czerniakowianka 7 tys. od dwójki informatyków?? 12.09.06, 12:01 W Warszawie?? To chyba bardzo marni informatycy! Czy ja dobrze zrozumiałam że 1500-2000 miesięcznie wydają na jedzenie? Szampan i kawior chyba? U mnie w dwuosobowym gospodarstwie wydaje się 700-800, a w lodówce nigdy niczego nie brakuje. Jak wszyscy kończymy pracę o 16-17 i obiady gotujemy. Nie rozumiem, co za problem? Narzekać, marudzić każdy potrafi! A jedź se w diabły, "informatyku" :) Malkontentów i wiecznie niezadowolonych nam tu nie potrzeba :) Odpowiedz Link Zgłoś
ralfzs Re: 7 tys. od dwójki informatyków?? 12.09.06, 12:24 Hmm, ... chyba obiady gotujecie z samych kartofli i wody a mięso jadacie raz na 2 tyg. wiesz jak smakuje wino ?? Może jeszcze nie piłaś tego trunku nigdy w zyciu ..... A lodówka jaką ma pojemność 10 ltr ? Ja za same obiady dziecka w szkole płacę 120,- PLN miesięcznie a wyjście do restauracji ? Istnieje w waszym budżecie coś takiego w ogóle ? Na żywność w Polsce wydaje się bardzo dużo bo jest bardzo droga w stosunku do zarobków .... Odpowiedz Link Zgłoś
ginlo Re: 7 tys. od dwójki informatyków?? 12.09.06, 12:34 To prawda, ze to smieszna kwota dla informatyka. Przyjedz do Niemiec. 2 tys na reke z tego na mieszkanie wydasz 1000 i bedziesz miekszal w 80 metrach (3 pokoje, czyli 2+1 wejdzie), ale wsrod turkow, bo jak chcesz lepiej to doloz 300. Obiad 5 eur per capita per day, jakies 200 dodaj drugie 200 na sniadania i inne takie - to jest skromny szacunek. To mamy razem 1700. Twoja zona nie zarobi tyle co Ty, bo w Niemczech kobiety zarabiaja 60-70% tego co faceci. Zalozmy, ze masz w sumie 3400. Z czego polowa poszla juz na papu i mieszkanie. Samochod? No powiedzmy, kompakt 200 na kredyt i drugie 200 na beznyne (moze sie w tym zamknie serwis). To mamy juz 2100. Zostaje Ci 1300 eur na przyjemnosci, wsparcie rodziny, szkole (bo jak masz poslac do publicznej to zrob to lepiej w Warszawie, a dobra i niedroga szkola tu to jakies 300-500 miech), lekarza, dentyste (haniebnie drodzy, powazniejsza naprawa zeba w Wawie zaczyna sie od 200 PLN tu od 500 eur, cos tam zwroci Ci ubezpieczenie). Masz lepszy socjal, kupisz aparat, bedziesz mial torche lepszy samochod, ale ... nie licz na przyjciol, rodzine itd. Wierz mi, nie az taki miod. Nie wiem jak jest u brytoli, ale informatyk w Polsce nie moze narzekc. A moim zdaniem jak na informatyka w Wawie zarabiasz kiepsko Odpowiedz Link Zgłoś
uedi Re: 7 tys. od dwójki informatyków?? 12.09.06, 13:19 Ten koles to jakis lafik /nie wiem skad on sie wzial ze tak za wszystko przeplaca /dorabiali sie 4 lata lapa cyfry i auta zalosne powinien to wszysko w kilka miechow kupic z pewnoscia ma kogos kto wraca ze stanow wypasiony lap 1300 dolarow cyfra nawet w polsce to 3 tys zl max kredyt konsumencki na 30 tys i super fura z niemiec i jeszcze nazeka na drozyzne obiad w barze mlecznym max 10zl x 20 dni to 200 zeta na miecha chyba zona mu kase podbiera bo jakos sie koles nie moze dorobic heheh Odpowiedz Link Zgłoś
kot.prezesa no i co...,żona już się zdecydowała na wyjazd? 12.09.06, 13:29 jeśli wciąż jeszcze ma wątpliwości,to proponuję szybko wyprzeć się takiej żony,która nie chce dzielić z panem świetlanej przyszłości Odpowiedz Link Zgłoś
por1 W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 13:37 Nie jestem informatykiem (chociaz oni i tak maja większe mozliwosci i zarobki),ale w wieku 46 lat pracuje razem z zona, wyksztalcenie wyzsze-oboje, trójka dzieci.Trudno mi wykupuic mieszkanie na własnosc nie mowiac o budowie. Opłaty za mieszkanie ,media,samochod rosna z kazdym rokiem jak zwariowane,chociaz inflacja taka niska.nauka dzieci od podstawowki do liceum- ponoc bezplatna.same ksiazki i zeszyty na start to ok 900,zl ,cała trojka musi chodzic na angielski, najstarszy dodatkowo na fizyke do matury.Pozostala dwójka jesli chce isc na porzadna uczelnie bedzie musiala zrobic to samo, nie liczac przyborow plecaków ,ciuchów i innych atrakcji z tym zwiazanych. Leczenie tez ponoc za darmo.U dentysty jak nie doplacisz to wlepia Ci czarne swinstwo, albo białe ktore zaraz wypadnie, do specjalisty czekasz tygodniami zanim dostaniesz termin ,więc placisz itd. Niektóre artykuły juz sa w cenach porównywalnych jak na Zachodzie.(benzyna,telefony... nie mówiac o spozywczych). Poza tym nie ma u nas pewnego ,systemu ,programu, aby pomoc młodym (nie dac, tylko pozyczyc choćby -nie stac cie na nauke dostajesz pozyczke ,która np po odpracowaniu 10 lat w Polsce mozesz miec czesciowo umorzoną-np).Całkowity brak stabilnosci (ekipy rzadzace mysla tylko kogo uwalic zeby zapewnic sobie wladze),wiec i trudniej o nadzieję. trudno wiec mlodym sie dziwic ,ze wybiegaja w przyszlosc, ktora zda sie nie miec optymistycznej perspektywy. Odpowiedz Link Zgłoś
diego00 Polska promuje bycie zulem i menelem! 12.09.06, 13:49 Bardzo dobrze mowi- dlaczego mamy utrzymywac ta chołote: rolnikow gornikow i inne nieroby???????dlaczego mam oddawac ponad połowe moich pienedzy na utrzymanie tych pasozytów???????nic niegdy od tego kraju nie dostałem, moja rodzina nic nigdy nie dostała a zawsze sie dla niego poswiecala nic niegdy nie otrzymujac. bo nasz kraj promuje bycie zulem i menelem! dosyc tego! Odpowiedz Link Zgłoś
lolo11 Re: Polska promuje bycie zulem i menelem! 12.09.06, 17:07 A ty co z drzewa spadles. Czy ty wiesz ile nierobow jest na zachodzie? Czy ty uwazasz ze oni sie sami utrzymuja? Polowe pieniedzy to tam tez bedziesz oddawal albo i wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
diego00 Re: Polska promuje bycie zulem i menelem! 13.09.06, 01:04 wiem kolego,trik polega własnie na tym ze duuuuzo mniej bede chołocie oddawał i dlatego bede mogl sie duzo szybciej dorobic. oczywiscie zalezy w jakim kraju:widomo w lewckiej francji tez psaozytuja dlatego ja biore pod uwage tylko kraje anglo-saskie, tam jest z tym o niebo lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
lolo11 Re: Polska promuje bycie zulem i menelem! 13.09.06, 15:28 Kraj anglosaski? Prosze bardzo! Kanada. Majac zarobik ok. 100.000 dol. Na reke dostajesz POLOWE. Czyli juz oddales 50% Przy roznych zakupach i uslugach dochodzi kolejne 15%. czasmi tylko 7% (GST)> To ile ci zostanie bez opodatkowania? Zycze szczescia!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mmm007 o zarzadzaniu czasem i budzetem 12.09.06, 14:06 Podoma mi sie jego narzekanie na to ze prace konczy o 17 i jedzie godzine do domu i dlatego nie moga gotowac obiadow. Ja jesli mam dobry dzien wychodze z pracy o 18.30 - tak tak, biale kolnierzyki ciezko pracuja, i jakos daje rade jesc w domu. Po pierwsze - Ludzie, nauczcie sie gotowac, lepiej zarzadzajcie budzetem - gdybysmy zapytali jego zone o domowy budzet mysle ze podalaby inne liczby - zacznijcie PLANOWAC, a mlodsze rodzenstwo tez moze zaczac zarabiac na siebie. Po drugie - TO NIE JEST WINA KRAJU. To wina, jesli jakas wina w ogole istnieje, raczej obecnej sytuacji gospodarczej, wysokich cen nieruchomosci, kosztow zycia w Warszawie, a nie kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
zurmanowicz W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 14:13 Przedni tekst. Ja nazwiska ukrywac na szczescie nie musze. Powiem krotko. Nie zastanawiaj sie tylko pakujcie manatki i wio. Jestem w Londynie od sierpnia 2005. Podobnie jak wy jestem informatykiem (a dokladnie webdesignerem ale ludzie nie rozpoznaja roznicy :). Na poczatku bylo ciezko bo 6 tyg szukalem pracy, dlugo bo przyjechalem w zlym okresie - najlepiej sie tu zwlec na koniec wrzesnia a ja przyjechalem na poczatku sierpnia. Nauczka. Pracy dla ludzi z IT jest pelno, wystarczy wejsc na jobserve lub reed. Im wiecej jezykow znasz tyl lepiej zarabiasz. Ja znam XHTML, CSS, dreamweaver, flash - podstawy, caly pakiet adobe. Nic wiecej nei potrzebuje do projektowania. Za te umiejetnosci i calkiem niezle portfolio dostaje 25.000 rocznie - 30% podatkow. Ludzie od ASP.Net i PHP maja min 30.000 a im wiecej unikalnych jezykow tym lepiej, mysle ze jak by ktos chcial zrobic zawody w osiaganiu najwyzszych mozliwych pensji to mozna by dojsc do 50.000 rocznie. Wydatki. Nie sa wielkie. Ceny w Londynie spadaja, szczegolnie zywnosc, teraz jest juz moze tylko 2x drozej niz w Warszawie. Najdrozsze relatywnie do zarobkow jest mieszkanie bo dobry pokoj jakies 25m2 jak my mamy kosztuje okolo 500-600 funtow mc za 2 osoby + oplaty okolo 80-120 mc/2 osoby. generalnie na nic soebie nie zalujemy z dziewczyna i majac okolo 2500 funtow na czysto na dwojke, wydajemy 1400 na zycie, przyjemnosci, ubrania, min 2 razy w tyg jemy na miescie, kazdy weekend spedzamy ze znajmomymi i sa to obowiazkowe 3 dni wydawania kasy. Kiedy tu przyjechalem kumpel powiedzial mi ze drogo tu bo kanapka kosztuje 3 funty. Tak kosztuje ale grilowana z surowka i jest to dla mnie raczej lunch niz kanapka. Tak wiec bez strachu i nie na zmywak na litosc boska tylko do zawodu !!! A Polska? Polska poczeka, mamy jeszcze sporo do zobaczenia. Dzieki przeprowadzce tutaj w ciagu 1 roku bylismy w Grecji, Hiszpanii, Irlandii, podrozujemy po UK, teraz planujemy Australie, Nowa Zelandie i Tajlandie i mimo tego nadal odkladamy na upragniony samochod. jesli tylko bedziecie sie szanowac to bedzie wam tu na prawde dobrze a rzad niech sam idzie na zmywak tyle ze w Polske, do tego sie nadaje. Pozdrawiam Rafal Odpowiedz Link Zgłoś
ralfzs Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 14:22 To tylko potwierdza, że w drogim Londynie można normalnie żyć, a w taniej Polsce (teoretycznie) nie ... Jak klasa rządząca nić nie zrobi to zaraz nie będzie komu pracować w Polsce a ostatni gasi światło .... Odpowiedz Link Zgłoś
mariankaa Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 14:47 Zarabiamy mniej niż autor tego tesktu (ok 4 -5 tysięcy netto miesięcznie) a mimo to stać nas na więcej. Mieszkamy w Krakowie więc koszty życia prawie się nie różnią. Mamy mieszkanie, które kupiliśmy na kredyt. W ciągu roku urządziliśmy mieszkanie, kupiliśmy aparat i zainwestowaliśmy w komputer. Płacimy za studia (ja mgr mąż doktoranckie razem ok 6 tys rocznie + dojazdy). Praktycznie każdy weekend spędzamy poza domem. Właśnie zmieniamy auto. Często chodzimy do kina (min 2 razy w miesiącu), ze znajomymi, do restauracji, teatru i na koncert. Na jedzenie wydajemy ok 800 - 1000 zł miesięcznie. Fakt - gotuję w domu. Ale to dla nas żaden problem a wolę zamiast jedzenia w knajpach kupić sobie dobrą książkę. Myślę, że to kwestia podejścia do życia. Pan Informatyk chciałby żeby mu z nieba leciało i widać nie rozumie, że pewnych rzeczy nie przeskoczy. Chciałby mieć wszystko: dom, kredyt, jedzenie w kanjpach, imprezki, prywatną służbę zdrowia i żeby to nie kosztowało ani trochę wysiłku. Myślę, że najlepiej obrazuje to strwierdzenie: "Bo co ma mnie zachęcić do posiadania dzieci? Raczej nie tysiąc złotych "becikowego". Zawsze myślałam, że posiadanie dzieci ma wynikać z pragnienia przekazywania życia, dzielenia się miłością... No ale Pana Informatyka widocznie PRZEKONAĆ trzeba FINANSOWO. Że nie straci! Ba a może nawet ZYSKA!!! Ciekawe jak żona przekonała go do małżeństwa. Musiała mieć niezły posag :) Odpowiedz Link Zgłoś
qazwsxqazwsx Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 15:12 Wspomniany Pan po prostu nie umie gospodarować pieniędzmi i czasem! W Warszawie można spokojnie żyć za dużo mniejsze pieniądze. Ja przyjechałem do W-wy 5 lat temu, z 500 zł w kieszeni i zaczynałem od zera. Na początku mieszkałem w hotelu robotniczym. Później wynająłem pokój u starej babci za 400 zł/mc. Odliczając jedzenie zostawało mi ponad 2000 zł. Całość inwestowałem w akcje. Po 4 latach uzbierało się tego ponad 100 tyś. zł. Mieszkanie 50 m2 kupiłem nie nowe, lecz wyremontowane w niskim bloku z płyty. Na połowę już miałem, na reszte wziąłem kredyt. Dzięki temu kredyt brałem na 5 lat, a nie na 30. Kredyt mam już w polowie spłacony. Mój budżet jest następujący: pensja netto - 3500 zł, kredyt - 1500 zł, jedzenie - 500 zł, czynsz - 350 zł, reszta do wydania - 650 zł oszczędności - 500 zł. Gotuje sobie sam po pracy, samochodu nie mam bo i po co, do rodziny jeźdzę raz w miesiącu pociągiem w sumie za 100 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
ralfzs Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 23:10 Tja, pogadamy ja będziesz miał żonę i dzieci - trochę będziesz miał problem z 50m2 a i wydatki będą inne, ja za samą szkołę prywatną płacę 800,- pln - a nie w Warszawie .... > Wspomniany Pan po prostu nie umie gospodarować pieniędzmi i czasem! > W Warszawie można spokojnie żyć za dużo mniejsze pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
alejajaniemaco BBBbbbuuYYYYyyyy - wiecie co to ? 12.09.06, 15:43 Wlasnie odbilo mi sie po pysznych golabkach z pudliszek ktore sobie kupilem w tesco w londku za £1.30. Wlasnie obliczylem ze pracowalem na nie cos okolo 10 minut a w pracy mniej wiecej 70% czasu spedzam na czytaniu waszych glupowatych postow na forach bo nie ma co robic. Pozdrowionka z londku i zycze milej dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
alex-alexander Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 16:34 Opusc kraj. W faszystowskim panstwie (pomijam sprawy finansowe) ludzie z glowa nie maja czego tu szukac. Nie ma czego zalowac: pijakow, zlodzieji, skorumpowanych urzednikow, policji, ktora sprzedaje gangsterom zeznania i adresy swiadkow, benzyny zaprawionej olejem opalowym czy innym swinstwem??? Pakuj walizki i odjezdzaj. A ojczyzna? Ojczyzna jest tam gdzie stoi lozko. Postaw je np.w Londynie. Odpowiedz Link Zgłoś
grand152 Nie badz naiwny!!!!!! 12.09.06, 17:41 Powiedz mi, co Ty uwazasz za "dorobienie" sie. Gdzie jest granica, kiedy mozesz powiedziec - DOROBILEM SIE!!!!!! Z pracy, tak w Warszawie jak i wszedzie na swiecie nie dorobisz sie. Chyba, ze garbu. Odpowiedz Link Zgłoś
kochammarka Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 19:04 My też się Ciebie wypieramy. Jak nie masz szacunku dla kraju, który Cię wykształcił, dla kraju, który istnieje dzięki wysiłkowi milionów ludzi, kraju, gdzie możesz być kimś, a dla lepszego samochodu chcesz myć kible i sprzątać śmieci, a w najlepszym razie pracować przy kasie, proszę bardzo, chyba nie zasłużyłeś, żebyśmy za Tobą płakali. Tym ostatnim stwierdzeniem "wyprę się" stary mocno przegiąłeś Odpowiedz Link Zgłoś
kochammarka Stuknijcie sie w te wasze zakute łby 12.09.06, 19:12 Żeby w Polsce żyło się lepiej musimy sami sobie na to zapracować!!!!!!!!!! Jeśli czujesz się młody i mądry, to postaraj się przekonać sąsiadów, że LPR i Samoobrona to nie są dobre partie, to działaj politycznie, pracuj, pomagaj innym, gdyby wszyscy myśleli choć trochę ponad swój partykularny interes, żyłoby się nam znacznie lepiej i dostatniej. Ale wszyscy są tylko rozgoryczeni i obrażeni na ten "nienormalny kraj, gdzie pełno jest chamstwa" i jak najszybciej chcą stąd wyjechać. Patrzcie na Japonię, azjatyckie tygrysy, Irlandię - po 10 latach uczciwej pracy i rozsądnego rządzenia zaczęli odczuwać wyraźne zmiany, po 3ech dekadach stali się ogromną siłą i to do nich zaczęli przyjeżdżać emigranci zarobkowi Odpowiedz Link Zgłoś
elektrado Re: Stuknijcie sie w te wasze zakute łby 22.01.07, 05:27 Koleżanka nie zna sytuacji ani historii. Po wojnie niemal pół wieku Ameryka pompowała w zachód kapuche , a w nas ruscy Marxa i Lenina. Można powiedzieć , że nasze możliwości rozwojowe były... takie , jakie były (każdy wie). Po obradach "Okrągłego Stołu" grupa trzymająca władzę zmieniła ustrój na kapitalizm -udoskonalony system niewolnictwa , w którym tą czy inną drogą oddajemy co najmniej połowę swoich dochodów grupie władzy , która z kolei "pożytkuje" tzw. podatki wedle uznania i poza kontrolą. Poza kontrolą , bo grupa trzymająca władzę opiera się na odpowiednio skonstruowanym prawie , bankowości i mediach oraz scentralizowanej hierarchii administracyjnej. Krótko mówiąc podstawowe narzędzia władzy. O ile "komuna" opierała się o oświatę (czytaj propagandę)i potrzebowała ludzi inteligentnych i wykształconych , o tyle dzisiaj dla zachowania władzy wystarczy mieć pieniądze. Wobec tego kadry inteligencji wydają się zbędne, co owocuje dzisiejszym (coraz droższym) systemem edukacji (zwłaszcza na poziomie wyższym). Teraz , jeśli koleżanka myśli , że założy sobie partie , pogada z sąsiadami i będzie "działać politycznie" , to wpłynie na poprawę "życia w Polsce" - to twierdzę , że jest w błędzie. Przede wszystkim już na początku jakiejkolwiek działalności spotka się z podstawowymi narzędziami władzy: brakiem pieniędzy na promocję swojej partii w mediach , które są drogie (i pod "znaczącym" wpływem "pewnych osób").Najczęściej większość takich akcji gaśnie na tym etapie. Gdyby jednak komóś udało się zgromadzić fundusze i poparcie są jeszcze inne metody utrzymywania monopolu na władzę... W ostateczności jest jeszcze sama natura ludzka - i tu przyznaję ci rację - zdecydowana większość ludzi myśli tylko o swoim interesie. A wraz z poprawą swojej sytuacji szybko zapominają , że komuś wiedzie się gorzej... Poza tym ilu nawet szlachetnych Polaków , stając się wpływowymi politykami oparłoby się urokowi walizki pełnej stódolarówek... Odpowiedz Link Zgłoś
mprzedpelski W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 20:46 Zycie swoje, ktore opisujesz jest dokladnie takie samo jak moje z tym ze w Stanach. Napisales, ze twoj kumpel w Szkocji moze sobie na 4 aparaty cyfrowe pozwolic, a czym sa aparaty w porownaniu do domu czy mieszkania - glupoty opowiadasz!!! Wycieczki na wyspy nie sa drogie, i sam dokladnie zdajesz sobie sprawe z tego ze moglbys takowaz zapewnic swojej matce, czy tesciowej gdybys chcial - 7 tys w Polsce to kupa kasy!!! 27 letni chlopakk i ty chcesz wyjezdzac!!! Glupoty opowiadasz, bardzo zycze ci abys wyjechal dostal porzadnie w dupe (przyslowiowa) i pozniej skumasz, ze jednak nie byl to taki zly poczatek w tej Warszawce!!! Ja jestem juz od 7 lat w stanach tu skonczylem studia i tak samo zaczynam od 0. Tu rowniez jest masa Polakow (ktorych nie znam zbyt wielu), ktorzy mieszkaja na kupie (10 osob w mieszkaniu), jezdza gruchotami. Ty tez idz mieszkaj z innymi (4-5) tak jak twoj kumpel w Szkocji, i bedzie ciebie stac na wiecej!!! Twoj artykul to streszczenie zycia wiekszosci doroslych pracujacych ludzi w 21 wieku!!! Zatem czy to w Polsce, czy gdziekolwiek indziej pojedziesz spotkasz sie z tym samym!!! Odpowiedz Link Zgłoś
me-e wypre sie tego kraju... 12.09.06, 21:57 ... nie zrobil tego pis...pis raczej otworzyl wam oczy...co w tym kraju zrobili bolszewicy z kolesiami...po zmowie okraglostolowej...w polsce nie ma pieniedzy...wszystkie pieniadze sa wyssysane do baz matek np...patrz banki...patrz supermarkiety...jak sie odallo zyly zlota w obce rece ...za pol worka zlota...to sie ma tego efekty...gdzie tak jeszcze jest na swiecie jak w polsce... Odpowiedz Link Zgłoś
ziuta38 Re: wypre sie tego kraju... 13.09.06, 00:09 mee,przyznaj ze za bolszewikow to przelicznik dolara na zlotowki byl lepszy. a przy okazji to co z wizami zalatwionymi od reki przez prezydenta IVRP? Odpowiedz Link Zgłoś
stinar W Warszawie nigdy się nie dorobię 13.09.06, 09:44 Człowiek opowiadający o swej sytuacji ma rację. Jestem w podobnej sytuacji, ale dochody moje i żony to niespełna 3500 zł. Nie stać nas na mieszkanie w Warszawie, więc dojeżdżamy do niej po 2 godziny dziennie w jedna stronę. Naszym małym dzieckiem zajmują się nasi rodzice -emeryci. Jak nadarzy się okazja też wyjadę i zabiorę rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
wzap80 Zabierzcie też Waszych rodziców 28.09.06, 11:36 ..byśmy tutaj nie musieli robić na ich ZUS. Brutalne ale prawdziwe, denerwują mnie ci emigranci piejący jak to fajnie na Zachodzie, a ja tu tyram na emeryturki ich starych którzy za komuny się op***. Odpowiedz Link Zgłoś
dragoness W Warszawie nigdy się nie dorobię 13.09.06, 22:44 ja wiem ze sie czlowiek czuje zmeczony ale obiady w domu to nie fanaberia a naprawde mozna oszczedzic, a widac ze Panu si enie chce wiec poniakd nie musi, a za granica ni ejest tak rozowo, a czemu nic pani nie wspomina o ubezp. zdrowotnym bo autem lub autobusem ale do lekarza sie jedzie a w innych "wspanialych" krajach: czlowiek lecz sie sam!!!! pomyslec o mozliwosciach a nie szukac problemow, trakich jak bycie aspolecznym, uwierz mi moj drogi jak beda dzieci to zle Ci sie bedzie robic na mysl o tym imprezowaniu wiec moze jednak troszkw optymistyczniej!!?? Odpowiedz Link Zgłoś
purpurat_z_fioletowym_nosem Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 13.09.06, 22:46 "Koszerna" uwielbia takie wynurzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
karmin-cynober W Warszawie nigdy się nie dorobię 14.09.06, 00:37 Po co maja ciebie sciagac. Wezma programistow z Azji i zaplaca im jeszcze mniej. Zle ci nie jest. Ludzie tez na zachodzie nie wszystko maja w ciagu jednego roku. Odpowiedz Link Zgłoś
lupusrex W Warszawie nigdy się nie dorobię 16.09.06, 13:15 POPIEREAM masz świetą racje To przestał być kraj POLAKÓW stal sie krajem polaczkow-naiwniaczkow kolejnych zadzących ekip z coraz to nowym makijazem od speców zajmujacych się PR Ten karj upadł i tylko wojna albo inny kataklizm może ponownie go odrodzić A bzdury o braku partyjotyzmu to proponuje włożyć w ... bo POLSKĘ MAM ZAWSZE W SERCU a nie przed TV :) Do zobzczenia za granicą i powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztof_lipinski W Warszawie nigdy się nie dorobię 18.09.06, 15:10 Pan od artykułu jest informatykiem a nie potrafi liczyć na poziomie przedszkolaka. Skoro weźmie kredyt hipoteczny, to nie będzie przecież dalej wynajmował mieszkania. Tak więc cały czas pozostanie mu rzeczone 2000 PLN. Nie dziwię się że przy tak opanowanej "matematyce stosowanej" ;-) zarabia średnio 3500 PLN... Odpowiedz Link Zgłoś
iciaa W Warszawie nigdy się nie dorobię 24.10.06, 20:06 Nie musisz pomagac rodzicom jak nie chcesz a pozniej to wypominac,a jesli brat za granica i tam jak piszesz tak dobrze to niech on pomaga,w Pl jest jak jest,coz... a zeby sie czego dorobic sory ale sie oszczedza kino,imprezki itp mozna raz na JAKIS czas,ale jesli sie wie ze chce sie cos odlozyc niestety cos za cos...odklada sie kazdy grosz,mysle ze spokojnie 4 tys moglbys odlozyc,ja obecnie jestesm w usa imprezy owszem ale kase sciskam dlaczego?z prostej przyczyny moge zyc rozrzutnie lub przecietnie ale niepotrzebuje takiego zycia z dnia na dzien,wole byc skromna teraz by pozniej kupic sobie wymarzone auto w bardzo szybkim czasie,to sa rzeczy tak oczywsite ze nawet szkoda o tym pisac ale jesli piszesz ze 7 tys,to dla ciebie bardzo malo jedz za granice wypieraj sie kraju pieniadze wziely gora nad takimi jak ty gdzie twoje poczucie przynajeznosci obywatela ... zalosny Odpowiedz Link Zgłoś
monika9652 Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 27.10.06, 12:52 Witam autora tekstu!! Obecnie mieszkam od trzech lat w Anglii, pracuje w miedzynarodowej firmie jako specjalista sprzedazy i musze z przykroscia Ci powiedziec ze realia sa inne niz ci sie wydaje. Wcale nie jest tak zle w Polsce, jestes obywatelem tego kraju urodziles sie w nim i masz zupelnie inne perspektywy i powazanie jak masz wyzsze wyksztalcenie, ambicje i sile przebicia- mozesz sie wybic i zarabiac bardzo dobrze. Musze przyznac ja tez tak myslalam zanim wyjechalam z Polski, ze zycie na pewno bedzie jest latwiejsze, lepsze perspektywy i wyzsze zarobki sprawia ze bede bardzo zadowolona. Wszedzie jest to samo, zarabiasz wiecej ale za to wydajesz bardzo duzo na mieszkanie i jedzenie, nie mowiac o tym, ze jak masz ochote cos zwiedzic czy wyjsc na drinka, placisz kosmiczne sumy za kazdym razem. Zadziwiajace bylo na poczatku jak przyjechalam i slyszlam Anglikow, ktorzy mowili, ze zostaja w ten weekend w domu bo nie maja pienidzy, zeby gdzies wyjsc. Poza tym, niestety takich jak ja sa tutaj miliony.. Po roku pracy zdalam sobie sprawe ze nie mam szans nigdy zrownac sie z Anglikiem, ze zawsze to oni beda przodem i beda zawsze obierali lepsze tzn kierownicze stanowiska niz my. Ludzie, ktorzy sie tu urodzili i poszli na studia w tym kraju maja inny start.. Oczywiscie wszystko zalezy od stanowiska. Mysle, ze Ty jako informatyk byloby tobie latwiej niz mnie, dlatego ze w twoim przypadku liczy sie wiedza i znajomosc angielskiego na dobrym poziomie. Ja nie bedac specjalista w zadnym zakresie i majac ambicje byc kierownikiem lub menadzerem, musialabym reprezentowac poziom rodowitego Anglika ,ktory wie jak sie zarzada angielska firma i ludzmi w tym kraju. Poza tym sam kraj jest inny niz pozostale kraje, pogoda jest mglista i deszczowa wiekszosc czasu w kraju. Mnie to nie odpowiada wrecz bardzo frustruje kiedy wiem ze lato jest pieknie w Europie a tu naprzyklad pada albo jest burza. Niestety nie przyzwyczailam sie tez do chlodu ludzi, ogromnej ich prywatnosci i jedzenia, sztywnych , bez smaku warzyw.. blee sorry mam juz tego dosyc. wiekszosci ludzi, ktorych tu poznalam pochodza z Grecji, Hiszpani, Cypru, ciezko jest byc dobra kolezanka angilkow, oni maja swoje zycie i malo czasu na spotkania towarzyskie. Reasumujac, wracam do kraju wkrotce, jestem w trakcie szukania pracy w polsce. To na tyle moich opowiesci. Mam nadzieje, ze za bardzo cie nie zniecheca do wyjazdu. Chcialam po prostu oddac wizerunek Anglii tak jak ja go widze. Pozdrawiam serdecznie i czekam na Twoja odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
zorro_zx Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 27.10.06, 13:32 Ze słów "wyprę się tego kraju" przemawia rozgoryczenie. Ale co to znaczy? Że facet ma dosyć dorabiania się bez końca, obawy o jutro, nienawiści i zawiści rodaków (vide "Dzień świra" i wieczorna modlitwa). Jest młody, wykstałcony, chce mieć normalną rodzinę, pomagać bliskim. Ale to wszystko, jego marzenia nie mają racji bytu w bagnie kolejnej RP. On nie wypiera się Ojczyzny, której nie ma za co kochać, dla kasy. Chce NORMALNIE ŻYĆ. Jak człowiek, a nie jak przeganiany i pouczany obywatel Nie Wiadomo Czego. Życzę wszystkim młodym ludziom, zdolnym i pracowitym, NORMALNEGO ŻYCIA. Ale niestety nie w Polsce. I myślę, że wielu z nich nie wyjeżdża z lekkim sercem. Odpowiedz Link Zgłoś
sauternes autor jest zydem???TAkie zaplucie sie i brak 27.10.06, 15:27 jakichkolwiek oznak patriotyzmu,nic tylko kasa,kasa,kasa..... Jedynie zydzi potrafia sie dystansowac az tak od Polski,bo nie traktuja tego kraju jako swojego.Ale inni ziomkowie pracuja nad tym od pokolen,zeby Polska byla w calosci zydowska. Politycy i ci dawni i obecni wszyscy maja zydowskie pochodzenie,redakcje radiowe,tiwi z Wildsteinem na czele sa w rekach . RAdiowa Trojka,no to w calosci ci co siedza przed mikrofonami maja pochodzenie zydowskie. Pytanie gdzie sa Polacy?? Polacy sa ,na podrzednych stanowiskaach.Te bardziej znaczace sa opanowane przez tych w "wlasciwym"pochodzniem Odpowiedz Link Zgłoś
mariazet W Warszawie nigdy się nie dorobię 05.12.06, 11:43 Ho ho. Zarabia 7 tysiecy i malo? Ja bym chcial tyle zarabiac w wieku 27 lat z zona. Ja mam marne 2 tysiace jako informatyk. Gosciu powiedz gdzie tak dobrze placa to moze zmienie prace i wskocze na Twoje miejsce skoro Ci to nie odpowiada? Odpowiedz Link Zgłoś
ladybird1982 W Warszawie nigdy się nie dorobię 08.12.06, 19:29 CZY WSTYD BYC POLAKIEM? Mam 24 lata, pochodze z malego miasta liczacego 10 tys. mieszkancow. Bylam w Czechach, Niemczech, Irlandii, Wielkiej Brytanii oraz Stanach Zjednoczonych. Nie ukonczylam zadnych studiow, ktore zaczelam, jednak liczne wyjazdy otworzyly mi oczy. Apeluje do wszystkich mlodych ludzi, aby nie bali sie wyjezdzac. Polska jest o 50 lat do tylu. Mamy przestarzaly sprzet w szpitalach, stare leki, powodujace wiecej skutkow ubocznych niz pozytku, naszym drogom daleko do unijnych standardow, panuje wszechogolna korupcja, afery w sektorze lekarskim i farmaceutycznym przescigaja sie z aferami politycznymi od lat. Kto nie sledzi tego co sie dzieje nie powinien sie w ogole wypowiadac. Niedlugo rzad zacznie stawac na glowie by zatrzymac w Polsce Polakow, bo Ci, ktorzy widza co sie dzieje dlugo sie nie namyslaja. Mowie o tych 2 milionach, ktorzy juz wyjechali. To raczej powinno dac do myslenia. Ci, myslacy przyszlosciowo moga oczywiscie jechac na zarobek, wrocic i inwestowac w Polske. Zal wyjezdzac, przeciez to nasz kraj. Kraj, w ktorym sie wychowalismy, w ktorym wyrastalismy, ale przeciez kazdy ma prawo zyc godnie. Dlaczego mamy tu utknac, ludzic sie ze cos sie zmieni, zyc nadzieja?! Polska zostala zniszczona przez wojne, przez komunizm i wciaz ciezko jej stanac na nogi. Chce zalozyc rodzine, a w Polsce mnie na to nie stac. Chce, by moim dzieciom niczego nie brakowalo, by mialy doskonala opieke lekarska, zdobyly wyksztalcenie, po ktorym na 100 procent znajda zatrudnienie, chce by mialy mozliwosc zwiedzania swiata, gdyz to doksztalca, rozwija, OTWIERA OCZY! Wspolczuje wszystkim Polakom, trzymajacym sie kurczowo Polski, swojego malego mieszkanka, swojej marnej pracy czy pensji, wspolczuje kazdemu atakujacemu autora zamieszczonego tekstu, gdyz nie wiedza co mowia. Zapewne zyja od lat w tym samym miescie, nie podrozuja i nie maja porownania, nie widza tego jak zle jest tutaj, w Polsce. Atakujacych jest wiele i glownym powodem ich atakow jest zazdrosc ze ktos moglby miec lepiej, ogolna niewiedza, nieumiejetnosc oceny sytuacji panujacej w naszym kraju, opinia oparta na mediach (robiacych pranie mozgu biednym Polakom)... oraz gorycz. Tyle sie nastudiowali, a teraz nie moga znalezc pracy (lub maja prace i place nieadekwatna do ich kwalifikacji). Ciezko im podjac decyzje o wyjezdzie, gdyz to oznacza, ze lata studiow moga pojsc na marne. Zadna praca nie hanbi, a wszedzie w Europie jest lepiej niz w Polsce. Moze i przesadzilam pytajac czy wstyd byc Polakiem, jednak wyjezdzam. Wroce tu z kasa, kupie duzo ziemi w roznych miejscowosciach i poczekam az z biegiem lat wzrosnie wartosc zakupionego terenu. Wroce na starosc, gdyz kocham nasza Polska nature, rzeki, jeziora, lasy, grzybobranie jesienia. Polska jest dobra na nic-nie-robienie i odpoczynek, jednak nie idzie sie tu dorobic. p.s. Badzcie przygotowani na obietnice politykow starajacych sie zatrzymac Polakow w kraju. Badzcie przygotowani na programy telewizyjne pokazujace "biednych Polakow spiacych na stacjach autobusowych czy poczekalniach za granica" (smiechu warte, haha). Wszystko to bedzie mialo na celu zatrzymanie was tutaj. Nie dajcie sie. To tylko i wylacznie PROPAGANDA. Wie o tym 2 miliony Polakow, ktorzy wyjechali i ani im sie sni wracac, haha Pozdrawiam, Dorota Biendarra z Jastrowia Odpowiedz Link Zgłoś
djsign W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.12.06, 14:33 Jakbym czytał swoje własne myśli. Smutne to ale kraj to nie tylko głupi "patriotyzm", prowadzący do zawału w wieku 40 lat ;>. Bardzo dobrze Cię rozumiem, a ludziom, którzy Cię potępiaja gratuluję, bo skoro sa w stanię Cię osądzać, to albo nie znają tych problemów, o których piszesz, albo są typowymi "martyrologicznymi", przeciętnymi "polaczkami". Szczerze powiedziawszy gdybym znalazł ofertę pracy w Irlandii odpowiadającą moim oczekiwaniom i okazałoby się, że ja również odpowiadałbym pracodawcy jako pracownik nie wahałbym się wyjechać. i zrobiłbym to tak samo jak i Ty z myśla o tym by tam zostać i zapewnić mej rodzinie spokojne życie. Nie tą pieprzona wegetację, którą niektórzy próbują nazywać "patriotyzmem". mam ten kawał ziemi tak samo gdzieś jak każdy inny na świecie. W ostatecznym rozrachunku zawsze i tak liczy się to by mieć co do ust włożyć i czym oddychać i przed tym nie ma ucieczki w świat z bajek o królu Kraku, Jadwidze co nie chciała Niemca itp., itd. Sorry... life is brutal ;>>. A cha - i jeszcze jedno - jak już ktos odpisuje w tonie osądu i pogardy to bardzo proszę niech przynajmniej będzie to ktoś kto ma dzieci, biedną rodzinę i świadomość tego, iz to co teraz zarabia to nawet nie połowa tego co (może) dostanie na emeryturze. Bez tego lepiej żeby siedział cicho, bo nie ma nic gorszego niż ktoś, kto potrafi długo gadać na tematy, o których zielonego pojęcia nie ma (najlepsze przykłady pod adresem - ul. Wiejska, Warszawa). DJSign Odpowiedz Link Zgłoś