dryk33 15.06.05, 07:05 Majster Czuchnowski zabrał głos. Niesamowite www.tylkopolityka.pl Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ksiundz Cenzury, cenzury ! 15.06.05, 07:50 cenzury nam, rozsądnym, prawym, intelgentnym, przez Hegla pokąsanym... cenzury jak chleba nam potrzeba :))) Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Media i teczki 15.06.05, 08:37 "Normą stał się bezkrytyczny stosunek znaczącej części mediów do podrzucanych dziennikarzom archiwalnych wycinków. Jest to porażka demokratycznych mediów, które dobrowolnie i w imię źle pojmowanej wolności słowa stają się rynsztokiem dla czegoś, co jest tej wolności karykaturą." Mocne słowa więc domyślam się, że Czuchnowski pisze o innych. A co jest "dobrze pojmowaną wolnością słowa"? Przemilczenie niewygodnych dla osoby publicznej informacji? I kto tak poucza? Gazeta, która ochoczo przedrukowywała esbeckie materiały Szaniawskiego, że o innych teczkowych wyskokach nie wspomnę. To pewnie była ta dobrze pojmowana wolność słowa. Ta zła to informowanie o jakichś kwitach w teczce Belki (bo to zapewne tak zirytowało Czuchnowskiego, że się postanowił przejechać po innych dziennikarzach, oskarżając przy okazji pracowników IPN o wysługiwanie się politykom). "Ci, którzy rzucają oskarżenia, wiedzą, jak trudno je zweryfikować. Dlatego zapobiegliwie przygotowali swoje materiały już dawno lub korzystają z usłużności części pracowników IPN. Ci ostatni, opacznie realizując swoją misję, pomagali i pomagają nadal politykom przebić się przez kilometry teczek." Oto wzorowy dziennikarz i dobrze pojmowana wolność słowa. Oskarżenie wszystkich zbiorowo o podłe rzeczy bez podania żadnych konkretów, o dowodach nie wspominając. Moralista z bożej łaski. "Normą stał się bezkrytyczny stosunek znaczącej części mediów do podrzucanych dziennikarzom archiwalnych wycinków." Przykład poproszę. Konkrety. Kiedy i gdzie ukazało się coś co potem okazało się nieprawdą i jest dowodem na bezkrytyczny stosunek "znaczącej części mediów". I jak się powinien zachowywać wzorowy dziennikarz? "Co pewien czas, gdy podczas politycznych kryzysów w ruch idą w Polsce teczki, powtarzane jest twierdzenie o pośmiertnym triumfie Służby Bezpieczeństwa. W Polsce drugiej połowy 2005 r. ten triumf odbywa się na łamach wolnych środków masowego przekazu, z którymi SB tak zaciekle kiedyś walczyła." No niestety, panie Czuchnowski, jak się wywalczyło utajnienie przeszłości to ci, którzy ją znają i mają kopie mogą nią dowolnie grać. I esbecja dzisiaj rozgrywa, dzięki temu, że ma ekskluzywną wiedzę. I będzie rozgrywać dopóki się nie odtajni pzreszłości. Czy to tak trudno zrozumieć? Odpowiedz Link Zgłoś
basia.basia Re: Media i teczki 15.06.05, 11:27 kataryna.kataryna napisała: > "Co pewien czas, gdy podczas politycznych kryzysów w ruch idą w Polsce teczki, > powtarzane jest twierdzenie o pośmiertnym triumfie Służby Bezpieczeństwa. W > Polsce drugiej połowy 2005 r. ten triumf odbywa się na łamach wolnych środków > masowego przekazu, z którymi SB tak zaciekle kiedyś walczyła." > > > No niestety, panie Czuchnowski, jak się wywalczyło utajnienie przeszłości to > ci, którzy ją znają i mają kopie mogą nią dowolnie grać. I esbecja dzisiaj > rozgrywa, dzięki temu, że ma ekskluzywną wiedzę. I będzie rozgrywać dopóki się > nie odtajni pzreszłości. Czy to tak trudno zrozumieć? > 9 grudnia 1999 Krzysztof Kauba (zastępca poprzedniego Rzecznika) napisał list do Adama Michnika w sprawie wywiadu jakiego udzilił Pawłowi Smoleńskiemu. Wywiad ten nie został w gazecie wydrukowany ale jest na stronie www.rzecznikip.gov.pl. Smoleński zadawał pytania a Kauba odpowiadał. Bardzo pouczająca lektura i widać dlaczego gazeta nie mogła przełknąć takich odpowiedzi. Jest tam m.in. taki fragment: "3. Jakie jest Pańskie zdanie o lustracji Antoniego Macierewicza? Czy “lista Macierewicza” jest wskazówką, gdzie należy szukać kłamstw lustracyjnych? Lustracja przeprowadzona w 1992 r. opierała się na zupełnie innych zasadach. Pracownicy Wydziału Studiów Gabinetu Ministra Spraw Wewnętrznych mieli w praktyce szeroki dostęp do tajnych materiałów, natomiast czas ich działania był bardzo krótki. Dlatego też minister Macierewicz podkreślał, że przedstawił Sejmowi informację o “zasobach archiwalnych”, a nie o tajnych współpracownikach. Działania Rzecznika i Sądu są znacznie bardziej sformalizowane. Istotną różnicę stwarza również wykładnia Trybunału Konstytucyjnego, zgodnie z którą samo uzgodnienie warunków współpracy i zarejestrowanie tajnego współpracownika nie może być utożsamiane z pełnieniem funkcji informatora organów bezpieczeństwa państwa. Minister A. Macierewicz działał w zupełnie innych warunkach i w innym stanie prawym. Przyjmując taki punkt odniesienia, trzeba podkreślić, że przedstawił Sejmowi wartościowy materiał, chociaż pośpiech pociągnął za sobą pewne błędy. Jedna oczywista omyłka została natychmiast skorygowana, w dwóch przypadkach trzeba było czekać 7 lat na skorygowanie błędów poprzez orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Warszawie." Gazeta i całe to lobby antylustracyjne zafaundowali nam to, co teraz nazywają "dziką lustracją" a przecież walczyli całymi ze wszystkich sił, by utrupić cywilizowaną lustrację. Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot "Utrupic cywilizowana lustracje" 15.06.05, 12:29 Ciekawym w jaki sposob luistracja prowadzona przez Maciarewicza moze byc uznana za "cywilizowana" jesli na sprostowanie popelnionych przez niego bledow potrzeba bylo 7 lat? Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: Media i teczki 15.06.05, 21:25 kataryna.kataryna napisała: > > No niestety, panie Czuchnowski, jak się wywalczyło utajnienie przeszłości to > ci, którzy ją znają i mają kopie mogą nią dowolnie grać. I esbecja dzisiaj > rozgrywa, dzięki temu, że ma ekskluzywną wiedzę. I będzie rozgrywać dopóki się > nie odtajni pzreszłości. Czy to tak trudno zrozumieć? No niestety pani kataryno.katarynu im wiecej jawnosci z ujawnianiem teczek tym wiecej afer teczokowych. Imn wiecej ludzi zostalo przes sad lustracyjny oczyszczonych, tym czesciej oskarza sie ich o wspolprace. Ta cala wasza lustracja trzeszczy w szwach. Jezeli lustracja zacznie postepowac dalej to zrobicie taki balagan, jakiego nawet nie bylo w koncowce rzadow Buzka. Ale to moze i dobrze - rzady Kaczynskich rozleza sie przez to w 1.5 roku. Odpowiedz Link Zgłoś
iza.bella.iza Re: Media i teczki 15.06.05, 22:30 dr.kidler napisał: > Ta cala wasza lustracja trzeszczy w szwach. Jezeli lustracja zacznie postepowac > > dalej to zrobicie taki balagan, jakiego nawet nie bylo w koncowce rzadow Buzka. > Ale to moze i dobrze - rzady Kaczynskich rozleza sie przez to w 1.5 roku. Ta cała wasza kampania antylustracyjna trzeszczy w szwach. Jeżli antylustracja zacznie postępwać dalej, to zrobicie taki bałagan, jakiego nawet nie było w końcówce rządów Millera. Ale może to i dobrze - rządy postkomuchów odejdą w niebyt raz na zawsze:) Odpowiedz Link Zgłoś
pepperoni_prawdziwy Proponuję ogólnonarodową akcję !!! 15.06.05, 10:36 Akcję zakupu i wysyłania na adres "GW", ul. Czerska, W-wa, paczek z pieluchami, z dopiskiem: "dla lobby antylustracyjnego". Sądząc po tonie tego redakcyjnego komentarza, Mądrzy Ludzie z redakcji będą potrzebowali w najbliższym czasie dużych ilości pampersów. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kidler Re: chce wyslac paczke z nr 1 15.06.05, 21:28 Nawet jezeli to bedzi pierwsza i ostatnia zarazem? Odpowiedz Link Zgłoś
pyzol1 Re: Proponuję ogólnonarodową akcję !!! 17.06.05, 00:53 Lepiej po jednym pampersie w kopertach ( taniej i trudniej do wylawiania w sekretariacie). Mozna wysylac tez imiennie do poszcz. osob. Wariant super- ekonomiczny: chusteczki do nosa: paczuszka, lub pojedyncza, moga byc tez materialowe, z powyszywanymi ( sic! Matki - Polki - do roboty!;) odp. haslami). Kaska Odpowiedz Link Zgłoś
zbychooo Re: Po co dziennikarzom dostęp do archiwów IPN 15.06.05, 11:36 Panie Czuchnowski, jak pan sądzi dlaczego w ustanie o IPN umieszczono zapis, że dostęp do teczek oprócz historyków mają też DZIENNIKARZE? Jak pan myśli w jakim celu ustawodawca pozwolił wybranej grupie zawodowej, by miała dostęp do tej ekskluzywnej wiedzy? Czy tylko po to by w wolnej chwili pójść do czytelni Instytutu zadumać się i poczytać o dawnych dziejach, nie tak dawnych czasów? Przez wiele lat zapis ten był martwy, dziennikarze nie korzystali z niego, bo nie było w dobrym tonie (jaki oczywiście nadawała Gazeta Wyborcza), babrać się w materiałach SB. Każdemu kto próbował przypinano łatkę zapiekłego nienawistnika, ale jak widać czasy się zmieniają. To nie kampania wyborcza ośmieliła dziennikarzy – jak pan próbuje nam wmówić, to rzeczywistość, którą w dużym stopniu kreują agenci dawnych służb, wychodzi nam bokiem. Widzą to wszyscy, oprócz środowiska Gazety Wyborczej. W normalnym państwie demokratycznym, gdzie istnieją wolne media, dziennikarze prześcigają się by prześwietlać polityków, w Polsce jest odwrotnie. Nie dosyć, że dziennikarze Gazety protestują przeciw prześwietleniu Premiera, to jeszcze na łamach swego pisma pouczają, karcą i ganią inne media, które zgodnie z prawem wypełniają swoją powinność. To jest chyba ewenement w skali światowej. Partyjny organ prasowy pod tytułem Gazeta Wyborcza jak zwykle zamiast opisywać rzeczywistość, chce ją kreować, ale niestety siła oddziaływania Gazety mocno się zmniejszyła w ciągu ostatniego roku, trochę jest to przykre, bo kiedyś to była też i moja Gazeta.... Mam nadzieję, że połajanki szanownego pana Czuchnowskiego przyniosą odwrotny skutek i dziennikarze innych mediów będą coraz częściej pokazywali społeczeństwu materiały zrobione na podstawie dokumentów IPN. Archiwa IPN są własnością całego narodu, a nie tylko kilku wybrańców tak jakby chciała Gazeta, pociąg pt: powszechna lustracja rozpędził się nikt już go nie zatrzyma, ani pan Żakowski, a tym bardziej Czuchnowski.... Odpowiedz Link Zgłoś
zetp To wszystko prawda! Jaka konkluzja? 15.06.05, 14:34 Od poczatku wiadomo bylo, ze informacje sluzb specjalnych albo musza pozostac poza zasiegiem politykow, co w praktyce jest niemozliwe, albo zostac szeroko udostepnione. Zrobiono rzecz najgorsza. Dopuszcza sie niejako do wiedzy tajemnej zawsartej w archiwach pojedyncze, wybrane osoby (np Michnika)co daje im bardzo silna bron na wszelkich przeciwnikow. Ponadto politycy tej czy innej opcji po dorwaniu sie do wladzy dewastuja zasoby jak to zrobil Walesa, ktory oficjalnie i publicznie wyraza zdziwienie, iz Jaruzelski nie dosc dokladnie wyczyscil swoje teczki choc mial po temu i sposobnosc i czas, a z ktorego teczki zniknely najbardziej istotne dokumenty! Jedynym wyjsciem jest natychmiastowe odtajnienie tych zasobow informacji. Ale temu znowu sprzeciwiaja sie politycy i osoby publiczne, ktorych zyciorysy zbiegaja sie z dzialnoscia SB i innych sluzb PRL. Ten wrzod powinien byc przeciety jaknajszybciej! Odpowiedz Link Zgłoś
adep1 Re: To wszystko prawda! Jaka konkluzja? 15.06.05, 15:13 To prawda, albo - albo.. ja jestem za tym pierwszym, tzn. informacje SB powinny zostać poza zasięgiem polityków (i dziennikarzy!). Ich udostępnienie zrobiło by tyle samo złego, ile robi obecna dzika lustracja - bo co by to znaczyło "szeroko udostępnione"? Tzn. każdy mógłby sobie pójść do IPN i grzebać w cudzych teczkach? czy też zawartość wszystkich teczek powinna zostać wydana w książkach? zamieszczona w internecie? Mnie nie interesują materiały SB - to byli mistrzowie prowokacji i intryg wszelakiego rodzaju, dlaczego mieliby w tych teczkach gromadzić wyłącznie prawdziwe materiały? Dlaczego to materiały SB mają decydować o tym, jak dziś, po kilkudziesięciu latach oceniamy danego człowieka? Nawet jeśli z teczki wynika, że był TW - skąd wiadomo, że faktycznie donosił? albo że zgodził się dobrowolnie na bycie TW? skąd wiadomo, że nie był ofiarą szantażu? I najważniejsze - czy KAŻDY młody człowiek nie popełnia błędów? Jeśli nie zrobił nikomu krzywdy, o co go szarpać teraz, kiedy jest dojrzałym człowiekiem, często zupełnie innym niż 20, 30, 40, 50 lat temu? Czyż ludzie się nie zmieniają? Czy nie mają możliwości odkupienia błędów? Jeśli nikomu nie chcemy wybaczyć, co poczniemy kiedy to nam nie zostaną wybaczone nasze błędy? "Kto jest sam bez grzechu, niech rzuci kamień". Odpowiedz Link Zgłoś
zbychooo Re: To wszystko prawda! Jaka konkluzja? 15.06.05, 15:44 adep1 napisała: > To prawda, albo - albo.. ja jestem za tym pierwszym, tzn. informacje SB powinny > > zostać poza zasięgiem polityków (i dziennikarzy!). > Ich udostępnienie zrobiło by tyle samo złego, ile robi obecna dzika lustracja. No dobrze, załóżmy że się zgadzam - informacje SB są poza zasięgiem polityków i dziennikarzy, ale mam jedno pytanie: - Co zrobić aby te informacje były też poza zasięgiem byłych pracowników SB? Masz na to jakiś pomysł? Bo chyba nie wierzysz w to, że wszyscy ci ludzie wiedzę na ten temat zachowają tylko dla siebie i zabiorą ją ze sobą do grobu? W końcu mieli dużo czasu by przekalkulować, czy opłaca się im spalić wszystkie papiery, czy część tych ciekawszych wynieść w bezpieczne miejsce. Jakie masz rozwiązanie na to, by zapobiec takiej sytuacji, gdy byli sbecy w odpowiednim momencie wyciągają papier na daną osobę i załatwiają tym swoje interesy? Masz pomysł jak wyeliminować takie sytuacje? Odpowiedz Link Zgłoś
j.ganderski Re: To wszystko prawda! Jaka konkluzja? 15.06.05, 17:34 Wtedy można szantażować, gdy dana sprawa jest grzechem lub przestępstwem. Wystarczy po chrześcijańsku wybaczyć, a nie będzie powodu do szantażowania przez agentów SB. Odpowiedz Link Zgłoś
ksiundz RotFL !!! 16.06.05, 06:18 > Wtedy można szantażować, gdy dana sprawa jest grzechem lub przestępstwem. > Wystarczy po chrześcijańsku wybaczyć, a nie będzie powodu do szantażowania > przez agentów SB. Odpowiedz Link Zgłoś
ksiundz Tekścik - kalka z filipik antylustracyjnych 16.06.05, 05:55 a na końcu: > nie zmieniają? Czy nie mają możliwości odkupienia błędów? > Jeśli nikomu nie chcemy wybaczyć, co poczniemy kiedy to nam nie zostaną > wybaczone nasze błędy? > "Kto jest sam bez grzechu, niech rzuci kamień". I oto wszelkim antylustratorom chodzi - wybaczyć ludziom którzy w 99% nie przyznają się do winy, o skrusze już nie wspominając. Jak się zamknie dostęp do teczek opinii publicznej takich nie współpracujących będzie 100%, zatem nie będzie komu przebaczać :)) Odpowiedz Link Zgłoś
klakierr Media rynsztokiem?GW ogromnym szambem 15.06.05, 16:47 Szanowny redaktor nie musiałby pisać o rynsztokach,gdyby GW nie przeszkadzała w skierowaniu całej śmierdzącej wody przez oczyszczalnię. Odpowiedz Link Zgłoś
zambro Trzeba było wszystko spalić 15.06.05, 18:32 Mamy niezrozumiały sentyment do przechowywania tajnych materiałów. W 1939r zostawiono akta casłego II Oddziału, i Niemcy po icg przrgladnięciu mieli "na tacy" wszystkich naszych agentów działających p-ko nim. Komuna, widząc co się dzieje powinna to, równolegle z Okrągłym stołem palić równo. Ależ oni sami na siebie zostawili (Jaruzelski. Jałowa dyskusja teczkowa spycha debatę społeczną w kierunku jałowym. A - dodatkowo na tej niwie - mogą się prezentować i ekscytować w mediach osobniki nie mające o niczym innym pojęcia. Czuchnowski ma rację, ale - jak to kiedyś napisał Bratkowski - napisać złą rzecz, każdy potrafi, napisać dobrą - trzeba coś umieć. I tu dochodzimy do sedna. Poziom naszego dziennikarstwa jest tragiczny. Mnie osobiście denerwuje schclebianie najniższym gustom. I to wszędzie: od Telewizji publicznej (ha,ha,ha) do tabloidów. Odpowiedz Link Zgłoś
zygfryd.okrutny Re: Trzeba było wszystko spalić 15.06.05, 20:19 otoz to, juz jest mniej wazna z jakalekkomylnoscia obchodzimy sie z tym tematem w kraju, wazniejsze jest, jak odbiera to nasze otoczenie, czyli zagranica. Obecne postepowanie powoduje niepowetowane szkody w polityce zagranicnej, na odbudowanie ktorych bedzie sie latami pracowalo. zaczynaja nas postrzegac, jako bande komunistycznych agentow, umiejscowionych w rzadach polskich, w parlamencie. Kto odwazy sie przyjac dyplomate z Polski na ambasadora, czy usadowic na pozycjach w swiatowych organizacjach?? Casus profesora Belki jest tu znamiennym przykladem, gdy oskarzono PREMIERA demokratycznej Polski, to juz nie jest smieszne. To oslabia nasza medzynarodowa pozycje, gdy juz kraje nie chca przyjmowac na ambasadorow ludzi proponowanych przez MSZ / problem Szlajfera -USA /. Ale te problemy sa jak widac niezauwazalne w szale politykierskiego oszolomstwa wyborczego. Tak masz racje, trzba bylo wszystko spalic, niz oddac w rece maciarowiczow, czy gurtychow, bo to dopiero uwertura do opery. Prawdziwy cyrk zacznie sie po wyborach, teczki na tego, czy tamtego, kopiowane, filmowane, kupi sie na stadiownie Xlecia. Odpowiedz Link Zgłoś
ksiundz A ofiary,świadkowie ? - też powinno się ich spalić 16.06.05, 06:12 najlepiej na stosach z raportów TW :)) Proponowane miejsce ? hmmm wydaje się, że w Wawie stosowny byłby dziedziniec główny Uniwersytetu Warszawskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
zygfryd.okrutny Rozsadny glos autora, wiecej takich 15.06.05, 19:58 Pan Czuchnowski ma racje, jako chyba jedyny przedstawciel mediow, zabral w tej bolesnej sprawie, sluszny glos. Oczywiscie kazdy roszadny czlowiek, jest za wyjasnianiem historii, ale nie w sposob ferowany przez instytut, gdzie praktycznie kazdy ma dostep do, a jakze tajemnic panstwowych. RP jest spadkobierczynia PRL, rowniez spraw startegicznych dla bylego i jak i obecnego. Gdy chce sie znalezc haka na kogos, znajdzie sie napewno na podstawie poszlak i domnieman. Praktycznie wystarczy ze gdzies w papierach, pokaze sie nazwisko osoby publicznej, juz jest podstawa do jej oczerniania. To jest bezprecedensowy przypadek zarzadzania dokumentami panstwowymi i sposobu jej weryfikacji i oceny. Tym bardziej bulwersujace, ze niestety inetrpretacje zostawia sie motlochowi ulicznemu, nic nierozumiejacemu ze specyfiki lat PRL, ferujacemu latwe i szybkie wyroki. To jest jawne bezprawiei skandal, ze jeszcze do dzisiaj nie ma zadnych regulacji prawnych dostepu do archiwow panstwowych, procesu lustracji, niektorzy historycy ipn, wypowiadaja wyroki na lamach prasy, chodziaz odpwiednie sledztwa nie zostaly zakonczone. Niech przyklad kradziezy i wyplyniecie listy wildsztajna, bedzie przakladem indolencji tego procesu, do dzsiaj nikt, nie pokwapil sie o wykrycie winnego tego skandalu, gdzie na ubeckiej liscie, znalazyl sie niewinne oosoby. A wiec lustracja tak, ale nie w obecnym wydaniu polowania na czarowinice i sensacji dla permutantow cywilizacyjnych. Odpowiedz Link Zgłoś
ksiundz Czy ignorancja jest cechą motłochu ulicznego ? 16.06.05, 06:00 jeśli tak to niżej cytowany passus: >To jest ja wne bezprawiei skandal, ze jeszcze do dzisiaj nie ma zadnych regulacji prawnych > dostepu do archiwow panstwowych świadczy o Waści głębokiej niewiedzy. Poczytaj Pan trochę zanim zabierzesz głos :))) Odpowiedz Link Zgłoś
ksiundz Zestaw lektur dla okrutnych ignorantów :))) 16.06.05, 06:09 1) ustawa z dnia 14 lipca l983 r. o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach (tekst jednolity: Dz.U. z 2002 r. Nr 171, poz. 1396, Nr 241, poz. 2074 i z 2003 r. Nr 137, poz. 1302). 2) rozporządzenie Ministra Kultury z 25 I 2005 zmieniające rozporządzenie w sprawie sposobu przekazywania, przechowywania i udostępniania dokumentów z wyborów organów samorządu terytorialnego (Dz. U 2005, nr 25 poz. 210). 3) rozporządzenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 13 grudnia 2000 r. w sprawie określenia szczególnych wypadków i trybu wcześniejszego udostępniania materiałów archiwalnych (Dz. U. z 2001 r. Nr 13, poz. 116), 4) ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (tekst jednolity: Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926 i Nr 153, poz. 1271), 5) ustawa z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. Nr 112, poz. 1198, z 2002 r. Nr 153, poz. 1271), 10) ustawa z dnia 22 stycznia 1999 r. o ochronie informacji niejawnych (Dz. U. Nr 11, poz. 95, z 2000 r. Nr 12, poz. 136 i Nr 39, poz. 462, z 2001 r. Nr 22, poz. 247 i Nr 27, poz. 298 oraz Nr 56, poz. 580, Nr 110, poz. 1189, Nr 123, poz. 1353 i Nr 154, poz. 1800 oraz z 2002 r. Nr 74, poz. 676, Nr 89, poz. 804, Nr 153, poz. 1271, z 2003 r. 17, poz. 155), 6) ustawa z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. (Dz. U. z dnia 19 grudnia 1998 r.). 7)ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24, z 1988 r. Nr 41, To najważniejsze, od dzisiaj obowiązuje nowelizacja ustawy o ochronie informacji niejawnych, która wykończy wszystkich TW zrejestrowanych do 1983..., biedna beleczka :))) Odpowiedz Link Zgłoś
frank_drebin I to pisze dziennikarz hazety, ktora ostatnio 15.06.05, 21:01 zaliczyla spora wpadke jesli chodzi o wykorzystanie podrzuconego materialu - w zadne tanm dziennikarstwo sledcze nie wierze. I zeby chronic swoj mocno nadwatlony juz wizerunek ujawnila zrodlo informacji. Jak widze redaktorki z GW zauwazaja zblo w oku innych, a belki w swoim nie zauwazaja .... Odpowiedz Link Zgłoś
olany_klient Re: I to pisze dziennikarz hazety, ktora ostatnio 16.06.05, 11:40 Redaktor Czuchnowski - były pracownik MSWiA, oburzył się na swoich kolegów dziennikarzy, bo zabrali się za ujawnianie jawnych dokumentów. Wiele lat musieliśmy czekać i wiele wody musiało upłynąć, by telewizja publiczna zdecydowała się puścić taki materiał jak ten o Komisji Michnika. Jako obywatel cieszę się, że w końcu nasze życie publiczne staje się jawne, na szczęście ani Czuchnowski, ani inny dziennikarz Gazety nie jest w stanie tego zabronić. Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: Media i teczki 16.06.05, 22:01 Dzisiaj w Prześwietleniu się zajęli Czuchnowskim. Jego tekst nie znalazł zrozumienia, na dodatek została wyśmiana hipokryzja Czuchnowskiego, demaskującego Malińskiego z równym wdziękiem jak teraz oburza się na inne media. Czuchnowski ma pecha, zawsze mu się obrywa. A w sumie z oczu mu dobrze patrzy. Odpowiedz Link Zgłoś
pyzol1 Re: Media i teczki 17.06.05, 00:42 "Wolnosc slowa- przywilej i odpowiedzialnosc" Tak brzmi tytul wywiadu Wojciecha Roszewskiego z lubelskimi profesorami Skrzydla i Seidlerem, opublikowanego w "Trybunie Ludu" ( nr 211 z 7 wrzesnia br.), w rubryce Wychowanie Oywatelskie. Tekst ten jest charakterystyczny z wielu wzgledow. Niewatpliwie odbiega w jakiejs mierze od tej publicystyki, ktor a glosi, ze idea wolnego slowa jest burzuazyjnym wymyslem, sluzacym oszukiwaniu ludu, bo nic takiego naprawde nie istnieje. Rozmowcy akceptuja w pewnej mierze koncepcje wolnosci slowa, ale uzupelniaja ja tyloma zastrzezeniami, ze w istocie przestaje ona znaczyc cokolwiek. Seidler powiada: "Nie wyobrazam sobie rozwoju naszego spoleczenstwa bez odpowiednich gwarancji dla wolnosci slowa. Gwarancji zlozonych zarowno z pewnych przywilejow, jak i ograniczen". Wtoruje Skrzydlo: "Wolnosc slowa jest pozadana w mozliwie szerokim zakresie, ale nie moze byc naduzywana". Z wypowiedzi tych uczonych nie wynika, jakie maja byc te gwarancje i kto, za pomoca jakich kryteriow, decydowac ma io ograniczeniach. Obydwaj sa prawnikami, nie uzywaja jednak slowa "prawo". Wolnosc slowa nie stanowi bowiem prawa obywatelskiego, jest przywilejem nadawanym przez wladze. O zakresie i charakterze przywileju moze decydowac swobodnie ten, w ktorego mocy jest jego udzielenie. Wolnosc slowa jako przywilej to dalszy przyczynek w tej materii. I jeszcze jedno: rozwazania prowadzone sa w ten sposob, iz zakladaja milczaco,ze istnienie cenzury jest jednym z warunkow wolnosci slowa ( idei tak absurdalnych sie nie wypowiada, podsuwa sie je jednak bezustannie czytelnikowi). A takie oswiadczenie Seidlera sprowadzq wolnosc slowa do zera: "Jest ona u nas wykorzystywana zgodnie z najglebiej pojetymi interesami ludu pracujacego i - jako taka - nie moze byc naduzywana do celow sprzecznych z zalozeniami ustrojowymi panstwa". A wiec krotko" wolnosc slowa - ale tylko dla tych, ktorzy nas popieraja. Wolnosc aprobowania. 1 X 1977" Zaczerpniete z "Peereliada, komentarze do slow 1976-1981", Michala Glowinskiego, PIW 1993, str.103-104 Odpowiedz Link Zgłoś