antykwakwa
04.08.06, 12:00
Jak w Polsce nazwac Zyda, aby nie zostac posadzony o anytsemityzm?
Pretekstem do utworzenia tego tematu stal sie fakt, ze sa pewni osobnicy na
tym forum (i w ogole w Polsce), ktorzy z uporem maniaka "bombarduja" kazdego,
kto wypowie slowo "Zyd", etykietką w stylu: "Skoro tak mowisz, to znaczy ze
jestes antysemita". Oczywiscie abstrachuje tutaj od tego jakie kto ma
polityczne przekonania i czy lubi Zydow czy nie. Powiedzmy... jest to pytanie
czysto filozoficzej natury;)(Pisalem wprawdzie juz cos na ten temat w innym
watku, ale sie powtorze).
No bo... jak wlasciwie nazywac w Polsce inaczej Zyda? Moze lepiej brzmialoby:
Izraelita, Izraelczyk, Icek, a moze Judajczyk? Zaloze sie, ze nawet w takich
wypadkach, owe osobniki bylyby rownie wielce oburzone czy tez urazone lub
szukalyby jakiegos ukrytego podtekstu w stylu: "Skoro nie mowi Zyd, lecz
Izraelczyk (lub co gorsze Judajczyk)... to pewnie sobie drwi czy ironizuje
(?)". Czy to, ze slyszymy slowo "judajczyk" czy tez wyzej wymienione, musi
jednoznacznie oznaczac, ze sa one "antysemickie"? A moze po prostu kogos żre
w pewien sposob sumienie (nie wnikajac w to z jakich jest to powodow;) skoro
sa takie a nie inne reakcje??? Hmmm... wiec zapytuje jeszcze raz... jak
nazywac tego Zyda...??? Zna ktos moze odpowiedz na to pytanie? A moze po
prostu nie ma odpowiedzi, bo Zyd jest po prostu Zydem, tak jak Francuz
Francuzem (ewentualnie potocznie "zabojadem";), a Wloch Wlochem
(lub "makaroniarzem"). Choc w slowie Zyd... chyba nie ma zadnego podtekstu,
ktory bylby jakos negatywnie zabarwiony (jakas przywara lub cecha narodowa)
jak to jest w przypadku wymienionego makaroniarza? Albo...? To tak samo jak z
murzynem i afrakanczykiem... Czy to tez jest obrazliwe? Tak sie po prostu
utarlo potocznie, ze na afrykanczyka mowimy murzyn;) choc moze w tym
przypadku ma to bardziej negatywne zabarwienie niz mowienie na Zyda... Zyd. Z
drugiej strony nie kazdy afrykanczyk musi byc murzynem... ale np. arabem;)
ale to juz inna kwestia;)))
Podsumowujac:
I to jest chyba najwiekszy zadziwiajacy paradoks, ze "Zyd", ktory mieszka w
Izraelu i go nazwiemy "Zydem" nie obraza sie wcale - wrecz przeciwnie: jest z
tego bardzo dumny!!! Natomiast w Polsce, zaczyna sie u niektorych paranoja,
jesli o "Zydzie" zaczniemy mowic "Zyd". Wtedy od razu jestesmy podejrzewani o
niezdrowy antysemityzm, nawet takze wtedy jesli temu sformulowaniu nie
towarzsza inne negatywne opisy!!! A moze po prostu w Polsce najbardziej
denerwuja sie... ZYDZI lub Ci, ktorzy sie od nich wywodza;) Czyz to nie
chore??? To juz chyba jakis narodowy kompleks!!!
A wiec: Jak mowic o narodowsci sasiada, polityka, wydawcy jakiejs tam...
gazety;), ekip rzadzacych, wszyskich ktorzy sa naprawde Zydami, zeby nie
zostac posadzonym o antysemityzm;) ????