Dodaj do ulubionych

Jak upadali cudotwórcy

29.07.05, 21:31
to że ktoś mieszka w USA nie oznacza
że nie może byc antyamerykański
w istocie najbardziej radykalne ruchy antyamerykańskie
mają swoje korzenie w USA
tak jak niektóre artykuły z GW szkalowały
dobre imię Polski a pisali to ludzie mieszkający w Polsce
mówiąc krótko kolejna solidna dawka dokopania amerykanom na zakończenie
wywiadu przeprowadzonego przez znanego lewaka
Obserwuj wątek
    • janek-007 Wcale nie, ten wywiad to nie jest dokopanie... 30.07.05, 07:13
      USA. Ten wywiad to stwierdzenie oczywistych faktow o 'neoliberalizmie' i pseudo-
      lewicy. Krytyka neoliberalizmu nie jest automatycznie krytyka USA jako takiej
      ale tylko krytyka pewnej czesci elit ktore forsuja obecna neoliberalna polityke
      ekonomiczna. Wiekszosc spoleczenstwa USA to sympatyczni, uczciwi i ciezko
      pracujacy ludzie ktorzy z cala ta neoliberalna heca nie maja nic wspolnego.
      A tak na marginesie to po co Artur Domosławski robil wywiad z brazylijczykiem
      mogl rozejrzec sie po Polsce i jezeli umie patrzec to napewno zauwazyl by ta
      sama neoliberalna chorobe z tymi samymi symptomami. Pytanie jest czy znalazl by
      kogos na tyle odwaznego intelekyualnie azeby otwarcie mowic o roblemach a nie
      smarowac wazelina pewne czesci ciala pewnym osobnikom.
    • m1789 Ręce precz od Wenezueli !!! 30.07.05, 15:23
      Niech żyje Hugo Chavez!
      Niech żyje rewolucja bolivariańska !!!
      Precz z jankeskim dyktatem w AMeryce Łacińskiej i debilem Bushem !!!
      Precz z opozycją, która organizuje pucze wojskowe a kieruje nią grupa
      najbogatszych w kraju biznesmenów wykonujących polecenia CIA
      Wyrazy poparcia dla latynoskich prezydentów Luisa Inacio da Silvy Luli, Nestora
      Kirchnera, Ricardo Lagosa, Tabare Vasqueza i przywódcy opozycji z Boliwii Evo
      Moralesa
      A dla zbrodniarza Pinocheta - "hijo de puta" czyli sku..syna jak mówił o nim
      oficjalnie Gabriel Garcia Marquez - dożywocie
      • jan_r_k "niewiele w niej (polityce gosp.) lewicowości" 30.07.05, 16:52
        Po pierwsze, należałoby zdefiniować, czym ma być „lewicowość w gospodarce” w
        przeciwieństwie do mieszanego z błotem przez Domosławskiego i jego
        rozmówcy „neoliberalizmu”. Wyższe podatki? Inwestycje rządowe? Roboty
        publiczne? Nacjonalizacja przemysłu i innych gałęzi gospodarki?
        Zwielokrotnienie kwot przeznaczanych przez państwo na pomoc dla biednych? A
        może skrócenie czasu pracy do 35, 30, a może i 15 godzin na tydzień?
        Wydłużenie PŁATNYCH urlopów do 6 a może i do 12 tygodni? Obniżenie wieku
        emerytalnego do 60, 50 a może i do 40 lat? Podwyższenie płacy minimalnej o
        100% a może i o 500%? Darmowe mieszkania dla wszystkich? Bezpłatne nauczanie
        wszystkich szczebli? Bezpłatna opieka lekarska dla wszystkich? Dziewczyny za
        darmo (antykoncepcja i aborcja na koszt państwa) jak w Porto Allegre?

        Panie Domosławski, bądź Pan mężczyzną i napisz, jaka, według Pana, powinna być
        PRAWDZIWIE lewicowa gospodarka. Bądź Pan oryginalny i nie kopiuj rozwiązań od
        Pol Pota czy Hitlera.

        Jan K.
        • sirus_curse Idealna nielewicowosc 03.08.05, 05:43
          Drogi Janie
          Jesli Cie dobrze rozumiem, to nic nie wiesz na poruszany w rozmowie temat, ale
          masz wlasne poglady. To w zyciu bardzo wazne. W koncu czlowiek nie musi znac sie
          na wszystkim, ale ciagle jest pytany o wlasne zdanie. To, ze po mistrzowsku
          sprowadzasz konflikt do istoty sprawy (tez masz dwie rece, choc moze obie lewe)
          do sporu prawica- lewica ( w idealnej prawicy ktos jeden ma wszystko- reszta ma
          sie go sluchac, w idealnej lewicy na odwrot) i dobrze, ze przypominasz odwieczny
          argument antyliberlow a mianowicie wspolne zony i zaraz laczysz z tym bezplatna
          opieke zdrowotna i powszechny obowiazek nauczania, z tym ze tutaj problem lezy
          gdzie indziej. Otoz USA popierajac niepodleglosc krajow Ameryki Lacinskiej
          (bardzo slusznie) i prowadzac wojne z Hiszpania wzielo na siebie dbanie o ich
          dalszy rozwoj i oddalo owze w rece swoich spekulantow w nadziei, ze wolny rynek
          wszystko sam rozwiaze. A kiedy nie rozwiazywal, to sie robilo tu i owdzie zamach
          stanu, jakas mala wojne, sie minowalo porty albo wspieralo to jedna to druga
          patyzantke. I w sumie nie byloby takie straszne, gdyby nie to, ze te porzadki i
          te metody Amerykanie zdecydowali sie przeniesc na reszte swiata. A w tej reszcie
          swiata znajdujemy sie i my.
          • vile Re: Idealna nielewicowosc 03.08.05, 16:28
            moze ten Jan przesadzil, ale jaki wlasciwie jest teėn lewicowy sposob na
            gospodarke, bo o prawicowym wiemy chyba wszystko - wolny rynek (najlepiej bez
            zadnych ograniczen)? Piszesz "w idealnej prawicy ktos jeden ma wszystko- reszta
            ma sie go sluchac, w idealnej lewicy na odwrot" czyli w idealnej lewicy jeden
            nie ma nic, wszyscy maja wszystko? jednostka sie nie liczy wazne sa tylko masy?
            nikt za nic nie odpowiada bo wszystko nalezy do wszystkich? przerabialismy to
            juz...
    • janek-007 Dla ciekawych link na temat korupcji Brazyli i ... 30.07.05, 18:46
      Lula da Silva z NYT
      www.nytimes.com/2005/07/30/international/americas/30latin.html?hp
      • antithesis korpoglobalizacja i dziki kapitalizm koncza sie 30.07.05, 21:44
        ale przed smiercia jeszcze wyprawia na tamten swiat miliony ludzi.
        • maruda.r Re: korpoglobalizacja i dziki kapitalizm koncza s 31.07.05, 15:22

          Re: korpoglobalizacja i dziki kapitalizm koncza się

          *********************************

          Wcale się nie kończą. Globalny system gospodarczy stwarza warunki do ich
          istnienia, więc jedne zostaną zastąpione drugimi.

          Nieskończenie smutne jest natomiast to, że dla jednych powódź czy wojna to
          tragedia, a dla innych przyczyna ruchu na giełdzie. A że podatki płaci
          właściciel akcji, a nie ofiara powodzi, to w oczywisty sposób determinuje
          działania polityków.

    • aby Argentyna trzyma się dzięki Chinom 31.07.05, 11:58
      Ciekawy artykuł. Do opinii wyrażonych przez Clovisa Rossi wypada dodać jedno
      zastrzeżenie i uzupełnienie.
      "Stąd pomysły silniejszego bloku regionalnego, poszukiwanie silniejszych więzi z
      Unią Europejską i z takimi krajami, jak Indie, Chiny czy RPA. Nasi przemysłowcy
      krytykują te pomysły, bo uważają, że tam nie ma rynków zbytu dla produktów
      brazylijskich." Być może dla przemysłowców brazylijskich rozbudowa stosunków z
      krajami wymienionymi w zdaniu pierwszym nie jest szczególnie pociągająca.
      Również argentyńscy producenci drobnych towarów przemysłowych, odzieży, butów,
      itp. są niezadowoleni.

      Ale poszukiwanie ‘silniejszych więzów’, zwłaszcza z Chinami, wyszło - w
      przypadku Argentyny - poza fazę pomysłów i okazało się niezwykle owocne. To
      właśnie błyskawicznie rosnąca wymiana handlowa z Chinami (towary przemysłowe za
      żywność) wyciągnęła Argentynę z katastrofy gospodarczej 2001 roku i pozwoliła
      rządowi ustabilizować sytuację w pogrążonym w chaosie kraju. Ze strony Zachodu
      Argentyna, totalny bankrut nie będący w stanie obsługiwać długów pozostałych po
      liberalnej dekadzie lat 90-tych, nie mógł i nie może liczyć na nic. Tymczasem
      prezydent Chin Hu Jintao podpisał w Buenos Aires w listopadzie 2004 serię umów
      gospodarczych i zapowiedział, że jego kraj zainwestuje w Argentynie ok. 20 mld
      dolarów do roku 2015. Pieniądze te zasilą tzw. realną gospodarkę - mówi się o
      inwestycjach w infrastrukturę, np. 8 mld na modernizację sieci kolejowej i
      wybudowanie tunelu pod Andami do Chile, 5 mld na poszukiwania ropy naftowej, ale
      również budownictwo mieszkaniowe.
      www.ipsterraviva.net/la/archivo/2004/191104_4.asp
      Przed wizytą w Buenos Aires Hu miał powiedzieć, że Chiny są gotowe zainwestować
      100 mld dolarow w Ameryce Południowej w ciągu następnej dekady, a prasa
      amerykańska pisała zgryźliwie, że Chiny już stały się 'Argentina's best friend'.
      Faktem jest, że w sytuacji, gdy neoliberalni eksperci MFW okazali się bezsilni i
      bezradni, rozbudowa bardzo tradycyjnych stosunków handlowych z Chinami postawiła
      Argentynę na nogi.
      • maruda.r Re: Argentyna trzyma się dzięki Chinom 31.07.05, 16:07
        aby napisał:

        Tymczasem
        > prezydent Chin Hu Jintao podpisał w Buenos Aires w listopadzie 2004 serię umów
        > gospodarczych i zapowiedział, że jego kraj zainwestuje w Argentynie ok. 20 mld
        > dolarów do roku 2015. Pieniądze te zasilą tzw. realną gospodarkę - mówi się o
        > inwestycjach w infrastrukturę, np. 8 mld na modernizację sieci kolejowej i
        > wybudowanie tunelu pod Andami do Chile, 5 mld na poszukiwania ropy naftowej, al
        > e
        > również budownictwo mieszkaniowe.

        ****************************************

        W gospodarce nie ma próżni. Miejsce USA zajęły Chiny. Stąd pewnie nerwowość
        strony amerykańskiej.

        • spr121 Re: Argentyna trzyma się dzięki Chinom 31.07.05, 16:29
          czyli sugerujecie że tak "wspaniała bogata demokracja - Chiny" doprowadzi do
          rozwoju argentyny warto zapamiętać kto to pisze żeby jak za parę lat 'będzie
          tam raj" to żeby przypomnieć kto to pisał
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka