aro7
23.07.12, 14:09
od piątku/ soboty kiedy to przeczytałem artykuł w wersji "analogowej", świerzbią mnie palce i krew zalewa, jak ktoś może być takim nieodpowiedzialnym, "romantycznym lekkoduchem", liczącym na pomocy przydrożnych kapliczek Matki Boskiej Warsztatowej? czy Szymborskiej.
Pan powinien czym prędzej ofiarę złożyć jakiejś świętej opiekunce masochistów, za to , że
na Pana koszt laweta z autostrady Pana nie ściągnęła..plus mandat za chlapanie olejem..
To ile Kosztowały te zasłużone wakacje? czy raczej droga krzyżowa..? czy nie można było za te pieniądze pojechać autokarem? można też znaleźć samolot tani po całej Europie za 100 czy 200 zł..
...albo sprawne auto kupić..
wystarczy pomyśleć..trochę wyobraźni i przewidywania a nie utyskiwanie, że tym wstrętnym bogaczom, auta zawsze odpalają..
Jak Pan tak lubi polskich wieszczy , to jeden z nich napisał : "... nowe przysłowie Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi.."
Pasuje jak ulał, zwłaszcza po deklaracji, że Pan znów swoim autem zombi wyruszy na podbój Alp..
a także do ...
1. jak można i po co? wpychać zepsute auto na autostradę?
2. za granice bez nowego akumulatora (tańszego w Polsce) czy chociażby kabli?
3. Przegląd auta przed wyjazdem?? słyszał Pan? a nie, że pada wszystko po kolei
4. a na co Pan liczył z Polisy Ubezp.? na nowe auto? holowanie tam i z powrotem? remont kapitalny silnika i wymianę osprzętu jak rozrusznik itp.?
Mogę jednak powiedzieć, że może zazdroszczę Bohaterskiej (bohaterowie często niedobrze kończą ) odwagi.. i ułańskiej fantazji.. choć jednak lepiej by pozostała tylko fantazją..
Ja bym sie obawiał wyjechać za granice 11 letnim autem którym jeździłem, mimo, że przez 2 lata i 60 tys. km tylko linka sprzęgła sie raz zerwała...i akumulator przy -25...
Mam jednak świadomość, że jak się jedzie tylko jednym autem , to nawet nieduża awaria może zmienić wakacje w Koszmar wypoczynkowo finansowy.. wiec po co ? skoro można inaczej? bez stresu i nerwów i udawania, że nas stać..i oczekiwania na darmową usługę..
Życzę, by następne zasłużone wakacje odbyły się transportem zbiorowym bez zagrożenia dla innych użytkowników dróg (choćby olejem rozchlapanym. Co by Pan powiedział motocykliście, który by się połamał lub zabił na Pańskim oleju ?)
i by Pan dał w końcu żonie zasłużenie wypocząć w komfortowych warunkach.