Dodaj do ulubionych

Media i teczki

15.06.05, 07:05
Majster Czuchnowski zabrał głos. Niesamowite
www.tylkopolityka.pl
Obserwuj wątek
    • ksiundz Cenzury, cenzury ! 15.06.05, 07:50
      cenzury nam, rozsądnym, prawym, intelgentnym, przez Hegla pokąsanym... cenzury
      jak chleba nam potrzeba :)))
    • kataryna.kataryna Re: Media i teczki 15.06.05, 08:37
      "Normą stał się bezkrytyczny stosunek znaczącej części mediów do podrzucanych
      dziennikarzom archiwalnych wycinków. Jest to porażka demokratycznych mediów,
      które dobrowolnie i w imię źle pojmowanej wolności słowa stają się rynsztokiem
      dla czegoś, co jest tej wolności karykaturą."

      Mocne słowa więc domyślam się, że Czuchnowski pisze o innych. A co jest "dobrze
      pojmowaną wolnością słowa"? Przemilczenie niewygodnych dla osoby publicznej
      informacji? I kto tak poucza? Gazeta, która ochoczo przedrukowywała esbeckie
      materiały Szaniawskiego, że o innych teczkowych wyskokach nie wspomnę. To
      pewnie była ta dobrze pojmowana wolność słowa. Ta zła to informowanie o jakichś
      kwitach w teczce Belki (bo to zapewne tak zirytowało Czuchnowskiego, że się
      postanowił przejechać po innych dziennikarzach, oskarżając przy okazji
      pracowników IPN o wysługiwanie się politykom).


      "Ci, którzy rzucają oskarżenia, wiedzą, jak trudno je zweryfikować. Dlatego
      zapobiegliwie przygotowali swoje materiały już dawno lub korzystają z
      usłużności części pracowników IPN. Ci ostatni, opacznie realizując swoją misję,
      pomagali i pomagają nadal politykom przebić się przez kilometry teczek."


      Oto wzorowy dziennikarz i dobrze pojmowana wolność słowa. Oskarżenie wszystkich
      zbiorowo o podłe rzeczy bez podania żadnych konkretów, o dowodach nie
      wspominając. Moralista z bożej łaski.


      "Normą stał się bezkrytyczny stosunek znaczącej części mediów do podrzucanych
      dziennikarzom archiwalnych wycinków."


      Przykład poproszę. Konkrety. Kiedy i gdzie ukazało się coś co potem okazało się
      nieprawdą i jest dowodem na bezkrytyczny stosunek "znaczącej części mediów". I
      jak się powinien zachowywać wzorowy dziennikarz?


      "Co pewien czas, gdy podczas politycznych kryzysów w ruch idą w Polsce teczki,
      powtarzane jest twierdzenie o pośmiertnym triumfie Służby Bezpieczeństwa. W
      Polsce drugiej połowy 2005 r. ten triumf odbywa się na łamach wolnych środków
      masowego przekazu, z którymi SB tak zaciekle kiedyś walczyła."


      No niestety, panie Czuchnowski, jak się wywalczyło utajnienie przeszłości to
      ci, którzy ją znają i mają kopie mogą nią dowolnie grać. I esbecja dzisiaj
      rozgrywa, dzięki temu, że ma ekskluzywną wiedzę. I będzie rozgrywać dopóki się
      nie odtajni pzreszłości. Czy to tak trudno zrozumieć?


      • basia.basia Re: Media i teczki 15.06.05, 11:27
        kataryna.kataryna napisała:

        > "Co pewien czas, gdy podczas politycznych kryzysów w ruch idą w Polsce teczki,
        > powtarzane jest twierdzenie o pośmiertnym triumfie Służby Bezpieczeństwa. W
        > Polsce drugiej połowy 2005 r. ten triumf odbywa się na łamach wolnych środków
        > masowego przekazu, z którymi SB tak zaciekle kiedyś walczyła."
        >
        >
        > No niestety, panie Czuchnowski, jak się wywalczyło utajnienie przeszłości to
        > ci, którzy ją znają i mają kopie mogą nią dowolnie grać. I esbecja dzisiaj
        > rozgrywa, dzięki temu, że ma ekskluzywną wiedzę. I będzie rozgrywać dopóki się
        > nie odtajni pzreszłości. Czy to tak trudno zrozumieć?
        >

        9 grudnia 1999 Krzysztof Kauba (zastępca poprzedniego Rzecznika) napisał list
        do Adama Michnika w sprawie wywiadu jakiego udzilił Pawłowi Smoleńskiemu. Wywiad
        ten nie został w gazecie wydrukowany ale jest na stronie www.rzecznikip.gov.pl.
        Smoleński zadawał pytania a Kauba odpowiadał. Bardzo pouczająca lektura i widać
        dlaczego gazeta nie mogła przełknąć takich odpowiedzi. Jest tam m.in. taki
        fragment:

        "3. Jakie jest Pańskie zdanie o lustracji Antoniego Macierewicza? Czy “lista
        Macierewicza” jest wskazówką, gdzie należy szukać kłamstw lustracyjnych?

        Lustracja przeprowadzona w 1992 r. opierała się na zupełnie innych zasadach.
        Pracownicy Wydziału Studiów Gabinetu Ministra Spraw Wewnętrznych mieli w
        praktyce szeroki dostęp do tajnych materiałów, natomiast czas ich działania był
        bardzo krótki. Dlatego też minister Macierewicz podkreślał, że przedstawił
        Sejmowi informację o “zasobach archiwalnych”, a nie o tajnych współpracownikach.

        Działania Rzecznika i Sądu są znacznie bardziej sformalizowane. Istotną różnicę
        stwarza również wykładnia Trybunału Konstytucyjnego, zgodnie z którą samo
        uzgodnienie warunków współpracy i zarejestrowanie tajnego współpracownika nie
        może być utożsamiane z pełnieniem funkcji informatora organów bezpieczeństwa
        państwa. Minister A. Macierewicz działał w zupełnie innych warunkach i w innym
        stanie prawym. Przyjmując taki punkt odniesienia, trzeba podkreślić, że
        przedstawił Sejmowi wartościowy materiał, chociaż pośpiech pociągnął za sobą
        pewne błędy. Jedna oczywista omyłka została natychmiast skorygowana, w dwóch
        przypadkach trzeba było czekać 7 lat na skorygowanie błędów poprzez orzeczenia
        Sądu Apelacyjnego w Warszawie."

        Gazeta i całe to lobby antylustracyjne zafaundowali nam to, co teraz nazywają
        "dziką lustracją" a przecież walczyli całymi ze wszystkich sił, by utrupić
        cywilizowaną lustrację.
        • leszek.sopot "Utrupic cywilizowana lustracje" 15.06.05, 12:29
          Ciekawym w jaki sposob luistracja prowadzona przez Maciarewicza moze byc uznana
          za "cywilizowana" jesli na sprostowanie popelnionych przez niego bledow
          potrzeba bylo 7 lat?
      • dr.kidler Re: Media i teczki 15.06.05, 21:25
        kataryna.kataryna napisała:

        >
        > No niestety, panie Czuchnowski, jak się wywalczyło utajnienie przeszłości to
        > ci, którzy ją znają i mają kopie mogą nią dowolnie grać. I esbecja dzisiaj
        > rozgrywa, dzięki temu, że ma ekskluzywną wiedzę. I będzie rozgrywać dopóki
        się
        > nie odtajni pzreszłości. Czy to tak trudno zrozumieć?

        No niestety pani kataryno.katarynu im wiecej jawnosci z ujawnianiem teczek tym
        wiecej afer teczokowych.
        Imn wiecej ludzi zostalo przes sad lustracyjny oczyszczonych, tym czesciej
        oskarza sie ich o wspolprace.
        Ta cala wasza lustracja trzeszczy w szwach. Jezeli lustracja zacznie postepowac
        dalej to zrobicie taki balagan, jakiego nawet nie bylo w koncowce rzadow Buzka.
        Ale to moze i dobrze - rzady Kaczynskich rozleza sie przez to w 1.5 roku.
        • iza.bella.iza Re: Media i teczki 15.06.05, 22:30
          dr.kidler napisał:


          > Ta cala wasza lustracja trzeszczy w szwach. Jezeli lustracja zacznie
          postepowac
          >
          > dalej to zrobicie taki balagan, jakiego nawet nie bylo w koncowce rzadow
          Buzka.
          > Ale to moze i dobrze - rzady Kaczynskich rozleza sie przez to w 1.5 roku.

          Ta cała wasza kampania antylustracyjna trzeszczy w szwach. Jeżli antylustracja
          zacznie postępwać dalej, to zrobicie taki bałagan, jakiego nawet nie było w
          końcówce rządów Millera. Ale może to i dobrze - rządy postkomuchów odejdą w
          niebyt raz na zawsze:)
    • pepperoni_prawdziwy Proponuję ogólnonarodową akcję !!! 15.06.05, 10:36
      Akcję zakupu i wysyłania na adres "GW", ul. Czerska, W-wa, paczek z pieluchami,
      z dopiskiem: "dla lobby antylustracyjnego". Sądząc po tonie tego redakcyjnego
      komentarza, Mądrzy Ludzie z redakcji będą potrzebowali w najbliższym czasie
      dużych ilości pampersów.
      • ginlo chce wyslac paczke z nr 1 15.06.05, 11:19
        • dr.kidler Re: chce wyslac paczke z nr 1 15.06.05, 21:28

          Nawet jezeli to bedzi pierwsza i ostatnia zarazem?
      • pyzol1 Re: Proponuję ogólnonarodową akcję !!! 17.06.05, 00:53
        Lepiej po jednym pampersie w kopertach ( taniej i trudniej do wylawiania w
        sekretariacie). Mozna wysylac tez imiennie do poszcz. osob. Wariant super-
        ekonomiczny: chusteczki do nosa: paczuszka, lub pojedyncza, moga byc tez
        materialowe, z powyszywanymi ( sic! Matki - Polki - do roboty!;) odp. haslami).

        Kaska
    • zbychooo Re: Po co dziennikarzom dostęp do archiwów IPN 15.06.05, 11:36
      Panie Czuchnowski, jak pan sądzi dlaczego w ustanie o IPN umieszczono zapis, że
      dostęp do teczek oprócz historyków mają też DZIENNIKARZE? Jak pan myśli w jakim
      celu ustawodawca pozwolił wybranej grupie zawodowej, by miała dostęp do tej
      ekskluzywnej wiedzy? Czy tylko po to by w wolnej chwili pójść do czytelni
      Instytutu zadumać się i poczytać o dawnych dziejach, nie tak dawnych czasów?
      Przez wiele lat zapis ten był martwy, dziennikarze nie korzystali z niego, bo
      nie było w dobrym tonie (jaki oczywiście nadawała Gazeta Wyborcza), babrać się w
      materiałach SB. Każdemu kto próbował przypinano łatkę zapiekłego nienawistnika,
      ale jak widać czasy się zmieniają. To nie kampania wyborcza ośmieliła
      dziennikarzy – jak pan próbuje nam wmówić, to rzeczywistość, którą w dużym
      stopniu kreują agenci dawnych służb, wychodzi nam bokiem. Widzą to wszyscy,
      oprócz środowiska Gazety Wyborczej. W normalnym państwie demokratycznym, gdzie
      istnieją wolne media, dziennikarze prześcigają się by prześwietlać polityków, w
      Polsce jest odwrotnie. Nie dosyć, że dziennikarze Gazety protestują przeciw
      prześwietleniu Premiera, to jeszcze na łamach swego pisma pouczają, karcą i
      ganią inne media, które zgodnie z prawem wypełniają swoją powinność. To jest
      chyba ewenement w skali światowej. Partyjny organ prasowy pod tytułem Gazeta
      Wyborcza jak zwykle zamiast opisywać rzeczywistość, chce ją kreować, ale
      niestety siła oddziaływania Gazety mocno się zmniejszyła w ciągu ostatniego
      roku, trochę jest to przykre, bo kiedyś to była też i moja Gazeta....
      Mam nadzieję, że połajanki szanownego pana Czuchnowskiego przyniosą odwrotny
      skutek i dziennikarze innych mediów będą coraz częściej pokazywali społeczeństwu
      materiały zrobione na podstawie dokumentów IPN. Archiwa IPN są własnością całego
      narodu, a nie tylko kilku wybrańców tak jakby chciała Gazeta, pociąg pt:
      powszechna lustracja rozpędził się nikt już go nie zatrzyma, ani pan Żakowski, a
      tym bardziej Czuchnowski....
    • zetp To wszystko prawda! Jaka konkluzja? 15.06.05, 14:34
      Od poczatku wiadomo bylo, ze informacje sluzb specjalnych albo musza pozostac
      poza zasiegiem politykow, co w praktyce jest niemozliwe, albo zostac szeroko
      udostepnione. Zrobiono rzecz najgorsza. Dopuszcza sie niejako do wiedzy tajemnej
      zawsartej w archiwach pojedyncze, wybrane osoby (np Michnika)co daje im bardzo
      silna bron na wszelkich przeciwnikow. Ponadto politycy tej czy innej opcji po
      dorwaniu sie do wladzy dewastuja zasoby jak to zrobil Walesa, ktory oficjalnie i
      publicznie wyraza zdziwienie, iz Jaruzelski nie dosc dokladnie wyczyscil swoje
      teczki choc mial po temu i sposobnosc i czas, a z ktorego teczki zniknely
      najbardziej istotne dokumenty! Jedynym wyjsciem jest natychmiastowe odtajnienie
      tych zasobow informacji. Ale temu znowu sprzeciwiaja sie politycy i osoby
      publiczne, ktorych zyciorysy zbiegaja sie z dzialnoscia SB i innych sluzb PRL.
      Ten wrzod powinien byc przeciety jaknajszybciej!
      • adep1 Re: To wszystko prawda! Jaka konkluzja? 15.06.05, 15:13
        To prawda, albo - albo.. ja jestem za tym pierwszym, tzn. informacje SB powinny
        zostać poza zasięgiem polityków (i dziennikarzy!).
        Ich udostępnienie zrobiło by tyle samo złego, ile robi obecna dzika lustracja -
        bo co by to znaczyło "szeroko udostępnione"? Tzn. każdy mógłby sobie pójść do
        IPN i grzebać w cudzych teczkach? czy też zawartość wszystkich teczek powinna
        zostać wydana w książkach? zamieszczona w internecie?
        Mnie nie interesują materiały SB - to byli mistrzowie prowokacji i intryg
        wszelakiego rodzaju, dlaczego mieliby w tych teczkach gromadzić wyłącznie
        prawdziwe materiały?
        Dlaczego to materiały SB mają decydować o tym, jak dziś, po kilkudziesięciu
        latach oceniamy danego człowieka?
        Nawet jeśli z teczki wynika, że był TW - skąd wiadomo, że faktycznie donosił?
        albo że zgodził się dobrowolnie na bycie TW? skąd wiadomo, że nie był ofiarą
        szantażu? I najważniejsze - czy KAŻDY młody człowiek nie popełnia błędów? Jeśli
        nie zrobił nikomu krzywdy, o co go szarpać teraz, kiedy jest dojrzałym
        człowiekiem, często zupełnie innym niż 20, 30, 40, 50 lat temu? Czyż ludzie się
        nie zmieniają? Czy nie mają możliwości odkupienia błędów?
        Jeśli nikomu nie chcemy wybaczyć, co poczniemy kiedy to nam nie zostaną
        wybaczone nasze błędy?
        "Kto jest sam bez grzechu, niech rzuci kamień".
        • zbychooo Re: To wszystko prawda! Jaka konkluzja? 15.06.05, 15:44
          adep1 napisała:

          > To prawda, albo - albo.. ja jestem za tym pierwszym, tzn. informacje SB powinny
          >
          > zostać poza zasięgiem polityków (i dziennikarzy!).
          > Ich udostępnienie zrobiło by tyle samo złego, ile robi obecna dzika lustracja.


          No dobrze, załóżmy że się zgadzam - informacje SB są poza zasięgiem polityków i
          dziennikarzy, ale mam jedno pytanie:
          - Co zrobić aby te informacje były też poza zasięgiem byłych pracowników SB?
          Masz na to jakiś pomysł? Bo chyba nie wierzysz w to, że wszyscy ci ludzie wiedzę
          na ten temat zachowają tylko dla siebie i zabiorą ją ze sobą do grobu? W końcu
          mieli dużo czasu by przekalkulować, czy opłaca się im spalić wszystkie papiery,
          czy część tych ciekawszych wynieść w bezpieczne miejsce. Jakie masz rozwiązanie
          na to, by zapobiec takiej sytuacji, gdy byli sbecy w odpowiednim momencie
          wyciągają papier na daną osobę i załatwiają tym swoje interesy? Masz pomysł jak
          wyeliminować takie sytuacje?
          • j.ganderski Re: To wszystko prawda! Jaka konkluzja? 15.06.05, 17:34
            Wtedy można szantażować, gdy dana sprawa jest grzechem lub przestępstwem.
            Wystarczy po chrześcijańsku wybaczyć, a nie będzie powodu do szantażowania
            przez agentów SB.
            • ksiundz RotFL !!! 16.06.05, 06:18
              > Wtedy można szantażować, gdy dana sprawa jest grzechem lub przestępstwem.
              > Wystarczy po chrześcijańsku wybaczyć, a nie będzie powodu do szantażowania
              > przez agentów SB.
        • ksiundz Tekścik - kalka z filipik antylustracyjnych 16.06.05, 05:55
          a na końcu:

          > nie zmieniają? Czy nie mają możliwości odkupienia błędów?
          > Jeśli nikomu nie chcemy wybaczyć, co poczniemy kiedy to nam nie zostaną
          > wybaczone nasze błędy?
          > "Kto jest sam bez grzechu, niech rzuci kamień".

          I oto wszelkim antylustratorom chodzi - wybaczyć ludziom którzy w 99% nie
          przyznają się do winy, o skrusze już nie wspominając. Jak się zamknie dostęp do
          teczek opinii publicznej takich nie współpracujących będzie 100%, zatem nie
          będzie komu przebaczać :))
    • klakierr Media rynsztokiem?GW ogromnym szambem 15.06.05, 16:47
      Szanowny redaktor nie musiałby pisać o rynsztokach,gdyby GW nie przeszkadzała w
      skierowaniu całej śmierdzącej wody przez oczyszczalnię.
      • zambro Trzeba było wszystko spalić 15.06.05, 18:32
        Mamy niezrozumiały sentyment do przechowywania tajnych materiałów. W 1939r
        zostawiono akta casłego II Oddziału, i Niemcy po icg przrgladnięciu mieli "na
        tacy" wszystkich naszych agentów działających p-ko nim. Komuna, widząc co się
        dzieje powinna to, równolegle z Okrągłym stołem palić równo. Ależ oni sami na
        siebie zostawili (Jaruzelski. Jałowa dyskusja teczkowa spycha debatę społeczną
        w kierunku jałowym. A - dodatkowo na tej niwie - mogą się prezentować i
        ekscytować w mediach osobniki nie mające o niczym innym pojęcia. Czuchnowski ma
        rację, ale - jak to kiedyś napisał Bratkowski - napisać złą rzecz, każdy
        potrafi, napisać dobrą - trzeba coś umieć. I tu dochodzimy do sedna. Poziom
        naszego dziennikarstwa jest tragiczny. Mnie osobiście denerwuje schclebianie
        najniższym gustom. I to wszędzie: od Telewizji publicznej (ha,ha,ha) do
        tabloidów.
        • zygfryd.okrutny Re: Trzeba było wszystko spalić 15.06.05, 20:19
          otoz to, juz jest mniej wazna z jakalekkomylnoscia obchodzimy sie z tym tematem w kraju, wazniejsze jest, jak odbiera to nasze otoczenie, czyli zagranica. Obecne postepowanie powoduje niepowetowane szkody w polityce zagranicnej, na odbudowanie ktorych bedzie sie latami pracowalo. zaczynaja nas postrzegac, jako bande komunistycznych agentow, umiejscowionych w rzadach polskich, w parlamencie. Kto odwazy sie przyjac dyplomate z Polski na ambasadora, czy usadowic na pozycjach w swiatowych organizacjach??
          Casus profesora Belki jest tu znamiennym przykladem, gdy oskarzono PREMIERA demokratycznej Polski, to juz nie jest smieszne. To oslabia nasza medzynarodowa pozycje, gdy juz kraje nie chca przyjmowac na ambasadorow ludzi proponowanych przez MSZ / problem Szlajfera -USA /. Ale te problemy sa jak widac niezauwazalne w szale politykierskiego oszolomstwa wyborczego. Tak masz racje, trzba bylo wszystko spalic, niz oddac w rece maciarowiczow, czy gurtychow, bo to dopiero uwertura do opery. Prawdziwy cyrk zacznie sie po wyborach, teczki na tego, czy tamtego, kopiowane, filmowane, kupi sie na stadiownie Xlecia.
          • ksiundz A ofiary,świadkowie ? - też powinno się ich spalić 16.06.05, 06:12
            najlepiej na stosach z raportów TW :)) Proponowane miejsce ? hmmm wydaje się,
            że w Wawie stosowny byłby dziedziniec główny Uniwersytetu Warszawskiego.
    • zygfryd.okrutny Rozsadny glos autora, wiecej takich 15.06.05, 19:58
      Pan Czuchnowski ma racje, jako chyba jedyny przedstawciel mediow, zabral w tej bolesnej sprawie, sluszny glos. Oczywiscie kazdy roszadny czlowiek, jest za wyjasnianiem historii, ale nie w sposob ferowany przez instytut, gdzie praktycznie kazdy ma dostep do, a jakze tajemnic panstwowych. RP jest spadkobierczynia PRL, rowniez spraw startegicznych dla bylego i jak i obecnego. Gdy chce sie znalezc haka na kogos, znajdzie sie napewno na podstawie poszlak i domnieman. Praktycznie wystarczy ze gdzies w papierach, pokaze sie nazwisko osoby publicznej, juz jest podstawa do jej oczerniania. To jest bezprecedensowy przypadek zarzadzania dokumentami panstwowymi i sposobu jej weryfikacji i oceny. Tym bardziej bulwersujace, ze niestety inetrpretacje zostawia sie motlochowi ulicznemu, nic nierozumiejacemu ze specyfiki lat PRL, ferujacemu latwe i szybkie wyroki. To jest jawne bezprawiei skandal, ze jeszcze do dzisiaj nie ma zadnych regulacji prawnych dostepu do archiwow panstwowych, procesu lustracji, niektorzy historycy ipn, wypowiadaja wyroki na lamach prasy, chodziaz odpwiednie sledztwa nie zostaly zakonczone.

      Niech przyklad kradziezy i wyplyniecie listy wildsztajna, bedzie przakladem indolencji tego procesu, do dzsiaj nikt, nie pokwapil sie o wykrycie winnego tego skandalu, gdzie na ubeckiej liscie, znalazyl sie niewinne oosoby. A wiec lustracja tak, ale nie w obecnym wydaniu polowania na czarowinice i sensacji dla permutantow cywilizacyjnych.
      • ksiundz Czy ignorancja jest cechą motłochu ulicznego ? 16.06.05, 06:00
        jeśli tak to niżej cytowany passus:

        >To jest ja wne bezprawiei skandal, ze jeszcze do dzisiaj nie ma zadnych
        regulacji prawnych
        > dostepu do archiwow panstwowych

        świadczy o Waści głębokiej niewiedzy. Poczytaj Pan trochę zanim zabierzesz
        głos :)))
        • ksiundz Zestaw lektur dla okrutnych ignorantów :))) 16.06.05, 06:09
          1) ustawa z dnia 14 lipca l983 r. o narodowym zasobie archiwalnym i
          archiwach (tekst jednolity: Dz.U. z 2002 r. Nr 171, poz. 1396, Nr 241, poz.
          2074 i z 2003 r. Nr 137, poz. 1302).
          2) rozporządzenie Ministra Kultury z 25 I 2005 zmieniające rozporządzenie
          w sprawie sposobu przekazywania, przechowywania i udostępniania dokumentów z
          wyborów organów samorządu terytorialnego (Dz. U 2005, nr 25 poz. 210).
          3) rozporządzenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 13
          grudnia 2000 r. w sprawie określenia szczególnych wypadków i trybu
          wcześniejszego udostępniania materiałów archiwalnych (Dz. U. z 2001 r. Nr 13,
          poz. 116),
          4) ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (tekst
          jednolity: Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926 i Nr 153, poz. 1271),
          5) ustawa z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej
          (Dz. U. Nr 112, poz. 1198, z 2002 r. Nr 153, poz. 1271),
          10) ustawa z dnia 22 stycznia 1999 r. o ochronie informacji niejawnych
          (Dz. U. Nr 11, poz. 95, z 2000 r. Nr 12, poz. 136 i Nr 39, poz. 462, z 2001 r.
          Nr 22, poz. 247 i Nr 27, poz. 298 oraz Nr 56, poz. 580, Nr 110, poz. 1189, Nr
          123, poz. 1353 i Nr 154, poz. 1800 oraz z 2002 r. Nr 74, poz. 676, Nr 89, poz.
          804, Nr 153, poz. 1271, z 2003 r. 17, poz. 155),
          6) ustawa z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej -
          Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. (Dz. U. z dnia 19
          grudnia 1998 r.).
          7)ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24, z
          1988 r. Nr 41,

          To najważniejsze, od dzisiaj obowiązuje nowelizacja ustawy o ochronie
          informacji niejawnych, która wykończy wszystkich TW zrejestrowanych do 1983...,
          biedna beleczka :)))
    • frank_drebin I to pisze dziennikarz hazety, ktora ostatnio 15.06.05, 21:01
      zaliczyla spora wpadke jesli chodzi o wykorzystanie podrzuconego materialu - w
      zadne tanm dziennikarstwo sledcze nie wierze. I zeby chronic swoj mocno
      nadwatlony juz wizerunek ujawnila zrodlo informacji. Jak widze redaktorki z GW
      zauwazaja zblo w oku innych, a belki w swoim nie zauwazaja ....
      • olany_klient Re: I to pisze dziennikarz hazety, ktora ostatnio 16.06.05, 11:40
        Redaktor Czuchnowski - były pracownik MSWiA, oburzył się na swoich kolegów
        dziennikarzy, bo zabrali się za ujawnianie jawnych dokumentów. Wiele lat
        musieliśmy czekać i wiele wody musiało upłynąć, by telewizja publiczna
        zdecydowała się puścić taki materiał jak ten o Komisji Michnika. Jako obywatel
        cieszę się, że w końcu nasze życie publiczne staje się jawne, na szczęście ani
        Czuchnowski, ani inny dziennikarz Gazety nie jest w stanie tego zabronić.
    • kataryna.kataryna Re: Media i teczki 16.06.05, 22:01
      Dzisiaj w Prześwietleniu się zajęli Czuchnowskim. Jego tekst nie znalazł
      zrozumienia, na dodatek została wyśmiana hipokryzja Czuchnowskiego,
      demaskującego Malińskiego z równym wdziękiem jak teraz oburza się na inne
      media. Czuchnowski ma pecha, zawsze mu się obrywa. A w sumie z oczu mu dobrze
      patrzy.
    • pyzol1 Re: Media i teczki 17.06.05, 00:42
      "Wolnosc slowa- przywilej i odpowiedzialnosc"

      Tak brzmi tytul wywiadu Wojciecha Roszewskiego z lubelskimi profesorami
      Skrzydla i Seidlerem, opublikowanego w "Trybunie Ludu" ( nr 211 z 7 wrzesnia
      br.), w rubryce Wychowanie Oywatelskie. Tekst ten jest charakterystyczny z
      wielu wzgledow. Niewatpliwie odbiega w jakiejs mierze od tej publicystyki, ktor
      a glosi, ze idea wolnego slowa jest burzuazyjnym wymyslem, sluzacym oszukiwaniu
      ludu, bo nic takiego naprawde nie istnieje. Rozmowcy akceptuja w pewnej mierze
      koncepcje wolnosci slowa, ale uzupelniaja ja tyloma zastrzezeniami, ze w
      istocie przestaje ona znaczyc cokolwiek. Seidler powiada: "Nie wyobrazam sobie
      rozwoju naszego spoleczenstwa bez odpowiednich gwarancji dla wolnosci slowa.
      Gwarancji zlozonych zarowno z pewnych przywilejow, jak i ograniczen". Wtoruje
      Skrzydlo: "Wolnosc slowa jest pozadana w mozliwie szerokim zakresie, ale nie
      moze byc naduzywana". Z wypowiedzi tych uczonych nie wynika, jakie maja byc te
      gwarancje i kto, za pomoca jakich kryteriow, decydowac ma io ograniczeniach.
      Obydwaj sa prawnikami, nie uzywaja jednak slowa "prawo". Wolnosc slowa nie
      stanowi bowiem prawa obywatelskiego, jest przywilejem nadawanym przez wladze. O
      zakresie i charakterze przywileju moze decydowac swobodnie ten, w ktorego mocy
      jest jego udzielenie. Wolnosc slowa jako przywilej to dalszy przyczynek w tej
      materii. I jeszcze jedno: rozwazania prowadzone sa w ten sposob, iz zakladaja
      milczaco,ze istnienie cenzury jest jednym z warunkow wolnosci slowa ( idei tak
      absurdalnych sie nie wypowiada, podsuwa sie je jednak bezustannie
      czytelnikowi). A takie oswiadczenie Seidlera sprowadzq wolnosc slowa do
      zera: "Jest ona u nas wykorzystywana zgodnie z najglebiej pojetymi interesami
      ludu pracujacego i - jako taka - nie moze byc naduzywana do celow sprzecznych z
      zalozeniami ustrojowymi panstwa". A wiec krotko" wolnosc slowa - ale tylko dla
      tych, ktorzy nas popieraja. Wolnosc aprobowania.

      1 X 1977"

      Zaczerpniete z "Peereliada, komentarze do slow 1976-1981", Michala
      Glowinskiego, PIW 1993, str.103-104
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka