Dodaj do ulubionych

"pomocna dłoń" MOPS w Radomiu

07.05.12, 11:24
Moja "droga przez mękę" do tej szacownej instytucji z założenia (chyba?) niosącej pomoc ludziom wygląda tak:
Dzień I - 22.03.2012 dojazd (5,80 autobus w dwie strony), wniosek źle wypełniony.
Dzień II - 23.03.2012 dojazd ( 5,80 " " " " ), wniosek dobrze wypełniony(!), ale: i tu wypunktowanie czego jeszcze brak.
24 i 25.03.2012 dni wolne, więc przerwa w załatwianiu.
Dzień III - 26.03.2012 zwolnienie godzinę z pracy(krzywa mina szefa), dojazd (5,80-jw), brak jeszcze dwóch zaświadczeń, ale oświadczenie, że doręczę w późniejszym terminie ma załatwić sprawę.
Dzień IV - 30.03.2012 jest zaświadczenie o moich dochodach (Centrala firmy w Lublinie) więc znowu krzywa mina szefa(zwolnienie godzinę), dojazd (5,80-jw).
02-09.04.2012 okres przed i świąteczny, więc daję za wygraną, czekam.
Dzień V - 10.04.2012 jadę (5,80-jw), bo podobno (informacja od mojej spółdzielni) już powinna być decyzja. Nic z tego. Nie daję za wygraną. Idę do pok.218 i tam zaskoczenie. Nie dość, że nie ma decyzji to okazuje się, że zaświadczenie jest nie za te miesiące, a decyzja o przyznaniu renty mamy też zła bo aktualna(!). No i jeszcze brak zaświadczenia od komornika,
o które teoretycznie miał wystąpić MOPS, ale nie może(?).
Dzień VI - 11.04.2012 priorytet do Lublina o wystawienie prawidłowego zaświadczenia (1,80),
priorytet do Ostrowca o wystawienie zaświadczenia o nieściągalności alimentów (1,80).
Dzień VII - 17.04.2012 jest zaświadczenie, więc jeszcze tylko ksero odcinków renty mamy i szybko do MOPS (tym razem bez krzywych spojrzeń szefa bo mam dzień wolny), tylko dojazd (5,80-jw). Pokój 218, prośba o ponowne sprawdzenie czy dostarczone dokumenty to te, o które chodziło. Tak!!! Pani informuje mnie, że zostało już wystawione wezwanie dla mnie o uzupełnienie dokumentów, ale mam się tym nie przejmować i dostarczyć już tylko zaświadczenie od komornika. Jeśli nie będę go miała to nawet bez niego mam się zgłosić 07.05.2012.
Dzień VIII - 04.05.2012 wreszcie przysłali oczekiwane zaświadczenie (swoją drogą cóż za tempo! działania) od komornika, więc szybko zwolnienie z pracy (szef jw), dojazd (5,80-jw)
jest 15,05 zdążę czy nie? Uff, drzwi MOPS szeroko otwarte dobra nasza. Bieg do pok.218 oczom nie wierzę drzwi też szeroko otwarte. Wchodzę. W pokoju jedna pani (w końcu długi weekend przynajmniej dla niektórych), tęsknym wzrokiem wpatrzona w okno. Mówię z czym przychodzę, pytanie u kogo składałam wniosek? Z przykrością stwierdzam, że nie znam personaliów szanownych pań z MOPS-u, więc nieśmiało wskazuję biurko. Pani wstała, przeszła do wskazanego biurka, usiadła i szuka. Jedna teczka, druga, trzecia itd. -To jak się pani nazywa? Powtarzam nazwisko. Piąta teczka, szósta, itd. - Nie wiem gdzie ta -tu imię- to ma. Niech pani poczeka na korytarzu ja sprawdzę w komputerze. Ok, wychodzę. Pani też, tyle że do innego pokoju. Czekam. Czekam. Pani pojawia się , ale jeszcze nie do mnie, tylko przechodzi do kolejnego pokoju. Czekam, czekam. Pojawia się ponownie, tym razem już do mnie, przechodzimy znowu do pok. 218, nadal teczki nie ma. Pani wykonuje telefon i ulga-jest teczka! Każe mi przejść piętro wyżej do pok. 318 i tam zostawić zaświadczenie. Idę więc. Jest.
Pukam, wchodzę, na moje "dzień dobry" pani z wyglądu nie mogąca pamiętać czasów PRL
odpowiada: dlaczego o tej godzinie? Grzecznie odpowiadam, że pracuję do 15 i mogłam tylko trochę wcześniej wyjść. -"dobrze, niech pani szybko(!) daje te papiery bo ja zaraz kończę pracę(!) Tłumaczę,że nie TE papiery tylko jedno zaświadczenie. -"jak to? czytała pani wezwanie, wyraźnie ma pani dostarczyć to, to i to.Ma pani te dokumenty? Tu już lekkie zniecierpliwienie pani zaczęła objawiać bo przecież kończy pracę a tu jak to ma jeszcze coś robić? Mówię, że zaświadczenie o zarobkach już doręczyłam. -"ale za złe miesiące!". Nie, tłumaczę,że drugie za dobre. Pani zaczyna już bardziej niecierpliwie wertować papiery w teczce -" to gdzie ono jest?"(!). Ja nie wiem gdzie ono jest w tej chwili, wiem,że zostawiłam je w pok.218 razem z prawidłowymi odcinkami renty mamy. -"to gdzie ono jest, ja go tu nie widzę!". Dałam za wygraną , skierowałam się do wyjścia nie mówiąc już do widzenia w obawie jaką odpowiedź mogę usłyszeć.
Podsumowanie: od 22.03.2012 nie załatwiona sprawa, strata 40,20zł(na razie!) i uszczerbek na zdrowiu w postaci wielokrotnego zdenerwowania. Najciekawsze jest to, że ja nawet nie wiem czy ten dodatek w ogóle dostanę.
Pytanie do Dyrekcji MOPS w Radomiu : kto zwraca koszty poniesione przy tak "rzetelnym" załatwianiu petentów? I dlaczego Dyrekcja tak okrutnie każe swoich pracowników, że zmusza ich do pracy w dni przeplatane świętami?
I jeszcze nieśmiała propozycja dla Dyrekcji MOPS Radom- może stworzyć coś na wzór Tajemniczego Klienta w handlu? Powołać np. Tajemniczego Petenta, myślę że Dyrekcja wielce byłaby zdziwiona wynikami. Może to zmobilizowałoby chociaż w niewielkim stopniu personel MOPS do traktowania ludzi jak ludzi właśnie a nie jak zło konieczne.






Obserwuj wątek
    • rpsycholka Re: "pomocna dłoń" MOPS w Radomiu 07.05.12, 15:18
      Jeszcze tylko sprostowanie : każdy dojazd to 4,80zł, a nie jak wcześniej pisałam 5,80. Jednak to i tak nie zmienia ogólnego bilansu strat, dzisiaj ponownie byłam w MOPS-ie, czyli kolejne 4,80, nadal nie mam decyzji i nie wiem jaka będzie.
      • rpsycholka Re: "pomocna dłoń" MOPS w Radomiu 19.05.12, 19:38
        Jeszcze raz ja. Jak było do przewidzenia dodatku nie dostałam. Nie mam nadal decyzji na piśmie, ale już wiem, że nic z tego. Po co więc przez prawie dwa miesiące(!) traciłam czas i pieniądze? Gdy chciałam telefonicznie dowiedzieć się czy decyzja w ogóle jest wydana, pani nie mogła mi udzielić takich informacji bo "ochrona danych". Ha, ha, ha. A rozmawiać telefonicznie ze spółdzielnią mieszkaniową na mój temat używając moich danych mogła? Poważnie zastanawiam się czy nie skierować sprawy do sądu o naruszenie prywatności.
        Szanowna Dyrekcjo MOPS w Radomiu, ciekawe ile przeznaczacie na rekompensaty za stracony czas, pieniądze, zszargane nerwy po "uprzejmościach" PAŃ URZĘDNICZEK ? NIC??? Gratuluję!
        A swoją drogą zastanawia mnie, że nikt nie skomentował moich wpisów. Zaczynam podejrzewać, że tylko ja mam takiego pecha do MOPS w Radomiu. Może odezwie się ktoś, komu udało się w jakiś sposób załatwić coś pozytywnie w radomskim MOPS-ie.
        Pozdrawiam i życzę zerowych kontaktów z MOPS-em w Radomiu.
        • klan_fan Re: "pomocna dłoń" MOPS w Radomiu 23.05.12, 18:00
          Wiadomo, że w tym kraju w miejscach gdzie powinno sie ludziom pomagać pracują dziwnie niewrażliwi ludzie. Ludzie , którzy nas zresztą reprezentują w niesieniu tej pomocy, która jest z nazwy: społeczna. Chcielibyśmy aby tak było , niestety nie zawsze tak jest. Za to pracowników na etatach MOPS od groma i cit ciut. Nie do MOPS ale do mopa baby wysłać.
          Dzielna jesteś. Jak się to czyta to się przysłowiowy scyzoryk otwiera w kieszeni.
          Radom...cóż..miejsce... marzeń...dla biurw. Skrót MOPS to raczej Mierny a nie Miejski.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka