witaschek
05.08.06, 03:07
Profesor powiedzial: "Polityka - zdają się mówić nowi włodarze Polski - to
tyle, co tropienie nikczemników, którzy się kryją za odmiennymi poglądami, a
pręgierz, dyby, gąsior i pal to główne narzędzia naprawy Rzeczypospolitej."
No , ale Profesor zapomnial, ze to GWno zaczelo w Polsce zagladac w
pochodzenie Romana Giertycha. Sprawa ojcow i dziadkow to najpierw sprawa
Giertycha, dopiero potem, chronologicznie, Tuska. To GWno zawsze zamachiwalo
sie mlotem "oszolomow", "ciemnogrodu", "koltuna polskiego" itp.
Profesor Powiedzial:
"Państwo socjalne jest instytucjonalizacją nowoczesnej wersji wspólnoty,
czyli takiej zbiorowości ludzkiej, która przyjmuje zasadę zbiorowego
ubezpieczenia każdego ze swych członków na wypadek osobistej porażki. Mierzy
ona własną jakość nie dobrobytem ludzi najmożniejszych czy
przeciętnym "dochodem na głowę", ale jakością życia swych najsłabszych
członków. W końcu nośność mostu określa moc najsłabszego z jego filarów.
Solidarność wspólnoty zasadza się nie na litości i filantropii, ale na
poczuciu wspólnej odpowiedzialności moralnej za godność każdego ze swych
członków, za jego prawo do samostanowienia, wolność od pogardy i upokorzenia."
Teraz jestem spokojny i przekonany, ze PiS tak samo jak socjaldemokracja
szwedzka rozumie pojecie wspolnoty i panstwa. W koncu, PiS takze zaczal od
tych najbardziej pokrzywdzonych i socjalnie uposledzonych.