stagra
18.09.06, 20:01
szanowny Panie
trudno mi mówić, kiedy nie wiem wszystkiego. Nie moge sobie wyobrazić
sytuacji, w jakiej był P. Balcerowicz w czasie kiedy był animatorem przemian
ustrojowych. Wtedy słyszałem biadania ludzi skrzywdzonych przez przez
drakońskie decyzje finansowe, ale nie słyszałem też, by ktoś chciał zamienić
się z tym człowiekiem miejscami, poza, oczywiście tymińskim, nas którego
katastrofalnie wielu głosowało. Domyślam sie jedynie, że zadanie, które miał
p. Balcerowicz było typu równanie z wieloma niewiadomymi.- Nie sposób było
wszystkiego przewidzieć.
Pewne jest też, że nie ma obecnie, dla będących u władzy, rzeczy, których nie
wykorzystaliby, by osiągnąć swe cele polityczne.
Ci panowie, co jest oczywiste, walczą o przetrwanie. Lada moment nie będzie
już żadnego wytłumaczenia na ich nieudolność, jasnym się stanie, że wiele
tematów było strawą medialną dla maluczkich, co powinien zauważyć każdy
głupi. Powinien, ale nie musi. I to jest tragedia.
Jaka zatem konkluzja?
I tak P. Balcerowicz jest w lepszej sytuacji niz P. Kukliński.
Pewni ludzie, w pewnych czasach są od niepopularnych decyzji, ich czyny są
dopiero dostrzegalne we właściwych proporcjach po czasie, oni są od czarnej
roboty. Chwała im, lecz niech nie spodziewają sie nagrody za życia