Dodaj do ulubionych

Nędzne życie studenta

08.10.05, 18:16
Świetny, barwny artykuł - gratuluję!
Obserwuj wątek
    • sumer55 to tak ku pamięci tym wszystkim, którzy tak 08.10.05, 23:04
      okropnie na komunę sklinają: jakoś sobie nie wyobrażam dzisiejszej eksplozji
      edukacyjnej w Polsce bez tej bazy (cokolwiek by o niej nie sądzić)jaką była
      edukacja za komuny. No jedynym wyjątkiem są oczywiści seminaria duchowne i
      wydziały teolegiczne na uczelniach państwowych. Tak na marginesie: dlaczego to
      żadna ze szkół wyższych prywatnych nie ma wydziału teologicznego??
      Dlatego też jak p. Radziwił "wyskoczyła" z swoim pomysłem odpłatności za studia
      to zaraz mi się przypomniało stare polskie przysłowie" chytry jak Sapieha, głupi
      jak Radziwił.
      • mbishop do sumer55 09.10.05, 16:37
        sumer55 napisał:

        > okropnie na komunę sklinają: jakoś sobie nie wyobrażam dzisiejszej eksplozji
        > edukacyjnej w Polsce bez tej bazy (cokolwiek by o niej nie sądzić)jaką była
        > edukacja za komuny.

        Tak, doprawdy, doskonała "baza" - 7% ludzi z wyższym wykształceniem w '89, marna
        kadra akademicka bez żadnego etosu, rozsypująca się infrastruktura, itd, itp. I
        ciekawe czemu fundamentem powojennej wyższej edukacji byli przedwojenni
        profesorowie, którzy do dziś stawiani są za wzór.

        No jedynym wyjątkiem są oczywiści seminaria duchowne i
        > wydziały teolegiczne na uczelniach państwowych. Tak na marginesie: dlaczego to
        > żadna ze szkół wyższych prywatnych nie ma wydziału teologicznego??

        A po cóż miałaby mieć?

        > Dlatego też jak p. Radziwił "wyskoczyła" z swoim pomysłem odpłatności za studia
        > to zaraz mi się przypomniało stare polskie przysłowie" chytry jak Sapieha, głup
        > i
        > jak Radziwił.

        A czy Twoim zdaniem obecna sytuacja, w której biedni płacą, a bogaci nie, jest
        dobra?
        Sumerowie słynęli z mądrości, radzę pójść w ich ślady.
      • jozikan1 Re: to tak ku pamięci tym wszystkim, którzy tak 15.10.05, 22:20
        Dla jasności: w Polsce są obecnie cztery wydziały teologiczne na uczelniach
        niepaństwowych. Dwie z nich otrzymują wprawdzie dotacje państwowe (KUL i PAT),
        ale dwie nie. Te ostatnie to wydziały Papieskie w Warszawie i Wrocławiu. Poza
        tym wszystkie wydziały teologiczne są dofinansowywane ze składek wiernych. Jak
        już dokładnie mówimy, to dokładnie ...
    • edi54 Re: Nędzne życie studenta 09.10.05, 11:10

      Ziarenko gorzkiej prawdy o tej tak pod niebiosa wynoszonej
      II Rzeczypospolitej.Historia jak zwykle zakpila z nas.Zatoczyla
      juz prawie kolo.I pomyslec ,ze dzisiejsze "elyty" prawicy
      zdobywaly ( w wiekszosci) dyplomy akademickie za darmo.Dziwne ,ze
      o tym tak szybko zapomnieli i funduja polskiej mlodziezy studia
      platne.W imie sprawiedliwosci spolecznej,hehehe.A Narod niczym ci slepcy
      z obrazu P.Bruegla w swym owczym pedzie oddaje na prawice swe glosy.
      Czysta schizofrenia.Ale my chyba jestesmy Narodem schizofrenicznym.
      • phun Re: Nędzne życie studenta 09.10.05, 12:43
        edi54 napisał:

        >
        > Ziarenko gorzkiej prawdy o tej tak pod niebiosa wynoszonej
        > II Rzeczypospolitej.Historia jak zwykle zakpila z nas.Zatoczyla
        > juz prawie kolo.I pomyslec ,ze dzisiejsze "elyty" prawicy
        > zdobywaly ( w wiekszosci) dyplomy akademickie za darmo.Dziwne ,ze
        > o tym tak szybko zapomnieli i funduja polskiej mlodziezy studia
        > platne.W imie sprawiedliwosci spolecznej,hehehe.A Narod niczym ci slepcy
        > z obrazu P.Bruegla w swym owczym pedzie oddaje na prawice swe glosy.
        > Czysta schizofrenia.Ale my chyba jestesmy Narodem schizofrenicznym.


        schizofrenicznym i bardzo zaklamanym.
      • siersciuchjebany Re: Nędzne życie studenta 09.10.05, 13:35
        edi54 napisał:

        >
        > Ziarenko gorzkiej prawdy o tej tak pod niebiosa wynoszonej
        > II Rzeczypospolitej.Historia jak zwykle zakpila z nas.Zatoczyla
        > juz prawie kolo.I pomyslec ,ze dzisiejsze "elyty" prawicy
        > zdobywaly ( w wiekszosci) dyplomy akademickie za darmo.Dziwne ,ze
        > o tym tak szybko zapomnieli i funduja polskiej mlodziezy studia
        > platne.W imie sprawiedliwosci spolecznej,hehehe.A Narod niczym ci slepcy
        > z obrazu P.Bruegla w swym owczym pedzie oddaje na prawice swe glosy.
        > Czysta schizofrenia.Ale my chyba jestesmy Narodem schizofrenicznym.


        Za darmo?????????????????????????????????
        Za darmo?????????????????????????????????

        Zastanów się.
      • himhith Re: Nędzne życie studenta 09.10.05, 16:00
        edi54 napisał:

        >
        > Ziarenko gorzkiej prawdy o tej tak pod niebiosa wynoszonej
        > II Rzeczypospolitej.Historia jak zwykle zakpila z nas.Zatoczyla
        > juz prawie kolo.

        Zatoczy jak zaczną strzelać do robotników, czyli pewnie już za niedługo.
    • prrwrr Coś mi się tu nie zgadza 09.10.05, 11:48
      Dobra pensja urzędnika wynosiła 250 zł, a minimum egzystencji 115zł. to znaczy, że urzędnik z dobrą pensją mógł utrzymać siebie i swoją niepracującą, powiedzmy, zonę, na poziomie minimum egzystencji, a za pozostałe 20 zł zaszaleć? Aż taka nędza była wśród przedwojennych urzędników z dobrą pensją?
      • prrwrr Acha, i jeszcze: 09.10.05, 11:52
        " Z kolei wyliczenia Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej przeprowadzone dwa lata później dały sumę niemal dwukrotnie wyższą", czyli 230 zł. Jednym słowem, w rodzinach urzędników panował głód...
    • miet.b Re: Nędzne życie studenta 09.10.05, 12:16
      Po wojnie tez nie było łatwo, zwłaszcza synom robotników i tzw. "inteligencji",
      bo synowie chłopscy wykazywali taki mały dochód, ze prawie zawsze mieli pełne
      stypedium socjalne, do tego co tydzień przywozili pełne torby jedzenia. Ja
      mogłem pozwolić sobie na czarny salceson, masło roślinne i jajecznice w
      niedzielę. Na 1 roku nie mogliśmy pracować w Studenckiej Spółdzielni Pracy.
      trzeba było dorabiać na rozładunku wagonów z wąglem lub jakimś żwirem. Akademik
      też trudno było zdobyć. Warunek był taki, że trzeba było mieć małe dochody i
      mieszkać ponad 100 km od uczelni. Piło się nie częściej jak na 2, 3 miesiące
      i to z okazji imienin lub zdania bardzo trudnego egzaminu.
      Jak było ciężko podam przykład z mojego kierunku matematyka. Egzamin wstępny 3
      na jedno miejsce. Na 120 osób przyjętych po egzaminach skończyło bez straty
      roku tylko 11 osób. Powtarzanie roku to koniec marzeń o stypedium i akademiku.
      Teraz poziom studiów odbiega wszelkim kryteriom. Ja pomagam uczyć się
      studentowi na politechnice przygotować się do egzaminu nie tylko z matematyki
      bo to oczywiste ale z przedmiotów czysto technicznych (obliczenia
      wytrzymałościowe, projekty itp.), pamiętajac jeszcze z czasów mojej nauki z...
      technikum mechanicznego.
      Ale z drugiej strony skończy studia i pójdzie pracować w jakieś Erze..., czy
      innym sklepie jeśli nie ma odpowiednich pleców więc nauka i tak pójdzie w las.
    • himhith Czyli wracamy do starego 09.10.05, 15:44
      Już teraz wielu studentów (dziennych) musi pracować na swoje utrzymanie i wielu
      robi to pracując fizycznie jako tania siła w hipermaketach czy na budowach, a
      co będzie jak wprowadzą płatne studia? Czyli wracamy do stanu sprzed wojny.
      Gratuluję III RP, że tak szybko poradziła sobie ze zgniłym dziedzictwem PRLu.
      Bezpłatna nauka? Tfu!
    • kubajaw klasyka 09.10.05, 16:36
      Wiekszosc dotychczasowych wypowiedzi na forum jest, co niestety nie dziwi,
      wyrazem sprzeciwu wobec platnych studiow. Tylko ze wiekszosc argumentow, ktore
      mniej lub bardziej otwarcie wysuwaja dyskutanci ma u podstaw klasyczna
      demagogie. Po pierwsze nie ma nic za darmo. To truizm, ale wystarczy obudowac
      go troche bardziej skomplikowanymi okolicznosciami i znajdzie sie mnostwo osob
      ktore sprzeciwi sie tej oczywistej prawdzie. Z takim zjawiskiem i tu mamy do
      czynienia. "Darmowe" studia to po prostu studia, za ktore placimi w podatkach.
      A przeciw takiemu finansowaniu edukacji przemawia wiele.
      1. To ze kogos nie stac na cos nie jest dla mnie argumentem za tym, zeby mu to
      fundowac. Bo niby dlaczego? Mozna powiedziec, ze finansowanie studiow przynosi
      Panstwu korzysc zwrotna (wyzsze podatki dzieki wyzej wykfalifikowanej i lepiej
      oplacanej pracy delikwenta), tylko ze zeby uzyskac taka korzysc wystarcza
      kredyty studenckie (placi sie za studenta wszelkie oplaty i dostaje on srodki
      na utrzymanie, i splaca cala sume po zakonczeniu studiow, kiedy juz pracuje)
      2. Dlaczego osoby, ktore wiedza ze ich dzieci, z powodu niewystarczajacych
      zdolnosci czy braku checi, nigdy nie pojda na studia maja oplacac w podatkach
      szkolnictwo wyzsze? To jest niesprawiedliwe! Nalezaloby raczej pomyslec o tym
      zeby dzieciom tych osob zapewnic solidna edukacje na poziomie podstawoqwym i
      srednim, bo to bardziej WPLYWA i wplynie na ich poziom zycia. Jesli ktos
      pochodzi z prowincji i skonczyl tylko szkole podstawowa to na te prowincje jest
      juz skazany, ale jesli pochodzi nawet z wielce uposledzonego (w nowej
      nomenklaturze UE - defaworyzowanego) regionu, ale jest wykwalifikowanym
      rzemieslnikiem czy robotnikiem to ma szanse na lepsze zycie w innej czesci
      kraju.
      3. Im cena jakiegos towaru czy uslugi nizsza tym popyt nan wyzszy. Jesli studia
      sa "darmowe" to popyt na nie jest ogromny. Pomyslmy o takich kierunkach
      studiow, ktore dosc powszechnie okresla sie jako nieodpowiedzialnie produkujace
      bezrobotnych. Czy srodki wydawane na ksztalcenie na tych wydzialach to madrze
      wydane pieniadze podatnikow? Jesliby studia byly platne i wspomagane kredytami
      to studiowano by tylko te kierunki, ktorych absolwenci sa wstanie zarobic na
      splate kredytu (no i studiowaliby oczywiscie bogaci pasjonaci). Mozna
      powiedziec: nie taka jest idea nauki: istota naukowych badan jest zglebianie
      tajemnic dla samego ich zglebiania, wiec nie wolno komercjalizowac wyzszej
      edukacji. Zgoda, tylko, ze do rozwiazania tego problemu wystarczyloby
      fundowanie przez Panstwo pewnej liczby stypendiow dla zapalonych i rokujacych
      szanse rozwoju naukowcow a nie zwalnianie kilkuset tysiecy osob z oplat za
      studia.
      4. Nie kazdy musi skonczyc studia. To laczy sie z drugim argumentem, a dotyczy
      osob ktore co prawda maja checi, ale niekoniecznie maja zdolnosci
      predestynujace je do legitymowania sie dyplomem magistra. Tak naprawde to
      niewiele jest stanowisk, ktore wymagaja wyzszego wyksztalcenia, wiec nie ma
      powodu do zalamywania rak kiedy elitarnosc jest elitarna.
    • tomekjeden Re: Nędzne życie studenta 09.10.05, 16:36
      Pamiętam wspomnienia mojej ciotki, której sytuacja finansowa nie była dobra.
      Przedostawszy się do kraju przez zieloną granicę z dalekich Kresów Wschodnich,
      po Rewolucji Październikowej, podjęła studia na Politechnice Warszawskiej.
      Oczywiście musiała pracować żeby opłacić czesne i inne koszta. Mieszkała w Domu
      Akademiczek (sic) na Górnośląskiej. Wymogi na uczelni były wysokie. Było więc
      mojej ciotce bardzo ciężko połączyć pracę ze studiami. Po uzyskaniu dyplomu
      otrzymała posadę w Filtrach Warszawskich, awansując na Kierownika Laboratorium.
      Pracowała tam aż do emerytury. Jako ciekawostki mogę dodać dwie rzeczy. Przed
      wojną zajmowała się również badaniami czystości rzek. A rzeki wtedy były
      nieskażone. Zaś w czasach stalinowskich otrzymała polecenie zbadania czystości
      źródła artezyjeskiego przy willi Bieruta. Willa była pod Warszawą. Po ciotkę
      podjechał samochód z UB. Przed odjazdem UB-ecy zawiązali ciotce opaską oczy,
      żeby nie wiedziała dokąd jedzie. Woda u Bieruta okazała się czysta i ciotka
      otrzymała "Krzyż Zasługi", który miała w głębokiej pogardzie.
    • nfa05 Re: Nędzne życie studenta 15.10.05, 13:02
      A obecnie :
      'studenci są żyłą złota, zauważyli za to właściciele knajpek przy uczelniach'
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2969212.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka