Dodaj do ulubionych

Wszystko mi mówi, że ja sieć pokocham

30.04.06, 15:20

Internet może stanowić groźną konkurencję dla dotychczasowych metod
dystrybucji kultury, ale równie dobrze może być potężnym narzędziem w rękach
twórców i dystrybutorów.

*****************************************

Internet to konkurencja dla mafii w rodzaju RIAA. Może, i pewnie wykreuje coś
zupełnie innego, niż oklejoną cekinami amatorszczyznę serwowaną przez MTV i
kilkadziesiąt innych kanałów.

Tak po prawdzie to ścisle kontrolowany sposób dystrybucji wykreował pokolenie
żałosnych grajków, których "twórczość" jest wypadkową zależnosci od
multimedialnych koncernów. Artystyczne objawienia i rzeczy interesujace
pojawiają się coraz częściej obok i wbrew planom wodzów z Hollywood. Ma więc
internet do zaoferowania to, co najlepsze: możliwość skutecznego podzielenia
się własna opinią na temat utworu i wykonawcy oraz oddzielenia ziarna od plew,
którymi zarzucaja rynek koncerny multimedialne.

Obserwuj wątek
    • way.pl pokocham 30.04.06, 22:31
      w sieci też łatwo o monopol, a najnowsza technologia nie jest dostępna dla
      małych firm
      --
      fly
      way
      • amk64 Jeszcze jedno 30.04.06, 22:42
        Zaraz pewnie pojawi się tu argunment o cenach płyt - stary jak świat, a ja
        chciałem o czyms innym.

        Znam wiele osób, które ściągają, i jednocześnie sporo KUPUJĄ, a ściągają to,
        czego i tak kupić normalnie nie mogą - bo w sklepach nie ma, więc gdzie tu
        straty?? Firmy i sklepy o wiele lepiej by zrobiły, poszerzając ofertę o
        wykonawców niezależnych, albo takich, których już od dawna nie ma w katalogach,
        bo obowiązuje pogoń za nowościami - zamiast ścigać "ściągaczy"

        O wielu wykonawcach świat by nie wiedział, gdyby nie p2p. Niech się teraz
        przyznają - czy wolą mieć 5000 legalnie sprzedanych płyt, czy 100.000
        rozesłanych po świecie siecią???

        tyle
        • krytyka.org dobrze prawisz 01.05.06, 09:51
          masz absolutna racje... poza tym nikt nie jest w stanie udowodnic, ze p2p jest
          gra o sumie zerowej: moj zysk to strata producenta...
          krytyka.org/pokaz_opinie.php?id=8
    • efad4d Re: Wszystko mi mówi, że ja sieć pokocham 30.04.06, 22:34
      swiete slowa krzycza najbardziej ci co najwiecej zarabiaja, no i traca czyli tzw
      gwiazdy i koncerny

      --

      punkt skupu
    • paragraf222 Promocja 30.04.06, 23:17
      Pamiętam jak jakiś magik z Wielkiej Wytwórni udowadniał że płyty muszą być drogie bo np. na wypromowanie Reni Jusis wydali XX mln. i to się musi zwrócić.
      Nie chodzi mi o to żeby się pastwić nad Reni, kto chce niech słucha, ale kto im kazał promować????
      Wielkie Wytwórnie najpierw wydają kosmiczną kasę na szamanów od socjotechniki a później płaczą że nie każdy chce za te ich plastiki płacić.
      Z kolei mniej znani twórcy mają świetną okazję do bycia znanymi tanim kosztem właśnie przez net.
      Oburzenie tego mistrza od "elektroniki" z artykułu przypomina mi zdziwione miny niektórych grajków z metra którzy są zaskoczeni że nie zamierzam płacić za ich "twórczosć" którą mnie przed chwilą uraczyli.
      • danf Re: Promocja 30.04.06, 23:48
        poza tym z tego co wiem, to akurat artyści najwięcej kasy zarabiają grając
        koncerty. nie ma lepszego sposobu na pełną salę niż tysiące ludzi, którzy znają
        i cenią twoją muzykę. arctic monkeys wyprzedają ogromne hale, mimo że są
        totalnie offowi.
        • boltzman1 Re: Promocja 01.05.06, 00:07
          dokładnie!!!
          • mike73 nie mowi się dokładnie tylko własnie! 01.05.06, 11:26
            ludzie! szanujcie język ojczysty!
        • shapleyvalue Muzycy zarabiają na koncertach 01.05.06, 20:04
          danf napisał:

          > poza tym z tego co wiem, to akurat artyści najwięcej kasy zarabiają grając
          > koncerty. nie ma lepszego sposobu na pełną salę niż tysiące ludzi, którzy
          znają
          > i cenią twoją muzykę. arctic monkeys wyprzedają ogromne hale, mimo że są
          > totalnie offowi.

          heh, danf mnie ubiegł, miałem to napisać. ;)

          Sytuacja wygląda tak, że gdyby muzycy mieli żyć wyłącznie z tantiem ze
          sprzedaży płyt, to by pomarli z głodu i w długach. Swego czasu grupa dziewczyn
          TLC po zakonczeniu tournee i zdobyciu paru platynowych płyt na rynku
          amerykańskim przekonała się, że zbankrutowały.

          Prawda jest taka, że na sprzedaży płyt zarabiają KONCERNY i pośrednicy
          sprzedaży. Pieniądze, jakie są obiecywane odtwórcy są zaliczką na opłaty
          studyjne, wydatki marketingowe i tłoczenie płyt.

          Bardziej szczegółowe dane można znaleźć w ciekawym artykule Courtney Love:
          archive.salon.com/tech/feature/2000/06/14/love/print.html
          Czytałem też inne, ale nie znajdę w tej chwili linków.

          W praktyce więc wypuszczenie płyty jest dla twórcy KANAŁEM PROMOCJI, nie
          zarobków. Twórca musi jakoś zdobyć popularność, żeby ludzie przyszli na
          jego/jej koncerty.

          Internet i sieci P2P są alternatywnym KANAŁEM PROMOCJI. Alek Tarkowski to
          właściwie zauważa w artykule, ale nie postrzega w ten sam sposób kanału
          tradycyjnej sprzedaży.
    • kapasaj Re: Wszystko mi mówi, że ja sieć pokocham 01.05.06, 00:45
      ja powiem ze to sa pierdoły... ludzie z natury jak moga miec cos za darmo to
      nie beda za to placic... jest niewielkie grono osob ktore kupuje oryginalne
      plty zeby zaspokoic swojehobby. jak sciagalismy tak bedziem sciagac a im wiecej
      bedzie grozilo za to sankcji tym internauci beda bardziej kombinowac zeby
      ominac przepisy.
    • bujacznik Re: Wszystko mi mówi, że ja sieć pokocham 01.05.06, 00:59
      Najbardziej mi się chce śmiać jak w sprawie piractwa wypowiadają się polskie
      "gwiazdy" muzyki. Oto biedne sierotki żalą się, że ich płyty które już od
      dobrych paru lat nie wychodzą z najgłębszego dna miernoty są kopiowane w internecie.
      Widocznie to wywołuje w nich taką depresje, że nie sa w stanie wydawać płyt
      reprezentujących jakikolwiek poziom artystyczny.

      Ciekawe kiedy wykonawcy odkryją, że p2p zamiast niszczyć może popularyzować ich
      muzykę (tak jak zasugerowano w artykule) ?
    • wlodzimierz.ilicz Ten artykuł to totalne bzdury - majaczenie o darmo 01.05.06, 03:20
      wej dystrybucji a przecież z czegoś trzeba jednak żyć.
      Gdy ludzie ciągną w sieci jego utwory to artysta rzecz jasna traci choć nie
      tyle ile mu się zdaje. Niektórzy i tak by nie kupili utworu nawet gdyby nie był
      dostępny za darmo w Internecie a wyłącznie na półce w sklepie - po prostu
      dlatego bo nie mają na drogie płyty pieniędzy.
      Za darmo można rzecz jasna prowadzić w Internecie promocję danego muzyka.
      Ale Internet to w rzeczywistości niesamowita możliwość rozszerzenia sprzedaży.
      Wyobraźcie sobie firmę, która za drobne pieniądze udostępnia w Internecie
      utwory. Legalnie. Już takie są np. iPod Appla. Nie płaci za druk i tłoczenie
      płyt, nie płaci marży za wystawianie towaru w sklepie. Żądany utwór udostępnia
      natychmiast - nie czekamy na druk nakładu. Nie musimy nic wznawiać i
      dodrukowywać - stare utwory są zawsze dostępne. Taka fima ma znacznie szerszy
      asortyment towaru niż dziś można sobie wyobrazić bo nie martwimy się o miejsce
      na półce. Może tam być o wiele więcej utworów niż w największym klasycznym
      sklepie. Nie musimy marnować czasu na chodzenie do sklepu i chodzenie w
      sklepie, męczące przeglądanie półek. Nie ma zwrotów towaru niechodliwego.
      Klient kupuje tylko takie utwory, które są mu potrzebne - bez wypełniaczy. Robi
      sobie dowolne kompilacje.
      Ile można zarobić na takim interesie ? Przypuszczam, że sporo.
      To samo dotyczy filmów. Firma sprzedająca legalnie filmy w Internecie może mieć
      taką przewagę, że tam może być dosłownie wszystko - setki razy więcej filmów do
      wyboru niż w największym tradycyjnym sklepie. Pełny asortyment od początków
      kina do dziś. Każdy klient więc coś kupuje - oczywiśćie taniej niż w
      istniejących sklepach, np. za 2-5 zł, nowości mogą być drożej. Przepustowość
      sieci nie pozwala na powszechną sprzedaż w formacie DVD ale DIVX w zupełnośći
      wystarczy. I tak jest to jest lepsza jakość niż na kasecie VHS.
      Kiedy wreszcie ktoś zrozumie, że to jest interes ery cyberprzestrzeni ?
      • cubzas Re: Ten artykuł to totalne bzdury - majaczenie o 01.05.06, 05:27
        Nie iPod Appla ale iTunes Appla
      • cubzas Re: Ten artykuł to totalne bzdury - majaczenie o 01.05.06, 05:38
        Poza tym iTunes jest nadal posrednikiem. Jedyne co utrzymuje go na rynku to
        popularnosc iPodow i wykorzystanie niestandardowego (nalezacego do Apple)
        formatu plikow. Takie rozwiazanie jest nieefektywne (dlaczego ludzie maja
        placic posrednikom?) i conajmniej nieetyczne (dlaczego ludzie maja byc skazani
        na sprzet Apple w odgrywaniu muzyki za ktora zaplacili?) jesli nie nielegalne
        (we Francji jest to nielegalne).
        Wartoby sie zastanowic czy tradycyjny-stary sposob dystrybucji i oplat za prawa
        autorskie ma jakikolwiek sens w erze cyfrowej. Ja w to watpie.

        • blq iPod i iTunes 01.05.06, 10:52
          ależ iPod oraz całe iTunes, to ten sam mechanizm co przy promowaniu miernej
          muzyki! tak samo na siłe lansowany produkt, ktory zdobywa wielka popularnosc
          dzieki reklamom i upychaniu na siłę gdzie się da, a nie dzieki np konkurencyjnej
          cenie lub wielkim możliwościom.

          konkurenci iPoda robią o wiele lepsze odtwarzacze, na dodatek tansze. no ale to
          iPod jest modny, ze swoim cwaniackim formatem.

          no coz, moda przeminie a odtwarzacze pozostaną. w wiekszosci - zaaplikowane w
          bardziej wielofunkcyjnych urządzeniach (foto, wideo, komórka, player)

          a o Koncernach to się juz wypowiadać nie będe. Szkoda na nich moich słów - pare
          lat i to zdechnie wszystko, aż miło :)
      • ulverek Re: Ten artykuł to totalne bzdury - majaczenie o 01.05.06, 09:03
        "Ten artykuł to totalne bzdury - majaczenie o darmowej dystrybucji, a przecież z czegoś trzeba jednak żyć."

        I tu się nie zgodzę. Wystarczy spojrzeć na ruch darmowego oprogramowania. Ściągasz za darmo, ale jak chcesz możesz wspomóc. Jeżeli masz problemy - radź sobie sam lub płać.
        Tak samo z muzyką. Jeżeli muzyka Ci się podoba, to idziesz na koncert lub kupujesz oryginalny CD - bo chcesz mieć książeczkę, etc. Artysta swoje zarobi.

        Zupełnie inną sprawą jest nasze podejście do darmowej muzyki. Ja wyznaję zasadę - jeżeli coś mi się podoba to za to zapłacę. Ściągam muzykę z siecim, ale jeżeli przypadnie mi do gustu, to staram się kupić płytę (czasami jest to niestety nie wykonywalne). Tak samo robię z programami - używam Open Office, ale zapłaciłem 50 zł, gdyż uważam, że program jest wart wsparcia, tak abym mógł dostać następną wersję, lub w przypadku muzyka nową płytę.

        Inną sprawą jest to, że dobry artysta nie musi się martwić sprzedarzą płyt i frekwencją na koncertach. Tylko miernoty mają się czego obawiać ze strony darmowej wymiany muzyki.

        Pozdrawiam
        Witek
        • wlodzimierz.ilicz Kręcicsz. Open Office jest z założenia darmowy 01.05.06, 21:10
          A czołowi muzycy i aktorzy z założenia chcą za swoją pracę wynagrodzenia. A nie
          okazjonalnej jałmużny tak jak ci, którzy występują na ulicy czy w tramwajach z
          kapaluszem w ręku.
          Dlatego interes musi być uczciwy - oni występują - my płacimy. Przez Internet
          ze względu na tańsze koszta dystrybucji możemy płacić mniej a artysta zarobi
          swoje.
          Czekamy kiedy ktoś to zrozumie i powstaną takie firmy. iTunes to początek.
      • konkretniekarol Re: Ten artykuł to totalne bzdury - majaczenie o 01.05.06, 10:50
        Mnie tez artykul ubawil. Prawda jest taka (na przykladzie naszego kraju), ze do
        tej pory nic nie zrobiono, aby zachecic do kupowania oryginalnych cd i dvd,
        wszelkie dzialania sprowadzaja sie do zniechecania do internetu. Natomiast
        sporadyczne "promocje" - obnizki w sklepach internetowych, dostepnosc starszych
        filmow razem z prasa kolorowa, sa rownie zalosne jak ostatnia propozycja
        "bakowego" w USA.
        Nie podoba mi sie budowanie wokol dostepu do kultury atmosfery: "Przeciez
        wszystko kosztuje, wiec za dostep do sztuki tez trzeba placic i to wcale nie
        malo". Chodzi o to, ze o ile czlowiekowi o przecietnych albo niskich zarobkach
        stosunkowo latwo pogodzic sie z np. koniecznoscia kupowania produktow
        "budzetowych" zamiast markowych, sporadycznie urozmaicana obnizkami cen na te
        ostatnie, to w przypadku reglamentacji dobr niematerialnych, takich jak muzyka
        czy kinematografia, pojawia sie ogromny niesmak.
        Potegowanie "nierownosci klasowej" poprzez ograniczanie dostepu do dobr kultury
        jest po prostu zenujace, niezaleznie od tego, jakie sa prawa rynku itd.
        • wlodzimierz.ilicz Owszem nie reglamentujmy dostępu ale 01.05.06, 21:03
          coś jednak twórcom i wykonawcom trzeba płacić. I oni muszą jeść i pić.
    • ufo-nauci Internet to dzieło UFOnautów 01.05.06, 09:47
      internet to dzielo UFOnautów (dawnych diabłów). naukowe dowody przedstawia profesor JAN PAJĄK jan-pajak.com/ufo_pl.htm
    • krytyka.org Wszyscy jestesmy piratami? 01.05.06, 09:50
      Kolejny glos rozsadu po nagonce na "piratow":
      krytyka.org/pokaz_opinie.php?id=8
    • zzbbyy Re: Wszystko mi mówi, że ja sieć pokocham 01.05.06, 11:31
      Przemysłowa produkcja kultury to efekt pewnych specjalnych ekonomicznych
      okoliczności. Warto pamiętać, że istnieje nie dlużej niż 150 lat i być może
      właśnie teraz nadszedł jej zmierzch. Dobrze znane są mechanizmy które powodują,
      że model ten produkuje głównie produkty mdłe i nijakie, najopłacalniejsze jest w
      nim bowiem wytwarzanie utworów 'second best' - czyli nie takich które się
      ludziom podobają najbardziej ale takich które ewentualnie 'ujdą w tłoku'. System
      ten sprowadza większość populacji do roli biernych konsumentów - nawet jeśli by
      przyjąć, że jest on optymalny jeśli chodzi o produkcję kultury to warto byłoby
      się zastanowić, czy ten pozytywny skutek nie jest niwelowany przez negatywny
      wpływ społeczny. Wolne kopiowanie utworów przez internet prowadzi natomiast do
      sytuacji gdzie każdy może zostać twórcą, nie musi wcześniej podpisać cyrografu z
      koncernem fonograficznym i nie musi być mega gwiazdą. Wszyskie te argumenty
      zaczerpnąłem z najnowszej książki prof. Benklera:
      www.benkler.org/wealth_of_networks/index.php/Main_Page - polecam, tym
      badziej, że jest dostępna na licencji CC - można ją sobie ściągnąć i wydrukować
      za darmo.
    • dave4 Re: Wszystko mi mówi, że ja sieć pokocham 01.05.06, 11:53
      ludzie ściągają często płyty, na które nie wydaliby ani złotówki, być może dla
      jednej piosenki. znam takich, którym płyta się podoba, kupują oryginalną.
      Kupują też od razu płyty swoich ulubionych zespołów
    • gateway2012 Nareszcie jakis konkretny artykul 01.05.06, 12:01
      dinozuary - ewolulowac!
    • pdemb A radio internetowe? 01.05.06, 12:04
      Wszystko z sieciami P2P byłoby OK, gdyby nie fakt, że dla piractwa istnieje rozsądna alternatywa, którą jest po prostu radio internetowe. I to, co pan Tarkowski pisze o muzyce niszowej można w formule takiego radia zawrzeć. Bo Internet pozwala na utworzenie radia oferującego muzykę ambitną, niszową, skupiającego wokół siebie wystarczająco dużej liczby fanów owej niszowej muzyki, żeby takie przedsięwzięcie było w pełni opłacalne.
      • alhor Re: A radio internetowe? 01.05.06, 13:27
        Wydaje mi się że przy zakazie p2p i rozwoju radia internetowego doszło by do
        tego że musisz się prosić osobę która to radio prowadzi o puszczenie twojego
        utworu. Radiem kierują konkretne osoby o konkretnych gustach i mogą nie puścić
        twojego utworu bo im nie przypadnie do gustu, pomimo tego że spodobałby się
        wielu osobą. Internetowych stacji radiowych może być więcej, ale i tak rolę w
        promowaniu płyt odgrywałyby jedynie te największe. Pozatym wolę puścić sobie
        same utwory które mi się podobają a nie być skazanym na to co leci w radiu,
        wiadomo że nie wszytko tam puszczane ci się spodoba. Można coprawda zmienić
        stacje, ale uciążliwe jest zmienianie stacji co jeden kawałek i szukanie takiej
        która ci się spodoba, jeszcze żebyś trafił na początek utworu ... Pozaty jak
        zaglądam na fora zagraniczne niema tam problemu z kupowaniem płyt ale w
        przeliczeniu na nesze warunki płacą oni jakieś 5-7 zł za płyta. Przy takich
        stawkach także niemiałbym żadnych oporów do kupowania płyt (ładnie się na pułce
        prezentuje i jeszcze liryke odrazy dodają), a jak narazie kupuje jedynie
        najleprze płyty (jak się uda znależć).
        • pdemb Re: A radio internetowe? 01.05.06, 17:48
          > Wydaje mi się że przy zakazie p2p i rozwoju radia internetowego doszło by do
          > tego że musisz się prosić osobę która to radio prowadzi o puszczenie twojego
          > utworu.

          Sorry, ale ja się nie znam na muzyce tak dobrze, żeby sugerować didżejom, co mają puścić w swojej audycji. Poza tym
    • callafior Jak twórcy będą taniej sprzedawać, to 01.05.06, 13:07
      i będzie mniej piractwa. Proste prawo rynku.
      • allor Re: Jak twórcy będą taniej sprzedawać, to 01.05.06, 18:06
        Jakoś ci prawdziwi wykonawcy z Zachodu nie martwią sie o internet, a jedynie
        chałturnicy z Polski. Oni sami sie wykańczają bo wydaje sie im że umieją
        spiewać. Prawdziwi wykonawcy nie mają problemów ze sprzedażą swojej twórczości.
        • callafior Re: Jak twórcy będą taniej sprzedawać, to 02.05.06, 22:06
          Dokładnie, chyba nikt zdrowy nie kupi np. płyt mandaryny, dody czy inego
          beztalencia.
    • d.o.s.i.a Re: Wszystko mi mówi, że ja sieć pokocham 01.05.06, 18:59
      Jezeli artysta zamieszcza swa tworczosc na internecie mowiac "bierzcie i
      jedzcie z tego wszyscy", to jest to sytuacja klarowna - kto ma ochote slucha,
      sciaga, wymienia sie. Prosze bardzo.

      Ale jezeli artysta mowi "nie zycze sobie, aby ktos wymienial sie moja
      tworczoscia ot tak sobie", to trzeba to uszanowac. Nierespektowanie woli tworcy
      jest nie fair, po prostu.

      Takze, pozostawmy tworcom wybor - czy chca, aby ich dziela byly dostepne tylko
      po "wykupieniu abonamentu", czy za darmo dla wszystkich. Ale nie zmuszajmy
      wszystkich artystow do wyrzeczenia sie tego prawa wyboru, uzurpujac sobie prawo
      decydowania za nich, bo wg nas "to jest dla nich lepsze".

    • witch81 Re: Wszystko mi mówi, że ja sieć pokocham 01.05.06, 20:27
      Coż mogę powiedzieć - świetny tekst
    • bystrzej Re: Wszystko mi mówi, że ja sieć pokocham 01.05.06, 23:12
      Jeden z najlepszych artykulow jakie czytalem w GW, mimo ze jestem wiernym
      czytelnikiem od paru lat. Gratuluje publikacji i pomyslowosci. Sam w pelni
      zgadzam sie w pelni z pogladami autora i tez jestrm przekonany ze kupno
      jakiegos dziela to forma szacunku. To ze ktos wczesniej zdownloaduje sobie
      wersje by sprawdzic czy warto to dzielo nabyc to prawo kazdego klijenta. CO
      wiecej jestem w stanie ocenic dzielo w sieci a nie kierowac sie recenzjami
      ktore w wielu przypadkach nie odbiegaja od opisu na ulotce reklamowej. Witamy w
      XXI wieku!!!
      • e-paput Re: Wszystko mi mówi, że ja sieć pokocham 02.05.06, 00:35
        PROSZĘ ZWRÓCIĆ UWAGĘ ,ŻE NP. BĘDĄC W KSIĘGARNI RÓWNIEŻ KORZYSTA SIĘ Z
        TWÓRCZOŚCI AUTORÓW ZA DARMO (PRZEGLĄDAJĄC)I NA RAZIE NIKT NIE STARA SIĘ O
        POBIERANIE ZA TO OPŁAT .WKRÓTCE BYĆ MOŻE NIE BĘDZIE MOŻNA ROZMAWIAĆ O
        ZOBACZONYCH "NIELEGALNIE " KSIĄŻKACH W KSIĘGARNI

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka