53 Tak to powinno wyglądać bo do pracy idziesz już jako gość a nie amator i tak jest na zachodzie i w USA a u nas idziesz i nic nie umiesz! Sam sobie odpowiedziałeś na zarzuty! no chyba że jesteś normalny inaczej! Odpowiedz Link Zgłoś
lechujarek_wolski Klerycy nie narzekaja na zatrudnienie :) 23.04.12, 08:50 De facto w tym zawodzie jest 0% bezrobocia. Nawet obecny prezydent wykładał kiedyś w Niższym Seminarium Duchownym w Niepokalanowie i z pewnością mógłby to potwierdzić. Gdybym był młodym człowiekiem, to bez wahania wybrałbym właśnie zawód klechy, bo trzeba być niezłym frajerem, żeby dzisiaj pracować w Polsce :) Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Klerycy nie narzekaja na zatrudnienie :) 23.04.12, 09:58 Mimo to nabór jest mizerny - ePiSkopat narzeka, że zaciąg frajerów do seminariów z roku na rok coraz mniejszy. To już nie te czasy, kiedy dla chłopaka ze wsi jedyną przepustką do kariery było pójście w ornaty albo w kamasze. Odpowiedz Link Zgłoś
cehaem Re: Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabry 23.04.12, 08:52 > zez firmę. Kiedyś młodzi byli przyuczani przez pracodawców, dziś pracodawcy chc > ą mieć wszystko podane na tacy. W swiecie "cywilizowanym" tak nadal jest. Absolwent przychodzi do firmy, gdzie dopiero uczy sie go, jak dzialac w konkretnych warunkach. Wczesniej mial moze dwie praktyki. Polskim pracodawcom nawet tego sie nie chce. Co oczywiscie nie przeczy temu, ze polowa absolwentow polskich AE to ludzie, ktorzy swietnie umieja wyrecytowac podrecznik. I nic poza tym. Odpowiedz Link Zgłoś
vivapieniata Myślą, że Amerykę odkryli? 23.04.12, 08:52 8 lat temu, Zarządzanie, ćwiczenia z mikroekonomii: robimy, uwaga: macierze! (ja): może mi pani wytłumaczyć, po co mam się tego uczyć i do czego mam mi być to potrzebne podczas zarządzania firmą - mamy przecież komputery? (psorka): bo może przyjść taki czas, że na świecie padną wszystkie komputery i trzeba będzie liczyć ręcznie. (ja): jak na świecie padną wszystkie komputery, to znaczy że wysadziliśmy go w powietrze i znowu siedzimy na drzewach i jemy banany. Na Zarządzaniu nie nauczyłam się niczego, co przydałoby mi się w pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
vogon.jeltz Re: Myślą, że Amerykę odkryli? 23.04.12, 11:13 vivapieniata napisała: > 8 lat temu, Zarządzanie, ćwiczenia z mikroekonomii: > > robimy, uwaga: macierze! > > (ja): może mi pani wytłumaczyć, po co mam się tego uczyć i do czego mam mi być > to potrzebne podczas zarządzania firmą - mamy przecież komputery? > (psorka): bo może przyjść taki czas, że na świecie padną wszystkie komputery i > trzeba będzie liczyć ręcznie. > (ja): jak na świecie padną wszystkie komputery, to znaczy że wysadziliśmy go w > powietrze i znowu siedzimy na drzewach i jemy banany. Ty jesteś głupia (absolwentka zarządzania, no cóż...), psorka była głupia, a wytłumaczenie "po co masz się tego uczyć" jest bardzo proste. Otóż po to, żeby wiedzieć co tak naprawdę liczysz na tym komputerze. Jak chciałabyś "policzyć macierz" na komputerze, skoro nawet nie będziesz wiedziała, co to macierz, gdzie się wykorzystuje i jak się "liczy"? I pytanie kontrolne: ilu z twoich kolegów studentów potrafiłoby wtedy - nawet licząc na komputerach - zastosować obliczenia macierzowe do, like, czegokolwiek? Odpowiedz Link Zgłoś
vivapieniata Re: Myślą, że Amerykę odkryli? 23.04.12, 11:46 Mądry się znalazł. Nazywanie kogoś głupim uważasz niby za mądre, egocentryczna świnio? Dałam do zrozumienia, że te wiadomości są zbędne - przez tyle lat nigdy do niczego mi się nie przydały. I nie przydadzą baranie. Zastosowanie macierzy w ekonomii nie przydaje się zupełnie, bo nikt nie liczy takich rzeczy na piechotę! A odpowiadając na twoje pytanie: sporo moich kolegów potrafiło zastosować macierze i zadawali dokładnie to samo pytanie co ja. Odpowiedz Link Zgłoś
vogon.jeltz Re: Myślą, że Amerykę odkryli? 23.04.12, 12:07 vivapieniata napisała: > Mądry się znalazł. Nazywanie kogoś głupim uważasz niby za mądre, egocentryczna > świnio? W moim uniwersum egocentrycznej świni nazwanie głupka głupka to po prostu stwierdzenie faktu. A, pardon, ale ty mi ze swoim podejściem, pytaniami i umiejętnością formułowania myśli na zbyt mądrą mi nie wyglądasz. > Dałam do zrozumienia, że te wiadomości są zbędne - przez tyle lat nigdy do > niczego mi się nie przydały. I nie przydadzą baranie. Zastosowanie macierzy > w ekonomii nie przydaje się zupełnie, bo nikt nie liczy takich rzeczy na piechotę! To się zdecyduj, głupiutka panienko, czy "zastosowanie macierzy w ekonomii nie przydaje się zupełnie" (o, tu właśnie widać twój brak kompetencji językowych) czy też macierze jednak w tej waszej ekonomii przydają się jak cholera, tylko nikt nie liczy ich na piechotę. Trzeba być naprawdę wybitną jednostką, żeby stworzyć zdanie, którego druga część zaprzecza pierwszej i jeszcze używać go jako argumentu. Odpowiedz Link Zgłoś
vivapieniata Re: Myślą, że Amerykę odkryli? 23.04.12, 17:07 Rozumiem, że jedyną mądrością jaką ty uzyskałeś podczas swojego studiowania, jest łapanie za słówka "głupiutkich panienek". Rozumiem, że ta "nasza ekonomia" nie jest tak wysokich lotów jak twoje ... co??? Rozumiem, że musisz na quorum udowadniać, jak to się "głupia bo studiowała ekonomię" machnęła, jakby wszyscy czytający co najmniej byli idiotami i nie zrozumieli, że tu chodzi o macierze liczone na piechotę, które spokojnie może policzyć komputer. Proponuję iść do psychologa, na piwko, na panienki - może ci ulży w twoim życiu i przestaniesz usilnie pokazywać swoją wyższość - która w tej sytuacji raczej świadczy o totalnym prostactwie. Odpowiedz Link Zgłoś
jml13060 Matematyka 24.04.12, 14:01 Komputer jest tylko narzędziem. Tak jak suwak logarytmiczny, liczydło, młotek. Użytkownik powinien wiedzieć co i jak liczy ? Umiejętność obliczania macierzy w ekonometrii jest ważna. Oczywiście szybciej można to zrobić z użyciem komputera, ale w procesie kształcenia student powinien na prostych przykładach nauczyć się robić to "na piechotę". Dla zrozumienia logiki obliczeń. W przeciwnym przypadku nie będzie w przyszłym zawodzie ekonomisty w stanie interpretować wyników. Będzie tylko biernym, bezrefleksynym interfejsem komputera wprowadzającym doń dane i odbierającym wyniki z "czarnej skrzynki". Wiedza matematyczna jest bardzo ważna w coraz liczniejszych dziedzinach. Nie w naukach teoretycznych, technice, analizach genomów, a w sferze finansów i ubezpieczeń najpotężniejsze komputery i najlepsi matematycy zostali zaprzęgnięci do analizy ryzyka. Nie bagatelizowałbym umiejętności rozwiązywania problemów matematycznych na piechotę. Rachunek macierzowy nie jest taki trudny. Argument profesora był uzasadniony choćby przykładem Robinsona Crusoe, który musiał sobie poradzić bez udogodnień cywilizacyjnych, ot ... bez zwykłych zapałek. Jeśli w wyniku kataklizmu, np. utraty pola magnetycznego chroniącego Ziemię przed promieniowaniem, wybuchu na Słońcu, itp. komputery przestaną działać, to co ? Koniec cywilizacji ludzkiej ? Bo absolwent z dyplomem nie będzie umiał pomnożyć macierzy ? Tak przy okazji - Czy ktoś z Internautów wykształconych na studiach wszelakich umiałby metodami klasycznymi obliczyć masę Ziemi, albo promień orbity Księzyca ? Czekam na odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
vogon.jeltz Re: Myślą, że Amerykę odkryli? 24.04.12, 19:56 Kolega obok już ci rzeczowo i kulturalnie odpowiedział, po co uczyli cię "liczenia macierzy". Ja w swoim zwykłym chamskim stylu dodam tylko, że to nie jest tylko kwestia "machnięcia się", tylko po twoich wypowiedziach widać wyraźnie, że masz problem z klarownym wyrażaniem swoich myśli. Co nie musi oznaczać, że jesteś głupia, ale w połączeniu z podejściem "a po co mie to" bardzo silnie na to wskazuje. Odpowiedz Link Zgłoś
pawelekok Ciekawe czemu zniknął mój post 23.04.12, 08:52 w którym proponowałem zróżnicowanie szkolnictwa: "Nie ulega wątpliwości, że unifikujący system kształcenia się kompletnie nie sprawdził. Owszem wyrównał poziom, ale w dół. Co było zresztą oczywiste od samego początku, że tak się to skończy. Należałoby ponownie wprowadzić szkoły zawodowe o róznym profilu. Ale pora też na zróżnicowanie poziomu nauczania w samych szkołach. Wprowadzić A klasy, w których na innym poziomie będzie kształcona najzdolniejksza młodzież. Różnicowanie wprowadzić już od 3-ej klasy szkoły podstawowej. Najzdolniejsi i najpracowitsi uczniowie z klas innych mogliby przenosić się do takiej klasy w nagrodę za postępy, nabardziej leniwi i nie radzący sobie z klasy A przenoszeni byliby do innych. I oczywisćie trzeba przywrócić egzaminy wstępne na wyższe uczelnie. Bo matura teraz już o niczym nie świadczy. Poza tym, czy my musimy mieć tyle wyższych uczelni? Zmienić ich klasyfikację na nieliczne uczelnie wyższe (uniwersytety) oraz szkoły policealne, które nie będą dawać żadnego stopnia naukowego, a zamiast tego przysposabiać do konkretnego zawodu." Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Ciekawe czemu zniknął mój post 23.04.12, 09:55 W Niemczech się odchodzi od oddzielania ziarn od plew po 4. klasie, a ty to tu postulujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
zbirone Zadaniem uczelni nie jest przygotować do pracy 23.04.12, 08:53 Nie wiem na jakim świecie żyje prezes PZU skoro nie rozumie podstawowego celu polskiego systemu edukacji jakim jest przechowywanie bezrobotnych. Do jest dziś jedna z kluczowych funkcji współczesnej uczelni czy liceum ogólnokształcącego - przechowalnia. Odpowiedz Link Zgłoś
vogon.jeltz Re: Zadaniem uczelni nie jest przygotować do prac 23.04.12, 11:19 zbirone napisał: > Nie wiem na jakim świecie żyje prezes PZU skoro nie rozumie podstawowego celu p > olskiego systemu edukacji jakim jest przechowywanie bezrobotnych. Do jest dziś > jedna z kluczowych funkcji współczesnej uczelni czy liceum ogólnokształcącego - > przechowalnia. Dodaj jeszcze drugą przechowalnię w postaci wszelkiej maści urzędów. Tak jak studentów łudzi się iluzją, że zdobywają wiedzę, tak urzędnikom ludziom wypłaca się de facto zasiłek za to, że nic nie produkują - chyba tylko po to, żeby czuli się potrzebni. Bo prawda jest taka, że ludzka praca stała się zbędna - podstawowych dóbr jesteśmy w stanie wyprodukować więcej, niż kiedykolwiek będziemy w stanie skonsumować (stąd kariera, jaką robią wszelkiej maści marketingi, a z drugiej strony planned obsolescence), a tę resztkę pracy, która jeszcze musi być wykonana przez ludzi, odwalają za nas Azjaci. Odpowiedz Link Zgłoś
norman67 To szkoła pods/gim i lic rozmontowały system - na 23.04.12, 08:55 studiach nie można już wiele zrobić jak ktoś nie zna polskiego i matematyki. Nowa matura i system testowy to parodia wymagań. Zawsze lepiej jest mieć uczących się niż bezrobotnych, ale odbyło się to kosztem spadku poziomu. Mamy do czynienia z generacją Y o letnim stosunku do pracy i z dobrą znajomością ang w którym niewiele potrafią powiedzieć. Naprawdę jest bardzo źle i jeszcze teraz robi się ze studiów szkółkę. Odpowiedz Link Zgłoś
tomasz_maciejewski Dyrdymały lichwiarza a nie producenta. Pasożyta. 23.04.12, 08:58 j.w. Odpowiedz Link Zgłoś
walkaklas Potrzeba nam lekarzy, prawników 23.04.12, 09:03 a durne państwo wydaje nasze pieniądze na kształcenie bezrobotnych magistrów różnych logii. Gospodarka gorsza niż za poprzedniego ustroju. Mamy 2 razy mniej lekarzy niż w innych państwach europejskich Kto za to odpowiada? Izba lekarska nie chce większej konkurencji ? Państwu pasują roczne kolejki, bo ludzie szybciej umierają i ZUS się cieszy ? Odpowiedz Link Zgłoś
noel1 Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 09:05 Artykuł nie zawiera nic nowego, dawno temu było wiadomo że polskie szkolnictwo nie tylko wyższe idzie w kierunku humanizowania kierunków technicznych. Wyjątkiem są szkoły techniczne które wyposażone w pracownie techniczne nie tylko z nazwy: na fizyce się gada jak ma przebiegać ćwiczenie zamiast je wykonywać dotyczy to także chemii, biologi itd. itp. Jeżeli zaś chodzi o przedmioty zawodowe to tak zwane klasopracownie w wielu szkołach są tylko z nazwy - na gadulstwie zaczyna i kończy się lekcja. Niestety ten problem dotyczy także studiów wyższych. Można całe studia przegadać nie brudząc sobie rąĸ. Dochodzimy już do tego że humanistyka nie różnini się już wiele od politechniki tu się gada i tu się gada tylko na inne tematy i tak to cała Polska rozgadana. Odpowiedz Link Zgłoś
treblig Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 09:05 Prawda jest niestety taka, że uczelniom kompletnie zwisa, czy ich nauczanie coś daje. Nawet tym o ustalonej wydawałoby się renomie, aspirujących do polskiej czołówki. Student ma zaliczyć wszystkie przedmioty, a wykładowcy zarobić na ich wykładaniu, niezależnie od tego, co wykładają i jak oddalone od rzeczywistości są ich wykłady. Kiedy studiowałem na AGH udało mi się dostać na praktyki do KGHM, tam w czasie obserwacji prac przygotowawczych do wydobycia na kopalni miedzi zapytałem opiekującego się nami - praktykantami - inżyniera o metodę kotwienia stropów, przedstawianą nam przez wykładowcę jako nowatorską i niezmiernie skuteczną. Facet najpierw pośmiał się chwile, a potem zapytał o nazwisko wykładowcy. Kiedy usłyszał odpowiedź, ze to prof. dr hab X pośmiał się jeszcze chwilę i powiedział, ze ten sam X uczył go o tej supernowoczesnej ( a tak naprawdę obecnie zarzuconej jako nieskuteczna) metodzie 10 lat wcześniej. Tyle, że wtedy jeszcze nie miał "hab" przed "dr", a metoda wtedy faktycznie była nowoczesna, tyle ze nie wyszła poza etap prób. Kolejny przykład - moja żona w czasie studiów na farmacji w Lublinie miała zajęcia z farmakognozji (jeden z ważniejszych przedmiotów kierunkowych) z profesorem który 25 lat wcześniej uczył jej matkę, kiedy porównała notatki ze starymi zeszytami matki, okazało się, ze wykłady zawierają właściwie te same informacje, bez jakiegokolwiek uwzględnienia postępu w farmakologii. Takie przykłady można mnożyć. Co do zdolności samodzielnego myślenia, tak pożądanej przez pracodawców - uczelnie konsekwentnie wybijają ją studentom z głów w toku studiów. Odpowiedz Link Zgłoś
deinococcus Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 09:06 Święta prawda. Jestem doktorantem i widzę, jak to wygląda od środka. Skończyłem kierunek, który był zamawiany. Skończyłem go z dobrym wynikiem, podczas studiów się nie obijałem. I dodam, że był to kierunek inżynierski. Teraz widzę, jak uczy się studentów, jak buduje programy studiów. A nowa reforma. I tylko słowa i przyrost biurokracji. Kształcimy, bez urazy, idiotów. Odpowiedz Link Zgłoś
alinaw1 Prezes PZU oskarża polskie uczelnie: To fabryki... 23.04.12, 09:06 Ironią współczesnego świata jest pogłębiający się kryzys intelektualny społeczeństwa. Nie rozumiem dlaczego wszyscy chcą studiować, chcą mieć papierki... Przecież wielu z nich mogłoby układać kafelki albo sprzątać domy. Żadna praca nie hańbi. Odpowiedz Link Zgłoś