Dodaj do ulubionych

Specjalne miejsce dla riversa

21.09.04, 13:10
Proszę Cię bardzo, drogi rywersie, tutaj możesz pisac swoje listy, wiersze,
opowiadania, tworczosc rymowana lub nie, krotkie formy prozatorskie oraz
generalnie wszystko, co się w mrocznych tajnikach duszy twej subtelnej
narodzi.
Wątek powstal na specjalne zyczenie Wszystkich tych, ktorzy nie lubią
jarmarcznych figurek w Luwrze.
Obserwuj wątek
    • wyglodnialy_wilczek Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 14:26
      rivers widze ze grono wielbicielek (li) sie powieksza :)) nie spodziewalem sie
      ze zafunduja Ci takie okazale miejsce ...
    • lucy.berliner Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 15:39
      rivers, "czym sobie na to wszystko zasluzyles?"
      • paiha W trosce o zdrowie:) 21.09.04, 15:45
        Nie wiem, czy wiecie, ale zlosliwosc (wlasna) wywoluje w organizmie (wlasnym) reakcje
        podobna do zatrucia toksynami, tymczasem przykrosc (wlasna) powstala w wyniku reakcji na
        zlosliwosc (czyjas) do krwi przenika w stopniu znikomym;)
        Pai
        • agni_me W trosce o zdrowie i przyjemność 21.09.04, 18:18
          Nie wiem, czy wiesz, pai (pewnie nie), ale złośliwość (własna) wywołuje stan
          podobny do tego po wypiciu łyka zacnego wina. A toksyny? No cóż, nie z takimi
          radzą sobie organizmy. Tymczasem przykrość (własna) powstała w wyniku reakcji
          na złośliwość (czyjąś) jest tylko przykrością i jak sama twierdzisz nie ma
          złych skutków. ;-)
          • rivers Re: W trosce o zdrowie i przyjemność 22.09.04, 08:02
            agni_me napisała:

            > złośliwość (własna) wywołuje stan
            > podobny do tego po wypiciu łyka zacnego wina.

            Rozne wina najwyrazniej pijemy, agni_me. Albo roznie na nas dzialaja.
            • agni_me Re: W trosce o zdrowie i przyjemność 22.09.04, 12:10
              Lubię celne złośliwości i ironię, oczywiście, że nie każda mi smakuje w ten sam
              sposób. Tylko, że moja odpowiedź paisze miała być jedynie przekornie
              żartobliwą. Nic więcej.

              Ps. ostatnio piłam dziesięcioletnie porto.
              • rivers Re: W trosce o zdrowie i przyjemność 22.09.04, 12:56
                agni_me napisała:

                > Ps. ostatnio piłam dziesięcioletnie porto.

                Ja rowniez :))
          • paiha Re: W trosce o zdrowie i przyjemność 22.09.04, 11:20
            No dobrze, Agni, reakcja podobna, ale czy zrodlo tak samo przyjemne?:)
            To prawda, ze nasz organizm sobie radzi z toksynami, jesli sobie radzi:), ale po co mu dorzucac
            dodatkowe zajecie?:)
            Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie, Agni_Me:)
            Pai
            • agni_me Re: W trosce o zdrowie i przyjemność 22.09.04, 12:01
              Paihu, to była jedynie odpowiedź przekorna na wpis Twój łagodzący. Idę po kawę,
              niech sobie organizm ma z czym radzić. :-)

              Też pozdrawiam

              agni
        • runek Re: W trosce o zdrowie:) 21.09.04, 19:10
          wiesz paiha :) chcialem tu napisac cos ostrego :).Pomyslalem jednak ,ze nie
          bede dolewal oliwy do ognia. Pomyslalem tez,ze moze kamilke dotknelo trzesienie
          ziemi :).A dodatkowo wlaczylo mi sie myslenie koniunkturalne (rzuca sie na mnie
          ci , ktorych lubie i przestane ich lubic). Wiec dziekuje,za twoj glos :).
          • bubu_bubu Re: W trosce o zdrowie:) 22.09.04, 00:16
            runek napisał:

            > wiesz paiha :) chcialem tu napisac cos ostrego :).Pomyslalem jednak ,ze nie
            > bede dolewal oliwy do ognia. Pomyslalem tez,ze moze kamilke dotknelo
            trzesienie
            >
            > ziemi :).A dodatkowo wlaczylo mi sie myslenie koniunkturalne (rzuca sie na
            mnie
            >
            > ci , ktorych lubie i przestane ich lubic). Wiec dziekuje,za twoj glos :).


            Zupelnie nie rozumiem tej, jak sadze, agresji, skrzetnie skrywanej dzieki
            technice slownej ekwilibrystyki.
            Oczywiscie ja nie musze wszystkiego rozumiec, ale czy znajdzie sie jakas dobra
            dusza i pomoze mi poprawnie odczytac ten popularny ostatnio skrot, jakim jest
            owe tajemnicze: "s.r"?
            Moze Ty Runku?;)

            ps. podoba mi sie twoj wpis
      • rivers Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 15:53
        lucy.berliner napisała:

        > rivers, "czym sobie na to wszystko zasluzyles?"

        Nie zastanawialem sie nad tym, lucy, i nie zamierzam. Jesli juz, to raczej
        zastanawiam sie dlazego niektorym ludziom czasami totalnie odbija.
        • joan75 Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 16:05
          no wlasnie. specjalne miejsce to chyba rivers ma w glowie kamilli, bo wypisy
          innych na forum nie sprawiaja jakos, ze dedykuje im specjalne miejsce, wiec
          rzeczywiscie nie wiadomo, kto tu ma klopot. przydalby sie jakis herlock sholmes.
          • lucy.berliner Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 16:08
            tak tak, zgadzam sie z przedmowca (-czynia?). tylko kto odpowie na
            pytanie: "kto tu ma klopot?" moze latwiej bedzie jednak odpowiedziec na
            pytanie, kto klopotu nie ma?
            • kamila77 Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 16:20
              No dobra, ja moge lopatologicznie, jak Panstwo wola.

              Droga Joanilestam, malenka niedogodnosc, jaka funduje Nam (prosze nie pytac,
              kto to My) drogi naszym przeponom kolega rywers, polega na tym, ze pakuje sie
              on ze swoimi literkami, nie tam, gdzie powinien. Oczywiscie, ze male dzieci sa
              slodkie, kiedy w srodku przyjecia wylaza na srodek i seplenia "a teras powiem
              wiersyk" i bez ogladania sie na zdumiala publicznosc zasuwaja ze swoimi
              rymotworczymi popisami. Ale to dzieci, im podobno wiele mozna wybaczyc.

              Droga lucy, problem polega na tym, ze kolega rywers nie zawsze potrafi slusznie
              odczytac popularny ostatnio skrot "s.r". A My albo jestesmy zbyt uprzejmi, aby
              go rozwijac do pelnego brzmienia albo zwyczajnie nie mamy na to czasu/nie chce
              nam sie. Ot, i wszystko.
              • elle.bellee Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 17:14
                a kto ty w ogóle jesteś i po co? bo ja nie wiem.
                • kamila77 Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 17:29
                  Ale przeszkadza ci ta niewiedza w jakis sposób? Bo ja nie wiem.
                  • elle.bellee Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 17:41
                    jakaś mało domyslna jesteś,skoro pytammmm,to widać przeszkadza. Jasne już?
                    • kamila77 Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 17:48
                      No cóż, elkobelko, niektorzy piszą blogi, opisujac w nich wizyty u ginekologa a
                      niektorzy nie. Sprawa smaku.
                      • elle.bellee Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 17:58
                        nie widzę związku, ale cóż,czasem i bez sensu trzeba sobie pogadać,nie?
                        • mietowe_loczki Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 18:00
                          fakt, elle, trzymasz się tego kurczowo

                          :)
                          • kamila77 Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 18:03
                            Kwiknięcie
          • nonstop Re: Specjalne miejsce dla riversa 22.09.04, 08:12
            joan75 napisała:

            > przydalby sie jakis herlock sholmes

            Kto lub co to jest ten "herlock sholmes"???
            • lucy.berliner Re: Specjalne miejsce dla riversa 22.09.04, 09:48
              >
              > Kto lub co to jest ten "herlock sholmes"???
              >
              > niemozliwe: non nie wie. ja Ci powiem, bo jako osoba z wyrafinowanym
              poczuciem humoru-wiem: to jest odwrocony sherlock holmes. dlaczego odwrocony-
              wiadomo, nie bedziesz chyba zadawac nastepnego pytania. nie posadzasz chyba
              joan75, ze to niezamierzony blad. z pewnoscia zadna niewiasta wystepujaca na
              tym czacie nie pozwolilaby sobie na ujawnienie takiej ignorancji.
      • she_5 Ani lepszy, ani gorszy wyjątkowy nie byłem 21.09.04, 17:35
        lucy.berliner napisała:

        > "czym sobie na to wszystko zasluzyles?"
    • ramon1 Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 19:38
      Drodzy czatownicy(czki), czemu w ogóle odpowiadacie na ten post,to jest
      [prowokacja, czy Wy w ogóle nie myślicie nad tym co piszecie, czy tylko
      piszecie żeby pisać ?.Najwpierw przeczytajcie dokładnie o co chodzi ,a potem
      piście.Przecierz Riwers Was olewa , niewidzicie tego ?. A Wy piszecie , po
      co ?. Dajcie se spokój, olewajcie to !!


      pozdrawiam...















      • werra Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 21:48
        ramon1 napisał:

        > Drodzy czatownicy(czki), czemu w ogóle odpowiadacie na ten post,to jest
        > [prowokacja, czy Wy w ogóle nie myślicie nad tym co piszecie, czy tylko
        > piszecie żeby pisać ?.Najwpierw przeczytajcie dokładnie o co chodzi ,a potem
        > piście.Przecierz Riwers Was olewa , niewidzicie tego ?. A Wy piszecie , po
        > co ?. Dajcie se spokój, olewajcie to !!
        >
        >
        > pozdrawiam...
        >
        >

        drogi czatowniku,
        jesli idzie o twoj post, to dalibog nie wiem, o co chodzi, choc najwpierw
        przecierz przeczytalam. o czym to moze swiadczyc?
    • pazlotko miejsce 21.09.04, 19:54
      nie dziwi mnie, ze ci, dla ktorych Luwr jest wyznacznikiem tzw. smaku, klasy,
      jakosci - przeciwienstwo dostrzegaja w jarmarku.
      jarmark, choc w swiadomosci wielu ludzi pozostanie synonimem kiczu, od dawna
      jest duzo bardziej niepowtarzalny niz sklepowe i powszechne badziewie.
      a do tego Luwr, juz od dawna, jest obszarem jarmarku.

      sugerowalabym wesprzec sie raczej malarstwem w altamirze, by skontrastowac ze
      wspolczesnym graffitti.

      ale wtedy trzeba byloby raczej myslec o wolnosci i o pierwotnej potrzebie
      ekspresji w tym ograniczajaco juz glupim ludzkim zamecie. Kamilka ogarnia? czy
      dziecko pod stolem? czy tez prezentuje wlasnie gwizdek-kogutek-lub-kurka ze
      swojego stoiska w sasiedztwie Luwru? oczywiscie wyobrazeniowo... oczywiscie...
      nie sugeruje, ze Kamilka wystepuje w roli przekupki. Kamilka - nie watpie, ze
      wolalaby byc Diego Velazqueza przyjaciolka, albo moze nim samym? ciekawe co
      Kamilka najbardziej w Luwrze ceni? moze te cisze... ten szczegolny rodzaj ciszy
      zmieszanej z napieciem, to przekonanie ludzi, ze obcuja z sacrum i juz im sie
      nawet myli, czy swieckie ono, czy swiete.

      (z gwizdkow jarmarcznych bardzo lubilam te, do ktorych nalewalo sie wode, a
      ilosc wody zmieniala ich dzwiek).





      kamila77 napisała:

      > Proszę Cię bardzo, drogi rywersie, tutaj możesz pisac swoje listy, wiersze,
      > opowiadania, tworczosc rymowana lub nie, krotkie formy prozatorskie oraz
      > generalnie wszystko, co się w mrocznych tajnikach duszy twej subtelnej
      > narodzi.
      > Wątek powstal na specjalne zyczenie Wszystkich tych, ktorzy nie lubią
      > jarmarcznych figurek w Luwrze.
      • ramon1 Re: miejsce 21.09.04, 20:01
        pazlotko napisała:

        > nie dziwi mnie, ze ci, dla ktorych Luwr jest wyznacznikiem tzw. smaku, klasy,
        > jakosci - przeciwienstwo dostrzegaja w jarmarku.
        > jarmark, choc w swiadomosci wielu ludzi pozostanie synonimem kiczu, od dawna
        > jest duzo bardziej niepowtarzalny niz sklepowe i powszechne badziewie.
        > a do tego Luwr, juz od dawna, jest obszarem jarmarku.
        >
        > sugerowalabym wesprzec sie raczej malarstwem w altamirze, by skontrastowac ze
        > wspolczesnym graffitti.
        >
        > ale wtedy trzeba byloby raczej myslec o wolnosci i o pierwotnej potrzebie
        > ekspresji w tym ograniczajaco juz glupim ludzkim zamecie. Kamilka ogarnia?
        czy
        > dziecko pod stolem? czy tez prezentuje wlasnie gwizdek-kogutek-lub-kurka ze
        > swojego stoiska w sasiedztwie Luwru? oczywiscie wyobrazeniowo...
        oczywiscie...
        > nie sugeruje, ze Kamilka wystepuje w roli przekupki. Kamilka - nie watpie, ze
        > wolalaby byc Diego Velazqueza przyjaciolka, albo moze nim samym? ciekawe co
        > Kamilka najbardziej w Luwrze ceni? moze te cisze... ten szczegolny rodzaj
        ciszy
        >
        > zmieszanej z napieciem, to przekonanie ludzi, ze obcuja z sacrum i juz im sie
        > nawet myli, czy swieckie ono, czy swiete.
        >
        > (z gwizdkow jarmarcznych bardzo lubilam te, do ktorych nalewalo sie wode, a
        > ilosc wody zmieniala ich dzwiek).
        >
        >
        >
        >
        >
        > kamila77 napisała:
        >
        > > Proszę Cię bardzo, drogi rywersie, tutaj możesz pisac swoje listy, wiersz
        > e,
        > > opowiadania, tworczosc rymowana lub nie, krotkie formy prozatorskie oraz
        > > generalnie wszystko, co się w mrocznych tajnikach duszy twej subtelnej
        > > narodzi.
        > > Wątek powstal na specjalne zyczenie Wszystkich tych, ktorzy nie lubią
        > > jarmarcznych figurek w Luwrze.




        pa zlotko, hym.... po co to piszesz? , nie rozumiem... może chcesz zwrócić
        na Siebie uwage?......
        • pazlotko Re: miejsce 21.09.04, 20:02
          a ty? po co?
          • pwrzes Re: miejsce 21.09.04, 23:10
            Ja podbijam wlasne statystki, za to mi wyplacaja nagrody pieniezne.
            Co do Luwru, do pupy jest Luwr: goraco, goraco, goraco (to kolejka do Luwru),
            potem bieg na 800 metrow a na koniec i tak nie ma medalu. A jak chce sie poczuc
            jak sardynka w puszce to taniej wyjdzie przejazd komunikacja miejska w stolicy,
            w godzinach szczytu ...

            M.
      • agni_me Re: miejsce 21.09.04, 21:05
        Ciekawi mnie, gdzie pazłotko przeczytało, że Luwr jest wyznacznikiem smaku.
        Zwykle kojarzony jest ze sztuką uznaną i namaszczoną, no i starożytnościami,
        nie z klasą. Jestem przekonana, że gdyby dało się przenieść malowidło naskalne
        do muzeum, to już dawno bizony z Altamiry by tam były – i sto do jednego, że
        tym muzeum byłby Luwr. Tak jak bazgry „graficiarzy” są w Centre Pompidou. No
        ale żeby to wiedzieć trzeba chodzić po muzeach, nie po jarmarkach.

        Swoją drogą, nie wiem czyją przyjaciółką chciałaby być kamila, ale wiem, że na
        asfaltach Ingresa wyglądałaby znakomicie.
        • pazlotko Re: miejsce 22.09.04, 00:34
          droga Agni

          doczytaj uwazniej, prosze.
          nie napisalam, ze Luwr jest wyznacznikiem smaku, ale pisalam o tych dla, ktorych jest - to
          wyczytac moglam z metafory Kamilki, gdzie Luwr mial byc w opozycji do kultury jarmarcznej.
          czyz nie? oczywiscie moglam zinterpretowac, uwzgledniajac wyzszy poziom kpiny, ze ani Luwr
          ani figurka jarmarczna niczego nie wartosciuje, bo oczywiscie i rzeczywiscie przebrzmiale to
          symbole.

          wlasnie dlatego, ze malarstwa z Altamiry przeniesc nigdzie nie mozna - jest tym czym jest. a
          graffitti w Centre Pompidu - kogo to dziwi? dowod to jedynie na to, ze: czlowiek wszystko
          wstawia w ramy, by sobie ulatwic, by oswoic, zrozumiec i zredukowac ostatecznie.
          ale w europie graffitti to zaledwie moda. w stanach to zupelnie inny rodzaj koniecznosci i
          zupelnie inaczej ono tez wyglada, bo w kontekscie jakze innej architektury.

          jednak wg. tego, co napisalam (we wczesniejszym poscie, a co nadal podtrzymuje) - twoje
          lokowanie Kamilii u Ingresa jest zrobieniem z niej figurki jarmarcznej. tak to wyszlo - po
          logicznej linii. mi to szczerze powiedziawszy obojetne, ale sama, Agni, oddalas Kamilke na
          jarmark. a niech sie ciesza. ku radosci ogolu.


          innymi slowy:
          gdziekolwiek nie pojdziesz - wszedzie jarmark. zywe targowisko.
          ta Kamilkowa metafora po prostu glupiutka i pod stolem.

          na temat glownego poruszoneg przez Kamile problemu sie nie wypowiadam, bo podobnie jak i
          adresta (w co nie watpie) - nie jest mnie to w stanie ani zdziwic, ani zafrapowac, wiec koncze
          wlasne uczesnictwo w tym watku.

          > ale żeby to wiedzieć trzeba chodzić po muzeach, nie po jarmarkach.
          Agni, ty lepiej tak tym muzeom nie wierz, tam boga nie ma - to pewne :).
          • agni_me Re: miejsce 22.09.04, 11:37
            Pazłotko nie pisze już o sobie w trzeciej osobie? a więc dobrze.

            Drogie pazłotko,

            jestem właśnie szalenie ciekawa, które to słowa skłoniły cię do wyczytania tak
            wiele z metafory kamilki. To jedno zdanie o figurgach w Luwrze? Czy to nie zbyt
            daleko idąca nadinterpretacja?

            Twoja wiara w to, że malarstwa naskalnego przenieść nie można i że to jest
            wartość jest wzruszająca. Bizony i łanie z Altamiry jak każde uznane dzieło
            sztuki jest powielane wszędzie, gdzie się da, nawet w disnejowskich filmach dla
            dzieci. Uznanie, że Altamira jest przeciwieństwem "jarmarcznego" Luwru uważam
            za szalenie naiwne. Ale to urocza naiwność.

            Zaś umieszczenie kamili u Ingresa było jedynie uznaniem dla jej cery i
            łagodnych, kobiecych rysów - jak żywcem wyjętych z obrazów Ingresa. Taki
            swoisty kod dla tych, którzy wiedzą jakie kobiety lubił malować. Nie doszukuj
            się Vanity Fair tam, gdzie jest jedynie album z reprodukcjami odświeżający
            wspomnienia.

            W muzeach nie szuka się boga, pazłotko, tak, jak i nie znajdziesz go w
            graffiti. Odwiedzając muzea można poznać część siebie, to ta sama, którą
            poznajesz dzięki "ulicy". Zwłaszcza dobrze to robi młodym dziewczętom. Polecam
            serdecznie.
            • pazlotko Re: miejsce 22.09.04, 16:18
              hmmm

              >Zwłaszcza dobrze to robi młodym dziewczętom.

              polecasz jako mlode dziewczecie? czy mi jako mlodemu dziewczeciu w podtekscie?

              obie wersje podobaja mi sie tak samo, bo tracaja juz fikcja. czuje sie w
              koniecznosci przebrania na powaznie :)

              tymczasem, agni, donosze ci, ze absolutnie sie z toba zgadzam, ze altamira z
              graffitti to podobna szmira, gdyby nie to, ze w usa graficiarze gina z rak
              policji, a malarstwo w altamirze chronione jest przed nadmiarem swiatla.

              poza tym zyjemy w takich czasach, ze jesli sami nie zachowamy ciszy wobec spraw
              waznych, niewatpliwie nikt ich za nas nie przemilczy. (tu chodzi mi o to, ze
              wszystko ma znamiona banalu, bo juz jest przegadane po wielokroc).

              bardzo mnie cieszy, ze poznajesz czesc siebie odwiedzajac muzea i ze w podobny
              sposob ulica Cie wzbogaca. ze swej strony dodam: nie ustawaj z wiekiem.

              bog? czy to zjawisko przelotne???
              a Vanity Fair... co to jest wlasciwie?? nowe jego imie?


              album z reprodukcjami odświeżający
              > wspomnienia.
              ??? z muzeow? o to Ci chodzilo?



              • agni_me Re: miejsce 22.09.04, 23:08
                Polecam muzea młodym dziewczętom. Dokładnie to napisałam - czytaj bez
                podtekstów.

                Jeśli uważasz, że altamira i grafitti to szmira - twoje prawo, ja sądzę
                zupełnie inaczej. Ale miło mi, że się różnimy. Donoszę też, że w Luwrze równie
                intensywnie chroni się dzieła, choć doprawdy nie rozumiem twojego wtrętu. Nigdy
                nie lubiłam USA, nie mają tam poszanowania dla sztuki i kompletnie niewinnych
                graficiarzy zabijają ze sprayem w ręku, tylko dlatego, że są graficiarzami
                (choć akurat tę wiadomość znam tylko od ciebie, ale wierzę ci jak ojcu).

                Dziękuję za dobre rady, pazłotko, zawsze wzrusza mnie życzliwość innych. Nie
                ustaję w poznawaniu siebie i muzeów i nie ustanę.

                Album odświeża wspomnienia emocji i zachwytów, tak jak zdjęcia z wakacji
                przypominają Józka, Vanity Fair to targowisko próżności (jarmark), nie bog.
            • pazlotko Re: miejsce 22.09.04, 20:54
              Agni,

              jeszcze jedno:

              > Twoja wiara w to, że malarstwa naskalnego przenieść nie można i że to jest
              > wartość jest wzruszająca. Bizony i łanie z Altamiry jak każde uznane dzieło
              > sztuki jest powielane wszędzie, gdzie się da, nawet w disnejowskich filmach
              dla dzieci.

              naiwnoscia gigantyczna i przerazajaca jest: trzymajac fotografie myslec, ze ma
              sie fragment rzeczywistosci materialnej, albo ogladajac film myslec, ze
              doswiadcza sie realnego, nie sadzisz?. choc ten absurd wynika z Twojej
              wypowiedzi, nie zamierzam imputowac Ci tym samym tych przekonan. natomiast blad
              logiczny jest zasadniczy.
              ale z tego tez wynika, ze calkowicie nie zrozumialas gdzie tkwi
              niepowtarzalnosc tego malarstwa i jaka jest roznica wobec tego wszystkiego, co
              oferuje Luwr.

              i ostatnia rzecz:

              jestem właśnie szalenie ciekawa, które to słowa skłoniły cię do wyczytania tak
              > wiele z metafory kamilki. To jedno zdanie o figurgach w Luwrze? Czy to nie
              zbyt
              >
              > daleko idąca nadinterpretacja?


              Agni, czy Ty nie widzisz, ze zadajac mi takie pytanie sama siebie
              kompromitujesz calkowicie?


              Agni zjadla Agni

              smacznego

              ja dziekuje


              • agni_me Re: miejsce 22.09.04, 22:55
                Drogie pazłotko,

                Fotografia JEST fragmentem rzeczywistości materialnej, a oglądając film można
                doświadczyć realnego, bo wywołane nimi emocje są realne.

                To oczywiście miłe, że zajmujesz się moim odbiorem sztuki i martwi cię, że
                czegoś nie zrozumiałam, mnie znacznie bardziej martwi to, że nie rozumiesz
                tego, co piszę i dopuszczasz się w związku z tym zabawnych interpretacji.
                Ale taki twój urok. Albo moja nieumiejętność pisania.

                Zauważyłam też, że twoim wypowiedziom brakuje zupełnie argumentów. To miłe, że
                martwisz się moją kompromitacją, ale skoro o niej piszesz, to może ją wskaż.
                Miło również byłoby, gdybyś powiedziała, na czym opierasz przekonanie, że nie
                zrozumiałam różnicy między Altamirą a Luwrem, a co za tym idzie, na czym ta
                różnica polega. Ot takie zasady cywilizowanej rozmowy.

                I wiesz, dopiero teraz zauważyłam, że miałaś nie odpisywać. :-)
                • pazlotko Re: miejsce 23.09.04, 00:47
                  myslalam, ze tam sie zakonczy, ale sie nie zakonczylo wiec odpowiadam i
                  odpowiadam.
                  choc laknienia we mnie nie ma..

                  zrobmy salatke.
                  potem ja sfotografujmy...
                  patrzac na fotografie, jej smak to kwestia wyobrazni. jaki to fragment
                  rzeczywistosci Agni??? to obraz. po prostu rzeczywistosci reprezentacja. osobny
                  byt, ktory jedynie odnosi do tego, co rzeczywiste, ale tym nie jest. film??
                  emocje wywolane obrazem moga byc duze, nawet bardzo i one sa realne, ale
                  siedzac w fotelu doswiadczamy fotela, patrzac na telewizor i zaciskajac rece.
                  reszta to wyobraznia.

                  wiec robimy salatke.
                  jest kamera. robimy tez krotki film na video. przychodza goscie. moze sam film
                  im wystarczy? beda mogli zobaczyc proces krok po kroku i efekt koncowy
                  oczywiscie.

                  ani fotografia, ani film nie jest fragmentem rzeczywistosci, o ktorej mowia. sa
                  osobne, niezalezne, stwarzaja w pewnym sensie nowe rzeczywistosci.

                  mamy sloneczniki van gogha reprodukowane na torbie, na t-shircie i prawdziwy
                  obraz artysty na scianie, i mamy tez sloneczniki w wazonie. wszystko osobne
                  oczywiscie, samo o sobie mowi. a teraz robimy fotografie wszystkiego po koleii,
                  mam wrazenie, ze to ujednolica, ze wszystko jest rowna pochodna po prostu.
                  oczywiscie mozemy manipulowac skala fotografii, miejscem powieszenia,
                  kontekstem itp. ale to juz zalezy od intencji i rodzaju interpretacji.

                  interpretacje sa rozne czasem dziwne agni, czasem banalne, zabawne,
                  zaskakujace. ty interpretujesz mnie przeciez i uwazam, ze mowi to wiecej o
                  tobie niz o mnie :)

                  powiem ci, choc nie jest to nic, czego nie moglabys sama dociec: zasadnicza
                  roznica miedzy altamira, a luwrem skrywa sie w architekturze oraz w
                  przeznaczeniu malarstwa jakie prezentuje. nie jest bez znaczenia przeciez, ze
                  malarstwo naskalne oglada sie w rzeczywistym miejscu jego powstania. luwr to
                  miejsce - tylko i wylacznie prezentacji. przypuszcza sie, ze malowanie bizonow
                  i innych zwierzat na scianach jaskin bylo ku powodzeniu podczas polowan, a nie
                  z powodu wizerunku, estetyki, wplywow moznowladcow, dokumentowania
                  rzeczywistosci dla potomnych, czy dialogu artysty z samym soba etc.

                  ale wracajac do cywilizowanej rozmowy:
                  sluchaj!
                  napisalam ci, ze nie jestem glodna, wiec o kompromitacji juz pisac nie bede.
                  nie zmuszaj mnie bym cie kroila jak warzywo, bo nie chce.
                  wystarczy, ze wskazalam miseczke, w ktora sama siebie polozylas (kontynuujac
                  wlasne "zabawne interpretacje").

                  • nonstop Re: miejsce 23.09.04, 08:51
                    już sam nie wiem z kim gotować...
                    z Kuroniem? Pascalem? Makłowiczem?
                    a może z pazłotkiem?
                    :-)
                    • ramon1 Re: miejsce 23.09.04, 09:05
                      nonstop napisał:

                      > już sam nie wiem z kim gotować...
                      > z Kuroniem? Pascalem? Makłowiczem?
                      > a może z pazłotkiem?
                      > :-)
                      >



                      najlepiej zrobisz gotując se samemu...

                      pozdrawiam...
                      • nonstop Re: miejsce 23.09.04, 11:57
                        gotować dla siebie samego to może tylko laik,
                        nic tak nie zachwyca,
                        jak Zachwyt,
                        podczas jedzenia,
                        ciekawe, że się w oczach odbija

                        bez pozdrowień
                  • bigott przepraszam, ze sie wtracam... 23.09.04, 08:54
                    Z poczatku rozwazalem banalne Ctr+C, wybaczcie mi trywialnosc.
                    Teraz widze, ze zrobie sobie zrzut calosci, chyba nawet wydrukuje
                    i wloze do teczki "Nieporozumienia" w dziale "Mijanie sie",
                    jak myslicie, czy adekwatnym bedzie zatytulowac
                    "Monologii rownolegle jako pozor dyskusji"?

                    A zdanie:
                    "ty interpretujesz mnie przeciez i uwazam,
                    ze mowi to wiecej o tobie niz o mnie"
                    powinno wisiec stale na banerze przy wejsciu na forum.

                    b.
                    • paiha Wtracaj sie, wtracaj:) 23.09.04, 11:39
                      Big, mnie sie ten watek bardzo podoba, z jednego powodu. Odrabiam przy nim lekcje;)
                      Ucalowania dla milej memu sercu Rodzinki:) Ciebie pozdrawiam serdecznie:)
                      P.
                    • vera_bb Re: przepraszam, ze sie wtracam... 29.09.04, 08:29
                      bigott napisał:

                      > A zdanie:
                      > "ty interpretujesz mnie przeciez i uwazam,
                      > ze mowi to wiecej o tobie niz o mnie"
                      > powinno wisiec stale na banerze przy wejsciu na forum.

                      Popieram!

                  • agni_me Re: miejsce 23.09.04, 12:39
                    No właśnie pazłotko, przeczytałam sobie najpierw wpis bigotta, a potem tę twoją
                    odpowiedź i doszłam do wniosku, że mijamy się nie tylko w interpretacji, ale
                    także w znaczeniu jakie przypisujemy konkretnym słowom. Bigott znowu udowodnił,
                    że mówiąc niby o tym samym, rozmawiamy o dwu zupełnie różnych rzeczach.

                    Luwr dla ciebie znaczy zupełnie coś innego niż dla mnie. Entourage nie ma
                    znaczenia - Luwr to miejsce, gdzie też można "dotknąć altamiry", a prezentowane
                    w Luwrze dzieła to także te powstałe z najpierwotnych potrzeb. Dzieli je od
                    Altamiry kilka tysięcy lat, ale nie pragnienia tworzących je ludzi. Specjalnie
                    wspominałam o starożytnościach. I to tylko jedno z wielu nieporozumień. Miło
                    byłoby je sobie prostować, aleś skoro nakarmiona.

                    Co zaś do krojenia łaskawie nie przesadzaj, to tylko forumowe wpisy.
                    • pazlotko Re: miejsce 23.09.04, 16:06
                      Agni, odpowiem Tobie w kontynuacji, ale po czesci i Bigotowi. tak jest wlasnie,
                      ze w rozny sposob postrzegamy rzeczywistosc, w rozny sposob pojecia sie w
                      kazdym osadzaja. czesto dialog wymaga wyjasnienia sobie slow, bo okazuje sie,
                      ze uzywajac nawet i tych samych pojec - rozne rzeczy ma sie na mysli, bo inne
                      dla nich znajdujemy konteksty, bo z innych kontekstow sie w nas pojawily. ale
                      sa pojecia takie, ktore funkcjonuja jako symbole rzeczywistosci, hasla...
                      stosunek, do ktorych mowi o rodzaju mentalnosci czlowieka.
                      porozumienie jest wazne, ale czesto to zludzenie. roznorodnosc w koncu zasila.

                      >a prezentowane w Luwrze dzieła to także te powstałe z najpierwotnych potrzeb
                      (jesli portretowanie drugiego czlowieka, lub grupy ludzi uzna sie z pierwotna
                      potrzebe, to tak. jesli zdobienie kosciola uzna sie za pierwotna potrzebe...
                      cala sztuka, to niewatpliwie dialog czlowieka z rzeczywistoscia , czy w
                      rzeczywistosci - i to rzeczywiscie pierwotna potrzeba, ale inny etap od glodu).

                      Nonstop odradzam Ci zupelnie szczerze, gotowanie z pazlotkiem :). moge za to
                      rozstawiac talerze.
                      tymczasem skoro wszyscy syci, mozna wspolnie usiasc przy stole i porobic
                      wycinanki z kolorowej bibuly, albo lampiony, a poniewaz to tylko forumowe
                      wpisy, wycinanie oczywiscie bedzie tylko forumowe. :)

                      pozdrawiam


                      pazlotko.zywa.tandeta.wrazen
                      • agni_me Re: miejsce 23.09.04, 17:31
                        Pazłotko, tak już zupełnie na koniec, szczerze zachęcam - zajrzyj kiedyś do
                        Luwru, a zwłaszcza do działów: Starożytna Sztuka Wschodnia i Sztuka Islamu,
                        Sztuka Egipska, Sztuka Grecka, Rzymska i Etruska. To przebogate zbiory, co
                        prawda nie ma w nich wielu portretów człowieka, a już zwłaszcza nie ma zdobień
                        kościołów, ale jest w zgromadzonych tam przedmiotach chęć "zapewnienia sobie
                        powodzenia". Są najnaturalną kontynuacją sztuki z Altamiry, z czasów kiedy
                        przestało być już tak zimno. I powodzenia w sztuce czytania nie między
                        wierszami, a z wierszy.
                        • pazlotko Re: miejsce 30.09.04, 15:57
                          dopiero zobaczylam te odpowiedz... i dodam slowo:
                          dziwi mnie ogromnie Twoje zalozenie, ze tej sztuki nie znam, Twoje stawianie
                          sie z perspektywy przewodnika tej wycieczki probuje zobaczyc jako wzruszajace.
                          mylisz sie jednak myslac, ze w wymienionej przez Ciebie sztuce nie ma portretow
                          czlowieka (ale rzeczywiscie nie w postaci malarstwa sztalugowego, z ktorym
                          slowo portret najszybciej sie kojarzy). nie ma kosciolow, ale jest przeciez
                          roznie pojmowany bog, nawet kiedy, np. w sztuce Islamu, nie znajdzie sie jego
                          wizerunku.

                          I powodzenia w sztuce czytania nie między
                          > wierszami, a z wierszy.

                          1 interpretacja: poniewaz zdanie to nie jest w osobnym akapicie, sugeruje, ze
                          odnosi sie do calosci wczesniejszej:
                          to wlasnie przestrzen, ktora jest niedoslowna, a do ktorej sztuka odnosi, czyni
                          z przedmiotow materialnych, wykonanych recznie - dziela, przedmioty nie
                          produkowane, lecz tworzone. sugerujesz szukanie doslownosci tam, gdzie chodzi o
                          o odczucie, ulotnosc, o wrazenie, przeczucie, o kontekst wlasnie ?
                          wydaje mi sie to niepojete, wiec podejmuje kolejna mozliwosc interpretacji:
                          oczywiscie personalny przytyk

                          2 interpretacja: nie ide na ta wycieczke Agni, na pewno nie za Twoja namowa, bo
                          jestes na przewodnika, az nazbyt nieuwazna.
                  • freya Re: miejsce 23.09.04, 16:37
                    pazlotko napisała:

                    > .
                    >
                    > ani fotografia, ani film nie jest fragmentem rzeczywistosci, >>


                    No, przepraszam, drogie pazlotko, ale tu juz wkraczasz na tereny Ci kompletnie
                    obce, więc daruj sobie. Chyba że powtórzysz pewne wiadomości z lekcji historii,
                    a zwlaszcza zasady krytyki wewnętrznej takich źródeł historycznych, jakim są i
                    fotografie, i film. Nawet tak bzdurne dzieło, jak "Dzień Niepodległości"
                    stanowi fragment rzeczywistości. Jeśli masz inne zdanie, to juz nie jest
                    odmienny pogląd, ale - jak mawia zielka - istotne braki wiedzy.

                    Co do reszty Twojego sporu z agni sie nie wypowiadam, choć byłabym skłonna
                    zgodzic sie z agni, że wyczytujesz z Jej tekstów to, czego tam nie ma (to sie
                    wlasnie nazywa nadinterpretacja).
                    • pazlotko Re: miejsce 23.09.04, 17:22
                      Freyo,
                      temat tak obszerny, a to tylko forum, jak juz zaznaczone.
                      probujac mi wytknac dyletantyzm w temacie - nie zyskasz wlasnego
                      profesjonalizmu.

                      mowisz o filmach dokumentalnych, historycznych, a historyczne i dokumentalne sa
                      tez produkcyjniaki, filmy ideologiczne itd. mi chodzi tylko o to, ze film jest
                      zawsze tylko interpretacja rzeczywistosci, a nie nia sama. zbior dokumentow,
                      wiele spojrzen zbliza nas do obiektywizmu, ale go nie gwarantuje. ale wiesz nie
                      zalezy mi, bys przyznala mi racje, zachowaj swoje przekonania skoro dla Ciebie
                      tak wazne. ja lubie wlasne zmieniac, lecz Twoj argument mnie nie przekonal.

                      Co do reszty Twojego sporu z agni sie nie wypowiadam, choć byłabym skłonna
                      > zgodzic sie z agni, że wyczytujesz z Jej tekstów to, czego tam nie ma (to sie
                      > wlasnie nazywa nadinterpretacja

                      a to, co napisalas jest Twoja, Freyo, interpretacja. a zaczelam wypowiedz
                      wlasna od zestawienia (w poscie Kamilli) figurek jarmarcznych z Luwrem -
                      podzialalo to na moja wyobraznie... to nie grzech :)) ja to lubie.
                      ostatecznie nie mam poczucia, ze z agni sie spieralam.

                      twoje zalozenie, ze tematy sa mi obce ssiesz z wlasnego palca.
                      ale to nie ma znaczenia - uwazam, ze ten temat w zasadzie kazdego dotyczy. a do
                      wypowiedzi maja prawo wszyscy, takze dyletanci.

                      Freyo, napisz cos, oprocz ataku personalnego na mnie. to forum: kazdy ma prawo
                      sie wypowiedziec.

                      pazlotko.zywa.tandeta.wrazen (ciekawe ile jeszcze atakow zbiore z powodu tego,
                      ze ani fotografia ani film nie jest dla mnie rzeczywistoscia, lecz jej
                      interpretacja).

                      pozdrawiam "pomimoto"
                      • pikus Re: miejsce 23.09.04, 17:50
                        pazlotko napisała:

                        > pazlotko.zywa.tandeta.wrazen (ciekawe ile jeszcze atakow zbiore z powodu
                        tego,
                        >
                        > ze ani fotografia ani film nie jest dla mnie rzeczywistoscia, lecz jej
                        > interpretacja).

                        To jeszcze ja sie doloze.

                        Interpretacja wiaze sie raczej ze zrozumieniem czegos, np. dziela literackiego.
                        Troche
                        byloby naciagane mowienie o fotografii jako "interptetacji rzeczywistosci",
                        chyba
                        ze jest to rzeczywiscie "fotografia artystyczna", czy ki diabel. Ale zdjecie
                        ukochanej
                        osoby w portfelu stanowi fragment rzeczywistosci, nieprawdaz? Ono cos mowi
                        o posiadaczu, bywa czasem cennym rekwizytem.

                        Filmy zas to nie tyle sa "interpretacje rzeczywistosci", ile jej zafalszowania.
                        To moze najpiekniejsze oszustwo swiata, co filmowcy robia z ludzmi.
                        Ogladasz np. Park Jurajski, i wiesz ze takiej wyspy z dinozaurami nie ma,
                        i jedyne co masz tu podziwiac, to umiejetnosc stworzenia iluzji-
                        umiejetnosc jak najbardziej _realna_, tak jak realne sa dolary, ktore
                        ci spece wzieli jako nagrode za swoj kunszt.

                        Pikus
                        • pazlotko Re: miejsce 23.09.04, 23:13
                          emocjonalnie traktujemy przedmioty za sprawa wspomnien, jakie w naszych glowach
                          wywoluja. emocjonalnie traktujemy fotografie, ktora zawiera wspomnienia,
                          przenosi, albo daje odczuc cudza, bliska obecnosc. to zupelnie naturalne,
                          powszechne i wazne. mowiac, ze fotografia nie jest rzeczywistoscia, ktora
                          opisuje - absolutnie nie chcialam ugodzic w ten obszar uczuc. to sprawa naszej
                          wyobrazni i emocjonalnosci, potrzeb i pragnien, ze ten konkretny obraz
                          postrzegamy szczegolnie. nie przestaje on byc jednak obrazem i rodzajem kalki z
                          pierwowzoru. a sama fotografia jest, jak najbardziej, konkretnym przedmiotem w
                          rzeczywistosci.

                          ale przeciez opis w literaturze, wywoluje obrazy wyobrazeniowe. fotografia i
                          film zasadniczo sa inna forma opisu, wizualna forma opisu rzeczywistosci.
                          obrazy nam daja. biorac pod uwage, ze ludzie dzialaja w zgodzie z roznymi
                          wlasnymi przekonaniami i roznymi intencjami, ze kazdy czlowiek ma inne
                          spojrzenie to opis przez niego robiony jest rodzajem interpretacji.
                          czysta iluzja to jeszcze odrebna sprawa.

                          pozdrawiam

                          pazlotko
                      • nonstop Re: miejsce 24.09.04, 09:27
                        pazlotko napisała:

                        > probujac mi wytknac dyletantyzm w temacie - nie zyskasz wlasnego
                        > profesjonalizmu.
                        >

                        podoba mi sie ta fraza,
                        jest kompletnie niezrozumiała, hyhy
                        ale o to chyba chodziło Autorce
                        :-)
                        • pazlotko Re: miejsce 24.09.04, 16:17
                          Nonstopie,

                          ktos, kto mowi "nic nie wiesz o temacie, na ktory sie wypowiadasz" - daje
                          siebie jednoczesnie perspektywe, pozwalajaca mu osadzic cos, a to z koleii
                          sugeruje, ze wie wiecej. tymczasem Freya (choc wolalabym, by bylo inaczej) nie
                          wykazala sie znajomoscia tematu, a nawet zrozumieniem mojej perspektywy, ktora
                          ujawniam.

                          napisalam w skrocie:

                          > > probujac mi wytknac dyletantyzm w temacie - nie zyskasz wlasnego
                          > > profesjonalizmu.
                          > >

                          a czlowiek mysli, ze mowi w jezyku swoim rodzonym, bliskim, najlepiej mu
                          znanym, w ktorym niby ryba, albo nawet jak woda w wodzie. tymczasem ...

                          ale jest np. tu taki Ramon, ktory, to zaskakujace, konkretne i logiczne
                          wypowiedzi uznaje za niezrozumiale... po czym obwieszcza swoje niezrozumienie.

                          Nonstopie, moja fraza byla odpowiedzia i oczywiscie zalezalo mi na zrozumieniu
                          przekazu.
                          :)

                          p.z.t.w.
                      • freya Re: miejsce 24.09.04, 16:40
                        pazlotko napisała:


                        > probujac mi wytknac dyletantyzm w temacie - nie zyskasz wlasnego
                        > profesjonalizmu.

                        1.Bład stylistyczny - nie mówi sie "w temacie".
                        2. Nie było moim celem zyskiwanie profesjonalizmu poprzez wytykanie Ci
                        dyletantyzmu. Takie ujęcie jest po prostu nielogiczne. Wytykam Ci dyletantyzm,
                        ponieważ - tak sie jakoś dziwnie składa - już jestem zawodowym historykiem.


                        a historyczne i dokumentalne sa
                        >
                        > tez produkcyjniaki, filmy ideologiczne itd. mi chodzi tylko o to, ze film
                        jest
                        > zawsze tylko interpretacja rzeczywistosci, a nie nia sama. zbior dokumentow,
                        > wiele spojrzen zbliza nas do obiektywizmu, ale go nie gwarantuje.

                        3. przykro mi pazłotko, ale nie zaliczasz tych zajęc. Nie rozumiesz w ogóle
                        pojęcia źródła historycznego, relacji między źródłem a rzeczywistością.

                        ale wiesz nie
                        >
                        > zalezy mi, bys przyznala mi racje, zachowaj swoje przekonania skoro dla
                        Ciebie
                        > tak wazne.

                        4. Powtarzam, że to co napisalam w pierwszym poście, to nie są moje
                        PRZEKONANIA, to są pewne zasady krytyki źródeł. Na nich opiera sie wlasnie mój
                        profesjonalizm, czy Ci to sie podoba czy nie. Nie jest to więc kwestia
                        przekonań, ale wiedzy. Po prostu. Jeśli z góry zakładasz, ze ta wiedza Cie nie
                        interesuje, bo nie zgadza się z Twoimi tzw. poglądami, to kiepsko to o Tobie
                        świadczy. Sięgnę do przykładu znanego (z zachowaniem wszelkich proporcji).W XVI
                        wieku heliocentryzm tez uważano za POGLĄD, a nie WIEDZĘ. Rozumiesz teraz
                        różnicę między wiedzą a przekonaniami?


                        > twoje zalozenie, ze tematy sa mi obce ssiesz z wlasnego palca.
                        > >
                        > wypowiedzi maja prawo wszyscy, takze dyletanci.


                        5. Niestety, nie z palca, ale z Twoich wlasnych tekstów. Dyletanci maja prawo
                        do wlasnych poglądów, ale przede wszystkim ich psim obowiązkiem jest uczyć się.
                        A Ty jesteś najgorszym typem dyletanta, bo swoje braki w wykształceniu nazywasz
                        poglądami, a zwyczajne sprostowanie, jakim był mój poprzedni post (naprawdę,
                        niemal słowo w słowo powtórzyłam akapit z własnego podręcznika), nazywasz
                        atakiem personalnym. Przykro, ale z kimś takim nie da sie dyskutować.
                        • pazlotko Re: miejsce 25.09.04, 00:06
                          Freya, odpowiem Ci, choc bardzo mi sie nie podoba twoja arogancja.

                          ad.2. to jest dla mnie logiczne, bo moglas ujawnic swoja wiedze bez proby
                          deprecjonowania mnie. jednak uznalas, ze deprecjonujac mnie swoja rzekoma wiedze
                          (a wlasciwie pozycje) ujawnisz skuteczniej.

                          zaznaczam jednak: nie zrozumialas Freyo, o czym ja mowilam (choc trudno jest Ci
                          to przyjac do wiadomosci).

                          Freyo, reprezentujesz zaledwie jeden punkt widzenia fotografii (tu
                          wyszczegolniajac: historycznej), tych spojrzen moze byc duzo wiecej, bo
                          rzeczywistosc jest zlozona, ta juz sfotografowana takze.

                          nie mowilam o: "pojęcia źródła historycznego, relacji między źródłem a
                          rzeczywistością"... Freyo, mowilam o postrzeganiu, o zludzeniach postrzegania
                          obrazow.

                          Jednak obserwujac Twoja reakcje... moge zaczac mowic o zludzeniu wiary w
                          kontekscie ZALEDWIE wiedzy.

                          dyplomy do urzedow.
                          czlowiek do czlowieka.

                          dyplom z czlowieka...



                          "ktos taki"
                          p.z.t.w.

                    • wyglodnialy_wilczek Re: miejsce 23.09.04, 18:17
                      freya napisała:

                      > pazlotko napisała:
                      >
                      > > .
                      > >
                      > > ani fotografia, ani film nie jest fragmentem rzeczywistosci, >>
                      >
                      >
                      > No, przepraszam, drogie pazlotko, ale tu juz wkraczasz na tereny Ci
                      kompletnie
                      > obce, więc daruj sobie. Chyba że powtórzysz pewne wiadomości z lekcji
                      historii,
                      >
                      > a zwlaszcza zasady krytyki wewnętrznej takich źródeł historycznych, jakim są
                      i
                      > fotografie, i film. Nawet tak bzdurne dzieło, jak "Dzień Niepodległości"
                      > stanowi fragment rzeczywistości. Jeśli masz inne zdanie, to juz nie jest
                      > odmienny pogląd, ale - jak mawia zielka - istotne braki wiedzy.
                      >
                      > Co do reszty Twojego sporu z agni sie nie wypowiadam, choć byłabym skłonna
                      > zgodzic sie z agni, że wyczytujesz z Jej tekstów to, czego tam nie ma (to sie
                      > wlasnie nazywa nadinterpretacja).
                      >


                      hmm ciezko mowic o krytyce zewnetrznej w przypadku filmu (jesli ktos ma z tym
                      problem to odsylam na zajecia ze wstepu do badan historycznych lub nauk
                      pomocniczych historii) ... rzeklbym, ze to jest dopiero ignorancja ale co tam,
                      o szczegoly nie zamierzam sie sprzeczac :)))
                      • bigott RATUNKU 24.09.04, 10:01
                        ludziska drogie,
                        czy naprawde nikt nie zauwazyl,
                        ze pazlotko napisala o nierzeczywistosci obrazkow wszelakich
                        jako przeciwstawieniu realnosci, osadzeniu w rzeczywistosci oryginalu,
                        ktory usiluja przedstawiac, dokumentowac, interpretowac. I tyle.
                        Nikt nie przeczy ze film czy zdjecie sa materialne, elementem rzeczywsitosci.

                        b.
                        • agni_me Re: RATUNKU 24.09.04, 14:15
                          Przypomne, bigo, że zaczęło się od przeciwstawienia Altamiry Luwrowi, czyli
                          obrazka obrazkom, a nie przeciwstawieniu realności - nierzeczywistości obrazka.
                          No chyba, że niepotrzebnie traktuję każdą kolejną wypowiedź pazłotka jako
                          kontynuację i uzupełnienie poprzedniej. Jest jeszcze bardzo prawdopodobna
                          możliwość, że zupełnie nie rozumiem wypowiedzi pazłotka. Może byś się podjął
                          tłumaczenia?
                          • pazlotko Re: RATUNKU 24.09.04, 15:44
                            problem obrazu, zaczal sie od malarstwa w Altamirze. ja stwierdzilam, ze go
                            przeniesc nie mozna (co wplywa bezposrednio na jego szczegolnosc), a Ty
                            zakpilas twierdzac, ze jest ono nawet kopiowane w produkcjach disneyowskich.
                            wtedy zwrocilam uwage na to, ze film, ani fotografia nie jest materialna, ze
                            zrobienie fotografii nie jest jednoczesnym wyniesieniem/przeniesieniem tego
                            malarstwa, ktore nadal pozostaje w miejscu, w ktorym powstalo.
                            i tak sie problem zawiazal, i chyba powoli rozwiazuje, bo choc jest to
                            oczywiste, to latwo ulec zludzeniu, ze patrzac na fotografie, czy film patrzymy
                            na rzeczywistosc.
                            Agni, moim zdaniem potrzebnie traktujesz "kazda kolejna wypowiedz pazlotka jako
                            kontynuacje i uzupelnienie poprzedniej". :)

                            p.z.t.w.
                            • bigott Re: RATUNKU 27.09.04, 09:02
                              Drogie panie,
                              przeciez obiecalem wam juz miejsce w historii
                              nieporozumien :))

                              b.
                              • pazlotko Re: RATUNKU 27.09.04, 16:27
                                Drogi Panie,

                                nieporozumienia sa oczywiste, historia zawsze je odnotowuje...
                                a porozumienia w formie paktow, na rzecz kolejnych nieporozumien zaledwie.
                                ciekawe czy porozumienie to jest ostatecznie to, o czym ludzie marza, gdy
                                wyobrazaja sobie raj. zalozmy wiec, ze jest nadal potencjalne, choc ja w raj
                                nie wierze, ale jako Jedna z Pan moge (na potrzebe tej sytuacji).

                                Jedna z Pan.

                                ps w ostatniej odpowiedzi, do kt sie dopisales: odtworzylam krok po kroku
                                przebieg zdarzenia: zaznaczylam punkt zwrotny: wiec komu przypisujesz
                                niezrozumienie? podsumowujaca wypowiedz Agni pokazala mi skale jej
                                nieuwaznosci.

                                p.z.t.w.
                      • freya Re: miejsce 24.09.04, 17:17
                        wyglodnialy_wilczek napisał:

                        > freya napisała:
                        >
                        >> >
                        > > a zwlaszcza zasady krytyki wewnętrznej takich źródeł historycznych, jakim
                        > są
                        > i
                        > > fotografie, i film.
                        > >
                        >
                        >
                        > hmm ciezko mowic o krytyce zewnetrznej w przypadku filmu (jesli ktos ma z tym
                        > problem to odsylam na zajecia ze wstepu do badan historycznych lub nauk
                        > pomocniczych historii) ... rzeklbym, ze to jest dopiero ignorancja ale co
                        tam,
                        > o szczegoly nie zamierzam sie sprzeczac :)))


                        A Ty co? Dyslektyk, ze nie potrafisz przeczytac slowa pisanego????? Które na
                        dodatek cytujesz....
                        • wyglodnialy_wilczek Re: miejsce 24.09.04, 17:33
                          zabawna jestes, widze ze to jednak Ty nie doczytalas, wiec polecam ponowna
                          lekture swojego wpisu i mojej odpowiedzi, pozniej mozesz sie zloscic :)) do
                          woli hehe
                          • freya Re: miejsce 24.09.04, 17:45
                            Ech, marudny. Takich, jak Ty, mam rocznie kilkadziesiąt. Gdybym z powodu
                            każdego bałwana, który na krytykę wewnętrzną mówi zewnętrzna, złościła się, to
                            bym juz dawno musiala odejść z zawodu. Takie sa cienie i blaski zawodu
                            nauczyciela akademickiego.
                            W poście do pazłotka pisalam wyraźnie o zasadach krytyki WEWNĘTRZNEJ. Ty mi
                            wytykasz, ni stąd ni z owąd, ignorancję, bo zdawało ci sie, jak mniemam, że
                            pisalam o krytyce ZEWNĘTRZNEJ filmów. I wysyłasz mnie na WBH lub NP. Tymczasem,
                            gwoli ścisłości, właśnie filmy i fotografie to rodzaj źródeł, gdzie krytyka
                            zewnętrzna jest jak nabardziej potrzebna. Tylko pomyśl. Przestań dumać, jak mi
                            tu dokopać, tylko pomyśl profesjonalnie, do licha.
                            • wyglodnialy_wilczek Re: miejsce 24.09.04, 17:50
                              mam wrazenie ze jednak jako nauczyciel akademicki powinnas uzupelnic swoja
                              wiedze, jesli nie nauczono Ci jako studentki ze krytyke zewnetrzna kierujemy do
                              okreslonych zrodel to nie wiem czego Ty tak naprawde nauczasz, nie wypada jak
                              sama zapewne wiesz wywazac otwartych drzwi i pisac o krytyce wewnetrznej filmu
                              bo kazdy dyletant wie o czym mowa ;))

                              przypomij sobie w przypadku jakich zrodel mowi sie o krytyce wewnetrznej i
                              zewnetrznej, a pozniej pisz ...

                              pozdrawiam nauczyciela akademickiego
                              • freya Re: miejsce 24.09.04, 18:16
                                Toż wlasnie o tym mówię! Że krytyke zewnętrzną kierujemy do określonych źródeł.
                                I takim źródłem jest właśnie film i fotografia. Ja wiem, że w polskiej
                                metodologii badań historycznych trudno znaleźć cos sensownego na temat analizy
                                tego typu źródeł, historiografia anglosaska wyprzedzila tu nas o dobre pół
                                wieku.

                                Co do wyważania otwartych drzwi: przypominam Ci, ze piszemy na forum, a nie dla
                                studentów historii. Nie dla każdego pisanie o krytyce wewnętrznej filmu to
                                takie oczywiste, zresztą nawet studentom historii sprawia to kłopot. To
                                naprawdę jest trudne w interpretacji źródło.

                                Dziękuję za pozdrowienia i zapraszam na moje seminarium. Właśnie takie, na
                                którym dyskutuje się o krytyce zewnętrznej i wewnętrznej źródeł filmowych. Mam
                                wlasnie przed sobą pracę magisterską, świeżutko napisaną (spokojnie, nie moją).
                                Dokładnie na taki właśnie temat.
                                • wyglodnialy_wilczek Re: miejsce 24.09.04, 18:31
                                  Dziekuje za zaproszenie, ja jednak zajmuje sie nieco innymi zrodlami. Bardziej
                                  dostepnymi ... tak chyba moge to ujac :)
                                • freya Re: miejsce 24.09.04, 18:32
                                  A tak w ogóle, to cieszę się, że ze zwykłej przepychanki słownej, zrobiła się
                                  sensowna rozmowa.
            • rivers Re: miejsce 24.11.05, 11:53
              agni_me napisała:

              > Zaś umieszczenie kamili u Ingresa było jedynie uznaniem dla jej cery i
              > łagodnych, kobiecych rysów - jak żywcem wyjętych z obrazów Ingresa.

              Ze tez wczesniej przeoczylem ten wpis ... Jakiz wzruszajacy przyklad kobiecej
              przyjazni. Lecz co wazniejsze, wiem juz wreszcie jak wyglada kamila_77. Dla
              grona wielbicieli i wielbicielek, zamieszczam link do strony z portretem
              kammika. Zaiste, zauroczyc moze to zadumane a zarazem zalotne spojrzenie. I
              rzecz jasna, te lagodne rysy, o ktorych tak trafnie pisze agni_me.

              www.ibiblio.org/wm/paint/auth/ingres/haussonville.jpg
              • hippy_pottamus Re: miejsce 24.11.05, 12:16
                fakt, wypisz wymaluj: kamik :)
                • lubie.pomponiki Re: miejsce 24.11.05, 12:25
                  hippy_pottamus napisała:

                  > fakt, wypisz wymaluj: kamik :)


                  nieprawda, kama nosi zielone kokardki
        • rivers Przepraszam 25.11.05, 13:53
          wszystkich czytlenikow forum za to, ze wprowadzilem ich blad.

          Jak z wlasciwym sobie wdziekiem poinformowala mnie kamilka, nie ma "tak
          szerokiej dupy" jak dama na obrazie Ingresa. Przepraszam rowniez kamilke za
          to, ze rozmiary jej d... nie byly przedmiotem mojego glebszego zainteresowania.

          agni_me: szkoda, ze w swoim zachywcie nad kamilka pominelas ten tak wazny
          szczegol (?); po zdaniu mowiacym, ze kamilka "jest jak wyjeta z obrazow
          Ingresa" powinnas byla dodac "z wyjatkiem dupy".
          • lubie.pomponiki agni, powinnaś n/t 25.11.05, 14:25
          • agni_me [agni do riversa, łaźnia turecka u źródła] 25.11.05, 15:13
            Mój drogi,

            choć o dupach Ingresa wiem sporo, to odwłok pani d'Haussonville jest ukryty pod
            suknią obfitą. Pozwolę więc zostawić tę kwestię kamili i jej wyczuciu.
            Zwłaszcza, że pisząc o cerze i owalu miałam na myśli twarz.

            Czyś nie zapomniał pobrać z magazynu forum środków piorących? Pamiętaj o tym
            koniecznie.

            agni
            • rivers Re: [rivers do agni, łaźnia turecka u źródła] 25.11.05, 15:32
              Moja droga,

              Pisanie jest dla duszy tym, czym laznia turecka dla ciala. Nawet jesli sie
              pisze u dupach. A moze szczeglonie.

              U jednego jestesmy zrodla.

              rivers
    • kreon1 Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 20:18
      kamila77 napisała:


      > Wątek powstal na specjalne zyczenie Wszystkich tych, ktorzy nie lubią
      > jarmarcznych figurek w Luwrze.

      Powtórzę z wyrażna przyjemnością:
      "figurek w Luwrze" i jeszcze raz "figurek w Luwrze"
      Boże jak miło bywać w luwrze nawet będąc jarmarczną figurką

      ach.... :))))
      • ramon1 Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 20:29
        kreon1 napisał:

        > kamila77 napisała:
        >
        >
        > > Wątek powstal na specjalne zyczenie Wszystkich tych, ktorzy nie lubią
        > > jarmarcznych figurek w Luwrze.
        >
        > Powtórzę z wyrażna przyjemnością:
        > "figurek w Luwrze" i jeszcze raz "figurek w Luwrze"
        > Boże jak miło bywać w luwrze nawet będąc jarmarczną figurką
        >
        > ach.... :))))
        >
        >

        kreon, przecie Ty nigdy nie byłes w luwrze !!!!
        • olek Re: Specjalne miejsce dla riversa 21.09.04, 21:58
          ho ho ile riwersów!
    • jenny_s Re: Specjalne miejsce dla każdego 21.09.04, 22:25
      Od dawna jestem przeświadczona, że jedyną receptą na świetne forum jest to,
      żeby każdy uczestnik założył sobie swój własny wątek. Życie stałoby się
      prostsze. Żegnaj nerwowe obgryzanie palców w trakcie ładowania, adieu
      odświeżanie strony forum siedemdziesiąt pięć tysięcy razy na godzinę (od czego
      z pewnością wyrabia się przycisk myszy).

      "Iks mi się dopisała - ale obciach."
      "Kolega Ygrek jest milusi ale założył głupi wątek - dopisać się czy nie?"
      „Dlaczegóż to czatowa crème des crèmes zaszczyciła Zetę swymi postami, mnie
      pominąwszy wzgardliwym milczeniem?”

      Piszmy dla siebie i u siebie. I tak czytamy z zachwytem tylko własne posty.
      • rivers Re: Specjalne miejsce dla każdego 22.09.04, 08:40
        jenny_s napisała:

        > Piszmy dla siebie i u siebie. I tak czytamy z zachwytem tylko własne posty.

        Czy rzeczywiscie tak widzisz problem tego forum? Ze piszemy dla innych i nie u
        siebie?

        rivers ;)
        • jenny_s Re: nie dla każdego 27.09.04, 23:17
          Rzeczywiście uważasz, że tak go widzę?
          Szkoda.
      • bigott Re: Specjalne miejsce dla każdego 22.09.04, 08:57
        droga Jenn,
        bardzo interesujaca propozycja,
        tylko co zrobia Ci, ktorzy spelniaja sie zazwyczaj
        (a niektorzy jedynie) w krytyce tego,
        co ktos inny odwazy sie tu wpisac?
        Na zalozenie watkow samokrytycznych
        nie powinnismy chyba zbytnio liczyc :)

        b.

        ps
        a zawisc ludzka, ktora dyktowac bedzie,
        by cudzych watkow nie windowac? :))
        • wojtek33 Re: Specjalne miejsce dla każdego 22.09.04, 09:59
          drogi bigotcie,
          co złego widzisz w krytyce?
          na jakiej podstawie zakładasz, że to sposób forumowego spełnienia się?
          to jedyne wpisy "tych niektórych", które tu znasz?
          Twoim zdanie nietaktowne jest zwrócenie komuś uwagi, że pisze nie na temat i
          zaproponowanie, by o sobie pisał w osobnym wątku, a nie koniecznie u kanarka?
          Pewnie, że można delikatniej, ale co zrobić, jeśli ktoś zupełnie zaimpregnowany?
          A tego ps, to nie rozumiem, zawiścią tłumaczysz niechęć do windowania wątków
          obraźliwych, zawierających pomówienia itp.?
          w
          • bigott Re: Specjalne miejsce dla każdego 22.09.04, 11:02
            drogi Wojtku,
            nie sadzilem, ze akurat Tobie bede musial sie tlumaczyc.
            Jak napisalem w drugim wpisie ponizej, na forum trzeba
            przede wszystkim czytac, by moc odpisywac na to co ktos
            napisal, a nie na co co nam sie wydaje, ze chcial napisac.
            Odpowiadalem tylko i wylacznie na wpis Jenn, bez aluzji,
            dygresji, drugiego dna, miedzywierszowych informacji :)

            napisalem wiec:
            >tylko co zrobia Ci, ktorzy spelniaja sie zazwyczaj
            >(a niektorzy jedynie) w krytyce tego,
            >co ktos inny odwazy sie tu wpisac?
            i mialem na mysli wpisy tych, ktorych cala aktywnosc forumowa
            polega na mniej lub bardziej wyszukanym krytykowaniu innych.
            Nie pisza wlasnych watkow, nie werbalizuja swojego zdania,
            nie maja nic do przekazania. Jedyny cel - uczepic sie slowa,
            niezrecznosci, banalnosci tematu (wynikajacej za zwyczaj z niezrozumienia).
            I nie sposob znac inne wpisy "tych niektorych", bo ich nie ma.
            Przez mysl mi nawet nie przeszlo, by krytykowac tych,
            ktorzy dbaja o porzadek stosujac uwagi porzadkujace, formalne
            tak jak te, o ktorych piszesz, a ktorych ja nawet nie zauwazylem
            (wiec nie podejmuje sie dyskusji o taktownosci itp.).

            I skoro juz tak lopatologicznie, to wytlumaczmy do konca, piszac:
            > a zawisc ludzka, ktora dyktowac bedzie,
            > by cudzych watkow nie windowac? :))
            ustosunkowywalem sie bezposrednio (i w moim mniemaniu dowcipnie)
            do sugestii Jenn, by kazdy pisal w swoim watku, co zapewne
            uwzgledniajac owa zawisc o liczbe wpsiow, spowodowaloby smierc forum,
            bo nikt do cudzego by sie nie wpisal.

            i juz.

            b_lopatologiczny


          • lucy.berliner Re: Specjalne miejsce dla każdego 22.09.04, 11:09
            watek kanarka, jak wszystko na tym forum, jest "wartoscia" publiczna i
            ogolnodostepna, nie widze powodu, dla ktorego jeden ktos mialby moc w danym
            watku pisac, a drugi ktos- nie. tobie sie nie podoba pisanie riversa, a mnie
            kogos innego, ale nie pisze o tym na forum, bo zakladam, ze nikogo to nie
            obchodzi. i Ty rowniez, podobnie jak kamila, powinniscie poczynic takie
            zalozenie, bo wszystko jednak na to wskazuje, ze i wasze zdanie na temat
            czyjegos pisania nikogo nie obchodzi.
            nie musicie przyjmowac stanowiska wobec wszystkiego i wszystkich. nikt od Was
            tego nie wymaga, musicie sie z tym pogodzic.

            a na temat zawartosci i tego, kto moze pisac w watku kanarka moze moglby sie
            wypowiadac kanarek, ale wojtek? naprawde nie wiem, dlaczego.

            • bigott Re: Specjalne miejsce dla każdego 22.09.04, 11:18
              popatrzmy na to bardziej optymistycznie.
              Znajac zamilowanie forumowiczow do spraw personalnych i maglo_podobnych
              takie wzmiankowanie o watkach, w ktorych dzieja sie podobne rzeczy
              podnosi ich "czytalnosc" a to juz cos, bo ten akurat jest tego wart :))

              b.
              PS. zeby bylo jasno, wlasnie nadrabiam zaleglosci
              z zawartosci wiadomego watku.
            • nonstop Re: Specjalne miejsce dla każdego 22.09.04, 11:40
              lucy.berliner napisała:

              > "...ale nie pisze o tym na forum, bo zakladam, ze nikogo to nie
              > obchodzi. i Ty rowniez, podobnie jak kamila, powinniscie poczynic takie
              > zalozenie, bo wszystko jednak na to wskazuje, ze i wasze zdanie na temat
              > czyjegos pisania nikogo nie obchodzi."

              hmmm, lucy, i vice versa
              :-)
        • toulaa Re: Specjalne miejsce dla każdego 24.09.04, 13:52
          bigott napisał:

          > tylko co zrobia Ci, ktorzy spelniaja sie zazwyczaj
          > (a niektorzy jedynie) w krytyce tego,

          > co ktos inny odwazy sie tu wpisac?


          A mógłbyś uściślić, kto to są owi "ci", a nawet "Ci"? Widzę na forum piszących
          ładnie i nieładnie, mądrze i głupio, poprawnie i niepoprawnie, ale jakoś nie
          widzę tych, którzy "spełniają się jedynie w krytyce tego, co ktoś inny odważy
          się tu wpisać".



          > a zawisc ludzka, ktora dyktowac bedzie,
          > by cudzych watkow nie windowac? :))


          Wydawało mi się, że nie zawiść ludzka, ale zwykły rozsądek i przyzwoitość
          dyktuje, by nie windować wątków chamów. A Ty co masz na myśli?
          • pwrzes Re: Specjalne miejsce dla każdego 24.09.04, 15:32
            to ja! to ja! nas jest dwoch, ja i moj brzuch - jestesmy my czyli ci, pasuje
            teraz?

            M.
            • toulaa Re: Specjalne miejsce dla każdego 24.09.04, 17:02
              pwrzes napisał:

              > to ja! to ja! nas jest dwoch, ja i moj brzuch - jestesmy my czyli ci, pasuje
              > teraz?


              No nie wiem, Morsie, czy pasuje, bo nie wiem, czy Ty i Twój brzuch
              jesteście "Ci" według bigotta.

              (brzmi prawie jak Ewangelia wg Mateusza)
      • bigott i jeszcze... 22.09.04, 09:01
        Przepraszam, dopiero teraz
        (przyznam, zachecony Twoim wpisem)
        przebrnalem przez wpisy powyzsze
        i doszedlem do wniosku,
        ze dobrym pomyslem na dobre forum
        jest to, by oprocz pisania,
        czasem jeszcze czytac :)

        b.
        • paiha Zlosliwosc w Celowniku 22.09.04, 10:56
          Zastanawiam sie juz od pewnego czasu, z dlugimi przerwami, wiec prosze nie obawiac sie o
          moje samopoczucie:), KOMU, CZEMU sluzy publiczne okazywanie wyrazej niecheci, jaka
          wyczuwa sie w postach niektorych forumowiczow w stosunku do niektorych forumowiczow?
          Przejawia sie ona najczesciej w postaci ponurej zlosliwosci, rzadziej ironii, a szkoda, chyba
          jeszcze dowcipna zlosliwosc albo takaz sama zyczliwa ironie bym "zniosla";)
          Naprawde rozumiem, ze nie musza sie wszystkim podobac wszystkie wpisy wszystkich i tez mi
          sie zdarza mruknac pod nosem: Boze, ale gupoty wypisuje:) , niemniej do glowy by mi nie
          przyszlo obnosic sie publicznie z taka opinia, bo moim zdaniem ona niczemu nie sluzy! W
          kazdym razie ja nie dostrzegam zadnych zmian, ktore w reakcji nan nastapilyby;) Czyli taka
          sztuka dla sztuki, zlosliwosc dla samej zlosliwosci?
          Powiedzcie mi, Kochani, moze jestem naiwna albo slepa, ale czemu np sluzylo zalozenie tego
          watku? Kamila, smialo, rzuc mi w twarz idee, ktora Cie popchnela do tego kroku:) Co chcialas
          przez to osiagnac? Jaki mialas cel? Bo jakis mialas, prawda? :)I czy cel osiagnelas, tez mnie
          ciekawi:)
          Wiedziona roznym doswiadczeniem zaznaczam, ze nie znam "bohaterow dramatu", ani Kamili,
          ani Riversa, tym bardziej mnie ciekawi socjologiczno-psychologiczny aspekt tematu;)
          Pozdrawiam serdecznie wszystkich
          Paiha
          • kamila77 Re: Zlosliwosc w Celowniku 22.09.04, 11:31
            Cel: Spowodowanie u rywersa stanu permanentnej niesmialosci i niecheci do
            dalszego pisania zarowno na forum jak i na czacie.

            Srodki: Tenze watek plus sugestywne zwroty w kierunku wyzej wzmiankowanego na
            czacie.

            Efekty: Zerowe.
            • rena_gd Re: Zlosliwosc w Celowniku 22.09.04, 12:01
              kamila77 napisała:

              > Cel: Spowodowanie u rywersa stanu permanentnej niesmialosci i niecheci do
              > dalszego pisania zarowno na forum jak i na czacie.

              dlaczego taki cel?

              > Srodki: Tenze watek plus sugestywne zwroty w kierunku wyzej wzmiankowanego na
              > czacie.

              widać nie nazbyt sugestywne:)


              > Efekty: Zerowe.

              może po prostu przeciwnik za silny:)
            • elle.bellee Re: Zlosliwosc w Celowniku 22.09.04, 12:28
              a może lepiej pokwikaj,zdecydowanie bardziej ci z tym do twarzy.
            • paiha Re: Zlosliwosc w Celowniku 23.09.04, 11:34
              Kamilo, pozwol, ze ustosunkuje sie do Twoich odpowiedzi. Piszesz, ze za cel postawilas sobie (
              czynie skrot) spowodowanie, ze Rivers przestanie pisac na Forum i czacie. Moim zdaniem to
              nadal nie jest werbalizacja celu, ale jego konsekwencja, przejaw innymi slowy:) Nadal nie jest
              mi znany cel, w jakim to robisz.
              Przyjmijmy ( teoretycznie), ze celem tym jest znikniecie Riversa z wirtualnych obszarow, po
              ktorych sie poruszasz. Coz wowczas osiagniesz? Co sie wowczas stanie? Jak bardzo ta zmiana
              zmieni Ciebie i Twoje zycie? Jak bardzo jest wazna, skoro poswiecasz jej tyle uwagi, emocji i
              miejsca?
              A moze nie jest? Moze Ci sie tylko zdaje, ze obecnosc lub brak Riversa ma wplyw na Ciebie/.na
              zycie Twoje? Czy nie jest tak, ze to Ty nadajesz wszystkiemu, na co sie natykasz znaczenie?
              Dlaczego nadajesz tej sprawie tak istotne, ze az odczuwasz potrzebe podzielenia sie nia
              publicznie z obcymi ludzmi? Dlaczego myslisz, ze kogos to za-interesuje? ze powinno
              zainteresowac?
              Tak jeszcze sie zastanawiam na goraco, czy w ten sam sposob ( nie sledze tak dokladnie
              Forum) reagujesz na kazda z osob, ktora z Tobie tylko wiadomych powodow jest Ci niemila, czy
              Rivers to szczegolny przypadek;)
              Od razu zaznacze, ze aczkolwiek zadaje pytanie, by uzyskac na nie odpowiedz to jednak z
              pokora przyjme jej brak, zdajac sobie sprawe, ze byc moze wkracza ona na teren Twojej
              prywtnosci, ktorej nie zamierzam zaklocac.

              Drugi akapit. Srodki. To ze zakladasz watek w celu (patrz wyzej), ale przyznajesz sie
              publicznie, ze go nekasz na czacie!? Kamilo, zaczynam sie bac, co moze mnie spotkac, gdy sie
              tam pojawie:)

              Akapit trzeci. Efekty. Przyznajesz, ze zerowe. To mnie najbardziej zastanawia. Skoro tak,
              dlaczego zatem dalej tak? Znam przypadek Syzyfa, znam ludzi ogarnietych pasja, z misja,
              ktorzy nie zwazajac na brak rezultatow nadal czynia starania. Nie widze jednak sensu w takim
              dzialaniu jak Twoje, mozesz mi go wskazac?

              Serdecznie pozdrawiam i zycze udanego dnia, za moim oknem slonce:)
              Paiha
              • marudny Re: Zlosliwosc w Celowniku 23.09.04, 11:39
                paiha to ja poprosze o korepetycje i kilka lekcji po znajomosci :))

                robercik_
                • paiha Re: Zlosliwosc w Celowniku 23.09.04, 11:41
                  Zalatwione:), nie wiem jednak, czy sie po nich rozsypiesz czy poskladasz;)
                  Buziak
                  Paiha
              • kamila77 Re: Zlosliwosc w Celowniku 23.09.04, 11:44
                Paiho, pozwol, ze sie nie ustosunkuje do twojego postu, poniewaz pisanie o
                rywersie jest rownie nudne jak on sam.
                • paiha Re: Zlosliwosc w Celowniku 23.09.04, 11:46
                  Nie pisze o Riversie, Kamilo.
                  Pai
                  • kamila77 Re: Zlosliwosc w Celowniku 23.09.04, 12:02
                    Paiho, doprawdy doceniam te niezwykle wnikliwa, pasonujaca i pracochlonna
                    (warto bylo?) analize mego ubogiego wnetrza, ale zapewniam - nie jest ono warte
                    twojego wysilku.
                    • paiha Re: Zlosliwosc w Celowniku 23.09.04, 12:18
                      Skad przeswiadczenie, ze kosztowalo mnie to jakikolwiek wysilek?
                      Pai
                      • kamila77 Re: Zlosliwosc w Celowniku 23.09.04, 12:29
                        Ano stad, ze nie zauwazylam jeszcze, zeby kiedykolwiek cokolwiek sie samo
                        zrobilo. Ot, ja na przyklad teraz musialam wykonac szereg czynnosci:
                        - odstawic kubek z herbata
                        - otworzyc ten watek
                        - zmienic sortowanie na "od najnowszego"
                        - otworzyc twoj wpis
                        - kliknac w "odpowiedz"
                        - wstukac tu cala mase literek
                        - teraz jeszcze wyslac

                        Meczaca sprawa.
                        • paiha Re: Zlosliwosc w Celowniku 23.09.04, 13:25
                          Jak dobrze, ze czasem zajrzy tu Bigott:)
                          Pai
                          • wojtek33 Re: Zlosliwosc w Celowniku 23.09.04, 13:54
                            paiha napisała:

                            > Jak dobrze, ze czasem zajrzy tu Bigott:)

                            Szkoda, że nie częściej (takoż i Ty, paiho), może trafniej lokalizowałby zagrożenia.
                            Choć przyjemniej jest mieć komfort niezaangażowanego obserwatora i okrągłymi
                            zdaniami przywracać porządek wśród, spierającej się nie wiedzieć o co, dziatwy.

                            w_co.lubi.wybierać
                            • bigott Re: Zlosliwosc w Celowniku 23.09.04, 14:18
                              Drogi Wojtku,
                              o jakich zagrozeniach mowisz? :)
                              Dziura ozonowa, szkodniki jabloni?
                              Przeciez wiesz, ze do spraw forumowo-czatowych
                              mam dystans trudno tu chyba spotykany.
                              I masz racje, jest to komfort,
                              ale z tych, na ktore kazdy moze sobie pozwolic.

                              b.
    • wichrowe_wzgorza Re: Specjalne miejsce dla riversa 22.09.04, 12:31
      I pomyslec, że to miało być specjalne miejsce dla riversa
      :)


      • wyglodnialy_wilczek Re: Specjalne miejsce dla riversa 22.09.04, 12:41
        i znowu sie nie udalo, trzeba jeszcze raz sprobowac, tym razem uzyc innych
        srodkow ... :)))


        prosze sie dopisywac, czekam na kolejne hehe
    • senne_marzenie Re: Specjalne miejsce dla riversa 22.09.04, 20:48
      mhm. a ja lubie riversa. calkiem szczerze:)
      • pikus Re: Specjalne miejsce dla riversa 24.09.04, 13:10
        senne_marzenie wyznaje:

        > mhm. a ja lubie riversa. calkiem szczerze:)
        >

        ml, Ty to wszystkich lubisz :P niech sie rivers nie czuje wyrozniony ;)

        • senne_marzenie Re: Specjalne miejsce dla riversa 24.09.04, 13:43
          no co ty maj lawie, moglabym wypisac cala liste nickow, ktorych nie lubie:)
      • toulaa Re: Specjalne miejsce dla riversa 24.09.04, 13:54
        senne_marzenie napisała:

        > mhm. a ja lubie riversa. calkiem szczerze:)


        "A ja wolę moją mamę".

        Czy to równie a propos?

        • wyglodnialy_wilczek Re: Specjalne miejsce dla riversa 24.09.04, 14:51
          dla mnie tak :P
        • senne_marzenie Re: Specjalne miejsce dla riversa 24.09.04, 18:50
          nie tou, to bylo po prostu mile slowo.
          wiesz co to takiego?:)
          • toulaa Re: Specjalne miejsce dla riversa 24.09.04, 23:43
            senne_marzenie napisała:

            > nie tou, to bylo po prostu mile slowo.
            > wiesz co to takiego?:)


            Wiedzieć to może i wiem, a jakbym nie wiedziała, to na podstawie wielu wpisów
            Focz-owych bym sobie wyimaginowała (choć nadal mi imaginacji nie staje na
            pojęcie, po kiego te miłe słowa prawić wszem bez wyjątku).
            Zastanawia mnie tylko, czemu sporo osób koncentruje sie na tym, kogo lubi, kogo
            nie, miast czytać, co kto pisze. No i jeszcze jak jest możliwym lubić lub nie
            lubić kogoś, kogo się nawet na oczy nie widziało.
            • reery Re: Specjalne miejsce dla riversa 25.09.04, 09:54

              Toulaa napisała:
              "No i jeszcze jak jest możliwym lubić lub nie
              lubić kogoś, kogo się nawet na oczy nie widziało"

              a to akurt jest mozliwe toulaa, nie musiesz kogos dotknac czy zobaczyc z
              odleglosci 30 cm, zeby go lubic. ja busha nie widzialem na oczy ale go nie
              lubie i nie ma w tym nic mysle dziwnego, tak samo jak lubie alka z szarych
              szeregow chociaz to nie moj swiat, etc.
            • kamila77 Re: Specjalne miejsce dla riversa 25.09.04, 11:43
              tou sie zdziwila:

              > No i jeszcze jak jest możliwym lubić lub nie
              > lubić kogoś, kogo się nawet na oczy nie widziało.

              Emocje generowane tylko przez wzrok? Zadaj może to pytanie niewidomym.
              • toulaa Re: Specjalne miejsce dla riversa 26.09.04, 22:03
                kamila77 napisała:

                > Emocje generowane tylko przez wzrok? Zadaj może to pytanie niewidomym.


                Niewidomi mają szósty zmysł, ale chyba nawet on nie pozwala na wygenerowanie w
                sobie lubienia lub nielubienia kogoś tylko na podstawie przeczytania
                kilkunastu, czy nawet kilkudziesięciu wpisów jego autorstwa.


            • senne_marzenie Re: Specjalne miejsce dla riversa 25.09.04, 14:02
              toulaa napisała:


              > Zastanawia mnie tylko, czemu sporo osób koncentruje sie na tym, kogo lubi,
              > kogo nie, miast czytać, co kto pisze.

              no wlasnie, tou, dlaczego?

              > No i jeszcze jak jest możliwym lubić lub nie
              > lubić kogoś, kogo się nawet na oczy nie widziało.

              zwyczajnie. na tym polega magia czatu.
              • she_5 Re: Specjalne miejsce dla riversa 25.09.04, 14:09
                senne_marzenie napisała:

                > na tym polega magia czatu.

                Czat nie ma żadnej magii.
                • senne_marzenie Re: Specjalne miejsce dla riversa 25.09.04, 14:13
                  ma. literki maja.
                  • paiha Miejsce dla tych, co nie chodza w kapeluszach;) 25.09.04, 16:31

                    Pisanie na Forum jest pisaniem bylejakim. Najczesciej powierzchownym, skrotowym, pelnym
                    dziur. Wypelniamy je zgodnie z tym, co sami wiemy, myslimy, doswiadczylismy i jaki mamy
                    stosunek emocjonalny do osoby, ktorej slowa czytamy. I dlatego mozemy w ocenie sie mylic.
                    Z jednej strony piszemy nieprecyzyjnie, z drugiej czesto nie chce nam sie uczynic wysilek, by
                    zrozumiec " co drugi autor mial na mysli":). I dlatego mozemy w ocenie sie mylic. Czasem
                    odnosze wrazenie, ze widze oczy mowiace: no dobra, mow, pisz szybko, co masz co do
                    powiedzenia, bo JA chce cos powiedziec:) , bo dopiero to, co JA powiem, napisze bedzie
                    istotne:) I dlatego mozemy w ocenie sie mylic:) A jednak jakze rzadko slysze/widze slowa:
                    mylilem sie, to Ty masz racje. Przepraszam.
                    Pozdrowienia sobotnio-sloneczne:)
                    Paiha
                    • wyglodnialy_wilczek Re: Miejsce dla tych, co nie chodza w kapeluszach 25.09.04, 17:07
                      paiho ... lepiej nie mozna tego ujac ;))))))))))))))))))))
                      • senne_marzenie Re: Miejsce dla tych, co nie chodza w kapeluszach 25.09.04, 17:22
                        to ja przepraszam, ze nie dodaje w wypowiedziach "moim zdaniem" (moze sobie
                        taka sygnaturke zrobie:) )
                    • toulaa Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 26.09.04, 22:17
                      paiha napisała:


                      > Pisanie na Forum jest pisaniem bylejakim. Najczesciej powierzchownym,
                      skrotowym, pelnym dziur. Wypelniamy je zgodnie z tym (...) jaki mamy stosunek
                      emocjonalny do osoby, ktorej slowa czytamy.(...) czesto nie chce nam sie
                      uczynic wysilek, by zrozumiec " co drugi autor mial na mysli":).


                      Ooo, bardzo przepraszam, paiho vel Pollyanno (to a propos Twego uśmiechania się
                      i milusiego pozdrawiania wszystkich i każdego z osobna), ale mów za Siebie.
                      Nigdy nie piszę zależnie od tego, jaki mam stosunek emocjonalny do osoby, gdy
                      odpowiadam na konkretny post, i dokładam wszelkich starań, by zrozumieć, "co
                      drugi autor miał na myśli", czytając bardzo uważnie. Nie pisz więc, proszę, w
                      formie "my".




                      Malovaný džbánku, z krumlovského zámku, znáš ten chat, dobře znáš ten chat...
                      • bella_33 Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 26.09.04, 22:25



                        > Nigdy nie piszę zależnie od tego, jaki mam stosunek emocjonalny do osoby, gdy
                        > odpowiadam na konkretny post, i dokładam wszelkich starań, by zrozumieć, "co
                        > drugi autor miał na myśli", czytając bardzo uważnie. Nie pisz więc, proszę, w
                        > formie "my".


                        Touluu,wybacz ale trudno mi dac wiare Twoim "staraniom".
                        >
                        >
                        >
                        > Malovaný džbánku, z krumlovského zámku, znáš ten chat, dobře znáš ten chat...
                        • toulaa Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 26.09.04, 22:28
                          bella_33 napisała:

                          > Touluu,wybacz ale trudno mi dac wiare Twoim "staraniom".


                          Chętnie odpowiem na Twoje wątpliwości (tzn. kiedy, czy w jakim konkretnym
                          przypadku je miałaś?).
                          • pwrzes Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 26.09.04, 22:31
                            jestes robotem?

                            M. zaciekawiony
                            • toulaa Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 26.09.04, 22:36
                              pwrzes napisał:

                              > jestes robotem?

                              > M. zaciekawiony


                              cyborgiem


                              Tak naprawdę to chodzi mi o to, że moje emocje, np. zachwyt, niechęć,
                              rozbawienie, złość i inne budzą konkretne posty, bez względu na ich autora. Np.
                              przepadam za Iksińskim, ale czasami pisze takie głupoty, że nie nadążam się
                              zwijać ze śmiechu, i artykułuję to. Innym razem Igrekowski, często piszący
                              bezsensownie, zachwyci mnie konkretnym postem, itd.
                          • bella_33 Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 26.09.04, 22:51
                            Touluu,myslalam,ze potrafie czytac "miedzy wierszami".Jezeli sie pomylilam,coz
                            moge powiedziec......nie jestem doskonala:)
                            • toulaa Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 26.09.04, 23:03
                              bella_33 napisała:

                              > Touluu,myslalam,ze potrafie czytac "miedzy wierszami".


                              No i tu jest, myślę, pies pogrzebany. Często właśnie czytamy (forma "my" tym
                              razem świadomie) między wierszami z a m i a s t porządnie przeczytać to,
                              co jest napisane.




                              Jezeli sie pomylilam,coz
                              > moge powiedziec......nie jestem doskonala:)


                              Ja też nie, ale za to moja Teściowa jest:)
                              • wyglodnialy_wilczek Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 26.09.04, 23:04
                                toulaa napisała:


                                > Ja też nie, ale za to moja Teściowa jest:)
                                >

                                no czlowiek uczy sie cale zycie, tesciowa jest hehe
                              • bella_33 Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 26.09.04, 23:11
                                Touluu,myslalm,ze Twoje "starania",byly miedzy wierszami).A co do tesciowej,nie
                                wierze:)
                                • toulaa Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 27.09.04, 00:22
                                  bella_33 napisała:

                                  > A co do tesciowej,nie wierze:)

                                  Bellu, uznałam, że lepiej w to uwierzyć, choć dojście do tego wniosku zajęło mi
                                  15 lat:)
                      • paiha Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 26.09.04, 22:44
                        Wlasnie to zrobilas,Touloo:)
                        Pai
                        • toulaa Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 26.09.04, 22:59
                          paiha napisała:

                          > Wlasnie to zrobilas,Touloo:)

                          Tzn. co?
                          Domyślam się, o co może chodzić, ale czemu tak uważasz?
                          • paiha Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 26.09.04, 23:20
                            Touloo, o Twojej odpowiedzi na moj post zdecydowal/mial wplyw Twoj stosunek
                            emocjonalny do mnie, co wyrazilas w slowach, ktore nie byly odpowiedzia na
                            tresc postu(Ooo, bardzo przepraszam, paiho vel Pollyanno (to a propos Twego
                            uśmiechania się i milusiego pozdrawiania wszystkich i każdego z osobna).
                            Dlatego smiem mniemac, ze nie dolozylas wszelkich staran itd.:)
                            Pozwol, ze zwroce Twoja uwage na okreslenie "najczesciej",ktore towarzyszylo
                            slowom "powierzchownym, skrotowym, pelnym dziur". Mam nadzieje, ze okaze sie
                            furtka prowadzaca do kompromisowego porozumienia:)
                            Pozdrawiam
                            Paiha
                            * Pollyanna byla super dziewczyna, troche zwariowana i szalona:), ale jej
                            postawa zyciowa tylko przydawala Jej Przyjaciol; dziekuje za sympatyczne
                            porownanie:)

                            • toulaa Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 27.09.04, 00:20
                              paiha napisała:

                              > Touloo, o Twojej odpowiedzi na moj post zdecydowal/mial wplyw Twoj stosunek
                              > emocjonalny do mnie,

                              Nie, paiho, gdyż nie znając Ciebie, nie mam do Ciebie żadnego stosunku
                              emocjonalnego.

                              co wyrazilas w slowach, ktore nie byly odpowiedzia na
                              > tresc postu


                              Cytowane słowa były reakcją a propos Twojego pozdrawiania i uśmiechania się w
                              każdym poście, nawet krytycznym w treści. To skojarzyło mi się z anielskością i
                              słodyczą Pollyanny.




                              (> Pozwol, ze zwroce Twoja uwage na okreslenie "najczesciej",ktore towarzyszylo
                              > slowom "powierzchownym, skrotowym, pelnym dziur". Mam nadzieje, ze okaze sie
                              > furtka prowadzaca do kompromisowego porozumienia:)


                              "Najczęściej" zauważyłam, oburzyło mnie tylko to "my", ale ok.


                              > Pozdrawiam
                              > Paiha

                              W tej sytuacji również pozdrawiam:)
                              toulaa



                              > * Pollyanna byla super dziewczyna, troche zwariowana i szalona:), ale jej
                              > postawa zyciowa tylko przydawala Jej Przyjaciol; dziekuje za sympatyczne
                              > porownanie:)


                              No, gdyby Pollyanna była postacią realną, nie literacką, prawdopodobnie akurat
                              mojej przyjaźni by nie zyskała, gdyż cenię sobie u ludzi odwagę cywilną i jasne
                              sformułowanie, co im się nie podoba, odważne występowanie w sprawach, z którymi
                              się nie zgadzają, itd., nie zaś "zagłaskiwanie" i "grę w zadowolenie".
                              • paiha Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 27.09.04, 09:59

                                > Cytowane słowa były reakcją a propos Twojego pozdrawiania i uśmiechania się w
                                > każdym poście, nawet krytycznym w treści. To skojarzyło mi się z anielskością
                                i słodyczą Pollyanny.
                                Nie musze warczyc na kogos, z kim sie nie zgadzam, Touloo;)


                                > (> Pozwol, ze zwroce Twoja uwage na okreslenie "najczesciej",ktore towarzys
                                > zylo slowom "powierzchownym, skrotowym, pelnym dziur". Mam nadzieje, ze
                                okaze sie furtka prowadzaca do kompromisowego porozumienia:)

                                > "Najczęściej" zauważyłam, oburzyło mnie tylko to "my", ale ok.
                                No tak, My w tym watku potrafi oburzyc;)

                                > > Pozdrawiam
                                > > Paiha
                                >
                                > W tej sytuacji również pozdrawiam:)
                                > toulaa
                                No i super, dziekuje:)

                                > > * Pollyanna byla super dziewczyna, troche zwariowana i szalona:), ale je
                                > j
                                > > postawa zyciowa tylko przydawala Jej Przyjaciol; dziekuje za sympatyczne
                                > > porownanie:)
                                >
                                >
                                > No, gdyby Pollyanna była postacią realną, nie literacką, prawdopodobnie
                                akurat
                                > mojej przyjaźni by nie zyskała, gdyż cenię sobie u ludzi odwagę cywilną i
                                jasne
                                >
                                > sformułowanie, co im się nie podoba, odważne występowanie w sprawach, z
                                którymi
                                >
                                > się nie zgadzają, itd., nie zaś "zagłaskiwanie" i "grę w zadowolenie".

                                Ojej,Toullo, albo nie czytalysmy tej samej ksiazki, albo obie dawno:) W kazdym
                                razie z pewnoscia ja inaczej zrozumialysmy/zapamietalysmy.

                                Paiha
                                • toulaa Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 27.09.04, 13:44
                                  paiha napisała:

                                  > Nie musze warczyc na kogos, z kim sie nie zgadzam, Touloo;)


                                  Między warczeniem a uśmiechami i słodyczą jest chyba całe spektrum? Po prostu
                                  wygląda to groteskowo, jeśli występujesz w jakiejś sprawie (żeby było jasne:
                                  darzę najwyższym szacunkiem juz sam fakt odwagi wystąpienia w jakiejś sprawie
                                  wbrew koniunkturalizmowi), z czymś się nie zgadzasz, ale tak jakby "z pewną
                                  taką nieśmiałością", "przepraszając" i "co złego, to nie ja". (To, oczywiście,
                                  tylko mój odbiór).



                                  > No tak, My w tym watku potrafi oburzyc;)


                                  Przepraszam, nie zrozumiałam.


                                  > Ojej,Toullo, albo nie czytalysmy tej samej ksiazki, albo obie dawno:) W
                                  kazdym razie z pewnoscia ja inaczej zrozumialysmy/zapamietalysmy.


                                  Oczywiście, o tym, że każdy może dany utwór literacki odebrać inaczej, i co ma
                                  na to wpływ, mogłybyśmy pewnie dyskutować dłużej niż o Luwrze, ale ja postać
                                  Pollyanny odebrałam jako, co najmniej, irytującą, nie ze względu na jej
                                  naiwność (powieści dla młodych dziewcząt rządzą się własnymi prawami) i czarno-
                                  białość, czy raczej tylko białość a la heroina brazylijskiego serialu.
                                  Po prostu przypuszczam, że gdyby taka Pollyanna płci dowolnej pojawiła się np.
                                  tu, na Focz-u, to zaczęłoby się od uśmiechów, łagodzenia konfliktów,
                                  organizowania rozejmów, anielskiej dobroci, a skończyło na nazywaniu przez
                                  nią/niego adwersarzy "łajzami", "rozpaczliwie samotnymi", "podrzędnymi
                                  belferkami" itd., jak to już drzewiej nieraz bywało.

                                  Zaznaczam, że mnie Twoje pisanie skojarzyło się tylko z pollyannową f o r m
                                  ą, tak, jak tytuł postu skojarzył mi się z wierszem Pawlikowskiej.
                                  • runek dygresja 27.09.04, 14:01

                                    >(żeby było jasne:
                                    > darzę najwyższym szacunkiem juz sam fakt odwagi wystąpienia w jakiejś sprawie
                                    > wbrew koniunkturalizmowi)

                                    Cenię ludzi,którzy otwarcie przyznają się do koniunkturalizmu
                            • agni_me Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 27.09.04, 01:22
                              paiho, nieeeeeeeeeeeeeee, pollyanna to taki "nieprawdziwek", na miejscu tych
                              ludzi udusiłabym ją z dziką rozkoszą. Przyznaj szczerze, przecie taki ktoś,
                              wiecznie z czegoś zadowolony, skłania do brutalnej zbrodni. Wszystkie
                              pozostałe przypowiastki wiktoriańskie nie są tak dramatycznie głupie, może
                              poza "małym lordem".
                              • paiha Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 27.09.04, 09:52
                                Alez, Agni, Pollyanna nie byla wiecznie z czegos zadowolona:) Nie pamietasz
                                dzien bez gry?;) Wiesz, czytalam o niej majac 11 lat i podobalo mi sie to, ze w
                                kazdej, nawet najgorszej sytuacji (i czlowieku:) stara sie znalezc cos
                                pozytywnego. To odpowiedz tez dla tych, co nie znaja przypowiesci o
                                Pollyannie:) Czy irytowalaby mnie " w realu"?:) Nie zastanawialam sie, moze
                                tak, bo nie lubie skrajnosci w wszelkiej postaci, nawet w swojej wlasnej;),
                                moze nie, bo generalnie od ponurych wole ludzi pogodnych:)
                                Paiha
                                * Maly lord, Tajmeniczy ogrod, a i tak wszystko przebijaly przygody tego lotra,
                                Hucka;)
                                • agni_me Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 27.09.04, 10:17
                                  paiho, może to te jedenaście lat? :-)
                                • toulaa Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 27.09.04, 13:50
                                  paiha napisała:


                                  > Wiesz, czytalam o niej majac 11 lat i podobalo mi sie to, ze w
                                  > kazdej, nawet najgorszej sytuacji (i czlowieku:) stara sie znalezc cos
                                  > pozytywnego.


                                  Paiho, przykro mi, że akurat ja muszę rozwiać Twoje złudzenia i dokonać Twej
                                  psychicznej defloracji (za tę frazę sama sobie nadaję tytuł złotych ust:).
                                  Ale są ludzie i sytuacje, w których nie ma NIC pozytywnego. M. in. dostrzeżenie
                                  tego faktu odróżnia dorosłą kobietę od 11-letniego dziewczęcia.



                                  • bigott Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 29.09.04, 08:24
                                    > Ale są ludzie i sytuacje, w których nie ma NIC pozytywnego.
                                    > M. in. dostrzeżenie tego faktu odróżnia dorosłą kobietę
                                    > od 11-letniego dziewczęcia.

                                    Pozwole sie nie zgodzic z ta teza.
                                    (chyba, ze "pozytywnosc"
                                    znaczy dla Ciebie to samo,
                                    co przyjemnosc)

                                    b.
                                    • toulaa Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 29.09.04, 12:35
                                      Nie, bigotcie, znaczy dla mnie to, co napisane, czyli pozytyw to dobro
                                      człowieka/sytuacji. I nadal twierdzę, że bywają ludzie i sytuacje, w których
                                      nie ma nic dobrego. Służę przykładami.
                                      Skoro widzę Boga i Jego Dobro, dostrzegam też Szatana i jego Zło.
                                      • pazlotko Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 29.09.04, 15:50
                                        Toula,

                                        czyli uwazasz, ze to sila zewnetrzna wplywa na czlowieka, ze podejmuje takie
                                        czy inne decyzje moralne?
                                        czy widzisz rogi?
                                        skrzydla?
                                        aureole?
                                        no bo piszesz:
                                        > Skoro widzę Boga i Jego Dobro, dostrzegam też Szatana i jego Zło.

                                        wyjasnie:
                                        ja za diabla, nie wiem co to Szatan i jego Zlo, chociaz Bog i Jego Dobro to tez
                                        pojecie jak zaklecie.

                                        intrygujace jest zjawisko przerzucania odpowiedzialnosci (ale czy ja tu na
                                        temat??)

                                        p.z.t.w.
                                        • toulaa Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 29.09.04, 16:32
                                          pazlotko napisała:


                                          > czyli uwazasz, ze to sila zewnetrzna wplywa na czlowieka, ze podejmuje takie
                                          > czy inne decyzje moralne?

                                          Nie. Uważam, że jego własny wybór.



                                          > intrygujace jest zjawisko przerzucania odpowiedzialnosci (ale czy ja tu na
                                          > temat??)


                                          Intrygujące jest rozdzielanie się chromosomów podczas mejozy (ale czy ja tu na
                                          temat??)



                                          > p.z.t.w.


                                          A co to znaczy? Oby nie to, co s.r., ach.
                                          • pazlotko Re: Trzeba chodzić w masce (M. Pawl.-Jasn.) 29.09.04, 17:15
                                            toulaa napisała:

                                            > pazlotko napisała:
                                            >
                                            >
                                            > > czyli uwazasz, ze to sila zewnetrzna wplywa na czlowieka, ze podejmuje ta
                                            > kie
                                            > > czy inne decyzje moralne?
                                            >
                                            > Nie. Uważam, że jego własny wybór.
                                            >

                                            * skoro tak, to co z tym Szatanem i jego Zlem? i co widzisz?
                                            nie rozwinelas watku "Szatana i jego Zla". nie ponawiam watpliwosci, skoro nie
                                            chcesz wyjasniac, ale zaznaczam, ze pominiecia nie pomijam.


                                            > > intrygujace jest zjawisko przerzucania odpowiedzialnosci (ale czy ja tu n
                                            > a
                                            > > temat??)
                                            >
                                            > Intrygujące jest rozdzielanie się chromosomów podczas mejozy (ale czy ja tu
                                            na
                                            > temat??)

                                            * Intrygujaca jest wiara Rodzicow, ze dajac dzieciom Boga mysla, ze daja im
                                            Dobro.
                                            (uwazam, ze to na temat - w konsekwencji mejozy i rozdzielenia chromosomow, a
                                            bezposrednio w kontekscie przerzucania odpowiedzialnosci).


                                            p.z.t.w.
                                            • toulaa Rozwinięcie dla pazłotka 29.09.04, 22:27
                                              pazlotko napisała:

                                              > * skoro tak, to co z tym Szatanem i jego Zlem? i co widzisz?
                                              > nie rozwinelas watku "Szatana i jego Zla". nie ponawiam watpliwosci, skoro
                                              nie chcesz wyjasniac, ale zaznaczam, ze pominiecia nie pomijam.


                                              Pazłotko, nie sądziłam, że interesuje Ciebie kwestia, w co i jak wierzę, czy
                                              moje poglądy eschatologiczne, ale proszę bardzo:
                                              Skoro jest awers, jest i rewers; skoro światło, jest i cień, skoro Dobro, jest
                                              i Zło. I wszystko powyższe widuję wokół siebie. A sprawą wolnej woli danego
                                              człowieka jest, co wybiera.
                                              Już może być?


                                              > * Intrygujaca jest wiara Rodzicow, ze dajac dzieciom Boga mysla, ze daja im
                                              > Dobro.
                                              > (uwazam, ze to na temat - w konsekwencji mejozy i rozdzielenia chromosomow, a
                                              > bezposrednio w kontekscie przerzucania odpowiedzialnosci).


                                              No, możemy też podyskutować o, bo ja wiem, moralnych aspektach zapłodnienia in
                                              vitro, pewnie też dałoby się nagiąć jakoś do tematu, ale może to już w innym
                                              wątku?

                                              Czemu przerzucanie odpowiedzialności jest a propos, nie pojęłam. Podobnie jak
                                              rozwinięcia tego skrótu p.z.t.w. o tandecie wrażeń (choć może o rozwinięcie
                                              skrótów lepiej już nie pytać).
                                              • pazlotko Re: Rozwinięcie dla pazłotka 30.09.04, 02:43
                                                wiesz Toula, nie do konca jest tak, ze interesuje mnie w co Ty wierzysz...
                                                w co konretnie, akurat Ty. tak sie zlozylo, ze to Ty napisalas zdanie, ktore
                                                przenioslo mnie w obszary mojego zdziecinnienia. zareagowalam - to wszystko.

                                                w kwestii skrotu: powstal potem, najpierw rozwinelam nick.

                                                ale na marginesie tylko dodam, ze zareagowalam przez przekore, bo mam inny
                                                stosunek do tych rzekomych oczywistosci:
                                                > Skoro jest awers, jest i rewers; skoro światło, jest i cień, skoro Dobro,
                                                jest
                                                > i Zło.


                                                pazlotko.zywa.tandeta.wrazen (rozwinac sie juz bardziej nie da)


                            • fuihui erzac smialosci 27.09.04, 17:36
                              paiha napisała:

                              * Pollyanna byla super dziewczyna, troche zwariowana i szalona:), ale jej
                              > postawa zyciowa tylko przydawala Jej Przyjaciol; dziekuje za sympatyczne
                              > porownanie:)
                              >

                              Rany, Paiho...Ty to powaznie mowisz?


                              1.Pasjami lubie "naturlane" postaci w literaturze. Nieszczesna Pollyanna byla
                              chyba dotknieta jakim problemem umyslowym, polegajacym na tym, ze wszystko bylo
                              wspaniale i cudowne dla niej. Zas ona tylko usmiech, pokoj i dobro miala do
                              zaoferowania ludziom. Taka jednodymiarowosc mozna jeszcze "lyknac" w filmie
                              (vide 'Kopernik' z Kopiczynskim), czy w ksiazkach - ale jesli ktos usiluje
                              wedlug podobnych standardow zyc...to juz budzi moje zdziwienie. Dorosli ludzie
                              nie moga kierowac sie kategoriami postrzegania, jakie ma dziecko. Poza tym, mam
                              mieszane uczucia co do uczciwosci ludzi, ktorzy sa ciagle nastawieni "pro" -
                              nigdy nie masz ochoty uderzyc piescia w stol?? Nie wierze.

                              2.Czlowiek zawsze powinien miec mase milusich przyjaciol, prawda? Takich,
                              ktorym mozna pomachac lapka, koffanych ludzikoff (czy jak to sie pisze).
                              Pieknie. Jakie to musi byc jednak irytujace, tak postrzegac swiat - sama
                              slodycz. Nie meczy Cie to?

                              3.Widzisz, mam wrazenie, ze nawet jesli piszesz o szalenstwie czy
                              wrecz "zwariowaniu" - to masz na mysli malowana lalke, ktora sie sztucznie
                              usmiecha caly czas, poniewaz nie ma ludzkiej sily, ktory by ten usmiech zmazal.
                              Takie raczej kryptoszalenstwo czy wrecz "reglamentowane szalenstwo", nie
                              idziesz dalej niz do kradziezy jablek w sadzie. Zas najwiekszym nieszczesciem
                              jest ulewny deszcz, ktory nie pozwala wyjsc przed dom, aby te nieszczesne
                              jablka ukrasc (Twe szalenstwo wszak nie pozwoli Ci przeciez zmoknac, nie moze
                              byc tak, ze wazniejsza od rozsadku bedzie potrzeba zrealizowania wlasnej
                              checi). Pelna kontrola.




                              *Czym byloby swiatlo bez cienia, pai?



                              fuihui

                              • paiha Ach 27.09.04, 22:15
                                To bylo westchnienie, generalne:)
                                fuihui napisał:

                                > paiha napisała:
                                >
                                > * Pollyanna byla super dziewczyna, troche zwariowana i szalona:), ale jej
                                > > postawa zyciowa tylko przydawala Jej Przyjaciol; dziekuje za sympatyczne
                                > > porownanie:)
                                > >
                                >
                                > Rany, Paiho...Ty to powaznie mowisz?
                                Skoro Rany to na pewno nie/powaznie:)
                                >
                                >
                                > 1.Pasjami lubie "naturlane" postaci w literaturze. Nieszczesna Pollyanna byla
                                > chyba dotknieta jakim problemem umyslowym, polegajacym na tym, ze wszystko
                                bylo wspaniale i cudowne dla niej. Zas ona tylko usmiech, pokoj i dobro miala
                                do zaoferowania ludziom. Taka jednodymiarowosc mozna jeszcze "lyknac" w filmie
                                > (vide 'Kopernik' z Kopiczynskim), czy w ksiazkach - ale jesli ktos usiluje
                                > wedlug podobnych standardow zyc...to juz budzi moje zdziwienie. Dorosli
                                ludzie nie moga kierowac sie kategoriami postrzegania, jakie ma dziecko. Poza
                                tym, mam mieszane uczucia co do uczciwosci ludzi, ktorzy sa ciagle
                                nastawieni "pro" - nigdy nie masz ochoty uderzyc piescia w stol?? Nie wierze.
                                Pytanie okazalo sie retoryczne.Super:)

                                > 2.Czlowiek zawsze powinien miec mase milusich przyjaciol, prawda? Takich,
                                > ktorym mozna pomachac lapka, koffanych ludzikoff (czy jak to sie pisze).
                                > Pieknie. Jakie to musi byc jednak irytujace, tak postrzegac swiat - sama
                                > slodycz. Nie meczy Cie to?
                                Hm, szczerze mowiac,nie wiem, co mam Ci odpowiedziec Fuihui-u na takie dictum,
                                albowiem nie przypominam sobie, zebym powiedziala cokolwiek, co dawaloby Ci
                                podstawe do wysuniecia takiej supozycji:)Zatem odpowiedzia odpowiedzi brak:)

                                >
                                > 3.Widzisz, mam wrazenie, ze nawet jesli piszesz o szalenstwie czy
                                > wrecz "zwariowaniu" - to masz na mysli malowana lalke, ktora sie sztucznie
                                > usmiecha caly czas, poniewaz nie ma ludzkiej sily, ktory by ten usmiech
                                zmazal.Takie raczej kryptoszalenstwo czy wrecz "reglamentowane szalenstwo", nie
                                > idziesz dalej niz do kradziezy jablek w sadzie. Zas najwiekszym nieszczesciem
                                > jest ulewny deszcz, ktory nie pozwala wyjsc przed dom, aby te nieszczesne
                                > jablka ukrasc (Twe szalenstwo wszak nie pozwoli Ci przeciez zmoknac, nie moze
                                > byc tak, ze wazniejsza od rozsadku bedzie potrzeba zrealizowania wlasnej
                                > checi). Pelna kontrola.
                                Moje zmieszanie rosnie z kazda chwila lektury, odnosze wrazenie,Fuihuiu-i, ze
                                posluze sie skojarzeniem Wojtka, ze ktos Ci shakowal komputer;)

                                >> *Czym byloby swiatlo bez cienia, pai?
                                Nieobecnoscia
                                > fuihui
                                Paiha
                                • fuihui Emancypacja 28.09.04, 18:30
                                  Paiho:)

                                  "Rany" - to jednak ja sie zdziwilem, ze ktos moze w na powaznie postepowac tak,
                                  jak rzeczona Pollyanna.

                                  Co do moich pytan - nie okazaly sie retorycznymi, tylko Ty na nie nie
                                  odpowiedzialas. Zas, jesli nie uwazasz, ze swoim zachowaniem na Foczu dajesz
                                  podstawy do uznania Cie za osobe kochajaca caly swiat i dobra tak, ze
                                  przyslowiowe "zeby bola" - to coz...mam inne zdanie. Kochasz wszystkich z
                                  przyleglosciami, chcesz byc dobra i mila oraz z grzecznym usmiechem dobrotliwej
                                  istoty uspokajac. Ponawiam pytanie, nie meczy Cie to?

                                  P.S. Wojtek pisal w kontekscie hackowania o kims innym niz ja. Ja jednak
                                  podtrzymuje to, co napisalem wczesniej.

                                  PeeSnr.2: Swiatlo bec cienia by bylo nieobecnoscia - zatem jesli sa to czastki
                                  komplementarne, to (nawiazujac do przykladu czlowieka), w kazdym istnieja
                                  pierwiasktki dobra i zla - musza istniec zle, aby mogly istniec dobre i na
                                  odwrot. Dlatego wlasnie nie wierze, ze jestes taka kochajaca caly swiat i
                                  usmiechajaca sie istotka, jednowymiarowym odbiciem koffanych kollegooff. Nawet,
                                  jesli ograniczasz i teperujesz swoje "szalenstwo" w sposob dziwaczny.


                                  fuihui
                                  • bigott Re: Emancypacja 29.09.04, 08:35
                                    dlaczego nie brac ludzi jakimi sa?

                                    co daje Ci przekonanie, ze gdy piszesz
                                    "jest tak", "jestes taka"
                                    okreslasz stan faktyczny
                                    a nie zaledwie dodajesz kolejny na nia
                                    punkt widzenia, rownoprawny, rownolegly,
                                    niewart narzucania?

                                    Z ciekawoscia czytam co pisze paiha
                                    o ksiazkach, przyjazni, ludziach;
                                    rownie ciekawym jest co Ty z tego wyczytujesz
                                    (co, jak juz zgrabnie bylo wspomniane,
                                    mowi wiecej o Tobie niz o niej)
                                    i co sam chcesz do sprawy dodac.

                                    Czy celem Twojego pisania ma byc,
                                    bym po lekturze jedno z Was uznal za "swoje"?

                                    b.
                                    • toulaa Re: Emancypacja 29.09.04, 12:43
                                      bigott napisał:

                                      > dlaczego nie brac ludzi jakimi sa?

                                      Bigotcie, tutaj bierzemy ludzi takimi, jakimi są tutaj. Zapewne mało Cię
                                      obchodzi, jaka jestem jako np. żona mojego męża, czy jako pracownik, tu Cię
                                      obchodzi jaka jestem jako toulaa, nie? (czytaj: czyli co i jak tu piszę).



                                      > co daje Ci przekonanie, ze gdy piszesz
                                      > "jest tak", "jestes taka"
                                      > okreslasz stan faktyczny

                                      zwracam Twoją uwagę, że fui napisał:
                                      "SWOIM ZACHOWANIEM NA FOCZU dajesz
                                      podstawy do uznania Cie za osobe kochajaca caly swiat i dobra tak, ze
                                      przyslowiowe zeby bola",
                                      czyli napisał tylko, jak On widzi paihę poprzez Jej pisanie tu.



                                      > Czy celem Twojego pisania ma byc,
                                      > bym po lekturze jedno z Was uznal za "swoje"?

                                      A czy celem Twojego reagowania i wpisywania akurat w tych, a nie innych
                                      miejscach ma być pokazanie, kogo uznajesz za "Swojego"?
                                      • bigott Re: Emancypacja 29.09.04, 13:53
                                        > Bigotcie, tutaj bierzemy ludzi takimi, jakimi są tutaj.

                                        okreslenie to oznacza dla mnie przyjmowanie wszystkiego,
                                        co wnosi z soba druga osoba, jako alternatywy dla mojego
                                        punktu widzenia.
                                        W tym swietle trudno mi sie z tym zgodzic czytajac
                                        te wszystkie wpisy krytykujace, prostujace nieprawomyslnych,
                                        naprawiajace to zupelnie bledne spojrzenie na swiat,
                                        jakie jeszcze niektorzy ciagle uparcie kultywuja.

                                        Co do wypowiedzi fuj'a, to juz kiedys mielismy z tym problem,
                                        tyle ze nikt nie staral sie zrozumiec tego, co chcialem powiedziec.
                                        Ma on tendencje do wypowiadania sie w formie sadow kategorycznych.
                                        On nam poprostu objawia prawdy ostateczne na kazdy temat.
                                        Ludzie pisza, ze jakis film im sie podobal, inni ze nie bardzo,
                                        ktos znalazl w nim cos i stara sie innym na to zwrocic uwage,
                                        do kogos innego to nie przemawia i to jest Rozmowa.
                                        A fuj rzuca "film jest do dupy" i uwaza, ze zaprosil do dyskusji.
                                        Moze mi to nie odpowiadac? Zauwaz, ze niezmuszam nikogo
                                        do podzielania mojej na jego temat opinii.

                                        Ja chce tu sluchac co ludzie maja do powiedzenia, wszyscy ludzie,
                                        chocby po to by z zaskoczeniem stwierdzic, co tez mozna zobaczyc
                                        w tak banalnym obrazku, wyczytac w zacytowanej na smierc frazie.

                                        Co do celow Jego wpisow, zapytalem kogo zapytalem i moze dostane odpowiedz.

                                        ja wpisuje sie tam, gdzie cos wzbudzi
                                        moje zainteresowanie, czy chocby jakas emocje.
                                        ciekaw jestem (czysto retorycznie oczywiscie),
                                        kogo mozna uznac za mojego
                                        patrzac po miejscach moich wpisow.

                                        b.
                                        • toulaa Re: Emancypacja 29.09.04, 14:38
                                          bigott napisał:




                                          > Ludzie pisza, ze jakis film im sie podobal, inni ze nie bardzo,
                                          > ktos znalazl w nim cos i stara sie innym na to zwrocic uwage,
                                          > do kogos innego to nie przemawia i to jest Rozmowa.
                                          > A fuj rzuca "film jest do dupy" i uwaza, ze zaprosil do dyskusji.



                                          Nie widziałam wpisu fuia, że jakiś film jest do dupy, a gdzie taki był?
                                          Zresztą, nawet gdyby taki był, to niewiele by się różnił od sądu, że film
                                          jest "beznadziejny", "poniżej krytyki", "potworna szmira", itd., a tak
                                          chyba "wolno" pisać, o własnych GUSTACH w końcu?
                                          Wiesz, bigotcie, jeśli ktos napisałby, że film, piosenka, czy cośtam, co mnie
                                          się podoba, dla niego jest kiepskie, a nawet do dupy, to to mi OTWIERA drogę do
                                          dyskusji z nim, a nie zamyka (bo, gdybyśmy mieli ten sam gust i zdanie, nie
                                          byłoby o czym dyskutować).

                                          Drogę do dyskusji z kimś zamyka mi tylko (i wielokrotnie mi tu zamknęło, czy
                                          raczej sama zamknęłam) powiedzenie, że KTOŚ jest do dupy.


                                          > Moze mi to nie odpowiadac? Zauwaz, ze niezmuszam nikogo
                                          > do podzielania mojej na jego temat opinii.


                                          Ależ tak, tylko zdaje się przed chwilą pisałeś, żebyśmy w ogóle nie mieli
                                          opinii na temat kogoś stąd, bo nie mamy ku temu danych.






                                          > ja wpisuje sie tam, gdzie cos wzbudzi
                                          > moje zainteresowanie, czy chocby jakas emocje.
                                          > ciekaw jestem (czysto retorycznie oczywiscie),
                                          > kogo mozna uznac za mojego
                                          > patrzac po miejscach moich wpisow.

                                          To ja Ci odpowiem, czysto teoretycznie, że możnaby bez problemu rozwikłać, kogo
                                          lubisz, znasz, kto jest "Twój", patrząc po tym. Ale oczywiście nie zamierzam
                                          tego robić, miejsce forumowego psychologa już jest zajęte, i to przez ładnych
                                          kilka nicków.
                                          • bigott Re: Emancypacja 30.09.04, 13:09
                                            > Nie widziałam wpisu fuia, że jakiś film jest do dupy, a gdzie taki był?
                                            > Zresztą, nawet gdyby taki był...
                                            To byla rozmowa na czacie, bylas przy tym, nawet sie wypowiadalas.
                                            A co do reszty, nie chce zanudzac, napisalem fuj'owi, zagladnij.


                                            > > Moze mi to nie odpowiadac? Zauwaz, ze niezmuszam nikogo
                                            > > do podzielania mojej na jego temat opinii.
                                            >
                                            > Ależ tak, tylko zdaje się przed chwilą pisałeś, żebyśmy w ogóle nie mieli
                                            > opinii na temat kogoś stąd, bo nie mamy ku temu danych.

                                            tou, ustalmy raz na zawsze, ktorko i jasno,
                                            bo musze sie z tego co chwile tlumaczyc:
                                            Opinie mozna, a nawet trzeba miec! Opinie mozna, a nawet trzeba wyrazac.
                                            Jest calkiem wskazane, by opinie byly rozne, bo wtedy rodzi sie dyskusja
                                            (choc czasem gasnie na etapie wymiany informacji)
                                            I nie jest dla sprawy istotne jakimi slowami te opinie wypowiadamy.
                                            Problem zaczyna sie wtedy, gdy ktos swoj punkt widzenia traktuje
                                            jako uprzywilejowany, jako ten z ktorym kazdy powinien wrocic do domu :)
                                            Wtedy rozmowa nie bierze sie z ciekawosci cudzych ogladow czy ich przemyslen
                                            ale sluzy propagacji swojego podejscia. I takiego braku szacunku
                                            dla sposobu patrzenia innych nie potrafie zaakceptowac,
                                            i przeciwko temu wlasnie protestowalem.

                                            Przywyklem juz niestety, ze prawie nikomu nie chce sie przeczytac
                                            tego co pisze do konca, starajac sie zrozumiec intencje,
                                            a nie jedynie w poszukiwaniu slowka czy zwrotu,
                                            na ktorych mozna zbudowac zgrabna polemike.

                                            > > ja wpisuje sie tam, gdzie cos wzbudzi
                                            > > moje zainteresowanie, czy chocby jakas emocje.
                                            > > ciekaw jestem (czysto retorycznie oczywiscie),
                                            > > kogo mozna uznac za mojego
                                            > > patrzac po miejscach moich wpisow.
                                            >
                                            > To ja Ci odpowiem
                                            zabawne, bo wlasnie w ciagu ostatnich dni przyszlo mi sie spierac
                                            z osobami ktore szanuje, co do ktorych nie mialbym odwagi na okreslenie "swoj",
                                            oraz wpisywac slowa powszechnie uznane za poparcie w miejscach, ktore
                                            nie maja nic wspolnego z sympatia chocby - ot poprostu ktos napisal bzdure
                                            i nie moglem sie nie wpisac. Mimo wszystko milego zgadywania.
                                            (czy to, ze najwiecej slow w calej historii mojego pobytu na forum
                                            wpisalem do ciebie i do fuj'a cos znaczy? Napewno.
                                            Tylko, czy to samo znaczy to dla Ciebie i dla mnie?
                                            wiecej szacunku dla roznego na "najprostrze" sprawy spojrzenia)

                                            pozostaje z wyrazami szacunku
                                            za cierpliwosc

                                            b.
                                  • toulaa Re: Emancypacja 29.09.04, 12:54
                                    Czy ktoś mi wreszcie kiedyś wytłumaczy, feng, czym kierujesz się, nazywając
                                    posty? Mimo sięgania do wszystkich rezerwuarów lotności mego umysłu (toulu,
                                    zbliżasz się w swej złotoustości do pazłotka - przyp. mój, do siebie) jakoś
                                    nie "nadanżam" za Twymi skojarzeniami.
                                    Była mowa o Pollyannie, co mogłoby skojarzyć się z "Emancypantkami" Prusa, jako
                                    że ich bohaterka, Madzia Brzeska, też była taka dobrotliwa i anielska, ale
                                    dlaczego z emancypacją?

                                    P. S. Temperuje sie temperówką, a nie tęperuje tęperówką. "Tęperowanie"
                                    i "dętysta" to książkowe przykłady na dysortografię u piszącego, więc uwaga!
                                    No i nr bez kropki.
                                    • pazlotko Re: Emancypacja 29.09.04, 16:03

                                      toula napisala:
                                      toulu,
                                      > zbliżasz się w swej złotoustości do pazłotka - przyp. mój, do siebie)

                                      a co to???

                                      toulu mow do siebie czule.



                                      pazlotko.zywa.tandeta.w.

                                      • toulaa Re: Emancypacja 29.09.04, 16:35
                                        pazlotko napisała:

                                        > toulu mow do siebie czule.

                                        Ja generalnie mówię softly i toulę czule.

                                        > pazlotko.zywa.tandeta.w.

                                        ???
                                    • fuihui slow kilka 29.09.04, 16:49
                                      Tou:)

                                      Kieruje sie tylko i wylacznie luznymi skojarzeniami, niczym wiecej. A to, ze
                                      owe skojarzenia nie zawsze sa jasne dla ogolu, powoduje, ze staram sie dobierac
                                      bardziej "jadalne" tematy mych postow:)))

                                      Odwolujac sie do konkretnego przykladu: jesli uznalem za lalkowatosc i
                                      pollyannowatosc to, co pokazala Paiha na Foczu, to "emancypacja" jest droga
                                      wybicia/wyzwolenia sie z tych okowow i kajdan. Trzezwe spojrzenie na swiat i
                                      ludzi, nie zas z pozycji 11-latki.

                                      Jak zawsze ciesze sie, ze moge liczyc na Ciebie w zakresie poprawnosci
                                      pisania.


                                      fuihui
                                      • pazlotko Fuihui emancypatorem? 29.09.04, 18:02

                                        Fuihui, czytajac Twoje posty, nie moge oprzec sie wrazeniu, ze Twoja Glowa
                                        idzie w odwrotnym kierunku niz Twoje Cialo.

                                        to taka luzna refleksja spacerowa
                                        zadna wycieczka
                                        zaden pochod

                                        idac jednak dalej:

                                        droga
                                        > wybicia/wyzwolenia sie z tych okowow i kajdan.... by ostatecznie minac
                                        pollyanne, lalke, 11-latke... ku trzezwemu spojrzeniu na swiat...




                                        PS
                                        (...) musialam wykasowac, bo zboczylam z drogi, pakowalam sie juz na wycieczke.
                                        • fuihui Re: Fuihui emancypatorem? 29.09.04, 21:54
                                          Emancypantem.


                                          PeeS: Moja glowa zawsze, tam gdzie ja.


                                          fuihui
                                      • toulaa Re: slow kilka? nieeee, więcej! 29.09.04, 22:43
                                        fuihui napisał:

                                        > Jak zawsze ciesze sie, ze moge liczyc na Ciebie w zakresie poprawnosci
                                        > pisania.


                                        Ależ bardzo proszę, jak widzisz, pomagam Ci z czystej dobroci serca, całkiem
                                        jak Pollyanna, nie? (toulaa pollyannowata - wot sjupriz!). Możesz nadal na mnie
                                        liczyć w tej i wielu innych kwestiach, mój Drogi.
                                        Aby nie być gołosłowną poprawię kilka błędów z najdłuższego postu nowoczesnej
                                        Europy, tj. Twojego actio do bigotta:

                                        1. "Pogodzisz tę ocenę", nie "tą"

                                        2. Sophii C. - dwajnoje "i"

                                        3. Protestować wobec kogo?czego? - "jasnego stwierdzenia", a nie komu?
                                        czemu? "jasnemu stwierdzeniu".


                                        No widzisz, jak na tak długi tekst to doprawdy drobiazgi, czwórka z plusem na
                                        zachętę.


                                        Z, przeproszeniem, toula



                                        P. S. Dziękuję za wyjaśnienia dotyczące tej Emancypacji.
                                        • fuihui Pomocna Dlon 29.09.04, 22:58
                                          Skarbie - dziekuje za uwagi odnosnie mojego tekstu. Wiem, ze zawsze moge na
                                          Ciebie liczyc w tej, i w wielu innych kwestiach, co napawa mnie wielka
                                          radoscia. I Ty dobrze o tym wiesz.

                                          PeeS: poprawiaj, poprawiaj i jeszcze raz poprawiaj. Jestem znany z gigantycznej
                                          pokory wobec osob, ktore maja zastrzezenia do stosowanej przeze mnie polszyzny.
                                          Zawsze tez, milo jest dowiedziec sie, jak powinno byc napisane.


                                          fuihui
                                  • fuihui Bigocie, actio prima:) 29.09.04, 16:44
                                    Ciesze sie, ze odpowiedziales na moj post, Bigocie. Jak rozumiem, musial Cie on
                                    zainteresowac (gdyz - jak sam pisales - jestes osoba, ktora odpowiada wylacznie
                                    na takie posty). Nie wiem, czy Twe poruszenie bylo doglebnym czy tylko
                                    pozornym, w kazdym razie zmusilo Cie do skreslenia kilku uwag pod moim adresem.
                                    Ustosunkuje sie do nich, gdyz uwazam, ze nie masz racji.


                                    1.Pytasz mnie, czy (piszac o Paisze) okreslam stan faktyczny, czy tylko daje
                                    kolejny punkt widzenia. Wiecej, czynisz od razu zalozenie, ze narzucam ow
                                    punkt...

                                    Sprawa oczywiscie dotyczy tego, ze uznalem ja za "Pollyanne". Pragne tylko
                                    zaznaczyc, ze niestety nie ja pierwszy uczynilem to porownanie (z czego od razu
                                    mozna wnioskowac, ze jest to szerszy odbior niz tylko moj), ale w pelni sie z
                                    nim zgadzam. Umotywowalem zreszta juz wczesniej, dlaczego tak a nie inaczej
                                    twierdze.

                                    Ty jednak chcesz wiedziec, czy to "stwierdzenie stanu faktycznego". Slusznie
                                    juz Ci napisala Toulaa, ze nie mozna mowic o niczym innym jak tylko o wrazeniu,
                                    oraz o zachowaniu zadnym innym niz to, ktore widzimy na Focz'u. Zatem, drogi
                                    Bigocie, to WRAZENIE - poniewaz nic innego jak tylko wrazenie moge odczuc,
                                    ogladajac czyjes poczynania na Foczu. Zreszta, zaakcentowalem, ze kieruje sie
                                    wiedza stad -GDYZ - nie znam osoboscie Paihy, wiec to co pisze dotyczy TYLKO
                                    wrazenia z tego, co tu widze. Licze, ze to jasne wyjasnienie, ktore pozwoli Ci
                                    na lepsze zrozumienie tego, co mialem do przekazania.

                                    Na tej samej zasadzie moglbym Cie zaptac, czy oceniajac mnie kierujesz sie
                                    tylko wrazeniem, czy jakas inna wiedza? A jesli jakas poboczna wiedza, to skad
                                    ja masz? Skoro tak potepiasz wydawanie sadow o innych (poniewaz - jak
                                    twierdzisz - mamy ku temu zbyt malo danych) to SKAD tak stanowczy OSAD mej
                                    osoby???

                                    Zeby nie byc goloslownym, mam na mysli Twoje zdanie: "Ma on [fui] tendencje do
                                    wypowiadania sie w formie sadow kategorycznych. On nam poprostu objawia prawdy
                                    ostateczne na kazdy temat". Doprawdy, ciekaw jestem, jak pogodzisz ta ocene ze
                                    swoja niewinna moralnoscia marki "nie_oceniaj". Hm?


                                    2.Chcialbym, abys wyjasnil nastepujace zdanie: "okreslenie to oznacza dla mnie
                                    przyjmowanie wszystkiego, co wnosi z soba druga osoba, jako alternatywy dla
                                    mojego punktu widzenia". Mam rozumiec, ze wszystko programowo traktujesz jako
                                    sprzeczne z tym, co sam glosisz? A jesli Ty uwazasz, ze 2+2=4 i ktos inny jest
                                    takiego samego zdania, to co robisz? Tez bedziesz przeciwko - tym razem "dla
                                    zasady"?

                                    3.Kolejne zdanko warte chwilowego zatrzymania sie: "rownie ciekawym jest co Ty
                                    z tego wyczytujesz (co, jak juz zgrabnie bylo wspomniane, mowi wiecej o Tobie
                                    niz o niej". Drogi Bigocie - tutaj kazdy ma prawo interpretowac zdania kazdego
                                    w taki sposob, jaki jest dla niego najlepszy. I ja takze korzystam z tego prawa.

                                    Ale - czasami zdarzaja sie kwestie bezsporne, jasne, proste - ktore nie
                                    nastreczaja wiekszych problemow interpretacyjnych. Tym bardziej, jesli kilka
                                    osob w podobnym tonie odbiera czyjes zachowanie, mozna miec wrazenie, ze "cos
                                    jest na rzeczy". Mowiac konkretnie - uznalem zachowanie Paihy
                                    za "pollyannowatosc" (prosze wszelkich miodkologow o wpisanie tego slowa do
                                    kolejnej wielkiej edycji slownika poprawnej polszczyzny wraz z zaznaczeniem
                                    autora oraz miejsca), kierujac sie TYLKO I WYLACZNIE tym, co widzialem na Forum
                                    i czacie (poniewaz, jak wskazalem wczesniej czterokrotnie, nie mam innej wiedzy
                                    na jej temat).

                                    4.Napisales dwa zdania, ktore (moim zdaniem) sa ze soba wewnetrznie sprzeczne.
                                    A mianowicie: raz pytasz mnie, czy celem mego pisania ma byc to, abys mnie lub
                                    Paihe uznal za "swego"/"swa", zas w innym miejscu piszesz: "ciekaw jestem
                                    (czysto retorycznie oczywiscie), kogo mozna uznac za mojego patrzac po
                                    miejscach moich wpisow".

                                    Nie rozumiem, co mialoby znaczyc, ze jestem "uznany za Twego". Jakas
                                    akceptacja? Zrozumienie? Bedziesz dyskretnie sie do mnie usmiechal i z
                                    rozanielona mina mowil "Moj Ty, fuiu!"? A zacwierkasz "ciu, ciu, ciu"?

                                    Wiesz, nie lubie tego typu czulosci. Jesli mozna, chcialbym, abys mi jej
                                    oszczedzil. Ani z Ciebie udzielna ksiezna, ani ze mnie rycerz, ktoremu zalozysz
                                    swa szarfe rodowa na zbroje. Slubowac tez niczego nie bede, ostatni raz
                                    slubowalem w wieku lat 8, zatem kilkadziesiat lat temu.

                                    W zdaniu drugim wypieraz sie niejako tego, ze masz ludzi, ktorych "uznajesz za
                                    swoich". Po co? Przeciez tutaj wszyscy wiedza, kto - gdzie - kiedy sie wpisuje.
                                    Wiecej, sa takze tacy, ktorych jedynym zajeciem na czacie jest patrzenie kto, z
                                    kim i ile razy. Choroba jakas? TY tez?

                                    5.Pamietam nasza ostatnia rozmowe na czacie. Zdaje sie, ze usilowalismy dojsc
                                    do porozumienia w kwestii czystej formy oraz tego, co jest a co nie jest dobrym
                                    kinem. Nie wyszlo nam, zas Ty byles laskaw stwierdzic, ze nie zgadzasz sie ze
                                    mna PROGRAMOWO, i nie przeszkadza Ci w tym kompletnie to, co pisze. Nie
                                    zgadzasz sie z forma (w Twym rozumieniu forma jest to, ze ja pisze) zas tresc
                                    Ci jest obojetna. Przyznasz, ze to zdanie poraza swoja niechecia do mnie.

                                    Tak, trudno zapomniec podobna rozmowe (szczegolnie, ze w tle dosc mierny film
                                    Sophi Coppoli). Usilowales zabronic ludziom wyrazania swego zdania czy film im
                                    sie podobal, czy tez nie. Protestowales wobec jasnemu stwierdzeniu, czy film
                                    byl dobry/zly/fajny/do dupy...a dlaczego? Jesli masz inne zdanie, polemizuj.
                                    Coz, prawda jest, ze wtedy zaprotestowalem. I dzis zrobilbym to samo, gdyz
                                    uwazam, ze s w i e t y m p r a w e m kazdego wolnego czlowieka jest posiadanie
                                    zdania na kazdy dowolny temat. Nie zamyka dysklusji takze powiedzenie, ze "film
                                    X jest do dupy". Przynajmniej dla mnie.


                                    fuihui






                                    • bigott Re: Bigocie, actio prima:) 30.09.04, 12:44
                                      Dziekuje za tak obszerne pochylenie sie nad moimi wpisami.
                                      Rozmiar pracy jaki w to wlozyles domaga sie potraktowania
                                      z odpowiednim szacunkiem. Skorzystam z zasugerowanej formy
                                      wypunktowania, by zminimalizowac skale nieporozumienia.

                                      > Ustosunkuje sie do nich, gdyz uwazam, ze nie masz racji.
                                      jedyny punkt, ktory moge zacytowac bez uwag
                                      (oczywiscie tym razem w stosunku do Twojej wypowiedzi)


                                      > Ty jednak chcesz wiedziec, czy to "stwierdzenie stanu faktycznego". Slusznie
                                      > juz Ci napisala Toulaa, ze nie mozna mowic o niczym innym jak tylko o
                                      wrazeniu,

                                      to dlaczego byla pytana, czy jej to nie meczy? Co ma ja meczyc jezeli to tylko
                                      wasze wrazenie i nie sugerujecie, ze jest taka w rzeczywistosci?
                                      meczy nadarzanie za waszymi o niej wyobrazeniami?

                                      > Na tej samej zasadzie moglbym Cie zaptac, czy oceniajac mnie kierujesz sie
                                      > tylko wrazeniem, czy jakas inna wiedza?
                                      A gdziez ja Cie ocenialem? napisalem tylko kilka zdan na temat tego,
                                      jak postrzegam sposob formuowania przez Ciebie opinii i ze mi on nie
                                      odpowiada.

                                      > Doprawdy, ciekaw jestem, jak pogodzisz ta ocene ze
                                      > swoja niewinna moralnoscia marki "nie_oceniaj". Hm?
                                      Czy ja napisalem gdzies, ze jest to dobre czy zle (znaczy ocenialem)?
                                      Napisalem jedynie, ze mi nie odpowiada i jak sugerujesz, jestem w mniejszosci.


                                      > 2.Chcialbym, abys wyjasnil nastepujace zdanie: "okreslenie to oznacza dla
                                      mnie
                                      > przyjmowanie wszystkiego, co wnosi z soba druga osoba, jako alternatywy dla
                                      > mojego punktu widzenia". Mam rozumiec, ze wszystko programowo traktujesz jako
                                      > sprzeczne z tym, co sam glosisz?
                                      Tu juz w sklonnosciach do nadinterpretacji popadasz w smiesznosc.
                                      Alternatywa to nie negacja. To co mowia inni, traktuje z ciekawoscia
                                      jako inne na sprawe spojrzenie, nie lepsze, nie sprzeczne, rownolegle,
                                      rownoprawne. Ktos mowi jedno, ktos inny drugie,
                                      dlaczego moje trzecie ma byc wazniejsze?
                                      Problem zaczyna sie, gdy ktos nie potrafi sie wyzbyc sklonnosci
                                      do preferowania, a czasem wrecz forsowania wlasnego spojrzenia.


                                      > Ale - czasami zdarzaja sie kwestie bezsporne, jasne, proste - ktore nie
                                      > nastreczaja wiekszych problemow interpretacyjnych. Tym bardziej, jesli kilka
                                      > osob w podobnym tonie odbiera czyjes zachowanie, mozna miec wrazenie, ze "cos
                                      > jest na rzeczy". Mowiac konkretnie - uznalem zachowanie Paihy
                                      > za "pollyannowatosc"
                                      Widzisz, nic nie jest bezspornie jasne, zapewniam Cie, ze gdybys rzucil
                                      to okreslenie w szerszym gronie, reakcje bylyby rozne, nawet w samej
                                      ocenie, czy nalezy go traktowac jako pozytywne czy negatywne.
                                      Mozna oczywiscie dywagowac dlaczego, kto czytal i kiedy, kto tylko ogladal
                                      a kto ma luke, ale nie zmieni to roznorodnosci reakcji.


                                      > pytasz mnie, czy celem mego pisania ma byc to, abys mnie lub
                                      > Paihe uznal za "swego"/"swa"
                                      masz racje, nie bylo to zbyt zreczne. Chcialem tym pytaniem zwrocic uwage,
                                      ze Twoj wpis moim zdaniem nie tyle wyraza Twoja opinie ile podkresla,
                                      ze nie sposob miec jeszcze jakas inna, jedynym mozliwym efektem takiej
                                      lektury powinno byc calkowite utozsamienie sie z jedna ze stron.

                                      > Nie rozumiem, co mialoby znaczyc, ze jestem "uznany za Twego".
                                      j.w., bylaby to sytuacja, gdybym ulegajac tej formie propagowania pogladow
                                      uznalbym je za wlasne. Cala reszta Twojej wypowiedzi na ten temat
                                      byla troche ponizej Twojego zwyklego poziomu, nie uwazasz?

                                      > W zdaniu drugim wypieraz sie niejako tego, ze masz ludzi,
                                      > ktorych "uznajesz za swoich". Po co? Przeciez tutaj wszyscy wiedza,
                                      > kto - gdzie - kiedy sie wpisuje.
                                      > Wiecej, sa takze tacy, ktorych jedynym zajeciem na czacie
                                      > jest patrzenie kto, z kim i ile razy. Choroba jakas? TY tez?
                                      Chodzilo mi jedynie o to, ze przy wpisywaniu sie na forum
                                      nie kieruje sie niczym innym, jak tylko zainteresowaniem tematem.
                                      Niewazne kto watek zaklada, kto sie wpisuje, kto go ignoruje.
                                      Oczywistym jest, ze mam osoby, z ktorymi milo mi sie rozmawia,
                                      oraz takie, z ktorymi konwersacji z roznych powodow nie podtrzymuje.

                                      > 5.Pamietam nasza ostatnia rozmowe na czacie. Zdaje sie, ze usilowalismy dojsc
                                      > do porozumienia w kwestii czystej formy oraz tego, co jest a co nie jest
                                      dobrym
                                      > kinem. Nie wyszlo nam, zas Ty byles laskaw stwierdzic, ze nie zgadzasz sie ze
                                      > mna PROGRAMOWO, i nie przeszkadza Ci w tym kompletnie to, co pisze. Nie
                                      > zgadzasz sie z forma (w Twym rozumieniu forma jest to, ze ja pisze) zas tresc
                                      > Ci jest obojetna. Przyznasz, ze to zdanie poraza swoja niechecia do mnie.
                                      > Tak, trudno zapomniec podobna rozmowe (szczegolnie, ze w tle dosc mierny film
                                      > Sophi Coppoli). Usilowales zabronic ludziom wyrazania swego zdania czy film
                                      im
                                      > sie podobal, czy tez nie. Protestowales wobec jasnemu stwierdzeniu, czy film
                                      > byl dobry/zly/fajny/do dupy...a dlaczego? Jesli masz inne zdanie, polemizuj.
                                      > Coz, prawda jest, ze wtedy zaprotestowalem. I dzis zrobilbym to samo, gdyz
                                      > uwazam, ze s w i e t y m p r a w e m kazdego wolnego czlowieka jest
                                      posiadanie zdania na kazdy dowolny temat. Nie zamyka dysklusji takze
                                      powiedzenie, ze "film X jest do dupy". Przynajmniej dla mnie.

                                      I tu wrzeszcie dochodzimy do sedna, mialem nadzieje, ze bedzie jeszcze
                                      okazja powrocic do sprawy.
                                      Jak juz wspomnialem w poscie dla tou, zupelnie inaczej niz Ty powyzej
                                      okreslilbym przebieg i temat naszej dosc burzliwej dyskusji.
                                      Sporo ludzi wypowiadalo sie na ten temat, zdania byly podzielone,
                                      szalenie ciekawym bylo sluchac, co ktos uznaje za plus, a co za minus obrazu,
                                      czesto zreszta chodzilo o te same aspekty. Ktos doszukiwal sie w nim
                                      leniwego, specyficznego klimaciku, ktos wspomnial o wyciszeniu co od razu
                                      przez kogos innego zostalo doprecyzowane jako przynudzanie.
                                      Ludzie wyrazali opinie, roznili sie.
                                      A potem przyszedl fui i rzekl: "film jest do dupy",
                                      nie "moim zdaniem", nie "jestem swiecie przekonany",
                                      gdybyz chociaz bylo "nikt mnie nie przekona, ze nie jest do dupy".
                                      Objawiona prawda bezsporna i bezdyskusyjna "jest do dupy"
                                      kazdy, kto probowal podkreslac, ze jednak moze cos tam...
                                      od razu siadal cicho po sugestii kiepskiego zorientowania w temacie
                                      (zdaje sie, ze padaly nawet jakies madre tytuly i nazwiska)
                                      Wszelkie pozniejsze reakcje na moje wypowiedzi polegaly na wyszukaniu
                                      slowa czy zwrotu, do ktorego mozna sie przyczepic by nie musiec
                                      starac sie zrozumiec intencji czy sensu.
                                      Slowo forma (o zadnej czystosci nie moglo przeciez byc mowy)padlo jedynie
                                      gdy chcialem zwrocic Ci uwage na te cienka roznice
                                      pomiedzy wyrazaniem swoich opinii a ich narzucaniem.
                                      I na koniec: nia ma filmow "do dupy", sa tylko ludzie,
                                      ktorzy uznaja je za takowe.
                                      W gustach (i nie tylko zreszta) nie ma faktow, sa tylko opinie.


                                      Tytulem zakonczenia chcialem jeszcze uwage oboczna.
                                      Zapewne jest to efekt mojego zakrzywienia lub nadinterpretacji,
                                      ale wiekszosc Twoich dyskusji forumowych nie ma prowadzic
                                      do ustalenia niczego ponad to, ze swietnie prowadzisz dyskusje
                                      i utwierdzic ewentualnego czytelnika w takim przekonaniu.

                                      i to by bylo na tyle.

                                      b.
                                      • fuihui II znaczy lepiej 30.09.04, 13:16
                                        Bigocie, pisalem swoj list do Ciebie naprawde szybko, wrecz pospiesznie.
                                        Przykro mi, jesli Tobie odpowiedz zajela wiele czasu, ale przeciez, nie o
                                        icytacje tu chodzi.


                                        1.Bigocie, pytalem Paihe, czy aby na pewno wygodnie jej z
                                        taka "pollyannowatoscia" - poniewaz nie wierzylem, ze ktos moze w taki sposob
                                        postrzegac swiat. Mowie oczywiscie o swoim odczuciu po zapoznaniu sie z jej
                                        zachowaniem na Focz'u.

                                        Jeszcze raz: skoro uznalem jej zachowanie za "pollyannowatosc", to naturalnym
                                        bylo pytanie, czy taka postawa, jaka prezentuje jej nie meczy. Nie widze w tym
                                        niczego dziwnego (to tak, jakby spytac kogos, kto karmi golebie, czy go rece
                                        nie bola).


                                        2.Oceniles mnie - nie mam w tym momencie ochoty na zabawe cytatami, pamietam
                                        jednak, ze stwierdzenie o tym, ze "fuihui ma zwyczaj..." nosilo znamiona
                                        osadu/oceny. A co najwazniejsze, NIE NAPISALES, ze Twoim zdaniem (na
                                        podstawie tego, co widzisz na czacie i Foczu) jest tak i tak - o nie, Ty nie
                                        uczyniles tego zastrzezenia, oceniajac mnie "faktycznie". Rozumiesz?

                                        Gdybys napisal w moim przypadku "obserwuje fuia na foczu i czacie, i odnosze
                                        wrazenie, ze..." - nie byloby sprawy. Ja tak zrobilem w przypadku Paihy
                                        (poniewaz nie znam jej osobiscie, wiec nie mam innych zrodel informacji),
                                        Ciebie juz na podobny zabieg nie bylo stac.


                                        3.Nie mam sklonnosci do nadinterpretacji, tylko do interpretacji.
                                        Nadinterpretacja powstaje dopiero jako nadbudowa interpretacji... Zatem
                                        pozwalam sobie na interpretacje. Ale, idziemy dalej.

                                        Owszem, tyle tylko, ze alternatywa "+" jest "-". Zatem, jesli ktos mowi, ze kot
                                        jest czarny (znak dodatki), to alternatywa bedzie, ze jest bialy (znak ujemny).
                                        Tak to dziala. Stad moje zdziwienie, ze od razu nastawiasz sie, ze ktos nowy
                                        niesie ALTERNATYWE - w ogole nie bierzesz pod uwage rozwiazania, ze ten
                                        nieszczesnik moze miec zdanie takie samo jak Ty...i co wtedy???


                                        4."Widzisz, nic nie jest bezspornie jasne" - masz w dloni szesc lizakow, czy
                                        ich nie masz? To banalny przyklad, ale pokazuje, ze czasami sytuacje maja tylko
                                        jeden znak (mam/nie mam).

                                        Co do Paihy - nie ja jeden stwierdzilem "pollyannowatosc", ubolewam tylko, ze
                                        nie mialem tego odczucia jako pierwszy. W pelni podtrzymuje swoje odczucie.



                                        5.Nie, nie uwazam, aby sprowadzanie niezrecznosci do absurdu, aby wykazac jej
                                        smiesznosc bylo czyms zlym. Ale nie chce wnikac glebiej - to akurat jest jasne.
                                        Napisales tylko cos, w co ja (i pewnie nikt, kto zna czat i forum) nie uwierzy.
                                        Mianowicie:"Chodzilo mi jedynie o to, ze przy wpisywaniu sie na forum nie
                                        kieruje sie niczym innym, jak tylko zainteresowaniem tematem. Niewazne kto
                                        watek zaklada, kto sie wpisuje, kto go ignoruje"........naprawde chcesz mi
                                        powiedziec, ze nie kierujesz sie wzgledami odczuc? Nie wierze. Poza tym, obaj
                                        wiemy, ze sa ludzie - z ktorymi dyskusja jest nizej godnosci ludzkiej. Z nimi
                                        tez chcesz?


                                        6.Szkoda,ze Twoja pamiec szwankuje. Jesli nie pamietasz tego, ze nie znajac
                                        mnie zupelnie oceniles, ze i tak nie zgodzisz sie z tym, co napisze
                                        (programowo), to wybacz, ale nie dojdziemy po tak dlugim czasie na ten temat do
                                        prawdy. Inne obszary uwazam za otwarte.


                                        7.Jestem polemista. Stanislawski nie byl.




                                        fuihui
                                        • bigott Re: II znaczy lepiej 30.09.04, 14:24
                                          Moj drogi,
                                          widze, ze nadal pozostajesz wierny zasadzie,
                                          ze bardziej liczy sie efekciarstwo niz efekt;
                                          blizej Ci do tego, co z erystyki zrobil Schopenhauer
                                          niz do tych, ktorzy kladli podwaliny gatunku.
                                          Bo czymze innym jest uwaga o tym, jakoby napisanie
                                          mojej odpowiedzi mialo stanowic jakis szczegolny wydatek czasowy?

                                          ale do rzeczy:

                                          > 2.Oceniles mnie - nie mam w tym momencie ochoty na zabawe cytatami, pamietam
                                          > jednak, ze stwierdzenie o tym, ze "fuihui ma zwyczaj..."
                                          moze ja mam jakas kiepska definicje oceniania, ale nie
                                          staralem sie Twojego postepowania wartosciowac, nie wspomnialem czy to jest
                                          dobre czy zle, nie nawracam Cie z Twoje drogi,
                                          poprostu napisalem, dlaczego mi nie nie odpowiadal
                                          Twoj sposob prowadzenia rozmowy - to byla opinia.
                                          Z cala pewnoscia jest sporo osob, ktore jej nie podzielaja
                                          i nie zamierzam ich uswiadamiac ani przekonywac.

                                          3.Nie mam sklonnosci do nadinterpretacji, tylko do interpretacji.
                                          > Nadinterpretacja powstaje dopiero jako nadbudowa interpretacji... Zatem
                                          > pozwalam sobie na interpretacje. Ale, idziemy dalej.
                                          > Owszem, tyle tylko, ze alternatywa "+" jest "-". Zatem, jesli ktos mowi,
                                          > ze kot jest czarny (znak dodatki), to alternatywa bedzie,
                                          > ze jest bialy (znak ujemny).
                                          a co kotami laciatymi, ze zdobede sie na odrobine humoru?
                                          Alternatywa dla pojscia w gory jest pojscie w doline?
                                          Alternatywa dla kredytu bankowego jest lokata?
                                          kompletnie sie zamotales. Przemysl to jeszcze.

                                          Mysle, ze wiesz o co mi chodzilo.
                                          Piszac, ze jakis "nieszczesnik" niesie ze soba alternatywe
                                          zakladam poprostu ze nie musze sie silic na wartosciowanie,
                                          czy niesie cos lepszego, gorszego, tylko biore jak jest i tyle.
                                          Czy to jest zgodne, sprzeczne, zblizone, odlegle - wlasnie dlatego ciekawe.

                                          4."Widzisz, nic nie jest bezspornie jasne" - masz w dloni szesc lizakow, czy
                                          > ich nie masz?
                                          mowisz o faktach w miejscu, gdzie do tej pory mowilismy o opiniach,
                                          interpretacjach. Tam juz nie jest takie proste. Mam napisac kilka historii
                                          w ktorych, w zaleznosci od wariantu, na widok szesciu lizakw w dloni
                                          dziecko ucieszy sie, ucieknie, posika sie ze strachu czy przytuli ich
                                          wlasciciela? Tych samych szesciu lizakow!


                                          > Co do Paihy - nie ja jeden stwierdzilem "pollyannowatosc", ubolewam tylko, ze
                                          > nie mialem tego odczucia jako pierwszy. W pelni podtrzymuje swoje odczucie.
                                          i tak trzymaj (odczucia, nie ubolewanie),
                                          tylko nie karz mi podzielac tego odczucia.


                                          > Mianowicie:"Chodzilo mi jedynie o to, ze przy wpisywaniu sie na forum nie
                                          > kieruje sie niczym innym, jak tylko zainteresowaniem tematem. Niewazne kto
                                          > watek zaklada, kto sie wpisuje, kto go ignoruje"........naprawde chcesz mi
                                          > powiedziec, ze nie kierujesz sie wzgledami odczuc? Nie wierze. Poza tym, obaj
                                          > wiemy, ze sa ludzie - z ktorymi dyskusja jest nizej godnosci ludzkiej. Z nimi
                                          > tez chcesz?
                                          dlaczego chce? skad to wynika? czy napisalem, ze chce ze wszystkimi?
                                          czy tacy ludzie sa w stanie wzbudzic we mnie zaiteresowanie swoim watkiem?
                                          Wybacz odrobine egocentryzmu, ale nie jest to latwe (uwaga - komplement:).

                                          > naprawde chcesz mi powiedziec, ze nie kierujesz sie wzgledami odczuc?
                                          Jezeli chodzilo Ci o sympatie personalne, to naprawde chce Ci to powiedziec.
                                          Mam nadzieje, udalo mi sie uniknac wpisow (moich!) na tematy personalne,
                                          staram sie wypowiadac o sprawach a nie w obronie- czy przeciw komus.

                                          > 6.Szkoda,ze Twoja pamiec szwankuje...
                                          bylo niewiele rozmow na czacie, ktore pamietam rownie dobrze.
                                          Chocby ze wzgledu na zaskoczenie z jakim czytalem kolejne wypowiedzi osob,
                                          co do ktorych zawsze bylem przekonany, ze czytaja uwaznie.
                                          To nie bylo tak, ze rzucalem jakies bezsensowne oskarzenia jak lecialo.
                                          Probowalem argumentowac, tlumaczyc, wyjasniac, ale kazda moja wypowiedz
                                          spotykala sie z kompletnym brakiem checi zrozumienia,
                                          slizgaliscie sie po slowach zamiast je czytac.
                                          Trudno w takiej sytuacji cos przekazac, mam tylko te marne slowa.

                                          Popelnilem tez w swoim (forumowo_czatowym) zyciu wiele niezrecznosci jezykowych,
                                          ale jednego jestem pewny: nigdy nikomu nie powiedzialem,
                                          ze sie z nim "programowo" nie zgadzam. Slucham, dopoki jest nadzieja,
                                          ze ktos ma cos do powiedzenia, ze bedzie sie z czym zgodzic, czym zdziwic...

                                          pozdrawiam
                                          b.
                      • lubie.pomponiki jak grubą trzeba mieć skórę 27.09.04, 08:23
                        toulaa napisała:

                        "Ooo, bardzo przepraszam, paiho vel Pollyanno (to a propos Twego uśmiechania się
                        i milusiego pozdrawiania wszystkich i każdego z osobna)"

                        aby irytował życzliwy uśmiech i kulturalne zachowanie?


                        • wojtek33 Re: jak grubą trzeba mieć skórę 27.09.04, 09:46
                          lubie.pomponiki napisał:

                          > aby irytował życzliwy uśmiech i kulturalne zachowanie?

                          Buahahahaha, ktoś pomponom shackował konto? ;-)))
                          Albo inaczej - i kto to pisze? ;-)
                          I nic o zapachach? Rozczarowanie.
                • fuihui krolik z kapelusza 27.09.04, 17:07
                  A czym, jesli nie magia, mozna nazwac to, ze ocenia sie jakim ktos jest c z l o
                  w i e k i e m na podstawie kilku lub kilkunastu wpisow? Toz to zywy Copperfield.
                  Z malymi wyjatkami na wpisy lwo i tenopodobne.



                  fuihui
              • toulaa Re: Specjalne miejsce dla riversa 26.09.04, 22:09
                senne_marzenie napisała:

                > toulaa napisała:
                >
                >
                > > Zastanawia mnie tylko, czemu sporo osób koncentruje sie na tym, kogo lubi
                > > kogo nie, miast czytać, co kto pisze.


                > no wlasnie, tou, dlaczego?

                No, gdybym wiedziała, dlaczego, to pewnie przestałabym już się nad tym
                zastanawiać. A Ty masz jakąś koncepcję?


                > zwyczajnie. na tym polega magia czatu.

                Heh, jakbym czytała Wzmiankowanego riversa. Teraz już jasna jest dla mnie
                Twoja "sympatia", czy sympatia dla Niego.


                Ja niestety nie widzę tych magii, chemii, kosmosów i oceanów. Czat to sposób i
                miejsce komunikowania się, i tyle, i obowiązują w nim reguły takie, jak
                wszędzie indziej. Dlatego, moim zdaniem, lepiej byłoby mniej koncentrować się
                na magiach i chemiach, a bardziej na używaniu szarych komórek i przyzwoitym
                zachowaniu.


    • yessie Re: Specjalne miejsce 23.09.04, 18:43
      Wywiązała się tu dosc interesujaca dyskusja między agni a pozłotkiem dotyczaca
      granic rzeczywistosci i materialnosci fotografii ( która poniekąd zajmuję sie
      profesjonalnie) i korciło mnie przez chwilę zeby cos dorzucic, chociaz to "nie
      miejsce dla mnie".
      Ale wkurza mnie jak mało co (i precz z mysleniem koniukturalnym Runku) tytuł
      tego wątku. Do Kamilli: specjalne miejsca zdarzało sie tez faszystom znajdowac,
      dla tych niemile widzianych. Tym bardziej mi przykro, gdyz moja skromna wiedza
      na temat rzeczonego, pozwala mi stwierdzic ze to co pisze bywa mniej lub
      bardziej zabawne, ale chamskie czy prostackie nie bywa.
      A co do Luwru, to przyjrzyjcie się niektórym arcydziełom, chocby Velasqueza,
      czy innym pokazującym wnętrza mieszkalne z detalami, czy pózniejszym, które
      osmielają się pokazac ulice i place dawnych miast. Rzeczywistość malarska nie
      boi się elementów kultury jarmarcznej, tak jak nie boi się rysy na murze, czy
      pęknięcia bruku. Przynajmniej od połowy XIX w. sztuka nie poszukuje świata
      doskonałego ani do niego za wszelka cenę nie dąży.

      czy pozdrawiam?
      chyba tak.
      bądźcie wszyscy zdrowi,
      lula
      • ramon1 Re: Specjalne miejsce 23.09.04, 18:50
        yessie napisała:

        > Wywiązała się tu dosc interesujaca dyskusja między agni a pozłotkiem
        dotyczaca
        > granic rzeczywistosci i materialnosci fotografii ( która poniekąd zajmuję sie
        > profesjonalnie) i korciło mnie przez chwilę zeby cos dorzucic, chociaz
        to "nie
        >
        > miejsce dla mnie".
        > Ale wkurza mnie jak mało co (i precz z mysleniem koniukturalnym Runku) tytuł
        > tego wątku. Do Kamilli: specjalne miejsca zdarzało sie tez faszystom
        znajdowac,
        >
        > dla tych niemile widzianych. Tym bardziej mi przykro, gdyz moja skromna
        wiedza
        > na temat rzeczonego, pozwala mi stwierdzic ze to co pisze bywa mniej lub
        > bardziej zabawne, ale chamskie czy prostackie nie bywa.
        > A co do Luwru, to przyjrzyjcie się niektórym arcydziełom, chocby Velasqueza,
        > czy innym pokazującym wnętrza mieszkalne z detalami, czy pózniejszym, które
        > osmielają się pokazac ulice i place dawnych miast. Rzeczywistość malarska nie
        > boi się elementów kultury jarmarcznej, tak jak nie boi się rysy na murze, czy
        > pęknięcia bruku. Przynajmniej od połowy XIX w. sztuka nie poszukuje świata
        > doskonałego ani do niego za wszelka cenę nie dąży.
        >
        > czy pozdrawiam?
        > chyba tak.
        > bądźcie wszyscy zdrowi,
        > lula


        o co Ci chodzi, bo nie kumam...
        • ryszq Re: Specjalne miejsce 23.09.04, 19:47

          Jak to nie kumasz? Dziewczyna przecież jasno wyjawia co ma na myśli. Chociaż
          paiha zrobiła lepiej i z większą klasą - to jednak na ironiczny uśmiech nie
          zasłużyła. Dziwię się.
      • bigott Re: Specjalne miejsce 24.09.04, 11:05
        > A co do Luwru, to...

        wszystko to bardzo ladnie napisane,
        tylko jest to kolejny wpis pokazujacy,
        ze trzeba dobrze wazyc porownania i ilustracje slowne,
        jako ze tekst powyzszy (jak i wiele innych tu)
        zupelnie nie podarza tym kierunkiem rozumowania,
        w jaki chciala nas autorka skierowac.

        Kiedys na czacie broniac sie przed zarzutem generalizowania,
        i (zdaniem niektorych) bezpodstawnego wyciagania wnioskow
        co do sposobu prowadzenia rozmowy przez jednego z czat-man'ow
        pozwolilem sobie powiedziec cos w stylu:
        "Wystarczy mi, ze raz zobacze jak ktos komus daje w pysk
        i wiem juz ze jest do tego zdolny, nie musi tego robic
        w mojej obecnosci systematycznie bym wiedzial co potrafi".
        Efekt: polgodzinne tlumaczenie sie przed kazdym,
        kto nigdy nie widzial mojego adwersarza dajacego komus w pysk.
        Dyskusja jak widac moze byc barwna, nawet jak jest tylko pozorna.

        b.
        • mietowe_loczki Re: Specjalne miejsce 24.09.04, 12:13
          bigott napisał:

          > "Wystarczy mi, ze raz zobacze jak ktos komus daje w pysk
          > i wiem juz ze jest do tego zdolny, nie musi tego robic
          > w mojej obecnosci systematycznie bym wiedzial co potrafi".
          > Efekt: polgodzinne tlumaczenie sie przed kazdym,
          > kto nigdy nie widzial mojego adwersarza dajacego komus w pysk.
          >
          > b.

          właśnie, drogi A., świetnie powiedziane, jestem taka stara, a ciągle mnie
          zaskakuje to, jak różnie jesteśmy w stanie odbierać jedną i tę samą osobę, taki
          jednorazowy "występ" delikwenta dyskwalifikuje go w moich oczach całkowicie i
          nie ratuje już go to, że dla innych jest czarującym, błyskotliwym i uroczym
          panem, dla mnie pozostanie już na zawsze damskim bokserem, bórakiem bez klasy i
          polotu

          pozdrowienia dla Migo,
          :)
          • wyglodnialy_wilczek Re: Specjalne miejsce 24.09.04, 12:35
            > bórakiem bez klasy >

            hmm rozumiem ze ten BURAK byl zamierzony :))
            • mietowe_loczki Re: Specjalne miejsce 24.09.04, 12:43
              bingo, wilczku, na bóraka copyright ma poo,

              :))
              • wyglodnialy_wilczek Re: Specjalne miejsce 24.09.04, 12:44
                mietowe_loczki napisała:

                > bingo, wilczku, na bóraka copyright ma poo,
                >
                > :))


                rozumiem, ze u niej moge licencje wykupic, dziekuje za wskazowke :)
    • oldpiernik a 100 - miejsc też (n/t) 24.09.04, 15:13

    • lubie.pomponiki muzyka łagodzi obyczaje 24.09.04, 15:41
      Miałam sen. Śniło mi się, że jesteśmy w górach, że jest gitara i ognisko i jest
      super. Kama jak zwykle dłubała w nosie, bo miała priva z samą sobą ale
      przyszedł rivers i kama osłupiała z wrażenia, bo rivers zaczął śpiewać
      Nosowską: „nie nie nie, nie to nie, mówię nie, gdy myślę nie, czemu więc
      czytasz nie, jakby nie było tak” i kama przestała już zgrzytać zębami, dżony
      wprawdzie wpieprzył cały puder, ale ja jak zwykle miałam dobry towar. Czasem
      trzeba się dobrze wyspać.
      • pazlotko Re: muzyka łagodzi obyczaje 24.09.04, 15:55
        a slonce chyli sie ku zachodowi, powolnie i calkowicie w rozu.

        :)
      • kamila77 Re: muzyka łagodzi obyczaje 24.09.04, 15:55
        jeśli wiesz co chcę powiedzieć
        • lubie.pomponiki Re: muzyka łagodzi obyczaje 24.09.04, 15:58
          kamila77 napisała:

          > jeśli wiesz co chcę powiedzieć

          kama, no bez żartów, czy jakiś durny pompon wie cokolwiek?
          • pwrzes Re: muzyka łagodzi obyczaje 24.09.04, 16:09
            sio!

            M. ;-)
      • lubie.pomponiki bis 26.09.04, 19:00
        Rozwinę ten szyfr, aby była jasność: obie z kamilą lubimy Nosowską, więc
        zacytowałam fragment, który - moim zdaniem - jest dewizą riversa: mówić wprost,
        bez bawełny. Następny fragment: o zgrzytaniu zębami dotyczy pewnych zachowań
        kamili, kiedy bywa przykra, wręcz nieznośna, a w przypadku riversa skrajnie
        nietolerancyjna. Dżony w znanej nam piosence serwuje "puder" czyli "relaks"
        (hehe), ja celem rozładowania obrzydliwej sytuacji, jaką jest ten wątek,
        wyręczam go, proponując "trawkę", którą rzekomo popalam. Ewent. służę dalszymi
        wyjaśnieniami.
    • toulaa Re: Specjalne miejsce dla riversa 24.09.04, 17:05
      A czy to specjalne miejsce to jest Place in Heart?
      • kamila77 Anatomiczna pomyłka, tou [n/t] 24.09.04, 23:06
    • senne_marzenie Re: Specjalne miejsce dla riversa 26.09.04, 18:31
      noz sie w kieszeni otwiera jak to czytam.


      kamila77 uznala:

      "problem polega na tym, ze kolega rywers nie zawsze potrafi slusznie
      odczytac popularny ostatnio skrot "s.r". A My albo jestesmy zbyt uprzejmi, aby
      go rozwijac do pelnego brzmienia albo zwyczajnie nie mamy na to czasu/nie chce
      nam sie"

      o ile mi dobrze wiadomo 's.r' = 'spierdalaj rivers'. to faktycznie duza
      uprzejmnosc z waszej* (ale nie wiem czyjej konkretnie, towarzysze) strony, ze
      tego nie rozwijacie:) (zakladajac, ze to nie jest zwykle lenistwo).


      kamila77 przyznala z niewinna minka:

      "Cel: Spowodowanie u rywersa stanu permanentnej niesmialosci i niecheci do
      dalszego pisania zarowno na forum jak i na czacie.
      Srodki: Tenze watek plus sugestywne zwroty w kierunku wyzej wzmiankowanego na
      czacie.
      Efekty: Zerowe."

      no jak dziecko. wygonic nielubianego kolege z placu zabaw. i piaskiem mu po
      oczach!


      kamila77 napisala:

      "Paiho, doprawdy doceniam te niezwykle wnikliwa, pasonujaca i pracochlonna
      (warto bylo?) analize mego ubogiego wnetrza, ale zapewniam - nie jest ono warte
      twojego wysilku."

      kamila jak agni, czy agni jak kamila?


      Naprawde inteligentna osoba wie, jak uzywac swojej madrosci.


      *) jakos ku mojemu zaskoczeniu nikt z 'przyjaciol' (moze poza agni) nie stanal
      murem za kamila w tym watku.
      • agni_me Re: Specjalne miejsce dla riversa 26.09.04, 18:58
        senne,

        jest jeszcze możliwość, że ironia bywa "bezosobowa", prawda? To jedno.

        Poza tym, do głowy mi nie przyszło, że mam stanąć murem za kamilą. Radzi sobie
        znakomicie sama i nie potrzebuje wparcia. Odpowiedziałam jedynie na wpis
        pazłotka i to tylko dlatego, że rozśmieszyło mnie jej widzenie Luwru. Moje
        wypowiedzi dotyczyły tego właśnie.

        Wydaje mi się, że nie masz pojęcia o genezie wpisu kamili, czyli o
        przedpołudniowych żartach większości "przyjaciół" i późniejszych komentarzach
        odnośnie wpisu. Daruj więc sobie opinie o stawaniu murem. To co miało być
        jedynie żartem [- przeciez nikt nie założy takiego wątku (miejsca dla JA
        riversa), - jak to nie?! ja mogę!] i co jest czytelne dla kilkunastu osób,
        okazało się kompletnie nieczytelne dla innych. I tak sobie myślę, że jedynie
        rivers zachował się przytomnie, na szczęście zresztą.
      • kamila77 Re: Specjalne miejsce dla riversa 26.09.04, 19:16
        Lessiku, emigracja AZ takie pietno odciska na czlowieku? Ze sie strzela z
        armaty do wrobla?
        • nonstop Re: Specjalne miejsce dla riversa 27.09.04, 08:48
          sam nie wiem, stanąć murem, czy za murem?
          :-)
          • bigott Re: Specjalne miejsce dla riversa 27.09.04, 09:10
            Jest jeszcze taka mozliwosc,
            ze za brak zdania,
            postawia Cie pod murem.

            b.
            • nonstop Re: Specjalne miejsce dla riversa 27.09.04, 09:35
              pod murem zwykle są Fundamenty
              :-)
          • paiha Re: Specjalne miejsce dla riversa 27.09.04, 09:43
            Okoniem, Non-ie, okoniem, jesli tylko na niego pora jest;)
            Pai
            * Ale mnie ubawiles o poranku:)
          • toulaa Futbolowo 27.09.04, 13:52
            nonstop napisał:

            > sam nie wiem, stanąć murem, czy za murem?
            > :-)

            Oui, możesz jeszcze stanąć W murze.
            Tylko pamiętaj wówczas, by chronić To, Co Najcenniejsze.
            :)
            • nonstop Pinkowo 27.09.04, 16:00
              Jeszcze jedna cegła w Ścianie?
              eeee...
        • pikus Re: Specjalne miejsce dla riversa 27.09.04, 10:35
          kamila77 napisała:

          >Ze sie strzela z
          > armaty do wrobla?

          Slowo wyleci wroblem, a wroci riversem.

          Pozdro.
          • rivers Re: Specjalne miejsce dla riversa 27.09.04, 11:16
            pikus napisał:

            > Slowo wyleci wroblem, a wroci riversem.

            czasami sprawiajac przy tym pikusa
    • rivers Statystyka 27.09.04, 14:33
      Jak dotad, to w "specjalnym miejscu dla riversa" najczesciej wpisywaly sie:

      agni_me
      toulaa
      kamila77

      Ambitnym paniom zycze dalszej owocnej tworczosci forumowej; nadal bede chetnie
      uzyczal swojego miejsca.
      • toulaa Re: Statystyka 27.09.04, 14:56
        To chyba dobrze, Drogi riversie, że ważę sobie lekce wszelkie apartheidopodobne
        podziały?
        W każdym razie obiecuję, że gdyby zostało utworzone "specjalne miejsce dla
        touli", to będziesz mógł tam pisać, skolko ugodno. Powiem Ci, w tajemnicy,
        więcej: na publicznym forum, jakim jest Focz, kazdy może pisac, gdzie (i,
        niestety, co) mu się podoba.
        Radziłabym też, oprócz mechanicznego liczenia, ile wpisów kto zamieszcza,
        czasami je przeczytać. Może zauważyłbyś wówczas, że np. moja łódka nie płynie
        głównym nurtem rzeki, ale wpływa do meandrów i zatoczek, i tam jest "aktywna".
        Miłej żeglugi.
        • rivers Re: Statystyka 27.09.04, 15:39
          toulaa napisała:

          > To chyba dobrze, Drogi riversie, że ważę sobie lekce wszelkie
          > apartheidopodobne podziały?

          Czy masz jakiekolwiek watpliwosci, Droga Tou?
          Niepotrzebnie wzielas moj wpis za przytyk (choc rozumiem, ze towarzystwo w
          jakim sie znalazlas moze Ci niewpelni odpowiadac). Ja jedynie pokazalem...
          Chyba nie musze Ci mowic co?

          > Powiem Ci, w tajemnicy,
          > na publicznym forum, jakim jest Focz, kazdy może pisac, gdzie (i,
          > niestety, co) mu się podoba.

          Boje sie, ze nie zdolam dochowac tajemnicy. Szczegolnie, ze dla wszystkich,
          ktorzy sie tu wpisali (pomijajac dwa nieistotne wyjatki) to co mowisz jest
          oczywiste.

          > Radziłabym też, oprócz mechanicznego liczenia, ile wpisów kto zamieszcza,
          > czasami je przeczytać. Może zauważyłbyś wówczas, że np. moja łódka nie płynie
          > głównym nurtem rzeki, ale wpływa do meandrów i zatoczek, i tam jest "aktywna".

          Przeczytalem, zauwazylem, docenilem. Z drobnym zastrzezeniem: gdybys czytala
          uwaznie, to zauwazylabys, ze to co w intencji mialobyc glownym nurtem tego
          watku, stalo sie malo znaczacym strumykiem, ktorym nikt nie poplynal.

          Pozdrawiam serdecznie,
          rivers
          • bigott Re: Statystyka 29.09.04, 08:44
            > Niepotrzebnie wzielas moj wpis za przytyk

            atmosfera ostatnio na forum taka,
            ze wszystko bierze sie za przytyk.

            b.
            • toulaa Re: Statystyka 29.09.04, 12:56
              bigott napisał:

              > atmosfera ostatnio na forum taka,
              > ze wszystko bierze sie za przytyk.


              I, jak pewnie zauważyłeś, wszelkie "załagadzania", "wygaszania" i
              nawoływania "o tempora!o mores!" jakoś skutku nie odnoszą.
              • bigott Re: Statystyka 29.09.04, 13:56
                > > atmosfera ostatnio na forum taka,
                > > ze wszystko bierze sie za przytyk.
                >
                >
                > I, jak pewnie zauważyłeś, wszelkie "załagadzania", "wygaszania" i
                > nawoływania "o tempora!o mores!" jakoś skutku nie odnoszą.

                noi?
                bo nie rozumiem,
                nie zauwazac,
                nie napominac,
                nie nawolywac?

                b.
                • toulaa Re: Statystyka 29.09.04, 16:40
                  Ależ można zauważać, napominać i nawoływać, tak jak i można zamieszczać "te
                  wszystkie wpisy krytykujace, prostujace nieprawomyslnych,
                  naprawiajace to zupelnie bledne spojrzenie na swiat,
                  jakie jeszcze niektorzy ciagle uparcie kultywuja." (cytata z Ciebie wyżej).
                  Jedno i drugie można też komentować, wiesz?


                  I jedno i drugie jest zapewne czynnością syzyfową, choć np. na polu orki na
                  ugorze użytkowania z sensem polszczyzny odnotowuję pewne sukcesy moje i Innych
                  Naprawiaczy:)
                • fuihui bezlitosny pregiez zdarzen 29.09.04, 21:58
                  Bigocie,sadze, iz raczej chodzilo o to, ze nawolywanie do opamietania sie nie
                  przynosi rezultatu (co mogles sam zaobserwowac). To juz z dwojga zlego, lepiej
                  nie krzyczec nic - lub zajac sie orka na ugorze;)



                  fuihui
                  • fuihui z "rz" tez pasuje. 29.09.04, 22:17
                    Biorac pod uwage moja ortografie, jak widac, jest co robic. Tylko, ze mnie sie
                    nie chce, za co wszystkich razem i kazdego z osobna (kierujac sie starym
                    zwyczajem) bardzo p r z e p r a s z a m.

                    Yhm.


                    fuihui
                  • toulaa Fuia pod pręgieRZ!!! (n/t) 29.09.04, 22:33

                    • fuihui zeberka nad ogniem 29.09.04, 22:39
                      Sadzilem, ze pelna zabawa jest wtedy, jak czlowiek sam nie poprawia swojego
                      bledu, zas ktos moze mu go wytknac z tryumfalna mina. W tym wypadku jednak,
                      bylo inaczej;)

                      "Ciesze sie, ze na swiecie jest ciagle wielu ludzi, ktorzy chca skazywac
                      innych" - anonimowy abolicjonista.


                      fuihui
                      • toulaa Znów nie rozumiem tytułu 29.09.04, 22:47
                        Ale cieszę się, że na świecie jest ciągle wielu ludzi, którzy gadają jeszcze
                        więcej ode mnie - nieanonimowa toula.
                        • fuihui Nieuchronne zbawienie 29.09.04, 23:02
                          Tytul tym razem prosty, do bolu. Pregierz byl forma tortury, kary wymierzanej
                          przez "dobre prawo" tym wszystkim ktorzy zostali uznani za "zlych ludzi". Dla
                          mnie kara jest kara, zas tortura tortura - nie widze roznicy miedzy
                          przypiekaniem kogos pochodnia nad ogniskiem, a publicznym pregierzem.

                          Ja zas pozostaje w radosci, ze abolicjonisci nie czuja sie anonimowi:)


                          fuihui
                  • bigott Re: bezlitosny pregiez zdarzen 30.09.04, 12:51
                    jesli sie nie pogniewasz,
                    mimo wszystko bede probowal.

                    b.
    • lubie.pomponiki Zapraszam:) 27.09.04, 20:31
      Będzie śmiesznie, poważnie, pompatycznie i co tam jeszcze sobie ktoś znajdzie.
      Ten wątek jest - moim zdaniem - skandalem, nie można bowiem w poczuciu
      bezkarności pozwalać sobie na wykluczanie skądkolwiek kogokolwiek kierując się
      osobistą niechęcią, a już zwłaszcza nie może tego robić osoba, która ma
      uprawnienia operatora, czyli jakąś tam władzę. Mówisz wprost, że taki był cel
      założenia tego wątku: usunąć riversa z czata i z forum.
      Już po napisaniu przez Ciebie tego postu (kilka dni wcześniej zostałaś
      operatorem) zaproponowałam Ci dwie rozmowy: jedną tu, w konwencji lżejszej, nie
      podjęłaś jej; drugą na Twoim forum - już poważniejszą. Zwrócono mi uwagę, że
      mój post na Twoim forum to pręgierz. Sorry, ale czegoś tu nie rozumiem, wszak
      to Twoje forum właśnie, a więc Ty sama dobierasz sobie ludzi, z którymi chcesz
      pogadać. Czyli jakaś forma zaufania, a może i przyjaźni. I nawet w takim
      miejscu nie można porozmawiać? Czyli Twoi przyjaciele mają patrzeć, jak Ty
      kopiesz niewinnego człowieka natomiast nie mogą Ci powiedzieć, że robisz źle?
      Gdzieś musi być granica absurdu. Jakoś inaczej pojmuję przyjaźń i napisałam Ci
      jak, jednak nie jest Ci wygodna szczera rozmowa toteż skasowałaś mój post,
      czyli nazywając rzecz brutalnie: zastosowałaś cenzurę. Wybacz, ale od tego
      momentu nie jest nam po drodze. Tak najłatwiej zrobić, jak się ma kawałek
      guzika do dyspozycji: dać bana czy wyciąć post. Tak najłatwiej: zakazać, bo ja
      mam rację. Tak najłatwiej: nie dyskutować. Sama piszesz o sobie: „dłubałam w
      nosie podczas rozmów o Etyce (czy tam Estetyce)”.
      Nie będę się ośmieszać i walić z grubej rury, toteż nie będę tu niczego
      cytować. Jest ogromna literatura na ten temat, więc sobie poczytaj. A jak ci to
      ma ulgę przynieść to i w nosie przy tej okazji podłub. Nie występuję tu z
      pozycji tego, który wie lepiej a jedynie z pozycji użytkownika tego czatu.
      Jeżeli już o wykluczaniu mowa to prędzej znalazły się niejeden powód do tego,
      aby mnie stąd usunąć a nie riversa, bo on nigdy nie był chamem, nigdy nie
      zrobił niczego złego nikomu, wiec jak Cię tak drażni jego styl - daj ignora i
      po sprawie.
      Nie ma takiej możliwości, abym kiedykolwiek wyraziła zgodę na sposób w jaki
      działasz. Dokładnie to samo robi wojtek33. Wcześniej banował za darmo
      maleńczuka, teraz wespół z Tobą mówi s.r. (ten skrót rozwinęła senne_marzenie w
      swoim wpisie), a nawet posuwa się do podawania jego IP na ogóle. A Ty bezkarnie
      banujesz riversa i eliksira. Kto następny?
      Zakończę to pisanie sygnaturką sennego_marzenia:
      „Kto się rozczarowuje wolnością, ten ją zdradza i sam sobie wystawia świadectwo
      skretynienia”. To z Kaczmarskiego, nie z Nosowskiej.
      Zarówno ten post jak i ten, który usunęłaś ze swojego forum wysyłam do maas.
      • eliksir5 Re: Zapraszam:) 27.09.04, 20:47
        Pomponiki przywracasz mi wiarę w inteligencję kobiet,nareszcie jakas osoba która
        dobrze zdiagnozowała ten bajzel i rządzące nim prawa(a raczej ich brak)

        Niech żyje niezależne myslenie a nie instynkt stadny osób z kompleksem Boga.

        Pelny szacunek pompon bez cienia ironii.
      • kamila77 Re: Zapraszam:) 27.09.04, 21:14
        Cel, pal, trzask prask, moze jednak warto by bylo przed wystrzalem z armaty
        sprawdzic pare faktow? Ani riversa, ani eliksira nigdy nie banowalam. Raz dalam
        kicka osobnikowi o nicku 'rivers#', ktory pisal z innego niz zazwyczaj 'rivers'
        IP i nie reagowal na prosby o zalogowanie (co z rzeczonym 'riversem' sobie
        wyjasnilismy dnia nastepnego) oraz eliksirowi za chamstwo.

        Rzeczywiscie, popelnilam podstawowy blad - nie zastanowilam sie nad tym, przez
        mysl mi nie przeszlo ani przez sekunde, ze ktokolwiek moze wziac serio moje
        slowa o wykluczaniu, usunieciu itd. Nie sadzilam, ze zostane faszystką,
        bezkarną uzurpatorką i co tam jeszcze Drogie Państwo bylo uprzejme odnalezc w
        moich paru zdaniach. Ja, moi mili, za malutka jestem na takie słowa.

        Jeszcze, pąą, słow kilka na temat Foróm. Odpowiedzialam tam na twoj wpis,
        jednak na prosbe dwoch osob zostal on usuniety. Mam tylko nadzieje, ze reszty
        postow stamtad nie kopiujesz i nie rozsylasz. Są granice absurdu, mam nadzieję,
        że tak.

        Rivers, przepraszam, że w wątku z tobą w tytule można zobaczyć zapasy w błocie
        i damy gotowe zabic w obronie rycerza. Pozdrawiam.

        wrobel_wiecznie_żywy
      • paiha Re: Zapraszam:) 27.09.04, 21:20
        Chapeau bas, Pomponio, za tresc i forme.
        Paiha
      • maciek_maciejka Re: Zapraszam:) 27.09.04, 21:23
        Pomponio, masz racje, ale stawiasz wszystko na ostrzu noza. Liczysz na to, ze
        bedziesz zrozumiana, czy liczysz raczej na uraze, a w jej konsekwencji na
        odrzucenie? Ja obstawiam ten drugi wariant. Ale przynajmniej w moim przypadku
        sie przeliczylas. Nie dam sie wykopac.
        Moze to nie na temat, ale tylko pozornie.
      • agni_me Re: Zapraszam:) 27.09.04, 22:30
        W szkole najbardziej mnie brzydził zwyczaj jednego z nauczycieli, który
        delikwenta stawiał przed klasą i publicznie udzielał mu reprymendy, a potem
        zachęcał do wypowiedzi ”na temat” nas, jego kolegów. Dziś wydaje mi się jeszcze
        obrzydliwszym.

        Nie życzę sobie czytać czyjejś prywatnej korespondencji. Twój wpis forumowy
        miał wszelkie jej znamiona. To, że chciałaś przedyskutować temat z kamilą, nie
        znaczy, że była do tego zobligowana i nie znaczy też, że chcąc nie chcąc,
        miałam być tego świadkiem.

        Czytając ten post nie mogłam się pozbyć zażenowania. Nie ze względu na
        oczywistą irracjonalność zarzutów, ale ze względu na twoją osobę.
        • rivers Re: Zapraszam:) 28.09.04, 08:48
          Pomponiki miala odwage powiedziec wprost. Nazwac czarna czarnym, a bile
          bialym. Bez owijania w bawelne, tak powiedziec ale nikogo przy tym nie
          urazic. Za odwage sie placi, czasami wysoka cene. Inaczej byli by sami
          odwazni. Wiec teraz popmon dostaje od urazonego kwiatu tego czata. Dotaje, bo
          mial odwage powiedziec nieywgodna prawde o przyjaciolce. A niesety wiele osob
          wyzej stawia lojalnosc wobec przyjaciol niz lojalnosc wobec prawdy i
          elementarnych zasad etycznych. Wsrod tych osob postanowilas znalzezc sie Ty,
          agni_me.

          W Twoim poscie, agni_me, nie ma ani jednego slowa, ktore mogloby przekonac, ze
          pomponiki zrobily cos niewlasciwego. Zadnego argumentu. Jest jedynie jalowa
          kazuistyka i zle skrywane emocje. Usilowanie aby wpedzic w poczucie winy,
          przez podanie jakiegos nieadekwatnego szkolnego przykladu. Nieudolna proba
          zamazania istoty rzeczy przez sprowadzanie jej do zmuszania (sic!) aby czytac
          prywatna korespondencje. Jakze razaco prymitywna. Nie sadze, aby ktokolwiek
          dal sie zwiesc watpliwemu urokowi Twojego dobrego stylu i wprawnego piora. Bo
          tutaj chodzi o cos znaczenie wazniejszego niz zgrabnie napisany tekst, ktory
          wywrze wrazenie na przyjaciolach. Tu chodzi o zajecie stanowiska, o
          opowiedzenie sie przeciw ewidentnie nieetycznemu zachowaniu pary osob
          (operatotrow). Nie bylo Cie na to stac, agni. Nie bylas w stanie, czy tez
          niechcialas zrozumiec istoty tego, o co w tym watku chodzi. Stanelas po zlej
          stronie, agni_me, i przegralas.

          Napisalas agni:

          > Czytając ten post nie mogłam się pozbyć zażenowania. Nie ze względu na
          > oczywistą irracjonalność zarzutów, ale ze względu na twoją osobę.

          Ja czytajac Twoj post nie nie moglem pozbyc sie zazenowania z obu wymienionych
          przez Ciebie powodow. Zaluje.

          Znajac Ciebie, mysle, ze mi odpiszesz. W charakterystyczny dla Ciebie sposob.
          Ze starannie dobrana, pograzajaca analogia, ze swada i swietnym, dopracowanym
          stylem, dobierajac slowa tak, aby jak najbardziej zabolaly. Nie odpowiem Ci
          jednak, bo tu nie ma juz o czym dalej dyskutowac. Emocje przeslaniaja Ci
          racje. I zadna ilosc slow, chocby jak najlepiej dobrancych, i zaden styl,
          chocby najlepszy nie jest w stanie zmienic prostego faktu, ze czarne jest
          czarne, a biale jest biale. Wiec mysle, ze nie warto probowac.
          • nonstop Re: Zapraszam:) 28.09.04, 09:24
            Nazwałbym ten wpis, jeśli w ogóle śmiałbym, "Stylem Riversowym",
            choć być może inni napisaliby "s.r."
            hyhy
          • agni_me Re: Zapraszam:) 28.09.04, 16:07
            Nie znasz szeregu faktów, które w pełny sposób przekładają się na mój wpis, a
            mimo to do niego się odnosisz. Nie znasz treści moich rozmów z pomponią przed
            napisaniem jej postu. Nie byłeś na "foróm" i nie wiesz, co mnie i innych
            zniesmaczyło. Tworzysz więc swoją własną bajkę. Mogę cię uznać albo za idiotę,
            który szafuje opiniami bez większości danych, albo za człowieka targanego
            emocjami i piszącego pod ich wpływem. Wybieram to drugie.

            Mój wpis był adresowany do pomponii i ona go rozumie, jak mam prawo wierzyć.
            Nie zależy mi, żeby przekonywać kogokolwiek, że zrobiła źle. Zależało mi
            jedynie, by ONA wiedziała, że JA nie aprobuję tego JAK to zrobiła i że nie
            zgadzam się na tak daleką interpretację faktów, że przestają nimi być, a od
            których to interpretacji aż się roi w jej poście.

            Nie zamierzam stawać po którejkolwiek ze stron, bo dla mnie tych stron nie ma.
            Tak jak i nie ma problemu na skalę czata, czy forum. To, czy kamila cię lubi,
            czy nie i jak to wyraża, jest jej sprawą, tak, jak i post, który napisała jest
            postem kamili, nie opa. To, czy pompon jednego dnia każe spierdalać m.in. tobie
            (bez łaskawych literek sr) i swoim zachowaniem sprawia, że wiele osób opuszcza
            pokój (ma większą skuteczność niż ban), a drugiego pisze taki post jest też jej
            sprawą. Mam na ten temat własne zdanie, ale nie ma we mnie potrzeby omawiać
            tego na forum. Nikt nie dramatyzuje przy akcjach lwa, maleńczuka, pompona, czy
            ostatnio eliksira wielu nicków. Bierze się poprawkę od razu. Dramat zrobił się,
            bo post napisała kamila. Naprawdę mam zbyt wiele zajmujących i ważnych rzeczy w
            życiu, by angażować emocje w czat i forum. Zwłaszcza, że cała historia jest
            tajfunem w szklance wody.
            • wyglodnialy_wilczek Re: Zapraszam:) 28.09.04, 17:38
              wlasnie sie zaangazowalas :))
              • agni_me Re: Zapraszam:) 28.09.04, 18:43
                Tak, tak, oczywiście, szalenie sie zaangażowałam, w końcu kto, jak nie ty, wie
                wszystko o moich emocjach i umie je odnajdować we wpisach.
                • wyglodnialy_wilczek Re: Zapraszam:) 28.09.04, 22:50
                  nie powinnas tak energicznie reagowac na kazdy wpis, doprawdy to zbyteczne :P
            • rivers Re: Zapraszam:) 28.09.04, 22:03
              Drobna, choc oczywista uwaga, agni_me. W momencie kiedy umieszczasz tekst na
              forum publiczny, to traci znaczenie jego geneza, kontekst w jakim powstal,
              itp. Tekst podlega ocenie jako taki i musi bronic sie sam. Twoj sie nie broni.

              Zalosnie brzmi argument, ze Twoj wpis byl adresowany do pomponii. Wpis na
              forum publicznym jest z zalozenia adresowany do wszystkich. Do pomponii moglas
              wyslac maila.

              Najwyrazniej nie dostrzegasz ewidentnej sprzecznosci w swoim rozumowaniu. Nie
              dajesz mi prawa oceny Twojego wpisu gdyz nie znam "faktow, ktore sie na niego
              przekladaja" (cokolwiek to znaczy). Nie masz natomiast najmniejszych oporow
              aby oceniac mnie, mimo ze zupelnie mnie nie znasz. Mozna to tez nazwac
              podwojnymi standardami. Tak czy inaczej, Twoja odpowiedz zaszczytu Ci nie
              przynosi. Wyzej cenie Twoje teksty o pieskach i kotkach.

              Pozdrawiam,
              rivers ;)
              • agni_me Re: Zapraszam:) 28.09.04, 23:56
                Nie zamierzam nic nikomu udowadniać i do niczego przekonywać, ani się
                tłumaczyć. Nie widzę powodu. Zadziwił mnie jedynie ładunek emocji w twoim
                wpisie i trochę przestraszył. To, że cię nie znam, jest oczywiście dramatem
                mego życia, dużo myślałam, które to zdanie potraktowałeś jako ocenę ciebie mimo
                tego niespełnienia i wyszło na to, że to o emocjach. Pozwolisz, że pozostane
                jednak przy opcji drugiej.
                Cała ta historia od wpisu kamili po popis pompona jest idiotyczna. Jeszcze
                głupszym wydaje mi się kreowanie pompona na męczennice w imię sprawy i Wielką
                Sprawiedliwą (pozwolisz, że skorzystam). Oczywiście ze mną jako dręczycielką i
                Wielką Wzbudzająca Winę Marnymi Zagrywkami zgadzam się zupełnie.
                Twoja ocena argumentów, których używam i moich wpisów, choć niewątpliwie bardzo
                obiektywna i przynosząca ci cały wór zaszczytów, a także głęboka analiza moich
                działań i pobudek we wszcześniejszym poście (jeszcze bardziej zaszczytna) nie
                wydaje się być dla mnie istotną. Musisz mi to wybaczyć.

                p.s. czy mi się wydaje, czy miałeś nie odpisywać?
      • pikus pompo wyluzuj.... 27.09.04, 22:40
        ...rivers tez nie jest swiety :-)
        • she_5 Re: pompo wyluzuj.... 27.09.04, 22:54
          J. Kaczmarski
      • wyglodnialy_wilczek Re: Zapraszam:) 28.09.04, 00:07
        pompo :)
      • wojtek33 Re: Zapraszam:) 28.09.04, 00:45
        lubie.pomponiki napisał:

        > Dokładnie to samo robi wojtek33. Wcześniej banował za darmo
        > maleńczuka, teraz wespół z Tobą mówi s.r. [...]
        > swoim wpisie), a nawet posuwa się do podawania jego IP na ogóle.

        zwyczajne kłamstwo
        • bigott Re: Zapraszam:) 29.09.04, 08:52
          > zwyczajne kłamstwo
          mialem nadzieje ze to napiszesz

          b.
          • rivers Re: Zapraszam:) 29.09.04, 09:19
            bigott napisał:

            > > zwyczajne kłamstwo
            > mialem nadzieje ze to napiszesz

            Jak zapewne wiesz, napisac mozna wszystko, drogi bigottcie.
      • pwrzes didaskalia 28.09.04, 10:15
        rivers# (a nie rivers - roznica znaczaca) wylecial po konsultacji ze mna.
        teoria spiskowa legla w gruzach.

        Oglaszam strajk wloski, wszyscy macie przerabane ;-)

        M.
        • rivers Re: didaskalia 28.09.04, 10:40
          pwrzes napisał:

          > rivers# (a nie rivers - roznica znaczaca) wylecial po konsultacji ze mna.
          > teoria spiskowa legla w gruzach.

          Wrecz przeciwnie, spisek zatacza coraz szersze kregi :))
    • szumuszu S T O P !!!!!!!!!!!!!!! 27.09.04, 23:35
      dlaczego stop????
      tak naprawdę rozmawiam o tym ze wszystkimi ludźmi, których spotykam
      nie należy stawiać drogowskazu z napisem "autostrada" w ciemnej slepej uliczce
      temu ścierwu, które tu ma miejsce nie jest winien nikt
      temu ścierwu jest winna pewna zasada, której tu się hołduje od kiedy tu zaglądam
      zabić
      się uderzcie w piersi

      piję piwo dobrze mi z Wami a za ścianą bryzga aż od błocka ...
      każdy je widzi i tworząc je się od niego odcina jednako
      też to w tej chwili czynię oczywiście jak każdy bo jestem każdym przecież
      ale część mnie woła o nie czynienie drugiemu co mi niemiłe
      i o to uparcie proszę i o miłość
      koniec wpisu

      ps.
      a jak się ktoś będzie z tego śmiał co tu napisałem to go na pewno wrzód jaki
      czy inna zaraza dopadnie
      • she_5 Re: S T O P !!!!!!!!!!!!!!! 27.09.04, 23:41
        szumuszu napisał:

        > a jak się ktoś będzie z tego śmiał co tu napisałem

        szumusz, z tym piwem sie zgadza chyba
        ale tylko z tym piwem
        hju hju hju
    • oranje Re: Specjalne miejsce dla riversa 28.09.04, 01:13
      Bar byl pusty. Miasto bylo male. A moze inaczej - bar byl pusty, a miasto bylo
      duze. Tylko, ze do baru nie przychodzili ludzie z miasta. Przychodzili ludzie z
      dzielnicy, ktora byla mniejsza niz miasto. Obcy tu nie przychodzil, bo obcy
      mial swoje bary w swojej dzielnicy. A w barze na Lazarzu mogl bez dania racji
      dostac po mordzie. No to nie przychodzil. A jeszcze inny obcy tez nie
      przychodzil, bo nie mial swojego baru w dzielnicy, bo nie mial dzielnicy.
      Dzielnica byl mu jego krawat i jego samochod. Zona i dzieci w prywatnej szkole.
      To po co taki obcy mialby wchodzic do baru Kominek przy Maleka 19-ego dnia
      miesiaca o 15.05?. Tu gdzie zbiera sie eka z Maleka? Bar byl wiec pusty dla
      obcych. A dla swoich? Swoi nad tym nawet sie nie zastanawiali. Ani nad tym, ze
      w barze smierdzialo. Ani, ze cisze mielil jedynie wiatrak pod sufitem i bebny
      jednorekich bandytow. Bo gralo dwoch. Wszedl do srodka. Przez caly poranek
      myslal wlasnie o tym, ze tu przyjdzie na piwo. Otrzepal jeszcze buty. Wciagnal
      smrod wnetrza. To bylo wlasnie to. Przy barze siedzial jakis nieznany mu
      czlowiek czytajacy jedna z calej sterty gazet. Chcial siasc obok niego, po
      prawej stronie, ale spostrzegl, ze siedzacy zbiera swoje gazety i przenosi je
      na miejsce przy ktorym chcial siasc. Siadl z lewej strony lizniety spojrzeniem
      barmanki i tego z gazetami. Mial malo pieniedzy. Mial malo papierosow. Mial na
      jedno piwo albo na paczke fajek. Wiedzial, ze jak zamowi piwo, to bedzie musial
      przetrwac bez papierosow. Zamowil. Po chwili czul juz w ustach goryczke
      okocimskiego piwa. (Byl zegarmistrzem bez pracy i wlasnie wracal z posredniaka.
      W barze oblozonego sterta gazet spotkal oranje. Oranje chcial cos na ten temat
      napisac nawet, ale zachcialo mu sie w domu przy komputerze spac. Dlatego nie
      wiemy, co bylo dalej i jak ze soba rozmawiali i czym historia cala sie
      zakonczyla).

      (Tez moge cos dopisac, no nie?!)
      kra

    • lubie.pomponiki Hurtownia:) 28.09.04, 21:05
      Witam w hurtowni z pomponikami. Jest tu kolorowo, zabawnie, ale i trochę
      brudno, bo na dole zawsze zbiera się najwięcej kurzu.
      Na najwyższej półce są: paiha, wygłodniały_wilczek, eliksir5, Mors i
      maciek_maciejko. Czujcie się jak u siebie, mam nadzieję, że z Wami zawsze
      będzie mi po drodze:))
      Niżej w kolejności zgodnej ze stopniem zakurzenia:
      1. jenn, jeśli wczoraj zaszło jakieś nieporozumienie, to przepraszam, być może
      zostałam świadomie i celowo wprowadzona w błąd, wyjaśnię Ci to, jeśli będziesz
      miała ochotę na priv ze mną:))
      2. pikus, czatowi święci są tylko w czatowym niebie, jednak powiedz mi, pikusiu
      drogi, w którym miejscu rivers jest nie w porządku na czacie; zdecydowanie
      bardziej wolę Twoją inną sygnaturkę: „świat to nie jest tylko samo zło”,
      dokładnie tak samo myślę:)
      3. wojtek33, wiele razy banowałeś w mojej obecności maleńczuka za darmo, tylko
      z tego powodu, że był i zawsze ci mówiłam otwarcie, że źle robisz; teraz, kiedy
      maleńczuk wchodzi tylko po to, aby porozmawiać ze mną na privie, i nikt w
      pokoju nawet nie wie, że on jest, bo wchodzi pod jakimś śmiesznym nickiem z #
      mówisz głośno, na ogóle: to debilowi się już ban skończył? nienawidzisz tego
      człowieka tak bardzo, że stał się twoją obsesją, znasz na pamięć numer jego IP,
      jeśli ktoś tu kłamie, to ty, a najbardziej smutne jest to, że okłamujesz samego
      siebie, ale może tak mają ci, którzy sami dla siebie są bogami
      4. kamila - słowa mają wielką moc, więc jeśli komuś otwarcie mówisz, żeby
      spadał, to potem nie rób miny niewiniątka; o faszyzmie poczytaj sobie u Hannah
      Arendt, a o znaczeniu wolności słowa u Johna Stuarta Milla; to tylko dwie
      książki, może nie będzie to dla ciebie czas stracony; co do twoich obaw o
      kopiowanie i rozsyłanie postów z foróm tylko tyle: mogę grzebać w śmietniku,
      ale nie w szambie; „wrobel_wiecznie_zywy” trochę lepiej, cieszę się, że już nie
      mały hitlerek
      5. agni, opowieść o twojej szkolnej traumie mną wstrząsnęła; nawet nie potrafię
      sobie siebie wyobrazić w takiej sytuacji, bo chodziłam jeszcze niedawno temu do
      prywatnej szkoły w mieście, którego nie ma, teraz studiuję historię w Holandii,
      bo tam jest najtańszy towar; skoro jednak już mówisz o tej szkole i tym
      obrzydliwym nauczycielu, to opowiedz też o tym, po której stronie wtedy
      stawałaś;
      oto mój niesmaczny post, umieszczony na foróm kamili:
      „Kama, ja ciebie bardzo lubie, uwielbiam twoje poczucie humoru i podziwiam
      twoja inteligencje i w ogóle jest super, ale jest cos, co mi sie nie w Tobie
      nie podoba i chce ci o tym powiedziec, bo zalezy mi na tobie, tak po ludzku,
      nie po czatowemu. Wiesz, ja grzebie po róznych smietnikach, czyli czytam
      ksiazki, ogladam filmy, slucham muzyki i zdarza mi sie nawet czasem pomyslec.
      Kiedys, jak jeszcze mialam telewizor w domu, widzialam film, jakies telewizyjny
      produkcyjniak amerykanski, nie pamietam nawet tytulu ani zadnego aktora ani
      itd. W tym filmie byly dwie kolezanki: jedna byla prokuratorem, druga
      adwokatem. I tak sie zdarzylo, ze stanely kiedys w jednej sprawie sadowej po
      dwóch przeciwnych stronach, no wiadomo, taki lajf. Jedna z nich zagrala
      nieczysto, ta druga sie w tym zorientowala i uprzedzila ja, ze jesli zagra tymi
      kartami na sali sadowej, to ona jej to wytknie wlasnie wtedy. Uprzedzona o tym
      zdecydowala sie jednak zrobic po swojemu, no bo wiadomo, zalezalo jej na
      wygranej. Ale polegla, bo ta druga nie cofnela sie przed zdemaskowaniem jej. No
      i doszlo do konfrontacji oczywiscie, ale nie byla to zadna obraza ani pyskówka,
      ale fajna rozmowa: ta, która zostala pokonana powiedziala: wiesz, dziekuje ci,
      dobrze zrobilas, jestes prawdziwa przyjaciólka. I wiesz Kama, dla mnie takie
      postawienie sprawy to byla jakas rewelacja, bo zawsze bylam dość konfliktowa,
      palilam za soba mosty no i w ogóle dawalam w kosc. Wiec zapamietalam te scene
      juz na zawsze jako przyklad dobrze pojmowanej przyjazni i lojalnosci wlasnie. I
      postapie teraz dokladnie tak samo: powiem ci, co mi sie w tobie nie podoba, bo
      moze jednak zauwazysz, ze Cie to uwiera, ze to Ci szkodzi po prostu. Dostalas
      teraz kawalek guzika, kawalek jakiejs wladzy i moim zdaniem postepujesz
      niewlasciwie wywalajac z pokoju jakiegos eliksira tylko dlatego, ze powiedzial
      cos pod adresem she na forum. On wtedy na czacie nikomu nie ublizal, nie byl
      chamem, nie lamal netykiety w zaden sposób. W watku, który zalozylas specjalnie
      dla riversa zgadzam sie calkowicie z yessie i paiha. Wykluczanie kogokolwiek
      tylko dlatego, ze jest, jest faszyzmem i jest to twój problem, nie riversa.
      Próbowalam Ci to powiedziec w swoim wpisie, ale nie zrobilam tego widac zbyt
      jasno. Kama, to opowanie jest jakims tam zadaniem dla ciebie do wykonania. Masz
      wladze a jak ja bedziesz sprawowac, zalezy tylko od twojej klasy, nie od
      innych, bo zasady netykiety sa dosc proste. Wg mnie najlepszym opem jest less,
      najgorszym orissa, ale jest to zdanie dosc subiektywne, no bo z less sie po
      prostu przyjaznie, a orisse tylko szanuje. Kon jaki jest kazdy widzi, wiec nie
      bede opisywac ani jednej ani drugiej. Moze spróbuj opcji gregorija: on sie w
      nic nie miesza, jest obiektywny, robi lekkie pukako a i wypic lubi. A co do
      riversa: ten facet bywa dosc meczacy czasem, ale nigdy nie byl chamem, nigdy
      nie zrobil niczego zlego nikomu, wiec daj mu ignora i po sprawie. Pisanie s.r.
      jest ohydne kama, naprawde. Nie znizaj sie do tego poziomu, prosze cie, nie
      badz taka, bo rivers jest w porzadku”.
      oto następne twoje słowa agni: „to, czy pompon jednego dnia kaze spierdalac
      m.in. tobie (bez laskawych literek sr) i swoim zachowaniem sprawia, ze wiele
      osób opuszcza pokój (ma wieksza skutecznosc niz ban), a drugiego pisze taki
      post jest tez jej sprawa. Mam na ten temat wlasne zdanie, ale nie ma we mnie
      potrzeby omawiac tego na forum. Nikt nie dramatyzuje przy akcjach lwa,
      malenczuka, pompona, czy ostatnio eliksira wielu nicków”; wiesz agni, ja
      naprawdę nie wiem, jakie ty masz zdanie na ten temat, bo jeszcze niedawno mnie
      kohałaś właśnie za takie zachowania, mówiłaś o tym publicznie, podziwiałaś moją
      odwagę i dziękowałaś mi za to, że jestem.

      To nie jest moja sprawa. To nie jest nawet sprawa riversa. W tym momencie nie
      ma już sensu kłócić się o to, czy ktoś dostał bana czy nie lub czy wojtek33
      ujawnia IP. Ugrzęźnie się w ten sposób w sprawach stosunkowo mało istotnych, z
      obu stron będą padać zarzuty o kłamstwo. Dowodem koronnym jest wpis kamili w
      odpowiedzi na pytanie paihy, że celem działań jest wyrzucenie riversa z czata i
      forum. I stosowanie w tym celu m. in. "s.r". Takze wpis wojtka33 (w innym
      wątku) o braku anonomowosci. To są rzeczy, których opom powinna zabraniać robić
      ich etyka zawodowa.
      Przepraszam za chaos w mojej hurtowni. Trochę ciężkie czasy są, ale niebawem
      pozamiatam tu dokładnie:)))
      • agni_me Re: Hurtownia:) 29.09.04, 00:13
        pompa, pisz co chcesz, w moim świecie TAK się nie załatwia spraw. Paskudne to
        naginanie faktów.
        • wyglodnialy_wilczek Re: Hurtownia:) 29.09.04, 00:15
          hmm a czy moge prosic o obiektywna relacje? pytam, bo nie bylem swiadkiem
          takich zachowan ...
      • pikus Re: Hurtownia:) 29.09.04, 11:03
        lubie.pomponiki napisał:


        > 2. pikus, czatowi święci są tylko w czatowym niebie, jednak powiedz mi,
        pikusiu
        >
        > drogi, w którym miejscu rivers jest nie w porządku na czacie;

        Pompo, ja wiem ze spodobala Ci sie Twoja teoria odnosnie calej sytuacji, i
        zapewne
        nie da sie Ciebie od niej odwiesc, ale moge Ci zawsze przedstawic moj punkt
        widzenia. Jest otoz nieuprawnionym i glupim zarzutem wobec Kamili, ze chce
        riversa usunac, z czata, forum czy czegos, w dodatku moze wykorzystujac
        uprawnienia operatora. Jej post rozpoczynajacy watek, jak tez pozniejsze
        wyjasnienia, zinterpretowac mozna w taki oto sposob: czlowieku, nie podoba
        mi sie to co piszesz, daj sobie na wstrzymanie. Moze to nieeleganckie,
        niegrzeczne, ale nie ma nic wspolnego z proba usuniecia, ocenzurowania, itp.
        Wlasciwie powinni to sobie oboje wyjasnic miedzy soba, jesli oczywiscie
        mieliby na to ochote. Poza tym jako czlowiek wzglednie starej daty uwazam, ze
        w naszej kulturze kobieta moze sobie pozwolic na wiecej. Rivers
        bywa zlosliwy, i ja sam o tym dobrze wiem, dlaczego zatem wielki krzyk sie
        podniosl, ze ktos go tez potraktowal zlosliwie. Nosil wilk razy kilka,
        poniesli i wilka. Albo jesli wolisz Pismo Swiete, kto sie wywyzsza, bedzie
        ponizony. Czy taka trawestacja: kto sieje w/z, ten zbiera s.r. (a co to jest
        s.r.?
        a skad wiadomo, ze to wlasnie to co napisala senne? a co to w/z?).

        >zdecydowanie
        > bardziej wolę Twoją inną sygnaturkę: ,,świat to nie jest tylko samo zło
        > 221;,
        > dokładnie tak samo myślę:)

        To nie moje tylko flekowane w innym watku Lady Pank :-)

        > 3. wojtek33, wiele razy banowałeś w mojej obecności maleńczuka za darmo, tylko
        > z tego powodu, że był i zawsze ci mówiłam otwarcie, że źle robisz; teraz,
        kiedy
        > maleńczuk wchodzi tylko po to, aby porozmawiać ze mną na privie, i nikt w
        > pokoju nawet nie wie, że on jest, bo wchodzi pod jakimś śmiesznym nickiem z #
        > mówisz głośno, na ogóle: to debilowi się już ban skończył? nienawidzisz tego
        > człowieka tak bardzo, że stał się twoją obsesją, znasz na pamięć numer jego
        IP,

        "Ten czlowiek", bo moze nie wiesz, popisal sie na forum oskarzeniami paru osob o
        najgorsze
        rzeczy z mozliwych. Bylo to znaczne przekroczenie granic cynicznego zartu. W
        zwiazku
        z tym, Wojtek zawsze spotka sie z moim zrozumieniem przy swoich akcjach. I jak
        sam napisal: jest opem tylko w jednym pokoju, jak chce sie z kims prywatnie
        porozmawiac,
        to mamy caly szereg roznych mozliwosci.

        No, ale pozytywnym aspektem historii Pompo jest to, ze skoro bawisz sie
        w arbitra elegancji, to masz zapewne swiadomosc, iz to do czegos zobowiazuje.
        A propos, o co Ty wtedy pytalas riversa publicznie? Czy czego nie robi? ;))

        >. A co do
        > riversa: ten facet bywa dosc meczacy czasem, ale nigdy nie byl chamem, nigdy
        > nie zrobil niczego zlego nikomu, wiec daj mu ignora i po sprawie.

        Ale skad Ty tak swietnie wiesz, ze rivers nikomu niczego zlego nie zrobil?
        To nawet Jezus pogonil przekupniow ze swiatyni...

        Pikus
    • senne_marzenie 200. n/t 28.09.04, 22:11

    • ewka5 PONAJOTNELO????????????????? 29.09.04, 03:20
      A GDYBY SIE TAK OGARNAC, W CALOSCI, DO SENSU, HE?!
      • bubu_bubu Re: PONAJOTNELO????????????????? 29.09.04, 08:09
        Nie wiem Ewko czy ponajotnelo, ale cokolwiek zrobilo, to nalezy poniesc tego
        konsekwencje.
        Jestem na necie juz wiele lat i takie "zachowania" jak Kamilli nie sa mi obce.
        Przyznam szczerze, ze obserwuje je z duzym zainteresowaniem, by nie dodac z
        rozbawieniem.
        Tu musze wcisnac nutke smutnawa, bowiem nie operator, nie Kamilla jako
        uzytkownik czatu, ale jako CZLOWIEK wydala o sobie samej swiadectwo.
        Caly pic, ze tak sie wyraze, na necie polega na tym, by umiec sie zachowac
        nawet jesli cos bardzo nam nie pasuje.
        To wlasnie wirtualny dystans, chociazby czasowy, ma chlodzic nasze emocje, i
        szlifowac nasza kulture.
        Wladza, dobrze pomyslana i nalezycie przyjeta, z godnoscia i szacunkiem dla
        rzadzonych zawsze bedzie spelniala swoja role.
        Innymi slowy, ten kto ma wladze moze liczyc na wsparcie wyborcow tylko w
        wypadku gdy zaskoczy nas maluczkich pozytywnie.
        Mnie w tym calym watku, skadinad zabawnym, poruszyla najbardziej kwestia ryzyka.
        Uderzajacym przykladem owego jest "wystep" Pomponow.
        Nie kupila mojej sympatii tym "wystapieniem?", kupila ja znacznie wczesniej,
        przypadkowo.

        Wlasciwie coz mozna tu jeszcze dodac?
        Mysle, ze warto sie zastanowic nie nad tym, gdzie leza granice absurdu, a nad
        tym gdzie powinna sie zaczynac zwykla ludzka uczciwisc i bicie sie w piersi.

        ps. Bywalam ostatnio na 30+, ale tam jakas taka atmosfera jak w malzenstwie z
        duzym stazem i przejsciami.
        Ciche dnie i noce.
        I po co to komu bylo?

        Bubu


        • kamila77 Re: PONAJOTNELO????????????????? 29.09.04, 08:52
          > To wlasnie wirtualny dystans, chociazby czasowy, ma chlodzic nasze emocje, i
          > szlifowac nasza kulture.

          Właśnie.
          • bubu_bubu Meczaca sprawa cd. 30.09.04, 04:07
            Jak zobaczylam wpis Kamilli pod moim postem, w ilosci 7 liter/slownie/ siedmiu,
            to mnie zatkalo, no moze nie zatkalo, ale na kolana powalilo i do wyrzutow
            sumienia doprowadzilo.
            No bo skad delikatna konstytucja wewnetrzna Kamilli zezwolila na tak karkolomny
            wysilek?
            Przeciez do jasnej grypy musiala przedtem wykonac cala mase skompliowanych
            czynnosci, jak:

            - odstawic kubek z herbata
            - zrobic siusiu
            - podlubac w nosie
            - zdecydowac sie na zrobienie kupy
            - zrezygnowac z tej decyzji
            - wrocic do kompa
            - otworzyc ten watek
            - zmienic sortowanie na "od najnowszego"
            - otworzyc moj wpis
            - kliknac w "odpowiedz"
            - wstukac tu siedem literek/wlasnie/
            - potem wyslac

            Meczaca sprawa, przyznaje.
            No w kazdym badz razie mnie by sie nie chcialo.

            Nie mniej jednak ja doceniam kazdy wysilek.

            Bubu
            • lubie.pomponiki tak najłatwiej 30.09.04, 07:37
              wczoraj wieczorem zostałam wyrzucona przez kammik (kamile) z pokoju 30+ za nic,
              dotałam kicka; kiedy tam wróciłam, na pytanie: dlaczego? dostałam odpowiedź: bo
              tak (przepraszam, jestem wzburzona, toteż nie jest to cytat dosłowny); pociągnę
              to do końca; na czacie Gazety Wyborczej stosuje się faszystowskie metody i robi
              się to w poczuciu bezkarności przy aprobacie zdecydowanej większości
              użytkowników, nikt bowiem nie powiedział kamili: zrobiłaś źle; gdzieś jednak
              musi być granica absurdu; może nawet i ośmieszę się teraz, ale jestem ciekawa,
              co powiedziałby na to Michnik, który w komunistycznych więzieniach spędził
              wiele lat także po to, aby pomponik mógł sobie poczatować
              • pwrzes Re: tak najłatwiej 30.09.04, 10:48
                Ciesz sie, ze dostalas jakas odpowiedz - u mnie nie ma takowych. Masz problem z
                kickiem, pisz do (w sumie nie wiem, podobno maas odeszla/odchodzi).

                M_faszysta_1_klasy.
                PS. Gratuluje idola - apologete mordercow. Plonk.
                • lubie.pomponiki drogi debeściaku:) 30.09.04, 13:24
                  nie, Ty nie jesteś faszystą Mors, i niepotrzebnie przybierasz morsową minę;
                  naprawdę się cieszę, że zareagowałeś; nie wiem, skąd wiesz, jakich mam idoli,
                  Michnik nim nie jest, natomiast jest naczelnym Wyborczej, a to jest czat tej
                  właśnie gazety; apologetą morderców jest teraz, natomiast wcześniej ci mordercy
                  robili mu dobrze w niejednej katowni; ale może czerpiemy wiadomości z innych
                  źródeł
                  serdecznie Cię pozdrawiam:)
                  pomponik
              • tylda Re: tak najłatwiej 30.09.04, 15:00
                Nie pompi, to nie faszyzm. To po prostu woda sodowa.
                Smutne to wielce.

                Pan Tylda
    • wojtek33 Re: Specjalne miejsce... 29.09.04, 10:27
      Nie chce się już tego czytać, ani tu pisać. Zmilczeć byłoby najłatwiej i
      zostawić te kłamstwa, naciąganie faktów, interpretacje z sufitu, itp. itd. I tak
      każdy wyciągnie takie wnioski, jakie odpowiadają jego widzeniu czata i sympatiom
      wobec innych.
      O jednej rzeczy chcę tylko wspomnieć na koniec swojego pisania w tym wątku.
      Wszystko powyżej dotyczy _jednego_ tylko pokoju. Jednego z 8 (dawniej jeszcze
      kilku) zwanych towarzyskimi. Zaczęliśmy tam bywać pewną grupą od jakiegoś czasu.
      Uciekliśmy z innych z bardzo różnych względów, czy to nie odpowiadała nam
      wulgarność, czy dla odmiany "wrażliwość" innych użytkowników, narzekaliśmy na
      operatorów nie mniej niż w tym wątku. Co innego nas bawi, śmieszy, sprawia
      przyjemność, o czym innym lubimy rozmawiać. Wytworzyliśmy pewne standardy
      komunikacji, swobody wypowiedzi, pewną intymność.
      To prawda, że nie zachęcaliśmy innych do przebywania tam ;-) co nie znaczy, że
      nikt nowy się nie "zadomowił. Ale na portalu Gazety jest wystarczająco dużo
      miejsca dla wszystkich chętnych. Prywatnie można rozmawiać poprzez pokoje. Jeśli
      nie odpowiada komuś towarzystwo, sposób zachowania bywalców "przyjaciół" nie ma
      najmniejszego powodu, by tam przebywał.
      Uprawnienia operatora mam wyłącznie w tym pokoju (i w jednym regionalnym).
      Nie rozumiem po co przychodzą tam wyżej aktywni "recenzenci". Po wpisach w tym
      wątku można odnieść wrażenie, że po to by nas "naprawić", "wyleczyć", "zwrócić
      czatowemu społeczeństwu", albo zwyczajnie rozpieprzyć coś, co tam sobie
      stworzyliśmy.
      Nie piszcie o prywatnym folwarku, potraktujcie to jak pokój tematyczny. Każdy
      może tam przychodzić i nikt nie poleciał, dopóki chciał tam naprawdę przebywać,
      a nie rozwalać, obrażać i szkalować innych.
      Tyle i EOT z mojej strony.

      wojtek
      • wyglodnialy_wilczek Re: Specjalne miejsce... 29.09.04, 11:16
        zapomniales wojtku dodac, ze to nie jest Wasz prywatny pokoj, a sr mozecie
        zamienic na sw, ss, sc, se, ...

        dziwi mnie tylko, ze nikt nie mial odwagi z Was powiedziec, tak taka sytuacja
        zdarzyła sie, nie powinna miec miejsca ale rivers zostal tak potraktowany,
        rzeczywiscie przesadzilismy i powiedziec: PRZEPRASZAM !!!
      • nonstop Re: Specjalne miejsce... 29.09.04, 11:19
        i to było to, woy,
        (oraz również "i to byłoby na tyle"
      • rivers Re: Specjalne miejsce... 29.09.04, 11:43
        Trzy uwagi na marginesie postu wotjka33.

        1. Ten watek
        • pwrzes Re: Specjalne miejsce... 29.09.04, 12:42
          1. To co gryzie Ciebie, drogi riversie, od samego poczatku, w miejsce ponizej
          plecow to .. ironia. Moze wiecej dystansu do siebie i mniej zadufania we wlasne
          zlote mysli?

          2. I jako rasowy masochista tam przychodzisz i probujesz ich/mnie leczyc z
          jakis wyimaginowanych kompleksow. "Kazdy przychodzi na czat leczyc kompleksy" -
          to twoje slowa, czyz nieprawdaz?

          3. Po co proba? Skoro podzial istnial, istnieje i bedzie istnial zawsze.
          Niektorych osobnikow nie cierpie, niektorym mam ochote dac w morde a z innymi
          mozna przyslowiowe konie krasc. I vice versa.

          BTW, jakie Ty leczysz kompleksy na czacie?

          M.
          PS. Tania psychoanalize zachowaj dla ... nie wiem kogo. Tutaj sie nie sprawdza.
          • poo_5 Re: Specjalne miejsce... 29.09.04, 14:01
            Zwariować można.Czy nie byłoby łatwiej nie wchodzic do pookoju
            niemiłych "przyjaciół" tym,którym taki klimat nie odpoowiada?Co?Ile razy można
            to roztrząsać?
            Ciekawe czego Wam brakuje?
            • wyglodnialy_wilczek PRZEPROSIN BRAKUJE ... 29.09.04, 14:50
              poo_5 napisała:

              > Zwariować można.Czy nie byłoby łatwiej nie wchodzic do pookoju
              > niemiłych "przyjaciół" tym,którym taki klimat nie odpoowiada?Co?Ile razy
              można
              > to roztrząsać?
              > Ciekawe czego Wam brakuje
              • pwrzes Re: PRZEPROSIN BRAKUJE ... 29.09.04, 21:00
                Pieprze i sole przeprosiny, bo nie mam za co.

                M.
                • wyglodnialy_wilczek Re: PRZEPROSIN BRAKUJE ... 29.09.04, 21:34
                  mors a czy tam jest napisane ze Ty?
    • runek Sponsoring 29.09.04, 14:59
      podejrzewam, że ten wątek jest sponsorowany przez producentów lakierów do
      włosów i/lub koncerny faramceytyczne - sprzedające ziołowe herbatki
      uspokajające.
      • abc_unia Re: Sponsoring 29.09.04, 17:43
        Runku:-), a ja mysle, ze ktos zazywa marihuane, insted:-)
        jednakze, ciekawe sprawy sa poruszane...pozdr....
    • she_5 250 29.09.04, 22:50

    • jenny_s Re: śnił mi się Rivers, więc przepraszam 07.10.04, 10:20
      Najwyraźniej dość mocno przejęłam się ostatnimi krytycznymi uwagami ze strony
      Kolegi Riversa, ponieważ przyśnił mi się dziś w nocy.

      Otóż Kolega Rivers, niegroźnie ale jednak, niedomagał i ponieważ Jego Mamusia
      wyjechała, to moja Mamusia postanowiła, że Rivers przez czas rekonwalescencji
      zamieszka z nami w domu. I oto zjawia się, szczuplutki jedenastolatek w
      granatowym garniturku i okularach. Dość speszona okolicznościami witam się i
      usiłuję zniknąć, no ale ponieważ Rivers na czas pobytu zajmie mój pokój, to
      Mamusia każe pokazać Koledze co i jak.

      Odczekawszy odpowiednią chwilę, onieśmielona wchodzę do pokoju, nie mając
      bladego pojęcia o czym powinnam z Nim rozmawiać. Ale oto Rivers stoi przed moją
      biblioteczką na kształt Ignacego Grzegorza Borejki i krytycznym okiem lustruje
      książki. Próbuję coś wytłumaczyć, na próżno, zimne spojrzenie zza okularków
      osadza mnie na miejscu. Po kilku niedwuznacznie niechętnych uwagach pod
      adresem „literatury dla pensjonarek” nieco przychylniejszy wzrok Kolegi pada
      na „Domowy poradnik medyczny” i z grubym tomiszczem rozsiada się On w moim
      fotelu. Nawet nie podziękował za przyniesione przeze mnie jabłuszko, które moja
      Mamusia specjalnie dla Riversa obrała ze skórki i pokroiła.

      Drogi Riversie, jeśli moje zachowanie w jakikolwiek sposób uraziło Cię, to
      bardzo przepraszam i zrobię wszystko co zechcesz i nawet oddam Ci pokój na
      jakiś czas, tylko nie zabieraj mi, proszę, moich książek.

      jenn
      • zabi_odbiornik Re: śnił mi się Rivers, więc przepraszam 07.10.04, 10:24
        o, ladne. tylko kto jeszcze czyta bojlerkow? to przeca charaktery nonklopowe:)
        pisi
        mi sie snil kot. ale zbudzili mie robole ze spoldzielni.
        • hippy_pottamus Re: śnił mi się Rivers, więc przepraszam 07.10.04, 12:10
          to juz teraz wiem gdzie jest moj kot jak go nie ma, o!
          ;)
          • paiha Re: śnił mi się Rivers, więc przepraszam 07.10.04, 14:24
            Hipku, lepiej poszukaj u Runka, podobno marzy-la mu sie dzis kotka;)
            Pai
            • hippy_pottamus Re: śnił mi się Rivers, więc przepraszam 07.10.04, 15:46
              ale moj kot jest bylym samcem, zatem u runka go nie ma [chyba, ze przez
              omylkie] ;-)
            • feministka0.75 pocieszajace 07.10.04, 15:46
              Mialam kiedys takiego kierownika, ktory twierdzil, ze ludzie sluchaja nie tego
              co jest madry, ale tego co glosniej krzyczy. Czytajac tutaj wpisy mam wrazenie,
              ze sie troche mylil :)

              buziaki
              Fem3/4
      • rivers Re: nie śniła mi się Jenny, więc przepraszam 07.10.04, 16:01
        jenny_s napisała:

        > Najwyraźniej dość mocno przejęłam się ostatnimi krytycznymi uwagami ze strony
        > Kolegi Riversa, ponieważ przyśnił mi się dziś w nocy.

        Jestem Twoim dluznikiem, Jenny.
        Obiecuje, ze jak tylko mi sie przysnisz, to opisze to na forum.
        Szczegolnie, jesli ktos uprzednio zalozy watek "Sepcjalnie dla jenny".
        Propozycja, aby dzielic z Toba pokoj wzruszyla mnie. Ale poki co, chyba nie
        skorzystam.

        P.S. Przykro mi, ze rivers, ktory Ci sie przysnil nie podziekowal za jabluszko.
        Ja na pewno bym to zrobil. Zwlaszcz gdyby bylo obrane.
        • jenny_s Re: nie śniła Ci się jenny, więc nie przepraszaj 07.10.04, 16:17
          Dziękuję za obietnicę, jestem pewna, że jej dotrzymasz.
          Pozwól, że jedynie sprostuję pewną nieścisłość. Widzę, że łatwo w takich
          sytuacjach dać się ponieść wyobraźni, ale "zająć czyjś pokój" to jednak nie to
          samo co "dzielić z kimś pokój".

          Serdeczności

          jenn

          PS. To był tylko sen, naprawdę :)

          • rivers Re: nie śniła Ci się jenny, więc nie przepraszaj 07.10.04, 16:37
            jenny_s napisała:

            Lubie odwzajemniac emocje, wiec mam poczucie winy, Jenny, zes sie mi nie snila
            i stad moje przeprosiny.

            (winy/jenny - rym do wykorzystania przez czatowych poetow)

            > "zająć czyjś pokój" to jednak nie to
            > samo co "dzielić z kimś pokój".

            Zajac czyjs pokoj to znacznie gorzej niz dzielic z kims pokoj. Wlasnie z ta
            straszna perspektywya, ze zajmuje Twoj pokoj nie moglem sie pogodzic. Stad ta
            zmiana. Mialem nadzieje, ze docenisz.

            Pozdrawiam,
            rivers ;)
            • jenny_s Re: nie śniła Ci się jenny, więc nie przepraszaj 07.10.04, 17:02
              Hm, no ja nie chciałabym być czepialska ale wychodzi mi, że miałeś nadzieję, że
              docenię fakt, że nie skorzystasz z propozycji (dzielenia pokoju), której do
              Ciebie nie skierowałam, a którą wymyśliłeś ponieważ nie mogłeś się pogodzić ze
              straszną perspektywą (zajęcia mojego pokoju). Jednym słowem: wymyśliłeś
              propozycję po to żeby z niej następnie nie skorzystać.

              Jeśli się mylę, to z góry przepraszam, ale sądzę, że gdybym to doceniła, a
              zwłaszcza doceniła na forum, nie byłoby to dla Ciebie zbyt pochlebne, zatem
              pozwolę sobie tym razem docenić coś innego, a mianowicie subtelność
              rymu "winy/jenny".


              I pozdrowić, rzecz jasna, ale nie z góry :)

              jenn

              PS. Nie miej poczucia winy, ja przepraszałam nie za to, że mi się śniłeś, tylko
              w wyniku tego, że mi się śniłeś.
              • rivers Re: nie śniła Ci się jenny, więc nie przepraszaj 07.10.04, 18:20
                jenny_s napisała:

                > Jeśli się mylę, to z góry przepraszam.

                Nie, nie myslisz sie. Drugi wpis stal w logicznej sprzecznosci z pierwszym.
                Bylem tego swiadom, ale mialem nadzieje, ze nie zauwazysz, a scislej, ze
                potraktujesz oba wpisy niezaleznie. No coz, slabo przemyslana sztuczka i w
                zwiazku z tym nie udala sie :). Na przyszlosc bede pamietal, ze mam doczynienia
                ze spostrzegawczym adwersarzem. (Przepraszam za maskulinizacje, ale
                jakos "adwersarka" mi nie brzmi).

                Odpozdrawiam rowniez niezgory,
                rivers
                • jenny_s Re: nie śniła Ci się jenny, więc nie przepraszaj 07.10.04, 19:35
                  Nauczona doświadczeniem, w każdej dyskusji zakładam na wszelki wypadek, że
                  dyskutant jest inteligentniejszy ode mnie i to się zazwyczaj sprawdza :)

                  A ponieważ użyte przez Ciebie słowo "adwersarz" sugeruje jakiś poziom wrogości,
                  czy też rywalizacji, których jako żywo brak we mnie, proponowałabym w
                  zamian "spotrzegawczego rozmówcę" również i dlatego, że łatwo się feminizuje.

                  Serdeczności
                  jenn

                  PS. Jak już skończysz z "Domowym poradnikiem" to możesz mi go zostawić w pokoju
                  30+ :)
                  • rivers Re: nie śniła Ci się jenny, więc nie przepraszaj 08.10.04, 09:47
                    jenny_s napisała:

                    > Nauczona doświadczeniem, w każdej dyskusji zakładam na wszelki wypadek, że
                    > dyskutant jest inteligentniejszy ode mnie i to się zazwyczaj sprawdza :)

                    Z reguly jestem wyjatkiem. Wiec moze sie nie sprawdzic ;)

                    > PS. Jak już skończysz z "Domowym poradnikiem" to możesz mi go zostawić w
                    > pokoju 30+ :)

                    Dobrze, postaram sie zdazyc i przekazac zanim mnie stamtad wyrzuca. A moze uda
                    mi sie pod nieobecnosc goryli :)
                    • olek przepraszam ze się wtrącam 24.11.05, 12:40
                      Dlaczego przerwaliście?
                      Ja chcę jeszcze. Nigdy nie snił mi się ani Riwers ani Janka.
                      Śnią mi sie za to fendery stratokastery.
                      Fakt, ze od ostatniego wpisu minął juz rok o niczym nie świadczy.
                      Czy Riwers oddał ten poradnik czy ukradł go z premedytacją?
                      I czy zeżarł jabłuszko?
                      • rivers Re: przepraszam ze się wtrącam 24.11.05, 13:53
                        olek napisał:

                        > Czy Riwers oddał ten poradnik czy ukradł go z premedytacją?
                        Rivers nie korzysta z poradnikow, tudziez nic nie jest nikomu winien.

                        > I czy zeżarł jabłuszko?
                        Tak, dal sie skusic wężowi, i zjadl jabluszko. Z przyjemnoscia i ze smakiem

                        pozdrawiam Cie Olku serdecznie,
                        riv
                        • lubie.pomponiki Re: przepraszam ze się wtrącam 24.11.05, 20:48
                          rivers napisał:
                          > pozdrawiam Cie Olku serdecznie,
                          > riv
                          >


                          ja też pozdrawiam Cię olku serdecznie, oleczku, mój, drogi, operatorku
                          pom


                          --
                          spieprzaj babo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka