Dodaj do ulubionych

Polski pracownik od podszewki [LIST]

15.09.12, 20:15
Znam to z autopsji. Kiedys usilnie trzymalem sie etatu. Ostatnia etatowa praca byla w 1/3 na umowe o prace na czas nieokreslony a w 2/3 na umowe o dzielo. Zarabialem ok. 3500zl na reke. Po dwoch latach pracy zostalem zwolniony z dnia na dzien, ze niby z powodow ekonomicznych. Teraz pracuje jako freelancer wylacznie na umowy o dzielo. Zarabiam 8000zl na reke. Sam sie ubezpieczam (bez ZUS) i sam sobie odkladam na emeryture. W zyciu nie wroce na etat :)
Obserwuj wątek
    • qulqa Polski pracownik od podszewki [LIST] 15.09.12, 20:19
      Brawo :)
      Popieram w całej rozciągłości :)
      • big.ot poczekamy, zobaczymy 16.09.12, 00:52
        Fajnie jak się ma dwadzieścia-trzydzieści, lat troszkę więcej gotówki na koncie i żadnych zobowiązań. Człowiekowi wydaje się, że jest panem, życia.

        Otrzeźwienie przyjdzie po przekroczeniu progu banku, gdy będzie się chciało wziąć kredyt, albo gdy zapragnie się mieć dzieci. Ciekawi mnie też co zrobić z dzieckiem, które choruje ( a w przedszkolach i szkołach to norma, że dzieciaki zarażają się od siebie) co parę tygodni. Nie chciałbym być w skórze rodzica który musi wybierać czy woli opiekować się dzieckiem, czy zarabiać na chleb.

        Jasne, że jak się zarabia 8 tys. to te problemy nie są aż tak istotne, ale większość zleceniowców zarabia poniżej 2k na miesiąc.

        Nie twierdzę, że etat jest super - jest masę przepisów upierdliwych zarówno dla pracodawców jak i pracowników-, ale na dłuższą metę raczej nie wyobrażam sobie pracy na umowę o dzieło lub zlecenie.
        • dklog79 Re: poczekamy, zobaczymy 16.09.12, 01:01
          Tak sie sklada, ze mam juz grubo po trzydziestce i dwojke dzieci, jedno w wieku przedszkolnym i pomomo chorob dajemy rade. Szykujemy sie do budowy domu. Bylem w banku i nie ma problemu ze zdolnoscia kredytowa. Coraz wiecej bankow honoruje umowy o dzielo.
          • q-ku bank kredytuje wg historii konta 16.09.12, 07:34
            i na pewno da (wiem bo daje) mi kredyt prędzej niż etatowej sprzątaczce (z całym szacunkiem dla sprzątaczki)
            • terrtt Re: bank kredytuje wg historii konta 16.09.12, 14:36
              Czytam te wasze opowieści i robi mi się wesoło. Pracuję na etacie w urzędzie skarbowym i chwalę sobie bardzo regularne chociaż niskie pensje, ale mam dostęp wszelkich informacji o moich podatnikach, związanych z ich zarobkami. I powiem wam, że wynika z ich jednO: ludzie nie dzielą się na sprzątaczki i bogaczy, ludzie dzielą się na odważnych i strachwilych. Odważni zakładają przedsiębiostwa i nie boją się, że ktoś ich okradnie (a praktycznie wszyscy są okradani), nie boją się ryzyka i zarabiają naprawdę duże pieniądze. I to jest fakt. Po drugiej stronie są ci, którzy boją się czegokolwiek zrobić na własną rękę, ich zawsze ktoś musi instruować, pouczać, rozkazywać im... Jeżeli nie mają potwierdzonych wysokich kwalifikacji, to dla nich zostaje praca sprzątaczki, ochroniarza czy w call center.

              Ale prawda jest taka, że oni nie są upośledzeni. Nie są głupi. Nadają się tak samo do zarabiania dużych pieniędzy jak "lemingi", tylko że o tym nie wiedzą. Nikt im nie dał szansy rozpoczęcia własnego biznesu, nikt nie pokazał im jak to się robi (od razu uprzedzam, że państwo tego nie umie i nie może zrobić). I gniją na śmieciówkach czy na etatach za śmieciowe pieniądze robiąc kawał dobrej roboty na kogoś innego.

              Za dużo historii poznałem, w których tępe popierdółki na budowach założyły własną działalność, po czym nagle stali się wielkimi biznesemani jeżdżącymi wielkimi samochodami, aby wierzyć, że szary człowiek ma do wyboru tylko etat lub śmieciówkę.
              • dk7000 Re: bank kredytuje wg historii konta 16.09.12, 14:49
                Mój dziadek pracował jeszcze w latach 80. w Niemczech w nowo założonej kwiaciarni. Osoba, która ją założyła wzięła kredyt, dużo zainwestowała, ale przez jakieś pierwsze dwa lata, bywały miesiące że jego zysk był mniejszy niż pensja, którą płacił swoim pracownikom. Jednak nigdy, nie spóźnił się ani dnia z wypłatą, ustawa zmuszała go do regularnych podwyżek tych pensji, płacił wszystkie podatki, świadczenia itd. Działo się tak po części dlatego, że np. nie wypłacenie pensji pracownikom było czymś mentalnie nie wyobrażalnym, traktowanym społecznie na podobnym poziomie jak uliczny rozbój, ale też po części dlatego że prawo w takim wypadku było szybkie i dotkliwe. Po prostu oszukiwanie pracowników mu się nie opłacało. W Polsce się opłaca, więc stąd ci "zaradni" mają po 6 miesiącach wielkie samochody, gdyż wyzysk jest ogromny, a prawo na to nie reaguje.
              • wisarionowicz Re: bank kredytuje wg historii konta 16.09.12, 23:32
                terrtt napisał:

                > Za dużo historii poznałem, w których tępe popierdółki na budowach założyły włas
                > ną działalność, po czym nagle stali się wielkimi biznesemani jeżdżącymi wielkim
                > i samochodami, aby wierzyć, że szary człowiek ma do wyboru tylko etat lub śmiec
                > iówkę.

                Jesli pracujesz w skarbowce, to zapewne wiesz, ze wiele firm puszcza kase gotowka z reki do reki, im wiecej tym lepiej. Naiwni przepuszczaja kase przez prywatne konto, a nie firmowe, wykazuja ciegle straty, firma ledwo zipie, a kreca biznes na minilony. Skarbowka przymyka na to oczy? Mysle, ze tak, poniewaz wystraczy, jak w innych krajach europejskich wejsc do Kowalskiego i zapytac skad ma kase na dom, jacht, samochody, dom na francuskiej Riwierze. Dlaczego nawet zapalki do domowego grilla kupuje na fakture, sluzbowym samochodem jezdzi na wczasy, a podatkow nie placi, bo firma przynosi straty. Bynajmniej nie zazdroszcze tego typu kombinatorom, ale uwazam, ze takie zachowani powinny byc napietnowane. Tylko prosze mi nie mowic, ze panstwo jest takie, czy siakie, bo panstwo to my! Jesli kombinujemy, kradniemy, to my to robimy, a nie jacys ONI. Nie zauwazyliscie, ze w Polsce nie ma nigdy winnych? Zawsze wine ponosza ONI. Za wypadki drogowe drzewa, bo rosna tam, gdzie nie powinny, za kanty panstwo, bo nie jest przyjazne zlodziejom...
                Jesli ktos chce pracowac na smieciowce, to jego problem, byle pozniej nie przychodzil do opieki po kase na zycie i leczenie, bo jego ubezpieczenie nie obejmuje jego schorzenia, albo za chorobe trzeba doplacic 30 tys zl... Z ubezpieczniem zdrowotnym jest jak z ubezpieczeniem samochodu. Kosztuje coraz wiecej, a gwarantuje coraz mniej.
          • agulha Banki a umowy o dzieło 16.09.12, 11:37
            "Banki honorują umowy o dzieło". Tak, pod warunkiem, że określona suma wpływa co miesiąc. Do baranów nie dociera, że dzieło można robić dłużej niż miesiąc i wtedy w maju będzie mały wpływ, a nawet zero, za to w czerwcu dużo większy niż zazwyczaj.
            • slbm Re: Banki a umowy o dzieło 16.09.12, 14:22
              Nieprawda, to zależy od banku.
              Kiedy ja miałem wyliczaną zdolność, to brano pod uwagę średnią z ostatnich 3, 6 lub 12 miesięcy - zależnie od banku.
              Co swoją drogą w co najmniej jednym przypadku doprowadziło do wyliczenia mi idiotycznie wysokiej zdolności, która nie miała nic wspólnego z moją rzeczywistą zdolnością do spłacania kredytu.
              • qatroscc prawda jest taka 16.09.12, 14:51
                pracodawcom opłaca się zatrudniać ludzi na umowach śmieciowych czego wynikiem jest ich liczba - 1/3 ogółu

                pracownikom opłaca się pracować na umowach "śmieciowych" jeśli dużo zarabiają, tak samo jakby im się opłacało pracować na umowach o pracę z wysokimi poborami

                reszta ludzi (znakomita większość) tyra na umowach śmieciowych bez żadnych świadczeń i gwarancji, zawsze są pierwsi do odstrzału
              • agulha Re: Banki a umowy o dzieło 17.09.12, 01:33
                Który bank bierze średnią? Przypadek ze "średnią wojskową" (nie mniej niż...) odnotowałam w mBanku i w BZWBK.
          • zoubr123 ę ł ś ć ó w języku polskim istnieją! 16.09.12, 12:41
            dklog79 napisał:

            > Tak sie sklada, ze mam juz grubo po trzydziestce i dwojke dzieci, jedno w wieku
            > przedszkolnym i pomomo chorob dajemy rade. Szykujemy sie do budowy domu. Bylem
            > w banku i nie ma problemu ze zdolnoscia kredytowa. Coraz wiecej bankow honoruj
            > e umowy o dzielo.

            To Wy wszyscy jesteście chorzy? A mieszkasz gdzie ? W Niemczech! Może we Francji? W UK?
            Czemu brak Ci polskich znaków? Kolego, fircyk z ciebie!
            • bilewiczowszczynski Re: ę ł ś ć ó w języku polskim istnieją! 16.09.12, 15:01
              Czepiasz sie "kolego". Sprawdz gdzies co oznacza slowo fircyk. Poza tym, skoro zrozumiales tresc postu, to gdzie jest problem? Niektorzy maja klawiatury typu azerty i zeby pisac tak jakbys Ty sobie zyczyl, musza zmieniac ustawienia komputera i stukac literka po literce.
              A moze odnioslbys sie do meritum sprawy, zamiast czepiac sie szczegolow? Czyzby lekka frustracja?
              Ciekaw jestem czy wypowiedzialbys sie tak samo gdybys byl twarza w twarz z forumowiczem, ktorego obrazasz.
              Udalo ci sie odszyfrowac ten tekst mimo braku "polskich znakow"? Jezeli tak, to moze nie jestes jeszcze stracony dla ludzkosci.


            • dklog79 Re: ę ł ś ć ó w języku polskim istnieją! 16.09.12, 22:24
              Mieszkam w Polsce i pracuje w Polsce. A to, ze nie uzywam polskich znakow to po prostu przyzwyczajenie z czasow kiedy polskie znaki nie byly ustandaryzowane.
              • gobi05 Re: ę ł ś ć ó w języku polskim istnieją! 20.09.12, 23:07
                dklog 79, co robiłeś w 1987 roku?

                "ISO/IEC 8859 series of ASCII-based standard character encodings, first edition published in 1987"
                en.wikipedia.org/wiki/ISO/IEC_8859-2

                Właśnie wtedy powstał standard ISO-8859-2, na rok przed IRC i na cztery lata przed WWW. Wypadałoby już się zapoznać z tą nowinką...
          • wisarionowicz Re: poczekamy, zobaczymy 16.09.12, 23:17
            dklog79 napisał:

            > Tak sie sklada, ze mam juz grubo po trzydziestce i dwojke dzieci, jedno w wieku
            > przedszkolnym i pomomo chorob dajemy rade. Szykujemy sie do budowy domu. Bylem
            > w banku i nie ma problemu ze zdolnoscia kredytowa. Coraz wiecej bankow honoruj
            > e umowy o dzielo.

            Alez oczywiscie! Bardzo chetnie, ale pod warunkiem, ze masz kogos ze stalymi dochodami. Umowa smieciowa nigdzie na swiecie nie jest wiarygodna, chyba ze chcesz kupic na kredyt waciki
        • epieniek Re: poczekamy, zobaczymy 16.09.12, 01:14

          > Fajnie jak się ma dwadzieścia-trzydzieści, lat troszkę więcej gotówki na koncie
          > i żadnych zobowiązań. Człowiekowi wydaje się, że jest panem, życia.

          To nie ma nic do tematu zleceń.

          > Jasne, że jak się zarabia 8 tys. to te problemy nie są aż tak istotne, ale więk
          > szość zleceniowców zarabia poniżej 2k na miesiąc.

          Źródło? gus?

          > Nie twierdzę, że etat jest super - jest masę przepisów upierdliwych zarówno dla
          > pracodawców jak i pracowników-, ale na dłuższą metę raczej nie wyobrażam sobie
          > pracy na umowę o dzieło lub zlecenie.

          Po pierwsze, nikt nie zapłaci więcej na etacie, bo pieniądze w moim świecie nie rosną na drzewach. Po drugie, slyszales o szarej strefie? Albo o etatach niby minimalnych ale część trzeba zwrócić za dowolną rzecz pracodawcy? Albo może ci się marzy, że przy naszych sądach ciezarna będzie walczyła o przywrócenie na etat wydając kasę na prawnika? Albo to samo leżąc w szpitalu?

          A tak w ogóle to fajnie sobie pomarzyć, ale jakim cudem ograniczyć umowy śmieciowe, trzeba w tym celu zakazać zleceń i działalności gospodarczej, inaczej będzie ciężko.
        • q-ku fani etatów nie chcą wcale zarabiać na swój chleb 16.09.12, 07:36
          piszesz "Nie chciałbym być w skórze rodzica który musi wybierać czy woli opiekować się dzieckiem, czy zarabiać na chleb. "


          ot i kwintesencja wszystkiego
          fani etatów nie chcą wcale zarabiać na swój chleb
          chcą by chleb był niezależnie od tego jak pracują...

          a ja jestem rodzicem który musi się martwić o chleb, i o takich jak Ty - na etacikach - bo płacę na Was podatki
          • dallia-x Re: fani etatów nie chcą wcale zarabiać na swój c 16.09.12, 08:38
            > a ja jestem rodzicem który musi się martwić o chleb, i o takich jak Ty - na eta
            > cikach - bo płacę na Was podatki

            Ależ wcale nie musisz się o mnie martwić - radzę sobie świetnie na etacie i sama odprowadzam podatki, Ty również z nich korzystasz. Więc nie wyobrażaj sobie, że ktoś taki jak ja coś Ci zawdzięcza, bo to śmieszne.
            • q-ku ja sobie wyobrażam, że radzisz sobie 16.09.12, 10:51
              świetnie na etacie;-)
              Pozdrawiam.
              • dallia-x Re: ja sobie wyobrażam, że radzisz sobie 16.09.12, 11:22
                I w przeciwieństwie do Ciebie, nie martwię się o chleb i o innych ludzie na etatach. Skoro można wybrać spokojne i dostatnie życie to jaki jest sens wyboru pracy, powodującej ciągłe zmartwienia? I dlaczego ludzie którym nie udało się znaleźć stałego zatrudnienia pocieszają się (a jednocześnie próbują wmówić innym), że życie pełne zmartwień jest lepsze od spokojnego? To przeczy zasadom logiki.
                • mobisek Re: ja sobie wyobrażam, że radzisz sobie 16.09.12, 12:00
                  Zasadom logiki przeczy obecny układ społeczny, w którym część ludzi (pracownicy etatowi) zwolnieni są z myślenia o swoich podatkach, ubezpieczeniach, wydajnej pracy, planowania emerytury. Obowiązki te społeczeństwo przerzuciło na pracodawców doprowadzając tym samym do paradoksu: mam zatrudnionego pracownika etatowego i bez względu na to, czy ktoś kupi ode mnie efekt jego pracy czy nie, i tak muszę go nadal zatrudniać i płacić wynagrodzenie.
                  Absurdalność sytuacji można zobrazować w ten sposób: co by było, gdybyś idąc do piekarni po chleb był zmuszony podpisywać umowę z piekarnią na czas nieokreślony, że nie zrezygnujesz z ich usług chyba że po podaniu odpowiednio ważnego powodu, który będzie mógł zostać zaskarżony w sądzie pracy? Absurd, absurd i jeszcze raz absurd.
                  • anaisanais96 Re: ja sobie wyobrażam, że radzisz sobie 16.09.12, 13:54
                    zatrudniasz pracownika, on robi dla ciebie po 8 godzin dziennie i jeszcze wyrzucasz mu że musisz mu za to zapłacić?! to jest dopiero absurd. To ty jesteś właścicielem firmy i to twoja w tym głowa by sprzedać to co produkujesz.
                    • antyksen Re: ja sobie wyobrażam, że radzisz sobie 19.09.12, 13:28
                      Widać,ze jesteś zwykłym człowiekiem najemnym i nie masz pojęcia o problemach, jakie mają dziś pracodawcy. Zero zrozumienia i do tego socjalistyczne myślenie.
                      • lynnette_s Re: ja sobie wyobrażam, że radzisz sobie 20.09.12, 08:40
                        Dlaczego uważasz, że problemy pracodawców mają być naszymi problemami? Nie stać cię, żeby płacić innym za ich pracę, nie zatrudniaj ludzi. Pracuj sam, stwórz jednoosobowa firmę i nie narzekaj. Nie każdy może zatrudniać innych, tylko ci najbogatsi, przedsiębiorczy i wypłacalni. A jeśli już zdecydowałeś się czerpać zyski z cudzej pracy, to płacz i płać, a nie narzekaj na forach.
                  • zz111zz Re: ja sobie wyobrażam, że radzisz sobie 16.09.12, 13:59
                    Człowieku ty chyba nie rozumiesz, że prowadzisz firmę - czyli co zyskiem też dzielisz się z pracownikiem po równo? Jak się chcesz dzielić równo stratą to dziel się i zyskiem. Żenada .... W Polsce niestety pełno takich "biznesmenów"
                    • q-ku przecież dzieli się zyskiem 18.09.12, 17:09
                      daje człowiekowi pracę (a przecież sam mógł założyć firmę i sobie być paniskiem) oraz PŁACI mu pensję.
                    • lynnette_s Re: ja sobie wyobrażam, że radzisz sobie 20.09.12, 08:43

                      To prawda. Pracownik etatowy nie jest wspólnikiem. Płaca należy mu się niezależnie od kondycji firmy i błędnych posunięć prezesa. To po prostu taki układ. On ma dobrze pracować, a pracodawca mu płacić.
                • antey Re: ja sobie wyobrażam, że radzisz sobie 16.09.12, 16:51
                  Rozumiem, że fakt że praca może nie powodować ciągłych zmartwień, jest nie do wyobrażenia.
                  Rozumiem, że wydaje Ci się, że etat = dostanie i wygodne życie, z gwarancją.
                  Szczerze Ci życzę, aby życie nie wyprowadziło Cię z tego tragicznego błędu w rozumowaniu.
          • mydeer Re: fani etatów nie chcą wcale zarabiać na swój c 16.09.12, 11:37
            > fani etatów nie chcą wcale zarabiać na swój chleb
            > chcą by chleb był niezależnie od tego jak pracują...

            No to tak jak pracodawcy - też chcą płacić niezależnie od tego jak pracuje pracownik, tylko tego za jaką najmniejszą stawkę mogą go zatrudnić ;>
          • zoubr123 q-ku skąd w Tobie tyle nienawiści? 16.09.12, 12:44
            q-ku napisał:

            > piszesz "Nie chciałbym być w skórze rodzica który musi wybierać czy woli opieko
            > wać się dzieckiem, czy zarabiać na chleb. "
            >
            >
            > ot i kwintesencja wszystkiego
            > fani etatów nie chcą wcale zarabiać na swój chleb
            > chcą by chleb był niezależnie od tego jak pracują...
            >
            > a ja jestem rodzicem który musi się martwić o chleb, i o takich jak Ty - na eta
            > cikach - bo płacę na Was podatki

            Tak Ci źle?
            • q-ku skąd teza o "nienawiści"? 18.09.12, 17:11
              tu się komentuje - to jest forum
              a ja skomentowałem postawę niemartwienia się o byt jako filozofii życia
          • pandada Re: fani etatów nie chcą wcale zarabiać na swój c 17.09.12, 20:24
            to, czy jest na chleb, w bardzo niewielkim stopniu zależy od jakości pracy. A na chleb zawsze powinno być. Pracujący nie może być nędzarzem, bo wtedy praca mija się z celem.
        • antey Re: poczekamy, zobaczymy 16.09.12, 16:48
          Co Ci tak śpieszno do dożywotniego kredytu w którym spłacisz 2,5 krotność ceny 40 m.k.w "mieszkania" i będziesz się MODLIŁ aby firma nie rozwiązała Twojej ukochanej umowy o pracę ?
      • mydeer List jest argumentem ZA etatami 16.09.12, 01:10
        Z listu płynie wniosek, że na umowach cywilnoprawnych było bohaterce tak samo, jak u pracodawcy na etacie. Różnica polega na tym, że ten drugi łamał prawo a ci pierwsi działali w jego majestacie.

        Nie mogła dostarczyć lepszego argumentu przeciwko takim stosunkom prawnym które legalizują niewolnicze wykorzystywanie pracownika :)
      • anaisanais96 Re: Polski pracownik od podszewki [LIST] 16.09.12, 13:48
        jak to na gazecie.pl , odzywają się ludzie zarabiający po 8 tys. i mający wszystko w d... Dla was nie ma znaczenia czy prze 2 miechy nie dostaniecie wynagrodzenia bo macie duże oszczędności. Zdecydowana większość ludzi jednak w PL zarabia marne grosze i etat to dla nich wybawienie. Jeśłi zachorują, jeśłi maja urlop to dla nich ważne by otrzymać za ten czas pensje. my niepracujący w korpo nie mamy oszczędności po kilkadziesiąt zł. Jak zwykle widać ile dzieli zwykłego Polaka -fizycznego od Polaka-umysłowego. Przepaść...
        • antey Re: Polski pracownik od podszewki [LIST] 16.09.12, 16:53
          Polacy fizyczni obecnie zarabiają więcej niż Polacy umysłowi. I dobrze !
          I właśnie opisałeś, że etat = współczesna pańszczyzna. I nawet tego nie zauważyłeś...
          • etatowyszyderca Re: Polski pracownik od podszewki [LIST] 17.09.12, 11:43
            Fizyczny zarobi więcej niż dobry inżynier czy lekarz lub prawnik czy manager ? Powodzenia. To że fizyczny od czasu załapie fuchę za 3 kilo to jeszcze nie znaczy że dobrze zarabia. Mówimy o pracownikach a nie właścicielach firm oczywiście. Zarobek wyższy od umysłowego pracującego w call center czy w urzędzie to żaden wyczyn.
            • antey Re: Polski pracownik od podszewki [LIST] 19.09.12, 22:06
              Zarobków managerów (w ogóle - kto to ? bo teraz byle handlowiec jest KAMem ;) ) na kontraktach menadżerskich w to nie mieszaj.
              A dobrzy rzemieślnicy - stolarze, ludzie od instalacji czy ogólnobudowlanych rzeczy - za 3k PLN to nie wstaną z łóżka... i uwaga, właściciel takiej firmy też pracuje fizycznie :D
              Dziś jak inżynier dostatnie 1-1.5k średniej krajowej, to się cieszy.
      • jkredman wygodnie nie zauważyć, że tylko garstka 16.09.12, 13:56
        pracujących na podstawie umowy zlecenie zarabia wystarczająco by się ubezpieczyć i odkładać na emeryturę, większość zatrudnionych w tej formie to sprzątaczki, dozorcy, pracownicy ochrony [to jest szczególnie niebezpieczne], kasjerzy i inni zatrudnieni za 7 zł na godzinę, z czego oni mają zapłacić ubezpieczenie, ciekawe czy zastanawiasz się kto będzie utrzymywał tą armię tak zatrudnionych gdy popadnę w kłopoty zdrowotne [bez ubezpieczenia i wtedy bez pracy i bez dochodów] lub osiągną wiek starczy [a może liczycie że szybko wymrą], ciekawe czy będziesz zadowolony gdy twoje wnuki będą musiały zapłacić o wiele, wiele wyższe podatki by zapewnioć pomoc tym ludziom
        • antey Re: wygodnie nie zauważyć, że tylko garstka 16.09.12, 16:46
          ... widzisz więc, że wygodnie zauważyć, że to NIE UMOWA tylko STAWKA i ogólnie POLSKA GOSPODARKA są PROBLEMAMI.
          I obszczekiwać niewłaściwe drzewo.
          • winniepooh Re: wygodnie nie zauważyć, że tylko garstka 20.09.12, 19:51
            antey napisał:

            > ... widzisz więc, że wygodnie zauważyć, że to NIE UMOWA tylko STAWKA

            widziałeś gdzieś na świecie kasjerki pracujące za wysoką stawkę?

            i ogólnie
            > POLSKA GOSPODARKA są PROBLEMAMI.
            > I obszczekiwać niewłaściwe drzewo.
    • jacekzwawy Polski pracownik od podszewki [LIST] 15.09.12, 20:23
      Tym tekstem propaganda rudego usiłuje wam wmówić, ze kiedyś bedzie lepiej w pracy, ale to kłamstwo. Nie, nie będzie lepiej, jesli sami sobie tego nie wywalczycie.

      Jesli ktos zgadza się na pomiatanie sobą, "słuchawki" za 6 zł na godzine bez urlopu itd. ,to bedzie tak traktowany - jak pies. I sam sobie winien.
      • el_quatro Re: Polski pracownik od podszewki [LIST] 16.09.12, 16:06
        Propaganda rudego??? Niemożliwe. Przecież ten 'list' to autentyczny głos młodej osoby, która wzięła sprawy w swoje ręce i jest szczęśliwa na umowie śmieciowej. Tym swoim szczęściem chciała się podzielić z czytelnikami GW
    • synanki Polski pracownik od podszewki [LIST] 15.09.12, 20:28
      to państwo i te czasy są śmieciowe...
    • joankb Re: Polski pracownik od podszewki [LIST] 15.09.12, 20:37
      Tyle, że nie o Ciebie jest batalia o "smieciówki"
      POWYŻEJ penej granicy ma to sens. Jak stać Cię na normalne życie i oszczędności na przyszłość. Z 7-8 tysięcy - stać.
      Batalia jest o tych, którzy na śmieciówkach mają "do ręki" 1000 - 1500. I nic więcej.
      Nie łudź się Tak, czy inaczej, będziesz musiał utrzymać ich przy życiu, choćby wegetacji.
      Zapłacić za szkołę, lekarza, MOPS. I to wszysko ZAMIAST ich pracodawcy. Innym słowem - dołożysz bogatemu, żeby ten biedni, okradziony miał za co przeżyć. Żeby nie przyszedł do Ciebie z bejsbolem.
      • mamula66 Re: Polski pracownik od podszewki [LIST] 15.09.12, 20:47
        A moze to ICH PRACA i umiejetnosci sa warte 1000 zlotych?
        • depegie Re: Polski pracownik od podszewki [LIST] 15.09.12, 23:33
          A moze wrecz przeciwnie, 2000 złotych? Kwestia tego jak chcesz tę wartość mierzyć - czy oceniając jakie zyski pracownik przynosi, czy też jaka jest najniższa kwota za która ktoś zgodzi sie pracę wykonywać. Gdyby płaca minimalna wynosiła np. 900 zł to tyle też by płacili w wielu miejscach, bynajmniej nie dlatego, ze jest to proporcjonalne do wypracowanego dochodu...
    • fantastic_maru "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona. ... 15.09.12, 20:52
      Naczelny problem ze śmieciowymi pracodawcami - pracownicy. Rany, ludzie, siedzicie zrezygnowani w liczbie 80. Szefów macie ilu? 3-4 znękanych team-leaderów. Kiedyś były ogromne hale fabryczne, a teraz potężne open-space ze słuchawkami - jaka to różnica? To wy macie przewagę, a nie pracodawca. W Polsce prawo pracy jest szeroko nieprzestrzegane - tylko pracownicy mogą to zmienić.
      • epieniek Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 15.09.12, 21:33
        To jest częściowo prawda. Ludzie nie szanują samych siebie, pracodawcy widząc to wykorzystują sytuację. Wypada znać prawo, dobrze bywa rozumieć sytuację.

        Dziwią mnie narzekania telefonicznych spamerow na rozmowcow. Mailowy "marketing" już jest prawnie zakazany, o ile nie wyrazi się zgody; co do telefonicznego muszę sprawdzić prawo i jeżeli będę miał podstawy wystąpię na drogę cywilnoprawną: jeżeli nie odbieram nieznanych numerów potrafią dzwonić od 6.30 w sobotę do 22.00 w niedzielę co 15 lub 30 minut. Dosłownie. W tej sytuacji nawet przy mojej wyrozumiałości nie jestem zbyt miły jeżeli odbiore - chyba lepiej byłoby, gdybym bluzgal, bo ją bez tego potrafię być znacznie bardziej nieprzyjemny.

        I teraz: albo osoby dzwoniace nie wiedzą co robią - błąd - albo powinny być świadome reakcji odbierajacych. Chyba określenie "żadna praca nie hanbi" powstało w innych czasach, wg. mnie to taka praca jest smieciowa a nie umowa. Chyba że ktoś lubi męczyć przypadkowych ludzi, ale skąd takie wielkie ubolewanie nad swoim losem: w końcu "w garniturku, w biurze" hehe....

        Same umowy smieciowe moim zdaniem nie są problemem tylko ludzie. Nic nie zmieni ani wyższa placa minimalna ani reguły kodeksu pracy, bo jeżeli pracownik zgadza się na wszystko to reguły prawne i tak są warte tyle co papier. Dopiero gdy ktoś wyegzekwuje prawo wtedy ono zacznie działać.
        • uzix Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 15.09.12, 21:52
          > Chyba określenie "żadna praca nie hanbi" powstało
          > w innych czasach, wg. mnie to taka praca jest smieciowa a nie umowa.
          Niestety z USA wzięto pogląd że najskuteczniejsza jest sprzedaż aktywna. Nie wiem jak u innych ale mnie jeszcze żaden domokrążca ani sprzedawca słuchawkowy niczego nie wcisnął. Sama pracowałam na słuchawkach, udawało mi się sprzedawać usługi których w życiu bym nie zamówiła - nigdy nie byłam klientem firmy dla której pracowałam. Statystyka sprzedaży przemawia jednak za zdrowym rozsądkiem klientów i w mojej opinii trzeba mieć duże rezerwy dochodowe albo być kompletnie niefrasobliwym żeby zamawiać usługę tylko dlatego że ktoś zadzwonił.
        • koham.mihnika.copyright Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 08:24
          u nas mozna zastrzec numer i marketerom nie wolno dzwonic. Ale...
          Jak mi sie taka lajza trafi, to pytam, czy moze poczekac, bo musze otworzyc drzwi zonie.
          I ustawiam bezprzewodowy kolo radia. Marketerzy nie moga odkladac sluchawki, musza czekac na powrot klienta. Ale klient zapomina o sluchawce.....
          Komu sie szybciej zdudzi?
          • badebek Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 10:13
            Pewnie są Ci bardzo wdzięczne, że mogą sobie odpocząć od trajkotania ;)
            • strzemiennego Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 15:52
              No to obie strony są usatysfakcjonowane. I to za darmo.
          • mistrz.prostej Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 14:30
            O, to jest dobre!
    • maskarade Ha, ha... jak za komuny... 15.09.12, 21:00
      W GWnie odkrywa sie nostalgiczny klimat komuny. Te zmyślone listy "czytelników", które z reguły jakoś świetnie wpisują w jedynie słuszną linię partii. Świetne. Blumsztajny z Szechtery pośmiewisko z siebie robią.
      • rlnd Re: Ha, ha... jak za komuny... 15.09.12, 22:38
        No tak, ciezko sobie wyobrazic, ze istnieja jeszcze w Polsce ludzie, ktorzy potrafia listy pisac.
        Powiedz mi, w jaki list bys uwierzyl - wychwalajacy pod niebiosa prace na etacie ?
        • depegie Re: Ha, ha... jak za komuny... 15.09.12, 23:54
          Ale widzisz, że przykłady ganiące prace na etacie z tego tekstu opierają się na tym, że nie były przestrzegane warunki, jakie tego typu umowa nakłada na pracodawcę? Gdy nie mówimy o różnego rodzaju wolnych zawodach, czy też studentach z ograniczoną dyspozycyjnością to umowa o prace jest najkorzystniejsza z punktu widzenia pracownika i to jest oczywiste.
          • cree-is-me Tylko ci się tak wydaje. 16.09.12, 00:39
            Jak popracujesz tu i tam, to pewne rzeczy do ciebie dotrą. Ten list to opisuje i wyłuszcza to bardzo wyraźnie, tylko trzeba umieć go przeczytać ze zrozumieniem. Jeśli pracodawca jest sqrwielem, to umowa o pracę wcale cię nie ochroni, wręcz przeciwnie - daje pracodawcy więcej atutów do ręki, żeby zmusić pracownika do wielu rzeczy, których nie chciałby robić w ramach umowy o pracę.
            Piszę to z pozycji pracodawcy, a nie pracobiorcy - żeby nie było wątpliwości.
            Bywałem po obu stronach "barykady", więc chyba wiem, o czym piszę.
            • dk7000 Re: Tylko ci się tak wydaje. 16.09.12, 14:38
              Tyle, że ta logika jest idiotyczna. Jeśli ktoś nie jest dobrym człowiekiem, to podejdzie do ciebie da ci w ryj i weźmie kasę, czy to powód aby twierdzić, że prawo, które mu takiego postępowania zakazuje jest bez sensu? W pewnym sensie tak, bo przecież takich ludzi trochę jest i rozbojów w każdym roku też, tyle że taki człowiek musi się liczyć z tym, że prędzej czy później zostanie schwytany i trafi na parę lat do więzienia. Natomiast szef, który łamie prawo pracy (i tak coraz węższe i mniej chroniące pracownika) nie musi się obawiać praktycznie niczego, gdyż kary są śmiesznie niskie, kontrole praktycznie nie istnieją itd. A dzieje się tak, gdyż polski parlament (a zasiadają w nim głownie "szefowie") celowo tworzy ten system w taki sposób, aby obchodzenie prawa było łatwe i opłacalne.

              List pokazuje całkowicie zindywidualizowany sposób podchodzenia do rzeczywistości, w którym autorka faktycznie żeby polepszyć swój byt w firmie musiała by iść sama do sądu, tyle że to nic by nie dało, ona po złożeniu skargi została by zwolniona, proces trwał by 1-2 lata, musiała by chodzić na rozprawy, płacić za prawnika i ostatecznie "wygrała" by kilka tysięcy za nadgodziny. Oznacza to, że ten system jej w ogóle nie chroni, zupełnie nie działa i ona nie widzi w tym, żadnego problemu, poza swoim indywidualnym. To jest patologia w myśleniu.
          • zz1026 umowa o prace korzystna?? 16.09.12, 03:13
            gdzie ty ta korzysc widzisz?
            ale co tam porównajmy

            obietnica emerytury (patrzac na dzisiejszych emerytow to mam nadizeje ze nie dozyje) i DARMOWA sluzbe zdrowia o ktorej sie wlasnie przekonealem jakwspaniale dziala.
            zlamalem noge na SORze zagipsowali natychmiast
            a co potem? potem to juz komedia kazdy idiota wie ze noga sie zrasta 6 tygodni
            nad leczeniem powinien czuwac ortopeda
            wiec ze zlamana noga najpierw ide do lekarza rodzinnego bo bez skierowania to sie nie da powinienem czekac 2 dni bo kolejki ale lekarz wspaniałomyślnie przyjal mnie poza kolejnoscia
            ide ze skierowaniem zarejestrować sie do ortopedy i co slysze? pierwszy wolny termin za 4 miesiace
            no to sobie myślę ze pójdę prywatnie bo po 4 miesiacach to mi juz ortopeda nie bedzie potrzebny
            po leczeniu skierowanie na rehabilitacje aby noga sie szybciej zrosla i co slysze? pierwszy wolny termin po 3 miesiącach najciekawsze ze gdybym prywatnie poszedł do tej samej przychodni to pierwszy wolny termin jest tego samego dnia
            wiec ja sie pytam po cholere mam placic skladki jesli i tak musze z wlasnej kieszeni placic za leczenie?

            wiec ide do pracodawcy i mowie ze mamw dupie jego etat i wole umowe o dzielo i wyglada to tak obecnie mam 2800 netto na ta jakze
            "korzystna" umowe o prace dizeki ktorej mam darmowe kolejki do lekarza emeryture jesli władza nie podniesie wieku emerytalnego do 100 lat
            a co mam na tej smieciowej umowie o dzielo?
            a na tej smieciowej umowie wychodzi 4061 netto 1200 zlotych kazdego miesiaca wiecej
            wtedy mnie stac i na lekarza prywatnego i na wakacje i jakos przeboleje ze za te 14 tys wiecej rocznie nie bede mial platnego urlopu


            • agulha Re: umowa o prace korzystna?? 16.09.12, 11:43
              Nie bardzo rozumiem. Chcesz powiedzieć, że pracujesz obecnie na umowę zlecenia jako jedyne źródło dochodu i nie płacisz składek na ubezpieczenie zdrowotne (nie mylić z chorobowym)? Zdawało mi się, że w takiej sytuacji jest to i tak obowiązkowe.
              Co do Twoich problemów z bezpłatną służbą zdrowia - oczywiście wszyscy znamy problem, tyle tylko, że ortopeda prywatnie to pewnie weźmie z 200 zł za wizytę. Gips, nie wiem, ile kosztuje, ale zapewne nie ruina. Natomiast operacja usunięcia wyrostka robaczkowego kosztuje według cen państwowych chyba kilka tysięcy złotych. A dializa? A przeszczep? To, z czym się zetknęłam, służbowo na szczęście, to był koszt leczenia białaczki. Jeden kurs chemioterapii, który może pomóc, ale nie musi, składa się z cykli (od 4 do 6), w każdym cyklu kilka leków, jeden z tych leków to przeciwciało monoklonalne, potrzeba od 1 do 3 fiolek na 1 podanie, jeśli pamiętam, 1 fiolka 6 tysięcy zł. Stać Cię? Z oszczędności - bo gdy się ma białaczkę, to raczej się nie da rady pracować.
              • epieniek Re: umowa o prace korzystna?? 16.09.12, 14:48
                Medycyna to nie nabywanie kartofli na worki. Wejdź na stronę www któregoś z prywatnych szpitali i sprawdź ile kosztuje pakiet i co zapewnia. Bez takiego ubezpieczenia medycznego trzeba być milionerem żeby zapłacić za jakikolwiek poważny zabieg.

                Przypomnij sobie matematykę z liceum, statystykę, i nie opowiadaj takich glupot.
                • agulha Re: umowa o prace korzystna?? 18.09.12, 18:53
                  Jakie głupoty? No dobra, weszłam na stronę Luxmedu. Po pierwsze, regulamin ubezpieczenia nie jest opublikowany, tylko każą kontaktować się ze sprzedawcą. Po drugie, nie ma tak całościowego produktu, jak powszechne ubezpieczenie. Ubezpieczenie "od poważnego zachorowania" zawiera zamkniętą listę chorób, a chorób jest ogromnie dużo. Ubezpieczenie leczenia szpitalnego mówi o "szerokim wachlarzu" operacji. Czyli też nie wszystkie. Następnie, nie ubezpieczają osób po 64 r.ż. O ile wiem, nawet jeśli ktoś ubezpiecza się w takiej firmie od 20 r.ż., to po przekroczeniu określonego wieku wypisują go, i z głowy.
                  Przy prywatnych ubezpieczeniach pewne drogie w leczeniu choroby i specjalizacje w ogóle nie są objęte pakietem. Na przykład wizyty u psychiatry przysługują tylko w bardzo ograniczonej liczbie rocznie. Tylko bez chichotów - jeśli nie znasz osób, które choroba psychiczna wytrąciła z życia na kilka miesięcy albo rok, a potem ich stan się znormalizował i pracują jak każdy inny, to się nie wypowiadaj.
                  Oczywiście każde prywatne ubezpieczenie ma klauzulę, że się nie należy w przypadku chorób istniejących przed zawarciem umowy. Matka mojej znajomej trafiła do szpitala z rakiem trzustki, przebywając na urlopie za granicą. Wiesz, ile rodzina się nachodziła, donosząc do ubezpieczyciela dokumentację z wizyt u lekarzy w kraju, żeby udowodnić, że ze strony pacjentki nie było żadnego zaniedbania własnego stanu zdrowia? (Bo rak trzustki nie rozwija się raczej w tydzień lub dwa, czyli tyle, ile przebywała na urlopie).
                  Poza tym prywatne szpitale owszem powstają, w coraz większej liczbie, ale wiele jest placówek prywatnych oferujących abonamenty ubezpieczeniowe, których receptą na leczenie pacjenta, który nagle im się pogorszy, jest wsadzenie go do karetki i dowiezienie na izbę przyjęć najbliższego szpitala publicznego.
                  Powodzenia z prywatnymi ubezpieczeniami.
            • rr44 Re: umowa o prace korzystna?? 16.09.12, 12:05
              >na tej smieciowej umowie wychodzi 4061 netto 1200 zlotych kazdego miesiaca wiecej wtedy mnie stac i na lekarza prywatnego i na wakacje i jakos przeboleje ze za te 14 tys wiecej rocznie nie bede mial platnego urlopu

              Po pierwsze, jak już ktoś Ci tu odpisał, w poważniejszych przypadkach te 1200 złotych nie wystarczy na lekarza prywatnego. Kuracje nowotworów czy leczenie urazów powypadkowych kosztują po kilkadziesiąt tysięcy. Dlatego wiele osób pracujących na umowy o dzieło płaci sobie tzw. dobrowolne ubezpieczenie medyczne, to jest jakieś 300 złotych miesięcznie, i zyskuje prawo do korzystania z publicznej opieki zdrowotnej, choć nie musi płacić 1000 złotych miesięcznie ZUS-u, jak samozatrudnieni z działalnością gospodarczą.

              Po drugie, pomyśl o emeryturze. Jeśli nie płacisz ZUS, to żeby mieć jakiekolwiek zabezpieczenie na starość, musisz odkładać na ten cel co najmniej 1000 złotych miesięcznie.
              • antey Re: umowa o prace korzystna?? 16.09.12, 16:56
                Mam jedną uwagę: pracując na etacie, w kontekście emerytury TEŻ musisz odkładać 1000 pln / mc na emeryturę, jeżeli jest Ci bliżej 30stki niż 70tki.
            • depegie Re: umowa o prace korzystna?? 16.09.12, 15:36
              > wiec ide do pracodawcy i mowie ze mamw dupie jego etat i wole umowe o dzielo i
              > wyglada to tak obecnie mam 2800 netto na ta jakze

              Tak, teraz. Mozna oczywiscie uznac, ze emerytury sie nie dozyje, a najpowazniejsze powiklania zdrowotne to bedzie zlamana noga - tylko co, gdy bedzie inaczej? Prywatne ubezpieczenia zdrowotne wcale nie wychodza tak tanio, inwestowanie na przyszlosc tez wymaga srodkow i moze wyjdzie korzystniej niz ZUS, a moze i nie; juz pomijajac skad wiesz co bedzie za te 30 lat dajmy na to, rownie dobrze moze byc tak, ze polowe PKB beda zapewniac roboty i jednak bedzie kto mial pracowac :)
          • antey Re: Ha, ha... jak za komuny... 16.09.12, 17:03
            Otóż nie jest oczywiste - ponieważ:
            - jeżeli bierzesz wymarzony kredyt, to wie o tym pracodawca (bo zaświadczenie o dochodach bierzesz od niego, a nie ze Skarbówki) i ma na Ciebie haka większego, niż szlachcic na pańszczyźnianego chłopa w XVII w.
            - rzadko kiedy masz możliwość negocjowania tego, na co pozwala kodeks pracy - spróbuj powiedzieć, że chcesz stawkę niższą o 5% ale 30 zamiast 26 dni płatnego urlopu :D
            - przy zmianie pracodawcy musisz albo wykorzystać urlop, albo dostać ekwiwalent; urlop i dochody Ci nie przechodzą do następnej pracy (w Danii tak nie ma)
            - firma może nie opłacać Ci składek i możesz o tym w ogóle nie wiedzieć
            - masz z reguły sztywny czas pracy, w tym 'stałe nadgodziny' które możesz odebrać na urlop... w listopadzie :D
      • zoubr123 Jak bez rozumu 16.09.12, 12:24
        Pośmiewisko to raczej robisz z siebie Ty sam!
      • jan-ru Re: Ha, ha... jak za komuny... 16.09.12, 13:33
        Pajac.To tez zmyślony relikt .Dlaczego Ty nie napiszesz swojej wersji żeby ją przeczytać mogli inni tylko od razu wietrzysz przekręt.Spróbuj.
    • postnihilism "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona. ... 15.09.12, 21:01
      Zrozumiesz kobieto jak np. nie dostaniesz wypłaty. Życzę powodzenia w sądzie cywilnym. Ci na etacie pójdą do sądu pracy i dostaną kasę od ręki. No, ale przecież ty myślisz, że "co ja mogę, jak to? do sądu? ja? przecież nic nie wygram, lepiej podwinę cicho ogonek i poszukam innego zajęcia." Zrozumiesz jak firma padnie z dnia na dzień i okaże się, że ty nie masz od dziś pracy, a tym na etacie należą się odprawy, co więcej, są drudzy w kolejce po budżecie, a ty na końcu. Zrozumiesz jak zajdziesz w ciążę. I w końcu zrozumiesz jak przejdziesz na emeryturę (bo zgaduję, że składkę sobie płacisz minimalną).
      • stasi1 Moja siostra pracowala w firmie 15.09.12, 21:31
        w której często nie było wypłaty. I jakoś nikt co tam pracował nie kwapił sie do sądu pracy. Teraz ma lepiej, firma zbankrutowała za to wyplaty są regularne i jeszcze talony na święta
        • dowodca_szwadronow Smutna prawda 15.09.12, 22:10
          Smutna prawda to jest co najwyżej taka, że żeście w większości poszli na studia pedagogiczne, socjologie, filologie (sama skończyłam!), gdzie 90% z Was to nawet nie to, że nie ma powołania do tego. 90% z Was nawet nie lubiło swoich studiów. Woleliście przez pięć lat imprezować, zamiast się uczyć, iść na fajny staż,wyjechać.
          A jeśli na studia nie poszliście, to 90% z Was i tak po szkole wolało iść na łatwiznę. Jak wyżej.
          I takich przeciętniaków są tysiące. A potem narzekacie.
          Rynek jest już zapełniony fryzjerami, stylistkami paznokci i pedagogami...
          Ale nawet w takiej sytuacji można. U nas w Łodzi wiele osób pracuje w Fujitsu. Umowa o pracę, na początek 3000bruttto, naprawdę możliwość awansu. Też na słuchawkach, ale po angielsku. No, ale do tego już trzeba było się trochę przykładać w szkole, chodzić na kurs, ćwiczyć.
          Chcecie więcej, to musicie być lepsi od konkurencji!
          • zz1026 Re: Smutna prawda 16.09.12, 03:23
            "U nas w Łodzi wiele osób pracuje w Fujitsu.
            > Umowa o pracę, na początek 3000bruttto, naprawdę możliwość awansu"

            wow 3000 brutto czyli 2156 na reke jesli policzysz skladki po stronie pracownika i pracodawcy to wychodzi ze twoj pracodawca aby dac ci te 2156 musiz kieszeni wylozyc 3558 i co masz w zamian?
            kolejki do lekarza i emeryture w wieku 67 lat albo i wiecej bo nie wiadomo czy za 2 lata wladza nie podniesie do 75 lat
            a ile mialbys na umowie smieciowej?
            zakladajac ze pracodawca daje ci dalej tyle samo iledawal na umowie o prace?
            wychodzi ze na reke bys dostawal 3046
            jedyne 890 zlotych wiecej
            czyli 10000 rocznie wiecej wiec terazmi powiedz czy te 20 dni urlopu jest warte tych 10000?
            i nie mow o darmowej sluzbie zdrowia bo to jest mit.
            • etatowyszyderca Re: Smutna prawda 16.09.12, 12:12
              To jest - fakt - tysiące przeciętniaków, którym się nie chciało i nie chce ani specjalnie uczyć, alni specjalnie angażować w staże / praktyki, albo studiowali jakieś bzdury, teraz życzą sobie etatów za co najmniej 6 tyś bo przecież 3brutto (okolice średniej krajowej!) ich poniżają.
              W rzeczonej Łodzi jest sporo pracy także za 6, 10 i 20 brutto, ale dla specjalistów, inżynierów, prawników, lekarzy a nawet fachowców od pracy fizycznej, ale POTRAFIĄCYCH coś zrobić konkretnego.
              Czemu niby ktoś przeciętniakowi ma płacić więcej niż 3 kafle skoro więcej nie ma on szans zarobić dla firmy.
            • r_mol He he...a z jakiej paki pracodawca miałby 16.09.12, 13:05
              TOBIE zapłacić więcej jak może sobie te pieniądze za trzymać? O święta naiwności lemingów...
          • zoubr123 Powtórzysz to za 20 lat jak Cię zastąpią młodym? 16.09.12, 12:48
            Chcecie więcej, to musicie być lepsi od konkurencji!
            Dobrze cię wytresowali!
            Zwykłe niewolnicze brednie!
            • antey Re: Powtórzysz to za 20 lat jak Cię zastąpią młod 16.09.12, 16:58
              Nie mistrzu, taka jest rzeczywitość na świecie.
              Nieciekawa, ale jest i z faktami - podkreślam, faktami - się nie dyskutuje.
              W normalnych krajach (Kanada, Korea Południowa, Japonia, Niemcy itp) nikt się nie łudzi że bez pracy i rozsądku w zagospodarowywaniu jej wyników coś się samo rozwiąże.
            • etatowyszyderca Re: Powtórzysz to za 20 lat jak Cię zastąpią młod 17.09.12, 12:03
              Nie pasuje to proszę bardzo. Założ firmę i rozdawaj kasę całą jaką zarobisz. Rodzaj pracownikom. Co z tego że to ty ryzykujesz bankructwem. Rozumiesz jaka jest różnica między WSPÓLNIKEM a PRACOWNIKIEM ? Temu drugiemu płacisz tyle ile warta jest jego praca na rynku pracy.

              Dzięki temu wytresowaniu jak piszesz mam etat i jak na ten kraj doskonałe zarobki bo ciągle podnoszę swoje kwalifikacje.
              A ty dalej siedz na głodowej pensji albo bezrobociu i nadal pocieszaj się swoją "niepokonością" wobec systemu.
            • antyksen Re: Powtórzysz to za 20 lat jak Cię zastąpią młod 19.09.12, 13:50
              Uważasz, że socjalistyczne brednie "czy się stoi czy się leży, to się należy" są lepsze? Może dla Ciebie, z tym, że nie przystają do rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. Ocknij się, czasy zmieniły się ok. 20 lat temu.
      • greg.waw Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 00:09
        Niestety wygrana sprawa w sądzie pracy też niewiele znaczy. Śmieciowi pracodawcy wiedzą jak się zabezpieczyć, żeby komornik nie miał z czego ściągnąć. Wiem to z własnego doświadczenia.
      • cree-is-me Bla bla bla... 16.09.12, 00:46
        Świnie biorą się z samochodów, a pieniądze rosną na drzewach...
        Jeśli firma zbankrutuje, to jedynie FGŚP jest w stanie jakoś częściowo wypłacić zaległe świadczenia. Nie ma znaczenia, czy ktoś był zatrudniony na umowę o pracę czy inaczej. Jeśli pieniędzy zabraknie, to żaden przepis pieniędzy ci nie zagwarantuje. Taka brutalna prawda, nie ma się co oszukiwać...
        • mydeer Re: Bla bla bla... 16.09.12, 01:12
          cree-is-me napisał:

          > Nie ma znaczenia, czy ktoś był zatrudniony na umowę o pra
          > cę czy inaczej.

          Umowy cywilnoprawne nie są w świetle prawa stosunkiem pracy, więc pracownik "zatrudniony" na ich podstawie jest w kolejce po pieniądze ZA tymi pracującymi na etatach.
      • antey Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 01:34
        To ty nie rozumiesz:
        [1] argument o emeryturach jest żałosny; bez względu na umowę i płacone składki na ZUS emeryturę obecnie pracujący będą mieli taką, jaką uskładają POZA ZUS/OFE/IKE/IKZE. Obecnie składki pokrywają 2/3 potrzeb a to w sytuacji gdy na rynku pracy są 2 największe powojenne wyże demograficzne. Za 10-15 lat cały system się zapadnie i każdy będzie dostawał niski, jednakowy zasiłek socjalno-senioralny. Liczenie na emeryturę z ZUS świadczy o głębokiej nieświadomości obecnej sytuacji. Obecni 30 latkowie oprócz płacenia na system państwowy, musza także uskładać na emerytury własne i rodziców - poza nim.
        [2] wyegzekwowanie w Polsce drogą sądową przez zwykłego człowieka czegokolwiek jest abstrakcją - Kluska miał więcej pieniędzy, opinie jednego ministerstwa i nie pomogło. Sądy pracy czy cywilne - to samo.
        [3] Podstawa to 1. zarabiać 2. umiejętnie gospodarować kasą. I NIC tego nie uczy tak dobrze, jak choćby 1-2 lata na własnej DG.
        • droch Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 10:01
          > Za 10-15 lat cały system się zapadnie [...]

          Taką mantrę słyszę już od 10-15 lat... :D

          > wyegzekwowanie w Polsce drogą sądową przez zwykłego człowieka czegokolwiek
          > jest abstrakcją

          Nieprawda. Ale właśnie dzięki tym, którzy przymykają oko na rabowanie ich biały dzień, jest jak jest.
          • antey Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 12:00
            No to sobie słuchaj na zdrowie i uważaj, że nic się nie dzieje.
            Niektórzy są bardzo oporni na wiedzę i wnioski - dlatego kraj wygląda, jak wygląda :D
            Podstawy matematyki też trudne...
        • jacek.boczkowski Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 11:44
          System emerytalny się. Dlaczego ? Nie zapadł się dotychczas a teraz sytuacja może się tylko poprawiać. Obecnie setki tysięcy emerytów otrzymują luksusowe emerytury w wysokości 2,5 - 4,5 tysiąca (byli mundurowi, górnicy). Emerytury finansowane przez pracujących otrzymują też rolnicy ale jest ich coraz mniej. Mniej będzie też wkrótce uprawnionych do wysokich emerytur gdyż stopniowo zejdą z tego świata. Pokolenie pracujące teraz otrzyma znacznie mniejsze świadczenia a dodatkowo nie będą oni żyli na koszt pracujących ale sfinansują swoje emerytury z odłożonych kapitałów emerytalnych w OFE. Niestety dotyczyć to będzie tylko tych, którzy mają etaty a jak udowadnia autor artykułu jest ich mało a będzie jeszcze mniej. Za kilkanaście lat ulice polskich miast i wsi zaludnią się milionami biedaków bez jakichkolwiek środków do życia na starość. "Głodowa" emerytura będzie marzeniem tych nieszczęśników.
          • jacek.boczkowski Poprawka błędu edytorskiego 16.09.12, 12:04
            Początek wpisu: "System emerytalny nie zapadnie się"
            • antey Re: Poprawka błędu edytorskiego 16.09.12, 22:23
              Nowy się nie zapadnie :D Bo został tak skonstruowany, aby się bilansować kosztem wysokości świadczeń.
              Kłopot w tym, że ciągniemy jeszcze stary w którym dziura obecnie jest większa od wpływów Państwa z PIT. Gdy na emeryturę przejdzie pierwszy, powojenny baby-boom, ZUSowi będzie brakować pewnie z 2/3 potrzebnych środków, większych od obecnych.

              Oczywiście, że wszystko się uspokoi - tak po 2050 roku :D
          • antey Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 22:19
            Halucyjnujesz :) Więc wyjaśniam.
            OFE _NIE MAJA ZNACZENIA_ dla świadczenia jakie będziesz otrzymywał.
            Ci którzy płacili tam 7,3% ubruttowionego wynagrodzenia (zwykle niskiego), byli tam zbyt krótko by odłożyć sensowną sumę. Ci którzy będą tam długo, będą oddawać tam 2,3% ubruttowionego wynagrodzenia - tj. 10x mniej niż potrzeba.
            Ponadto, poczytaj sobie jak układane są rankingi OFE, jak jest dobrany wskaźnik a potem zobacz historię przelewu składek - i policz faktyczną stopę zwrotu :D Dla mojego OFE (jak się okazało, najlepszego z dostępnych dla mojego czasu rozpoczęcia pracy, czasu kiedy ZUS przelewał składki itp istotnych parametrów) po 5 latach składek od kasy średnio 1.5 średniej krajowej (czyli górne 20% zarobków w kraju), średnia stopa zwrotu była rzędu zawrotnych...2%. Mój OFE, na czysto, zarobił ok. 1000 PLN - tle, co zakup jednego Bielika 1 oz w 2009 roku :D jest jeszcze opłata za zarządzanie, naliczana od całości kapitału, która stanie się kosztem dominującym po ok. 10 latach uczestnictwa w OFE :D

            Oczywiście to wszystko zakłada, że rząd ureguluje wypłaty z OFE, że dożyjesz wieku w którym one sie zaczną, że nie będzie dodatkowej prowizji za wypłaty... i że Państwo jakimś cudem wykupi te wszystkie obligacje, które składają się na 2/3 kapitału OFE :D Kogo opodatkujesz - 5 mln emigrantów którzy do tego czasu oddadzą paszporty ? :D Samych beneficjentów ?

            Dziś wypłacanie emerytur ratuje tylko wypłacalność Państwa. OFE w obecnej postaci nadają się tylko do konwersji w IKE lub likwidacji.

            wykresygieldowe.bblog.pl/wpis,dziura;w;zus-ie,83720.html
    • kshatriya "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona. ... 15.09.12, 21:52
      Propagandowy gniot próbując wmówić , że śmieciówki są lepsze . Gdy bogaci zarabiają na wyzysku praca stała się drogocennym towarem. Zwala się winę na pracowników jakby to oni byli przyczyną. Niestety druzgocąca wina jest tych na górze poltyków, media, artystów przedsiębiorców, koncerny, prezesów, dyrektorów itd.
      • antey Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 01:42
        Żadna propaganda - zwykłe realia. Nie ma śmieciowych umów - są śmieciowi pracodawcy i śmieciowe stawki. No i śmieci w głowach, ale na to lekarstwa nie ma.

        Jeżeli popracujesz dla normalnej firmy za normalną stawkę na DG - sama zobaczysz, jakie problemy rodzi etat. Np. uzależnienie Twoich ukochanych ubezpieczeń od tego, czy firma faktycznie odprowadza składki; i znika z ustaniem stosunku pracy. Jeżeli weźmiesz kredyt - pracodawca o tym wie, bo byłaś po zaświadczenie o dochodach(jakby nie można ze skarbówki) i wtedy ma na Ciebie takie trzymane, że sobie nie wyobrażasz.
        Bezpieczeństwo zatrudnienia na etacie JEST fikcją. Przyjemną, ale tym bardziej bolesną im szybciej zostanie się z nim zatwierdzonym.
        Wbrew powszechnemu przekonaniu, na umowach cywilno-prawnych można wynegocjować takie warunki - albo lepsze - niż na etacie. Teoretycznie nikt nie broni pracodawcy dać Ci więcej niż 26 dni płatnego urlopu na etacie. Spróbuj to wynegocjować :D Spróbuj wynegocjować elastyczny czas pracy, dzięki czemu zaoszczędzisz na opiekunce do dziecka (to zależy akurat bardziej od firmy).

        W ogóle, zróżnicowanie oskładkowania i praw ze względu na rodzaj umowy jest śmiesznym reliktem poprzedniego ustroju, podobnie zreszta jak niepełne ubruttowienie wynagrodzenia.

        Sam fakt, że w Polsce krytykuje się umowy a nie przepisy, chamskich pracodawców czy niskie stawki i ogólnie słabą gospodarkę świadczy o jednym - ludzie tak robiący 1. nie wiedzą nic albo niewiele o mozliwościach, wadach i zaletach pracy na umowie cywilnoprawnej (w tym o indywidualniej umowie z NFZ, opłacaniu ich ukochanego ZUSu na umowie-zleceniu) 2. nie szukają PRACY I PIENIĘDZY - tylko ETATU.
        • kshatriya Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 15:22
          "Wbrew powszechnemu przekonaniu, na umowach cywilno-prawnych można wynegocjować
          takie warunki - albo lepsze - niż na etacie."
          Widać pojmujesz opacznie umowę na czas nieokreślony , gdzie masz większe prawa niż na śmieciowej nazywanej cywilno-prawną.
          A jeśli dla ciebie korzystnym warunkiem jest możliwość negocjacji ,hahhaha to za przeproszeniem chcesz miec umowę i się prosić czy mieć na stałe i zagwarantowane?

          >Sam fakt, że w Polsce krytykuje się umowy a nie przepisy, chamskich pracodawców
          > czy niskie stawki i ogólnie słabą gospodarkę świadczy o jednym - ludzie tak ro
          > biący 1. nie wiedzą nic albo niewiele o mozliwościach, wadach i zaletach pracy
          > na umowie cywilnoprawnej (w tym o indywidualniej umowie z NFZ, opłacaniu ich uk
          > ochanego ZUSu na umowie-zleceniu
          Mało kogo dziś stac na opłacanie samodzielne ZUS i innego złodziejstwa
          W jakim ty kraju żyjesz bo chyba nie w Polsce
          • antey Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 16:32
            Wymień mi te "większe prawa" na etacie niż na umowie cywilnoprawnej :D
            I zrozum, że przy normalnej firmie i normalnej stawce - a to jest problemem, a nie rodzaj umowy - naprawdę możliwości na umowie cywilnoprawnej masz większe. I negocjacje to nie to samo co "proszenie się".
            I owszem, ZUS opłacasz sama niezależnie od formy zatrudnienia.
            Kalkulator płac na money.pl wpisz np. 3000 PLN brutto www.money.pl/podatki/kalkulatory/plac/ i policz różnicę między Koszt Pracodawcy / Suma (3622 PLN) i Netto (2156). Te 1506 PLN różnicy TEŻ MUSIAŁAŚ WYPRACOWAĆ.
            Co do wiary w gwarancje etatu - szczerze Ci życzę, żeby Ciebie życie z tej wiary nie wyleczyło.
      • zoubr123 Prawda 16.09.12, 13:02
        kshatriya napisał:

        > Propagandowy gniot próbując wmówić , że śmieciówki są lepsze . Gdy bogaci zarab
        > iają na wyzysku praca stała się drogocennym towarem. Zwala się winę na pracowni
        > ków jakby to oni byli przyczyną. Niestety druzgocąca wina jest tych na górze po
        > ltyków, media, artystów przedsiębiorców, koncerny, prezesów, dyrektorów itd.

        Cała prawda.
    • aw34 "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona. ... 15.09.12, 21:56
      W firmie mojej córki są zleceniowcy i ci na etacie. Ci na etacie mają dodatkową opiekę zdrowotną opłacaną przez firmę, karnety na basen fitness itp, talony na święta, możliwość zapomogi w razie problemów życiowych, dodatek do wakacyjnego wypoczynku. Zleceniowcy tego nie mają, nie mają urlopu, chorobowego, w momencie spadku ilości klientów pracują 2 - 3 dni w tygodniu po parę godzin, etatowcy pracują normalnie, czasem w nadgodzinach. koleżanka mojej córki, zleceniowiec w takim okresie popadła w straszliwe długi bo nie miała z czego płacić rachunków, spółdzielnia grozi jej eksmisją jeśli natychmiast nie spłaci zaległego czynszu. Zwolnienia z pracy jak dotąd dotyczyły tylko zleceniowców. Dla mojej córki różnica jest kolosalna.
      • zoubr123 Prawda 16.09.12, 12:18
        aw34 napisała:

        > W firmie mojej córki są zleceniowcy i ci na etacie. Ci na etacie mają dodatkową
        > opiekę zdrowotną opłacaną przez firmę, karnety na basen fitness itp, talony na
        > święta, możliwość zapomogi w razie problemów życiowych, dodatek do wakacyjnego
        > wypoczynku. Zleceniowcy tego nie mają, nie mają urlopu, chorobowego, w momenci
        > e spadku ilości klientów pracują 2 - 3 dni w tygodniu po parę godzin, etatowcy
        > pracują normalnie, czasem w nadgodzinach. koleżanka mojej córki, zleceniowiec w
        > takim okresie popadła w straszliwe długi bo nie miała z czego płacić rachunków
        > , spółdzielnia grozi jej eksmisją jeśli natychmiast nie spłaci zaległego czynsz
        > u. Zwolnienia z pracy jak dotąd dotyczyły tylko zleceniowców. Dla mojej córki r
        > óżnica jest kolosalna.

        Potwierdzam
        Tak właśnie się dzieje!
    • skilt dklog79: życzę zdrowia na przyszłej drodze!!!! Na 15.09.12, 22:01
      rozum to już za późno.
      • rlnd Re: dklog79: życzę zdrowia na przyszłej drodze!!! 15.09.12, 22:41
        Hmm, a mozesz rozwinac temat ? Dlaczego praca na umowy o dzielo i nie oplacanie ZUS swiadcza o braku rozumu ?
    • aw34 "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona. ... 15.09.12, 22:01
      Ci których listy są w tonie zachwytu umowami cywilno prawnymi zarabiają duzo ponad przeciętne wynagrodzenie na takiej umowie. Ich umowy nie są śmieciówkami. Śmieciówki to umowy za 1500 w najlepszym razie, bez jakichkolwiek praw pracowniczych i możliwości negocjacji. To takie umowy, w których śmieciowy pracodawca wykorzystuje sytuację zatrudnionegi i sytuację na rynku pracy by zarobić dodatkową kasę kosztem pracowników.
      • antey Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 01:44
        Doskonałe ujęcie tematu - nic dodać nic ująć.
        To nie umowy są śmieciowe, tylko stawki, praca i niektórzy praco/zleceniodawcy.
      • zoubr123 Jeszcze raz prawda 16.09.12, 12:20
        aw34 napisała:

        > Ci których listy są w tonie zachwytu umowami cywilno prawnymi zarabiają duzo po
        > nad przeciętne wynagrodzenie na takiej umowie. Ich umowy nie są śmieciówkami. Ś
        > mieciówki to umowy za 1500 w najlepszym razie, bez jakichkolwiek praw pracownic
        > zych i możliwości negocjacji. To takie umowy, w których śmieciowy pracodawca wy
        > korzystuje sytuację zatrudnionegi i sytuację na rynku pracy by zarobić dodatkow
        > ą kasę kosztem pracowników.

        Zgadzam się!
    • skilt "śmieciowi" "dziennikarze" piszą "śmieciowe" 15.09.12, 22:05
      "listy" do "smieciowej" Wybiórczej. Tak jak powiedział prof. Blikle: nie ma śmieciowych umów są śmieciowi pracodawcy i to wystarczy praktycznie za cały komentarz do "akcji" Wybiórczej w obronie "wolności" w zatrudnianiu pracowników.
    • kryanna "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona. ... 15.09.12, 22:49
      jestem pewna, że zmienisz zdanie, gdy zapragniesz założyć rodzinę i zajdziesz w ciążę. najpierw może być problem z chorobowym (bo, choć ciąża to nie choroba, jakoś tak trzeba bardziej na siebie uważać i człowiek nie jest już taki skłonny z przeziębieniem lub grypą do pracy wędrować), a gdy urodzi się dziecko i gdy będziesz chciała (a przede wszystkim musiała) wrócić po macierzyńskim do pracy, okaże się, że nie masz prawa ani do chorobowego na dziecko (niestety, ono nie będzie o tym wiedziało), ani do dni tzw. opieki nad dzieckiem (tylko dwa w roku, ale naprawdę się przydają), nie weźmiesz też urlopu, kiedy opiekunka malucha znienacka zawiedzie (i wcale nie musi to być płatna opiekunka, babcie też chorują), a planowe wizyty w poradni na szczepienia będziesz chyba musiała umawiać w godzinach nocnych (kiedy nikt, oczywiście, nie przyjmuje). do tego wszystkiego dodam, że nie życzę ci przewlekłej choroby, wymagającej długotrwałej absencji w pracy, a to doświadczenie również może cię dotknąć i wcale nie w tak odległej przyszłości, jak pewnie dzisiaj myślisz. to też może spowodować, że zmienisz zadanie w sprawie formy zatrudnienia, a przecież tak ci teraz dobrze...
      • epieniek Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 15.09.12, 23:09
        Pracując na umowę cywilnoprawną faktycznie trzeba sobie odłożyć na wakacje emeryturę i - nie wpychając się za bardzo w kobiece sprawy - ciążę. Nic nie jest za darmo, prawie nic. Planowanie się kłania.
        • agulha Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 00:14
          Kłaniaj się, dobry człowieku, sobie do lustra. Planujesz 9-miesięczną ciężką chorobę? Planujesz wypadek na nartach i 5-miesięczną nieobecność? Masz tyle odłożone? Jeśli tak - wyrazy szacunku. Większość ludzi jednak nie.
          • epieniek Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 00:48
            Ej, przecież mówiłem, że nie do końca wiem jak to jest, bo skąd, nie zajdę ....

            Natomiast albo mam odłożone albo staram się mieć możliwie zawsze, a nie zarabiam tyle, żeby nie kosztowało mnie to oglądaniem rzeczy na wystawie. Mam brać kredyt bo jakoś to będzie? Etat cokolwiek gwarantuje? Ano niestety nie. Co nie znaczy, że pracuję za minimalną, ale wiem jak to jest.

            Natomiast, etat czy umowa, wiele zależy od ludzi w pracy. W dobrej atmosferze nikt nie potraktuje źle ciężarnej, bo nie działa w próżni i utrata zaufania pracowników może być gwoździem do jego trumny. Liczy się nie tylko ja ale my.

            Heh, nie podejrzewam o taką solidarność pieseczkow. z calsenter, sprzedaliby swojej matce za grubą kasę lokatę w bursztynowe złoto gdyby im kazali.

            A, nie slyszalas mimo wszystko o planowaniu? To nie jest choroba
            • mydeer Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 01:16
              "Natomiast albo mam odłożone albo staram się mieć możliwie zawsze, a nie zarabiam tyle, żeby nie kosztowało mnie to oglądaniem rzeczy na wystawie."

              No to fajnie. A wiesz, że ci pracujący za minimalną na śmieciówkach nie bardzo już mają z czego odkładać?

              Te ostatnie "listy" kreują jakąś fikcję. Że rzekomo umowy cywilnoprawne są super bo można na nich dużo zarabiać i nie płacić danin państwu. Fakt, że problem nie dotyczy tych pracujących za x tysięcy tylko za tysiąc dwieście na łamach "Wyborczej" nie istnieje.
              • epieniek Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 01:26
                mydeer napisał:

                > "Natomiast albo mam odłożone albo staram się mieć możliwie zawsze, a nie zarabi
                > am tyle, żeby nie kosztowało mnie to oglądaniem rzeczy na wystawie."
                >
                > No to fajnie. A wiesz, że ci pracujący za minimalną na śmieciówkach nie bardzo
                > już mają z czego odkładać?

                Naprawdę??

                > Te ostatnie "listy" kreują jakąś fikcję. Że rzekomo umowy cywilnoprawne są supe
                > r bo można na nich dużo zarabiać i nie płacić danin państwu. Fakt, że problem n
                > ie dotyczy tych pracujących za x tysięcy tylko za tysiąc dwieście na łamach "Wy
                > borczej" nie istnieje.

                To zależy o kim mówisz. Dla części osób początek drogi zawodowej tak wygląda a potem jest lepiej, o ile nie marnuje się nerwów i czasu w call center - już Mac czy zmywak jest lepszy. To nie jest fikcja.
                • mydeer Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 02:22
                  > To zależy o kim mówisz. Dla części osób początek drogi zawodowej tak wygląda a
                  > potem jest lepiej, o ile nie marnuje się nerwów i czasu w call center - już Mac
                  > czy zmywak jest lepszy. To nie jest fikcja.

                  Dla części osób początek drogi zawodowej tak wyglądał, a potem było (nieco) lepiej. Dla tych wchodzących obecnie na rynek pracy z dużym prawdopodobieństwem będzie tak wyglądał także środek, a może i koniec.
                  • droch Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 09:51
                    Bzdura. Dla osób, którzy coś umieją zrobić (kafelkarz, mechanik, elektryk) albo ukończyli studia (a nie Wyższą Szkołę Klejenia Tipsów) dobra praca jest i będzie zawsze.
                    • mydeer Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 11:43
                      Zakład? Mój znajomy za rok kończy na państwowej uczelni stosunki międzynarodowe - to jego pasja, przykłada się, wyszarpał publikację (kto próbował ten wie, co to za osiągnięcie), jest najlepszym studentem na roku. Jak dostanie nieśmieciowy etat to z własnej kieszeni zapłacę ci różnicę między jego wypłatą brutto a netto, jak nie - to ty jemu. Wchodzisz? :P
                      • slbm Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 14:32
                        Bo niestety brutalna prawda jest taka, że specjalizuje się w czymś, na co nie ma popytu. Dyplom nie gwarantuje dobrej i dobrze płatnej pracy z samego faktu bycia dyplomem. Większą szansę na dobrze płatną pracę ma w tym przypadku spawacz po szkole zawodowej. Bo jego praca jest trudna i potrzebna.
                        • mydeer Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 17.09.12, 07:33
                          Ja tego nie kwestionuję, tylko przedmówca próbuje zaklinać rzeczywistość że wystarczy być "naprawdę dobrym" i praca będzie. Nie, nie wystarczy.
                      • mistrz.prostej Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 14:49
                        Co ten Twój znajomy kończy? Stosunki? Międzynarodowe? Z Murzynkami czy Chinkami? To jest właśnie modelowa "tipsiarka uczelnia", o której pisał poprzednik :PPP

                        Tytułem wyjaśnienia: jaki konkretnie będzie miał fach w ręku ten Twój znajomy? ;)
                        • mydeer Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 17.09.12, 07:34
                          > ? To jest właśnie modelowa "tipsiarka uczelnia", o której pisał poprzednik :PPP

                          Stosunki międzynarodowe to kierunek, nie uczelnia.
                      • pan_traktor Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 22:53
                        Może czas się ogarnąć i zacząć wreszcie zarabiać na swoje pasje: np. rolki, modelarstwo albo - jak kolega - stosunki międzynardowe czy inną socjologię czy europeistykę?
                        • mydeer Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 17.09.12, 07:36
                          A może czas umożliwić zarabianie na swoich pasjach wszystkim, a nie tylko Michałowi Tuskowi czy Mai Rostowskiej? ;)
                          • etatowyszyderca Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 17.09.12, 12:17
                            Znaczy zatrudniać przykładowo zbieraczy znaczków lub absolwentów stosunków międzynarodowych, tylko dlatego że tak być powinno, bo mają pasję, nie patrząc na to czy się na tym zarobi? Taki system w Polsce był już i zbankrutował.
                            Chłopie - założ firmę i zatrudniaj takich. Płać im z własnej kieszeni i zbankrutuj sam. Społeczeństwa w to nie mieszaj. Z własnej kieszeni proszę bardzo.
                            • mydeer Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 17.09.12, 14:49
                              > Znaczy zatrudniać przykładowo zbieraczy znaczków lub absolwentów stosunków międ
                              > zynarodowych tylko dlatego że tak być powinno, bo mają pasję, nie patrząc na t
                              > o czy się na tym zarobi?

                              Dlatego, że niektóre pasje są przydatne. Ze swoją naprawdę dogłębną wiedzą na temat sytuacji w niemal każdym, także tym egzotycznym rejonie świata, historii wielu państw, ich kultury i problemów gospodarczych mógłby pracować w MSZ. Przy ilości polskich placówek dyplomatycznych i konsularnych, a także reszty korpusu dyplomatycznego, miejsca dla kilkunastu najlepszych w kraju specjalistów rocznie jakich produkują nasze uczelnie powinny się chyba znaleźć. Ale się nie znajdują, bo np. trzeba stworzyć etat dla córki ministra finansów ;>

                              Sam ukończyłem "głupie" studia humanistyczne - piszę "głupie" bo głupia to była najwyżej większość studentów, a same studia bardzo ciekawe i rozwijające - a pracuję bo moim hobby była informatyka. Tak więc pech polega na tym, że nie każdego mogą pasjonować rzeczy w których akurat łatwo znaleźć zawód. No niestety, ludzie się różnią i nie da się każdego tak ulepić by pasjonowały go akurat zagadnienia technologii, mechaniki czy podobne.

                              > Chłopie - założ firmę i zatrudniaj takich.

                              Nie mam kapitału zakładowego na firmę tej wielkości, by mogła skorzystać na specjalistach od stosunków międzynarodowych. Z uwagi na zatrudnienie na umowie cywilnoprawnej nie mam też najmniejszych szans na kredyt tej wielkości (ani w ogóle wielkich szans na jakikolwiek). Zwolennicy wilczego kapitalizmu uwielbiają zbywać wszelką krytykę przedsiębiorców/pracodawców hasłem "załóż se firmę", uparcie ignorując skrzeczącą rzeczywistość i fakt, że pieniądz robi pieniądz.
                      • goodwater Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 17.09.12, 09:18
                        Przecież przedmówca pisał o studiach, stosunki międzynarodowe studiami nie są...
                        • mydeer Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 17.09.12, 14:41
                          > Przecież przedmówca pisał o studiach, stosunki międzynarodowe studiami nie są..
                          > .

                          Są, oferuje je państwowa uczelnia z akredytacją ministerstwa nauki. Jeśli ty i/lub przedmówca macie inną definicję to proszę zacząć od jej określenia albo nie silić się na przyciężkie ironie ;>
      • mydeer I dlatego mamy ujemny przyrost naturalny :) 16.09.12, 01:19
        Ktoś ma jeszcze wątpliwości co jest przyczyną? :)

        Najlepsza polityka prorodzinna to nie jakieś becikowe tylko zapewnienie ludziom normalnej pracy - stałego źródła dochodów. Im więcej pitolenia o "dynamicznych zmianach kwalifikacji" czy "elastycznych formach zatrudnienia" tym dzieciaków będzie rodziło się mniej. Logiczne.
      • antey Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 01:46
        Skąd te absurdalne pomysły ?
        Wyobraź sobie, że na umowie cywilno-prawnej możesz to wszystko mieć załatwione (tak samo, jak etatowcy, czyli g.....nie i losowo, jak to w Polsce).
        Ale tego, że możesz mieć takie same ubezpieczenia itp. oraz że trzeba umieć się rządzić pieniędzmi... cóż, abstrakcja, prawda ?
    • lisa2 "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona. ... 15.09.12, 22:54
      Tak powinni się czuć wszyscy "pracownicy", którzy zatrudniani są aby narzucać się ludziom niezainteresowanym działalnością ich firmy. Łazicie, dzwonicie, narzucacie się przypadkowym ludziom - nie jesteście upoważnieni przez nich do zajmowania im czasu - więc nie dziwcie się, że są agresywni, że traktują was jak śmieci, że wyganiają was, że was wyzywają.

      To, że wy jesteście gdzieś, lub dzwonicie do kogoś pierwszy raz, nie oznacza że osoba do której dzwonicie już kolejny raz musi się tłumaczyć, żebyście usunęli z ich bazy telefonów ich numer i adres i nigdy więcej tu nie dzwonili - niestety nadal muszą się zajmować niechcianymi telefonami.

      Zwykłe zasady współżycia w społeczeństwie wymagają wzajemnego zrozumienia, a jeśli to jest relacja firma-klient to firma powinna się dostosować do wymagań klienta. Niestety firmy nadużywają nowoczesność i możliwości innych firm, aby nękać ludzi - rzekomo potencjalnych klientów - niechcianymi reklamami, namawianiem do jakichś zakupów, naciąganiem na jakieś spotkania - wydzwaniając do nich na ich prywatne numery. Firmy zdają sobie sprawę, że żaden z właścicieli telefonów nękany takimi działaniami firm, nie pójdzie na policję i nie oskarży firmy o nękanie, czy nielegalne wejście w posiadanie numeru telefonów, ale jednak jest to możliwe.

      Jednak jeśli chcecie być uczciwi - to nigdy nie będziecie pracować w tego typu firmach.

      Ponieważ ja przyjęłam taką postawę, że nie firma pierwsza do mnie się zwraca z ofertą, tylko ja muszę pierwsza zrobić ten pierwszy krok - i to świadomie, a nie z zaskoczenia czy przy okazji.
    • emilly_davisson "Śmieciówki? To wielki przekręt 15.09.12, 23:10
      Ależ w tym problem, że "śmieciówki" to wielki przekręt wielu dobrze prosperujących korporacji i spółek ! "Śmieciówka" to de facto umowa o pracę, tyle, że niedająca pracownikowi prawa do emerytury w przyszłości (bo czas przepracowany na śmieciówce nie liczy się do przepracowanych lat pracy liczonych do emerytury), urlopów, różnych niewielkich ale ważnych w czasie choroby świadczeń od ZUS itd. Specjalista pracujący na postawie umowy zlecenia czy o dzieło nie pracuje na "śmieciówce", o ile wykonuje pracę samodzielną, i jest rozliczany z efektów pracy, a nie z minut spędzonych w WC. Jeśli jesteście rozliczani z minut spędzonych w WC, a przełożony pokrzykuje na was: "szybciej, szybciej" i zabiera wam komórkę, to nie jest żadne zlecenie, ale stosunek pracy.

      Jeśli w takiej pracy spędzacie maksimum rok czy dwa, a potem ją rzucacie, nie występując do sądu pracy o wypłatę nadgodzin, ekwiwalentu za urlop, uznania tej pracy za stosunek pracy wykonywany w ramach umowy o pracę (czyli liczący się do tych kilkudziesięciu lat, które trzeba będzie przepracować, żeby dostać jakąkolwiek emeryturę), to jesteście leszcze, i tyle. Bo nie ma nic prostszego od wywalczenia sobie tego wszystkiego w sądzie pracy za cenę zgrzewki piwa.

      Autorka listu też jest leszczem, skoro, mimo skrajnej niemalże biedy, nie podjęła próby walki o wypłatę pieniędzy za nadgodziny w jednej z firm-wyzyskiwaczy. A wierzcie mi - nic tak nie sprowadza małego-średniego przedsiębiorcy na ziemię niż parę wygranych przez pracowników procesów. Po prostu na dłuższą metę to się nie opłaca. Chyba, że znajdują się nowi naiwni....

      Praca w jakimkolwiek call-center NIE JEST wykonywaniem ZLECENIA. Jest stosunkiem pracy podlegającym kodeksowi pracy.

      Skoro jest tak źle, że żadna firma nie jest w stanie udźwignąć kosztów ZUS i kosztów płacy minimalnej, to należy zmienić prawo i obniżyć te koszty. Tymczasem, jak Polska długa i szeroka koszty te przerzuca się na najsłabszych najbiedniejszych, którzy nie mają wyjścia ! To jest skandal !!!!!!!!!!!!!!!

      • droch Re: "Śmieciówki? To wielki przekręt 15.09.12, 23:44
        > Skoro jest tak źle, że żadna firma nie jest w stanie udźwignąć kosztów ZUS i ko
        > sztów płacy minimalnej, to należy zmienić prawo i obniżyć te koszty [...]

        Właściciel może też ograniczyć swoje zyski i kupić auto za 100'000, a nie za 300'000...
      • epieniek Re: "Śmieciówki? To wielki przekręt 15.09.12, 23:46

        > Praca w jakimkolwiek call-center NIE JEST wykonywaniem ZLECENIA. Jest stosunki
        > em pracy podlegającym kodeksowi pracy.

        Problem z udowodnieniem tego jest jeden: sądy działają tak wolno, że zanim się zobaczy te pieniądze miną 2-4 lata. Przy dzisiejszym stanie techniki resztę da się załatwić nagrywajac dzień czy dwa pracy i zbierając kilku świadków. Nawet jeżeli sąd odrzuci nagranie jako zdobyte nielegalnie, ma się świadków i mimo wszystko nagranie: mobbing może się trafić, da się sprowokować przełożonego czy nagrać zakaz wyjścia do toalety: efekt murowany.

        Tylko te sądy, mało komu się chce czekać tak długo. Zmiana w sądownictwie więcej by dała niż podniesienie płacy minimalnej, bo niektóre etaty wiążą się z ukrytych opłatami lub karami - czy etat czy inna umowa skutekjest ten sam.
      • mydeer Re: "Śmieciówki? To wielki przekręt 16.09.12, 01:23
        emilly_davisson napisała:

        > Jeśli w takiej pracy spędzacie maksimum rok czy dwa, a potem ją rzucacie, nie w
        > ystępując do sądu pracy o wypłatę nadgodzin, ekwiwalentu za urlop, uznania tej
        > pracy za stosunek pracy wykonywany w ramach umowy o pracę (czyli liczący się do
        > tych kilkudziesięciu lat, które trzeba będzie przepracować, żeby dostać jakąko
        > lwiek emeryturę), to jesteście leszcze, i tyle. Bo nie ma nic prostszego od wy
        > walczenia sobie tego wszystkiego w sądzie pracy za cenę zgrzewki piwa.

        Znasz adwokata, który poprowadzi sprawę za zgrzewkę piwa? Łał, podziel się!
        • emilly_davisson Re: "Śmieciówki? To wielki przekręt 16.09.12, 13:26
          Koszty sądowe w sprawach przed sądem pracy kosztują mniej niż "zgrzewka piwa".

          Sąd wyjątkowo a takim postępowaniu ma obowiązek SAM dochodzić prawdy - i wierz mi, dochodzi tej prawdy.

          Wystarczy dobry pozew i dobra taktyka + krótkie przeszkolenie co i jak mówić przed sądem: to możesz nabyć w wersji ekskluzywnej za kwotę 150-200 zł w sprawach typowych (dla prawnika typowych). To wystarczy, żeby wygrać. Niekiedy wystarczy dużo tańsza porada (jeśli jesteś w miarę bystry czy wykształcony).

          Jeśli jednak chcesz, żeby na sali sądowej reprezentował Ciebie mecenas - musisz wyłożyć dodatkowo 250-350 zł dodatkowo za stawiennictwo mecenasa na danym terminie rozprawy.
          To jednak nie jest konieczne. Możesz też wystąpić o adwokata z urzędu.

          Sprawy przed sądem pracy nie trwają 4 lata. Trwają dużo krócej niż inne sprawy cywilne. Spokojnie w rok można się uwinąć.


          Można też szefowi, który Tobą pomiatał i wykorzystywał Ciebie na różne sposoby po prostu darować. Ok. Twój wybór. Tylko nie narzekaj potem, że świat jest taki podły, a prawo do d...y.


          • mydeer Re: "Śmieciówki? To wielki przekręt 16.09.12, 13:32
            Chętnie się poprocesuję z wielkim panem prezesem, jeśli będzie mi się to opłacało. Póki co informacje o tym, jak to zrobić żeby się opłacało, są raczej słabo dostępne.

            > Wystarczy dobry pozew i dobra taktyka + krótkie przeszkolenie co i jak mówić pr
            > zed sądem: to możesz nabyć w wersji ekskluzywnej za kwotę 150-200 zł w sprawac
            > h typowych (dla prawnika typowych).

            I gdzie te pozwy, taktyki i szkolenia można za te 200 zł kupić? Słowo daję, jeśli okaże się to prawdą to kupię i pójdę do sądu gdy mnie pracodawca wkurzy.
    • ruby.blue ??? 15.09.12, 23:12
      zasadnicza różnica między umową na etat a 'śmieciową' jest taka, że jeśli zarabia się marne 1500 na rękę i trzeba się z tego jeszcze ubezpieczyć, to robi się z tego trochę mission impossible! nie mówię tu o zakładaniu własnej firmy - przecież to całkiem inna bajka; tylko właśnie o takiej zwykłej szarej robocie od do - odróżniajmy jedno od drugiego! nie każdy ma siłę, pomysł i energię na własny biznes. ale za to każdy za to będzie chciał mieć jakąś emeryturę i pewność, że jak złamie nogę na ulicy, to pogotowie nie wystawi mu faktury na 20 000.
      • antey Re: ??? 16.09.12, 01:52
        I sądzisz, że etat da Ci pewność emerytury ?
        Opowiedz o tym mojemu wujkowi, który oskładkowaną pracę zaczął w wieku 17 lat :D
        W ostatnich 15 latach przeciętnie raz na rok zmieniano warunki otrzymywania emerytur, kwoty składek, konstrukcje systemu emerytalnego,dziedziczenia, rewaloryzacji, wiek emerytalny, kwoty składek itp. Wyjaśniam - obecnie państwowy system emerytalny (dla informacji: TO ZUS/OFE/IKE/IKZE) JEST BANKRUTEM. Wpłaty do ZUS, mimo de facto likwidacji transferów do OFE pokrywają 2/3 zapotrzebowania i luka rośnie z roku na rok, mimo że na rynku pracy są dwa największe powojenne wyże demograficzne.
    • romikus Dzieci cieszcie się przecież my o take Polske .... 15.09.12, 23:19
      Dzieci cieszcie się przecież my o take Polske walczyli. My weterani z Solidarności.
      Dzięki nam macie teraz lepiej niż w czasach PRL-u!!!!
      • q-ku a otake własnie, otake 16.09.12, 07:39
        dziś nareszcie ten kto ma zdolności i wykształcenie (mam na myśli prawdziwie użyteczne i gruntowne wykształcenie a nie dyplom dzisiejszej uczelni) zarabia więcej od kafelkarza czy kopidoła

        oczywiście trzeba odwagi i samodzielności, ale to normalne

        całe lata człowiek się wstydził że jest "yntligętem czyli niczym" za te polskie 2 tysiące

        a teraz sprawy stoją na nogach a nie na głowie
        • mydeer Re: a otake własnie, otake 16.09.12, 11:46
          > dziś nareszcie ten kto ma zdolności i wykształcenie (mam na myśli prawdziwie uż
          > yteczne i gruntowne wykształcenie a nie dyplom dzisiejszej uczelni) zarabia wię
          > cej od kafelkarza czy kopidoła

          Och ach, i gdzie to można odebrać to prawdziwe i użyteczne wykształcenie? Jeśli znasz ten sekret podziel się, uratujesz życie milionom które wierzą, że od kształcenia są uczelnie.

          > całe lata człowiek się wstydził że jest "yntligętem czyli niczym" za te polskie
          > 2 tysiące

          No i jest różnica. Teraz wstydzi się za nowe polskie tysiąc sto.
          • etatowyszyderca Re: a otake własnie, otake 17.09.12, 12:35
            To ciekawe co piszesz. Twierdzisz że inżynier, manager, starszy księgowy, dobry marketingowiec, prawnik, lekarz, zarabiają po 1000 na mc ?
            Tyle to zarabia pseudo inteligent po europistyce na słuchawce bo nie posiada żadnych realnych kwalifikacji.
            • mydeer Re: a otake własnie, otake 17.09.12, 14:56
              > To ciekawe co piszesz. Twierdzisz że inżynier, manager, starszy księgowy, dobry
              > marketingowiec, prawnik, lekarz, zarabiają po 1000 na mc ?
              > Tyle to zarabia pseudo inteligent po europistyce na słuchawce bo nie posiada ża
              > dnych realnych kwalifikacji.

              Albo nauczyciel świeżo po studiach, jeśli uda mu się w ogóle dostać pracę w zawodzie. Kryterium przynależności do inteligencji nie jest ani ukończony kierunek ani uprawiany zawód tylko to, co sobą taki aspirujący inteligent reprezentuje. Inżynier, manager, księgowy, marketingowiec, prawnik czy lekarz mogą i zarabiać po 10 000 złotych a w kwestiach kultury i życia społecznego jakie definiują inteligencję być kompletnymi bucami
        • zoubr123 Re: a otake własnie, otake 16.09.12, 12:09
          Naucz się pisać, bo wstyd!
      • zoubr123 Pełne półki i puste kieszenie 16.09.12, 12:14
        romikus napisał:

        > Dzieci cieszcie się przecież my o take Polske walczyli. My weterani z Solidarno
        > ści.
        > Dzięki nam macie teraz lepiej niż w czasach PRL-u!!!!

        Masz racje, tylko solidarucha zapomniała dodać, że zamiast pustych półek będą puste kieszenie!
      • hanishl Re: Dzieci cieszcie się przecież my o take Polske 16.09.12, 12:23
        romikus napisał:

        > Dzieci cieszcie się przecież my o take Polske walczyli. My weterani z Solidarno
        > ści.
        > Dzięki nam macie teraz lepiej niż w czasach PRL-u!!!!

        My to znaczy kto ? Armia 600 tyś urzędników ? 18 ministerstw , 148 agenci rządowych w tym ostatnio słynna ARR i Elewarr . Dziwnym zbiegiem okoliczności rodziny królików nie maja problemów z umowami śmieciowymi ani nie poraża ich gadanie premiera o samozatrudnieniu.
        Mamy Polskę dwóch prędkości tym bardziej że za rządem jeszcze lepiej dzieje się w samorządach . A reszta raz na 4 lata do urny a potem do śmieci.
        Słyszymy kryzys a kancelarie rządowe i samorządowe zwiększają koszty swego utrzymania.
        Inaczej by to było odbierane gdyby przykład szedł od góry . To jednak marzenia .
      • 1stanczyk "macie teraz lepiej niż w czasach PRL-u!!!!" 16.09.12, 16:40
        "macie teraz lepiej niż w czasach PRL-u!!!!"

        To po stokroć nie ulega najmniejszej wątpliwości

        Problem leży gdzie indziej: głównie w tych PRL-owskich gó...anych standardach, które za sprawą nie tylko zresztą wytrwale bronionej "grubej kreski" Mazowieckiego ale całego tego okrągłostołowego burdelu wyrażającego się w kultywowaniu PRL-owskich zasranych nawyków stały się, w nowych zupełnie nie przystających do tych obecnych rynkowych warunków, nieomal powszechnie obowiązujące w naszym kraju.

        Tak jak maja obecnie dobrze to dla ludzi wyrosłych w PRL-owskiej rzeczywistości trudno sobie w ogolę wyobrazić.

        A, ze nie potrafią z tego właściwie korzystać to jest już tylko i wyłącznie ich sprawa.

        Fakt, że będą spłacać długi warcholskiej, odmóżdżonej, wyszczekanej zasranym "patriotycznym" pieniactwem okrągłostołowej hołoty do dzisiaj jakoś dziwnie nie wywołuje w nich żadnego protestu nie wspominając już o reformie emerytury, nie jak wypadałoby dla wszystkich z nimi włącznie, ale tylko dla tych po nich nastąpią.

        To są właśnie te PRL-owskie karierowiczowskie gó...ane standardy, które powodują, że młody człowiek w naszym kraju woli, zamiast iść za głosem wyrażającym interesy jego pokolenia, woli szukać i swojej kariery w nepotyzmie, w korupcji, w zasranej sprzedajności okrągłostołowych wypalonych swoim niedowładem umysłowym debilów.

        Re: Dzieci cieszcie się przecież my o take Polske
    • bartek8987 "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona. ... 15.09.12, 23:49
      To dziwne, bo ja pracuję od 10 lat na etacie, w prywatnych firmach, 8 godzin dziennie (płatne nadgodziny raz na pół roku), mam płatny urlop. Nie rozumiem, jak można mówić, że taka praca nie istnieje.
      • etatowyszyderca Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 17.09.12, 12:41
        Tutaj dowiesz się że praca jest tylko za 1100 na umowie zlecenie. A jeżeli masz tak jak piszesz to znaczy jesteś z PSL lub układu lub żydów, masonów, cyklistów.
    • rjk555 "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona. ... 16.09.12, 00:39
      'z tego szło na rachunki, także na życie czasem nie zostawało.' - tu jest błąd ortograficzny, bardzo powszechny niestety, GW powinna rózróżniać 'także' od 'tak, że' - wstyd!
      • mistrz.prostej Re: "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona 16.09.12, 15:07
        "także" - "tak, że"
        "bynajmniej" - "przynajmniej"
        "Ci" - "ci" (zaimek wskazujący - ci, tamci)

        to trzy najpopularniejsze błędy, na które prawie nikt nie zwraca uwagi :(
    • ally Re: Polski pracownik od podszewki [LIST] 16.09.12, 00:47
      Pisz te swoje rzewne bzdury, jak np. urodzisz dziecko lub ciężko zachorujesz.
      • darek638 Re: Polski pracownik od podszewki [LIST] 16.09.12, 01:26
        Przykry temat. Chwalicie w większości umowy śmieciowe bo
        nie macie szansy na inną umowę. Odkładacie ponoć pieniądze
        na emeryturę. Weźcie kalkulator i sprawdźcie ile trzeba odkładać
        przez ile, żeby dostawać powiedzmy 3000 miesięcznie przez
        20 lat na emeryturze. Kto tyle odkłada? Ręka w górę.
        Każdy myśli, że po pierwsze zawsze będzie młody i drugie, że
        kiedyś za parę lat dostanie normalny etat tak jak "kadra" każdej
        firmy. Normalny etat jest pochodną pozycji zawodowej.
        Nie wierzę, że na śmieciówce można dojechać do emerytury.
        Zwolnią Was i zatrudnią młodszych. Pensja bez składek, ochrony
        to cofanie się o 100 lat i droga donikąd.
        • zoubr123 Racja 16.09.12, 12:23
          darek638 napisał:

          > Przykry temat. Chwalicie w większości umowy śmieciowe bo
          > nie macie szansy na inną umowę. Odkładacie ponoć pieniądze
          > na emeryturę. Weźcie kalkulator i sprawdźcie ile trzeba odkładać
          > przez ile, żeby dostawać powiedzmy 3000 miesięcznie przez
          > 20 lat na emeryturze. Kto tyle odkłada? Ręka w górę.
          > Każdy myśli, że po pierwsze zawsze będzie młody i drugie, że
          > kiedyś za parę lat dostanie normalny etat tak jak "kadra" każdej
          > firmy. Normalny etat jest pochodną pozycji zawodowej.
          > Nie wierzę, że na śmieciówce można dojechać do emerytury.
          > Zwolnią Was i zatrudnią młodszych. Pensja bez składek, ochrony
          > to cofanie się o 100 lat i droga donikąd.
          Niestety, to jest prawda!
      • antey Re: Polski pracownik od podszewki [LIST] 16.09.12, 01:53
        No i potrafisz, tak merytorycznie, wskazać JEDNĄ różnicę w czym jej sytuacja będzie różniła się od etatowca ?
    • lesher Re: Polski pracownik od podszewki [LIST] 16.09.12, 00:53
      I z treści listu, i z treści komentarzy wynika jeden wniosek:
      Problemem nie są umowy cywilnoprawne, tylko ich stosowanie w sytuacji kiedy wypełnione są warunki dla umowy o pracę. Obecnie obowiązujący kodeks pracy jasno określa, że w sytuacji w której oznaczone jest miejsce wykonywania czynności, wykonywane są one pod kierownictwem, oraz w określonych przez pracodawcę godzinach, to jest to umowa o pracę, która nie może być zastąpiona umową cywilnoprawną.

      W tej sytuacji zakazanie, czy ograniczanie umów cywilnoprawnych nie ma sensu. "Poszkodowanym" to nie pomoże, bo w ich przypadku problemem jest nieprzestrzeganie prawa przez pracodawców. Wiara w to, że po zaostrzeniu prawa nagle zaczną się do niego stosować jest delikatnie mówiąc naiwna. Raczej wymyślą kolejne "obejścia" w rodzaju fikcyjnego wymiaru pracy np. 1/10 etatu w sytuacji gdy obowiązki wykonywane są na cały etat.
      Zaszkodzi to natomiast tym którzy wykonują "rzeczywiste" umowy cywilnoprawne, pozbawiając ich możliwości zarabiania w taki sposób jak im najbardziej odpowiada, albo wręcz całkowicie uniemożliwiając funkcjonowanie.

      Jakie zatem jest remedium na obecne patologie?
      Po pierwsze fikcyjni zleceniobiorcy powinni kierować pozwy o ustalenie stosunku pracy. Oczywiście już po rozstaniu z danym zleceniodawcą, bo w trakcie trwania współpracy zapewne zakończyłoby się to zwolnieniem. Koszty sądowe są minimalne (do 50 tys. zł - zwolnienie z kosztów, powyżej 5% wps, wps to wartość spornego wynagrodzenia, ale nie więcej niż za okres roku).
      Jeżeli tylko 10% "wykorzystywanych" poszłoby do sądu, a nie są to sprawy trudne, to problem umów śmieciowych zniknąłby momentalnie.
      Po drugie ZUS powinien wysłać kontrolerów czepiających się nie przecinków w deklaracjach, ale właśnie sprawdzających czy nie ma miejsce w kontrolowanych firmach fikcyjne stosowanie umów cywilnoprawnych (w szczególności o dzieło), a następnie wnosić do sądów o ustalenie stosunku pracy, nałożenie kar (nawet do 30 tys. zł), oraz ustalać zaległe nieodprowadzone składki od takich umów (to ostatnie dotyczy raczej umów o dzieło).

      I tyle wystarczy.
      Zakazy, czy inne ustawowe ograniczenia przyniosą więcej szkody niż pożytku.
    • pj.pj "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona. ... 16.09.12, 00:55
      Czy ktoś w redakcji mógłby poprawiać przynajmniej ortografię (bo o interpunkcji nawet nie marzę) publikowanych listów, pliiiiiz???
    • mniklasp "Śmieciówki? Znam to. byłam głodna i zmęczona. ... 16.09.12, 01:32
      Ta dziewczyna napisala na pare kartek ale tylko kilka linijek nt swojej pracy jako"specjalista" czyli z tytulem mgr. Wszystko inne sie nie liczy, to co robila w czasie studiow , ile zarabiala itp, Byla pracownikiem bez kwalifikaji i tak uwazam ze mogla pracowac w call center czy MC Donalds to juz sukces . Oczywiscie dlatego ze czasysa inne. Za komuny jako student w Polsce pracowalem myjac okna w biurach albo sortujac metal na zlomowisku albo mylem szyby samochodowe na stacji benzynowej w Poznaniu(swietna fucha).
      Do mnie nie dociera fakt ze student moze pracowac trzy dni w tygodniu, tzn ma na to czas. Mysle ze studia w Polsce to jest dobry zart, chyba dlatego jest tyle czasu wolnego ze studiowanie jest za darmo i wszyscy udaja ; jedni ze ucza inni ze studiuja.
      U nas wiekszosc pracownikow jest bez kontraktu, ale ma sie wszystkie przywileje pracownicze i pracuje sie 20 30 lat w jednej firmie. Praca na zlecenie jest dorywcza i zawsze niepewna. Ale to inny swiat>Trzymajcie sie
    • vald "Śmieciówki?Znam to ale zapominasz o paru rzeczach 16.09.12, 03:28
      Weroniko F. Lata lecą, zdrowsza też nie będziesz. Rentierem też nie zostaniesz- przy zarobkach jakie podałaś. I jeśli będziesz miała 60 lat i nie przepracowane min. lat 20 to nie dostaniesz nawet najniższej emerytury. Zostanie ci opieka społeczna i wegetacja do śmierci. Wiem że zUS to złodziejski przymusowy haracz , ale dla ludzi którzy mało zarabiali, ale przepracowali to minimum to jedyne co mogą mieć na starość. Póki jesteś młoda i zdrowa o tym nie myślisz o tym tak jaki nie myśli większość młodych ludzi na umowach śmieciowych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka