Dodaj do ulubionych

Kompromitacja polityki historycznej

12.10.05, 21:48
bla,bla,blaa.. typowe ujadanie redaktorków wybiórczej sfrustrowanych, że
demokraci zostali wysłani na śmietnik historii ;p
Obserwuj wątek
    • wasylzly Nie ma zadnej kompromitacji 12.10.05, 21:52
      no coz, czysta demagogia tzw. zafalszowania historii, w chwili wyborow, to lepiej o historii zapomniec. Oczywiscie propnuje to zrobic globalnie!!! w odniesieniu do dzisiejszych pokolen Rosjan, ktorzy z Katyniem nie mieli nic wspolnego, jak rowniez do obecych pokolen Niemcow, ktorzy Hitlera znaja z filmu "Upadek".

      Tylko czy to jest sprawiedliwe? Powiedzmy-tak, wtedy trzeba odpuscic sobie z odwiecznymi pretensajmi do sasiadow, powiemy-nie, a wtedy wyborca ma prawo wiedziec z jakiej rodziny pochodzi kandydat i na tej podstawie, rowniez rozstrzygac o wyborze. Akurat w warunkach polskich, gdzie przez latach w ojcowskich komunistycznych domach, niemal z ojca na syna, byla transponowane komunistyczne spojrzenie na swiat, trudno wowczas zaprzeczac, ze ktos w rodzinie nie kultywowal odwieczne tradycje niemieckie , czy rosyjskie, o ile zwiazal swoj los z innymi krajami.

      Obecny Prezydent ma byc Pezydentem z krwii i kosci POLSKIEJ, z polskimi tradycjami rodzinnymi, wywodzacy sie z tradyji kulutury polskiej.
      Sprawa Prezydenta Tuska, nie jest jakims ewenementem, byla tylko okazja, zeby polski wyborca dowiedzial sie, gdzie sa jego korzenie. To tyle, budowany na tej bazie skandal wyborczy, ma na celu dyskwalifikowanie PiS.
      • mbishop Jest - twoja 13.10.05, 00:39
        wasylzly napisał:

        >
        > Obecny Prezydent ma byc Pezydentem z krwii i kosci POLSKIEJ, z polskimi tradycj
        > ami rodzinnymi, wywodzacy sie z tradyji kulutury polskiej.

        Powiedz to wyborcom Schwarzeneggera w Kaliforni.
        • avin Re: Jest - twoja 13.10.05, 13:41
          mbishop napisał:

          > wasylzly napisał:
          >
          > >
          > > Obecny Prezydent ma byc Pezydentem z krwii i kosci POLSKIEJ, z polskimi t
          > radycj
          > > ami rodzinnymi, wywodzacy sie z tradyji kulutury polskiej.
          >
          > Powiedz to wyborcom Schwarzeneggera w Kaliforni.
          Czy on jest prezydentem USA?
      • ubu66 Jestes dziwnym człowiekiem, czasem piszesz do rzec 13.10.05, 09:53
        zy, a czasm TOTALNIIE od. Czy pod tym nickiem pisze tylko jeden człowiek ?
    • eva15 prawda i wątpliwości 12.10.05, 22:01
      Mimo, że nasuwa się podejrzenie, że GW broni za jednym zamachem przy tej
      okazji biografii swych własnych ludzi, w gruncie rzeczy artykuł ma sporo
      racji. Właściwie nasuwa się tylko jeden dylemat:

      Nikt nie może i nie powinien odpowiadać za nawet najgorsze czyny swoich
      dziadków czy rodziców, to oczywiste. Ale jeśli owi dziadkowie czy rodzice
      dokonywali naprawdę brzemiennych w skutki, strasznych moralnie czynów i jeśli
      robili to NIE jedynie przejściowo, w stanie wyższej konieczności (ratowanie
      życie swojego lub rodziny), to nasuwa się jedna wątpliwość/pytanie:

      Jaki system wartości świadomie i podświadomie ludzie ci byli w stanie
      przekazać swoim dzieciom? Czy możliwe jest bycie np. sadystycznym oficerem
      bezpieki w pracy i jednoczećnie promieniującym miłością bliźniego ojcem i
      dziadkiem w domu? Jak wyglądała atmosfera takiego domu? O czym były wieczorne
      rozmowy? I wreszcie co z tą skorupką, co to czym za młodu nasiąknie...
      • wasylzly Re: prawda i wątpliwości 12.10.05, 22:25
        wlasnie, o to chodzi, czy skorupka za mlodu nasiaknie, gdy ktos mial milego tatusia w UB / SB-ckim mundurze generalskiem, rodzina, gdzie nie obchodzona typowo polskich swiat, gdzie dzieci nie byly posylane do komunii, czy nawet nie chrzczone, b o takie byly wytyczne rezymu, a wiec zostaly automatycznie wychowane w obcych polskiej tradycji warunkach. I ta trauma, czy pojecie innosci, wpajana od dziecka, zostaje na cale zycie, ktora przejawia sie w pogardzie dla swioch rodakow.
        Powiedzmy sobie krotko, bylismy zawsze tolerancyjni dla naszych politykow, a to jak sie okazalo, bylo powodem przemycania do tradycji i kultury polskiej, skrajnie obcych tendencji, jak sianie wzajemnej nienawisci, brak tolerancji dla innych, pogarda dla sasiadow, pogarda dla Kosciola. Czas nareszcie z tym skonczyc, powrocic do korzeni, dac sie Polsce rowinac w swojej ostatecznej polskosci.
      • ubu66 O, o, dokładnie tak. 13.10.05, 09:55
    • homophob_and_racist to glupota ! 12.10.05, 23:31
      wielu Polakow z Pomorza, Wielkopolski czy Slaska sluzylo w Wrehmachcie,
      poprostu nie mieli innego wyjscia ! Alternatywa byla kula w leb !
      W moich oczach nie obniza to wartosci Tuska !
      • leszek.sopot bez przesady 13.10.05, 16:53
        homophob_and_racist napisał:

        > wielu Polakow z Pomorza, Wielkopolski czy Slaska sluzylo w Wrehmachcie,
        > poprostu nie mieli innego wyjscia ! Alternatywa byla kula w leb !


        Nieprawda. Nawet na terenach, na których nie podpisanie volkslisty (Polacy podpisywali IV lub III kategorie - na to była zgoda Państwa Podziemnego, zaś osoby podpisujące II i I kategorię uważano za zdrajców) groziło represjami, jak np. wyrzuceniem z domu, zwolnieniem z pracy, wysiedleniem a nawet wysłaniem do obozu koncentracyjnego, wielu Polaków nie decydowało się na przyznanie do niemieckiej narodowości. Ma to swoje odzwierciedlenie w Deklaracji Ideowej "Gryfa Pomorskiego" z lipca 1941, w której napisano, że "Członkami Tajnej Organizacji Wojskowej "Gryf Pomorski" nie mogą być osoby:
        1) nadużywające alkoholu
        2) utrzymujące zażyłe kontakty z Niemcami
        3) osoby, które podpisały tzw. Niemiecką listę narodowościową (Volkslista)".
        Należy oczywiście usprawiedliwić tych, którzy pod wpływem represji podpisali IV lub III kategorię volkslisty, ale trzeba pamiętac, że ci, którzy tego nie zrobili zasługują na dużo większe uznanie. Ci, z Polaków, którzy dostali IV lub III kategorię, nie byli wcielani do wojska. Hitlerowcy pilnowali "czystości rasowej".
        • zygfryd.okrutny Re: bez przesady 13.10.05, 19:09
          co ty bys zrobil, Wermacht, czy oboz koncentracyjny z cala rodzina?
          • leszek.sopot Re: bez przesady 13.10.05, 19:41
            Nie było to w każdym przypadku tak jednoznaczne - obóz to mogła być ostateczność. Najczęściej kończyło się na wyrzuceniu z pracy. To obozu trafiali przeważnie ci, którzy już przed wojną byli przez tzw. V kolumnę (nacjonaliści z mniejszości niemieckiej) wpisani na liste osób do usunięcia. Mój dziadek na takiej liście się znalazł, ale o dziwo w pierwszy dzień po rozpoczęciu wojny poinformował go o tym miejscowy Niemiec, który tę listę sporządzał. Dziadek z rodziną uciekał najpierw na Litwe a później wylądował gdzieś pod Lublinem. Natomiast rodzina od strony matki pozostała na Kociewiu i volkslisty nie podpisała - wojnę przeżyli, ale dom i gospodarkę stracili.
            • zygfryd.okrutny Re: bez przesady 13.10.05, 22:14
              no sam widzisz,jak bylo. bohaterowie leza juz dawno pod ziemia, ci co przezyli musieli sie w ten czy inny sposob przystosowac do sytuacji, mieli rodziny i dzieci, kazdemu jest pisany wlasny los. Gdy hitlerowcy palili Zydow w Oswiecimu byl taki rabin , co sie Weissmandel nazywal, handlowal sie o kazde zycie ludzkie, a wtedy jedno zycie kosztowalo 2$, nie bylo pomocy z ameryki, od tamtejszej spolecznsci, od nikogo, tak samo z Polakami, byli sami, chwytali sie roznych rzeczy zeby przezyc, ilu bylo tych co odwaznie przeszlo do podziemia? ci co magli sobie na to pozwolic.
              Reszta przyzyla budujac nowa Polske, jako Polacy z ich cala pogmatwana historia, zycia miedzy dwoma kolosami.
    • mbishop Sama prawda. Przyda się refleksja,"rewolucjoniści" 13.10.05, 00:36
      Czy może proponujecie wsadzać do pierdla za przestępstwa dokonane przez
      najbliższą rodzinę? Albo wręcz za domniemanie przestępstwa?
      Może parę procesów pokazowych na początek?
    • r202 Re: Kompromitacja polityki historycznej 13.10.05, 06:46
      Ależ to jest generalizowanie. Nawet w Niemczech, to nie jest to samo, czy ktoś miał dziadka w
      Wermachcie na froncie wschodnim czy ojca we władzach NSDAP. Wystarczy poczytac sobie o losach
      dzieci zbrodnarzy hitlerowskich, by zauważyć dwie prawidłowości: a) społeczeństwo niemieckie do dziś
      chyba nie jest gotowe do dopuszczenia do władzy kogoś o nazwisku Goering czy Himmler, oraz, co
      ważniejsze, b) osoby te nie zawsze rozumieją i godzą się z wyrokami historii. I to jest własnie to, o
      czym napisał wasyl. Wychowanie w duchu internacjonalizmu, w pogardzie dla ciemnych katolików, ich
      wierzeń, tradycji, mentalności, w poczuciu wyższości i związanego z tym wyobcowania wcale nie było
      rzadkością nie tylko w rodzinach partyjnych bonzów, lecz nawet w rodzinach szeregowych
      partyjniaków, szczerze wierzących w Kraj Rad. Całe pokolenie młodych /dziś już dorosłych/ Niemców
      miało poczucie winy za to, co zrobili Europie ich ojcowie. W tym samym pokoleniu w Polsce częściej
      spotkać można się z poczuciem dumy z przynależności do czerwonej mniejszości. Bo, jak wiadomo,
      idea była i jest słuszna a jedynie błędy i wypaczenia...
      • toja3003 piszesz r202, że „Całe pokolenie młodych /dziś już 13.10.05, 09:00
        piszesz r202, że „Całe pokolenie młodych /dziś już
        dorosłych/ Niemców miało poczucie winy za to, co zrobili Europie ich ojcowie”.

        Nie mieszaj pojęcia „winy” z pojęciem „wstydu” względnie „odpowiedzialności”.
        Czy możesz być winnym albo czuć się winnym za to co zrobił inny człowiek, kiedy
        ciebie nie było nawet na świecie? Wątpię.

        Natomiast można się wstydzić tego, że się miało zbrodniarza w rodzinie, bo
        powód do dumy to nie jest. A w przypadku Niemiec kolejne pokolenia ponoszą
        odpowiedzialność, nie za to co zrobili ich przodkowie ale za to jak oceniana
        jest historia i za to aby nie dopuścić do jej powtórzenia.
        • witaschek A GWno osadza Giertycha miara jego dziadka 13.10.05, 09:24
          Ilez to razy osadzano tutaj Romana Giertycha miara jego dziadka Jedrzeja.
          GWno, GWno.
          • maruda.r Re: A GWno osadza Giertycha miara jego dziadka 13.10.05, 09:54
            witaschek napisał:

            > Ilez to razy osadzano tutaj Romana Giertycha miara jego dziadka Jedrzeja.
            > GWno, GWno.

            **********************************

            I słusznie, bo idzie tą samą endecką drogą.


        • maruda.r Re: piszesz r202, że „Całe pokolenie młodyc 13.10.05, 09:52
          toja3003 napisała:

          > Nie mieszaj pojęcia „winy” z pojęciem „wstydu” względni
          > e „odpowiedzialności”.

          ***************************************

          To jest właśnie istota problemu.

    • aisug Re: Kompromitacja polityki historycznej 13.10.05, 09:53
      czy nam się to podoba czy nie, to niedaleko pada jabłko od jabłoni. Kurski NIE
      powiedział, że dziadek Tuska słuzył w Wermachcie TYLKO że chodzą słuchy
      (plotki).Artykuł w Angorze znamy wyłacznie z przekazów w gazetach,zwłaszcza
      Wybiórczej, które jakie są to kazdy widzi.A co zrobiono z Jarocką i
      Cimoszewiczem ? Taką ma uczciwośc uczciwy prezydent Tusk ????? Szkoda że
      głupota nie boli.
      • maruda.r Komuch Kurski 13.10.05, 10:09
        aisug napisał:

        > czy nam się to podoba czy nie, to niedaleko pada jabłko od jabłoni. Kurski NIE
        > powiedział, że dziadek Tuska słuzył w Wermachcie TYLKO że chodzą słuchy
        > (plotki).

        ********************************

        Na poziomie wywiadu polityka plotka natychmiast została przekształcona w zarzut.
        Spotkałem się z echem plotek Kurskiego. Nikt nie mówił o przypuszczeniu, a o
        pewności, że dziadek Tuska służył w Wermachcie. Mało tego, Tusk ma byc, jako
        prezydent, wykonawcą tajnego niemieckiego zlecenia.

        Kurski przedstawił się tym samym, jako komuch, bo komuniści represjonowali ludzi
        za rodzinę w AK czy w armii Andersa.


    • nordwest11 Re: Kompromitacja polityki historycznej 13.10.05, 11:37
      Felieton M. Wojciechowskiego jest manipulatorski. Niby pojednawczy, wyważony
      itd. , ale w głębi za nim kryją się stare fobie "ludzi Agory". Pan
      Wojciechowski pisze że "szum lanc ułańskich i matryrologię AK i Powstania
      Warszawskiego" to "tani patriotyzm". Ja wątpie czy dziś jest to tanie - tanie
      to jest iść w święto narodowe do hipermarektu, wywieszenie flagi na 11 XI to
      dziś odruch przynależności do świadomej mniejszości. Tanie jest dziś
      mówienie "wybierzmy przyszłość, wojna się dawno skończyła", drogie jest
      czytanie książek o historii albo zapalenie zniczy na zapomnianych grobach ofiar
      II wojny.



      Oczywiście że nie powinno się nikogo prześladować za przodków ani kłamać na
      temat ich przeszłości. Szanuję Tuska, choć nie zamierzam na niego głosować.
      Gdyby jego dziadek był siłą wcielony do Wehrmachtu, to też nie nie
      przekreślałoby dla mnie Tuska jako Polaka.
      Każdy kto zna choć trochę historię powinien wiedzieć że na Śląsku i Pomorzu do
      Wehrmachtu po 1942 roku wcielano przymusowo, każdy kto zna choć trochę historię
      powinien wiedzieć że nie zawsze podczas II wojny był wybór jak się szło do
      lasu - nie było przecież spotów i billboardów reklamowych AK, AL, NSZ czy BCh,
      często w okolicy był tylko jeden oddział leśny, zwykły chłopak który tam szedł
      mścić się za zamordowanie rodziców czy spalenie domu nieraz dopiero po jakimś
      czasie się dowiadywał gdzie jest. Tak samo w UPA nie byli tylko żądni krwi
      rezuni, byli tam zwykli chłopacy którzy nie chcieli być wysiedleni z rodzinnego
      Nadsania albo Beskidów do Sojuza do kołchozów. Itd. itd.

      Natomiast nie chciałbym żeby dzisiaj u władzy w Polsce byli ludzie których
      dziadkowie byli w SS, UB, NKWD czy I albo II grupie Volkslisty.
      I chciałbym żeby jednak wizja historii Polaków i Polski oparta o wspólnotę
      walki o niepodlegle państwo i jego budowę, o II RP, o żołnierzy walczących w II
      wojnie pod biało-czerwoną flagą (a nie pod czerwoną ze swastyką ;ub sierpem i
      młotem) miała w dzisiejszej Polsce pierwszeństwo. Nie tylko dlatego że
      jest "jedynie słuszna", ale dlatego że przez wiele dziesięcioleci PRL ta wizja
      była opluwana, a ludziom z AK łamano życiorysy i piętnowano ich.

      Panowie z GW to postmoderniści - uważają, że każdy ma swoją własną opowieść,
      swoją własną historię, a najciekawszą mają ci co stoją gdzieś na pograniczu
      albo podczas II wojny światowej zdążyli być w 3 różnych armiach. Ja nie
      podzielam tych postmodernistycznych mód. Oczywiście trzeba mówić o
      skomplikowaniu losów, o róznych biografiach, o tym że nie zawsze wszystko było
      jednoznaczne. Ale totalny relatywizm który proponuje pan Wojciechowski, to
      wizja historii dobra dla jakiegoś bantustanu czy euroregionu, a nie dla Polski.

      Niestety czytając felieton pana Wojciechowskiego przypomina mi się niepokojąco
      Michał Cichy i jego "czarne karty powstania", przypomina mi się nagonka na
      billboardy "Bohaterowie naszej wolności" urządzona przez środowiska agorowe za
      rządów AWS.
    • leszek.sopot Niestosowne porównanie publicysty GW 13.10.05, 12:37
      Wymienienie w jednym szeregu Armii Ludowej wraz z innymi haniebnymi organizacjami kompromituje autora tekstu. Jeśli ktoś bierze się za pisanie "moralitetów" to niech nie się nie ośmiesza swym relatywizmem. Wątpię aby było stać pana Marcina Wojciechowskiego na przeproszenie partyzantów z AL, którzy np. w Powstaniu Warszawskim ginęli tak samo jak akowcy. Oburzające jest, jak można ze sobą zestawić bandy UPA i polskich partzantów.
      Wojciechowski napisał jeszcze:
      "Nawet gdyby dziadkowie Tuska nie mieli pięknej polskiej karty wojennej, ale ktoś z jego przodków rzeczywiście służył w Wehrmachcie - to jakie ma to znaczenie dla oceny Tuska jako człowieka i polityka? W demokratycznym państwie prawa odpowiedź powinna brzmieć - żadnego".
      Oczywiście, że tak, ale jeśliby któryś z polityków wykorzystywał swoich przodków jako argument w kampanii wyborczej i mówił na ich temat nieprawdę, to ważni okazują się nie jego przodkowie ale to, że polityk kłamał na ich temat. Ważne jest nie tylko kłamstwo, ale także stosunek polityka do naszej przeszłości, jego pamięć o tradycji narodowej.
      A przypadek Kurskiego to nie żaden skutek stosowania "polityki historycznej" ale przypadek człowieka wyprutego z wszelkiej moralności, który z klapkami na oczach kieruje się przez życie nienawiścią i urażoną ambicją.
      Adam Michnik także w swoich licznych tekstach przytacza przykłady z przeszłości na wytłumaczenie teraźniejszości. Nie można odciąć się przecież od przeszłości. Ona jest w nas i wokół nas.
      • plopli Re: Niestosowne porównanie publicysty GW 15.10.05, 05:04
        Leszku,

        oddziały UPA są bandami dla Ciebie, ale niekoniecznie dla rodzin tych, którzy w
        nich walczyli lub w imieniu których walczyli. Podobnie jest z innymi formacjami
        wojskowymi. Walczyły one o sprawę, w którą wierzyły. Były wśród nich jednostki,
        które w tej walce stosowały środki niegodne lub po prostu przestępcze. Nie
        oznacza to jednak, że powinniśmy przyjmować tylko jeden punkt widzenia,
        obojętnie czy będzie on taki, jak to przedstawiono w artykule, czy
        polonocentryczny, jaki wyłania się z Twojej wypowiedzi.
        • leszek.sopot Re: Niestosowne porównanie publicysty GW 16.10.05, 12:00
          W jednym szeregu wymieniono Wermacht, UPA, AL i komunistyczny aparat represji. Wybacz, ale mam inne zdanie o AL - pomimo prawicowej nagonki propagandowej. AL nie walczyło z Polakami.
          • plopli Re: Niestosowne porównanie publicysty GW 16.10.05, 20:05
            leszek.sopot napisał:

            > W jednym szeregu wymieniono Wermacht, UPA, AL i komunistyczny aparat represji.
            > Wybacz, ale mam inne zdanie o AL - pomimo prawicowej nagonki propagandowej. AL
            > nie walczyło z Polakami.

            Ja nie mam negatywnej opinii o AL. Różnimy się pewnie tym, że nie mam też
            negatywnej opinii o UPA (co do zasady) ani o żołnierzach Wermachtu (nie chodzi o
            dowództwo). Żołnierze tych formacji po prostu walczyli o swoją ojczyznę, Czasem
            robili to w sposób brutalny, czasem głupi, czasem zarzucić im można
            niedostrzeganie, co dzieje się wokoło. Nie można jednak przykładać do ich czynów
            dzisiejszej miary, ani zarzucać tym ludziom, że nie mają naszej wiedzy i
            wykształcenia.
            • patatipatata plopli 16.10.05, 20:21
              pleciesz: szczegolnie zolnierze wehrmachtu walczyli o swoja ojczyzne, tysiace
              kilometrow poza nia,
              • plopli Re: plopli 16.10.05, 22:43
                patatipatata napisał:

                > pleciesz: szczegolnie zolnierze wehrmachtu walczyli o swoja ojczyzne, tysiace
                > kilometrow poza nia,

                Walczyli podobnie jak Polacy w Wilnie i na Spiszu i Orawie. Punkt widzenia
                zależy od punktu siedzenia. Ja nie twierdzę, że z perspektywy historycznej ich
                zachowanie było właściwe. Ja tylko uważam, że było ono usprawiedliwione tak samo
                jak innych żołnierzy. Żołnierz jest po to, by wykonywał rozkazy.
                • patatipatata Re: plopli 16.10.05, 22:56
                  takie wlasnie stanowisko prezentuja od 60 lat weterani wehrmachtu ktorych walka
                  jak piszesz o swoja ojczyzne zapedzila na dalekie tereny Rossji, Ukrainy,
                  Norwegii, Francji, Afryki, ech, otworz podrecznik historii
            • leszek.sopot Re: Niestosowne porównanie publicysty GW 16.10.05, 21:47
              plopli napisał:

              > leszek.sopot napisał:
              >
              > > W jednym szeregu wymieniono Wermacht, UPA, AL i komunistyczny aparat represji. Wybacz, ale mam inne zdanie o AL - pomimo prawicowej nagonki propagandowej. AL nie walczyło z Polakami.
              >
              > Ja nie mam negatywnej opinii o AL. Różnimy się pewnie tym, że nie mam też
              > negatywnej opinii o UPA (co do zasady) ani o żołnierzach Wermachtu (nie chodzi
              > o dowództwo).


              Inaczej jest to odczytywane przez opinię społeczną - zdecydowanie negatywnie. Pierwszy raz spotkałem się, że w gronie nacechowanych negatywnie organizacji wymieniono Armię Ludową. Nie mam pojęcia skąd to mógł autor artykułu wynaleźć. Być może w jakiś kręgach kombatanckich toczy się jakaś wojna, ale chyba na razie do opinii społecznej to nie przeciekło, ale pewnie komuś zależy na tym, aby o AL myślano jak o UPA.

              > Żołnierze tych formacji po prostu walczyli o swoją ojczyznę, Czasem robili to w sposób brutalny, czasem głupi, czasem zarzucić im można niedostrzeganie, co dzieje się wokoło. Nie można jednak przykładać do ich czynów dzisiejszej miary, ani zarzucać tym ludziom, że nie mają naszej wiedzy i wykształcenia.


              Wśród społeczeństwa przeważa negatywna opinia o UPA, Wermachcie oraz komunistycznym aparcie represji. Dołączanie do tego AL jest więc jednoznaczną wskazówką, że AL było także czymś jeśli nie złym to przynajmniej podejrzanym.
    • iwanniegrozny Re: Kompromitacja polityki historycznej 13.10.05, 13:06
      <<<Nie wiem, jak wielka jest grupa Polaków, których bliscy służyli podczas wojny
      w Wehrmachcie, Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA), Armii Ludowej >>>

      napewno nie ma takich. Przodkowie wszystkich Polakow sluzyli tylko w AK, bez
      dwoch zdan
    • krzysztof3 Pan Wojciechowski kompromituj sam siebie ale w wc 13.10.05, 13:26
      Cyt. "Nie wiem, jak wielka jest grupa Polaków, których bliscy służyli podczas
      wojny w Wehrmachcie, Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA), Armii Ludowej czy po
      wojnie w komunistycznym aparacie represji".
      Czy p. Wojciechowskiemi się coś nie pomyliło? Czy w Gazecie Wyborczej to nikt
      nie panuje nad debilnymi tekstami. Dopiero co jaśnie naczelny raczył nas
      tryptykiem o błocie, co to ubrudziło frak miłościwie odchodzącego nam
      marszałka, a tu proszę - do jednego wora bohaterski wehrmaht, dzielnych
      chłopaków od tryzuba, ubecję i partyzantów, co to im się trafiło być
      dowodzonymi przez komunistów. Cytuje się śp. Jacka, ale słów się nie rozumie?

      To się nazywa podłość
      krzyhoo1@yahoo.co.uk
      • toja3003 nie chodzi o tych "co to im się trafiło być 13.10.05, 14:40
        dowodzonymi" ale o zbrodniarzy,
        a zbrodnia jest zbrodnią
        i należy do "jednego wora" - obojętnie czy ktoś
        to robił pod znakiem gestapo czy nkwd czy tryzuba czy ub.
    • struve Re: Kompromitacja polityki historycznej 13.10.05, 16:50
      O tak dzieci nie odpowiadają za błędy rodziców ale z jednym wyjątkiem...Roman
      Giertych.
      • eva15 Re: Kompromitacja polityki historycznej 13.10.05, 18:22
        Giertych powiela bledy rodzicow, a za to ponosi sie odpowiedzialnosc
        • bazyliszek4 Re: Kompromitacja polityki historycznej 14.10.05, 01:43
          eva15 napisała:

          > Giertych powiela bledy rodzicow, a za to ponosi sie odpowiedzialnosc

          Giretych tak naprawdę powielił tylko jeden błąd swoich rodziców. dorobił się
          dzieci...
    • zygfryd.okrutny Watykan dla przyklad, jaki nalezy miec stosunek 13.10.05, 19:22
      do tego problemu, dla kazdego katolika jest jasne, nie ma zadnej zbiorowej odpowiedzialnosc, Papiez Benedykt tez byl w Hitler Jugend, ale jego przeszlosc, nie ma znaczenia dla ludzi o odpowiednim poziomie moralnym i trzezwosci oceny, a ta jest jedna, przeszlosc nie moze przeszlaniac przyszloaci, chociaz ponosi sie odpowiedzialnsc za czym. Ten ktory wyrownal wage winy i czystosci, jest nosnikiem najwiekszych wartosci ludzkich.
      A wiec jerzlei ktos jest urodzonym komunista i pochodzi z takiej rodziny, a swoim dlaszym zyciem i postepkami dowiodl, ze odciol sie calkowicie od poprzednich zboczen, jest godnym miana czlowieka czystego. To nalezy tez stosowac w odniesieniu do cylych narodow, ktore kiedys moze popelnily zbrodnie, ale dzisiaj, poprzez lata pracy nad swiatowym pokojem, swoje winy juz odkupili. Taka sma postawe przyjmuje Talmud, a wiec nalezy te zasady jaknajszybciej przyjac.
    • patatipatata i tak i nie 13.10.05, 20:52
      prawo nie pociaga do odpowiedzialnosci za niegodziwosci przodkow, ale mozna
      poddac ocenie taka rodzine, i czy sie komu podoba czy nie hanba spada na
      reszte, dla mnie fakt, ze wujek matki pana tuska byl ochotnikiem do wehrmachtu
      ma takia wlasnie wymowe, to hanba dla rodziny, nie chce prezydenta ktorego
      przodkowie sluzyli ochotniczo hitlerowi. kropka
    • majmx To byl Gintrowski, a nie Kaczmarski 13.10.05, 23:44
      Wspomniany w tekscie utwor ("Dylemat", ...on byl w AL, a ja w AK...) spiewal
      Przemyslaw Gintrowski, a nie Jacek Kaczmarki. Jacek faktycznie napisal slowa, a
      muzyke Zbigniew Lapinski, ktory zreszta genialnie gra na fortepianie
      akompaniament. Utwor znalazl sie w programie "Pamiatki", ktory byl grany bez
      Jacka Kaczmarskiego (bo byl wtedy na emigracji).
    • presentation1 Re: Kompromitacja polityki historycznej 14.10.05, 09:24
      NAJBARDZIEJ ZACIEKAWIL MNIE TEN FRAGMENT
      Nie wiem, jak wielka jest grupa Polaków, których bliscy służyli podczas wojny w
      Wehrmachcie, Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA), Armii Ludowej czy po wojnie w
      komunistycznym aparacie represji.
      To jest chore.Autor wszystko kladzie na jedna szale a to juz swiadczy o zwyklej
      glupocie dlatego polemika z kretynem nie ma sensu
    • mathias_sammer Re: Kompromitacja polityki historycznej 14.10.05, 11:09
      Niedopuszczalne jest, by rozliczać dzieci już nie tylko za grzechy ojców, ale i
      dziadków; tym bardziej że najczęściej nie sposób dziś precyzyjnie ustalić, czy
      o wstąpieniu do konkretnej formacji ponad 60 lat temu decydował przypadek,
      przymus czy świadoma decyzja. Ale bardzo łatwo komuś przylepić etykietkę: "wnuk
      volksdeutscha", "wnuk upowca", "wnuk ubeka"; nieważne, czy prawdziwa, czy nie -
      ma ona wyeliminować przeciwnika z życia publicznego."


      Panie Wojciechowski- w zwiazku tym, moze najwyzszy juz czas nie obarczac wina
      mlodych Niemcow, tylko dlatego, ze urodzili sie po drugiej stronie Odry i nie
      maja cokolwiek wspolnego z przeszloscia swoich przodkow...?...!

      A moze Niemcy sa wyjatkiem i powinni "zdechnac" najlepiej na jakas zaraze
      (ech, gdzie grypa hiszpanska) po pokolenie urodzone w 2100?

      M.S.
      • patatipatata niech sie pan tak nie zoladkuje 14.10.05, 11:30
        nie chodzi o rozliczanie, a o prawde, ktora warta poznac przed oddaniem glosu
        na przyszlego prezydenta, jasne? czy powtorzyc?
      • golota20 Re: Kompromitacja polityki historycznej 15.10.05, 06:34
        mathias_sammer napisał:

        > Niedopuszczalne jest, by rozliczać dzieci już nie tylko za grzechy ojców, ale i
        >
        > dziadków; tym bardziej że najczęściej nie sposób dziś precyzyjnie ustalić, czy
        > o wstąpieniu do konkretnej formacji ponad 60 lat temu decydował przypadek,
        > przymus czy świadoma decyzja. Ale bardzo łatwo komuś przylepić etykietkę: "wnuk
        >
        > volksdeutscha", "wnuk upowca", "wnuk ubeka"; nieważne, czy prawdziwa, czy nie -
        >
        > ma ona wyeliminować przeciwnika z życia publicznego."
        >
        >
        > Panie Wojciechowski- w zwiazku tym, moze najwyzszy juz czas nie obarczac wina
        > mlodych Niemcow, tylko dlatego, ze urodzili sie po drugiej stronie Odry i nie
        > maja cokolwiek wspolnego z przeszloscia swoich przodkow...?...!
        >
        > A moze Niemcy sa wyjatkiem i powinni "zdechnac" najlepiej na jakas zaraze
        > (ech, gdzie grypa hiszpanska) po pokolenie urodzone w 2100?
        >
        > M.S.


        Trzeba wyeliminowac



        Taka jest taktyka wyborcza..


        nie sa wazne fakty itd..

        Wazne sa wybory..


        wygrana w polityce..

        dalsze decyzje>>>> personalne,, decyzje panstwowe,,,decyzje europejskie i
        nawet swiatowe....

        Tak nawet Swiatowe
    • donq Re: Kompromitacja polityki historycznej 14.10.05, 23:48
      Jaki piękny tekst, można na nim prezentować wszystkie yntelektualne bezecenstwa GW:

      1. Poczucie bycia 'autorytetem moralnym': GW czuje sie upowazniona do
      wyrokowania, najlepiej wiedzac na czym polega prawdziwa demokracja:
      "[...] W demokratycznym państwie prawa odpowiedź powinna brzmieć - żadnego."

      2. Manipulacje polegajace na tym, ze miesza sie w jednym kotle odpowiedzialnosc
      (konkretna, np. karna) za czyny przodkow z informacjami na temat kandydata na
      przeydenta, ktorego nikt karac za nic w zwiazku z tymi informacjami nie chce.
      Porazka w wyborach prezydenckich to nie kara, za to sukces w nich to przywilej.
      Na prezydenta nie wybiera sie ludzi za to, ze w sensie techniczno-prawnym sa
      niewinni, ale za ich realne czy tez postrzegane zaslugi, zdolnosci, biografie
      itp. Wszystkie informacje o kandydacie powinny byc znane wyborcom, azeby mogli
      wybrac kierujac sie takimi kryteriami, jakie uznaja za stosowne, a nie li tylko
      brakiem winy kandydata (czy tez kryteriami arbitralnie wskazanymi przez
      srodowiska opiniotworcze). Np. ja nie glosowalbym na kogos, kto pochodzi z
      zydokomuny w sensie scislym i kogo brat bral czynny udzial w stalinowskiej
      parodii sadownictwa, chyba ze kandydat taki przekonalby mnie, ze rzeczy te nie
      maja znaczenia. Tak czy inaczej, calosc informacji o kandydacie jest istotna.
      Zeby bylo jasne: do p. Donalda Tuska nic nie mam, to co napisalem jest
      komentarzem do Gazeto-Wyborczego zwichnienia mozgu, nie zas do afery z Wehrmachtem.

      3. Typowe dla lewactwa zaprzeczanie, ze istnieje dobro i zlo, brzydota i piekno
      itp. w dazeniu do wykazania bezsensownosci jakichkolwiek sadow wartosciujacych.
      Z tego, ze przodkowie obywateli RP sluzyli w roznych formacjach wojskowych i
      wyslugiwali sie czerwonym nie wynika, ze nie wolno przyjmowac za godna
      kontynuacji tradycji, w ktorej sie miesci Powstanie Warszawskie, a brzydzic sie
      np. tradycja zydokomuny w sensie scislym. Nie tylko mozna, ale i trzeba, bo
      pierwsza z tych tradycji to najlepsze, co Polska w sferze idei posiada, a druga
      to po prostu chlam na smietnik.

      4. Typowa dla polskiego lewactwa pogarda dla tradycji nr 1 z punktu 3, miejscami
      obrazliwa: "[...] taniego patriotyzmu, biało-czerwonych chorągiewek z
      krepiny[...]". Prosze zauwazyc, ze napisal to pismak najwiekszej polskiej
      gazety, mieniacej sie "opiniotworcza". Rzeczywiscie wydaje sie, ze dazy ona do
      tego, aby takie opinie o swoim kraju podzielali czytelnicy. Tymczasem powtorze
      znowu - ta wysmiewana tradycja jest tym, co Polska ma najlepszego, zas proby jej
      ponizenia czy tez zrownania z tradycjami zydokomuny w sensie scislym maja na
      celu zapewnienie dobrego humoru nadredaktorowi i zapewnienia posmiertnie (oby)
      chocby czesciowej rehabilitacji owego srodowiska.

      5. Bycie "prezydentem wszystkich Polakow" oznacza, ze prezydent nie moze miec
      wyraznych zdecydowanych pogladow. Musi byc rozlazla bezideowa kreatura, ktory
      uglaskuje wszystkich i wspolczuje mordercom i gwalcicielom, bo to tez Polacy. I
      przede wszystkim - nie psuje humoru (no i naturalnie interesow) tez czesci
      narodu, ktora wywodzi sie z zydokomuny w sensie scislym i innych renegackich
      srodowisk. Powinien tez "wybrac przyszlosc", czyli zapomniec o lustracji,
      agentach, bo ujawnianie agentow to najstraszniejsza rzecz pod sloncem i moralne
      dno. Picie wodki z Urbanem to zas zycie towarzyskie.

      Cos pominalem, moi drodzy?

      DonQ
      • golota20 Re: Kompromitacja polityki historycznej 15.10.05, 06:23
        > Jaki piękny tekst, można na nim prezentować wszystkie yntelektualne bezecenstwa


        Szkoda ze nie znam jezyka chinskiego..

        Bo wtedy moze bym zrozumial ten tekst.....


        napisz to po Angielsku....
        bedzie to Ciekawsze.....
    • donq Nalezy zatajac informacje o kandydatach? 15.10.05, 00:06
      Skoro informacje o przodkach kanadydatow nie powinny miec (wg GW) wplywu na ich
      ocena i uzyskana w konsekwencji procentowosc (i to bez lezenia w debowej
      beczce), to co GW proponuje? Cenzurowanie takich informacji?
      Zostawiajac p. Tuska a gwoli unikniecia uwiklan w obecna kampanie, zadajmy
      czytelnikom najwiekszej polskiej gazety "opiniotworczej" nastepujace pytania:

      1. Czy na ocene hipotetycznego kandydata moze wplywac informacja, ze pochodzi z
      rodziny stalinowskich renegatow czy tez pracownikow SB (i nigdy sie od nich nie
      zdystansowal)? Sugerowana odpowiedz: absolutnie nie (poparta odpowiednio
      oburzona mimika i/lub gestykulacja)

      2. Czy na ocene hipotetycznego kandydata moze wplywac informacja, ze pochodzi z
      rodziny antysemicko-endeckich katofaszystow (i nigdy sie od nich nie
      zdystansowal)? Sugerowana odpowiedz: nie (poparta intonacja, mimika i
      gestykulacja typu "nie chcem ale muszem" oraz potokiem wypowiedzi dodatkowych
      zaczynajacych sie od slowa "ale")
    • krystian71 naruszona blona dziewicza GW 16.10.05, 10:43
      1/ksiadz Jankowski i pomowienia o jego ojcu sluzacym w Wehrmachcie
      2/Kobylanski-i nikt nic nie wie, on czy brat, siedzial w obozie czy nie, ktos z
      nich siedzial, ale ze jest szmalcownikiem jeden zyd powiedzial
      3/Spiewak i rewelacje nt ojca Cimoszki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka